<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=57&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-04T21:03:26+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>57</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="6120" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6100">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/37c73e00e338a80d6502e15071eca403.pdf</src>
        <authentication>bc4dca1144a175cafd8ae51a5c6d088f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73021">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5610</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73022">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73023">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73024">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73025">
                <text>Recenzje/ Barbarzyńca 2009 nr 1 (14)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73026">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2009 nr 1 (14),s.92-95</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73027">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73028">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73029">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73030">
                <text>recenzje

92
Historia

vitae magistra

est

Ostatnią z n a c z ą c ą polską próbą całościo­
wego ujęcia i p r z e g l ą d u historii fdozofii jest
Historia filozofii W ł a d y s ł a w a Tatarkiewicza.
Od czasu jej wydania na rynku wydawniczym
u k a z a ł o się kilka innych pozycji, ale ż a d n a nie
o d p o w i a d a ł a na tak wielkie wyzwanie, jakie
postawił przed sobą Tadeusz Gadacz. Jak zapo­
wiada autor, wydany właśnie tom ma być pierw­
szym z serii, następne są j u ż w przygotowaniu.
Z n a c z ą c y wydaje się fakt, że projekt dotyczy
X X wieku, a nie starożytności, jak ma to miej­
sce w większości przypadków. Przyczyny mogą
być dwie. Pierwsza to bardzo pobieżne i dziś
j u ż n i e w y s t a r c z a j ą c e potraktowanie fdozofii
współczesnej przez W ł a d y s ł a w a Tatarkiewicza.
Druga: słaba edukacja w zakresie współczes­
nych nurtów w filozofii, bo przecież czasy, kiedy
w polskich gimnazjach i liceach powszechnie
nauczano filozofii, minęły. M a m n a d z i e j ę , że
niebezpowrotnie.
Potocznie filozofia kojarzy się z roztrząsa­
niem nic n i e z n a c z ą c y c h spraw, które nie mają
w p ł y w u na c o d z i e n n o ś ć . K s i ą ż k a Tadeusza
Gadacza przeczy temu w y o b r a ż e n i u o filozofii,
filozofach i filozofowaniu. Przedstawia dzieje
filozofii jako niesamowitą opowieść o przygo­
dzie z wiedzą, potrzebie zdziwienia, dociekania
i zadawania odpowiednich pytań. Opowieść,
którą wbrew powszechnemu mniemaniu śle­
dzić m o ż n a z zapartym tchem, nie mogąc się
doczekać kolejnej strony. Książka pokazuje, że
potrzeba filozofowania tkwi głęboko w w i ę k ­
szości z nas, a filozofia jest fundamentem wie­
dzy zdobytej przez kulturę Zachodu. Niczym
w dobrej powieści kryminalnej Gadacz śledzi
z w i ą z k i m i ę d z y p o s z c z e g ó l n y m i filozofami,
nurtami, teoriami, a także m i ę d z y filozofią i na­
ukami, które się z niej wyodrębniły (są to m.in.
psychologia, socjologia, pedagogika). Wszystko
to poparte jest erudycją autora (bibliografia ze
w z g l ę d u na swoją objętość została zamieszczo­
na na płycie C D dołączonej do k s i ą ż k i ) . Gadacz
udowadnia, że o filozofii m o ż n a m ó w i ć w spo­
sób jasny i zrozumiały, jednocześnie nie gubiąc
subtelności i n i u a n s ó w , które t o w a r z y s z ą od
zawsze dociekaniom filozoficznym.
Łukasz

Tadeusz Gadacz
Historia
filozofii
XX wieku. Nurty
Znak, K r a k ó w 2009

K S I Ę G A R N I A A K A D E M I C K A &gt;u ¿ o c
zaprasza
Ofefujcmyr
- książki naukowe,
- k i ii I i i

popu lc rnonoukowe,
- czasopismo,

- belelrystykę

KSIĘGARNIA AKADEMICKA
prowadzi' sprzedaj
również w księgami
int-srrwlowej:

h11fc;//www.ako(femicka.pl

itMbhtl?C1»6

líUlttóílíBV.IIfJ

Sochacki

BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�recenzje

93

„ W m u z e u m mauzoleum jest pienknie"
Powyższy wpis w księdze p a m i ą t k o w e j mogą przeczytać osoby odwiedza­
jące jedno z krakowskich muzeów. Zdanie to r o z u m i e ć n a l e ż y nie tylko jako
sztubacki żart, lecz też przyczynek do zastanowienia się, czym muzeum jest,
czym m o ż e być i j akie zmiany zaszły od powstania tak ugruntowanej instytucj i .
W skali historii kultury muzea są tworami dość m ł o d y m i . Jednocześnie, mimo
swoi ego krótkiego istnienia uzyskały silna pożycie oraz autorytet pozwalający
opowiadać o ś w i e c e , a m o ż e nawet go konstruować.
Historycy jako źródła fenomenu muzeum w s k a z u j ą starożytne tezaurusy.
Za bezpośrednich p o p r z e d n i k ó w muzeum u z n a ć n a l e ż y gabinety osobliwości,
które pojawiły się na zachodzie Europy w X V I w. na dworach królów, magna­
tów i z a m o ż n y c h mieszczan. Gabinety miały pełnić funkcję pomieszczeń pracy
u m y s ł o w e j , podręcznych bibliotek, ale także miejsc gromadzenia dzieł sztuki
oraz osobliwości świata fauny i flory. Celem zbierania przyrodniczych kurioz ó w miało być w y w o ł a n i e zdziwienia szoku m o ż e podziwu Z czasem przed
77
coraz w i ę k s z y m i kolekcjami pojawił śie problem różnorodność, KolekcionoEstetyczne przestrzenre
warne nabrało bardziej systematycznego i celowego charakteru. P r z e ł o m o w y m
.
" t l
zdarzeniem była rewolucja francuska, a wraz z nią udostępnienie szerokiej
&gt;
publiczność, L u w r u , bogatych zbiorów królewskich. Kolekcjonowaniem k u ­
riozów i dzieł sztuki zaczęły się z a j m o w a ć nie tylko osoby prywatne - powołano w tym celu instytucje.
Do połowy X X w. muzea funkcjonowały zgodnie z o ś w i e c e n i o w y m i scjentystycznym modelem,
który przejawiał się w racjonalnym p o r z ą d k u poznawczym u k ł a d u ekspozycji, zdeterminowanym przez
n a u k ę , gdzie estetyka pełni wyłącznie funkcje pomocnicze. W niektórych p l a c ó w k a c h w c i ą ż m o ż n a do­
strzec taką tendencję.
Przełom w postrzeganiu muzeum, jego z a d a ń i sposobów wystawiania nastąpił wraz z manifestem
Pierwszej Awangardy prezentującej antyesencjalistyczne nastawienie. Pojawiła się tendencja „ u ż y w a n i a "
muzeum do komentowania bieżących w y d a r z e ń , dekonstruowania praktyk muzealnych, n a w i ą z y w a n i a
bliższych, bardziej bezpośrednich kontaktów ze z w i e d z a j ą c y m i czy wystawiania eksponatów poza m u ­
rami gmachu, w nowych kontekstach nadających eksponatom innych z n a c z e ń . Muzeum powoli prze­
staje być świątynia rezygnuje z wyłącznie kontekstowego prezentowania zbiorów oraz ewolucyjnego
traktowania r z e c z y w i s t o ś ć . Tracąc sakralny charakter, muzea coraz częściej proponują z w i e d z a j ą c y m
grę w skojarzenia, p o z w a l a j ą na interpretację, u n i k a j ą jednoznaczności.
Maria Popczyk w swojej książce Estetyczne przestrzenie ekspozycji muzealnej m i ę d z y innymi zajmuje
się tymi w c i ą ż żywo dyskutowanymi problemami dzisiejszych muzeów. Zasadniczym przedmiotem do­
ciekań jest z m i e n i a j ą c a się relacja m i ę d z y estetyką a ekspozycją m u z e a l n ą , jej efemeryczność, niejedno­
znaczność oraz problemy, które powoduje. Czy estetyka przestrzeni muzealnej, a inaczej mówiąc: sposób
eksponowania, w p ł y w a na sposób odbierania wystawy? Jak z n a l e ź ć r ó w n o w a g ę m i ę d z y jednym a drugim
żywiołem: kuratorem naukowcem a artysta ? Maria Popczyk pokazuje że ekspozycja muzealna m o ż e być
przedmiotem dociekań z zakresu estetyk. Refleksja nad tradycyjnym, praktykami wystawienniczymi oraz
dotychczasowym, hipotezami, teoriami muzealniczymi prowadzi do wniosku ze nie wszystko jest oczy­
wiste Muzea nie m u s z ą być tylko rmejscam, kontemplacji monologu skierowanego do zwiedzającego ale
przestrzeniami wielokierunkowego d alogu ze szczególnym u w z g l ę d n i e n i e m relacji muzeum z odbiorcą
Konfrontacja modelu muzeum modernistycznego z postmodernistycznym oraz sposobami wystawiania
które są z nimi z w i ą z a n e , w c i ą ż trwa w polskich muzeach, o czym przekonuje autorka.
M

a

n

a

P

o

c z

k

TT

m v e r s l t a s

r a

o

w

Bogaty materiał bibliograficzny, talent pisarski oraz krytyczne spojrzenie na współczesne muzealnic­
two sprawiają, że książkę Marii Popczyk n a l e ż y u z n a ć za jedną w a ż n i e j s z y c h polskich publikacji z za­
kresu teorii muzealnictwa i estetyki.
Łukasz

1 (14) P009

BARBARZYŃCA

Sochacki

�recenzje

94
N i e s y s t e m a t y c z n y spis i n w e n t a r z a

Otwieram album fotografii Andrzeja Kramarza po raz kolejny.
Przerzucam strony. Zdjęcia. Rzeczy. Zdejmowane przez dwa lata
w słoneczne niedzielne poranki, gdy pod H a l ą Targową na kra­
kowskich G r z e g ó r z k a c h odbywa się pchli targ. W y p r z e d a ż staroci.
Co p r z e d s t a w i a j ą fotografie? Ż a d n e j nie potrafię opisać w pełni.
Nie starcza m i cierpliwości. Spróbuję j a k ą ś łatwą: rzeczy. W lewym
dolnym rogu leży poziomo k r z y ż , nad n i m lalka w ludowym stroju.
Przy jej prawej ręce szklana chochla, lewą wskazuje m e t a l o w ą głowę
Chrystusa. N a prawo od niego kieliszek, dalej wierzga jednorożec. I
Andrzej Kramarz
kolejny krucyfiks, tym razem d u ż o mniejszy. Poniżej k r z y ż a znajdu* """
je się coś w w i ę k s z e j ilości, chyba jakieś uchwyty. Powyżej kieliszki.
MEK, Kraków 2008
Głowę lalki obwąchuje lwica. Za nią stoi p r ą ż k o w a n y kot. Powyżej
kota dzbanki. N a lewo od nich widelczyki i łyżeczki na drewnianej ramce... Wszystko to leży na brązo­
wym kocu. D o tej pory p r z e d s t a w i ł a m pół zdjęcia. K a r t k u j ę album. N a kolejnej stronie buty ustawione
w parach, pokrowiec do aparatu Lomo, magnetofon jamnik. N a s t ę p n e zdjęcie. Ordery, jeden podpisany:
, W i e s ł a w Kolarz, z okazji X-lecia Z w i ą z k u Socjalistycznej M ł o d z i e ż y Polskiej". N a prawo zegarki, za­
palniczka w oryginalnym opakowaniu, książka Bagnet wojskowy. K a r t k u j ę dalej: myszy komputerowe,
klucze, ż e l a z k a , suszarka do włosów, zegarki, budziki, pocztówki, zdjęcia, figurka łaciatej krowy ze zło­
tym dzwonkiem, gipsowe głowy, drewniane głowy, leżące jelonki, głowa Adolfa Hitlera, płyta Romana
Gerczaka, film Titanic, książki Seks doskonały, Pasjans erotyczny, Kamień filozoficzny, Fenomen kosmosu,
komórki, ładowarki, klawiatury, figurki kotów, figurki świętej rodziny, napis d ł u g o p i s e m „Arka 9,-" na
tekturze, wypchane z w i e r z ę na lakierowanej gałęzi, kanapki z kawiorem... Wszystko.
Fotografie fascynują i w z b u d z a j ą wstręt jednocześnie. N a spotkaniu autorskim zostały p o r ó w n a n e do
wystawy w muzeum Auschwitz. Dariusz Czaja skojarzył je ze śmiercią, Antoni Bartosz - z ż y c i e m . Dla
mnie stanowią niesystematyczny spis inwentarza - martwego od przynajmniej stu lat. Rzeczy skrzęt­
nie gromadzone, zbierane na różne sposoby, p o u k ł a d a n e starannie jedna przy drugiej, tworzą misterne
kompozycje. Ż a d n e j z nich nie m o ż n a w y r z u c i ć . Ale czy kiedykolwiek udało się którąś sprzedać? Nie
zapominajmy, że pod H a l ą Targową wystawiono je na s p r z e d a ż w ł a ś n i e . Tak przynajmniej mogłoby
się w y d a w a ć .
W p a t r u j ą c się w zdjęcia d ł u ż e j , z a u w a ż a m , że pewne przedmioty się powtarzają. Niektóre stoiska
n a j w y r a ź n i e j zostały sfotografowane dwa razy w różne niedziele. Dinozaur McDonald's, na pierwszym
zdjęciu zupełnie nowy, na kolejnym leży j u ż mocno poplamiony. M u s i a ł się p o b r u d z i ć od z a r d z e w i a ł e g o
żelastwa, pośród którego się z n a l a z ł . O b n i ż e n i e jego wartości wymiennej n a j w y r a ź n i e j nie w z r u s z y ł o
handlarza, który, na co w s k a z u j ą fotografie, wystawia go dalej.
W i ę c m o ż e nie „handel", lecz „ w y s t a w a " właśnie, to słowo klucz dla zrozumienia grzegórzeckiego
fenomenu? Rzeczy porozkładane pod H a l ą Targową stanowią swoiste trofea, efekty wieloletniego zbie­
ractwa. Początkowo skrzętnie gromadzone przez właścicieli, j a k i m ś sposobem trafiają w ręce handlarzakolekcjonera, aby w z b o g a c i ć jego coniedzielną prezentację. Zostają wyrwane z kontekstu szuflad, szafek,
serwetek, meblościanek, kredensów, stoliczków oraz półeczek, wydobyte z salonu, pokoju dziecięcego,
warsztatu albo kuchni, pogrupowane i rozłożone na plandece, tekturze czy folii.
Niech nikt m i nie m ó w i , że wśród rzeczy panuje chaos. Porozkładano je w e d ł u g różnorakich po­
rządków. Obok syfonu leży oryginalnie zapakowany filtr do oczyszczania wody pitnej, k s i ą ż k o m towa-

R z e c z y

BARBARZVNCA

1 (14) P009

�recenzje

95

rzyszą okulary. N a kolejnej stronie stoisko leśne: róg m y ś l i w s k i , świątki z drewna i poroża. Ł a d o w a r k i
w wielkiej liczbie kłębią się na niebieskiej folii niczym organizmy wodne. Nie jestem do końca pewna,
czy to wprawionemu oku fotografa (a m o ż e czasem i dłoni) n a l e ż y z a w d z i ę c z a ć tę k o m p o z y c y j n ą ekwilibrystykę, czy t e ż jest to z a s ł u g a estetycznego z m y s ł u zbieraczy, którzy tak misternie porozkładali swe
zbiory. Wszak „inteligencja twórcza jest cechą ludzką, g a t u n k o w ą , m o ż e biologiczną, p o z a h i s t o r y c z n ą
i pozaspołeczną", pisał Stefan Czarnowski sto lat temu.
N i e k t ó r z y handlarze o nastawieniu semantycznym specjalizują się w zbieraniu określonej grupy
rzeczy: zegarowych tarcz i m e c h a n i z m ó w , dawnych fotografii oraz pocztówek. I n n i kolekcjonują różne
przedmioty, k i e r u j ą c się raczej estetycznym p o r z ą d k i e m . N a jednej folii obok siebie kładą różańce, k a ż d y
z w i n i ę t y w kłębek z k r z y ż y k i e m na wierzchu niczym grzechotnik, na prawo zegarki, małe wazoniki,
trochę w i ę k s z e wazoniki, d u ż y wazon, poniżej na plastikowej tacy pierścionki, sztućce, pióra i długo­
pisy, powyżej podzespoły komputerowe. K o m p o n u j ą świetnie. Kryteria rozmiaru i barwy bywają dla
nich w a ż n i e j s z e od znaczenia. Obok płaskich p a g o n ó w leżą równie płaskie podstawki pod piwo. Białe
wizerunki Serca Jezusa i Matki Boskiej rozdzielają czarne figury siedzących kotów. A wszystko to na
w s p a n i a ł y c h tłach. Złote klucze na niebieskiej plandece składają się na kolory boskie, złota b i ż u t e r i a
i inne bibeloty na czerwonym materiale - barwy monarsze. Powstaje iście muzealna ekspozycja, m u ­
zeum Kantorowskich p r z e d m i o t ó w „niższej rangi".
Swoistą cechą fotografii j est kadrowanie, wyrywanie z kontekstu. W tym wypadku mamy do czynienia
z wyrwaniem drugiego stopnia, g d y ż po raz pierwszy przedmioty wydobyli handlarze-zbieracze, roz­
kładając je z surrealistyczną fantazją na kocach i plandekach. Fotograf dostrzegł tylko efekt ich d z i a ł a ń .
A m o ż e aż dostrzegł? Sfotografował rzeczy w sposób dla nich odpowiedni. Wszystkie zdjęcia w y k o n a ł
pod kątem prostym, z góry, bez winietowania czy r o z m y ć ostrości. K a ż d y przedmiot jest dobrze widocz­
ny, oświetlony naturalnym, ale nieostrym światłem. Fotografia wykorzystywana jest tutaj jako medium
m o ż l i w i e przezroczyste, tak jak w przypadku zdjęć eksponatów muzealnych.
Rzeczy na jednym ze zdjęć zostały w albumie opisane w taki sposób, jak opisuje się eksponaty na wy­
stawie: „figurkaNajswiętsze
Serce Jezusa - porcelana, odlew z formy, malowany, złocony, wys. ok. 15 cm.
N a c z w o r o ś c i e n n y m postumencie o nachylonych ściankach w y s m u k ł a postać brodatego m ę ż c z y z n y
w długich, pofałdowanych, białych szatach, lewą ręką w s k a z u j ą c e g o na czerwone serce na piersi. 1 poł.
X X w., nieokreślony warsztat częstochowski", „ d z w o n e k kloszowy - m o s i ą d z , odlew z formy, średn.
ok. 6 cm. Niski, szeroki, z w y w i n i ę t y m na z e w n ą t r z w i e ń c e m i niewielkim, k a b ł ą k o w a t y m uchwytem.
X X w., w y t w ó r n i a nieokreślona", „ w i e s z a k - m o s i ą d z ; odlew z formy. Podwójny, esowaty, z kolistą
tarczką z dwoma otworami na śruby. 1. poł. X X w., pochodzenie nieokreślone".
Nie n a l e ż y się d z i w i ć , że w y d a w c ą albumu jest muzeum etnograficzne. Wszak stanowi on zapis dzia­
łalności rzeszy zbieraczy, etnografów amatorów, którzy u p r a w i a j ą muzealnictwo nieprofesjonalne. Nie
ma też nic dziwnego w tym, że z a u w a ż y ł ich fotograf Fotografia była ulubionym medium surrealistów.
Trzeba oka artysty, by dostrzec w starych śmieciach wartość ekspozycyjną i przenieść je na zdjęciach
z targowej graciarni do galerii ZPAF. Trzeba też etnograficznego surrealizmu, by u z n a ć je za material­
ny zapis minionego wieku równy (czy nawet lepszy, jeśliby za kryterium przyjąć cenioną powszechnie
„autentyczność") ekspozycjom muzealnym.
A m o ż e warto z a r y z y k o w a ć ? Krakowskie Muzeum Etnograficzne, oddział G r z e g ó r z k i , plac pod
H a l ą Targową, czynne w niedziele m i ę d z y 7 a 14 lub do ostatniego zbieracza.
W e r o n i k a

1 ( 1 4 ) nn

BARBARZYŃCA

Chodacz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11314" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11292">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1b4407b7b3ab7b5c50fe80d93ca79857.pdf</src>
        <authentication>4cd0685b37cd73690bcf2f73ff14b0f2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134827">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5643</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134828">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134829">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134830">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5246</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134831">
                <text>Recenzje/ Barbarzyńca 2012 nr 1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134832">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.105-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134833">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134834">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134835">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134836">
                <text>105

W podróży

Niewiasta o cerze spiekłej, zawinięta w cienką tkaninę usianą z rzadka
tarantulami, podobnymi do wielkich pająków w różnobarwne
prążki.
Postać ma być ukazana w pozie tanecznej, z głową uwieńczoną
gałązka­
mi oliwnymi pełnymi owoców; w prawej ręce trzyma wdzięcznie bukiet
kłosów pszenicznych oraz gałązkę migdałowca z liśćmi i owocami. U boku
ma Bociana z wężem w dziobie, z drugiej zaś strony - rozmaite instru­
menty muzyczne, zwłaszcza bębenek i piszczałkę.
(Cesare Ripa, Ikonologia)

&lt;
Dariusz Czaja
Gdzieś dalej, gdzie indziej
Czarne, Wołowiec 2010

Czy Gdzieś dalej, gdzie indziej Dariusza Czai to książka podróżnicza? W pewnej mierze tak. Ale co to za podróż?
W jakiej formie ujęta ta opowieść? Czy chodzi tylko o Apulię i jej historię? Spróbujmy zmierzyć się z tym tekstem,
tak j ak autor z wybranym tematem. Jak mówi Ryszard Kapuściński w Autoportrecie reportera, „poznawanie świata jest
wysiłkiem" . Dariusz Czaja jest w pełni tego świadomy.
Marzy mi się księga włoskich widoków. (...) Nie tych znanych, doskonałe opatrzonych, ałe tych, których nie zdołano
jeszcze całkiem zabić wzrokiem i aparatem. W widoku, o jakim myślę, jest jakiś nadmiar, ma on coś z obrazu poetyckiego,
nie da siego przełożyć na ludzki język, nie da siego opowiedzieć, nazwać, przyszpilić. (...)To byłby leksykon miejsc i obiek­
tów o szczególnej sile rażenia. Dzieło zawierające oprócz ilustracji także i utrwalone w słowie zapisy pierwszych reakcji
spektatorów. Księga westchnień i poruszeń, księga niepokojów i marzeń. Poligon wyobraźni. Kiążka, w której można by
śledzić niemal in statu nascendiproces zastygania widzenia w słowie. Obserwować, jak słowo zmaga się z widzialną rze­
czywistością, jak formują się klisze i zwroty językowe powtarzane później do znudzenia. Me też i jak dochodzi do nowych
odkryć, dzięki którym widzimy więcej.
Autor zdaje sobie sprawę, że pisanie o Włoszech jest jak dokładanie kolejnego listka laurowego do wykuwanego
przez wieki marmurowego posągu Italii. Literatura podróżnicza na jej temat jest jedną z najobfltszych, a przekra­
czająca nasze wyobrażenia ilość albumów, dziel malarskich, widoków zatrzymanych na fotografiach nie zachęca do
stworzenia kolejnej książki o Półwyspie Apenińskim. Bo cóż można powiedzieć więcej? Czy jest jeszcze jakiś ważny
szczegół, nie dostrzeżony do tej pory? A jednak autor decyduje się i pisze swoją opowieść, próbując zrealizować marze­
nie o księdze wrażeń. Zbiór składających się na nią esejów to poetyckie obrazy miejsc, które Czaja zwiedza w Apulii.
To próba fenomenologicznego opisu wrażeń, jak również bogaty w historyczne informacje, ciekawostki i konteksty
opis Południa. Przytoczony na początku opis Apulii, pióra Cesarego Ripy, jest kwintesencją tematów poruszanych
przez Czaję. Mamy tu upal, smak i dźwięk tego regionu, a wszystko to zagubione w czasie, odnosi się wrażenie, że na
krótką chwilę zastygło w rozpalonej przestrzeni.
„Jeśli jest wędrówka - musi pojawić się jasno określony, precyzyjnie wskazany, ten oto wędrowiec. Staje się on
podmiotem podróży w tym samym momencie, w którym on sam inicjuje wędrówkę" . Poszukiwacz nieuchwytne­
go, wrażliwy erudyta i etnolog, wbrew piętrzącym się przeciwnościom, próbuje dostać się do najbardziej ukrytych
miejsc Apulii, wciąż szukając pierwotnej zasady, która ją ukształtowała. Cierpliwie bada wypalone kamienie, pilnie
1

2

1

2

R. Kapuściński, Autoportret reportera, Znak, Kraków 2003, s. 36.
J . Lipiec, Fenomenologia wędrówki, Wyd. F A L L , Kraków 2010, s. 55.

1 (18) PD1P

BARBARZ?IICA

�recenzje

106

notuje tamtejsze rytuały. Przestrzeń, którą bada, jest „formą, w jakiej się jawi świadomości ludzkiej, a więc w całej
swej niejednorodności, z ogromnym bogacrwem znaczeń egzystencjalnych, jakie zdolna jest pomieścić przestrzeń
doświadczana i przeżywana" . Jednocześnie szuka w niej znaków, które mogłyby do niego przemówić językiem tego
regionu. Uczestniczy w procesji i świętach, krąży wokół Castel del Monte, wsłuchuje się w dźwięki tarantelli. I pisze
0 rym fenomenologiczno-poeryckim językiem: Rozmywające się mgły odsłaniały żółciejące wnętrza dolin, rozproszone
światło podnosiło surowy pejzaż ku widzialnemu, dzwon kołysał tą przestrzenią i zdawało się, że nastąpiło właśnie fizyczne
wyjście z czasu, że czas ustąpił i uczestniczę w celebracji trwania. Za chwilę dzwon ucichł, mgły się rozpełzły, wszystko się
wyrównało i świat ponownie wskoczył w stare koleiny.
Tu nie ma niepotrzebnych słów. Narracja jest głęboko przemyślaną konfrontacją języka z doświadczeniem.
Po co jeździmy do miejsc związanych z wielkimi duchami przeszłości? Co tak naprawdę chcemy zobaczyć? Czego do­
świadczyć? Zdrowy rozsądek podpowiada, żejedyne, na co możemy natrafić, to mniej lub bardziej udatneprotezy minionego
świata. Ale żywiąca się pragnieniem wyobraźnia zwykle okazuje się silniejsza.
Czy nie jest trochę tak, że wierzymy - chcemy wierzyć-że
w miejscach opuszczonych przez zmarłych zostaje jakaś ich
cząstka, jakiś uchwytny, może nie całkiem jasny, ale jednak widomy ślad?
Paweł Muratów i Ferdynand Gregorovius to główni patroni tej podróży. Ale też Georg Gissing, Werner Herzog,
Umberto Eco i wielu innych. To właśnie z ich dzieł czerpie autor swoją wiedzę i wyobrażenia o Apulii. Właśnie
w tym zderzeniu czasu przeszłego i teraźniejszego wyłania nam się najważniejsza bohaterka książki - nieobecność.
Nieobecność, która pozostawia jednak po sobie „jakąś cząstkę, fragment swego istnienia, to wszystko, co okazuje się
dziś ledwie pokłosiem i sygnałem tego, czego już nie ma, lecz co przekształca się siłą inercji niszczącego czasu w swo­
istą, odrębną, właśnie śladową postać" .
Perfectum, o którym tak często wspomina narrator, to zdarzenie już dokonane, a jednak będące w relacji do czasu
właśnie dziejącego się. Wczytując się wnikliwie w teksty podróżników, w zapisy historyczne tego regionu, autor po­
szukuje załamań czasu, w których przeszłość i teraźniejszość stapiają się, pozwalając rozpoznać to, co było, w tym, co
jest teraz. Najwięcej śladów przeszłości odnajduje w codziennej egzystencji mieszkańców Apulii, w kulcie świętych
1 ceremoniach, ale również w zastygłej przestrzeni, w pokaleczonych zabytkach, w pejzażu. Okazuje się, że „swoistą
trwałość uzyskuje tedy to, paradoksalnie, co jest metafizycznym odpadem, ruiną, pozostałością, cieniem czegoś in­
nego" . W tej opowieści mamy do czynienia z erudytą, znawcą historii, teoretykiem, lecz pojawia się również drugi
głos - podróżnika, który widzi i czuje przestrzeń taką, jaka jest, bez odniesień do przeszłości, bez tej ogromnej wiedzy
w tle, fenomenologa, który doświadcza rzeczywistość intuicyjnie i zmysłowo. I ten dialog właśnie pozwala rozpoznać
owe szczeliny czasu, ślady wiecznego trwania, które będą istnieć do końca czasu, do śmierci przestrzeni. Ta swoista
rozmowa widoczna jest szczególnie w opisie Castel del Monte - oto mamy przytoczone relacje Gregoroviusa, Muratowa, do tego mnogość informacji o właścicielu zamku i o jego historii, ale zmieszane z opisem wrażeń z wędrówki
wśród nagich murów, opowieścią o niemieckiej wycieczce, która również zwiedza zabytek, o pozycji słońca na niebie
w tym momencie. Na skrzyżowaniu tych dwóch dróg: teorii i doświadczenia, autor dotyka czegoś nieuchwytnego,
czegoś, co trudno nazwać - może chodzi o dziwną energię przestrzeni, a może o coś z zupełnie innego wymiaru. Tu
wyraźnie dzieje się coś więcej - powiada.
Wksiążce znajdujemyjeszczejeden fascynujący w ą t e k - chodzi o świadectwo nadchodzącej nieobecności, początku
końca, dotknięcia śmierci. Wszystko, co tu widziałem, jest w stanie stopniowego rozpadu, ubywania, wszystko zmierza
do zaniku, powolnej anihilacji, upadku, wszystko kruszy się i łuszczy, jakaś dezercja z życia, jakby miasto zatoczyło koło
i wracało do swoich początków, z prochu powstało i w proch się obraca. Widziałem śmierć w Taranto.
Kontynuując wątek nieobecności, widmowości i cieni Apulii należałoby zwrócić uwagę na postawę głównego boha­
tera tej podróży. Krążymy od godziny po starym mieście, nie przypominamy turystów, wyglądamy raczejjak goście z innego
wymiaru rzeczywistości, jak spadochroniarze rzuceni na obcy ląd. Opisywana przestrzeń jest wymarła, pusta, w której
spotkanie drugiego człowieka jest czymś dziwnym, zaskakującym, gdy jednak autor dociera do miejsc zamieszkałych
3

4

5

3

A . Wieczorkiewicz, Wędrowcy fikcyjnych światów, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1997, s. 9.

4

J . Lipiec, op. cit., s. 161.

5

J . Lipiec, op. cit., s. 162.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�recenzje

107

przez ludzi, to przybiera pozę obserwatora, nie mając zamiaru wchodzić z nimi w żadne interakcje. Osobny kosmos.
Zamknięty świat. Teatr powtarzalnych gestów i zachowań. Autor jest w tej podróży sam wobec Apulii, bierze ją w cało­
ści, bez hierarchizowania składowych, bez wyróżniania relacji. Przecież jest etnologiem nie tylko z wykształcenia, ale
z wyboru perspektywy - fenomenologicznej, należy dodać. Dopiero z tego pełnego obrazu wybiera dla siebie frag­
menty: oko podróżnika musi wyłapywać tylko niektóre elementy inne pozostawiając
w tle albo zgoła nie odnotowując
ich
wcale. Jego umysł z konieczności ustatycznia to, co zmienne, wyłapuje wyraziste aspekty świata widzialnego (wyraziste to te,
którego akurat interesują), a całą resztę pomija, skazuje na niebyt postrzeżenia i zapisania. Jednym z takich elementów
uznanych przez autora za warte odnotowania jest tarantella, związana z symbolem Południa - tarantulą - i charak­
terystycznym rytem magiczno-obrzędowym. Tarantella to nie tylko muzyka i taniec. To nie archaiczny folklor. Wraz
z rytmem bębnów, z głosem śpiewaków, z tańcem „ukąszonych" zachowała się istota tego fenomenu - rytualny trans.
Mimo racjonalizującej fali kultury, wbrew przekształcaniu się starych wierzeń w turystyczną ciekawostkę - tarantella
ocalała. Może jest interpretowana inaczej, a jednak nadal spełnia swą podstawową funkcję - oczyszczającą. Tarantełła
była nie tyle wykonywana, ileprzeżywana.
Osoba tańcząca nie odgrywała żadnej roli, sama była tańcem, sama zamieniała
się w taneczny żywioł. Cierpienie w środku, i tylko z zewnątrz, dla kogoś zupełnie niezorientowanego, mogło to wyglądać
na spektakl. (...) W poszarpanych, często nieskoordynowanych ruchach było szaleństwo, frenezja, histeria; był łęk i ekstaza.
To nie była żadna sztuka, to było samo życie, krew, krzyk, zmęczenie, aż do całkowitego wyczerpania.
W książce odnaleźć można dokładny opis tego momentu bycia poza tu i teraz, oderwania się od ziemi, oczyszcza­
jącego szaleństwa. Bo żeby pojąć to, co się bada, należy również być przez moment szalonym, nie ze swojego świata.
No i te passusy o fotografiach. Wydawać by się mogło, że dla autora Gdzieś dalej, gdzie indziej w zdjęciu tkwi cala
istota podróży w czasie, dzięki czemu może prowadzić do zrozumienia fenomenu czasu. Rozmyślań na temat fotogra­
fii i obrazu filmowego jest pełno w książce, przeplatają się z opowieściami o miejscach, o ludziach, o mitach. Aparat
fotograficzny jest nieodzownym elementem podróży, dodatkowym miernikiem badanej rzeczywistości, narzędziem
bezsłownego (czy bez-myślnego?) zapisu. Fotografia jest zawsze - nieistotne, czy udanym czy nie - portretem chwi­
li. Zatrzymaniem płynnej konstelacji elementów realnego świata - unieruchomionej na zawsze spustem migawki.
Czy jest też unieruchomieniem czasu? - pyta narrator. U Deleuzea „czas teraźniejszy momentu uchwycenia stawia
podwójny problem: z jednej strony czas przyszły obrazu, który musi się pojawić, i z drugiej czas przeszły, w którym
nieodwołalnie pogrążają się przedmioty i ciała. Uchwycenie »podwaja czas teraźniejszy w dwóch rozbieżnych kierun­
kach, z których jeden biegnie ku przyszłości, a drugi zapada się w przeszlość«" . Zaś Czaja, spoglądając na zrobione
przez siebie zdjęcie, mówi, że wszystko było inaczej. W takim razie co to za moment został utrwalony na zdjęciu, czy
istniał w ogóle? Czy możemy mówić o prawdzie fotografii? Na zdjęciu, tak to czuję, czas istnieje w jakimś nieopisanym
stężeniu. Utrwalony został moment, w którym przesypujące się w klepsydrze ziarenko piasku zatrzymuje się w najwęższym
jej miejscu. Na mgnienie.
W książce wydawca zamieścił parę zdjęć autora. Nie są to zdjęcia pejzażowe, widoczki z ładnych miejsc. Jakiś
fragment torów kolejowych, gołąb w wykuszu Castel del Monte, nieostro uchwycony portret tancerki tarantelli czy
wreszcie cień dworca w Spinazzoli. Ale co tak naprawdę jest na tych zdjęciach? Jakiś moment ważny dla narratora?
Może to próba zamknięcia w kliszy dziwnej energii miejsc i wydarzeń? A może w ogóle nie spełniają żadnej roli
i każde z nich leży na tej samej linii elementów spostrzeganych, na którą składają się kolejne fragmenty nieogarnio­
nej rzeczywistości? Dla mnie są one kontynuacją poszukiwań bohatera. „Na fotografii zdarzenie nigdy nie wykracza
poza siebie ku innej rzeczy; zawsze sprowadza ona zbiór, którego potrzebuję, do rzeczy, którą spostrzegam. Fotografia
jest istnieniem Poszczególnym w sposób absolutny, najwyższą Przyległością i Przypadkowością" . Fotografia sama
w sobie staje się autonomicznym światem, obraz zachowany na kliszy uruchamia wciąż na nowo proces interpretacji
tego, co wydarza się w tym świecie, lecz nigdy się już nie zdarzy, nie sfinalizuje. Dołączone zdjęcia nie wygładzają
wizji, którą rysuje w opowieści autor. Odkrywając przed nami kawałek świata jednocześnie wskazują, że poza tym,
co przedstawiają, jest coś więcej, coś dalej. Świat na nich rozszerza się. I potykamy się o tę milczącą materię zdjęć,
jak o kamienie w słońcu Południa.
6

7

6

A. Rouille, Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną, tłum. O . Hedemann, Universitas, Kraków 2007, s. 240.

7

R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, tłum. J . Trznadel, Wyd. K R Warszawa 1996, s. 9.

1 (18) PD1P

BARBARZYŃCA

�recenzje

108

Nie wiem też, czy to, co napisałem, to w ogóle proza podróżna -podsumowuje swoje dzieło Dariusz Czaja. Ale też
gatunkowa czystość (czy też raczej jej brak) niespecjalnie mnie martwi. W pierwszym rzędzie chciałem w niej opowiedzieć
samemu sobie o tym, gdzie byłem i co widziałem; u jej źródeł tkwiło więc raczej pragnienie rozumienia niż tylko chęć opisu
światów innych niż nasz. Nie szukałem wrażeń, szukałem sensów.
Jakich sensów poszukiwał? Na pewno próbował zmierzyć się z czasem, z jego śladami, które wciąż zmieniają się
w toku trwania. Podróż szczególnie sprzyja tego typu refleksji, oddala od codzienności, zmusza do zauważania tego, co
inne, niezwykłe. Przyglądanie się kolejnym miejscom ewokuje ciągle nowe historie, opowieść „puchnie" od zdarzeń,
szczegółów, minionego czasu odbitego w różnych ujęciach. Wrażenia zmieniają się, kiedy chce się je wyrazić słowami.
Autor porusza wiele tematów związanych z symboliką podróży, mitem wyjścia i powrotu, sensem dziejów, trwaniem
kultury. Wszystkie te obserwacje łączy jedno - bycie człowieka w czasie. Refleksja ta dotyczy nie tylko abstrakcyjnego
pojęcia czasu, ale też doświadczeń samego narratora, który stara się odnaleźć wtymdziwnym i niepokojącym świecie.

Agnieszka Wolska

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�109

W poszukiwaniu piękna formy bez formy

Patrzyłem i słuchałem [bambusów], jakby świat cały nie istniał woko­
ło. Nie dbałem o nic innego (...). Na początku patrzenie na bambusy
sprawiało mi przyjemność. Dziś przyjemność ta powoduje, że nie jestem
świadomy samego siebie. Nagle zapominam, że w dłoni dzierżę pędzel, że
przede mną leży arkusz papieru.
Yuke - malarz chiński

i p M .

l

H

r

, ESTETYKA ZEN

Agnieszka Kozyra
Estetyka zen
Trio, Warszawa 2010

Co wspólnego mają kamienne bryły, rozrzucone w pozornym nieładzie wśród precyzyjnie zagrabionego żwiru,
z techniką gry aktorskiej? Jaka myśl łączy okrąg namalowany jednym pociągnięciem pędzla i realistyczny pejzaż, na
którym kształty górskich zboczy i sylwetki drzew rozmywają się i nikną pośród gęstej mgły? Dlaczego Takeno Jóó
podczas ceremonii herbaty używał zwyczajnego wiadra na wodę i co miał na myśli mistrz herbaty Nyoshinsai mawiaj ąc,
że „ceremonia herbaty nie jest ceremonią herbaty"? Co ma wspólnego łowienie sumów przy użyciu tykwy z naukami
mistrzów zen? Odpowiedzi na te i inne zaskakujące pytania można znaleźć w kolejnej po - Filozofii zen i Filozofii
nicości Nishidy Kitaró - książce Agnieszki Kozyry poruszającej tematykę japońskiego buddyzmu zen.
Autorka Estetyki zen koncentruje uwagę na czterech popularnych w Japonii dziedzinach, które tradycyjnie wiązane
są z buddyzmem zen: malarsrwie tuszem (suibokugd), ogrodach kamiennych (zenteki teien), teatrze no oraz ceremonii
herbaty (chanoyu). Kozyra poszukuje wspólnego mianownika dla tych odległych od siebie form ekspresji, starając się
odnaleźć ich wspólne podstawy filozoficzne i logiczne w naukach zen. Autorce przyświeca myśl: „dzieło sztuki jest
artystycznym przekazem, aby ten przekaz zrozumieć prawidłowo, należy zrozumieć język danej sztuki i danego dzieła".
Licząca ponad czterysta stron, bogato ilustrowana książka ma prostą i klarowną konstrukcję. W pierwszym
z siedmiu rozdziałów Kozyra wprowadza nas wfilozoficznepodstawy buddyzmu zen i nakreśla teoretyczne ramy dla
dalszej interpretacji dzieł sztuki. Każda z czterech kolejnych części stanowi omówienie i analizę jednej dziedziny sztu­
ki: poznajemy ich historyczny i kulturowy kontekst, wybitnych teoretyków oraz twórców i ich najważniejsze dzieła.
Przedostatni rozdział przybliża sposób rozumienia piękna w Japonii i wskazuje na jego odmienność od zachodnich
koncepcji estetycznych. Ostatni zawiera krytykę koncepcji teoretyka zen Hisamatsu Shin ichiego, który inaczej niż
Kozyra definiuje sztukę zen. Uzupełnienie całości stanowi obszerny aneks wprowadzający w historię i podstawy nauk
buddyzmu zen, więc również niezorientowany w temacie czytelnik zostaje zaproszony do udziału w fascynującej po­
dróży po Japonii w poszukiwaniu niezwykłych wrażeń estetycznych.
Sztuka zen jest nierozerwalnie związana z doświadczeniem oświecenia (satori). Twórcze działania stanowią ekspresję
dostępnej w akcie oświecenia „prawdziwej rzeczywistości", a ich uprawianie może być traktowane jako szczególna
forma praktyki religijnej. O wyjątkowości sztuki zen wśród innych nurtów sztuki japońskiej nie stanowi więc zestaw
jakichś konkretnych cech formalnych, lecz przede wszystkim jej treść, osadzona mocno w tradycji religijnej i filozofii
zen. Punktem wyjścia i teoretyczną bazą w książce Kozyry są koncepcje wybitnego japońskiego filozofa i teoretyka
zen - Nishidy Kitaró - którego zdaniem „forma w sztuce zen zawsze podporządkowana jest treścifilozoficznejrefleksji
nad doświadczeniem oświecenia", natomiast „kluczem do zrozumienia nauki zen jest logika »absolutnie sprzecznej
samotożsamośck".

1 (18) PD1P

BARBARZYŃCA

�110

recenzje

Myśl zen, wbrew zasadom logiki klasycznej, uznaje wyłącznie jedną, konsekwentnie stosowaną zasadę logiczną zasadę sprzeczności paradoksowej (według której A=A i A*A). Taka właśnie jest logika „rzeczywistości samej w sobie",
dostępnej w doświadczeniu satori- „dopiero ten niewyobrażalny dla nas stan jednoczesnej negacji i afirmacji jest uwa­
żany za prawdę totalną, wszystko inne za prawdy cząstkowe". Oświecenie widziane z punktu widzenia logiki oznacza
więc wykroczenie poza myślenie dyskursywne, odkrycie paradoksowej struktury rzeczywistości, wkroczenie do świata,
w którym - jak głosi jeden z wersów buddyjskiej Sutry Girlandy Kwiatów - „jedno jest wszystkim, a wszystko jest
jednym"; do świata, w którym granice pomiędzy poszczególnymi elementami rzeczywistości zacierają się, jednocześnie
nabierając wyrazistości. Adept/artysta zen musi przekroczyć dualizm podmiotu i przedmiotu poznania, doświadczyć
jedności z wszechświatem, zachowując jednocześnie swą własną odrębność i indywidualność. Rzeczywistość stanu
„nie-jaźni" jest niewyrażalna w słowach, gdyż jej struktura jest wewnętrznie sprzeczna. Można ją jednak przekazać
poprzez sztukę - w obrazie, geście, czy poetyckiej metaforze.
Agnieszka Kozyra, rozwijając teorię sprzeczności paradoksowej Nishidy Kitaró, pochyla się uważniej nad tym,
w jaki sposób doświadczana jest rzeczywistość „absolutnie sprzecznej samotożsamości" i jak można to doświadcze­
nie przełożyć na ekspresję artystyczną. Podstawą jej metodologii jest wyodrębnienie kilku podstawowych aspektów
„absolutnie sprzecznej samotożsamości" i poszukiwanie środków oraz motywów, za pomocą których aspekty te są
wyrażane w omawianych dziedzinach sztuki zen. Autorka dokonuje wnikliwej analizy wielu dzieł sztuki japońskiej,
poszukując w nich logiki zen. Za dzieła zen są tu uznawane wyłącznie te, „które nawiązują bezpośrednio do nauk
mistrzów zen lub wyrażają chociażby jeden aspekt »absolutnie sprzecznej samotożsamośck".
Zaproponowane przez Kozyrę poszukiwanie logiki paradoksu w sztuce jest dla odbiorcy swojego rodzaju intelektu­
alną gimnastyką, wymagaj ącą pewnego wysiłku, ale też skutecznie pobudzającą szare komórki. Czytelnik, zmuszony do
zawieszenia własnych nawyków logicznych, staraj ąc się wczuć w perspektywę całkowicie odmienną, wręcz absurdalną
z punktu widzenia własnych myślowych przyzwyczajeń, odnajduje jej wewnętrzną spójność.
Niewątpliwym atutem Estetyki zen jako opracowania dotyczącego sztuki odmiennego kręgu kulturowego jest to, że
autorka stara się w sposób konsekwentny unikać w swej analizie metod wypracowanych przez badaczy zajmuj ących się
sztuką Zachodu i sprzeciwia się mówieniu o sztuce Japonii w obcych dla niej kategoriach estetycznych. Kozyra podkre­
śla z całą stanowczością, że wartości estetyczne, z którymi związane jest poczucie piękna, są konstruowane kulturowo
i świadomość tego powinnamieć określone konsekwencje badawcze. W swojej książce przybliża specyfikę japońskiego
sposobu myślenia o pięknie i daje krótką lekcję historii japońskich idei estetycznych. Wskazując kategorie istotne
dla sztuki zen: tajemną głębię (yugen), szlachetne ubóstwo (wabi), patynę czasu (sabi) oraz pustą przestrzeń (yobaku),
pokazuje, że w tradycji szkoły zen są one definiowane jako pojęcia wewnętrznie sprzeczne, gdyż piękno z perspek­
tywy zen to przede wszystkim przejawy „absolutnie sprzecznej samotożsamości" wyrażane w konkretnych formach.
Agnieszka Kozyra podejmuje tematy, wokół których powstała już bogata literatura, czyni to jednak w sposób
oryginalny i twórczy. Praktyczne zastosowanie koncepcji Nishidy Kitaró pozwala jej spojrzeć na sztukę zen z nowej
perspektywy. Warto zwrócić uwagę na solidny warsztat naukowy wykorzystywany przez autorkę. W bogatej biblio­
grafii znajdziemy pozycje dotyczące historii, kultury i sztuki Dalekiego Wschodu, zarówno rodzimych, jak i Zachod­
nich autorów, wiele opracowań dotyczących buddyzmu oraz traktaty mistrzów zen. Kozyra korzysta też z własnych
materiałów zdobytych w terenie. Autorka umiejętnie łączy naukową rzetelność, dbałość o terminologiczną czystość
i przekonywającą argumentację ze swobodą i lekkością stylu. Wykorzystanie aparatu naukowego nie koliduje z wpro­
wadzaniem barwnych i dowcipnych anegdot o twórcach i mistrzach zen, co czyni z Estetyki zen nie tylko wartościowe
opracowanie naukowe traktujące o kulturze i sztuce Japonii, ale też świetną lekturę.
Badacz poruszający temat doświadczenia religijnego, określanego przede wszystkim jako niewyrażalne, zawsze
stoi na cienkiej granicy między uproszczeniem, a niemożliwością wypowiedzi. Kozyra, świadoma ograniczeń, konse­
kwentnie porusza się wyłącznie na płaszczyźnie logiki, która leży u podstaw twórczości zen, inne aspekty pozostawia­
jąc na uboczu. Autorka podkreśla, że z naukowego punktu widzenia możemy poszukiwać w konkretnych dziełach
aspektów „absolutnie sprzecznej samotożsamości", podążać za przejawami logiki szczególnego rodzaju, jednak zawsze
„naukowa, obiektywna analiza sztuki zen napotyka barierę, która nie może zostać przekroczona za pomocą rozumu".

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�recenzje

111

Pomimo niewyrażalnej natury doświadczenia satori Kozyra podejmuje próbę opowiedzenia o tych jego aspektach,
które poddają się myśleniu dyskursywnemu i dają się ująć w słowa. Zaproponowane w książce podejście do tematu
broni się doskonale.
Trudno mówić o sztukach wizualnych, nie uzupełniając wywodu reprodukcjami obrazów i fotografiami. Wydaje
się to szczególnie istotne, gdy chodzi o dzieła wywodzące się z odległego kręgu kulturowego, a więc trudniej dostępne
i mniej znane polskiemu czytelnikowi. Cztery zasadnicze rozdziały Estetyki zen zawierają dziesiątki ilustracji, świetnie
dobranych pod względem treści, dających wgląd w omawiane dzieła japońskich rwórców. W książce wykorzystano
reprodukcje obrazów ze zbiorów muzealnych oraz profesjonalne fotografie Jacka Kostrzewskiego i innych autorów,
a przede wszystkim wiele zdjęć wykonanych przez Agnieszkę Kozyrę. Fotografie nie są tu wyłącznie ilustracją słow­
nego przekazu. Dzięki nim dociekliwy czytelnik ma okazję sam podjąć poszukiwania logiki paradoksu w dziełach
sztuki (zwłaszcza w czasie lektury rozdziału o malarsrwie tuszem, które można było najpełniej zilustrować). Szkoda
tylko, że część fotografii wykonanych przez autorkę w terenie pod względem technicznym wyraźnie odstaje jakością
od pozostałych materiałów ilustracyjnych, jednak i one w znacznym stopniu ułatwiają poruszanie się po omawianych
zagadnieniach.
Ujęcie w słowa nauk mistrzów zen jest tak trudne, jak złowienie suma tykwą. Satori nie jest kwestią intelektualne­
go wysiłku i nie wystarczy pojąć specyfiki logiki zen, by zrozumieć w pełni doświadczenie oświecenia. Warto jednak
sięgnąć po Estetykę zen chociażby po to, aby uświadomić sobie, na jak różne sposoby człowiek może doświadczać
świata, i że są ludzie, dla których stwierdzenia typu: „kiedy człowiek przechodzi przez most, most płynie, a rzeka nie
płynie" (s. 53) nie są nonsensem, a co więcej, wyrażają istotną prawdę o rzeczywistości.

Katarzyna Grzywacz

1 (18) PD1P

BARBARZYŃCA

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9933" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9911">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/02979e65a99f445cc2735ebaf1eafe55.pdf</src>
        <authentication>2bf009f4f0222a1840965626dfd5db8d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118144">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6433</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118145">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118146">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118147">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118149">
                <text>Recenzje/ ETNOGRAFIA POLSKA 2009 t.53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118150">
                <text>Etnografia Polska 2009 t. 53 s.249-266</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118151">
                <text>Szynkiewicz, Sławoj</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118152">
                <text>Kabzińska, Iwona</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118153">
                <text>Szalbot, Maria</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118154">
                <text>Królewski, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118155">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118156">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118157">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118158">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

„Etnografia Polska”, t. LIII: 2009, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Wojciech Olszewski, Tożsamość kulturowa Kresów w humanistycznym nurcie polskiej myśli etno­
logicznej do roku 1939. Studium z zakresu antropologii stosowanej, Wydawnictwo Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika, Toruń 2007, ss. 326
Publikacja Wojciecha Olszewskiego to przydatna pozycja traktująca o historii polskiej etnologii
w okresie jej dynamicznego rozwoju, nacechowanego dużą samodzielnością. Dyscyplina była już
uformowana, a w wieloetnicznej Polsce działy się procesy o zróżnicowanych wektorach rozwo­
jowych od nacjonalizmu państwowego po próby hamowania go, które wychodziły ze środowisk
badawczych. Ten etap formowania się myśli naukowej w etnologii, uległ niesprawiedliwemu zapom­
nieniu po II wojnie światowej zarówno z powodu reorientacji ideowej i metodologicznej, jak też
zauroczenia Bronisławem Malinowskim.
W cieniu tych zjawisk znalazły się osiągnięcia polskich badaczy nie należących do szkoły funkcjonalistycznej. Ich dorobek niekiedy odkrywamy w obcych zasobach archiwalnych dzięki utrwalonej
za granicą (w krajach ich działalności) pamięci o ich dokonaniach, jak to ma miejsce, np. z Eugeniu­
szem Frankowskim. Wojciech Olszewski zajął się jednak badaczami procesów zachodzących na
terenie Polski, dokonania których i ich recepcja zostały drastycznie przerwane katastrofą II wojny.
Przerwę w tradycji intelektualnej i naukowej pogłębił dodatkowo zwrot ustrojowy w czasach PRL.
Tej wcześniejszej perspektywie i jej rozpoznaniu poświęcona jest recenzowana publikacja. W jej
centrum znalazły się postacie Floriana Znanieckiego i Józefa Obrębskiego, których dokonania były już
wcześniej omawiane w różnych publikacjach. Jeden z walorów rozprawy polega na tym, że przy
okazji wydobywa ona z zapomnienia grupę badaczy, intelektualnie lub instytucjonalnie związanych
z J. Obrębskim. Grupa ta skupiała się na studiowaniu stanu etnicznego i jego przemian na kresach
Polski, głównie wschodnich. Proweniencja teoretyczna tych badaczy mieściła się w założeniach szkoły
etno-socjologicznej F. Znanieckiego, stanowiła jednakjej polski nurt, wyrażony silniej niż za granicą,
gdzie nie zdołał się on wyraźniej ukonstytuuować, mimo że obaj wspomniani uczeni tam też wykładali.
Ambicją autora jest umieszczenie prac owego kręgu uczonych w tradycji historycznej polskiej
etnologii, jak też wskazanie na ich ciągle inspirujące oddziaływanie. Tak sformułowany cel stanowi
też zasadniczą tezę pracy.
Założeniem publikacji jest przekonanie, że spora część etnologów międzywojnia pozostawiła
dorobek nadal aktualny w sferze możliwości interpretacyjnych i dający się włączyć do dzisiejszych
teorii etniczności. Zatem ich myśl jest żywa, choć wyrosła w innych warunkach i dla innych po­
trzeb. Teza ta nie musi być przekonująca dla wielu czytelników.
Dobrze napisany Wstęp nie tylko uzasadnia podjęcie tematu, ale też ujawnia emocjonalne zaanga­
żowanie autora, dla którego wcześniejszy okres historii dyscypliny etnologicznej w Polsce stanowi
jeden z głównych problemów w sferze jego zainteresowań badawczych. Rozdział II (w istocie pierw­
szy merytoryczny) jest dla rozprawy najważniejszy, analizuje bowiem podstawy myśli teoretycznej
polskich badań nad tożsamością etniczną, rozpisane na poszczególnych autorów. Stanowi on rezul­
tat żmudnej rekonstrukcji hipotez i postulatów badawczych, które nie były wprost ujawniane przez
większość spośród owych autorów. W rozdziale III zostały syntetycznie scharakteryzowane kon­
kretne studia nad mniejszościami obszarów pogranicznych. Zakończenie kontynuuje wątki podjęte
wcześniej, zwłaszcza w aspekcie obecnej przydatności poszczególnych koncepcji i propozycji teore­
tycznych wysuwanych w latach 1920-1930. Książkę zamykają noty biograficzne o pięciu bada­
czach zaliczonych do nurtu tożsamościowego w etnologii międzywojennej. Bibliografia jest ostatnią
częścią książki i należy tylko żałować, że zabrakło w niej indeksów.
Osią opracowania jest wyodrębnienie nurtu podmiotowego w studiach nad etnicznością, to zna­
czy akcentującego świadomość nosicieli tożsamości etnicznej. Autor nazywa go humanistycznym,

�250

RECENZJE

podtrzymując nazwę nadaną przez F. Znanieckiego. Odróżniał się on od popularniejszego nurtu
przedmiotowego, który analizował dystrybucję sztywnych, bo arbitralnie ustalanych przez uczonych,
wskaźników czy elementów kultury, mających przesądzać o przynależności etnicznej ludności.
Tendencja do obiektywizacji wyznaczników etniczności była podówczas powszechna i jest nadal
popularna u wielu polskich badaczy, za granicą zaś rozpowszechniona zwłaszcza w kręgu dawnej
nauki radzieckiej. Charakterystyczne, że towarzyszy ona z reguły politycznej walce o potencjał po­
szczególnych narodowości współzawodniczących ze sobą o wpływy lub dominację w ramach jednej
struktury państwowej. Wynika to stąd, że „obiektywnymi wskaźnikami” można manipulować także na
bazie materiału etnograficznego. Niedawno obserwowaliśmy takie zjawisko w ośrodkach naukowych
Białorusi, Litwy czy Ukrainy, gdzie chodziło o minimalizację znaczenia tzw. żywiołu polskiego.
Takie postępowanie może być spóźnioną odpowiedzią na zaangażowanie niektórych między­
wojennych ośrodków, które wspomagały administrację państwową w realizowaniu polskiej koncepcji
narodowej, sprowadzającej się do rozszerzonego traktowania etnizmu i zmierzającej do absorbcji
ludności o zakłóconej świadomości kulturowej. W. Olszewski zresztą wskazuje na polityczną usługowość części badań etnologicznych, która krępowała właściwe funkcje nauki. Takie działania, jak
i ich przeciwieństwo, czyli właściwe rozpoznanie sytuacji, które dostarczałoby państwu narzędzi do
sprawnej interwencji mogą być użyteczne w praktyce administracyjnej i noszą nazwę „antropologii
stosowanej”, chociaż w Polsce międzywojennej była ona mało skuteczna.
Nazwa ta znalazła się w podtytule recenzowanej publikacji przede wszystkim dlatego, że celem
badaczy nurtu „humanistycznego” było rzeczowe rozpoznanie sytuacji etnicznej na kresach, aby móc
uniknąć błędnych reakcji. Obejmowało ono zarówno charakterystykę cech tożsamościowych, ich
uwikłania społeczne, jak też ustalenie liczebności poszczególnych grup. U przedstawicieli tego nurtu
autor odnajduje też próby dokonania uściśleń statystycznych w dążeniu do znalezienia rzeczywistych
proporcji demograficznych mniejszości w II RP, a polegających na reinterpretacji danych spisów po­
wszechnych. Z reguły uściślenia te polegały na zwiększeniu liczebności niepolskich grup kresowych.
Szczególną konsekwencją w defalsyfikacji danych oficjalnych wykazywał się Leon Wasilewski.
Podejście humanistyczne akcentuje zintemalizowane składniki tożsamości. Jest ono dziś kano­
nem badawczym, chociaż po I wojnie światowej rozwijało się ono nieśmiało i niekonsekwentnie,
także poza Polską. Nie uzyskało też ono w owym czasie wyraźnej wykładni teoretycznej, co sprawi­
ło, że m.in. Obrębskiemu przypisywano sztywną i przedmiotową definicję grupy etnicznej. Nie było
to nadużyciem, gdyż podmiotowe podejście nie ujawniło się jeszcze jako wyraźne założenie teore­
tyczne. Autor recenzowanej publikacji stawia sobie zadanie odtworzenia pierwocin podmiotowości
wśród badaczy polskich pograniczy (s. 27). O powodzeniu tego zadania przesądza zatem to, czy
czyni to z należytą ostrożnością i czy unika projekcji dzisiejszych metod postępowania i teorii.
Zespół badaczy pograniczy II RP nie tworzył grupy o wspólnych założeniach badawczych, ani
tym bardziej szkoły naukowej, mimo że jego centralną postacią była osoba J. Obrębskiego i niemal
wszystkich łączył związek z Instytutem Badań Spraw Narodowościowych. Na dodatek nie wszyscy
oni prowadzili badania terenowe. Ogranicza to pokusę przypisania Obrębskiemu roli sprawczej
w rozwoju polskiej etnologii. Mimo, że funkcjonował on w pamięci profesjonalnej, to szersza wiedza
0 jego dokonaniach pojawiła się dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku wraz z publikacją wzno­
wionych jego prac wcześniejszych.
Rozdział II stanowi skrupulatną i pożyteczną egzegezę poglądów Znanieckiego, Obrębskiego
1trzech innych badaczy na to czym jest grupa etniczna. Zmienia ona stereotypową interpretację tego
pojęcia spotykaną w polskiej literaturze etnologicznej, która utrwaliła reistyczne pojmowanie tej
grupy jako bytu społecznego, ograniczonego lokalnie i podrzędnego taksonomicznie wobec narodu
etnicznego. Autor nie zajmuje się tym nieporozumieniem, przypuszczalnie dlatego, że musiałby pod­
dać krytyce żyjących autorów.
Istotne jest to, że praca wykazuje pionierskość myśli Znanieckiego i Obrębskiego o etnizmie.
W. Olszewski nie odwołuje się wprawdzie do uznanej za przełomową w tej dziedzinie publikacji
Fredrika Bartha Ethnic boundaries z 1969 roku, ale dowodzi tego, że kilkadziesiąt lat wcześniej
obaj polscy uczeni wprowadzili dwa elementy definicji grupy etnicznej, powszechnie potem przy­
pisywane Barthowi. Są to mianowicie warunek odbicia w świadomości członków grupy przekona­

�RECENZJE

251

nia o własnej odrębności (w recenzowanej pracy omówiony na s. 87) oraz warunek dostrzegania
w sąsiedztwie przynajmniej jednej podobnej grupy, stanowiącej punkt odniesienia lub też opozycji
(por. s. 89). Co ciekawe, Obrębski posługuje się popularnym dziś terminem „grupa wyobrażeniowa”
(w znaczeniu „wyobrażona”), czyli istniejąca w przekonaniu społecznym i poza jakimkolwiek
bytem konkretnym. Tymczasem określenie to zrobiło wielką karierę, gdy znalazło się w tytule pracy
Benedicta Andersona, wydanej w 1983 roku.
Umieszczenie etniczności w wyobrażeniach człowieka o sobie i sobie podobnych było bardzo
istotną konstatacją teoretyczną. Wynikało z niej pośrednio, bo Obrębski tego nie sformułował, że
grupa etniczna nie jest żadnym konkretem społecznym (poza sytuacjami konfliktowymi). Podobnie
jest ze „świadomością etniczną”, który to termin powtarza się dziś często w druku i w wystąpieniach
z katedry. Odnosi się on do dostrzeżonej w samoocenie odrębności, równorzędnej przekonaniu
0 tożsamości z pewnym zespołem ludzi, których zwyczajowe zachowania są akceptowane. To ostat­
nie jest obserwacją Obrębskiego, podobnie jak jego udane określenie, że jednostka pozostaje wobec
owego zespołu w stanie „adekwatności kulturalnej” (dziś powiedzielibyśmy: kulturowej). Gdyby
Obrębski był konsekwentny w swoim myśleniu o etniczności, musiałby wprost zakwestionować jej
pochodzeniowe (biologiczne) źródła.
Obrębski różni się zasadniczo od Bartha uznaniem grupy etnicznej za kategorię odmienną niż
naród etniczny, hierarchicznie od niego niższą. Tym samym posiadałaby ona zawsze status mniej­
szości etnicznej. Gwoli ścisłości należy powiedzieć, że Obrębski na ten temat jasno nie wypowiadał
się, ale takie stanowisko przypisano mu w późniejszym okresie. Nie jest to zgodne ze współcześnie
dominującym rozumieniem tego terminu, zgodnie z którym grupy etniczne nie podlegają hierarchi­
zacji ze względu na ich liczebność, poziom rozwoju, stan otwartości lub zamkniętości oraz złożoności
ich struktury. Jako grupy społeczne mogą one podlegać rangowaniu ze względu na miejsce zajmo­
wane w strukturze państwa, lecz w sensie etnicznym są równe etnosowi dominującemu.
Dokonana w rozdziale II analiza poglądów pięciu etnologów stara się odtworzyć teoretyczne
przesłanki leżące u podstaw ich założeń badawczych. Stwarzało to poważne trudności wskutek ich
niekoherentności, a niekiedy wprost ich braku. Zastrzeżenie to nie dotyczy jedynie F. Znanieckiego.
W analizie tej występują jednak pewne potknięcia, o czym wspomnę na koniec.
Rozdział III jest odmienny od poprzedniego tym, że podsumowuje stan wiedzy w okresie mię­
dzywojennym na temat wszystkich pograniczy, podczas gdy przedstawiciele nurtu humanistycznego
interesowali się głównie Kresami wschodnimi. Wspomniana odmienność wynika również z dwu
innych przyczyn. Po pierwsze na pozostałych granicach etnolodzy nie prowadzili intensywniejszych
badań terenowych, nie sformułowali zatem dla nich metodologicznych podstaw, które mogłyby być
zweryfikowane w trakcie obserwacji. Po drugie, cel analiz na materiałach z granicy niemieckiej lub
czeskiej miał służyć obronie polskich interesów politycznych o nacjonalistycznym zabarwieniu.
Autor ograniczył się zatem do prezentacji ich tez merytorycznych, porządkując przy okazji stan
wiedzy o sytuacji etnicznej na tym obszarze.
Merytoryczne znaczenie publikacji mieści się moim zdaniem przede wszystkim w próbie od­
tworzenia założeń teoretycznych omawianych autorów, graniczącego z przypisaniem im takowych.
Nie stawia ona sobie zadania przywrócenia polskiej etnologii postaci Józefa Obrębskiego, chociaż
jest ona centralną w przedstawionej rozprawie. Obrębski doczekał się przypomnienia przede wszyst­
kim artykułami Anny Engelking publikowanymi w ciągu trzech lat poprzedzających wydanie książki
Olszewskiego. Wniosły one wiele nowego do rozumienia dorobku Obrębskiego.
Istota rozprawy polega na tym, że dwaj wybitni uczeni międzywojnia wraz z trzema innymi
badaczami przedstawieni zostali jako inicjatorzy nowego i ożywczego kierunku interpretującego pro­
cesy etniczne w sposób wcześniej w nauce światowej nieuprawiany. Jednakże umieszczenie Alfonsa
Krysińskiego, Stanisława T. Orsini-Rosenberga i Leona Wasilewskiego we wspólnocie teoretycznej
z Obrębskim i Znanieckim może wywoływać zastrzeżenia, gdyż tym ostatnim nie udało się stworzyć
własnej szkoły analizy etniczności. Ponadto, pozostała trójka badaczy różniła się między sobą zasadni­
czo, także w postawach politycznych, co musiało wyrazić się w ich ocenie zjawisk etnicznych.
Nazwa kierunek humanistyczny, akcentując świadomość, pośrednio indywidualizuje tożsamość
1 odrębność etniczną. W literaturze anglojęzycznej został on odkryty znacznie później i dopiero

�252

RECENZJE

wówczas stał się popularny. Z kolei polscy jego twórcy oddziaływają wciąż na obecne pokolenia
naszych badaczy swoimi publikacjami z lat 1930., ale bardzo często bez uzupełnień wniesionych
przez ogólny rozwój wiedzy.
W zakończeniu książki autor podejmuje interesującą dyskusję nad rolą państwa narodowego
i jego relacji wobec nacjonalizmu. Zajmuje w niej wyraźne stanowisko optując na rzecz istnienia
i rozwoju takich państw raczej niż federalizacji czy zacierania granic państwowych. Przedkłada on
interesy „narodowowyzwoleńcze” ponad rozwiązania wieloetniczne. Jednocześnie wykładając swój
pogląd gubi czasem - jak się wydaje - różnicę między państwem narodowym i obywatelskim.
W zakończeniu znalazła się też sugestia, że tradycje polskiej myśli teoretycznej w studiach nad
etnicznością mogą i powinny być wykorzystane współcześnie ze względu na ich aktualność. Opinia
ta wydaje się zbyt optymistyczna nie tylko z powodu słabego usystematyzowania tej myśli, ale
zwłaszcza ze względu na znaczne zaawansowanie światowych studiów empirycznych i teoretycz­
nych w ostatnich trzech dekadach. Przedstawiony został również pogląd, że tzw. „grupy buforowe”
mogą być współcześnie analizowane zgodnie z interpretacją Obrębskiego. W istocie, ważne to zja­
wisko opisał Obrębski chyba jako pierwszy, co jednak nie oznacza, że wskazał użyteczne obecnie
metody jego analizy i wykorzystania praktycznego.
Na koniec też podniesiona została kwestia wyważenia aspiracji większości i mniejszości w pań­
stwie wieloetnicznym, szczególnie ważna dzisiaj na obszarach licznego występowania ludności na­
pływowej. Ich często sprzeczne postawy i nadmierna ustępliwość ze strony większości bywają szko­
dliwe dla zrównoważonego i właściwego funkcjonowania państwa. W tym kontekście autor podnosi
fakt, że polscy „humanistyczni” badacze znacznie wcześniej ostrzegali przed naruszeniem harmonii
społecznej w wyniku zbyt daleko posuniętej tolerancji wobec żądań mniejszości, chociaż Wasilewski
był od takiej oceny daleki. Przestrogi te można uznać za wysoką zdolność przewidywania skutków
takiej tolerancji, z projekcją na czasy współczesne. Natomiast aktualne wówczas ostre konflikty na
tle etnicznym w Polsce bynajmniej o tolerancji nie świadczyły. Doszukiwanie się tu wzoru dla współ­
czesnego świata byłoby raczej nadużyciem.
Wspominałem już o dwuznacznej interpretacji terminu „grupa etniczna” przypisywanej J. Obrębskiemu. Autor nie ułatwia uporania się z tym problemem, gdyż Obrębski posługiwał się trzema
bliskoznacznymi - grupa etniczna, lud, naród. Pierwsze dwa z nich były dla niego często (choć nie
zawsze) synonimiczne, co zresztą w pracy zostało podkreślone. Otóż jeśli autor zajął się bliżej poję­
ciem grupy etnicznej, to zaniedbał (lub nie udało mu się) prześledzenia niuansów towarzyszących
słowu „lud”, co utrudnia rozwianie nieporozumień wokół aparatu terminologicznego Obrębskiego.
Sam Obrębski winien jest brakowi jasności w rozumieniu jego spuścizny. Za przykład niech po­
służy zwrot „beznarodowa masa ludowa, czyli grupa etniczna” (cyt. za omówieniem W. Olszewskiego,
na s. 97/98). Pojawia się w związku z tym pytanie: czy, lub w jakich warunkach, członkowie owej
„masy ludowej” wyobrażają siebie jako zespół wyróżniający się specyfiką kulturową, co uzasadnia­
łoby nazwanie jej grupą etniczną. Jeśli zaś owa „masa” traci poczucie odrębności i aspiruje do zlania
się z sąsiadami (jest to stan, jaki Obrębski przypisuje Poleszukom), to czy można nazywać ją jeszcze
grupą etniczną, czy już bezetniczną ludnością. Taka ludność bez określonej tożsamości i uznania
granic z otoczeniem nie może też być zwykłą grupą społeczną. Autor nie zaproponował czytelni­
kowi próby rozwikłania tego problemu, być może dlatego, że jego konsekwencją byłoby uznanie, iż
Obrębski pozostawił niedopracowaną koncepcję grupy etnicznej, zaś sam Olszewski nie był dość
odważny, by taką możliwość przyjąć.
Na dodatek autor zdaje się przyjmować niejasne sformułowania międzywojennych badaczy
etniczności, kiedy operuje we własnej analizie takimi określeniami, jak np. „grupy ludowe w sensie
etnicznym” (s. 109). Pozostając w sferze terminologii należałoby wytknąć błąd, kiedy etnicznie mie­
szane związki małżeńskie nazywa się w książce „związkami rodowymi”, opatrując je objaśnieniem,
że chodzi o endogamię (s. 94). Tej ostatniej jednak nie odnosimy do rodów (poza pewnymi społe­
czeństwami muzułmańskimi), lecz właśnie do tradycyjnych grup etnicznych.
Innym przykładem braku rygoryzmu terminologicznego jest traktowanie Orawian jako jednej
odrębnej grupy etnicznej, niezależnie od tego czy deklarują oni tożsamość polską, czy też słowacką.
Olszewski odnosi tę sytuację do współczesności, czyli do stanu, gdy po obu stronach powstały

�RECENZJE

253

stosunkowo klarowne, choć niekonsekwentne, postawy narodowe i Orawianie w większości już opo­
wiedzieli się po jednej z nich (s. 219).
Autor niekiedy popada w reifikację bytów świadomościowych, jak np. „naród”, pisząc o nim „gru­
pa narodowa akceptuje”, „naród przyjmuje” aspirującą do niego zbiorowość, itp. (s. 96 i in.). Czyni
to z pewnością dla potoczystości wykładu, ale odpowiednie zastrzeżenie należało gdzieś umieścić.
Wątpliwości wzbudza również przyjęcie wizji Obrębskiego o stanie umysłowości Polaków za­
mieszkujących Polesie, rzekomo odczuwających zagrożenie wchłonięciem przez obce i odrzucane
otoczenie Poleszuków (s. 100, 129). Wydaje się jednak, że postawa obronna nie dotyczyła więk­
szości Polaków. Wysyłani tam do pracy nauczyciele i funkcjonariusze państwowi (poza osadni­
kami wojskowymi) przyjęli z dobrą wiarą narzuconą im misję szerzenia kultury polskiej i przycią­
gania do narodu polskiego. Pełnili oni swoje funkcje zgodnie z syndromem Siłaczki, a przypadki
utraty entuzjazmu i izolowania się kończyły się szybkim powrotem na tereny etnicznie polskie.
Podkreślana przez Obrębskiego lojalność Poleszuków wobec państwa nie mogła wywoływać reak­
cji zagrożenia, co zresztą potwierdzają wspomnienia inteligencji z owych terenów. Misja inteli­
gencji wśród Poleszuków z założenia miała wywołać ich akces do polskości i żadna ze stron nie
wykształciła na tym tle mazu.
Zaskakuje także ujawniona w książce aprobata dla tezy, iż bunty chłopstwa ukraińskiego w cza­
sach II RP były „formą agresji innego państwa” (s. 109, za Orsinim-Rosenbergiem). Wydawałoby
się, że historycy przekonująco uzasadnili pogląd, że to właśnie niezręczna i represyjna polityka
władz państwowych sprzyjała recepcji rosyjskiej propagandy komunistycznej w pewnych środowis­
kach ukraińskich, a po części także białoruskich. Dopatrywanie się we własnych błędach manipulacji
rosyjskich ciąży stale na naszym oglądzie relacji ze wschodnim sąsiadem.
Wydaje się, że W. Olszewski myli kwestię kształtowania tożsamości etnicznej lub narodowej
z objawami nacjonalizmu szowinistycznego, gdy krytykuje tych autorów, którzy obawiali się wy­
buchu takiego nacjonalizmu po upadku ZSRR. Jego przejawy uznaje on bowiem za dowód rewitali­
zacji tożsamości lub godne aprobaty tendencje narodowowyzwoleńcze. Krytyka ta sięga również
zachodnich autorów (np. Dietera Lange-Weischego), którym bezzasadnie przypisuje „nostalgię” za
czasami komunizmu (s. 278). Zbyt pochopne wydaje się utożsamianie nacjonalizmu z odradzaniem
tożsamości i wynoszenie go do wartości pozytywnej, niezależnie od tego czy działa jako siła twórcza,
czy też niszcząca, jak to było np. w Jugosławii.
Niepotrzebnie też autor używa idealistycznej koncepcji F. Znanieckiego o zjednoczonej Europie
jako tarczy ochronnej dla instytucji narodu (por. s. 279). Jeśli bowiem ktoś nawet uprawia krytykę
państwa narodowego jako koncepcji politycznej, nie jest to równoważne odrzuceniu prawa do toż­
samości etnicznej lub narodowej.
W wywodzie autorskim często występują niejasne fragmenty. Nie wiemy np. jak rozumieć zdanie
o „braku zdolności do własnej, «twórczej» ekspansji kulturowej, nawet na jej tradycyjnych, histo­
rycznych kierunkach” w byłych państwach bloku komunistycznego, co przypisuje osłabieniu tożsa­
mości narodowych (s. 281). Domyślamy się, że autor nie podziela postaw ksenofobicznych ani ekspansjonistycznych, ale wyrażenie „własna twórcza ekspansja kulturalna” może brzmieć niepokojąco.
Sławoj Szynkiewicz

Jacek Schmidt, Nowe tożsamości w czasach transformacji europejskich. Imigranci z Polski
w Niemczech, Wydawnictwo NEWS - Witold Nowak, Poznań 2009, ss. 197
Książka stanowi podsumowanie wieloletnich, systematycznych prac badawczych przeprowa­
dzonych przez Autora wśród imigrantów z Polski w Niemczech, określanych w pracy terminem
„późni wysiedleńcy” (niem. Spataussiedler). Ukazano w niej różne oblicza migracji, jej mechanizmy,
przyczyny i następstwa, procesy wrastania imigrantów w nowe środowisko i wybierane przez nich
strategie adaptacyjne. Wiele miejsca poświęcono modelom tożsamości i procesom ich konstruowa­
nia w warunkach imigracyjnych.

�254

RECENZJE

Terminem Spataussiedler określane są w Niemczech osoby, które od połowy lat 1970. emigro­
wały z Polski i osiedlały się na terenie tego kraju. Autor zdaje sobie sprawę z kontrowersji, jakie
określenie „późni wysiedleńcy” budzi po polskiej stronie granicy z Niemcami, a także z jego „nieprzystawalnoś[ci] do typu opisywanej [...] migracji, mającej charakter dobrowolnych przemiesz­
czeń ludnościowych [...]” (s. 6, przyp. 2). Nasuwa się pytanie o sens oraz merytoryczną zasadność
świadomego stosowania w pracy naukowej terminu nieprzystającego do opisywanej rzeczywistości.
Moim zdaniem, wystarczyłoby zasygnalizować terminologiczne rozbieżności występujące w języku
polskim i niemieckim, pozostając przy neutralnych terminach: ‘imigranci’, ‘emigranci’, ‘migranci’.
W podtytule książki badana grupa określona została mianem imigrantów, w tekście natomiast Autor
posługuje się najczęściej kontrowersyjnym terminem „późni wysiedleńcy”, konsekwentnie - co trzeba
przyznać - opatrując go cudzysłowem.
Jacek Schmidt informuje, że interesująca go fala migracji ma charakter dobrowolny (s. 6, przyp. 2),
w tej sytuacji, jak sądzę, trudno mówić o wysiedleniach. Kojarzą się one bowiem przede wszystkim
z przymusem, odgórnymi nakazami, brakiem alternatywy. W przypadku członków badanej grupy
decyzje o emigracji były podejmowane samodzielnie, najczęściej z przyczyn ekonomiczno-politycznych. Zawiera się w nich wprawdzie, dostrzeżony przez Autora, element przymusu (poczu­
cie braku perspektyw i niskiej jakości życia, negatywne oceny ustroju socjalistycznego), nie ma to
jednak nic wspólnego z przymusem występującym w przypadkach wysiedleń, o których z reguły
arbitralnie decydują inne osoby.
Użycie terminu „późni wysiedleńcy” może sugerować, że Autor podjął próbę spojrzenia na imi­
grantów z Polski z perspektywy Niemców, sugestia ta jest jednak myląca. Najważniejsza jest per­
spektywa imigrantów. Na podstawie cytowanych w pracy materiałów biograficznych można wpraw­
dzie wnioskować o stosunku ludności niemieckiej do przybyszy z Polski, informacje na ten temat
ukazują jednak wyłącznie punkt widzenia samych imigrantów, a nie członków grupy dominującej.
Jacek Schmidt nie wyjaśnia, jaki jest stosunek przybyszy z Polski do niemieckiego nazewnictwa.
Czy odgórna klasyfikacja: Spataussiedler ma dla nich jakiekolwiek znaczenie?
Z cytowanych w książce wypowiedzi wynika, że członkowie badanej grupy uważają się przede
wszystkim za imigrantów. Terminem „wysiedleńcy” posłużyły się jedynie dwie osoby. Jedna z nich
użyła określenia polskiego (s. 138), druga, pochodząca z rodziny śląskiej o niemieckiej identyfika­
cji, zastosowała terminologię niemieckąAussiedler (s. 155, 156), nie Spataussiedler. Brak odniesień
do kategorii „późnych wysiedleńców” w wypowiedziach rozmówców jest, moim zdaniem, kolej­
nym argumentem wskazującym na nietrafńe, w przypadku recenzowanej pracy, użycie tego terminu.
Z materiałów zgromadzonych przez Autora wynika, że dla osób, które wyjechały z Polski
i osiedliły się w Niemczech niezwykle ważne znaczenie, poza świadomością bycia imigrantem, ma
przynależność do mniejszości. Fakt ten nierzadko staje się bodźcem do podjęcia starań o zniwelo­
wanie różnic między własną grupą odniesienia i większością, upodobnienie się do niej, a ściślej - do
tej jej części, do której z różnych względów aspirują przedstawiciele mniejszości.
Autor zwraca uwagę na asymetrię w relacjach między mniejszością i grupą dominującą. Podkreśla
też, że „racjonalizacje o podłożu etnicznym, dokonywane przez «późnych wysiedleńców)) podczas
budowania autowizerunku, noszą często znamiona reakcji na dominację zewnętrzną. Uzewnętrznia
się to między innymi w [...] sztywnym rozdzielaniu przez nich sfer aktywności publicznej i prywatnej
(tożsamość manifestowana us tożsamość odczuwana), postawie powstrzymywania się od aktywności
na forum publicznym i funkcjonowaniu w sferach autonomicznych względem dominującego otoczenia
społecznego, a wielokrotnie też w jego zakamuflowanej krytyce i trwaniu przy dawnych wzorach”
(s. 146). Zjawiska te zostały bardzo dobrze ukazane w recenzowanej pracy.
Badania terenowe stanowiące podstawę książki przeprowadzono na obszarze Nadrenii Północ­
nej - Westfalii. Informacje o objętych nimi miejscowościach oraz liczbie zamieszkujących je osób
znajdują się w Tabeli 2 (s. 36), brak natomiast danych na temat liczby wywiadów/rozmów zrealizo­
wanych w poszczególnych ośrodkach.
Autor przyznaje, że wnioski płynące z jego badań są „nieistotne statystycznie” (s. 38). Uwagę
tę można odnieść generalnie do badań etnologicznych o charakterze jakościowym, także tych,
jak w przypadku recenzowanej pracy, opartych na analizie materiałów biograficznych. O wiele waż­

�RECENZJE

255

niejsze byłoby, moim zdaniem, wyjaśnienie czy materiały źródłowe zgromadzone podczas badań
pozwalają mówić o tzw. nasyceniu, tj. osiągnięciu stanu, w którym dalsze rozmowy nie przy­
noszą już istotnych danych na temat badanych zagadnień (o zjawisku tym pisali m.in. Antonina
Kłoskowska i Daniel Bertaux).
W przypadku recenzowanej pracy o częściowym „nasyceniu” można sądzić (pośrednio i z dużą
ostrożnością) na podstawie informacji o tym, że satysfakcjonujące Autora materiały, „wystarcza­
ją c e ] do kompleksowej analizy i zabiegu tworzenia modeli” tożsamości regionalnej, pochodzą
jedynie z rozmów z imigrantami ze Śląska. W narracjach imigrantów z Wielkopolski lub Mazur
natomiast nie odnalazł on „tak spektakularnych i jednoznacznych opcji regionalnych, jak w materiale
«śląskim»” (s. 146, przyp. 92). Nie wydaje mi się jednak, by mogło to stanowić przeszkodę w skon­
struowaniu odrębnego modelu tożsamości regionalnych uwzględniającego tę część rozmówców.
Przybyszy z Polski mieszkających w Niemczech łączy m.in. kraj pochodzenia, funkcjonowanie
przez część życia w warunkach PRL, status imigranta, konieczność adaptacji do nowej dla nich
sytuacji i określenia własnego stosunku do Polski. Różnią ich osobiste doświadczenia, sytuacja
rodzinna (w kraju pochodzenia i w nowym miejscu zamieszkania), wątki biograficzne i narracja
0 nich. Odmienne są też sposoby „konstruowania siebie” w nowym miejscu zamieszkania (ter­
min „konstruowanie siebie”, adekwatny do opisywanych sytuacji, został użyty przez Autora m.in.
na s. 169 i 170).
Na podstawie badań terenowych J. Schmidt stworzył sześć modeli tożsamości, w tym trzy modele
dwuwariantowe. Ich egzemplifikacją są przedstawione w książce obszerne fragmenty biografii dzie­
więciu osób. Ukazują one znakomicie proces budowania nowych tożsamości w warunkach migracyj­
nych, konieczność pokonywania barier i przyjęcia określonych strategii adaptacji. Postawy cechujące
osoby reprezentujące poszczególne typy tożsamości zostały określone przez Autora trafńymi termina­
mi: „neofita” (lub „neofita etniczny”), „frustrat” i „realista” (postawa ta dominuje w badanej grupie).
Jacek Schmidt przyznaje, że prezentowane przez Niego „modele nie wyczerpują złożoności
1 różnorodności form autopercepcji imigrantów” (s. 168). Wynika to m.in. z celowego pominięcia
w badaniach trzech grup: dzieci poniżej dziesiątego roku życia, które wyemigrowały do Niemiec
wraz ze swymi rodzinami, osób, które „nie były skłonne do uzewnętrzniania swoich doświadczeń
biograficznych” oraz „imigrantów zaangażowanych w działalność na forum polonijnym” (tamże).
Nieobecność osób należących do drugiej z wymienionych grup nie wymaga wyjaśnień, nie wia­
domo natomiast dlaczego Autor nie uwzględnił pozostałych kategorii. Uważam, że choć dzieci
poniżej dziesiątego roku życia nie podejmowały samodzielnych decyzji o emigracji, nie znaczy to,
że nie przeżywały problemów związanych z adaptacją do nowego środowiska i określeniem własnej
tożsamości w warunkach imigranckich (dotyczy to zwłaszcza dzieci starszych, ośmio-dziesięciolatków). Niektóre z nich byłyby zapewne zdolne (być może, z pomocą dorosłych) do narracji biogra­
ficznej oraz rozmów na temat własnej tożsamości i doświadczeń imigracyjnych.
Zbyt pochopnie, według mnie, i bez podania przyczyn, Autor zrezygnował z rozmów z działa­
czami polonijnymi. Aktywność na tym polu nie świadczy o braku problemów z tożsamością etnicz­
ną (narodową i regionalną) w nowym miejscu zamieszkania. Niektóre osoby mogą mieć trudności
z „konstruowaniem siebie”, choć nie manifestują tego na zewnątrz (wspomniana w książce sytuacja:
tożsamość manifestowana v.s tożsamość odczuwana). Wielu członków tej grupy zadaje też sobie
z pewnością, interesujące Autora, pytania: Co to znaczy być Europejczykiem/Europejką? Czym
jest europejska tożsamość?
Jacek Schmidt zwraca uwagę na małą aktywność społeczną większości imigrantów z Polski.
Podkreśla też, że fakt ten odróżnia ich od innych grup mniejszościowych (s. 98-101). Wyjątek sta­
nowią działacze polonijni. Dlaczego więc zostali oni pominięci w badaniach?
Ukazując różne oblicza migracji i przykłady tożsamości migrantów, Autor podkreśla, że decyzja
o migracji nie jest nieodwracalna. Zauważa też, że wiele osób, bez względu na przyjęte wcześniej
strategie adaptacyjne i motywy wyjazdu, decyduje się na reemigrację. Charakteryzują się one naj­
częściej silną tożsamością regionalną, poczuciem więzi z regionem pochodzenia.
Za ogromnie ważny, a przy tym znakomicie napisany, uważam rozdział poświęcony tożsamościom europejskim.

�256

RECENZJE

W większości znanych mi prac dotyczących tego zjawiska tożsamość europejska jawi się jako
kategoria niedookreślona, niejasna, albo też, jak można sądzić, niewymagająca zdefiniowania. Jest
ona najczęściej postrzegana przez badaczy jako jedna z wielu identyfikacji składających się (lub
mogących się składać) na tożsamość poszczególnych osób. Dla imigrantów z Polski do Niemiec,
0 których pisze J. Schmidt, bycie Europejczykiem/Europejką oznacza m.in. możliwość dokonywa­
nia wyborów z repertuaru różnych kultur, w tym także - odrzucenia treści uznanych przez poszcze­
gólne osoby za złe lub przestarzałe, pielęgnowanie różnorodności, umiejętność porozumiewania się
z osobami reprezentującymi inne grupy kulturowe, brak uprzedzeń, unikanie wartościowania osób
1 kultur oraz wyznaczania niemożliwych do przekroczenia granic między nimi, poczucie wolności,
łatwości przemieszczania się, wyrównywanie poziomów życia. Europejskość może oznaczać „wznie­
sienie się ponad wszelkie podziały, w tym także te natury etnicznej, przy równoczesnym dostrzega­
niu różnic, bez jakiejkolwiek stygmatyzacji - naznaczania społecznego. Różnorodność tożsamości,
języków, stylów życia, czy miejsc jest [...] czymś naturalnym, stałym [...]” (s. 133). „Bycie Euro­
pejczykiem jest wyzwoleniem się z obowiązku zgłaszania jednej, jedynie słusznej przynależności
narodowej. [...] Europejczyk to [...] [człowiek], który jest ponad narodami, łączy te narody, godzi
je, a jednocześnie nie daje się przypisać, przyłączyć do jednej grupy” (s. 137-138).
Zdaniem Autora, „tożsamość europejska nosi cechy społecznej konstrukcji, w której zawie­
szeniu ulega większość tradycyjnych wyznaczników tożsamości, «rozpisanych na poszczególne
narody i państwa», a nieodzownym warunkiem jej budowania jest sytuacja, stan wielokulturowości
i jej akceptacja” (s. 126). Tożsamości europejskie mogą też być formą wyzwania transkulturowego, nie stanowiąc przy tym konkurencji dla tożsamości narodowej, jak również przejawem
kosmopolityzmu oraz próbą ucieczki od etniczności. Każda z tych sytuacji została w przekonujący
sposób ukazana w pracy.
Jacek Schmidt zaznaczył, że przedstawione przez niego warianty tożsamości europejskiej nie
wyczerpują wszystkich możliwości. Istnieją bowiem np. tożsamości budowane „w pełnej autonomii
od tożsamości narodowych lub na drodze ich selektywnej syntezy, która prowadzi do pojawienia się
niezależnych identyfikacji, w żadnym miejscu niewpisujących się w model hierarchiczny. Poczucie
tożsamości tych ludzi, jako forma identyfikacji ekskluzywnej, nie koresponduje też z modelem
tożsamości skorelowanych. Opisany stan rzeczy rodzi potrzebę skonstruowania nowych modeli
zjawiska tożsamości europejskich, wykraczających poza proste dychotomie, takie jak np. europejski-nieeuropejski, europejski (ponadnarodowy)-narodowy” (s. 144). Autor nie podjął jednak tej próby.
Nie wyjaśnił też czy wśród objętych badaniami imigrantów znalazły się osoby reprezentujące tego
rodzaju warianty tożsamości. Jeśli tak, dlaczego je pominięto?
Bardzo dobrze ukazane zostały natomiast związki między Walencją kulturową i identyfikacją
narodową. Przedstawiono również różne typy tożsamości regionalnych (o charakterze ekskluzyw­
nym i inkluzyjnym). Autor wskazuje na „zmieszanie istniejących struktur tożsamości” „w sytuacji
zwiększonej liczby wyborów w warunkach imigracyjnych” (s. 169). Podkreśla przy tym, że struktury
te „nie są odbudowywane na drodze biernych zapożyczeń od otoczenia przyjmującego lub o r to ­
doksyjnego odświeżania)) wzorów znanych z kraju pochodzenia w nowych warunkach” (tamże).
Na podstawie recenzowanej pracy można m.in. mówić o wielości imigranckich życiorysów, dróg
adaptacji do nowej rzeczywistości, opanowywania nowego kodu kulturowego, poszukiwania włas­
nego miejsca do życia, o wielości obrazów kraju pochodzenia i zróżnicowanym stosunku do niego.
Jest w niej mowa o zjawisku zakorzeniania się i wykorzenienia, pojęciu ojczyzny, bagażu kulturo­
wym, poczuciu niepewności identyfikacyjnej, dystansie etnicznym, stereotypach etnicznych i regio­
nalnych, kompleksie imigranta, mechanizmach przechodzenia od dwukulturowości do transkulturowości, charakterze powiązań transnarodowych oraz roli imigrantów w łączeniu różnych kultur.
Książka jest znaczącym głosem w dyskusji o zjawisku migracji i losach migrantów, konstruowaniu
modeli ich tożsamości, konieczności dokonywania wyborów określonych strategii adaptacyjnych
i odnalezienia się w sytuacji „obcego” w wielokulturowym społeczeństwie.
W tytule pracy jest mowa o nowych tożsamościach i europejskich transformacjach. Użycie liczby
mnogiej jest zabiegiem trafńym i jak najbardziej uzasadnionym, wskazuje bowiem na różne oblicza
badanych zjawisk.

�RECENZJE

257

Jacek Schmidt nie unika wątków autobiograficznych. Nie są one „literackimi ozdobnikami”,
lecz stanowią ważną część tekstu. Pozwalają na zrozumienie wielu kwestii, np. relacji między Auto­
rem książki i członkami badanej przez Niego grupy. Ma ona duże znaczenie dla możliwości realiza­
cji badań i pozyskania znakomitych materiałów źródłowych.
Na podkreślenie zasługują zastosowane w książce rozwiązania graficzne. Można je uznać za
rodzaj cząstkowych podsumowań, ułatwiających lekturę i refleksję nad tekstem. Bardzo dobrym
zabiegiem jest wyróżnienie wypowiedzi rozmówców przez dobór odpowiedniej kolorystyki stron
i oddzielenie ich w ten sposób od komentarzy Autora.
Niedosyt budzi rozdział poświęcony etniczności. Autor ograniczył się do wskazania kilku, dość
przypadkowo, moim zdaniem, wybranych prac, więcej miejsca poświęcił natomiast tożsamości.
Rozdział dotyczący badań nad tym zjawiskiem nosi tytuł: „Współczesne tożsamości jako obszar
zainteresowań badawczych” (s. 41). Jest on zbyt szeroki w stosunku do zawartości tej części książki.
Autor skoncentrował się na pracach o charakterze teoretycznym, ukazujących różne możliwości
analizowania i klasyfikowania tego zjawiska, uwzględniających element narracyjności, wielowy­
miarowości, refleksyjności i temporalności, jak też relacje między tożsamością i migracją. Pominął
natomiast prace etnologiczne oparte na wynikach badań terenowych. Zabrakło mi przede wszystkim
choćby kilku wybranych prac dotyczących ludności śląskiej, jej tożsamości, życia na pograniczach
kulturowych, refleksji nad historią regionu i jego mieszkańców.
Jacek Schmidt twierdzi, że przyjęta przez niego „optyka [...] zasadza się na rozpoznawaniu
właściwości obranej kategorii [tożsamości - I.K.] przez pryzmat badania empirycznego” (s. 41).
Tym bardziej dziwi brak odwołań do prac opartych na tego typu badaniach.
Wspomniane braki i odczucie niedosytu z nawiązką rekompensują rozdziały, w których Autor
prezentuje efekty własnych badań terenowych.
Uważam, że po recenzowaną pracę powinny sięgnąć nie tylko osoby zainteresowane sytuacją
Polaków i ludności polskiego pochodzenia w Niemczech oraz zjawiskiem migracji. Można w niej
również znaleźć mnóstwo inspiracji do badań nad tożsamością, pograniczem kulturowym, relacjami
etnicznymi, wielokulturowością.
Na koniec uwaga: Jacek Schmidt nie posługuje się terminem ‘pogranicze kulturowe’, jest ono
jednak wyraźnie obecne na kartach Jego książki.
Iwona Kabzińska

Irena Bukowska-Floreńska, Rodzina na Górnym Śląsku, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego,
Katowice 2007, ss. 328
Recenzowana książka jest efektem wieloletnich i wieloaspektowych badań Ireny BukowskiejFloreńskiej nad rodziną górnośląską. W dorobku naukowym autorki, na który składają się prace
m.in. na temat funkcji tradycji w społeczeństwie nowoczesnym, kulturowego uwarunkowania toż­
samości regionalnej i narodowej, funkcjonowania pogranicz kulturowych i etnicznych, degradacji
środowiska kulturowego i społecznego, rodzina śląska - poczynając od pierwszych opublikowanych
artykułów - zawsze zajmowała poczesne miejsce. Na omawianą pracę można spojrzeć nie tylko jak
na osobiste dokonanie autorki, ale również jak na ważne osiągnięcie dla całego śląskiego ośrodka.
W ustaleniu przedmiotu badań, sformułowaniu założeń i sprecyzowaniu pytań badawczych, po­
mocna autorce okazała się znajomość górnośląskich realiów. Wybrana za podmiot etnologicznoantropologicznego studium tytułowa górnośląska rodzina została potraktowana jako wartość dla
jej członków, wartość społeczna oraz środowisko powstawania, kumulowania i transmisji tradycji
i postaw określonych. Analizując śląską rodzinę w kategoriach systemu podlegającego zmiennym
w czasie zewnętrznym oddziaływaniom społecznym-kulturowym I. Bukowska-Floreńska pokazuje,
w jakim zakresie nadal stanowi ona środowisko przekazu wartości, decydujących o kulturowej spe­
cyfice rodzin i całych śląskich społeczności. Przyjęcie założenia, że centrum wyznawanego przez
mieszkańców Górnego Śląska systemu wartości stanowi w pierwszym rzędzie człowiek i rodzina,

�258

RECENZJE

a w następnej kolejności: praca, religijność, przestrzeganie norm społeczno-obyczajowych oraz stan
posiadania, stanowi fundament, na którym autorka starannie buduje strukturę swego popartego
badaniami empirycznymi wnioskowania.
Kierunek poszukiwań badawczych wytyczają pytania o relacje między systemem wartości a trady­
cją i funkcjami rodziny. Autorkę interesuje, czy przestrzeganie tradycji ma wpływ - z jednej strony na
trwałość więzi rodzinnych, a z drugiej - ujmując zagadnienie szerzej - więzi lokalnych i regionalnych,
przekładających się na zachowanie poczucia śląskiej tożsamości. Celem badawczym I. BukowskiejFloreńskiej jest więc ukazanie specyfiki „istoty ideowej systemu wartości śląskich rodzin” (s. 20) i wy­
kazanie, że fakt ten znajduje odzwierciedlenie w kulturowej odrębności mieszkańców Górnego Śląska.
Zdobiąca okładkę książki pożółkła fotografia, na której utrwalono wizerunek śląskich nowożeń­
ców z początku ubiegłego stulecia, jak również słowa wybrane na motto pracy mówiące, że „Ludzie
wykorzenieni, ogołoceni z pamięci, przywiązań, wartości przekazanych przez poprzednie pokolenia
nie wiedzą po co żyją, i nie mają nic do przekazania swoim dzieciom” (Olczak-Ronikier 2001),
sygnalizują przyjęte przez autorkę założenie, że poznawanie aktualnej postaci śląskiej rodziny nie
ma sensu bez odwoływania się do historycznego podłoża, z którego wyrastają kolejne generacje.
Na książkę składa się wprowadzenie, siedem rozdziałów oraz zakończenie. Wprowadzenie przy­
bliża tematykę pracy, nakreśla zasadnicze problemy badawcze i precyzuje cele naukowo-poznawcze.
Etnologicznie ukierunkowane zainteresowanie tym często poruszanym - gdyż ważnym społecznie
- zagadnieniem, autorka dodatkowo uzasadnia aktualną kondycją rodziny w sytuacji zaistniałego
we współczesnej kulturze kryzysu wartości, który dotyka również śląskie społeczności.
Pierwszy rozdział pracy przypomina klasyczny dorobek etnologii i dyscyplin pokrewnych
w zakresie badań nad rodziną. Znajomość różnorodnej literatury przedmiotu, dotychczasowych do­
konań oraz inicjatyw badawczych daje autorce interdyscyplinarną wiedzę i stanowi zaplecze dla
własnych badań i wniosków. W tym fragmencie I. Bukowska-Floreńska omawia specyfikę badaw­
czą poszczególnych polskich ośrodków zajmujących się studiami nad rodziną. Konstrukcja roz­
działu zakłada „schodzenie” od problematyki ogólnej do przywołania prac szczegółowych - po­
święconych już przede wszystkim rodzinie śląskiej.
Autorka powraca do pojęcia wartości w różnych miejscach swej książki, jednak szczególnie
dużo uwagi poświęca temu zagadnieniu w rozdziale drugim zatytułowanym „Rodzina jako war­
tość”. Lektura tego fragmentu pozwala przyjrzeć się procesowi kształtowania kolejnych generacji
śląskich rodzin i poznać mechanizmy regulujące przekaz tradycyjnych wartości, norm i postaw,
które współtworzą relacje między jej członkami oraz członkami lokalnych społeczności. Omawiając
określony aspekt funkcjonowania górnośląskiej rodziny autorka dokonuje porównań, między tym,
co było, a tym, co jest współcześnie i wykorzystuje ten schemat analizy również w dalszych rozdzia­
łach pracy. Z wielu stwierdzeń autorki przebija doskonała znajomość śląskiej mądrości życiowej,
której ponadczasową wartość - co wykazały badania - doceniają nawet początkowo negujące
jej przydatność - kolejne, młodsze pokolenia. Począwszy od tego rozdziału I. Bukowska-Floreńska
w tekst naukowy wplata określenia, zwroty oraz przysłowia, w sposób świadczący o znajomości
- również realiów językowych badanego terenu.
Interesująca perspektywa spojrzenia na rodzinę śląską została zastosowana w trzecim rozdziale
książki. Autorka zaprasza czytelnika, aby przyjrzał się specyfice rodzin zamieszkujących Górny
Śląsk przez pryzmat przestrzeni - a dokładniej - sposobów jej oswajania, organizowania, wartościowa­
nia i symbolicznego naznaczania. Analizując różne składniki i typy przestrzeni „swojskiej”, a więc:
domu rodzinnego, wsi, przestrzeni sacrum, podwórza, bramy oraz ulic, sklepów, ogródków działko­
wych, miejsc targowych, itd., nie ogranicza się wyłącznie do opisu warstwy materialnej badanego
zjawiska. Zwraca uwagę na ich symbolikę i kulturowe znaczenie oraz przypomina tłem realizacji
jakich zwyczajów były poszczególne miejsca.
W czwartym rozdziale autorka dowodzi, jak istotną wartością dla Ślązaków była i nadal jest
praca, której brak destabilizuje życie rodzinne i społeczne. W kojarzący się - przede wszystkim
z ciężką pracą mężczyzn w kopalniach - śląski etos pracowitości wpisuje się również domowa krzą­
tanina i zapobiegliwość miejscowych kobiet. Pracy, jako wartości o szerokim wymiarze moralnym
i społecznym, podporządkowana jest cała organizacja życia codziennego śląskich rodzin.

�RECENZJE

259

Kolejny, piąty rozdział książki, omawia różne aspekty życia religijnego Ślązaków. Zestawione
w jednym fragmencie opisy praktyk religijnych, zwyczajów, obrzędów oraz form świętowania
rodzinnego i związanego z rokiem kościelnym, ukazują jak śląska religijność wpisuje się i warun­
kuje system wartości i mentalność mieszkańców Górnego Śląska.
Formy uczestnictwa śląskiej rodziny w życiu społecznym i kulturalnym omawia szósty rozdział
pracy. W tym fragmencie znajdujemy informacje na temat jej uczestnictwa w życiu społeczno-kultu­
ralnym parafii, realizowanych wzorów zachowań ludycznych, przejawiających się w uczestnictwie
w życiu kulturalnym, okolicznościowych świętowaniach, czytelnictwie i aktywności twórczej.
Siódmy rozdział stanowi klamrę logicznie spinającą empirycznie podbudowane rozważania
I. Bukowskiej-Floreńskiej na temat tożsamości rodziny śląskiej. Autorka pokazuje, jakie znaczenie
w kształtowaniu regionalnej i narodowej tożsamości Ślązaków mają warunki społeczno-polityczne
oraz tradycje patriotyczne. Proces kształtowania się tożsamości śląskich rodzin ukazuje przez pryz­
mat relacji między „swoimi” a „obcymi” oraz omawia współczesne inicjatywy na rzecz zachowania
specyfiki społeczno-kulturowej śląskiej tożsamości. W zakończeniu, będącym syntezą najważniej­
szych wniosków wypływających z poszczególnych rozdziałów, znajdujemy zestawienie cech trady­
cyjnej śląskiej rodziny. Kończąc opowieść o śląskiej rodzinie autorka pozostawia czytelnika z zasłu­
gującym na poddanie interdyscyplinarnej dyskusji stwierdzeniem, że „...wiele z doświadczeń
tradycyjnej rodziny śląskiej jest nie tylko godne naśladowania, ale powinno wejść do kanonu systemu
wartości procesu wychowania kolejnych polskich pokoleń” (s. 292).
Książkę zamyka załączona w postaci aneksu oracja weselna, pozyskana od niedawno zmarłej
informatorki ze Świerklan Dolnych, siedmiostronicowy, niezwykle przydatny w czasie lektury książki
słowniczek gwarowy, w którym autorka wyjaśnia znaczenie ponad dwustu zastosowanych w tek­
ście, a używanych dawniej i dziś na Śląsku pojęć i zwrotów, obszerna bibliografia, będąca zestawie­
niem: głównie polskojęzycznych opracowań naukowych dotyczących rodziny i Śląska w ujęciu
przedstawicieli różnych dyscyplin oraz wybranych prac autorki związanych z Górnym Śląskiem,
a ponadto wykaz wykorzystanych wydawnictw bibliograficznych, materiałów źródłowych, kronik
i ksiąg pamiątkowych.
Walorem opracowania są zamieszczone w różnym miejscach pracy zdjęcia w większości pocho­
dzące z prywatnego archiwum autorki. Szczególnie pouczające są zestawienia przeważających liczeb­
nie w pracy reprodukcji dawnych czarno-białych fotografii ze zdjęciami kolorowymi, dokumentują­
cymi czasy współczesne, za pomocą których I. Bukowska-Floreńska wprost pokazuje, że życie na
Śląsku na przestrzeni kilku dziesięcioleci nie zmieniło się tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.
Mimo iż książka powstała jako efekt bezpośrednich uczestniczących badań terenowych, a więc
bazuje na rozmowach przeprowadzonych z wieloma mieszkańcami Górnego Śląska, w pracy brak
cytatów wypowiedzi konkretnych informatorów. W przypisach autorka powołuje się jednak na ma­
teriały z badań, podając rok i miejsce ich pozyskania. Ze względu na dużą wartość dydaktyczną
recenzowanej pozycji, do której niewątpliwie odwoływać będą się kolejne pokolenia badaczy - nie
tylko śląskiej rodziny, w książce zabrakło jeszcze syntetycznego rozdziału skupiającego w jednym
miejscu informacje o stwierdzonych przez autorkę zmianach, jakie zaszły w śląskiej rodzinie na
przestrzeni kilku kolejnych pokoleń oraz odwracającego nieco zasadnicze założenie badawcze
- zestawienia czynników przyczyniających się nie tyle do zachowania, co właśnie do zauważonej
we wstępie, erozji tradycyjnych zachowań i wartości. Z podobnych względów szerzej potraktowany
mógł zostać również problem społeczno-kulturowych skutków, jakie dla śląskiej rodziny miała nie­
dawna transformacja społeczno-gospodarcza w Polsce. Mając tak dobry dostęp do rodzin o długim
lokalnym rodowodzie i dobrze zasymilowanych, wywodzących się z dawniejszych fal osadniczych,
ale i żyjących obok nich rodzin napływowych, które osiedliły się na Górnym Śląsku w ciągu ostat­
niego półwiecza, niewiele uwagi poświęca autorka tym ostatnim. Być może był to zabieg celowy
i I. Bukowska-Floreńska świadomie pozostawia - póki co - na boku szeroki problem stosunku tego
typu rodzin do śląskości na kolejną publikację?
Podsumowując, należy podkreślić, że I. Bukowskiej-Floreńskiej nie tylko udało się uzyskać
i przystępnie zaprezentować szeroką wiedzę na temat śląskiego życia rodzinnego, ale i w interesujący
sposób uporządkować wiadomości na ten temat. Praca jest ważna poznawczo, gdyż poprzez sposób

�260

RECENZJE

ujęcia dopowiada o rodzinie śląskiej to, czego do tej pory nie powiedziano lub nie ujęto z takiej
perspektywy. Dostarcza szczegółowej wiedzy na temat realiów życia, stałości i przemian kultury
śląskich rodzin na przestrzeni dwóch stuleci, ale - co trzeba podkreślić - fragmenty te nie są po­
zbawione trafnych wniosków o charakterze ogólnym. Sposób postawienia problemu oraz przyjęte
założenia pozwoliły autorce na napisanie pracy świadczącej o zainteresowaniu tak empiryczną, jak
teoretyczną stroną badanego zjawiska.
Magdalena Szalbot

Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych, red. Maria Szmeja, Zakład Wydawniczy
Nomos, Kraków 2008, ss. 478
Zjawisko etniczności to jeden z najciekawszych wątków badawczych dla socjologów, antro­
pologów i kulturoznawców ostatniego półwiecza. W epoce postępującej globalizacji, liberalizacji
rynków międzynarodowych oraz nieustannej ruchliwości przestrzennej ludności ponowoczesnego
świata, kwestie etniczne wciąż fascynują zarówno badaczy terenowych jak i teoretyków.
Niezależnie od przekonań kulturowych i ideologicznych przyszłych odbiorców, książka pt. Etnicz­
ność - o przemianach społeczeństw narodowych pod redakcją Marii Szmeji jest niepodważalnym
impulsem dla kolejnych dyskusji oraz rozważań na temat aktualnych badań nad szeroko rozumia­
nym pojęciem etniczności w skali Polski i świata. Publikacja ta, jest interesującym zbiorem, dedy­
kowanym jednemu z najbardziej znanych badaczy etniczności i wielokulturowości w Polsce, jakim
jest Grzegorz Babiński. Wśród najważniejszych zainteresowań naukowych i badawczych jubilata,
które ewoluowały na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat, znajdują się dylematy tożsamościowe na
poziomie etnicznym, religijnym i narodowym, a także metodologia nauk społecznych. To właśnie te
nurty badawcze stały się podstawą dla wyodrębnienia głównych części omawianej publikacji.
Wprowadzenie do książki, będące przyczynkiem do biografii Grzegorza Babińskiego, pomija
niestety rzeczową prezentację struktury omawianych w dalszych częściach książki zagadnień. Książka
podzielona została na pięć głównych części. Pierwsza dotyczy mniejszości kulturowych, poczynając
od społeczeństw tradycyjnych do ponowoczesnych. Część tą rozpoczyna tekst Janusza Muchy, który
przedstawia losy mniejszości kulturowych w dobie transformacji ustrojowej i kształtowania się de­
mokracji w Europie Środkowo-Wschodniej.
Artykuł ten został osadzony teoretycznie i w swojej treści nawiązuje do wybitnych teorii socjo­
logicznych XX wieku, sformułowanych między innymi przez Roberta Dahla, Martin Lipseta, Louisa
Wirtha i wielu innych. Ta wielowymiarowa analiza uświadamia czytelnikowi złożoność przemian
zachodzących w wyniku procesu demokratyzacji, zarówno na płaszczyźnie polityczno-kulturowej,
jak również społecznej, którym poddane zostały państwa Europy Środkowo-Wschodniej w dobie
tworzenia się nowego, demokratycznego porządku społecznego.
W kolejnym tekście pierwszej części, św. pamięci Andrzej Kapiszewski zaprezentował proble­
matykę narodu w odniesieniu do Zatoki Perskiej. W swojej analizie wykazuje, że polityka wobec
obywateli oraz imigrantów w tym rejonie świata jest silnie determinowana zarówno przez władze
państwowe, jak i przez mechanizmy umożliwiające naturalizację ludności. Poziom demokratyzacji
oraz wpływ organizacji międzynarodowych, propagujących poszanowanie praw obywatelskich na
całym świecie, determinują stopień otwartości społeczeństwa i państwa wobec imigrantów.
Kolejne dwa teksty dotyczą genezy narodu ukraińskiego a także nowych wyzwań stojących przed
nim w XXI wieku. Włodzimierz Pawluczuk koncentruje się na historycznym procesie kształtowania
się narodu ukraińskiego w starożytności i średniowieczu, podkreślając przy tym rolę świadomego
zakłamania historii, które jest wynikiem teorii tworzonych na rzecz określonych ideologii. Dariusz
Wojakowski dokonuje analizy kilku wybranych aspektów relacji etnicznych pomiędzy polską a ukra­
ińską ludnością pogranicza w ostatnim dziesięcioleciu. Autor, odwołując się do publikacji Grzegorza
Babińskiego z roku 1997, prezentującej relacje polsko-ukraińskie w trakcie transformacji systemo­
wej, wskazuje na nowe kierunki wspólnej polityki obu państw a także na znaczenie współczesnych

�RECENZJE

261

wydarzeń łączących przedstawicieli obu narodowości (np. kryzys rosyjski z 1998 roku, Pomarań­
czowa Rewolucja z 2004 roku). Punktem wyjścia Wojakowskiego jest zdefiniowanie pojęcia „po­
granicza polsko-ukraińskiego” (s. 73), które według autora, w ostatnich latach nie jest już tylko
determinowane przez geograficzne powiązania pomiędzy Ukraińcami a Polakami, ale także jest
rezultatem „odnawiania się” (s. 74) polsko-ukraińskich stosunków w sferze świadomowościowej.
Autor w sposób rzetelny przedstawia różnice w stanie badań nad problematyką polską-ukraińską,
zestawiając m.in. wyniki badań socjologicznych przeprowadzonych przez Grzegorza Babińskiego
z najnowszymi publikacjami i danymi.
Kolejnym artykułem ujętym w pierwszej części książki są rozważania Ewy Nowickiej na temat
znaczenia tradycji i nowoczesności we współczesnej Mongolii. Według autorki „Mongolia jest
jednym z krajów, w których zderzenie tradycji i nowoczesności odbywa się w sposób wyjątkowo
spektakularny i zarazem [...] bezkonfliktowy” (s. 85). Rewolucja, która dokonała się w tym pań­
stwie w ciągu ostatnich szesnastu lat, pokrzepiona demokratyzacją, nie spowodowała, według
Nowickiej, zaniku wartości tradycyjnych wśród Mongołów. Artykuł zaprezentowany został w for­
mie raportu z wyników badań terenowych, których głównym problemem badawczym był wpływ
systemu edukacji na wartości tradycyjne i nowoczesne wśród młodych Mongołów. Wnioski z badań
pokazują, że stosunek do tradycji w społeczeństwie mongolskim wciąż ma charakter przede wszyst­
kim bezrefleksyjny. Podczas badań stwierdzono również, że w społeczeństwie mongolskim pier­
wiastki nowoczesności i wartości tradycyjnych przeplatają się nawzajem.
Ostatnim artykułem w pierwszej sekcji książki, jest tekst odnoszący się do zbiorowości montre­
alskich Żydów. Marta Kijewska-Trembecka, przeanalizowała rozwój żydowskiej grupy etnicznej
w Kanadzie na przestrzeni kilku ostatnich stuleci. Wnioski płynące z tego artykułu świadczą o dużo
wyższym stopniu zamożności współczesnych, żydowskich mieszkańców Montrealu w porównaniu
z przeciętną klasą średnią tego miasta. Według analiz autorki, przedstawiciele mniejszości żydow­
skiej są zdecydowanie lepiej wykształceni w porównaniu z resztą społeczeństwa, a „niemal 30%
z nich należy do co najmniej jednej organizacji filantropijnej” (s. 112). Sukces montrealskich
Żydów oprócz jawnego wymiaru finansowego widoczny jest również w ich bogatym życiu kultu­
ralnym, religijnym i społecznym, co, według autorki, jest najbardziej obiektywnym wskaźnikiem
statusu i pozycji w społeczeństwie wypracowanej na przestrzeni wielu lat przez mniejszość żydow­
ską. Pierwsza część książki jest najobszerniejsza ze wszystkich, a jej tematyka w sposób najbardziej
wiarygodny koresponduje z tytułem omawianej publikacji.
Kolejny, wyodrębniony segment książki nosi tytuł „Tożsamość religijna a tożsamość etniczna”.
Jego tematyka odnosi się przede wszystkim do religijnych wyznaczników etniczności. Część tą in­
auguruje tekst Ireny Borowik, będący poszukiwaniem modelu, mogącego opisać znaczenie tożsa­
mości i religii w odniesieniu do biografii. Autorka zauważa, że zarówno pojęcie tożsamości, religii
jak i biografii to podstawowe, nieodzowne elementy współczesnych badań nad etnicznością,
w związku z czym należy w sposób odpowiedni zaprezentować ich znaczenie podczas analiz socjolo­
gicznych. Tożsamość, według autorki, nie zawsze jest wynikiem uświadomionej odrębności kulturo­
wej, podobnie jak biografia wielokrotnie nie jest adekwatnym obrazem życia jednostki, aczkolwiek
są to pojęcia znacznie bliższe człowiekowi niż religii.
W kolejnym tekście ks. Roman Dzwonkowski prezentuje destrukcyjny wpływ działań władz
państwowych ZSRS na Kościół katolicki na dawnych ziemiach wschodnich I i II Rzeczpospolitej.
Autor przedstawia bilans strat poniesionych przez Kościół katolicki w czasie istnienia ZSRS. Opty­
mistycznym akcentem według ks. Dzwonkowskiego, jest wciąż relatywnie wysoki wyraz poczucia
moralnego wśród tradycyjnych zbiorowości ludności katolickiej na ziemiach zachodnich obecnej
Białorusi i Ukrainy.
Wątek Kościoła katolickiego jest również tematem rozważań Katarzyny Sztop-Rutkowskiej, która
wraz ze współpracownikami (Radosławem Poczykowskim i Beatą Borawską) opisuje zjawisko integra­
cji narodu polskiego po śmierci Jana Pawła II. Jest to analiza dyskursu medialnego, będąca pewnego
rodzaju odzwierciedleniem reakcji Polaków jako narodu na śmierć papieża. Według autorki, „zjawisko
tworzenia wspólnoty narodowej w kontekście śmierci Jana Pawła II wydaje się być raczej graniczne,
zawieszone pomiędzy epoką romantyzmu a ponowoczesnością” (s. 155). Zdaniem Sztop-Rutkowskiej

�262

RECENZJE

jest to być może ostatni zryw romantyczny polskiego społeczeństwa po czasach Solidarności i walki
z komunistycznym reżimem. Zryw ten jest jednak charakterystyczny dla fazy ponowoczesności,
kiedy to integracja i więzi narodowe nie są tak często eksponowane, a wspólnota narodowa „nie jest
już czymś oczywistym, niekwestionowanym i wyraźnie funkcjonującym w polskiej rzeczywistości”
(s. 156). Autorzy artykułu podkreślają również znaczenie „nieładu aksjologicznego” (s. 156) pol­
skiego społeczeństwa, który objawia się tęsknotą za zjednoczoną wspólnotą narodową. Dużą rolę
w kształtowaniu polskiej świadomości narodowej odgrywają również media, których obecność wpły­
wa na postawy obywateli i jest swoistym mechanizmem przypominającym narodowi o ważnych
momentach w jego dziejach. Kult papieża - bohatera zbiorowego, umożliwia Polakom identyfikację
z człowiekiem, który stał się symbolem narodowych cech i dał im poczucie wyjątkowości.
W części drugiej znalazł się również tekst Ewy Michny, dotyczący relacji pomiędzy etnicznością,
a religią wśród Rusinów Karpackich. Autorka, opierając się na analizie egzemplifikacyjnej pokazuje,
że związek między religią, a etnicznością jest w dużej mierze zdeterminowany poprzez historyczną
zmienność oraz przez różnice pomiędzy miejscem zamieszkiwania grup mniejszościowych, które
w dość istotny sposób determinowały przynależność religijną.
Niepodważalną rolę odgrywają również liderzy etniczni, którzy dostrzegają znaczenie religii
w kształtowaniu świadomości etnicznej. Wnioski płynące z analizy autorki pokazują, że religią nie
jest już wyznacznikiem jednoznacznie scalającym zbiorowość Rusinów Karpackich, gdyż zarówno
Cerkiew greckokatolicka, jak i prawosławna nie może być dziś uważana za kościół narodowy tejże
mniejszości. Autorka wskazuje na dynamiczny charakter przemian religijnych zachodzących w bada­
nej społeczności, podkreślając, że znaczenie religii postrzegane jest coraz rzadziej w sposób dogma­
tyczny na rzecz rozumienia jej jako pewnego rodzaju nośnika tradycji i historii kultury rusińskiej.
Ostatnim artykułem tej części jest opracowanie Anny Reczyńskiej, która analizuje relacje po­
między francuskojęzycznymi a anglojęzycznymi wyznawcami Kościoła rzymskokatolickiego w Ka­
nadzie na początku XX wieku. Autorka wskazuje na językowe determinanty zróżnicowania wśród
katolików w Kanadzie, które wpływały na poczynania duchowieństwa w pierwszych dwóch dekadach
XX wieku. Problem szkół dwujęzycznych oraz rozbieżności w traktowaniu religii pomiędzy francu­
ską, a angielską częścią społeczeństwa kanadyjskiego, stał się osią niezgody, powodującą nasilenie
się konfliktów pomiędzy obiema grupami językowymi.
Trzecia część książki poświęcona została dylematom współczesnej wielokulturowości. Więk­
szość artykułów tu prezentowanych ma charakter teoretyczny, są one próbą wyjaśnienia znaczenia
wielokulturowości dzisiejszego świata w kontekście najnowszych trendów w analizach etniczności,
jako zjawiska ponadczasowego.
W pierwszym artykule Janusz Majcherek zastanawia się nad mitem wielokulturowości, jako
pewnego rodzaju ideału dzisiejszych społeczeństw. Według autora, większość miast i regionów dzisiej­
szej Polski, tudzież świata, namiętnie odkrywa i wielbi swoją przeszłość historyczną oraz wielokulturowość, która często jest elementem zamierzchłej przeszłości, sprawnie wykorzystywanej na „potrzeby
teraźniejszości: budowania genealogii i tożsamości” (s. 193). Autor udowadnia, że mit homogeniczności kulturowej silnie propagowany w Polsce w czasach komunistycznych stracił rację bytu ze
względu na swoją wysoką „ekskluzywność i konfliktogenność” (s. 200). Nie jest w stanie spełniać
licznych potrzeb kulturowych, przez co traci znaczenie wraz z pojawieniem się mitologii wielokul­
turowości - „koherentnej i inkluzyjnej” (s. 200), która może zawierać w sobie inne mity kulturowe
i nie powoduje konfliktu między nimi. Autor nadaje wielokulturowości znaczenie wartości „wyko­
rzystującej i zaspokajającej uniwersalne ludzkie potrzeby w dobrym celu” (s. 202).
Nowy ład międzykulturowego współżycia, proponuje z kolei w swoim artykule Andrzej Sadow­
ski, który dowodzi, „że w społeczeństwie zróżnicowanym kulturowo, wyczerpały się możliwości
dalszego żywiołowego kształtowania się stosunków międzynarodowych” (s. 203). Według autora
konieczne jest wypracowanie odpowiednich mechanizmów współpracy, wspierających dialog mię­
dzykulturowy. Istotną rolę w kształtowaniu się nowego ładu kulturowego odgrywa instytucjonaliza­
cja struktur etniczno-kulturowych, które podtrzymują i scalają określone mniejszości, powodując
zaniechanie działań na rzecz dialogu i integracji ogólnospołecznej. Według Andrzeja Sadowskiego,
warunkiem niezbędnym dla zaistnienia dialogu międzykulturowego jest szerzenie się wartości demo­

�RECENZJE

263

kratycznych w społeczeństwie, zapewniających wolność i swobodę działania człowieka oraz moż­
liwość jego organizowania się. Kolejnym warunkiem podtrzymującym dialog powinny być: „nieakceptacja dyskryminacji społecznej, akceptacja partnerstwa kultur, relatywizmu kulturowego”
(s. 214) oraz szeroko pojmowanego pluralizmu kulturowego w społeczeństwie. Ostatnim warun­
kiem sprzyjającym dialogowi międzykulturowemu jest, według autora, wyzbycie się stereotypów
kulturowych, co jest pewnego rodzaju oczekiwaniem z każdej ze stron dialogu.
„Czy etniczność można sobie dobrać?” (s. 218) Na to pytania w kolejnym artykule rozdziału
trzeciego, próbuje odpowiedzieć Andrzej A. Zięba. Autor zastanawia się, czy etniczność można sobie
przywdziać, przyswoić niezależnie od pochodzenia. Poprzez interesujące historyczne przykłady,
Zięba pokazuje, że tego rodzaju praktyki wielokrotnie zdarzały się w przeszłości. Tzw. „kostium
etniczny” (s. 232) pełni, według autora tekstu, również funkcje legitymizującą, która umożliwia sta­
ranie się o stanowiska społecznie doniosłe, a także może być płaszczem ochronnym w sytuacji nie­
ustannych prześladowań, bądź niemożności odnalezienia własnego miej sca w kulturze macierzystej.
Ostatni z artykułów trzeciej części, przygotowany przez Victora Greene’a, przybliża czytelnikowi
tematykę szeroko pojmowanych zależności pomiędzy muzyką, a ludzkimi zachowaniami w Ameryce
w czasach społeczeństwa przemysłowego. Zmiany demograficzne, a także silny rozwój technologicz­
ny, doprowadziły według autora do specyficznych zmian w sektorze muzyki rozrywkowej, znanych
od tamtych czasów jako Tin Pan Alley. Głównym celem tego skomercjalizowanego sektora muzycz­
nego było wyprodukowanie jak największej ilości popularnych, dobrze sprzedających się utworów
muzycznych, niezależnie od ich walorów artystycznych. Spowodowało to, że z czasem coraz większa
ilość elementów kultury imigrantów, była przemycana do kręgu muzyki popularnej, odpowiednio prze­
rabiana i wprowadzana na rynek. Typ muzyki nie wyrafinowanej, wpadającej w ucho, stał się wkrótce
motorem napędowym amerykańskiego rynku muzycznego. Artykuł jest zbiorem ciekawych konsta­
tacji na temat tworzenia się jednego z podstawowych dziś elementów rzeczywistości społeczeństwa
amerykańskiego, jakim jest przemysł muzyczny oraz wpływu mniejszości etnicznych na ten rynek.
Część czwarta omawianej książki dotyczy migracji i oparta jest w większości na konkretnych,
demograficznych przykładach ruchliwości społecznej.
Pierwszy artykuł, opracowany przez Adama Walaszka, dotyczy pojęcia diaspory. Autor wskazuje,
że obecnie termin ten „traktuje się bardziej inkluzywnie” (s. 261) niż kilka dekad temu, co jest
użyteczne zarówno podczas analiz migracji, jak i samej etniczności. Walaszek prezentuje typologie
diaspor, wyróżniając między innymi diaspory: ofiar, pracy, handlowe, imperialne, itp. Opisuje po­
szczególne z nich udowadniając, że dziś „demonstrowanie dumy etnicznej na zewnątrz stało się
jednym z głównych celów diaspor” (s. 279).
Kolejne teksty omawianej części prezentują specyficzne przykłady migracji. Dorota Praszałowicz
omawia polskie migracje do Berlina na przełomie XIX i XX wieku. Autorka oprócz ekonomicznych
podkreśla również polityczne przyczyny tych migracji, takie jak: przeświadczenie o łatwości inte­
gracji polskich imigrantów w społeczeństwie niemieckim, imigracyjny charakter Berlina (imigranci
rozbudowywali przez lata to miasto), a także założenie, w myśl którego diaspora Polaków w Berlinie
różniła się znacząco od innych np. we Francji, Austrii czy też Anglii.
Hieronim Kubiak, przedstawia szkic biograficzny Eugeniusza Kusielewicza, zasłużonego dzia­
łacza Fundacji Kościuszkowskiej, który w latach 1970-1980. wspierał Instytut Badań Polonijnych,
a także samego Grzegorza Babińskiego podczas jego pierwszych etapów naukowej kariery, umoż­
liwiając mu między innymi wyjazd zagraniczny do USA. Według autora omawianego szkicu bio­
graficznego, Eugeniusz Kusielewicz nie miał dylematów tożsamościowych, akceptował zarówno
świadomość bycia Amerykaninem, jak i swoje polskie pochodzenie uważając, że ma również obo­
wiązki wobec Polski, miejsca życia jego rodziców. Mimo faktu, że artykuł ten porusza wątek emigra­
cyjny, z pewnością lekko zaburza prezentacje tematyki migracyjnej tej części książki, która odnosi
się przede wszystkim do ruchliwości wertykalnej zbiorowości, a nie poszczególnych jednostek.
Losy emigrantów i imigrantów w Szwajcarii oraz ich historyczną genezę przedstawia Halina
Florkowska-Francić. Autorka zarysowuje historyczne źródła migracji. Zastanawia się nad przyczy­
nami masowych migracji w obrębie kraju szwajcarskiego. Za główne zajęcie emigrantów ze Szwaj­
carii w przedziale od XV do XVIII wieku, uważa przede wszystkim najemnictwo wojskowe. Kraj

�264

RECENZJE

ten charakteryzował się również bardzo wysokim odsetkiem bezrobotnych, co znacząco przyczyniła
się do masowych migracji ekonomicznych. Kolejnym istotnym problemem pojawiającym się od
XVI wieku, był fakt, że Szwajcaria stała „się krajem azylu dla protestantów z Włoch, Niderlandów,
południowych Niemiec i z Francji” (s. 314-315), powodując z jednej strony „postawy solidarności
i pomocy, z drugiej zaś nastroje ksenofobii” (s. 315). Masowa emigracja hugenotów do Szwajcarii,
ze względu na ich wysoką wiedzę i umiejętności w zakresie techniki spowodowała wkrótce rozwój
gospodarczy kraju, składającego się z coraz większej liczby cudzoziemców. Imigranci, zaczęli rów­
nież sprawowanie władzy politycznej w najbardziej liberalnych kantonach. Tak więc, do I wojny
światowej, Szwajcaria była jednym z głównych miejsc emigracji ludności europejskiej, zaintere­
sowanej działaniami politycznymi, chęcią nauki na tamtejszych uniwersytetach oraz względami
ekonomicznymi (16% ludności kraju stanowili cudzoziemcy). W czasie I wojny światowej odsetek
migrantów znacznie się zmniejszył, co spowodowane było przede wszystkim mobilizacją sił w kra­
jach macierzystych cudzoziemców. W okresie międzywojennym oraz podczas II wojny światowej
nastąpił kolejny odpływ imigrantów z państwa szwajcarskiego, spowodowany bardziej restrykcyjną
polityką migracyjną. Po wojnie, do czasów dzisiejszych liczba cudzoziemców w Szwajcarii rosła,
przysparzając wielu ustawodawczych problemów.
W kolejnym artykule Janusz Pezda prezentuje trzy dokumenty pochodzących ze zbiorów biblio­
teki Czartoryskich w Krakowie, chcąc przybliżyć czytelnikowi relacje o „pierwszym dziesięcioleciu
pobytu emigrantów polskich po powstaniu listopadowym w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północ­
nej” (s. 330). Prezentowany materiał to list Feliksa Gwinczynskiego do Adama Czartoryskiego
a także dwa listy do Jana Juszkiewicza, pisane przez ks. Ludwika Jerzykowica. Zdaniem autora te
dokumenty s ą ,jakby podsumowaniem losów Polaków w ciągu 10 lat po wylądowaniu na amerykań­
skiej ziemi” (s. 331). Pazda podkreśla również, że „wady narodowe doskwierały i naszym przodkom
[...] gdyż kłótliwość, zapiekłe spory i osobiste animozje dominowały ponad dbałość o los wygnańców
i wysiłki, których celem powinny być wspólne działania wszystkich emigrantów” (s. 331-332).
Ostatni artykuł tej części, o szczególnie nurtującym tytule „Polska księżniczka w Stanach Zjedno­
czonych”, został opracowany przez Małgorzatę M. Wawrykiewicz. Główną bohaterką artykułu jest
Elżbieta Sapieha, a całość tekstu oparta jest na analizie listów, które w czasie pobytów w Stanach
Zjednoczonych pisała do bliskich w Polsce. Analiza autorki skupia się na trzech podstawowych
wątkach przygotowanych na podstawie zgromadzonego materiału archiwalnego: a) subiektywnej
oceny bohaterki na temat Stanów Zjednoczonych, b) jej życia, pracy, nauki i rozrywki oraz c) zary­
sowania stosunku Elżbiety Sapiehy do tworzącej się w Polsce w owych czasach Young Women’
Christian Association (YWCA), czyli organizacji „przygotowującej młodych ludzi do dorosłego
życia” (s. 343), do której przekonała bohaterkę jej matka zabierając ją na jedno ze spotkań YMCA
podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Z listów wyłania się obraz Stanów Zjednoczonych jako
państwa o m.in. wspaniałej opiece lekarskiej, w którym rozwój wsi jest zdecydowanie na niższym
poziomie niż w ojczyźnie; gdzie w prasie dominującymi tematami są sport i skandale, gdzie party­
cypacja w wyborach jest mocno przeżywana i analizowana. Autorka przedstawia bardzo ciekawą
analizę materiałów zastanych, dzięki czemu, podobnie jak w poprzednim artykule, czytelnik może
pokusić się o wyłonienie własnych wniosków i analizę dostarczonego materiału.
Piąta, ostatnia część książki, nazwana „Meandry Pamięci Zbiorowej” jest zarazem najmniej
obszerną ze wszystkich. Otwiera ją tekst Marcina Kuli, który traktuje o patriotyzmie w Polsce i na
świecie, doszukując się pewnego rodzaju prognoz na podstawie analizy historii i zdarzeń współcze­
snych. Autor zastanawia się również nad szansami lansowanego obecnie w Polityce „Patriotyzmu
Jutra” (s. 365), pokazując w jaki sposób zgrabnie wykorzystywać patriotyzm na własny użytek
i jakie zagrożenia i rozczarowania może nieść takie działanie. Całość artykułu pisana w dość kry­
tycznym klimacie, w bardzo interesujący sposób prezentuje tematykę patriotyzmu, którego dziś oby­
watel Polski uczy się dzięki różnego rodzaju akcjom prokurowanym przez rząd i wspieranym przez
media. Marcin Kula w sposób bardzo swobodny mówi również o „rekonfiguracji historii” (s. 374),
czyli próbie radykalnego odcinania się od komunizmu i od dziedzictwa komunistycznego, co
w praktyce oznacza, że aktywność patriotyczna Polaków, może być odzwierciedleniem ich wielkości
i determinacji w walce z dawnym systemem. Autor przewiduje odbudowę polskiego patriotyzmu,

�RECENZJE

265

nakierowanego „na to co własne” (s. 381). Wyraża również opinię, że w przyszłości ludzie nawet,
jeśli będą coraz bardziej podobni do siebie, nie zatracą swoich wartości narodowych, które zawsze
będą emanować podczas rywalizacji międzynarodowej - czy to sportowej, czy też innej.
Kolejny tekst ostatniej sekcji książki został przygotowany przez Jana Lencznarowicza. Tematem
tego artykułu są analogie pomiędzy konferencją jałtańską z roku 1945 a monachijską z 1938 roku,
wpisujące się w mit „zdrady polskiego sojusznika przez mocarstwa zachodnie” (s. 384) oraz jego
wpływ na migracyjną aktywność Polaków pod koniec drugiej wojny światowej i w kilka lat po jej
zakończeniu. Autor ukazuje oba wydarzenia jako wstydliwe dla państw europejskich, z tą różnicą,
że tylko jedno z nich zostało oficjalnie odrzucone (Monachium), drugie z „powodu oportunizmu,
tchórzostwa, pomieszania pojęć politycznych i moralnych” (s. 386), mimo swojego negatywnego
wydźwięku, według emigracyjnych narratorów było pomijane w dyskursie politycznym a także
dyplomatycznym państw zachodnich.
Ostatni artykuł tomu Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych to tekst przygoto­
wany przez redaktorkę książki, Marię Szmeję. Autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie: co? jak?
i dlaczego ludzie przywołują ze swojej przeszłości? Szmeja, w pierwszej części swojego tekstu,
wskazuje na trudności metodologiczne zarówno jeśli chodzi o badania socjologiczne, jak i histo­
ryczne, a także interpretacje i selekcję materiałów zastanych, podkreślając, że „odtwarzając prze­
szłość zawsze mamy do czynienia z informacjami niepełnymi, przypadkowymi” (s. 401). W dalszej
części tekstu autorka zastanawia się, dlaczego ludzie wspominają przeszłość, wskazując, że podsta­
wowymi determinantami ludzkiej retrospekcji są przede wszystkim: poczucie zakorzenienia w danej
kulturze, przynależności do określonych grup i m.in. „posiadanie zacnych przodków” (s. 402).
Prezentuje także analizę oraz wybrane zapisy dyskusji z forów internetowych dotyczących pa­
mięci historycznej wśród społeczności śląskiej. Według autorki anonimowość, którą umożliwiają
nowe narzędzia technologiczne, jak np. Internet, pozwalają nawet nieśmiałym osobom na uczestnic­
two w bardzo emocjonujących dyskusjach. Główną tematyką analizowaną na podstawie dyskusji
internetowych był spór o planowaną i częściowo budowaną obecnie metropolię Silesia*. Większość
internautów według autorki zdroworozsądkowo podchodziła do tematyki tego sporu, nie odwołując
się do poglądów polityków, czy też wypowiedzi uczonych. Zdecydowanie najliczniejsza grupa
Internautów powoływała się na „bardziej doświadczonych życiowo członków grupy” (s. 407). Szcze­
gólnie poważnym problemem dla Internautów jest możliwość połączenia zwaśnionych ze sobą naj­
większych miast śląskich i zagłębiowskich, takich jak np. Katowice i Sosnowiec. Autorka prezentuje
poglądy kilku grup dyskusyjnych, które, podczas rozmów internetowych, wykazują wyraźną odręb­
ność kulturową (np. w przypadku Katowic i Sosnowca) i gloryfikują cechy własnego regionu.
Książka pt. Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych z pewnością jest godna pole­
cenia wszystkim czytelnikom zainteresowanym tematyką etniczności, migracji, w odniesieniu do
przemian społeczeństw narodowych, a także dla osób zafascynowanych historią dawnych pokoleń.
Dostarcza bardzo bogatego materiału dla przyszłych analiz i z pewnością dla wielu badaczy i czytel­
ników może być motywacją do dalszych dyskusji i rozważań a także sporów. W książce czytelnik
spotyka się zarówno z analizami socjologicznymi, politologicznym, jak i historycznymi; zakres pre­
zentowanej tematyki obejmuje materiał zebrany w wielu krajach europejskich i Ameryce Północnej.
Każda z pięciu części prezentuje dość odmienną tematykę badawczą. Z tego też powodu, powinny
być one poprzedzone odpowiednim wstępem opisującym główne wątki w niej zawarte. Dobór mate­
riału prezentowanego w książce w małym stopniu odnosi się również do zmian zachodzących
w epoce ponowoczesności, brakuje analiz związanych z wpływem postmodernizmu na wartości kul­
turowe i przejawy etniczności w nowoczesnych społeczeństwach. Nie mniej jednak książka z pew­
nością zainteresuje wielu badaczy prezentowanej w niej tematyki.
Jarosław Królewski
1 Metropolia Silesia to projekt jednostki aglomeracyjnej łączącej 17 miast śląskich, współpracujących
w ramach szeroko rozumianego rozwoju gospodarczego regionu a także jego promocji, poprzez realizację
wspólnych planów inwestycyjnych (w dużej mierze opartych na środkach unijnych).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6357" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6337">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ff965f238263bcf9d25340d415b91d57.pdf</src>
        <authentication>6960bc2aedcaa50503f2382eb0987a74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75700">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1864</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75701">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75702">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1729</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75703">
                <text>Recenzje/ LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75704">
                <text>LUD 1983 t.67, s.305-372</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75705">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75706">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75707">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75708">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75709">
                <text>t. 67, 1983

Lud,

IV. RECENZJE

Andrzej K. Paluch, lHalirwwski,
SerLl

"Myśli

o nową

i

p~,zy('jr:,

Ludzie",

którą

związane

c:,n:l

jes',

a ka:żdy

są

jedn,~j
dr."C1ego

i

POSit'.

'l'J

U'IZi'

torsk,iej

WyclCł.rl1

"Wli!edza

po';'więcOIna

z ty,oh ucz;cnyc"h

p,O\vl',ZJechna",

życiu

petlskiclh,

i pTacy

illtóryc,h

a ukazc;ło

i pOIglądÓ'w

;;ię ich

do tej

42 -

naukl"\Y'c

i osią,gPOiśw1ię-

i socjologów,

pedagogów
zaw-i'em

krótką

mO::,eJ,gralfię

kie u "ku
wybór
nujbardz'i,ej
reprezentatywnyc1h
!CipraOOf\Vati.
l'u::J Clk:'cŚilr,,,'ej s:z!'~:;ły, W 'tej ;;l\,a,łleij ,j.qrJITIrw,enlcj'ircda!kJcyjlnio-ledy-

zosbła

omawhlna

tutalj

kSJiążk'cl ClU.I:lDwiąca

zw'nte

kOJnr:;end'ulm

wi'cdzy
[) P,",nisla'Wi,e
Ma'lu"ow!Slkim,
k'~óre:!;o diwobek
nau,k"lwy
naukowej
są mało zna,ne l1aSZ!E~mu sIPoleczeń,s,twu,
:Ylożma
na wet

oraz droga
za,ryzJikować

dzsnie,

równiJeż

że o d,l'rl:"Jku

feSljona,jiis,tów
przez

niego

pOllsk,i, co

-

tym

ić&gt;[,:li,eje raczej

clnolgTa,fów

1:3 ks,iążek
w

sli'ę

Bn)i!lisława

sler-ia wydaw!i1!ilcza

fik,zofów,
pory

wzho,guoila

naukowej

ka:riery

ilI1!nego kraj'u.Wslpcunniana

działa,,:,rJ.,aści

-

lub

k,siąŻlka

znaluką

cmów;,eniu
jed kJ'mik

wydawni'C'twa

jest

'\iaJi,I1JOIWSlkicl~o,jednego
nięoia

1'!)al, SIS, 27&lt;9

Warszalwa

zna1cz:ny]m

mi:zerne

i s02jollolgÓW,

Ciraz okdo

70

gdyż

Wy,Jibrażell'ic
tylkl')

artykułĆiw

stc~!prlilu pOlwctdiujc

tl,ew:elka

część

prz,ettumacz',na

ograniez'elliia

w

kari,m'y
t,wi,er-

wśrod

pI'O-

z napisalny,c:h

zaSilała

głębszym

n"l jęz)"k

przY'swojenuu

s(~bi.e twóre ZlOŚC
i Mailinows:k1i'eg'O oibelj!ffi'll,ją'o~j wiieleohs,z-a:rów
p:roihlemClwY'clh antnJ'pe,lo,~.ii "p'oł,eclzmej, tj, gc:spcdaT:,k,i i wY'mialny pierwo:tnej,
pokrewieństwa
i r;:idzJiJny,
magii,

pra'wa

pic'rwcJtnc@o,

kJul~UlrolwY'Clh, Skoro już
linowski'ego
dos:tęp:nyah
roku

1'9'80 było

kiawe

rcili,gi+i oraz

iJoh ;wl,edwie

kClw8,ne w reku

Dziel

rg;~1 zawierają:

O zasadClch

oraz

t,()nkia),

t. 2 -

dzikich

w północno-zachodniej

t. 4 'i 5 (dotąd

Zwyczaj

teolr,i'i

'9 '. Ostal1;rlitO natrJlmi,Jslt

I'ClZpoc:zęŁo wJidawa!nlie

Łecznego

ogó);nej

ku,litury

i

mCJwa o $kI'cmnY'tn
w lliJtera,turw
polskiej
do czytania
w językJu oljOZ)"stylll1 warto

I

PaiMlwowe

t. l -

Wierzenia

myślenia

zbrodnia

w

jels,z:cz.e nieopubl1i'.K'owalny)

pierwsLle

pierwotne

t, :1 nelSl

dzikich

/lrgonauci

tytuł

Ogrody

spo-

praca

dcrk-

Zycie

seKsualne

zachodniego
koralowe

c:publi-

ustrOjU

dotąd
oraz

Nalu

tomy

i formy

(ni'epubli'rkawana

spoleczności

Melanezji,

zmian

Wydalwnilotw,'

Maihll1JeJWskiiego, z k:tórych

ekonomi,i

dYll'amuki

obiegu pra,c Maw~p()imnieć,
że do

Pacyfiku,

i ich

ma.gia

WreSiwic
recenZlO'wana
ks.ią7Jka pmynosi
w części
Wybór
pism pa:rę niepublliJkowan)"ch d(Jtąd w języ.klu poilski!m rOZlpI'aW Matl,in(}w,skiiegCl, do którycih
n,l1eżą między
innymi:

Kult'urn,

ci zLemskiej,

Rodzicielstwo

Magia

i religia,

jako

podstawa

Problem

strukJtury

znaczenia

społecznej,

w językach

System

pierwotnych.

własno.~Włącz,on:e

ci) Wyboru pism cytowa:!l'c po'Wy:żlej pralce i,lUi"t:n\Jiją i ullllipełnJiają
dOlk'onaną w ksiąj;ce pre,zenltację
p(~glądów
naluko!wych
Ma~inow:&gt;k:i~glo.
Ten
z natUiry
rzeezy
ogran:i-czony

wybór

n'ls'lręezał

i:sltoltnc

trudności

meryJ1;iaryezne,

bowiem

z

ołbrz)"mieg'o

:i B.
Mahnołwsj-d,
Wierzenia
pierwotne
i fonny
ustroju
spotecznego.
Pogląd
na
genezę
religii ze szczegMnym uwzględnieniem
totemizmu,
Kraków
1915; t'en1:e, Totemizm
i egzogamia,
cz, 1, "Lud"
t. 27:19'111; tenże,
Zagadnienia
r;okrewieństwa
w świetle
najnowszych
badań,
"Przegląd
Soejologiczny".
t, 1: 1930; tenże,
Kultura
jako wyznacznik
zachowania
się, "Ruch
Prawniczy,
Ekonomiezny
i Soejologie,zny,
t. 27: 1937; tenże,
Życie seksualne dzikich
w pótnocno-zachodniej
Melanezji,
Warszawa
19 38; tenże,
Prawo, zwyczaj,
zbrodnia
w spolecznośc1,
dzikich,
Warszawa
1939; tenże,
Śmiel'telny
problemat,
"Przegląd
Socjologiczny",
t, 8' 1940,
tenże, Szkice
z teorii
kultury,
Warsza.wa 1957; tenże, Argonauci
Zachodniego
PaCYfiku,
War'Zawa 1957,
1

20

Lud,

t.

LXVIl

�Recenzje,
dorobku
do

alllltora należało

tego,

aby

w)'1brane

przeglqdy

wybrać

wydawnictw

t'e\ks'ty najba,rd!ziej

te!ks'ty

q, czasopism

wlpreze,;ll1,aty,wne, Stą,d też dą'żono

SUłII1Qwiły .i'lU1sitm:cję pr,ogramu

al1i1§IOpOlI,()gJid
f,unikicjoo·,

nailnej i stanowiły
zam,zem p:rzegJąJd najważniejlszyah
osiągn'ięć tOO'I'CltY&lt;:iLllyohMaliJn,owskie-go. Pon&lt;N:ilt,o leikMy
te powiąJZane są w bez,po§redn.i Slpcxsób z wy,nJik.arrn
..
badań

ter,e:lowYClh

i

dotyczą

problemów

/{,oil1itekŚlc,iez:ja'wisik k'llilJtrtl&lt;f!owYIQh.
OmaW'iaillatutaj
ksliążilm, zoontiem
sftkiim
nej,

"illa

5zCrzegól!owyoh

ukaza,ny::ih

"7..er,okkn

je:j alu,tO:fa, ma ko:ncentl'DWaĆ slię pTledewszy-

za,pr,op,~nlO'Wanym p.rzea Ma,liJ1{)jWslkieigo programie

zaliożeni.ach ,i podstwO!Wyc!h

w

tezach

J}lI'O!p"ł,gowane.go przez

a'l1'trqpo]'J1gili spol!eczni'ego ki'el'un;kiu

fUlnk·

lU'oiI1ailJnE!gO,
jego k01!1lC,epcji kultury
,ipoJgllądu
na dym,amikę prz,eohraień
kulrtnno ..
wy,CIh';. Za,gaidnJieni,a s\Zcregółoi\V,e rOiZipa'bFyW&lt;l11'1e
są w książce bal'dziej
pr~':J(ieżinrieprzy
całlkowiitym

:ZJdawanilu '(Jib',ie sprawy

pmzez jej

arut,ora, :i.e wielkość

k-allllcelPcij'i MalinioWlSIk1,iego wyiniJJmłJo z doprOlwadzOlnyclh
felroj.i 'elT1JP'urYCllJnyclh
situd!iów nwd o.kJre:ślklil1.y:m'ifaik'tami

i 11i000ator,sItwcJ

przez n!ie~o wr-ęcz do perkUlitul'owymi..
W pralcy nJi,i:'

1'000trzą,'&gt;'asrię też eWOll1\H:yjnego clhara:koonu poglądów
badaoza, .notom,i,alSit dQtyczy
000 ptr7...edstawi'erllia i iJ1ltelrpre.'taiCji Szcrz.yltoOiwegoi na'jibarcizie&gt;j dynamkiZ'nego
O'ku''€,S1U
Jego twórlazooci
lla~OIwej"
pobyt w Ang,li!i, k1i'edy to

t'j, la~ dwudz.iestYCih i t-rzydZ}iesi\.y'c:h przY-P,I,da,jącY'c1h11-'1
Maliiill()l\V1S,k1isfQ'l1mulO'Wał zas&lt;ldy teorLi zwarnej fru:n'kcjo-

nal1iZJmem.
l1wórcrz,ość nau:k:olWa Malino,wslkiego

sytuuje

się

t:jIOd,()lg~i.a ,z paTiOlffia za,ledwie

w)'1jąt'kami"

]&gt;eslt w

a:ngl1.osaslkiiimteż

praca

języiku
ooukowa,

ni,ej naltomias1t
i,zw.
J

a,tlgiiebskim,

Z

poroząitJkmv,f) z Wi'ellką
z Yale

Unive'rS'ity

.,~is,iIHng;p rofesoQ''',

na

w

'\nieść

na

nJiem311cały

BrYItanią
Stalnaoh

pogran;,:~w

pUlhJ.iJkJowatny

&amp;I'OId01Wis-kiiJem
zWliąza100 była

je.ge.

i Uniwersyte:t.enTI

póż-

ZjednolczOlnych,

o napadZlie

Cln-Oih,gii i S~J-

jeg,o dor{)bek

Nlieffiiie~

LfJJ1dyńsikim,

gidzie przyjął

hitlerO'wsik!kh

posaidr;

na

P'c~lslkl;

wy(b-uc'h-u druigliej WiOo!nyŚiW'Ja:Lowej.

Zycie

i twórczość

kiS':ążkii ~s. 10 - 30}

Bro,nistawa

Malinowskiego

to

pier,ws'zy

To;ZJdzi,;lł omawi'ancj

nC'lsizący c1ha-m:kl'er usy:sitemOl:\;y:z,;JW',mejhicygrat1ili l1'i:ukowej

prz,e~b-

tanle,j takiŻe Wlia'd&lt;xTlQiściiHlmio r-odziinlie b.ada:c,za, Ij'ego życiu prywatnY'm
i kontaik,taeh
? Bo:lską.
Urodził
się lVLallinl(}w,siki 7 kwilellJ1lia 18814rdku w Kraik:Jw,ie. g.d7.ie o}cie';
]lego, LU1cjan iMa.11i:no'wslk'i.był
pT'oi£e!&gt;olI'lemfi.l0,1-Qglii sj.:)lWi:~1ń'~k,i&lt;cj
w Uniwcrsy,tlec.ioe
JalgieHońs:kiim. I olLo w daą5;zY'Clhpar't'iaah tego rOZidział,u prowa'dz.! nas autOII' przez
życie Bronisława
Mal\jon-o"v:sIkii~o ,kreś-ląc kole;jll1'o okres jego studiów
w Kca!kawie,
:LrupSlku j

Lonldy'l1'ie,

rz:n.a,n,eflakty

wlc;ze.Śil1lie,Zmarł
JJa\t

baJdallua ierrenJOwe na

i€l;:JliZJody:, Zye'lie Brolnli~ffilWa
bolwli,e:m mając

Wys,padh

Tlr()~r;jrandz!ki,C'h j

inne

malll

MaTilnlOIWlSiki{lgozaimkJl1ębo slię StiOSiUi!likiowu

58 Lat pO'raIŻ&lt;CJInyz;a:wa,łemser,ca, Pięćdzli,e';liąit 0I51ielm

to nliewiel1e je.ślij s,ję ziważY,że

zmarlM-a,lilllJ()iWl,~ki

w

pełlt1ii ~ił

bwórczyC!h o.g;aJ'''

iI1i:~ty prasdą narulk,olW'eg,odJzialaniie. praglllący z s'ie~,i,e dać wiele dh nau:kii. Ale jegf)
;;;y:,~lieroc:LzliJ11Il'1.e
prIzeb'iegpła w cii'en.!i.u włalSi!lieglo słafI:Jego~cl1J.'OIWli,a
i waH&lt;1i z 'r.lieu-let';wllll1ą Ch0iI10bą kręglCJlsilu:paj-ego ż-aln.,y,z kllórą
.I:e:-tę,MI/mo tych

mila~ rtnzy córki:

dO'~Wiiad()zc'ń żyiubwyich,Qdidalwał

.1óze,fę, Wandę

i He-

swe sli-ly diuchcc'we i iir.t'el,ek;trual!1c

:mJlul~e i cal'e to tlwólrCIZ'E'llIwikł.1ni.e jesit c~kalwy!m
tema'te dht t'olzważań, ja'k f.1IS'CYUlIU'jąC:abył,a bliiO'giraiilu n::\;1Jik:J:watego CzlOlw,ieilm, A pon'łdiV.J mamy w b)'lm roz,c!lZli,aJe
,talk.że tY'PCJIWlO
piCJl:slkirea!k!c'elnit-y-b'~~r.a[!iii Mlall!i'naW151ki&lt;e,g):J.,
jaik dliOCi;1'żby jego
Dz;i.eJrolna Rady
powo.dy

li!St d')

WY1d!zJi,a!łiu
ru1l=of1iaZ'l1leig1oUll1JiiW'€rlSy't€iŁu
.1,a'gileI.Lo,ńJ:;IkJieg-o
wyja.śniaJący

ll]iemlOiż1iJWloŚlCli
obję~b

Kaltedry

Et,no1l1ogliipnzy tej

uCize!:ni, WznU'SizaJ}ą'CU
jest

'też w !'lwejwymO'wi'e
dedy;kac,ja jednej
z,e :s-Wloii,chpra'c J. G. F,ra,z'enoWli, w 'kitÓ!rej
11IaIPi.sał:..,GdylbYiffi m'ial mOle pTizYJWlJłY'.wa1nJi-a
pu,!Z€.,:zł,oiŚ~i,
clh(Jiabb)'1m zaprDwaidiz;ić Cię
dkiołJ:&gt; -d!\V'aldizileś~'iahlt temu z pIolWr.ol\:em do sita:r'ego,słio,Wli'ań!slkiiel~:) miaLS,ta u1,1,ilWeJ'sytejkieg(),
to 'Zl1&lt;3C:ZY
cb mi:aJste K:l"aikrjWa, staTożyt[,nej ~t()Uj,cy AOIlisIkJii s:ied!zJiibynaj-

�Recenzje,

przeglqdy

silaI'SlZA?g,o
'Ull1iiWC'!1sYlteLu
we

307

:i czasopism

'«'!łdawnictw

\V'S,ch(o.dn~e:jEUI1J!piJe.Mógłbym

WÓWOZ-ałspokazać

Oi stu-

derl1it&lt;!o'::JU,S,Zr;:ozająoogo
bU!dYlrJ!ki śreodal'i'olv.heaZJrJe;g1o
k.Q~~liJum, z IwucIJCl~':Z'ną
ja!kąś wdJroeką
dU!szy, Ści,~lk;JljąlcegojedJn!&lt;likże pod

SI\'VYImramii:eJllirem, jaikio j!€ldYlną pO{liechę

.zgry,z'Ota'l1h,tr,z.y z,uelorJJetOlmy z ddba"ile w;alnym,

z10tym

w

jeg'o

zna;k!i'em, ptiękinlie 'wysty1&lt;i-

ZOiwaulym ry.';lUl1ikiiem jemi.oły - sym;bollem Zlotej Gałęzi". ChiOlCliai w la'1-a!C'hmięd2YrwG1je:1i:lyr~'h
ba I'rnZlO r.zaldikJomar.JjJf'elS!L'r.~WJał
M,a;I'i;r]iJ!WlSlk!i
s&gt;wą po,]lsikJość i pOlCrlouc:iewięzi

&lt;l krajem.
jest un 'l'alOzej WYJDiilki'em jie@O piOlC'h!oIliięci,a Sl'ę w sl}x'alwa-&lt;:h badatwczyc.h
H nie nar,o;d:O:Nego zobo;ję1lnlienli';ł. DJ[jJi€ino w C',wS'aclh clJrUigi;e:jWloi,j.ny ŚW.iflitcWej, g,dy

'kraj nm-;,zc:ienp;ał niierwrQ'!Ghi:ltlel"Qw.s!ką, wydiaJr:ZJenirate p!oll,u-Izły go do głębi i j'l'k
WSlpiom:iln,ał-ajego dl'U@l żj()jn~1ro~ihUodii~y w mm na niOlWiOplOl'lZJ1.1e;i1e
pnzyrmJie;i;WSlJJlO1m:i'!1;11a
jego dnllJga ŻJon... rc~bu!d:zjł,y w nlUm na 'rJiOIW1O
poiClzoUcilepnzyna.le;i;nO,9ci wl'J'(;,d:orwej i pełnejso,liiJdarJ1lOŚ,di z na.r;oOOm pok&lt;;ikJim". BrowradZJił w S1iaina:oh
Zjed[1(JiCI'lo,ny~rh (Yl.yjWL:IDą ,dIZliałarln,:)ść pU"KJlpalga:nldiOlWą
na
spT!ze~'jrwia,ł s,ję h:1'!Jlewl\wlkiiJe'jkrucjaclie

rWl"Z

.na wts'cihóid Eul'Iopy,

pOlIoom.alI1lejPoJSiki,

a joego kisiąŻikii zn:a,l.a;zły

s'ę n,'l 'und€ik,'j,e zaik\w.•anYlc!h dz'ieł w Niiem!c!Z,eehhiirtleIiO!WlslkiiJch,
i'aikiże l dlategxJ, że był
I.decydO'wainym pl':Zieai!Wlnli!kliem nalr,o,dlclWiegio~1Ol::dallliIZJmu.
W['esiz&gt;dlle WlSpom,n:ieć tutaj
rÓlwni'eż narleży, że Ma,],iJDlolwslkiizolsl,~alwYJbralny piJeDWls&gt;zYim
prelZJe's,emPOIlslkie~o' Inl'1ybuilu NaUki 'i Litem1TIury w Stan-a'ch ~e::lJn!o!crzJOIn:ych
w 11:'I~U 1191412,gdy w kradu
(JIkiu;powanYJm pnz,ez 11;J;jeŻidŻicęnauka po!lislkia nie miała
m QiżllilWloocl.inOlzrwio'aniiJaSilę·
I na koinliec iJnfoDmra~ljla rÓIWlt'iież zn!arc!ząca, Otó:ż baodalC'zten
~Dlmiętnr'lk i pil*lł

glo w języllm

po,ISikum, poldpzas gdy

J)ijsał ipl)'lzeZ dłQJIgi,elatta

iinlne pralae ,p;ilSane były

w ję-

rtylku H'n,g'ielisikiim,Palmię1'nliJk ten, kJtór€ig1ocrzęść daitylc!ząca Wy!SiP TinOlbrielllllcIJZI!CUcih
~pub"ikr1Wall1!aZrostab

w ję;z,yIkJuainlgi€i!Gk!im -

A Diary

in the Strict

Sense of the Term,

Ney Y'u.lik l~l67, si;-I'rJorwi fusiCynują&lt;:y O',:&gt;&lt;;IS
badań ;tenen~'iWyc:h or:alZ pl1zemyśl,ell i wrażeń 'lU~~)r'a. Calość

pa;mi'Ę'tin,nka Zaisł'll:gUljE' berz wqt,pueni'ł

n3. wydalni,c

,go w

język.u

~::J,;~j,;]{'im
i ~mi,;)h) moim e) pc!WIieclizi'eć,że dług j.alki naUlka :pollistka pCIS!klda Wlohec dziel
M-a,lirJ{}v,I's:ki.egio,m')ci;rl':l b)'bnby \V piCl\VUl:ylm'S-e:-:lSiiespł.'Hjić Uidosi'tępr.liThjq~ w jęZ)'lku
ojc:zy:&lt;ltym jeg,() pa.mięTIlIik.
Kolejny
(S.

rOlzd'ziałkJSIiążki

za,tytuł'owany

3'1 - 54) je·s'l poiJlieżnYJm pTzeglądem

Nowa

koncepcja

zakJż-eó teoretyc-z;nych

antropoiogii

spr)łecznci

i meot,cidc,logicznych tej

dyscY'Pli:ny z po'woła.niem
się na pi'e-rw;'Z)'c,h j,ej twórców.
reprczent:ujqcyC!h
ki erunClk ewo,luc1o'nisl,yciZllY J. Bacrholen,a (1815 - Ul:87), L. H. M'Otnga.na (UH8 - 1381),
A. Bastiml&lt;l

(18~.3 - 1'905),

E. B. Ty!ora

(183'2 -1917),

prozez badan,i&lt;l spobec,z'cilslbw piertw,otny'ch
'l,udzlkoości. P2!dJ~'ny
iuzjonis-tyc'znego,

do tClgo cel

zwanego

też

us:ik,wali

J. G.

Fraz'era

odtworzyć

p'::,s't&lt;lw;rI,i s:J!b!ie również
w

histo'l~ri

e'tnograf.ii

(lrs:.'&gt;4 - 19411), kJtórzy

hi,s:tonię ku,ltury

zw,ohmni'cy

szkołą

dyfuzja,

było

po!ds't&lt;!wową

nyc'h e:lemen',ow

kulitury.

kul'tlurowego,

determnnantą
W dalszej

a pr;zeni,ka,nie

~;:J;J-ł'e~.zne
m(~gą być

nyc'h.

ił

illh funk~'ją

Wart{J tutaj

również

jest

z)'()zum!."le

uLrzymanie

wspomnieć,

falkitów

(1,858 - 1954)
miała pel'd·

k:ultillrowyoh,

czyli

p.rze:srtrlZ-ennego rocz.mi'esZC'z,eniaposzcze:gó]-

KC']lejno,sci auto'r

ksiązki

no'wym n~l1't'L'm myśli
s.p~AeczrJej, klóTy był niiejako
oka'zoaLI Si!; tzw, socjooikJigi'c'zna szJkob E. DUf,khe'Lm3
fakty

dy-

kJultur,()wo-hisb,'Y'cz'llą

z F. mltzLem (\81'14 - 190), L, Frobe:1iusem (1'37!3 - 19:}8) i W. Schmiidtem
.na czele, Dla nich z kolei n,atur,),lna wy,n,arlazc:zuść czł,ow,ieka stanowi,ć
s'taw(ywy mecihalniZJm pozwoju

·całej

kierunku

i'ed~f'je

słuszmri:e podk:reśla,

±e

zarpClWliedzią funk!cO'OInalI1ZJmu.
W~5r8 - 1'9'17). w myśl
której

w rel,ach

do irl1Jnych f-ark,tów społecrl.-

l'ią:glości sysitemu,któregro

są częŚCiią sk~a,dl()wą.

że :1'i'CiZ,Cl,leŻl:lie
ood pr,ezenłnW&lt;lJny:cih tIU us'taJeń przed-

.':iItawidl"l,i &lt;.lIlltro1p':"'logJiieuro'P'ej"kiiej,
roaZJwijal'olsi'ę antropG,I'o,~ia amery,k,ańska, której
program sllw,or.·,z,onyprzez F. BO&lt;15&lt;1
(.I1~58 - HJi42) op!~erał s,ię na badarniach te-I"0n()iwyc-n
': 'riOiz'wa~,anja'l'h historycznych,
s&gt;przL~i:iwiając się zarówno
ewoluojonizmu'wi,
jak te'!:
S&gt;Zikolek,uilltU'r&lt;&gt;wo~hi:srtoirY'aZil1ej,
Rel',&lt;;umru:jąc można powiedzieć,
że nowa konceJX.'.ia
a,n1r'op(Y!vg;iii s'PoJecz'l1oejau'1o;I"stwa M'rlIJj'l1;owskrieg,o l"odz'iła
20'

się z krytyki

do'tyohcw-

�308

Recenzje,

SOiWYClh po,glą,dów
we
to

i nia'li.kiowego

WfaŚÓWyim
już

kODltekśc'ie

sprawa

\ kultura

55 - 81).

il!~,te,r,preLw31Tio

w

'k,o'l'ejln,ym

SfionmułGwane

"aksj,oma'tem

ż czasopism

wydawnictw

[aktów

spofeczno-jkul&lt;turmvym.

rozważan:l

(s.

jak'CJby

przeglądy

rOlzdziale

w

£UrtlJkcjona:li,Zlmu"

nóm
w

kuHurowy'ch

Ale

problem

książkI

Człowiek

zatytułowa.nym

teorety,c,zne

ujęCJilu

u},mowanyClh

owegok8'nte;k,~tu

P{'~I::.ll.my

Ma,Linowskilegl(),

kuHu,ry

będącej

,podejmowane

rbwlllleż
w oZJwart)'lm
i piąt;y~m wZldzLall,e, gdiziile }e"t mowa
o' Baclaniach
3pCiłeczeń,stw2 pierwotnego
(s. 82 - 1(3), Cl1'a!z Zmżcznach i rozwoju
kultury
- U7).

W

badalil'iaoh

działa,I'I1I8lśei
nololgliez:ny.
nowycih
na,],izn1u.
swo,jlej

W :tym

olgóllf'ej

ceg.o

mo,że
slię

da.nych

w

pr;zez

warte

w

na

foI1ma'Clh

społ'eczl1iag(),

eałym

przecii.eż

świec'Le

powo'.i

do

je'st

kJtasy!ki

jak

Ii:l:sizeg·o

j,est

ar.tr'c'pcllcilgiii

E. B. Tylm',

Ii.

lo

Ma:]ji[}o'Wsk'l.

s'j'}oleoz." ej,

L. IVk,PgjJ.n czy

badaG~a
wpł)1w

Z'\-

erudycje\

k'O'mpel'€ntny

.Je,~:)

a caly

lreśc'j

z wielką

wilelkJiego

dZl]s:iaj bcns]x;rhy,

ŻYCEl !Ja-

w;;zystkim

czyni

,Aalra.ją-

ph~mleinll1ej,

i matNic1tnego

że j'cSit on naipil\l·wdę

u\'&gt;'a,bny

społecznej

kultulry

przade
że

i pas}D'

Malinorwsk1L(~,gD,

prawi:dbwoś~i

t:nz:eba,

'l'ere-

u pods,tlClw hWlkcjoujrm()lwać
w I'ama'cih

i !"'OIZW:;ljUkulltu["cweg,J.

c1ulohowego

c1oo'ldk:l!1

i tec,h-

prac3ch

r,eceIl1ZI0WGlillC,j ksią~ki

AIUitOlra Lnt.eresują
i przyzYl'ać

-;,wych

legły
slię

l"o,z'Umowania

za\V~i·le

pIE'.eśw'h1:dicz,eni'D,

ł:l"Lwych

uClzonych,

prawie

M.ahnClwsk'ieg'o

antTopolog,i,i

prz.e1chod:zi

śledzleni'e

spolecZleńJs1l1w.

u czyteln,iika

Zi:l jakierg,o

w

W,iIZlj:izmiany
autor

a-;';Jelktów

ceremonialny

gDspod,llrkę

pnzy:stępnie

czyc.elf'11ka

różny'oh

niie

mi,tyc!h

jej

si'ebie

zenILlo.wall1'iu

rOlzlpaltryw,l!

slt,C'slu.nlkowo

miejscami

dizi.eł,aich

w)'iraibiając

"(,Izwój

dla

rOlz'wikłać

la,k,:dir;Wan'e

też

M ,',liiIliOWSkd kilk,',l

ek'lmClmiczmy,

kmlDtlury oralZ iQ,gólnl'j

pis-ze

być

wydzi'(j!Jł

dharaikte;'

do nllJwY'oh uŚCliśl\'eń, któ"e
z czasem
pDZJeDib,'ażcni'a
t.ej ~Oi"pc:ld:l,I1ki ",taral

kon,cerpcji

tyah

pierWcltnej

ma;jącydh

kOilltekś'Cie

dOIClhodzą,c
W,S,zy.stkie

O siPrawa&lt;::h
nujące

gOiSllX}da'rki

gCls!poidar:cz'ej

ScI

kultury
(s. 104-

w prei erudyty,
na

d:l'\szy

dUiro!be.k l\TailinDlw;;ki,elgo

CibD,k twór'cIZ()l;Cl
.J. G. F,ra,z.cr,

tak

A. R

z'1akiIJ-

g'HklliJfe-

-BI'OiW'tl czy M. Mam;s.
S~~awy
t,e w)'lraź:'1e
punlktuje
a,ul ell' k-;iąŻJki w }ej Z:llkoilcze.niu
za:tyt.uło'Wanym
Funkcjonalizm
Malinmuskiego
I
dalszy
rozwój
antropologii
,polecZonej ~s. 1113 - 124). S~us.znlie też p:ldi).Qr'eŚila, ;i)e jedną
z p~)dsblw()lwYL1h
",za.słlul~
Ma'\'iino'W3ik,i'ego

by},o

niewą~pLiwie

opa'I'C'i.e

znaj'olmolś'oi
faktów.
i\le
można
mi'eć też
l'ozwinęła
się slwoista
f'et;ycs.zyzacja
badań
wyZ:na!clzały
~lkJi'emu

równocześnie

d)'s:po:n:u}emy

oały
dziJ.'lLaj

zakJres

baidań

aint["e'P(Jlog!~clzny·c,h

na

wnikl-iwej

owsem
wraŁenie,
że pc;'d jego
wpływem
t-erenc1wycih,
}alkby programy
tY'Cih ba,,ctail
altlJtrc;p'G,1ogi.i

SiPoIecznej.

DziG'k.i

s'Oli'diną

znu:jelIn()'śC'!ą

różnych
"połeczleń~tw.
Ni,e zawsze
st'olści idzie
w palrze
z suibt,e!nością

}ednaJk
refIeksj,i

to ilmpcil1Iujące
I'o,zpoznani'e
l'zeozywi·t'oon::Jtycz,tJie,j (w ktoI1ej
nJl,;;trzem
byt

t

.\'Lailinowslki
ce.raz

-

więoej

naw,elt

nie

podkreŚilenie
głosów,

że

za!Oz)'na

na

A.

K.l.

DQpLer'o

a.ntroipologiia
.badania,ch

Jmlltury

lVIal"now-

woale

wasit.&lt;.lltnidl

s'pClłeczna
terenowy1ch.

latach

I&gt;lłe kCJitllzy&gt;lię,
Są

one

rói,'1yclh

daljc

krajów

;;Iię ;;łyswc

a w gruncic

jednak

niiCzbędnym

.rzeozy
elemen-

\·em jle;j I'OZrw:OjiU, z cze@o na agół nie zda'wano
siOhi,e sprawy
w cza,suoh
prz.ed Ma!'lrnuwSlki,m.
110 wla,Śinieon
uczynił
z antr'Olpul,ogili
slpo!eczDej
nawkE.; o nz.eczYlwi,tości
w dosłowny,m
sensje
teg'o sł,owa" 2. Warto
te·i. zaznaozyć,
że DUln.kicjc-nali.zn,
""Iai],j:nOWSk],CgiO za,czął
!L'c.zme, a po druIg,i'ej
niach
s'ocjlaIQgiczny1cih.
LLnow,ski:egjo
tę n31ukę

należy

maiz

P,O'w,róćmy
CZ'1!c~!h
wSlzym

też

jlU:ż do

soojrolog,ię
j,eS'Z.liZ.e na

w3rtościi
głębokim

, A. K. Paluch,

z czas.emooraz

sdniej

oddzi,aływać

na

inne

nauki

s,po-

W!ojlniiie św1a!v;,wej
"'Llł 5ię dominując)'lm
k'ierIUJ'!kiem
w badaI oholcialż funkojionaDi.Llrn
w wer-;ji
SfCil.,mulowa,r~ej
przez
:'vlahiistori,i

aint,rqpoII'l)Igli

,;,p()leoznej,

mimo

t~) j,ego

wpływ

na

je:&gt;t llJa'aa.1 ZlTIiaiczący
ChWlllę

do

ikweSitJii

recenzowa!TIiej

ks,iq,ŻlkJi. Otóż

reikonesa,n.s,em

w

Malinowski.

dziedzi,nę

Warszawa

pOl'u"zonych
jrEEt ona
wciąż

1981. s. l21.

już
w

jesZCije

p(~przedI',i",.

na,;z.ej
małD

tj.

doty-

h,ter&lt;titul:ZO

plier-

znana

jaką

jest

�}{ecenzje,

doto~'ek
mi::'c'ie,

c:uk:)wy
ks:iążka

prż2giqay

wydawnictw

Ma,liiD;O'wskie;go,. \Vslpa'rita
A.

Palluclha

ma

wieje

na

wZ:'::::i[J;ga'cajątiu: nal'1zenlia wy'&lt;YTanyc.h wlzpra'W
wied.zy

'o ikJultu·.rue głęb()~ie

f:Llaraah

z sS\l,idnej

pT'zemyśle.nia

309

i czaso,pism

s':IJi,dnej

wiedzy

r'CJfZL::J,rawy
naulkoweli.

o pr.z'eld-

Jej

walr'l'o,ść

MalliirnOlwsk~eg'0 WJłOS,zącycrh do nac5Z!ej

teg,o erudyty.

Pcdkl'eśl,ając

rLn.arcZJenietej

ksiąŻlki dla etnoig1rafó,w i s&lt;'JlcU'ollo,gówprz,ede wSlZy"rtJk1i.m'rZ€lba ,dodać, że jSikkolwiek
jej auiOir &amp;ia:nął przed zada[Jli'em niezmiernie
tI'lIId'lytTI,
ja1kj,e n&lt;1stręczała
a,nahza
i in1Jerrpei,u,Oja b;'Jl,lrt.Og.OdOlr.Olbk'UnaQl,K-:lweg'u Ma:llino~s.kiego,
lo z zad,u[)l:o te,go wy'Wiązał Się wiP,ełnie dJlbirze. ZałoiWać ty~k)
naJe,ż.y, że w .książce bej ni'e znah'zl'"'
się więcej
tłuma~zeń
,kltóTeś z \vY'd'lwni,c:tw
'Po1ogii

spl(&gt;le:':lwej,

inny,ch
rO'~praw
Mahnowski€lgo.
Mam
jednak
nC1Id,z;':C;~,że
krajolwyah
wY'da w,resz;ci'e calc,ść do,rol'Jku kl?,sykll
., 'tr&lt;.l-

za jaJkuego co,raz

powszec'hnliJel.j na

świedie

uważany

jest

Mali-

no'Wskii.
Antoni

B. A. Rybakov.
lsktri:i.

Jazyćestvo

IiI1isty'lut AroheoŁa,gili.

N,ie ,częsLo zdarzają

należą

ba,vdiw
dwi,c

da'w'Jlych,

cenlny:clh

prm'c

Akademia

z tej

już

SSSR.

Oldi-e\.enie

s,pc,lec:zeńlSitw.

dizlicldiz'll'ly &lt;QISlta'tniilcihlat,

Wi.\iŻlne prra'c'e Cl'UikJ.rÓiWpCILslkiic,h: H.

O\PIróClZIWYlmierlllilolnej,

LG\wmiań'~lk.ieglo,

Religia

Slowian

li9~9, OltalZ K JaŻldŻl€iWIskli'egio,Pradzieje
Europy
ZarmiieI1Zie[JriJBm.m9liJm jecltnruk jest
omĆliWti:€'IlJle

radZJieakiieglO alutto.ra B. A. Ryl'oaikiOlV&lt;l,Jazycestvo

"PiG,gClńJs;h~odaiWinY'ah Stcmniarn",

Nauk

wille-dzy -o reL~gii, o sy:s.tema'oh relli-

nile istni'ejąc)"ch

i jej upadek (VI - XI:! w.)., WamzalWa
środkowej,
Wr&lt;Od~--Gldiańlslk
1001.
p,'acy

S~avjan.

1~81, ss. 606, i.1us,tr. mapki.

się caloś,c-llowe kcm,pendia

gij:'1)cc.h i wierzeni,owych
Do

drevnich

Moskva

Kuczyński.

ah0!C:iaź p~alC1a ma

dret:n.ich

Sla.vjan,

załc~enliJa o

wiele

Cia z;n!aiClzy
s;zeI's.ze nliiż

~r~ Z'3JZin:all'z,oinl:&gt;
w tJ'ltUlle. J'eI:;\t to WJn:iikli'ilWeSlpioOtf:reI:1lie
alI1cheo!p,ga, historyka
i etnograf.)
na P~lw1Sltarl1Jie
i r;olZlwćlj wiiCIrlz;eń ikluiJtó,lW na pl1z;eJs'lJl:z;el'lli
EuvolPY i Cizęś'ai Alzji 'Old
pal clO,ll;:[ru
, fKJI;:;lnzez\VsIZJylsl~kiieetplolkii arlClhelJllolgWc,z'[1Je
aż po
1WJ&gt;ż.YitJne.
Wątków

średni,ow,iec'ZJe i Cizasy 1lI0'-

w1C&gt;flzeni'Olwych POls!Z;uiktuijea,u:uo'r przede

ws,zYl.'&gt;t~~m w

ma.terii'Jle

allcheoll:o'giiCłZlllym, a w;i,ęc w 0era'111i1oe,w ~dor;JlnliiClt'WiewyI~orn.anYIffi w ko&amp;ci,
1!1.'e,W lw£t'Klh,

a LaJkŻie w

f!c!lJkJl!Ołf!ze
UlSilmlYm. AiuuOlr p05Ługuj.e

te'roi.alem pO"ónaIWiCłzY'm 7. kiuiU~U'ry maier.ia,llllej,
gic:ZII1e@o do

~d,z,ie przejście

się

w drew-o

o!bir.zY'mim

ma--

od mater Lalu arc:;heolo-

etmo!glra;jj1CłZJne~o,Slzc:z,ególnlie e&lt;płOik póź,ruiejsiZych,

jest

bar,dzo

płY'nine.

Pra,cę B. A. RY'oal~ov'a mCliim.a p8'd:zJLelić na tr.LY głÓWir1e c:zęśc.i: 1) Pen1cidyz.ac.ja słowiańlSlki€,go pc,gańs;uwa, II)

N&lt;łIjlcliaJW1llliejlSli
SłO"Wianie, III)

Ivletodą

jleSlt flOzipaltrrY'Wlarnie za:ga,dnlileń na slzel'oikim

badalwc!zą

alutera

Zródla

sŁOłWiań.sikiej miJtololgi:i.
materi&lt;ał'owym

&lt;tle p:'rÓiwlCla:wc7_Y'm i ir::~T,crSipek!ctiadal elko w głąb -azJiejqw, co w następstwi,e
sJuży
~paj'rz'6ni;.u Clwo1.uc'y:jrnom:u na okrool,one z:ag,aldnlie!":lia, (Jłd, CI;:liGlknajlo,andziej
odleglY'Clh
c:zalSów hwsitolrY'clZ'nyc,h. W anal1:lilJie WJi.enz.eń aJUitlOlfkOlntcentl'uj'e S'W'€ uwagi
s;zlc.ze,gól'me Ola area,le ,od Odry p,o śr{lJdJki~iWeP!odinieiplfłze jako ter-eni,e pd!\..&gt;tr'W'c·bnego,
ma!kJsydCl

mallJ1€łgiO,wZJ~l1ze',;tr,zenienia s.ię Pr&lt;lJs'l-olW'iJam..
Na ObSiZ&lt;łirze tym,
al'dhe'cI'I:::;gii:c!z:~e,
pow\';ltaiWiŁo s'w6j
lk:ul!'!,ur. Z pevsp,elk,ty:wy
jeiit

ba;rdzo

ślad
o:gólnej

syste:matY:~c.ji

Oikirescm jedruolllvt'ogo, pi,e,nwoJtm;eglOsQ)rOS:O:biU
żY'da

D:)"crh, n&lt;l eta,pie

POIpr:zeJZkolejne

epolki

wilel'e, ClZęstrOcaŁkoiWiiCiie OId,mielnmych od s'iehiJe

z:')ieralc!kio-~oiwi!ec:ki~m, a

więc

Wii.erzeń,

pa.leohit

w

EUfOIPi'e

s!poł;ec,~nlo!&amp;ci radciW,o-plelThi'en-

pOI:iablneg,o t:aikiże sY'stemu

Zabi~e~OIm o zd:~bY'C'ie pożY'WlienIi.a po!(;,hooz&lt;enia lJW1efłZęoego oowa:r.zysizyła

wiemeń.
magJia lo-

�310

Recenzje,

przeglqdy

wielelka pmNlsitaŁa Ż)'lW;~OłICIWlo
dia
wienZJenilOlWY -

totomilzlnl

i

wydawnlctw

ceiów

i czasopism

utyLl1tlaillnych ora:z oclipolW'iada,jący }ej

slllalmalDlilzan.FU'llikcj'e tOltemu

pe~n:ią w

tych

sysltem

odległ)'loh

€ipolka,ch oIkf'eś],oll'le ZlWltenzęta. W ulSitI1cOIU
SiPcłeCIZlny,mdcaniil1iuj:e zrna'c,ząlcar'GlLakiobiety.
Za praf'talloe teltemy
alutof
s~U!s,zll1lieulwaiŹJa nliedźrw!ileazia i k,,,ia. T'alkJi w!:a,śDli,e
archaiczny

ciąg pa,lieolLilty:CiZmy
pOlsiiiaidaWls!pó~Clz:e:&gt;ny
:;zamalnliJzm ludów

Syberili

i mity

kOlslnl,i:c7Jneo losi!caoh-g1G1sl])ody1n:iaehkioSlmc!';lu (EwElnlkcIWlie, C'~i1:iacy). Motywów
I'Zenliloiwy,cih.związalnyah

z siaanikamli.lOls!ia, jellenlla znajduje

Wlie-

aiu,tm w Elur'iĄpie Wislaheld-

ni'ej Wlilele. W s'zic.ueeScytów występują
łIGis',~e,
}e,hmi'e jako ulLubliJcmyt,:~W. sty,[ Zlwiel1ZęCY, za,zlna,c:zają'cy się w dl"!eWlnie, w kiOIŚcii,w odlewa,CJh meualliOlwytch, w biŹJul\:enili.
Zlalbyitik'i tego typu

ZJn:a!id)'lwaln:ow duż~j

kioIDIC!C1ntmc,ji
w a:rea,l'e ś.Iloldik,owego Dniie';xlU.

.Jelenie jail~o ffi'o'ly:wy zma'jidlUije auto'r w pilso't'1lka'c'hhu,ou1:s.kii,clhi 3Iz,er,uko w haf:tach
półnolcy. I:.JO:ś,jei,eń, oidgryrwał dużą r'CJlę w Wiel~Z'enlilaiChF,iIDÓiw. Dretwn~ane f:ilg)UTki
ł,oisiic pOlclholdzą:cytclhz neolitu

ZJna,jdy:wano nald jezlior:em Oneg,a, a j,edna z wy:~p tego

jeziio1m noisli nazlwę

J eJ.eniej. SltalClii:al[,nośćDGIZlwurjUwieDzeń

Wyspy

e:t:n'o,logólw próbic,walo

wyjaśniać

poprzez

llz,eń u wrs\pMoze~nyclh slpolle'c,zeń:stw cy;w~l,ilIGIW'liDY;c.h,lub
a:r'cihali!czlnych wiemeń
nych

utrz)'lmujących

ży;ją'cY'C1ha:kJtlua.\.rriena kuli

kult

re\i;gili

wi,ele

da,w:nyc:h wi:e-

Wsi~a:zytwa,n() na p'Gzeżyf'cki

:'lię j:eszloz.e ws.póŁcześlni'e u llUdÓiw prymUyiW-

zilem:'lkiej.

11a:k więc

t'o'temi,zm

dCliWr.,;,lf:cirlma relli~iJi, uitnZ)'lmują!ca '"ię jeó'lzcze dizli,ś u wielu

w

i

UiI,I1zy:my;wanie s'ię mhkitów

i S':z,lJma:Dlilzlnl,
j:lko

IUldów Az,j,i i Syl:&gt;enili, był

epoika'ch oldiległYIClh na pnze"tl1z,enri EUlr:aJz.;j'ipowszechną
folrmą r:el,ilgi'i. Również
n:iedźwi,elc:lizi'aj'alklQ staiH~g)ovot,emu i to:w:arzysząe:e mu ob,I1zędy u ludów Syfb:erij,

w dalElkJilej Az,jii, a sltąd także
ilJ)'lcih. Na terenie
dzila

Amery1kii, w:'lkalzuje

na pI1zloży:teik wienzeń

POI2:hOidz.ąoeglopll1zeważ'Dlie z pa:iealli'1Ju, jalk

PDIC'hÓlWlkijeg,o glc:wy

chólW!kJ talkie zlDaj:dywaJDlonp. w oik1c:l!i:cIClich
NQW1()gI10&gt;dJU
W,ielkiego
LiJl)'lCJzlnyc!h.
O nliedźwliledizlim kui:CJile zaświadaza,ją
wo'~ża oiknNu

paioolliityCiz-

Eu;rlOlpy i AZiJ,i aI1clhec!l'o'gia ~twier:dizla hi!oZJnej1Dlllmy kuHu

niedźWliei

lap.

Po-

w wamsit,wacih neo-

zaby't,kii kul:tury

fa!'1aIDICiw,;tkiejPo-

pI;ze~om:u neol'iJtu ibrąziU w pCistalci amiu,!,e,iów Z palZIUrÓ!wn':i'edźWliedzIi1a.

Te same aimulliElty pOlj'a!wiają się w ePClkia,ch pó'źnli'ej's,zych u s,cyttÓw. a tC':kiż.eu w~lzesr:olśI1edJni:o/Wj,e'CIZillycih
Ba~tć!w. KruLt niedź;w~edi:zjia w pCI&amp;taKli idOliii uja,wnlia slię w kręS,moletisZlc:zyźmile ~ VII/
VIn wi'elkJu. Nti~dŹJwliedź ja!mo tOlt'em z.aIZJna,azyłSlię u Fi:nównaldWloł.ż.ańJslkilc'h, a od

galcih kaimienn)'lc1h sloWliańslkio-ilińisikiDCihz:eSlpołu T'U:slz;emia na
'nilc.h p'nz,elnl~kinął 00 z;ClJuW'a'ż.a,~ne
j'eslt w
tydkilc;h.

PelW1i,en ryt,uaiiny

fdllklhm1ze, do

Slz;a!c.unek do

Bii,ał)Jnul,i~nów i pl'e;:ni~o!Dbał-

nh~dŹJWli,edizi'chłap

z:a,ś'Wlialdc,zaetilOlgnaliJila j'e~ZJc,zena prze~Clffi'ie XIX/XX

j.akio "bydl~cle~(}

bloga"

Wliemu 'W olmręgu ma~ki:e'W1skim

i na tIerenaich c'ią!g,nąlcj'1c.hsiię aż po Ural!. llQ~,emlDclZlnet'ra,dYlcijle n'iedŹJwi'EldizliamOŻlna
odkryć
w podJainiia,ch półJnolcllliolIlU:slkiic1h
i białiollmisikJi,ch o henolsal.ch póŁliulCiziac!h-1półrneldźW1Dec:liziaiCJh
i ich na,dl1udzJkDchclz)'lnraCJh.
W f'oLkl:orz,e biJa:Łol1iulslklim
i Litew~,kiJm SiPC,Tlo
mlJJżna ZlDlaileźćniP. wątków
Swo1iJsI:y sizaou:Diek dla

o W!SIPÓłŹYCiiu
'llii'edź;w~i'edzia z lmtbieami

niedŹlWli,edJzjia u

rÓ!Żln)1C1h
ludów

.np. w narzrwairriu nieldŹiwiec:liZli.awuj1co, stryjlw

i ich poit1ornsluwie.

si101W1iańisikii'oh
pnz:eJC\iwia "ię

~t;p.

Ro'zwój rolnictwa
i hodowli
w olkoos'ie neCllitu ujawniG badacwm
rzeń w moce przyrody.
P2,stawa człGJ\V'i,ek,awOlbec żywiołów
staJe
a zaraz;emmagiczna,

pobudza'jąca

wspóill1eg,o nacze.ill1,ego bóstwa
Ba,rdzo znacząc)'lm
tereny

wijała

olDa na wschodzie

środkowej.
l'

ozciągIllięty

l

historyków

weg.e't:aaję. W tej epoce wylaniia

dzisliejs,zej

Ukrainy,

się ideCl

bo~a gWlmów.

simpilClni,em kUlltlUlr r'OI!.nlicz)'lohw IV ty".

urodzajne
się

plomyśiną

w postaci

rcJZwoj wie·
s,ię bla,ga.ln.'l

w

zes'poie zwanym

rówtnlDil1egllez kultur:,lItni

,pne. stają

kiulturą

się żyzne,

tryp()l.ską.

oeT:amiki wstęgowej

ChaI'akiterys.tyc:z11Ja e:eram,tka m!aloO'wana t)'lPU trYPOiiskie:j posiadała
oid .środkowego
łączyło

dawniej

Dunaju

do 'Śir'l,dk'()wergo Dniepru.

klUltUT'ę try!polską

Wielu

z Protolsłowiarnami

Roz-

Europy
zasięg

a,roheologów
Hipotezy

tej

�Recenzje,

prze,g!ądy

wydawnictw

i cza.sopbsm

311

obecnie n;:c podziela się, widząc w kJu],tuJ!~zetrYlPol:&gt;,kiej aecihy oriem.tallne podO\bne
armenoidalnym
i rac'zej .sąd"'i się, że była to w,s,chodnia peryferia
r,GdzJinyindoeuropejs,!{1iej. POlczą'Wszy od neoi\.ibu Bur.opy" SlZ{lzegó1ll1ie6ekawą
domeną ana,Lizy farmy.
(,rnam,entyki oraz ba,da.ni.a ,s.pecja1nej £uDikouji,Sltlajle się ceraJmmm, a pI'ze.de wszystkim joej unikalne egzem,plaTze. Poza czysto użyt1lkJową ies:tetyc.zną
fUll1ikJcjąnaczyń
7Jdoibi'lJlny'ch,aut D']' omawianej
pracy wiidzi w niej treści :kJulitowle i ry'Lua,\.ne. Rów!l'Leż w siwej Haj!Il()Wszej pr.acy K. J,ażdżews,\"i (Pradzieje
Europy Środkowej)
pJ1ezent:uje naj.cl~eklUwsze fonmyceram,iJkii n.e-olii:tu,brą,7JU i poozą;t:ków op.oki iellam zw,ra··
cając uwa,gę na nie'clodz:h~'nf'e j.ej lwzezn.aczenie. Odnosi się t') -do naczyń w formie
czasz, ceralmi:k,j fig'Ulra,]nej w p::I:'ltaci niedźwieidzia, j1el'enia, byka, bar.ana, :fliglu:r'ekkJobiecyc,h, wózków, m()jdel:i domów, nac'zyń z wY'!lluż,Clną szyją ·i twarzą llUidzką CeramioZlI1e moldele d.:Jmów występują
np. często w aTe.wle e~e,j;SikiJmi na ler€!IlJiJeLtaloi-l
Oprócz nJJ:i obnzędowrej, wnosić z IlJic~hmo:ż,na o budo·Wiie wnętrza dOlffiÓW,f,orm.ip.
pieców i 'sprzętów. W oeramice
me.lowanej kuli'Qu'ry trypc,lls'k'i,ej wyróżnić
możnO!
l'ÓŻni()~''OdnemoilY'WYzdobnicze. Są to wy.OIbmŻelnJa ciał nJiebiJe5ki'ch - g;wia~d, S~Oilceo k,slięży.ca, tęczy, strug d€!S1ZICi7JU.
MiOltYiWY
'Wj'eI'zęce tiO lroZ:iJo!,jeleń, p.i,eIs, Krui1t
",loń,crdwyjaśnia au~or ry!&gt;unkienn bY'ka z ta'rczą nard rogami, p1es n-aitdmi:a,stnasuw'l
C1il1Ja'!.olgię
z m'it&lt;J.l,o;~krzlnymps'em Senmurva
w S:Val'y.dhwierz,en;hcih iJl1ań~k10h. Dum
eeramika
zasl()ibowa wy,ob.m~
st'Y'tiJzowa,ne twanz.e l'l1idikoie, z Lnnyeth motywów
antrOipcl;n~;lrfi':izny-eihza.zna,crLa s:ię iliJg&gt;urac,zlowi€kJa~tyt-a,nod o 4--ec:h ręk,ach na pono·
bieńiS'two hi,nrduistycznego Pururszy-M:itry ~ub gToe.cikireg;o
.ó"po[,]rcn3 TetwlchejT&lt;Cl_Ry::;uDJkikobiecye&gt;h tańczącyc1h post'C1Ie&gt;i,
tzw. bła,gallTI1icde5'zcZJuw otoclzeniu ro~lin ,i zwie
rz~t, wy(JIhraiają może ma,gię a,grra:r:ną i hodowltaną. Z innyC!h po\VlS'zeCJhny.ehmoty ..
wów .plas.tycznych ceramiki
typu walz, występują
wy;pukłe wytłaozania
na pGldobieńSItwo piersi kobiecych. CZęSłty jest motyw żmij.i, węża na dużY;Clh warroch :na
,plytny. OpróClZWiieIQr.a!kJi€l~ozlllaiClZe!nli:a
s'Y'mbowu Żim1iJjli
Gw tY'm wYipa1dkJużmija) wą~
pływający
w w~dz:ie pełnił r'olę ma,gh w'egeta'tywnej,
pr.zyibywan!ia zasorbów. Plasty!ka piers;i kd)iecych,
jak się okazuje, była bardzo tYlpoW'&lt;\dla całego n:eo,Lilbu
śrordk,ow,oeu,ropejsikiergoi
bałkańslkri-ego, powtarza
się także w ee'ramice. kultury
trw~ni'edki€'j 2Jiem po,I'~kJkh pOoCząlkowej f&lt;łzy brą7JU O'raz w kultu.rze lużyc:kJieJ, a DJastępIlJie odbiic·i·e jej uj.awl1Ji.a się w C€'r!a,mioe ha:lszrla.tu a lpejj-sk;i'e.go pooc·z
ątk ów epoki
żelaza. Na obswrl"ze calej EUl10py okreS'u neolitu znajdywano
kabi.eee figurki tZJW
hogiń płodności. W kulturrze lYlpal"k,iej 'majdują
one wielką różnorodność
ks:zta.btÓIW,
a poooldto częslto zdobi,ollle są ta.ln1a:Ż€'m,Os-OIbną ~I'Upę motywów cer&lt;łJmic'znych zajmują ZDl3ikis·oil"l'I'IlJe.p.(JIja'wi'.l;ją s'ię one w fur,Opiie w 0kresie lIlIII tys. pne. występują w kulturze
ceramikJi SZ'llJulIiowej i toporów
bojowYl:h. Powstaje
pytani,e,
c.zy powstanie w tym olkn:lsrie 11I0welgj,)
typu po,chówków-kurhanów
wiąże się z kultem
solaJ'nym? ZnaKi s'ul-anDre dominują
w oeramice
i w plastyce
kultury
łużyckiej
l w wielu kulturach
epok,i hrą·7JU i początków żelaza. Najtypowsze
z nich to spirala,
swaSltyka, koło szprychowe.
EpokJa brąZlU i wYllop metali .k,ol,'):rowych pvzynosrzą gw.alt'owny rozlWój społeczeńsrtw i wznllSt po'Li'OIm'Użyda. W ep()lc.e tej paJIlte:;,n bogów rOZJrasta się, a poszczególne rzemiosła i dziedzri.ny żyda pas,i'adają swoich patTCllI1ów.Tworzą się sy·
stemy TeJ.igrijorio-lli,hozofiezJl1oe,
roz..wija Is'ię hogata crbl~zędcJiwOŚĆ
tY1PUm.i,steI'h oraz zapisy i święte bięgi.
Najodobi.tniej na wiel'zeni.adh ludów EW'qpy zaważyła religia
sltarOlŻyil.inYlah
Greków, dlategio jej W!PłY'wów prz·ede Wlszyr5!tkńuni potzqsltalooC'i mJOŻJIlJa
dos'zu:k:iwać się w wier,zeruia'ch dawnych Słow:an.
Daj'ej piOlSł2Jukujeautor n:aw:ą'zań ku,lilowj'ICh i ,oibI1ZędolWydhw l'udOIWj'1mzdobnictwie dreWllianYlm olJ'az w haJltu,oh, Całą masę tYlch anaLogi,i przyotac'Z;&lt;lz a.re.aŁu
WlSlcholdnij'OlSrł'OM"il3ńsiklLego,
'S'cyty,j,;;Iklte'glo £i.ńisIkilegQ. W dioowrni-e zachow,ały
slię

�Recenzje,

312
.motywy

j'eleni,

dopatruje

łosi,

k'olI1i, ~tóI1e

wydawnictw
są w

01'3'e2J1;e

s,i'ę 5yuniboli pogańslkJieih bóstw

meŁrY;C\Zi:1,yx:ih
wid2li
'wian

przeglqdy

:ba(;lflalne palle,

i czasopism

~z;czytownj,ra:Cih domów.

i de:l1onów,

W

haf,taic.h

zaś w moil.y.we.ch t)'lJK)r,v,ogoo-

sitnugli deISlz,c,z;u.
PlO\jlaw'i'eruie Slię na

ZJiem:I&lt;H;hS-Io-

Wie w1CrzJelSln)'lm
~rretdnii:c!W!i,etc!z.u
zalPilSÓMThlilsitOlfyCIZJrt)'lc'h,
kacl_ań i k'nOl!1lik wY\i,::lśnta

:wLelle w krwel3~liIi pOlg.ań5'tiWa.W wi,eflZ€lruiaclh s,1(J[Wiańlslkri,c:h
Zdz.oa'clz,a,jąslię Sltane wp-lyrwy hiitrlrdiu1ils'tY,dZJrlJe,
Lfia,ńIs!kiiei g:rec!kiie. Sb'pe

idee

Wlienz'etCJij,olWe
u SłtclWia,n Uljlalwnia;ją

siię w pocs;Valc'iPerunai
Swaroga Dadźboga (b6sltlwa sl,ońc&lt;l), Roda i Róbnic
bootiw
w,egeta,tywlny'cih, a da,Lej c,ała plejada demotrlów personif,ikacJi
s,il przyrody,
niektóI"t'
z ni'ch

Imo'Żlna IPolrównać

zaz.n'lcza

się

wątków

'z .bÓiS'!lwa:mi li iher")lslami grcokdni.

Slolla,raych, tj.

obrzędowo,ści

ku

czci

N,ajlwięcej

u

Slo'wil3ln

sŁol1c&lt;l spełnianej

na

święltych,
dz.iewitcZY'Clh, lYtSY'Clh,bciŻy!cih itp. górach. Da.l~zyeh ooClZywisty;clh dowo,dów
klultu
poza źró!dlalmi pilsalllyunli dCLSit;a;I1clzają
bieJglalty fo,m{}!iOr s~olW!ny i oIbnzędC\W'O,ść
dO&gt;I1GculJa.Relkorn\slu11UJUijąc
Wli'ef'ZJe'niradaIWlnYrch S~oIWUan p~rÓiwrnuje
'WlSIPÓLnre,
ogóilrnI8l3!łJ:lW!i'3ń:sr&amp;ie
i OidirJJosii
je,

jalk

autOIl' elem€!flJty

pOIWli,edZJiarno,do SlZelvOikiiegomaterlialiu

p()lrÓlw:n&lt;lJWlClZegO
pOlZas'~OIWiiańlslkielgQ.
IW' pll'aJcy tej
dzeniu

ZJaM'a'IittOtalkrż.e Wli€lle cel1Jay.chi aiktuarlil1y;C'hstonmuralWań

Irnld!oeul'Iojpejazy1kÓMTi

S~OIWI~arn.Je&lt;st to

e.tno'log~cz,nyc'h p'ra'ca radvleckrieg'o
da.rzenlem

elfUJdy;cy!jrna i ślffii&lt;l~a w

a pochohilj)CPteza,oh

U'CiZiOtrleg'O
i może dlatJego je3lt nieClndzilen:ny,m wy-

w nauce.

Josef

Lanz,

Krippenkunst

in

SchLesien,

ss,. 199 dwus,zp.a1!lowych, 66ta.tJilic, w tym
Obszerna

ta

pralca

jest

p,ozycją

propaga nidoweg'O ch aralkrt'eru,

M.arburg

Bednarczuk

N.

ElweIit

G.

Verlag,

8 ~()I'oT., 9 map.

stall'anni'e

wy!raźlnie

198il,

ALicja

wy;da,ną, efektuwną,

oidp::&gt;wi'adaj ą cąrefleks

nlie p,crzJbawioną

y jno -'WSpOIffi':
nk:Jwym

UipodOibani:om J1JLemieckioh z,l'Olmków. Wydarna też z,o,sVałanaZJI,eoeonie kOlmisjli ws'chordiIlDoni'emiecki,c.h badań ludoz.nawczy,c'h (KcI:TIlmislsion fur Ostdeutslclhe V,ollkJs·klulnde)niemieok,ieg,Q t::&gt;'waiflzystwa ludO'l:na\V1cllego (Deultsdhe
'j-est

to

pierwsrna

z AU'rediem

leg,o

ro,dzaju

praca

Lanza.

Gese,lJ,sc'haft fiir
POiprz)(~dz,a ją

VoTk:skl\lJ:tde). Nlie

we

w~półaut,!)r.s.tWiie

KaroSlkJLem opraCiOlWa'nie t~g{) sameg'o temaltru na ooozar·ZJeCozeclh:i M.oraw

(Kara,sek A., Lanz J., Krippenkunst
in Bohmen und Mdhren vom Friihbarock
bi.~
zur Gegenwart,
Ma:f'burg 1.974) omówiolna pr'zez W . .so:bi~Laka (Lud t. 60, ,197u). Ki:];~rt
jegoCJlPlracowań

wycin~owydh,

skuLpturen und ihre
raskjem ,publikowany
Isergebirge

("Jahrbuch

\Zo,rientować
gólDi:e tych
się

wyun'ieniię

ty,lko

fu'r

Zu;e~ schlesische

os-tdeuLsic'he Volkskunde"

s'ię, że a·ut'or wy&lt;s&lt;pecjali'z.ował się w

Weihnachts-

:biem, lk'lóre w

wyniku

II

wojny

1:. ll,

19'68) pozwa,lają

nam

p;r'ohl.om,aty.ce SiZopkaT6&lt;tW:l sZoC·ze-

świ"l'tQwej

lu,clinnść ,J1Jiemiccka Qpuśdla.

Podsta wą do &lt;Jip:raoC.'owaln-ia
d7iejó'w S;?;O!p:kairstwagw,ia,zd'koOwe~o na Ś'ląsku stały
tedy w znac-zn€\j mierz.e wlSIPGiffin;ienia uctielkirtrJ;elrów i wysliloo!eńców
niemiec-

kic,h, publikowane
od

że

SchicksaLe (S'CihleSlien t. 1,7, 11972) czy we ws'póla,utors-twie z Kaarl)'lkul
Die VoLksk'unst der Mann/,maLerei im Jeschker,,- und

nich

dzone

w

w

różny:e'lh czasopilslffi,a'C.h zi&lt;Jlmkows:kuch jak

be.z.pnŚJredl'1i{)pr.zez aut'OIrn. Glównym
latach

ŹTódl,em byly

i ma'teriały
jednak

1930 - 119:3,2 do niermiecikJiego a.i1a:su etnograficzneg,o,

:l.na la zła się wówczas

też pewna

i!lość faktów

Izebranych

od Ni,emców

dane
wśród

zebrane
ZJgI'!omaktórye,h

poehodzących

�Recen.zje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

313

z ówczes,n,cgo woj'cwó:d:ztJWa śląskiego., L3!11.Zwykol1zy\S,tał też O'Czywlś6e róŻif1e cząstkowe C1p,r&lt;CIt:.cYwaniil
pubłl!iik'OIWa.new "'"leIlu .niemieekiah
wyda Winietwach. Ale l'it'eratura odnoś,ni'C' sWipck ś.ląskiidh - jak sitW1ierdza - jest jedTh3ik siką'Pa w p0rówl1Janiv
z licz,n)ll;TI;ioiprac-()I\&gt;\Ta,n~am'i
'S,z,o'Pekba/W.a,r.skich, na,drenskieh
CJzy au.,'t:1iac'kic1h. AUJtor
~:ięg.ał wil;2 z kia'!:'ie-c::z.noiŚ&gt;ci
do p,,3'C nie związ;a:n.y.Clhbez,pciŚr&lt;edniJoz te:na,te:n. Wśród
nliah n.a pi,e'!"'w,szymmi,e;jscu do dz1E!!jówiŚiląskJich!ko,1eg·iów j,sz.ui1cikiicihH. HofLmall1l!H,
pu-blikowanyC'h w laita'cih 19Q;6- '191316 w Zur schlesischen
Kirchenge;sch.ichte
t.. 1 - 8
ora,z do inny'C'h jeg,o prac. Kioorzysta:IlJie z pubLikacji Hc!ffma'nna ~pow:lidow&lt;'.ło, ż'~
autoT J:nświę.c,ił D'Jljowięc:ejuw.~l,gti,o ile e!':!'±z.i o pr;zesz.łość, dz.iabJnoŚci szoiplkarsk.ie:j
~ewj,tĆiw. Wy/kolf:zYisit:ał
w tym oeiLu t.eż r.el&gt;tZitlki
a;rclhiJwa1'iórwk!aLegJuunnw Khdz,kiu jaikJo
jeuneg'o z głól\Mny:'h Oiśr.;;odkówekispansj;i jelZJui&lt;tt,wna Sląstkl. Zw.rócenie uwal~i przede
'Mózystkim na je:w:itów nie j.est zr.es·ztą .pozbawi cne racji. Zak:1I1 ten bowiem pa"":ugI:,wał slil; n&lt;ł;jha;rd!z,~eljki:JI:~!s'ekwelr.ltrrlli€
w a,kc'jli k,on,t11I'eJi:;Il'.:nalcyjlnejw\~z;ua.ln.ym
Qod!c1?;iaływa.n.i:~m
reloi',,;ij,nym n'1 wier.nyoh, w ozym "':JIbrazCYw9.iaieBori.ycih Nal'oidZiin
w beUejemskiej
s,zopce zajmJ'wało
nOIClze1nemiejsce. Wszędzie tam, gidtzie j.e,zllJi'ci
"dołali dotrzeć Zie swy;mi misj.ami, założyć rezyde!lcjoe czy zG'r,gani'z,ować kc,j.e,g'ia.
krzą'tali się &gt;.z'c:z2'gÓ'!n;ie
gor\ri'Wiie ok~'h u,nządz€nia eIeI'&lt;;itownye1hslz'Opek bOlż,onarodzerric'wych.
AllIklr ni,e om,',''\~i!a szerzej ,genez.y !SiZJ~peki icrh :ro,Z1woju przed rue,fommaCJą, dowodzi tylk·.!, że pewne LO!rmy "Ireal'nlego" prr,ze'dts:ta'Wd'en!~a
B()ż~o Nar.oldz,enli:l były
"nane już w pÓ';bn.ym śroed!nti'oWiie·C1ZU.
Do il'LlJe,h,zallii'oza 'l1J1tailOz.elI1!le
D:z:ieoią,tka J'etzJu.:;
w k;()IY's,~,e,u:prawialrJie sZJClzegól'llliew k:lals'm'oiralch żeńJskl~cih, jalk u 1k!1aryls:e1k
w KTakow:e c,zy u cyster~ok w Tr"Le!J,n~cy.St'Qł;:J,Il;imvo:.J
l'orzmlSltala si'ę scene::-ioa t.y·eh przedstawień
p!'Z€rZ wpwwaidzetnie
obok DZliedątka
fig'll!' Matki
Bo'slkoiej, św. Jó.z.ed'.'3,
T,rzee,h K&gt;ró1ii i;n,nyoh z tłem betJejeffilS!kł1ejs!talietnikJi.
Tę już Illiec.o r,r',z;~ltldJ'WIa'l1ą
f.~rrl1TIęprzeds:,a wie.ń bOiŻonoal'odz.e:lioO'wYC'ih
pl"zek-ształe,l,i, według autoOl~a,dOlPi.ero jezuic;i w w ieol,od'i.guro'W€,z nn;mache:n zak'Omp0l:1IOiWane
s'c·e.ny, z reg'uły u,S,t:Jlwian.ep'rz-ed głów.nym obta.r,ze:n. Przy ni·ch ()d~!'&lt;HViało s'ię ekl&lt;)lg'i
l ·dia,1:Jg;i·POłąC'Wi:J.C
ze ·ś'piJC/wem.Taiką Sozapkę GPra'CiS€:pe)mieli wiLlz·ieć po ral '!J!1erws,zy śląscy wyc,howan-ko'wi,€ jezulickieg,:) Klem,e1lltinoUJmw Pradze w r. 1'56,2. \Ve
W,r:ocła'WilUus;t.a'Wi.ono,)sZoQiplkęje:d1lld'k dOlPi'ero w 30 lat później, bo~ cnias'to było
wtedy w ŻdlaoZln€lj p'C,z,ewadz.e p1wt.e.sltanc1kiieoj nieł-atw,o podd:lJwało się jezukrk:iej
ekSlp'11I16ji.DZlio·łoa,liD'oiŚć
jeZJu:utów z,!1.a,la'zła n'atceni-aSlt. jatk pis'ze' alutOlr., sprzyjające
w&lt;rrUlliki na Ziemi Kto.dzkioej, p01d!egł:e:j w;edy aU1cyi::J'iJsiku'p,~Vwu
w P.radze, a rozwiJal;b s,ię ona s'wzCigólnie b:}g-ait:&gt;po bitwie puid Białą Górą. Jezu~C'i bl.l'dowal.j
wtedy S1lO!pkijuż z o&lt;gnJlmnym l'o'Zima'ohem, z barrio.kJwym pr,z,epy'chem, a w ślad
za nl)ffili rów.nież cys-temi i f,ranCiisZikaln,ie ró.Ż'I1ych odm!:,an. W ciCVg;uXVII wieku
!'Ozpu'Wsz.echnił się już, tera'z 'hez Wijęk.;.zY'~ihprzes'ZikÓid, zWY~'ZJa'jbl.l'dolwania SlZoOI;:Jek
:13 całym Śląsku. Po'w.'it:lją wtedy przy k,:}ścitoŁach ~la:sztmnyC'h a rówl1li,eź fa,rny,ch
os~:bne ibra'C'twa św. IZY1dcom (l&lt;rdo:ria.na) zOI~c.w:iąz:a:ne dJOIpi.eki
n"d jasełk.ami.
ZaŁo,życc:i,elemich był p02iho:dząey z Opcila pol:ilkii jezuita Jan P,csmuT:ny. Do bradwa
na,leżeJ:i z'wykle Cihlo/;:Ji'Z dko!Joiocz.ny'c:h
wsi. Były orne niekiedy haridz·o lic.zne. W K~odZIku na pJ"zykb'd liozyło birarClt'WJwr,. 173:2 aż olkoł:o dwa tys,ją'ce iczłQ!IlkÓ'w.
Sz~pki były w owyc,h c'z01\Sach kiO'!'T1IPQ1zy.cjallui
fiLgiIlralnYimi, kń:óTe us:tawiatn~
przed .głównym oł'la/!'.zem w ukłaldZiie piętl'uwym na s,pecjalnie z.oudQ'Wa.ny-ch o7)dobnycih .I'US'zitJotwaniaoh(pegma), si'ęgający:clh rui,eTaz,do s;!c1e,pienia prezbditer;,um. S1yil.-ow'J
były one dOlPasowane dJ wnęitJTza ki:J,ś.clioła.BY'wało, że zmien'iano na n;ilch k,OiITIIPO"
zycje, te:matY'CtZI::li,eodjp()1wi·eidIlJied..&gt; posZ'ozególny;c'h faz roku kOiŚC'iel:negJozjeg':.
świętami - jak ZW1ias'1:'CJlWarue,
B~że Nalfoclz,etnie, TlI'zeCohKról,i itd.., przeidsilaw:j,ając

�314

Recenzje,

prZ!eglądy

wydawnict,u;

czasopism

nie ty:U&lt;;lOcykl bo2;OUla:roidz.efi'10wy,ale też ~all&gt;V13.rY'j:s;kl,
a naw el c.alegll rnku Iw'ś·ai:eLn€g'O..'Dakie jaJkiby już S1t6łe rusztowan!.a s:t.aiWU'HlIO
cor·a·z częśah~j IXzy bc){;,znym
oJłt.aJrZiU
my w kaipli:cadh, by niiJezai3ła.ni:nły ołtarza gló·N.nego.
łiigury
tych S:ZOipek ezy Bożych Gnobów były w ciobi.e ro,z\\&lt;1imętJegt)0ar,oku
pełl1Jo'jJIl&lt;lstycZiIle,aiek,iedy ubnall1e w kosz.t,c!W:ne s'zaty, ~wła~,wZJ le, które miały
tYlI,ko glowy i człOlrtkii wyr,z,eźibi1one z drew,Dia ozy uformowane
z k';JI\oIIO'waneg',
wosku. Później, głównie z:alś w XVUI wi'ekiu za:;ląplły joe pOISltaC'icwy:cinane konturowo;
.ma[rQIwane, us1loa:wi'ane w kra'j'Oib1ra,zG'wymHe kul:i:sowyun, mwl,c-wanyml i,lu,zj.oni,sltyciZnie. 11wÓoraamiitycih fa,gur i całY'ch kompozycji! b)~wali .n~('&lt;rz.adk,(),bwm artyśei - jak M. W'itLlunaJnm,j,ak uczmQl\v'ie A. dei p'r;zza - C. D. Asam i bricl,t Ch. T'dlJ.S'ch
z zaik()lllluj'elZJUi:tó'W,
c'zy też w styilu T,aUJslahama,lująJcy jezuita o. Jan K.ubeń.
l'I'eJ11Juw,31pamiał.emu I1C,ZJ\{'wj;towis;)cplmntwa
położyły wnet kres woj'ny śląsikJie",z.aJjęc.ie!lcraju p.rzlez F.ryderyka II, da.lej pozwią.zanie z'lkc.rbU je.z.u:Llaw, w·l'es.zcia.
l'aJqjIOlna'l'LsltY'c:z;ne
prąidy do'by Oświ€lclenLa, tr.aktująoe
swpk;i jalw wypoSoaienie k,ościolólW w niernailJż,e dzi:ecinJnie naiwne ul"ząJdz,enia, a 'to spmvod:;walo.
ż·Q biskupi
wyoo:waili zalk:arzy lLrządzaJlie s'ZJOipek w 'kJościole. zwl:a6·zcza t,,:kiClh. kJtóre miały
jakie.ś urządzenia dG!daltJkowejalk StPlLSiZclzaJlIie
a'n:iol·ów na'd staj.enką z l.J;twO,1'U
w stropie kO)ŚC!i'olai tym pOldoolbine,rUiahowe efelklty n~,tluTY lea tral:nej. Wte.dy tl :izl.)pkl.
do który'C'll wi'erni plr,zyw)"kll, zaczęto u,sitawiać na Boże Narodzeni,e w doma'c'h
i to ni,e tYillko ka'toll1iJcJk!ic!h,
ale też pl'OIte&amp;t!alnckioh. WY'kr&gt;nywa1:i je na zamĆlwjeIl11,~
artyśd
do,tąd pr.aclUją'cy ella ,kooc,iołĆiw czy też wYl.;';J'eajaLLzowani sZOlp,kan.e spo.środ
n.iektóryJah I"zemieś!Jn[ków. NajC'zęś·Qioedjednak k,ons.t:nUJow:anoje w dc,;nu sam~u
na
wliaiS!llYuży!tek, w czym celowa:l!i gÓlI1l11iicy
i tka'C'z'e. Wprowadzv ..Lli oni zwykle do
kra)j,obuazu dta:azJające~o s'ZJoPlkęze Świ~ą R'UJdzi,ną :;.c'eny z życi&lt;! c-o.dzlienncgo i zao,pa'tiry;watLiS'Z~i
w mec.haJ];i'zmy Wlp.r,awia1j·ącepO.:;ltaci.epr·zy w3·rs.zt~ta'cih w ru.ch,
a l1iaIW€'tporus'zają'ce ·Uirządrz.entia w kClpaliniacih itp. T'ego rodzaju szopki poj.:.l'Woiały
się 1leiż'W miejsIcech odpUSltOlW·YCih.,
jaik znana i do) d1zi,ś czynna szopk.a w Wam.bierzyca'CIh, s&lt;koru;:tl1uomvaJnaokolio Hł32 r. przoz zn.ane@o ,;,z"pkarza LOn:giJllusa W:itL'g.a
i r,olLblwdowa'n~prnez jleg,o syna Hell1lT1airm.
W XIX wi,ekl.l siPI'zyjaŁo sZJolpkarstwu ;domowemu

rc'm:.lintY'czne rozllliłuwall~ie Się
szopek l.lłalt'wm1o leż
pcij,a'WlkHlJ:,e
si'ę na ryn:k!u H:I1kus:zy drukiClw:JJly'ch teC'hnlką!i,tografli'c-z,ną .~ post aCiiami
s'lJOl]JlkQlwy'rnIi..
Nalepiano
je na tekturę
czy deseczki, kOlfltUiwwo wyl'lna.no i C.zęS't,O
kO[.Oi!'l(JIW"dlno..
Talk przy'g;O!tO'WalOte
fiJ~Ulry w:~tawua.n:o w O!s:zlk!loneskrzy'niki z odpowieiCI:nilio'Z"a:k!OQ'TlJpcU1loJwa:nyim
nem kra}obr'a:m"""'ym.. SZJop:kii te wUeszaln'o na ścianach
lub u:s'ta,w.iJamow ŚlWięty.m ką'Clie, a C'zęslo Wy:slta'Wlil31lio
w ,ok:r1i,e,by mogły być podziwia!l1.e prrz;ez pl"z£CihoidJnió'W.D.la \VY'pOis-a!Żem!i:a
takich Sl·opek w fLgury k1.l9o'Wano
też na&gt;dia1 w miejscach
pą;f;nj,czyclh, ~cZJe:gól!Ilie 'W Kr.al·ik,a·ch po str-onuc cze.s.kiej,
maoo'W'o tam wyoiJn:atne pCIS'taoile świętych,
a późP..i,ej też odpo:witednie f'abryc·zne
f;j.g;u:rlkii
.. W XIX wileiJru l"O'Z~~'zec'hII1H s,ję w kręga'c,h pI'o1iestaackioh ,zwyc'Z,aj UlS,1iaWlhll1iia na Boże N:a['otdzen.ie piętnawyoh
ś,wieCtzmików, zwa:ny'c-h pLIamidami, częs,to
z posltaciiaml plr.z!ej~ymi z k,atol.i:ok!kh sZQpek.

w llUldDlwoś'cii blie'de.I1mei'er,o:ws,ki trYlb żY'oia. Wy,kl.mywanie

z,wyc'zaj :budow","nJia s:ZiQPelkIzaonilkał ,jednak już po,c; ,ooniec XIX ,wil,ku. Ale
ul-aJl!otwalo go powszechIIle w EUl'Oipie na przełomie XIX i XX wieku ?:a,inleres'owan!le fOIdJZ,iJrną
sZJtuką i :t:raodY'C'j·ą
Wldi()JWą,w śbd za tym OldpowiedJni.e uki,erunikowa!lie
,;,z;kół rzemliQsł 'aJr:tysltYCZJnY'l'ih,
ja.k pClWStał,etj w r. 1902 w CiepLi,cówh ,;,ZJkołysnycerskiej. Jej wpływ na pcmo'wllle oŹy'Wieni:e s.zqpka.rst\Wl 'na Slą\Siku za.znaczył s~ę sz-czeeólil1JDew p1i'ffi"WiStzyc:h
latach okJr8SIU międzywoj'ennego.
Urządzano wtedy 'nalWct wyi'taWY s~oopeI'''''w tym również mu'~eail.nY'ch Oikazó-w, jak w lćlltach 192'7/28 i 1930131

�Hecenzje,

prZ'e.glqdy

wydawnictw

i

czasoptsm

315

w znanej l tradycj.i s-z.o,pk,a,rskiej Nowej S::;.li. K.res tym l.ah'lIte:res·o'wail1:i·G'IJ11
zdaniem
autor.] położył hiLlery:z,m.
Tak w najogóh1ii.ejs:zym skróCILepI'Zedi:taw;'31ją s.ię dz"eje s?Jqpka,rstwra na Śląsku
l&gt;maWli,a'nep.I1zerz.
Lauro drobliazgolWo w posz,ClZ·etgó~nyc'h
reg~()I:1a;(jh,mias,ta'ch i w,siach.
gidzie d[)mi:IIc~wał przed r. l:94i5 żYlwi-ołniemieciki. W tym Cigóln)1m obTalZiiewYlrÓri.nia
się zda/niem au'tl(),l"awy,raźnie p:;h.l!dniiOwa i ws:dhc:d::lhI część Sląs!ka, s,z,cZJegóIJ1lic
z-a,ś
prowobr.heiny Slą'sk OpOIls,!&lt;.ia;ż po KJliUJczibork,do I wojny sWl.atciwej przeważ,n.le
polski, a w ni:elktÓ'ryc,h rejO'naClh, j:ak pnzyZlnaj'e aute'!', rui'comal WyłąU2:Dlic po,lsk~.
Na tyc,h terena,ch lm&gt;aj!dujet,o swój WY'ro,zw .s,amej ,nazwie s'1;'()pik:i
- jak bet!ejemk&lt;ł,
belLlehem:ka, betlemika, betlej-o., be,tJej,ka, żłobek, 9tajeruk.&lt;.l - tak w okollky Rac:i·bCiiza i KIQźh, a gl'Dltk'el,bet!eIm, be~l!eja, beHpjlka, sta,jc:n:ka, ż!':Jr'J:ekSIZ,OiPka,s.wpicc,
dom-e:k, z.wo:nek, kast'lli, tRlgH'cz -- na pr:awobrzeŻlnym ŚląsIku Gid Go(&gt;załkowU.c al
po KlucZ/bark. Os'btrIi'e dw,i,e n&lt;I'Z!wyzwiązane są wyraźni,e ,z Siz-oplkami wYPCS&lt;1'ŹOnymi w rLlJchome fi,g;urki ku:kiełkowe "typu kra,k;O'w.sbeg,o" j'.lU&lt;;joe ok,reśld La,nz,
obl!lO's:wne pTZel. k(JIl·ędC'JikówpD denna'cih z życzer:liami i ś,pi'€IwJJą'cyc'h .ko~ędy, Autol'
stwierdza,
że to chodz·en:ie zs&lt;z-opką j.est tam Sit'ł.rą tra,clY'c.ją, d ż,e gwałtownl
induSibriaLizacjia dokc,aaln,a w clią@u XIX w:teku nie zahamqw:lła
tego ;:;z,opkar,sitwCl
na pr,zemy.słowym GÓl1nYlm SląskJu, na,zywa ,,:małYlm cudem". Trzeba jedJna,k zazillł'czyć, ż,e lud:J'we bożonan;dzenio'we
obtnoiŚne sZOJpki nie są j,adY'ny!m pmzejawem
jas-ełk;owy,ch zwyc:.mjÓlw, bo w Imk1i'o.łaiC!htriVia naidal usta.wi.&lt;l:niie SlZOl;J.ek,
a s'wz,cgóln;ie w tym upodobani,e wyikaJz'ują fra/fl'crs.ikaJnie,k:iórzy
labudo.wują
czę'&gt;to cale
prezbiteri,UJm !&lt;'l'nj·(Jlbr.az-awymikO'mp(),Zy'Oj.a,mire stajenką
i t l'laid)1cyjnyuTl
i pc:sIVaiCiannli.
na'j.chętniej wicLkof'LguI'tClw);mli.Autm jes1t t,cz świadc:m f.a:kitu, że OIsli,e
dleilc y (L b,
ziem w,s'chod!n;i.ch i Rots:kii cen,tlraLnej 110:ZPOWSlielClhniLi
ter,az lwy.ozaj chc~d'leni"l
z szopką i gw.iazdą ;na wi,elu rej-olOa·ch Qldzys/kaneg-o ŚląS.ko&lt;l.
W mia;rę ob'iektywDe ()mów,j'eniJe prnejtawów polski·ego chrzę-dc,wego Siz,opkar.'itwd
na Górnym Śląsiku, zawa'nte w oslatni'ch rozdzi'alac.h, na'L1eĆ:.ho.walfiej'€Is,t nawet
pewną :sympatią wla,ściwą dla baidaicha, który z prZJedmi'otelm swyC!h d8dek:ań z\v!iąza·ny j.es,t c)s'obisltymi OdC:Z.Ui8'iami
i wrażC&lt;Diiam.iz lat mł-8,dośaL Mało t,e~o - aJutm
wy,rażnie podikreŚ'la, że j'ed:nost'!'onn:e tmlktowanLe ZJagadnie!"Jiai opiiero:ni'e Isię l.i tyTki)
na b&lt;lJda'lliirach
niemi·ec.k:i!ch j€!sitme&lt;Cizanłę·dną, bo szopk,j,J;st wo 'j'a:k'O.ZJjaJWl:I:oJko
Ikul'tU;I'()we wy;:ięjpująoe zwh\ls.~~'za w dobie balr.cikiuJ1la ZJn'aJCZirly,c:h
ch~z;,l&gt;Da-ohEUlr:e:py, od
PirenejoÓ'w aż w głąb kirajÓJw fUIS.k,i'c'h,z~'Sbu.gui'e na· to, by bylo prze.d"tawio'm~
obdektywnie z uW!z,g.lędniend·mn wyni!ków badań ws'zy;&gt;tkJc.h za'i,n:t,eTes'O'Wa'ny&lt;:'h
.n:iun
nafCIdów, o i:le zaś chodZJi o Ślą,slko,to z uWZJgJlędniep.:i,empulbliika'c'ji polskich i cz,et&gt;kich. Ze aU'to'r tę' rosrd,dę stosował, o tym śwlLaidczą pgyjpisy, w ~tórY'{.'h c.zęs.1:o
powolul.ie się 00 G'dl1iOlŚną1i'teraturę przedimiOitiu, w t)lm ró!\VTI'Le:2:
nanajIll!8\VS1Z2
publi~acj'e po:ls:ki,e.,j&lt;'IJkna arrtyku l Z, Sta's7-czak (mylnie St.al~c'lZak) w "Zels-ly,ta:;m
Etnoglra,f:klmyc'h" t. l, 19·64, omawiający
In, in, ohod"z€.l1iie'Z s:w:piką w Kk~dzik,iern.
czy H. Wes'olowski'ej o "Święcie G01dów we Wsi dc:llllOśląskiej (W,roiCław 11970),
.
Mimo tak dobi~tnie podlki1 eśl'a'nejpot.l'lielby obii'ektywiZ!lnu badawc.z:C;g,oruLelliSltr.zegl
się i'edlliak &lt;lJut'OIf,p,rZJemocż.negowpływu tendency.j;neg,o na:św.iJetl~nia w niemien..:kiej
Literaturze fakJtów kuJtul'oCIWyah na e1;,rukznyc'ł: pols:lQo-11Jie.miec:bahOibsz..:.u&lt;l'cih
sty,]wwych, I ta'k La~n;z.,.który z,agaJooiemaa meryt-oryozne U'S1iłuje w pos:z'~egóJnyrc.h rejonach przedstaw,iać na tle hi!st'Oifyczno-ku!'buro,lnYlln i g-ol5'porda.nc'zym,operno e niieraz
pojęoi'a,mi i tw.i,er.dzenimni znalIly:mi nam d:o:bmze z tego wła'śnie ni!eobie!J{Jtywne'gn
ma,ga'zynu naukowego na5izydh z,a·dhodnLC!hsą&amp;ia,dów. Pi,s:ze na pr;zylkła'd, ź,e Bes.k1ild
Śląski zasie.dlany 'został w XVI wieku prz'ez tny różne llIidy: SIą.za,k6w (5.c.'hlon~aken), P:[J1Clikówi pnzyibyłych z,e wschodu Wa l:ac.hów. OlTh'1iw.i.ają'C
wSClhodn:ią granikę
1

�316

Recenzje,

prz2g!qdy

wydawnictw

i czasopism

Sląs·ka s't;wj'elfodz:a,że niLe'pokrywa si'E; DIna z czę&amp;to zmienną .grani'cą jE;zyk'(1wą. lecz.
,za:k.TeŚllapOrwls\ały w dOlbie śneckljo W1ieezr.ej ~J1Ionizacji pewli,en o~lsza,r kultur,owy
,(K:u1t,ulr,raum),ktĆ'ry po II W:.jIClt1e
św.ia~owej zestal zni3'z~wI]lY, CI k.tÓ1ryd).IE'ko pr:ueIkcaczał p0iliitYfCiZl:1ą
gTalf1Jlic'ęŚ'!Wika obejlITllUJją:c~ĆIWiili&gt;e'L
języ,~oiWo ślą:sik'i Krolków.
Twier,d:li też, że kiedy w XVI wLekJu pOIjawił się z p':)!llJdnia 7.wYlCZnjus,law:ialaid
szopek, to Iew,Jibir:zeimy Śląsk by'l j'U,~ kUl:,turowo Dli'emi.e'ckd,chQĆ języ1kowo je'.9?Jcz&lt;'
~nlslk,i (s. 2). O ifl'e za,ś chodzi o Z.iemię Kłodz:ką, to aulor z nacr"sk,i'El:np-'Cl,'ueś,\a.
cle nJ1gdy do PoII"k:i nie nalleż,ala i nie m,o,ż,na j,ej .z·~licza(: do pol:sk'j-~ląs"deg() O"JSZaTU
Wlc'Z,eimeg,ośr,ednli'o,wi'Bcza(s. 2 i lil9).
M:)żna z;'o?Jumrieć,że LaJlz.Jwi brudno się wyzwolić z utnwaloll1yeh przez h,i"tCIroi·o6raj'iięnLemiecką za.pa:t:rywań na dz'eje Śląsrka i jego stu'sunki !uocirJJ{)Iś'coi()'we.,
l'hocby
o:"e poz'orstawaly w s,p,r.ZJeczno,śc,iz wiadomy.:ni :nu faktami.
Prrec:i,eż /S,I'I11 Lan'z
stw,ierdza, ż,e tam, g;dz.i.eprz.etrwala poib,ikość, wykaiZujo·:,ona ścisłe zwią:z.ki w ob.rzędOlwośc'i z cały1m poili.5łk:m()bs'~a,Pe'ffietniJCznym. Jeżeli, pJwt3'rz.1m, można zruz'll'mi,eć,
że aJllitor mim'o jegra zaS!1.rzeż,eń palrzy na dz'iejoe Ś!ąs:ka przez pryzmat naul{i niemieckliej, bo tatki obraoz utrwa,IJił mu s,i~ w śWiad:;mości, to j.edn.a.k tl"udn,o pnejś-:do pQlrządlm dZlienn.eg'O n:.,d faikte:n, że aubo'j mów~i o ludn:;,ści nierrrJi€ckie,j, która
uc:i'ekla p:'zed zJOJLiżaoą'cąsi'ę a,rmfią raJooiecką czy też z.Q.'&gt;tab przesied!o;,u,
j;.rk:)
{' Hu,(kiaoh wypę.dJz·cnyc'h. Powt.arZ3. to oilce ślClrl1e pTZy każ,dej okazj.i n.l·i.ręt.nie,
n',,;we't w ba.l6c'h pr.zypadkaDh, gdy Niemcy na w~a's"·e życzen;ie wyjerŻdż.l,li, jak
RilikJe, os,t,atni dy.rektor Sizk:oly snycrers:bej w CiepJi.cacl: (s. 1112),czy jak r;;iClzi:na
Wa'chsmannów,
która o'P'u,ścliła Ślą5lk du~er,o w r. 1958. Teg,o okre.ŚJenla autor
używa w,ięt: &amp;Wli';1:d:J·:nie.
R'a:z tylkG, praWldOi;lOdcohnie pT,zez prz.e:;,c1Zen:i,e,mówi na
s. l4!1 'O "Uoc.iec:z.oei wypędzeniu
(F1!IU'Clhlt
urud Vertl'eiibung) l'llidnoŚ{:,ini·Clll'~eck;i'ej.
Te Zlgr.zytliw,e n.aleciak~ś'ci w poiWaż,nej publi,kacji mQgą zrnić
pl)ls.k'i'e~o czytelTlJilm i Zln:iec.hęcić go do zapcznanioa s.ię z godnym uwagi dZiicłem L,lJlza, stanowiącym lPierwLSząplró:bę cał'O,śc'LOIWe\g,O
u,j~c'ia hlIS't'ol'.LiSlz::(J,karstwa n;.r Ślą,ku. A szk,odl, bo jes't to rZJe.c,zPQpr'uedzonra pracą i'ście henedy1k!tyńską w wyłuskiwaniu
z rożny'ch poś'redn'Jch żródeł llIaddr,~bniejszYiah nl wet inf'o.rmacjri o przedmio'c.;e badań.
Dla LarnZJalm'ŻJdataka inf'011macjra je,s;t cenna, a.le nie tylko z uwag'; al mentum
zagaldr.:1erJJi'a,lecz rÓwllli.e,:żz chęci pr'zypo.:n.inal1lia "wypęodw:llYlm" zi~mkomdz;e;jów
(}joczyźnLanyc:h mikrorreg:i'JinÓW, a nawet dizi'ejów poszczegó!,nyoh r·cdzin ; mob oraz
k'h dals'zy1ch losów pJ wyj,eźdzue ze ŚląSIka. Oka:i\ję do tego daje mu srdma lwnSitI'UlkicjapTa'cy, kitóra,s k~a:da s,ię jalklby z oo!p'ls.a'D)"ohna k''lJnwie SI?JY~kI&lt;lJ11g,twa
dz;iejów
'OIWycihrnikmregi'onów
z ten:1enoją, alby najdrobni'ejs,w
nawet fa:kty nie p:lszly
w Wipomnlieni,e, ktÓire ś'WiaJdozyć mogą o aktywno50i kJun:uraJnej Niemców na Sląsku.
L"1!Il&lt;lrzecz że wy'd.:rby!te iPI1zez L311= fakty wzbogacają
wilst(JJiony sposób llilSZ"!
wiedzę o t)"c&gt;h re~imw.c.h. Sl}c.zegÓiI'll'ieinteresująco
prz.edsl&lt;l!wionl je.~t pr,zez Lanw
lSp-r,awa eksiPatnsdi j·eZJuitów na ŚląsL~. idl działalność misyjno-pw.pa:gand"wil,
,w wtórej s'?Jopka odg,rywaia n;'erpośJ.ec!:.'l;iąrol~ jaka narzędzie
rehgijlleg.;) oddJzi:alywani,:J,
Wli-zu
alne.go, nasY~()Inego tak cJha.mkterystyczny:mi ef,ekLami ban,kc'weg,u obl·u.wwaDlia
'i która za,chęe:ał'a m'e za,kJo:llyj,a'k potężnych krzeszowskic,h cyster,só.w do po:do:Jnego
dZiiała:r:,i.a. Ta nurpuły lllld:&gt;w-a f.(JInma pr.zekazywania
treści religj'jnych ?Jna~,dowała
'uznalIlie, bo hafi,ala w upadobania
szerokich rzesz wiern)'1ch. DZ'lęki tem'll weszla
do ~u1,tU'ry lUJdowe:j jakJ trwałysikłaodnik
obrzędowości dm·ocznej i z nią związanej
~WÓI1C'zoścli
a.rty,g;tY'C'?Jn~j,
plLYlhierającej jednak w kręgach niem:ie",ki'c.h w p;"zewdżająCoeD mierze cha'ra'kter madrs'"ork'QW1ania,·czY'm z.asadniczo różni ~ię od po·lskiego SZ(JIPkarmwa ludowego.
Stanisiaw

Blaszt:zyk

�Recenzje,

przeglądy

Andrzej Zaki,
Uwagi
o archeologii
19713/1'9811,
s. 2~1 - 253, i L, sum.

wydawnictw

317

i czasoptsm

Wyspy

Wi::lkanocnei.

"SympCisiones",

I

A. Żct'k,i, znalny W',!:,.k-'d!'Clbada!cz Warwellu ~rn. ilLl,cisltartiniilO
ArcheologiJ
Wawelu,
,.Z ot,chLwi wi~:ków", XLIII, 1977, s. 21t9- 251; Jak ros/D wzgór.ze, tamże, s. 252- 255), Kr;'ko,wa (por. Pcczątki
Krakowa,
Kraków 195,5) i Małop(~l.ski (ArcheologiI
:viałopol,ski
wczesnośredniowiecznej,
Ossohneum
1 974), amheolGgii gór (Archeclogi'7
wir i probtemy
arch2(logżi
karpackiej,
"AJCIt'aA,I1clha'eok:,g!i'c,a
CaTpa't:hica", IV, l\9!52,
s 5 - 7'5) - Ka.rpa!. (::YlT. m. l:n. Burgen
der Lausitcer
K'ultur
in der poLmschell.
Karpaten,
Sym,posium 7:U Prablemen
dell' jUl1igier,en Ha],I,s,iaibtzei,t in MitteleUl1C,pJ,
Brati,lava
1974, ,s. 5&lt;)1- 5-04) l Andów CP'OIr.ArqueoLoQia de las montanas y algunog
fenomenas de as'entamiento
en los Andes pernanos,
LOlrtldon 119'77;Ayangay, Polskie&gt;
odkrycia
archeolog-iczne
w Peru,
Lond:;nn 19713), jak&lt;} pi'el'wszy pOll.~ki a'llcheck;lg
podjął w roku 1973, nu za;P11C1s:zenieS. A. Rapu, ki1erown'ika 011~a!I1izując,=go s'ię
Muzeum AIL'cheo,log'icz'''e,g,(),badaniG 2Irclhecl!'o!61ic'zJnlc
na terEmi,e wyls'py W:i,elkanolctnej
Z pogralnictz,a a,r'cihe:Jk,,gii polska lilteratu'ra cidno\,,;'wuje jedy:f',i'e dc!tycihczas pr,a.c;:
A. L. Godlewsiki,ee"') (Charakterystyka
antropologiczna
dawnych
mieszkańców
Wyspy
WieLkanocnej,
"P,ze~ląd
AiT:ltrqpal,clgiiclzny",20, 1&lt;954,,;. 105- :li2Jfi).AlutOlf s)'lgnail'izmoc
uwagi na temat chr()ll1CnlC',Ii,i
i ferm na:jdalwni1ej,s.zego (),sla.dn:iclwa WYE;PY,p!'Jlc:he:dJz.enia kultury
i j-ej c:iągLścli, cme'lit.arzysk i PrzYlPus:zc:z.al'llyclh obiektów
Oibr01l1Jnyc!h
ora,z za,glafdinie-ilkOiDiSle'l·watolr,,'kiic'h.
Zwraca przy ty:m u'walgę aa ibez,s,po,nne za:słu,gi
Ekspedych
Nc)["weiS:k:iejT. Hcy.erdaihla, k'tÓ'i'a pilerwsza p1od}ęła tu wy'k'CJlpa&gt;1iskcl
("Pozna,j Swi~,L", IV, 1i9'55, Nr 7, s. 44) i s!~wor1Zyła pC1ds.t.awy dilG da,Lszych biadalI
nad hi.itrJri&lt;.j na,::dawnie;sze~o
Cisad:n;dwa Wy"'py. A. Ża':)"i_rJJi!ejesit jednalk ZlW1cdenniklem hip~j,ezy bez,poś,wdn:icih ()c1c1zLllywail ludności
paluldnioW1o-ameryk.dlsikiej,
sa. andyjskiej
(d':dat'kuwego
p!lwarcila jege&gt; al1gumentów ,poda:j:e w nieznamym mu
jeszcze artYlkule D. R. Yesner, Martime
Hunter-Gatherers:
EcoLogy and Prehistory.,
.,Curent An'~h,rop-ok"gy", 21, 119:80,s. 727 - 750), stojąc na grunoie PÓh-:lclcno-'ws'Clhodniego rodowodu mi'c:3zkarllc6w Pollinezj,i i alll.[,cIIliClmiic.zr~-ego
fIOIZWQ:~,U
ku:1&gt;tury WySiPy
W:ie.l.k.c1rNJ1Cnej
w szero!ki.m kręglU dawnych
k'ultUlr Ocea:ni:i. O:lbartc!C'zmieprzyszłe
da,bolwatnia metold'l CH wykażą, czy nalj,sitar:slziakJl.vJtUIl1a
dckarŁa na WYlspę z pół!I1~lcJ1ego-w"c.flodu z MGirkiizów, C'zy z,e wsclhCidu z '[:cllJ:g;a pr:zez Wy;;py Towa,rzy:3twa. lub Pirtoairn.
1

Jan

Gurba

Atlas języka i kultnry
Ludowej WieLkopoLski, pSid I'eda,kJcją ZlerlJ(;,~aSoIhi'era.js'lmego i Józefa BurSlzjty, t. I: Gospodars,two
domowe
pożJ.fwieni,e, cz, l. M1a:py 1- I:l6
i 9 map IXJmQl(Jr,i:szych;oz. 2. Vls:tęp do oałośui - WY'k:&lt;LZY
l komentarze
do malP
1 -11'5, ss. 172; t. II: Człowiek
przyroda,
cz. 1. Ma'py LIliO -,2'35; cz. 2, Wy.kazy
i komelllta,r,LJede&gt; map l!l6 - 2:),5, ss'. li4l1,Wir,odaw----4Wmi.izawa-Kira~ów--·Gidańsk,
Wydawnilotwo PAN 1979.

diwoma laty zoslały w)'ldane dwa pi'erws~e tomy AtiaJu. języka i ku1t-ury
Postępujący
z'a,nltk gw,alI' .i t,l'adycyjlnydhellCHnentów
k'u,l,tury
WielkOlpo,l,slk'isprawił, iż opra'c,qwani'e atJ,asu 'lego regionu "tall) stię isrt'otną pSltnzebą
IKYZ'llańl"kiie:g.o
śroldO'wisika naukoweg,o. Malt,eI1iały dotyczące Wie~.kopo'lski. klar,e zostały zawarte w Polskim atlas:ie etnograficznym
jctk l Malym atlasie gwar polskich.
Przed

ludowej

WieLkopoLski.

�R.ec(''rlzje,

318

przeglą.dy

nne s.aty,slfakcijm1lOrwaly badaczy
du na ogranicrlOny
6ÓW. które

i cza.wpism

r'egi,onaJ1nrejkuj,tu.ry

i języ;ka

zl'likr.es tematyrC'.zmy i .nader rzadką

Z06\tały uiki€lnunlkorwan,e na

SZ€?'Slzym tile ogÓilnotpo1sk'im lub
ludowej

wydawnictw

Wielkopolski

problemy

n:awet

s:1all1.&gt;OI\V,i
witem

bard~iej

ogólne.

ogó1'no•••
lowiańsrk;im.

stl'ClZegol!ną pozycję

&gt;grafiili, ze ~ZJg'lę;du nra Sjpeicyt£ilclzlną,kJoln~IKiię

WielkJopols,kJi ze wzglę-

sia1tkę pun,k·tów badanych

aHa-

rozpa1'rywa.ne

Atlas

języka

na

i kUltlLTU

w cIior·oIbkJup:~),ls.kiej karlo-

(JIpra'ClOlWanliaIiI1Itegrallne uj:mOlW.all1'ie

zjawrisikkJu!'tulr,owycih
s:kloln:iło twórcÓ1W a,tilasu do połączenio
wysilików
baiclawcz)"ch
dwóch
dy:scYlpll.in. trj'" e.t;nogcr'aiii i diiaJeklt()ilolgili. Niewą.t:pl iwie wykor,zystano
z teg'l)
lZaikre6'1.1u,dane p!fóby

nau!ki

altla;sówregi·Q1J1a'lny1Ci!l

frmncuskliJej, j,akJie mal,azły
J.

(ijJlaT.:

Bedna,rski,

Etnologia

58' - ro, przY'pis 26)
~elspół bardaj\M~'zy do P;rIł'C 'r1&lt;J,daUa~em.

j';,.

jlUiŻ onganiwlwa:ny

iJ.

Buf'S!zJty" r,eclJa!k't!O!rów
wyicliawnilc:t'wa. W skład

lrarta,cih 60-t~ch,

terenOlWYlCih jrak ~opJ'a'c()iwania

bad.o.!l
czyk,

w

który

był

Anclir:zej

w reaolhecjj
"llUd".

Imap

zffip~lu,

weszli

Z.

który

1977.

Monika

S"1:anrisław BlaszDamuta

Gruc'hmail1,owa,

rSkroClZyrlas-StawiSiko ,i Z)'Iglmu""1 Zagór;s'ki.

f{)kiu.

Sc;ibliera'i'skireg.o

po·d,jął się :n~alizac&lt;j;i

z e~.nogro,fów:

Bre'liC'Z, B.oJesław JaIDIUI,oz.ki.rewi:oz.
Bo:gusłu,w Li:nette.

Honora,t'a

lknnycih

t. lH:

Zf\9tdł 'WtWiCI1d'Zomy w 1970

pard !kierow'llrictwem

Glf'ze;grQl1zSka~'S:kii. DjaJeki(J.J.OIgÓ!wreprez,entOwali:
wak,

wymz

francuska,

P€'nJkala.

HE"nryk No-

Do współopracy7...aprOSZ()I!1'1

rÓWll1Jteżhil:'ltoryków
z I,D/;1ylutu Hil:'lt,oriri DAM, iktórzy z,apewni.li obiektyWne
prze&lt;'l,ankii dla interpr.-€'ta-c,ji układóW greagrafic.znyl~'Ih w zakresie
zjawisk
!kUllltu'rowy,ch
l

językowych,

w po;sir:tc,i :pTzY'grOitOlW'anychmalp pQtll1orc,IJIiczyol'1h.
&amp;&gt;&lt;aliz.owa':l;e w art-Ias-ie

;pIl'ailly Iba,dawcze obyły rÓ'\V;n:i€'żlkolnsu:l'IJowane z Ins,tytru.tl'l:n
Kaf\edrąEt'Ilogmlfili
sikieg'o Towanzys'twa
w

F irl'0l1.0gli
i P{)'!sikiej

UcĄjM, KQm1'S'ją Języilooiznawc..'zą i Kć),misją

PII1Zy!jaciiół Nauk

()rr&lt;l:Z Klo,misją

Slawi,styrez,ną

OddZJi;lł'U PAN

BoznaIJI~u. AitJlras J'iJnaITIs'ował WY1dział l&lt;JU!:tury 'I S:r.tulki Unędu

w P()marni'U" istoltn:e;j .pomocy
kiewlic-za w PoznGnilll.
T,am pierwszy
'115 map

w tym

'zakresie

urd:z'iel'ił równlież

G.Hasu 6ikł-a-dra się 'zdwó{:'h

UAM.

Etnog;railieliT1ą Poz:nańWojewódzkiego

Uiniwers)~tet

rciZęŚ&gt;c.i;p1envH7..ej, k.tóra

A. Mic(~':Jejimuje

al!1al'itYClZll1Y1(·h-~tnog;raficmY'c..ih
;j di·a~e:kt.()lh)giCrznych,az:ę.k:i odrugJvej,rte~sl{)fwej

'za!Wlieradąerej ws't.ęp, Imóry

IprozY1llQsi,omÓWi'Elnie wtOiŻel1 metodycznych

doltYCZą,cy2h

kryteriów
doibor·\.J l~r;'a!tikiipunkiów
ba clia'nyc'h. 'klwes1tionalriusza oraz wykorzyst':vnych
techn.i,k ikar1og;rafi,('lzny.c:h. a loakJże ins!truk,~~ję red;]'kcyj'~
:i rkomenim-z.e .do map zaW.aTtyC,h w tom'ie.

T,nm dr.u'g-: za!W!ier.a rko,!ejnych

c·e diarJ.ek'to.lo,gioznelj If.:'r;l'Z odr~b'ny
zest.awu p~tań
częśc:i atlasu.
l

tekst

'1'119 tTI1IOlp
a,oo.l'iitY{.'ZJn~c~h
() lem·aty-

skbdraiją.cy

"ię

z koOlment"rza ,reidaikć:yjn'e.gn

k'wes,Vj,oI!l&lt;l.niu,3'Zkl
UWZJ~ędrni':JnYldh na ma.pa'Ch zamieszcw!D)"coh w tej

CeJlem twórco\\'

a,tlasu,

jak

podają

reda-kt.d,rzy.

jest

wykaza,nic

sip('~'yfik:i p:'o-

o.lemów jęz)"k\l:
rkt1I'Jtury bada'niego r'egiQ!''U W'ielkop[~Is&lt;ki. Tak ambritnie naSG·eś!'lpe
za,dra;n;i'apróbo,wMUJ ,!'€&gt;ail!rww&lt;Jć:polpnzez .integra0ję ba:dań dia.l,ekkrlog,i'czny.e.h i e.1J1{)gJraficzny'oh, 'Pa'oJWadrzJ:J'!lO
więc, ws:pÓJInJi.es'k.are'!owall1e, hada.nlia podejmowane
rówIl1(Kześnrie 'przez przeld'sta,w!cliei,i e·t.n'~g.ra.fii i językomaws,lwa.,
Do zadm'! c~rnoQgraiów

na'l:eialo

Izja.w,isk

desyg;naoow
nych,

,s'P'o.r'zą,dizranrlemrap prrzeidstawirającyc'h

,klui'iurowY'dh.

.z

,kalei

dialokto,l·odzy

zróżnicowanie

I roz.!11'ie,zcze:ni'.~

ś,ledzi;~i ,i anulilJowa:li

nazwy

tyehie

o,raz $łownilc,tWlo .d:iir::lłów nie 'będą,cYlc;h p:rzedmi,O'tern ba.d·'lń c'tn.ograrr,icz-

tj. ,doityezący'clh .f.l'ory., ,fauny.

ciab

ludrzk:ieigo, zagadnień

.gram&lt;ltycz:nY'c:h.

.slJul~zil1iieprrzytjęlt{) zasadę, że ma!]:}y na,ze~W1n'ucz,e
będą plU:bEik'o,warnepo mapaic.h dotyc!Zą'cy!C'h zjalwii.sik krLll1rtmr~iwyrclh.a tyłko

w

u.z&lt;Ji.",j,diniiOJlychpl1zy.padlkach

będiZlue róWl1JO~ZieS;ne
ląc.ze:r';ie o,ou za,g.&lt;J'dinieńna jre'cli:wj mapie
,zełoiŻ'ell1:ianie p)'1ze~ąlcliZ"dly.ile \Mięil&lt;l;tlo5ć ternartów
Tówn()'czeŚinue in:1;('rt,s,'J'V."a(o
eunog'ra'fów

i

m02l1iwe

sy!;,t.c..'ilycznej. POlWyŻJsze

za1wa.r,ty\.lh w kWl'S!ttiO::1&lt;ll
:"I',z'u mU'-li

dialekbJo,gów,

Tak

więc

sz.ere,g za.g~'il1ieó

�Recenzje,

jest

abiektem

zainter'esOlwaln:iu

ważC1 'to (J,;:zYlwi'ście
!1Jie stanowi
go to.'nu

p.rzeglądy

'wydawnictw

ty;Ik,()

'spó,jn'Jśic':i

pnzedstc;

ta1k!że 'oidej,śoilC1 'od prz)'Ijętych
at!'3S'll

('P:-:'~.: Kw~ry1na

- WI,. dest .to omówienie

wielel)!i

ikolrels'pondBrKji

c·o .sug'enuj1e

dolkolll31ne rz. a:JlU1n,kt,Uwiidzen'ia
pozwaJa
skla;dH(:

z 'Pięciu

a mi:anowicie:

.z&lt;l.s'l'Cin.i'cZY0h częś'ci,

z

dy,scy,plin.

etnograf'icznyc1hi

d:l 'P~cr,wsz,e·

\1'9'81,z .. 1 - 2. s 94-

językoznawcy}.

ow

.z·::lI':ien1:ować się
silę z o!k. 5 tomów.
I:

Ni·p. pllldjęzykowych.

necenzda

'BOIIS'ki", t LXI:

.,Języ,k

Za k re,
k\v;estionanilUs:z,a
w ostatecznym
kształcie
ma

jednej

m3iP

za łoj.eń,

Hand!Jre,

319

i czasopism

lternaltyce
atlasl1,
!Wtóry
!{fwels:lliona.riu"'z
sikła,dIa :s.ię

SłOlwni ci'wo ..•f'OInetykH--słOWGltwÓrs.tw&lt;),

JI: Dcikil'inJalc:j3,-iklonńl.l,ga1cja -s!kł&lt;aidln~u, lU: E:thlIll:;lgiraiPh'ica
lews'kJieg'O), I-V: Iilusltraoj,e,
V: Et,hnOlgrap.hi'c.a-SUiplerne11lt

(uzlUlpiebnlil:lIly PI1Z,elz T. W'róib(opra,cowalny
pf,'z,e:~le."Ipół

pod kenU'n.kie"TI
J. Bu,rs;z,ty w ,składzie:
S. Bla-s:u:zylk, B. .Lin€lt:te, D. Penkala,
ski). CZę~l,j: -I .i Ell kwes;tionH.r.ius-za
Uz,upełinu,Iaiją si'ę ,i wstały
pCJldz.ieJ.one na
~ące

dZ'·ały:

rzę::y,
sport.

'1. Dom,2

. .P'olży\Vien:~e,

.3.. OdZJj.eż, 4. Czł,o,wiek,

h. 'Kulrt'lllra sp.ołe~'Zna,
7. Czas
-1'1. BU1diD'wni-c-two. 12.. Rybactwu.

jąrce

dzi'ały:

ne::z:ny,

1. ,Zwyclzaje

4.Le::zni,otwo

5. Zwyc'zaje

7. WróiL'::Jy.. 8. GTY 'j za,bawy .. Łąc.zrriie,
Tych
kę

'l~nO dOltyc,zy

ZJjawi~k

,r.()6-1i'n:ny

i ,pogoda,
S. HodQw,J.&lt;J, 9. Rolni'ctwo,
OZęIŚĆ V ikJwest:uo'nari'llsza
uW'e.@ędnia

dOlro'C'Zlne. '2. ZWY'c.zuje

z'w,i'erząt,

5. Św'iat

G. &amp;kaln&lt;:lstąpu-

rod:2JLnne,

3. F,olik:lor

'J

.zWlje-

10.. Trainna.,ltępu-

muzyc&lt;zny

; ta-

zWliąZla.ne z obudmvnictwe:n,6.W'ierzenia,

'k'W€iSltLolna'niu'siz .s.kla.d1

a 7&lt;20 py,tań

diaJekt'Ollo'giJC'ZlrJyeh,

z ~1100 pytań,

"ię

uwzg;lędn:ia

.z IkJtó-

problemdty·

etno@"ail'k·Z::lą·
W pi:enws"Zym

cO'wane
blemy

pJ'Zez
zwią'wne

20 -22),

·wmi'e

a&gt;Łla·su z .z:1ikJres-u -pro:hl€lmarty;kri

etno-grafów

:m-a;py ,doty'Czące

'z wy,pi'e!d-ern

wy:roibemma'slH

nalewnictwem

'Pieczywa

(ma,py

i wy;rDobemzU:;:J

t"Zy (ma:py

100.

za,gardJnlień

etno~ra.[i.C'z[1,ejz"''itały

pGŻyw.ienia.

i de~ocdmiain.ami

(mapy

3,8 -39!,

413- 44).

BO, 32 - 88, :92), nHIz-ewr:dctwem

(mapy

102 - HY.l, 105 - 100, '[i1'2\, na'lJewllic;tiwem

;pro-

:3 - 4, 6 - 1:1, M -1'4.

~mapy

3,0 - 3i3, 3:5 - '37), 's'erowla,nAwem
mącznych

(~pP;J-

one

HuSJtrują

'W~pc.sa.żel1'iH

:tlusz-

kwchni

'(mapy

4'7 - 48. ;;0).
Dla
wisk
rzy

uzys!kan!'a

i ku!itu,wwy:-h.

za Z!' ,'wZ3Iją, :i.e materiały
,i prz.ed.-;tc1wi'()IlK'

uwzgllędin1i,()!ae
na

sYI"'Clhr,uon'j';:Z::1:e.gO·o'brazu

ję'zy'ko-wyoh

mapach

zostHI:l:i.e 's?ecjalllie

lYL~h zabieg-ówi~tnieje
dZą.CY0h
nie

z ,r6żny;C'h

cza'sy

ni;z:wjj
cyjnych

·okres

pCJ!Clhodzące

z

na

się

,przesirzenmye'll

w;;ześniejszego

okr-e;;u
względnie

oraz

,oikresów.

gwałitu:wnymi

wylk1olrz)'stania

n"e pozw:a:I-ają

rejes.trować

1'J.ie można
zm.i'a!nami

jednak

ich

oheoność

iW ity;m 'zaikmelsii,e już

:Lslllniejącyeh

'~(mllj'mn
pUlc.ho-

zapomnieć,

zWiąZ&lt;łllly.mi

'W tr.-r,e;1'i.e iW,s.zylSl1!kiiohZJami'erZlmyodh

wykorzystania

CZCI:S'U ZJc.~taną

l11&lt;lteriałćow

że I).'ltat-

z pro'cesami

'i IWll-iJ:i'ka'oji ku ltUl'awej,
;kt:Ó'r'e pc)wodudą
n'.eGdwl'acalny
E.'tementów
kUlItury
ludmvej.
ZJbyt późmo
nieoo
podjęte

je kaniec1znolść

zja·

I"oku'. AUIt·o-

opa.trzC)I'.l.ot koment'll'zom.

ni,ebezlpiieeZoet'1.stwo

c-hr:nllolog'Uc,w'i-e

ukhl,dów

.po'W:.JGen:ny, tj .. po .1094·5

OS()I';)Irly1;:h kax1og:ra-mac'h,

pCJ.cJikreśilona

pewne

ohar.a:kteryZ'wj'j

baldanyC'h

porzyjęlb

unba-

za;ni,k wiel'u ·trad;,'-badaniaatf1ii'Sł(llW;'
zjawi,sk,

'toteż

:i.sl~n.ic·

źródeł.

Siatka
pU1:lktów
ba,danY2'h
'obej:mu:je
lOg wsi. Sredn'ia
-odległość
gó.Jnym,i pUII1'kt:11mi wynD,;i
1.5 - .1'8 kim. Na ,ob.s'w.ra.ch
pcry£ery;jnYClh

,między
p"su:ze,r.eglioQinu Oid'leog!{).Ść

ta jest

Sli-e~i pUo'idÓow

ojs2ara-ch

m:lie'jsza

n:iJż 1:;5 km.

,p:lIg1ranicz:nyoh.

,CIl)

uzasa-ctni'lJI;l'O

D13 pCKównania

lX)'Jor-zei'Ją zalgęs.z27je,nlia
ffi,:;,ż.na doidać,

'że sieć

'pu,nMów

.na

ha,d~\:ny~,

w Polsknm atlasie etnograficznym
i Małym atlasie gwar ,polskich j'estś.red:1'io
-ctWIUkrD,\.inie r-zaids.za. Przy
du';)orz·e ,pod~tawow.ejsiajtki
punk:tów
badanY'c:h
ber.owa'rt0
Slil:;
zasadą,

'3roy

:wyik,onzy,stać

wS'~

.uwZlgllędDliOlne

w

mI011log,r&lt;łlf.i,a,dh ,gwalfoOwych

clii,,-,\&lt;ekito-

logów pDzmański'2ih
oraz wsie. w IktÓTY'C'h przepl',Qlwa:dzono
wc'zleśniej
nalgmll1ia
gw,vrc'Wych.
(tbeC"nie z,groma1d.zony.2h
w al':hiwulm
Zalkłaidu
Dia.lektoJoogj,j
UAJM.

Zasiięg;em

l. XVI - XVIJ:I

'badań
wlieku,

terenowych

'i1m. c.ale

d'Jjęto

pTaw're

pr-z,ecL"'O'ZJbiol'owe

woj.

oałą

hustOlry,cmą

poznań,skie

tE':kstQ.\,P':Mlski,ej

Wiel~opo!Ls'k;-;

,i kal~s.k,ie.

P.rym,i-

�320

Recenzje,

przeglądy

wydclwnictw

i czasopism

nię'to jed)'loie obszary na,leżą'ce doWieH~opOllls.ki, obejmujące
półnOOn(HWSchodnią
cz'ę;ść :regionu,ze
wzg;lędu 'na fa~kt, ,ż,e 'z'c'Sltały 'one już wcześniej
uwzględnionE'
w Atrasie j~zykowym
Kaszubszczyzny
i d,ialektów
sąsiednich.
Wprowadzono
:natomias,t szer1eg punktów badanYdh le,żąJcylC1h
poz-aWiielkop[)lską
(woj. s,ieradzk,ie, inoWlrodawlsklie) ,dil,a uSltall,enia 'opozYlclji języlkiowyc:h i IkulturoW)'lClh o eh:-lraktene międzyregionalnyim,
a ,t'akże !dla wyiznaICz,enia i wydziiEllenia regionu Wi'elkJopoLski 'i mikrOlpegionó,w.
Dohor'll informat'lrów
dok1olllywano głównlie w .oparoiu o spisy l'ajs&gt;tar.szyoh
miesz!kańeów, zaslile!dział)'lclhw \Viiellwpc,ks,ce :Dd u roctzer.liaIub {)id kilkiu pokolel'!. Ze
\vz,gJ1ędu na {~b"zeI1TV',ść
kwest:i'~I'1:ariu;'z,\ 'i j.egiO naikres 'temalyczny, z reguły wykorzys~ywano kiil,ku ir'f"Tmatorów
w jedine;j'Nsi.
'K1olrzys.L:.,no:też z inforrna'cji lud7-:
mło'dych, ,jeż,eIi:znaiLi oni miejslc·ową g:wa;n~.
Z,g'o'dnlie z .wc,ześ:oieljiszym:i'Ucsitalleniami, atJkK; :sllanowlizbiór
usyst'e;natyz'IYN'llnyich
maiteriałów, igłówn1i,e t'erenow)'lcih, kltóre tni01gąsta,nlo,wić IPods'tawę cUa' ,;,prcl'cu'wywany,ch syntezetrJ1lolg:ra,ficzn)'lclh li diaiIeklt,o'llo'gi'c!z!~1yicih.
Tlen wa:r.c~rżródłowy atlasu ,:ndnos'i rangę wyd" wn.id)wa , kitóre nile pretendu;jre do ·daleiki.cih uogó!nileń. OrnÓW[ime we
wstępie prz,ez reda,kitoll'ów założen:ia a:t,la'su, sik'C1r:f,rontiowa!l1e
z reaili'zowanylmi mapa·
mi" Illasuwa'ią pe.wne ireUeks,}e, Is:tolmie, mapy !zawa,nte w tomie pier"Ms:zYilTIatlasu
s,ta'f]J(J1wiądobrą :1~UliJt.ra'Ciję
renlliiza'ojli pnzyję'te:j konoepcj,l w,spó~pracy e:t,nogra:rórw
idJ~allek1Jc!logów. WYlnilkJipn"elCJisltaw,icmew po:sta'c'i opraiCOWai!lYl~hm~;JWI,jkdzują nd
wm,j.emne uLJu,pełnian,ile ,SlięIi ,wyj.a,śni:arniieka'l1tolg,rafowanYloh e!,mnentów język.owyc:h
i kiL\1]:tur,owyC:h.Bmó,wnywanienaLJwy z ij'ej desyigll1latem ,po~wala Dd ,ś],ed7-eni,ei wyjalślnim1l1e LJmianykiuIllm,ro,w'ej. Z 'etrrogra.filc:zmElgopunkltu Wlidz,enia C'el.owynll zabiegiem było umies:z.'cLJeniew legendach marp i rysu'nikiów ,obraz'Uj&lt;jJcy,chel Elmel:lty z zakresu kU1ltulry malterlialrnej fjz podaniem skallii),
Natomias.t syst.em UŻY'tyc:hna mapaC'h z:naików kar,t.c@ra!fk~zmyohjest dość 'T'OZbud~)!waIllY,00 inieki1edy :spI'aw1ia ,pewne 't,lluldr"G!ś6w odczytywaniu
wyniików (pOL:
malPy 34 - 35), Ta,kii 'stan rzeczy jest niewąJtpl1 wi.e kOIll,s'elkweneją wynikłą z c,granic:zle~Iiioużywa:l1lira klorj,orÓiwsprowadza:jącyah
się jedynie do dwóch Wydalje się Jednaik, re I1i1ekitóneza:sltosowane LJnak'i :są j:ednak :zb~dine i siLal1iO'wiąniepdtł'zebny bala:s't uinudn!ialją'cy {JldC'zy,tanie wY!lli',~u mapy. Dy:slmllSyjlne wydaje siię ta,kJże wyznaczanie zalsięgu zwartego w)"sltępowalll!ia jakh~gt()ś wyLwol1u ,CIZY ,nazwy, zwłasz,cza jeŻJe,liwy:s,t'ępuje on 'ly,Ikio w jedn)'lm i)ub dwóch ,pLm~ta'C'h bada'llyC'h (p~,c. mapy 47
il iill.). Za,dhowanli,e pewnej
dow,o'lDc'ści przez autl)rÓiW posziClzegól:nY0h map sprawia.
j,o c.zaisami ten
sa:rn zmak glra:fi'Oznyoznaeza zUlpeŁnie odimi'enme 'z,ja,w'iskn (por. ,mapy
47 i 50). Ujednollilceni,e przyjęlt,eglO systemu znaków napoWIno uła1tw'iloby odbIór wyników map, a raz opa'.ll&gt;owa'ny klulcz zn:a.kóiw ."tOls{,wanych uspu'dwnlilrby p"sł']giwanie
s~ę mapa'mi. Oso:h.ną .sprawę sianclwią pewilue ustledkJi wydawnilc:ze, np. '!ll'lpJ 711 TlIie
pos'ialda n,tdru'kiu z informa:eją doty'Czą'cą te rnallu, aut,ora i :numerd'cji, pojl1\viają Silę
takiże podwójne eglzemplarze, zkJtórych
jeden jes't w dC'lda,t~u wadliwy (por.: mdpa 1'1. S:zJkioda, ż:o teczka s'tano'wią'ca OipmWf; dIa lJbioru jes't wykonana
z tak !małl)
trwuŁego imatel1iału, k,tÓlry 'nie 'Chr,oni w nall'elyty ~pOis'Ób~aw,l,rtc)ścii pinzed u";7~kJ()dz.('aiery,
POwyżsize, dirobne uwa,gii nie wożą na 'oceni'e całoścI przedsięwzlęcla,
które'
sianowi poidstawę dla poznallli1a oałokJsi'c,aŁtu ję:zy!ka i kultury ludowejW;ielkopols,ki,
regtiiOiJ1JU
będącego kolelb:ką pańsitwo'Wo:~c,i ,pols,bej. Atlas jęZyk'l
i kultury
ludowe]
Wielkopolski
slt'ano'Mi w doda.tku pierwszą próhę rea,l'iz~cji wPo's'Ce
reg,i,l']Hkleg)
aNasrLl językowo-etiJ1ograd1ilcizneg.o, który je::&gt;t wair'tcś'Ciil()(w)'mżr'ódłorn dkl d"lis'ZY:Clh
,stu tilÓW ,poróWlruawczy:ch.
Jac.:k

Sch'nldt

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

Sozialkultur
der Familie, red. Andreas
manD. "Hes:sis'ClheBla'tter
Hir VQlkis- und
-Verlag., GiElssen 1982, ss. 290.

1

czasopism

321

C. Himmel' und IngElbO'rg Weber-K,eHerKultUI1fo.l'i~ahU'ng", Band 1,3, W. SchmJi'tz-

Ten interesujący
tom oku,uurz,e
s,połecznej r'oidZJunypow.~tał z ,inicjatywyolśf'~)d·ka etnog;raf,i~IZJnego uniwersytetu
w Mar1buTgu, kii,e,rowauego przez znaną z iduzej
aktywno'ści
nauikowo-baoclawczej
priolf. Weber-K'eHermann,
autorkę
m. in. kSliążkl
etnolgraIiczmo-bi,slboryeznej
Die deutsche
Familie
(1974) .• J\Jby uzyskać
europejs~ie
wynliki badań ro,dzimy, Iz,wrócono s.ię pOiP'rzez Ni-emilCickie 'D(;,waJrzystwo Etnolgraf:i!c7Jne
{DGV) z Izapro5'zeni'€Im do nadsyłanJi'a OIpTaiCowań. W'iękS'Z,OiŚĆ
z zawar'tyoh w tomie
artykułów
jest właśnie po.kłlo'SłiElmtelgo apelu. Nic zaltElm dziwnego, że kS'iążk,a nie
ma zwarte,j strukltury, a jest zestawem - ZJr'esztą !~nteresują.cYlln - artykułów
r6żl'lego pokfTO!ju,choć o Clhcl['!akt'erze etnOlglmfilc:z:nym.
NajbaTdZJiej ogólny charaktm
ma wstępny al1tykuł współredalktora
tomu, A. C.
Bimmera z Marbunga. Inf,of'muje on o eUlro'P'ejlsiklic'hba!dani,a,oh rOldzilny w la'la-c'h
1971 - H:J18,1.
Szuka tych badań w iplragramac:h ba&lt;daiwczyoh na ,un i,wer syt et a:ch, w odbywanych
(sześciu) kCJng;r'e"alch eunOlgraflilczn~"cih oraz w 1I1Iiektóryah czasopismac,h.
StwiefTcLza, że iba,da'niar;o,dz.iny nie były dotąd popularne., a 'IlJa,jwięce'j w .tym zakresie dały ·oś,r,odki w Marburgu .i Zuryc.hu. Ohamkteryos,ty&lt;czine jednak, że tyoh hadań
nad t'codzliną pOl3zukujoe autolr ,ra'Czej tylliko na ·oibslzarze jęz)"ka niemieckiego
li 'ben
za,sIięg ,jest dla I1Iie,goEuropą! Stąld bra,k jakli,clhlkollw:iek danych o baldaniac'h rodZJiJny
w klrajoacihsłO'wiańiskiclh, nie ma też ,żadnej wZJmianki oPolslC'e,gdz'ie
pl1z.eóeż jsltlllieje spo.ra na ten temat lit'eratura.
M. Se~a,len z Paryża iniformujoe o rozwoju
wi,ejskich obrzędów weseLnYClh ,we
Franc:j:i. AUltorka wS'Y'nawia .slię wpi,ef'w na!d tym., ICzy obrzędy te są tylko relliktal!TIIL,
czy też sy;s'temem. Noas,tęp:ule.skupia uwagę na sy:;lt'€Imie zakazów i nakazów związanyc.h z zawierani,em
małżeństwa,
w 'tym ,także lila r,oli daru 'wesevnego, 'w myśl
zres'ztą teorii van Genlllepa o lobl1zędaclh .prz:ejśc,ia. Hi'Drąc ogól:J1Iie,obrzędy wes,eIne
- wychwytywane
z.resZJtą z różnyoh regionó'w F'ralrIaj,i - .są nadal dość boga'te i (co
ciekawe) niewiel,c 11'ó!żm!iąoe
s'ię o'd zmanych z tel1enU Potski czy na,wet SŁowiańszclzyz'ny. Artykuł zo.stał zaopa&lt;!rlzolny w kilka interesujących
fo1JGgra.fii.
O. Lofren z Lundu skupia uwagę na a:naJizie rodz.iny mi:esz.czańslkiej w Szwec,ji
w XIX wieku. Wyk'olrzys'tująJc oidPowiJedn:i'e źródŁa ,(w tym także pamiętniki),
dość
pwcyzyjr.lie ana:llizuj.e Iróżne alslpekty żyda tej rodziny, ze5bawiając Ie azęSlto z typową rodziną wiejs.ką l 'StwierdzaljąJc Tóżni:ee m,iędzy niJJTI'i.UstaJla ta1kźe ISlpecyflkę 1'0dZliny .miesiZ,czańls:ki,ej w jej społe'C'Zmo-ekcJnomiClz'n)'lClhwY,ZJnaeZJnik.wh (m. in. aseetycZJny chalralkter wyehowywainia 'dzf'ed, naJUlczalIllue
'eltykiiety w zaldhowaniu pl1zy stole; fTodz'ina mieszezańska
j&lt;ako jednos'~ka kornsumpcyjna,
za:nik wspólnoty pra,cy., znacZJenie miło,śd itd.).
Sz,waj,ca'r1ka, Maja FEJhlmallln-vcm der Miihll, r.ozwa.ża .zUlga:dnrElni'e'stosullIków
pokfTewieńsltwa jakla kanału pnzelmzu S:tyl.u ży'Cia. Brzedmiotem
s'taŁa .się konkretna
rodzlina żyj&lt;jJca wysolko w góraclh we wsi B., 'PG:sliaidaj&lt;jJc'a
,dZJiet'i, które po uzyslkaniu
zawodu prnenioS'ły się do w,ięks:zyoeh ,00ś1'odkówmiEljski]Ch. One wła'śnie, pOp,'nez stały kon,takit z TO'dzkami, sltaljąsię p.rzekaźnikamli t.ec,hnicznydh ,innowa'cjli, ao z lllQI,ei
prolwad:z'i do :zmianysltyllu żyda stalrslzego pok~l,enia.
Brotf. IZ IjUlndu, NL1ls-Al'vid Bmi.llIgeus, rledalk1tor "E'tJhn'O!logia Scandi:nacvica", znany z Wielu pralc opaf'tyc1h na źródłalcih pilsCllny10hi :iJkonogra:1iicznylcih, i tylm raZ'Elffi
da,je próbkę "swoJej" metody Ibadawcze,j. Zajął się z,jawiskiem mDdIenia s'ię :roid:z,innego przy s:t'olle. 'Brz)'lta,cZJa,jącszel1okie źródła eur'oiPejsilde ora:zkiLk'a typowy,clh i,llUstracjli, analliZJulje to .zja'wii.sko na SZIBI,Slzy:m
til,e porównawczy,m,
z gł6wny;m .na'ciskiem
21 Lud, t. LXCVIl

�322

Recenzje,

przegląd.y

wyaa,wni-ctw

i czusop,ism

:n3 sy1tuację w Szweoj.i, ZjawriJs'ko to, jego ,fiormy, fUJnk~dę ,j ,zmial\1y, Wląze z.e środowiskami ~U'l.turO'WY'mi oraz z ogMną sytuolc.ją danego społeczeńlo,twa w okireś!QnY1m
.cz,asie.
Główny, jak się wydaj,e, Q,rganiza'to1r wy'daw1ll1idtwa, pl·'Olr. 1. Weber-Kel,I.el1mal1ln
zajmuje
się ,pQfówmawc.zą anaJ!'izą dwóc'h l1o&gt;dZ'iJnnY;Cih
pr:z'ekazów .~kl)nOl.glrafic"lZllY;Clh·
,oibraZlu acrtysty J. B. J. !Basti.ne z 1\ 1&amp;412pnedsta-winjąceg,()
"szczęśliwą
rodz.in,:;,
INElUSiS"w o,kI'Els'iJeslr,ebrnelg'o wese,la rociz;i.c:6w. Naobmzl~e uwiJdoczmiono 1'4 Le'h dzieci; .i f1otogralflię 'teli samej Ifociz'ilny z T.. 111&amp;67,
z oika'Zlj,i,złc;tego wesela, 'n3 kitórej wi ..
dnieją te same ,os,olby na tyc1h samy'ch miieOsC'ach. Dzieje taj T'Oid'z;iny·umówiono na
iPodsta'wi.e źródeł p'isanYClh, w tym i pami'ę.tm.ików. - OalocŚć, ,to .in'ter·eslli,jący przY'C:ZylI:liekdo dzJie,jów roozliJny mi'8SZJCzańis~iłej.
.
Od str,ony anahzy ,zasoibó'w ikonlol.gm.f'j.cznYI~,hi ,plasty;&lt;;zmych pat,rzą na rodzinę
-dw.aj n3stępn'i a'Ult,orzy. OhniiSila PieJS;kie'Z LUlbek'i ,zary:s,oWlUje ()Ib,raz fGodz'iny w świe'tJ.::
Qzdólb ścieJnl\1yoh z XIX w. (,głównLe 'o'bnJ:Zów 'OI!ej'nyclh) z k~lkou kTa'jów za'cho:dnioeUlfOpeljskiioh. NaJtamioa&amp; lnli?!e!boIig,B.I,Qltih
z RannowNoll ilntereSlUijącll omawia wzór 1',0d~iny w 'ma.]ars'twie JLarcidroJWIego
soojGITiZJmu.
E. B~[lJS,on-vcn der Ohez MOll1'ac.h'iollm
draje pile:rwszy W etn(;lgr.afi'i zaclhr~dnionlientiecikiej tYIlTI-CiZasClWy
szk&lt;ic inJiIQrma'cyjny 'o TIowYlch ki,erunkac;h ba·dań rodziny
w n:a'u~'e almeryl!mńJsJcieOw okresie 1I9i7{)
- Ji980, jaiko wkład do :między;naT.(]dowej dysk;usji AuJtorma s&gt;tlWier:d'ZaogrOffil\1Y rozwój tych badali. :i 'iU:s:ilJujeten mzm3,oh wytł\u:malczyć zaróWJ!1o aid .s'ltwny rorz'wo~u poS'zc.zegÓilnY1chnauk (zwł'aszcza S&gt;OiClj.oJog:ii
i. etnlo,lIOJgi'i),jak i zna,czen'ia ,żYI0i'o-w€goteg.o problemu.
W.s'zystko powyrż.sze ma charalk:ter raczej
badań
hi.sitOirycwo-,otnog:raHClZlnych.
. W ksiąŹlc'e znaJazło slię 'talkiże miejsce na ,wym!ikJini'eik'tóry,c'h wS'P'ól'C'zescrlyohba.dań
empirY'C!ZJnyClh.Takireh opmlCowań j:eJS'ttrzy. Tak więc Oall1la Bet'hige z BeI'llina (NRD&gt;
~J,form:uje ,o plLeDW1szY1dh
,W)1ndkaeh boldań ,pi'lotaiJowyiclh prz·epcr.Q'wadzonYlC'hza pomo·cą
kwesllovoll1alI'iJu5'Za
nad prwmi'u.na'mi
obrzędowoki
wesell:nej w 'okręgu :~dehu'!'ga
i w Ber&gt;1in,i,e..Olm:zlu.je Siię, że ~baidaJnio tylko 21 rodnn
(m-ałżens'tw) za w:utych
·w trze:oh róŻilyclh 'oikJresa,c'h ·czasu. Opra'Co;wanj1e kładzie narc1S1kna rw;pły;w ustrodu
socja:lii,SltY1c7lIlego
na sitosun:k1i rodzunne. Następnie
znaj'clujemy dwa opraco'Wa1nia semlinarY'j1nre snudentek etnograilbi ,z Mariburga ja·kID wynik ba·dań tereno'Wj'ic'h. Pie:rwIs-ze z niJCih (.B. Manu'S) d:::,tyc-zy zmian w radzinnyK!h U1f1o-czy&amp;tośda'ch'jurbiJleUł5.zowf'C'h,
takJże w -a~'pelkic:iehistoryczmy;m. Drugi.e ujmuje wyni'k,i ba,dań kwestionaJr!ilu:szowY'Ch
Jruld obrzędem
kOl'1firmaaj.i z 'UIW~lędn:iendemza,chodzą..:::rch
tu i:nJnowacji. TrLed1e
'o'Pra-oQwanlie s'tude,nrckiię ma .jrużdhara~t,er
historyczny
i dQtyezy sll-osunków mi'ędzy
panią domu a sbwżącą w XJX w. Chodzi o .rodziny Imies·ZJczańJSlki-e.
Wszystkie te trzy
upracowania
zaWlierają I~OI'O rÓŻJnregoi'odzaiju HłUstracji.
. Następną .pa'rtią umaIWiatnej kis,iąż,1cisą illlifo();I1111&gt;3!Cje
.? różnYCJh wy,S'taIWaoh muzeahnYdh dQtyc.zących rodziny, taki-c'h, jak: żyóe dz;ieai w dawn€lj WSli węgierSlk,i.ej.
dz.i.eń .k1obielt i rudh kQbi1eJcy we FralnJkfurc:ie 18190~ 119180, żyoie i ś,wi'a1t mi.ejskich
słuŻCllCYlc'h.
M·aroy wres'Z!"~\ieiIliformacjeo
o\:)r.&lt;lJcia'ohNtiemi.eciktieg·o l\rJowa.DzysilwaEIJnogra:fi1cw€!go :QDGV) 'W 11191811
r. nard zna&lt;::Z€lD!iemmaier'iałów CllUJto.1&gt;iagra.f.icznyc-h
w 1:k'llda·
niaoh e1mograiflic:znycih.
Tom za:my!ka ponad 50-SJlronii,cQlwy dziJał r'ecen2'Jji Jest cm bamlizo bOglaty, ,obejmuj,e bdWiem4U pO&lt;ZYJCdii
z lat W717 - 1001, przy ,czym wszy;stki'e dotYlCZą SIZJeI'oiJ{IQ
IPOjęteglo życia tr{]ldziI1ll1iego
w pr:zesozł()Ś(,'Iii obrecnJie, głównie z 'dbsmru języ.ka niemi.eckieg,o, a l1ElC,enzen'C'i
ij)Ojclhodzą z 14 mial':! (w .tym ty,l'ko dwqje SJpoz'a RFIN).
Sotialkultu,r
der Famitie j-eSitp1el'WiSzą z.b'i-oI'ową pozyoją welln'Qg:mfii zaooocliruiJoniemieokieti
clOltYCZącą badań rodZ!iny. Jest to [pozycja 1ntereSlująca, rzut:ająca na
w,iele a'SIPektów żY'a1a lf'Ordz1ilny
(raczej rui.emieokieJ, ,i to mi·eszc:zańJs!lciej) w p rZJeszł'ośłC
i

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

323

i czasopism

i ws.pókze~nie.

Zestaw lre..~oj.O'Wy
jes't }ednak - jalk wildil-:eliśmy - da.Ść przypadko·
wy, mim~ jxwJ.neg,o s'teu-owa,nia z.amówłenialITJi. Braik jest jakiejś jednej wyraźniejSZQj hln'iJip.;zew:,d I!iej, nie ma próby zary.sowaiI1lia Ica~o'ŚC'lzagadnienia
badań rodzj·
ny, c'hoćby tylk') z punktu widownia jed~ej na'uki - Lu etnografii - nie mówiąc
już ,o podej,kiu in'te'rdys'cypl'iinarnYlm, tak np. tYIPowYlm dla badań rodZJiny w środo··
wislku poznańJ'i'kim,. Okazuje się, że ba,aalnwa rodziny .są w Pols'ce ro'zwinięte znakum'ide, a'le doitąJd dla ł~.auki za'c'hodlnioniemi'ociki'ej zUlPeln.ie nieznane.
Józef

Toivo Vuorela, Kansanperinteen
ryC". 600.

sanakirja,

Burszta

Porv,coo-Helsi,n,kli-Juva ,1979, ss. 543.

W ostatnich lala'Oh IU1ka,z,ały
się godne uwa@i wydawnictwa
słownikowe dotyczące
kultury ludów u,grofiń.skiej ~ru,py języ,kowej. Wydawany jest aktualnie na Węgrzec:h
obszerny .Magyar neprajzi Lexicon. Mniej'szy .zaś r-ozmiaram.i j.ednoto;nowy słow.ni,k
kulbu.ryLudowej
FiJ!1Jland!iJi
(Kansanperin-teen
san'lkirja)
wydaU1Y został iP['Z'ez Towarzy£two W,emera SOde~trOma. Ma on znae-zenie nie tYllk,o dla etn,o,grafów, ale rrów··
nti,eż :dla przeds:La w;~deli ,pokrewnj'1c'hdys'cypłin
ll':liUkoTWytah
- taJkk:h jaje filologia
fińs:ka, językoznawstwo,
f'o:lk:loryslyka .. Dz'ieb to ma charakt,er :słowrrika f,i,10:1og.ic:zmo-'
-etnograi'Dc,ZJ!leg:o,wwiera ,okoł,o 10 ,tys. uporządkowanych
a,]falbeiycz.n!ie has,eł. Zakres rz.e:z'owy słowlr~hka obejmuje
wyrażenia
gwaJrowe z tere::tu całego kraju, zarówno te,które
fuciklojonują je:sZC'z,eo'~ecl;:ie jaJk :i te, kiLóre wy"zły z l1Żytkill w ciągu '()~ta.tl!1'il1h
d1Jiesi'ęt"iol'eci wS!&lt;U1t·ekzaruik,ania slorwn!ctwa tra1dy:cyjnego, jaik rów.n.ież
wyrażenia spotykall:€ tyliko w ludowej poezji. Hasła zarnieszcZJcm:e w słownliku są
nalzwami wytwmów
kulrtlUr,Ow)'lch,cech ty,ch Iwytwolrów :or:a:z nazwami 'czynności
i zachowań.
\
W Clbja'śnienj'ach na czoł'owe miejsce wysunięto i:nfotr:rnacje mówiące na jak~m
tere:Ji·e dane sl,owo jest lub było UŻ)"Waine.W tY'!tl c,elu przeds:tawiono we wstępnej
częś&lt;:i pracy podviał kimj.u na regi:~ny tra.dycyj·nejkJubtu,ry ,ludowej (Ka't1JSaU1ikultuullin
perinnel-ueelt). Gra'!1'~ae ty,ch regj'onów koreliUją z zailięgiem dawayoh krain Ihistorycznych, jak również z glra,nicami jeclinoslekobrecnrel1!o podziału acliministralcyjnego,
są .rezu,ltatem geQgraficzn.eg,o, hi'.4orycznego oraz ję.zykowe,go ZTOOJ!1:i'cowaDli'a
kraju.
Regionami tymi .są: l) AJhvenamaa Wyspy AJła!n.dz:kie, 2) V;lrsinol'is Suomi właś-t"iwa FinilmJidi&gt;a(.ok'olice TIWJ'lku),3) Hame, 4) UiUtSMnaoCl
- N'owa Ziemia '~Dk{)lke
dzisiejszej stolicy kJraju - Hel:SiiU1ek),5) Satta;kJu."l:ta,6) Etelii Sav,o, 7) Etełii Pohjamad, 8) Ke~Mi Suomi, 9) PO!hj'Oi6Savo, 10) P.oihljQ!isKarj:a:la, 1'1) POlhjois P'ohjamaa,
12) Kaiuuu, 113) Peralpo,hj,O'l'a, 14) LalPpi.
W ob.joal9!l1ieniac.h
do haseł zamieS'z~ZJOJlo,opr&lt;x::z określenia
z&lt;:ilsięgu wy.Sltępow-ania wyrazJU, szereg '~I1l1yc-himd"oaJma'Cj'i,
wśród !dórycih nawaimiejsze
to: podanJ1e różnych desy:gna'tów ,tej samej n3lzwy, lwyrarŻIeń po\(;hodnYoC1h
li sY'n-Oinimów, etymologii
sbwa, joaikrówn'ież in:formacdi 11J3'temat powszeclhJn'Otsoij.eg,o .używania (n,p.: czy jest
to wyraŻieni'e używane powsuechrnLe na daJnym QibSila,rze,,czy tYllk:o przez glrupę ludzi" :Dip.:,ryibaików, f'ZJemieś'lll'll~ków).Cenmym uZlU,pełnie;'licm infonmd'cj'i jeslt podanie
li&lt;'''ZJnydha,uaIJoQgi'izinnYlc'h języków u~roHń:skJ1ch, np.: wepskie~o, es'l'aibskJie:go, ingrY'jl;ikieg'o, węg;iers!kiegQ.
W pr,zypa,clJk'll wl'eLu ,wy.a,żeń uka'zane z'O.stałoiah zastosowanie
w m.owie 00dZliel1loojIwo w folklorze :przez zamlies'z'czenie odpowiedniego przysłowia lUJb zC1'gadki,
21'

�324

Recenzje,

prze.glo,dy

wydawn~ct.w

i czasopism

lub p.rzez -odesłanie ido wybranego fra~merJJ1.'lI,fińskiego eposu ludowl)go - Kalevala,
aLbo do z;bilOJ!lU
pj'e6'n,i Kanteletar.
W,śró,d wyr,alŻeń gwaJ1owyc,h zaJnlJbesz.c:z,0;nj'lC.h
w sIowlni!lw lilczną gl'UiPę :;tcl'nl()wi'l
z&lt;lipOlŻycozeniaz i'ęzy;ków ~nJdoeu,ropejSik'i(lh, np.: ni.emLeckiego, cliuński'ei,gO,,l pnede
w$zy;stkim z języków sąsiadów Szwedów i RGI~j-an.Jstrui'errie tych Z'apoożyC'zeń
5Jprawia" że
,omawiany;m języku można spo'tkać hasła roz;p(}czY'naj~lce się od głosek olbcych fiń,sk1emu systemo'wi fonollogLc:zilllemu(cJIJ.: b, c, d, f). Istotne znaczenie
mają, zamies:ocwne na kiońclu dZ!ida, i'nJdeksy w'pożycźeń z języlka ::zwedzk:be.go (r,uotsim saillaha.kemiiJs'tol i rosyjls.ki-e,go (venaj-an sanahalk,emi5ftu) Indeks za:pożyc'ZJeńz języka szw€ldzkJiego o;b-eÓ.muje'oikoło lHIO wyrazów
używanY'c'h głównie na Wys'p:wh
Alandik:ich oOraJzna 1.enerrie S3.toaikun'tyi V.ax.s'in,vi·sSumni, tj. naobsZ!ara.c:h za;mhcs'zkały.oh przez znaczną hCzJbę ·!;udl1Jośc:iszwedzJkioego poch"dzeni,a . .zapożyczenia w;;yjs.l&lt;'ie
(w li1cz!bieok'oło 600) wysitęiP'UÓągłówrri'e we wiS'dhC'AdIIliej
częśC'i k,roaju (r'egiuny Karjala .i Kalinlwu) i dotY't':Zą wi'eJlu dZliedzin :ŻY'c:iawj,ejlsiki,ego, s:Zlczególnie: !"(}l,nidiw:l, wyposażeni'a w:nębrza dOImu, na;r;zędzi pracy. Ot1o kJHka przy,kbdów
z zakresu rolnict.wa: .:;ir:pp1i- ser!p, nappu - snop, sappi - ·C'ep, lukka - pług, rieppa - riepa.
Dla języikoznaWiców jak ,i etnografów
zagadni'enie zapoży.cZJeń w .s!owniiC-twi,eludowym FiJnJlam:di,i,sbnuwić ffi.oż,e ci,ekoawy temat do ,rGlzważa,ń, w jaklilIn stop.niu zapożyczenia język,cwe sąocl!biiciem zUJpo'ży,(lzeńkutw t'Owych.
Konzy.s-larniJez omawianego
"łownmka ułatwia.ją rysunkJi shmowiącc
cenne 'UlUp.eltrl'iernie wYJja,ś.nJieńteks:towYC'll, główni'e w odn~e;&gt;i,en:ilUdo wy.fJwOI'ÓWku,lbwry materialnej:
ś,r'CJdków tranS1portiU, odzi,eży, na,rzędZli, budownidwa.
NiekJtóre z zamieszczonyclh rysunków pozwailają zOlcj,entować s'ię w odmiaJn&lt;Jch danog'u w}"tWiJru. DDtyezy t·o .m. ii:n. następujących
hasel: łOJdii·e dłuiba'll!kL,,,,aliie, oepy, radła, brolny, pl~l.
ha'C'ZyikńryfbackJie, w,ięcierze, o,Ś!cii.PrÓlby uka'za'ltia Gldm'hlfl wY'br'any.ch wytworów
wynikają
z k'()iIl;i·C"Czno.ścJi
udokumer1towa!l1lia róż.n:k w nazeWU'lictwie, P()W,s'klły·cihjakJO odbid-e ruioezJoo'czny;C'h
nieraz ró'Żlllic w 'zaik:l'es:ue,f'Uin'kcj,ij i.ormy, iI1.bemaj~l .natomiast na ceiliu sy.lSwmatyki wytworów kJua1.uwwY'ch.
Sipraw:di:wdąc ,przy1daltuość do s't.u1diów na,d wyb,r,anynn zag,adnienlicm z zakresu
etnolgra,f,ii zesitC1!wiŁemz'awarty w nim malterial jęZ)1k!O'Wycioty'czący młocki z wyrażeniami gwarO'wy;m'i na ten sam temait, p~(jhocl!zącYllli z monQgrafii HiLkka V.i,lp;mh,
Das Dresehen in F~nnland. Około 6rNo materiału
językowego zawartego w wymtieni10lnej jpnacy z,06tało luwzgIlę-drui'ornerówrueż w słowniku. Świadczy to, i'ż sł'ownlic1wo
gwal'OJWe FiJnlam,diiizOJSltał,ow sposób ,dość wycz·erpuj'1'cy uokazu'ne w Kansa7uperinteen
.~anak.irja (np.: przy ha&amp;\&lt;e "var.sit'a" 'c·ep. [podano 12 'nazw Cepów dWlU1dii.eLnych
l 6 l1Jarnwdla arohaij'C'zneg.o typu cepów jedI1oc·zęściowy'c.h).
Sądzę, że korzysitanile z omówtionego,s!ownika,
aczkolwiek
m()c'IlO utrudnione
z powodu bariery językJoWlej, jeslt jednalk mOliJJJwe, nalt(lrTl1iJas'tw.skaz&lt;lll:e dla tych,
którzy i'nieresudą słę kulturą !.udlQ(wąEUir01PY

w

Mieczysław

Vosen'skija
i taloC1lyja pesni. SkłladalllnJiJkiAc. S. Li.s i S. T. Astasevic.
óa:stka W. [. J'alla'tau. ,.,NawlUka i Techn1i'ka", MinI;';Ik19fH, s~. 680.

Trojan

MtuLycnada

W sygnahzowanej
już na tyclh łamaldh sea-iii "HiclaJruskada Nl3:rodna'ja Twol'!CZasć"
(.,L'ud" t. 6:5, s. 0322 - 3126) ukalZał :su'ę vom ·grupuJący ihiałoruiS:kie 'pi,esni lu:dowe cykllU
joesoleruneg{)oraz pi'eśni śpiewane podc~as tzw. tłolki (taiaka), cZY'łipri;lcy w.spórrnei,

�Recenzje,

przeglą.dy

wydawnictw

czasopism

325

wykonywanej
na wsa,diziDesamoplomc'cysąsiedzk,iej.
Szkice ws'tępne clhara:k!tleryzujące oba te rodzaj'e pieśni 'napi!sał ZJnalJ1YfOolIDlorys,tab!iałorusk1i Arsień (Ars,etnilUsi)
LiDs.Naikll'eśl,i,łw nilc:h stalranny Izarys baldań ,nard tj'lmi p1i'eśniiam:ii IZWliąZJanymiz nimi obrzędami, :zwróclił uwa,gę na śroJdk'i po!etyclkLe, si1;,osqwane w telksta'ch tejgO typu.
Melordykę pieśni jesienny,c,h i tloc.myclhSloh&lt;J:raikt'eryzował W. I. Ja,latali.
Teksty częśai pierWlsz,ej' ro':z&lt;poczyna dział zaitytułowany
Pieśni
jare,
jesień,
W wielu wa~ialnta'clh mowa jest o ryc'zący;m nliJeidźwiedziu, kt6ry s'uraszy diicWlCIZęta, lecz te boją się nie tyle jego, i~,e J1'adcho,dzących długich nocy i'e,~ilennych, które
będą spędzały ni,e w 'f{)idz,inJiewła\Snej" l,e~lz w olboej radZ!i.n1e przysz,ł'eg,o mężu. Motyw ten związany jest z faktem, iż na Białolrus'i ZJWyk11ena je:siieniodbywały
się
śluby. '9po,tykamy tu jaikte ,częs'le w biaj,oru:sk1i'ah pieśn.iaoh ,Judowych na,rz,elka:nie na
złą świekrę. Nilec'hętny stosunek do zamąŻipój,ścia wskazuje, że p1eśni te były układane ongi'ś ,pr'zez młode mężatki, zawiedZ!ione żyC'i'em wśród obcej j.flodziny i tęs.kniące do wolniego życ,ia dziewczęcego.
Próc'z ryczą'cego ni,edźwiedzia w pi,eśni.a'ch tego typu występują
w za,ś,pwwach
także c'ietrzewie, oldlatujące żu'r'awie. Są też mGtywy miłosne, zwy&lt;c:z:ai'owoprrzyporządk,owane do cyklu pieśnli jel3liennyah. SpoitYlkamy w§ród nidh teksty pokrewnE'
poilskim p'ieśni'om ludowYlm, I'l:p. pliosenkę a zagUibionych prZJez dziewczynę woła,cih
(nr30). N.i'ektóTe pochcidzą jeszcc'Z€ z czasów I Rzerczy1poS'polit,ej, na co Wlska2lują ,np.
ta'kiie slO'wa:
DZlie ty, Jalsilu, bYLI,dzi·e ty, Jasiu, byu, czamu ni Ź)alniusia?
- Ja u wojsku byu, ja li wQjisiku bYL!, a c:1ap1ier wiarnulislhl (nr 116).
Wszystko wskazuje na to, i'ż pieś!'! ta powsl1;lała wś,roaowisiku
sZllachty bia!{)ruskiaj, aie później była już śpiewana ,przez wi'eśniaków, o cZj"m świadcizy jej mutaeja gdzieś z k'ońea XIX w" w której czytamy:
Ja u wojsk,u byu, ja ca'ru służyu - żanlilcca spaźnlius'ia.
Ca,ru adsłuźus,ia, da domu wiarniUsia - tady ażaniusia (inr HIS).
Wariant ten mógł 'Powstać dopierl() .po 1,874 r., ,g)dy sŁuż.ba w &lt;Jnmii caT,s'k1iajtrwab 6 lat i była .już moź,[,iwość żenie:Jlia się po powrocie z woj:s:k.a Cprzedtem służ'l:l'2.
trwała odpqwierdni,025 - 20 -15 lalt), ISą iteż 11llJn.e.pieśni pochoidz,enia s,zlacheokiego, na co wskazuje
l1JP, zwrot: "Nie slwairysia, pand matka" (nr 130), czy "panowi'e-sienatar'Owie" (nr 154). Obok tekstów lUŹJn:ozwiąza,nych z jesienią jako P'()fą
roku, są też Vakie, 'w którylclh mowa jest o naldchodząc,ej zimie, opadaniu liści, odlocie p:taków, nie są to jedna,k motywy sam'Oldz1elne; przY'ta'czane są jako parale'le
dD smutneg,o ()bTazu czekającego dziewC'zj'!nę źycia w obcej rodzinie po jej zamążpójśC'iu tej jesieni. Czasem wl."pomniana jes,t pańszczyzna (nr 286). Dość często przewija się motyw skargi na męża-pija:ka,
Smętny nastrój
ro,dy. wpro'wa,dzane

wieLu pieśni tego cyklu potęgują apostrofy do jesiennej przydla porównań do smutnego stanu mło,dych mężatek, np..:

Och ty, wolcha ZJielona' Czahoż ty nie 'takaja.
Jak u Piatrou dz;ień była?
Frosieńka małada, czamu ty nie ta,kaja,
Ja,k u wdnaj mamki była? (nr 406).
Wśród skarg na męża nierzadko mowa jest o na;hajce. którą ten bije swą mło,dą
żonę. Czasem nieszczęśliwa męża~'ka zazdToś0i zakonnk'om (",cza.rnusza'czkam"), gdy~
te żyją bez trolsk i chodzą zawsze s'c:hludnie ubrane (np. ,nr 424). Kon:teks!t wlsk'azuje, iż pieśrui te powstały wśród pr'aJwosławnej (a może unickiej) części społeazeńs'twa
białorus.kJieg-o li raczej w śr,(Jd:Jwi,s;kuszlacheckim Cpewni'e jeszcze w XV - XVII wieku). W)'daje się ponadto, że te pj,eśni, w któ&lt;ryah mowa joot o pis,arniu llisJtów ~np_
nr 446), też poC".hodzą z warstwy s2llarchec:kiej,g)dY'ż brak j;es't w n:~ch rea,liów ohł&lt;op-

�326

Recenzje,

._ki,ch. Przejmujący
dui:ą)
też

grupę

pieśni

ś,piewaln.e

P,kls,eniki

wynika,

Zibi,enmia

jalgód,

przyrnawia'nie

pcld

że

"pan"

.organiz1owano

Niekitór.e

z

~a'isziou mał'~,dziec

n'iJch są

'U 'Cl)użuj'u

.i obróbką

.~rzylbów

pQWlnylm

dow::ldzi,że

OS(1oną

l.nuor,l'l

WJĘ!Jlędem

cia

wo.żenia

Są

pi€l9111i diożylr.!k,Clwe:

1:ł,(jkę organiz'olWal,i

Czas·enn

&lt;a.le ,nif'-

kO:l()pi.

i ()rz.e~hó\V.

w)'lstępuje

iZ ul3:ług p'-lmIia1n

JTlY'cLa .is'trzyżenia
powroltudo
domu

mąki,
pl'a.cy,

('zasop·ism

si'ę o PiYC'Zęso1.urek za wyk'ona.ną

zmieslieniupańszczyzny).

tłoki

i

U t''lkJ:iJe r.ekruckiuh.

z,e Twa'ni'e:n

pr:awo,sł'&lt;:\v.1ni korzystal.i

przesiewania
it.d. Podczas
·rodmjl1.

w-dow.iuh,

p1&lt;zy'pUlffiiina;ją
z Inich

wydawn.kLw

zwliąZ!ane

dominuje

po

i księża

pieśni

podcza.s

'Wniektó.ryeh

(szczególnie
tem

cykl
pi,eśn:i

tbooZiIle

w ni'Dh ~a.kże
minany

jest

stulnQwią

przeglądy

pracę.
takŻ€

W,spo-

dZl,edzice

"pclI,e pc,pow:skie",

na

zasa·dzie

naWOIZU, tłuc:z,enia

tłuki.

a za-

Z tekstów

i

mieIenlia

7,iarna,

owiec,
żęcia lJhCJIża, odhJWU
jak też :poczęst,unkówśpiewano

ryb w
pie9ni

,;taw&lt;lch
różnegq

pOCJhodzenrai'osyjs.kJi'ego,

jak

np.

Cn.r 39); Il)fiad,oującysię

star.onku"

pi'oslmka

"Zajsżou.

w ni'ej ,m.rJ'tyw trzech

dpz·ew owocCJlwY'c.h u;podaib~1,iającyC'h
członków
l'oeizl,ny chłopca
wy::;tęp(~wuł
wsie·
demnastowi,ec'Z'nych
.pie~IlILaeh rosyjskic.h
(opI)r Narodnyje
'istoriceskije
pesni. M,o.s:kw"
1:9.6:2,s. 221). 'Podobnj.e
do

ba,dań

.i:ll/ne zamies,zczClIlIe

kClmIParatysltycz:nych,

ukraińskimi,

poLskimi

li rosyijskimi.

:'odZl1nnYC1h i mił-as·nyeh.
Pokaźną
część
'bomu

w o·mav.1ia'nym

wobCic
Są

z.ajm'u,ją

wj.d,J.myc,h
tu

też

zapu,y

E. i K.

K. Moszyński,
bra'k

tek!ltów.

natomi.ast

Tom

Tysz.kie.wicze,
opatrzUl:1o

indekSIU

R.

t&lt;:'Il'1ie pli,eśni :naprasz.ają
illCh

wa'niamrty

z

brull'oLd or,H

j,esiennyL'h

Zygmunt
cji

Zakład

.. W kumentarzCI,eh

powiu,tów,

uDC~P'itÓWpieśr:1i, co ut:rrudni

Łukawski.

Historia

Narodowy

i:miell/ia

SyberiI,

pieśni

tłOC7JIlych.

z .których

pl:,da·no

p'l[&lt;hodzą

rne-

beks'ly.

i'oh !'ad.a'rllje.
Franciszek

Łódź,

się

pieśniami

są też autorzypoL5icy
P" By.kow.'\. Hmyn{)WLCZ, A. KJi!ij{1o:r.E. Klj.ch.

Zieńki-ewicz

indeksem

powiąz'dl

maoyich

nu:tcj(w·e pieilli

W 'wykazie
podstawowej
,l'iber.atury
pl'zecin1i'otu
-kli, J. Oz ecZ)()t, M. FCldero'W.s'kli, B. Ga'Wro;"~\r.a,
t.ryczkJi

w

Sieli.&lt;:ki

W ('ocklw-'WaJ'Szawa~Kraków~Gdań,k-

Os!slo~ińskiklh

-

WyduwniCl1lwo

11981, ss. :l9l'l. ilustra-

86, maip 5.
Wydawana

przez

"Oss()l'illleum"

,;.ię o n{)wą książkę,
k'tóra,
Historia
Syberii
Zygmunta

&lt;lUtora innych
wartośC'iQWyc,h
chociażby
książki
pt. Ludność
1978

w

)lauk.

serii

cza ja!ką jest
zapowiadanej
po-dczas
skich

Bibliotekli

DobrZiC więc

seri.a

h:i:$toriu .posZJczegó1nyc'h

kt'ajów

p()większył,l

jak są,dzę. zn!iJk'11li'e';!z}'Ibk,o z pólek księgarskich
Jest ni'l
Lukaw,skJ1eglo,
historylka
z Uniwersytetu
Jagiel),m,kieg".
pu'b'hkaQj~

dvrt:yczącyoh
spraw
polskieh
w R,.lsi'i, j'a·k
186.3 - 1914, .która ukazała
,;.ię \V wiru

poLska w Rosji

P.OlloCll1'ilj'nejKrnniltetu

s'ię s,ta100, że po 'tylu

Ba.da,n!ia

lataC'h

W,aha!l

Polonii

Polsj{1j.ej

za.służcJlna ,oficyna

Akademi';
wydawni-

"Ossoilin.eum"
zdecydowała
s'ię Wl'€szc,iJe na wydaJIlie tej ksią~ki.
długo
przez
wydawcę.
Pamię1;·a;m bowiem,
ile o k;:ią:żce tej mówiłoD slię ju'i:

dy:skusj,i

wdz~edzinie

na

sesji

etnografii,

na'ukowej

poświęconej

obradUl.iącej

we

hli:&gt;tOi'i,1 kentaktów

W:'ocław,~u

w roku

197;)

polsk·o-rosyjt,

zapowiada-

I Historia
kontaktów
polsko-rosyjskich
W dz.edzinie
etnografli.
(Materiały
!
konferencji
;:lad red .. J. Babieza
i A. Kuezyr,skiego),
"Monografie!
Dziejów
i Techniki",
t. CIU,
Wrocław
1976.

�Recenzj'e,

przeg~qdy

wydawniCltw

327

,czasopism

ją,c s}lowami pl'zedstawide!a
"OS'so~111eum",biorące:g,o udz:i.ał w tej k1onfel'encH, rychłe .ukaza,nie się h:istonh sYCeni'i, :talk prZeCi1e.żŚC'i:Śllez,wiąronej z ,ooiejami Poilski.
Historia Sy~erii wsitała naIP:,sana w la!tach 1,971- 'HJi7t4 i - j.aJk !pisze Władysław
A SefC'zy,k na łama.oh "Nowyoh ,Ksiąi.e'k" k1s'iążilmta do księgarń ,tralfila dopier')
teraz "I:}owtiem do slkładaJllIia Slkli'~aJnlo ją na pir'z'eklmi:e U~oa i siIElI',pr.liIa
l'CłkiuuJbiegłe:g'o ('bj. ,119,80 - 'Po;dkrcillenite A.K.). Wi:na z:a 't'o oPÓ~f1ii~ie .f(iZikłaidaSlię dość równomier.nie na w:YIdawcę - "Ossolineum" 'i jednetgo ,z recenz.eontów, ikitĆiry.sądził lZapewne, i'ż SW()ją o.pieszałośc:ią zasłoni się przed eW'Elntua,lną odpow,i,edziarrno'śCliąza
ukazair.lie się t:łk .,illliebłagorodnO'j" pozycji. ZdrClidz:am część wydarreńl'o~gry,wa;jącyC'h s'ię Z'l kul'sami r,ecenz':lwane;j edY2ji, by unaocznić czyte!lJni!k!owia:bslU.l'da,]rrlOoŚć
teg,o ty;pu f' .-;tc;xfWalITi;a",
nak.tó.rym !'1&lt;lijogCtr,zIQj
wY1S1ze:dł
Z. Łuikatwlslk!i,,;b'cfW'ie.m,g1dylby
wszystko szlo W'lrmalnie, je,go Historia
Syberii
wyszłaby jlednocneśn:ie z Sybe-riq
Ludwika Bazy11owa, uzn. w 1,976 ro~u (sześć Ialt te!mu~) - Wówclz'as jego uwaga;
"P\racOi nin:e&gt;z.a Jest IJier,wsq w pols,~iej liter.aJturZ!e hh,to.ry,cznej próbą prlJedsta·
wienia d1Jiejcw Sy&lt;ber.ti" \)I'zm.i'~ł:lJ!:&gt;y
ZlUpełniJeilna::zej" niż ma b m:iejsoe dbecr.JiJe"t
KOil1st3.ta~·j:lpowyi:.;za nalka1Juje jecmaik od ra1'U P()czy1Jlićuwagę, że jakko.lwiek
Syberia kojarzy się Pothak-om .&lt;;łówr..ie ztml,rtyrClICtgią narodową w 'ctk:res'i'ezaibmów
,j chociaż głÓwllJi,eten pr'oibhem zaiważył c.hyba na lwlelmniu
wyd,m:ia tej książki, 1'0
akura10
tych sprowach - kltó.re talk bardz,cl tkwią IW świtaJdomośC1ina5!zego spał.eczeńsiwa - 'Il,q'sal ~U"Lorbar·dzo ()gllędnie. Wprawdzie czyni cm s'to';loWlną uwag'Q
iż "ZI':&gt;ytczęste eks.poaow&lt;lnie ~~,aw pG&lt;Lsk;,r:hSlpowoQduje n'lI'usz.eai,e propoI1cjj w
ul&lt;loadzie mater'iału, z)'W11my jednak n.adZ!ieję, że mank'l.ffiCm!. te:l znajdzie us!p;rawiecUiwienie u czytelnika pOllskiego, dD k&lt;tórego praca je.S't adresoowana", Wydaje
się jednak, że nie jest to manlka.ment aile za:leta, bo\,,-iem ;hi,,,t'ori.apolskich związków
z \Syberyjsk~mi mzłogami jest tak c-,osz&lt;Cl1na,
że pomijając Slprawy marlyxC'hJgili narodowej, gdyby nawet podano w kSiiąke więcej wia·drmośC1i o ,sprawach po!ls:k.ioh,
z całą pewl1oś,c.ią nie zaszkodziły;by one jej treści. Są to bowj'em SiPralwy bliskie na!'zemu społeczeństwu, zwlaszczoa, że żyjąca j.eszczeoibearne spora jego część posiada
żywe obrazy sy;beryjskiego życia za Uralem, jakie pr.zy.szło wieść wielu P.olal{lGlffi
w wynik,u wybuchu drugiej wodlly świ'atowej. AI,e llIie chodzi tutaj tylko a te doświ·adczertia wła&lt;Slnezrodzone uikładem st1;.o,;mnkówmiędzyna rodowyoh w :19~9 nJiklu,
l,ecz także o h;.storyczne obrazy z XIX stullec,ia, które za przY'czyną Ii'teratury, a czę··
sto ,i ka,dycH rl:idzinnaj, tkwią w świa!domO'ś'ci narc'au pols:kieg'O, Spraw tych l1!1e
roztrząsa jedm'ak Z. Łukaws,kli szczegół,owo w swej książc'e, po przeczytaniu
\{ltórej.
"dojdziemy niechybnie do wniosku - j.ak pisze ws\pomniany już Władysław A. Serczyk - :1~emogła ona bez najmni,ej:szych kłqpotów ukazać sit; zarówno za GomułkIi"
Gierka, Kani, czy obecnie - Jal'UZJelJski,ego"3. Nie wiem WięC, jakie były merytvlyczne (~pory wyda'wmtictwa "OssIOtlii:neum",które 'tak dług'() zwlekał'o z drukiem tej
ze wszech miar plYtrzebnej książki.
Pis.ząc o Syberii nie sposób przeoież pominąć SJ)ww poL')kich, bowi,em już od zarania rosyjs'kieg'O panowania na tym rozI"egłym teryt,orioum zawsze i wszędzie spa··
tykamy Polaków. Jes1 to fa\{it i o tym nie mOŻlI1an!ie pisać w ks.iążce, któ,a po .•
święcona jes,t hi:st'ol'ii tych ziem. Tak więc z 'całą pewnością ;S;pl'"d&lt;W
poLskich mogłoby być znacznie więcej w lej k:S'iążc.ei nie ocl&amp;tręczały.by o.ne czyteLników; zwłas.zcza i.e są to problemy, o k.tórY'ch naprawdę ws;pókzes'ny Polak wie Z'Mlcz;n.iemniej
od tego co pr)winien. ALe skoro autor za.decY1dował o takiąj IpWpc'l'cji materiału dr}tyczącego spraw polskit'h na SytbeI'L1,wy&lt;pa:da więc pl'zyjąć żyozHwie i tak tę książkę, kitóra przez tyle lat czekała na wydani,e. A jest to książka z w:s.zech mtar cie: Władysław
A. Serezy,k,
, Tenże, loc, cit,

O Syberii

inaczej,

"Nowe

k:siqźk:,",

nor 22;

1981,

S. 68.

�328

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

,i czasopism

kawa, oparta na wnikliwie zgromadZ!onym i wyselek,ojonowa'nym ma'teria.le, będąca
wzorowym przykł-adem po,stępawania badawc'ZIeg,o dą,żącego do na,jwiękiszelj precyzU'i,
z mothwnśdą
wyzy:s'karruia wszleilkJiclhźródeł i ,Slklf:lJ:pulatnejich analizy,
Powiodło się więc Z, LU:kaws,kJiemiU,napisał bowiem dobrą i t'ak pot1rzeJi:Yną
na
naszym rynku IksiąŻJkę. iJ?!rzy:b[iiżaolna bolwiem Polak,0m histDrię tej ZJiemi, kltóra
tak bardzoZJwiąza.na jes:t z ich doświaldcZJenia:mi sięgająCYlmi w głąb naszych dziejów. Bo oto s,ięgnięc'ie do źródeł .r·o;;ytjs~kichpo'zwa.!a ujawnić wiel'e nieznallly,ch
f'aMów związany.ch z dz'iałall'nolśc:iąP.o,laków na Sylberi,i już w .polCZątka,chXVII stJulecia, a także przyibliiżyć Iboga'tą h'ilSitorię tych rOZJI'Elgłyahobszarów, które n',jclZęśCliej
przemawiały
do wyobraźni prz.eciętneg'o mies.zkańoa nalsz,ego kralj:u nutą ma1fltyroJ.o'gi,i.To fakt, że przez dł.ug!ie lata była Sytberia ziemią zesbni'a dla P.oil'aków, alf"
była nią -tal/de dla Rosjan, Uikra.iń1ców, BiaI'Ol'uS'inów i przedstawicieh
wieilu inlnyc·h
narodowości. O sprawach ty,cjh jasno pisze autor, ale przy:billi,żanam rÓ\VIll'ieżpebne
kJJ.imatyc1Jnyoh różnic obszary sy:beryjskie, 'charakberYZJuj~ ich Horę i faunę, w,reszci,e kreśli Zlwiązki plemienne i pierwsze pańSItwa Syberii Mamy więc tutaj j:ndaną
zwięźle cha,rak!t,erY'~tykę związku pańsItwowego legendal'flych Hunów, pllemi&lt;cmturańsk1ich w poŁudniowej S)'lberiJi, państwo
Kir;gizów jL"Ilis,~jiSkic,h,patlstwo Bo,had
!j ZŁote ImpeJ:'ium na Da,lekim Wsoho:dzJie, a talk1ż,eprolblemy władz'twa
m:Jrl1,gollskiegr&gt;
nad Zabaj:kalem. Bogact,wo obs,erwo'wanych tu pr'ooes6w 'k1ul tuI'owyohl history·cznych fas,cY:lmje w p.odobny sposób jak 'hisltoria Inków z Amery,k1i PiołiudlI1!i1oweli
czy
tajemn.ircze dzi'elje Atlantydy
·Iulb ludów Oceanii i megaJliltycznych posągów na
Wyspie Wiellk.anocnej. Je.~t więc w h~sitorhi SJb~riti wiele ciekawyoh wątków i zdarzeń mimo że na tereinec'h tY0h człowielk poja.wił się stoslulnkowo niedawno, bo
g)dzi,eś okoŁo 25 tysięcy lat temu. Taik więc Jeżą'ca na peryferiach
na:s,zej w,iEldzy
prehistoria
S)'lberili 'j'awi ~ię nam }ako n:iJeusta,jące pasmo fascynujących
faJltitów. Do
takJic'h należy np. pismo runkzme za'chowane na kaimk~n;a'ch nalgt'obnych oraz skałLlJchchair.akterys1yczne dla lrnilitury państwa brgiskiego.
Zdumiewają
również inne
dZleje pl!emio.a syberyjskich, ich wza;jemne konltalkJty po,dczas pokoju ,i wawki, pr.ze!lii,kanie się kultur, legendy i tryb życia Taka .sY'bc1I'ianie była dotychcz,% znCllna
rpo,lskiemu czytelnikJowi, egz'otycznai
pC:l3'ia,dająca swoją bOlgatą pre&lt;historię·. Są to
wszystk'o r1Jeczy ciek,awe. a ,momentami tak zajmują, żr' cZY'ta się je z zapc)rtym
kihem, zapom'inając te jest to ZJwięzła histor1ia rozleglej ,k.rainy, a ni'e pubhcystyka
hist'Ory1czna. In1eresująco pD:zed~ta:wił również autor Syberię w przededniu pod;porz;ądkowania Ijej Rosji, 00 na!stąpilo pod k!oniec XVI wieku Zla parnolwania Iwana IV
Groźneg'o. Mamy więc tutalj podaną c'hara.k'teryslykę
S1t~sunków ludnośeiowych.
I tak odnosi .się ona do ludów paleiQazdatY'Cl~i'Clh,
dallej ludów ma.ndżml"skioh, tj. plemii'on &gt;DuClzer6wi Daurów z terenów na:darmurs,kiDh oraz traktuje D rnoza'ice etni;czaej Syberii Za1e;ho.aniej i Ohanaltu Syiberyj.Slkieg'o. Wszystko to prz.epleciryne j,e,,:
z\\o"ięz,ląoharaklterys'tyką
kJultury tyc.h ludów, która wykazywała róźne stopnie ,rozwodu. Półnoone rejony zamieszkiwane przez Pall.eoazjatów charakteryzowały
s'ię nadniższym rozwojem kulturowym
i nierzadko slpaty'kamy tam elementy wła.śC'iwe ku.ltU'rze paleolitu. Im da,]ej w ki1erunku zachodnim, kultura ta była b olgats za i oa,rdziej zróżnicolwana, a jej dokładna charakteryEtyka
pozwala na pewien podział
tworzący swois"te:go rodzaju zaslięgi. Odibi!clieteg'Q znnacza
się do dzisiaj w kultuJ'z,e tych ludów, o czym sZlczegół,owo traktuje
np. Istorzko-etnograficzeskij
atlas
Sibirii 4.
Zróżnicowanym
kulturowo
nbsza,rem była więc Syberia gdy pierwsze w:i'eści
(j jej
mieszkańcach zaczęły dO'C'ierać do Europy począws,zy od XIII stulecia, nie bio1

• Istoriko-etnogTaficzeskij
-Leningrad
1961.

aUas Sibiri,

pod red.

M. C. Lewina

i L. p. Potapowa,

Moskwa-

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

329

,i czasopism

TąC oczywi,ście po,d uwagę pierwszycih kC&lt;DJtakitówRosdan, które zazna{:zają S'lę np.
tzw. Ławrentiewslvim
Latopisem z 1096 roku, a 'także późniejszymi
CJ'żywlOnyllu.
związkam'i ,państ'wa moskiewskiego
z zi'emiami zalUfIa,tskimi. Oczywiiście, ~nf'opmaicje
te były bardzo skromne i wlaścilwie - C0 słusznie podkreśla autor - rrnZlpo,cz,ynają
się one relacjami członków posel~twa p3lpies.k'ie:g)odo Mongolii z ,roku 'l,?J46,w sk.ładz!ie kt{m~g:) zmaddował,o się dwÓiclh zalk!OIIlll1lilkór'"
- W'lolCihBialn:o Ca'f!pli1nlii AoI1alk
Benedy,k.t z WroJCławia. Późnieijsze j:n.fo,rmacje przekazał podróżnik eurOlPejs:ki, WeItl.fcljanin M'arco Polo oraz Ba,warc,zyk .Jolhaln:nScbiltiber:ger, jeniec chana ZłoItej Or,dy.
W POllsce l.-a.Ś ZJnaczącą poz)"cją a zaulallsk.ich obszarach "M'oskoW'ii" był w p'&gt;czątkach XVI stulec'ia Traktat
o dwóch
Sarmacjach
Macieja z Miec:howa, prm1es1orJ
Uniwersy!le!tu .Jagi eIJoń skiego.
Znaezne o,żywienie w zakresie kształtowania
się wiedzy o Sylber ii prz)"pa,da jednak na koniec Meku XVI, kiedy to Toz;po'częłasię planowana ·ek.spanoja Ro:sjam ZCl
Ural zwiąZJana z działa:l1nością kupiecki,ej rodZJilny Sbrogall1owów pOls1iadadącej carskw
pełnomo~nietwa
do tejdz,iała1lnoLŚc"i. ,Riolz;poc.zynas,ię to zmaną powszecihni'e w hiisltorio,grafi,i S)'Iberid wyprawą Jermaka
~1'5'a!l), w składzie kJtóraj byli rowni,eż Pol!3Jcy.
jei1cy z o'k,resu wojen mo!~kJicwskich Ste[,ma Batoreg,o . .Później za,ś rok za roikiem
podejrno:wala Moskwa nowe przeldi~ięlw;z;ęcia kollo[1izacyj'ne, tak że pod koniec XVII
wieku panowunie jej rozcią\~nęłl() .się nad dOfZ;ecZoemJeniseju, a dalej od Leny ,do
Morza Ochockiego, aż po Kamczatkę.
W między'cz.as.ie poda'ME się Rosjanile nad
Amurem, nalwiąza,Joj pi'erwsZoe konltaldy dypJoomatyczne z Ohinami ,i opfmowaN rozległe obszary południo,wej S)"berii oraz Da,l,ekiego WiScho'du. R!osYlis.kiewładztwo rp
Syberii stało się falktem w począ1t'kaeh XVIII wieku, a na Wli,elu kierun1kalClh tej
ekis:pansj,i za Ural występowali jeńcy Poilscy wchodzą'cy w skład w)"praw k'.&gt;zaddc,h.
o czym Jlli,edoc,ta't('cZJniejednak wspomina autor książki.
Ta,k nadszedł eza,s na zagospodarQwywJanie Syberii. Podjębo więc szereg ,pr.z,ed,ięwzięć (mga.11izacyjny,ch mający1c'h śCliślej powiązać
rozlegŁe c,bs'ZJary az.ja'tyc:kie
z europejską częścią impef'ium, Zaczęły powstawać
pien'wsz-e mi,:tsta syberyjskie
Tomsk. Omsk, Irkuck, .Jak,uck J inne. R'clzwinię'to siec s,taclji trans.pO'rtolw)"ch tzw
jamów, oibsfug,iwanyoh przez woźniców (jamsz,czyków)., przE:lwolżąeyc:h towary między sta1cjami PrzystąpliolDlQ do u,pr'awy roli sppowa:dzając os,a:dn.i'ków o,ra'Z na.kłaniając miej-s'C'o'wąludno'ść do tego zajęclia. To wszystko jednak za'częło przysparzać r'ozliczne klopoty. Z jednej s.trony adm'inlliSii!racóarosyjska nie była w owym czasie na
tyle s'praW1nel. aiby te przedsięwzięcia
ko!lolDli'zacyjne WlprowaidZJićhez kłqpYtów organbacyjnych.
z drugiej natomialst ludno!ś,ć aUIi!Q1chitoni'Czna,
poddawana
rożnorak,im
\S'Zylkal!1':;m
'z;e srtJwny cam!kiCih clzYDlol'wln'iików,
Z&lt;:lCIZ'ę1a
siię l::mrtzyć. Talk Wlięc u pI1og:u
carskie~o właidz:t'wa na Syhe:nii' p')lja,Wli'ająSlię ju.ż P101W1sitaIDlia
liUldnlOśoCIi
auto2,h:tICJlllliIClzlnej,
które w ,]a;ta·eihpóźmi'eosz)"c'h CZęiS1kJ
jesz,cze będą dawały oSIQi'o'ie ZJnac. Często bowi,em gwałty i ,nadUiż)'lCia rosyjskiej admilTIlistm1cj'ipańsitwoW1ej dawały się tęgo we
znakii ludom syheryÓsiklim, które podE:lj'mując n'ierówną wa,Lkę z uciskiem, n:i,era7.
jeszcze bardz,i,ej po,gan,z-ała swój loIS. S:paocyfi,k'Owa:neosady prz,ez lab nie mogły
pOlcin'i,eśćslię z ru1iny, a lii'Ciznesltraltw hJ)dino.śiCli
WlpJ:ytwIa~y
na depQPu1lalciję,'kJtóra bylł1a
talk z;naczma, że dOipriCJIWa:d'zMa
w \\cielu prlzy;p,1IC:!JkJalch
do z-nalcizln~gozachi'W,laln:ras't:ol~unkólw IlUdn'o'ściio wY1clhWlś1ród aiU~llJll'hlt:::mów,
a s,zeI'e:g riodÓ!w 1JuibyJ,c zyl.'·h
wYlg1~nęł:o
ZJUipdni.e,
1

i

Bardzo '7JO:l,Onebyły więc dZJiej,e Syb,erii pod palTlIQwanilemR'OIsj,icarskiej
Obraz
ten jaw:is'ię nam w Imia'rę wy;ra,źnie z ].e:ktulry kis,ią,żki Z. ŁukaWlski'ego, w 'któr'ej
da s'ię wYTóżnić pewne z-asadn:kz.e wątki problemowe. Pierwszy z .11iCih,
to pr'ehilSit'o'f'i&lt;1
S)'Iberili i początki jej opanoiwywania przez HOIS1ję,drugi natomiast dOItyczy.zI'07JOIIlych
opob1lemów k'OllonizacY'jU1)'1ch
na Sy1berii, z któr)"mi łączyła się ta'kże pra,ktyka ze-

�330

Recenzje,

przegLqdy

wJjdawnict·w

i czasopism

skIń. WilJaśnie z,esłaócy wnieśli w ży6e tej ,krai'ny szereg nmvyc'h eJemo!Jltów k'U'H'U!'o.wy::i~ i g'o.SIJ)Od31'CZydh
'oraz przyczY1ntli s'ię do jej na'uikow.e:go pozn~ni(J,. SpraIWY
te są w :kisliąliJDe
.odipowiedn'io wyak'centowane,
z potdkrElŚlenii-em z:lJsług j-a.ltJiew 'tym
przypadku
posi:aJdadą zesłańcy polSlcy. Oni t-:&gt; s;&gt;I'~w&lt;ldziJ];jbuitaj odpowiedni ga,buln.ek
psz'enicy, rOz/pows&lt;zechn:ili upraw'ę zi·emn:i,a.ków i W!'dJf'7,Yw,hodowlę PSz.czo!, dcll'i
dobry przykłaid z używaniem
kosy do zJbi,ollu l!OOŻ uraz pługa d~1 -orania z·I,gemów.
P.';ll1alClivo
zapws,u,llis·fę w histClrii tej kra,iny ioa'ko badacze na poLu etnag.nH:fj·b,g·elk,~iJ.
geo'g'ra&amp;ii, w dzi,a!'a,lno'ścli or,galni,za,cYljnQjna polIU f13.u;ki i kuLtury. Tak więc nacja
p,::\sok3 ode;rah
w d71i-eja'2'hkUilt'urcwyCih Sytbcpii ni€lpoś'le'dnią rolę, a nazwiska takic.h badaczy, jak: ,Benedykt DyIbowS!ki, Jan Cwns'ki, A.lel~sander Czekanmvski, Edwa.rd Piekar~k'i, Wadaw
SJj,eros'ze'wski i in'nych związmlle są tId s'lale z hi'S~orią
zwią'z.ków pOi'Sik'o-f1osY1j.s,I~ich
w dziedzil1!&gt;e badań syberyjskich,
POInadto pisze
Z, ł.JU1k-aiws·kJi
- "PiolIracy powa'żni,e przY'czyn::ili s·ię do :-OZ\\'oju różnyoh ['zemi"bl i zawcidów ,przedtem tu w ogól'e ni,e znanyoh. Oni z&lt;lJczęli wYipi£':~&lt;lćohleib na spnedaż"
załOiŹYilJicmk!łerrJli:e, węd·liniarnie,
res·taum.cje i kawiar.rl'ie". Zna.czący by! więc ten
W:klod Pola'ków w hli's!tmię Sytber~,i, gdzie j-eszcze w 1,926 .r'Clku na jej tereni,e zal11IiJes.Zlldw-aI-o
p'Cllna-d70 tysięcy lu-d:1ośc:i :pcJ,sk!·ej. I-oh poh,mkowie
l11'ies'zkają tam
i dZJi,si'a,jc1hoci'a,żw Z!laicZJniem,n'i€lj&gt;srej 1!ośCli,a w eza'sa'oh drugiej ,weljny świa'towej
wielu IZ,ni/elhz,rKłllazlo siię w Armii P'olski'e1i, Są tu j.e:dinak Isprawy, ki )r·e Z, Łukawski il'OUl1ija,u.·Y'w:aOąc k!westię ,pQ1ską [la Sy1ber':li'~dZJileśna igl'am.icy ,czas'owej :pr.zypacb~ql'-~etjna pi,enWlszą wlOli,nęŚiW1i:al1JQiwą,
11alk QZy .iJnaiClZ:ej
jetslt t'a ZIl1.aIC'Zill&lt;l
wymwa w plI'Qhtlemaltyce poh;:kiej na Sytberii powstała I'aIC:z:ejnile z zaJmysłu aubo.["a, lecz z wymogów wydawcy. AILenawet i bez .pr:z:edstawi,erJia tych spraw z.aa!lroentowa'l1lie pols.ki,eh
wątków humanizowan.ia
SytberiJi j€is&gt;tze W1S'ZJeC'h
mli.ar odhik'Dem ~oi-ek!tywr.ej prmv.dy,
talk bowiem prz'oc'ież był'O w ist'OClile,J.es't bo jedJnaik temat na oddzielną książkę, bow:.em wikŁa·d ten był ZJnaczący, a wieLkc,ść po.L~lkk.hspraw
bardz·o złożona, Nie
() w.szytSi'k!ilchprzecież sprawa'c:h Z, buka'WIski napiJs'al, wiele Z ni,c.h pominą!, a ni·ekJtórY&gt;Clhmś tyUko wSipCll11ni-ałmimocJh!cJdem. Była więc Syber,ia dla wicIu Po·laków
.,zlliem:ią ze'sła.rl'ia i kJa·ry", aile była też dl'a innY'oh "ziemią z wyboru", gdzie można
byŁo rotwiieij -;dordbiić się mająt~u,
jak ,nIP. udało:;.ię
to .Ą,1tem¢;ov.ni
Koziełł-PoklewsKUelmu., pr'ZJedis'ięb'iorcy poiliskiego p,xlhodzenia.
właśolJCl'eh)wi ko'palń zło,ta, parotStat·
kórw i ill1'nyJ0hdóbr. P&gt;Cid'Oibnydh
bogaczy by}.o niewielu na SY'1Jeu'ii,ale zn,lc.ząocy ',vk1ad
w jej TOl2JWÓj
g'ospOidaIJ'oC'zy
i k;ullturowy wJ1lieśll i·IlJ!~ifula.&lt;:y', J)r)mni·ejsi przetclsiębi-orey, rremieślniJcy, pnawnicy, leka:rze, iJn.źYirJlierowieczy nawet prooc.i rabo'tni.cy.
,~-ród
innych pr,oil&gt;lemów warty,C'h zwróc'EIDia UlWagi czytelnika Historii Syberil
jest sprawa polslko-r,otSY1jslk:iclh
z:wiązJków rewolucyjnych
za Umiem. T'ema,t to w iSJtocli·e mało zmany w naisizej h'is't'Olr-ioglmfi:i,który dzięk,1 t·ej pulbl-iikacji U'zysikdł nieco
srerszą pa'l1or-a-mę odnru,zącą Slię za,równo do XIX .sbuleC'ia, jak toz; okr-es.u po Rewo·
lucji Pa&lt;ŹJdziernik-owej, kie'dy to Sybeni.a stala się t€&lt;aJtrern WOjllY dome,wej i inter·
wenoc:j,jzJbrojnej za -dyktatury K.akza-ka,
P-l.ltZositaŁe
;pal1tliIeksiążki, doty&gt;Czą pl'1oblematykj gos:podarcz€lj Sybe['i'i, j-ej mZiwojlll
k'lJJltura,Lnego., ruchów
spo!ecznydh
i rewo·luryj,n)"oh, ro·zw(JIjlU przennys,liu, budowy
Kioilei l1ral1lSs)"berYljsibej, ośWliaty oraz ba·dań naukowyoh
na jej t-erytc;,rium, Wszystko to podane w zwięzłe'j fqrmie czyni całr,ść niezwykle zajmują.cą, waJ'tą po;lece.n:ia
szer·OIkJer.TI1U
g.ronu 0zy.Łe&gt;1rJirków,
bo prze'c.ież historia tej .kra'i,ny tt) w pe'WInym stopniu
rÓWln.ież hilst'Or-ia SPf1aW pol'skkih w okresi,e rJlewoLL Pnzez tę bowieorn n-i1eWoolę,!"ozp&lt;&gt;C'zętąpi,erwszym rozbiorem P&gt;ol.slki,losy j.€Ij mieszkańców
llW1iąza!y s,ję dość ściśle
z ziemiami za:ura,l.sikimi. Oczywiś'C'ie, fakty z te.go z&lt;l'kres'u poddane wstały prz'2~
Z. LuJkaws:kJiego pewnym
pr-ooe'S'OimwylbióllCz}'m, j·est tl) jedna,k ksiąi:ka za.s'Dlbna
w iiJd'-ol'ma~je wY'nik,a1jące z najnowS'ly'C'h źródeł, '&gt;dc.iążająca jakoby przedw0jenny

�Recenzje,

przeg'!qdy

'wydawnictw

331

i czas,opism

nurt pisan~a () SY'henii z )'czy,c:}i tnci'I1tyl'ologii. A pDnadto jawi&amp;i~ nam w ted ksią,żce Syberb j,akJOkrai!lca zróżn'nJlwana ku1tmrow&lt;J i gn'lpoidarcZlo. o cieklawlej histDiI1ii.
z której miQdzy innyrni wyni!ka}ednoZlooc'Zln:ie kolcn;&lt;alny charaikiter poil'itY:ki ROlsj.l
carsklilej w,oibec tych Z,'mD.
Tak w najolgóllr.'iejszY.!,h za,rysach prz,edslt,awia ~ię tneść ks,iąż.ki Z. Łu,k:aws'kie:gl()
.Jest Gina pierWIszą w nalszej lilte:raltuirz,e syntezą histunii Syberii, w której na p()dkreś;,eniezasługu}e
bCl:;,::wtwo wy:komystanlej 1,itemtury, ,patolozys'tolść te:krSltuoraz
his,toryczna wYObt-aŻ:11:1autera
umieją,cetgio do'Skonal,e cddzliel~!ć ziarno od plewy.
w rezultalCi:e CZEl11iu
lL'ws,ał fas1cy1Dujący opis dZlilejów tej kTa,iny. WSIumie na,lelŻY
stwli-endzić, że Historia Syberii jest pra:cą orygi'naillI1ą, stdnowiącą wzm,owy przykład
umi,eję't,r:JO'ś'c'iwyk(Jrz.'~,&lt;Jnia istn1eją!c:ego jlUż doroibku badawczego.
Stanu~'i
ona
istatny wkła,d nie tY'lik:J do hi,ston1i, 3'1,e także do innych ,nauk zajmującYClh sic;
sprawą .po!:s'ką na Sybc··ii. I na k,on;e:c. Pr&lt;llca ta - (''J n,1\leży podkr,eślić w spos6b
sz'cwgólny - slpeJni.l nie tylko 1unklcję na,u'~clwą, &lt;lll'e\VIa:imą~uni~()ję ~deol'OIgkzmą
Ukazuje z~ożony ohmz dz'.ejów Syberii!, któ:'e:j na'zwa wywołuje j,ednOiznaczne skojarzenia w świa:dolmo'śc'i naslzlClg,onarodu, a plonadt,o jest - ntimo D!iek'OImp1:ertno:śn
fa.ktÓiw - wa,r1';ściOWylmocllblióem spraw ,pal:sklioh j:akle rozg'ry.wały się ZIa Uralem
W ka,ŻJdym razie pczy:()ja t:l zasługuje na poilec,enie jej czy!t€llnikom,
Antoni

Zbigniew Suchar, Na spotlwnie

z Jenisejem,

Kuczyński

Warslzaw&lt;l ['!l80. 5, 24.'), i,lustrae}i Z'l

Wiei'olleltni korespondent
PAcP, Zbi,gn'Lew Suchar, duż,o podróż Qlwał po Z,wiązk,u
Radz'eckim l, rz'ec mo,żna, zJj-eździł t:en kraj ws'zer,z i wzcLłJuż. Alon tych podrÓiŻy
qpUlblilkuwał po r,lZ pierwszy w zJbi'orz,e.reporta,rzy zatytułolWlanym Słoflce w zaprzęgu reniferów
ijlr977), w którj'lm jawi si'ę nam Syiberia w czaslie i .pl'zestrzeni, l peW'
nymi akoenilolrni pol..,lóego wkładu w jej Z-dg1oSlpolclaruwchn'ie.
K!c;]ejna Ikóliążka tęg')
aulom po'śWlięoona j,est .nieMÓirym regionom F2'deralcj-i ROIsY1jski:ej,Zakałkaiziu i Ka7Jachstanowi' lod Wlołg~
J,en:iisej. Sz,lalk to ogromny, za1t,em ty11ko nlielkJtónedziejące
s,ię na nim spra'wy stanowią prz,edJm:ic!t reportalży zamiesmzOlIlyeh W zJbiOlrZJept
Na spotkanie
z Je1lJisejem. Czytamy więc w nkh o dzi'ej:a;clh oclIkryć ogpolmny!c.h
złóż węgla l helaza, zlagosip'odaT'owywan:iu nietkniętych
ręką ludzką ziem, czaslii~
wojny i eza,,,i'e powojennym, sprawacJh 'CZ,ęSl1JO
j.es'wz,e malo znanydh przYlbli:żająlcy,cln
nam Kralj Raid. j.e:g,oIUldZJii ppclblemy . .J'es't llo swoislt-eg,o rcdz3Iju Silva rerum, POIZpoczyna,ją1cy s,ię fedr:unkiem w ta;j'cIizeukazaJny1m prz,ez pryZJmM Ludzkieh doświald·
czeń. A dOlś,wiadczenia te są twal'de, ni'e skąp'i iclh boWllJem Sy1be:piazaz.,drośnŁe clhroniąe:a SWy'L'łlolkaroóW w wi'eczn:oj Zlma,rź,lini,e.I aż dZJiw bier"'e. że ciągną talm ludzie
dcibpowolnie. s'klUszeni ba,ndzi,ej przyrodą i żądzą przygody, anil:i;el-izalrdbk!iem. P()ldkreślić tu baWl1em pdlrZicba, he na Sj'lberili za'rabia się wiel'oIk1rotnie więcej aniżeb
w inn)'c:h rej.o'na'ch Zwią'zlkiu Riadzieokilego. .JesrI to uzasadniona
polityka phaoowa,
gdyż og'nr;lm spraw dziejący1Gih się tutaj, w s'upowydh war,Ulnlkaeh kJhma!tycllnY'ch,
kosz"tuj,e wioile i to zarówno zdr'Qlwia jak też i inny,oh wyrzeclJeń, sltąd tei: i cena
prac-y musi być tutaj w)'ższa. Podejmując
z,ada:D!ieprzecist-a,wienia prolh],emów talk
roz,j.ogł!e11io
tery:tOll'ium, Zldecydawal s,ię autor na dość suoicik'tyv/:NY wybór. S:-:ut'kiern
tego stanu rzeczy go'ścimy wraz z nim w gorącej ArmenH pozn:a,ją!c jej historię,

po

�332

R.ecenzje, przeglqdy

-wydawnictw

,i czasopism

dzień dziSJiej.s,zyi PC€J'SpeikitY\ĄTY
przyszłości. To s.amo dotyczy równtież Gru~j,l ukazanej w OIłYiektyw:ieIruiiSllro:r'b
.i wSlpókzes-n,ośe:i. POLne.'jemy więc złożone dzieje AIbohazóWi, A:dygejców i Urby'c!hów, wa['OO2IDyclhplemion .górskich, których osiedla, p;i.•
eyrl'illloWlanebyły pnez wo/j:sika cal1S'kie.Pirzytacza też autor wLeile'legend dOltye:ząc)'ICh
;lyJClioda1jln'eU
KJalohJtdy. wywołuje historylCzJne fakty i zdarzenia, 'kpeś!i kiU,ltUTęi 'obyczaje Gfluz.inów, tak ba,rdzo przyw;iązalJ1yclh do swej ziemi. Z dużą sugestyv,rnośc1ą
opowi'ada o dniu dZJisi~j:s.zymG!ruzdi i jej kOIl1'taIMa'c,h
gOlslpo,aaI'czych z innY1mi rej'onami ZwiązJku Radz'ieciklego. Podobnie p~sze też SlUclhar o Azerlbejdżanie i przyz;:ar
trzeba, że ty~k;o te fma,gJmenJtyrepo'rlt'eI's.k,iej opowieści 5ąi'nteres'l1jące, które tra1&lt;;tlllją
o nus1Jo,rti:i.
Są to bOIwiem oibs'za'ry" gdzie rill k&lt;l,żdym ni·eomal kwku wspÓkzesifiQSĆ
ociera s'ię o trady:c..'&gt;ję.
gdz'i'e hiJst()l):iapr'ZJ€lmawiaru,inami górskkh warown'i, drążonych
w slmła{cih siedl'iJb. si&lt;l'fyah cmel1!tarzy i świąJtyń. Szkuda, że sprawom tym 'nie
po.ś'więcił aiUtor w'ięce'j miejsca, ohoćlby .na,wet kosztem stere[)tYivowych wyll,iC'.zanek
ń prezentowaniem
:współiC'zesnyc1h o'5 ią,gn.ięćwyrażaóą&lt;cych się os·iąg&lt;lmi w wydobywaniu flOPy, z~ooonYTm:jlecłrnolOlgiami czy wręcz zubawnymi - .nic ni'e dają.cymi
czytelniikowi - ro.z:mO'wami z jednym bądź I. dnug,im dyne'ktorem jakiegoś zdkła,du.
Ik:!lmbinatu czy koWhdzu, Fa,scynai('Jja autona tym ]oozmaClhem w gOSlpociar'owaniu n'\
;na,li bądź prz.emyś'le l)iudzJić mo'że uwsa:dni'one (JIbi,eke'jec,o do pr,awdziw.owi opisy·
wall1Y1c.hf'aktów i mi,eś,ci się, najogó.l.ni,ej mówiąCo, w formule s,uk,c'esu, A wiemy
przecj'eż, że wsz'ędz:ie ,tam, gidzie są sprawy wiehkie. dzieją się również rzeczy małe.
tYllko pozornlie błaihe. a są nlim; codzienne kłoj)01ty i tros,ki ludzi uw:ikłanych
w ró.żne os,01:JiiJSlle
duLŚwiardcZ!enia..O ty;m nic nie wSlPom,ina auto[ w swoich reportaj;,a'C;h.A s:zkOlCia.Będąc przeClież pl1Z'ez wiel,e lat ko.resporlJden"tem BAP w ZSRR
wiiCJz,ialzape;WIJ1€w:ie&lt;]e.,,co z całą pewnością wpra,wialo go w I.dumienie, jaJk ti'
nowoc:ze5lne t'oohin,ofio:glie.wieJ'kie piece, r'1l1'()CIią'@i
i złOlŻa. O tym Suchar milczy,
prezentUJją'c w pełen sztampy spo.&lt;;oo to, DO sputkał na reporterskim
szlaku, dokoIJ1IUjącwcreśniieljs'zej seLekJcji pod tzw. kątem sUlkeesu. Jest to więc zapis p()dróży
:nieco chY'bii'OlJ1y,
ibowiem brak w nim 'Oźywi,ającyah go k'O:ntra-siŁów.Takie jest prze("ie'l:ży.c,ie, że nie skł'UJoos:ię ono z samych różowych barw, Coodzi'ennej si,elank'i i zadowoleruia. A wa,rto byłolby poznać bililżej prOlblemy ludzi spotkanych podczas tych
wę:diról'.'v"elk,
probLemy ,nliie na muarę: ozy Iko'rnbinat WyKOll10 plan. ale te rlO'rma,]n,,~
ludzki,e c'odzienne sprawy. Czy wolbec teg,o owo spotk1a:nie z Jenis,ejem uznać należy
i':u'peJ!n!ieza beizwa:n!.o;Sciow,e?Niie. J,est w tej ks.iążoe wiele ciek'awyc.h spraw przybil,iżaUą,cyiOhC'zy:velil1ilkOf\Vi
piękno ro'syjsik'iej krai'ny, ,kaukas'ki!Clh i śl'odk'Owoaz.jatyckich mia&amp;t. Są di~a:we d:&gt;:ra,zy histo.rii i 'te,raź'ni,ejsz.oś'C'i
. .Dla poltskieg~ od~i()Tcy tej
kstiążki ciekawe są taikże te flra;~menty, które wiążą się z dzi&lt;ihdnością Polaków
w tej częśc,i Ros'ji, ~dzie mties'ZlkaliiQ;'l'iza c~ua, a także i później.
I

Antoni

Kuczyitski

Zygmunt Łukawski, Ludność polska tV no~ji 1863 - 1~14, BiiblLoteka Polon'ijna 3.
pod red. H. Kulblialka, Wrocław-War5zawa-Kraków-Gdańsk
197!l. ss. 229.
Mało mamy w POdlS'k~€'j
lit.eraturze opracowań d~tyczący('h problematyki
polonijnej na t,e&gt;rooie Roisji. A lemat to prz.roież ogromny, warty sz,ers.zego zajęcia s.ię
nim. Z tym większym W1ięc zainteresowaniem
przY'jąć należy ksiąź;kę Z Łu:kaw-

�R.ecenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

333

"kieg'o stanowiącą
syntetyc7!J1re ujęcie dz:!ejów ludności polski·ej, ·k!tóra z rÓŻTIych
powodów OiS!aidła na S)'lbeI1i,i, KalUkiazie, w Azj!! SnudkO'wle\j ,na Ukm~ruie Lewobrzeżnej i w Roslji właściwej. Termin "ludność pOIIS/Iro"używalny w pracy ·zamTennie
z CJl~peśleruLem"Polonia rosyjska", odnoSi "ię na ugół do osób mówi&lt;:vcyldh po polsku
! wyZinalją,c)'lchw wiQksz09Ci k'a1o)i,cyzm, maz do asob, ktÓTC w częśai :zaiSymi.lowane
(tj. takie, które przeszły na pl1Uwos,tawie !luib C'a~kJowicioelub cZę·ŚÓ0W10utraciły
z:najOlrTl,ośćjęzyka po'skiego)
za,chowały poczuc·i'e związku z .po!slką społ&lt;ecznośc:ią
i uc.zes1tniczyły wróżnyclh
farana,ah j.ej żyda na terenie Rosji. KSl!ązka do.'tyazy
Oikresu laot [1863 - HJll'4, s.ą to bowi,em łata, w który,oh ~i'cztfuność [udJnośc'i poU.sJ~iej
znacznie wzt'06ł'a na tereniie R'O'slji,.gdyż oprócz zesła.ńJców w .•kładzie rÓŻJnyt:::,h
kolonii polski·l:.h rozs1i.&lt;rn)'ll'hpo o,lbrzymi'c,h oib:S7.a'rac.hi'mperium 'carsk,i,ego zn.:ljj,owa,lJi
się em'i:graonci za-robk(JIWi. W i,ch sikłaidzie ''1Poltkać by-lo mażna
prZleds'ta,wkli:e!i
inteli,g,enojii - leka.rzy, i,nżyrui'erów, prawn.i,ków, ·dla kt6ryeh moź.liwo.ści podejmowania zatruodni·eni'a w tzw. Prj'lwiśJańs;k!um K,raju były z·(!o.·cz,nieo~a.llIiczoll1ie. Wędrowuli więc ci ludzie w różine slr'o'!1yc:ar-slkiej Ro.sj'i i tam po'dej,mowa.1i za'tru,dnienie,
częs10 bo:ga,cącSlię i o:sliąg.ająlc najwyŻJsze uZDanie miej:s'oowego środoWlis:ka za praWOIŚĆc,ha,ra,kteru, przywiązanie
do polskoś'cii
s,allidnClść w pralcy. Ail,e oprócz im,elLg-encji cią'gle płynęły do Rm;j'i hczne rzesze rc!bo1Jnikówi rzemi,eślniików i to z~ ..
rów.no w f.onni-e Z1org,m:iz'owanej., ja'k 'też na tzw. wŁas.ne ry.Zylko. ROZlbudO'WiUjący
s.ię intensywnie
przemysł ,rosyj-slk.i s'tw.a,rz&gt;ał dUŻJe zapotrz'eoowalniie na sliłę roboczą,
stą'd też w wielu zaikJ,adu-C'h pr-z,emy,s1owyc,h na terenie
R,O's:j'iza'trudni'ona
była
zna-czna liczba pTol'Citariatu pOllski·e,g-oz K'ró],es:[\va. Przy tej ,okazj-i z.aś wspOiffiI1ieć
należy, ż'e w pr.zemyśle zaalJk,dia'Żiow,mabyła nJi.ewielka wpraW1dzj'e częŚĆ ka~H:tałów
pol·ski,ch. Zatem spotykamy
równ.'ież .j taikie sy1lua-ej'e, gdzie w pOlb3lkJichfoabryk.aoh
na terenie Rlr"S;j'ipra:o;)wali wyłąC'ZJni.e pOlls,cy l'oIbotniicy, a tz,w. kolonie f.a1bJ·yc.zne
1ętniły polS/ki/m życiem. MoŻ'naby mnożyć tuta'j przykłaidy dotynące
różnych fo-nm
pol.ski.ego żyoC'ia na teren'ie Ros'ji i wkŁadu porraków II\' jej rl}Z.wój gos-podaI'czy
Omawia,na ks'iążka zawiera bowiem mnóstwo
inf'orma1cj'i na t,en tema1t, otwier'ł
prz,ed czyteln:ikiem
szerulką panO'rlamę dziejów POilsikieg,o wychodźstwa
w RC:ls.ji.
sięgającą swy;mi początkami ko,ńca XVI stulecia, Al,e o ty'ch spriaw,a'ch pisze Z. Lu'kawski ba.I1dzo ip:Jlb&gt;ieżnie,podda'ją-c je anaoliz.ie tytko o tyje, o iI'e tby.ło to .kionleczne
dla zrozumienia
pCldłaŻia h'istorycz1De'go późn['ej.szych prooesów. Mamy w.ięc 'tulaj
inf'orrna,c'ję, ii dzi,ej-e PO]laków w Ro-sj,i i Rosjan w Polsc'e :&gt;ięgajągłęboko
wstecz
hiSlvori-i oou krajów, co wynukał,o z faMlu nwtura.lnego sąSli'ed:z'!wa. A że stosunki
te nie zaws&gt;ZiCukJaldały się -na;jllC1Piej,więc w w)'lni:ku p.rowaod2'JOil1ychwajen faJe
jeńców wędrowały
w dwu kierunkach.
Polaocy pr·:l)eI1Jrzy:myw.al'ijeńców ro-sy;jskJ1Cih,
w ROSljinatomi&lt;lS't po ka;ŻJdej,ze zbrojn)"Cih pCltytczek przybyw,a!a l·i'c7JbajeńJców polskkh. W.pra:wdZJie w 'toku rOZiejmów i mi:sji dy;p]'OImatycznyoh podejmowano
USltalerliia na rzecz uwa']:niunoia jellJcÓW, IlIi,e wszyslt:klim jedina'k wdało s.ię powrócić do
kralju. W S't,osU'n:kacihpolsk.o-mos'kiewSlkieh, po'cząw;s,zy od w(~jen Stefana Balto.rego
z Moskwą, a później aż do XX wieku, wielu Bol'aJków 2'Jesh~nydh zOlsll:ał:oza Urali.
Część z rniidh włącz'ona w pierwS'zydh .lataJdh OIpanowywania
Sy:berii prz,ez
Roojan - do (~didzi.alów kozaCik,ilcihkolonizowała
conaz t-o 11000.eobsz,a,ry i uczestniczyła w wieilU ros)'ijs!kiClh p'()chodacih na wslcihód. W omawia'll'ej kSiiąŻJce mamy
nieco tnLorm.a.cji z tego zalkir,esu, zwJasz,cza w f1ozJdz;ia'!et..ra'k:tującytrrl a jeńcaoh
polskc.h i zesłańcach w Ros'j:i ona'z w rOZJdzio&amp;ile
IPDlświęconym pier:wszytrrl kOllo:ru'am
pOIJ:skiunw mia;sitalc:h r-olsyjskiiClh.W ,d.als'Z.ejczęśC'i praca podzielona jest na rOlzdziały
omawiająoe:'
emli,gra'aję za,roblkową Ludności poLsikiej dlo Rosjli, udział Bo!laików
w rozwoju .przemysłu ms j'lj'skii€\go, Ii:c·z,elbnaść i strukitiU'l"ę z'U'W1odowąoraz stp'Ołec1Jną
Ludności pol-sklLej w Rosji, c1haralk'tery,glt)"kę poslzczególlrl)"ah gu-up ,polu'!1.ijny,oh, ~u-

"

�334

Recenzje,

p:rzeglqdy

wydawnictw

d czasopism

dentów polsk.icih na uczelniaoh oesansrt'wa r'osyjskieg&lt;o, dz.ialalnOlść kalt·OIlildkkhtowarzystw d~hI1o,c.zynnych oraz ku1'turaJno-o:świa'tową Pol0':-.Iii rosyj,sik:iej, p'Ollski'ch uczonych, podróżmiików .i Oldkrywców w Rosjli, udział BOIlaków w wsyjs'kim ruchu rewołucyjny:m i Ililbemlny1m.
Tematyczny
za:kres pra.cy jest więc ba'~'dzo szeroki. P'iJ:C.zynając od mzważań
pierws.zy·ch pOIJ!slkic,h
lmiUtaikitów z d1::&gt;s'za,ramiR01SIj'i,przez opi,s emigralcj:i zarobkowej,
jej stnulkibu'rę zawodową i s:;:uł:eczną, w~·es.zc:ie dZ.iał'alnolść pOllalnijną, a talkże udzliał
POIlaków w naUlce rosyjski'ej oraz w ruchu r,ewo,lucyjn)~m. KaŻldy z tyclh Le~natów
mógłby sta1niDwić odirę::mą zu'pełnie pOZ)'lcję wydawniczą
są h b':wiem
s,J,rawy
niezmi'ernie i.slto~mew h'st'olr.ii nas:zego s'::)Qłeczeńlstwa, a talk ,mało dotychczas znane.
Jes1t w,ięc ImiąŻlka Z. Lukaws:kiego pozyoją stwClrzlClną 7 liczn)'lch d:my'c.h źródłowy'ch, w kitórej wy'diarz~ia o sze,rszylm oha,r:a:kterze rClje:strują nieraz historię losów
ludz.kJich, wyławiają'c z nich to, co ma najistotGli,ejszy związ'ek z t'El:nat.em iksiążki.
Faktów takic,h j,el3t Ina łama'ch książki sporo i odn·:szą s'ię IDlnedo różnych tematów
pOlIskiego żyda w Ros'j'i, PO'ZJnajemy więc poI~k,ich lekJ,rzy, :inżynierów, p:rlOfes'o:rów,
badaczy i iPoldrÓiźmi:ków,pirzemysł,owców i bankierów. Każda z tyclh pr;iSltaci "dum:e·'
wla na s:w6j slP'O's6bi poprzez swoje dz,iałanlie jest nieraz związa1na ze slferą zjawis'k
naltury olgó:lq,i,ejszej, jak. np. przemysł czy nauka. Ni,e zamierzając
sltNls'ZJczaćwywodów auitolm d:oltycząlcycih o,kreślolHycih kwe:s't:i:i po's'1.awionyc:h w kS'iąż'ce ,na.Jeży
pOtdikneśLi:ć,że WlialdiOl:nlololc'i
w IlIielj zlJ.iWCllrte
to rlie ty:llko PiIlobl'ematylka stricte h':'ltc&gt;T)'!c,zna. W'i'el'e :bowiem jeslt w niej pr~i)lemów o ohalralk1.e'I"ZJe
s'ocjo1clgikz:ny:n, zwłaszczla tycih, ~tó:re odnolszą ,s,ię do z.~ó0nilclQlwanyc:hdziałat różnych środawisk polondj'rl)'lcih. Dot)'lczy to DIP. kośóoła
kaltolli,ck1i'egiow R'osji i licznych p:.llslkklh parafii,
ktÓlre prow,ald;zliły hOlgaltą działa.lnolść slPoł,elciznąikulturalllDą, w efekde której asymlllalcja ludności polsl]{]Lej przebii'egała zna'cznie wo,lnii'ej. Wspl1ma,gal,i s,ię też P,ollacy
wza1j'elmn'ie poprz,ez szerok,o rozwiniętą
dział:alność tc.warzy:sitw do:bnoczynnych maz
unne inlstyltlUlcjesporec'zine t)'lPU "Dolm Pol.sk1i" w Odessie, "Dom B:::ls,ki" w Mcyskwie,
czy organiiza:eje pOil,o:rrijne w ,rodzaJju peters!bur,s,kiego "Ogniska", ,.Promlieni&lt;l" czy
"Sokoła BOllskile:go",Poin:a.dto w wielu mialsltcKlhros)"jskicih iSluniały bib UC'teki p:;l!s'kie
czy pOI!:slki:eksięg·Q17jbiory pr)'lwatne. zwta,s,zlcza pows,zeohne W· do,ma'ch polskiej i,ntel:vgencj,i, KażdaWliększa
kolonia pc,l~k:a s,tarała się też zorgall'izow&lt;lć nauczanlie
dJla sWY'clh dzi'eci. ZWylkle zaik~ada:nQ elementalrne
szkół.k i parafialne,
w których
wprawdz:i,e językliem w)lkłaidowym
był język rOIS)'lj's'ki,ale wElgii nauczano
po
polskm. S:talralno s,ię więc urządzać
dla mł:o&lt;dz.i,eżykumyni,edziel1n:e
i wiccwrow,,"
języka po,lskiego i hiisitor.i:i()jc'zy~t,ej, w różn)'lm 7Jreslztą zakresie sprawa ta wyg:1ądella wM,oskwie,Beten~bu:ngu,
Ode~sie czy w mi,ejsicowośd'aeh oidda.Jolll)'lch o,d
wię'k.szY'eth c.en,trów ~UllbUlral~nych,którymi były Wli'ększe mia:sia. W tych mialstach
bowiem fu:nkcjloiI1owały wyższ,e :uczelnie, na któr)"ch studi,o·wało nieco młodz'ieży
pOII'sikielj. M~odz!ież t:a CZęSlt'O do:ra:b:iała sioihi:e korepet:l',cjalmi w zdmoiŻni'easz)"cih
dOImaich, uczą'c jęzY;ka poilski'ego i hisborii Polski. Pw:bl,em młodzieży po;Iskie'j Sltudii:ują:c:ej na wy;ż.szy,(lh UlczelDJia'ClhrosY'jlS.kich r07Jpalbrywany je'st oddzielnie prz'ez
Z. Łu'kaw'slklie:g:o i przyznać
trzeba,
że zawa,r&lt;te w książ'ce wliadomości z tego
zakresu są świ,etlnie udoikiumell1Jtowane, two'rzą spójny othraz za:tytulo1wany Studenci
polscy na uC'zelniach :rosyjskich.
A SkoOII'O
już mowa o st,uden'1Hch, ,to wspolmrrieć też
w)'!pada a pe:wnyc1h cholcia'Żlby IJJa,zwisk&lt;l'Clh
po:lsk,i'clh pno:fesOirów na uc,zelnia:e.h rosY'jskic:h, a 'tak Się składa, że nilektórzy z n'jlclh to dawni s'tudenoi tych uc'żelui.
I talk np. w I&lt;n:slty!tucdeTe:chnollo:g'ici7Jn)'!mw P,eter&amp;burgu pracOiwail'i prolfesorowi'e·.
Jain Jasirzęl1:Jlslki,Ma,rian Klros:ncJWislki,Kaz'j:mierz Smol:eń:;jkJii inJni. Na Uni:wersyltecie
P'etensib:ursk'im wylkła!dowcam!i by:lli: Wincenity Andukowicz, Józef Sękowski, Anbni
MUlchil1inski, Ignacy P,ieitrasze\VIski oraz 71na'CZI1€gmno inlny,cih post3;ci, które na

�Recenzje,

,przegtqdywyda,wnictw

335

,i czasopism

tnvałe zwiąnne
,ą z dz1ejalffili po']skiej i rosyjskiej n:uJlki. r:8oldoibni,ebyło w il1lily,ch
uczelniaich w IvlO:ilk-.v:e, Odes:s,je, Kazaniu
ma'z w Aikademiri Nau,k. Z clhwiilą
()dzysk:mia niepodległu'ś~ri prz,ez Po,Iskę wielu pracuwr;iJk6w narUk,QlwycrhrosyjskiCih
uc,zeln:i. P':]llak6w z po,cho!dZJenia, ,prz.eniJoislo się do kraju i już w W1o,l:nejOjczyźnie
idosłużyk&gt; slię zaf';lZ1clzy;1mj1Clh
tY'włÓ\w nau/k,OIwyJdh.Jeslt bo jednak Oid:d2JielnyjlUż temat"
ictóry z całą pelW'!1\uśc'iąZali\LrteI'ej~uljekth'ldylŚ hJj'sltlorylka narulkli talk jak WlS(póŁclzleś'ni,,"
"
dora:z Clzęśdie&lt;jZJa'C1zym&lt;l
slię u nals pilsIać o plolllSlklilclh
balda'lJli,a)(:hIlJaluJknwYlclhna 1Je:r'eni,e
Rosjli. A były tro baid&lt;llni,a olbejmująJae ~ym
Z)ISlię&amp;;liJem
wi'E'I'e diZJiJedzlilll.
PlilSizeO&gt;tYIlTI
,rów111lieżZ. LukaiwlSiki, wylffili,enia'jąc SIPo,no na'llwiJslk, z etnolglrafó!w zaś pnzyltaiClz~
,(jiS'iqgt:l'ęci'aEidlwanda Plieikalnslkiilelglo,
BrKJi:lJ:u1.:llwa
P;j~IS'udslk!ilelg!o.,
F1ellliJkJsa
Kpna i Wadawa Si,eno!S',zewsik!i'ego.
W S',ulmJLe
jlest tJ j:ednalk s\1'JkliJc
bal~diz'Ok!rÓ!bkitlWlolrlzą:cySIW(JIi'slt.et~o
l'C1d:zajiup:'eamlbiułę do hilsit!(yr'ili
Plo~~~llch badań nalu!kJlw)'1c,hna tereni·e ROISljli,c,z,ekającej ciągle na :~WElg)o
arut':)TIa.
Tak w,ięc z grubsza na'kreś]lolllo truta.j zawartość
Z. ŁukGws:kie&lt;g,o oraz za,aik'cen·
to,wano }ej w;HtośĆ, ZJwła:sz,cza że jej temart, niejako
za przyczyną
"urzędo·weg.o
zapis,u",~tanowlił
.przez wicIle la't zjawilsko ni,eolbeclne w naszej biJsitoriol~rafiJL.W 't-Qku
1'ektury budzi s,ię niekiedy ŻJctl,że au!t'or Imu'siał w tak slkJrÓ'k)wej fOll1mileport,raktO'wat'
:n1e1które tema1y. Głębsize wnilkn:ięoie w nie pr'zez pislząc,ego tę ksią,zk'ę dalolby
bez wątpienia
czylel,nikom
moż!i:wllść ujrzenia
ty'Clh zagadnień
w sz,erszym ko:nteikścl1e pOlliityki icarsbcih zat':Jolr,cówwohec sp:ra'w po,I~ki&gt;ch. Z !drUlgi'ej jedn:aik s'trony
t.IJUano zalrzu-c.ić Cllutorcwi, że dokonał taJk1ch a ni'e innych skrótów,. Sij;~d też w,iEl!~
z po,ruszolIlyJClhW kJsiąlżce problemów
zasługuje ZJreszJtą w pr.zyszło:kl na daJisze ro'zwa;żania. Mam tu na myśLi między innymi wkład Polalków w pJ'znanie kualtiury
ludów Sy:beriii, bowj'cm poza tym, CIO do 'lej pOiry u nas nalpisano, wie,le je!st.
~eszcze do z:ro1bielDrLa
W tY'm ,temaClie. Ale nie jest to jedymy t,emart nadadąlcy slię da
dallszyeh r'o,z'wa,ż~lń.Nal],eży tu 'niP. kwesba szkorln.ictwa po,lslkliego w ROls'ji, zaga,dDlienie po'skiidh sltUJdentów na uczełni&lt;l(:,h w!syjskri'clh, sprawa rewol11UlcyjnY'cihzw;iązków
polsk0-1"0sYljslkiiCihI wie'!e innych. W calośc,i, reCicnZJwana ks'iąż!ka jeslt wa:rlościilOwą
po,zycją naukową, zarówno ze wZg]lęidu na ,problem który ponusza, jaik też z uwagi
ina falkt wyakc.e:ntow.ania wieilu prabilemów wyma,g,ającyoh
dalls,zych ,studiów.
Antoni

daw

Thomas Lindsay Baker, Historia
119'811, ss. 285, it

najstarszych

potskich

Kuczyński

osad w Ameryce,

W,w-

W !ata'ch 1864 - 118'516 z Gónnego
Ślą'ska, z ·Q.kolic Qlesna, wyJemig;rlOwalo do
Tek!s'asu ok. 1000 ludz:L. O'si:edliiih..s'ię oni w miejscach, 'które naz'WIa)EPaiTIin3.Ma.r:i.a.
Cz~."t'ocihoW1a, K1o(Ś:c'iUls·iko.Była to pi'erw:s'za zwarit.a gnupa Pola!ków-emigra:ntÓ'W
ooiaodłY'c'hna roUi w 9tanaah
ZJj,ednO'C!wnych. Z,alożYllri oni p'i,erws,ze ,paraifiie w tY'm
kraiju, wybudowal.i pierwsze s.zkoły i kO!Ś'CliJoły.
Za:ill1t:eresiowianie uimli· naulk1i i puiblicys,tyki pOllskliej daje się zauważyć niemal od dhwiM ich wY1rusz:enia ze Śląsk.a po
dzień .dZlis!łej'szy.W,śró!d szeregu publiktalC'i'i wy,róimiają się pr,aloe A. BWIż,ka (Śtqzacy'
w Teksasie. Retacja o najsta.rszych
osadach potskich
w Ameryce,
119712). Obecn:i,e
otrzyma,j,i,śrny tlu:ma:czenie
l1&lt;l i'ęZylk polski
nieZImieMie int,erlesu,jącelgo s,v\lidilUm
T. L. Baikera, &lt;1ll11e.rylmńskiego bistoryjka iLafas:cY'oowanego &lt;Wiejami o.sad pO!I's,k1ic.n,
w Teksasie.

�336

Recenzje,

przeglqdy

,wyd,Cliwnictwi

czasopism

T, L. Baker, .kreśląc his'borię .po,]ski,ego chłqps'kiego ()sa.dnic'twa w tek:sas~i,c.h
pawiM,ach Karnes i Ba,ndera, oparł się na nieZJmieTnie ,oibf,iJtyoh l różnoLJdnych
źródla,ch. Wy!korzystał arohiwa amerykań'skl]e, n'i'emliecklie i polskie, IOlkamą prasę,
a także posłużył s'ię tradyoją ustną, przeprowla.Qza.jąc szereg wYW1iadów 1. potomkami ,pt]Brws'z,y&lt;oholsadnl~kÓw. Rezulta:tem
jest rzeteLne, drobiazg,owe oplra'cowanie,
u:jaiwnila!jące W1ielle nilBznanych s)jczegółów, prolSltujące wiele błędnych
tJ'l'n.iemań
i miitólW.
'Przyczy:ny m']@ra,cj'i Sląza1kóiw naś'wiJet:!'one ZJolS:t,ały
w pracy bardzo precy,zYJn~e,
a i'ch anailiza jesz'cze 1',1'1. ,dowodzi, że doszuk1iwani'e się pędu mi.gr,;),cyrjnBg;JwyłącZin:ie w sf,er,ze elkon'OImli'cznejj.es1tIPOiwa.-ŻJnyrm
U:pIl·os'ZJczenieim.
Sy'tua,cja ekOlll)Hni'czna
l'odzin emLgl1ujących byIa s'uolsunkorwo km'z,ytslt,na,stać je byłl() na opłacenie podróży
i zaklUp z'iemi w Telksa:S'ie. To ,raezej najib'ieciniej,s,i pozostali na miejs'cu; w uboiżejąoe1j w wyrnLku niekorzy.s'bnych dla chłopównefonm
a,g,rarnych wsi górnoś,ląs'kiej
na dOib!i!t,ekna,wiBdzanej przez kolejne klila klęskami el'emenicHlnymi. S,redniczamożn'
opuś'clHi ,poczęś'Ci wieś Hc,ząlcna lepszą dolę na (~bczyźnie.
T, L. Bakier wśród ,prz)"czyn wywołująicy.:h m'igr.a'c-j.ez Górnego Slą'slka wymi,enia: dys:krymiinaej.ę społeczną 'l :narodową ClhłoipÓiwpolskic:h p,rz.ez slP'rawujących
władzę Niemców (Imni'ejlszość n1emi,cdką), abawę przed wciel,eniem di) wojska,
zachęcająoe l,i;srtyz Ameryki, działalnoś'ć ag)(mltó(wemigracyjn)"ch, pOlparoie ZJestr:my
właśc1idieh ZJiemskJrdh omz rOZlprze.sltriz,enianie slię przesadz;ony1ch wiadomoś'cl [) warunikaclh żyrda w Tleksasile. Wiellką rolę odegrał w interesującY'm nas przypadku
m1gra'cji k'Sliądz Leopold Moczygemba" kra,jan em1grantów, ich duchio'wy opiekJun
w pie"Gws,zym, naj'trudni'ejs'zym
oikiresie o!sa'dr~ilctwa. On zresztą pr:zyczynił SIę InajwY'raźmliej do wyboru miejs,cao,s1edJ1enia" zaikl~pił w imien1u osa.dnilków dz'iałki itd.
lPIi'eI"'wszy okres pobytIU Ślązaków
w Teksasie nlile był s,ielanką. P.iomerskie,
surowe wall1u:nkiipr'acy J żY'cia, 'nli'epr,zyc'h)"lna przyroda i wro,gc.ść e~toczenla, ni,e
zmiecihęciły jednalk osadników, choć - bez wą't:pilerYia- zupełnie ina'cZ)ej wyobnżaJI
s,oibie oni nowe życie. Prac'(Jwi:tość i 'UiPór ~p(Jwod[)wały powollny, lecz wynźny
wzr:osil zamolŻ!nolści imdgm1ntów. I Wtedy naistąpił trudny,
a nawet dramatyczny
okres wOlj'ny domo'w,ej. Teksais opowiedzJiał slię pl~zecliw unii; nie int,er,esującyc'h się
sprawam,i pohtyoZinymi osadn~ków pr!zymusowo wcilelano do wojsk,a klonf.ederackiego,
z które@o naj:częśd'ej po prastu dezerter,owalli, plizecholdząc na stronę unio::}istów
Sytualoja ekonomi'czna 'Deksasu, a tyrm samym ols.aidników z Pc:lsiki, po:ga,rszdla si'ę
z rOiku ina roik. Konilec wojny domowej nie był j.es:ZJczekońc,em eier,pień. Ni.epolkój
weW1nętirz:ny w Teksas1i,e trwał jeszoze k~!'ka l,a't; szy&lt;kanowani,e Ślązaków przez
zwyc1iężonycih sym:patY:ków konfederacj'i u:truclinHo na wiele lat porozumienie
między ,olsa:dinik'amia ludnoś.c.ią amerykańl~ką.
W zasadz:iJe do pierwsz'ej wojny światowej mieszkańcy ,Panny Ma't1i:i i l'llnyoClh
os,ad po,l:slkilchżylli włalsnymlisp'rawami,
w pewlnej izoila'cj,i wobec otocz'enia. Sprzyjało to zachowaniu gwar)", obrzędów i ZJWy1crzajó1w
w)"n:ies1i'olllY'c'h
z km'ju. T. L. Baker w ogranuezolH)1m s'topniu, pOls~uogU!ją.c
s,ię wylIll~klalffii
ba,dań nad klllllltulrąGórnego
Siląiska, próbował
okreś:Lić s'to:pień za'chowawlclzloś!Clikiuiliury t,eks:m~ki:chSlązaków.
Już oo:we't z je~o lakaniC'z:nyc1h Uiwa,g wyIniJka, że jeslt to s:t'0lpień ba,I"'dz·owysoki.
Za.gadnienie to WY1ma,ga zI"'esztą jeszcze badań, opartych na I"'osnąc,ej znajoiITI'o'ś,ci
!pocliboiZa,z którego wyrosła k'llJlturr"a oma'Widinej zlbiorowo1śoi polo!]~j:rJiej. .leslt to
jednak z:ada1niie, joalk sądzę, dla etnQgrafia, rue dla historyka, który;m jest przedeż
a u1eolfpUibili:Jm:oj
i om.a,wia:nej.
IWyraźne IpX''Z,emianyw żyCliJuspołecznym poit'umków o("sa'dnikówśląSlkklh w Teksas:ie na:9t~piły, joak dowodzi auiOlI', IdQIJiie~ow !W]e!k!uXX. Dokonał 'siię wyraźny
pOSltęp li1nt,egIlac:jitej ibiorowolś1c'i z,e 'spoIeoZiei.s:twem amerylkańJs,kim,AJutor nazywa

�Recenzje,

przeglqd'y

wyd.awrbictwi

337

czasopism

ten proces amerykc'l,niza&lt;:ją, choć j.eooocześni.e stw.i&lt;er,dza,że towarzyszył
mu wyraźny 1'0zwQj działal,ności polskich organiza,cjli napodowych.
Wydajes,ię,
że ,mamy
tu do czynie'l1lira z typow)'lm, nie tyl'ko cUa środowisk pO'lorl'i'j'nYClhw USA, procesem
integracji :sirukturaLneji
kul'tur.aJLnej .prz'edc w.s:zy's.tkim w pe&gt;łączeniJu z proc€'Setrll
eitnicyz:aoj i.. W tym :kontekście słu.sznhe brzmi kOlI1kil'u.zja•.rut,ora: "W ;mor.zu kultury
a;merylkańslkiej jedyną .na.dziejądl.a
był)"C'h ·emigJ.·'a!ntów .(ralc.zej dIu potoon1ków em-igraintów - Pl:ZYP. R. K.) iŚląsk:iocih'00 ZJac.howantie .dziedzJ,idwaklU.ltury
naf'OdCiwej
jest U'czeSlbniotwo w pol.skim żYlliu rehiJg,iljny.m i w Oir~'ltiza.c.jach świeClk,~c·h".
Książka T. L. Bakera joest 'nieZJmiler:nie intereSJwjącym s'tuidium !h.islt'OfY'C,zny;m
zwartej zhior,oiWoścj polonijJ'ej, nie ,p.o.z:barwiooy:mpożytecZJnych wy1CioecZJek
w slt,!"OIlle
soc.joI'ogii j zwłaszcza et:"l'ografj,i. J,est to !pra'0a tym ibaniToiej ,intel"es&lt;Ująca, że wys~a
spod pióra Amerykanina,
prezentująoego
ni,eoc&gt; iłnmy .pumkt wi,drZJeni,a niekitór)'lc!l
zja;wdk i pr,oc'esów ,niż ten,ello 'k:tóflego iprzyzwy,cLaJlili I1aI_ pClls,cyba da'cże,
Ryszard

Kultura
Bibliotekę

skupisk
Narodowq

polonijnych.
oraz

22 i 2J3IV 1980 r., W'arszawa

Instytut

Materiały
Histori'i

z sympozj'um
Polskiej

Akademii

Kanto'r

zorganizowanego
Nauk.

przez.

R'adzl,ejcowice,

119IH.,
llS. 2lJ7'

Jalk sbwi·er.cl!zJił:WiiJto1dSltan:ki.etW1tCZ
we wSJj,ęp.ie-do omaIWiia;neg;o,tomu mateJiiał6:w
z sy,l'l'1jpoz.j1uim
radZi'ej1owickiiego: "llIiezaleimie od IPo~lą:dów ·na ,defVnj.cję Poo'onii, okireślenia j.ej. liczebności, ,ocen doty-ezącyQh f'o~i Fol.oruiJi w ,dz.iejaoch iJ1Inydh namdów.
wyda joe się pewne, że· 'najwa,żn:iej,sz,e pr·oIoelsy i 'na;jlbandz'iej zn::r,mielllne, 'któr.e w Bolonii zaahodZ!ily do'tyo.hc,zas i nad:a:l 'zac.hodzą, wią:żą się re .s,ferą szeroko poj,mowanoej -kultu.ry". Nie dziwi zatem fakt poświęcen.ia ,temu tema.t'OWli kia.merencji" a takiŻe
duże n:adZJiej,e,jakie z nią wiązano.
Rezulta'ty, jalk mo'żna są:dz.ićz
preve.n,tolWanejpuhl'ikalCji,
miec·o roz{:'zar'l&gt;wały
zarówno organi.z.a:io,rów jak i lU'czes1mi:k6w,c.ZJeg,0,dow'ody Zfiaileźć można w .reliestracji skąd 'i'nąd dość ożywfonej .dy&gt;skusj'i. C'zy;telni!k mOŹJe'c.zuć 'Slię '!'1~ecoroz.czar,owany 'l'ozbleżnością ,ty'tułu 'ksią~żk!i 'i jejzawanbośc~i.
W istocie Ibowi,em, 'Pc)Za wy'jąt'ka:mi CRo!S1j'a,
ZSRR, WeneZJUlel.a,tu i óWldziJewZJmi-anlki'o Bra.zy:lti), owa ty1iulowa
kultura skiupilsk polr.OIIJ!ilj~nyclh
ograniJcz'a Isię do 1k!U1~1iUTY
(w węższym ,roZlt\,mi'eniutego
terminu, tj, dZlia!aJ!ność instytucji
ku]ltu'r{~twórczycih w rodzaju szk:olni.c'trwa, parani,
k:lu:bów ar!tyostyczny'ch itp.) sikupisk poloniJj,nydh w Sta:naohZj,e'dno1cZOlnych.
Ni'e
ozna,cza bo jednak, i'ż zalIni'eS'zczo'DIe[Ief'eraty p(}lZJbaw1i.one
:sąświ.eżylc:h myśli i i,ntterpreta'CJj1i.WZJa!Saidz'ie wszystJki'e one slboją Ola wysdkiill11 poziomie i 'Wnoszą sporo do
naszej wiedzy ,o za galdni:ell1liaidh,lkitó[ylm są pClświęaone.
Trzy a,r'tylkuły wy:bijaJją ~ię wśród r,es~ty" oda'iąc nie ;tyltkioi'nionma'Clje, ale także
-czy
'PT.zede ws'zy.s1JkiilIn- .s'1:anowiąc -ory;g,inalline,co :n'1e zna'czy, że hezJdys,k;u,syj.ne,
pro;x)Zycje teoreity,()zl1lo~et()ldOil'Otgrczne. IJcih waT'tc&gt;ść zwiększ:a fakt, :iż - ja:k dotąd
- JbadaJnie kiulitUJrziblior,OW0i9di
pol'oni'j:nydh nie dOIl:ll'1oiWa;dził,o
do si.ormuJ.'Jwan.ia ogólnie :prz)'ljęty'c.h założeń; W1pr,oiSlt
prZJeaiwni~e - 'w dOlść 'OIbfi1tymma'terialloe €'m'P~rY'cZJ:rlym
r'zuca się w oczy odoWJQ~noś(:deJJiin!i'()Iwania tak iPodrs.ta·".-owych &lt;k'a!tegof1i,. poznawczydh, jaJk 'kJulituTa, grupa ·etai'czna, ,asymDlaJcja. .A,Ir'tykuły, J~1ill'1etu wspomnę., nie
rc&gt;zwią~u:ją 't:l'1udnośc'i def:iJnJicyj:nyClh,ZJWraca'ją .r,alcwj uwagę ona doniosłość refl.elkislji
l

22

Lud,

t. LXVII

�338

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

metod0i10gi~zn€'j
i stan«)'Wią pewll1eg'0 mdzaju
pr·o;:wz.ycj€ uki'eru:I1kow'l·nia
takiiej
reiilek,s'ji.
N~(:'aLTIiiejs.7Je 'WYlda:ją mi ,s·ię uwa~i G. fubiń's.kiego
~MetodologU:211e problemy
bada'ń

kult.urowych

zbiolTowości'

etnicznych

w

spolecze1'Lstwach

plural1oStllcznychj.

A:rlty.k1uł składa się z .tlfw::-h części!. Pierwsza .za:w.iJcraPe&lt;f1lek'sję nad ruairu:rą odrQbności
k!uliurto'Wy,oh zbioro'W,o$ci etni,cZinycJh i kon»ekwenojam:i
'metodo'logiezny1mi
tyClh odrębTIiOiśc.i.Druga jesit kirylty'c:zną allnJ:i'zą tYplowycth przykhl,dów
badań k,ultlUry :nb'iopowoście:tniczny'ch;
trzleaia za:ś zawiera
propozyc'je
założeń i dyrektyw
badania
odrębinoś'Ci k\.llli1Jul'O'Wy.oh.
BClgaJotwo anaLiz ,i pr.CJipU'zy.c'}i.z-awaJr'tydh w alf,tykJule Slt-n,wia g·o w r,zędzi,e Ipcds'lJawolWyClh l€lktux dla tycih, :którzy pr&lt;l'~ą z por.i:yitkiem badać odręb:ności kUlltulf1owe.
cihoć ,tu i ÓW'diLe pasja kJryfty/ki autora
1Jmu;.c'Z3.do ilxJ,lemik Na przyllda.d b.ra:k mi
glęb'szej krytykti podej-$C1a badawc.z'ego, 'które a'U1tor z pr·:neką'Sem nazywa
"f'o1klory;styc,znJo-.eitJruograficiZJnyrrn"_Z;g.adz·a,m ISiię. że j€lSi 'ono 'Cid€'lfW1alneli błędne, ale 1S
•0().
rob 'poiSltaIWJierLi"'l
lS{prawy lSiugerUlje, że .jeOlt Ito poode.jl$die 'ChalraJk!teryst)'1C'ZJnedlae"tJnografów i fol:lcl-orys1ów, kiedy - deślti. ~m mclŻJna C'oś l1Iaptra,wdę zar,Z'ucić, jeśli c.hodZJi
o badan'ia etni-cnne - :to po pmsltu strOlIlli'en'ie od niich.
Rówtn'Le interesują.cy
jest d,r'tykiuł A. K. PalluClha (Problematyka
odrębności kulturowych
grup etnicznych
w spoleczeństwach
pluralistycznych).
Jeslt Din w m:liej ..
sZyJm stolp'l1ilU prqpazycją
b a:darwtczą', zawiera
InaltOllnias1 ciekaiwą anatllizę pojęcia
,ikulitUll'a" z punkibu wi-dwnia
Ibaidan'ia z'bio'!'owości etTłic:ZJnych - w s0cjologi'i
i antrQpololtii k,uLrorowej, Z myśli ~QdnY1Cthuwagi &lt;."hciałbyrn zacytować na's1ępUijąCą:
"NaJ'zuCIa się S1Ugesitial, że u podstaw
s:wo&lt;'istoOŚCÓ.oidTębności'ktul1iUfOwyoh SlpołecJ;eń·
s&lt;twa p!lllral,i'styczneg,o
leży faktt kOO11JUIIli.lmcj,i
kUJlltuwwej .pr,zez granice
systemów
kiUirt-ury poszc7J€lgólnYlc1h g'f&lt;U1peitlniC1Jnycih. Przełamanie,
chOćby !1;yJ,ko w riiewieJlkim
zakr€lSiie, barier
()IhClO'~ci'kul'turaw,ej
nie ozna'c-za nic ii'n'n€g-o., jak nawiąza.nLe kOllUlUni.k"~iju, czy;1,i podJjęc'ila wy:m1i.any prze'lmzów
ikJUiHUif'owych. \Vymia,na ta w(;a Ie niC!
oznac,z:a pr.rejmcJlWania OIOcy,ClhelementÓIW kulltil1ry., na eo kładzie si·ę nac,ils,k w talk
ooI'dza popularnych
w an!tr'OIpooogi'i i s'ocj,Olo;g'i:ikOlnc,ep,cj,a'c&lt;hakiullturm:ji, ctho'l'iaż :nie
wY1k,l.ucz1ai tego rodzaju
pro,cesów".
POIgllądy ta,kii,e ,fjujmowalTIlie ,zaga.dni,etnJi,a w ka. tegO'l'iaclh t.eor'i:i kOiJniUlT]i1kacj'i)mogą skłaniać
do sprzeciwu,
lecz stanowiąc
do'ść
Z'w,a[')!;ą[ g'odiną Uiwalgli :PWpoiz.y.oję haJdaiWICzą bez Iwą.tp.ienua iPOISU!wa,ją'napr,zód !J1Ii,ElC'O
u nas - i -nie :ty.1kto u nas - zaiPóŹi..'1i,~ l)(Jidall1'ia'kulburo-weg,o Zlfóż'l1Ii:cowa'n.i:agl11Uip
etirniczi:1y!c,h,Z!wlas,zcw w sferZJe raliLek'sjri meJtJodoii·O@iczn·ej.
Z kOJei P .. Ta.ms

w praley

Problem

kształtowania

się kultury

polonijnej

w Sta-

SIporo uwagi Ipośwtięca :ndeJ:1i.ni'owa.nIDpojęcia 'kUi1rtlura, dążąc - do n1egowaIDej w seT]",ie iS'tnien:ia pI1:nez ni'e'kt6ry-cłh badaczy
- k&lt;lltegQrrili pojędi'QWej .,;kul'tUlJ"a !pnlonilj:na". "Je9Li - .piSiZJe,001 - .i.s1lll'i€i,j.e
'Sjpołooz.n;OŚĆ POll'OIni'jna, srt.a'nO'Wlią'c:aprod jalkiumś względem
wyodrębniony,
własny
sy,s,tem
d:nialaniila s[połec'ZlI1Ielgo,zasrp~adadący
j.aJkieś potrzeby" to tym samym ist'nieje (k!&gt;zt.alIiUde się) j.aka,ś polonijina kiuilit'UiI'a".
nach

Zjednoczonych

Ameryki

Pólnocnej

Zb:iOiI'OWO$c:iIpOlonijne na świecie posiadają
bez wątpienia
SiW;)je kut1iury w senlSie zarówna
węIŻSzym (&lt;im wła,ś,ni,e pOiŚwięeone były iPO!zoslt8:łe referaty),
jak i szerszyrn, tak r,:'wa'nYlm gIOlool1:nym"czy też w aIIltrOlpd1Qg1i'ClZnymsensie. B,.dania klllUury
gI'UlPY e'tni1c.zmej, w jecllnym .i d11Uig'iJmI'o1Jul:n'ien;illl, niosą wieLe problemów
zarówn")
teweiy'cZJnych,
ja:k i pra kttyocmych, o czyrrn dOIW,()/dnliep.rzak'onać s'ię możemy !&gt;uudi·ując zamiies,zóOII1Je w ;recerl'z'QWanym tornie pra&lt;.'e. Jesteśmy
na początku
drogi,
k:tmą wa:rlo PÓjlŚĆ.
Badania
TIiad prz.emiallllami Zlb.iOTiOWOlŚ'ci
polonujny'oh
na świoo1e. prooesami
kh
asyultul'aC'jli w 'ositarteC"znym rozra'Cihunlku okatżą S'i:ę głów.rue badamiiami nad istotą

�•

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

339

i czasopism

" trwab~c;ą
ich kultur, Fakt ten uświadamiali
s:Jlbie W pełni uczestnicy k,onfe·
renej; w R.HiLi.ejow Lca'C1h:
socj ol1ogo,wi
c, historycy, j'ęzykoznawcy, ibUb.1iOilodzy,
Sz.kod~
że wś;ód :'j,~'h zabrakło etno.gra-fów, którzy jak sądzę - mogl1oiiby
,wn~eść c·oś ·ary.g&gt;
naln€lg'O do dyskusJi, np. na temat do dz,iiŚbudzący spm'Y: tzw. kultura r,&lt;)dzLma.
jej treść i zna.cwnie w ksz.tałtcwan~u s'ię kUII,tur ZJbiJorowośc:i,pol'onijny'ch.
Czas, aby do ba.dań umowJItie n:azywa'l1y(.1hetnJicznymi (czy polonijnymi)
włączyli się przeds:tawil'iele
naszeO dyscn)ll,iny. Nlieki.edy to czynią, ale pod ohcym\
.lJnak,ami (anko'Po1'og'ti kJulbur'owej, s':K~joO'JQg'ii).
W kOlniSe-kwencji etnQgrafia by.w:i
pomijalliJ w programadh .baida,ń po:lOlIlij'nycih,badań w znacznym stopn:iu kOIfl&lt;cer.brującY'C'h s·ję n.l prolbtlem.atyce z.ró,żrui·;::olWani.a
kUlwro'wego (jeg.o trwałości i z.'ue:1:n:&gt;~(M gl1UipetDI~=y;dh, a wi'ęc na' t€lmalc!~eOld daMlll1alIiPro.'WIilaInym
pnZiez et-!;·-.:,ai:c;
w sposób zaikamuf].owall1Ylub jawny, C'hoć mało efekitywny.
Ryszard

Jan Piekoszewski. Problemy Polonii
Warszaw.a 19'8:1,ss. 2130, ilus-trucj i 48.

aVterykańskiej,

Instytut

Kantor

Wydawniczy

PAX.

Piśmi,enn'ictwo nas.z.e dotyczące P01lonii amerykańskiej
wzbogaca książka Jan:.!
P.iekas zewskJie.g,o. Na~eży ona do t1egio ty:pu pu'bhk.acd:i, które z regiuły zysk.uj e]
popularność, nawet w kręglu nieprof.esj::.naJisww. Wyn~~a to z faktu, żek:s.iążka
po:iej.mude 1!1teresują{:ą pJ!":Jiolematyiką polonijną, ,a pac'1adto na:p~:&gt;ana }es'l ba,rdz.o
sta.ralnlnyrm język:oiem i trakituj'e o Polonii amerykańskiej
w z,goła inny spolsób,
aniŻJeH wsz.elkieg;o rodzaju synltezy i monografie n'a,ukO'We. Ja.kikolwiek pra,ca nie
n:}Slicha'rakteru ro~prawy nalUlkowej sensu stricto, wiele w niej j.ednak ci'ekawych,
niesz.a,blOtnowy1ch i war.to,ściowyoh iJnfoI1macji 'O P,~IOIIl!iiamerykańskiej,
infvnna-cji
nieje.dnoklfo.tnie za.ska'kująrcyo,h cZj'ltelni,k·a.
Ksliążka, w której wy,k'Orzys'taoo lic~ną I:iteraturę, jest ·też .rezultatem
wieloletn.iej ooserwa-cj-i uezestniozącej, wyniik.ają'cej z życia w tjlm środo.wisrkJu, gdyż jej
aullor od pon:1d trzydziestu
lat mi'€l3i:lJkaw Stanaich Zjednoczonych.
Jest kSliędzem.
który po prz.ejściu obozów k.oncentra-cyjlnydh w S.a'e'hs'enrha'us'en i Dachau nie powróci! do PO;lski. D{~ktoryzow:lł się w roku 19147na wY'dzi,a,J,eprawa kancxnicznegr:
KaŁnJi.ckiego Ins'i.ytu'tu w Paryżu, natomiast w 196'7 r.oku Q1Zys.kał,ponownie stqp.i'eIi
doktora na wydz.ia,le ·teol'()g!i,c~!1y!m
Kalto\.idkiiego Unlhversy.tetu w Montrealu. Ksiąd_~
J'1.n Pieko.szelw'ilki poświęC!ił się pracy -du.s'~pa'SltelTs.kiJej
i pedagogicznej 'W Orc,hard
La:ke, Detroit i BUlffa!l,o,a mi-eJs'z:kają-ci pracując od lal na zj'emi amerykańsk'iej,
p'Jzna:ł Ip.mblemy PO!'OIIli·i
ameryikańs:k'il€lj o.d weWlIląt.rz.
Stąd leż jego k's.iążk&lt;1pozwaUa czy'lel:niikow:i .na zorientowa:ni·e się w różnych
pru'h].ema·c!h emu~rac'ji polsldej w StalpaClh Zjedno·czonych oraz jej wli gors:POidarcwj, ekon.omicznej" S1poŁeczmej,k:ulburaUnerj i poliiJtycZJllJej
w _życ~u tego kraju.
-Punktem wYljocia do ty-c:h ~'=waJż.ań jreiStrys h'iSltorycz:ny A.ffiffi'yk'anów pruskiego
podhodz.enia wywodzących się w siwej głQw.nej ma.s!ie z elm,ig.ra'c:jizar'OIb'kowej najbiredn:i,ejs?Jejilluidnośoi, oo'jlpierw z P'01Znańs:~il€l~ol,
a pOltem z Mak:&gt;polsk,i. W uljęciru
auto,ra P.ol;()in~aamerylk:ańs:ka nie j'elsi "kawałkiiem P.oilsk;i", Joecz skl'a!da s.ię z Amerykanów p{)ll.:s!ki'ego
pochOidZienia, :§~!d()mYC'h wprawdzie sWyc'h od1egłyoh związków
z krajem rpm!dZiiad6.w,a,Joejednocześnie a'ldywnyc:h i lQjalny.ch obYlW&lt;l'ooliAmeryki,
1')·

�340

Recenzje,

przeglądy

wudawmctw

i czas.opism

która dała im ohle;b, O1kJr;eśloną.pozycję S(poŁec.zmą,a dId niektóryoh wręc.z bOigactwo.
Gwoli śoisł'oś'Ci trz,eba z.azmaczyć, że w tym ;;kondensowanym
l"ysi'e hi.s,tory'cmylffi
dotyczącym związków Polaków z A!merylką zawarł autor boigactwo matel,iał·u faktogra.£i'C7Jnego, powołu;jąc s;ię przy tym na bGga:tą Hleraturę.
Stresz.czając w:rwody
autora
oparte na ma·terialle żródŁdwYlm. poLski:e zw'iązki Z kontyne11ltem amerykańskim - nie biorąc pOld uwalgę domniemanej
podróży Jana z K'ol'f1a. rzek,omeg·{)
uczestni'ctwa
w wyprawi,e Kolumoa Polaka, Franciszk.a W'a.radanowic.za, czy tez
opinM, wedbug kltór.ej g'Dupa polskiiCJh 'osml!D1ików sprowd.dilona ws'tała do A.meryl&lt;i
w 1518'5ro:k!u - DOZJpoc'zy;na'jąsię w ro'kiU li60~, kiedy to .do .JameJs'town w W'i'rginii
przYlbyiN pi'erws'i Polalcy. K,ol.ejnym e'lapem e.migm'cji iJol.skiej do Nowego Świata
były ·lata OSitatnl'ego ćwierćwLecza xvur wLeku, gdy J'(}zwój wy;padków w PDIs·cp.
pchnął na emigraQję W1ie!'u ludz;L Późni:ej Za:3 pr·zy;by;li do Ameryki ;:J0wst3oll pl"zy
iy,ciu żołn'ierze Leigio;nu Piolskiego, wy;s'IDmi'przez N,~pOlle(&gt;na.na wys'pę San Domingo
oraz żolni'erze i patrioci, po Ulpa'dku P,ows't:ani,a Li'stopadow€lgo i Powstan.ia Styczni?wego. Naj.Ji.czniejsza jeldnlak emig;m'cja Pc;1a'ków ::lo Stanów Zj.ednoc:zonYGh wzpoczęła się dQpiero po roku uno, IDiedy bo całe m&lt;lJ$yahłOlpstwa ruszyły lawionnw')
na druigą półkllJlę w PQsZJU:kiwallliu ahl'eraa. Ta wieloletn.ia
w~drówka,
trw,a:jąca
nieprzlerwaniedo
roku 1930, przys,porzy!a Stanem Zjednocz'onym wielu obywa.teli
pDl,skiego pocholdzenia ·i on'i właśnie !ltai!lJowic1,zasadniczy tr.ZOll m i·eszkają'cej tam
tizis,la;j Polonii. Wires,zde wOkresi·e
dr1\~~I'ej wojny ŚWiCltoWEljoraz po jej zakańcz'Elniu część ludnOiśc:i polski·ej 'Wyemigr.avJał.a również do SiOlOOWZjednoczonych powięiksZJa'jąc w ten :SIPos'obIkzJbę Amery.kaJnów p~lh,kiilegopc·chodzenia, której wi'elk·ość
trUidina jest ·do j,ed.noz;na'C'zneg.ous·ua:Jen'i,a. Pamiętając
e ty,ch 1.rudnoś('ia·ch wynikający.ah z bl"a'kIU ścns.łej dOlkumenta1ajii, Wi.e1kiość puls'klej grupy e'tni.c.znJej w Sianaah Zjeicmoczo!l1Y&lt;:lh"iJTIOIżonaoikirelŚlić
na: l) .20147244 ooSoby na .podst''olw,ie danyoh
ile s,pisu powsZJechnego w raku 1'9'70, obejmująl"elgo piellwlszą i dmgą generaocgę;
2) 491411000·osób na :podsItawie dalnYl1h z 11969;roku opal'tYlih iI1a dekilaracja·(~h samoj·dentyJ1'ika cyjny,ch jednos't·ek, ezy wr'es.zlcie 3) 10 - '1'5 mi1ionów (}sób, wed~ug szaoUinków działalczy polon'i1jln)"clh.Talk czy tlnaczed, gllllipa polska stanowi Zibi()rolWość
hczącą Siię w s.połeczeńJsotwie amery;kańs:k,im" -- piJSz.eA. K.apiszewskii' 1.
DI"olga ZJaocean spowodowana
pragni,enilern IpaLepsz.en.ia własnego hytu s.i&lt;1l1owiłCl
głóWIną rmo:tywaaję emugtra'nJtów .z Lit 11870- H~30_ BYlii nimi pr.z·ewa,żnie chłqpi bez
z::,e;mizwabileni mLra:że:n g·oidziwej za;pla,ty za wta~'ną prac'ę. ALe w różnych okresOlClh
histtOtI'ycmyc'h przybyło do Stanów Zje/dno&lt;:wnyClh wielu ludZJi ipos·i~dającYClh specjaJoisty.czrnrewyksZJtałoEMie., w porÓiwna:niu od wa'r~wy
chŁopsk,iej l'epiOlj luio gorzej
UrZ'l!dZkł1h
s'ję w "swoim zawodzie", 'padiczals g·dy pmści ohlopi powiększali masy pro··
J€ltairiaJtu ameTyllmńs,k'i~g'O. W każ1dyim b~dź r.aJiie istnienie
zbiorowos.ci pulsk.iej
w A,m·eryce spowodowało
wytksz'tałeeni&lt;e się swoistego rodzaju potnzeb wewnętrznyclh tej Ludności do samoorg·anri.zowarnia .9ię. Łaitlwie:j bowiem był·o w ,grupie ła®Oidzić stresy wY'nik'aljąoe z żyda na obczyźirrie. P,owstawały w.ięc .różnego rodzalj.u
kluby ,pol'Olliid/ne,szkółki pamfi,allne" O1I'1ganli.z.aloje
i s'towa:rzYlsz.enia, Cllk:lywi.zolWałosię
,rOlla kOlśoiolla już nie Ityiliko jak,o i:ns1;y'JJuClji
db1aJją'cejo sprawy wiary, l,ecz również
iPośrodl1iilczą'C~jw OIr:ga'lllizacj'iżyda s:polel-cZJnegoludności polskiL'i,j. Znajdowal'i wię'.'
.amerykańscy
POllacy 'OIparcie w tyc'h inSity'tuCljach, pośredn'iozący6h niej.edJnokrotni0
pomiędzy n~mJi a miejsclolWą władzą pańJstw'alWą. Bylo to OOlŚ~ wdzaJj.u sw"istego
ŁagOidrenia napięć jakie towarzyszyły
ŻY'CliJu
na emilgmcji, z odl1ugiej natOimiast strony
.s:uw.au·,załodOOlkonał·e wa'run,k:i doi'zd1acjli wewn ę1'rzJllej.. Ten 'SlW;)j'Styde'termini'zm
środow'i:silwwy da-je iI11o:żJ~waśćwyjaśnienia
~ecy;f.Lk!i rÓŻJnych socj.o'i·ogi.cz:nYCJh
procesów za.Cihotd:ząCYCih
w Łonlie polOlnijnego S(pOłecrell'Sitwa, których opi,sy za warte są
1

I

A. Ka.piszeIWSi&lt;i, Stereotyp

Amerykanów

polskiego

pochodzenia,

Wrocław

W18, s. 61.

�Recenzje,

przeglądy

wydawn,ic-tw

i czasopism

341

w ks·iążce. Polacy w Ame'ryce "trzymali sli'ę 'l'a'l:em", stanowHi slpoJiną ,w więkswści
masę l~.ICino,śc1
ohcącą kultywować swą kUlliburę, zwyczalje i abYCz.aij,e,język :i ,reil'igię,
Isiku:tec,znie broniącą się .p,l~z€ldasyun,i)lacją. Stąd też byli mniej o,tJwarci na pen-e·iracje ic;h śr·odowiska przez ludność innych naI'odowośd, która ,zamieszkiwała Stany
Zjednocwne. Była to rzec m'oina ,,samorwystarc.za.Ina ~upa na I'odowo,kiowa", w ,miJa,rę spójlna i iz.Otlując\ł się o:d ze'w,ną:irz.. otóż w tym wła;śn'ie przY'pa,dku ta s;,pój.ność
.stała srię w ed"ekcie czynnikiem sprawczym zna,oznego za;późmi'enia ,poLaKów w siqganiu po udZiia! w życ,iu społecznym, k,ulturallnY'm i gos&gt;podarozym kraju będące:g'1
ich drugą ojoezYZiną.Są to interesująoe probl'Elmy natury so.ajoilolgicz'l1Q-,pISY'Choil'Ogicz·
ne:j, które, ja'k mało kito do tej pory, uohwyci! w swej pracy ks. J. P,iekoszewski.
Jego kS'iąŻJka obJ:i:ta jes,t w przemyślenia tej na'tury i towarzyszą one rozJ1;,rząSlaIlyrn
w niej prob1lemDm1wkładu Poloni·i w wzwój gospo!danJzy Stal!1ów Zje!dnoICzony'C!1.
jej udziału w żY&lt;"'iu poli~yczno-a,cknti.n,i:st.racy;jnY'm,,dorOibk'll l.!1Jtel'eIk:tI\.Iaanl€lgo,
patriotyzmu i ooa,lizmu rtanod'Owego. T€lmatY'ka to z10żcma i sz·eroka, któ1f€Jj 19u:abna
synJ1.eza00 lama&lt;:h receITZOiW&lt;l1'1.ej
k&amp;iążki p.oszerza w zna1cznym s't·Qjpniun.a:s:ząw.i'edzę
&lt;O Polonii
amerykańskiej.
Oiekawe są również prezentowa.ne
w książce tzw,. fakJty
Jedno.s:tk,owe z żY'cDa p:';!OiI1Jijnegoukazywane
IW
kontekśóe
szerszeg.o tła siPolecrznego olraz określ'onyoh rezultatów,
Ze snery tej wY'mienić np. na'le;żyos:iągni'ęClCl
naukowe uczolJ1y,ch po!ski'ego pochodzenia. Z .grona m'edyków 'są to pnolies'o.rowie:
oku.lu~,la J, Szymański z Ruslh Medical College w Ch ica,go, J. K.llUber.esz, pr.(J!fesO'r
hi,gie&lt;ny na u'l1'iwersyo\.e·c::i.e
WaYll1ew DetTo.it, Z. Piotrowski, proi'esoor psychopaitologi.\
na uniwersytecie
Columbia w NOI\\--ymJ&lt;orku, H. Koprowski prwes{);r bi.oJogii na
Uniwersytecie
Pensylwania.
Są też wśród tYCih uczonych matematycy,
al"chiJtelmi,.
hzy&lt;:y, s.ocjologowie i prawnicy, Nazwiska polskie spotyka się też dzisiaj często
w amerykań'skim przemyśle i handilu, w spolfcie i mlUzyc'e, życiJu spolecznym i po'l';tycG!-nym. Książka jest bOrgatą panou-amą tych spraw, z któryrcih wyn~ka jednolJnacznie. że prz,ed"tawici:ele PolGnii amerykańskiej
nie z&lt;ł1pomniel!i.jes,zq.e o sWY':n
poch(}dzeniu, że w ludziach ty,ch kołacze gdzieś wewnątrz
świadomość po!s!kieg)
po::hedzerłia, że cieka wi są swojej .s~a.r€lj Ojczyzny. Te oraz inne przej&lt;ł1wy patriotyzmu
AmerykaIlów
pol·skiego pOClł1odzenia są, zdamem J. Piekosozewskiego.
ostatnią raczej ,reakcją przed ich zam,iera.niem i chociaż można usłyszeć "od CzaiSCl
,do CZ:1SU opinie. że P.o\'OUiiaamerykańska
ni'~ jest bynajmniej
stracona, że ciąg,ip.
jest jeszcze żywym kapitałem,
z które,g.o można wydobyć olbrzymie korzyści db
kJraju. S,) to p(){'i'e:;zenia tak stare. jalk :;,tara jest emigracja, niestety. dziś już nie·
uzasadniune. Przeżywszy latapo'Dzątkowyoh
zmagań oraz okresy rozkwitu, P.olonia
w Stanch Zj:edn.oc;wnyoh rOl!pływa snę w ame.rykańskim
morzu powoE, lecz stale.
na skutek u.p!ywu c.zaeu, asymilacji czy integr.a.cji. Można dyskutować, ile lat wymaga pełna asymiJa,cja lub inlegracja, moma kwestionować
ich tt-wa!ość i siłę, on
sDcj,ohg:o.W'ieni·e są z.g'o,dniIW Siwou.chdo&lt;:iekaniach, je&amp;Li idzi.e ,o cza.s :i SkUtC0Zil1JOŚĆ
asynlilacji lub in tegmcji w ogóle" 2,
Tak przedstawia
się w ogólnych zarysach problcmptyka
re·ccnzowanej ks,iążki.
z;e W:,:ize.chmiar pożytecznej
i ~nteres'Ują·cej. Jest to książka stanowiąca. ciekaw,!
próbę ogó,lniej'ilzego spoj.rzenia n.a złożoność procesów .spoleczno-kJulturowyd1 Polomi
amerykański,ej. Na podkresienie zasru,g:uje także oogadwo wykOlrzys'taJ1ej literatury
oraz soc-(jolog,iczna wyobraźnia au'Lora. która s.pmwia, że z danyoh o różnor·odnej
prow'ienie!l1C.ji naukowej
powstał :i.nte:rooują::::r obraz określan~o
ty,pu śr'QdQW~sl!ru
polonij:nego. I wreswie czas nu konk:liuzję o~tateczną wynikającą
z treśc'i książki,
Otóż napisano w niej z dużym przekonaniem,
że wreszcie na,de,sz!a pora na to, by
w sposób autentyczny, nie patrząc na j,o c'Odos,talniorny od tej Polonii, pomóc jej
t

.P. Pie'koszewski,

Problemy

Polonii

umeTykailskiej,

\Varszawa

1981, S. 184.

�342

Recenzje,

przeglądy

wydaw.nictw

1,

czasop.ism

,.W
kryty·c.znej fazie, by magIa ona u'tJ1zyrnać jesz.cze dłu,go polskość w Ameryce
P.olskoŚć ta .prZie&amp;Uiw,asię od pokolenia 2lr.ClcizoO'eg·o
w Pol's{:,e, do pok.r?ll.eńurodzo:lyt:!h oraz wyc:how:anYClh w Amery·ce. Tym wł""ślD:i,epok ,ler,ilOm t!'z€!ba ułatwi!:
dźwi,ganLe siię w ioh amerykań'skiJn
żydu bez zatraty więzi oraz dUJmy płynąuoj
'l id1 poohodz,enia
i przez te pok;o.l.eruiatrzeba Pl"'(]l!XI(gov.tać
b~:igac-tw~)kultury polski.ej wśród Amerykanów
ilrunych narodC!Wości" 3 .f·est \'0 więc swc'istego rodzaju
memento,
które oby nie przeSizło bez ec.ha. lViyśl'ę też, Żl' i P,ol..•kie TCl!war·ąstwo
Ludoznawc.z.e mOlgłaby Siię sku·lec2Jn1ej., ani.Żieh było to do tej pory. włą1ayć się
,:icl działa,Lnośei kul tu:raJno-.oświatr,wej na rZ·eiCZP,)l(miti zagrd1ni c7Jl1!ej.
r

l

Antoni

Knczy·riskl.

Józef Samuiski, Pamiętnik
emigranta
palsJciego w Kanadzie, t. 1. Wrocł&lt;1w [,97'8.
t. 2. Wr·ocław 1'!~&amp;2, s,s. 388 it. Opr.aleu'w&lt;1II1iet.eimtu i W5ltęp f,ulo!'o:gil:zny
Oal'ba'ra Szyclł.ows'ka-Ce:glowa. Ws'tęp soqjologiczny .'\on,ckzejKwiileck:i.

;;;$.

377,

W l:!~7,g roku uka,zał się pierwszy toOm Pamiętnika
emigranta
poL.&gt;kiego ',l! Kaa'utor,;;;lwa Józefa Samulski€lgo. Ob.~j:lH)w8:ł on 1'6 la,t jego rli.ezwykle barwne·
go życia, od momentu opusZiczenia riodzunnej wsi· RD.zdrr;.żyn koło Krotoszyna d,)
chwili uruchomienia
kopalni złota Sisooe (1~IO - 1'!~26). Obeal1ie wydano tom drugI
zawierają,cy wspomnien!ia z lat 1'927 - !l0Ci'6. Pod wz:ględem OIb:jęlo'śc:ijoeSJtto c:hyba
:lajwię'kszy pamiętl1Ji'k r€lpTezen:t:anila warstwy nieeh'ta.fl~j, jaki kiedyk'Qllwie1k wyda!l1Jow PoISlOe. Nie ty!'ko u€'sztą JWylfórimli,a
·s.ię on .ahj·ęt,u,śc'ią,,inne wnl'r:&gt;ry.r6wm.ieL
przemawiają
za uwaŻinym potraktowaniem
jeg.o tlreśc:i.
JUiŻ pierwszy tom siał się ser..sacją W)'ldawnic.zą. DZIeJe syna bog·ateg·o c.:hłop.~
wielkQPCl!lskiego, klM'ego żądiz:a przygód rBuciła do Ameryki, przyjęte zostały życzliwi'e prz.ez kry;tyków, a i rzeslzom czytellIliików .dos.'tarczyły intereslUjącY'Clh chwi:
lektUry. Na tle dość bogatego wyibonu pa.mięt.n:i.ków, ja1kl ukazał siG w ostatnkh
l'ata0h w P.oIlsC'e,w;spomnieni.a Sa,mulsk,1~o wj'lróżniiają ~ię oryginalnym,
s.welstym
. jasnym języ!belm, a przede Wsz)'l5ltkiJmniem&lt;JJJseru;'a·cyjną treścią.
Ma bowiem o czym SamuIski pisać. Kirkaidz:i.es'iąt lat WłÓ1C.Zęgi
i pr.zygÓJ "I&gt;' ka1l&lt;~dyjS1kiCih
laSi(ł{::hto ma:t:eriał na niejedną. powieść. J es·t w tym tek~oi'e ,poza tym
wiele uroku, czytając go ·mamy wrażen1e oocowan.iJa z kimś szczerYu-TI.j prcstym,
choć pod pewnymi
względa.mi ni.e~y!kłY'm. Odwaga i upór, fa rJta2Jja. 'I kiedy
t.rzeba to zimna kalkulacja
charakt·eryzu.ją
czlowLeka, który przemawi.a do na.;
z kart pamięlnika.
Samu Iski, traper
i poszJUildwacz złola, oka.zał Siię llle tylko
"d ważnym człowiekiem, ale ,także n'i'ez;m1erni'e ut~len't·()Iwallym gawędzi.arzelll ..
Walory pamiętnia Józefa SamuIskiego m~ og;I'"ani'czają się jedYl1ie do ba rW11Io,;{:
l
stylu i a.ut.enty·c,zllości reI.a·c,j'L.StalIwW:ią także, co podkTeś.la autm $·ocj·o.1'&gt;glczneg"
wstępu Andrzej Kwilecki, i'n.teresujący ma;ter·iał do poznani,a socjografi.i gó.rnictw;\
l.łota w Am€ryce. Samuls·ki b.Olwbem,m.ilmo że probował wi,elu z.awodów, był przede
'.\"szystkim poszukiwaczem
złota, dOIdajmy poszukiwa'C?£ITl sz·czGśliwym, c.hoc nlgdy
wielkiego majątu nie OIs.iągnął. Nail.ei;ał rac7Jej do romantyków tej pwfesj:; urzekał.]
gel bardziej
sarna przygoda, ryzY'ko i zmienr~(~ść loc'iów, jaka była udziałem PC)SZU:-dwaczy. niż możl,iwość zdobycia majątku. Ów mityczny milion. do które.gI) prz€'
nadzie

1

.\ Op

cit. s. 1~7.

�Re.cenzj,e,

przeglądy

wydawnictw

I,

czasopism

343

°

;;zere.g Ial1. :omierzał -ezym zresztą od 07.&lt;llS1U
do cz,asu w ,pr.\miętniku z pewną
melalnchalią wspomina - um.i1nął,go co pr~da,
all,e .nile 'wydaje s,ję tyJm. ZJbyt zalfra£()wany!. Zycie, jak.ie wiódł, warte było chy'ba więoej niż llli1ej.edenmiUan.
Z I'lieZlrÓW1IW.ną
IprecYZJją optsał Sauu'UlJ.s!kiw swoim ,pamiętnikJu śmdow.i.s.kio po.
szukiw&lt;lczy z.ł&lt;rta slkła,dającle się zarówno z IUITlipenprdet.aria!tu elul'apej.:kiJel!io, jak
i j.ednoSJtek zdekla,so'wanYClh już w sIPołecz,eństwi'e a,;uery.kJańsk:im.. Bal'\~ny ~wiJat
przeds,ię!:Jliorx:ó
w, awanturników,
fa;chowców~górników
i ,lfiiebieSlki,dh ptaików" jawi
:'i'tęw jeg,o opis'al(;,hrÓlWlnieplasltycZlll·ie, ja'k w pl'ozie Lon:doTI&lt;.l.
Z punktu widzenia etno.grrafa mOfŻJla po~ra!k1;o!wać pa,miętn~k SamuJ.s.k~e.go jako
zródło do po,z,no,n'a etosu margineso1wej ~,'upy, jalką byli owi pCMzU:kiwacZlezłota z,e
S'WO;1ffisyste:nc:n
war'lnśc.i i SltyJ.em ży.~1a. Rzadko mamy oka.zję oglądaJuia .,()d
wewnątrz"
pc&gt;d"'"&gt;ną spoleocz.noŚć, z PO,ZODUarnonflicz:ną, w r7JeC'zyw.i:stośc.ijedooik
- jak k'if:d,l gl'll;)a ludzka - iS1tniejącą w Qpa,roiu o uchwytny zespól cZYflll1luków
integrujący,c:l, W Oikr,eśLnym ukła,dzj'e spo~eczl1i()o~hh.~,t,(Jry.ozJl1ym.
Eyl JÓLcf Sa;mul~~i p:'zedJ3'~a:wLc:elliem
tPi&lt;eI·WiS.~oj
.fali pos,Zluk~wa·czy'z}o:ta" ,;,kJtada·
jq'c:ej siG głów Le z ryzy.ka1lJtów i bwców przy,gó:1. Gdy r;ast'łpił C'ws ka;piltalLstów,
p~J'ra f:inanSli'stów, c7.:1's wi:elikbh spółek gTU;pUjąCYClhkopalnie w iswoilCh rę.k;ac;h,
Samulski musiał odejść. Odszedł bez żalu. Jak.ż.e im!l,e były lasy Stani,sława Szy;szJki,
począ:ŁkawfJ przyj&lt;ic.ie.Ia, a z czasem i antagonisty
Sa,muL&amp;kio2lgo,człowi,eka 1,!1J1,ego
POMOj,U,zn;c&lt;Lne,goorganizartMa c:zującego SIl&lt;; j.ak 1')10a w wG,dzi,e w nowYich, mało
roma'!1-1ycz'nych w:lrunkach.
Osiągnął on to, cuego nLe udah .s:ę osiągnąć Saml1.lJl,
"ki.emu. Został właściClielem k::';Jal.ni zł,ota i pierw's,z)":n Pola,kiem w Kandidz~e .I nil.iotrlt&gt;J·em.
Pamiętniki
JÓLefa Samulslkii.eg,o uJm,7Jują uosy Wielk'.'lpol.anina w Kanadzj'e, s.a.
motnika urzeczonego pięknem przyrody kana,dyjslkirej; C'złowieka wrażl,uweg'J oba ..
gatym życiu wewnętrznym,
bystre.g,o oos,erwatora i aktywI~e.gO uczeslntlka dzieją'cyeth
s:ię wokół nJiego zdarzeń.
War,tośc,i stylu ,i języka stawi,ają recenzowany
pamiętnik
w nzędzi'e ,naj\VyJbillniej.szych o'siągniąć tego gatunku
prozy; walory dokumentacyjne
czynią relacJt;
Józefa Samulskieg,o ważnym żl'ódłoem do dziejów Kanady. a także Pob:1Jri [ro.
nadyjskiej.
Ryszard
KantoT

Wyprosi

TUl

etnograjijata

i folkloristikata,

Sl}fia 1980, ss 198

Bulgal's.ka Akadeunira N'aJulk wydała omawiany z.l&gt;.iórprac etnograficznych
i fol·
klorY'stycznych, pOświęclmy 80-'ej rocznicy u.rodzin z;rnarłego nioda wno. zna.nego
etnografa Christo Wa.karelsk.iego.
K6iąż.ka s·kłada się :I. 5 ..•ciu ro.zdz·i.ałów: l. Kultura ~QC'jalno-n{lrmatywn.a, 2 Kul··
tura materialna,
3. Kultura
duohowa, 4. Folkl'or i 5. Te.r;minologia ludowa. Nll~
wia,domo, dlaiczegu fo1klor !lIie został włączony do kJuHury du,ohcwej,.
Ki;prijanCj Krysta.nO'wa omawia kol,ektywne wy;korzy,;tanie przez chłopów ziemi
ze· wS'i Znepole nkręgu TryruSikiieogo,tj. la.sy, 'Pa'stwiska , tereny łowiecki,e oraz Cliek;
; jez·i'ora. Takie kolektywne
wykO,'zy5tanie ziemi zalicza ona do kullluiry prasłowiańskii'ej.
Fonma.mi pra,cy l1Iajemnej w Malcedonii Pifliń's:kiJej z.aj.muje się Detelina iVLo.&gt;k(Jwa. Po,pu;-;:z,aana emigra&lt;lję zarobkową
ma~oro\nytah chłopów z terenów górs:kikh.

�344

R~cenzje.

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Op.róc,z em,i&gt;g.ra,cjliza.o!b.kowej w sąsie:dnic,h krajach lub za oceanem. b.Jcdni c,hłopi
z Ma,cedoni'i Pir&lt;ińskie(j ~l1'igr'owa,liialkJże do miast Bułgar,i,i w pO'szukiwani1u pracy.
PIZled!'Tl'iotem rozważań Iwana Kojewa je,"t zanUrojący już zawód folowaln.ioćl
sukna na wsi Rajni:no o,krę~ Ra,z,gre.ct. Autor omawia przelbi'eg 'tej ciężkiLej pracy.
k'tórej tlowa,rzYlSlząbanwJle ~br:zędY'. melody,jnc pi,eśni i :bańc,e ludDwe twierdząc .
.iż trady'cj'e te pI'ZJenieśli do iiem Dobmdiży przesi'edleń'cy z Tr&lt;K'jii.
'PrY'miiY'W1ną chatę Tetewena
opis'Ulje Bag:ra Geo.rgitjewa, Chata ta składa się
z dwuizbow)'1ch pOlmh~s'z'Ciz,eń
t,zw. "s,o!ba". gdzie mieszka rr~dzilla i ..kysz.ia".
w któ,rym to pOlrnies'ZJcz'ellliu
,ZlrrajodJuje
sdę komilnek, Ocalały j.edynie dwie tak'ie górske cha ty krYte g'oniem.
Budowni!Ci,WlU i jeg,o ciharakterystY'CZJllyrrn ceehom okręgu Gabmwo poświęcrl
'ówój a.rtyimł We},j,c,zkoWY'lozew. Domy są tu piętrowe. F1ulldamenty i parter buduje s,jG z kam'ieniia, nartomia,9t piętro pleC'ionymi p.rę1ami obIe.phmym i ~iną
L pl'ewam,i, Chaty
malowane są wapnem, wypalanym w wielu WIsiach tego regionu,
Dawniej domy w regionie Gafbrowa kry'te były płyta,rni karniennymi, które w nowszyclh cza&lt;'&gt;&lt;llcih
zastąpiły dac.hówlkit. Osltai1mi,ozaś domy zaczęto bud()lwać z cegły.
Na parterze
tr:zyman:e są zwlienęt a domowe maiZ przechowywane
jarzyny. Na
piętrze jest wera'l1d&lt;ł. gdz:ie znajduje się s,pic.nJ.er,z,Tu ,rodziln&lt;l spędza I&lt;lltoi jesj'eń.
Ponadto piętro ,posiada CZJtery izby, z kióryc,h jedna prz,€,7illa cZJO'na
j,est dla slar's,zycl1
osób, w dnIJgim pokoju Ś1pią diie&lt;:'i j ,ich rodzice. Tu ZJnajduj'e się kominek, kJuchnia,
a jednocześnie
sluży to pomlieszClZenie ja~o jadailnia. Trzecie pornies:zczenie. tzw
"w'ba", jest\; najJ€lpiej UJI1ządz,Qll1e
i służy j&lt;lkn polkój ,g,O'ścinlny,"odaj'a" l.a:ś przeznaczona jest do przechowywania
prod:uktów Spożywczy,ch i napojów a,lkoholowych
- wina i .r'akLi.
Wy;korzyst\;lując bo~tą hlte.mtJu:rę, Gina Kry,sitewa~Noż,a~'owa pisze o hiJSlori,j tkac1!WabułgalflS~i,ego, kJtÓ!rew VillI - Xl w. było wwo'dem samodzLelnyrn.
Wyszywaniem
"paiSa" ,i ..{)jpa,sizki" (ogona) we WSii Dybene okn;gu Karłowa
Jes1 przedmiotem
TO'zwa,żań Lj'uJbena Maslin:kowa. Koaż,da z d'l..i.ewcząt przygot0WYW"dła w pOlS&lt;łigu
Dod40 do 90 pasów oraz pOlIlad 30 :par "og.onów" (ten CJosta,tniwyszywany był na wY's;o!ko~ci ;pleców). Pasy były wyszywane
na taśrna,Qh ul:kanyc&gt;h
z jednoliltych nitek we~ny lub ba.we~ny d~ugoŚoci90 - '115 cm i sz,erokości 3 - 3,5 cm.
P,rzed r'CYlIpoc'zęci'em
wyszywania m,śmy te farbowano zazwyczaj na żółto. c.!.erWOirw.
czarno. ,Wyszyw!ano je rÓ&lt;ŻJnokolorowymi cienkimi nićmi jedwabnymli, Białe pasy
n'Ols;ząmłQde niewiasty, a s'ta'rsze kdbi,ety u:Ż)'lwają ciemniejszych k,o!orów,
l

Ga,n:ka Miochakł'owa pi's'Ze
ludowym. PQd'c,za'S ob~hodów
ŚW. Lazar:za, dziewczęta noszą
ezerwonego. W okręgu 80th
podcz'als zaślubin.

o Oibirzędowe(j fwn:k'Oji fartucha w bułgars:kim Clobiorze
ni,ekitó.ry'Ch .kal'enda.rw'Wycr świąt obrzędo'wych, np.
białe fartuohy. a w innych regionach faJ't.uohy ko\o,ru
i Samokowa białe farhwhy
nosi t'l.kżc panna młoda

O bałkańsko-kaukaskich
pa'ralelach wyżywieni:a pi ;ze Lilija Radewd, Widzi un&lt;l
wiele wspólnego w przygoif!owaniu chleba, pier'Qgów i kas? u Bułgarów. Ormi~łI1,
A że.rbejdżanów,
Gruzinów OI)"C1Z mieszkańców zi'ern ka,raczajewskk:h
i c'.wwa-szkich.
Dużo podobieństw s,pastTzega
talkże w p'rzygo.tow&lt;lniu soku z winogrnn, w spo;;Qloiesus;zenia owO'ców tub Ikon~epwacj,i :mięsa ,i S'p.olrząd;:a'!1!iukw,aśnego mleka. tzw,

=

oajp&lt;ł.n".

Ciekawy jest artykuł Lllli'l P,enewej-Wi.nc'e o sta,rej miarze wina, Przez produ('(~l1'tów wina używane są w Butgarii spcc1jalne drewniane
lub metalowe wiadra
o różnej pojemności. Na po'łudn'io,wo-'zacho'cinich natsmiast terenach kr&lt;lju używam::&gt;
jest naczynie 'tzw. "stomna" o pOljerrinoś'ci 1'5 l:ttrów. Tą miarą okr,eśloćl ludnos::
pojemność beczek, Tlij), 50 stomien czyli 750 li'trów, 100 9tomien - 1500 litrów itd

�,Recenzje,

;PTzeglądy

wydawnictw

czasopism

345

Także przy kiU:pnlie-,&amp;przeda,ży
mÓ'W,i&amp;ię: "kupił'em dwiest.omny wina" (tj. 30 UMów),
lub "sprzedałem 20 st,omie~ w.~na", tj. 300 litrów. Auto:rka podaje, że termin te:1
spo'ty,ka się takiŻ;e w ty:m samym z'l1Ja'czeniu i w pi:e.'ffii,aoh J.udowyah olra,z w :pi'ś'
mienn:1ctw'e. Wyraz "l&gt;tomna" jesf\., jak wia.domo pochodzenia star'Oigrecici,ego.
Z kuUu.y duchowej warto wS'pomnieć o wi'erzen'ia'Ch BuŁgarów, z:wią.zanYlC:h
z zaw~eruchą. P!it;'Ze o nic,h N\ilk,lYł.3Jj
KoileIW. Ziazwycz31j powsrec&gt;hnie p'aJllUje prz;ek;onalTlie, ii. zaw,j'eI'uc,hu jest dzi'elem nacliprzypo;dZlonYICh,
niełaskawych s:ił luib zm,:u',
łych osób i przyln,05'illudzi.om .róxne nieslZic:zęści&lt;:l
- choroby 'i Ś/mi,erć.J,edynie w OkTęku Starej ZagO'ry istll1i'eje odmienne przek,om",nie, i.e jdl,i ohory człowiek Zln;addzJi~
się w obrębie zawierUlchy, to WY7JdT,(lwi~je,
Jwaniczka Goo,ngijewa ,p'ils'ZJe
a p,o(!hodz;eniu kiultu św, Modesta, C)piekJuna zwie:-ząt hodowlanycih i uważa, że ten chrześcijański święty oddziedZliczył pewne 'fiunkcje
jakiegO'ś bós'Lwa po,ga.ńsikdego..Do potwie!rdzenia tej tezy podaJje ona al1ia'logilcZJn,~
IWierzenirdzwi,ą;za,ne ,z 'ffii,tycrLlnym/bD,g)i:em
iSI1.aroiŻ)'Itn:ej
Hid-'ady - Her&lt;mesem.
O pięknej tradycji obchodu dnia ,,Ib&lt;łl'bek
poł:ożnYCih"w dniu 2lmycznia
w OIkn;gu Webngrad pi'sze AJ.e,kisan,der Ar.nalwdow. Na z:j'emilac:htych noworodki odi:Jieradą
spe21j;a.lniop:rzYlg·o&lt;1;owane
starsze kxJi'Ji,ety,czę."to zaś i babcia noworodka. W dniu
święta "babek" na dwone, iPI~)dowocolWy!m .drzewem lub kJrza:ki{~mrÓŻy;, matka
noworodka podlewa wGldę ..aklllisz€,:,c:I€",
kltó,m z tej wody rzuca do góry trzy garści
życząc, by dz:i€'~'iChOW:lły s'ię :lJdl'OWOi dnc'z;ek.aly się sędziwego()' wieku jak "Stara
Plallliloo". Gdzie i1ndiz:iej,ib.albę pOir071l1ą"kąlPli.ą w rrec,e. Śiwliętlo bo po 9 IX 119414r,
w okręgu W€llliill,g:r&lt;ld
obohodz:or.e o'est pod pa,t:r()n.atem władz miej,sklk'h,
Dekz,o Todo,row POl1USWdeka'We zjawisko w kUJlburze duchowej
Bul'gaJ·ów.
a mi':l:11&lt;rwi.cie
probIom tt'a,dycyj:nych i wspókzesil1j'1ch obycza;jów, zw.ią.za~ych z we,
selem, na,rodzinami i po:grzebem OIr&lt;l'Z
z obchodami ni'cktórj'1(jh świą.t. Jalk zauwa,ża,
s\l,czególnie w miasb~"h (}'os€'l'wuje ~ię giW,ałtowną likwida'Cję d'lwnyc.h bog[Ltyc'h
i ory,g'~nalnY'ch(jbrzędów. zwyczajów i o:bycza;jów.
Lju.bomJ~r Mikow pod!kiresla zaslugi Christo Warl:auel·~kiego d!lra rCJzwOiju bul,
gars,kiiej sz,tuki ludowej. Z j,rrilCj.aitywywłaśl!Ae Wakar,el.skiego O:Lwau·tow BuhgaJ'ii
kilka szkół zawodowych
mUlzY'c:znYClh,
pJ.a:s;tycznY'oh, tk,a'c:kich iid, NatOimiast
o zasług,\CIh Wa1karellskiego ja:ko bada.c,za folkloru pisze Stefan Popwastlew. WakalI'ehsJki,ja,k w,iadomlo, w 1'9:3,2 roklU pcz;€iprowaclz,jł badania tenenowe w połucllI1aowej
Bulg'lrlii.. Napis-al też w okresie mię.dzywojteJlil1ym krótki zarys folklorystyk!
bułgamkioj,
O os:ł.a1mlimi.y'C:zeni1uumieraJjącego ha;jduka w bułgars'kioh pi'eśniach haj-dUJcki1ch
, pisze LUjana B(~glda'nuwa.Mo1yw len Zlre.s,zrtąje&amp;t po'w;;z.echni:e mainy w poezji ludowej Macedończylków, Vikrailków, Greków j AI'b.ańczykó'N.

Jordan Zaimow omawia motywy!:&gt;ailllad występujących
w poozj:i bułgar;;J~j.eg!)
poet.y Chrisbl Botowa om,z w pi.śm:iennidwic starosłc~wiańskim. Wpływ Zywotow
Pa,wla i JulijaI'a
oraz Wa's,illelgoj KalPido.na z X w. Zalimow widzi w bal.l.adzi,e
Botewa Hadżi Dymi/yT. Jednaik poeta, ja:k wiadomo, hojnIe kOlrzys'tał z poezji liude&gt;wej, co potwie.rdza l&gt;tY'I,d~zyik i poelŁyJm jego utworów .

.

RadoSit lW&lt;U!lDW'l,pt"ząc o obnzędowY&lt;'1h pieśniaoh weselny,ch zaznacza, że p'J
JI wojnie światowej utwory te p:&gt;wo!ti z,anik.ają. Pisał o tym znany muzy:k&lt;&gt;Jog
bułgarski, NLkoła'j K.aU'fma;n (N. Kauf:-na'l1, By!ga.Ts-kata swatbena pesen, Sof'ia 19{]16),
któ,ry badał te pieśni w lat;wh 11953 - li!l74. Zauważył on, ile jeśli da~y wątek
jeszcze żyje, to bywa on s'kir.acany, znieksz'lałca.ny, poniew:a:ż pLeśniarka llud(}w,)
OpUSZ'~Zil
wszyst.ko, co jest związane z magią, z wi,erzE'niami ludowYTni i w ten
sposób zoiS'taje pOW'd7Jnien.arusizony 'sY'ste~n oibrzędu wes:eJ.nego. T;enże Kail1Lman porusza W omawianej książ'oe ciE'kaw,e zjawi~lko !przy opłakiwaniu niebo.szczyka w rue-

�346

Recenzje,

przeglqdy

'wyrda"»lCdctw

czasopism

.których regiOilliłrcihBulgalr:i!i, kriedy to 5,- 6 ko:biet śpi'ew,a jecinocz,eśnie !lad ZJma,rłym,
:uik!~dld':-1rjąiC
ka!~da z nioh wtarsną piileśń jYo~J1~eblc:lW!ą.
W oiktręg)UKjlUistrerndi:1
naitrornirals,t
zalstać mama 50 - 60 k,OIbii,2lt
śpriewający,dh na g'rabacih zmarłYDh człcmków rodzirny
pieśni POlgrz,eibowe. W.a,rto ffie&gt;że 'tu wspomI1lieć, że w Cz.aI~nogÓI1LJe
zmarłych opłakuj,e razem k:illka kOlbli:et,a po tra,giczinym trzęsr',enilu ziemi w S.kqpj-e w lipcu 1[)6:~
roiku na cm€lPJtar.zJU"Bute!" Olpł1d,kriwa10
oflia,ry tego kataklizmu
jerdnD(;ze:śie kilkilSet
1mbrielt.
Helena Stoin omawi!a :barwne obchody anta św Ł'azarza we ws,i KrCJz,[!c,l'ino
'11~ręglU Brur,gas. .Jak zaznacza, cori)'cz.nri·e w (mchoda'ch tego świ'ęta obrzędowego
bimą udział WS'zysrtkie wie}slkie dzi'ewczyny. P'crdzJi:ekill2na grupy 20 - 30 hub 50 - 60
U':iCibOiWie
odwiedzają
cne kioilrejnrowi'ej!i'lkie dhiaty NKl czele ka,idej grupy S:~oi prowa,dlzą,ca. s.ą wścód nkih także i narzeczone. Gdy grupa ,odwiodz;i dum r::arzrllr:zoneg,)
tarkircih dziewcząt,
to wówcws
przyrsz1a teśrC':e&gt;wCldaje prezen.1y sw~;}oj P;'zyszłej
synowej. Po o-dw:i,edzeniu rOs:tauni'ej eh alty "łazarrki" udają 'lię nad rzekę. Tu zg,ro:madzeni :ią m:,ersz~kańcy mlrej wsi.. Ka'idy z niCrłl rZU'L1ado rzeki gał'lzkę wierz.by.
Lud wiemy, że jCŻJeli gałązkrt ta rpqpłyni'e. to ten, który ją rzucił, będzie dłUg)Ożył,
na:t,olmia,s:~je:§li gał'lzk:a się zGrtl'zyma, jej wb,ścilclDel l.Lmrze. Helena Sta1n podaj-,~
kii@m pic:senelk z nutaJmi.
iKisiąiŻJkaj'E'st boga'to ilustrO'WIana, a na końrou lJnaJld~łu sa; ki l,ka ;lI1.y~uló.w poświęc-Qnyc'h t,enminalOigii Ludowej niekitóryeh wyrazów.
Zwra.'c'llją tu uw:a'gę pmce
Ch~isit,o OholljOilczewa a nazwac:h studni i nire:ktor)'1c,h jrej elementów,
nazwy koła
i jeEJo częśoi w gwarach
bułgaif'Sikic'h Donki WaImlrel::ikieJ. Ma'.ksim Mładenow pisz'e
() naz,wra'clhmaśhcy
(mątieW!kli), a Ohr',sitd l1qpałrO'wa-Sime;nowa
o nazwach 'tęczy
w dJi:a:lekJtachbułgar:skirch.
ZawaI1te w omawianej
ksią,żce prarc1e są cirekawe, j:J.lkkGllwi,ekp:~llUSZalne:ią zagadni,eruia z,wiąlZane z wą,slki;m olb.&lt;;zarelffi.S~~mj,a, że uch autorzy nie pokusi,li się
() ilcoZs'Z.erzenies,woicrh z'&lt;1JinterreslO'w:ań
na caly obsz&lt;1Jrkraju. :lie mówiąc już () szer·
:izej kialTlipm'artystyce bałkańsikliej CiZY(~gól['Jcsbwia.ńsikiE1j.
Kole

Obredi

l

obreden

Jol klar,

By,l!~arska Akadernija

Simiczi]ew

na "I"dluklte. IrIs-tit-ut za f(}lklor,

S::Jj;, '1&lt;9,31, S:i. 3418.

,Buligaria zaj.murj'e jedno z czołowych miejsc w sWlecIe jeśli chodzi o wydania
etn01grra:fi]CZlnei f,o!:ki!-orysty,cz,ne.Omawiana
książka pod red. Tad'Jra Iw. ŻiwkoWJ
je.it wlaiśuile j,ed!ną z 'tyclh wa'r~(jśCio,wY(Jh i ci.ekrdWych poz)"cjri. Zawal"t'e t:u z:biororwe
'praCie z teoniui i eistettyiki! floi~klliQl'!U
bu~~all1slklietg1o
:ią PQważmY1mw:kklidellIl w WlzbiQ~acenie wiedzy o obrzędach .i f,a!ikl-orze obrzęd(ywym ludu, z;arnie:irZJkudąeego teif'eny
o bQgatydh trad)"cjaldh kulitury duchowej, sku,piają'cej uwagę wielu badaczy krajowych i zaig,raniczn)'C'h.
T'odor Iw. Żi~kow
w rOlz!jJIrarwiept. Oc)rzędowość
( . .;.:tuka obrzędowa
usiłuje
dać od[:&gt;owiodż na pytani'e, co to j'es1t obrzędowość, albowiem nakłra-dają :iię aa ten
termin pqjęoila - 'tr'adycja, obyczaj i święt,o We:ie!e np. wedŁug Ż:iwkowa jest
jednoc'Ześnie 'Qbyczajem, obrzędem, a także i świętem
Autor r-ozpa'truje s~omplikolwar!le :iprawy związ,ane z kulturą
ludową, któ!'a jestspecyficmą
realizacją so·
chlJną człowLeka. Formy tradycji
Z:.lŚ
mog'l być różne 'v ·'.ależności od tego. jaki

�Hecem:je.

l

p;rzeglqdy

rwyda.wnictw

,i czas,opism

347

je~t system ~ultu.r(}wy. T'i"adYl:ja L':)Wlem re:lliz,olw'.&lt;lDaj'e&amp;t różnymi środ~almi w sfcrl.e kUJlb,'y ma't,eriaJ.n.ej i duc:\1o:wej. W)'lnUka z t Qg)(), wed~ug aUJtora, że w ka'żdeJ
kultrurz.e 7Jdw:arte są rÓź.f·e tl'ad)'lcje, a to nte j'e'S't s!p"'z~&gt;~znez f.~ktem, i;e w ok,TeM.onye.h oGUies'dch tub \V p::3zl:z.egóLn.yc.h SfPoł'eczeó!~t;waeh Ipnzewa'ża j.edoo luh i.nn&gt;l
forma tn, ..iycj i. Zwy,czaje li obyczajoe nabmi.as:t wy!a:r.;i,ają si'ę jako podstawowy
kompona::I'. ",tOSiUnków sOl:jailny,oh w tyClh s,p0oŁeczeu1'shva,ch,w k&gt;tóryclh d;am1ol~luj.e
rola mOlfa.::lboś'cij',lko re:;.ubt::or stosUon'ków soc;j,al;nYJOh.Wy;n~kJaz tego, że zwyczaj
: obyczajj są re~u1.:t .'H:m samej traJdyaji. Wled~U'g Żiv."kqw,a,l&lt;baodaI1!i'e da:1ego sy,;~emu kll.LLtumwego ni,e1,ltwo może dOpTG,Wardzićdo opis'u całOl~s;Zltąłtu s)'itua'c'jorobyl:ZajoowYl1hw odróżni,eniu od ol:Jlrzędowo&amp;cl, PQsli'adającej już :kor,~l'etn,e f.OII'my,k'Lórc
~()żna d()lkłl~dnie o;:&gt;;Sj~. K&lt;tżdy obrzęd, Weidh.lJgZi'w:kowa, j'es,t w pewnym ~ensi.e
unika'lnym akJtem twórczym
r·eaUi'z,uj&lt;jJc}'mokr,es1ony cel,. W .l~a:Żdym akc'ie Qibrl.ędawy.m realtzowame są' k~·n~r€'tne potrz.eby prze.z .kClI1kret&lt;nejednostki i ~poł€'C'ZJność.
Radost r wanow ~ roZipatnuj,e joedJnnść w Qb.rzędowoś'c'i rodz'i,rmej (s. '29 - ó'1}. Jak,o
klasyczny pczy;kłoad p::wiązan!&lt;1 librzędowo.śc:i rcdzJinnej pI'Z)"t,l'cza OIna pogr.zeb m!.:)dych l,udzi. Ch.o:w:a się ic!h n&lt;l wzór obrzędów weseLnych. P,noae"ja pQg1rZleibowa,przypomina or;sz,ak weseLny. Wyslt~pują bu druŻlba, szwa.gierki i i.nn~ os'&lt;fuy. B~alrąiC),'m
udział w p(&gt;gllz~')ie md~l.::J zma,rł1ej dzlhewczYlny 'C.zy H1:łcdz.ieńca r,ozdalj-e prezenty
j.ak na \V,e!'leiu.ZWYl:zaj "'en z.n"wy ja'&gt;t także u iinnych uudów oaoJikań,sikich,AutlOr:ka
pO'daje, że pie~:··i we5el!lm' o rc.zsltmli:u panny młodej z dOIne&lt;mrod!z;i.C'Ów,przy wykonaniu których pła1c.zą - dzi,ewczyna" .jej radZiiJce or.a:z rrJdizeń&amp;two - swoją tnElŚ'
cią i me.lodią są bandZlo zblwJone do pieśni pQglr.ZJell:xJl\vyah.
P,i'eśn:i te w £olkJlarze
rosyjskim są również ta:k 'Łra.J&lt;itow&lt;une.
Jedność występl.lljąca w obl1zędow,o~i rodzin'l&lt;Jejliw~ncfwa l10zpalbnuje w powiązalIll;u ze sitlG'ilUinllmmli
SiPioł€lC'.z.n,yltni.
SytSItem OIbmędów ,rodzcinnych ujllnlU'j.e ona pod dWilma aspekt'3'mi: 1'l jako os synti3igmatyc.zną,
k'tór,ej pos;fJ(.wególlneolbrz'ędy są pC'wiąza,ne tTIolędzy",elbą i uwpeŁn'iają{:c się elldiTLenty.
n.ad3jące jedonGII.itysens i 2) jako oś para:dyma'tY'l:·z.ną. którąj k,ażdy obrzęd joest
pO!doib.nydoDp(~ZQsbłYClh,przy C'zym można dkiI'eśLić i,n.w;J..rian't,do krtór€lg&gt;o'wszystkii!
obr·zę·dyodw.oszą się między sobą jako WUT!ta.nty.
Z ke.loe'iubiór w obrzędiowQści bułgarskiej
omawia Ga;llika MiJcihrujkJwa. Zwraca
0:1'&lt;1uwagę na uhiór weselny o.raz noslzcny w cz.asi'e świąt obiI'zędowYK:'h. Ceohą
charakt'ery,styczną
ty'eh ubiorów jost bukiet, k:tóry jest częśc,ią ,składową elementów
&amp;truktura'l.nych i służy j.a,ko znalk obrzędlJwo;ści. Buk,tet weselny
zirobiony jest
w ;zasadzie z bl.uszc·z'u atbo bU~sz:pa,nlu, związany
białoczerwrmą
s;kręcoQlllą nJitką
tzw. martenicą i zloci:stą n.i:tką. BI~ak t"glo buki,eciikJu nir2 pazwallu 'l"rakitowaćubiroru
za WooelllY i abnzędOlWY, a go&lt;~ci.e weseu!1Ji nie pCJSiadający ta.k'i·eg·o bukietu
nie
mogą być u w'-lżani za os.oby ol:xrz'ędOlW€.Takie bUKli,eciki lloOlS:zą
więc wsrzy.scy g,ościre
weselni, co oz.nacza, że są Qlle obowią.zil~()wącedhą
a!lrzędo.W1ości. W nie'których
regi'dn.a·c,h 8uŁgarii do bu%iecikru wesell'nego dodatją jesz,cze koca,IlJki (Helicltrysum
arenarium),
bazY'!e,k (Osymum basi.licum) IUib goraniU1m. Wianek p.&lt;JJunymłodej joes,t
z wi,nlokttOiJ.·oślilub z pędu róży, Z2wiązany c·zerwCiną nlitką oraz ozdJabi,ony W:us&lt;zcz,em
: buk:s'zpa;l~em. Wialoek teo nosi ona pod weh'nem. W nilelkitóryuh nei~iOtnalC'hdo tegfl
w:anika dodają kwiaJty ogrodQw'e, monety, bazyLek, koonicz)'Inę, paw,ire pió.rika itd.
Suknia par.ny mł.ode:j je",t 'I. czerwC1neg,o m.a"er.iJału. NCls.iQ,na cIbO'w.iąz~oWlofartuoh,
O'd któ.ry;:n wisi bi&lt;lły ręl:zntk Obrzędowy., ozdobi'omy czerwonymi niórI1!i. Pan młody.
;&gt;ow bUikiecnki€1l11
,przypiętym do kołpak&lt;l, ma biały ręczn~k, który zw,isa j.ak far·tuch
od pa.'ioCld') kolan. Gdzieniegdzie ma ()In na szyi zwiąZJ&lt;~nąCZerWJiIlą c&lt;huSitkę.
Wypr,awką o~rzędu'Wą noworo,dka są: kl(}szulka s'zyl.a cz,erwoną n~tką I biały
koci;k pe1~na l wehy.
które ofiaruj.e matka ehrzes:n.
SZ.'I1pf)czl,a jest oz:dOlbi;ona
czeu-wollyllni kwiatami z maleriału i zlcltą monetą_

�348

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

,i czasopism

Nieboszezy:ka chowa s·ię w śhJ,bu1yun ubrani,u Wr:1Z z bukietem
'i Wks.z;pan1.l
bazylU ..
Ko~ędnicy, :po&lt;du,)nie ja·k i pan mł·o.dy O!faz inn.i g'l,ś&gt;CieweseLn.i, noszą na kołpaku bukiet z bwksztaiPlJ1'Ulub kocanki" na szyi m&lt;łlją kora.l,e z prażon&lt;'j lmkurydzy.
SuszolJ1ych śliw węgJLenelki czer:wo!l1)"Chpapryk. DZiew{)zęta bi'orącc udzil.lł w obchoda·ch ś.w. Łazarza, tzw .. "ł.aza,riki", uihra,n.e są jak panny młode, m",ją białe fart.uchy
OIraz noslzą 00 ,głowie duże buiki1ertyz kwiartó&lt;w: W podohny spOiSób ubra.ne są dziewczęta biorące udział w ohchodach oblrzę,Qowegoś'więta Jel ze!?io ("GjUllgjewden").
Dc/minującym elementem
w tY'ch wial!1lu:szkac1hjest roś.lina zieloa'u, a ~orzeni,"
jej semaa'1tyki baZJudą na aH:.hai'CIzny:m symbolu •. Zło'l'o natomia,st symbouu'2JUje moJallną czy.s'tQ;ŚĆ,koLory czerwoll1Y i \):j'ały zaś są symbolem UlJ'uodzajJlJ()'śc·j
ziemi.
O typaoh sys,te:nu .dźwję.~ow€go w pier,wotnyc,h war,twaC'h o!brzęd,;wo-muzyczneg,:) folk.lunu bubgalr5ki'~
jpIis.z.e,Stwetla ZaC'!lJani'jeWJa.ZWlna&lt;C:a
011',1'Uwagę na ZWląrek między sl-owelm a melro.dią ludową.
Wciąż żYW!e w wieJu regiol1.'ł't.h Biułgarji ubrzędy W1i'usenne są p:'zedmLOttem
badai1 Wasyllki Kuzman{);wej, któ,ra oma.wia ich charakter
sy;s1Jemowy. Obrzędy
te, jak sluslZll1i,e CIIut'OIJ'lka
ZJauwaJża., 5'ię,gatią zamierzchłych
jesl.·eze czasów, kiedy
w życi'u chlopa bu~ga,r!s.ld;ego dc,;nrinO'w.ały tra,dYlOje sysltemu pclltri,an·,halne,go. Rozpatnuje
ona te ob:rzędy na podstawie
bOlgatYClh danY'c'h etnog.raJicznyclh, wyk,oJZy!SltUjąC mat'eriały
i ŹJródła f1oll!Qlorysty,cnne bada'czy bulgar,skich. Obrzędy cyklu
wa,oseIl1Jl1iego,
nacechowalllJe iode,O'wo-emoC"jonaJ'Dą
cha,ralktery;styką, ScI ściśle powiązane
7. mOtl'&lt;1!l.nymi
i wartoś·::io·wymi no:rma&lt;ty;wny!mi śWliadomośc.i,ami kole!kJly.wu, juk 'le:~
j ze S1PBcY'fLcz.nyrrni
nas1JrO'jami jakie rodzi wi·O'sna, Kuz.maa'1owa obszernie omawi:l
obc:hody zapustów, zalb&lt;l~vy d.z:iewCJzęcew dniu św. C?.terdz·i·e.'itu męc;~erUlikow. św.
baZJa.r.z.a,św. Je:I"Z'B~Oj świąt Wij,B~k&lt;l!l1rOI::mYClh.
Ważne mi.ejsce w obTzęd;Jch wi·usennych wYlpełnia taniec. Obrzędy po ZJCl'pu.stt.acoh
nabierają
charakteru
zabaw we'e·]·'
Jlych, a .główną rolę w niClh od:gu'ywają dziewczyny.
Geu;r;g Krajew z kolei zaj.nuli.ie się obrzędową trawestacją
świ'lt cykl.u zimo·
wego na zi·emiac',h buł:garskiclh. Ohrzędy Le roz,paltrui'e on z punktu widzenia mit'..i
d nie mag'i:i, a s)'1ste:n cykJlu ś:wiąt k'd,le:~l.darz()wych kultury f.ol.klr)ry"tycznej poprze!
typ tlra'westa1cyjny "m ężczyzlna-:kohieta ".
l

Slldadaniem oil'.iaTy b&lt;u'a'TIa, przedistawi10nym w hełmie zllJal.ezi.onym w Kocofaneszty w Rumunii, po&lt;.'holdzącym z IV w. p.n,e. zaj.muj.e się Iwan Maraz()w. Auto,'
przyt;a'cza wiele danyc.h·· zac-z;eTpnię&lt;ty'chz bułgarskiego
jak też i z f()J~I()lru innych
Slowoian.
Znany muzykoll'og bułgacr"ski., Tad:J1f Dżidżew, pisze () f.unkcj.cn.a.].n()·-inlonal:yjuY'C!h ty!p&lt;lc,h w bulJga'fSikich piesn;n;e:h .kO'lędniczych. Pieśni te, ja.k twiel··dZJi aulo;'.
mają iPrYJm1i1tywną':nello'dię, !która, IZJwiązan&lt;ll pi.erw'O'tnym obr.zęd:;'w.»m l:L'Jm'a.x.Ler'Cil:
,kolęd()lwaJl1!iJa
,mające;~o magi'czne i praJktycZJIlie znaczenie, od.SJtą.pib swoje l1liej$c~
mlUzyc'ZIl1o-&lt;poe&lt;tY'ck'iej
, emocjnl1:lilnej sugestii, w której domLnuje uczucie rZ{~żkoś,ci.
WytfWJaŁoś.ci i wzni:osł()cś-ci. Zmiana la, według Dżid.żewa, je3t wyni,kiem \v,zrost:!
:fiul1lkJcharly'slyc'znej tych pieś'lll w tradycyjnej
praktyce
obyczajów kolędnic.zych.
nabieraoą'cych
coraz 1,0 więcej cech symboliczno-obrzędowych,
by w naszych czasach nabrać jedynie roli za'baWlOwo-,rouywko'wej
podcz.as obtho,dów tego ŚWiętcl
na wsi.
O obrzędach z;wjązanych z obchodami L:w. Genmana pisze Milen,l Bcnc&gt;ws,k'l.
Z;wyc·za.j tet:1;, któreg,o celem jest pl1o.ślba o aeszt:z, rozpatruje
ona z c,·lelyczneg'.l
PUll1kit'Uwidzen'i'a, GHman.a f~gru·]jka ma·g.iJez,na"German"
(Ka!ojan) symho.]j-2!uje Ulro&lt;kajność, obfitość, a pogf'zeb.anie jej ZW,iąz3:1.ejest z mag,ją. Kompozycjelobrzędu

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

349

i czasop'ism

roZ!patrywana jest jako część jeg,o ,morf.oIQgh, a z tego wY'pływ.a wniosek, że 00mi'nują w ni.ej elementy symbod,i7:acji.
QpłakiwaJnie nie~oszczyka
w Buł'gau',ii j,esrt pr,wc1m;,O'tem rozważań DymitrYIl1Y
KC\iufman, :P,() ~'rótlk!im pnzegtlc~dZlies-tall'1Ubadań, gdzie nli,a",łu~Zll1Jie
do ef'o1kloru biulgar-ski,ego wstała
włączona
i twórczość
luidowa południowo-zadhadnrdh
ter'enów
Jugoslawi'i,
Kaufman
prz,ecihodzi dCl a,n'l'lizy pog;l~z,elbowych pie.~l1Ji olbrzędowych
Z badań iPrz:eiPwwadz;onyclh na zi,emia'oh BuŁgalrui wyniik!Cl.że średnie i s,tJarsze po,kate-aie Qpłakruje s:wcd'e zmarłe osoby· jak dawniej,
na'tomia'st młodsza ,generaqja
przy u'tra&lt;Ci.ebhS'kiC'j osoby ty11ko płacz,e, anre ukła:oa pieśni ,pQgrZlebawY'~h, Ciekawa
jest iJnfor,ma,oja. że "zawoda,wych Ślpiewa,(jzek lu:do:WY'chpieś.ai pogTz,ebow)"c-h w Bułgarii s,i'ę nile SiPotyka" (IS, 2&amp;7- 21(8), Jak w3rÓ'd p:AZ'IOstały;chSŁowian IYołud:niowY'Cih,
tak i w Bu:łga:ri,i ophlkiwani,e zma:rłyah }es.t tra:kfl,mvall'Je j.~o obowiązE:k Ukła,dają
w.ięc pi,C'śni p(}~rz,ebow,e zarówno utahmtow3Jl1Je pi'eŚ!niarki ludowe, jak też 'i ni,ewialsty, które nig,dy przedtem
publi,c'znie n;'e Ś!pi,ewały" Do rza,dkoŚ!ci nat'Jmia'st
należy, by pi'Elśni j)Qg,rzeb(}we układa.} mężez)'zllia, W niektóryc,h regicma'ch, ja:k Z3macza .autonka, gdy umrze C'zlonek rodziny, k'OIbiety wychodzą na podwórikoi
gbośno śpiewa,ją pieśin:i pOlgnwbowe za:wiaidamiają'c w ten ,slPosób mi,eszkańc6w wsi. Opłakiwani'e z;ma,rłYlC!h
nocą jeslt w l3iuł,garLisur'owo zcu~azane,
Stanka J&lt;JJnewa pisz,e o f.orimach, kaTl1;pozj'loj.aoh ielernen&lt;ta.c,h wi:gi,lijnego pi'eczywa obr:zędioweg;o (s, 283 - 309), Dz,ieJ.i j.e ana na dwi'e gnU!py - 'Pre('zywo przeznacZJolnedl,a s:tJołu wigjili.j.rLElgo
Ol'Cl'Zdla kolęd:n.bków,
Omawi~l:ną ksiąi.kę zamylka !1oZlplaw.a Djrubomira Minkawa o pisanka'C'h w Bułga.r'ii. RaZpaitllUje cm 'm,c/tywy, QI1namen;ty oraz zasa,dy kc.rnJpozY'cji pisanek ad :po':'
ozątku nasIZ~o wieku po nas,ze dni,. Ja!l&lt;1oź,ródł,o baidań pasłużybo mu 550 s,zki:CÓ!W
j wzorów piJsarnek.
MatJeni'a~y Q'mawianej ks,iąŻJki przynoszą
duŻJo nowego o fo1k!lorze :bułlg&lt;lTskiiJm,
który - jak wynik,a z zawalrtyc,h tu rnz;prarw - na:wet we w1a'snym kra,ju nie
jest jeszcze w pełni znany, a dla mił,aśnikówsiłowiański'ej
twórczości lu:dolwej je6 t
to lekJtura pożyteczna, pl(Jlz,wa.la;jącanawiązać clo podJobnyIQh zagadn~eń tearetyc,znyoh
i estetyczinych kultury matel'i.ailnej idudho;wej powstałYIch ludów słowiańsk,i,ah,
1

Kole Simiczijew

Etnolo.~ka
'li

istrazivanja,

,Za,~r,eIb l!tln,

ss,

252,

Wydawca'

Etn:o~a:lisk!j

mu:z.ej

Za,grebu,

Po 39 I.etniej przerwie
Miuz,eum Etnog.!~a,fi'czne Vi ZagrZJebiu przystąpiło
dn
,w,zI!1Jow:ie1DliJa
iSlw~jej ~luibililk-c(C,ji
~'o.d n;olWym !tytiUłiem"Etnolo'.sJ~a lus!braZ1ivanja" (Et.nologiiClcl1el!Jaidam:ia)zamilCllsit,d&lt;ł!Wl1be!jiSlzyc'h
"E\1JlliograLslkikh1Js11JraZlivarn:ja
,i gpaldje" oralI:
"VjeSll1Ii1kaEtJl]ogr.a,f,sl~ogImuZleja u Zagre!bu".
ASU!lll{ptdo pr,z.eiks,~tałcenia wS(pomni:anYich ,pism dał ,juibiJJ,eusz 60-&lt;J,eaiazałożenw
muzeum" przy lctÓ'r'eg'o oka;zj!i odbywała s'ię dwudmo,wa kJo.n:£erenCljanauko-#a, poświęcona prezenta,oH wY'ni'ków oista'Lni,o pw,wadZJon)'loh badań etnQgiraJi',icznye;h ara:&gt;:
pl'Opozycj,i .utw:onenia
pa,rkiu e'1JnograiicZin-e,g,ow o.kiohcy ZagTZlehia. poś.więc()Ileig')
tradycyjnej
JwlturZle ludowej Ohcwwaoji. Te dwa kiel1unkri za:ilnteres,owań s,taly się
też wy1zma,C'z:nti:kiem
dla sam-eg.o wYtdawil'łictwa, .któreg.o pierwS'zy 1Jc&gt;ffijest żywą dokumen:tacją odbYtY'Clh u:r,oczyst'aśC'i li naukowed sesji. We WiS'tępnej części zaw1era on

�350

Recenzje,

pTzeg~qdy wyd:nvnictw

i czasopism

bQwiem

wy,pOlwi€ldz.i lub i'ch fmg!meJlty wygksizJ&lt;ne jako p.ozdrowienia i życzenia
Ud::-.]rumen.tow&lt;lą·wtut;lJj rów,rui·eż mCl''TIoot W1ręcz,enia różnym o.s·~b()m
o;kwicznościlolwe.j pl.a'kJ~atk!i·.Otrzymali ją kolejni żyjący jesz,c.z,e dyrl'kbrzy
ml1zeum.
tj. prof. dr Mi;\,o'valIl G3'vJ:z,zi (1939 -,1191411), P:':J!f. Ma~.ijana Gus.ić (I!ł'!J6-19,641
i dr
.Je1kJ Rada,us-Riihalrić (Hl66 -19'715) - znail'l!ir6wn;i€lż jako znamien.ilCi hadaez,e i autolIZy Ikzny,ch i ceclU1y·c'hpra,c nJ tema:t tradY'cyjnej kiuTtu,ry ludowej; pOInadto plakietkę otr.zymah je:s,zcze inni zaduże.cj pracoIWni1cy muzeum OIIaz muzeów wS'Półpra'cującY'c,h z nim od długi&gt;c!hlat, a między 'nimi takŻic przedsb\viciel
węg:erskieg'1
,muzeum w MiOhacZJu i po,1s.kie@o Mu,z,eum GÓnns,ślą.skiógo w 13yt".c11iu,P']za tym
,tak.że za,~rz;ebskie instybl1'c,je nalUkc,we i kul'tiura,lne, o,az 'teLe:wizj,~. Wstę;J t'en zamyka ok.Q1kznoŚia~owa wypowiedź' .o/becnego dyrelkltora, dl Maria Petri&lt;:ia, związana
z sz.eśćdziesiątą f)CJlC'Z!I1i:cą
istnienia Etoo@"a!fskog Muzeja w Za'grzefoiu.
j u:bileus.zowe.

Z ws,pomnia:nej wypowiedzi wY'Dli'ka,re iru'c.jatylw,a g:rGlma:ciz'e.niazaibytków świad ..
czącyeh () ludowej kulturze
Charwatów
wyro.sł.t z dążeń d:J pO'bud=ia
narodowy·ch uCZJUći pabrio'tyz·mu w debie Austro-Węgierskiegc
państwa oro'z ro.zw,jj.an~e
się na początk:u XIX w. tzw. ruchu il.iJr.ski&lt;0,go,
rOZlszerzającego iJdee joed,:'(Js'cisłowi.ańskiej w rejona'cih po~udnk:'Wej Europy. Rezult:1Jtem tag'C) było m~ędzy \nnym;
założenie w 1183'61\
muzeum narodolW,ego, O'Jejmująceg,o zbiClrY sztu.ki, af'cheo,lclgd
i przyrody,
a częś&gt;Ciow1:)ta:klże et,!lJog:raJ.ii. Jedna~kiŻie zabytki et'nJO'gra;ficznc wraz
z dokiUlmen:tami histo'l'Y'cZJ:Jy;mibyly w owym czas,ie ga.szenia wszelkich nacj.ol:1:1111sty'cz:nYClh poc.zyna.ń najmJl'iej poiŻąd:1:ne. Dla:t€lgo też powiększały
się tylk'l dzięki
in:i'cjatywie i zaku:pqm &lt;J'kJtywnych dzhła.czy, kitór7.y rozum~eli wa,rtość wytworów
t'kiwiącYClh bezpo:średni.o w s,amy:m na,wdZJi,e. Nabyte prz,ez si·etoie okazy nie ty1k0
z C.horwac'jli, ale ta:kiże ~nny,ch rejio'nów, naoWet po,z;aewrCI;Jej,s,ki,C'h,
depJlnow:lli lury
ofda'I'owywa.1'i muzeum i tym sPQlS'o\)em je~o ctnSJg.raJkzne ZdS('óY pow:'ększały się
Zina'=~e w miarę u'pływu cz:~,s;u.Największy
w tym był zbiór I'Z "Y'sięcy tkanin,
.po·:ihciClJzą'cycih
z Chorwacji,
z,groJn.adwU1Y przez Salam:'lu
Bergera, który stał s"ę
:przyc.Zy1ną wy{)diręb,n:ie'ni'3 się mureum etnolgra,fic.ZJnegoQ.Tym sp':;,s;)I';:)'e:n,
PC) upadku
mona.r:c'hH alUsUr'o-węgiersk,iej, .już w nowopGw.slałj1m pań:s.twi'e, rea,l'z,uje S'lę życzenia chorwa'c'kioh palniotów
i milolśników j l'a,dycyjnej kultury
i 2.2 października
1·9119 r. powobano do żyda etnolgtra!fjcZJ!1Je
muzeum jako uddzial ChO;'w,lckiego Narodoweg.o Muzeum. '\V jego skład weisz1y ,ZJo'iory ekwgra;fuczDe z ZJ~.~rze'J'skie'go
his'torYiC,z;~·o-a·ncheologi'Crlnegooddz,iatu Muzeum NaTOdo\l\lego. z,o,i~.;u·ye'.nogr;,iium.e
muzeum sztu.ki i rzemi.:.so1a przy ,S.ZJk'CiI'e
zawod0wej tyoh profe.;j.i, zb~O'ry S. Bergera,
etnog)ra!Lcz,ne z·';:}iory muz·eum szkoły pedd:gCJlg~c"zln'ej
i Eltnc'grafj'cz:ne zoi{)1ry z i'zoy
rzem:ieśLn;·czJ-'haindlCJlWej.Równooz,eśc'l'i'c ,zasbużo,ny Zi1Y.j'era·cz
S. 13el'i~er, jako pierwszy
dyrektor,
z uwagi na skrcmne
Śfl::JIc{kińinalIlSoOweówczes;neg,D muz.eUll1, utworzył
IJJa'wdowy f,u,"d.USIZdł'a z,aknpu wbyt!kó'w w te ren'ie. Dzięki ternu, wd.zicsięć
Ia.~
pot'em, IZlb:iQI'ywZJ:'04SIy
·do 30000. Op;rÓCizrlbU(JrÓjwwzq'a~tają taih.-ie :Jnluz'ca!:nearchiwa
rękiovisów, folOiglrafii li ró±nyc,h in:1yc.h dokumenta,cyj:ny;ch ma;ter.iałów, powstają
wyisltalwy iza,czylna si'ę uikazyiwać ,.Z!biiJika jiu'g)ols.Jav-MskirchorU1amenata" Olrall ,,~ol·os,ka bilbl'Vot'elka", a taiklże pI1zewodniik Setnja kroz Etno'g.rafski muzej u Zagrebu
Od W,315 'r. za'c'zęły wycihOlcJiZ'ić
"Btnog:raflolka ist:raziv3jn'j:a i g.ratdja", kitó,ryclh osvavnU
n'Ulll1'el'uka7-a1ł Si'ę w 19142 'r., maIZ "V'jei3!rJ1i!k
EtIIlotgr&lt;llf1sikog
murz;eja u Za~elbu". Rdk
1M2 z.amknął Qlkires, k~eldy ukaz:a'la się aSitatl1'i'a dI'u'kowóma po'zy,Qja muzeum.
,Bo dnu'giej 'WOIjni-eŚwilaitdW~.Ld~i,er:o w HMI6 .r. mu;zeUlm zac'zyna l'O'LlW'idać SiWIO(ją
dz-ialaiLnJość,pr,z·ede wszysJtkim wystawienniczą
i badawczą omz p€lneLr&lt;l.cY'jnąw te.renie dla wz.,bogia·c·enia:Zlbiou·ów. Stałą eks:pozycję OiLwa.rto w 1955 r.; wZJra..;t.\Ć zaczęła także l'icziba 'n'Clukowycil pm'CoVv'ników i dzięki ter.nu mdŻna bylo znac:znif'
rCJl.zszen:yć kontakty muzeum, obejmujące
nie tylko całą republikę c:horwacką, al~

�Recf'nzje.

prze.glqdy

wydawnictw

i czasopism

351

!ol!kże CJłą Jugosławię
ulraz 'tereny poza je'j gI1ar.icami. ;t"aa'darptowalnn wówczas dili1
'.elów eksp[)zyeyjiny(~h i ji&lt;llkoob'i.ekit iln situ I10dzinny dom prezy,denta 'Dibo w ,K,umww()u. Ohe:::,nie muzeu,;n składa s&lt;ię z 9 działów na,u1oowo...;ba'dalwczyah, idzilału dydaktY'('Zl10-&lt;;X{)pa;gandJlw€;~o('Czyl'i na'u'kawo-ośw:iart,c'wetg,o), działu dOikiumentacgi, b;hl iOJteki m.lu:k&lt;\Jwejoraz c,.fllJżby'k101n:Sell."'W:atoJrSlkQ-:pr.ep.arators:k:iej.
MUileum Ojprócz rozmaitych prac i thowiąz.ków !1earl&lt;i!ZJUj-e
ta;k!że ,prallctylki s'tud€lIlcki,e ocr'az slu:ży fachawymi \{'()In.sullita.cdamietnCllgra1f,om kiragorwyim i ZJaI!~rnmtiJc.z.ny;m..
Tutalj też (l)rodlził sic
zamysł ul1:wolrz'Ciniawok.Oili'cy ZaiglrZelhia iPar!ku e'tmJOIgrafk:znego dla ziemi chorwac'kilej, któ,ry miałlby kap';:ta.ln.c LZJIlICiIC'Zeni'e
W' żYIC:iukulturalnym
Rerpub.l'i.kli i c.ałego
kraju.
Pi'ell'w:ciząaz&lt;;,ść P'U~ltj:k:rl:elji
"EtnlOlo&amp;ka i.sItraZivanja", za'ty'tułowaną: reZJuHaty n:aj!lowszyoh e:trJJOIlogi:::znydl badań ortwi&lt;er.l ref.erat, który
przYlgotowała
Dund8
Ri!htma&gt;n~A'UgTUstin,Pit. "Ba,dam:i&gt;aetnolloglkzne i wlslpólazes.na ku1ftUJra". A!Ut:o:r'kasl1:aJ"a
sli'ę dać oąoo'W'iedź r.a py'tanie, lCoO110izumie prz,ez owe tytula;we olkreślenia. Wychodzi od pojęe,ud etJn.'Ollogijja:k;o Il!?u'ki z,aJjmującej się kul'tmą ró.:imyoh ;gJrIUCJ
ludInO,ści.,t'j. SIPO~CJlbem
życl10l i myrŚ1eni.a oraz us,tnego k'CJmuni.k:ow:arniasi'ę. Dal.s,ze rozważania sprowadzają
się do 'S'tJwieI'dzenia, ż,e trady;cyjne
w'ZJulmienie pojęc.ia "ku ltur.a" odno$Ho s.ię do te~o cw.su., w k'tÓTy[,'11dom,jlIllo:wał\Vi~Is;ldmoldel żyda, a więc
do e;zas.u za,nim n~l's'tą'P"ły Slpoole:::'lJnei ekclIło'llUJczme przemiany,. ROIZJWi.jają'cas~ę
nauka slzwkala }ednalk odipowiredzi IlU pytanie, 00 ta jesrl. ,;kiul1Jt1rn ludowa", "trady'eja" i co w ni0h u{.1ho,dziza "nasne", a co !uwa'Ża s'ię, że do nich prz,eni.knęł{)
ja'kio abc,e. Skona etm&lt;Oilotg'iJa
bada kiulrtJurę gI1UP ludnO\Ści., s.tara się również wyjaśnić,
czym s·ię te ~nulPY miiędzy s,olbą różnią. Tym samym zaha-cza zalrównO o k:udtlUrę
luc!inalści wiojski'ej, juk i innyrCh grurp żYljąleyclh poza j~j OIbrębem. S.ZJUikia
si~ róiWnocześni,e rela{;lji ,pomiędzy przeszł'o'ścrią a teraźn:iejswś'Clą.
Drugrm rClf.era'tJcm był·a moja wY\Powueldź.na temwt "TmdYC'ia i wSipókzes.nośt
w śląskiej lill'd'Jwc;j JmJtJunze", ChodziŁo mi o wY;kia.zaltie h'iis'tory,c.znych i eik'onomi·aznyc.h uwar,un.kowań, pno("esów .zmiarn, jakie dOikJonały 'Slię w kultuyz;e lu:dowej
r&gt;.aŚląsikJu :na jpmzesil.'I'zem:i
'WieikóiW.GłÓiWtllyiplI'2y tym allocent połOlŻY1am'00 Iwyika.zal:1Jie
oiągł,CliŚCitradyąh
omz te formy li wa.r'tOtŚlc'ikultwI1owe, które tutaj przeit!rwały do
clinia dziis'iej,szego.
K,CJllej'nyreferalt S]a!bcdan'a Zecev~~ia do'tY'czył na,ukowo-badawlczyah
pra~ e,tno·
graficzJIle.g,o muzeum w Belgn~diie, Pr'OJgcr"am.naUlk;O'wo~ba:da,wezywYlmi'enion"gQ muzeum obejmuj,e: Qpra.cc}wywa.nie ZJbiorów, tematYC!ZJnY'chi regiona.l.nych monografii.
oraz SlPeeY'f.ie.znych e.tnO'logiaznY'C1hZJj-awisk. P,OiW tym prowadz.i s'ię linidYlwiduaJne'
i ,gI1UpO'webadall1iia terenIawe
opaz baJd'm:ia ]niterdys&gt;cY'plinwrIJIe, zwł'ais.z.c'Zaw za·
kl1esie materialnej
kui1tury Sielioow. Muzeum współdziała równi,etż w pr&lt;licaClhAt1asu
EtnolQgicznego Jugosławii
i\Jlaksa,nidra S~~nja Laz,v'ević
pr.zecJ:stJw'la pl'zye,zyne.k Saila:mona Bergera
do
azjatyroj.{'j.('h ibiolfÓ&lt;w muZ!eum €!tnCJgrafimmego w Za,grZJebiiu. Doty&lt;azy' on ko.le.k{;ji·
tkani!n, kitóra łączlI1!ie jako egzotyczne tek.s'tyl\;iia l.'iczy 1,65 okazów. PoSlia1da.ją o.n~
n:ie:z;wYJk!ąwa:rtość mu ze&lt;l!Jlną, gdy;ż w w:ięksilQŚci z.~rO'mardz.;onezO'sibły w koń'Cll
uhieg'!'eg,o wieku. Aumnc'e clhotdzi blLt&lt;1Jjgłó:wltie o tlmniny indYljskie, których jeM
w :zibi&lt;Olracih
.p!2., ,a k,tóJ'e wecllUlg kla.sy;iiikacj,i J&lt;JIhna II'Wina (Tekstu i nakit Indije,
New Yonk 19&gt;516)
zanazyć można do 3 grupy, OIbeijmującej ha~y :i tka.ctw,o l'Udo'wf'
(włąewjąt: w to 1,5.ka,sz.mitrowych sZdlhl. ,są 10 tkaniny 1) oteclhIll]ce plalngil (archaiJazna tee,hnlilkla fairibowaniu tJkalIlilD,w efekaie czego() kh powierzchnlia jesit ty;1ko częś"
ciowo po:fau-bowalna, l'Ub koll,Otry ukła,dają się w pasy, czy ni€lregulaTne plamy),'
2) z jedwabnym
half-tern tkaniny jedwabne,
3) ~karniny bawełiniane z jedwabnym,
haftem i 4) kas.z.m~r.ow·es.zale.

�352

Recenzje,

prze.glqdy

wydawnictw

! czasopism

N.iezwy'k&lt;Je ciekawym refemtem ,oka'zał gcię temat podjęty przez .Jelkę Radau5-RiIbarić o OZldo!J,ny,c'heleomen:tadh we~nianY'ch nakryć fl(Jjon;u pa.noński&gt;ego i antycznyah mozaik. Au't'orka próbuje poifóiwnać zd.dbniicihV1lJs·amodziałowych
tkanin wełnianY'cih, wys:tępują'CY{.1h w ludowej tradY'cji jaklo na;kJrycila w Sla-woni.i, Bar.anti
J częśd Sri;jemu oraz Wojwodiny
i Bena:bu z oMan,eniami
st.alrc,ży'tn)'eh greckihc,h
moza:ik. Zwraca pr.zy tym uwaigę lnie tylk,o na s.a,me motywy, ale na i'lJh k,ompozyc:ję i k!ol,o,rystykę. W'edług najstarsZJeg,o znanego cLclkumenltu, pOl&lt;h&lt;~dzą'Oegoz V w.
wY'n;i,ka,że starożytni
Grecy i RZyJmim'JJi1e
używa:li podobnych
nak:ryć, a ic:h zdoioniotwo przYlPomin.aŁo moro'iiki, k'tó:re z bli'egi-em ew,SIU ccraz to() balrdziiej Slię wz;bogaca..Jy pod W1zgjlędem delk'OIl'l&lt;lcj:L
Autod~a s.1Jw:i'erazCl,żc kiliimy, używane jako przykrycia podlug w wi'ej,skilch dGimaclh wspClmni1al'lyJc'ł1Verenów, pnejęły
wi,cle ze stal'ożytnyJch 'mozalik, IPo&lt;:zYlna:ją'cod geOlffie:try'cz,nyah ;ncytywów, jak koncent.ry·c:zJnc
rOlmlby',;plecioon.kri,C1Z1tepolisi1mia
'rOlleta, kwadraty
1 ,iilesy, .pr..pI'z:ez l1Oś,hnme,.ZJW'~erzęoe,
a na wet człekOlks.z;bał'bne. Wy:raz beg·o daj'e talk.że na z.ałącwny.Clh k(~l(~I'()wyJC'hilu·
;;t:raoja'ch, zes,talwi'ając porównawC'z'o moza'i&lt;k.ii kJi'l,imy.
Następnie
Zdenka
Leohner
om.aw'i'a dlugi'e ~o;sZlule, tzw. Tu/Jine katolkkich
kobiet z G,oriana w Sla!wO&gt;nii,które I1JOSZiono
mniej więc.ej do poŁowy XX w. jaka
pods.tawowe odziernj,e. Składają
się one z dwu c:zęśd: stanirka - 7.waJHeglooplećaf.;
i dm'zy.t'ej S(pódl1Ji,cypołącz;ony'oh ozdolbnym harfltem, czyE Citrnicom, ormo z długich
snenoiki1c'h rękawów. A.utmika zas'talTIa,w:ia.się nad g,en.ezą bej fo~my, .stwier:dza przy
tym, że z biegi'em ,cza;sIU:mniietniły się w n~Cih: rodzaj tkaniny,
motywy zdobnicze
haftóiW, ich ){1o],ory,nLe uległ natomi&lt;a'st Zmiikl.ie krój iwszuli, jej biały kol,m i sposób rozmlesZiczarnia zdab~n. KaJŻda ,g'eneracja na slwój sposób modyfi,kowała
nie·
któ'Pe detale, prz'ez 'Co na r,oZJległym dhszamze wschodniej Oh&lt;wwa,cjli pow talr;) szereg
odmil&lt;lir1tY'cih częŚoc,iodzieży. We wsi Gorj"\Jl1)iu:żyv.'1alrJesą dwi,e j.ej farmy: jedoo ZJdecydoWla'nile biaŁa, dŁuga, bog'3lto haftowana
OiI1azdr.u'ga - uszyta z lŻJej,s.zejLk&lt;łJniny,
ubierana na spec;j,alln'eoka.7Jje, podcw,s ,gdy pi·eJ.'WSiZąnos'i się Oldświę'ta.
'Wy,n:iiki ostatnioh badań nad 17..em.i,Q;sIeIlTI
piClIln!ilkaJ's,kiimj wosk'owym w rej,~n.i~
Varazdina są prnedmiJo!tem I'ef'era:tu Libuse Ka~palr. Na.jstalrsze WlialdClmo5cina ten
temat znajdują
się w zClipisach cechu malsar:sik,iego z 159.2 r., gaz,ie w;spomina się
o wYJrlobie świec z wO'sk,u, na ołta,!'z i świiecZJelilkiiw paract'ia,j,llym koŚociale. Natomia.s:t z wLlJgiej p~ło\Vy XVII W. poclhodzq dall1e o wara:żdińskim
cel ,hu l&gt;iNnikarzy. Móry był filiąee::hu
stYlrYJi'skiego o bard:w sł.&lt;1irYClh
ka,dYl~ja'c;h, 10 c.zym
WSipomiil1a wmowa kupna-s.prZiedaiży z g~9'4 r, Wd:,ugiej
połow.ie XVII 'W. s'tyryjSlki
c-ech piernikarzy
zr.zes,zał 60 maJj.strów l1oz1akO'wia.nych w 4,;3 miej,sc·awO'sC:i::I'ch,
a ,między n:i'mi w:S'pcfmniany j.est także V.aDaz.di;n. W XV'lll w. naj,eż·eli do tego ceClhu
rron1Ji,eśLniey z Za,g,rze1:Yia,Kopnivnicy,
uuioLj&lt;lJny ! Ku·anja. Zgodni'e z c.esarskim
;pa:ten.t,em z 20 .sty,czuia 1'l~59 T. ws:zySltlde cechy zostały ,zl:iikwidowaJne. W p:&gt;łOlWi&lt;?
XIX w, bybo tuLaIj LI pii'ennika:rzy, pooCZJas gdy w Zagrz-ebtu pozosltal0 ich 4,
a w Os!ijeku jes7Jc7!e 316.Pirydkoniec X1;X W. ,i na .poclZątku XX w. isbn/iala w VaTazdilI1iie już tyTko jedna wytlWólln!i:a świ,ee. Red'elrat jlelsit bogato iausltro'wallly, dokumentlując sceny z pracawI1Ii wOIsi]wwej i pi,e:r,I1Iiikanski.ej,jak ,rówl1!!,eźsame wyróby,
ich z,d:ob:rukltwoora,l, wier.szowalne tek;s,ty wypiJsy'WalI1ena pier'l1!iJkaich.
,PIrabilem ba'danlia i prez'enta'cJi,i lu;dcrwego p()ŻylWi'enia w mUZi€'um p'l'z·eds.tarwił
z k{)~'ei 13iori'sK,u:haa".UwaiŹJa 0111,ŻJetemu za~druieniu
poświęca ,się zbyt ma~o ulwagi
w praJCa.clh .muz-ea1ny,dh, a j'est ono 7!WIiąZianez szer:dI«&gt; podętym byt.ow,alI1iem czlowiiek:ł i s,pI~ętaimi, znalj drują'CY'mi się w ~o'SipOidains,'twie.Pożywieni·e mo:ilna prezentawnć na wy's'talW'a'clh,wYkłada,ch., w .speC:ja.linY'Clh
reS'tla1.1ra aj.a1cłh
i kJuchnia.Clhu;względni;aiją'C zróżmlioowanlie 'W c'Zi3l9ile,
pI'zestrwni i Iza1eiJIJIieod środowiska. W jego świ,etle
daje Sdę lepiej poznać sp'osób żyda o.ruz eIDcmomi1C'ZiIly
i ~uliU'mliny palliom okre·ślonej
1

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

czasopism

353

gyUpy ludności. AutOl' odwołuje się do slary'ch dokumentów,
manuskryptów,
pa·miętrrików, receptur, ksiqż€k Irooha'rskich i do w;S'zySit'kkh tych utensyliów,
któr~
.świadczą o rodzaju i cha:rakiterze pożywi·ania. Na koń0U omawł1a wystawę
pt.
"Z łyżką po świecie", ja.ką zamierza zOl'gan'iz·o'wać muzeum einogra!f.iJCz;new Lubljanie.
Ostatni ref€Tat w lej części pubBkaaji
pf'z'e&lt;istawił Vii-omi,r .Bel,aj na temat
występowan.ia
SipecyJ'i.cznej formy "bożo.naI'odzendowej ps z:eni!cy" w północ,no-zachodnLej Ohoawacj:i, którą w p()lsta·ci z:ieliOlnokiełkujących Ipędów stawia się w naczyniu n.a stole lub poid drzewkiem. Z;daniem au'\.ora., ma ()Im mvIiąZilk z wierz'e'1iaimi i klUl,tem świata roślin jako nieprzerwa1nego łailoucha wegetacJi, która n'l
okres ZJimy tyllko usypia. Chodm a sltałe jej p()lbu;dzanlie do 'życia, dlatego już a tej
porze pozomie wysi€wa S:ię z&gt;ia,f'JlJo,
aby wz,eszło. Czyni się to zw!Jas,zcza z nasionami z,ooż (1p8lZenii cy,il"'w,diziejjęczJmlie&lt;n'i,a)
jalko najlWaJŻin;iejl';lZymi
TooJILmm'j w życiu
człowLeka - dającymi chl,elb, a za'siewanymi t)'llk'o ra,z do r,oku. Ta zielona roś:I,~na
spełnia wai.ną rolę w ZlimiOWylch
i noworoczmyC!h zW)'lcza,jach, poczem ,po ich upływie.
podaje się ją bydlętom, któr'e zarpI1zęga .się do plulga lluib wynQsi na niwę. W ni'ektó:,ych ,rejonaC'h Ju.gosławii i Eurlopy, co a,utor ,p:reZJen'tuje na trzeah map~ka,ch, owo
wysiewanie w nae,zy'aiu nasli,on sIPelnia, obQk kultowej, nie magkz:ną, le.cz w:,ói.ebna
funkcję - przepo'w:ia'da u,rodzaj pLl;ctóW. W tym przypadku
zwyczaj telll z,wiązany
jes,t racz'ej z za:pustam~, a ni€ Bożym N~H·odzell1'ieim.Niektórzy w na'czyniach wy~iewalją tnzy l'odzade ziail'en o .różnY'Cih,porach ~np. przez tr,zy dni, ,lub rano w południe i wi'e'C:ZOIrem)i z tego w,różą, gdy zia!ma wzeJdą, kiedy nad.1Cipiej będzi",
,,·iać na wiosnę. Autor z kolei pOrÓWlJllujoC
i omawia podobne zW)"Cz.aJjezm.ane z in,·
Ilyc h środkowo-€lu,ropejSiki,ch rejoOll1ów.
1

Tr,z€lclia i ostatnia -część piUJhlilka.cji poś'w.ięe-ona jest mo.żl~woś'c!~om reaJizacji
~tnogI'aJfilCZlnegJopalrku (etnopal'!ku) w okolky Zagr,zebia. Tu.taj zoojciu1ją się następujące
refenaty: 1) Wstępne i'nf&lt;JlI'm.acje o powstaJnuu etnqpar.k6w w Ell'ropi'e,
Aleksand'ry S. Laz&lt;1lnlwić; 2) jeden, czy więc-ej e1mqparkó.w w o,kolky za~rzehia,
Dusana Drl'j'acy; ,3) oC'hrona tr,a;dycyjnego 1JudloWegoblldowni'Otwa - idee i prób:!
stwur,zenia etnoparku w r~'Orrie północno-za.ohadi11:iej OhOI1WHQji,K!seniji Ma,rković;
4) pl~z'estrzenno-ul'ballliisty,cz;ny a:Sipekt realhzaaji e1Jnopanku w rejl(.mie Zagr·zebia.
Slavka Dakić; 5) zamiar budowy muzeUlm na otwar'tym pOiwielfr'w w kontynen'laJJtn:ejczęści r€ipub1ilki ch(u;wa:ak!i'Cli,Zodcy ŚimuD'oV'ić Petr'ić; 6) mOiŻ:Iiilw:ość
budClWY
muzeum na oLwa'l1tylmpow;ieiI'ZJu w ,okoHcy Za,gr,:oo'bi;a,Zdra'v:ka Zivković'a; 7) muzeum na Q1t,waI'tympowietr,z,u i sbui.by CichI'OII1Y
dobr .kUltury, N&lt;lidy Duić; 8) polSlkie
panki etnQglrad1iK.'ZJne
- pro]jl'em ich m'lga'!1Iiza'cj:i,JÓZJefa K01waleWlSIklLeg,o
z Bytomia
w Pols,oe; 9) pr,ze~lą!d etl1!og.raf'i0z,nyoh z,biloirow w IVUJnovom Se1u koło G.I'ubrisnog
Palja, Nady Gjetvaj; 10) n1eznane ludolwe budown!i,d1iwlopołudn~owej Serlb'ii - z planami, f:olto~rafiami i mapą, Naidezdy Pesić-M.aksjj:nović; liI) etnog)ralfic~na pamiątka
w et:nQpar~u., JO'ilipa Millióev1i:oi!a;12) Zlałoi.enia, naukowe przyg)01to',wanie i ekspo-·
zycja Za:V!ica,jn:egomuz,C!um IW Do~:nd{)jKruiPaun!i-- z ,f,OI1;'ograJuami
li 1P11all1em,
Malrijall1Y
Gusić; 13) prOblem wy,~ąidu lalek wekspozyoj&gt;i etl1iOlPa,rkuna przykładzie Zavicajnego muzeum w DolnJoj ,Kiupci,rti- z fat-ClIgiraifiami,Pauli GaJ1Jrić.
Na tY1ffi zamYKa się zawa'r.t()lŚĆksią':Ż;kli.,ikitórą ostaiec.zrrie ~oń,czy s:pis treści
w chOll'wa:C~o-ISerbskim i a~i,eills;rohm języrou. W QgÓlnej ooenie podroreŚilić na!leży
prwde wszysltibm fakt, że Eilnografski mu.zej w Ziagrzehiu z,ddbył się na wzm.owiJenie stałtej pu:bilikacjL Wlia:domo mi.aJoowide, że w 1Ylffi w;Zlględzie posliJa;da ono
tChlU!bne tra,d)"C'j,e. PrZiCidwojenn€ bowiem jego wydalwnictwa,
o któ.rych mowa we
ws,tępie (s.. 5), a tak;Ż€ w w)'lpawi'edz,i MalI'i,a Petrić'a '(5. 19) zaj:mrudą poważne i li,czące się miiejsDe \V li'teratu'rze et'nagraillkznej. CieS'Zyć się zaitem trzeba z zapowie-

�354

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopi."m

dzianej kClID:tymuacj'ii życzyć należy Komitetowi
Redakcyjnemu,
aby ta \}beCllJ.
,pujjli!ka,c;ja zdobyła sobie również ogólne uZJna.nie. Wprawdzie
długo trzel),a byłD
i;zekać .na jej wz&lt;now.ieni.e, ale żywić można nadzieję, że unikając już błędów dl'Uka,rskklh, ukazywać się będzie w mliarę regularnie, realizując może nie ,tylklo dw"
proponowane
tema,ty·ezne po'stulaty, lecz także inne jeszcze problemy. Ważną dzie-·
;kLną wydają .się tutaj pra'ce i oSliąglnięcia muz·eUlm, dort)"czące cieka.wszych wystaw
·Jtno.grafi'czn)"ch oraz .sy,mpozjów i kOimerencji naukowych,
czy innych wydarzeń,
godn)'lc,h odnotowania,
nadto rec'Eln7)je lub omówienlie aktualnych
etnografic.znych·
publ'ilka:cji. SzJkolda" że z ra·c'ii jubileus.zu .ni'e uczy;nj·ano tego ,ad razu. Wiadomo mi
bowiem, że w lataoh po drug\i'ej wojnie z·ongan'izow'dlno w muzeum, a także i poza
jego ohręhem w kra,ju i za granicą, Wliele interelSują'cyeh i zasługujących na uwag~
wystaw. Wydnukowano takJże, oprócz oibszelrnej pu!bilikacjl pL Tumac izlozene gradje,
Malr.ijlany Gusić niej,eden katallog, o 'czym warto było wspomnieć przy sposobności drukawa'n.ia obecneg:o t,omu. Za!powiada:jąlc wznowienJie w)"dawn:iCltwa, nie
podano jednak bliżej, ja'kJi będzie jego profil w pr.zyszł.ości li jak częsTo będzie si~
!Ukazy.wać. Tym .ni,emIliiej pienws\zy ważny kr·oIk ucz)'lt1,iono, t,oteż dla wZboga·cenia
ir,eś'eii
dokulmentaejli rróżny.dh fa:któw sądzę, że winno slię tutaj zn,a;]eźć miejsce
jes.zcze na t2!w. kronikę i r,e()e'nzjle. Wy.daje się również, że wy:j,a,śni,el1liawymaga
molŻe nie tyie zmiana tyltułiu w)'ld~wnlilcltiWa.z "Bt1nolgra,Jisikilchi.sbrazivanja i gradje'"
if1:a,.,E1mo'l:os:kia
is:trazivall1lja", co pos!ugiiwani,e się s'amą 1erminologią - etnogirafskL
etnolośki - równJveż w świe'tle na;7)wy muzeum.
Barbara

Bazielich

Źenska oglavlja.
Nawdni Muz,ej Za1dar - EtnogTaf5ki Od}'?!1 7 -28 X 11982
Ka1ta,]'O,gwys!tawy o t)'lm samym tytule, przyg·otowany przez komisarza wystawy
JasienJke LUlić, SIS.bez nUlmeraej:i i '13 iluIstracji.

Zeńi~kue nak:ry,clie głQwy to t,emait podejiHl'owany bardzo rzadko nic 'tylko w I,i-·
te,ratur:zJe etnQg:mifiJc.zne;j,ale taik!że w wysta.w,a'eih mUZJea],nyoh.Pozwol1ić sobie na to·
mogą muzea o bolgaty;oh z!biJoraidhi tyTko t)"cn oibszalrów, ,gdzie jstniej.e żywa jeszcze
tradycja wśród oIk'Clllicznej,1ud'nolś'ci;W:ZJbio-ga1clć
je mogą przy tym slpeajallnie na 'Le·n
temalt pOldjęrte b:aldania. Nalogół jądnak pf'CJibl~mnalkryć głowy traktowany
jes: łącznie z eałdlkis'ztałtem odziJeży kobieoej i męslkiej ,i nie wy1ania się, zwła,S\7.czaw poask!iJej IIteraltiUlrZ'El,
jako odrębne zagaid!n.ienie. Podabulie rzecz ma się z Ucz,Elsaniem'
glowy, kJtócrez koleli je'slt lilstlo'tnepnzy uWZJględnianiJu nakryc,ia głowy. ,Jedną z a!Utorek, która ten temalt podejmlllje w etnqgim'f,icznej literaturze
jugosłowiańskiej
jest
MaT:Ljana Grs.ić i J:elka Radaus~Riba:Tić 1,. Osta·tIlIio na,tomiast 'muzeum e:tnografk.zne
w 'Zadane .zo.rgall1!i'zo-wałowys'tawę o koib~ec)"ch na'k:ryclaah głowy i wydalo nie··
wi,ell]{ji,lecz iinlt'elf.eslU,j~cy
ka:tai].oIg.UW2)gllędnia on ma tCTiały, które boga,to prezen'towały siię w tradycji półnlolcnej Dalma,c;j'i, tj. Ilia pcbrZJcżu adplalyckim, zwła.s.ZJcza
,na wyslpalcih ·od Ra!bu do M'uritera oraz w pals~e dynarskim, czyli na pogórzu VelebiHsik'i:m,na Ra'V1nih Ko'tarah i B'lIkov.icy. W rejona'oh tych widać wyraźnie, jak
2)mie.niaj~cy się stan ka7Jdej kobiety znajlduj.e odbi,c·ie w j-ej luczesaniu i nakr)"c.iu
1 M. Gusić,
Neki primjeri
zenskog og!avlija
u Hrvatskoj
narodnoj noiinji, [w:] "Zb0rni-k
za narodni
;;ivot iootcaje
Ju;;nih
Slavena",
Za,greb 1975, knjiga
46, s. 369- 4~6; M. Gusic
i G. Turkovic.
Starinsko znesko og!av!je u hrvatskoj
narodnoj noiiniji, Zagreb 1974. J. Radaus-Ribarić,
S!avonska djevojacka
p!etenica,
[w:] V Medjunarodna
smotra fo!k!ora,
Zagreb 1970,.
s. bez nr; tejże, k'alendarz z komentarzem
i ilustracjami
na 1977 r.

�Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

355

.glo-wy. Są one czytelnym zna'kiem ok'reśla,jącym wiek dziewczyny, czy jej matry:nonialne zamiary, męża-t-kę, bądź starą kobietę oraz okoliczmości lub sytuację, w jakiej s,ię znajdują·
W rejonie dynars,kim dziewczynki splatały dwa war,kecze, do których dołączały
dwa inne, spleci&lt;o,ne za uchem i w t)"le wiązały je ba'wełnia'ną czerwoną 'tasiemką
izer. 2 - 3 cm. W miarę, gdy włosy podrastały, ~platały w tyl·e jeden war·kocz tzw.
perCin, do któregu też Wlplaitały czerwoną ta.si€lmkę, kurdele.
Ale aby w.arko(;z był
g[\uby, wzma'(."niały go z.ieloną, błęk'Ltną lub żółtą ta!s.iemką. Sta:rsze dzJi'ewc'zęta wplalały szers:z,e ta'Siemki - poste, któl"e luzem opaidały w tyle, a do których doczepiały
oZldo;byna talSiiemce [Iuibsikó-flc~,jaik metalowe WlVS'~OIlWi"
bąldź wIS1tąwCzlki.Na gławę
wkładały crvenkapu,
czyli czerwoną, piwwot,nie st'oż:k,owatą, później równych roz:niarów cza,peczkę z cze.rwon'ego sukna, kupowaną
w Zadarze lub w Szibenilw.
ByłnOlna haf,t.QIwamafoN aałośc,i, aLbo na ()b:rz.e'Żuc=!ITl:l'lJ!lijedwabmy.mi li baJwelinianymi nićmi, o wijących się motywach. Kandydatki
do zamęś'cia przyszywały
nad
czołem 3 wełnliane rO'Zletyoraz perełki, palWlie ,piór'o i pieniążki rozmieszczone na
całej powierzchini czapecz!ki. IClh ioJo:śćzależała od stanu majątkowego
dziewczyny.
Ozdoby te oddalały od dziewczyny .złe moce" a także świadc·zyły o jej wierności,
gdy wyjdz'ie za mąż. Ksz'lałt crvenkapy
pochodZJi }esZJcze z czasów ilir.S:kioh, o czym
świ",·dczy Slta;ry€gz,emplanz zna'ny z Liki o'raz pÓŹI1iejszy, Xv.rII-wi&lt;€'c:z.nyzaJpis. Była
una o'Zlnaiką panieństwa
i nosiły ją wszyst!kie dziewczęta. D.ziewczyn:ie, która źle
się prowadzHa, proibo'S,z,czmiał pr,awo zrzU'cićcz3ipeczkę z głowy i ()bc~ąć warkocz.
Te same OIbyczaj,e poświadcza!ją XIX-Wl~eczne materiały
znane takż,e z i,nnych
miej scowośc.i.
W rejOI1~e dynarskim .f.ol'lma crvenkapy
i SlPOS{fuzaczesywania włosów w warkocze ni·e są jedookClwe. Na.j!dł!uŻ€ij.,bo do II wojny św.iatawej jeden wa,rkocz
'i czerwOIną czapecZkę noszono w Bu:kovicy, która ,najśCiiślej powiąmna
jest z pozostałymi d~m:\lnSlkimirejonami. Na pogórzu Velebi't!Slkim i w RaV1ll!i'hKota,ra czes'aTIlie
w je'den wa-r'!&lt;Joezzas'tąpiło zapla!tanie włosów iW dwa warkocze i okręcanie ich
wokoło głowy&lt;, jak to był.o w zwycza1jIUtaikie w rejll)O'i'ea.driaiyockfm; nia głowę zaTIlucały dziewczęta chustkę, tz,w. facol, wiązaną z przodu lub z tyłu.
Mło.de męża,tki także zaplatały warkocz,e pUJszc:z·onewolno, a glClwę nakrywały
kwad!ratową ohtis'tką, któr:a na ,pogórzu Veil€lbitt~ktimzWlie się jasmak, jak i na Ravn.ih
Kotarah; w RaV1ll!i\hKoitarah i BukClwicy Serbki nazywają ją povezaca, a Chorwatki
okru,ga. Nosi się ją złc,żoną w t1rójikąt ta.k, by ezęśćOlpa'd:ają'ca na plecy była dob.rze
widoDZna, gdyż .naroŹI1ik jeslt haftlowany. Chius'tkę tę wykonywano
z gmJ\beg,o lun
cienkiego !płótna bawe1JnianegQ, aile są 'l'eż weł'!1iane, baweł:niane lub jedwabne,
a także z bawełnianego i-aihrYCiZ1neg,o
płótna, o nazW'i'e biały jasmak. Ha~t na nic,h
był piDZ€JWain:ie
z moity.wamirQiś,!in-nych gałąrelk, o s,z,er.oldej skallii ba,pw, wytkfJ'nany
krzy;Ż:ykami, śdegiem
płaslbm, kcmturQlwym i innymi. HaH bywał. taikiże biały,
zwłaszcza na białych ba wełnia'Oy&lt;.'h c'huistk,ach paooodze:nia fabry,cZ!nego, do kitórY'CIh
przyszywu,n,o także białą baweł'!1iianą '1VOiwnikę.
NajdaWlniiej!sza int10rmacja o jasmaku
poahOldzi 'z ;po!łqwy XIX "II'. Był oin .b&lt;i&lt;:ły:z C!z,er[wolny;m
Mójik.ąitellTI
iZ :p1ótna n.&lt;1S1Zy!tY;J1l
na nairożlliilku, który zwano mavez i kar:Olniką przyszy.tą na obirz.eżaJch. P'r.zykrytwał
głOlwę'na tyle, że był.o widać pr,z~dZlj,ałwłOiSÓW:na śr,odku głowy i lekk,o przysłaniał
policzki, a jegJo końlce spinano pod brodą i puszczano luzem z pr,zodu. Ten spclsób
noszenia ciharakterysrtyczny jest dla całeg,o dy.olalI"skiegiO.abs-zaIlU północ'!1Iej Da,]:na1cj,ii po1Jwiel'dz.ony jesz'clze w !Jatach między I a I.I wQijną śWlia,tawą. Były i ,iQ1iDJe
';posOlby ,noGz,emiac.hu'S1y, co znaj'Gow,ało ta:kże ol(jlbicie w odpow,iednich na,zw.ach.
Chus:ty młOidy:oh ku,biet -odzna-cizały się dużą s.trojIUOiśoią,często w pos-t:aci zwisa!jących kolorowych wstążek, tasiemek, frędzli w kiolo,rze żółtym, zielonym, błękitnym,
23·

�356

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

czasopism

czerwonym, a na!wet w pO:Sltaciłańcuszków l metallowyc'h ozdób, pc,dwies,zonyeh od
'Ucha do ucha, 00 okr,eślalno jako primetaca.
W Bulwvicy młocia mężatka takle na'kryde g10wy noslim od 3 miesięcy do r'Oku, a w RaVinuha Kotarah zakładała tylkJ
nas,woj:e
wes,ele. W RalV!ni:hKotarah i w rejonie bliJżej Adniatyku z: tej 'OkazJI
nOlsiło się też "kononę",. Była to obręcz opleciona ISiztuc,zn),mi kwiatami z przymo·
'eo,waną chustką, oz,dobrioną zielonymi, cz,erwon)'m i, niebieskoimi wstążoczkaml i pIe
cionkoanlli.
;Przed ślubem dz'ień lub. dwa chodziła dziew.c;zyna w rcj,ente pogórza Velebitskie·
go z roz'P1l:ecionymi włosami, a gdy szła do ślubu, zaplatab
jei
okręcała wOikok
Igłowy. Inną fOI'mą okresu przecliśluibnego był,o wplata,nie w wankocz,c wszelkich
ozdób, k!tóre nosiilo się na cz,erwonej c,zarpelczce.Ozdoby te przysZ)'lwalno do w:s'tążek
i noszono do pierwslzelg'O po'ro!du. J,e~li do ,3 lal po śhlrbie nie b)'ło dz:i'edka" zdejmo·
warw z głowy te ozdoby. Dla sprowokowa'nLł pł,odności, kobidy w okoIj,cy K,rus,eva
i Virani wplatały w warkcze mulslzle śHmaików Ol'az tailairy przysizy,te do tm;iemek
Ich zna,czenie zalpewne bylo niegdyś o wiele szersze, ale z upłYlwem czasu przesz!:
w zapomni'6nie. IPia uriOldZJeniupierrwiilzeg,o dziecka k'ob:ieta nosiła chustkę o3do,biOD&lt;j
,zna'Clzlnieskl1omnli'ej. Serbki miały hality w ciemni,ejszych k'olorach, a Chorwatki
w kalo~ach jlaśni:ejszy,crh. Chustki zaikładaiIle na ,święto były też !Spinane bardziej
dekolracyjną s,pi'nką i m~ały ladnilejs,?je i sta,rannliej wykonane ha,f!ty j inne ozdoby:
był t'eż nieco inny iSlPo,sób:ich ;;:a:kłaidania. Na eo dzień lewy opadający z głowy
koniiec onuLstiki,przerzmcallllo na praiwą sitr.o:nę,przyslanj.ając policzek.
Na żał10bę z:aipla;tano w war~kocze ciemną \\Cstązkę, a na ·chustce zamiast czerwonego mavezu był czarny, azas,em też zielona talsiemka. Z:ało,ść po z,maTłym nosik
się od roiku do br:?jech l&lt;a;t,a naljdłiU!żejpo mężu. Na znak głębokiego smutku w Ravnih K,ot,a'nah To.zlpuls:zclZlano
W10iSYna 8 .ruruii pr!Zle!zroik .ll!QSZiono
'CZa.lny lubniclYies.kJi
jaśmak.
R'oZIPuls.zc:z,Qne
włosy nosilo się leż pflZy innY'ch okaZ!jaich, dla iPodlkir'2IŚ1,enj~1
taj:emnJi1czQśd" był to także obolwiiązek potępiony,oh społeCJznie kc)]:)iet i ladaclznic,
Po clmugi'ej'Wlo:jnileśw,iat!owej dZJiewczętastOlPnidwo za,rzUicają tradycyjne chuSJty
a stalre kabi'ety naszą jesz1c.ze po staremu białe jaśmaki
w mniiejszyoh rOZJmialrach
l o ogI1all1Jie?jcmycih
oz;daiba'oh, dbszyte kUiPną koronką.
IW rej:anie ad:ri:aitydk!i'm male dzi,ewc;zynki czesała
ma1Jka, ]1ozdizi~laijąc ,włosy
przez ,śr,odek i w pqprziek głowy, alby lepilej r,os,ły. Z pl'Ziodu zalplatJła z kaiżdeJ
sitrony po j,ednym walrlkoozm i wpla:tała ,go w dwa tyllne, podobD'ie jak bo czyni,on~i
w n~jonie dynal~sk,im, nazywarjąc tę flry:z,UiręIla rogljice. Natomia,S't dziewczęta i kobiety ?jriarcząpnZlediz~ałna środku glo'wy i splaitalją war:ko'cze w tyLe, a potem ()kTę'cają w,o!koło g'ł,oiwy. Do włlO'Sówwplatają ezel'wonle, ?jiel,ane, żóne, niabie'ski'e ,wstążk'.
'Sizero.kie na 2 -3 cm na święta, na ,eo dzień n&lt;łtom!ialst -- białe płó,cie'nme hdki
Na talką fryzurę wiązały długą clhus'tę - sza'l Gdł. od 8P -170, 190 elm, szeL 30 - 4()
lub 70 -190 cm) z 1nianego luib bawełnianeg.o płó,1Jna, albo ;;: tkaniny poethodzeni'i
fabrycznego,
ozdohioną na koncach haftem, bądź kOlfonką. Okręcano nią glow!;
li pra,wy koniec pUis::wzano ,o,d tyŁu kill przodowi luzem tak, by zwis".! na piea's',.
Fod chustką w,iidać bylo walr'koCize. Stosowalno również inne ~posClby jej wiąza.rria,
jak nIP. na Wy:slPiiePa:g, GO IPoitlwierdza rzeźba z XVI w. na ,por.tallu taJInt€js,z,eg"
koścj,oła. Bardziej s!komp]ilk!QWa!lliy
!był oli;pski sposób wiązarnia, który poJegał ne;
,0kiręcalDlrug1owy, pI1zy'kry:tej jledinym końcIem chU!st)", skręGanym w walek dru,gim
koń!ceim, Ta p'ojdłlużlnad~Uls~a o na:zJwie pokrivaca ma baIidzo wiele pOiclabinYloh
nazw.
używany1c'h w poslzc:zególny'c'h miej's'cowoiściarClhiteglo rej.o,DIui na wys(pac,h (pokrivaoo.
pokrivaca,
pokrovaca,
pokrivacica,
povezaca
i i,nne). Nazwy jaśmak, jacmak s.tosuje się do 'clhuls:tklw.adra,tolwych, jaikibh UŻy1walnow T'ej.(miedynar'slk'~m.RoZIPr7!eI~trzenieni,e się ty'elh na,ZlW ~wi'adczy o dyn:arski'Ch wpływach na te tereny, które spo-

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

357

i czasopism

wodQWaly Imigracje za czasów turecki.ej nawa.łnicy. Naj,s'ia:rs'za pokrivaca
ze złotym
J:w.,ftem,j.xka s'ię zachCJlWał:ao,
lPQ!C,ltOdZli
z XVI w. z gr,dbu .św, S'~me w jednym z kościołćw w Ząda!rz.e 2. O;prócz niej iZinane są j:es;zcze diwa pl",zyJda'dy z XVI i XVII w.
- haJitowiłJne je~waibnymi ,nićmi. Również w XV1H w. !lJooiła ją wdowa pr.z,edstawi&lt;ma na ()braz~e w kapilicy !IXliI'afiail!nejw N'inie. G tęg,o typu nakryJC'llu głowy
W.5'Po:mun.ająlLcme .prace (M. G.us.ić, V. Cv,i'baJllav'ića, B Sirol1i, a przede wszys,tkam
zapiski opala Abber'ta Forlii·s:a z XVI,N WI.).
Dz,iewczyna WlPilatała w wa:rkoC':z.es::z.erokie, najczęściej
czer,v!'OOlew.stążki, a na
głowę wkładała koronę z obręczy opleci'onej mil1'tem, C7;~cmą 'tka.niną, plecionką
iZ ko].orowyoh
wełni&lt;łlf1yrc!h.aioi (tzw. venae na fjoke)" albo kora·lIIk3Jffili połączO!l1ymi
? różnymi
W'sfl:ążeczkaJmi. Środek wieńca wY1pełniały zieJ,one ,i ClrenWone wstążkoi,
które też z,w:isały po bokach. Koronę pr:ZYlPiJnano do włosów .srebirnym i SlzpiUmmi.
o1'ierzadko o filigranowych
główkaclh. KJolo,[ w!st~eik zielony i czer,wony był wyTazem mł:odośc'i, wZJrastania, p0fWIOdz:eol1:ia,
z,dro'w,ia. W końcu XIX w. właslnej r,oboty
K'oTonę zastąpiono
kUipnym w,i,eńe'em ze sztucznych
kwiatów,
W :tym też c;zasie
niecnoitoliiwe dZliewc;zęta nos'iły chustkę dłuis.z.ą niż s,zerSizą o nai~wie mahrama.
Na czas żał~by zakładano czarną pokrivacę
lub pokr'ivacę
z czarnym obrzeżem.
Pod kon:i'ec XIX w.ll1iej'sce
po!dł:użnej cihu,s,ty z,"jmuje facol nas,zo!na przez
dziewczęta i kobiety, tj. kwa,drat'owa chustka nlie w,ięks.za 'n'iożo boku 8,0 cm. Na:~yrwano ją rozmaicie (faco, fa col, vaco, vacol, haco, hacol, śudar). Były bo chustki
::: 'tkaniny produkcji
faibryc,zned, najoc.zęśC'iej w intenlSYJwno oze;rwonym kolorz'e
w moty&lt;wy kwiatów. Wiązano je pOoczątkOlW,opad brodą, .a przy pracy w tyl'e J.ub
~ya demien-iu;
dziewczęta wiązały je w tyile li nosiły w jaśniejSiZY'C!hkiOilo.rad1 .ni·ż
~oo'i,ety, zdobiąc także p·awim piór'em, QlchraJniają'cyrm od złych oc:z.u oj mibez:p~eczającym wi'erność małżeńską. Facol :zap!l"Zes;tanonosić po II wojn.ie ŚiwLa,t'Oweji tylko
~nO'żna ją było Sopotikać u nieLic:z.nych starych kobiet w nioeWliełe lat poi'em.
Omawiany katalog do wyst.aJWYpo,święcOlllej kobi,ecym Okryciom głowy .uw.zględnia Ws.zys,tkie wym.ienione fO'l"my, tj. dziewczę{;ą cza,peczkę, kwadra,towe dziewczęce
.~hu'S.tki zł·ożOol1ew trójkąt, ,o.zdoby dziewczęcy,ch warkoc.zy, rói.nego rodzaju jaśmaki
nie ty'lko ha.Howane, aie także z naszylym czerwonym
trójkątem
płótna zwalnym
"1UJ,vez nos!Zolne prrz·ez Clhotwaitikii i Ser.ljk;j, dalej tZlW. povezace j okruge"
ozdoby
gławy zamężnych kobiet - wszystko ,z rejon.u dynarskiego
oraz z rejO'Ilu a,dr,iatyckiego: okryc.ia glOlwy !starszyc"h ,dziewcząt i mężatek, pokrivace
z wyspy Pag i wyspy
Glib, ozdoby warkoczy,
okrycie głowy pain:ny młodej, nowoczesne
kwadratowe
·l:hu.s:t.ki- marame, o.raz przykła'dy nakryc'ia glowy zdradzające
dynarskie wpływy.
i\fateriały te boga'to j.I'ustrowano fotografiami
i rysunkami,
przez co w sumie za,;ługują na uwagę bada-ozy.
Barbara

Bazielich

Stani diHnick(i l'TCIha. Zivot akultum
prazskych
cJelniku 1848 - 1939. Pod red.
A. R o b k a, M. M o r a v c o v e, J. s t' as t n e. CeskCislovenska
Akademie
Ved.
Cstav pro Etnografii a Folklm·istiku. Praha 19'81. Wydanie I, ss. 316+4 nlb. (241 il.+
-'.J map).

Po,13ka rcfleksja
naukowa
na.d kultw'ą robotniczą,
czy też lepiej ku1turą
srndmvisk robotniczyc'h nie może, jak do'tąd, poszczY0ić się pełną syntezą, a nawet
jedną bodaj pozycją książkową, która - jak na przykład R. Hoggarta Spojrzenie
: M. Gusnk,
".·enske Akademije

Profani
teks~i! lL "aki
Znanosti
i Umjetnosi

sv. SimlLna u ZadrlL,
[w:l Radovi Instituta
Jugoslau Zadru,
Zadar
1965; sv XI - XII, S. 229 - 268.

�]58

Recenzje,

prze.gLądy

wydawnictw

czas·opism

na kuLtu.rę robotniczą
w Ang~ii I(Warszawa 1976) davlilałaiby 'w m.iaJf'ępc1ny opis
całości lub chocia,ż wyb.raInego aspektu ku\ltJtLry połskiC'hśwdowisk
r.dbotnkzych.
Roz.,proszone w cZa!s·opisiffi&lt;lloh
iozęsto
- pr,zyzmać należy - oe:nne i iluteresującl."
aritykuły omz liczne,zwłas'ic,za
po 11980 ro1ru, glosy podejmujące
temat kultury
politycznej,
kul'bury pracy i bytu oraz a'lctywności kUlbtu1'al'nej r-obCltnikÓiwi ich
luc!zes'1midlwaw kuHurze (np. Czesława Herna,sa, Bn::mislawa G,ołęhi'Clws:kie-go,Roch"
,sUiJ.1my,A:dama Krz,emińskieg!O, Tadeu's,za Swata i in.) stanowią przyslowi.ową kroplE;
w morzu polskiej wiedzy .o kulturze wS[Jólozesnej.

W tej sytua,cji godną poleoeni,a polskim ba,da'czom, jako przykła,d dobrze opra'cowanej, obf'it'ując'ej w maiterial faktog,raii,czlny mOI!1&lt;graf1iwybran0go ,ś·rodQwisk.,
;r·obomi·czego (tu: p.ras.kiego pI1OI,etarLa'tu- r,oibomików i ich rodzin, biedoty miejskiej, lurnpen;pwleta'r,iatu
i żyjącyc'h na przedm'i.eś'oiach robotników
sezrmowyc,h),
zdaje s.ię być wydana ostatni.o prz'ez Instytut Etnogra.£ii i Folklorystyki CzeCihoslowaiC~ej Aka,demii Nauk praca Stara de~nickĆl Praha. 2ivot a kultura
prazskiich
de~niku.

Stanowi ona udaną próbę uchwycenia wielqpłas:zczyznowych za,leżnoścj i wpływÓi.Ww'ielkoprzemysłO!weg·o m·ia.sta mLejslca koncen'tracj,ifunkcj-i
politycZJnych.
gos'Poda1rczyoh i kUólturowych - na s'tyl życia i ku.Jturę zam'i,eszkujących jle gr'up
społecznych. Uwzględniając .hi i.ouyc.zn,Q-geQigr'aJfic
zm:e,poLityczne, ekorlomi'ClZlnei s.poł€'c.zne wa.runki na-rodZJim prask!i,e;j klaJSY ro!botnic.zej, autorzy książki preze.nJtuj"
jej dojrzewanie i LntegrOlWalD'i.e
się w wailoe o wspóLne Ii-nter,esy. Dow.ocizą, ż·e "Zpus,ob zivota de'ln~ctva v P.raze a na predmestich se ,f,of'mDva,1a meni.l v pnibeht:.
boju za vlastini hospodarS:ka, socia~tl.i a poliiilcka prava. Od [prve p~l,oviny 19. sto·
1eii do roku }.(~14pr.oseJ. etyrmi V y,v-'Oj.()lvymi
etapami, v 'D'iohz se pos1Jupne v)'tv'ori'
v.]als!tnri.prOJ1etar.skY zivQtini slyl a prOJ1etaiisk:i ku,J.tllIra" (s. 6). ROZJpad spoleazności
trady,cyjnej, na :ba-Zliektór&lt;e.j f.oTlffiowawsię śro:dClwisk,opm'ski,eg,o proleta·nia.tu. nOW2
warunki pracy i :mi'ElsZJkalnia,miały zas·adniClz.y w:pływ na przemiany świadomości
i obyczaju. Wraz Z I'ozwojem masowych .ruchów rewoJucy;jnyah cal,ej Europy .pTal5k"
klas.a raboitnicza uświadamiała
sobie slwoją oldrębność, stając si'G z klasy "w sobie"
kllasą "dla s'iebie".
Zachodzący na przest'rzEJni ki,lkudz.iesrię'oiu lat pro'c€'~ polity,czmej i kulturowe.:
emaln'cYlpacj.i proletariatuodZ!wief'ciedlają
głębokie przemialny robotniczego SYrstem'~
wartści, stylu życia .i szerroko pojętej kODS'urnpclji,a;le także te efekty działań.
które okre&amp;Ja się mianem kultury sy:m:b,olli~cmed.Ten 'Obszar kul1ury robotnkzej
orrnaw'iają c,zescy baida'cze wnikliwie i dokla,dnie charakteryzując
śpiewy praskieg
prole'tadatu
(rewOJ1·ucyjne pieśni buntu, piosenki satyryczne
'i kabaretowe
ora::
folklor praskiej ulicy), milczeniem pomij-ając nliestety wszeI:kii,e inne j~j przejawy
Stanowi to is,totny mankament tej pracy o życ:iu i kulturze pralskich roibounikÓ!w
.szczegółowo natomiast .omawia ona ku.lturę bylu praskie.go pr-oJ.etariatu, przemiany standardu
kulturowego, sposob mieSlZJka'niai warunki .mieszkarn.qwe wibotniczYc,h rodzin Ow.lonie robotnicze,
mieszka'ruia nędzarzy,
kamienice
C.zy.1szowe
i "pavla60vy domy"). Osobny 'jej wzdział s:tanetwi Toh()l1.mi.cza
rodzi'na, małżeństw.-'
i malżeńskie współżyoie, dZJieei, kr'ewni i wszelki'e oby(."zaj'e powszechnie p.rzyjęt2
w pra'skiej rodzi'nie proleta:rhllizy. P,cidobnie - pożywieni·e - 'jego l:akup i sprzeda;'
oraz tQwarzyszące temu insty:Vu'oj,e:targi i hale targowe, ulkzni i domokrążni s;przedawcy, restaura'cje, 'garkuchni'e, j-adlddajlnie stowa'rzyszeń fiJanlf.Qpi,jnych, itd.
Na szczególną uwagę zasl;ll'gują rozdziały poświęcone symbolice i fun:kcji odzie·
ży praskiej klasy ,I'oootn:iczej i tzw. po;dk'Ul:turzedziecięcej. Wychowanie w cr'odzini.~
i szkole, zaj-ęciJa czasu wolneg·o, giry i zabawy dZJiecięce oraz folklor grup rówie~n~-

�Recenzje,

przeglądy

wyd2wnictw

359

i czas.opism

'czych - .to zagadnienia p.rezenlt.owdi~e w opaI'etu o ooga1ą literature; &lt;przedmiolL:.
2. dużą znaj.(lmością rze::.zy.
Zas'obna w ilusb'acj,e, obf.ibu:jąc. w daine 'statystyczne,
ma:py i fra;pu;jący ma·
teri~ł, jak na przy:kła:d zestawienia
menu uhcznych garkuc'hini Gpor. s. 211-1
- 214).
Starci diHnickil praha .slanojWli -polzycje; go!dną .z.allln'1Jer03Gwa!nia
'n!i.e tyl:k,o cuno.graLc
i folklorysty, ale także socjGlcrga i aonotl'OIpol'oga
k'1.l'~tury.
DobroslawQ

Franciszek
sqsiadów.

Próba

Kotula,

Miasteczko,

biografii.

na

Towarz.ystwG

przykładzie

Naukowe

W ężowirz-ZióUwwska

Głogowa

Malopolskiego

w Rzeszuwie,

Rzeszów

i jego
(ma'2).

ss. 2313, 8'5 ilustracji.
MonQgrni'ie małych miast są w nauc,e pOiLs:kliejstosunkowo nLehczne. Do Gzasów
woj'ny ślwiatQwej liczba taki'ch mong;rafVida
się PQliczyć na paka'ch obu rąk
Frarnci.s.zek Bujak, swoją WZQfcową, his:tOJ'ycz;no~Slpołecz.no"igO''&lt;;iPodar&lt;Jzą
,monografi;;,'
Li:nanowej
(UlO2),
pragnął
otwo.rzyć s€lI'ię takiah
monografii,
przJlDlaJjmniPj db
b. Galicji, jego i·nic:jatywa nic mallazla jednak !&lt;JO'ntynuaiorów. Rozwinęły się natomiast jak wiadomu monografie
społeczności
wi'ejl'i!kiioh. Podobnie
byL,
w okresie międzywojennym,
aż prawie do naszy.c,h cza·sów. To dopier·o OŚ[oQ'de\~
B'l.dań NauikoJWych im. W. KęJtInzyńsikliegow OlJsztJlnie - ja\~by w ślad za PO!ZIWlijaJlymi w kiLku ośrodkach
ba,daniami s.oc,j'o&lt;I'Og.~cznymi,
podejn1ującymi
fa'Czej wybifal!lą proib:lema,tyikt; maly,cih milasJt, a nie ty:pu rn'o[lolgJrafiiJipelin-ej - padjął p;rze.d
'kiJlk-oma laty szerzej zakr-ojone badani.a !nad s;poł€oCm'Ościami małych mia's-ti
ich
,ku.Jturą na t'CrenJie Warm1!i i MaiZUJr,taikŻie poróiWlilllM'K:ZO
w inl!lJ1ChregJi.Oin;aIClh.
Na
'efekty tych badań trzeba jeszcze ni'eco poczekać.
Na tym, du'ść pustJlm połu bad3:\wc.zym, swoistym wydarzeni·em w y.dawr,ic zYl!r!
jeci.t książka nie3lt'u.dwrn~go rzeszowskieg·o badacza-regionalisty,
FraJnciJSzlm Kotu1:,
Miasteczko.
KotuJa znany jest szeroko ze swej da-ść oryginalnej
a niezmiernie
bogatej pr-o;du~kcjinaukowo-badawczej
dotyczącej wyłącznie regiunu rZe'szowskieg,o,
w postaci kLlkun"lstu kSliążek (,ebno:graofic.zmych,his'toryczno-kul~ur·owych,
folkloifYstycznych) oraz (lnJiewSZYS'cyo tym wiedzą) '7 oka-ło 700 rozpraw, studiów, szkicóW,
.arty~ulów publi'cystyczmy.oh ze w,slPomnianych dziedzin oraz na najpr-zeróż:-JJiejsz;,
tematy. (O twó:rclzOiŚcibadawcw-nauk,o:wej
Kotuli, zob. "Lud" t. 57: 1973 oraz poświęconą jemu książkę Prace i materiały
z badań etnograficznych,
Rzeszów 1979.
wydaną przez lamt. Muzeum Okręg·owe).
Smiało i bez przesadymoŻIla
pow i·eid1Ji'eć
, że Miasteczko
Kotuli jest monografią
uliezwykłą. Na jej orygi:nai!nolść sik'łada slię ni,e ·tyl\ko to, że a.utornie
naśladOJWat
ia.dne.g.o z praktykoowany.ah modeli monograf.ioi społeczności
lokal1nej o sztywne.:
sekwencji przedmiotowej,
a za:S!tO's'ował!Zupełnie włas:ny układ tre.śc;[owy i jeg"
na poły literackie tytuły ;przed!.'1lIiotlOwe.Wysta:rczy nadmiellllić, że cała pra'c.a składa
się z trzech części zatytułowanych
nalSitępująC{): "P.rz.edW!CIzoraj i wczoraj", ,,Dzi~
jak przedwczo.raj"
oraz "HiBtmua płomieniami
pisam:a". Na atrakcyjność
książki
Kotu.li skła,da się ta'lcie SIty.]i i£posób narrareji oraz walmy źródlC1we, które łąc:z;n!i·e
- w sposób wręcz doskonały - relkoln's'tru:ują żYCiie·i koulturę tego mias'tec'likloweg.)
środowiska. Bo tak:

�360

Recenzje,

przeglqdy

wydCl.wnictw

Kotula znany j,es.t ze swego wła'Slnego typu nal;racji, który sam określa jaku
ga'Wędzi&lt;IJrs~i. S'Pmwia on, że fakty poc'hodzą'ce z ,różnych źródeł zostają włączone
iW wairtki ciąg qpiiSJu,kJtóry nie ty1J,!{JO
odb'j'era się jak najlle.PSlzy tok pcrw.ieśCliowy
(oiPowieŚcli&lt;Olwy),
aU'e ·także wytwarza w c.zytel'rii.k!uwizualrne obrazy P()szczególnych
sytuacj,j życiOWYClh.Sty,l ten 'POzwala także a,utoroWl J~ swobndnc włączanie w tok
'narracjii własnYicih ws.pomnień, doświadczeń i pos't·3I\V.
Wchodz1my tu już w Wlkres żródł()'Wy monIQg;raJi.i. Otóż taką mOln,r)gmi,iGmógł
napisać tyTko l~toś tak'i, jak wła,śnie F,ralncis.zek Kotula, k'tóry: uWldził się w tyn~
środQw~siku, spędiił w nim larta mboldzi'eńcze .i jakiś okres czasu jako miejscowy
naJUc,zyciel; roz;porządza zmaik'Omitą i wierną pa·mięc,ią, pozw.ala-jącą na &lt;J'dtwar.za'nie
doświa'dcZień i prZleŻYć; ni,gdy nre sl1:Tac'iiJrontaiktu bez.pośreidnie~o ze "swGim'"
miasteczkiem,
pOZlnał g·o tei 'd;Qkła,ci;nioe
"od podszQW:ld"; od dZJiesiątkÓ'Wlat systema'tyc.znie gr-omaJdził do teg,o mia'steez!k.a (jak ZreS!Zitą do całag,o RzesZowski,eg'')i
wsz,elk,ie.g,o roidza,j!Uźródła pislane - wycJinki praso,we, broszury, druki ulOltne, wypisy z a;rohiwów państwQWYcih i prywatnych,
lis'ty, pamiętniki,
rysunk'i, i&lt;luis'tracje
it,d; zap.i.sYJWałl'egrularinie własne -obs-erwacje i prwżycia, przypadkowe
rozmowy
z ,ludźmi ora,z dane z eelOiWoo,pI'Z€!pr.qwadz.anYClhwywi'&lt;-i'dów, często na,grywa.nych
'Ila ta.Śimyma@le'tof'onow:e.
A interelsiQwało g'o dosłownie wszystko, nawet taki.,
~zcz'agóły, na które zwyk}.o s'ię nie iw,racać w ogóle uwa!?Ji.
DQP1e'f'0 na 'taJ&lt;'iej ato podstaiwie źródłowej możliwe było stworzenie
dzieła,
które3iu!tOlr !n,arzyrw;a
1:Ira;f,nń·e
,ipróibą btil(JigrafiV'mia's'1:ec.z,ka.Bo ist'GLllJieJest ,to hio,gra.f.b
?~j
oaŁOiŚcti,
jaJką była li Ijes,t isipoł:OOZ,lliOCŚĆ
miiej·skażyjąca
JW lk'OIn:kr.etny.chwa,wnkach hiisi;QrylC:Zinych
i e'k01].o~~cziJ1y-c,h.
Celem "utara było odtworzeni,e żyda tej s:połecz:nościi tak, jak 'to tylLkiomożliwe na podSlt&lt;llwj'ewspomniany·ch tak wszcclhstronnylch dalllY'ch. Koi1:,ul,azauważył, że mieszkańcy Głogowa o .swoj oj przesz}.,)ści "ni,
wiedzą nic a nic", co więcej, są wobec tej przeszłości zupełnie (}boj&lt;;tni. Ogarnął
g.o żal, bo to byIo ja'klby "zakopy'waln.ie luuZli żywcem". Z kj Dangaiowai1€j
pCJ-·
stajWy "zro,dziła .się myIŚIlnaiPi!.,atnia galWędy &lt;) żyoi1u miasteczka;
b i o g·r a f i c z n e j
g a w ę,d y" (s. 9). Autar wy=je
udeę, ŻJe "twór.cami tego wszy:stki€lg,o, co składało
się .na wszechstrorl!Ile pojęC'ie mia:steczka - bezpośrednio
i po,średn.Lo - by.1i lu··
uZie, j1e,g,omiesikańcY,mi,eszczanie.
I ni,e tylkc ci os'tatni. alc również porprz,~dzająclo,
jch liczne p~olen:ia ... " (s. 7).
'Ta SłUs.Zina,humaniSltyc~na postawa autora, połąc.zona z fomlą gawędy z jednej.
a z o.gromną zoo'j{)lmQśc&gt;iąrzeczy z drugiej stnony, dała w efek'Cie JYalder i,n.teresują'cą, balr'WJną i "żywą" reJw.nstruk,cję wszelk'ioh stron życia i kultury śr-odowisk~'
w jego. h:is,t()ir~z'nejzmiennośioi.
Tak więc forma,1nylm, S7.Cze-gół-qwymolpisom urbanjstycznY'm (roz,planowania, zabudowy, zabytków budownictwa
munumentalnego
pałacu, zamku, kościołów, ra;tusóZICI,
fOlr'tylfi,kacjiitd.)
towarzyszy
żywy ',tosunet
mi€lSz:kańców (i samego autara)
do pr.z.ed'stawiOlnyc.h obiektów i takie szczegóły
z żyda mieszkańców
związanego z ty:mi ob.iektami, że c.zyt-clnik -o.dc:z.U'wamaksy
m&lt;IJ1nezbliż·enie do abmo&amp;fery óiwc.zesne:go życi,a. Równo'~zeŚlnie są tu Olpi~y ')dpowiaciają,ce oojbardziej
rygorystycznym
wylmoglom rO!:H;'ji naukowej. Jesz,cze p-ełnie'j.sz:,
obraz teg·o życ:ia otrzymuje czytel.n!1k pr.zy opisie ,dawnego świętowania ro.dzinneg'J_
cyklu doroczneg.o, Olbrz~doweg,o - .z przylclczani-ean odpowiednich
tekstów pieśn:,
kolęd, przemówień itp. - przy QPLs'ie.mLejskieh zaibaw, kierma,;zów, odpustów, i V.
na tle krótkich biografii szeregu (57!) "wdów" mi,es.zczańskich. Czytelnik dOZlll.ajc
wrażenia,
że sam jest uczestn.ikiem tych ws;zys~kich for'm życia zbiorowego: żn
obserwuje w karczmie zatarig:i żoł,nlierzy miej,slcolweg,ogarlllizlmu (zwłaszcza Czechów),
z miejscową
młodzieżą; bierze udział w gawędzi'c ,w Jakimś ,.klubie domowym''i wręcz odczuwa zapachy dominujące w tym domu; przysłuchuj,c się chara'!&lt;.Łery-

�Recenzje,

przeglqdy

wyd!1wnictw

36r

.i czasopism

s1ycznym kłótniom (,;S'war'z€\l1liJusię") sąsiadek;
ma przed sobą mj'ejs.cC'v,:yo.h oryg:nułów: figila'fZY, skąiIYCów, pi'ja'ków, rOZir:ZJUit:niJk6w,
żelbT&lt;lików, IliJsban:oSlzy,połi..::}alIltóvv,
uI1zę.dniJkQw,,,tra'jib:row" 'fjhand!alfzy ,nJiJeTO'glCloiZJną).
!CZy - Izwł1alSiroza- pnzepy!s'zmtie'
Qdma\.owalilych miejs'wwych
Zydów. To je'st istotnoie biogra'via mias'teICzkia!
Co pewien czas autOlr 'podchoid"lli do ,.,biQgiralfiii" muastec.z.ka od innej s·brony ..
sporo mi'ej.sca pooWlięca udziałdWJi m'ie.szJro'ńcÓiWw pO\v"'Staliliac:h1"8i31-, 1\8418, 1'863 r.,
Gwardii NaP&lt;1dowej,orlga'n!iJza'Qj.iSoikołJa, Oc:hqbn/ica.e,iStraży p.o:ŻJa'rn-ej,służbie w wooj_·
6k!U
a,u~tTiadkilm, ulc,zesit,ni'cZieniuw n~wQlLucj:i 1905 To, w obydwu woj,na,oh świa to"·
wyc:h, w wielkiej emijgraicj:i do Ameryki, w życ'iu C'ocnoiwym i'td. To zmów szero1-;()
OipiJs!\1je"hJisltOiIiię'p101m'i!en'i.'em,pisaną", gdzie 'ZJI1IUj,duj,cmy,dakłalooe ;relacje o ,ta'k'
gnębi~cych miasta ,POOairdchi o'dbllidOlwiiepo ZiIlli'SlZiC'Z€II1Ii&lt;loh.
Towarzyszy .tym wzmianka o .mieojse-owyc'h f,jgur&lt;lch św. F,lior'i,ana, patrona
od oiglIlia, a przy tej okazj-i znakomrty wywód o kJu:~aie świętych oraz malgii olbrl(]nlli€lj,st~d passlus o kCliphczkach,
dzwonka:ch loret&lt;lfu:;'kich itp. - W,szysitko bo,gato udokJUJmen'towane z€l5lt&lt;:lwem35 ilu·
stracji, rysun:kÓiW i f,ot~a[,~i.
Takiimi to spos'0IbaimJi u'Siłuje KlO&gt;tu~a,odtw,OfZYĆ "duszę" miastec:z!ka rodzinnego.
Aby ten obraz był peł&lt;n'iejs.zy, rlllUituje Igo' 00 Uo porównawC'z.e, a wię.c w zes'ba'wiel1'i~
z podobnymi
m'i'as~eClz.k.ami sąs.ield!lJ~mti, szc.z.egoo.nie z S.olkJołowe:m i Kolbu.sz'ową.
o których to miejsc.oiWo5c'iach autor niejeoC!lno:\(lf{)tnie
już p1sał.
MoŻina więc po w iedzJi'eć, że "p'ró!ba bi'o;g,ra;fii~"miastecika
Gl-o;gow,a udała s.ię
/{,ot'ttli w pebni. Zawiera
ona treść zIllacz!l1:ie'bQg:a:tszą, -niliJby to m(}gło być przy
sz,tyw:nym mo,delu mCIDlgrafii mi1ejscl)woś'ci, a od s:trony faldograrfvcznej
odpowiada
wszeLkim wymog'cńn OjpiSlUe1.nogra,fk7mego. Pozwana p,rzy tym na ,dalsze inteTpre~a-ejc i wn~,os;kiiw,s.ze·!'kiego ro:dzaju (JlIP. takie, że w.iele sitron życ:'ia miasteczkowego
:ui.e róŻlIlii&gt;k)Slię od t~o na W1S!i).ZiaJCihęDamdo p11Z.eiczyltOO"]ia
bej n31delf iJnJtC\f16s.ująoej
ksiiążJkli. Na,ślatdo\\~nli,ctw·o jel3tw:sllmlza,ne, .al'e .moż1l1we tyl&lt;J-;:-odla 'ta,kJich,kltóryoh(lsobOlwość :badalwcz.a byłaby zbliżona ,do 'tej, j'aiką FcnU10i!s,z.elk
Kotul,l T'€lpreZeJlliuje
tałym SJwoim ;i.yci,cm.
Józef

Richard Jerabek s kolektivem, promeny
z Brumovic,
&gt;Brno '1'9'8'1, ss. 189.

Jihomorf!vske

vesnice.

Bu.rszta

Narodopisll!~

siudie

MO'niO~l'afia WIS.iBTU.m'ovi'ce z .r€l~c;nu połudnti,owyeh Moraw, tak zwanego Moraws·kiego Slowacka, jest kaled.ną monogmiią
're:g~on",Lną. Z jednej sir-any jcstana
kontYlilu:acją ,dług,ale'tniej tradycji
wydawania
tego typu prac etmagra.ficzlnych -''1
Czechols,ło'Wacj!i a z drUigiejs'[.rony,
w pewnym
sen!sie, jalkby je'j zalPl"Z,eclzeniem
Spr.zeozIliość tla wynika pr,zede w:szy.st:kiun .z ,c:dirębne,go iPocrej:śc.ia ·do iP1"acy, jak i z
nowej - w .pOlrównlcllni,uz baldaniiam'i POIPTzechn!imi- m et'Oidy:ki 'PfOwadzonyc,h stu·
diów i opra'cOMIanja materiałów.
Sam.a pu;olJ,ilkiac&gt;ja
.Ies't 'wy,IlIi1ki'empOInad 20-,I'et'nieg;0 W) s'ił:ku bachalw,07JegoprH'CO'WI.ików ii studentów Kaltedry Etnogr:l'fiii UniJwersy'telu .T. E. PUlr.kyne w firnlie. Jv{'o,r;ogralfia ,,8:rumovice" po,w's,ta/Wała z w'1elorrna ilf!Udin,ośc.iami ioią;żyły
nad nią niepo-·
wCldzenia studiów ,m.Oit1JOgJraf-iC'liIlych
wiS·i POŁUiOOi{)wdm,oraws'kiejz p.i,erws'ZJC'jpolo-,
wy [at 50-tych. W miarę upływu 'c.zasu wy.szły na jaw niedOlstaiki przyjętej
wtedy
koncepcji Ipwwad'zanych
,prac. W!blrew założeniom,
ówczesny pozi'om ;natikl i jej,
za'sto,s.owani'e w bud'anliach t.c'renowych nie po'Zwailalo etno-gra,fom Izarejestrować
pro··

�362

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

cesu zmian zachodzącyoh w ów,czesnej wS.i - co było głównym postulowany,n zad,niem - a j'ed)'!nie opisać iiS1m:iejącestatus quo.
Wspomniane niElPowodz.enie znieclhęciło ,na dłuŻiszy 'czas ,środowisko ebnOigraficzne uniwer.sytetu.
CzęstoZJada'wano soibi,e pytanie, czy w ogóle prohlema'tyka badal,
współczesnej wsi 'należy ido s,f,ery zarntere:s,owań etno@ra.fii, Now:! .rc'zpcczętc stud'
'w roku '19,69:pO(pr:ZJedzało
staranne ,przygot'owanie warsztatu b:1idawczego, metod pnleJ jak i dobór Imiejscow,ośc.i,. Na wybór ws:i Brumovioe wpł)'!nął między in:nYll11i
fak'
iż sto ,lat temu wydrukowalny został szJkic etno,g'raficzny Bnumovi,c, napi:sany prze~
Jana Herbena. Na:stępny:m kryter1ium była Eczba mieszkań,ców Wioli,która umoe.!:wiała użyc:ie w ,o:praoowaniu metod 'ilości'owych, po raz :pi'erwszy W tclk szer,oki,",
zak,resie zas'to'sowanych w badania.ch monc:gnaficz:nych iW Czechosłowacji.
Prac'
przygolowawcze
charakteryzowały
,się w,Zlmożo1nym wys:ilkiem mającym
na cel:
uniknięc'ie 'P~przedDiich błędów. Uz;nano, że ,Ponieważstudium
ws:i we współczesno.'"
'ci jest jakoś'Ciowo ,nowym 'zadaniem, wymaig:a ,ta,kże jakościowo nowego postępow&lt;'.,nia ,metodycZJnego.
Zadaniem pierWSZ'Elj'częś'oi badań było uchwycenie danych pods'tawowyc.h d',tyczących -dzis,iej-szyeihmieszkańców
Brumovic, zwią.zków pokrewieństwa,
struktur';
s.połecznejws'L, zat,r:udni'enia mężczyzn ,i koibi.e't we wsi i !pO,Wjej obsza.rem. Zgrl.madzone też zostały materiały o naij-l.epszyoh in£ortma't-orac!h, ,gawędzia'i'Z2.ch, śpiewc'
,kach, producentac'h nalrzędii, naczyń li iill1inychpr10iduktów domowych przeznaczonyc".
na handel. Malteriały zachowane zostatnie:j
ćwierci W-ego wieku UlHOIż!:iwiłybad,',.cZCift1porównanie ,sytuacji dzi,siej's.ZJejze s-talnemsprz'ed stu la't. Po-równanie takL
dak wynika z zlalażeń autarów mOlnog'raii-i, olddajelepiej
sy'lua,cję i charakterystyczne:
rysy wsi ws;półclzes'nej.
Całość monograJJii zło,żona jest z następującyohrozdziałów:
1.
'2.
3.
4.
5.

6.
7.
8.
9.

Wls'tęp
:Studiumetnogmf.i-ezme Wisi współczesnej (Rhjhard Jei'iiJb-ek)
Ludność i jej s,tl'Uktura srr&gt;oleczna 1,869- 1930 '.qan KI'list)
Ludność ,i jej 'stopaży:CioWla we w,spółcZJesnośc,i (Jarmila Lidmil{)va)
Mieszlk:anie (VaCllav Frolec)
S,trój i odzież (Alena .J ei'&lt;'lbkova)
\
Estetyka lUidowa :i aktywność pla,s'tyezna (Richalrd Jei"aibek)
Gawędziarsbwo 'Ludowe (OldNcih Sur,ovatka
Marta SramJmva)
Repertuar 'śjjiewac,zy~Dusan Hollly)

Sama struktura
pracy \MskazlUje nam, lż uwagę skoncentr.owano
w niej tyl;';
na ,peWln)Cc:hwy!branych z:j:a'Wlislk:aeh
żyda li kuLtury wSIPółczes:nej wsi. Nie me; wie.:
chara:kitenu 1~omlplek:sowejmonogralf1iii, poruszone problemy 'doty;czązwła,szcza
kullury użytkowo-technicznej
,i częśdowo problematyki
folkloru słowlneg,o i muzy,czne,go. Bm,kuje, j'edna:k moim ,zd&lt;Lniem, za'LnteH~siOw-aniatakimi niezmiernie ważny;nL.
interesują'cy:mi
poznawczo oraz :i's-t,atnY'mi dziedZlinami kiuJtury symbolicznej,
jak
np. sfera lświatopOlgllądo\Ma,'obrzędowość, balrdzi.ej S:ZJc,zegółowe,oprac:owalnie prablema:ty,ki Irodz:iny, IUtp.Tak, jaik ,Wlslpom.inapr:o!. J,ei'&lt;i.lbekw ,~w()\Lmw'ltępny1m r'oILdizJuale,
"błędem nie do napraWiel1iLa Z01S!ta'jebez mała 20-letnia przerwa w :badanluu świadomości spał'ecznelj, a uchwyciić procesy, ktÓire lprzechodz:iłaona
w o·~re5.ie tolalneg,
r,o,zpaldu tr:ad)'cY'jlnyoh :strul~t:ur, można ty1ko wtedy, kiedYZJna s,ię po :prostu 5ta:'sze formy rozwoju" (,s..1'2).
Prezentowania publUka.cj.a Oi~azJUjesię więc mO'nograiią szezegółową, ,skonce.l1Itr,owalną na okreś].olnyc:h proiblj'emaclh. lich :dobór zdeteI"mincwany Ij.es,t z]{;alei d()ltych·
&lt;:zasowYjl11ioSliągrrięc.iam,i w l,ej dziedzinie, stanem 'wypra,c,owanych :ml."tod hadaw&lt;:zych i moż]i;wolśc.ialmilich stoslowa.nia,czy wręcz moino'ścią pr()lWadZetilDa{)~reś'lone-

�Recenzje,

przeglądy

wyd.awnictw

i czasopism

36:::-

go ly:pu pos,zukiwati. P,rzedsbwiona
praca jest w ,duż,ej anierze odzwie.wi0dlenien~
sytuacji, jaka jui l,d dawna :panuje 'W etnogra,fii. N3da,j wysląpU'je niejedn,olilość
i rozmai'lOlŚć 'w s,ferZJe teor'etycznej, a zwłas.zcza ni'e'kons-ekwentneslosowani~
postulowail1)"cihzałożeń w !pra,k'tyce. Za/isuniała sytuacja, od dawna !dobrze Z)na:nas,zer-okiiemu ,gronu etnogr,afi'czoomu, zainstPir,owała prof. J,erabka do wyr,ażenia wiel.u
nurtujących,
,rl1ltere:s:ujących iniewąt;pliwie
cennych ro.zwa,żań ,oraz :pr,OIPozycji d,:
rozwiąz.alnia niektórych
proibl'emów, wys'tępujących
przy powstawanim
tej ,pra,cy
(&lt;.\ z pewnością
nie tylko pl:Zy niej). ,W r,ozdziale Studium
etnograficzne
wsi współczesnej, a'utor z góry Z&lt;lZJoo,cza,
,ii wąt,pl'iwości (JIraz kł-~p,O'tyu:jaWlniające sJię przy
opraww&lt;łJn.iu koncClpcF 'Pracy i :samej j'ej rea1i-zaoji, sącharak·terys'tyczne
nie ty,lk'
dla ,h~g,o typu mot1ogra.fii, a.l,e ·dJla C'ałej :nauki et nograd',i'C.zn
ej w ogóle. Zwrac;a'n~'
uwagę na fakt, i::' a.kc·el"t etnog,raf'i.czmyc;h hadań pr.ze-nasi ,si'ę z rozw.iązywanie;.
kwestii ,genety,cznyclh na tłumaczeni,e jaskrawych
zmLa'n, do który,oh do'szł,o wżyci\.'
mi·eszkań-ców w"i spółJdzi'elclJej, na Huma'c.zen-i.e ,przyczyn, które spowodowały
te
zmiany w 'życiu i świadDmoś'ci ludzi •.·Wedlug r'eda,ktora 'tom.u,s.pecy;filC'zna rola przypada e'tnoglr-af,ii 'w studiow:1i11:ilu!zmian Izc,rhc,dząt:yc.h iW ,~u1'tU!rz'eIm:1teTi~alm,('j,
tiV,
w kontekście ,zmian 'W -"polsoibiemyśle'rJIi':1.W siferZJe kultu'ry 'sy;mbOiliczJnetjtak, ja~:
już wspomniałam !poprzedini'o, 'Sytuar:ja przedistawia s.ię ,o wiele g,ol1zej; naukowcy
zdają sobi'e z t~g() Slplrawę i w dużej mierze us:pJ"awi'edliwia ich isbn:iejąca luke.
w bada-ni,u WSipomnianej dziedziny .kultury. JejpoWlstanie
nie 'jest przecież ich
wyłączną wiJną, a,le c2Y11ln'ików,llJa j-akiie oni s,ami, :nii'estety;, t!lJie malją w;ęks,zeg,
wpływu. Ni'e p(~wi'n;no ,t'o ,jednak 'U'siPraw.iedliwiać postawy ,ca~kawi,tej rezyg,mlcj~
i z,waJinti'3.ćod pró'b jelj por,z,ellWyJClię:i..enia.
W ·tym wYlp.aldlm c,hoclziloby więc o wysiłki 'l11.&lt;'1jące
Ina c,elu ,podjęc1ie tego tYlpu studiów i ,wbrew iPrzeei\vlnośCliom real.iza·
cję I.&gt;zeregmtematów ,n:iez;będnych .dla calośc'~f)łwego poznani-a lpr-aktyki i kultury społecznej. Elimina,cja z pola .za-iln'teresowań kuTtury :sy;mbolicznej ,prowa'dzi ,w kan,:ekwenc&gt;j;iInlie tylk'O do ograni.czen.ia i zuhożC&lt;nliaibada,nej rzeczywi'stoś-e.i, ale, prze':
po.minięcie jedn.ej z IPows1ają,cych w ś,cisłej relacji sfer cal'ośeikultury,
wręcz L
2lniekształca. Niellnoż:J!iwe w ,takich układach staj,e się peIne wyja:śni,enie is,tnieni'
dkreGlonyoh form kultu1'y użytkowej, :ich trwa,nia i zmi,en:nośoi. O,graniczmnie Slę d"
odnotow;m'ia i'llIwenl!&lt;lIDza
oj j,ego 'St~pniiowej 'l.ransfOlfm,acji eWYlp.ierallliaj-ednych elementÓiW przez ,drugie a wła!śc,iw.ie al{;C-€~ptowania pr.zez działająee
pOtdmio'.y
o.kr,eś.l'Onycih'norm i dyre'ktyw działania, prowadzące do stasowaJllJia przez llJi'eda"v'nych !przedmiotów lub ich części) ,nue pozwala &lt;na ;s;fol1muławanie .praw r,ządzą'cy-e'1
tymi ZJmiJail1ami.
P'c}Z;awy:jaśni'eniem .p,oZ:O'Sitaje
też cala ,sfera motywaoj'i ,podejmow.anych działań, akcęptowanych
wartośc!i śWi-a'i-opog,jądowy,ch,a więc ~felra subiektywnych ,determinant kSlz'tałtujących .1udikiie postawy.
P,ows.tałą pr&amp;żnię, jak dalej pisze autoII", m()IŻJnaw)"peŁnić :tY'i'ko sZJuka,niem no·
wych ,m'etod ,pra,cy i ,icih 'efektywną :aJpl:ilka,cjąw IPI'aktyc,c. Sdsle powiąza!ni~ 'z naukami hJi:storyc!ZJnymii ich meto'dolO'gJią nie wys'tarcza w baldaniaoh klultury i życi"
wsJi wSipółczesnej. !Przy 'pierwszych powa,żnych ,probac'h ha dania k'orYll])1ekis.ow:elgo
uw&gt;
da,cznia się kOllJiecZJność interdis.cypliinar.nej
w'S:pó~racy. Zamia,st koncepcj.i historycznej, proponowana
}.est orienta-cja sOCljolo~iezna, która ma zdolność nie ty:liko
objęcia znaJcznQj c,zęoci procesów pr,Ziemian w.s-i, ale nawet :dyspon:uj'e takimi rozwiązaJniaJITlii
metodycZllytm1i, va -pomocą 'których mogą być te prooe.sy 'i .ich dy.namib
uchwytne :i wytŁumaczalne w aspekcie r'ozw,oju s.połecznego. Kunkretne
.za's'tos.owani'e s ocjOil,og
i i ·Wiidziautor zwłaszcza przy .stud-i·urn IlmJtry .socjai!:nelji stosunków .spO'''
łeezny.c.h; s,ocjQLQgia kul'tury ,zaś m.ajdowałaby
sw,Qje m!ilejsce w ha,da;ni3lCih .na;d
kształtowaniem
się luczes:tnictwa w :kulturze ws.póŁczesnej ludno:śc i wj'ej's1kJi'e'i,n&lt;l!d
zmianami 'Co l e'ty,cz,nych zapatrywań pOid 'wpływem współczesnycih mass-,mecilów. Hp.

�364

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Pod wątpliwość poddalna jest te'ż kw,e'stia, czy w badaniach wsi są dostatecznie
dokładnie otkr;eŚ!10ne:celie, któr;e .mają być oSlą@nięte. NalrZluca się pytarnie: w CZY:1)
tkWli właś'Cliwy s'ens badJalniia Wls'i we ws!pókzes:ności - odkrywa.ni,e ZJmlian, do któ·
,rych doiszło w olsiaitnk.h clzielsiętii'oileciaclh, zaTE'ljresltrowanJie,wspókzeSlnClgo stalnu, czy
Iteż dąiżenie do wy:WJ,erani,a wpłylwJu na formowanie
życiia i kluilltlUryna wSli u progu
'3-elgo tylsliąlc[~~a.
Prof. J,eraibek prQPonuje dwa SiporS,Qby
rozWliązania wspomnian~j
problematyk:.
{a) z j,edll'eij SitI10IllY
zalsltioS1olwanJie
ikonc1ejpiC'jli
'eksr1JralwerityciZlnej
- tizn. głównym przedmitotem za'interreso1warnia j,est OjgÓllne'sIPoj.l'ZJenie'na wileś, a specyfika E:tnogr:.liiczna
będz1ie rac!zejZJalnilkać; (b) jatko allit,er!llia~ty:wa,
pI1OpO'lliOlWane
jest po,dporzą,dlko[Wanie
3z'erro.kieg,0 S'poj,rz,enia kitlku skoordYlI1Jowa.nj'IChdyscyplin ln:a'llkawj'IC:h,celem etno·
graf.icZJnego studiuim WIS'i,a zwłasZJcza .zasa'Cini'c.ZJejkwe5ti,i - jej .ZJmianie.
Czy typ ha,dań D€!prezentawanyc'h w ·omawianej
puiblirkaeji ZJdrewaluoiwał Się
i skazany jest, jakby to chclinło wieilu ."prog,rlcsywnych" Ibadaczy, na zaigładę? x;~·
sposób się z tym poig,O/dzić
.. "Metoda rel~ional:nej alho lokalnej monogra,fii do tej
pory 'fiLe,siTa,diła ,s:weg.o'uzla,sadn1enia .i !też we współClzesnym okresie poZr0statje jedną
'L
fonm pOlzna,n:ia naukowego
,i liiteI'&lt;wk1elgo wyrarżarnia wyników
kompl'eksoweg)
dtUO'~rafj,cZJnp.g,oibadania, 'i to 'wb!f'ew Jieznylm trudinościom, które ze sobą przynoEi ... " (s. lr9).
Monografia
BrUlmO'vic jrest, wbrew rniektórym wyrażonYIm tu uwag'Jll:l krytycznym, .dowc&gt;delm zarcyt'owanej konstai~aoji,a
za:raz'em przyczynkiem
do głębszego pG-'
znaniawspół'cze6~ny,(~h procesów sipołeczl1'o-kultur.owyc;h.
Sta nisLa va Bucho1.Vska

Aleksander
wego

Łuczak, Społeczeństwo
i państwo
w myśLi politycznej
Ludowa SpóŁdzielnia Wydaw.nicza, Wa.rszawa

II Rzeczypospolitej,

ruchu

Iudo-·

19'8;2, ss. 2,11

~godz,ić się po części wypada z autorem prezeui.owanej
pracy Aleksandre:"
LuczakJiem, że myrśl ludowa w ,dkJre9ie IT Rzeezypospcli'lej
cha:rakte,yzowClła s;~
znacznyimi niedoskonałościami
.str;uktury, ,fommy przyjętych
wzorów itd., tym niemniej jej pojawli'enie się J(ljuż woikJresrie za!borów) i stopnIOwe krzepnięcie śWIadczyly o doj'rzewlan'iJu chłopów ,i leh przywódców.
Myśl ruchu ludowego zawsze byL'
'I:!yś1ą bardzietj związaną z .konkrletnyun dzLałaniem, niż teorią; więcej w :llerj był I
pralgmatyki niż ode.rwa.nej od :rzeczywis'tości teorii, czy dalekos,iężnej w,izji. Poznci!Lie jej jest niezmi'erni'e wa1ż;n;e,g;dyż bez wiedzy o tym, co mówili i pisali dzialacze lrudowi na temat pods't:awowych 'Problemów społecznych, 'roli chłopów jako klaf y, problematyki
,państwa ,i jego struktur
nie będziemy w stanie zJ'{)Lumieć ba,rdz,
wielu is'tortnych ,posunięć ohŁopsklich o.rganizacji; nie tylko po.sunięć politycznych.
"lei kulturrallnyoh. E'tnog'mfowie, trzeba to przyznać, poza p e\vnylm i wyją'tk:lmi, d"
:riedawna ni'e do'oeniarli rolli ruchu ludowego w dok,ornujących sil: przerniana~h W:':
w okresie międzY'wojennym. Dziś .stanowis.ko ,Jakie nie możesrię j1u'żutrzyirnać. Wartd
,za!t~m siięg:nąć dio pra.c o drzli,ejarcih
TUCihulUldJow.ergo,do prac dhra,ralkilerYlzujących myś'
'teoretyczną tego iI1Uiohu,!by li 'oid t'elj ,,'(Irlonysprojrrz.,~ć:na wie.ś 'otk:resĆlwminionych; Zilk~adadąc oczywi,ślCrLe,że myśl liUldowa odzwierciedlała
s'tanowisko tej klasy i mlctL1
wpływ na ks.z'taHowanie s,ię s,połeczno-kulrturalnej
rzeczywi'stości wsi 1 wyznaczał:..

�Recenzje,

]J'rzeglqdy

wydawnictw

czasopism

365

:'l' ejalro w ,pewnym przy,n:ajm,niej stopnuu - ,jej przyszłość. Wydaje mi się, że
zdożenia taki,e można w pełni przyjąć.
Niestety, uprawianie
dzie'jów ruchu Iudoweg'o ,i dz~ejów Wispiemją'cej goO myś'ti
:eoretyczmej, jak są'dzę, ,mj,ało ~koniunkibura.lny w)'lmua,r i w rzeczywistości nieWiiele
:'z,eczy prawdziwy.dh i -obiekityw.ny'ch o tyc1h ,sprawaoh da s.ięz prac - doś'ć przecież
\\. przeszłośC'i dbhoie wyst~pując)'lc,h - wyczytać z pożytkiem dla przedstawiciel;
dyscy,pj'in zajmu.jąc)"Ch się najls.zerzej fOZJumianą his'torią wsii polsk!~ej. Praca A. Łuczaka jest tu bez wątpienia ;pewnym postępem na trudnej drodze &lt;eJicrWI'OtU
od ni'ebeZJpiecznego sohem:a'tyzmu w 'ry:sowa,niu dz,iejów łudowego .llUic'hu,ohQĆ i ona ni·c
stanowi bu je5jzcze ,rew-oluoj-L IiIlteres:ując'o 'prz:eds:tawiając wachlarz s1ano.wis-k P().szcZl~ÓiI'nYIC~h
ugrupowań lu;ddwYClhw okresie III Rz,zc.z)'lpos,po1'i:tej,()Id kO!l's'erwa',yvll:'lyc,h do uJltJra'rady.ka-l,ny,ch,'Die poka.zuje autor }e!dmocześTI!tepciLaxYW0jlistanowLsk,
~ecz linów suger.u1je - 'jaJk Wliel'u ,pr.zed nim - :ż,e ruah ludowy \Vieloe ·i Ina potęgę
s'ę w latach trz)'Idziestych r,ady:kaIizowai. Sądzę raczej, 'że ,owa ,radykalizacja
bez wątpienia wią'żą'oa s'ię z rosnąC)'Im w siłę Stronrnic1wem Ludowym - pci!·egała
na k(mf.wntac&lt;ji politycznej w ramach ,pog,lCldów ni'e odbiega,jącyoh od tych z lat
np. dwudzies'lyoh, w sytual(!j1imniejszej elastyc,znośoi rządu sa:nalcyjnego, W praktyce ant)'llu dow€lg.o. Radykalne poglądy w 'ilsD:&gt;cr.e
,D1ugdy!ni'e zyskały 'uzna,nia w ma ..
;::ach lu,dowych; były one obce mentalnoś'ci wLejskieji
ni·e wi,dziano w Inich drogi
do zbudO'w&lt;łlIl,ia.p~wdz:iwie -l!udowed !PoIIs,ki,której to WLZjęlll1Iiellira'Czej działacz,2
umiamkowani .niż L9krajrni(za,równo rozJmieszczeni na lew,iicy, jak i .na prawicy ruchu).
DZJiałac:zeJ:u.dow-im'leli skonk;retywwa!ną, wy'rastającą
z Ina'jllep.sxyd1 źródeł ruchu luid'oweg,o wizję demdkr&lt;l!cj'i..P.o zama'ohu ma:jdw)'lm pIsał J. iBu't·ek (:skądill1ąd
\\. naj.zu,peln'iej ,oJ'ic.jalll1ie'wy·cho·dzącym pi:śmi'e "Wy.zwoknie"): "Chłoopi muszą zdac
so.1:;esprawę, ·ż,eJ'Ząidoibec.ny tnie j-e;&gt;tr.ządem lu.dowym, a co ,g·or.sza, że z poczynm'1
'))inisteria-l'ne'i "brac.i ,s7llaohe'Ckiej" wyniilm, ,że nawet nie choe ona być :rządem demo'kra.t)'lc.znyim. Obecny rząd nie je!S't 'W ted ohwHi 'przed ,nikiim odpowiedzia:lny;
władz:a kontro!uljąca - obec,ny ,parlament - została przez rządsparaHżawa:na,
a au
wyboru nowego ,parlaimelntu rządtJeż idapu.ś'oić nie chce. Rządy ,faktyczmie pl'zed nik,im nieoqpowiedzUa:Lne, rządy ,c'himery, fantazji ,i ,ni.eSjpodzi,anek, uważamy za s,zk:adEwe dla pańlstwa i neszy ludowej i .dlatego Iprzeciw takiemu systemowi rządZieDlb
państwem ja:Jw st'ron:nictwo walczymy i waJoczyć'ffiusiIIl1Y".

Dzi'ałacze 'lu'dowi .z ILnsty;nkitem,prawdziwych polityków widz,ieili zasadniczą ITÓŻ"
nicę mi'ędzy pojęC'i'em pańsitwa 'i pojęciem .rządu .. Z W1it"lką mocą pis.ał M. Rataj:
" ... słyszehśmy tę tezę, ,która identylfi,lruje ,r.ząd z państwem. ,Zwa.Lczamy tę prz-eslankę z całą mocą i z ,całą śwUad-CIlnością.Z całą mocą i z ,całą świaldomaścią chcemy oderwać 'te -dwa pojęcia dd s.iebue, jako nie '~denty;cz.ne - powiązane, a.le n~e
!dentyt:zne. I uwu'żam, że działamy w int'eres'i'e państwa, rdbiąc to. Z Clh:wiJlą,kiedy kraj, kiedy masy zidentyifiiikJuljąrzą,d z państwem, z tą 'ehw.ilą państwo znajdzie
się w wi'elkim n'iebezJpiec.zeńs'twi'e, bo rząd to są J.udZiie,a ludzie sącl1ldtl.iwi i ,g,rzes,wi, są źli li /doibrzy, są gŁupi i mą:drzy, al'e państwo jC'st dObre, państw,o 'jes't Wii!CiCZne i państwo j,est mądr.e".
C2y2; w świietłe 'pioddbnyc'h wystąipiell z.a.rwcać mOŻJna myśH 'ludowej okIr.csu
r.1iędzywojenncgo,że
była ogral1'i.cwna i płytk,a,kton~unkltU:ral'na i .pl'a~matyczna ~
Sądzę, że była t&gt;{)my;śl :bagata ii godna uwagi ,ni,e tylko dla okresów, w których .siC;
kS1.'t-ałi·()wała. A na.jwylbitniejsi ,prz.edsta'Wi~ciele .ru,ohu .l,udowego wY)powiadaE sit;
glę'boko na t.e-maty ba,rdz·o 'róiŻ:ne,choć przede V\lSzys't'kt~m
.na te, ,które miały wie1kue
z.nac7.enie dla wizji ,ludowej pr.zY:S'ZłOlści
.pańJstwa pcilski,ego. "UwatŻiaJmza rze.::z najważniejszą -- ,pisał Wineen'ty W'itos - by armia była tym czym musi być w pań-

�366

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

czasopIsm

!&gt;iwie. Aru11ia nie 'm-oibesłużyć ani żadnej osobie, ani bdnej koterii, ani żadnej pa'rti:.
Musi służyć państwu i n:arodowi",
Jdeo,lo'gia l,udowa wywodziła się z ide,obgii Jiboral:nej - choć ,liberalizm zna·:z.ył ,niegdyś, moim zdani,em., co:ś znacZiDie po:nad tzw. "realiZJm politycZJny", kióry
:nu s:ięostatni1o 'bezpo,ds,tawnie imputuje. ~godnie z autorem, zręoby owej ideo,l'ogll
:11oŻ!naspro,wa:'izić do poniiŻ.S.zycihstwierdzeń:
,,~deo,lo,g,ja ludowa miała wyrażać
lJragnienia, dążenia, potrzeby materialne
i ,duchowe w~ększ()oścj narociu, a przede
wszy,sltkim ,chłopów .. Powinno jej przyświecać
dążenie do wY'Yva!'Cze:n.ia
woLności
, rówlnOiŚ,ciczłOi\VlLeka,
walIka z ,przejawami zła i krzywdy w żYC'liU
.społcc:zmym; ideo';olgia ludowapowinl!1a
dop.rDwadz'ić ,do zdOlbyc.i.a władzy dla "ludu" - chłopów:
w przeds:ięwzięc·iach Jou telmu ZJmierzającycih, pr,zekonanie o dz'iałaniu w więi~sz,ośC!
,narodu .miało s,ta'nowić ,uzasadnienie !podjętych kroków; ZDobycie władzy dla ludu n:t,~
jest akcją zm.i'enzają.cą :do pokonanua inn)"Ch, aJ'e wypływa z ogólnych zasad sprawiedliwooci -dziejowej. tRoUtyka ludowa po'leg'a .na wyrównYlwaniu i usuwaniu
krzywd społeczmyc,h, a 'ITi'ena ich pawstrzy,mywaniu
lub zmt€lllli~m.i'U;st'l'on'Dii,ctwa
ludowe - real'izu'jąc idee ludowe - powinny zac,hować w,ierność hasłom i ZiłJsadom
polHycz.nym, które wysuwa lud. Ich po:s.tępowE.lnienie 'może doprowadzić do rozhieiŻnOiŚcim'iędzy ,gIosz01l1-ymi
'hasłami a po.d:ejm·owanymi czynamd; ideo].o.glialudowa ni-c·
mo·że poprzestawać na dOTy:w.czychdziałania,ch, ileal. .na stałYIm &amp;1edzeni'u i rea,~owaniu :na ZJmiail1Yw życiu społeczmo-;pcll:itycZ&lt;IlYlffi
kraju; idee liudow,e mus.zą s'ię opierać na zasaida,ch mo.ra1l!1QŚ:ci
oIbywarte1s:k&gt;iej,mus'zą dQpr'owa'dzić do wyzwOil,eoU&lt;:'
i odrodzenia -charaiktenu człowieka, by .s'tał się 0'J1 istotnie woLnym człowiekiem".
Istnieje przekonanie,
że roz;hczne pJThe chIopsk&lt;ie i ugrupowa.nria lludowe w
okresie międzywojel1Jllym zajmowały siię głów.nie "walką party.jną", zamii:ast reaJi·
i:Ować hasła ideologii lu.dQwe'j. Uważam ten pogląd za .nie 'oldjpowiada'ją&lt;:yprawdzie
OW's.zem, wiele !było doktrynerstwa
i demagogJi'L, sporo partykularyZlffilu w poc.zynaniae:h niejednego dz'iałacza - lu:dowca. J,ednakrż'e ogólny stosunek i praktykę 1l'Uchu ludowego w tych sprawacih Widzę jako zgodną z progcramem zamies,z'Cz,ony.m
w 1936 roku w,,~ielo.ny1lU SzJtanoorz;e". "O He nadmiar partii - c.zyitamy tam -powodujący r,olz\p,voszkowarniesił :&gt;poł'ecz.nych jest zjawiskiem ujemnym, joe'&gt;tzłem,
które ,należy ].ec.zyć - to prZJe.ciW'nym biegunem teg:o samego zła j,est ,dy,k,tatlUra
jednej partiii. Zlgulbną i s.z'koidJliwąi bezowo&lt;:'ną j,est wailk.a z tymi part'iami tPolitycZiIJ.y.mi,które są wyrazem wielk'kh ideowych i społecZJnyah ;prądów. Zycie narodu 'ni,e da się zamknąć w ramach joednoej"i.deolOigii", ·choćby ona była nie frJZJes'em
~ błyskotką, za:kry:waljącą ideową pus'Łtkę,ale cZYimśprawdZJiwYlffii .isi.oltiniepięknym".
'Rulch l,udiO)wyn!ie ZJaJmienza·ł
SIMądOlPIiOlW&lt;lldizJić
do pliz:ejęciirawladzypr,z'C'z "lud" "gół członków nalrQidu utrzymujących
się z pracy. Spodzi'ewano siG wzrostu z,naczenia ruchu ludowego .j zdoby6a władzy drogą pa,tlamentar.ną. Jak pi,s,ze - czyżby
z .przekąsem A. Łuczak "abS'olut~owa:no &lt;drOlgęparlarmentar.ną".
Sądwl!1J po'.'I'szec:hni'e, że jest t,o dr·oga jedynile słuszna; że lud zdobędzile władzę. "dzięki swaim
wartoociom mo-rall!1ym id.zięki swej .sii!leQ,d:dZ'iaływa:l1Ii,a".
Skądinąd partie ahlopskie
nieJeden raz prredk-ła!dały i'nter-es nwradowy a nawet państwowy .nad swój interes
k1asowy, wc.hodząc w soj-usze polityczne z lewi.cą i z prawką.
Cieka wa książka A. Łuczaka ma ki'lka braków. Wydaje mi się ,np., że dJa kogQś,
kto nie po.s:iada gruntownej z;!1a'jomośC'idzjiejÓ'Wpuchu ludowego, będzie zagad.ką do
momentu pogłębi-enia 'ini'onma'Cji (ale gdzie'?), jakie były rzeczywist.e wpływy poszczególny.ch paTtii ohł'OJPskich w spoJeczeństwie polsk'im, jakie były na.kła,dy pism
ludowy,ch, czy gł'oszone programy docierały i w ja1kiim.sl·opn'j,una wieś ,po&lt;ls'ką,z jaki!m oddźwiękiem spotykały się w p::;iszcrególny~h kate.goriach ludno6c.j wsi itd. Informacje na te tematy, choćby najbardziej s.królowe, bardzo ułatwiałyby przyjmo-

�Recenzje,

przegLądy

wyd:lwnictw

367

i czasopism

·.vanie i ocenę taki,ch c.zy innych ~ądow IPrzytac.za,nyoh w pracy. Bo jeśli T. ReK
,):."11 w "M!odej Myś.1i Ludowej", że "dwory są ŹJródł&lt;emwszelkiioh ,prą,dów r,eakcyj;,ych, w,;zys't:kich 1'as,zy2Jmów, dyktatur,
ce.zHry.ZJmów",to chciaŁbym WJiedzieć, czy
;Jo;g.lądta'k,i dO~lie'rał do tysią'ca czy do s'ebek ty,slięcy czytelni'ków iezy w ists&gt;C.iewy,-dża! poglądy jakiej,ś partii, ·czy tylko jednego działacza.
Mim.o pewnyc.h zasir,zeżell wolbec powy.ższej pra,cy, .zw!as.zc.za brakujoe mi w niej
r,a.kre.ś·[enoiaszers'zeg,o tła, na którym prez.et11Jto'WJa~by
dopiero 'a,u'bor sądy i wypowi'edzi d.zial'aczy ludowyc.h, zwlasz.cza mni,ej zna'nyc,h, czy,l1!;ąc je Ibardziej zr·ozumiałymi, uważam ją z:l niez.miennie p[jżyteczną i c:eka'wą, g,O'dną polecenia.
Rijsz:nd

j

Wspomnieniu
o Jędrzeju
Ciernia ku, Wylbóri
Leo:ni,lda Wyszomi-rska, Warszawa 119,8e, SiS,309, il.

opracowanie

Kantor

Zof,i01 Mazurowa

Jerzy Z3o'wieyski w pr.zeldmowie do wydanego V'/119'5,6roku wybO'r,u prac Jędrzeja Cierniaka pl. Zaborowska
nuta napisał: "Oi-efllllia'kbył twórcą teatI'u ludowego., Twórcą ,prawdziwY'fn, to z:na!czy, że odr,zuClH'Wszystko, co w tej dziedzinie
zastał i urzec.zywiistnił własną wizję, włalsne ,ma,rz.Emia Ot tym, jaki pow,i,nien być
teatr ludowy, noowOC'7!eISiIly,
7Jgodny ,z dążeni:ami w!&gt;półczesillej wsi,.,
Bo to z jego
myśli, z jego buntu prZJOOiwt'a!J]doo}ei z j.e!?iowiZlj'i zrodził s·ięteatr
nowy, twor.2Jo:1Y z pieŚoIJii,obrzędów, z całej s'kalI'ibn!cy Jwolw-rallneg-ooby Cza.jIU
, ,przeka.zyw-aJI1eg,onR
·.vsi .z polrol,eni-a w po'kolenie. Mnożą się dZli;S1ajw PoLsoe Ludowej zespoły :regiiorJJaJIne:ślą&amp;kie,
iPodhala.ńskie i in:ne,k'tóre
lświadomie Lub nieświ'adomi'e nawiązywać
mus.zą do ,ide.i Cierollii:aka:,I to j,est jego "za gir,olbem ZJwycięstwo", wi,erki,e i piękne,.
tym piękniej.s.:ue, ,że niejako a'nonumow'e, bezosooiste, 'bez iblla"lm imienia,kstórego
jedna,k zapomnieć nie wolino" .
.!lmienia Cienniailm zapomnieć nie wolno. Zapomnieć po pr·ostusię
miie da. :Ten
chłQPs:ki syn całym swo'imżyóem
wyikazal, jaka ;powinna by&lt;':,jak !powinna działato
inte.Jo1gencjachł.opskielgo J)oahodz'enia. W czasie, gdy mnożyły się posltawy polegające na "zapominaniu"
przez wykształcone
p.dkolenie wywodzqce się .ze wsi wiiej-·
skich t-rady.cji, gaI1dzell'li-unliomi,om'zu-canuu ich na rzecz bez.kryty,cZlni'e nieraz przyj-o
:nO'Warrej "kulltury miejskiej",
Oi'eirn!ak I)r&lt;Jg)r,a,mow·(}
odw.ołał s'ię w swojtej pracy
cJświaltowo-k'u:ltUJra.lnejdo war'loŚlci ludO'Wycih, uczymJił z nioh siłę, jądr-o nowej i'deo-iogii wy'erna:n!cYlpowaneg'o,świ-a,dome'goOswoli~h oelów chlopstwa.,
Nie sip-osó!b w kn)tkim omówieniu
prz.ed~t'alwić zaw.artości tOImU wspomnień
,J tej niezwy,kl-ej posbci. Z kiJikud.ziesli'ęciu sz'kiców, krótszy'ch i dłuższych, anali:ycz•.:1ych, czy .po prastu ws.pom.niellli-QwY&lt;:lh,
wyła.nlia się Jędrzej Ciemiak jako pas'Łać
~iezwy;kła, -inodywidua1l11.o·ść
co się z.owi·e. .Dz·ś jeswcze, ,po czt€'rdzies'bu lata.ch od
śmierci C'ierniaka, we WSlPomnlieniaich o nim, piswnych prz'ez ~udz'i ,r,oz.m.ai-tejpml'esji, zainteresowań
i pochodzenia społecz:nego, diwięc.zy ta 1'a.s,cYlllacja,jak,a wią3ała się z jego oS'OIbą.Oierniak imponował ws.zys'tk,jm pracow.itością
i zapał'em.
energią, raz;l,egłOościąwiedzy i ,fa:nta'2Jją,wr,esz.cie - co dz'uś nie J1,ależy jak się zdaj,e
do cech c,hętnie pO,dnoszonych - skir'omnością li.a'udzJką dobr-o:eią.
Z widu wypowie.dz:i i w.slPomnień a Jędrzeju
Oiernialku zwraca uwagę niezwykle oS'obiJStya jednO'cz-eŚl'1begłęiboko analil\;yczny szkic Kaz'bmiery ZalWJis
to wic z-

�:368

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

-Adamskiej,
ukazujący nie tylkopo.stać
działa:cza ,i artysty, ale i jego nieu5lann~zW'iązek z ro'dzinną w.s'ią, ZafbClHyw.em.·Ze związku tego, jak dowodzi K. Zawi.;-to'w icz-AdaJmska, cz'eflPał sHy do sWoO,ejwa:lki. :Był zatem w tej lin1ter;pretacji Oler,niak
.Antcuszem, warstwa zaś c;hlOlPslkaprzyszłość swoją ks.zlal'bowala prZJcz siłę przywiązani;} do tradyoji., do waTtości iudow,ej kultury.
Zwra,ca uw.a,g'ę napi.salny jes,ZJc'ZJe
w 19~9 roku sZlk:ic:Stanisława Pi:gOiniatmktlują'cy o roli teatrallrlej
dZliaiła,llnoiśaiJędrzeja
Oiernialka OITaztemu samemu tenna:'towi poświ·ęccme Tozwa'żatniaJ'ędrzeda
Zawieysikiego. Piszą o Cierniaku zarów!n()
teoretycy Id'tera!1Jury:Koma,d Górs,ki i Zofia Szmydbowa, ja,k i jego w,Slpółpracow.niiCY,idziałacze wiejscy i kUJlturaJni. Jedni .star.ają sięokreśJ.ić ,rangę dokonań C.iernia:ka w .kateg,o.ri.aoahjak n.aOS'2leI1szych,
inni po ,prostu piszą () S;pobka.nia z nim i o Clma.tl1ującej .z niego siły. Obok rOZJwai:a,ń a Człowieku i Art)'lki.e, mamy l'Ozważani'.1
o nim sam)'lm, o .sikromnym, ż,jllczJLiwy;m
c.złow.ieku, który poświęcił życie~dei I joedne.
.i drugie skla'dają .s.ię na obraz całości. Naj'bardzi,ej jednak wz.rus.za'ją te ws;pomni,e.nia, któne ukaoZJutiąpostawę Oier.niiaika w osta'tnim okr'esie życia, podJczas okupacji.
'W
wię7Jieniu ,h~tllewwiśkim. ;W niah widać, jak w,i,elka o.s.obowoŚć wielolkr0tnieje,
:umsta j.eszcz'e w ogniu p.rÓlby.
Ki&gt;iążka paw.stała z uni'cja;ty'wy grana przy,j,aciół i wS'pó~praeowników J ędrzej,1
Cierniak,a w ,róimych dZli'edz;iJnachjeg,o długoletniej pra-c.y artystycznej
i oświato·wej. J,est hołdem złożonym pamięc'i t'ej wybHmej postact, hołdem, który dowodzi.
jak wiJeLk,iei trwałe było j~,o dzieło.
Księgi pamią't1rowe, księgi wspomnień są ni,e'ki€ldy rozpaczliwą próbą wc:howa.tl1,iaułam:ków wiiedzy o ludziach, którzy od-esz;li. Oluidziach, 'kitóry(lh dzieła być moil;
je.sz&lt;cZletrwają, lecz pami'ęć a ni&lt;ah s-amych zanika. W wypadku JędTz,eja Cierniak ••
Sitała się TZec:z zdumiewa.jąca. '&amp;pora lat minęło od jego śmielrci, lecz w Zaborowie
·czas ten zdaJe s,ię nie odgrywać Ż3dnej wli. W tej niewi.elki'ej wsi w były;m powie.cie bnres;J{jim,niedallek,o T,ar.nowa, iJstniejoeaut€ll1.tycZJnY
kui't Jędr.zeja Oiewliaka, kuN;.
.który zr.oclz,ił s'ię bez żadnych naci"ków. trwa bez .sztucznego POdiSYCMlJia.
zadZJiwia
każ-deg,o, kito do tej wsi ,na :dŁUlżejczy król:ej za'wi'ta.ł. Uroczy:sbośc'i z okazji czte.rdzi,estej 1"oczni&lt;cyśmiJerci Ci!er.nia'ka były ma,ni£e.stalc:ją nie tyllko pamięc'i o ni!m, ale
Itakże dowodem żyw:otnośc:i jeg'0 liJdei.I dhy(ba i:s't-otni'esprawdzą się słowa iŚ;piewanej
jesZC&lt;Zleza życia Ciel1nia1ka niby to żartobYiw.ej piJosen:ki: "J ędrzej.owa nuta nigdy
lnie .m~inie, ,hej,all1i na wi.ensycku, ani na doli ni,e""
·WYlso.k:oooenia:jąc tom wspomnień -o Jędr-zeju Cierni.aku, chciałbym upomni,eć
.się o pełni~jiSzy wYlbór jeg,o iPu'bEcy:&gt;tYlkJi,
lliub choć'by o wz,nowi'e'nie wydanej przed
la'ty Zaborowskiej
nuty. By wlSlpÓ'łc'Ziesne
pokolenie dZiiałaczy wiejskich ni'e musi.ał,l
wi:eTZYć:na sł,owo., że Jęd,rzej Cliern;iak desit j-edną z naj,świetni'ejszych postac-i w dziejach ,lruJ;tul'awn€!~oI"uclhu wsi pols'lciej" a jego ws-!caz;ania i rady go:dine najwy.ższej
,uwagi i wp:r,owadZJaJIl·i.a
w żY'cie.
Ryszard

Franciszek Midura, Sierpecki ośrodek
ficzny w S'ienpcu, Siervc. 119lU, s·s. 60, ił.

rzeźby

ludowej;

Kantor

iMlUz;eum Park Et-nOlgIa-

Male muzeUlffi w Sieru&gt;c.u wydało pra'cę, której mogłoby pad wieloma wz'ględ.ami poz:azdroś&lt;:~ć!szereg dUJŻYCih
muZJeÓw etnOlgrad\i0znY'ch.Pram F. Mi,dury w sposób
.syn;tetycZJnY i &lt;usystematyzowany omawia siJer'pec,kiiQlŚir,adekw~półczesnej rzeźby lu-dowej, będącej fenOlmel1iempodobnym do ośrodka w Paszyni,e.

�Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

369

czasopism

Autor podzielił pracę na 'Cztery zasa.dnic7£ częśai. W pi'erwszej za;poZiooj;ecZYite\nika .z ·historią miasta i regiom'u oraz z hi:storią daWlli!j twórczośCli ludowej w tym
reg.ion.ie, stwierdrojąc,
że mo2'.ina mówić .0 pewneg.o rodzaju związk:aah między tą
dawną twórczośc.ią, a rz,eżbia·rs.twem wL';·pół0zesnym, mimo że brak między 11JimE
beZipośredniej aiągłości.
W drugim l'ozdzia,le zatytulowanym
Główne
etapy rozwoju
F. Mi,dura wyrÓŻJl1ia
'trzy okJr:esy. Pierwszy, Obejmujący lata 1~5'7- 11959, ohara·kteryz.uje się powstail1;i,em
tego fenomenu. o.k·res ,drugi, to Lata ,1,9'60 - :I&lt;968.. ·W·tedy to twórC'ZOiść.si€lI1Pec:ld.cilrzeźbiarzy zosltał&lt;1w1prezen1oowalna szerszemu widz,dWli na wystawie w iP,Q'W'iatowymDomu Kultury w SlieI1pcu. ,W okresie tym s,ierpec.cy r:z,eŹJbiaa-z,ezddbywają solbi.e c·oraz
szersze uznalrJIie. Wystawia'ją swe pra'ce w Płocku i Walr~zawi'e. Vv brredm oikJr,es'ie.
obejmującym lalia W69 - :li978, si,el1pecki oŚ'r,odek zaczyna być jlUż znany nie ty,lko na
Mazowszu, a,l'e w całym .kraju, a także pow jego granicami. W tym c.zas'ie za'czyna
s'ię też ,rozwijać dzi.ała'\;nOlŚćk.U!1turaJna w Sii,erpcu li powstaj:e Muzeum E.tno;grafie'we.
W rozdzi;a,le trzecim F. Midura charakterylz;uj,e poszc.Zielgólnych If.zeźbli:a,rzy,omawiając nie tyJk'o ich żY'ciorysy, ale ,t'a:k,że stalra się cha.rakteryz.orwać liahtwórczOiŚć.
Czwarty rozdz'ial umawia Zinaczenie ośrodka dla ,polskiej rz,eźiby luidow,ejl Au'tor
wymiel1lia ,tu Im. in. zusitos()walll'i'enO'Wyc;hs'chematów i:konog;ra,£ieznych i pdbudzan~;;
uzdollnlioonyoeh
.osób dO' zajęcia się r.z'eŹJbąludową.
oN.Lewąlbp\wwymwa;larem tej .pracy j,est jej syntetyc.zny charoJkter, p.rzySitępnoś&lt;:·
na;rra'cji autora oraJZ duża j'101ŚćfotogJr'afii &lt;fZie.ź:b,
w :tym wiele bar\winydh. Praaa posiada także s'tTeszczenia w j'ęzyku angielskim, francuis,k'im i ni·emieokJiJm.
Mariusz

Baumann

Tadeusz Chrzanowski, Ksawery Piwo ck i, Drewno w pols1ciej architekturze
i rzeźludowej,
Wraclaw-W:arszawa~K'rakórw-Gdańsk-Łódź,
"Ossoliineum"
J~IH,
ss. 58, ił. 1il'2.
bi.e

KoJ.ejna pra,ca .rrn~ty,tutu Sztuki PAN pOswlęcona sztuce ludow,ej w Polsce poru.sza wylwr.zystanie drew,fi&lt;\ jako tworzYwa w archii'te!kiturze i .roZJeŹ!bi'e
fiJgu.r.al1nejludu
pol.skiego.Jest
to fra'gment W1iękJsllejcałości międzYlnar·odowe.gO' .wyoown:iJc:twa po5wil;eonego ku.!tJutr,z;enarrodów słoWliańslkicil, po'WIS,tal'eg,O'z.ifnircj,atywy UNESCO. Praca
T. Ohrza.nowskj'ego ,i K. P1iwooki€lgo jest ozęśClią dUiżejmono~rad'i.i pol'Uszającej tę
pr.oblematy'kę u Słowian.
CPraca nie.niejsza składa g;ięz dwóch części: ,pierwsz.ej, a,Uitors'twa T. Chrzanows.kiego o drewnLe w a.rcruiiteik.'1;'lIJrze
i budowni~bw'i'e, araz .dnugiej, pióra K. Pi;wocki,ego, o dr'eWllllieow Ludowej r.z'eŹJbieii,gumbnej. Ma ona ra.czej chara'k'tetr wyda·wmdtwa
albumowegO'opatr~o.ne'g,o
OIbsz;eroniejszyrrnwtst,~Pe~ wprowadzającym
w problematykę .
.W ·części napisanej przez T. Chrzanowski'e.g,o ,mażemy zapozinać się pokrótce
.z zasadn&lt;hc,zYlmitypami kO'nstt'ukQji w bu.downi'c'twi,e ludowym Qlraz jego :zodobniotwa
tak w ,za'kresie ma,\ow,allJia jak ,i T.Zieźlbi'~~-a.Nlie ma 'ten telks't aspiralCjli odikJryW1C.zy.oh
.ezy s:t-r-icte,paznawiczY'Cih.Jest to raczej .!rrótka usystematyzowana
synteza dotychcza.sowej wiedzy zjedinoczesnym .zasY1WI1ailizow&lt;l'n iel1n
stanu ba·dań.
~e.kst ni,eżyjąCE'~O już K. PiwO'c!ki€lgo, marjący formę esejou, ukazuje roz.wói
1

:!!-1 Lud. l. LXVII

�370

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

skiej rzeŹJby figura,1'11le,jod wars zta't owej rzeźby oficjalnej do ,tradycyjnej j wspólczesnejrzeźby
ludowej. P.orusza teź sprawy związaine 7. ornamenLlcją towCllrzyszącą
r'zeŹibie, jej f'liln~cjo'ITalnemu ulokowaniu oraz przeprowadza krótką charakterystykĘ
typów forrnalny1Clh.
Każda z tych częśai zakol'lczona jest wyborem literatury przedmiotu onz - co
ba,Ddzo cenne dla badaczy sztukii ludowej - kalta'logiem l.'lby'lków wymi"nionyct
w tek,ście.
Osobną część pracy s!cln'owi zespół pcmad 100 ilustracji, których duża część nawiązuje do obydwóch !ek1stów. Część iIlustrcl'Cyjna poprzediz(ma je.st sk&gt;wnikiem biograficznym artystów rzeźbiarzy, cieśli, clf'c1hitektów i malarzy zawierają~ym 3·2 nazwiska.
Reasumując,
praca stanowi dobry Ima'loriał źródłowy dla \);;daczy OTaz może
być z powodzeniem wyk01fzystywana przez studentów ctnog.r'lfii.
},[ariusz

Baumann

Krzysztof Braun, Materiały
do bib!iograjii
lw!tury
regionu łowickiego,
Łowic?
1980, Mazowiecki Ośrodek Badań Naukowych - Stacja Naukowa w Łowi.cZJu,ss. n.
Omawiana praca K. Brauna jest kontynua,cją podohnych wcześniejszych zeslaw,ień hiiblio.g.ra.fi'cz:nyc:h.Szko,da tylko, że autor na wstępie nie WYJaśnił, co rozUll1liclł
pod pojęciem "Iregi'onu łowk]Qiego". Dopi'efo z treki
czytelnik uświadamia sobie.
że chodzi tu o teren dawnego Ks1ięs!wa ŁC'wi'c'.k1ieg0,to jest cz~ści gmin dawnyc'J
powiatów łowickiego i .sbennieW1kkiego zamieszka1ny'Oh przez grupę etniczną Księżaków. Swego rodza:ju wtrętem są natomiast p(Jz~cje dotyczące Bolim()wa i akolicy.
chociaż milejsco1wość la należała do pow. ław,jc'kiego.
Materiały
obejmu&lt;ją iW zasadzie druki, choć ,trafiają się niclicz.ne wyhltki w p&gt;
:;taei prac rna:g'is!ersk,l,ch pozostających
w maszyn()lpis,ie. Aulor uwzględnił ogółem
3313 pozy:cj,e bihliolgrafic.zne, z których '.1'10 (33'%) ukazało się w lataCihl&amp;92 - 1,9;)9
i 2,23 (67U/o) w okresie 19'45- i1:917'9.
Nie wycZierpuje to calej produkcji, jak sLlszni·~
sa!m aul!or zalzlIllaiclzył.
J~gio zameir:ZJElD'iiem
by~o w~kalzać na isliniejące ludk,i w opracowaniaich pos,z,czególnych tematów. Szkoda. tylko, że przyjął w :-wojej pracy układ
alfabelyczny
według na,zwis'k autorów zarn ias't przedmi,oioweg.o Ten dwgi byłby
dogodniejszy dla czytelnika.
W Materiałach
autm wy,zyskał wczieśniejsze clpracowania tibliografkzne.
\Ve
wstępie na,j'eży jednak POiprawić po'dane pozycje 65 na 6G, 86 na 89, 1'21 na 125 i 166
na In.
Nie można teź pOiwiedzieć, aby autor sy.stema'tycznie grom,ldził materiał bibliogra,f.iczny. Jeżeli uznał za celowe, że nal'eży dać miejsce hleraturzc dotyczącej mi~lsia Ła,wikiza, to dla!czego oglra!!1'iczyłlsię do wydawniclw llajs'l,HS,zych (poz. 97, 295).
a pc:mLnął w ini,cihR. Oc,zy:kowskiego Przechadzkę po Łowiczu (Lowi2Z 1 92'1,II wyd.).
Na1leżało w ,pierwiS\zym rzędzie wymi,enićdziełahislmyków,
a nic amalmów. Mam
tu na rnyś,j,i M, Mału:s:zyilskie!go Lowicz w wiekach średnich (LCiWICZ
19,34) i J. W,eg·
nera Łowicz w latach "Potopu" (Lo'wiez 119'47).
W,śród opracowań dotyczących wsi traktowanych
kornpleksow() zabrakło: J. Króla Jackowice.
Szkic monograficzny
~W-wa 1~56), St. ł'lisa Króih:i zarys dziejów wsi
1

�Recenzje.

wydawnictw

371

i czasopism

M. Małuszyń.skiego
Z dZiejów
WBZ
Zielkowice
("Życie Gro26 - 28), a także miej s,c·owo.ści uwzględnionych
w Sl,ownil-:n
Geograficznym
Królestwa
Polskiego
i innych
krajów
słowiairs!"ich.
Z litera:tury pdmiętnikars:kiej
nie znajdu}emy takich publikacji, jak: T. Kur{:zaka Jak dal·eko pamięć sięga. Wspomnienia
z wybór art.ykułów
(W-Wil 1958) oraz
T. Kazimierowicza
Moja droga życia. Wspomnienia
(W-wa 1970). Obaj autorzy pochod.zih ze wsi ks·ię,żac:kieh.
W Materia/ach
ma.jdujemy
pel'ną liter&lt;\tu-rę doty.c,zącqA-n.ieli
ChmieliI'lsk~ej,
twór'czyni Muzeum Etnogirafi-ezn:ego Pol. T-wa .Krajoznawczego
w Łowiczu. Brak
natomiast jakicjko'[wiek
pozycji biog.rafi:cznej mówią,cej o życi,u i dmo&lt;bku Romualda Oczy;kow:;kil'gO, prekunonl
badań e'tno.graficzmych na omawianym
tea"'enie. Tymczasem życiorys jego zna.leźć mo'żnd w 'opracowani,u córki w ks-iążcc Przechadzka
po Łowiczu
(wyd. II), bio.gnumy w Polskim
słowniku
biograficznym
(to';-n XXIII)
Bocheń

(Olsztyn

przeglądy

madzkie",

t

Słowniku

1935.

1964),

nr nr

pracowników

ksiqżki

polskiej.

Ws'ka.zującna
cizi,ela ji.tera'ck'ic jako źródło do pC;Z"l1.ilntia
kultury ludowej, ba·rdziej słusz.ne wydaje się powoływać całość, nie wyjątki z nkh. Tak właśnie postąpiono z Chłopami WI. SL Reymonta (poz. 233 i ~34) i to drukowanymi
w &lt;:7.-a!So,piśmie.
~a uwzględnienie
za.slugiwało raczej ozdobne wydani,e tej powieści z lat trzydziestych z barwnyml ilustra'cjami A. Kędz,lers;kiego, stanowiącymi
źródło ikonograficzne.
!\. jeżeLt już ,ws;xnTI·r.Ii,ałem'o tematy.ce towl~oki·ej 'w pla",.lyce ·pr.zyci:atinEj etnograf.owi,
to t~zeba .za,;maczyć, że cenne, ·i jedyne wł-a.śoiwie. informacje
po,dał Zygmunt Pągowski w .airtyku.le Łowicz i Łowickie
w sztuce ("P.oLska Na,:'odowa", '1'937 n.r 18) Ole
odnotowanYl!11 prZl'Z K. Brauna.
Zamykając uwa,gii o moiŻliwoś-c.ia,ch kryjących
się dla etn.Qgrafa w dziebc-h literac'ki·Clh trzeba dodać. że szukać ~ch me-żna w powieści J.. Weys&gt;s'enhoJa Gromada,
:vIieczysława Fijałkowskiego
i K. Ryback-ieg·o - Księżanka
Zocha.
K. Braun odnotował
także ut.wory muzyczne
związane
z kulturą
Księiaków
.(poz. 130, 207). Wykaz ic:h maina wZ!}(J!gacić o U'tWOTYM.a:k;Lakiewic7..a,Lahuńskieg·o.
Literaturę a dawny-ch muzeach i o obecnym w Łow,i-czu należy uzmpełnić artykułem
.J. Wag,nera Muzeum w Łowiczu
("Muzealnictwo",
1961, nr 10). Kryptonimy
O.R
(po,z. 202) i R.O. (pr.z. 232) kryją R. Oczyko\Vskiego, co ,należało roz:"zy.frować.
Po,żądana byłaby większa starannnść
w redagowaniu
zapisów. Tak np. w poz.
65 b.rak jes't informacji, że nie mamy do czynienia z pra,cą A. C.hmi'elil1s,kiej w jęz.
nie:-nieckim, lecz jej przekładem
d"konanym
przez E. Fi:edlera. Pod poz .. 59 tejże
autorki nie wspu';nniano o jej recenzji, choć iiguruje
ona w bihliOlgrafi&lt;i w książce
:.vI. Chmielil1skiej
(poz. 6li). Poprawna
pisownia ,pierwszego
członu nazwuska pod
poz. 17 i 18 n,ie "Blum", ale "Bluhrn-Kwia.ik,owski".
Nic ma uz,'.sadnie'llIia w omawianej bibliografi,i zapis o widokach Lowi'cza J. KOl1opackiego (poz. HiD). Ma on
waczeni·e tyl.ko dla historyków szVuki.
Mim'Q drobnych za,trzeień
pracę K. Brauna uzmac trzelba z.a ważną P0i1.ycję
; 'to ni,e tyle .,dla s'p().]eczeństwa lo.wick1i'ego", jak sam ją widzi, ale i dla przyszłych
badaczy.
Tadeusz

24·

Gumiii.ski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11097" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11075">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dcaeb80f7418344cd7534c48063ce6ab.pdf</src>
        <authentication>5ff740aa5ef90ac4699e0c7e11650f7c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132351">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3730</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132352">
                <text>1956</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132353">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3504</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132354">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132355">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1956 t.10 z.6; s.360-365</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132356">
                <text>Rusek,Tomasz A.K.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132357">
                <text>Reinfuss, Roman,</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132358">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132359">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132360">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132361">
                <text>A L B E R T F I E D L E R : DEUTSCHE VOLKSTRACHTEN.
Wyd. Zentralhaus für Volkskunst, Lipsk 1954, str. 80, ilustr. barw. 30.
Zainteresowanie strojem ludowym,
k t ó r e po drugiej wojnie ś w i a t o w e j
tak w y r a ź n i e zaznacza się w z m o ż o ­
ną a k c j ą w y d a w n i c z ą , posiada dwa
aspekty: jeden naukowy, widoczny
np. w czeskiej pracy D r a h o m i r y
Stranskiej (Lidove kroje v Ceskoslovensku), s ł o w a c k i e j — S o ń i K o v a ć e w i ć o v e j (Ludowy odev v hornom Lipotove) czy w „ P o l s k i m atla­
sie s t r o j ó w l u d o w y c h " w y d a w a n y m
przez Polskie Towarzystwo L u d o ­
znawcze, i drugi — praktyczny, ma­
j ą c y na celu zaspokojenie potrzeb
coraz liczniejszych ludowych zespo­
łów amatorskich w y s t ę p u j ą c y c h na
scenie w regionalnych
ubiorach.
T y p o w y m p r z y k ł a d e m tego rodzaju
p u b l i k a c j i jest litewska praca M i kaliny G l e m ż a i t e ( L i e t u v i u t a u t i niai drabuziai), a t a k ż e liczne w y ­
dawnictwa albumowe i popularne
w rodzaju znanego w Polsce a l b u ­
m u s t r o j ó w b u ł g a r s k i c h (Błgarski
narodni noszi i szewici), r u m u ń s k i e j
pracy T. Banateanu czy opraco­
wanego u nas przez J. Manugiewicza albumu z a t y t u ł o w a n e g o „ P o l ­
skie stroje ludowe".
Wymieniona w n a g ł ó w k u praca
Fiedlera należy r ó w n i e ż do drugiej
kategorii publikacji. Wydana przez
Centralny Dom
Sztuki
Ludowej
NRD ma ona służyć jako popular­
ny p o d r ę c z n i k dla u ż y t k u zespołów
amatorskich, w szczególności zaś
tanecznych, k t ó r y c h w y s t ę p y
do­
piero wtedy n a b i e r a j ą w ł a ś c i w e g o
wyrazu, gdy w y k o n a w c y m a j ą na­
leżycie wykonane ludowe ubiory.
Ten w ł a ś n i e cel ściśle praktyczny
został przez autora zaraz na w s t ę ­
pie w y r a ź n i e p o k r e ś l o n y . Pisze on

r ó w n i e ż o znaczeniu stroju
jako
w a r t o ś c i o w e g o dziedzictwa p r z e s z ł o ­
ści z a z n a c z a j ą c jednak, że wobec
zmienionych w a r u n k ó w społecznych
i gospodarczych jego dalsza egzy­
stencja
związana
jest
wyłącznie
z działalnością zespołów regional­
nych.
W omawianej p u b l i k a c j i stroje zo­
stały podane w wyborze dokona­
nym z p u n k t u widzenia ich typowości
i
wartości
estetycznych.
W większości w y p a d k ó w oparto się
na wzorach z p o ł o w y ubiegłego s t u ­
lecia u w z g l ę d n i a j ą c
w
materiale
ilustracyjnym jedynie u b i ó r codzien­
ny czy ś w i ą t e c z n y , a p o m i j a j ą c strój
obrzędowy.
W osobnym rozdziale omawia au­
tor h i s t o r i ę s t r o j ó w ludowych
w
Niemczech w s k a z u j ą c na g ł ó w n e r y ­
sy rozwojowe i k r z y ż o w a n i e się w
stroju r ó ż n y c h e l e m e n t ó w k u l t u r o ­
wych p o c z ą w s z y od czasów ś r e d ­
niowiecza. W rozwoju s w y m ludo­
we ubiory niemieckie uległy daleko
i d ą c e m u z r ó ż n i c o w a n i u regionalne­
m u ; np. t y l k o w o b r ę b i e T u r y n g i i
jedna z badaczek znalazła aż 28 od­
mian s t r o j ó w ludowych. P r ó c z tego
w ubiorze m i e s z k a ń c ó w wsi istnie­
ją znaczne r ó ż n i c e zależne od za­
możności, zawodu, stanu c y w i l n e ­
go, w i e k u
w z g l ę d n i e sytuacji, w
k t ó r e j strój się nosi. Szczególnie bo­
gate b y w a j ą zwykle stroje weselne.
W X V I I I w . w Saksonii specjalne
ustawy z a b r a n i a ł y c h ł o p o m u ż y w a ­
nia w stroju złota, srebra oraz
jedwabiu. W połowie u b i e g ł e g o stu­
lecia w z w i ą z k u z rozwojem p r o ­
dukcji p r z e m y s ł o w e j ubiory
ludo­
we zaczynają z a n i k a ć . Sprzyja temu

r ó w n i e ż krzewienie się w ś r ó d spo­
ł e c z e ń s t w a idei liberalnych zmie­
r z a j ą c y c h do zacierania różnic sta­
nowych.
W części szczegółowej omawianej
t u pracy znajdujemy 26 b a r w n y c h
plansz
przedstawiających
ubiory
m ę s k i e i kobiece z r ó ż n y c h stron
Niemiec oraz 4 plansze z detalami
(czepce i haftowane w k ł a d y do gor­
setów).
Każdą
planszę
objaśnia
k r ó t k i tekst z a w i e r a j ą c y n i e z b ę d n e
informacje — gdzie i kiedy przed­
stawiony na ilustracji strój b y ł no­
szony, podstawowe w i a d o m o ś c i o j e ­
go historii a wreszcie opis poszcze­
gólnych części s k ł a d o w y c h z poda­
niem m a t e r i a ł ó w , b a r w i ewentual­
nych ozdób.
Plansze wykonane przez U r s u l ę
Berger p o s i a d a j ą t ę zaletę, że wszy­
stkie potraktowane są pod w z g l ę d e m
r y s u n k o w y m i malarskim dość jed­
nolicie a pod w z g l ę d e m etnograficz­
n y m — wiernie. Z p u n k t u widze­
nia estetycznego są raczej niecie­
kawe, co stanowi jeszcze jeden do­
w ó d , j a k trudno jest tego rodzaju
zadanie r o z w i ą z a ć w sposób, k t ó r y
obok w i e r n o ś c i etnograficznej
za­
p e w n i a ł b y r ó w n i e ż odpowiedni po­
ziom artystyczny.
W a r t o ś c i o w e u z u p e ł n i e n i e całości
daje dosyć obszerny wykaz litera­
tury
obejmujący
zarówno
prace
ogólne, p o ś w i ę c o n e strojom ludo­
w y m (w rodzaju np. znanego dzieła
Hottenrotha:
Deutsche
Volkstra­
chten), jak i te, w k t ó r y c h o m ó w i o ­
ne są ubiory ludowe jednego re­
gionu.
Rss.

TANCRED BANATEANU: PORTUL POPULAR DIN TARA OASULUI EDITURA
DE STAT PENTRU L I T E R A T U R A SI ARTA.
Bukareszt 1956. 20 str. tekstu, 40 ilustracji czarnobiałych, 3—barwne, 1 mapka.
Tara Oasului (czyt. „ C a r a Uaszul i " ) to zapadły k ą t p ó ł n o c n o - z a c h o d ­
niej R u m u n i i u zbiegu granic ZSRR
i Węgier, k t ó r y nawet na tle boga­
tej i dobrze na ogół zachowanej
k u l t u r y ludowej tego k r a j u w y b i j a
się swym konserwatyzmem. Do dnia
dzisiejszego u t r z y m u j ą się t a m stare
formy drewnianej architektury, d a w ­
ne zwyczaje pasterskie, p r y m i t y w n e
typy n a r z ę d z i rolniczych i strój l u ­
dowy noszony powszechnie, z a r ó w ­
no w dzień powszedni, j a k i w
święto. Ten w ł a ś n i e s t r ó j , oparty na
materiałach samodziałowych, płót­
nie, suknie i w ł o c h a t e j tkaninie na­
śladującej w y g l ą d e m barani kożuch,
zdobiony bogatymi haftami i ś w i e ­
c i d e ł k a m i , został w y b r a n y przez dy­
rektora b u k a r e s z t e ń s k i e g o muzeum
sztuki ludowej Tancreda Banateanu
jako temat do opracowania p i e r w ­

360

szego zeszytu świeżo z a p o c z ą t k o w a ­
nego w y d a w n i c t w a objętego w s p ó l ­
ną n a z w ą „Caiete de arta populara"
(Zeszyty o sztuce ludowej).
S ą d z ą c z pierwszego zeszytu w y ­
dawnictwo to będzie m i a ł o raczej
charakter popularny, b o g a t ą szatę
i l u s t r a c y j n ą i nie zostanie p r z e c i ą ­
żone nadmiernie tekstem. W recen­
zowanej pracy ogranicza się autor
do k r ó t k i e g o w s t ę p u historycznego,
po k t ó r y m n a s t ę p u j e zwięzły opis
s t o s u n k ó w gospodarczych i ogólna
charakterystyka sztuki ludowej w
Tara Oaslui. Opis s t r o j u m ę s k i e g o
i kobiecego stanowi w y c z e r p u j ą c y
komentarz naukowy do zamieszczo­
nego w w y d a w n i c t w i e
materiału
ilustracyjnego.
M a t e r i a ł ten, na k t ó r y s k ł a d a j ą
się zdjęcia c z a r n o - b i a ł e i kolorowe,

jest dobrany w ten sposób, że daje
nie tylko zasadniczy obraz stroju
m ę s k i e g o i kobiecego, ale pozwala
r ó w n i e ż z o r i e n t o w a ć się w r ó ż n i ­
cach z a c h o d z ą c y c h m i ę d z y ubiorem
dzieci i dorosłych czy s t a r c ó w , r o bocznym, ś w i ą t e c z n y m lub noszonym
w czasie specjalnych okoliczności,
j . np. wesele.
Praca Banateanu z a r ó w n o dzięki
przejrzystemu opracowaniu tekstu,
jak i celowemu doborowi m a t e r i a ł u
ilustracyjnego
stanowi
wartościo­
w y przyczynek do poznania u b i o r ó w
górali karpackich. P o w a ż n y m b r a ­
kiem, w y n i k a j ą c y m zresztą z popu­
larnego charakteru
wydawnictwa,
jest p o m i n i ę c i e r y s u n k ó w k r o j u , co
utrudnia p e ł n e wykorzystanie p u ­
b l i k a c j i do celów naukowych.
Rss.

�F R I E D R I C H SIEBER: BUNTE MÖBEL DER OBERLAUSITZ.
Akademie-Verlag, Berlin 1955, 58 str., 1 mapa, 22 ilustracje, w tym 5 kolorowych.
W czasie, gdy u nas w y d a w n i c t w a
z zakresu sztuki ludowej natrafia­
ją na coraz w i ę k s z e t r u d n o ś c i skut­
kiem niezrozumienia przez czynni­
k i miarodajne naukowego i propa­
gandowego znaczenia tego rodzaju
publikacji, u naszych bliższych i
dalszych s ą s i a d ó w prace na temat
ludowej t w ó r c z o ś c i artystycznej są
wydawane c h ę t n i e , w d u ż e j ilości
i . . . w p i ę k n e j oprawie ilustracyjnej
s t a n o w i ą c tzw. „ c h o d l i w y t o w a r "
z a r ó w n o na r y n k u
wewnętrznym,
j a k i zagranicznym. Ostatnio k i l k a
tego rodzaju p u b l i k c j i u k a z a ł o się
na
terenie
Niemiec
(zarówno
Wschodnich,
jak
i
Zachodnich),
w ś r ó d nich praca Siebera p o ś w i ę ­
cona m a l o w a n y m meblom, szcze­
gólnie nas i n t e r e s u j ą c a , gdyż do­
tyczy t e r e n ó w b e z p o ś r e d n i o s ą s i a ­
d u j ą c y c h z D o l n y m Ś l ą s k i e m , gdzie
— j a k w i e m y '•— malowane meble
stanowią
najcharakterystyczniejszy
akcent wiejskiego w n ę t r z a .
Tematem pracy jest grupa mebli
malowanych, w y s t ę p u j ą c y c h na G ó r ­
nych Ł u ż y c a c h w z d ł u ż osi L u b i n
(Lobau) — Ż y t a w a (Zittau), k t ó r e
w formie i dekoracji w y k a z u j ą licz­
ne analogie w s k a z u j ą c e na ich p o ­
chodzenie z tego samego ośrodka
meblarskiego. Na podstawie posia­
danych
materiałów
historycznych
Sieber wyklucza jednak, aby o ś r o d ­
kiem t y m mogła b y ć k t ó r a ś z w y ­
mienionych w y ż e j miejscowości, w y ­
s u w a j ą c przypuszczenie, że b y ł a n i m
wiejska osada H e r r n h u t założona
w r. 1722 na terenie d ó b r hr. Z i n sendorfa przez tzw. „ b r a c i czeskich",
u c h o d ź c ó w z M o r a w . Osadnicy ci
prócz innych rzemiosł t r u d n i l i się
r ó w n i e ż stolarstwem p o c z ą t k o w o i n ­
dywidualnie a od r. 1734 t a k ż e
we wspólnymi warsztacie, w k t ó r y m
zorganizowani b y l i nieżonaci „ b r a ­
cia". W 30 lat później warsztat
s t a n o w i ł j u ż w a ż n y o ś r o d e k meblar­
ski p r o d u k u j ą c y dla w a r s t w za­
m o ż n y c h mahoniowe, fornirowane
komody, b i u r k a i inne s p r z ę t y k o n ­
k u r u j ą c e z w y c i ę s k o z meblami za­
granicznymi
sprowadzanymi
np.
z A n g l i i . Oprócz tego nie stronili
jednak „ b r a c i a " od r o b ó t
„pro­
stych", przez k t ó r e w e d ł u g Siebera
r o z u m i e ć należy s t o l a r k ę b u d o w l a ­
ną a t a k ż e meble w rodzaju szaf,
s k r z y ń , stołów itp. w y r a b i a n y c h dla
o d b i o r c ó w wiejskich. W pracowni
tej z a p o z n a w a ł a się r ó w n i e ż z t a j ­
n i k a m i rzemiosła stolarskiego m ł o ­
dzież z bliższej i dalszej okolicy,
k t ó r a po u k o ń c z e n i u n a u k i p o w r a ­
cała do wsi rodzinnych p r a c u j ą c sa­
modzielnie na u ż y t e k m i e s z k a ń c ó w .
Jak w y n i k a z dat umieszczonych na
s p r z ę t a c h , z p o c z ą t k i e m X I X w.
stolarze z H e r r n h u t zaprzestali już
wyrobu malowanych mebli, a z po­
c z ą t k i e m X X w s p ó l n a pracownia
uległa c a ł k o w i t e j l i k w i d a c j i .
Moment, w k t ó r y m p o j a w i l i się
na terenie Ł u ż y c morawscy stola­

rze, b y ł dla rozwoju ludowego m e ­
blarstwa
szczególnie
korzystny.
W w i e k u X V I I I k w i t ł o na Ł u ż y c a c h
uprawiane na w i e l k ą s k a l ę tkactwo
domowe, k t ó r e z a p e w n i a ł o miesz­
k a ń c o m w s i dosyć znaczne dochody
i p r z y c z y n i a ł o się (szczególnie we
wsiach
stanowiących
własność
miast) do r o z k w i t u gospodarki pie­
n i ę ż n e j . Wzrost zamożności c h ł o p ó w
ł u ż y c k i c h w p ł y w a ł m . i n . na roz­
wój ludowej architektury, lepsze
wyposażenie
wnętrz,
wzbogacenie
stroju i t p .
Najbogatsi, np. kupcy h a n d l u j ą c y
p ł ó t n e m , zaopatrywali się w s p r z ę t y
w y k o n y w a n e w miastach przez sto­
larzy
cechowych; jako
przykład
w y m i e n i ć t u m o ż n a barokowe w
swym kształcie szafy z ł a m a n y m i
gzymsami u szczytu i ściętymi k r a ­
w ę d z i a m i pionowymi na przedzie.
Dla ogółu c h ł o p ó w meble te b y ł y
zbyt drogie, t y m c h ę t n i e j w i ę c za­
k u p y w a l i oni t a ń s z e , mniej w y ­
m y ś l n e ale r ó w n i e ż malowane łóż­
ka, skrzynie, szafy czy k o ł y s k i w y ­
rabiane przez herrnhuckich „ b r a c i " ,
k t ó r z y zaopatrywali Ł u ż y c z a n
w
swoje w y r o b y przez całe niemal
stulecie.

W starszych meblach p o s i a d a ł y one
p r z e w a g ę e l e m e n t ó w kreskowych,
graficznych, k t ó r y m
towarzyszyły
jednak r ó w n i e ż partie traktowane w
sposób bardziej malarski. G ł ó w n e
akcenty ornamentalne w y s t ę p o w a ł y
na drzwiach, w postaci d w u w y ­
malowanych jeden nad d r u g i m me­
dalionów — o kształtach późnogotyckich — obramionych m o t y w a m i
r o ś l i n n y m i , w k t ó r y c h ś r o d k u (cza­
sem na s u r o w y m drzewie) umiesz­
czano napis (nazwisko właściciela
lub j a k i ś tekst o tematyce r e l i g i j ­
nej) i d a t ę . Bogata kwiecista orna­
mentyka z m o t y w a m i t u l i p a n ó w i
a s t r ó w zdobiła pionowe i poziome
deski lica o b r a m i a j ą c e d r z w i . W
późniejszych szafach
pojawia się
tło m a r m u r k o w e (podobne j a k w
meblach dolnośląskich) oraz jeszcze
bogatsza dekoracja k w i a t o w a .

W e d ł u g Siebera opisane t u szafy
s t a n o w i ł y we w n ę t r z u ł u ż y c k i m na­
bytek nowy, przyniesiony i roz­
powszechniony dopiero przez m o ­
rawskich p r z y b y s z ó w . Inne s p r z ę t y ,
j . np. skrzynie, b y ł y j u ż wcześniej
na tych teTenach pospolite, jedynie
dekoracja ich zbliżona do tej, k t ó r a
w y s t ę p u j e na szafach, została w p r o ­
W ś r ó d zgromadzonego przez a u ­ wadzona przez herrnhuckich sto­
tora m a t e r i a ł u znajduje się k i l k a larzy.
datowanych o k a z ó w wykonanych w
W z a k o ń c z e n i u swej pracy zasta­
pierwszych
latach po p r z y b y c i u nawia się autor, w jakiej mierze
„ b r a c i " do nowej siedziby (szafy opisywane przez niego meble są
z r. 1726, 1729, skrzynia z r. 1730, w y t w o r a m i sztuki ludowej,
skoro
k o ł y s k a z r. 1734). Analiza orna­ wykonane b y ł y przez r z e m i e ś l n i k ó w
mentu wskazuje, że meble te spo­ i to obcego pochodzenia. W toku
rządzili r ó ż n i stolarze i to p r a w d o ­ r o z w a ż a ń dochodzi do wniosku, że
podobnie nie p r a c u j ą c y w j e d n y m l u d o w o ś ć tych s p r z ę t ó w jest nie­
w s p ó l n y m warsztacie.
w ą t p l i w a , co m o t y w u j e w sposób
W opisie s p r z ę t ó w
koncentruje n a s t ę p u j ą c y : tereny p ó ł n o c n y c h M o ­
autor swoją u w a g ę głównie na m a ­ raw, s k ą d przenieśli się w y c h o d ź c y ,
lowanych szafach, k t ó r e w materiale s t a n o w i ą wraz z G ó r n y m i Ł u ż y c a jego są najliczniej reprezentowane. m i zachodni i wschodni cypel z a s i ę ­
Forma ich, we wszystkich p r z y ­ gu śląskiego t e r y t o r i u m plemienne­
padkach jednakowa, n a w i ą z u j e do go. Osadnicy nie p r z y b y l i więc w
tradycji meblarskich z czasów goty­ okolice zupełnie dla siebie obce.
k u : szafy p o s i a d a j ą k s z t a ł t prosto­ Pierwsi z p r z y b y s z ó w t r u d n i ą c y się
p a d ł o ś c i a n u , k t ó r e g o front w y p e ł ­ stolarstwem
reprezentowali
typ
niają d r z w i jedno- l u b d w u s k r z y ­ wszystko u m i e j ą c y c h „ m a j s t e r k ó w " ,
dłowe. W przypadku pierwszym k t ó r z y z w i ą z a n i b y l i silnie z t r a ­
d r z w i ujęte są między dwie sze­ dycjami k u l t u r y ludowej. Dopiero
rokie deski ściany licowej stano­ w dalszym rozwoju produkcja ich
w i ą c e r ó w n o c z e ś n i e nogi szafy; w w a r s z t a t ó w poszła dwoma t o r a m i ,
d r u g i m — m i ę d z y s k r z y d ł a d r z w i z k t ó r y c h jeden p r o w a d z i ł k u me­
w p r a w i o n a jest trzecia deska r ó w ­ blom stylowym, drugi zaś s t a n o w i ł y
nież dosyć szeroka, dzieląca ścianę meble dla w s i , o d p o w i a d a j ą c e g u ­
f r o n t o w ą pionowo na dwie połowy. stom w z b o g a c a j ą c y c h się na tkac­
G ó r n e i dolne z a m k n i ę c i e ściany l i ­ twie chłopów. Ci ostatni o d d z i a ł u j ą c
cowej t w o r z ą w starszych szafach s w ą opinią na p r a c ę stolarzy stawali
poziome listwy, w nowszych zaś się niejako w s p ó ł t w ó r c a m i ich dzieł,
część
górną
podkreśla
w y d a t n y dzięki czemu w y r o b y pochodzenia
gzyms.
rzemieślniczego z m i e n i a ł y się w w y ­
t w o r y sztuki ludowej, co znajdo­
Odległe, ś r e d n i o w i e c z n e tradycje w a ł o r ó w n i e ż w y r a z w zakresie
p o s i a d a ć ma r ó w n i e ż szata k o l o r y ­ formy (przesada w zdobnictwie, geostyczna, na k t ó r ą s k ł a d a j ą się b a r ­ metryzowanie,
upraszczanie
etc).
w y : czerwona, zielona, czarna i b i a ­ Malowane meble łużyckie oscylując
ła. Do malowania u ż y w a n o spoiwa między gotykiem (konstrukcja) a r o ­
pokostowego m i e s z a j ą c je z zieloną kokiem (polichromia) n a b r a ł y swego
ziemią, o c h r ą , sadzą z drzewa l i ­ w ł a s n e g o
indywidualnego w y r a z u
powego; czerwony kolor uzyskiwano plastycznego z a t r a c a j ą c cechy w ł a ś ­
z k r w i w o ł u . Po wierzchu m a l a t u r y ciwe stylowym meblom w a r s t w zapokryte b y ł y w a r s t e w k ą
wosku.

361

�m o ż n y c h . W swej obecnej postaci
stoją one poza f o r m a m i znanymi ze
s t y l ó w historycznych, co z p u n k t u
widzenia historii sztuki k w a l i f i k u j e
je do w y t w o r ó w sztuki ludowej,
W a ż n y m argumentem p r z e m a w i a j ą cym za l u d o w o ś c i ą omawianych meb l i jest w e d ł u g Siebera ich zgodność z wymaganiami środowiska
znajdującego
się
na
określonym
stopniu rozwoju. I ta w ł a ś n i e w e w n ę t r z n a zgodność jest w e d ł u g niego n a j w a ż n i e j s z y m w a r u n k i e m , aby
dzieło p r o d u k c j i rzemieślniczej mo-

gło zostać uznane za dzieło sztuki
ludowej.
Praca Siebera jest n i e w ą t p l i w i e
pozycją c i e k a w ą i w a r t o ś c i o w ą zarazem. P o m i n ą w s z y to, że dostarcza sporo m a t e r i a ł u p o r ó w n a w c z e go w a ż n e g o dla b a d a ń nad meblarstwem śląskim, stanowi ona interesujący p r z y k ł a d u m i e j ę t n e g o operowania ź r ó d ł o w y m m a t e r i a ł e m historycznym, d z i ę k i czemu u d a ł o się
a u t o r o w i w sposób niezwykle przek o n y w a j ą c y p r z e d s t a w i ć społeczne
i gospodarcze tło, na k t ó r y m roz-

w i n ę ł a się bogata i r ó ż n o r o d n a p r o dukcja herrnhuckich w a r s z t a t ó w ,
Zewnętrznie książka
prezentuje
się bardzo dobrze. Skromna bezpretensjonalna obwoluta, tekst i ilustracje siatkowe drukowane na k r e d o w y m papierze, offsetowe w k ł a d k i
barwne (wykonane bez zarzutu) —
s k ł a d a j ą się na całość ś w i a d c z ą c ą
o wydawniczej kulturze, k t ó r e j brak
tak często odbija się w
sposób
ujemny na analogicznych w y d a w nictwach naszych,
Rss.

P. J . MAKUSZENKO, Z. A. PETROWA: NARODNAJA ARCHITEKTURA ZAKARPATIA.
Kijów 1956. Wyd. Akademii Architektury Ukr. S.S.R. Tekstu 55 str., ilustr. w tekście 57,
poza tekstem 109.
Jest to w y d a w n i c t w o o charakterze przede wszystkim ilustracyjnym,
p o m y ś l a n e jako album o b r a z u j ą c y
bogactwo ludowej a r c h i t e k t u r y Zakarpackiej U k r a i n y do u ż y t k u arc h i t e k t ó w , budowniczych i szerokich
sfer m i ł o ś n i k ó w ludowej sztuki.
Szczupła stosunkowo część opisowa zaczyna się od k r ó t k i e g o w s t ę p u
historycznego i n f o r m u j ą c e g o o dziejach U k r a i n y Zakarpackiej pod panowaniem
w ę g i e r s k i m w okresie
feudalizmu i gospodarki
kapitalistycznej w ramach konstytucyjnej
monarchii a u s t r o - w ę g i e r s k i e j a nas t ę p n i e r e p u b l i k i czechosłowackiej,
Po k r ó t k i m epizodzie p o w t ó r n y c h
r z ą d ó w w ę g i e r s k i c h w latach 1939—
1944 n a s t ę p u j e zjednoczenie Zakarpacia z r e s z t ą ziem u k r a i ń s k i c h w
o b r ę b i e USSR, w z w i ą z k u z czym
zachodzą doniosłe zmiany z a r ó w n o
natury gospodarczej, j a k i k u l t u ralnej. Z i n i c j a t y w y w ł a d z zostaje
roztoczona opieka nad b o g a t ą i
wszechstronnie r o z w i n i ę t ą
sztuką
ludową.
P r z e c h o d z ą c do części szczegółowej o m a w i a j ą autorzy na w s t ę p i e
formy zasadnicze, k t ó r e na wysokogórskich obszarach (okręgi: w i e l i k o berezniański, meżgorski, wołoweck i i p ó ł n o c n a część rachowskiego)
są jednodworcze, podczas gdy na
żyźniejszych ziemiach p o d g ó r z a posiadają zwarty kszałt ulicówek. W
rejonach w y s o k o g ó r s k i c h w okolicy
Jasiny plan zagrody ma
formę
z a m k n i ę t e g o czworoboku (huculska
„grażda"), na terenach zaś p o ł o ż o nych na z a c h ó d i p o ł u d n i e od wsi
huculskich zagrody dzielą się na
część m i e s z k a l n ą i oddzielnie s t o j ą ce pomieszczenia gospodarskie. B u d y n k i mieszkalne p o s i a d a j ą b ą d ź
rozplanowanie symetryczne d w u i z bowe z sienią w p o ś r o d k u , b ą d ź izbę
u m i e s z c z o n ą centralnie m i ę d z y sienią i k o m o r ą z a o p a t r z o n ą w wejście
w i o d ą c e od pola. Na terenach Werchowiny (obszar g ó r s k i s ą s i a d u j ą c y
od zachodu z z a k a r p a c k ą częścią
Huculszczyzny) p r z e w a ż a ł y domy o
jednej izbie mieszkalnej, bardzo
często k u r n e lub p ó ł k u r n e .Jedynie
najbogatsi posiadali c h a ł u p y z d w i e ma izbami rozdzielonymi sienią i
dwiema komorami przy k a ż d y m
szczycie po jednej.
U uboższych

362

z d a r z a ł y się w y p a d k i , że pomieszczenia gospodarcze przybudowywano
do b u d y n k u mieszkalnego. Czasem,
gdy w a r u n k i terenowe w y m a g a ł y
dla w y r ó w n a n i a poziomu wysokiej
podbudowy, stajnie umieszczano pod
częścią m i e s z k a l n ą , skutkiem czego
budynek s t a w a ł się częściowo p i ę trowym.
Stosunkowo obszernie o m ó w i o n a
jest w recenzowanej pracy architektura sakralna, k t ó r a na U k r a i n i e
Zakarpackiej w y s t ę p u j e w formie
dość silnie z r ó ż n i c o w a n e j . Na terenie Huculszczyzny spotykamy cerk w i e o planie k r z y ż o w y m , poza t y m
r e g u ł ą jest u k ł a d t r ó j c z ł o n o w y , w
ramach k t ó r e g o w y t w o r z y ł y się r ó ż ne t y p y lokalne. Na Werchowinie
(okręg w i e l i k o b e r e z n i a ń s k i ) w y s t ę p u j ą cerkwie o n a j w y ż e j wyniesionej części ś r o d k o w e j z oddzielnie
stojącą d z w o n n i c ą . Na terenach bardziej zachodnich i p o ł u d n i o w o - z a chodnich wieża wybudowana nad
b a b i ń c e m łączy się w j e d n ą całość
z b u d y n k i e m c e r k i e w n y m stwarzaj ą c s y w e t k ę a n a l o g i c z n ą j a k w cerkwiach ł e m k o w s k i c h w y s t ę p u j ą c y c h
u nas w powiatach s ą d e c k i m i gorl i c k i m . Dla p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i c h
o b s z a r ó w U k r a i n y Zakarpackiej (ok r ę g Kuszt i in.) charakterystyczne
są cerkwie nakryte w y s o k i m d w u spadowym dachem z w i e ż ą w z n o szącą się nad b a b i ń c e m , z a o p a t r z o n ą
w wysokie, s m u k ł e iglicowe zakonczenie niekiedy w y s t ę p u j ą c e w t o warzystwie czterech wieżyczek u mieszczonych po rogach u nasady
iglicy.
Po o m ó w i e n i u podstawowych form
architektonicznych p r z e c h o d z ą autorzy do zagadnienia konstrukcji oraz
do
scharakteryzowania
niezwykle
bogatego na terenie Zakarpackiej U k r a i n y detalu architektonicznego, na
k t ó r y s k ł a d a j ą się profilowane w ę g ł o w a n i a c e r k w i , podcienia wsparte
na
rzeźbionych
słupach,
stojące
przed c h a ł u p a m i i przedsionkami
cerkwi,
dekoracyjnie
szalowane
szczyty,
oryginalnie
kształtowane
obramienia o t w o r ó w okiennych i
bogata snycerka w y s t ę p u j ą c a
na
otokach d r z w i i s o s r ę b a c h .
W z a k o ń c z e n i u p o d k r e ś l a j ą autorzy d u ż e w a r t o ś c i artystyczne l u d o wej a r c h i t e k t u r y Zakarpackiej U -

krainy. B u d o w n i c t w o to, p o m i n ą w szy drobne naleciałości obce — w ę gierskie, niemieckie czy czeskie —
z a c h o w a ł o swój ludowy i narodowy
charakter i p o w i ą z a n e jest licznymi
więzami z budownictwem ludowym
innych ziem U k r a i n y , B i a ł o r u s i ' i
Rosji. Z n a j o m o ś ć tradycyjnego b u downictwa Zakarpacia jest potrzebna dla a r c h i t e k t ó w , k t ó r z y p l a n u j ą c
w s p ó ł c z e s n e b u d o w n i c t w o wiejskie
p o w i n n i u w z g l ę d n i a ć lokalne potrzeby i w a r t o ś c i ; przy o ż y w i o n y m r u chu b u d o w l a n y m na tych terenach'
istnieją szerokie możliwości w y k o rzystywania rodzimych f o r m w b u downictwie socjalistycznym,
Na b o g a t ą szatę i l u s t r a c y j n ą oma-.
wianej t u k s i ą ż k i s k ł a d a j ą się liczne
i bardzo dobre r y s u n k i techniczne
zawarte w tekście oraz fotografie
reprodukowane na k r e d o w y m papierze. M a t e r i a ł fotograficzny daje x
szeroki p r z e g l ą d z a g a d n i e ń poczyn a j ą ć od krajobrazu i f o r m osadniczych poprzez wszystkie w a ż n i e j s z e
t y p y architektury świeckiej i sakralnej, łącznie z obficie u w z g l ę d n i a n y m detalem,
Dla czytelnika polskiego recenzowana praca jest l e k t u r ą p o d w ó j n i e
i n t e r e s u j ą c ą : po pierwsze dlatego,
że dostarcza sporo m a t e r i a ł u por ó w n a w c z e g o w zakresie i n t e r e s u j ą cych nas tak ż y w o z a g a d n i e ń karpackich, po w t ó r e — g d y ż pozwala
z o r i e n t o w a ć się, j a k i jest na terenie
Z w i ą z k u Radzieckiego stosunek do
ludowej k u l t u r y , a w szczególności
do z a b y t k ó w drewnianej a r c h i t e k t u ry. Na p r z y k ł a d z i e tej k s i ą ż k i w y s t ę p u j e z całą j a s k r a w o ś c i ą , j a k powierzchownie traktowane jest u nas
h a s ł o korzystania z w z o r ó w radzieckich. W czasie gdy U k r a i ń s k a A k a demia Nauk p r z y g o t o w y w a ł a
do
d r u k u p r a c ę o ludowej architekturze,
w k t ó r e j przeszło 50Vo tekstu i i l u stracji p o ś w i ę c o n e jest b u d o w n i c t w u
sakralnemu, v. nas na znacznych terenach Karpat od Popradu po S a r r '
analogiczna architektura niszczeje
l u b już zniszczała, pozbawiona opieki z powodu ciasnoty u m y s ł o w e j
lokalnych b i u r o k r a t ó w , k t ó r z y nie
umieli
oddzielić pojęcia
zabytku
k u l t u r y od obiektu k u l t u religijnego,
Rss.

�Z

H

I

S

T

O

R

Y

C

Z

N

E

G

O

A

R

C

H

I

W

U

M

DOMY MIESZCZAŃSKIE Z KAMIONKI, POW. LUBARTÓW
(I p o ł o w a X I X w.)

W z w i ą z k u z procesem hr. Jana
Zamojskiego z mieszczanami z K a m i o n k i o zaległe czynsze zostało
w r o k u 1828 k i l k u mieszczan zlicytowanych. A k t a komornika s ą d o w e go Walentego D ą b r o w s k i e g o zachow a ł y się w A r c h i w u m p a r a f i a l n y m
w Kamionce.
I . Dom Stanisława L u s i a w s k i e g o, d ł u ż n i k a z a l e g a j ą cego 155 zł 26 gr na rzecz h r a biego, posiadacza jednego t y l k o
• d o m u oraz ogrodu, p ó l i łąk.
„Dom p r z y ulicy Stary Rynek
zwanej w Kamionce pod nr 15 p o ł o żony z drzewa r ż n i ę t e g o od lat 14
budowany z sieni izby i komory
s k ł a d a j ą c y się. K o m i n e m na sztagach s t a w i o n y m nad dachem m u r o w a n y m opatrzony — do k t ó r e g o dom u od ulicy do sieni w c h o d z ą c
d r z w i proste na biegunie z tarcic
robione. Z sieni zaś do izby prosto
idąc d r z w i stare z tarcic robione
na zawiasach żelaznych i hakach
z k l a m k ą i k ó ł k i e m ż e l a z n y m do
zamykania. W tej izbie p o d ł o g i nie
ma. P u ł a p z tarcic na belkach i
siostrzanie u k ł a d a n y . Okna mierne
dwa, w k t ó r y c h 6 szybek szklanych
strzaskanych
a reszta całe bez
okiennic.
Piec o g r z e w a j ą c y t a k ż e
chlebowy i k o m i n z k a p ą z cegły
murowane. W izbie jest szafka na
garnki ze trzema p ó ł k a m i w górze
s t o j ą c e m i do ściany przybita. Z tej
izby do k o m o r y d r z w i z tarcic zrobione na zawiasach i hakach ż e l a z nych z haczykiem t a k i m ż e . W tej

I I . D o m B a r t ł o m i e j a S z n u r a ckiego:
„ D o m p r z y R y n k u miasta K a m i o n k i pod n r e m 15tym położony,
bardzo dawno budowany, stary, k t ó rego przyciesi i ściany pogniłe, dziurawe, w a l ą c e s i ę . K o m i n na sztagach do upadku nachylony, tak d a lece, iż ognia nawet a n i na kominie
kuchennym, ani w piecu p a l i ć jest
rzecz niebezpieczna dla całego m i a sta. Dach s ł o m ą dawno bardzo p o szywany, zgniły upada, przez co p u ł a p i ściany pogniły. Podatki p u bliczne i skarbu miejscowego zalegają. Do k t ó r e g o domu, od r y n k u
w c h o d z ą c , u sieni d r z w i obszerne
do w y j a z d u zdatne, na biegunie,
stare, bez ż a d n e g o żelaza. Z a ś z sien i do izby po lewej r ę c e idąc, d r z w i
t a k ż e stare na zawiasach i hakach
żelaznych mniejsze z k l a m k ą zep s u t ą i haczykiem żelaznym. W izbie
podłogi nie masz. P u ł a p na belkach
i siostrzanie z tarcic u k ł a d a n y . Z
przyczyny dachu dziurawego zgniły,
Piec do ogrzewania t a k ż e chlebowy
i k o m i n kuchenny z k a p ą z cegły
murowane. Okno z drobnych szybek szklannych w części trzeciej potłuczonych pojedyncze. Przy piecu
ł a w k i przybite. T a k ż e przy ś c i a n a c h
s ą dwie ł a w y . Z izby do komory
d r z w i stare na biegunie bez żelaza.
W komorze p o d ł o g i nie ma. P u ł a p
n a d g n i ł y z drzewa starego u k ł a d a n y ,
Z tej k o m o r y jest w y c h ó d na o g r ó dek, d r z w i a m i p r o s t y m i na biegunie
opatrzony.

si, w ziemię wlazły. D o m się na
bok pochyla. S k ł a d a się z izby, k o m o r y i sieni z chlewem. B y ł dawno
z drzewa r ż n i ę t e g o budowany. Od
ulicy do sieni w c h o d z ą c d r z w i stare
prostej roboty na zawiasach i hakach ż e l a z n y c h z w r z e c i ą ż e m i haczykiem ż e l a z n y m do zamykania.
W tej izbie p o d ł o g i nie masz. P u ł a p
z tarcic u k ł a d a n y , p o d o b n i e ż w k o morze. Piec o g r z e w a j ą c y i piec chlebowy, oraz k o m i n kuchenny z k a p ą
z cegły surowej dawno m u r o w a n y —
stare, znacznie
zepsute reperacji
p o t r z e b u j ą c e . Okno t y l k o jedno na
ulicę, obszerne, o k i e n n i c ą się zasuw a j ą c e , z drobnych szybek szklannych robione, dziurawe, d e s z c z u ł k a m i w części p o z a k ł a d a n e , reperacji
lub nowego przerobienia potrzebujące. Przy ścianie przybite są p ó ł k i
na garnki, stare, popsute, z p i ę c i u
deseczek s k ł a d a j ą c e s i ę . Z tej izby
do komory d r z w i t a k ż e stare, p^-oste, na zawiasach i hakiem ż e l a z n y m z w r z e c i ą ż e m i skoblem do zam y k a n i a . Dach s ł o m ą poszyty stary,
reperacji p o t r z e b u j ą c y . K o m i n nad
dach wywiedziony na sztagach, s ł o m ą z gliną pleciony. W t y m domu
sam gospodarz z żoną i dziećmi
mieszka. Ten dom stoi m i ę d z y m i e dzarni z jednej strony star. Herszka
Abramowicza, a z drugiej strony
J ę d r z e j a S k r z y p c z y ń s k i e g o . Stodoły
nie ma i w i ę c e j z a b u d o w a ń . "
(Uwaga: Leonard D u d z i ń s k i , j a k
w y n i k a z dalszych Ukt, b y ł c z ł o w i e k i e m stosunkowo z a m o ż n y m , posia-

komorze podłogi nie masz i okna.
P u ł a p takiż j a k i w izbie u k ł a d a n y ,
Z tejże komory jest w y c h ó d na
ogródek d r z w i a m i prostemi na b i e gunie i z a s u w ą d r e w n i a n ą opatrzony. L e ż y ten dom m i ę d z y miedzami
od
wschodu
słońca p r z y placu
Franciszka K u b i k a . Z drugiej od
zachodu starozakonnego J u d k i Berkowicza. Stodoły ani o b ó r o d r ę b nych nie ma, t y l k o chlewek m a ł y
przy t y m ż e domu p r z y t k n i ę t y . Z a ś
ogrody, pola i ł ą k i do tego domu
dopiero zajętego i opisanego należące na s a t y s f a k c j ę zaległego czynszu w y ż e j w y r a ż o n e g o zaległego po
dzień świętego czyli po d z i e ń 23
k w i e t n i a 1821 r o k u w ilości z ł o tych 130 groszy 1 dudzież k o s z t ó w
prawnych."
A k t s p o r z ą d z o n o 10 czerwca 1828 r.

Secundo. Stodoła za stawem w
ulicy pierwszej bardzo dawno b u dowana, przez p o ł o w ę w w ę g ł y ,
a przez pół w słupy, długości s ą ż n i 8, a szerokości sążni 5 w sobie
mająca.
Ze starości w m i e s i ą c u
marcu r.b. przez w i a t r z dachu ogołocona została, tak dalece, ani i n t r a t y czynić nie może, ani zboża
w n i e j s k ł a d a ć bez reparacji p o przedzonej i łożenia ekspensy nie
jest rzeczą p o d o b n ą , p o n i e w a ż same
tylko ś c i a n y stoją, gdzie się znajdują, klepisko, podszopie, z o b ó r k ą
razem i zapole."
A k t s p o r z ą d z o n o 2 czerwca 1828 r.

d a j ą c y m dość z n a c z n ą ilość zagospodarowanego pola.).
A k t s p o r z ą d z o n o 7 czerwca 1828r.

I V . Dom P a w ł a P u l i ń s k i e g o :
„Dom pod nrem 1 p o r z ą d k o w y m ,
a pod nrem 162 p o d ł u g inwentarza,
przy ulicy Grobelnej od lat 9 z
drzewa r ó ż n e g o budowany, z sieni,
izby i komory s k ł a d a j ą c y się. K o m i n
na sztagach, s ł o m ą z gliną w y p l a tany. Do k t ó r e g o d o m u w c h o d z ą c
od ulicy s ą d r z w i stare na biegunie,
Z a ś z sieni do izby d r z w i t a k ż e
stare na biegunie z tarcic z k a b ł ą c z kiem ż e l a z n y m . Ta izba bez podłogi,
P u ł a p z tarcic. Piec g r z e j ą c y , chleI I I . Dom
Leonarda
D u d z i ń - bowy piec i k o m i n kuchenny z k a s k i e g o:
pą, stare z cegły murowane. Okno
„ D o m ten stary obszerny, k t ó r e g o z szybek drobnych szklannych, 9 caściany, z powodu zgniłych przycie- łych, a z reszty w y b i t y c h s k ł a d a 2fi3

�jące się. Z izby do k o m o r y d r z w i
stare na biegunie bez żelaza. W tej
komorze podłogi nie ma. P u ł a p t y l ­
ko część u k ł a d a n a . Z tej komory
jest w y c h ó d na ogród d r z w i a m i p r o stemi opatrzony.
Ten dom leży
m i ę d z y miedzami od p o ł u d n i a pa­
stwiska miejskiego, a od północy
Andrzeja S k r z y p c z y ń s k i e g o .
Secundo. Stodoła bardzo stara
z drzewa różnego w w ę g ł y dawno
budowana. Przyciesi w części i s ł u ­
py w części w y g n i ł y . Dach na d w ó c h
sochach wsparty bardzo stary, s ł o ­
m ą poszyty, dziurawy, w a l ą c y się
t y l k o popodpierany. Jedno zapole na
zboże a w d r u g i m zapolu k o m ó r k a
i obórka. Klepisko jedno. D r z w i na
p r z e s t r z a ł dwoje, stare i popsute.
Dłużnik Paweł Puliński oświad­
czył, iż takowej należności nie jest
w stanie ani w y p ł a c i ć ani odrobić.
Oprócz tego oświadczył, iż ż a d n e g o
b y d ł a czyli inwentarza do g r u n t u
p r z y w i ą z a n e g o nie ma. T a k ż e i to
powiedział, że pola przez siebie p o ­
siadanego i o g r o d ó w ani na z i m ę
ani na w i o s n ę teraźniejszością nie
siał, a t a k o w ą n i e r u c h o m o ś ć pod
zajęcie poddaje."

p u ł a p z r ó ż n e g o drzewa starego u k ł a d a n y . Dach nad tern domem s ł o ­
m ą poszyty jeszcze stary.
Secundo. Stodoła od ulicy Ś r e d ­
niej, stara od lat 23. W części w i ę k ­
szej z drzewa tartego, a w części
mniejszej z drzewa dartego. Z jed;nej strony w węgły, a z drugie]
w s ł u p y budowana. Szerokości sążni
5 i pół, a długości sążni 8 i łokieć.
Do k t ó r e j od ulicy w c h o d z ą c jest
furtka d r z w i a m i prostemi na bie­
gunie, z jednem t y l k o k ó ł k i e m ż e ­
laznym opatrzona. D r z w i u tej sto­
doły na p r z e s t r z a ł dwoje.
Jedne
stare od ulicy ale całe jeszcze po­
służyć m o g ą . Z a ś drugie od ogroda
bardzo popsute. Ś c i a n a jedna w c z ę ­
ści w ziemię w l a z ł a i dziurawa.
W tej stodole klepisko obszerne.
Spichlerzyk do chowania z podłogą
i p u ł a p e m . D r z w i do tego spichlerzyka dobre na biegunie z z a s u w ą
d r e w n i a n ą . Zapole jedno z o b o r ą
p r z e g r o d z o n ą , nad k t ó r ą o b o r ą jest
rusztowanie z o b l a k ó w i r ó ż n e g o
drzewa dartego. P o d o b n i e ż nad k l e ­
piskiem część rusztowania w i ę k s z a
z drzewa dartego. Dach s ł o m ą po­
szyty, dziurawy, w części się w a l i
i pochyla. Popodpierany. P ł o t u p r z ę ­
sła d w a z o b l a k ó w i żerdzi starych
od ulicy stawianego."

(Jak z dalszych akt w y n i k a , b y ł
to gospodarz zamożny, część pola
w y d z i e r ż a w i ł , a część od 20 lat le­
(Z dalszego ciągu w y n i k a , że b y ł
żała ugorem.)
•to gospodarz z a m o ż n y , zalegał w
p ł a c e n i u czynszu w sumie 171 zł
A k t s p o r z ą d z o n o 11 czerwca 1828 r. 16 gr, p r z y b y ł e m u k o m o r n i k o w i oś w i a d c z y ł „Iż takowej zaległej na­
leżności ani teraz, a n i potem nie
V. D o m Tomasza
W a d o w ­ jest w stanie z a p ł a c e n i a . Dlatego
s k i e g o :
nieruchomy
m a j ą t e k pod zajęcie
poddaje.")
„ D o m przy ulicy N o w y Rynek,
A k t s p o r z ą d z o n o 13 czerwca 1828 r.
pod n r e m p o r z ą d k c w y m 107 a pod
nrem inwentarza 107 sytuowany. Z
V I . D o m Magdaleny
Furtak',
drzewa tartego w węgły r o k u 1820
w d o w y po z m a r ł y m A n t o n i m .
budowany, z sieni, izby i komory
„ D o m bardzo stary z różnego
s k ł a d a j ą c y się. K o m i n e m na szta­
gach, słomą z gliną m i e s z a n ą sta­ drzewa w w ę g ł y budowany, pod
wianym, nad dach
wywiedzionym, dachem s ł c m ą poszytym, z sieni,
opatrzony. L e ż y między miedzami, izby i k o m ó r k i w sieni s k ł a d a j ą c y
z jednej strony od p o ł u d n i a B a r t ­ się. Pod nrem b i e ż ą c y m 110, z a ś
łomieja Gregulczyka a z drugiej pod nrem i n w e n t a r z o w y m 68 przy
strony Jacka Adamczyka od p ó ł n o ­ ulicy N o w y Rynek. Do k t ó r e g o od
cy.
Do k t ó r e g o z sieni w c h o d z ą c uiicy do sieni w c h o d z ą c d r z w i p r o ­
d r z w i proste na biegunie z j e d n y m ste na biegunie z a s u w k ą d r e w n i a n ą
Z sieni do izby
k ó ł k i e m ż e l a z n y m . Z a ś z sieni do z a m y k a j ą c e się.
izby, po prawej r ę c e d r z w i lepsze d r z w i lepsze na zawiasach i hakach
na biegunie z k l a m k ą i haczykiem żelaznych z w r z e c i ą ż e m i haczykiem
ż e l a z n y m do zamykania. W izbie z k a b ł ą c z k i e m ż e l a z n e m i do zamy­
podłogi nie masz. Okna dwa. Jedno kania. W izbie podłogi nie ma. P u ­
bardzo stare popsute a drugie od ł a p z r ó ż n e g o drzewa na b e l k u j e d ­
ogroda cokolwiek lepsze. Obydwa nem i siostrzanie u k ł a d a n y stary.
z drobnych szybek szklannych r o ­ Nad sienią p u ł a p z dartego drzewa,
bione. P u ł a p na belkach i siostrza­ cienkiego u k ł a d a n y . W izbie piec
nie z tarcic u k ł a d a n y .
Piec do o g r z e w a j ą c y , k o m i n kuchenny i piec
ogrzewania z k a f l i zielonych na chlebowy z cegły murowane, stare.
podmurowaniu z cegły stawiony. Z a ś Okno m a ł e jedno, w k t ó r y m jedna
piec chlebowy i k o m i n kuchenny t y l k o szybka cała, a w części w i ę k ­
z k a p ą z cegły murowane. W k o ­ szej p o t ł u c z o n e . K o m i n na sztagach,
minie jest blacha żelazna. Przy na dach wywiedziony słomą z gliną
piecu ł a w k i przybite. Szafka popsu­ pleciony a nad dachem cegłą nadta na g a r n k i , do ściany przybita. murowany. Dach stary słomą p o ­
Z izby do k o m o r y d r z w i z tarcic szyty w części dziurawy. Stoi ten
grubych na biegunie z haczykiem domek na c a ł y m placu.
i kółeczkiem żelaznemi. W tej k o ­
Secundo. Stodoła m a ł a , stara, o
morze podłoga i p u ł a p z różnego
drzewa robione, dziurawe. Z tejże j e d n y m zapolu i klepisku pod da­
komory
jest
wychód
na
ogród chem słomą poszytym, jeszcze ca­
drzwiami prostemi, z z a s u w ą d r e w ­ łym, z drzewa r ó ż n e g o z jednej
n i a n ą opatrzony. Nad sienią jest strony w w ę g ł y a z drugiej w s ł u p y
budowana. Długości sążni 3, a sze­

364

rokości sążni 5 m a j ą c a . W r o t a p o ­
d w ó j n e na p r z e s t r z a ł , stare, do k t ó ­
rej wchodzi się f u r t k ą m a ł ą . Przy
jednych w r o t a c h jest w r z e c i ą ż cien­
k i , żelazny z z a t y c z k ą żelazną przy
t y m . Przy stodole dotyka się chlew
na b y d ł o . Stary z różnego drzewa,
w słupy budowany m a ł y . Przy tejże
stodole są dwa brogi z daszkami
słomianymi."
(Z dalszego ciągu wynika, że w d o ­
wa b y ł a uboga, p o s i a d a ł a niewiele
pola i o g r o d ó w , zalegała z o p ł a t ą
czynszu od 26 lat. W y s o k o ś ć zaleg­
łości w y n i o s ł a
w
dniu opisania
12 czerwca 1828 r. — 248 zł 12 gr.
Przy czym o ś w i a d c z y ł a , że gotowa
jest zapłacić l u b odrobić na rzecz
d w o r u całą zaległość, lecz teraz „od
lat czterech, b ę d ą c słabą nie jest
w sposobie, ani w y p ł a c e n i a a n i od­
robienia".)
V I I . Dom Katarzyny W i e r z c h o ń k i , w d o w y po zmar­
ł y m Jakubie Wierzchoniu po­
zostałej.
„ D o m pod n r e m 173 przy ulicy
Kościelnej położony, z drzewa r ż n i ę ­
tego dawno budowany, stary, p o ­
chylony, popodpierany, d u ż y w zie­
m i ę w l a z ł y pod dachem słomą po­
szytym, bardzo starym, d z i u r a w y m .
K o m i n na sztagach s ł o m ą z gliną
wyplatany nad dach wywiedziony,
stary, dziurawy. D o m ten ż sieni,
izby i k o m o r y s k ł a d a j ą c y się. Do
k t ó r e g o od ulicy do sieni w c h o d z ą c
są d r z w i obszerne do zajazdu zdat­
ne, stare, z tarcic na biegunie r o ­
bione bez żelaza. Z sieni zaś po
prawej r ę c e do izby i d ą c d r z w i sta­
re na zawiasach i hakach żelaznych
z k l a m k ą z e p s u t ą i haczykiem ż e ­
laznym. W izbie była podłoga przed­
tem, a teraz znajduje się w y g n i ł a .
P u ł a p z tarcic u k ł a d a n y . Okno j e d ­
no w m a ł e j części t y l k o z drobnych
szybek 6. Z a ś w części w i ę k s z e j
p o w y t ł u k a n e i d e s z c z u ł k a m i poza­
k ł a d a n e . Piec z k a f l i zielonych sta­
r y stawiany. K o m i n kuchenny z k a ­
p ą i piec chlebowy z cegły m u r o ­
wane, t a k ż e reperacji p o t r z e b u j ą c e .
P ó ł k i na g a r n k i 5 do ściany przy­
bite. Z tej izby do komory drzwi
proste stare na zawiasach i hakach
żelaznych z w r z e c i ą ż e m i skoblem
ż e l a z n e m i do zamykania. W tej k o ­
morze k a w a ł k i t y l k o p o d ł o g i w y gniłej znajduje się. Z tej komory
jest w y c h ó d na p o d w ó r k o drzwiami
prostymi na biegunie opatrzony.
Secundo. Stodoła za stawem stara
w w ę g ł y budowana. Dach pod s ł o ­
m ą stary, stodoła ta ma w sobie
dwa zapola z klepiskiem, do k t ó r e j
wrota na p r z e s t r z a ł , stare reperacji
p o t r z e b u j ą c e . W tejże stodole znaj­
duje się poszopie, a w t y m poszopiu
jest o b ó r k a , k o m ó r k a i spichlerzyk
na chowanie zboża."
(Jak z dalszych akt wynika, go­
spodyni b y ł a zamożna, a zaległości
czynszowe w y n o s i ł y 415 zł 23 gr.)
A k t s p o r z ą d z o n o 9 czerwca 1828 r.
VIII.
Na m a j ę t n o ś c i S t a n i s ł a w a Skrzypca leżał dług zaległych opłat czyn­
szowych w wysokości 187 zł. Zanim

�przyszło do l i c y t a c j i dom zgorzał:
„tylko się została stodoła o j e d ­
nym zapolu, klepisku i oborze b ę ­
dąca. Do k t ó r e j w c h o d z ą c od ulicy
jest furtka dobrze z a m y k a j ą c a się
na z a s u w ę d r e w n i a n ą . Ta stodoła
jest z drzewa dartego, zdrowego,
z przed lat 35. Z jednej strony w
węgły, z drugiej strony w s ł u p y
budowana. Szerokości ma s ą ż n i 5,
długości ma sążni 7 i łokci 1. Ma

w r o t a na p r z e s t r z a ł p o d w ó j n e z t a r ­
cic robione jeszcze w dobrym sta­
nie. Klepisko jedno, w k t ó r y m jest
dołek na kartofle. Jest t a k ż e k o ­
mora z d r z w i a m i d o b r y m i na zasu­
w ę z a m y k a j ą c a się. W komorze jest
podłoga, a na wierzchu p u ł a p do­
bry, u k ł a d a n y . Jest zapole jedno,
obora z d r z w i a m i dobrze się zamy­
k a j ą c y m i . W oborze są dwie prze­
g r ó d k i na cielęta lub bydło. W tej

oborze zamiast żłobu jest czółno
na wysypywanie sieczki dla b y d ł a .
Dach nad t ą stodołą ze słomy, d a w ­
no p o k r y t y , bardzo dziurawy, przez
co ściany dobrze stawiane bardzo
gniją. Ta stodoła reperacji dachu
czyli poszycia p r ę d k i e g o
potrze­
buje."
A k t s p o r z ą d z o n o 10 czerwca 1828 r.
N a d e s ł a ł Tomasz Rusek

„LITERATURA LUDOWA" — nowy miesięcznik folklorystyczny.
Redakcja Polskiej Sztuki L u d o w e j
pragnie z a w i a d o m i ć swoich czytel­
ników, że w l u t y m 1957 r. u k a z a ł
się wydany przez Polskie T o w a r z y ­
stwo Ludoznawcze pierwszy numer
folklorystycznego m i e s i ę c z n i k a „ L i ­
teratura L u d o w a " p o m y ś l a n e g o —
jak p o d k r e ś l a to we w s t ę p n y m ar­
tykule Redakcja — jako „ p i e r w s z a
w dziejach naszej k u l t u r y p r ó b a
czasopisma folklorystycznego", k t ó ­
re „ p r a g n i e zaspokoić potrzeby nauk o w o - s p o ł e c z n e , od dawna ż y w o od­
czuwane, a w t ó r n i e t y l k o d o c h o d z ą ­
ce do głosu w d u ż y c h organach l u ­
doznawczych".
W „Literaturze Ludowej" ukazywać
się m a j ą :
1. rozprawy i prace naukowe z za­
kresu l i t e r a t u r y ludowej i jej
stosunku do narodowej;
2. oryginalne teksty ludowe w po­
staci p i e ś n i , g a w ę d , p o d a ń , bajejc,
zagadek, p r z y s ł ó w i t p ;
3. m a t e r i a ł y d o t y c z ą c e obyczajów T
kultury wsi;
,*»~ .
4. recenzje
wydawnictw
polskich
i zagranicznych zł zakresu f o l k ­
loru;
5. sprawozdania z działalności i n ­
stytucji z a j m u j ą c y c h się litera­
turą ludową;
6. k r ó t k i e charakterystyki i sylwety
f o l k l o r y s t ó w d a w n y c h i dzisiej­
szych;
7. k r o n i k ę n a j w a ż n i e j s z y c h
wyda­
r z e ń ną polu ludoznawstwa i in.

Pierwszy numer p o ś w i ę c o n y f o l k ­
l o r o w i p o d h a l a ń s k i e m u przynosi w
dziale rozpraw i prac naukowych
obok referatu prof. J. K r z y ż a n o w ­
skiego p. t. „ F o l k l o r Podhala w l i ­
teraturze"
—
wygłoszonego
we
w r z e ś n i u ub. r. w Zakopanem na
zjeździe P T L , k r ó t k i e wspomnienie
R. Drojeckiej o drze Tytusie C h a ł u ­
b i ń s k i m oraz a l a r m u j ą c y w swej
t r e ś c i głos prof. J. Gajka o zanie­
chanej z niewiadomych przyczyn tak
w a ż n e j dla e t n o g r a f ó w i f o l k l o r y ­
s t ó w sprawie reedycji dzieł K o l ­
berga.
W dziale d r u g i m „ T e k s t y ludowe"
czasopismo publikuje zapisane przez
prof. W. Doroszewskiego „ O p o w i a ­
dania p o d h a l a ń s k i e " i „ Ś p i e w a n k i
góralskie".
W dziale n a s t ę p n y m zamieszczone
są: recenzja k s i ą ż k i Andrzeja M e l i c h e r ć i k a p. t. „ J u r a j Janosik bohater
w a l k i l u d u S ł o w a c k i e g o przeciw feod a ł o m " oraz notatki na temat w y ­
danego przez G d a ń s k i Dom T w ó r ­
czości L u d o w e j zbioru zagadek k a ­
szubskich p.t. „ O r z e c h e do uceche
albo pół t e s ą c a kaszetoskich z a g ó d k "
— i w y c h o d z ą c e g o w Cieszynie Cze­
skim m i e s i ę c z n i k a „ Z w r o t " , w k t ó ­
r y m znajduje się stały dział pt. „ Ż y ­
we teksty".
Dział s p r a w o z d a ń zamieszcza —
jako pierwsze — sprawozdanie Pra­
cowni T e k s t ó w L u d o w y c h P a ń s t w o ­
wego I n s t y t u t u Sztuki. W n a s t ę p ­
nych numerach u k a ż ą się sprawo­

zdania innych o ś r o d k ó w m. i n . Pra­
cowni L i t e r a t u r y L u d o w e j Instytutu
B a d a ń Literackich, Pracowni D i a lektologicznej Z a k ł a d u J ę z y k o z n a w ­
stwa P A N oraz Z e s p o ł u Redakcyj­
nego p r a c u j ą c e g o przy P a ń s t w o w y m
Instytucie W y d a w n i c z y m nad w y ­
daniem Nowej Księgi P r z y s ł ó w P o l ­
skich w oparciu o dzieło Adalberga.
K r o n i k a zawiera n o t a t k ę o K o n ­
ferencji P o d h a l a ń s k i e j zorganizowa­
nej przez P T L we w r z e ś n i u ub. r.
Polska Sztuka Ludowa w i t a p o ­
krewne czasopismo z t y m w i ę k s z y m
zadowoleniem, że b ę d ą c pismem po­
ś w i ę c o n y m g ł ó w n i e sztuce ludowej
niewiele miejsca p r z e z n a c z a ć m o g ł a
na rozprawy z zakresu l i t e r a t u r y
ludowej a jeszcze mniej na „ ż y w e
teksty".
W w y n i k u intensywnej pracy zfoierawczej w terenie rosły w ostatnim
okresie gromadzone przez szereg
p l a c ó w e k zbiory p i e ś n i oraz mate­
r i a ł y z zakresu prozy ludowej, nie­
jednokrotnie bardzo p i ę k n e i cie­
kawe, k t ó r e w większości w y p a d ­
k ó w zalegały p ó ł k i archiwalne i m i ­
mo istniejącego znacznego na nie
zapotrzebowania społecznego, u k a ­
zywały
się
przeważnie
bardzo
rzadko.
Fakt powstania specjalnego pisma,
k t ó r e m . i n n y m i i te potrzeby za­
spokoić pragnie, n a l e ż y p r z y j ą ć z
r a d o ś c i ą i uznaniem dla jego i n i ­
cjatorów.
A . W.

3«5

�CZASOPISMA P A Ń S T W O W E G O I N S T Y T U T U S Z T U K I
W A R S Z A W A , U L . D Ł U G A 26

SZTUKA I K R Y T Y K A , kwartalnik, ponad 200 str. druku, w tym kilkadziesiąt calostronicowyeh reprodukcji dzieł sztuki polskiej i obcej. Cena 24 zł, prenumerata półroczna 48 zł, rocz­
na — 96 zł.
B I U L E T Y N HISTORII SZTUKI, kwartalnik, ponad 100 str. dużego formatu, około 100 ilustracji.
Cena 24 zł, prenumerata półroczna 48 zł, roczna — 96 zł.
POLSKA SZTUKA LUDOWA, kwartalnik, 64 str. dużego formatu, bogaty materiał ilustracyjny.
Cena 18 zł, prenumerata półroczna 36 zł. roczna — 72 zł.
PRZEGLĄD ARTYSTYCZNY, dwumiesięcznik poświęcony nowoczesnej twórczości plastycznej,
64 str dużego formatu, bogata szata ilustracyjna w technice rotograwiurowej. Cena 18 zł, prenu­
merata półroczna 54 zł, roczna — 108 zł.
PAMIĘTNIK TEATRALNY, kwartalnik, ponad 160 str. druku, około 100 ilustracji. Cena 18 zł,
prenumerata półroczna 36 zł, roczna — 72 zł.
KWARTALNIK FILMOWY, ponad 90 str. druku,
merata półroczna 20 zł, roczna — 40 zł.

kilkanaście

ilustracji.

Cena

10 zł, prenu­

MUZYKA, kwartalnik, około 170 str. druku, liczne przykłady nutowe. Cena 18 zł, prenumerata
półroczna 36 zł, roczna — 72 zł.

PRENUMERATA
Prenumeratę przyjmuje:
1. Przedsiębiorstwo Kolportażu
Prasy i Wydawnictw „Ruch", przy czym: a) osoby oraz
instytucie i zakłady wpłacają prenumeratę przez urzędy pocztowe i listonoszy; b) instytucje
i zakłady mające swą siedzibę w miejscowościach, w których znajdują się oddziały wzgl. dele­
gatury „Ruchu" — wpłacają prenumeratę w tych oddziałach; cl instytucje centralne zamawiające
prenumeratę dla jednostek podległych oraz osoby prywatne zgłaszają prenumeratę w Centrali
Kolportażu Prasy i Wydawnictw „Ruch" w Warszawie, ul. Srebrna 12, PKO 1-6-100020.
Termin zgłaszania przedpłat do dnia 10 miesiąca poprzedzającego okres prenumeraty
Zlecenia na wysyłkę Wydawnictw za granicę przyjmuje Przedsiębiorstwo Kolportażu Wydaw­
nictw Zagranicznych „Ruch", Warszawa, Wilcza 46.
2. Prenumeratę przyjmują również wszystkie większe
księgarnie
„Domu Książki" (m. jn.
księgarnie wymienione w punkcie „Sprzedaż"), w każdym terminie, oraz
3. Państwowy
Instytut Sztuki, Warszawa, ul. Długa 26, konto w NBP, V O/M, Warszawa,
nr 1529-91-20, cz. 18, dz. 5, rozdz. 19. Prenumerator podaje wyraźnie swe nazwisko i adres
oraz tytuł czasopisma.
SPRZEDAŻ
1. Wszystkie czasopisma są do nabycia w następujących księgarniach „Domu Książki".'
Warszawa, ul. Krak. Przedmieście 7, ul. Piękna 31131, ul. Kredytowa 9, ul. Nowy Świat 49
ul. Puławska 1, ul. Mickiewicza 27. Białystok, ul. 1 Maja 24. Bydgoszcz, ul. 1 Maja 5. Gdańsk,
ul. Grunwaldzka 8. Katowice, ul. 3 Maja 12, ul. Warszawska 11. Kielce, ul Sienkiewicza 30.
Koszalin, ul. 1 Maja 15. Kraków, Rynek Główny 23, ul. Podwale 6, PI. Mariacki 9. Lublin,
ul. Krak. Przedmieście 29. Łódź, ul. Piotrkowska 86, 102a, 47. Olsztyn, PI. Wolności 2/3. Opole,
ul. Ozimska 8. Poznań, ul. Armii Czerwonej 69, ul. 23 Grudnia 20, ul. Marcinkowskiego 21.
Radom, ul Żeromskiego 1. Rzeszów, ul. 3 Maja 2. Szczecin, ul. Wojska Polskiego 25. Toruń,
ul. Rynek Staromiejski 31. Wrocław, ul. Rynek 14, ul. Kuźnicza 42. ul. Stalingradzka 33. Zako­
pane, ul. Krupówki. Zielona Góra, ul. Żeromskiego 16, ul. Karola Marksa 2.
2. Czasopisma Państwowego Instytutu Sztuki
„Ruchu".

są również do nabycia w większych kioskach

3. Egzemplarze z lat ubiegłych można nabywać w sklepach z prasą antykwaryczną w War­
szawie, ul. Wiejska 14, ul. Puławska 108. Zamówienia spoza Warszawy kierować do Centrali
Kolportażu Prasy i Wydawnictw „Ruch", Dział Sprzedaży Prasy Antykwarycznej w Warszawie,
ul. Srebrna 12.
4. Egzemplarze aktualne i dawne są również do nabycia w Państwowym Instytucie
Warszawa, ul. Długa 26.

Stołeczne Zakłady Graficzne Nr 2. W-wa, Podchorążych 39,
Zam. 83. Pap. ilustr. kl. I I I 100 g A 1 + karton biały kl. I I I 220 g A 1. Nakład 3 500 egz.

Sztuki,

B-19.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9625" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9603">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/be628546e89b2544000af55f64c024cf.pdf</src>
        <authentication>b1212ed8e0cc27924504498ccb69296b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114582">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114583">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114584">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3869</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114585">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114586">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12,z.2; s.123-125</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114587">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114588">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114589">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114590">
                <text>wych i n s t y t u c j i i organizacji społecznych pod prze­
w o d n i c t w e m prof. d r Tadeusza Seweryna, d y r e k t o ­
ra Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e , rozdzieliła
m i ę d z y u c z e s t n i k ó w k o n k u r s u nagrody b i o r ą c pod
u w a g ą artystyczne wykonanie palmy i zgodność jej

formy z m i e j s c o w ą t r a d y c j ą . Z nagrodzonych p a l m
j e d e n a ś c i e zakupiono do z b i o r ó w muzeum w Rabce,
K r a k o w i e , Zakopanem i Lodzi.
Opisany w y ż e j konkurs na wielkanocne palmy jest
p i e r w s z ą tego rodzaju i m p r e z ą w Polsce.

PRZYPIS
1

W Rabce podobnie j a k i w innych okolicach P o l ­
ski u t r z y m u j e się jeszcze w i a r a w n a d p r z y r o d z o n ą
moc p o ś w i ę c o n e j p a l m y . Całej palmy lub jej części
u ż y w a się do r ó ż n y c h celów magicznych. Po p o w r o ­
cie z kościoła uderza się n i ą b y d ł o w oborze, „żeby
się d a r z y ł o " , a p ó ź n i e j wygania się n i ą k r o w y idące
po raz pierwszy na pastwisko. W W i e l k ą S o b o t ę k a ­
w a ł k i p a l m y z a t y k a j ą gospodarze w oziminę, aby
Fotografowała

R

I

sobie z a p e w n i ć dobre plony, a n i e k t ó r z y u ż y w a j ą
w t y m celu p a t y k ó w szczególnie długich, aby i m żyto
d o r ó w n a ł o wzrostem. Bazie z p a l m y wielkanocnej do­
daje się do siewnego ziarna i przygotowanych do
sadzenia k a r t o f l i . Resztę palmy p r z e c h o w y w u j ą pie­
czołowicie w domu, g d y ż podczas burzy wrzuca się
jej cząstki w ogień dla ochrony przed p i o r u n a m i .

autorka.

E

C

E

N

Z

J A N P A C H O Ń S K I : Z M I E R Z C H S Ł A W E T N Y C H . Z ŻYCIA M I E S Z C Z A N W K R A K O W I E
X V I I I W I E K U . W y d a w n i c t w o Literackie. K r a k ó w ¿958, str. 532, 40 tablic z i l u s t r a c j a m i .

Obraz k u l t u r y narodu nie m o ż e b y ć p e ł n y , jeśli
uwaga badaczy skupia s i ę przede w s z y s t k i m na elitar­
nej i cienkiej warstewce „ g ó r n y c h dziesięciu tysię«
cy". Rzeczywistym w y k ł a d n i k i e m k u l t u r y narodu nie
są bowiem szczytowe osiągnięcia, z k t ó r y c h korzysta
szczupłe grono n a j z a m o ż n i e j s z y c h i najbardziej uprzy­
wilejowanych, ale dorobek s t a n o w i ą c y c h g ł ó w n y z r ą b
narodu w a r s t w ś r e d n i c h i niższych.
W dotychczasowych badaniach nad k u l t u r ą p o l s k ą
wiekó,w m i n i o n y c h niejednokrotnie zbyt wiele u w a g i
poświęcało się magnackim p a ł a c o m i bogatemu m i e j ­
skiemu p a t r y c j a t o w i , nie d o c e n i a j ą c konieczności n a u ­
kowego opracowywania k u l t u r y szarych mas s p o ł e ­
c z e ń s t w a , na k t ó r e s k ł a d a ł a się drobna szlachta, ubo­
gie m i e s z c z a ń s t w o i chłopi. Dopiero w powojennym
dziesięcioleciu, w z w i ą z k u z o g ó l n y m i przemianami,
jakie pod w p ł y w e m p o s t ę p o w e j ideologii zachodzą
w nauce polskiej, daje się z a o b s e r w o w a ć w z r a s t a j ą c e
zainteresowanie badaczy k u l t u r ą niższych w a r s t w spo­
łecznych, a w szczególności m i e s z c z a ń s t w a . Wyrazem
tego s ą wydane w r. 1955 „Szkice staromiejskie", nie­
k t ó r e prace J. B i e n i a r z ó w n y , F. K o t u l i , a przede wszy­
s t k i m recenzowana t u praca J. P a c h o ń s k i e g o . Daje ona
najpełniejszy obraz życia mieszczan nie n a l e ż ą c y c h
do sfer patrycjuszowskich.
D l a etnografa praca P a c h o ń s k i e g o ma szczególne
znaczenie: wprowadza go b o w i e m znakomicie w ó w
specyficzny k l i m a t dawnego miasta, w c h ł a n i a j ą c e g o
i w t ł a c z a j ą c e g o w ramy swego skomplikowanego
ustroju element ludzki o r ó ż n y m pochodzeniu społecz­
nym, k u l t u r z e i t r a d y c j i . W pracy tej znajdujemy
z a r ó w n o b i e d o t ę , w e g e t u j ą c ą w ciasnych domkach
dobudowanych do m u r ó w miejskich, i rodziny w i e ­
l i c k i c h mieszczan, k t ó r e po przeniesieniu się do K r a ­
k o w a p n ą się mozolnie po szczeblach drabiny spo­
łecznej z d o b y w a j ą c z a m o ż n o ś ć i znaczenie, zasobnych
w p o w a g ę m a j s t r ó w i młodzież cechową, b i o r ą c ą wraz

E

J

W

XVII

ze szkolnymi ż a k a m i udział we wszelkich burdach
i zamieszkach, a r ó w n o c z e ś n i e b ę d ą c ą nosicielem sta­
rych tradycji, z w y c z a j ó w czy o b r z ę d ó w dziś j u ż
wprawdzie po n a j w i ę k s z e j części w mieście zapomnia­
nych, ale żyjących niekiedy w kulturze w s i podkra­
kowskiej.
Szczególnie i n t e r e s u j ą c e są te rozdziały pracy, w k t ó ­
rych autor omawia zwyczaje i o b r z ę d y doroczne oraz
k u l t u r ę m a t e r i a l n ą mieszczan k r a k o w s k i c h . D u ż ą za­
s ł u g ą P a c h o ń s k i e g o jest sumienne zgromadzenie w j e ­
d n ą całość drobnych, rozproszonych, a często i zapom­
nianych j u ż dziś prac dawniejszych a u t o r ó w i uzu­
p e ł n i e n i e oraz rozszerzenie ich w i a d o m o ś c i m a t e r i a ł a m i
nowymi, czerpanymi ze źródeł.
W świetle zgromadzonych przez autora m a t e r i a ł ó w
zarysowuje się w y r a ź n i e o d r ę b n o ś ć k u l t u r o w a d o l ­
nych w a r s t w społeczności miejskiej, k t ó r a w o d r ó ż ­
nieniu od mniej lub w i ę c e j p r z e s i ą k n i ę t e g o w p ł y w a m i
kosmopolitycznymi p a t r y c j a t u posiada charakter l u ­
dowy. Praca P a c h o ń s k i e g o daje etnografowi możność
zapoznania się z c a ł o k s z t a ł t e m inwentarza k u l t u r o ­
wego tej w a r s t w y m i e s z c z a ń s k i e j , k t ó r a w przeszłości
p e ł n i ł a niezwykle w a ż n ą r o l ę p o ś r e d n i k a : przekazy­
w a ł a szerokim masom ludności wiejskiej k u l t u r ę w a r ­
stwy elitarnej, a r ó w n o c z e ś n i e p r z e n o s i ł a przez swe
liczne kontakty z c h ł o p a m i pewne elementy k u l t u r y
chłopskiej na teren miasta.
Z p u n k t u widzenia p o r ó w n a w c z y c h i historycznych
b a d a ń etnograficznych praca P a c h o ń s k i e g o , d a j ą c a sze­
r o k i w g l ą d w obyczajowość i k u l t u r ę m a t e r i a l n ą ś r e ­
dniego i ubogiego m i e s z c z a ń s t w a , jest p o z y c j ą bardzo
c e n n ą , k t ó r a p o w a ż n i e wzbogaca nasze możliwości
w zakresie badania genezy poszczególnych zjawisk
w s p ó ł c z e s n e j ludowej k u l t u r y .

Rss.

123

�„ S I O V E N S K Y L U D O V Y T E X T I L " T. I . Praca zbiorowa: Anna B a r t o í o v a , Elena H o l é c ^ o v á , Ema M a r ková. M á r i a M o r á v k o v á — pod r e d a k c j ą Dr Adama Prandy. Stron 154, 181 ilustracji, w t y m 47 b a r w n y c h .
Wydawnictwo Ustredia ludovej umeleckiej vyroby — O s v é t a ; M a r t i n 1957. N a k ł a d 4.400. Cena KCS 70.
Ostredie ludovej umeleckiej vyroby
(ULUV —
O ś r o d e k ludowej twórczości artystycznej — w B r a t y ­
sławie nie ma ścisłego odpowiednika w Polsce. Służy
on popieraniu sztuki ludowej, zakresem swego dzia­
łania obejmuje funkcje naszej Sekcji Sztuki Ludowej
P a ń s t w o w e g o I n s t y t u t u Sztuki, W y d z i a ł u Sztuki L u ­
dowej Departamentu Plastyki Ministerstwa K u l t u r y
i Sztuki, a w p e w n y m zakresie t a k ż e C P L i A . N i e w i e l ­
ka ta, ale p r ę ż n a instytucja, s k ł a d a j ą c a się z Wydziału
Administracyjnego, P r o d u k c j i i Z b y t u oraz Wydziału
B a d a ń — prowadzi badania naukowe z zakresu sztuki
ludowej, roztacza opiekę nad t w ó r c a m i l u d o w y m i
i organizuje w y t w ó r c z o ś ć i jej zbyt, a t a k ż e wystawy
na p o d o b i e ń s t w o naszego W y d z i a ł u Sztuki Ludowej.
O ś r o d e k subwencjonowany przez P a ń s t w o dba g ł ó w ­
nie o cele kulturalne, o rozwój i poziom ludowej sztuki
s ł o w a c k i e j . W y ł a w i a i weryfikuje w terenie t w ó r c ó w
ludowych i udziela i m pomocy finansowej oraz pro­
wadzi odpowiedni i n s t r u k t a ż dla działaczy i pracowni­
k ó w w dziedzinie rzemiosła i p r z e m y s ł u artystycznego.
Na terenie całej Słowacji w sklepach i kioskach roz­
powszechnia i sprzedaje autentyczne wyroby sztuki
ludowej, często poniżej ceny produkcji.
Personel naukowy O ś r o d k a o wyższych k w a l i f i k a ­
cjach (4 e t n o g r a f ó w z d o s k o n a ł ą znajomością zagad­
n i e ń plastycznych) posiada głos d e c y d u j ą c y i n i e k r ę p o wany w zasadzie ż a d n ą p o l i t y k ą gospodarczo-finan­
sowa. O ś r o d e k bowiem jest w p e w n y m sensie wzor­
cownią, szczególnie dla masowej w y t w ó r c z o ś c i rze­
mieślniczej, eksperymentuje i propaguje t w ó r c z o ś ć l u ­
d o w ą w najlepszym jej wydaniu. Jest to m o ż l i w e dla­
tego, że instytucja nie jest nastawiona na dochodowość,
zwolniona od p l a n ó w gospodarczych i d u ż y c h podat­
ków. Dodajmy jeszcze dla u z u p e ł n i e n i a , że i samo
zagadnienie jest znacznie węższe niż w Polsce i ż y w a
tradycja sztuki ludowej w Słowacji o wiele skrom­
niejsza.
Owocem b a d a ń naukowych tego o ś r o d k a jest w ł a ­
śnie p i ę k n y pierwszy t o m serii wydawniczej, p o ś w i ę ­
cony wyrobom tekstylnym.
Dzieli się on na cztery zasadnicze działy: tkaniny,
hafty, w y r o b y z nici i stroje; poprzedza je w s t ę p dra
Adama Prandy i przedmowa dyrektora o ś r o d k a , M i ­
chała Dado.
Przedmowa Dado informuje ogólnie o celach, p r a ­
cach badawczych, k u l t u r a l n y c h i wydawniczych o ś r o d ­
ka, zaś w s t ę p dra Prandy n a k r e ś l a nam ogólny stan
tkactwa w Słowacji i stan prac fachowych w o ś r o d k u .
Stwierdza on, że tkactwo należy w S ł o w a c j i do sztuki
najbardziej powszechnej, r o z w i n i ę t e j i dobrze zacho­
wanej, dzięki s p r z y j a j ą c y m w a r u n k o m ekonomicznym
i ś w i e t n e j tradycji o b r ó b k i s u r o w c ó w . Zwraca przy
t y m u w a g ę , że dotychczas opublikowane prace, oma­
w i a j ą c e zagadnienia tkactwa, haftu czy stroju, m a ł o
poświęcały uwagi stronie technologicznej, k t ó r a przed­
stawia się bardzo bogato. Z n a j o m o ś ć zaś techniki ma
nie t y l k o sens naukowy, ale i p i e r w s z o r z ę d n e znaczenie
dla zrozumienia i rozwijania sztuki ludowej w p r a k ­
tyce.
Dowodem tego jest fakt, że gdy O ś r o d e k w r. 1954
z o r g a n i z o w a ł k o n f e r e n c j ę i n s t r u k t a ż o w ą dla pracow­
n i k ó w ludoznawstwa, muzealnictwa, spółdzielczości
artystycznej i t p . na temat technologii w y r o b ó w t k a ­
ckich i hafciarskich — z a p a d ł a na niej j e d n o m y ś l n a
u c h w a ł a o opublikowaniu m a t e r i a ł ó w o ś r o d k a w for­
mie specjalnego w y d a w n i c t w a . O ś r o d e k p o s t a n o w i ł
podjąć publikacje tego t y p u dla spopularyzowania do­
r o b k u r ó w n i e ż innych gałęzi ludowej twórczości, ze
szczególnym naciskiem na s t r o n ę techniki w y t w ó r c z e j .
Publikacje te m a j ą służyć nie t y l k o d z i a ł a c z o m p r a k t y k o m , s z k o ł o m i naukowcom, ale t a k ż e samym

124

t w ó r c o m ludowym, a nawet technikom w p r z e m y ś l e
fabrycznym.
Wydaje się, że jest to dobry p r z y k ł a d dla naszych
w y d a w n i c t w z zakresu sztuki ludowej, nie w y ł ą c z a j ą c
,,Polskiej Sztuki Ludowej", gdyż w ł a ś n i e strona tech­
n i k i w y t w a r z a n i a jest u nas w publikacjach często
niedoceniana. S t ą d r o d z ą się nieporozumienia przy
adaptacji sztuki ludowej do r ó ż n y c h celów artystycz­
nych.
1. W pierwszym dziale pt. „ P r i s p e v o k k Slovenskem u ludovemu t k a n i u a jeho technologii" A n n a B a r tośova zajmuje się podstawowymi technikami t k a ­
ctwa g ł ó w n i e wschodniej Słowacji (stron 28).
Na w s t ę p i e pracy autorka szczegółowo omawia u p r a ­
w ę i sposoby uzyskiwania s u r o w c ó w , k t ó r y m i w t k a ­
ctwie s ł o w a c k i m s ą len, konopie, w e ł n a i b a w e ł n a .
N a s t ę p n i e przedstawia sposoby o b r ó b k i i przygotowa­
nia t y c h s u r o w c ó w do tkania, s p r a w ę przygotowania
osnowy i w ą t k u oraz zastosowanie r ó ż n y c h n a r z ę d z i
tkackich, ze szczególnym o m ó w i e n i e m mechaniki dzia­
ł a n i a warsztatu tkackiego. P r z e c h o d z ą c dalej do tech­
n i k i warsztatowej B a r t o ś o v a omawia szczegółowo r ó ż ­
ne techniki tkackie (splot płócienny, ryps, splot r z ą d ­
k o w y i in.), objaśniając, w j a k i sposób przy użyciu
nicielnic i innych n a r z ę d z i uzyskuje tkaczka s ł o w a c k a
r ó ż n e efekty artystyczne.
Część k o ń c o w ą pracy p o ś w i ę c o n o analizie typologicz­
nej i funkcjonalnej t k a n i n słowackich. Z r o z w a ż a ń
autorki w y n i k a , że tkanina ludowa s ł o w a c k a w r ó ż n y c h
jej odmianach jest u ż y w a n a z a r ó w n o w stroju ludo­
w y m j a k i we w n ę t r z u i gospodarstwie c h ł o p s k i m .
Z t k a n i n y ludowej w zależności od jej charakteru
technicznego i artystycznego szyje się koszule, s p ó d n i ­
ce, fartuchy, czepce, chustki, spodnie, bluzy, r a ń t u c h y ,
ręczniki weselne, odzież roboczą i t p .
Na specjalnych m a ł y c h krosienkach i deseczkach
wykonuje się barwne w s t ą ż k i , pasy i k o r o n k i . Do
potrzeb gospodarskich i ozdoby w n ę t r z są u ż y w a n e
dywany, narzuty, szmaciaki, p r z e ś c i e r a d ł a , ręczniki,
serwety, w o r k i itp.
A r t y k u ł ilustruje 20 bardzo dobrych fotografii, r y ­
sunki n a r z ę d z i i s p l o t ó w t k a c k i c h oraz 10 d o s k o n a ł y c h
kolorowych ilustracji najlepszych p r z y k ł a d ó w tkactwa.
2. Dział d r u g i pracy pt. ,,Prispevok k technologii
slovenskej ludovej v y ś i v k y " (stron 30) Eleny Holeczyovej p o ś w i ę c o n y jest s ł o w a c k i m haftom l u d o w y m .
H a f t y s ł o w a c k i e autorka dzieli na t r z y zasadnicze
t y p y : hafty liczone, hafty w g r y s u n k u i hafty naszywane czy n a k ł a d a n e (aplikacje, złote, koralikowe). Na
podstawie l i t e r a t u r y historycznej, m u z e a l i ó w i b a d a ń
terenowych omawia ona w m i a r ę możliwości w roz­
w o j u historycznym podstawowe m a t e r i a ł y u ż y w a n e
w hafciarstwie, m o t y w y h a f t ó w , k o l o r y s t y k ę , kompo­
z y c j ę oraz zastosowanie w stroju w poszczególnych re­
gionach. Dużo miejsca p o ś w i ę c a autorka technikom
hafciarskim (ściegom) oraz farbiarstwu ludowemu.
W z a k o ń c z e n i u pracy m ó w i r ó w n i e ż o znaczeniu hafciarstwa ludowego dla k u l t u r y narodowej i o hafciarkach ludowych, dzięki k t ó r y m ta dziedzina zajmuje
pierwsze miejsce w sztuce ludowej.
P r a c ę i l u s t r u j ą 32 fotografie oraz 8 kolorowych i l u ­
stracji. W technice kreskowej pokazane s ą wszystkie
podstawowe ściegi hafciarskie.
3. Część trzecia tomu (stron 32) pt. „ P r i s p e v o k k tech­
nologii prac z n i t i " , p i ó r a Emy Markovej, omawia s ł o ­
wackie w y r o b y z nici. Autorka zalicza do nich k o r o n k i
klockowe, s z y d e ł k o w e , plecionki robione na drutach
oraz wszelkie inne w i ą z a n i a z nici w y k o n y w a n e p a l ­
cami, a t a k ż e w i ą z a n i e sieci przy pomocy z w y k ł e j lub
specjalnej igły. Omawia t u r ó w n i e ż techniki b ę d ą c e
p o ł ą c z e n i e m haftu i k o r o n k i oraz ludowe k o r o n k i
tkane.

�Podobnie j a k w poprzednich r o z d z i a ł a c h zagadnienie
o m ó w i o n o w perspektywie historycznej z u w z g l ę d n i e ­
niem szczegółowej techniki przygotowania nici, n a r z ę ­
dzi i wykonania r ó ż n y c h plecionek, s ł u ż ą c y c h o k r e ś l o ­
n y m celom.
W ś r ó d t y c h w y r o b ó w spotykamy więc wszelkiego
rodzaju k o r o n k i czepcowe, czepce plecione na krosien­
kach, tzw. w s t a w k i koronkowe, pasy, kutasy ozdobne,
sznury itp.
Praca ilustrowana około 20 r y s u n k a m i kreskowymi
pozwala na zorientowanie się w podstawowych spo­
sobach technicznych, a 29 f o t o g r a m ó w c z a r n o - b i a ł y c h
i 20 plansz b a r w n y c h ilustruje p i ę k n o i bogactwo tej
sztuki w S ł o w a c j i .
• Praca oparta została g ł ó w n i e na kolekcji zbiorów
Centralnego K o m i t e t u P r z e m y s ł u Ludowego i A r t y ­
stycznego w B r a t y s ł a w i e , a częściowo na zbiorach
muzealnych w M a r t i n i e , Pradze i Brnie.
4. Dział ostatni t o m u pt. „ P r i s p e v o k k strihom
a śitiu slovenskeho l u d o v ś h o k r o j ą " , p i ó r a M a r i i M o ravkovej, p o ś w i ę c o n y jest n i e k t ó r y m strojom ludo­
w y m s ł o w a c k i m (stron 30). Praca p o w s t a ł a w w y n i k u
b a d a ń terenowych prowadzonych g ł ó w n i e na Spiszu
i Orawie od r. 1950 przez Centralny K o m i t e t Przemy­
słu Ludowego i Artystycznego w B r a t y s ł a w i e .
Zgodnie z z a ł o ż e n i a m i całego t o m u autorka na po­
c z ą t k u omawia szczegółowo m a t e r i a ł y , z k t ó r y c h są
wykonywane stroje ludowe. Do m a t e r i a ł ó w podstawo­
w y c h zalicza wszelkiego rodzaju p ł ó t n a w ł a s n e j r o ­
boty, sukna, skóry, t k a n i n y drukowane ludowe i r ó ż n o ­
rodne m a t e r i a ł y fabryczne. Do pomocniczych: hafty,
koronki, galony, obszywki fabryczne, l a m ó w k i oraz
inne służące do zdobienia lub zeszywania s t r o j ó w .
G r u p ę m a t e r i a ł ó w d o p e ł n i a j ą c y c h s t a n o w i ą korale, pa­
ciorki, cekiny, spinki itp. P r z e c h o d z ą c w n a s t ę p n e j
części do techniki szycia strojów, autorka omawia spo­
soby mierzenia t k a n i n y i w y k r o j e oraz opisuje ściegi
i szwy, j a k i m i łączy się ze sobą odpowiednie części,
a t a k ż e szczegółowo omawia możliwości zdobienia
stroju.
Do zdobienia stroju s ł u ż ą nie t y l k o hafty i k o r o n k i ,
ale r ó w n i e ż takie sposoby techniczne, k t ó r e p e ł n i ą c
w a ż n ą f u n k c j ę przy zeszywaniu części i ich w y k o ń c z e ­
n i u s ą j e d n o c z e ś n i e odzdobami (jak np. marszczenia,
z a k ł a d k i , l a m ó w k i , ozdobne szwy itp.). G ł ó w n a część
pracy p o ś w i ę c o n a jest o m ó w i e n i u podstawowych części
stroju.

Poznajemy więc, j a k i k r ó j m a j ą kobiece koszule,
fartuchy, oplecki, spódnice, ż y w o t k i itp., j a k te po­
szczególne części p o w s t a j ą i j a k ą f u n k c j ę p e ł n i ą
w stroju. Podobnie o m ó w i o n y jest s t r ó j m ę s k i (gacie,
p o r t k i , koszule, sukmany, k o ż u c h y itp.), obficie i l u ­
strowany tablicami k r o j u . Nieco mniej miejsca p o ś w i ę ­
cono obuwiu, pasom, chustkom czy r ę k a w i c o m .
Ten ostatni dział ilustrowany jest najbogaciej. O p r ó c z
w i e l u tablic i r y s u n k ó w , d o t y c z ą c y c h k r o j u , stroje
pokazane są na 14 fotogramach oraz 9 tablicach b a r w ­
nych.
*
Jest w i e l k ą z a l e t ą tomu, że poszczególne prace s k ł a ­
d a j ą się na j e d n ą , wzajemnie u z u p e ł n i a j ą c ą Się ca­
łość. K a ż d ą z nich, chociaż n a ś w i e t l a t y l k o pewne za­
gadnienie — opracowano rzetelnie.
Wszystkie części t r z y m a j ą się jednej zasady k o n ­
strukcji i systematyki zagadnienia. N i e m a ł a w t y m
chyba zasługa naczelnego redaktora, dra Prandy.
Ilustracje c z a r n o - b i a ł e reprodukowane z bardzo do­
b r y c h f o t o g r a m ó w na d o b r y m papierze k r e d o w y m
należy zaliczyć do w a l o r ó w p i e r w s z o r z ę d n y c h tego
dzieła. Ś w i e t n i e dobrane i wykonane pod w z g l ę d e m
d r u k a r s k i m są bez w ą t p i e n i a r ó w n i e ż plansze k o l o r o ­
we. Nieco m o ż e słabiej w y g l ą d a j ą plansze s t r o j ó w ,
reprodukowane z k a r t o n ó w malowanych przez mala­
rzy. R ó w n i e ż kroje w naszym Atlasie S t r o j ó w L u d o ­
wych są chyba lepiej i precyzyjniej opracowane niż
u naszych k o l e g ó w słowackich.
Do zalet t o m u należy i to, że k a ż d ą p r a c ę u z u p e ł ­
niono przypisami i w y k a z a m i l i t e r a t u r y przedmiotu,
a w z a k o ń c z e n i u podano streszczenia w j ę z y k a c h : r o ­
syjskim, angielskim, francuskim i niemieckim.
Chociaż poszczególne prace, z t y t u ł u swego charak­
t e r u przyczynkarskiego, z a w i e r a j ą niewiele m a t e r i a ł u
historycznego — ze w z g l ę d u na p o d o b i e ń s t w o i p o k r e ­
w i e ń s t w o t e k s t y l i ó w i s t r o j ó w s ł o w a c k i c h do s t r o j ó w
i tkactwa polskiego t o m U L U V ma p o w a ż n e znaczenie
dla nauki polskiej. Obfite m a t e r i a ł y p o r ó w n a w c z e w tej
pracy z n a j d ą przede wszystkim badacze z a j m u j ą c y
się k u l t u r ą l u d o w ą Polski p o ł u d n i o w e j .
T o m oprawiony jest w szare p ł ó t n o z m o t y w a m i
haftu i podany czytelnikowi w p i ę k n e j obwolucie.
R e a s u m u j ą c , n a l e ż y s t w i e r d z i ć , że t o m U L U V , po­
ś w i ę c o n y tekstyliom, spełnia postawione m u założenia
z a r ó w n o pod w z g l ę d e m naukowym, artystycznym jak
i dydaktycznym.
Kazimierz Pietkiewicz

125

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11193" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11171">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3735e10392312b8eb16eef14e54557ef.pdf</src>
        <authentication>6669a1fbed769825c81359e08e682b8f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133425">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3722</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133426">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133427">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3496</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133428">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1960 t.14 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133429">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1960 t.14 z.1, s. 58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133430">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133431">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133432">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133433">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

Otakar Macel, Jaroslav Vajdis: S L O V A C K O , A R C H I T E K T O N I C K I
V Y V O J V E S N I C E , P r a h a 1958, N a k l a d a t e l s t v i c e s k o s l o v e n s k y c h v y t v a r n y c h u m e l c u , s t r . 231, i l u s t r . 184 o r a z 16 t a b l i c , w t y m 5 k o l o r o w y c h .
T z w . „ S l o v a c k o " s t a n o w i interesujący r e g i o n e t n o ­
graficzny
położony m i ę d z y M o r a w a m i a
Słowacją
p o o b u s t r o n a c h o s i łączącej miejscowości
Breclav
i L u c h a c o v i c e . K r a i n a t a z a l i c z a n a j e s t już d o M o ­
r a w , a l e p o s i a d a r ó w n i e ż s p o r o odrębności w y n i k a ­
jących z bezpośredniego sąsiedztwa S ł o w a c j i . D o n i e ­
d a w n a odznaczała się z n a c z n y m
konserwatyzmem,
w s k u t e k czego z a c h o w a ł y się t a m p o dzień d z i s i e j s z y
liczne elementy t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w e j , nie w y ­
łączając b u d o w n i c t w a , a n a w e t s t r o j u .
„ S l o v a c k o " , u r o z m a i c o n e dość s i l n i e p o d w z g l ę d e m
krajobrazowym,
posiada
obok
terenów
górzystych
znaczne obszary n i z i n n e , w y s t a w i o n e na oddziaływa­
n i e krzyżujących
się w p ł y w ó w z e w n ę t r z n y c h ; n i e
s t a n o w i też o b s z a r u j e d n o l i t e g o p o d w z g l ę d e m k u l ­
turowym.
Z r ó ż n i c o w a n i e , zaznaczające
się m . i n .
w dziedzinie l u d o w e j a r c h i t e k t u r y i ogólnym obrazie
wsi,
starają się p r z e d s t a w i ć a u t o r o w i e
omawianej
tu pracy.
D z i e l i się o n a n a t r z y g ł ó w n e części. W p i e r w s z e j
z n i c h autorzy, omawiając
rozwój
poszczególnych
f o r m a r c h i t e k t o n i c z n y c h , uwzględniają stadia r o z w o j u
t e c h n i k i b u d o w l a n e j — a w i ę c przejście n a niektórych
obszarach od b u d o w n i c t w a d r e w n i a n e g o
do g l i n o b i t k i , a następnie b u d y n k ó w s t a w i a n y c h z cegły s u ­
r o w e j i w y p a l a n e j : p r z e m i a n y p l a n u d o m u o r a z całej
z a g r o d y , z m i a n y w kształcie i sposobie p o k r y c i a d a ­
c h u o r a z r o z w ó j d e k o r a c j i a r c h i t e k t o n i c z n e j , a także
urządzenia wnętrza.
W części d r u g i e j o m ó w i o n a j e s t h i s t o r i a o r a z geo­
graficzne rozprzestrzenienie trzech głównych typów
osiedli występujących na S l o v a c k u (wieś z p l a c e m
w środku, u l i c ó w k a i łańcuchówka) o r a z p r z e m i a n y ,
j a k i m one podlegały p o d w p ł y w e m
postępującego
zagęszczania się b u d y n k ó w w obrębie w s i .
T r z e c i a część s t a n o w i interesującą próbę a n a l i z y
wsi
j a k o układu k o m p o z y c y j n e g o ,
n a który składa
się określony t y p r o z p l a n o w a n i a o s i e d l a , a r c h i t e k t u ­
r a w j e j p e ł n y m zróżnicowaniu f u n k c j o n a l n y m i f o r ­
malnym
(domy
mieszkalne,
budynki
gospodarcze,
p r z e m y s ł o w e — n p . w i a t r a k i , kościół, k a p l i c z k i , k a r c z ­
m y , kuźnie i t d . ) o r a z c e l o w o p r z e z c z ł o w i e k a w p r o ­
w a d z a n a szata roślinna ( d r z e w a , sady, o g r o d y k w i a ­

CAIETE

DE ARTA

P e w n e zastrzeżenia m o ż e budzić szata i l u s t r a c y j n a
o m a w i a n e j książki; i l u s t r a c j i j e s t w p r a w d z i e b a r d z o
w i e l e i r e p r o d u k o w a n e są n a p i ę k n y m p a p i e r z e k r e ­
d o w y m , a l e p o d w z g l ę d e m t r e ś c i o w y m często n i e ­
które z a g a d n i e n i a
niepotrzebnie
d u b l o w a n e są ze
szkodą i n n y c h , bądź pominiętych, bądź z b y t słabo
w y e k s p o n o w a n y c h . Z a s a d n i c z y m niedociągnięciem r e ­
d a k c y j n y m j e s t b r a k w tekście p o w o ł a ń n a i l u s t r a c j e ,
co w dużej m i e r z e u t r u d n i a c z y t e l n i k o w i k o n f r o n ­
tację r y c i n y z t e k s t e m .
Rsi.

POPULARA

W r a m a c h o m a w i a n e g o już d w u k r o t n i e n a łamach
„Polskiej S z t u k i L u d o w e j " w y d a w n i c t w a „Caiete de
a r t a p o p u l a r a " ( n r 3 z 1952 г., s. 182—183; n r 3
z 1958, s. 182), które, j a k w i e m y , s t a n o w i rumuński
o d p o w i e d n i k „Atlasu P o l s k i c h Strojów
Ludowych",
ukazało się sześć n o w y c h zeszytów. T r z y z n i c h p o ­
święcone są l u d o w y m u b i o r o m rumuńskim, t r z y zaś —
n o s z o n y m p r z e z s i e d m i o g r o d z k i e g r u p y mniejszościo­
we, a m i a n o w i c i e W ę g r ó w i Sasów.
W zeszytach
poświęconych
ubiorom
znajdują się następujące p o z y c j e :

rumuńskim

Nicolae D u n a r e : P O R T U L P O P U L A R D I N B I H O R ,
str. 62, i l u s t r . czarnobiałych 31 i 4 b a r w n e .
(Opis
ubiorów l u d o w y c h noszonych w p o w . Beius p o o b u
s t r o n a c h górnego biegu r z e k i C r i s u l N e g r u , n a p o ­
ł u d n i o w y zachód o d p a s m a gór B i h o r ) .
Cornel I r i m i e : P O R T U L P O P U L A R D I N Z O N A PERS A N I L O R , s t r . 101, i l u s t r . 50 ( w t y m r y s u n k i k r o ­
jów), ponadto 6 i l u s t r a c j i b a r w n y c h i mapa. (Praca

58

t o w e ) . R o z d z i a ł t e n , który j e s t j a k g d y b y p o d s u m o ­
w a n i e m d w u poprzednich, zawiera omówienie u r b a ­
n i s t y k i w s i (należałoby t u r a c z e j zastosować r z a d k o
u ż y w a n y t e r m i n — „ r u r a l i s t y k a " ) , ujętej z p u n k t u
widzenia estetyki.
Praca Macela i Vajdisa s t a n o w i niewątpliwie po­
zycję w a r t o ś c i o w ą , j e d n a k p o s i a d a też p e w n e b r a k i
i p u n k t y budzące zastrzeżenia. M o ż n a b y t u w y m i e ­
nić: z b y t pobieżne p o t r a k t o w a n i e s t r o n y t e c h n i c z n e j
w o p i s i e b u d o w n i c t w a ( d o w i a d u j e m y się пр., że n a
terenie t z w . K o p a n i e występuje k o n s t r u k c j a węgło­
w a , ale nie w i e m y j a k i t y p węgła jest t a m stosowa­
ny);
b r a k rysunków
detali konstrukcyjnych, zbyt
mała ilość p l a n ó w d o m ó w i zagród, b r a k t a b l i c i l u ­
strujących t y p o l o g i ę i r o z w ó j d e k o r a c j i a r c h i t e k t o ­
n i c z n y c h występujących czy t o w p o s t a c i m a l a t u r
naściennych, czy d e k o r a c j i p l a s t y c z n y c h w b u d o w ­
nictwie drewnianym i murowanym.
Przedstawiając
historię
form
architektonicznych
m o ż e z b y t s i l n i e ulegają a u t o r z y p r z e k o n a n i u , że l u ­
dowa
twórczość p l a s t y c z n a rozpoczęła się
dopiero
z u p a d k i e m ustroju feudalnego. Przykłady zdobnict­
w a a r c h i t e k t o n i c z n e g o występującego w powiązaniu
z bardzo p r y m i t y w n y m i f o r m a m i b u d o w n i c t w a (np.
n a półziemiankach, p o s p o l i t y c h d o n i e d a w n a w p o ­
łudniowo-wschodniej
R u m u n i i ) pozwalają
przypusz­
czać, że i w czasach u c i s k u f e u d a l n e g o istniała u l u ­
d u — choćby j a k o w y r a z dążności d o społecznego
a w a n s u i b u n t u p r z e c i w panującemu u c i s k o w i — chęć
p r z y o z d o b i e n i a s w e g o d o m o s t w a , która, r e a l i z o w a n a
p i e r w o t n i e w f o r m i e dużo s k r o m n i e j s z e j , r o z w i n ę ł a
się t a k b u j n i e z c h w i l ą z n i e s i e n i a poddaństwa w ł o ś ­
cian.

o b e j m u j e s w y m zasięgiem n i e w i e l k i o b s z a r położony
w górnym dorzeczu
O l t y , w o k o l i c y miejscowości
V e n e t i a i H o g h i z , n a wschód o d m i a s t a Fagarasz.)
Romulus Vuia: P O R T U L P O P U L A R A L
PADURENILOR
D I N REGIUNEA
HUNEDOARA,
s t r . 78,
i l u s t r . 51 ( w t y m r y s u n k i k r o j ó w ) o r a z 5 i l u s t r a c j i
b a r w n y c h i m a p k a . (Zeszyt z a w i e r a opisy ubiorów
noszonych n a z n a c z n y m obszarze województwa —
„ r e g i u n e a " H u n e d o a r a m i ę d z y rzeką M u r e s a rzeką
Cerna.)
T r z y dalsze zeszyty
a t l a s u poświęcone
są, j a k
w s p o m n i a n o , u b i o r o m l u d o w y m g r u p mniejszościo­
w y c h . D w a z n i c h opracował:
Jeno N a g y : P O R T U L P O P U L A R M A G H I A R
DIN
T R A S C A U , s t r . 63, i l u s t r . 30 o r a z 3 k o l o r o w e . ( O p i s
ubiorów l u d o w y c h noszonych przez W ę g r ó w w g m i ­
nach Rimetea i Coltesti, pow. Turda).
Jeno N a g y : P O R T U L P O P U L A R M A G H I A R
DIN
T I N U T U L C A L A T E I , s t r . 66, i l u s t r . 31 o r a z 3 k o l o -

�r o w e . ( Z a w i e r a opis strojów n o s z o n y c h p r z e z W ę g r ó w
zamieszkujących o k o l i c e C l u j m i ę d z y linią k o l e j o w ą
C l u j — O r a d e a a górami M e s e s u l u i n a północy.)
A u t o r e m o s t a t n i e g o z o m a w i a n y c h t u zeszytów j e s t
znany badacz k u l t u r y Niemców s i e d m i o g r o d z k i c h :
Julius Bielz: P O R T U L P O P U L A R A L S A S I L O R D I N
T R A N S I L V A N I A . s t r . 52, i l u s t r . 36 o r a z 4 b a r w n e
i mapka.
Wymienione
wyżej
zeszyty,
mimo
że
stanowią
część t e j s a m e j s e r i i , n i e są o p r a c o w a n e w sposób
j e d n o l i t y . W i d a ć , że w y d a w n i c t w o ( E d i t u r a de S t a t
P e n t r u L i t e r a t u r a si A r t a ) z o s t a w i ł o a u t o r o m s w o ­
bodę, n i e w y m a g a j ą c , b y w o p r a c o w a n i a c h
swych
s t o s o w a l i się d o wskazań jakiejś ogólnej i n s t r u k c j i ,
która' z a p e w n i ł a b y o m a w i a n e j t u s e r i i o p r a c o w a ń p o ­
ziom
jednakowy
pod względem
metodologicznym.
N i e z a w s z e w y s z ł o t o poszczególnym z e s z y t o m
na
dobre. Niektórzy z autorów (Jeno Nagy, Nicolae D u nare)
ograniczają
się j e d y n i e
do słownego opisu
s t r o j u i j e g o zasięgu, n i e dodając a n i m a p y , a n i —
co w a ż n i e j s z e — rysunków k r o j u ; b a r d z o t o obniża
naukową wartość opracowań. J u l i u s B i e l z p u b l i k u j e

К
Badania
Instytut Historii Kultury
Mate­
rialnej P A N w Warszawie w swej
działalności n a u k o w e j w s p ó ł p r a c u j e
ściśle z Z a k ł a d e m E t n o g r a f i i U n i ­
wersytetu Warszawskiego.
W 1959 r.
k o n t y n u o w a n o akcję badawczą n a
K u r p i a c h poprzez studenckie obozy
n a u k o w o - i n w e n t a r y z a c y j n e o r a z pe­
netracje i n d y w i d u a l n e . W y n i k i ba­
dań t e r e n o w y c h będą o p u b l i k o w a ­
ne w p r z y g o t o w y w a n e j o b e c n i e d o
d r u k u 2-tomowej
monografii K u r ­
piów p o d r e d . doc. d r A. KułrzebyPojnarowej. Praca ta obejmie ca­
łokształt zagadnień l u d o w e j k u l t u ­
ry materialnej i duchowej regionu.
Z a g a d n i e n i a dotyczące s z t u k i l u d o ­
wej opracowują: b u d o w n i c t w o ( w
p o r o z u m i e n i u i współpracy z K a t e ­
drą
A r c h i t e k t u r y Wiejskiej
Poli­
techniki Warszawskiej)
— mgr M.
Pokropek,
zdobnictwo
w
drzewie
związane z b u d o w n i c t w e m — m g r
H . Olędzka, t k a c t w o
—
mgr H.
Damroszowa, plecionkarstwo — m g r
W . P a p r o c k a , plastykę o b r z ę d o w ą —
m g r J . Olędzki.
R o z p o c z ę t e zostały r ó w n i e ż p r a ­
ce b a d a w c z e n a t e r e n i e i n n y c h r e ­
gionów
Mazowsza:
w
okolicach
Warszawy i na Podlasiu. Głównym
p r o b l e m e m badań j e s t t a m z a g a d ­
nienie k u l t u r y w s i drobnoszlacheckich.

o

mapę, a l e p o m i j a r y s u n k i krojów. J e d y n i e z e s z y t y
opracowane przez Cornele I r i m i e i R o m u l u s a V u i a
realizują w pełni w y m a g a n i a w s t o s u n k u d o t e g o
r o d z a j u w y d a w n i c t w a . O d n o s i się t o z a r ó w n o
do
s t r o n y t e k s t o w e j , zawierającej sporo c e n n y c h w i a d o ­
mości dotyczących z d o b n i c t w a s t r o j u ( h a f t y ) i stoso­
w a n y c h technik dekoracyjnych (np. odlewanie spinek
d o p a s ó w l u b i n t a r s j o w a n i e cyną p r z e d m i o t ó w d r e w ­
n i a n y c h ) , j a k i do s t r o n y i l u s t r a c y j n e j , gdzie o b o k
l i c z n y c h zdjęć f o t o g r a f i c z n y c h
znajdujemy
również
m a p k ę (pozwalającą z l o k a l i z o w a ć w y s t ę p o w a n i e o p i ­
s y w a n y c h ubiorów), schematy krojów oraz
rysunki
przedstawiające k o l e j n o s t a d i a u p i n a n i a f r y z u r n i e ­
wieścich (R. V u i a ) .
We wszystkich omawianych
t u zeszytach
atlasu
(z w y j ą t k i e m p r a c y J . B i e l z a o s t r o j u Sasów s i e d m i o ­
g r o d z k i c h ) u m i e s z c z o n y j e s t p r z y końcu słownik t e r ­
m i n ó w g w a r o w y c h odnoszących się d o poszczególnych
części o p i s y w a n e g o u b i o r u .
Szata g r a f i c z n a , p o d o b n i e j a k w p o p r z e d n i o
z o w a n y c h zeszytach, jest b a r d z o s t a r a n n a .

recen­
Rss.

N

К

terenie Z i e m i L u b u s k i e j ;
wyniki
penetracji
zostały
przekazane
do
wykorzystania
Wydziałowi
Kultu­
r y P W R N w Z i e l o n e j Górze. Po­
dobne
badania
na terenie
pow.
Sierpc przeprowadził M a r i a n P r z e d ­
pełski.
W bezpośrednim k o n t a k c i e z Z e ­
społem d o s p r a w p l a s t y k i p r o w a ­
dzono
prace penetracyjne
przygo­
towawcze
do dwóch w i e l k i c h w y ­
s t a w , które odbędą się w 1960 г.:
w y s t a w y s z t u k i l u d o w e j mniejszości
narodowych
w
Muzeum
Etnogra­
ficznym
w
Krakowie
(komisarz
w y s t a w y m g r M . Woleńska) i w y ­
s t a w y s z t u k i l u d o w e j śląskiej w o ­
jewództw opolskiego,
wrocławskie­
go i k a t o w i c k i e g o .
*

n a n i u k o n t y n u o w a ł w 1959 r . akcję
kolekcjonerską
sztuki
ludowej
w
Wielkopolsce
oraz,
dorywczo,
w
Gorcach i na Podhalu. Badania M u ­
z e u m p r o w a d z i w s p ó l n i e z poznań­
skim
ośrodkiem
uniwersyteckim
i oddziałem 1 H K M P A N . W zespole
opracowującym w y d a w n i c t w o „ K u l ­
tura ludowa Wielkopolski" pracow­
nicy Muzeum przygotowali
nastę­
pujące t e m a t y : m g r S t . Błaszczyk 0
wielkopolskiej plastyce
ludowej
1 g a r n c a r s t w i e , m g r O. P o d l e w s k i —
0
plecionkarstwie.
Ponadto
obaj
opracowali
zagadnienia
dotyczące
kultury
ludowej
Ziemi
Kaliskiej,
które zostaną o p u b l i k o w a n e w w y ­
dawnictwie
„Osiemnaście
wieków
Kalisza".

Muzeum K u l t u r y i Sztuki Ludo­
wej
w Warszawie
prowadziło
w
1959 r . b a d a n i a n a d całokształtem
k u l t u r y ludowej na Mazowszu. Za­
gadnienia badawcze były dobierane
p o d kątem p o t r z e b M u z e u m , k o m ­
pletującego s w e z b i o r y . P r z y p o ­
mocy
obszernego
kwestionariusza
przebadano
40 miejscowości.
Ba­
dania na terenie Mazowsza
będą
k o n t y n u o w a n e w 1960 r .
Ponadto
Muzeum prowadzi wy­
mianę naukową i w y m i a n ę e k s p o ­
natów
z muzeami
zagranicznymi:
M u z e u m Człowieka w Paryżu, M u ­
zeum
Etnograficznym
w
Bazylei,
Muzeum Narodowym w
Kopenha­
dze, M u z e u m E t n o l o g i c z n y m w H a i fie i M u z e u m S t a n o w y m w M i l wauke w USA.

Zespół
etnograficzny
Muzeum
Archeologicznego
i
Etnograficznego
w Ł o d z i p r o w a d z i ł w r . 1959 b a ­
dania
stacjonarne
w
wybranych
wsiach na terenie powiatów
Sie­
radz i Radomsko. Obejmowały one
całokształt
zagadnień
z
zakresu
kultury
materialnej,
duchowej
i
społecznej w s i . W o b u w y m i e n i o ­
n y c h p o w i a t a c h oraz n a terenie p o ­
w i a t ó w Łódź, Łęczyca i S k i e r n i e ­
w i c e p r o w a d z o n e b y ł y wstępne b a ­
dania penetracyjne
obejmujące
tę
samą tematykę. M a t e r i a ł y u z y s k a ­
n e w czasie badań o p u b l i k o w a n e
będą w w y d a w n i c t w i e m u z e a l n y m
p t . „Seria e t n o g r a f i c z n a p r a c i m a ­
teriałów M u z e u m
Archeologicznego

Zespół d o s p r a w p l a s t y k i w M i ­
nisterstwie K u l t u r y
i Sztuki za­
i n i c j o w a ł i finansował w 1959 r.
następujące b a d a n i a z z a k r e s u s z t u ­
Oddział K u l t u r y i S z t u k i L u d o ­
k i ludowej: D r A d a m Glapa pro­
wadził
badania
penetracyjne
na w e j M u z e u m N a r o d o w e g o w Poz­

1 Etnograficznego"
oraz w „ Ł ó d z ­
kich
Studiach
Etnograficznych".
W r o k u 1959 ukazał się t o m p o ­
święcony
wsi Klonowej
w
pow.
Sieradz.

59

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10385" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10363">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c4cc00054fcbf264b9207ff80f8aee52.pdf</src>
        <authentication>8ae66d27cb941bbb96bc2545a4d5a96f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123506">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4835</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123507">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123508">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123509">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4488</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123510">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1965 t.19 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123511">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1965 t.19, z.4; s.238-240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123512">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123513">
                <text>Cieśla-Reinfussowa, Zofia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123514">
                <text>Przeździecka, Maria</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123515">
                <text>Dobrzańska-Pawlicka Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123516">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123517">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123518">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123519">
                <text>W A Ż N I E J S Z E

P R A C E

M A R I I

Publikowane w „Polskiej Sztuce Ludowej"
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
18.

Nieznany drzeworyt ludowy
1953 nr 3
Zdobione duhy podlaskie
1953
6
Ceramika pomorska
1954
4
W z w i ą z k u z uwagami o art.
„ C e r a m i k a pomorska"
1955
3
Sztuka ludowa w muzeach Bukaresztu
1956
2
Pisanki w Radomskiem
1956
4/5
Szymon Czerniakiewicz — podlaski
wycinankarz ludowy
1957
1
Zabytki plastyki ludowej na Podlasiu
Wschodnim
1956
4/5
Na tropach skulskich o c h w e ś n i k ó w
1957
4
Jan Rudowski — rzeźbiarz ludowy
1958
1
Marcin G ą s i o r — ś w i ą t k a r z z L a p a j ó w k i 1958
2
Zagadnienie genezy h a l t ó w kaszubskich 1958
3
Ludowe rzeźby z X V I I I w i e k u
1959
4
Na marginesie genezy h a f t ó w kaszubskich 1959
4
Wincenty Flak — rzeźbiarz samouk
1961
1
Józef Zagórski — unicki ś w i ą t k a r z
1962
1
Wystawa ikon w K r a k o w i e
1965
1
Pisanki białostockie
1965
2

P R Z E Ź D Z I E C K I E J

Publikowane w „Ziemi"
19. R o m a ń s k i e rzeźby w I n o w r o c ł a w i u
20. „Ojciec o c h w e ś n i k ó w " (Skulsk)
21. Odkrycie w w i e j s k i m kościółku
(Słopanowo)
22. Ś r e d n i o w i e c z n a rzeźba w kapliczce
podlaskiej
23. Sekret k l o c k ó w drzeworytniczych
(Płazów)
24. W ę d r o w n y r z e ź b i a r z w Lubelskiem
25. R a d o m s z c z a ń s k i Z a g ł o b a ludowy

1956 nr 2
1957
3/5
1957

8/10

1957

3/5

1957
1958
1953

10/12
1/15
3/17

W innych czasopismach
26. Rodzajowe sceny religijne w X V I I -wiecznych haftach pomorskich, „Biule­
tyn Historii Sztuki"
'
1961
4
27. Dzieje rodu B o g d a ń s k i c h , malarzy cer­
kiewnych po obu stronach Karpat, „Vedeeki Sbornik
Muzea Ukrajinskej K u l t u r y - S v i d n i k , R. I . (w druku)

W rękopisie
P i e r w i a s t k i ludowe w malarstwie polskim I poł. X I X w i e ­
k u (praca magisterska)
Zarys polskiej plastyki w o b r z ę d a c h
X I X - w i e c z n e ikony m a ł o p o l s k i e i ich znaczenie historycz­
ne (praca doktorska)
Sztuka ludowa pow. chrzanowskiego (monografia pow.
chrzanowskiego — przygotowana do druku).

N
C h w a l i s ł a w Zieliński: S Z T U K A S A K R A L N A , K s i ę g a r n i a św. Wojciecha 1960, s. X X X V I
K s i ą ż k a przeznaiczona jest w pierwszym rzędzie dla
p l a s t y k ó w w s p ó ł p r a c u j ą c y c h p r z y budowie, w y p o s a ż e ­
niu, ozdobie i konserwacji kościołów. P o d t y t u ł — Pod­
r ę c z n i k opracowany na podstawie p r z e p i s ó w kościelnych.
Autor — sam plastyk, obeznany z p r a k t y k ą sztuki
kościelnej — g r o m a d z i ł od w i e l u lat m a t e r i a ł y z zakre­
su historii p r a k t y k sztuki sakralnej. W y n i k i e m tej pracy
jest obszerne dzieło s k ł a d a j ą c e się z trzynastu d u ż y c h
r o z d z i a ł ó w i zaopatrzone w bibliografię oraz indeks a l ­
fabetyczny, skorowidz ikonografii biblijnej i trzy s ł o w ­
n i k i w a ż n i e j s z y c h t e r m i n ó w architektonicznych i pla­
stycznych, sztuki sakralnej p o l s k o - ł a c i ń s k i oraz sztuki
sakrainej ła ciń sko-polski.
K s i ą ż k a ma arcybiskupie impriniatur, co gwarantuje
jej zgodność z przepisami kościelnymi i p r a w i d ł o w o ś ć
stosowanej w niej nomenklatury — m o ż e w i ę c jako
źródło d o k ł a d n y c h pod t y m w z g l ę d e m informacji służyć
k a ż d e m u inwentaryzatorowi sztuki kościelnej. Ponadto

+

1004 i 21 tablic (aneks).

jest to pierwsza w j ę z y k u polskim praca, k t ó r a w y m i e ­
nia i usiłuje o b j a ś n i ć d o s ł o w n i e chyba wszystko, co do­
tyczy tej dziedziny. Pod t y m w z g l ę d e m k s i ą ż k a m o ż e
być przydatna nie t y l k o dla i n w e n t a r y z a t o r ó w , lecz i dla
e t n o g r a f ó w , k t ó r z y np. w r o z d z i a ł a c h
o
ikonografii
chrześcijańskiej i o&gt; tematyce ikonograficznej
znajdą
podstawowe w i a d o m o ś c i potrzebne prizy opracowywaniu
rzeźby i malarstwa ludowego o tematyce religijnej.
Większość tablic p o ś w i ę c o n a jest r ó ż n y m historycz­
n y m strojom zakonnym i ś w i e c k i m , a ponadto kościel­
nym szatom, s p r z ę t o m oraz znakom i g o d ł o m .
Niestety, autor p o t r a k t o w a ł dość p o b i e ż n i e część
h i s t o r y c z n ą ; zapewne chodziło m u raczej o i n f o r m a t o r przewodnik po zagadnieniu niż o u d o k u m e n t o w a n ą , sze­
roko r o z b u d o w a n ą p r a c ę n a u k o w ą . Zadanie i n f o r m a c y j ­
ne k s i ą ż k a zresztą spełnia i jest na naszym r y n k u p u b l i ­
k a c j ą na pewno bardzo pożyteczną.
Maria
Przeździecka

U K R A I N S K E N A R O D N E D E K O R A T I W N E M I S T E C T W O — R I Ż B A T A ROZPIS. Wyd. D e r ż a w n e Widawnictwo
L i t e r a t u r i z Budiwnictwa i A r c h i t e k t u r i USSR [ P a ń s t w o w e W y d a w n i c t w o L i t e r a t u r y o Budownictwie i A r c h i ­
tekturze USRR], K i j ó w 1962, s. 120, ilustr., 3, s. tekstu + m e t r y k i opisowe.
P i ę k n e w y d a w n i c t w o albumowe, z ilustracjami w y ­
konanymi t e c h n i k ą r o t o g r a w i u r o w ą , zawiera przedsta­
wienia e k s p o n a t ó w p o c h o d z ą c y c h w większości z K i j o w ­
skiego P a ń s t w o w e g o Muzeum Sztuki U k r a i ń s k i e j , w y ­
łączając reprodukcje w z o r ó w pisanek, k t ó r y c h w i ę k ­
szość znajduje się w muzeach lwowskich. Część pisana —
niewielka, bo o b e j m u j ą c a jedynie w s t ę p i opisy i l u s t r a ­
cji, opracowana jest w d w u (językach: u k r a i ń s k i m i r o ­
syjskim. We w s t ę p i e znajdujemy o m ó w i e n i e m a t e r i a ł u
ilustracyjnego, zgrupowanego w czterech rozdziałach.
Rozdział pierwszy, z a t y t u ł o w a n y „ A r t y s t y c z n a o b r ó b ­
ka d r e w n a " zawiera p r z y k ł a d y r ó ż n y c h r o d z a j ó w r z e ź b y
w drzewie, malatiur i inkrustacji. R e p r e z e n t u j ą je repro­
dukcje zdobionych detali architektonicznych, rzeźbionych
i malowanych mebli, n a c z y ń i narzędzi gospodarstwa
domowego. W e d ł u g informacji w tekście, ludowa sny­
cerka u k r a i ń s k a X I X — X X w. osiągnęła najpełniejszy
r o z k w i t w okolicach Czernihowa, K i j o w a , P o ł t a w y , Zo238

łotonoszy, Nowgorod-Siwierska, S o ś n i n y i zachodnich
części U k r a i n y — szczególnie L w o w a , Jaworowa, K o ł o ­
myi, Kosowa i Żabiego. Z zanikiem użycia n a c z y ń i i n ­
nych p r z y b o r ó w gospodarczych z drewna, z w i ą z a n e z n i ­
mi tradycje zdobnicze p r z e n o s z ą się na przedmioty czy­
sto dekoracyjne. Artele i poszczególni rzemieślnicy w y ­
t w a r z a j ą najrozmaitsze s z k a t u ł k i , wazki, puchary, za­
b a w k i i p a m i ą t k i . Obecnie snycerka rozwija się W o k r ę ­
gach: s t a n i s ł a w o w s k i m , charkowskim, sumskim, tarno­
polskim, zakarpackim, l w o w s k i m .
W d r u g i m rozdziale „ C e r a m i k a artystyczna" repre­
zentowana jest b a r w n y m i kopiami malowanych n a c z y ń
u ż y t k o w y c h i dekoracyjnych oraz k a f l i . L u d o w a k u l ­
tura artystyczna całej prawie U k r a i n y charakteryzuje
się bogato r o z w i n i ę t y m garncarstwem, z W y r a ź n i e za­
znaczoną s p e c y f i k ą poszczególnych r e g i o n ó w , zależną od
miejscowych
w a r u n k ó w , gatunku
surowca,
tradycji
zdobniczych itp. W X V I I I i X I X w. szczególnie r o z w i -

�n i ę t a b y ł a w y t w ó r c z o ś ć k a f l i w o k r ę g u czernihowskim.
Zdobione były prostym m o t y w e m b u k i e t u „fiołeczka",
k t ó r y p o w t a r z a ł się jako raport na całej powierzchni
pieca.
W p r z e c i w i e ń s t w i e do opisywanych poprzednio k a f l i
z okolic Czernihowa, poszczególne kafle huculskie r ó ż ­
nią się m i ę d z y sobą tematem i f o r m ą dekoracji, dzięki
czemu powierzchnia pieca nabiera b a r w n o ś c i i staje się
bogatsza. C z e r w o n ą c e r a m i k ę ś r o d k o w e j Ukrainy po­
k a z u j ą ilustracje starych n a c z y ń kijowskich i szcze­
gólnie i n t e r e s u j ą c y c h ze w z g l ę d u na k o l o r y s t y k ę misek
podolskich.
W podolskiej, kijowskiej i czernihowskiej
ceramice, m o t y w y r o ś l i n n e p r z e p l a t a j ą się z elementami
w z o r ó w geometrycznych: k r o p k a m i , l i n i a m i i t p . Cera­
m i k ę h u c u l s k ą zdobi ornament geometryczny, rozmiesz­
czony b ą d ź w u k ł a d z i e strefowym, z a p e ł n i a j ą c y m całą
p o w i e r z c h n i ę przedmiotu, ibądź w p o ł ą c z e n i u z elemen­
t a m i r o ś l i n n y m i i dekoracyjnie t r a k t o w a n y m i w y o b r a ­
ż e n i a m i zoomorficznymi.
G ł ó w n y m o ś r o d k i e m u k r a i ń s k i e j ceramiki artystycz­
nej czasów porewoiucyjnych s t a ł a s i ę Oposznia w o k r ę ­
gu połtawlskim. Ceramika o p o s z n i a ń s k a odznacza się bo­
gatą, kolorową o r n a m e n t y k ą .
W s p ó ł c z e s n y p r z e m y s ł ceramiki u ż y t k o w e j i b u d o w ­
lanej USRR w zdobnictwie często n a w i ą z u j e i przetwa­
rza w z o r y tradycyjnego garncarstwa ludowego.
Rozdział trzeci, z a t y t u ł o w a n y „ A r t y s t y c z n a o b r ó b k a
metalu, rogu, k o ś c i " zawiera ilustracje w y r o b ó w me­
talowych i p r z e d m i o t ó w ze s k ó r y i kości, zdobionych
w y b i j a n y m i i grawerowanymi elementami metalowymi,
jak blaszki, gwoździe i t p .
Ciekawie p r z e d s t a w i a j ą się p r z y k ł a d y starych p r o ­
chownie z rogu jelenia, c h a r a k t e r y z u j ą c y c h się niezwyk­
łą d e l i k a t n o ś c i ą r y s u n k u i mistrzostwem kompozycji.
Z a s t r z e ż e n i a budzi sposób p o t r a k t o w a n i a ostatniego,
czwartego rozdziału, z a t y t u ł o w a n e g o „ O r n a m e n t y " . W
m y ś l założeń w s t ę p u , m a on s t a n o w i ć p o d s t a w ę dla syn­
tetycznych r o z w a ż a ń
na
temat
specyfiki ornamentu

ETNOGRAFICZESKIE KOLLEKiCII W MUZEACH
ssaja i D. A . Rawikowiez, Moskwa 1964, s. 118.

u k r a i ń s k i e g o , z k t ó r y m zapoznajemy się w pierwszych
trzech roadziałach. Opisuje jednak t y l k o zdobnictwo p i ­
sanek, ożyli p r z e d m i o t ó w r ó ż n i ą c y c h się od poprzednio
omawianych pod w z g l ę d e m surowca i techniki dekoro­
wania. Dlatego też nie wydaje się m o ż l i w e do p r z y j ę c i a
dla całego m a t e r i a ł u i obszaru reprezentowanego w a l ­
bumie, podany w itekście, n a s t ę p u j ą c y wniosek: podsta­
w o w ą z a s a d ą b u d o w y o r n a m e n t u jest r e g u l a r n o ś ć roz­
mieszczenia m o t y w ó w ornamentalnych w oddzielnych
polach, utworzonych przez p o d z i a ł powierzchni poprzecz­
n y m i i p o d ł u ż n y m i l i n i a m i . Zasada ta stwarza u s t a l o n ą
r y t m i c z n o ś ć kompozycji i m o ż l i w o ś ć otrzymania rapor­
tów. Słuszniejszy natomiast wydaje się wniosek drugi,
że w zdobnictwie l u d o w y m ś r o d k o w e j U k r a i n y przewa­
żają m o t y w y r o ś l i n n e , a zachodniej — geometryczne.
Jak wspomniano poprzednio,
m a t e r i a ł , na k t ó r y m
wnioski p o w y ż s z e oparto, s t a n o w i ą g ł ó w n i e dekoracje
w y s t ę p u j ą c e na pisankach. Sposób jednak, w j a k i w z o ­
r y te z o s t a ł y w albumie podane, m u s i n a s u w a ć daleko
i d ą c e z a s t r z e ż e n i a . Pisanka stanowi b r y ł ę o b r o t o w ą , na
k t ó r e j kompozycja ornamentalna wykonana jest z p e ł ­
n y m zrozumieniem f o r m y , co p r z e w a ż n i e p o d k r e ś l a j ą
r ó w n o l e ż n i k o w e czy p o ł u d n i k o w e l u b siatkowe podziały.
Tymczasem w o m a w i a n y m t u albumie wzory skopiowa­
ne z pisanek r o z w i n i ę t e zostały na p ł a s z c z y z n a c h prosto­
k ą t n y c h lub kolistych, co w rezultacie odbiera i m p i e r ­
wotny charakter, a stwarza w r a ż e n i e fragmentu koloro­
wej tkaniny drukowanej czy w s t ę g i .
A l b u m , k t ó r y dla badacza sztuki ludowej m a nie­
w ą t p l i w ą w a r t o ś ć p o r ó w n a w c z ą , s p e ł n i a ł b y swoją r o l ę
w sposób Ibardziej precyzyjny, gdyby proweniencja po­
szczególnych p r z e d m i o t ó w podana b y ł a ściśle, a nie
o g r a n i c z a ł a się w y ł ą c z n i e do o g ó l n e g o o k r e ś l e n i a o k r ę g u
(obłasf) z k t ó r e g o przedmiot pochodzi. U ł a t w i ł o b y r ó w ­
nież korzystanie iz niego w i ę k s z e przestrzeganie rzeczo­
wego i geograficznego ulkładu p r z e d m i o t ó w na poszcze­
gólnych tablicach.
Anna

Dobrzańska-Pawlicka

SSSR, pod red. A . M . Razgona przygotowali A . J. M i c h a j ł o w -

Niewielka ta k s i ą ż e c z k a Ukazała się staraniem Insty­
t u t u Naukowo-ibadawczego Muzealnictwa Ministerstwa
K u l t u r y RSFRR w Moskwie i jest j e d n ą z w i e l u p u b l i ­
kacji, przygotowanych z okazji V I I M i ę d z y n a r o d o w e g o
Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnograficznych.
Jest to pierwszy, na miairę m o ż l i w o ś c i w y d a w c ó w , sy­
stematyczny informator o m a t e r i a ł a c h etnoigrafiaynyoh,,
przechowywanych w kilkuset muzeach najrozmaitszych
t y p ó w na terenie całego Z w i ą z k u Radzieckiego'.
Wydawnictwo
poprzedzone jest k r ó t k i m w s t ę p e m ,
d a j ą c y m o g ó l n ą c h a r a k t e r y s t y k ę etnograficznej zawar­
tości m u z e ó w , z w i ą z a n e j z p o s z c z e g ó l n y m i etapami roz­
w o j u etnografii na terenie i m p e r i u m rosyjskiego, a p ó ź ­
niej Związiku Radzieckiego.
Autorzy w s t ę p u z w r a c a j ą
u w a g ę na olbrzymie bogactwo muzealnych m a t e r i a ł ó w
z zakresu sztuki ludowej. Ze w s t ę p u r ó w n i e ż d o w i a d u ­
jemy się, j a k i m i metodami zgromadzono dane potrzebne
do wydania informatora. Uzyskano je d z i ę k i odpowie­
dziom na a n k i e t ę , r o z e s ł a n ą
do m u z e ó w na terenie
Z w i ą z k u Radrzieckiego. Ta f o r m a zbierania informacji,
zresztą n i e w ą t p l i w i e p r z y ś p i e s z a j ą c a p u b l i k a c j ę pracy,
jest j e d n o c z e ś n i e p r z y c z y n ą pewnych j e j n i e d o s t a t k ó w .
Należy do nich p o m i n i ę c i e n i e k t ó r y c h instytucji muze­
alnych, czego zresztą ś w i a d o m i s ą wydawcy, a t a k ż e
n i e r ó w n a w a r t o ś ć danych, n a d e s ł a n y c h przez poszcze­
gólne muzea.
W i a d o m o ś c i o muzeach c h r o n i ą c y c h zbiory etnogra­
ficzne
przedstawione s ą w g
p o d z i a ł u na r e p u b l i k i ,
a w ich ramach, zgodnie z p o d z i a ł e m administracyjnym,
r e p u b l i k i autonomiczne, kraje i obwody. Schemat i n ­
formacji o poszczególnych muzeach obejmuje, poza p e ł ­
ną n a z w ą instytucji i jej adresem, r ó w n i e ż dane o r o k u
założenia p l a c ó w k i , ilościową c h a r a k t e r y s t y k ę zbiorów
etnograficznych, dane o pochodzeniu zbiorów, przy czym
w y m i e n i a s i ę najbardziej z a s ł u ż o n y c h .zbieraczy i o k r e ś l a
teren przez nich eksplorowany, a t a k ż e r z e c z o w ą cha­
r a k t e r y s t y k ę kolekcji. Cennym u z u p e ł n i e n i e m w i ę k s z o ­

ści informacji o poszczególnych muzeach jest wykaz
p r z e w o d n i k ó w , a l b u m ó w i i n n y c h p u b l i k a c j i opracowa­
nych ,na podstawie z b i o r ó w muzeum czy też d o t y c z ą c y c h
terenu, z k t ó r e g o muzeum gromadzi m a t e r i a ł y . Oczywi­
ście, p o z o s t a j ą c y w r ę k u p r a c o w n i k ó w muzealnych do­
s t a r c z a j ą c y c h odpowiedzi na a n k i e t ę d o b ó r publikacji
nie zawsze jest w r ó w n y m stopniu reprezentatywny,
a t y m samym w a r t o ś c i o w y dla czytelnika.
P o w r a c a j ą c do sprawy p o m i n i ę c i a w informatorze
n i e k t ó r y c h m u z e ó w p o s i a d a j ą c y c h i n t e r e s u j ą c e zbiory
etnograficzne,
należy
zasygnalizować
miewyrnienienie
m . i n . Muzeum Sztuki Ludowej w Moskwie (ul. Stani­
s ł a w s k i e g o 7), e k s p o n u j ą c e g o w y t w o r y p r z e m y s ł u l u d o ­
wego i artystycznego. P o m i n i ę t e są r ó w n i e ż Muzeum Re­
l i g i i i A t e i z m u w Leningradzie ( K a z a ń s k i j sobór), w k t ó ­
r y m godne uwagi są np. m a t e r i a ł y z zakresu w i e r z e ń
i sztuki l u d ó w syberyjskich p o c h o d z ą c e jeszcze z b a d a ń
m. i n . W. G. Bogoraza-Tana, Muzeum Sztuki Stosowa­
nej Uzbekistanu w Taszkiencie (ul. Szpilkowskaja 7),
d a j ą c e g o w swej ekspozycji k a p i t a l n y obraz p r z e o b r a ż e ń
w artystycznej w y t w ó r c z o ś c i Uzbekistanu, czy Muzeum
Archeologii i Etnografii i m . M . S. Andrejewa A k a d e m i i
Nauk T a d ż y c k i e j SRR w Duszanbe (irl. K n j h y s w w a 12)
jednej z najlepiej zorganizowanych i przystosowanych
do potrzeb ,pracy naukowej p l a c ó w e k muzealnych r a ­
dzieckiej Azji Ś r o d k o w e j . Bardzo przydatny w tego t y p u
w y d a w n i c t w i e m ó g ł b y się o k a z a ć indeks geograficzny.
Wymienione niedostatki nie zmieniają jednak faktu,
że praca jest bardzo użyteczna dla k a ż d e g o kto intere­
suje się etnograficzną p r o b l e m a t y k ą Z w i ą z k u Radziec­
kiego czy też pozaradzieckimi zbiorami etnograficznymi,
zgromadzonymi w radzieckich muzeach. Praca ta jedno­
cześnie nasuwa m y ś l o celowości opracowania i wydania
informatora o m a t e r i a ł a c h etnograficznych w muzeach
polski ch.
Zbigniew

Jasiewicz
239

�Max Kislinger: A L T E B Ä U E R L I C H E K U N S T , Linz, O b e r ö s t e r r e i c h i s c h e r
128 stron tekstu i 112 całostronicowych tablic (w t y m 40 barwnych).
Miejsce, jakie poszczególne dyscypliny humanistyczne
zajmują w świadomości szerokich rzesz społeczeństwa,
uzależnione jest w dużej mierze od stopnia popularyzacji
i stworzonego k r ę g u s y m p a t y k ó w i odbiorców. W Polsce
n i e w ą t p l i w i e najlepiej w ś r ó d dyscyplin humanistycznych
znane są osiągnięcia archeologii, podczas gdy np. zagad­
nienia etnografii wciąż jeszcze z n a j d u j ą się na szarym
końcu. P r z y k ł a d e m , w j a k i sposób r o z b u d z a ć zaintereso­
wania dla z a g a d n i e ń etnografii, są w y d a w n i c t w a za­
graniczne, między i n n y m i recenzowana t u k s i ą ż k a M a x a
Kislingera Alte bäuerliche
Kunst. Jest ona d r u g ą pozycją
serii pt. Denkmäler
der Volkskultur
aus
Oberösterreich,
wydawanej przez O b e r ö s t e r r e i c h i s c h e s Landesmuseum w
L i n z u nad Dunajem. W serii tej, jako pierwszy tom,
u k a z a ł a się praca tego samego autora pt. Alte
Bauernherr­
lichkeit,
obecnie j u ż całkowicie wyczerpana. Wielkie
zainteresowanie c z y t e l n i k ó w sprawami twórczości ludo­
wej oraz niezwykle serdeczne przyjęcie, z j a k i m s p o t k a ł a
się pierwsza książka, skłoniły Maxa Kislingera do opubli­
kowania dalszej części zgromadzonych przez siebie ma­
t e r i a ł ó w , zebranych w terenie, na obszarze G ó r n e j A u s t r i i .
A u t o r b ę d ą c malarzem, grafikiem, a r ó w n o c z e ś n i e etno­
grafem, zaobserwowane przez siebie zjawiska u t r w a l a
na planszach, wykonanych r ó ż n y m i technikami, z k t ó r y c h
k a ż d a stanowi dokument tradycyjnych w y t w o r ó w dawnej
k u l t u r y ludowej.
Omawiana k s i ą ż k a ma 246 stron, z czego 12 przy­
pada na w s t ę p i zakończenie, opracowane przez dr Fr.
Lippa, dyrektora Landesmuseum w Linzu. Ponadto
10 stron zajmuje indeks rzeczowy i spis ilustracji, na
pozostałe zaś 224 s k ł a d a się 112 jednostronicowych tablic
(w t y m 72 jednobarwnych i 40 kolorowych) oraz tyleż
samo objaśnień do ilustracji. Całość ułożona jest w ten
sposób, że na rozwarciu książki po prawej stronie mamy
p l a n s z ę z rysunkami, a po lewej tekst z a w i e r a j ą c y me­
t r y k ę przedstawionych obiektów oraz d o k ł a d n y ich opis.
M a t e r i a ł przedstawiony na planszach jest bardzo
r ó ż n o r o d n y . Ilościowo p r z e w a ż a j ą zdecydowanie: archi­
tektura i wszystkie z w i ą z a n e z n i ą elementy. M a m y w i ę c :
całe zagrody, pojedyncze domy i ich w n ę t r z a , stajnie,
stodoły, spichlerze itd., drobny detal architektoniczny
zdobiący te budynki, a t a k ż e k i l k a r o d z a j ó w studzien,
p ł o t ó w czy suszarni do tytoniu.
P r ó c z architektury świeckiej spotykamy też tablice,
na k t ó r y c h są rysunki kaplic i drewnianych kościółków.
Dużo uwagi poświęcił Kislinger meblom i s p r z ę t o m
domowym. Niekiedy całą p l a n s z ę zajmuje jeden t y l k o
przedmiot, j a k np. szafa, łóżko czy skrzynia. Na innych
znajduje się ich k i l k a . Z w a ż n i e j s z y c h mebli i s p r z ę t ó w
gospodarstwa domowego należy w y m i e n i ć t u , oprócz
wspomnianych już w y ż e j , różnego rodzaju stoły, ł a w y ,

Landesverlag

1963,

str.

246,

z tego

zydle, k o ł o w r o t k i , półki na talerze, maglownice, k i j a n k i ,
faski, solniczki i t d . K i l k a plansz p o ś w i ę c o n y c h jest w y ­
łącznie pokazaniu rozmaitych form pieców, od zupełnie
prostych, gdzie g ó r n a część pieca w formie p r o s t o p a d ł o ­
ścianu, ułożonego z kafli, spoczywa na drewnianej lub
murowanej p o d s t a w i ę , aż do bardzo w y m y ś l n y c h , n a w i ą ­
zujących do stylu rokoko czy empire b ę d ą c y c h ozdobą
świetlicy.
Z p r z e d m i o t ó w u ż y w a n y c h w gospodarstwie na spec­
j a l n ą u w a g ę zasługują prasy do wina, k t ó r e na terenie
P r z e d g ó r z a Alpejskiego (Alpenvorland) są szczególnie roz­
powszechnione w z w i ą z k u z d u ż ą u p r a w ą w i n n e j lato­
rośli. Prasy te, ze w z g l ę d u na s w ą bogatą d e k o r a c j ę sny­
cerską, r e p r e z e n t u j ą w y s o k ą w a r t o ś ć a r t y s t y c z n ą .
M a ł o stosunkowo miejsca zajmuje w omawianej książ­
ce strój ludowy, dziś już na terenie A u s t r i i b ę d ą c y
w z u p e ł n y m zaniku. Zaledwie p a r ę plansz zawiera całe
komplety u b i o r ó w , p r z e w a ż n i e przerysowanych przez
autora ze starych fotografii. Z n a j d u j ą się t u r ó w n i e ż
poszczególne części s t r o j ó w , jak np. paski, koszule,
skarpetki itd.
Z innych p r z e d m i o t ó w , k t ó r e Kislinger publikuje w
swej pracy, w y m i e n i ć należy ciekawe ołtarzyki domowe,
ś w i ą t k i z n a j d u j ą c e się we w n ę k a c h na z e w n ę t r z n y c h
ś c i a n a c h d o m ó w oraz obrazy na szkle spotykane w miesz­
kaniach wiejskich i p r z y d r o ż n y c h kapliczkach.
T r o c h ę marginesowo potraktowane zostały kute ozdob­
nie wyroby z żelaza. Z n a l a z ł y się w ś r ó d nich zawiasy,
w y k ł a d k i przy zamkach oraz k i l k a p r z y k ł a d ó w żelaznych
krzyżów nagrobnych i z kapliczek. Jeszcze słabiej repre­
zentowana jest ceramika, k t ó r a pokazana została na plan­
szy p r z e d s t a w i a j ą c e j o t w a r t ą szafę, gdzie oprócz glinia­
nych n a c z y ń z n a j d u j ą się r ó w n i e ż metalowe talerze,
dzbanki i puchary.
U z u p e ł n i e n i e książki s t a n o w i ą tablice p r z e d s t a w i a j ą c e
przedmioty z w i ą z a n e z o b r z ę d a m i , a w i ę c maski,
p i e r n i k i i in.
We wszystkich rysunkach p o d k r e ś l a autor s t r o n ę de­
k o r a c y j n ą obiektu, k ł a d ą c nacisk na sposób zdobienia
czy to s y n c e r k ą czy polichromią, w z g l ę d n i e j e d n y m i d r u ­
gim równocześnie.
K s i ą ż k a Maxa Kislingera Alte bäuerliche
Kunst jest
w y d a w n i c t w e m albumowym, m a j ą c y m z a r ó w n o w y s o k ą
w a r t o ś ć a r t y s t y c z n ą , j a k i d o k u m e n t a c y j n ą , co zapewnia
jej miejsce z a r ó w n o na b i u r k u badacza, j a k i w bibliotece
kolekcjonera-amatora, zbierającego p i ę k n e w y d a w n i c t w a .
Powodzenie, j a k i m książki Kislingera cieszą się w A u s t r i i
i.poza jej granicami, wskazuje, że tego rodzaju w y d a w ­
nictwa są skutecznym n a r z ę d z i e m w akcji popularyzowa­
nia ludowej kultury.
Zofia
Cieśla-Reinfussowa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11337" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11315">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/49a097e9e202cbca133d6d69adf3003d.pdf</src>
        <authentication>cc73503a76369e1dece7710f8e6f48d2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135083">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4957</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135084">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135085">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135086">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135087">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.2; s.117-118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135088">
                <text>Piwocki, Ksawery</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135089">
                <text>Czajkowski, Jerzy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135090">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135091">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135092">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135093">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135094">
                <text>N
Roman Reinfuss: LUDOWE KAFLE MALOWANE, Kraków, 1966, Wyd. Llł.
Cenię bardzo książki, które na dłuższy czas „załatwia­
ją" jakieś zagadnienie w danej dziedzinie nauki. Muszą
one operować możliwie pełnym materiałem heurystycz­
n y m , muszą być najczęściej w p e w n v m stopniu p r z y ­
gotowane przez monografie czy bodaj artykuły pisane
na dany temat przez k i l k u poprzedników, na koniec
autor musi umieć dokonać poprawnej i pełnej analizy
i interpretacji materiału. Powstała praca nabiera w ó w ­
czas charakteru monumentalnego pracy kapitalnej czy
podstawowej. Do tego t y p u dzieł zaliczam właśnie
Ludowe
kafle malowane
Romana Reinfussa. Spełnia
ona w sposób niemal idealnv wspomniane w y m o g i :
autor opiera się na dużym i już chyba t y l k o w drobiaz­
gach możliwym do uzupełnienia materiale zabytkowym
k a f l i malowanych z całej Polski. Rozgryzł i zwięźle, ale
wyczerpująco, przedstawił dzieje tego rodzaju kaflarstwa
w k u l t u r z e europejskiej. Przeanalizował dokumentnie
technikę w y k o n a n i a i zdobienia naszych malowanvch
k a f l i ludowych, a także tematyko malarska występującą
w t e j gałęzi sztuki ludowej, omówił wystarczająco do­
kładnie dla celów porównawczych podobne kafle z k r a ­
jów sąsiadujących z Polską i wreszcie we wszystkich
rozdziałach rozsądnie i z umiarem interpretuje zebrane
dane. T w o r z y w ten sposób zamkniętą całość, dla
recenzenta aż niemal irytującą swoją pełnością, nie ma
się bowiem czego „czepić",
Dla podpisanego książka ta ma specjalne znaczenie,
bo tworzy j a k b y ilustrację dla dwóch tez, które często
w y s u w a m przy omawianiu sztuki l u d o w e j : j e j związki
w k i l k u podstawowych dziedzinach z rzemiosłem cechow v m oraz czerpanie w zakresie motywów f i g u r a l n y c h ,
ale także w dużej mierze i zdobniczych z wzorców,
będących wspólnym dobrem całej sztuki europejskiej.
Reinfuss trafnie opisuje przejście z tego rodzaju podniet
zewnętrznych do twórczości, którą już możemy nazwać

ludową, uzupełniając słusznie moje spostrzeżenia różni­
cowaniem tych przejść zależnie od oddziaływania środo­
wiska społecznego, gdy omawia różnice między twór­
czością Oksitowicza i pracującymi dla w s i k a f l a r z a m i
mazurskimi.
Z drobiazgów, które można by inaczej interpretować,
mogę wymienić jedynie k i l k a : ułan reprodukowany na
rycinie 78 nie musi być polski, bo armia pruska miała
także regimenty ułanów, których strój wzorowany był
na polskim. Rycina 121 chyba nie przedstawia koniecz­
nie chłopów podleżajskich," bo — j a k m i się zdaje —
trzymają obie jej postaci kartusz z jakimś napisem,
a więc jest to chyba ludowa „parafraza" jakiejś ryciny
może a p i t a r v i n e i 'w stvln l a t 40-vrh X I X w
Infantyl­
n a " grupa k a f l i mazurskich też chyba oparta jest o wzot v
Р Г Я Н Г 7 П Р
t v l k n stonrpń i e i n d ^ k n k i i " ipqt stosunkowo
znaczniei" większy niż w pozostałychГ kaflach teeo reeionu
Wydaie m sie że stonieó
r e a l i z m u " Do4c/eeolnvch
Zitrtl^vJiL
i ^ t rhvha Z Tłńwn^ m W V e S
y
od
^nm*
гД^тп" ™
я
TrtWn
inności"
niema na materiale zebranym przez a u t o r a , ^ wy¬
dająca m i się dosc prawdopodobnym w y m k i e m ogólnej
sytuacji k u l t u r a l n o - p o l i t y c z n e j dawnej
G a l i c j i , byc
może Oksitowicz czerpał z Bachmmskiego po jego
sukcesach z lat 80-ych X I X w., ale może tez było o d ­
wrotnie. Malarze m a n u f a k t u r wschodniogalicyjskich,
których mozuwe inspiracje w majohce pokuckiej jakże
trafnie podnosi Reifuss, m o g l i byc powiązani z cechem
k r a k o w s k i m jeszcze u schyłku X V I I I w., kierunek
bowiem i n f i l t r a c j i majstrów tej epoki szedł na wschód,
gdy Kraków tego czasu stawał się coraz m n i e j a t r a k c y j ­
n y m środowiskiem dla rzemiosła artystycznego.
Ksawery

Piwocłci

Fragm.
pieca,
Wierzawicc vow. Leżajsk. Fot.
Jan
Swiderski

�Tóth Janos: NEPi TESZETUNG HAGYOMANYI (Tradycje naszej ludowej architektury), wyd. Muszakl kfinyvkiado,
Budapeszt, 1 9 6 1 , s. 239, ilustr. 362

L u d o w e budownictwo węgierskie, któremu poświęcono
już wiele prac etnograficznych, doczekało się nowego,
tym razem syntetycznego opracowania w książce pod
wyżej w y m i e n i o n y m tytułem. Pozycja ta jest t y m b a r ­
dziej interesująca, że autor — Tóth Janos uwzględnił
dane a r c h e o l O E i c z ń e i historyczne rzutuiace na znaiomość najstarszych f o r m mieszkalnych, a ponadto u w i daczniaiace sieiróżniee r e e i o n a l n e w s y s t e m i e i soosohie

budowy łączył stale z podłożom.ekonomicznym V

spo-

Krążka dzieli się na trzy główne rozdziały. W p i e r w ­
szym autor analizuje rozwój osadnictwa i budownictwa
ludowego w średniowieczu i czasach nowożytnych. Dużo
uwagi poświęca epoce tzw. arpadvjskiej, trwającei od
X do końca X I I I w., w której l u d węgierski ze'stadium
półkoczowniczego przechodzi do systematycznej uprawy
r o l i i ogrodnictwa.
5 e

Wykopaliska z pierwszego w i e k u epoki arpadyjskiej
dowodzą, że już wówczas na terenie Węgier były domy
dwuwnętrzne. Późniejsze cięższe w a r u n k i gospodarcze
ludności, powodowane nieustabilizowaną sytuacja p o l i ­
tyczną, byłv często przyczyną r e d u k c j i b u d y n k u 'miesz­
kalnego do" jednego t y l k o pomieszczenia. Już w t y m
iednak czasie dążenia artystyczne budowniczych l u d o ­
w y c h były b a r d ? 0 s i l n e a najpiękniejszymi m o t y w a m i
dekoracyjnymi z tej epoki są palmety sasanidzkie. za­
chowane w zdobnictwie l u d o w y m do czasów dzisiej­
szych.
Rozwój budownictwa ludowego na Węgrzech hamo­
wany był w dużym stopniu przez najazdy Turków,
którzy na początku X V I w. opanowali znaczną część
środkowych Węgier na przeciąg przeszło półtora w i e k u .
W t v m czasie j a k wykazują badania archeologiczne,
miszkalno b u d y n k i chłopskie miały dwa, a nawet trzy
pomieszczenia. Można przy t y m zaobserwować wędrówkę,
jaką odbyło ognisko ze środka izby domu jednownetrzneeo nod ścianę działowa z sienią w budynkach d w u wnętrznych. Jednocześnie następował rozwój a r c h i t e k ­
tonicznysamveh urządzeń ogniowych Zachowane obiekty
z X V I I I stulecia świadczą że rozwói domów w prze­
szłości i w t v m czasieГ nastenowal orzede wszystkim
przez dodawanie zewnętrznych przybudówek.
L i k w i d a c j a okupacji tureckiej (koniec X V I I w.) jest
początkiem nowego okresu w ewolucji węgierskiego
budownictwa ludowego, którego najbardziej charak­
terystyczną cechą jest klasycvzm. Pryncvpalna zasadą
tego stylu jest koncentracja zdobnictwa architektonicz­
nego, a j e j rezultatem b y w a np. rząd domów wzdłuż
ulicy, posiadających jednakowe podcienia l u b ganki,
co autor określa mianem „estetvcznv w i d o k u l i c v " .
Charakterystyczne dla tego budownictwa podcienia mają
różnorakie formv. Biegną one wzdłuż f r o n t u całego
b u d y n k u , wzdłuż" fasadv szczytowe! i maią różna głębo­
kość. Są też podcienia' wgłębione (wnęki), narożne l u b
ganki. Ponadto silnie zróżnicowana jest ich kolumnada,
występująca badź w postaci sładkich kamiennych f i l a ­
rów oodtr/vmuiacych horyzontalny oulao m d c i e n i a
filarów z dekoracja reliefowa badź k o l u m n połączonych
łukami, rzeźbionych słupów drewnianych i t d .
W klasvcvstvcznvm budownictwie l u d o w y m znalazła
zastosowanie również dekoracja sgrafittowa, częstokroć
o motywach k w i a t o w y c h i roślinnych, która spotvkamv
na fasadach szczvtowych domów. Technika ta przeszła
do a r c h i t e k t u r y ludowej ze zdobnictwa kościelnego,
a rozpowszechnienie j e j wiązało się z ogolnvm odrodze­
niem narodowym po wypędzeniu Turków." Niezależnie
od wpływów rożnych stylów własnym w y t w o r e m w ę ­
gierskiej a r c h i t e k t u r y ludowej jest dom z dachem

nadwieszonym nad ścianą szczytową skierowaną do
ulicy. Obserwuje się t u rośne formy. W jednych w y ­
padkach wysunięta część dachu ma'kształt półokrągły,
rozszerzający się k u dołowi. K i e d y indziej m a m y do
czynienia z dachem naczółkowym i pionowo szalowaną
dolną jego partią l u b dachem o silnie skróconej płasz­
czyźnie połaci szczytowej i szalunku biegnącym ukośnie
od brzegów strzechy do górnej krawędzi ściany. Szalo­
wana płaszczyzna b y w a zdobiona profilowaniem brzegów
desek oraz bogata' dekoracja malarska z m o t y w a m i
roślinnymi geometrycznymi
a nawet zoomorficznymi
Domy takie często znajdujemy w zachodnich Węgrzech
W rozdziale d r u g i m autor syntetyzuje dotychczasowe
cudze i własne w y n i k i badań nad l u d o w y m budownic­
t w e m Węgier i wyznacza cześć podstawowych jego
typów wiążących się z regionami, a mianowicie: t y p
wschodniowęgierski ze zbliżonym doń siedmiogrodzkim,
północnowęgierski zachodniowęgierski z centralną g r u ­
pą zadunaiska nołudniowoweeierski środkowowęeierski
tzw. alfóldski dom, i północno-wschodniowęgierski nad
górna Cisa T v o v te różnią sie miedzv soba nie t v l k o
drugorzędnymi cechami architektonicznymi ale też
w kwestiach zasadniczych, t a k i c h j a k podział mieszkania
i 7aburinwa аочппг!ягг7Я ' G o d n y uwa^i iest f a k t
УР
kucnnia iakn Domies7r7enie mieszkalne ro7w^rneła sie na
Dółnoo у i I S m r l T i l
таś sień
nełn i а Л
я n aloeir zna
funkcie
пя УяЛЛХ
! rmtuH ń i u
kra i u c o w y n i k a
z. odmiennych cech kTimatybny^ch
v/ушка
W trzeciej części pracy, w oparciu o czynniki fizjo­
graficzne, autor zwraca uwagę na sytuację społeczną
i ekonomiczną, mającą wyraźny w p l v w na wiejskie
budownictwo. Dalej zaś konstatuje, że l u d węgierski,
mimo iż czerpał wzorv z budownictwa niemieckiego
czy południowosłowiańskiego, realizował ie według włas­
nych koncepcji architektonicznych. Podobnie też prze­
twarzał na własny użytek elementy brane z różnych
stylów oraz e p o k ' i zachował je w ' w i e l u o k o l i c a c h ' d o
czasów n a m współczesnych I t a k stvl romański u t r z y ­
muje sie w podcieniach z poprzecznymi sklepieniami
w domach nad brzegiem Balatonu, styl gotycki widocz­
n y jest w kompozycji bryły drewnianych dzwonnic,
zaś na i c h izbicach Dozostawił ślad renesans który często
obserwujemy
również w szczytowych
zwieńczeniach
architektury" mieszkalne! i b r a m zamvkaiaevch r&gt;oszczególne gospodarstwa oraz w malowidłach na szczy­
tach domów,
zastosowanie na fasa­
dach szczytowych i f r o n t o w y c h zarówno w kształtowaniu
oodcieni iak dekoracii П ! Я Ч 7 Г 7 У 7 П У (nr&gt; m n t v w nłnńrał
W nodcieniach dominuie iednak klasycyzm Natomiast
z romantZu
b u d o S T d o O T
elementów z d o b n i c r v r t
m o w a n c Ь У Ь ze Т П Я Г ^ П У Г П ^ onóźnieniem Tvnowa
lik
cecha weeierskiei a r c h i t e k t u r y l u d o w e
r l p s t e nr/e
mieszane w s c z ^
Praca T . Janosa oparta została' na dobrze p r z y ­
gotowanej dokumentacji naukowej, o czym świadczy
duża ilość zamieszczonych ilustracji. Składają się na
nie fotografie, r y c i n y czarne i kolorowe, a przede
wszystkim plany domów i zagród oraz detale a r c h i t e k ­
toniczne. D l a celów porównawczych wprowadzono p r z y ­
kładowe ilustracje z terenu R u m u n i i i Czechosłowacji.
Pracę zamyka bogaty zestaw l i t e r a t u r y naukowej, w y ­
korzystanej przez autora, oraz resume w języku f r a n ­
cuskim.
W a r t o podkreślić, że zarówno przygotowanie naukowe
książki, j a k i j e j wysokie w a l o r y techniczne (kredowy
papier, d r u k i in.) mogą stanowić wzór dla tego rodzaju
wydawnictw.
Jerzy Czajkowski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10274" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10252">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0b26c7a1d10671b6b079c335584f2376.pdf</src>
        <authentication>607a97a2e1439322bcee72a8aaf633c7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122164">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4358</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122165">
                <text>1978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122166">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4056</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122167">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122168">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1978 t.32 z.3-4; s.239-241</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122169">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122170">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122171">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122172">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

R O M A N REINFUSS, Meblarstwo ludowe w Polsce. W y d . Zakład Narodowy i m . Ossolińskich, Wrocław, Warszawa,
Kraków, Gdańsk, 1977. Stron 300, i l u s t r a c j i 191 (w t y m 5 plansz barwnych), 39 tablic (każda zawiera schema­
tyczne, inwentaryzacyjne r y s u n k i w i e l u mebli), 4 mapy.

Książka
Reinfussa jest pierwszym syntetycznym
opracowaniem polskich mebli l u d o w y c h . Sam autor
w e wstępie napisał, że „powinna ona spełniać rolę p i e r ­
wszego i n f o r m a t o r a w rękach szerokich kół miłośników
sztuki l u d o w e j , młodzieży studiującej etnografię, czy p r o ­
jektantów — meblarzy, którzy w meblarstwie l u d o w y m
chcieliby szukać i n s p i r a c j i dla swych przyszłych opra­
cowań". Jest to deklaracja stanowczo zbyt skromna. To
prawda, że książka napisana jest ogromnie jasno, p r o ­
sto i przejrzyście skonstruowana, t a k że każdy zaintere­
sowany przedmiotem czytelnik może z n i e j korzystać bez
uprzedniego przygotowania etnograficznego — na p e w ­
no jednak nie można jej określać mianem p o p u l a r y z&amp;cji naukowej.
Dla mnie jest to najbardziej interesująca
spośród
dotychczas napisanych przez Reinfussa rozpraw poświę­
conych poszczególnym gałęziom twórczości ludowej w
Polsce. A u t o r przedstawia wnioski będące w y n i k i e m ana­
lizy ogromnego materiału zebranego w ciągu trzydziestu
k i l k u lat jego własnych badań terenowych i badań k i e ­
rowanych przez niego zespołów (głównie związanych z
Pracownią Badania Polskiej Sztuki L u d o w e j I n s t y t u t u
Sztuki P A N ) . Uwzględnia zbiory wszystkich polskich
muzeów etnograficznych i porównawczo w i e l u muzeów
europejskich. Podsumowuje w n i o s k i płynące z l e k t u ­
r y polskich i zagranicznych p u b l i k a c j i fachowych, a t a k ­
że (drukiem wydanych) dokumentów historycznych. Tak
dogłębna znajomość przedmiotu pozwala mu zarówno
zachować dystans do problemów kontrowersyjnych, jak
budować harmonijną syntezę opartą na k o n k r e t n y c h
faktach, setkach przykładów.
D o d a t k o w y m plusem — w m o i m odczuciu bardzo
istotnym — jest świetna znajomość tajników rzemiosła
stolarskiego. Opisy k o n s t r u k c j i m e b l i są tak precyzyjne,
że w y d a j e się, iż profesor umiałby sam je wykonać.
W sumie otrzymaliśmy wyczerpujące kompendium
wiedzy o naszych meblach ludowych a jednocześnie bar­
dzo interesujące s t u d i u m ważnej dziedziny plastycznej
k u l t u r y ludowej.
Na wstępie szkicuje Reinfuss zarys dziejów urządze­
nia wnętrz demów w i e j s k i c h w historycznym r o z w o j u :
zajmuje się funkcją mebla w e wnętrzu, jego ewolucją,
postępującą w r a z ze zmianami społecznych i historycz­
nych warunków życia na wsi. Przypomina najważniej­
sze czynniki jakie kształtowały chłopskie gusty este­
tyczne.
W rozdziale d r u g i m przedstawione jest środowisko
stolarzy, obejmujące mistrzów warsztatów związanych
z t r a d y c j a m i cechowymi, w i e j s k i c h rzemieślników za­
wodowych i wreszcie samouków, czy wprost gospoda­
rzy wykonujących najprostsze sprzęty na własny użytek.
Rozdział trzeci poświęcony jest technikom k o n s t r u ­
owania i zdobienia mebli, a czwarty, najobszerniejszy —
analizie poszczególnych rodzajów sprzętów. Stosując p o ­
dział rzeczowy materiału omawia autor kolejno meble
służące do spania, do siedzenia, stoły, półki, skrzynie
i k u f r y , szafy i kredensy, sprzęty służące do oświetla­
nia, zegary, meble dla dzieci.

T a k i układ kompozycyjny pozwala czytelnikom zain­
teresowanym
problemami szczegółowymi korzystać z
książki niemal na zasadzie encyklopedii, przede wszyst­
k i m jednak służy przekonującemu r o z w i j a n i u tezy n a j ­
bardziej w m o i m odczuciu istotnej: „nie ulega wątpli­
wości że obok u b i o r u , który w k u l t u r z e l u d o w e j jest
czymś w rodzaju l e g i t y m a c j i społecznej... urządzenie
wnętrza jest d r u g i m z k o l e i składnikiem k u l t u r y , nie­
zwykle wrażliwie reagującym na wszelkie różnice w y n i ­
kające ze stanu majątkowego, przynależności społecznej,
nastawienia ideologicznego czy osobistych zainteresowań
względnie gustów mieszkańców. Urządzenie mieszkania
jest t y m elementem, który w sposób najbardziej bez­
pośredni wyraża potrzeby, pragnienia i możliwości czło­
wieka".
Wywód, j a k i autor przeprowadza na przykładzie h i ­
storii urządzenia chat i dziejów poszczególnych mebli
może stanowić podstawę rozważań o zakresie znacznie
szerszym niż skromnie sugeruje tytuł książki. Myślę, że
badacze wszystkich niema] gałęzi polskiej sztuki l u d o ­
w e j mogą w „Meblarstwie" znaleźć interesujący ma­
teriał porównawczy, czy uzupełniający dla swych po­
szukiwań.
Obraz t r a d y c y j n e j w s i polskiej widziany od stromy
wnętrza chałup ukazuje ich mieszkańców jako społecz­
ność mocno rozwarstwioną i złożoną. Była ona w p r a w ­
dzie izolowana od głównego n u r t u k u l t u r y n a r o d o w e j —
ale izolację tę dzieliła w pewnej mierze z niższymi w a r ­
s t w a m i szlacheckimi i mieszczańskimi, nie było to też
zupełne odcięcie od wpływów „z góry". Reinfus w bar­
dzo interesujący sposób pokazuje na przykładach zja­
wisko przejmowania i przekształcania wzorców, ich „opa­
danie" w dół k u najbiedniejszym w a r s t w o m społeczeń­
stwa. Tezę o tendencji u k i e r u n k o w a n e j przeciwnie zda­
niem jego trudno udowodnić. Przykłady wzorowania się
na meblu l u d o w y m przez stolarzy cechowych, j a k i e zna­
lazła Maszkowska, nie są przekonujące. Jednocześnie
wskazuje autor na przynależność polskiego meblarstwa
ludowego do kręgu mebli ludowych środkowej i pół­
nocnej Europy. Dzięki w z a j e m n y m k o n t a k t o m rzemie­
ślników cechowych i ich zamiłowaniu do t r a d y c j i cechy
wspólne m e b l i rysują się chyba mocniej niż odmienności
narodowe czy regionalne.
Przynależność naszych mebli ludowych do „wielkiej
r o d z i n y " i możliwość czerpania wzorów z różnych źró­
deł pokazuje autor m i n . na przykładzie mebli k u r p i o w ­
skich, polemizując z tezą Olędzkiej o ich bezpośredniej
zależności od f o r m sprzętów rozpowszechnionych na
Mazurach. Czyni to także analizując genezę k o n s t r u k c j i
i zdobienia poszczególnych mebli. Np. niektóre f o r m y
stołów, szaf narożnych i zydli, czy skrzynie sarkofagowa
rozpowszechnione w w i e l u krajach europejskich, dadzą
się wywieść bezpośrednio z gotyku, skrzynie malowane
przekazują przede w s z y s t k i m dziedzictwo renesansu, któ­
re najsilniej zaciążyło na formach i zdobieniu naszych
mebli ludowych (także łóżek, stołów, półek). Powiąza­
nie polskich t r a d y c j i meblarskich z meblarstwem l u d o ­
w y m krajów ościennych, podobnie jak t r a k t o w a n i e przez

�ludowych stolarzy polskich mebli stylowych jako wzor­
ców — nie negują zdaniem autora ich oryginalnych
wartości plastycznych, co w y k a z u j e w i e l o k r o t n i e przy
okazji analizy poszczególnych typów m e b l i Czynnikiem
decydującym jest t u sposób i stopień przekształcenia
wzoru i dostosowania go do potrzeb i możliwości w i e j ­
skich odbiorców, a także umiejętności rzemieślniczych
twórców.
Nie można jednak — na co wskazuje Rerinfuss
polemizując z G r a b o w s k i m — szukać zasadniczych w a r ­
tości artystycznych naszych mebli ludowych i dowo­
dzić ich rdzennej polskości na zasadzie znalezienia np.
niespotykanych gdzie indziej motywów zdobniczych. G r a ­
bowski wskazuje na oryginalność skrzyń m a l o w a n y c h
z pogranicza ziem: kieleckiej, lubelskiej i rzeszowskiej,
których m a l a t u r y nie m a j ą analogii. Rakifuss natomiast
zwraca uwagę na fakt, iż istnieją — i nie t y l k o w P o l ­
sce — podobne grupy sprzętów w y t w a r z a n y c h w t r a d y ­
cyjnych i izolowanych regionach. Nie można więc tego
rodzaju odrębności uważać za cechę narodową, a n i w y ­
jątkową.
Zagadnienie szczegółowej regionalizacji m e b l i l u d o ­
w y c h nie w y d a j e się w świetle przedstawionego przez
autora materiału sprawą dla charakterystyki tej gałęzi
sztuki l u d o w e j najważniejszą. A l i t o r podkreślał w i e l o ­
krotnie, że różnice w urządzeniu wnętrz chałup w y n i k a ­

Krata

240

ły przede wszystkim z gospodarczych i społecznych
warunków życia. Znaczenie miały t u przede w s z y s t k i m
stopień zamożności (a więc obciążenie pańszczyzną, nie
wszędzie
równie
ciężkie), tradycyjność
gospodarki,
względnie wpływ miasta w regionach szybciej i n d u strializowanych, a także — zwłaszcza na Śląsku i w
Wielkopolsce — wpływ k u l t u r sąsiednich narodów. N a j ­
większe zróżnicowanie występuje w zdobieniu mebli.
Szczególnie w okresie gdy wpływ m e b l i s t y l o w y c h był
już n i e w i e l k i , zasięg występowania określonych typów,
np. k o m p o z y c j i k w i e t n y c h malowanych na skrzyniach,
pokrywał się z w y k l e z granicami zasięgu produkujących
je warsztatów.
Książka wydana jest jak n a nasze możliwości t y p o ­
graficzne starannie. Ilustracje są dobrze odbite. Szkoda
t y l k o , że tak mało jest tablic b a r w n y c h . Zwracają u w a ­
gę doskonale opracowane przez Marię Czarnecką (pla­
styczkę od dwudziestu lat stale współpracującą z auto­
rem) r y s u n k i inwentaryzacyjne mebli do tablic.
Znacznie za mały okazał się nakład &lt;5 000 egz.) w
stosunku do zainteresowania, jakie książka wzbudziła.
Już w k i l k a d n i po ukazaniu się była t r u d n a do zdo­
bycia, a po k i l k u miesiącach stała się „białym k r u k i e m " .
K u p o w a l i zaś „Meblarstwo" nie t y l k o ludzie związani
z etnografią, co świadczy najlepiej zarówno o walorach
polskiego mebla ludowego jak i jego opracowania.

okienna, wyra. 90X78 cm., w y k . P. W i n i a r s k i , Błaziny,
radomskie. I nagroda w konkursie (patrz. ss. 201—212).

woj.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10915" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10893">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6153f23696f65b2548dbb88d3ae27c9f.pdf</src>
        <authentication>71e8020232d9d781822035094baf6e0e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130164">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4497</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130165">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130166">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130167">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130168">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130169">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3, s. 185-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130170">
                <text>Piwocki, Ksawery</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130171">
                <text>Przeździecka, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130172">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130173">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130174">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130175">
                <text>Woźniak

Jamneński

Maria,

obyczaj

weselny.

Wróblewski
morza

„Życie i K u l t u r a " 1995, n r 39
Woźniak
polskiej.
Woźniak
ty

Maria,

jamneńskie.

Woźniak

ornament

w

Zatrybówna
i

Wesele

w

Jamnie.

Tygodnia"

—

Po­
nasza

zabytków

„Glos T y g o d n i a "

dod. tyg. „Dziennika

„Głos T y g o d n i a "

słowiń­

1953, n r 40

Bałtyckiego"

— dod. tyg. „Głosu

Koszalińskiego"

..Życie i K u l t u r a " — dod. tyg. „Głosu Szczecińskiego"

Pomorskie

Maria,

—

Wśród

Alicja,

przeszłości.

„Rejsy"

„Literatura

1959, n r 1—2

Woźniak

skiej

haf­

„Życie i K u l t u r a " 1955, n r 46

zarys

„Pomorze Z a c h o d n i e

z i e m i a o j c z y s t a " . Poznań 1960

sztuce

Koronki

Sieja Stefan,

Maria,

Ludowa"
Glos

O pomorski

Maria,

„Życie i K u l t u r a " 1959, n r 22

Etnograficzny

Tadeusz,

Zachodniego.

malarstwo.

„I^rny

„7-my Głos T y g o d n i a "

—

niedzielne wydanie

„Głosu

Szczecińskiego'*

1958, n r 12

N
Wilhelm

Gaerte,

VOLKSGLAUBE

UND

BRAUCHTUM

Holzner-Verlag,

OSTFREUSSENS,

Würzburg

1956, s. 128, i L 34.
dawnych

Pru­

w Królewcu, p u b l i k u j e sporo n i e z n a n y c h d o t y c h c z a s

Wilhelm

G a e r t e , były w i e l o l e t n i d y r e k t o r

sów c z y L i t w i n ó w są już rzadsze, n a t o m i a s t do

zwy­

materiałów

czajów

z zakresu

zwyczajów

w y c h , które — o p r a c o w a n e

zycje

o

zajmuje

V

(obejmującej

niedwuznacznym

Autor

i obrzędów

dorocznych

m e d y c z n e j , demonologii

tom s e r i i

„Mar-

politycznym).

zagadnieniami
i rodzinnych,

i magii pisma, zabawy

ca, a także sądownictwa. O m a w i a n e

Włoch;

W

do­

magii
i tań­

prowincjach

analiza w s z e l k i c h z n a n y c h autorowi
nych stwarza

Zjawisk

możliwość wyłowienia

szeroka

stach dotyczących i n n y c h tematów szeregu

tek­

ciekawych

d l a n a s wiadomości porównawczych, n p . o „maikach"
wiosennych

i ogólnie

o

kulcie

p a s t e r s k i c h , żniwnych, o m a g i i
W

licznych

wywody

przypisach

materiałami

drzew,
urodzaju

autor

o

obrzędach

i

płodności.

potwierdza

historycznymi i

swoje

literaturą,

przeważnie z e źródeł n i e m i e c k i c h , n a t o m i a s t

ale

o źród­

łach p o l s k i c h — z wyjątkiem Długosza — n i e w s p o ­
mina
bardzo

w

ogóle. W

rezultacie omawiane

pieczołowicie

mieckimi,

a nawet

powiązane

dalszymi

—

z

zjawiska

analogiami

są
nie­

z e S k a n d y n a w i i czy

zupełnie

przypadkowe.
miano­

jest

słowiańskiego

a

rosemaka"

n i e były z n a n e w

w

przypisie

innych

podaje,

że n a

j e „raz m ó k j " (s. 23 i 26);

2) o z w y c z a j u g a l i c y j s k i c h Żydów, którzy
upadku

pokrew­

również w

Niemiec,

Kurpiach nazywano

aby

Ale

—

poza P r u s a m i W s c h o d n i m i

(s. 66);

i pogrzebowe.

Polski

1) o t y m , że słowo „rosemak"

mi

weselne

obrzędowości

całej książce są t y l k o c z t e r y w z m i a n k i , a

dów, z wyjątkiem n i e l i c z n y c h , j a k l a s k i z brzękadłac z y korony

ludności

do

pochodzenia; o b o k s t w i e r d z a , że „gonitwy

t e m a t y przeważ­

n i e n i e znajdują analogii wśród z n a n y c h u n a s obrzę­

nawiązania

wicie:

m . i n . także p o ­

zabarwieniu

się w y b r a n y m i

tyczącymi obrzędów

ludo­

drobiazgowo i n a szerokim

tle 'porównawczym — wypełniają
burger Ostforschungen"

muzeum

uchronić

3)
XX

dziecka

o

polewali

dziecko

polonezie,

wodą

od

i

t a m nóż,

złych

demonów

wpływu

którym

miejsce

wbijali

„jeszcze

w

początkach

w i e k u r o z p o c z y n a n o w Ostródzie i w ogóle w c a ­

łych P r u s a c h W s c h o d n i c h
ną l u b d o m o w ą "

każdą

uroczystość

oficjal­

(s. 114);

4) p r z y o m a w i a n i u z a b a w y chłopców, z w a n e j

„posz-

k e " , a u t o r p r z y p u s z c z a , że n a z w a t a j e s t zapożyczona
od Polaków i przyszła z południa (s. 120).
Tego

rodzaju

siedztwa
pozory

potraktowanie

omawianego

znajdującej

Pomimo

tego

południowego

terytorium

stwarza

są­

fałszywe

się t a m p u s t k i .
poważnego

s t a n o w i cenną pozycję

mankamentu,

książka

naukową.
Maria

Przeździecka

R o m a n R e i n f u s s i J a n S w i d e r s k i , S Z T U K A L U D O W A W P O L S C E , W y d a w n i c t w o L i t e r a c k i e , K r a k ó w 1960,
s t r o n 176, i l u s t r a c j i n u m e r o w a n y c h
216 i 15 n i e n u m e r o w a n y c h , c a l o s t r o n i c o w y c h .
Piękna 'książka o p o l s k i e j s z t u c e l u d o w e j , w y d a n a
w r. 1960 w K r a k o w i e , n i e doczekała się dotąd omó­
w i e n i a . C o p r a w d a podziela o n a tę „zmowę m i l c z e ­
n i a " z i n n y m i , l i c z n y m i dziełami dotyczącymi s z t u k i
ludowej i nieludowej. Istnieje bowiem u n a s zakorze­
niony od d a w n a zwyczaj niepisania recenzji, by nie
narażać się a u t o r o m , a l b o p i s a n i a i c h z wyraźnym
c e l e m pogrążenia w r o g a . Krótkie m o j e u w a g i
na
t e m a t tej książki są skromną
próbą
przełamania
wspomnianej
zmowy.
Książka m a dwóch autorów: etnografa,
zajmują­
cego się o d l a t już ludową twórczością, i fotografa —
j e s t b o w i e m pomyślana j a k o a l b u m pięknych zdjęć
z towarzyszącym,
popularnie
napisanym
tekstem.

N a j p i e r w więc k i l k a słów o s t r o n i e w i z u a l n e j w y ­
d a w n i c t w a . Już o d d a w n a w i a d o m o , że u n a s j e d y n i e
K r a k ó w , a w szczególności D r u k a r n i a N a r o d o w a —
umieją dorównać w budowie, d r u k u i poziomie o d ­
b i t e k i l u s t r a c y j n y c h dziełom w y d a w a n y m z a granicą.
„Sztuka l u d o w a w P o l s c e " należy do
najbardziej
u d a n y c h e d y t o r s k o książek ostatniej doby. N i e p o d a n o
n a z w i s k a autora makiety, ale jest on na pewno
współtwórcą równorzędnym z a u t o r a m i
wymienio­
n y m i n a okładce. C o p r a w d a miał o n z a d a n i e ułat­
w i o n e p r z e z z n a k o m i t y dobór zdjęć i i c h w y s o k i p o ­
ziom. W całej książce n i e z n a j d z i e się i l u s t r a c j i sła­
bej. Ujęcie p r z e z S w i d e r s k i e g o każdego p r z e d m i o t u
j e s t z a w s z e n i e o m y l n i e celowe, c h a r a k t e r y s t y k a m a 185

�terii dzieł d o p r o w a d z o n a
do niezwykłej wrażliwości
(proszę sprawdzić choćby n a t a b l i c y oznaczonej cyfrą
V ) , dobór tła podkreśla z a w s z e w a l o r y p l a s t y c z n e
obiektu ( w y s t a r c z y popatrzeć n a pejzaż k a p l i c z k i —
i l . 20 l u b n a kompozycję tła żelaznego p t a s z k a —
i l . 139). T a k t r u d n e i często p r z y p a d k o w e
„kadro­
w a n i e " zdjęć —• j e s t w o m a w i a n e j książce z reguły
głęboko przemyślane i służy d o p r o w a d z e n i u
..treści"
zdjęcia i j e j u w y p u k l e n i u
(zbliżenie malowań n a
c h a c i e łowickiej — i l . 8 a l b o kąt c h a t y spod R a w y —
i l . 23). M a j s t e r s z t y k i e m fotograficznym
jest tablica
V I I I — równocześnie charakteryzująca nastrój t a r g u
i z a b a w k i n a l a d z i e p r z e k u p n i a . Rozmaitości t w o r z y ­
w a i gałęzi s z t u k i l u d o w e j
t o w a r z y s z y rozmaitość
aranżowania s a m y c h zdjęć i użycia i c h w e w n ą t r z
układu graficznego. P ó ł k a n a s t r o n i e 26 w y b i e g a n i e ­
spodzianie, j a k b y inicjał, w
tekst; w y c i n a n k i n a
płaszczyźnie s t r o n y 39 układają się w e f r y z ; rzeźby n a
rozkładzie s t r o n 144 i 145 flankują j a k b y portal w i o ­
dący w głąb gęsto zapisanego t e k s t u . Dość już c h y b a
przykładów świadczących o p o z i o m i e s a m y c h i l u s t r a ­
c j i i rozwiązania graficznego książki.
Wdzięczne, a l e i niełatwe miał z a d a n i e prof. R e i n fuss tworząc p o p u l a r n e W p r o w a d z e n i e c z y t e l n i k a w
l a b i r y n t l u d o w e j twórczości. Wdzięczne, bo s z t u k a t a
zdobyła i Wciąż z d o b y w a w n a s z y m społeczeństwie
coraz l i c z n i e j s z y c h w i e l b i c i e l i , choć jej z a k r e s i i s t o t ­
ne w a l o r y wciąż jeszcze n i e są dostatecznie z n a n e .
Niełatwe, b o w s z e l k a p o p u l a r y z a j a może grozić spły­
c e n i e m z a g a d n i e n i a i ściągnąć n a się gromy „akade­
m i c k i c h " z n a w c ó w p r z e d m i o t u . Z a d a n i e to u t r u d n i !
sobie j e s z c z e a u t o r wprowadzając d o tekstu e l e m e n t y
a k t u a l n e j , p o l e m i c z n e j o c e n y niektórych z j a w i s k a k c j i
p o p i e r a n i a s z t u k i l u d o w e j , a także z a c h o w a n i a j e j
zabytków.
Z trudności t y c h wybrnął — trzeba to
stwierdzić — zwycięsko. T e k s t n a p i s a n y jest j a s n o
i gładko, w t a j e m n i c z a c z y t e l n i k a w e w s z y s t k i e n a j ­
ważniejsze
zagadnienia
potrzebne
do
zrozumienia
s z t u k i l u d o w e j zarówno o d s t r o n y j e j w a r s z t a t u , j a k
i danych historycznych. Nie pomija
zróżnicowania
regionalnego
a n i związków
'poszczególnych
gałęzi
twórczości z i n n y m i działami k u l t u r y l u d o w e j , i to
z a w s z e w rozsądnie w y w a ż o n y m z a k r e s i e , właśnie p o ­
trzebnym d l a zrozumienia jej problematyki.
N a wstępie a u t o r krótko próbuje definiować w spo­
sób przystępny pojęcie s z t u k i l u d o w e j (która jego
z d a n i e m j e s t twórczością artystyczną l u d u ) i z w r a c a
uwagę n a h i s t o r y c z n y a s p e k t j e j r o z w o j u i zróżni­
cowań. P o t e m o m a w i a architekturę ludową, p o c z y ­
nając o d b r y ł y i p l a n u chaty. P r z e c h o d z i następnie
do z d o b n i c t w a a r c h i t e k t o n i c z n e g o o r a z do b u d o w n i ­
ctwa
sakralnego,
przemysłowego i
gospodarczego.
Z kolei o m a w i a architekturę wnętrza chaty, a więc
sprzęty, m a l o w a n i a i w y c i n a n k i . W d a l s z y m ciągu
z a t r z y m u j e się n a d o p i s e m s t r o j u l u d o w e g o różnych
stron k r a j u , łącząc go z z a g a d n i e n i e m h a f t u i k o ­
r o n k i , biżuterii i z d o b n i c t w a skórzanych części s t r o j u .
T k a c t w o , ujęte s t o s u n k o w o z b y t zwięźle, p o z n a j e m y
po opisie s t r o j u , b y wkroczyć w dziedzinę z d o b n i c t w a
w d r z e w i e i bogato eksponowanego g a r n c a r s t w a . K o ­
w a l s t w o z jego c i e k a w i e opowiedzianą historią poprze­
d z a zafoawkarstwo, które z n o w u jest wstępem d o
przedmiotów związanych z o b y c z a j e m i d o rzeźby
l u d o w e j . H i s t o r i a i a n a l i z a grafiki i obraźnictwa l u ­
dowego kończy tekst książki. W każdym w y p a d k u
autor w sposób treściwy, a l e wyczerpujący, z w r a c a
u w a g ę n a d z i e j e d a n e j gałęzi s z t u k i l u d o w e j , j e j
powiązania z o b y c z a j a m i i w i e r z e n i a m i , umiejętnie
tłumaczy specyfikę techniczną i z d r a d z a w a r s z t a t o w e
k u l i s y s z t u k i , dostatecznie o b s z e r n i e potrąca sprawę
twórców l u d o w y c h
różnych d z i e d z i n ,
wymieniając
n a z w i s k a n a j w y b i t n i e j s z y c h spośród n i c h . W ten s p o ­
sób c z y t e l n i k o t r z y m u j e rzetelną i możliwie pełną
informację. Równocześnie — j a k wspomniałem
—
186

a u t o r k i l k a k r o t n i e p r z e s t r z e g a p r z e d tandetą p o d s z y ­
wającą się p o d s z y l d s z t u k i l u d o w e j i u c z y p o s z a n o ­
w a n i a d l a w i e l k i c h wartości tkwiących w t r a d y c y j ­
nej twórczości polskiej w s i . T a k więc spełnia —
j a k sądzę — w s z y s t k i e z a d a n i a , j a k i e stają p r z e d p o ­
p u l a r y z a t o r e m . Książka z a t e m w pełni o d p o w i a d a
c e l o m j e j twórców.
Oczywiście m a m p e w n e p r e t e n s j e do a u t o r a t e k s t u
i pragnę dać i m t u w y r a z . Dotyczą o n e p r z e d e w s z y s t ­
k i m kolejności o m a w i a n i a poszczególnych gałęzi s z t u ­
k i l u d o w e j . J e s t e m w pełni świadom, że w s z e l k i układ
m a s w o j e n i e d o s t a t k i i nielogiczności i n a p e w n o
można znaleźć a r g u m e n t y przemawiające z a porząd­
k i e m , przyjętym p r z e z R e i n f u s s a . Rozdziały n i e są
ujawnione
w tekście, p r a w d o p o d o b n i e dlatego,
że
nieprzerwany nurt opowiadania m a niejako symbo­
lizować płynność podziału s z t u k i l u d o w e j n a posz­
czególne d z i e d z i n y i gałęzie. N i e m n i e j w y d a j e m i się,
że n p . wepchnięcie s n y c e r k i między t k a c t w o i g a r n ­
c a r s t w o , omówienie t k a c t w a p o o p i s a c h s t r o j u —
n i e d a się l o g i c z n i e uzasadnić. Można polemizować,
czy pomieszczenie problemu w y c i n a n k i w rozdziale
traktującym o a r c h i t e k t u r z e wnętrz, g d y w w y c z u c i u
dzisiejszego o d b i o r c y oderwała się o n a d a w n o o d
s w o i c h p i e r w o t n y c h przeznaczeń, j e s t u z a s a d n i o n e .
W y d a j e m i się j e d n a k , że tutaj a u t o r słusznie pod^
kreślą d a w n e z n a c z e n i e tej gałęzi s z t u k i , a l e w t a ­
k i m r a z i e p i e c i k a f e l należało c h y b a oddzielić od
właściwego g a r n c a r s t w a ? N i e chcę mnożyć t y c h w ą t ­
pliwości, choć może znalazłoby się i c h Więcej. O s t a ­
tecznie d o p o w i e d z e n i a t e k s t u pozwalają c z y t e l n i k o w i
zorientować się w e w z a j e m n y c h powiązaniach p o r o z ­
r y w a n y c h układem gałęzi n a s z e j sztuki l u d o w e j .
D a l s z e p r e t e n s j e dotyczą p e w n y c h opuszczeń w p o ­
kazanym materiale. W architekturze przykro uderza
w i l u s t r a c j a c h b r a k w i a t r a k ó w i młynów, choć są
to o b i e k t y d l a c z y t e l n i k a n a p e w n o c i e k a w e i c h a ­
r a k t e r y s t y c z n e . W tekście także b u d o w l e przemysło­
w e zostały n i e c o p o m a c o s z e m u p o t r a k t o w a n e
w
przeciwieństwie do z a j a z d u , który otrzymał o b s z e r n y
opis, a l e n i e został u j a w n i o n y w i l u s t r a c j i . N i e w i e m
także, c z y słusznie pominięto w b u d o w n i c t w i e a r c h i ­
tekturę miałomiastecżkową,
która n i e r a z
ujawnia
starsze t y p y polskiego sposobu b u d o w a n i a . Jeśli o m a ­
w i a się kościoły d r e w n i a n e , s t a w i a n e r a c z e j p r z e z
cieśli małomiasteczkowych i n a z l e c e n i e d w o r s k i c h
fundatorów — to Czy n i e należało wspomnieć o p l e ­
baniach, spichrzach dworskich i swironkach? Este­
t y c z n a wartość t y c h obiektów j e s t często n i e m n i e j s z a
niż kościołów i k a p l i c . Z przykrością n i e znalazłem
w tekście a n i w zdjęciach — budynków gospodar­
c z y c h , poza krótką wzmianką i j e d y n y m zdjęciem
n r 2. C h a t y d z i s i a j giną s z y b c i e j , a piękne bryły b u ­
dynków gospodarczych j e s z c z e można spotkać n a w e t
w o k o l i c a c h doszczętnie z u r b a n i z o w a n y c h .
D b opuszczeń — m o i m z d a n i e m n i e u s p r a w i e d l i ­
w i o n y c h — należy także b r a k p l e c i o n k a r s t w a . Z łyka,
w i c i i słomy powstawały i j e s z c z e powstają p r z e d ­
mioty o w y s o k i m poziomie oddziaływania e s t e t y c z ­
nego. W a r t o było zwrócić n a n i e u w a g ę c z y t e l n i k a i
N a k o n i e c j e s z c z e j e d n a , ostatnia, u w a g a . Książka
m a zainteresować c z y t e l n i k a sztuką ludową. C z y n i e
w a r t o było podsunąć m u n i e c o b i b l i o g r a f i i ? D l a t y c h ,
którzy — zachęceni pięknym dziełem i j e g o treścią —
c h c i e l i b y sięgnąć d o dzieł b a r d z i e j
szczegółowych.
C z y n i e należałoby p r z y n a j m n i e j pokrótce powiedzieć
o d z i e j a c h zainteresowań sztuką ludową, które p r z e ­
cież n i e zaczynają się o d formistów (s. 128)?
Oczywiście u w a g i t e n i e podważają w c a l e m o j e j
o p i n i i wyrażonej n a wstępie. Książka jest d o b r a i n a
p e w n o d o b r z e spełni s w o j e z a d a n i e : zbliży sztukę
ludową i j e j wartości d o człowieka współczesnego,
n a u c z y szanować ją i rozumieć.
Ksawery

Piwocki

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6839" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6819">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dc6eb2c6619dad101cd4a23382cdedde.pdf</src>
        <authentication>3e6541e65a50b23c0760cfd037dcbb86</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81549">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4534</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81550">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81551">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81552">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4215</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81553">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81554">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4, s. 244-248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81555">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81556">
                <text>Przeździecka, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81557">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81558">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81559">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81560">
                <text>I

П. 16. Maria
Konop­
ka w czasie
zara­
biania ciasta na „no­
we latka" i „byśki".

Konopka ze w s i Tatary, Józef Brzozowy I I ze wsi
Brzozówka, Czesława Kaczyńska ze w s i Piasecznia
(pow. Ostrołęka), Stanisław Lemański ze w s i Gleba
(pow. Ostrołęka).
Wydaje Się, że w y n i k i konkursu dowodzą, j a k
żywy oddźwięk znajdują wśród mieszkańców K u r ­
piowskiej Puszczy Zielonej wszelkie akcje organi­
zacyjne z dziedziny tradycyjnego rękodźieunicltwa l u doWego. Faklt ten p o w i n i e n zachęcić zwłaszcza
CPILiA do szerszego niż dotychczas zakupu dla swych

Fot. S. Deptuszewski

R

E

Herta Haselberger:
October 1961.

C
METHOD

— i l . 16; J. Swiderski

E
OF STUDYING

N

—

il. 3, 9, 10, 13; autor

Z

J

— pozostałe.

E

E T H N O L O G I C A L A R T , „Current Anthropology", vol.2, n r 4,

A u t o r k a omawianej rozjprawy, docent historii sztu­
k i n a Wydziale A r c h i t e k t u r y Wyższej Szkoły Tech­
nicznej w Wiedniu, prowadziła badania n a d sztuką
ludów afrykańskich. Wykorzystując swe doświadcze­
nia i studia teoretyczne podjęła interesującą próbę
opracowania teorii sztuki ludów n i e związanych bez­
pośrednio z nowoczesną cywilizacją.
Na wstępie rozprawy a u t o r k a określa znaczenie
przyjętego przez siebie t e r m i n u „sztuka etnologiCzna".
Obejmuje on sztukę tych ludów A f r y k i , A m e r y k i ,
Azji, A u s t r a l i i i Oceanii, które są przedmiotem badań
etnologicznych (czy antropologicznych), zastępując
dotychczas używane a niezadowalające określenia,
j a k p r y m i t y w n a , plemienna, tradycyjna, tubylcza, l u ­
dowa, sztuka ludów n a t u r y i t p . T e r m i n „sztuka etnologiczna" uważa a u t o r k a za najdokładniejszy, n a j ­
bardziej adekwatny d l a dyskutowanego zakresu sztu­
k i , ale ponieważ przedstawia o n w zasadzie definicję
negatywną — „obejmuje wszystkie przedmioty sztuki,
które n i e należą d o k u l t u r włączanych zwykle do

244

placówek k r a j o w y c h i zagranicznych k u r p i o w s k i c h
„nowych l a t e k " i „byślków". Należałoby jedynie
opracować technologię konserwacji wypieków, co
przedłużyłoby żywot wypiekanych figurek. Działal­
ność C F L i A n a t y m polu przyniosłaby z jednej stro­
n y wzbogacenie j e j sklepóW a t r a k c y j n y m i i w a r ­
tościowymi w y r o b a m i , z drugiej zaś strony przyczy­
niłaby się do zachowania, a nawet rozwoju t a k inte­
resującej dziedziny twórczości ludowej wśród miesz­
kańców K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej.

zakresu badań historyków siztuki" — można go t r a k ­
tować jedynie j a k o t e r m i n roboczy. Jak sądzi autorka,
sztuka ludów etnologicznych posiada wystarczającą
ilość wspólnych cech , b y można ją było studiować
według wspólnych metod i zasad.
T e r m i n powyższy został przyjęty w odniesieniu
do t z w . sztuk piękhydh, j a k architektura (łącznie
z kształtowaniem przestrzeni), m a l a r s t w o i rysunek,
rzeźba, rzemiosło i sztuka użytkowa, przy czym
autorka podkreśla często dość płynne granice między
t y m i działami. Nie zawsze można też przeprowa­
dzić dokładne
rozgraniczenie
między przedmiotami
artystycznymi i nieartystycznymi. Problem t e n b y l
z dawna przedmiotem dyskusji i sporów; według
zdania a u t o r k i , podstawowym wyróżnikiem jest t u
intencja artystyczno-estetyczna, jaką zawiera dzieło
sztuki.
Skrótowo został przedstawiony dalej rozwój badań
nad sztuką etnologiczną oraz i c h stan obecny, przy
czym autorka stwierdza, że w p r a w d z i e badania nad
1

1

�sztuką etnologiczną są m n i e j więcej jednakowo za­
awansowane w e wszystkich częściach świata, ale
poszczególne gałęzie t e j sztuki są t r a k t o w a n e bardzo
nierównomiernie. W badaniach n a d architekturą n p .
głównym k i e r u n k i e m zainteresowania jest zwykle
dekoracja 'budynków, a prawie zupełnie pomija się
zasady f o r m o w a n i a artystycznego domów i osiedli.
Szczególną uwagę poświęca się rzeźbie, ale głównie
rzeźbie w drewnie, k a m i e n i u i metalu, podczas gdy
rzeźba W glinie czy błocie, rzadko kolekcjonowana
w muzeach ze względu n a swą kruchość, pozostaje
prawie nieznana. Zapóźnione są także studia nad
niektórymi działami malarstwa.
Za najpilniejszą potrzebę w obecnym stanie rzeczy
uważa a u t o r k a systematyczne badania terenowe, pro­
wadzone n a wielką skalę, które objęłyby całą p r o ­
dukcję artystyczną wszystkich ludów etnologiCznych.
W badaniach n a d sztuką 'zaznaczają się cztery głów­
ne zadania; są t o : szczegółowe studia nad poszcze­
gólnymi Obiektami sztuki, biografie artystów, studio­
wanie sztuki w całej strukturze k u l t u r y oraz historia
sztuki — ustalenie stylów w sztuce etnologicznej
i i c h historycznych następstw. Szczególnie konieczne
będzie t u wszechstronne podejście do sztuki etnolo­
gicznej. Dotychczas b r a k u j e kryteriów, które ułatwi­
łyby badaczom ustalenie standardów wartości a r t y ­
stycznej sztuki ludów etnologicznych i dopomogły
w dokonaniu k l a s y f i k a c j i stylów wszystkich dzieł
sztuki. Dlatego też trzeba wypracować nowe metody
badań n a podstawie metod stosowanych przez etno­
logów i historyków sztuki, które pozwolą n a zrozu­
mienie specyficznych wartości artystycznych sztuki
ludów etnologicznych.
Szczegółowo zajmuje się autorka wstępną fazą
studiów n a d sztuką etnologiczną, omawiając zadania
i metody badań terenowych. Podkreśla t u , że w ba­
daniach n i e możma pomijać nowego gatunku sztuki,
j a k i m jest pamiątkarstwo '(tourist a r t ) , uprawiane
w ramach tradycyjnych k u l t u r plemiennych. Pod­
stawowe zadania badań terenowych, omawiane przez
autorkę, t o kolekcjonowanie, opis, w y w i a d i obser­
wacja.
Kolekcjonowanie uważa ona za niezbędne, bo
t y l k o dobrze prowadzone zbiory muzealne umożli­
wiają zachowanie dzieł sztuki, zagrożonych poważnie
w w a r u n k a c h n a t u r a l n y c h . M e t r y k a każdego przed­
miotu, oprócz danych dotyczących daty i miejsca
znalezienia oraz opisu samego przedmiotu, p o w i n n a
także zawierać w y w i a d o jego znaczeniu, pochodze­
n i u , wytwórcy i właścicielu oraz komentarz badacza,
zawierający ocenę autentyczności i prawdopodobień­
stwa uzyskanych i n f o r m a c j i . Opis udostępnia d l a
studiów n a u k o w y c h dzieło sztuki nieprzenośne l u b
niemożliwe d o nabycia.
Z t y m łączy się zagad­
nienie fotografii, rysunków oraz k o p i i w łatwym do
użycia materiale. Zdjęcia i rysunki p o w i n n y uka­
zywać obiekt w jego zwykłym kontekście. A u t o r k a
omawia t u p u b l i k o w a n e przykłady najbardziej właś­
ciwych ujęć fotograficznych. "Wywiad trzeba p r o w a ­
dzić w dwóch f o r m a c h : w y w i a d ogólny oraz i n d y ­
widualny.
"W ogólnym — badacz stawia p y t a n i a
i n f o r m a t o r o m co do wartości artystycznej danych
dzieł sztuki i nasuwających się w 'związku z n i m i
skojarzeń. W wywiadzie i n d y w i d u a l n y m rozmówca,
przede wszystkim sam artysta, p y t a n y jest o jego
osobisty stosunek do sztuki.
Dopiero porównanie
wyników wywiadów obu typów może dać właści­
w y efekt.
Obserwacja dotyczy n p . procesu pracy
artysty i n a ogół n i e napotyka w terenie więk­
szych trudności, gdyż, według doświadczeń autorki,
l u d y etnológiczne są dumne ze swych uzdolnień a r t y ­
stycznych i chętnie j e demonstrują. T u należy także
analiza postawy grupy l u b pojedynczych osób wobec
dzieł sztuki.'
Szczegółowle badanie dzieł sztuki. "W t o k u badań
trzeba ustalić autentyczność obiektu sztuki, identy­

fikując późniejsze przeróbki i — w miarę potrzeby —
rekonstruując wygląd pierwotny. Następnie p o w i n n o
silę ustalić datę i miejsce jego pochodzenia. L o k a l i ­
zacja obiektu jeSt szczególnie ważna wobec b r a k u
tradycji ustnej l u b dokumentów, 'bowiem „Wśród k u l ­
tur niepiśmiennych style czasowe utrzymują się długo
i są trudniejsze do zlokalizowania niż style lokalne
i regionalne".
Podstawowe
k r y t e r i a klasyfikacji przedmiotu,
uwzględnione przez autorkę, t o materiał, technika
wykonania, cel, treść, f o r m a i s t r u k t u r a . Za ważniej­
sze cele, którym służą dzieła sztuki, uważa autorka
użytkowość, potrzeby rytualne, kształcenie, znaczenie
handlowe, umocnienie siły i bogactw władcy (social
prestige), utrzymanie porządku i dyscypliny (social
control), wreszcie tworzenie t y l k o „sztuki d l a s z t u k i "
(art for art's sake).
Gdy b r a k u j e źródeł pisemnych i ustnych d o i n t e r ­
pretacji treści obiektu, przede wszystkim trzeba zna­
leźć w naturze ewentualny model, a następnie sięgnąć
do m i t o l o g i i , r e l i g i i i h i s t o r i i danej k u l t u r y . W razie
gdyby t o nie wystarczyło, pomocą może być metoda
interpretacji uniiateralnej', tzn. porównanie danego
przedmiotu z podobnym, który już został wytłuma­
czony, [lub metoda interpretacji wzajemnej, w której
dzieło o treści znanej t y l k o częściowo trzeba porów­
nać z i n n y m , również częściowo lecz w i n n y c h par­
tiach zinterpretowanym, t a k że się wzajemnie uzu­
pełniają. Obie te metody można stosować przy uży­
ciu przedmiotów bardzo sobie b l i s k i c h w przestrzeni
i w czasie.
"Wstępnym k r o k i e m w badaniu f o r m y jest analiza
zewnętrznej fontny przedmiotu. I n d y w i d u a l n y styl
dzieła sztuki najlepiej uwidacznia się przez porówna­
nie z podobnymi obiektami. Oczywiście jest t u za­
strzeżenie autorki o porównywaniu przedmiotów n a j ­
bliższych sobie pód względem t w o r z y w a , techniki
wykonania, celu i treści. Porównanie należy zacząć
od f o r m y całego przedmiotu, a następnie można do­
piero przejść do szczegółów. Przy porównywaniu dizieł
sztuki etnologicznej znajdują zastosowanie przeciw­
stawne pary cech stylistycznych, wypracowane w r a ­
mach studiów n a d sztuką europejską, n p . f o r m y tek­
toniczne i atektoniczne, haptyczne i optyczne, n a t u r a l i styczne i stylizowane, frontalne 1 przestrzenne. "W for­
mach tektonicznych s t r u k t u r a wewnętrzna jest wyraź­
nie w i d z i a l n a zewnątrz i zaakcentowana^ podczas gdy
w a tektonicznych n i e jest .podkreślona, a czasem
wręcz zatarta. F o r m y haptyczne najlepiej można r o ­
zumieć oglądając j e z b l i s k a l u b trzymając w ręku,
natomiast optyczne osiągają najlepszy efekt podczas
oglądania i c h z dystansu. Te ostatnie według autorki
nie są raczej wyróżniane w sztuce etnologicznej.
Obiekt o f o r m i e naturałistycznej (sensous) przedsta­
w i a n y jest niekoniecznie t a k , j a k przedmiot wygląda
w rzeczywistości, ale j a k j e s t pojmowany przez zmy­
sły
(zwłaszcza wzrok).
"W p r z e c i w n y m w y p a d k u
p u n k t e m wyjściowym d l a artysty jest jego własne
pojęcie przedmiotu. T a druga cecha stylowa przeważa
w sztuce ludów etnologicznych, więc autorka omawia
ją szczególnie dokładnie, dzieląc na k i l k a możliwych
podgrup. Dzieła o formie frontalnej przeznaczone
są do oglądania t y l k o z jednego, stałego p u n k t u .
Cecha t a wywołuje czasem wrażenie płaskości. W w y ­
padku przeciwnym trzeba Szukać różnych punktów
widzenia, b y właściwie ocenić zależność i przenika­
nie się f o r m , b y uzyskać wrażenie głębi przestrzeni.
1

A u t o r k a uważa jednak, że wymienione przeciw­
stawienia nie wystarczają w studiach n a d sztuką
etnologiczną i wstępnym zadaniem dalszych prac jest
odkrycie p a r kontrastowych, które lepiej wykażą pod­
stawowe zasady kształtowania f o r m y w sztuce etno­
logicznej.
Przez badanie s t r u k t u r y dzieła sztuki rozumie"
autorka o d k r y w a n i e współzależności i wzajemnego

245

�oddziaływania w y m i e n i o n y c h już elementów, więc
techniki, materiału, celu, treści i formy. Znaczenie
ich d l a ostatecznego stanu dzieła sztuki zmienia się
w różnych okresach. Zagadnienia te ciągle jeszcze nite
są dokładnie przebadane w odniesieniu do sztuki
etnologicznej i wymagają dalszych studiów. Й а i l u ­
stracji a u t o r k a przedstawia Itu szereg przykładów
z dziedziny h i s t o r i i sztuki europejskiej.
Końcowym zadaniem Systematycznych badań n a d
dziełem sztuki jest umiejscowienie j e j w obrębie
k u l t u r y , dó której należy, a przede wszystkim w ob­
rębie określonego stylu, oraz ustalenie, do której fazy
rozwojowej tego stylu należy.
Biografia
artysty. T e n dział badań autorka t r a k ­
tuje bardzo Szeroko. Pierwszym zadaniem jest t u
szczegółowe, chronologiczne ustalenie kolei życia
artysty, łącznie z uwzględnieniem środowiska r o d z i n ­
nego, rasowego i narodowego, wyróżnienie jego za­
interesowań i motywów twórczości. Druga część bio­
grafii p o w i n n a
ukazywać
rozwój indywidualnego
6tyiu artysty, wypunktować najważniejsze okresy d l a
jego pracy twórczej. Do dokładniejszego poznania
osobowości artysty pomagają metody psychologii i n d y ­
widualnej i grupowej. Najlepiej znaną metodą psy­
chologii i n d y w i d u a l n e j jest psychoanaliza, która w y ­
k r y w a i m p u l s y twórczości, jednak oparte n a niej ba­
dania poglądów estetycznych n i e są wystarczające.
Metoda psychologii typów wprowadza „ideały h e u ­
rystyczne" różnych typów artystów. Można ją t r a k ­
tować j a k o uzupełnienie poprzedniej, pomimo że
idealne t y p y heurystyczne posiadają pewne odchyle­
nia. Badania n a d t y m zagadnieniem są w t o k u i do
studiów n a d Sztuką trzeba stale adaptować n a j ­
nowsze ićh osiągnięcia.
A u t o r k a omawia t u tzW. t y p y konstytucyjne (Con­
stitutional type, KonstitutiontypuS). Udowodnienie
hipotezy, że t y p k o n s t y t u c y j n y powiązany jest z po­
szczególnymi Stylami w Sztuce, jest bardzo s k o m p l i ­
kowane, autorka uważa j e d n a k za p r a w i e pewne —
istnienie powiązań miedzy t y p a m i konstytucyjnymi
a Stylami w sztuce. Trzeba ustalić t y p y konstytu­
cyjne, które p o w i n n y być uwzględnione w badaniach
nad sztuką ebnologiczną, ustalić Wartość artystyczną
tej sztłuki i przeprowadzić korelacje rasowych, a n t r o ­
pologicznych i psychologicznych typów osobowości
z różnymi 'kierunkami stylistycznymi. Dotychczasowe ,
dorywcze badania n a d t y m zagadnieniem sugerują,
że można takie t y p y ustalić, trzeba jednak sięgnąć
do 'Pomocy psychologów.
Innego rodzaju klasyfikację artystów można opie­
rać n a rodzaju talentu estetycznego. Ustalone f u zo­
stały cztery t y p y podstawowe, a mianowicie: typ
zmysłowy (artysta w y d o b y w a szczególnie postrzeżenia
zmysłowe, n p . w m a l a r s t w i e k o l o r i kształt), k i n e stetyczny (artysta t w o r z y własne pojęcia ruchu i prze­
strzeni), wyobrażeniowy
(przedstawianie
własnych
wizji', często stylizacja) oraz emocjonalny.
B r a k na razie szerszych podstaw do omawiania
męskich i kobiecych typów osobowości artystycznej,
choć n p . opierając się n a własnych badaniach autorka
jest w stanie wyróżnić j e w malarstwie ściennym
zachodniej A f r y k i .
Duże znaczenie d l a sztuki etnologicznej m a t y p
eidetyczny artysty, który p o t r a f i odtworzyć z w y ­
obraźni s u b i e k t y w n y obraz przedmiotów raz dostrze­
żonych, nawet po dużym odstępie czasu. Właściwość
ta może być sztucznie wywołana l u b pobudizona przez
stosowanie środkóW wywołujących wizje, j a k na przy­
kład przyjmowanie używek, narkotyków, a nawet
trucizn.
W określeniu rodzaju talentu artysty pomaga śle­
dzenie procesu jego pracy. Ważna jest t u kwestia
kolejności w kształtowaniu ogólnej f o r m y obiektu
i detali, sprawa naśladownictw, czy ewentualnego
kopiowania.
1

24G

A u t o r k a stwierdza, że w zasadzie przeminął już
czas n a studiowanie biografii artystów, gdyż stale
zmniejsza się ilość twórców pracujących według ple­
miennych t r a d y c j i .
Studfci nad sztuką w całej strukturze
kultury.
Badacz sztuki p o w i n i e n zawsze mieć n a uwadze ca­
łość k u l t u r y , gdyż każda cywilizacja stanowi niepo­
dzielną całość. D l a wykazania pozycji sztuki w k u l ­
turze, j a k i r a n g i j e j poszczególnych gałęzi, niezbędtna jest analiza 'budowy tej k u l t u r y , stosunków i po­
wiązań między jej .poszczególnymi działami. Przykła­
dowo o m a w i a autorka powiązania między sztuką a go­
spodarką, strukturą społeczną i ideologią. Uważa ona,
że wpływ gospodarki n a sztukę jest nieco przece­
niany. № e można n a przykład uważać sztuki za l u k ­
sus, oparty n a bogactwie. Okres prosperity gospodar­
czej wpływa w p r a w d z i e n a bogactwo i ilość obiek­
tów sztuki, ale niekoniecznie n a i c h wartość a r t y ­
styczną. W 'społeezeńsiwaeh etnologicznych n a pew­
n y m poziomie gospodarczym dzięki 'podziałowi pracy
sztuka może stać się źródłem u t r z y m a n i a d l a artysty,
co uważa a u t o r k a za bardzo ważny czynnik. Z kolei
specjalny rodzaj gospodarki w y t w a r z a się w p e w n y c h
okolicach, gdzie wytwórczość czy sprzedaż obiektów
sztuki jest podstawą egzystencji. W zakresie s t r u k ­
t u r y społecznej n p . rozwój różnorodnych klas i rang
społecznych jest p i e r w s z y m w a r u n k i e m dó Specjali­
zacji artystów.
Sztuka uzależniona jest w w i e l u
punktach o d Struktury społecznej, natomiast Wpływ
satufci n a strukturę społeczną w społeczeństwach etno­
logicznych n i e jest w i e l k i .
Bardzo duży wpływ n a sztukę w y w i e r a k u l t u r a
intelektualna, do której zalicza a u t o r k a mied'zy i n n y ­
m i obyczaje i moralność, wierzenia, poezję, taniec
i muzykę. Pewne ideologie czy wierzenia wpływają
na sztukę destrukcyjnie, n p . wywołany przez nowe
idee masowy r u c h mszczenia dzieł sztuki wśród ple­
m i o n Bantu w 1Ш54 r. Na upadek tradycyjnej sztuki
plemiennej wpłynęły też w dużym stopniu misje
ohrześcijańslkie. I n n e ideologie działają n a sztukę
pobudzająco. Z kolei sztuka może przyczynić się do
rozszerzania się religii.
Wśród innych aspektów sztuki i k u l t u r y uwzględ­
nia a u t o r k a pozycję sztuki w całej k u l t u r z e danego
l u d u oraz aktualne przewodnictwo danej gałęzi sztuki.
Oczywiście badając te problemy trzeba mieć n a
względzie stałe zmiany, które zachodzą w omawianej
dziedzinie.
Historia sztuki lud&amp;w etnologicznych,
a więc chro­
nologiczne przedstawienie rozwoju stylów sztuki, jest
następnym zadaniem studiów n a d tą sztuką. Wstę­
p e m do badań historycznych jest dokonanie w y b o r u
'potrzebnych dzieł sztuki z w i e l k i e j masy obiektów,
które n i e posiadają wartości artystycznej i histo­
rycznej. Wydaje się, że a u t o r k a za mało u w a g i po­
święciła t e m u problemowi w ramach całego, t a k
szczegółowo opracowanego zagadnienia. Dalsze k l a ­
syfikowanie obiektów oraz eliminacja przedmiotów
obcego pochodzenia pozwala n a zgrupowanie i c h
w pokrewne grupy o podobnych cechach artystycz­
nych. Podobieństwa Wśród g r u p y przedmiotów z są­
siadujących regionów tworzą styl l o k a l n y , a podo­
bieństwa między dziełami z poszczególnych okresów
czasu dają możność wyróżnienia stylu czasowego.
Następnie trzeba określić charakter każdego stylu
i prześledzić jego ewolucję i upadek. Wtedy dopiero
przez porównanie motywów i stylów można ustalić
powiązania, współdziałanie i przenikanie różnych
stylów, ustanawiając w końcu szersze kompleksy
sztuki jednorodnej i l i n i e j e j rozwoju. Podejmowano
już podobne badania, w w y n i k u których zostały usta­
lone i scharakteryzowane okręgi stylowe, między i n ­
n y m i d l a .Nowej G w i n e i , A f r y k i , czy północno-zachod­
niego wybrzeża A m e r y k i Północnej.
Na poparcie swoich wywodów a u t o r k a zamieszcza
zarys h i s t o r i i sztuki etnologicznej w Afryce, T w i e r d z i

�ona, że na podstawie zebranych dotychczas materia­
łów można b y już napisać petaowarltościową historię
sztuki ludów A f r y k i , A m e r y k i północnej i Indonezji.
Przed badaczami sztuki etnologicznej stoi koniecz­
ność ustalenia, czy możliwe jest rozróżnienie w roz­
w o j u sztuki etnologicznej idealnych stylów czaso~
w y c h , podobnych do ustanowionych d l a sztuki euro­
pejskiej. Periodyzacja t a k a została już także opraco­
w a n a d l a sztuki neolitu, brązu i okresu wędrówki
ludów. A u t o r k a sądzi więc, że podobne fazy stylowe
zostaną odkryte w sztuce ludów etnologicznych, cho­
ciaż n i e jest wiadomo, czy następują one równie d y ­
namicznie j a k n a Zachodzie. Trzeba t u brać pod
uwagę specyficzną dynamikę różnych k u l t u r .
W podsumowaniu a u t o r k a stwierdza, że nieliczne
t y l k o ważne kwestie, dotyczące s z t u k i etnologicznej',
zostały do c h w i l i obecnej rożtrząśnięte zadowalająco.
Przed badaczami stoi więc bardzo wiele pracy, którą
trzeba prowadzić za pomocą dokładnie ustalonych
metod.
Artykuł H e r t y Haselberger przed oddaniem do
d r u k u został rozesłany przez redakcję „Current A n ­
thropology" do 49 naukowców całego świata, i n t e r e ­
sujących się podobnymi problemami. Z n i c h 26 za­
brało głos w d y s k u s j i ; obszerne i c h komentarze zo­

IS L I E T U V I U K U L T U R O S ISTORIJOS,

stały umieszczone W czasopiśmie równocześnie z oma­
wianą pracą.
"Większość dyskutantów nie zgodziła się z przy­
jętym przez autorkę terminem „sztuka etnologiczną".
Proponowane przez n i c h określenia, j a k „sztuka p r e industrialna", czy „nieeuropejska plemienna", w e ­
dług zdania a u t o r k i , wyrażonego w odpowiedzi, n i e
są jednak bardziej przekonywające. Zgadza się ona
ze zdaniem niektórych, że na obecnym poziomie w i e ­
dzy o sztuce ludów etnologicznych nie trzeba już
wspólnej nazwy d l a tej dziedziny Sztuki, a wystarczy
t e r m i n roboczy, za j a k i zawsze uważała przyjęte
przez siebie Określenie.
K i l k u komentatorów wysunęło konieczność usta­
lenia precyzyjnie zdefiniowanych terminów i wyjaś­
niających komentarzy, które pozwoliłyby n a dyskuto^
wanie problemów estetyki i sztuki bez nieporozumień.
Między i n n y m i atakowano definicję sztuki, podaną
w a r t y k u l e , którą jednak sama a u t o r k a t r a k t u j e j a k o
uproszczoną.
A u t o r z y komentarzy uzupełnili s t u d i u m H . Hasel­
berger szeregiem informadji o mało znanych ludach,
a także rozszerzyli jego zakres własnymi ideami i po­
mysłami.
Ewa
Fryś-Pietraszkowa

t. I I I , V i l n i u s 1961, s. 356, ilustracje.

Trzeci t o m (rec. I i I I t . — „Polska Sztuka L u d o ­
w a " , 1950, n r 2, s. 103 i 1961, n r 4, s. 248) pracy zbio­
rowej wydawanej przez Instytut H i s t o r i i przy L i t e w ­
skiej A k a d e m i i Nauk zawiera ogółem 19 opracowań
różnych tematów z h i s t o r i i k u l t u r y l i t e w s k i e j .
Część archeologiczna Obejmuje 6 artykułów {głów­
nie o wykopaliskach k u r h a n o w y c h i cmentarnych),
spośród których d w a zawierają szczególnie interesu­
jące materiały o garncarstwie. R. Jablonskyte-Rimantiene {„Garncarze wczesnego okresu żelaza w L a painia", s. 3 —16) podaje w y n i k i badań wykopalisk,
pozwalających
na odtworzenie
technologii, f o r m
i ozdób stosowanych w d a w n y m garncarstwie l i t e w ­
skim. R. VolkaiteHKulikauskiene {„Wyniki badań k u r ­
hanu w Punia", s. 41—65) o m a w i a m . i n . rekonstruk­
cje X V I I - w i e c z n y c h k a f l i reliefowych niebiesko-białych i zielonych (typu k a f l i gdańskich).
1

Część etnograficzna obejmuje 5 opracowań.
A. Vysniauskaite daje w pracy p t . „Zwyczaje
pogrzebowe w X I X i początkach X X w i e k u na
L i t w i e " (s. 132—'157) drobiazgową i c h analizę, dzieląc
cały materiał n a cztery zasadnicze okresy: choroba
i zgon, oporządzenie ciała i czuwanie przy zmarłym,
pogrzeb, obchody k u czci zmarłych.
Omawiając pierwszy okres (choroba i zgon), autor­
ka przytacza różne przepowiednie śmierci oraz zwy­
czaje związane z odwiedzaniem chorych i i c h żegna­
niem. Do ciekawszych należał zwyczaj częstowania
przez chorego w obliczu śmierci — p i w e m domowej
roboty; zwyczaj ten, notowany w X V I w., utrzymał
się w pełni W X I X w., kiedy t o jeszcze n p . pewna
chorowita w d o w a piła dziesięciokrotnie swe „piwo
śmierci". Umierającego kładziono n a podścielonej na
ziemi słomie, aby dusza mogła prędzej oddzielić się
od ciała (podobny zwyczaj istniał u nas).
Zwyczaje towarzyszące oporządzaniu ciała i czu­
w a n i u przy n i m miały przede w s z y s t k i m na celu
ułatwić nieszkodliwe odejście duszy: przez unikanie
hałasu, przez zawiadomienie bydła i pszczół, przez
pozbycie się przedmiotów „tabu" (naczynie i woda
po obmyciu ciała, odcięte włosy itd.), przez odpowied­
nie ubranie i ułożenie ciaiła oraz przez f o r m y zawia­
domienia k r e w n y c h i sąsiadów, a następnie odpra­
wienie „śermenis" (poczęstunek duszy) i „raudos"
(lament). W t y m też okresie przygotowywano trumnę,
która o d początku X I X w i e k u w y k o n y w a n a była

z sześciu desek i wewnątrz w y b i t a płótnem (wzmian­
kowane w X V I I w . t r u m n y drążone nie były już
napotykane). T y l k o w niektórych okolicach zachod­
niej i północnej L i t w y istniał zwyczaj wcześniejszego
przygotowania trumny, którą następnie trzymano na
strychu własnej chałupy l u b spichrza czy kościoła
(np. w Rusne bywało n a strychu kościoła ułożonych
100 — 200 t r u m n i e n , a jedna z napisem „18S7 m.
N. P." przetrwała t a m zapomniana aż do drugiej
w o j n y światowej).
Z d n i e m pogrzebu związane są niektóre zwyczaje
podobne do polskich, np. wkładanie do t r u m n y róż­
nych przedmiotów — n a 'Litwie były t o przedmioty,
których zmarły używał, które szczególnie lubił, albo
też monety (potwierdziły t o wykopaliska z X I X - w i e c z nych
cmentarzysk;
XVI-wieczne
źródła
mówią
0 Wkładaniu żywności). W tej części autorka omawia
kolejno: złożenie ciała do t r u m n y , likwidację rzeczy
„tabu", czas i sposób wytransportowania zmarłego,
spuszczenie do grobu, rzucanie ziemi i poczęstunek
na cmentarzu, tzw. „paskutines". Wśród bogatszych
p r a k t y k o w a n y był czasem zwyczaj spuszczania t r u m ny na haftowanych ręcznikach, które potem ofiaro­
w y w a n o księdzu.
Poczęstunek k u czci zmarłych urządzano zazwyczaj
w dziewiątym i czterdziestym d n i u po pogrzebie
(lokalnie — w innych dniach), a ponadto co r o k u
po jesiennych Zbiorach; jeszcze w początkach X X w i e ­
k u wierzono, że n a te poczęstunki zjawiają się dusze
zmarłych.
A u t o r k a uwzględnia materiały źródłowe dotyczące
L i t w y oraz Prus Wschodnich, Łotwy i Polski (Dłu­
gosz, Stryjkowski). W zakresie nowszej l i t e r a t u r y —
ogranicza się do terenu L i t w y i zagadnień ogólnosłowiańskich w opracowaniu uczonych radzieckich.
Natomiast polski czytelnik widziałby t u chętnie ze­
stawienie z naszymi badaniami (np. H . Biegeleisen:
„U kolóbki, przed ołtarzem, n a d mogiłą", L w ó w 1929;
J . Bystroń: „Słowiańskie obrzędy rodzinne", Kraków
1916; A . Fischer: „Zwyczaje pogrzebowe l u d u p o l ­
skiego", L w ó w 1921).
I . Butkevicius w a r t y k u l e pt. „Nowe dane o żmudzk i c h zabudowaniach chłopskich z X V I I I w . " (s. 1OT—
172) omawia t r z y datowane chałupy, jedną „kletis",
spichrz oraz jedną stodołę. Chałupy (1730, 1771
1 1799 r.) posiadają pośrodku obszerny k o m i n z o t w a r -

247

Г

�t y m ogniskiem, d w i e sienie, d w i e izby (brudną i czy­
stą), alkierzyk, komory i inne pomieszczenia ( w s u ­
mie 8—9). Charakterystyczne jest urządzenie komina,
bardzo przypominające opisywane w „numas", j a k
i rodzaj podcienia końcowego, tzw. „lepis", gdzie
l a t e m zbierano się n a posiłki i różne prace.
Zinwentaryzowana „kletis" pochodzi z 1753 r.
i była cała pionowo szalowana deskami p r z y b i t y m i
za pomocą drewnianych kołków. Jest to budynek
obszerny, bez okien, o k i l k u wejściach i o w i e l u po­
mieszczeniach mieszkalnych i gospodarczych. Ozdoby
Zgrupowane są w fasadowym podcieniu (drzwi, p r o ­
filowane podpory, rysie). Na ogół zachowała się duża
ilość „kletis", pochodzących z pocz. X I X w., które
są nadal używane i n d y w i d u a l n i e przez zrzeszonych
w spółdzielniach gospodarzy. Natomiast gorszy los
spotkał stodoły, które w n o w y m systemie r o l n y m
są przebudowywane l u b rozbierane. Dlatego zinwen­
taryzowana stodoła z 1756 r. stanowi rzadki dziś okaz
tego typu b u d o w n i c t w a utrzymującego się o d X V T I I
po X X wiek. Rolę najbardziej istotną spełnia j e j
część ogrzewana, tzw. „jauja" (na Żmudzi „pirtis"),
wyposażona w duży piec gliniany, a użytkowana do
suszenia zboża; po j e j ibokach znajdują się pomiesz­
czenia na plewy, a przed nią — duże klepisko, za
którym mieści się tzw. „trisienis" o ścianach z piono­
w y c h słupków, służący do składania świeżo zwiezio­
nego zboża.
M . iMasonyte w pracy pt. „Kobiece ubiory drugiej
połowy X I X i początku X X w . w regionie D z u k i j a "
(część L i t w y między Wilią a Niemnem oraz przy­
ległe tereny za Niemnem) n a s. 173'—189 podaje do­
kładne opisy poszczególnych wariantów ubiorów i ma­
teriałów, z których były one wykonywane. N a t y m
obszarze L i t w y najdłużej utrzymały się w użyciu
t k a n i n y samodziałowe. Na spódnice starszego t y p u
używano najczęściej t k a n i n y kraciastej l u b rzadziej
pasiaka ( w t y m w y p a d k u spódnica szyta z t k a n i n y
w poprzek). K r a t a była przeważnie duża i d w u b a r w n a (białoHczerwona, biało-granatowa, biało-fioletowa)
lub wielobarwna
(zielono^czerwono-czarno-fioletowa).
Używano też t k a n i n przetykanych na zapaski oraz
w drobną kratkę i pasiaki —• n a gorsety. Wierzchnie
„siermięgi" noszono z szarego l u b rzadziej — b r u ­
natnego samodziału. Bardzo w a n y m elementem zdob­
niczym były fcrajki, których znano t u aż sześć odmian
w zależności Od techniki i c h wykonania.
Szukając analogii z naszymi strojami, l u d o w y m i
można wymienić p r y m i t y w n y krój, t z w . „poncho po­
dłużne", występujący w tamtejszych tradycyjnych
koszulach (bez szwu n a r a m i e n i u i wzmocnionych
w t y m miejscu naszytymi przyramlkami). W drugiej
połowie X I X w i e k u był również noszony l n i a n y гайtuch z czerwonym w e t k a n y m l u b h a f t o w a n y m szla­
kiem. Rańtuch utrzymał się w t y m regionie o ponad
50 l a t dłużej niż w i n n y c h częściach L i t w y . Wreszcie
j a k o ubiór igłowy kobiety zamężnej używane były
czepce siatkowe występujące również u nas, a znane
w ogóle w bardzo szerokim zasięgu (O. Mulkiewiez:
„Koronki siatkowe w Kańczudze", Polska Sztuka L u ­
dowa, 1956, n r 3, s. 169—174). Wspomnieć jeszcze
należy o tzw. „nuometas" (płat najcieńszego płótna
3,5 X 0,5 im), którym m n i e j więcej do połowy X I X w .
owijano w skomplikowany sposób głowę kobiety za­
mężnej. Osiedlone n a naszych Ziemiach Zadhodnich
stare kobiety pochodzące z Białorusi i Polesia posia­
dają podobne stroje głowy, zwane w i c h nomenkla­
turze „namiotki", które według starego
zwyczaju

mają jeszcze służyć do „przykrycia rąk" po śmierci
(jako ubranie głowy służyły i c h matkom).
Charakterystycznymi elementami obecnego ubioru
kobiecego w rejonie D z u k i j a są zapaski (fartuchy)
i duże chustki naramlenne, powszechnie
noszone
nawet do ubiorów świątecznych.
Artykuł S. Bernotiene pt. „Wyrób środków trans­
portu konnego" (s. 190—198) zawiera ciekawe infor­
macje historyczne i współczesne o organizacji i tech­
nice produkcji. Dowiadujemy się пр., że jeszcze
w 1940 r. istniały całe w i o s k i trudniące się zgina­
n i e m łęków do kół. Proces p r o d u k c j i był dość skom­
p l i k o w a n y i wymagający urządzeń 'pomocniczych.
Jednorazowo wyrabiano do 100 sztuk. A u t o r k a o p i ­
suje narzędzia i sposób w y r o b u wozów i bryczek,
informując, że do X I X w . używano wozów n i e k u tych, jeszcze w X X w . spotykano sanie o płozach
wzmacnianych twardszym drzewem. N a wyjazdowych
bryczkach i sankach występowały ozdobne okucia,
ale jedynie wyginane i malowane (nie ma wzmianek
0 znanych u nas ozdobach stempelkowych). Obecnie
istnieją przy społecznych gospodarstwach rolnych
pracownie zrzeszające odpowiednich rzemieślników
trudniących się w y k o n y w a n i e m środków transportu
konnego, który jest jednak już coraz bardziej w y ­
pierany przez samochodowy. B r a k wzmianek o współ­
czesnych ozdobach.
Wreszcie artykuł V. M i l i u s a p t . „W sprawie badań
nad rzemiosłami w i e j s k i m i " (s. 199—214) o m a w i a za­
równo materiały historyczne j a k i zebrane od 1957 r.
w akcji badań terenowych. Ciekawe, że n a L i t w i e
garncarstwo zaliczane jest — obok krawiectwa, tkac­
t w a i przędzenia —• do rzemiosł w y k o n y w a n y c h przez
kobiety, a nawet były okolice, gdzie p r a w i e każda
kobieta umiała toczyć garnki', które następnie w y ­
palała w zwykłym piecu kuchennym,. Ponadto m a
swoją wymowę zdjęcie fotograficzne z 1951 r. przed­
stawiające toczenie garnka n a kole sponowym.
Artykuł stawia szereg zagadnień, takich j a k : skąd
r e k r u t o w a l i się rzemieślnicy (od pierwszych w z m i a ­
nek w X V I w.), j a k i e były w a r u n k i n a u k i i pracy,
miejsce pracy, narzędzia, sposoby
wynagrodzenia
1 sprzedaż n a j a r m a r k a c h oraz różne zwyczaje. A u t o r
podsumowuje dotychczasowe materiały i odpowiada
na k i l k a podstawowych pytań, a mianowicie: co
litewscy rzemieślnicy d a l i sąsiadom, a co od nich
zapożyczyli, j a k i jest wkład mniejszości narodowych
KRosjan, Żydów, Tatarów — b r a k wzmianek o Po­
lakach) i wpływ stylów historycznych. Praca jest
t y m cenniejsza, że zajmuje się szeregiem zagadnień
mało na ogół w literaturze fachowej poruszanych
(prace polskich etnografów opublikowane zostały
w I t . „Etnografii Polskiej", Wrocław 1958).
Ponadto książka zawiera opracowania takich te­
matów, j a k : ,Paralot" A. Griskieviciusa (połowa
X I X w.), kowieńska mennica ( X V I I w.), działalność
stow. „Kultura" (okres międzywojenny), organizacja
sztuki w okresie pierwszej L i t e w s k i e j R e p u b l i k i Rad
(1918—1919), litewska g r a f i k a (głównie książkowa
X V I — X I X w.), litewskie zbiory grafiki, pejzażysta
Kaj. Sklerius (okres międzywojenny), b y t i k u l t u r a
pracowników cementowni w N a u j o j i A k m e n e (mia­
sto założone w 1952 r. — zestawienie interesujących
przemian socjologicznych).
Omawianą publikację uważać można za dalszą
cenną pozycję w serii historii k u l t u r y litewskiej.
Maria

Przeździecka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6213" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6193">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/777bf0dd37945accc773303e72e9306a.pdf</src>
        <authentication>bbc41ba69ec8efc086d9789dbb48ebb1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73981">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5628</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73982">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73983">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73984">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5232</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73985">
                <text>Recenzje/B arbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73986">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17) s.139-150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73987">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73988">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73989">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73990">
                <text>recenzje

139

islam. Orientacja. Ornament
Ilość paciorków u ż y t y c h do m u z u ł m a ń s k i c h s z n u r ó w modlitewnych nie
jest dowolna. Najczęściej jest to jedna z wielokrotności liczby trzy: 33, 66,
99, o z n a c z a j ą c a imiona Allaha. Po dodaniu ostatniego, znanego tylko Jemu
imienia - 100. To tylko jeden przykład matematycznego u p o r z ą d k o w a n i a
religijnego instrumentarium i metafizycznego znaczenia, jakie przypisuje
się liczbom.
„Czystość formy i doskonałość stylu świadczy o czystości duszy" - to
werset Koranu ozdobnie wykaligrafowany na mosiężnej lampie z Maroka.
Doskonałość sztuki w pojęciu m u z u ł m a n ó w była m o ż l i w a jedynie jako od­
wzorowanie idealnego porządku wszechświata. J u ż po przekroczeniu progu
wystawy podziwiamy zawieszony nad głowami perski kobierzec z motywem
ogrodu o b r a z u j ą c y m zasady kierujące kosmosem. Porządek ten poznawano
dzięki naukom: astronomii, fizyce i przede wszystkim matematyce. Ich sens
Islam. Orientacja.
w y n i k a ł jednak z metafizyki będącej podstawą wszechrzeczy. Idąc dalej,
Ornament
przekonujemy się o zapomnianej przez nas bliskości p o m i ę d z y tymi gałę­
M u z e u m Etnograficzne
ziami wiedzy a wierzeniami, o łączącym je j ę z y k u liczb i symboli.
w Krakowie
W n ę t r z e sali budzi skojarzenie ze szkatułką, swoim dopracowaniem
3.10.2009-26.09.2010
bliską dziełu sztuki. Światła gwiazd powoli p r z e s u w a j ą się po posadzce
i ściankach, w których misternie wycięto wzory ze świata islamu. Oriental­
ne w n ę t r z a stają się bliskie, kolejne segmenty przywołują sfery codziennego życia: w domu, w świątyni,
w podróży, na wojnie. Ekspozycja maksymalnie wykorzystuje niewielką p o w i e r z c h n i ę , przekształcając ją
w świątynię liczb. Pomieszczenie p o d p o r z ą d k o w a n o zasadzie centrum - peryferia: w środkowym kręgu
poznajemy znaczenie motywów, których rozwinięcie wytropimy w głębi sali. Zgodnie z tym w berberyjskim naszyjniku odkryjemy myśl o boskiej doskonałości, opozycji płci i ziemskiej w ę d r ó w c e . S z k a t u ł k a
okazuje się być łamigłówką, bo jej zaszyfrowaną zawartość m o ż n a odczytać dopiero po z ł a m a n i u kodu;
wcześniej jesteśmy tylko analfabetami zachwyconymi barwami szatami, wyszywanym obuwiem, l u sterkiem-oczkiem pierścienia, biżuterią i amuletami. Posługując się specjalnym „dekoderem", m o ż e m y
odczytać informacje zapisane w dywanach koczowników. Wystawa pozwala nam pogodzić estetyczną
kontemplację z intelektualną lekturą.
Cenzura literacka owocuje czasami z a g a d k o w ą literaturą. Dyscyplina islamu spowodowała natomiast
n i e z w y k ł y rozwój sztuki charakteryzującej się horror vacui w kierunku ornamentyki. Z takich form sym­
bolicznych, jak koło (Allah), trójkąt (człowiek) czy gwiazda sześcioramienna (rozprzestrzenianie się reli­
gii) wyprowadzano w geometryczny sposób coraz bardziej fantazyjne motywy dekoracyjne. Jednak tabu
sporządzania w i z e r u n k ó w stworzeń nie zawsze było poparte lękiem przed numinosum, stąd naginano
zakaz, nadając wzorom kształt kojarzący się z poszczególnymi z w i e r z ę t a m i . Wśród figur geometrycznych
m o ż n a zatem napotkać postacie zwierzęce i ludzkie.
Pieczołowicie przygotowana ekspozycja o starannie p r z e m y ś l a n y m kształcie prezentuje nieprzypadkowość form, jakie przybierały przedmioty codziennego u ż y t k u i ewolucję zdobiących je ornamentów. Ujaw­
nia tropy z n a c z e ń w przystępny sposób, poprzez strukturę równie regularną j ak one. Z budynku muzeum
wyjdziemy z dopracowanymi na ś w i a t o w y m poziomie materiałami informacyjnymi - przewodnikiem
i „dekoderem dywanowym", ale co w a ż n i e j s z e , bogatsi o jeden z kluczy do kultury świata islamu.
Michał

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

Nałęcz-N

leniewsk

�recenzje

140

Czy barbarzyńcy marzą o r ó ż o w y c h owcach?
Wydaje się, że zmiany w postrzeganiu ludowości, polegające na rozsze­
rzaniu pola jej definiowania, przyswajaniu muzeum najpopularniejszych
m e d i ó w (fotografii, video), zmienianiu instytucji z a m k n i ę t e j i sierjoznej
w otwartą i a w a n g a r d o w ą - to robota na całe pokolenie. Ludzie M E K - u
od dwóch lat konsekwentnie oczyszczają kulturę etnograficzną z obciachowości i przywracają ją do u ż y t k u publicznego. Robiąc burze m ó z g ó w w jakuzzi w y p e ł n i o n y m k a w ą (inaczej być nie m o ż e ) , w y t w a r z a j ą kolejne pro­
jekty w ramach szeroko zakrojonego programu powodowania, że na widok
zawartości muzeum z tak trudnym PR-owo materiałem jak eksponaty etno­
graficzne człowiek m ó w i : „Wow". Co jest dziś najbardziej trendy? Dizajn.
Co to jest etnodizajn?
Pokazali więc dizajn zaszczepiony etnografią, czyli etnodizajn. Wydaje się,
oraz Naturalne zasoby
że tym dokonaniem uderzyli w sufit, bo nie da się w y m y ś l i ć j u ż nic bardziej
polskiego dizajnu
„wow" - lecz w y g l ą d a na to, że ich nie interesuje, co się komu wydaje.
M u z e u m Etnograficzne
W g ł ó w n y m gmachu M E K - u (wystawa Co to jest etnodizajn?), niczym
w Krakowie
w n u k i na kolanach dziadków, siedzą eksponaty etnodizajnerskie wśród
3.10.2009-26.09.2010
obiektów stałej ekspozycji zastanych in situ. Te nowe m a s k u j ą się wśród
starych jak drapieżniki w d ż u n g l i , dlatego na podłodze p r z e r y w a n ą linią
wykreślono kierunek zwiedzania, a czerwonymi iksami - obecność etnodizajnu. Jest to r o z w i ą z a n i e naj­
prostsze z m o ż l i w y c h - niczego nie r u s z a ć , tylko umieścić obiekt przetworzony dziś obok pierwowzoru
sprzed wieku - a j ednocześnie trudne chyba do w y m y ś l e n i a , bo naturalnym odruchem muzealniczym j est
ustawienie eksponatów w pustej, białej sali. Czerwone krzesło o ośmiu nogach umieszczono obok krzesła
wiejsko-przaśnego, lampa „ d m u c h a w i e c " z metalowych profili wisi przy podobnym „ d m u c h a w c u " , czyli
ludowym „świecie" z papieru i wstążek. Nałożenie na siebie dwóch przestrzeni wystawienniczych daje
potrójny efekt. Legitymizuje dizajnerski przedmiot. T ł u m a c z y go widzowi (czasem m o ż e zbyt dosłow­
nie, a czasem poza pierwotnym sensem, ale przecież chodzi o wzór, nie o sens). Przy okazji zaś w y c i ą g a
przedmiot prototypowy z kurzu i półmroku „ekspozycji stałej" - pokazuje, że potencjalnie on też mógłby
stać się pokarmem dizajnera albo nawet widza. Wszak k a ż d y z nas ma w sobie coś z bricoleura. W o d z ą c
spojrzeniem dookoła etnodizajnerskie) rzeczy, dostrzega się mnóstwo eksponatów, które też m o ż n a by
przejąć, przerobić, postawić sobie w domu. Efekt poznawczy takiego działania jest fenomenalny. Starocie
zaczynają żyć. N o w i n k i nabierają prestiżu. W i d z zamienia się w uczestnika.
W sierpniu z w i e d z i ł e m prze­
krojową w y s t a w ę dizajnu włoskiego
w muzeum Triennale w Mediolanie.
Była liczebnie bogatsza, umieszczo­
na w szeregu przestronnych białych
sal, ale zarazem zimna specyficznym
chłodem, który powstaje z lęku zwy­
kłego przechodnia wobec wzornictwa
przemysłowego (bo taki l ę k jest, to
lęk bycia nie na czasie). W dodatku
i m bardziej ergonomiczny, pluszowy
czy wygodny, tym większą czuło się
frustrację z powodu tabliczki: „Nie
dotykać" (i spojrzenia czujnej pani).
„ N i e d o t y k a ć " w m u z e u m przed­
miotów, w które gromady d i z a j n e r ó w

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�recenzje

141

i fabrykantów włożyły swoje naj­
lepsze koncepcje i środki właśnie
po to, by je u c z y n i ć dotykalnymi!
W M E K - u niestety frustracja „Nie
dotykać" pozostaje - nie m o ż n a
usiąść na krześle ani pojeździć na
rowerze - ale przynajmniej znika
chłód w atmosferze radosnego sa­
fari, w y ł a w i a n i a dizajnu z ciepłej,
zagęszczonej przestrzeni etno.
W Esterce są z kolei Naturalne
zasoby polskiego dizajnu przywie­
zione ze Stalowej Woli i wyeks­
ponowane w ś r ó d autentycznej,
p a c h n ą c e j słomy, która leży na
podłodze. Tylko polskie wyroby:
od n a d r u k ó w na koszulki, przez
dziwne,pustewśrodkuskorupy,po
drewniany k r z y ż z pamięcią flash.
Że też to się w Polsce dziej e. Serce rośnie i u ś m i e c h na twarz wypływa. („Chłopska miłość", gejowski T-shirt
z nadrukiem a la wycinanka kaszubska).
Obie te wystawy w M E K - u są takie ciekawe, bo p o k a z u j ą przedmioty, które chciałoby się m i e ć , wyj ść
znimi.Samzchęciąodjechałbymdodomunaetnorowerze,natomiastredaktornaczelnanamoichoczach,
pod nieobecność obsługi, głaskała różową owcę i fdcowy fotel. Rzeczy b u d z ą tęsknotę, a w r ę c z p o ż ą d a n i e :
to z u p e ł n i e odwrotnie n i ż na typowej ekspozycj i , gdzie c z ł o w i e k porusza się w ś r ó d wyalienowanych
o b i e k t ó w o niejasnych znaczeniach. Efektem aureoli r o z c i ą g a j ą e t n o d i z a j n e r s k ą fajność na etnograficzność w ogóle. J e d n o c z e ś n i e m o t y w u j ą do d z i a ł a n i a , g d y ż takie eksponaty m o ż n a m i e ć , m o ż n a
ich skutecznie p o s z u k i w a ć - są w sprzedaży, i n s p i r u j ą c o d z i e n n o ś ć . Po zaliczeniu MEK-owskich
wystaw, c h o d z ą c w T-shircie z ludowym
kogutkiem, m o ż n a się w dodatku p o c z u ć
k i m ś bardziej wtajemniczonym. M o ż e to
prozaiczne, ale tego typu powierzchowne
wtajemniczenia są w stanie z m i e n i a ć ludz­
kie postawy.
I jeszcze jedno: wystawa nie wymaga
prawie ż a d n e j w s t ę p n e j wiedzy, by m o ż n a
c z e r p a ć z niej d u ż o satysfakcji. W dysku­
sji, którą prowokuje (czy ta rzecz jest etno
czy eko?, a w tej rzeczy co takiego jest
etno?, a czy ta p a s o w a ł a b y m i do d u ż e g o
pokoju?), u c z e s t n i c z y ć m o ż e i chce k a ż ­
dy. Krakowskie muzeum, t w o r z ą c p e w n ą
o d m i a n ę ponowoczesnej c h ł o p o m a n i i , po
raz kolejny pokazuje, ż e etnograficzność
to niekoniecznie obciach. To w z b i e r a j ą c a
fala.
Dariusz

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

Żukowski

�recenzje

142
Jak być dewiantem

Wydana przez P W N w serii Biblioteka Socjologiczna książka Outsiderzy
to sztandarowy przykład pracy poświęconej dewiacji i tekst kluczowy dla teo­
rii etykietowania. Materiał empiryczny Howard S. Becker zebrał w barwnym
otoczeniu palaczy marihuany i m u z y k ó w rozrywkowych w końcu lat czterdzie­
stych w słynnym z badań terenowych nad grupami marginalizowanymi mieście
Chicago. U w a ż n a obserwacja, dokładna analiza uzyskanych danych prowadź,
autora do ciekawych wniosków, dz.ęk, którym tworzy bogaty obraz dewiacji.
Becker stara się opisać outsiderów zarówno jako członków grup dewiacyj­
nych, jak i ludzi uwikłanych w sieć relacji z konformistami - osobami które nie
dopuszczają się czynów uznawanych za dewiacyjne. Dlatego pisząc o muzy­
kach, obserwuje, jaki wpływ na ich decyzje mają opinie ich małżonek, pisząc
o palaczach marihuany, przygląda się policjantom .prawodawcom usiłującym
stworzyć formalne b J e r y unieniożUwiaiace dostęp do konop,, Przez a n a l L ę
Howard S. Becker
stanowiska osób łamiących społecznie uznane normy opowiada o tych którzy je
Outsiderzy. Studia
tworzą, przestrzega,ąich Jednocześnie sygnalizuje ze prosty podz,ał'naosoby
które popełniają czyny dewiacyjne, te które tego nie robią nie wyczerpuje da­
z socjologii dewiacji
jących
s,ę zaobserwować postaw dlatego wyróżnia jeszcze owa typy zachowam
P W N , Warszawa 2009
fałszywe oskarżanie i działanie skrycie dewiacyjne!
Punktem wviśria dla teoretvrznei stronv nrarv Iwłn zwrócenie nwacri na to iak nsnłw trzecie klawfiknia
zachowana
ustano"
S y c h o s ó b Ł

zaczynu

fcór3S

(U
J
&gt; ^
konsekwencją zastosowania przez mnych reguł sankc,, wobec
Becker, jak i inni przedstawiciele nurtu interakcjonizmu symbolicznego, wykorzystuje pojęcie kariery do
opisu zmiennego stosunku podmiotu do czynów dewiacyjnych. Słowo to, użyte poza kontekstem życia zawo­
dowego, nie implikuje tendencji wzrostowej, wspinania się po szczeblach. Przebieg kariery zależy od rodzaju
i jakości interakcji człowieka - w tym przypadku dewianta - z otoczeniem. Dlatego też może prowadzić do
chwilowego wycofania, porzucenia czynów dewiacyjnych bądź ich nasilenia.
Bardzo przyjemna w lekturze jest część pracy poświęcona analizie materiału empirycznego. Autor, sta­
rając się pokazać, jak może się potoczyć kariera palacza marihuany, śledzi proces opanowywania techniki
palenia, podkreśla rolę bardziej doświadczonych dewiantów w toku nauki dostrzegania efektów palenia
i, co kluczowe, czerpania z nich przyjemności. Do tego jednak dojść może dopiero wtedy, gdy przyszły palacz
zbagatelizuje obawy ewentualnych sankcj, ze strony otaczających go niepalących oraz gdy znajdzie źródło
dystrybucji narkotyku Pracując jako muzyk rozrywkowy Becker poznał język ideały i dylematy tej grupy
zawodowe, Przedstawia konflikt pomiędzy muzykam,, ich odbiorcami oraz związany z tym problem grania
muzyk, komercyjnej kosztem rezygnacji z osobistych ambicji Doprowadza to do polaryzacji postaw wśród
m u z y k ó w z których każdy racjonalizuje swój wybór Osobny rozdział poświęcony jest wojującym reforma­
torom" krzyżowcom moralis om" którzy według Beckera chcąc osiągnąć swój cel - stworzyć nowe reguły
- wykorzystują wsparcie profesjonalistów, ń a przykład, psychologów .psychiatrów.
W ostatnim rozdziale, który powstał kilka lat po napisaniu pozostałych, autor ustosunkowuje się do krytyki
przedstawianych przez siebie tez . Wytykano mu, że nie wytłumaczył, dlaczego niektórzy decydują się łamać
powszechnie przyjęte normy. Becker przyznaje, że to, co niefortunnie nazwano „teorią etykietowania", teorią
sensu stncto nie jest. To jednak me zmienia faktu, ze serdecznie polecam lekturę tej książki, bo nawet jeśli
me odpowiada napytame „dlaczego?", mów, w,ele o tym „jak?".
e d n o s t k a

Katarzyna

BARBARZYŃCA

Nowak

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�recenzje

143

Brud to coś, co nie jest na swoim miejscu
arjun appadurai
Te słowa Mary Douglas z Czystości i zmazy są trafną metaforą pojęcia
mniejszości. Jednostki inne, różniące się od ogółu przeszkadzają - są jak
brud i trzeba je usunąć. Problem znika, gdy mniejszości pozostają na swoim
esej o geografii gniewu
miejscu, w swoim kraju. Na obcej ziemi stają się zapalnikiem konfliktu, któ­
ry wybuchnie nieuchronnie i nieodwołalnie. O logice, zalążkach i skutkach
tego procesu traktuje najnowsza książka Arjuna Appaduraia.
We wstępie autor wyjaśnia, że Strach przed mniejszościami
jest próbą
znalezienia sposobów na to, by „globalizacja zaczęła działać na rzecz tych,
którzy potrzebują jej najbardziej i mają z niej najmniej" (s. 9). Appadurai
szuka odpowiedzi na zasadnicze pytanie: dlaczego idea globalizacji wpro­
wadzona w życie czasem skutkuje czystkami etnicznymi czy skrajnymi
formami przemocy politycznej wymierzonej w ludność cywilną. Zwraca
uwagę na to, że istnieje prosta droga od narodzin ducha narodowego i to­
A r j u n Appadurai
talnej kosmologii świętego narodu do pojęcia czystości etnicznej, którego Strach przed
mniejszościami.
konsekwencją jest etnocyd. Ów schemat powstawania przemocy nałożony
Esej o geografii gniewu
na współczesną dynamikę globalizacji potęguje wzrost nierówności pomię­
P W N , Warszawa 2009
dzy narodami, klasami, regionami.
Kto jest lontem w tym dynamicie, dowiadujemy się z pierwszych stron
książki, ale co działa jak płomień? Refleksja Appaduraia, oparta na wła­
snych obserwacjach oraz wnioskach innych komentatorów rzeczywistości,
prowadzi do dwóch wniosków.
Pierwszy z nich to „lęk przed niezupełnością". Przemoc jest nienawiścią w akcji, a nienawiść pojawia
się, gdy istnienie nielicznych przypomina większości „o niewielkiej luce pomiędzy ich kondycją jako
większości a horyzontem nieskalanej narodowej całości, czystego i nieskażonego narodowego ethnosu"
(s. 18). Autor dostrzega niepokojącą prawidłowość w dobie nowoczesności: na coraz większąskalę rozwija
się podejrzliwość różnych narodów co do prawdziwej tożsamości etnicznej sąsiadów. Powoduje ją ciągłe
liczenie i określanie populacji oraz troska o własną narodowość, która w konsekwencji może prowadzić
do poczucia wyjątkowości własnej nacji, a tym samym chęci chronienia jej czystości. Historia dostarcza
nam przykładów pokazuj ących, co się dziej e później. Appadurai ilustruj e swoj e rozważania przypadkiem
muzułmanów w Indiach, a dokładnie ich pogromem w stanie Gudżarat w 2002 roku.
Drugi wniosek dotyczy strachu. Strachu przed małymi liczbami. Przed jednostkami, które kojarzą się
z elitami, oligopolami i tyraniami. Przed wybudzonym upiorem spiskowca, szpiega, zdrajcy czy rewolu­
cjonisty. Przed wprowadzanym w sferę interesów publicznych wątkiem prywatności. Appadurai naświetla
problemy, które, choć niewątpliwie istotne, są niezauważalne i zanurzone w mroku codzienności. Strach
przed mniejszościami
stawia przed nami wielki znak: „STOP" i zmusza do zastanowienia.
Esej napisany jest przystępnym językiem i zabarwiony ironią, a teorię popierają przykłady z prze­
szłości i współczesności. Obraz rzeczywistości, który wyłania się z książki, przytłacza. Do kogo ten tekst
jest skierowany? Nie tylko do przeciwników podążającej w złą stronę globalizacji czy globalizacji w ogó­
le, lecz przede wszystkim do entuzjastów tego procesu, by dostrzegli to, na co dotychczas nie zwracali
lub nie chcieli zwracać uwagi. Na postępującą geografię gniewu, na ideobójstwo i cywilizacjobójstwo,
na skutki, których nie wzięli pod uwagę.
Beata

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVÑCA

Turek

�recenzje

144
Mówiąc o n i e w y r a ż a l n y m
Pojednanie powinno oznaczać
Polityka pojednania oznacza równy podział

zaufanie.
nieufności.

- Innocent Rwililiza
Strategia antylop to wstrząsająca opowieść o losach m i e s z k a ń c ó w powiatu
Nyamat leżącego na południe od Kigali, stolicy Rwandy. Kraju, w k t ó r y m
w 1994 roku dokonano ludobójstwa - w jego wyniku śmierć poniosło blisko
milion ludzi. 1 stycznia 2003 roku wszedł w życie prezydencki dekret po­
z w a l a j ą c y na warunkowe zwolnienie z w i ę z i e ń części u c z e s t n i k ó w masakr.
S k a z a ń c y po odbyciu zorganizowanego przez rząd szkolenia powrócili w ro­
dzinne strony. Tam zobaczyli własne pola, które j u ż do nich nie należały.
Spotkali swoich bliskich, którzy często, w ciągu dziesięcioletniej rozłąki,
Jean Hatzfeld
o ułożyli sobie życie. Musieli stanąć twarzą w twarz z przyjaciółmi
Strategia antylop
[ krewnymi swoich ofiar. Ale przede wszystkim ci, którzy kilka lat wcześniej
Czarne, Wołowiec 2009
ukrywali się przed uzbrojonymi w maczety sąsiadami, dziś z n ó w mieli żyć
obok nich.
Jean Hatzfeld pracował jako korespondent wojenny na terenie Konga, Haiti, byłej Jugosławii, Algierii,
Burundi. Jednak to właśnie Rwanda i konflikt p o m i ę d z y H u t u i Tutsi stały się jego obsesją, której owo­
cem są książki Dans le nu de la vie („Nagość ż y c i a " ) , Une saison de machettes („Sezon maczet"), Strategia
antylop. O ile w pierwszej z nich autor w y s ł u c h u j e relacji ocalałych, o tyle w drugiej oddaje głos katom.
Trzecia to p o r u s z a j ą c a dokumentacja procesu pojednania m i ę d z y jednymi i drugimi.
Francuski reportażysta z a u w a ż a , że osoby, które ocalały z klęsk żywiołowych lub katastrof, takich jak
wojny, czystki etniczne, okupacje, potrzebują dać świadectwo tego, czego doświadczyły i robią to w spo­
sób spontaniczny. Ale „po p r z e ż y c i a c h z czasów ludobójstwa ocaleni i zbrodniarze wybierają milczenie,
z trudem przychodzi i m opowiadanie o eksterminacji, której doświadczyli" (s. 86). Hatzfeldowi udaje się
skłonić ich do rozmów. Pisarz długo powstrzymuje się od własnych komentarzy. Dzięki temu czytelnik
pozostaje sam na sam z bohaterami, musi się z nimi z m i e r z y ć osobiście. N i k t nie pomaga, nie amortyzu­
je tego d o ś w i a d c z e n i a . Autor pojawia się w momencie, gdy ciężar tego „bezpośredniego" kontaktu staje
się niemal nie do u d ź w i g n i ę c i a . Przychodzi z pomocą, m ó w i , czym dla niego jest dramat rwandyjskiego
ludobójstwa i jak sam się z n i m zmaga.
Z wypowiedzi ofiar i oprawców w y ł a n i a się świat n a b r z m i a ł y od niepewności i nieufności, niewypo­
wiedzianych oskarżeń, ale też k o m p r o m i s ó w i nadziei na b e z k r w a w ą przyszłość. Wydaje się, że wysiłek
włożony w bezkonfliktowe życie w sąsiedztwie jest tak niewyobrażalny, jak n i e m o ż l i w e jest ostateczne
pojednanie, którego podstawy starają się tworzyć rząd i organizacje humanitarne. M i e s z k a ń c y Kraju
Tysiąca W z g ó r z co dzień mierzą się z tymi emocjami, żyjąc obok siebie, chodząc do tych samych barów
i kościołów. K a ż d e g o dnia zastanawiają się, jak w tej sytuacji z a c h o w a ć godność. Czy podanie ręki lub
wypicie piwa z mordercą jest r ó w n o z n a c z n e z brakiem szacunku dla bliskich? Jaka jest różnica m i ę d z y
z a p o m n i e ć a w y b a c z y ć ? Jak m ó w i ć o ludobójstwie, kiedy jest się jednym z nielicznych, którzy ocaleli?
Czy mamy prawo w y p o w i a d a ć się w imieniu tych, którzy stracili życie ? Pytania, które nurtują r o z m ó w c ó w
Hatzfelda, dają poruszający obraz sytuacji H u t u i Tutsi. Jednocześnie m ó w i ą jednak o tym, co wspólne
nam wszystkim: wspomnieniach, wybaczeniu, pojednaniu, nadziei.
n

a

n o W

Katarzyna

BARBARZYŃCA

Nowak

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�recenzje

145

Emocjonalni socjologowie
Kiedy August Comte tworzył podwaliny nauki pozytywnej, w s k a z u j ą c
na jej królową socjologię jako najbardziej rzetelną z nauk, pragnął wyeli­
m i n o w a ć spekulację i emocje z metod poznania. Te drugie nie tylko nie
powinny targać duszą badacza, który w n i e z m ą c o n y m spokoju tworzył po­
zytywny wymiar praw naukowych, ale nawet nie n a d a w a ł y się na porządny
przedmiot obserwacji, k t ó r y m były fakty fizyczne. Niespełna sto pięćdzie­
siąt lat po śmierci Comte'a rodzi się jednak dziedzina, której nazwa brzmi
jak oksymoron w kontekście nauk wielkiego mistrza. Najbardziej ciemny
i nieopanowany element w człowieku, coś, co wydostaje się spod w s z ę d o ­
bylskiej w ł a d z y butnego rozumu - emocje - staje się nową k a n w ą r o z w a ż a ń
naukowych, kanonem w dziedzinie wiedzy, która od niego uciekała i która
z założenia nie była n i m zainteresowana.
W latach siedemdziesiątych rodzi się socjologia emocji. Rozróżnienie
Jonathan H . Turner
Maxa Webera na d z i a ł a n i a racjonalne i afektywne nie tylko traci na ostrości, ale chyba także gubi swój sens. Najnowsze badania neurobiologiczne
Socjologia emocji
w s k a z u j ą jednoznacznie, że emocje i rozum nie są j u ż p r z e c i w i e ń s t w a m i ,
&gt; Warszawa 2009
a co w i ę c e j , rozum nie jest m o ż l i w y bez afektywnego komponentu psychiki.
Emocje są żyroskopem postępowania. Pozwalają na utrzymanie kursu pod­
jętej działalności w różnych sytuacjach i dzięki n i m jednostki mogą doświadczać pozytywnych przeżyć
a u n i k a ć negatywnych. Skąd emocje pojawiły się w socjologii? C o ś musiało ulec zmianie - czy emocje
zmieniły się na tyle, by mogły w k r o c z y ć do b a d a ń socjologicznych, czy m o ż e z m i e n i ł a się socjologia? Jak
się przekonamy, z a r ó w n o jedno, jak i drugie.
W ciągu trzydziestu lat istnienia socjologia emocji przerodziła się w samodzielną dyscyplinę z dość pokaź­
nym dorobkiem i wieloma znanymi w środowisku socjologicznym nazwiskami, dlatego nie dziwi pojawienie
się całościowego opracowania i zbiorczego zestawienia jej dotychczasowych osiągnięć. Nakładem Wydaw­
nictwa P W N ukazała się na polskim rynku książka Jonathana H . Turnera i Jana E. Stetsa Socjologia emocji.
Publikacja ta ma przedstawiać stan badań nad emocjami. Autorzy, dostrzegając złożoność i wieloaspektowość
dotychczasowych prac badawczych, wyróżniają siedem różnych podejść teoretycznych, w których pojawiają
się emocje w socjologii. Są to: teorie dramaturgiczne i kulturowe, teoria rytuału, interakcjonizm symboliczny,
interakcjonizm symboliczny z elementami psychoanalitycznymi, teoria wymiany, teoria strukturalna oraz
teoria ewolucyjna. Należy dodać, że zaproponowany podział nie jest ani wyczerpujący, ani jedyny możliwy,
w opinii autorów ma ułatwić orientację w prezentowanej materii badań.
Każdy rozdział pokazuje dotychczasowy dorobek i sposób prowadzenia badań nad emocjami w poszcze­
gólnych szkołach. W latach siedemdziesiątych pierwszorzędnym przedmiotem zainteresowania socjologów
emocji był wpływ emocji na jaźń, a także sposób, w jaki interakcje są kształtowane przez emocje, „jak w lu­
dziach wytwarza się przywiązanie i zaangażowanie emocjonalne wobec struktur społecznych i symboli kul­
turowych, jak emocje podtrzymują i zmieniają struktury społeczne i symbole kulturowe oraz jak struktury
społeczne i symbole ograniczają doświadczenie i ekspresję emocji" (s. 38).
Z kolejnych rozdziałów książki dowiadujemy się, dzięki czemu możliwe stało się wkroczenie tematy­
ki emocji do socjologii. Od czasów Comte'a zmieniła się i sama dyscyplina, i sposób podejścia do emocji.
Teorie dramaturgiczne oraz kulturowe akcentują występ jako sposób funkcjonowania człowieka w świecie
społecznym. „Scenariuszem przedstawienia są przekonania kulturowe i normy dotyczące tego, jakie emocje
mogą i powinny być doświadczane oraz w y r a ż a n e w określonych sytuacjach" (s. 38). Teorie rytuału wskazują
na znaczenie interakcj i, które synchronizuj ą i rytmizuj ą ludzkie stosunki. Emocj e są pobudzane właśnie przez
relacje i rytm, a następnie reprezentowane symbolicznie, szczególnie w sytuacjach solidarności grupowej.
Po zajściu procesu symbolizacji j u ż same myśli o symbolach mogą wywoływać emocje.
T a n E

P

3-1

(1G-11) 3 0 0 3

BARBARZYŃCA

W

N

S t e t s

�recenzje

146

Teorie interakcjonizmu symbolicznego akcentują znaczenie potwierdzania i podtrzymywania własnej kon­
cepcji siebie jako jednostki określonego rodzaju, co przynosi pozytywne emocje. Interakcjonizm symboliczny
z elementami psychoanalizy podkreśla również, że gdy jaźń nie jest potwierdzana w interakcji, jednostki czę­
sto stosują strategie obronne i odwołują się do mechanizmów obronnych, które zakłócają ich doświadczenie
i ekspresję emocji.
W teoriach wymiany jednostki postrzegane są jako dążące do zysku i dysponujące pewnym kapitałem,
który należy korzystnie wymienić. Tym kapitałem mogą być same emocje lub reakcje emocjonalne towarzy­
szące procesowi wymiany. Osiągając zysk, odczuwają pozytywne emocje, gdy tracą - pojawiają się emocje
negatywne.
Teorie strukturalne zajmują się emocjami w kontekście umiejscowienia jednostki w strukturze społecz­
nej - emocje uzależnione są od prestiżu zajmowanej pozycji. Jednostki wchodzą w interakcje i w momencie
uzyskania potwierdzenia własnego miejsca, doznają emocji pozytywnych, zaś rodzące się w przeciwnym wy­
padku emocje negatywne mają moc mobilizującą. Mówią o tym teorie statusu i władzy.
Ostatnim kierunkiem jest podejście ewolucyjne, które ujmuje afektywność jako skutek doboru naturalnego.
Ewolucjoniści badają mechanizmy biologiczne będące podstawą wytwarzania ludzkich emocji. Zajmują się
także związkiem między tymi procesami a istniejącymi formacjami społeczno-kulturowymi.
Każda z zaprezentowanych teorii wyjaśnia inny moment dynamiki emocjonalnej, pokazując, jak wielo­
aspektowo ujmowana jest tematyka emocji we współczesnej socjologii. Autorzy prezentowanego tomu, poza
skategoryzowaniem stanu wiedzy o emocj ach w socj ologii, postawili sobie j eszcze j eden, chyba ważniej szy, cel pragnęli w kontekście tak różnorodnego dorobku teoretycznego zrobić pierwsze kroki ku stworzeniu wspólnej
i zunifikowanej teorii socjologicznej traktującej o emocjach. Jest to przedmiotem ostatniego rozdziału.
Książka w sposób czytelny prezentuj e pokaźny dorobek trzydziestu lat pracy socjologów nad trudną materią
emocji. Typologia jest przejrzysta i dobrze dobrana. Prezentowany podział nie jest, co prawda, wyczerpujący,
a przy wielu autorach nie do końca uzasadniony, rzuca j ednak światło na dorobek teoretyczny poszczególnych
badaczy. Książka z powodzeniem może pełnić funkcję zarówno wprowadzenia w tematykę emocji w socjo­
logii, jak i katalogu dostępnej wiedzy.
Mariusz

Nieroda

Pożegnanie Woltera

Leszek Kołakowski
Czy Pan
Bógmoiebyć
szczęśliwy
i inne pytania
Znak, K r a k ó w 2009

Jedni mówią o nim jako o wielkim filozofie, inni temu zaprzeczają, podając
całkiem rozsądne argumenty. Z pewnością był jednym z najbardziej rozpozna­
walnych, utytułowanych i nagradzanych polskich filozofów ostatnich dziesięcio­
leci (wykładał w Yale, Berkeley, na Oksfordzie). Publikacje w prasie codziennej,
uczestnictwo w programach radiowych i telewizyj nych pozwalały Kołakowskie­
mu dotrzeć do wyobraźni szerokiej grupy osób, na pewno o wiele większej od tej
zgromadzonej przez niedawno zmarłych profesor Barbarę Skargę oraz profesora
Jerzego Perzanowskiego. Ze swojej strony Leszka Kołakowskiego postrzegałem
jako polskiego Woltera, a może nawet Woltera X X wieku. Idee Woltera nie
wpłynęły w istotny sposób na historię filozofii, jednak znacząco oddziaływały
na wielu ludzi, którzy filozofią nie zajmowali się „zawodowo". Nie twierdzę, że
obaj panowie interesowali się rzeczami błahymi, nic podobnego! Książki Koła­
kowskiego poruszają problemy nadal żywo dyskutowane w wąskim środowisku
filozofów, lecz są również ciekawe dla przeciętnego Kowalskiego.
Ostatnia publikacja radomskiego myśliciela to zbiór już wcześniej publiko­
wanych a rozproszonych tekstów, które z jakichś powodów znalazły się w jed­
nym tomie. Nadinterpretacją byłoby uważać go za formę testamentu lub garść

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 G - 1 1 ) 3DD3

�recenzje

147

wróżb. Nie łączyłbym śmierci autora z wydaniem książki. Tak bywa - nie pierwszy i nie ostatni raz jesteśmy
świadkami zbiegu okoliczności.
Przyznać muszę, że publikacja wymaga od recenzenta znajomości wielu zagadnień, których niepodobna
poznać w czasie przeznaczonym na lekturę. Nie sposób odnieść się do wszystkich poruszonych w niej tema­
tów. Należałoby odpowiedzieć książką, nie recenzją.
Warto zastanowić się nad tym, co łączy zgromadzone eseje. Można myśleć o tej publikacji jak o zbiorze
anegdotycznych opowieści, skądinąd ciekawych i pouczających. Wtedy każdy rozdział będzie osobną całością,
którą z kolejnym łączy tylko sąsiedztwo. Takie czytanie wydaje się być uzasadnione i wcale nie zuboży lektury.
Niemniej poszukajmy czegoś innego
Być może zestawienie tekstów nie było dziełem przypadku. We wstępie autor zastrzega, że jest to książka
o wszystkim. Pisanie o wszystkim stać się może pisaniem o niczym. Zatem o czym pisze Leszek Kołakowski ?
O wszystkim, ale o takim wszystkim, nad którym zastanawia się od lat: o historii fdozofii. Wydał już na jej
temat kilka książek, doskonałych uzupełnień tekstów kanonicznych. Od wielu lat komentował też bieżące
wydarzenia z życia politycznego i społecznego. W ostatniej publikacji szczególnie interesuje go los Europy.
W części O tym, co dobre i co prawdziwe śledzi sprawy, które wydają się przyrodzone, lecz w rzeczywistości
są sprawą konwenansu i to powstałego niedawno. Na myśli mam przede wszystkim dwa rozdziały o prawie
naturalnym, którego Kołakowski nie dewaluuje, lecz wskazuje trudności z jego uzasadnieniem oraz potoczne
sposoby posługiwania się nim w sposób nie zawsze słuszny. Nie mogło też zabraknąć tematu Boga. Radomski
myśliciel od lat stara się przekonać czytelnika o możliwości bycia fdozofem (szerzej, naukowcem) i człowie­
kiem wierzącym w Jego istnienie (Ciekawą odpowiedzią na stanowisko Kołakowskiego jest książka Heleny
Eilstein Jeśli się nie wierzy w Boga... Czytając Kołakowskiego).
Oprócz tego znajdziemy kilka komentarzy
do encykliki Jana Pawła II. Jeżeli być wierzącym, to z pewnością wierzącym uważnym i refleksyjnym.
Podsumowaniem i swego rodzaju kluczem do książki jest rozdział ostatni. Leszek Kołakowski parafra­
zuje w nim koncepcję bycia-w-świecie Martina Heideggera. „Jest zatem czas rzeczywistością najzwyklejszą,
ale też najbardziej przerażającą. Cztery byty wspomniane są sposobami naszymi uporania się z tym przera­
żeniem" - pisze. Te cztery sposoby to: Rozum, Bóg, Miłość, Śmierć. Metafizyka Kołakowskiego zamyka się
w nieubłaganym Czasie. W końcu Czas każdego z nas się skończy. Filozoficzne, teologiczne i codzienne spory
nie są niczym innym jak sposobami oswajania, zrozumienia rzeczywistości. Byleby tylko nie przykryły istoty
naszej egzystencji - Czasu.
Leszek Kołakowski pisał o rzeczach ważnych. Pisał o nich w sposób szczególny, bo na ogół zrozumiale.
Pytanie, czy przystępne przedstawienie spraw trudnych i zawiłych to zaleta czy wada? Eseistyczny styl Koła­
kowskiego budzi ambiwalentne uczucia: zachwytu i wątpliwości.
Najpierw o wątpliwościach. Zapewne profesor zdawał sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie misja popu­
laryzowania myśli filozoficznej, nakłaniania do refleksji. Ale do jakiego momentu myśl popularyzatorska
nasyca czytelnika? Czy w pewnej chwili nie mamy wrażenia uproszczenia sprawy, omijania detali, ale detali
znaczących? Eseistyka musi zawierać w sobie nutkę trywialności, inaczej nie będzie spełniać swojej roli. Twór­
czość Kołakowskiego rzadko bywała filozoficzna w sensie ścisłym. Był on raczej historykiem filozofii bądź
historykiem idei. Wśród pokolenia naukowców, do którego należał, znajdują się postaci mogące pochwalić
się bardziej „filozoficznymi" osiągnięciami. Nie jest moim celem umniejszanie zasług Kołakowskiego, są one
niezaprzeczalne, chciałbym jedynie nakłonić do postrzegania go nie jako filozofa, ale myśliciela, jako Diderota
lub Woltera XX wieku.
Na koniec o zachwycie. Leszek Kołakowski kolejny raz czaruje swoim kunsztem. Swoboda, z którą po­
rusza się między zagadnieniami, łączy fakty, argumentuje, przypomina lekkość i skuteczność ruchów mi­
strza fechtunku. Doprawdy mało znam eseistów, którzy piszą w taki sposób. Słowem książka udowadnia,
że filozofia i problemy dnia codziennego wcale nie są od siebie odległe. Filozofa i Kowalskiego interesują
te same zagadnienia. Różni ich subtelność odpowiedzi. Publikacje Kołakowskiego podobne do ostatniej książki
uwrażliwiają na skomplikowanie świata, mnogość dróg, dowodów i argumentów.
Łukasz

3 - 3 ( I G - l l ) 3DD3

BARBARZYŃCA

Sochacki

�recenzje

148

Pitrrc

W p o ś p i e c h u nie daje się myśleć

BOURDIEU
Û telewizji. PjniMVjnit d z i e l i n i k j r ï h i i i

cyjny. Teraz mogą dodatkowo poprzeć swój lifestyle autorytetem Bourdieu. Książka jest
króciótka, w dodatku zrozumiała i napisana za pomocą klarownych akapitów, które
wręcz proszą się o cytowanie jak pasaże Beniamina albo refleksie Ciorana.
pięLe rz etłurnaczona ra ca zawiera'dwa wykłady wygłoszone w 1996 roku
C

ą

p

C

]

P

p

i i i l i l i i i i ^
wszelkiej z n i u a n s o w a n e j ś l i o d r e f e r e n e m a s , c z t e z t o , c o dziennikarze wyobramy

Pierre Bourdieu
O telewizji.

Panowanie

dziennikarstwa

PWN, Warszawa 2009

•

¡

•

P

P

q

•

y

¡

•

1

Jeszcze dzisia/rano s i a ł e m w r
^
ostami bestseller, powiedział: .Filozofia jest w tym roku modna, ponieważ Świat Zofii

wmmmimm
przez media telewizyjnych socjologów. „Dziennikarze",

mówi Bourdieu, „ze swoimi okularami, ze swoimi kategoriami

r^ardz^ct^

rzyXem^cTslçr^

Dariusz Ż u k o w s k i

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�recenzje

149

Witajcie w szoku
Henryk Dederko, znany z kontrowersyjnego filmu odsłaniającego kulisy
działalności korporacji Amway Witajcie w życiu, w roku 2008 nakręcił materiał
poświęcony subkulturze gotyckiej. Zdjęcia do dokumentu rozpoczęły się w lip­
cu na festiwalu Castle Party 2008 w Bolkowie, największej gotyckiej imprezie
w Europie środkowowschodniej, a zakończyły w październiku 2008 w Łodzi,
gdzie spotkali się wszyscy bohaterowie tumu.
Ich dobór obejmuje szerokie spektrum indywidualności realizujących się
w ramach szeroko pojętego „mroku". Warto pokrótce omówić te postaci. Montur
i Sybilla to założyciele pierwszej polskiej strony poświęconej tematyce nekrofilii,
na co dzień przedsiębiorcy pogrzebowi, sami mówiący o sobie „tanatolodzy",
„archeolodzy śmierci". Są znam w związku z serią artykułów, które ukazały
się niedawno na ich temat w mediach. Mefisto - wampir energetyczny z Łodzi

Witajcie w mroku
rei. Henryk Dederko
79 min., 2008

Sam reżyser twierdzi w wywiadzie dla łódzkiego „Echa", ze meritum są tu jednak kwestie inne mz „mroczna"
estetyka i image sceniczny: chodzi o „inne sposoby przeżywania duchowości", poglądy na temat śmierci, bólu,
przemijania, miłości, piękna.
Film Witajcie w mroku z pewnością będzie budził emocje. Dla osoby memającej pojęcia o gotach może
wiązać się z L k i e m w L J y m i światopoglądowym,
' a ludzi ziazanycS z s ^ u l t u r ą ^ o t y c k ą me
będzie przełomem, za to na pewno spowoduje ożywione dyskusje. Reżyserowi zależało być może na rzetel­
nym przedstawieniu subkultury, lecz nawet osoby związane z gotykiem spierają się między sobą o to, czym
on faktycznie jest, gdzie lezą granice „mroku", jak odróżnić autentyczność od fałszu i pozerstwa. Podkreśla
się różnicę między gotykiem sprzed dekady czy dwóch a obecnym, spod znaku nowej kolekcji ubrań H &amp; M .
z

a

ś

dl

WMËËÈÈË
poglądem. Ich model życia w znaczący sposób odbiega od tego wszystkiego, co u w a ż a się za normalne, i choć
mag chaosu jest gotem?, czy każdy fanatyk body modifications jest gotem?, czy każdy wampir jest gotem?, a

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

�recenzje

150

mmmmm

ra dokumentów! wiarygodność. Warto wspomnieć o tym, ze jedna z bohaterek dokumentu, autorka pokazu

M e i n A i L e m A . k u m L u jes, rozbieżno^ m i ę / , , „tulem, am,e,ze„,em , o
z

s t a K

c z „ m efek.em.
y

nych zjawisk - jako osoba zorientowana w tematyce byłam w stanie odebrać produkcję świadomie, ale ktoś

W filmie występuje antropolog Jan Witold Suliga, który w różnych kulturach i religiach przez lata poszu-

filmie dokumentalnym. Zabiera on widza w kolorowa podróż po estetyce okołogotyckiej raczej mz w świat
subkultury gotyckiej. Jeśli takie było jego zamierzenie, można powiedzieć, ze w dużym stopniu odniósł sukces
i wówczas uzasadnione jest przedstawienie wampiryzmu, nekrofilu, obrazu własnego pogrzebu, performansu
artystycznego z pogrania S M, upodobania d o ^ i a n g u , spania w trumnach i w s f e l f c i innydr scen łamiąP

&amp;

T r u d n o jednoznacznie powiedzieć, o czym jest dokument Dederki, jednak z całą pewnością me jest to
reportaż o przebierańcach kołyszących się do muzyki na bolkowskim zamku lub gimnazjalistkach, chowa­
jących żyletki do plecaków w kształcie trumienek. Reżyser podejmuje próbę przedstawienia motywów, które
kręgi okołogotyckie wykorzystują do budowania własnego imageu i które stają się elementem „gotyckości"
nOW

i światopoglądem kręgów okołogotyckich.
Fora, na których toczą się dyskusje na temat filmu Dederki: darknation.pl, mysteriousart.dbv.pl,
castleparty.com/forum. W filmie wykorzystano muzykę m.in. Trumny (www.freewebs.com/trumnaproject), Deathcamp
Project (www.deathcampproject.com), Closterkelleru.
Agnieszka

B u k o w c z a n - Rz e s z u t

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12119" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12141">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0cb066598fd3dc02d0a61c04ba65ca73.jpg</src>
        <authentication>e34ce05203ea91aac3249005a12c3786</authentication>
      </file>
      <file fileId="12142">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/69c5830cd89705b6ed89db6bf78c90a4.jpg</src>
        <authentication>af47de6a3633748709b0d04020bb44aa</authentication>
      </file>
      <file fileId="12143">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c27bb6e772ad2da6c126cb0fd4610428.jpg</src>
        <authentication>af7e0db9a88915c5f615f063119101ec</authentication>
      </file>
      <file fileId="12144">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8891a62b4fb07148705b8106bb4cb0b1.jpg</src>
        <authentication>d78c950cf638d0e6530069c6065e068f</authentication>
      </file>
      <file fileId="12145">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1cb160f3e41460ec737c510178d5419c.jpg</src>
        <authentication>ee305b2453f3bd9c95c021baf97c3564</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144468">
                <text>Ręczny wózek dwukolny na łące / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Blachówka (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144469">
                <text>transport i komunikacja ; transport ludzki ; Podhale </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144470">
                <text>fotografia przedstawiają ręczny wózek dwukolny z dwoma dyszelkami i dwa zbliżenia fragmentów wózka na łące Uwaga: Blachówka jest obecnie częścią wsi Kościelisko</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144471">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144472">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144473">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144474">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144475">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144476">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144477">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144478">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144479">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144480">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144481">
                <text>PAE_FNK_24.38.XV_K.4.14.3_01 PAE_FNK_24.38.XV_K.4.14.4_01 PAE_FNK_24.38.XV_K.4.15.1_01 PAE_FNK_24.38.XV_K.4.15.2_01 PAE_FNK_24.38.XV_K.4.15.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="666">
        <name>Blachówka</name>
      </tag>
      <tag tagId="635">
        <name>okolice Zakopanego</name>
      </tag>
      <tag tagId="51">
        <name>transport lądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="52">
        <name>transport ludzki</name>
      </tag>
      <tag tagId="80">
        <name>wózek</name>
      </tag>
      <tag tagId="274">
        <name>wózek dwukolny</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="9711" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9689">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a48b57f857cc31c0e5344997ba3ea436.pdf</src>
        <authentication>031741ec8ef25060e7000a313f5d7231</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115506">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115507">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115508">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115509">
                <text>Bałkany - migracje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115510">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5767</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115511">
                <text>Refleksja nad zjawiskiem migracji na Półwyspie Bałkańskim/ LUD 2010 t.94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115512">
                <text>LUD 2010 t.94 s.397-404</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115513">
                <text>Bielenin-Lenczowska, Karolina</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115514">
                <text>Czekalski, Tadeusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115515">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115516">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115517">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115518">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115519">
                <text>Lud, t. 94, 2010

KAROLINA BIELENIN-LENCZOWSKA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski
TADEUSZ CZEKALSKI
Instytut Historii
Uniwersytet Jagielloński
Kraków

REFLEK SJA N A D ZJAW ISKIEM M IG RA CJI N A PÓ ŁW YSPIE
BA ŁKA ŃSKIM . PRZEG LĄ D LITERATURY PO LSK O JĘZY CZN EJ

Badania nad zjawiskiem migracji prowadzone są w Polsce przez przedstawi­
cieli różnych nauk: historii, antropologii kulturowej, socjologii, nauk politycz­
nych, pedagogiki czy demografii i geografii regionalnej. W niniejszym przeglą­
dzie skupimy się na opisie prac polskojęzycznych dotyczących różnych zjawisk
związanych z m igracją w krajach Półwyspu Bałkańskiego w wieku XX i XXI.
Migracja nie wydaje się ważnym tematem badań polskich bałkanologów. Jest
to zastanawiające, jeśli wziąć pod uwagę to, co pisze historyczka Maria Todorova
w swoim klasycznym już dziele Bałkany wyobrażone:
Najważniejsza część społecznego dziedzictwa osmańskiego dotyczy demografii.
Mowa o zjawisku długofalowym i niemożliwym do zatrzymania czy cofnięcia,
którego konsekwencje obserwujemy do dziś. Historia demograficzna imperium
osmańskiego obejmuje cały szereg zagadnień, z których najważniejsze to geogra­
ficzne przemieszczanie się ludności (kolonizacja, migracje), procesy demograficz­
ne (przyrost naturalny, śmiertelność, liczba zawieranych małżeństw itp.) oraz inne
typy mchów ludności (zmiany w strukturze wyznaniowej, ruchliwość społeczna
itp.) (Todorova 2008: 372).

Dwudziesty wiek to czas przede wszystkim migracji zarobkowych (w latach
60. Jugosławia podpisała z Niemcami umowę o sprowadzeniu robotników goś­
cinnych, tzw. gastarbeiterów), ale także politycznych (uchodźcy z Grecji po za­
kończeniu wojny domowej w latach 40. czy z Jugosławii po jej krwawym rozpa­
dzie). Temat ten pojawia się w pracach z zakresu różnych nauk, między innymi
demografii i geografii.

�398

Karolina Bielenin-Lenczowska, Tadeusz Czekalski

Badania polskich historyków zajmujących się Bałkanami w zdecydowanej
większości koncentrują się na historii politycznej lub na historii gospodarczej
postrzeganej w skali makro, co powoduje, że zagadnienia z historii społecznej
odgrywają rolę wyraźnie drugorzędną. Można to uzasadniać także oddaleniem
regionu bałkańskiego od Polski, a w konsekwencji odmiennością - realną bądź
zakładaną - doświadczeń społecznych. Istnieje jednak grupa historyków, która
poprzez badania nad historią polityczną XX wieku zmierza nieuchronnie do kwe­
stii odnoszących się do migracji - czy to w przypadku migracji jugosłowiańskich
do RFN w latach 60., czy też „wielkiej wycieczki”, jak eufemistycznie określano
wymuszone migracje Turków bułgarskich w latach 80. Z innej perspektywy wą­
tek migracji bałkańskich, tym razem „na Bałkany”, stał się przedmiotem badań
historyków zajmujących się migracjami Polaków i tworzeniem środowisk polo­
nijnych.
Dość obszerną bibliografię tekstów poświęconych Polakom migrującym na
Bałkany zawdzięczamy kilku zaledwie autorom, którzy ten wątek uczynili jednym
z najistotniejszych w swojej pracy naukowej. M igracją uwarunkowaną w więk­
szości przypadków politycznie można by określić polską obecność w Bułgarii,
sięgającą XIX wieku i początków budowania nowożytnego państwa bułgarskie­
go. Jej losy śledził w swoich pracach Zbigniew Klejn, początkowo jako dzien­
nikarz, a z czasem jako historyk i autor fundamentalnego dzieła poświęconego
Polakom w Bułgarii (Klejn 1999, 2001; zob. też Pilch 1984: 281). Kontynuatorką
badań Klejna nad bułgarską Polonią była Urszula Kaczmarek. Jej prace, wyda­
wane od końca lat 80., dotyczyły kolejnej fali polskiej emigracji, kształtującej
się w latach 80. XX wieku, z uwagi na jej charakter określanej często pojęciem
„emigracji serca” (Kaczmarek 1991, 1993).
Do tradycji XIX-wiecznych nawiązywały środowiska polonijne w byłej Jugo­
sławii. Kształtowanie się tej społeczności doczekało się w 1983 roku obszernego
opracowania Janusza Albina (Albin 1983). W tej samej dekadzie uwagę badaczy
przykuwała kwestia repatriacji „polskich Jugosłowian” i osiedlania ich w rejonie
Bolesławca. Oprócz licznych artykułów publicystycznych warto też zauważyć
prace Tadeusza Bugaja i Czesława Buczka, poświęcone środowisku reemigran­
tów (Bugaj 1982-1983; Buczek 1983).
Spośród polskich społeczności zamieszkujących pod koniec lat 80. XX wieku
Bałkany wyróżniała się, tak pod względem liczebności, jak i stopnia zorgani­
zowania, Polonia grecka. Z uwagi na to, iż polscy emigranci pod Akropolem
stanowili przykład typowej migracji zarobkowej z kraju komunistycznego, temat
ten nie był podnoszony do 1989 roku, kiedy zajął się nim Zbigniew Ruta (Ruta
1989). Jednak kluczowe znaczenie w badaniach nad tym środowiskiem, tworze­
niem przez nie ośrodków edukacyjnych i religijnych, a także jego aktywnością
kulturalną odegrały prace Jacka Knopka. W pracy wydanej w 1997 roku autor
poddał analizie współczesną Polonię grecką ale także prześledził polską obec­
ność w Grecji na przestrzeni kilkuset lat, zwracając uwagę na mało znany epi­

�Refleksja nad zjawiskiem migracji na Półwyspie Bałkańskim

399

zod migracji polskich górników do Grecji w okresie międzywojennym (Knopek
1997). Wśród polskich publikacji poświęconych obecności Polaków w Grecji,
bardziej jako konsekwencji podróży niż migracji, warto wspomnieć pracę war­
szawskiego historyka i filologa Przemysława Kordosa (2009).
Omawiając wątki polskie w badaniach nad migracjami bałkańskimi, nie m oż­
na pominąć kwestii migracji grecko-macedońskich, będących konsekwencją
wojny domowej w Grecji. O bałkańskich uchodźcach przybywających do Polski
pisali Mieczysław Wojecki, Jacek Knopek i Artur Patek (Wojecki 1989; Kno­
pek 1994; Patek 2005). Ciekawymi przyczynkami do badań nad społecznością
emigrantów bałkańskich są opublikowane niedawno artykuły Patryka Pleskota
i Jarosława Symyka (Pleskot 2004: 73-74; Symyk 2009). Artykuł Pleskota doty­
czy, co prawda, licznej, wielonarodowościowej grupy studentów, ale dominowali
w niej liczebnie przybysze z Albanii i Bułgarii, a także emigranci greccy.
Autorzy klasycznych syntez poświęconych Bałkanom - Barbara Jelavich
i George Castellan za kluczowe w dziejach dwudziestowiecznych Bałkanów
uznają migracje transoceaniczne, traktowane jako czynnik generujący procesy
modernizacyjne (Castellan 1991; Jelavich 2005: 405, 430). Dotyczy to szcze­
gólnie społeczeństwa greckiego, które jako pierwsze doświadczyło tego typu
emigracji masowej, jak również musiało zmierzyć się z problemem reemigracji
z kontynentu amerykańskiego (Brzeziński 2002: 95; Głąbicka 2002; Czekalski
2007: 76-81). Znacznie skromniejsza pod względem liczebnym, ale odgrywająca
istotną rolę w formowaniu się nowoczesnego narodu była migracja Albańczyków na kontynent amerykański (Czekalski 1998: 18-23). Problematyka migracji
transoceanicznych znalazła interesujące rozwinięcie w pracach poświęconych te­
matyce organizacji wspólnot wyznaniowych przez emigrantów (Czekalski 1996:
89-92; Walaszek 2006).
Fascynującym przykładem przemian społecznych wywołanych przez czynnik
migracyjny wydaje się Grecja w latach 20. XX wieku, do której w wyniku umowy
z Turcją napłynęła milionowa rzesza uchodźców, identyfikujących się jako „Gre­
cy”, ale różniących się od „starych” Greków obyczajami, religijnością, a także języ­
kiem. Problem migracji anatolijskich pojawia się w pracach badaczy zajmujących
się przemianami społecznymi w Grecji (Brzeziński 2002: 90-93; Czekalski 2007:
59-76), jak również podejmujących problem mniejszości muzułmańskiej w tym
kraju (Parzymies 2005: 38-39; Stawowy-Kawka 2006: 300-301).
Inny punkt odniesienia dla historyków badających migracje bałkańskie sta­
nowi casus jugosłowiański. O jego wyjątkowości świadczy fakt, że w tym przy­
padku migracja dotyczyła mieszkańców państwa komunistycznego, które z re­
guły ograniczało do minimum wyjazdy zagraniczne swoich obywateli. Czynnik
migracyjny, jako kluczowy dla gospodarki jugosłowiańskiej, a pośrednio deter­
minujący także zmiany polityczne, dostrzegała znakomita większość autorów,
podejmujących kwestie przemian społeczno-gospodarczych w titoistowskiej Ju­
gosławii. Szczególnie cenne wydają się prace Michała Zachariasa i Piotra Eber-

�400

Karolina Bielenin-Lenczowska, Tadeusz Czekalski

hardta, wpisujące migracje w szerszy kontekst polityczny i demograficzny (Za­
charias 2004: 283-284, 378; Eberhardt 2005).
Cechę wyjątkowości można także odnieść do realiów Bułgarii, a zwłaszcza
ostatniej dekady rządów komunistycznych. Eufemistyczne określenia „wielkiej
wycieczki” czy „odrodzenia narodowego” miały przesłonić jedną z najbardziej
ponurych kart w powojennej historii regionu, jak ą była wymuszona emigracja
Turków bułgarskich. Temat ten cieszy się sporym zainteresowaniem badaczy
współczesnej Bułgarii, analizujących migrację Turków zarówno w kontekście
polityki międzynarodowej, jak też kryzysu ustroju komunistycznego (Żmigrodz­
ki 1998: 86-87; Gocłowski 2003; Klejn 2005: 171-174; Burakowski 2009: 325­
-326; Wódka 2009).
Konflikty w byłej Jugosławii, ich tło polityczne i kontekst międzynarodowy
stały się wiodącym wątkiem w badaniach podejmujących próbę analizy przemian
w okresie bałkańskiej transformacji. Zagadnienia migracyjne są rozpatrywane
w kontekście konfliktów wyznaniowych (Parzymies 2005), ale także zmian de­
mograficznych, generowanych przez migracje (Eberhardt 1992). Odrębnym i, jak
można sądzić, perspektywicznym kierunkiem badań sąkonsekwencje masowych
migracji albańskich, które sprzyjają kreowaniu poczucia zagrożenia i generują
nowe konflikty społeczne w krajach osiedlenia (Lazaridis, Romaniszyn 1997;
Bonarek i in. 2005: 645; Czekalski 2006). Kwestię imigracji albańskiej jako
czynnika tworzącego poczucie zagrożenia podejmuje wydany niedawno artykuł,
analizujący specyficzne dla lat 90. przejawy albanofobii we Włoszech i w Grecji
(Czekalski 2010).
Z dziedziny antropologii kulturowej warte odnotowania są dwa artykuły za­
mieszczone w książce Sąsiedztwo w obliczu konfliktu. Relacje społeczne i etnicz­
ne w zachodniej Macedonii (Bielenin-Lenczowska, red., 2009). Książka ta jest
owocem trzyletnich badań terenowych w społeczności muzułmańskiej w zachod­
niej Macedonii. Ewa Pieszczyk (2009), w tekście zatytułowanym Macedonio,

gdzie są Twoje dzieci? - ponadpaństwowe elementy migracji z Centar Zupy do
Włoch, wykorzystała teorię transnarodowości (termin transnationalism tłumaczy
- słusznie, moim zdaniem, w tym kontekście - jako ponadpaństwowość). Poka­
zuje, jak migranci funkcjonują w obu krajach, Macedonii i Włoszech, oraz jak
przenikają się wzajemnie pewne idee czy wzorce kulturowe. Natalia Koperkiewicz (2009), autorka artykułu Oni nie są wariatami, tylko my ich nie rozumie­
my, skupiła się z kolei na migracji zarobkowej do Niemiec starszego pokolenia
żupian. Wyjeżdżali oni bez rodziny i pracowali w bardzo trudnych warunkach.
Teraz, gdy są już na emeryturze, nie m ogą przyzwyczaić się do nowego, innego
stylu życia, a dokładniej - nie m ogą znieść bezczynności i rozrzutności. Dlate­
go, jak dowodzi Koperkiewicz, uważa się ich za dziwaków czy ludzi niespełna
rozumu (budala).
W zachodniej Macedonii od kilku lat prowadzi również badania terenowe
Karolina Bielenin-Lenczowska, która zajmuje się zjawiskiem migracji zarobko­

�Refleksja nad zjawiskiem migracji na Półwyspie Bałkańskim

401

wej (pećalba) Macedońskich Muzułmanów (Torbeszów) z Macedonii do Włoch.
W języku polskim zostały opublikowane dwa artykuły - pierwszy analizuje kwe­
stię przekraczania granicy państwowej, drugi dotyczy prestiżu i przekazywania
tradycji w kontekście wesel organizowanych przez migrantów w kraju pochodze­
nia (Bielenin-Lenczowska 2010a, 201 Ob).
Problematyka migracji bałkańskich pozostaje w Polsce nadal niedocenia­
nym przedmiotem badań. Pozorna odmienność doświadczeń bałkańskich spo­
łeczeństw postkomunistycznych może rodzić wrażenie, że modele zachowań
wobec imigrantów i kwestia ich asymilacji jest dość odległa od polskich do­
świadczeń. Sprzyja to klasycznym badaniom statystycznym czy też koncentro­
waniu się na polskiej obecności na Bałkanach. Badania prowadzone we Włoszech
czy Francji w środowiskach emigrantów bałkańskich, a także badania postaw
wobec imigracji w interesujący sposób korespondują z powszechną w ostat­
nich latach obecnością wątków emigracyjnych w kulturze popularnej krajów
bałkańskich.

LITERATURA
Albin J.
1983

Polacy w Jugosławii XIX-XX w , Lublin: Polonijne Centrom Kulturalno­
-Oświatowe UMCS.
Bielenin-Lenczowska K. (red.)
2009
Sąsiedztwo w obliczu konfliktu. Relacje społeczne i etniczne w zachodniej
Macedonii - refleksje antropologiczne, Warszawa: DiG.
2010a
Pojęcie granicy i je j przekraczania w kontekście migracji zarobkowych
(pećalba) w Macedonii, w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu „Nowej Eu­
ropy”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo, Warszawa: DiG, s. 161-170.
201 Ob
Peczalbarskie wesele: prestiż, tradycja i rodzinne więzi w zachodniej
Macedonii, w: A. Malewska-Szałygin, M. Radkowska-Walkowicz (red.),
Antropolog wobec współczesności, Warszawa: Instytut Etnologii i Antro­
pologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, s. 395-411.
Bonarek J. i in.
2005
Historia Grecji, Kraków: Wydawnictwo Literackie.
Brzeziński A.
2002
Grecja. Historia państw świata w X X wieku, Warszawa: Wydawnictwo
TRIO.
Buczek C.
1983
Repatrianci z Jugosławii na Ziemi Bolesławickiej, „Rocznik Dolnośląski” 8,
s. 159-178.
Bugaj T.
1982-1983 Reemigracja ludności polskiej z Jugosławii i je j osiedlenie na Dolnym
Śląsku (1946-1947), „Rocznik Jeleniogórski” 20, s. 63-91; 21, s. 83-126.

�402

Karolina Bielenin-Lenczowska, Tadeusz Czekalski

Burakowski A.
2009
Bułgaria - w poszukiwaniu końca komunizmu, w: A. Burakowski, A. Gubrynowicz, P. Ukielski, 1989 - Jesień Narodów, Warszawa: Collegium Civitas, Instytut Studiów Politycznych PAN, Wydawnictwo TRIO, s. 297-348.
Castellan G.
1991
Histoire des Balkans (XIV-XXsiècle), Paris: Fayard.
Czekalski T.
1996
Zarys dziejów chrześcijaństwa albańskiego w latach 1912-1993, Kraków:
Nomos.
1998
Albania w latach 1920-1924 - aparat państwowy i jego funkcjonowanie,
Katowice: Śląska Agencja Prasowa.
2006
Północny Epir i Czamuria - współczesne oblicze sporu grecko-albańskiego,
w: A. Patek, W. Rojek (red.), N aród-państwo-Europa Środkowa w X IX i X X
wieku, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 305-314.
Pogrobowcy Wielkiej Idei. Przemiany społeczne w Grecji w latach 1923­
2007
-1940, Kraków: Historia Iagiellonica.
2010
Szpony Czarnego Orła. Europejska albanofobia - przesłanki i ewolucja
zjawiska, w: D. Quirini-Poplawska (red.), Marę inclitum. Oddziaływanie
cywilizacji śródziemnomorskiej, Portolana. Studia Mediterránea, vol. 4,
Kraków, s. 385-392.
Eberhardt P.
1992
Problematyka ludnościowa Albanii, „Czasopismo Geograficzne” 1, s. 115­
-118.
2005
Przemiany demograficzno-etniczne na obszarze Jugosławii w X X wieku,
Lublin: Wydawnictwo UMCS.
Głąbicka K.
2002
Emigracja grecka i społeczności imigranckie. Refleksje kulturowe, w: J.E. Za­
mojski (red.), Migracje - historia - kultura, „Migracje i Społeczeństwo”,
t. 7, Warszawa: Wydawnictwo Neriton, s. 93-101.
Gocłowski A.
2003
Exodus bułgarskich muzułmanów do Turcji w 1989 roku jako zapowiedź
zmierzchu wpływów imperialnych ZSRR na Bałkanach, w: J.E. Zamojski
(red.), Upadek imperiów i rozwój migracji, „Migracje i Społeczeństwo”,
t. 8, Warszawa: Wydawnictwo Neriton, s. 93-101.
Jelavich B.
2005
Historia Bałkanów. Wiek XX, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
Kaczmarek U.
1991
Aktywność kulturalno-oświatowa Polonii w Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republice Demokratycznej, Rumunii i na Węgrzech w latach 1945­
-1989, Poznań: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickie­
wicza.
1993
Dzieje Polaków na ziemiach bułgarskich, Poznań: Ars Nova.
Klejn Z.
Polskie ślady w budowie nowożytnej Bułgarii 1877-1914, Łowicz: Mazo­
1999
wiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna.

�Refleksja nad zjawiskiem migracji na Półwyspie Bałkańskim

2001
2005
Knopek J.
1994

403

Rola mniejszości narodowych w państwowym i narodowym odrodzeniu Bułgarii
(1877-1914), „Balcanica Posnanensia. Acta et studia” 11/12, s. 113-120.
Bułgaria - szkice z dziejów najnowszych, Pułtusk: Wyższa Szkoła Humani­
styczna im. Aleksandra Gieysztora.

O osadnictwie Greków i Macedończyków na tzw. Ziemiach Odzyskanych po
II wojnie światowej, w: A. Chodubski (red.), Przemiany społeczne, kwes­
tie narodowościowe i polonijne, Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek,
s. 145-152.
1997
Polacy w Grecji: historia i współczesność, Bydgoszcz: Wyższa Szkoła
Pedagogiczna w Bydgoszczy.
Koperkiewicz N.
Oni nie są wariatami, tyłka my ich nie rozumiemy, w: K. Bielenin-Lenczo2009
wska (red.), Sąsiedztwo w obliczu konfliktu. Relacje społeczne i etniczne
w zachodniej Macedonii - refleksje antropologiczne, Warszawa: DiG,
s. 89-101.
Kordo s P.
Dwudziestowieczna Grecja oczami polskich podróżników, Warszawa: DiG.
2009
Lazaridis G., Romaniszyn K.
Albańscy i polscy nielegalni imigranci w Grecji: analiza porównawcza,
1997
„Studia Polonijne” 18, s. 9-38.
Parzymies A.
Muzułmanie w Grecji, w: A. Parzymies (red.), Muzułmanie w Europie,
2005
Warszawa: Wydawnictwo Dialog, s. 35-52.
Patek A.
2005
Ludność macedońska w Polsce - geneza i charakter, w: I. Stawowy-Kawka
(red.), Miejsce Macedonii na Bałkanach, Kraków: Wydawnictwo Uniwer­
sytetu Jagiellońskiego, s. 271-278.
Pieszczyk E.
Macedonio, gdzie są Twoje dzieci? - ponadpaństwowe elementy migracji
2009
z Centar Zupy do Włoch, w: K. Bielenin-Lenczowska (red.), Sąsiedztwo
w obliczu konfliktu. Relacje społeczne i etniczne w zachodniej Macedonii
- refleksje antropologiczne, Warszawa: DiG, s. 117-130.
Pilch A. (red.)
1984
Emigracja z ziem zaboru austriackiego (od połowy X IX w. do 1918 r.),
w: A. Pilch (red.), Emigracja z ziem polskich w czasach nowożytnych
i najnowszych (XVIII-XXw.), Warszawa: PWN, s. 252-325.
Pleskot P.
2004
Zycie codzienne zagranicznych studentów na polskich uczelniach w okresie
stalinizmu, „Przegląd Polonijny” 2, s. 72-82.
Ruta Z.
1989
Emigranci polscy w Grecji. Szkic problemu, „Przegląd Polonijny” 1, s. 77-83.
Stawowy-Kawka I.
2006
Islam w Macedonii i Grecji - najważniejsze problemy, w: A. Patek, W. Ro­
jek (red.), Naród - państwo, Europa Środkowa w X IX i X X wieku, Kraków:
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 300-306.

�404
Symyk J.
2009

Karolina Bielenin-Lenczowska, Tadeusz Czekalski

Rozpracowanie środowiska greckiego i macedońskiego na Dolnym Śląsku
przez organy bezpieczeństwa w latach 1949-1989, w: J. Symyk (red.),
Aparat bezpieczeństwa Polski Ludowej wobec mniejszości narodowych
i etnicznych oraz cudzoziemców, Warszawa: Instytut Pamięci Narodowej,
s. 259-280.

Todorova M.
2008
Bałkany wyobrażone, przeł. P. Szymor, M. Budzińska, Wołowiec: Wydawnic­
two Czarne.
Walaszek A.
2006
Słoweńscy wierni, duszpasterze i hierarchia kościelna: „sprawa” ks. Vitusa
Hribara w Cleveland, Ohio, „Przegląd Polonijny” 4, s. 5-22.
Wojecki M.
1989
Uchodźcy polityczni z Grecji w Polsce 1948-1975, Jelenia Góra: Karko­
noskie Towarzystwo Naukowe.
Wódka J.
2009
Mniejszość turecka w Bułgarii a stosunki turecko-bułgarskie w okresie
Zimnej Wojny, „Dzieje Najnowsze” 2, s. 50-51.
Zacharias M.
2004
Komunizm - federacja - nacjonalizmy. System władzy w Jugosławii 1943­
-1991: powstanie, przekształcenia, rozkład, Warszawa: Wydawnictwo
Neriton.
Żmigrodzki M.
1998
Przejawy dyskryminacji mniejszości narodowych i religijnych w Bułgarii,
w: A. Czarnocki (red.), Samoidentyfikacja mniejszości narodowych i religij­
nych w Europie Środkowo-Wschodniej, Lublin: Instytut Europy Srodkowo-Wschodniej, s. 85-95.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10791" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10769">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e1db9b42c6ca09dfc6c68f72158f30c5.pdf</src>
        <authentication>390bfe99a6a97c58615e82dbfe42e2c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128615">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128616">
                <text>1961</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128617">
                <text>sztuka ludowa - wystawy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128618">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3740</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128619">
                <text>Refleksje po wystawach malarstwa, drzeworytu i rzeźby w Krakowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961 t.15 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128620">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961 t.15 z.1, s. 54-60</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128621">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128622">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128623">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128624">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128625">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128626">
                <text>Warunki
bytowe garncarzy.
Wydaje się pewne,
że garncarze zalascy n i e zajmowali się — poza spo­
radycznymi w y p a d k a m i — uprawą r o l i , a żyli t y l k o ze
swego rzemiosła. Świadczy o t y m fakt, że od schył­
k u X V I I I w . w y m i e n i a n i są oni zwykle jako chałup­
nicy wzgl. komornicy, nie opłacający żadnego podat­
k u poza komorniczym podatkiem od domu. W i n ­
wentarzu z 1756/7 r. wpisana jest własnoręcznie d y ­
spozycja komisarza dóbr, który poleca, aby garnca-

rzom t y m dostarczano co r o k u „jarzynę", za którą
m i e l i płacić 180 zł. Najprawdopodobniej chodzi t u
o kapustę, marchew i rzepę, gdyż pod nazwą „ja­
rzyna" te właśnie rośliny wymieniane są w księgach
prowentowych hrabstwa.
Oczywiście o stopie życiowej tych garncarzy m o ­
glibyśmy powiedzieć coś więcej, gdybyśmy m i e l i
chociaż przybliżone dane o wysokości dochodu, j a k i
osiągali. O t y m zaś można t y l k o snuć przypuszcze­
nia, choć „Wykaz dóbr" z 1821 r. stwierdza, że garn­
carze z Zalasu, podobnie j a k i z Brodły, „mają się
dobrze" (s. 5). W każdym razie można przypuszczać,
że garncarze zalascy dysponowali gotówką, na jaką
mógł się zdobyć n i e każdy gospodarz, nawet zamoż­
ny . I choć musieli z tych pieniędzy pokrywać koszty
całego utrzymania, to posiadanie gotówki miało nie­
wątpliwie pewne znaczenie społeczne. Charaktery­
styczna d l a Zalasu jest m . i n . ilość spożywanego
alkoholu, zwłaszcza wódki. T a k np. w 1765/6 r. Z a las miał, w g rachunków prowentowych, zdecydowa­
ną przewagę w spożyciu wódki nad i n n y m i wsiami,
wyrażającą się ilością 2178 garnców, gdy druga po
n i m Morawica wykazywała 1 784 garnce, a Krzeszo­
wice jako trzecie — 1 240 garncy. Zalas był jedną
z największych w s i hrabstwa, ale Krzeszowice i M o ­
rawica, leżące przy ważnych drogach, miały austerie
zajezdne, w których zapewne sporo gorzałki w y p i l i
przyjezdni. W 1796 r. zajmował Zalas drugie miejsce
po Krzeszowicach jeśli chodzi o wysokość zysku
z propinacji (inw. z 1796/7 r.). Podobny stan utrzy­
mał się w następnych latach.

Np. 13 paźdz. 1826 r. poleca komisarz dóbr
ekonomowi generalnemu: „Od garncarzy pod żadnym
pretekstem nie brać bezpłatnie naczyń a n i samemu
ani dozwalać komu, co pod odpowiedzialnością po­
lecam." (Pot. 1756, s. 186). Sformułowanie to jest

niejasne i zdawałoby
się przeczyć spotykanemu
w inwentarzach, iż garncarze mają „ w miarę po­
trzeb" dostarczać naczyń d l a d w o r u bezpłatnie.
Por.: Stan majątkowy garncarzy, „Polska Sztu­
ka L u d o w a " , 1960, n r 2, s. 110—111.

mieniają już określonej ilości naczynia, jaką p o w i n n i
b y l i dostarczyć garncarze, t y l k o zawierają stwier­
dzenie, że. mają „naczynia glinianego na potrzebę
zamkową co potrzeba dawać bez zapłaty" ( i n w .
z 1733/4 r. i in.). Mogło to oznaczać zwiększenie l u b
zmniejszenie wysokości tej daniny. Takie nieokreślo­
ne j e j sformułowanie powodowało, że z żądaniami
dostarczania naczyń zwracali się do garncarzy różni
oficjaliści, na co jeszcze w latach dwudziestych
X I X w . uskarżali się garncarze komisarzowi dóbr .
Obowiązek stawiania pieców z własnych k a f l i utrzy­
mał się przez cały czas, ale wydaje się, że ciężar
jego z biegiem czasu znacznie zmalał, gdyż więk­
szość folwarków w hrabstwie została zlikwidowana,
a poza t y m obowiązek ten został nałożony także na
garncarzy z nowych ośrodków.
19

Poza t y m i obciążeniami, związanymi ściśle z w y ­
k o n y w a n y m rzemiosłem, garncarze zalascy zobowią­
zani b y l i „powabę do żniwa d w a razy odprawić"
(inw. z 1712 r.) i obowiązek t e n utrzymany został
do końca.

19

(c.

20

20

d . nastąpi)

Edward
Fot. E. Pietraszek.

zsander

Rys. Maria

Czarnecka

rysunku

E.

Pietraszka.

Jackowski

PO
RE FLEKSJE
D I? Z E W O R Y T U

W Y S T A W A C H
MALARSTWA,
I R Z E Ź B Y
W
K R A K O W I E

Jeszcze n a początku naszego stulecia mało k o m u
przychodziło n a myśl, aby w muzeach etnograficz­
nych szukać artystycznych wzruszeń. Szukano i c h
w salach wystawowych, w muzeach sztuki. Etnogra­
fia dawała określoną wiedzę i tego o d niej oczeki­
wano.
Trzeba było zasadniczej zmiany pojęć, zmiany
obowiązujących kryteriów estetycznych, a b y w ludo­
wej twórczości odnaleźć podobne przeżycia a r t y -

54

na podstawie

Pietraszek

styczne, jakie daje zetknięcie się z każdą prawdzi­
wie wielką sztuką — zarówno epok minionych, jak
i współczesną.
Najwcześniej dostrzeżono ludowe rzemiosło arty­
styczne, precyzyjną snycerkę, celową i piękną sztukę
góralskiej ciesiołki, zdobnictwo.
Uznanie wartości
ludowego rzemiosła wiązało się z postępującą kry­
tyką eklektyzmu X I X - w i e c z n e j sztuki mieszczańskiej,
z n o w y m i poglądami w y s u w a n y m i z jednej strony

��nianą tradycją. A l e f o r m i z m nie miał na naszym
terenie takich konsekwencji artystycznych, jakie miał
kubizm n a zachodzie Europy. Twórczość l a t między­
wojennych potoczyła się w i n n y m kierunku, który
wprawdzie nadawał wysoką rangę sztuce ludowej,
ale uczulał przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, na
jej w a l o r dekoracyjny nawet w odniesieniu do m a ­
larstwa czy rzeźby.

' • p u n i i '*- :
1

ï

I I . 3. Fragm. ekspozycji rzeźby na wy­
stawie sztuki ludowej w Muz. Etno­
graf, w Krakowie, 1960 r.

przez Morrisa i Ruskina, z drugiej strony — z b u j ­
n y m rozkwitem secesji, która stworzyła k l i m a t sprzy­
jający rozwojowi sztuki dekoracyjnej.
Właśnie w t y m okresie rozwija się działalność
Tow. „Polska Sztuka Stosowana", programowo postu­
lująca nawiązanie do ludowego rzemiosła, do tra­
dycji ludowego zdobnictwa. Sztuka ludowa staje się
niemal synonimem dobrego rzemiosła, wysokich w a ­
lorów dekoracyjnych. T o się w niej dostrzega, tego
się od niej oczekuje.
Drzeworyt, malarstwo, rzeźba pozostają nieomal
że nie zauważone, n i e interesuje się n i m i a n i społe­
czeństwo, ani nawet środowisko plastyczne. Nie do­
strzega ich jeszcze St. Witkiewicz, k r y t y k i artysta
szczególnie przecież uczulony na wartości ludowej
sztuki. Nie dostrzega i c h i n i e wyciąga konsekwencji
ani Wyspiański, ani całe środowisko krakowskie, sty­
kające się przecież z l u d o w y m i świątkami, zachodzą­
ce do wiejskich chat, snobizujące się na „ludowo".
Po prostu rzeźba, malarstwo i drzeworyt tak jesz­
cze szokują, t a k daleko odbiegają o d panujących
i nie podważonych wciąż konwencji estetycznych, że
środowisko plastyczne w ogóle nie odbiera i c h w k a ­
tegoriach sztuki, nie rozumie ich.
Dopiero Wł. Skoczylas rozmiłuje się w świątkach,
zacznie głosić wartość wiejskich drzeworytów, obraz­
ków n a szkle malowanych. Dopiero formiści, już
w czasie I w o j n y światowej, odkryją zbieżne p u n k t y
między sztuką, którą tworzą, a tą wiejską, nie doce­

56

Można oczywiście i w t a m t y m okresie znaleźć
przykłady innych, głębszych powiązań z malarstwem
l u d o w y m i rzeźbą (W. Wąsowicz, T. Makowski,
Tytus Czyżewski, Z. Waliszewski, J . Szczepkowski,
T. Kulisiewicz czy Z. Stryjeńska). A l e są to przykłady
inspiracji, jeśli t a k wolno powiedzieć, bardzo i n d y ­
widualnych, nawiązujących t y l k o do pewnych frag­
mentarycznych wartości ludowej sztuki. D l a Stryjeńskiej będzie to słowiańska jurność, sięgnięcie nie
tyle do istoty plastycznej dzieł, ile do obrzędu, oby­
czaju, folklorystycznej mitologii, okraszonej jaskrawą
kolorystyką, przypominającą raczej łowickie pasiaki
niż ludowe obrazy. D l a Wąsowicza czy Makowskiego
inspiracja ludowa jest j a k b y próbą stworzenia innego
świata, naiwnego i prostego, stylizacją na jasełka
czy pastorałkę. Czyżewski znajdzie w ludowych obra­
zach przejmującą ekspresję wyrażaną niezwykle pro­
stymi środkami, naiwnie i statycznie.
Kulisiewicz
w c y k l u ze Szlembarka dotrze do ludzkiej nędzy
i krzywdy.
Sztuka ludowa frapuje odmiennością w i z j i , n a i w ­
nością wyobrażeń, żarliwością, odpowiada t y p o w i emo­
cji artystycznej, który w sposób powściągliwy w y ­
raża sprawy największe, bez patosu, bez zbędnej
gestykulacji.
A l e nawiązania te są krótkotrwałe, nie stają się
doświadczeniem społecznym, są przy t y m — j a k to
już podkreślałem — dość wąskie i ograniczone. A n i
rzeźba, ani malarstwo ludowe nie zostają t a k roz­
szyfrowane, t a k doskonale pojęte, j a k to się działo
np. w e Francji z rzeźbą murzyńską czy sztuką ludów
egzotycznych. Dlaczego?
Sądzę, że recepcji sztuki ludowej nie można od­
rywać o d aktualnej sytuacji twórczości plastycznej,
od problematyki, jaką ona zarysowuje i upowszech­
nia. Sztukę ludową widziano więc tak, j a k ją umiano
zobaczyć poprzez pryzmat istniejących poglądów arty­
stycznych, doświadczeń i zainteresowań.
T o nie przypadek, że właśnie w 1906 r. Modigliani
zachwyca się znalezioną murzyńską statuetką, że P i ­
casso właśnie wtedy stanie zafrapowany przed m u ­
rzyńską maską, że Brancussi, Derain, Matisse, K i r e h ner, Lipsohitz czy Klee świadomie zwracają się ku
sztuce ludów Oceanii, Wybrzeża Kości Słoniowej czy
A m e r y k i Południowej. W t y m samym przecież czasie
doświadczenia awangardy artystycznej Paryża do­
prowadzą do powstania kubizmu, do różnorodnych
poszukiwań, których istotą będzie zwrot k u formie,
ku nowemu widzeniu świata. Sztuka murzyńska stała
się t y l k o katalizatorem, przyśpieszyła pewne procesy,
nadała i m może szczególny kształt; ale istota zja-

�4

II. 4. „Narodziny N.M.P.",
obraz na szkle,
wym.
36 x 30 cm. Zamagórze, pow. Nowy Targ. Własność
Muz. Etnograf, w Krakowie.
II. 5. „Matka
Boska",
rzeźba w drzewie, polichr.,
wys. 25 cm. Wł. Muz.
Ziemi Bocheńskiej.

wiska polegała na t y m , że sztuka ta odpowiedziała
na problematykę, jaką podjęli w t y m czasie twórcy
ówczesnej awangardy artystycznej.
I tak jak nie było przypadkiem, że dopiero w 1906 r.
zrozumiano we Francji, czym jest rzeźba murzyńska
i maska maoryjska, t a k też nie jest przypadkiem, że
w klimacie naszych stosunków plastycznych zrozu­
mienie tej problematyki nastąpiło znacznie później,
i w dodatku — w wąskim kręgu oddziaływania
formistów. I tak j a k f o r m i z m był epizodem pozba­
wionym przez wiele l a t konsekwencji plastycznych,
tak też i widzenie nowej problematyki, która t k w i
w rzeźbie czy malarstwie l u d o w y m , stało się właści­
wie dopiero zdobyczą l a t p o w o j e n n y c h .
Rewelacją artystyczną w najlepszym tego słowa
znaczeniu stała się wystawa 1948 r. w K r a k o w i e ,
po raz pierwszy pokazująca w szerokim przekroju
rzeźbę i malarstwo l u d u . Rewelacją — i n a t y m
koniec, bo przez 12 następnych l a t nie dało się za­
uważyć konsekwentnej kontynuacji tego rodzaju po­
kazów. Było wprawdzie wiele wystaw, często nawet
doskonale przygotowanych, ale demonstrowały one
raczej rzemiosło ludowe czy twórczość współczesną —
l

Ściślej — już w 1937 r. sztuce tej poświęcono
sporo miejsca na wystawie w warszawskim Instytucie
Propagandy Sztuki, ale i ten pokaz w zasadzie fawo­
ryzował czynnik zdobniczy, aspekt dekoracyjny, nawet
rzeźby i malarstwa.
1

a nie te najwyższe wartości plastyczne, które zawarte
były właśnie w dawnej rzeźbie k u l t o w e j , malarstwie
i drzeworycie, to jest — dopowiedzmy — w tych
działach sztuki ludowej, które dziś są już niemal
zupełnie martwe, coraz bardziej obce mentalności
i upodobaniom współczesnej w s i , które jednak — j a k
sądzę — reprezentują w naszej sztuce ludowej n a j ­
wyższe wartości artystyczne, stając się cennym i t r w a ­
łym wkładem w dorobek naszej k u l t u r y narodowej
i zjawiskiem w y b i t n y m nawet w zestawieniu z twór­
czością ludową i n n y c h narodów.
Dzisiaj może bardziej niż kiedykolwiek bliska
nam jest ta sztuka. Jej wyraz plastyczny, dawniej nie
do przyjęcia d l a odbiorcy wychowanego na akade­
mickich normach estetycznych, teraz — stał się wręcz
urzekający. Ponad 50 l a t w a l k i z akademicką kon­
wencją w sztuce obaliło te k r y t e r i a naturalistycznej
57

�poprawności, które kazały dawniej oceniać malarstwo
i rzeźbę ludową j a k o twórczość nieudolną i zbarbaryzowaną. 50 l a t doświadczeń sztuki X X w i e k u po­
mogły odkryć w twórczości ludowej jej własne fascy­
nujące wartości artystyczne; nauczyły cenić zarówno
jej autentyzm, zaskakujące środki ekspresji, lapidar­
ność i celowość plastycznych sformułowań, j a k —
przede wszystkim — bogactwo i n w e n c j i twórczej,
śmiałość i celność rozwiązań.
Bliskie są te wartości współczesnemu artyście,
który niejednokrotnie w malarstwie l u d o w y m czy rzeź­
bie znajduje dziś echo swoich własnych intencji i po­
trzeb artystycznych. Bliskie są one i szerszym kręgom
odbiorców. Deformacja — już nie szokuje. N a i w ­
ność — już nie razi, przeciwnie, odczuwamy ją jako
szczerość i autentyzm emocji, których jesteśmy sprag­
nieni, t y m bardziej że sztuka oglądana na oficjalnych
wystawach jest często zbyt oschła w s w y m intelektualizmie, albo — z drugiej strony — zbyt k o n ­
wencjonalna w swej tradycjonalności.
W tej sytuacji wydaje m i się, że sztuka ludowa
może dziś zaspokoić dość szerokie potrzeby natury
emocjonalnej i artystycznej. Na ile może być ona
przydatna d l a współczesnej twórczości — t r u d n o w y ­
rokować. Jedno jest pewne, że aby sztuka ta mogła
inspirować, pobudzać inwencję, radować i wzruszać —
musi być znana, musi się stać własnością wszystkich.
A t a k niestety nie jest, dowodem czego są liczne
głosy pełne zdumienia, nawet w y b i t n y c h naszych
twórców, znajdujących w ludowej rzeźbie i malar­
stwie wartości, których — j a k t w i e r d z i l i — nawet
nie przeczuwali.
Dobrze się więc stało, że po długiej przerwie zo­
baczyliśmy w K r a k o w i e w lecie i jesieni ub. r. dwie
wystawy malarstwa, grafiki i rzeźby ludowej — w y ­
stawy, powiedzmy to od razu — świetne.
P i e r w s z a była eksponowana w k r a k o w s k i m Pa­
łacu Sztuki i już samo miejsce określało jej charak­
ter. Była to wystawa najcelniejszych dzieł ludowego
drzeworytnictwa i malarstwa. Organizatorzy, m i m o
krótkiego czasu i m i n i m a l n y c h środków (dlaczego?),
zdołali zgromadzić doskonały zestaw 259 eksponatów,
pochodzących ze zbiorów krakowskich •— głównie
z Muzeum Etnograficznego,
Muzeum Narodowego,
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz p r y w a t ­
nych kolekcji prof. d r a K a r o l a Estreichera i m g r
M a r i i Woleńskiej. Wiele z tych dzieł nie było dotąd
nigdy wystawianych na w i d o k publiczny, wiele ujrze­
liśmy po raz pierwszy w pełnej i c h krasie — myślę
tu zwłaszcza o obrazach na drzewie, płótnie i papie­
rze, działających śmiałymi i jakże charakterystycz­
n y m i dla polskiej sztuki ludowej zestawieniami kolo­
rystycznymi — czystymi, ostrymi błękitami, zielenia­
mi, żółciami, czerwieniami, różami i bielami. Obrazy,
2

„Wystawa malarstwa ludowego". Komitet w y ­
konawczy: K a r o l Estreicher, Tadeusz Seweryn, Teo­
dor Grott, Ignacy Trybowski. A d a m Bochnak. Bożena
Daszyńska, Maria Woleńska, Juliusz Zborowski. K a ­
talog ilustr.
2

5H

pokazywane wielokrotnie na różnych wystawach w
k r a j u i za granicą, pieczołowicie przez p p . Zofię W a l ­
czewską i Halinę Urbanowicz oczyszczone z b r u d u
i w e r n i k s u — ujawniły nowe, znakomite wartości.
Twórcy wystawy z prof. T. Sewerynem na czele
włożyli dużo wysiłku, aby pokazać na dobrych przy­
kładach różne grupy malarstwa, j a k też bogaty prze­
gląd używanych przez l u d technik (łącznie z r z a d k i m i
przykładami eglomizowania czy zdobienia drzewory­
tów gufrowaną blaszką-pozłotką).
Szkoda tylko, że ograniczono się, ze względu na
czas i budżet, jedynie do zbiorów k r a k o w s k i c h , zna­
komicie pokazujących malarstwo krakowskie na pa­
pierze i płótnie, czy podhalańskie na szkle, ale już
nierównie słabiej dokumentujące śląskie obrazy na
szkle, a jedynie fragmentarycznie —• kaszubskie, łódz­
kie, lubelskie i t p .
3

Wielkość w y s t a w y i niemal pełna reprezentacja
w i e l u grup stwarzały doskonały materiał d l a studiów,
pozwalając uważnemu w i d z o w i na zapoznanie się
niemal z w s z y s t k i m ważniejszymi odmianami czy
technikami. T y m bardziej wypada żałować, że układ
ekspozycji n i e ułatwiał orientacji, szczególnie w sa­
lach z m a l a r s t w e m n a szkle, gdzie Spisz, Orawa,
Rabka i Śląsk występowały nieraz obok siebie, a co
gorsza, w większych zespołach np. m a l a t u r podhalań­
skich organizatorzy umieścili jedną śląską, wyraźnie
odbiegającą charakterem. Nie zawsze wątpliwości
mógł rozwiać katalog — przygotowany wyjątkowo
niestarannie, z niepełnymi, a w k i l k u przypadkach
fałszywymi atrybucjami. a nawet ilustracjami obiek­
tów, których w ogóle nie było na wystawie (podobno
ze względów oszczędnościowych musiano posłużyć się
w y k o n a n y m i już dawniej kliszami).
Znacznie ciekawiej przedstawiała się ekspozycja
malarstwa na płótnie, drzewie i papierze, gdzie układ
w g zbieżności cech formalnych pokrywał się na ogół
z podziałem na grupy czy typy, a zestawienia w po­
bliżu siebie tych samych tematów ikonograficznych
(M. Boska Saletyńska, M . Boska Dzikowska) pozwa­
lały na obserwowanie, j a k w t y m samym układzie
zmieniają się szczegóły, a nawet j a k tradycja lokalna
czy zainteresowanie osobiste malarza wpływają na
odmienne — „realistyczne" czy „dekoracyjne" — trak­
towanie tematu.
W oddzielnej salce pokazano obrazy z ostatnich
trzydziestu l a t : F. Janeczki, R. Barańskiej, D. Lam­
part oraz k i l k a kartonów R. Zaród, F. Curyło i i n .
Widać t u przemiany zachodzące w malarstwie ludo­
w y m , odstępowanie od tradycyjnych ujęć na rzecz
zdobnictwa,
przełamywanie
schematów
kompozy­
cyjnych i ikonograficznych, aż po dyletancko-amatorski obrazek tematyczny. L. Kosiniak „Sceny z oku­
pacji". Nie bardzo orientuję się w intencjach orgaJedynie 5 obrazów wypożyczono z Muzeum i m .
W. Orkana w Rabce, a 2 z Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem.
3

�nizatorów. Jeśli chodziło i m o pokazanie degene­
racji malarstwa — przykład w y b r a n o świetnie, jeśli
jednak o pokazanie tego, co cenne w sztuce ludowej,
to podobny obraz w ogóle n i e powinien był t u się
znaleźć. A może chodziło o pokazanie choć jednej
pracy o tematyce współczesnej? Za t y m przemawia­
łoby umieszczenie n a okładce katalogu „Wesela"
0. Czajki, obrazu raczej przecież reprezentatywnego
dla sztuki „naiwnej" niż tradycyjnej ludowej, stano­
wiącej 99% eksponatów.
Nie Chciałbym oczywiście wątpliwościami t y m i
pomniejszyć wielkiego osiągnięcia, j a k i m się stała
wystawa; jeśli wyrażam t u obiekcje, to t y l k o dla­
tego, że bogactwo w y s t a w y upoważnia do szukania
w niej nie t y l k o źródła estetycznych doznań, ale
i określonej koncepcji naukowej.
Wystawa przynosi zresztą szereg ważkich przy­
czynków do naszej wiedzy o ludowej sztuce. Szcze­
gólnie interesujące są drzeworyty z okolic Jasła ( i l . 7),
tworzone przez jeden ośrodek, a przeznaczone zarówno
dla ludności prawosławnej, j a k i d l a katolickiej,
polskiej. Nie różnią się one cechami f o r m a l n y m i ,
tylko napisy cyrylicą (i to niekonsekwentną) świadczą
o tym, dla kogo były przeznaczone. Sąd t a k i po­
twierdza interesująca informacja umieszczona n a o d ­
wrocie jednego z drzeworytów, pochodzących z k o ­
lekcji prof. Estreichera sporządzona przez nabywcę.
Cytuję ją w dosłownym b r z m i e n i u : „Utwory X y l o grafii wieyskiej artystów naszokrajowych. Następne
drzeworyty dostarczone m i zostały z Galicyi z c y r ­
kułu Jasielskiego, zatym n i e wątpię, iż są w y r o b e m
włościan produkujących te grube u t w o r y , w którego
chacie jest pracownia r y t o w n i k a , koloratora i który
razem wyroby swoje na plecach roznosi po odpustach,
jarmarkach, targach i gdziekolwiek jest liczniejsze
zgromadzenie wieyskiego l u d u . Wnoszę, że te x y l o grafy przeznaczone są d l a ludzi wieyskich Obrządku
ruskiego".
Innym n o v u m wystawy jest zaskakujący w swej
ekspresji i dynamice
obraz
Ukrzyżowania ( i l . 1)
utrzymany w gamie brązowo-żółtej, nie znajdujący
odpowiednika w znanych n a m zbiorach. Analiza obra­
zu pozwala przypuszczać, że n i e był o n przypadko­
wym wyskokiem; kontur pirowadzony jest t a k pewną
ręką i z t a k i m rozmachem, że należy raczej sądzić,
iż mamy t u do czynienia z j e d y n y m zabytkiem, po­
chodzącym z ręki twórcy, który podobny schemat
kompozycyjny wykonywał wielokrotnie, dochodząc do
swoistej wirtuozerii.
Bardzo ciekawy jest również „Sąd Ostateczny"
Doroty Lampart, m a l a r k i z Zawoi, sprawiający n a
pierwszy rzut oka wrażenie gobelinu. Obraz w y k o ­
nany jest farbą klejową i w y k l e j a n y różnokoloro­
wymi papierkami; stanowi o n również u n i k a t w n a ­
szej sztuce ludowej, reprezentując jednak typowe
dla niej cechy, j a k strojnoiść, świetne poczucie r y t ­
mu, typizacja postaci.
Nieludowy, ale niezmiernie interesujący d l a etno­
grafa jest obraz przedstawiający „Napad zbójników"

11. 6. „Napad zbójników", obraz nie­
ludowy. Fragment. Wym. całości 161,5 x
91,5 cm. Własność Muz. V. J. w Kra­
kowie. II. 7. „Sw. Mikołaj",
drzewo­
ryt łemkowski, kolorowany, wym. 31 x
21 cm. Własność Karola
Estreichera,
Kraków.

�(ii, 6), dokumentujący strój, zapewne orawski p r a w ­
dopodobnie z pierwszej połowy X I X w . Sam obraz
przypomina w układzie, a nawet we fragmentach
(łóżko z dzieckiem) obrazy w o t y w n e ; wykonany jest
z wyraźną troską o wierność przedstawienia każdego
szczegółu, zwłaszcza interesujących nas strojów.

O ile przy wystawie w Pałacu Sztuki można było
zarzucać autorom pewną niekonsekwencję, polega­
jącą na t y m , że albo pokazano za mało — jeśli chcia­
no dać pełen obraz ludowego malarstwa, albo za dużo
— jeśli zamierzano pokazać jedynie najcelniejsze
dzieła, o tyle późniejszy pokaz urządzony w salach
Muzeum Etnograficznego z okazji pobytu gości Mię­
dzynarodowego Kongresu Krytyków Sztuki (AICA) —
ocenić należy w samych superlatywach. Goście nasi
z zagranicy, a także wielotysięczna rzesza zwiedza­
jących zobaczyli wystawę, która byłaby wydarzeniem
artystycznym w każdej stolicy i w każdym większym
centrum sztuki.
Wielką zasługą prof. T. Seweryna była t u ostra
i celowa selekcja. Na wystawie nie było rzeczy sła­
bych — niemal że nie było średnich. Pokazano

I I . 8. „Więzień Oświęcimia", rzeźba w drzewie, polichr., wys. 44 cm. Wyk. Szczepan Woźniak. Własność
Muz. Etnograf, w
Krakowie.

w jednej salce obrazy na szkle, każdy inny, każdy
0 własnych, odrębnych wartościach. Wszystkie, zda­
wałoby się, już znane, ale dopiero teraz demonstru­
jące całą swą krasę. Obok — współczesne obrazy na
papierze i rzeźby, nowa zdobycz badań Instytutu
Sztuki — aniołek Kożuchowskiego, oraz najlepsza
chyba rzeźba Szczepana Woźniaka „Więzień Oświę­
c i m i a " (11, 8). W innych salach świetnie dobrane
obrazy na płótnie i drzewie oraz rzeźby; wśród nich
Chrystus Frasobliwy z Rabki, prawdziwe arcydzieło
naszej rzeźby ludowej, t r y p t y k ze Św. O n u f r y m z L i ­
manowej oraz n a prawdę najlepsze obiekty zarówno
z. K r a k o w a , j a k Rabki, Nowego Sącza i Bochni. Nie
można się więc było dziwić, że wystawa wywołała
niezwykle żywy oddźwięk u gości, którzy uznali ją
Cobok krakowskiego Biennale grafiki) za najciekawsze
zjawisko artystyczne, komentując długo, a nawet r y ­
sując poszczególne eksponaty.
Do sukcesu wystawy przyczynił się również spo­
sób ekspozycji; inwencja i w y b o r n y smak prof. T. Se­
weryna pozwoliły stworzyć wystawie ramy wręcz nie­
powtarzalne, poczynając o d żywych kształtów drzew,
dosłownie puszczających świeże pędy w muzealnych
salach (ile t r u d u kosztowało wyławianie po powodzi
tych nasiąkłyCh wodą pni), aż po mądrą i skromną
ekspozycję mniejszych figurek znakomicie rozmiesz­
czonych na tle parkanowych desek.
Ilość eksponatów nie była w i e l k a , ale przejrzystość
ekspozycji, dobre rozmieszczenie i zestawienie rzeźb
potęgowało i c h wyraz.
Przy okazji poddano r e w i z j i i sąsiednie sale, za­
stępując słabsze obiekty (zwłaszcza rzeźby, płasko­
rzeźby) i n n y m i , lepszymi. Wygrał na t y m również
1 J . Wawro, reprezentowany przez k i l k a najlepszych
swoich prac.
Z okazji w y s t a w y wydano mały voider zawiera­
jący 16 zdjęć z podpisami w językach angielskim
i francuskim.
Kończąc tę recenzję nie mogę powstrzymać się
od wyrażenia głębokiego żalu, że nie udało się w y ­
stawy zamienić n a stałą ekspozycję. Muzeum Etno­
graficzne posiada bowiem wspaniałe zbiory, które
jedynie w małej części dostępne są d l a zwiedzających.
Zbiory w magazynie nie pełnią r o l i społecznej. Sądzę,
że w interesie władz K r a k o w a byłoby powiększenie
Muzeum, chociażby przez tymczasowe oddanie do
jego dyspozycji k i l k u sal w sąsiedztwie na rozsze­
rzenie ekspozycji. Jest też n a pewno w interesie
Muzeum powiększenie stałej kolekcji rzeźb i malar­
stwa — Choćby dlatego, że Muzeum to jest jedną
z największych a t r a k c j i d l a turystów zagranicznych
i gości, bawiących n a „Dniach K r a k o w a " . Jest to też
na pewno w interesie naszej k u l t u r y , a nawet wię­
cej — jest to naszym obowiązkiem wobec przeszłości,
wobec społeczeństwa i przyszłych pokoleń.

Fot.: Jan Swiderski
— U. 1—3, 5, 8, Stefan
szewski — U. 4, 6, 7.

Deptu-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8588" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8567">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/634b7455d1667f47981285a4164c6b56.pdf</src>
        <authentication>24ce82722f8281638d7eac75c865f502</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102594">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3710</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102596">
                <text>1956</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102597">
                <text>sztuka ludowa - wystawy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102598">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3486</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102599">
                <text>Refleksje po wystawie sztuki ludowej w Londynie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102600">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1956 t.10 z.6, s. 289 - 296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102601">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102602">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102603">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102604">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102605">
                <text>REFLEKSJE PO W Y S T A W I E SZTUKI

LUDOWEJ

W LONDYNIE

ALEKSANDER

Nie ł a t w o pisać o wystawie, k t ó ­
rej się jest w s p ó ł a u t o r e m . Osobiste
zaangażowanie utrudnia obiektywną
ocenę, chociaż i zaostrza spojrzenie
na r ó ż n e problemy z w i ą z a n e z w y ­
s t a w ą . A p r o b l e m ó w takich
jest
n i e m a ł o — z a c z y n a j ą c od koncep­
cji wystawy, a k o ń c z ą c na sytuacji
naszego muzealnictwa, na katastro­
f a l n y m stanie z b i o r ó w sztuki ludo­
wej.
1

Podstawowym z a ł o ż e n i e m scena­
riusza było pokazanie sztuki ludo­
wej przede w s z y s t k i m od strony jej
w a r t o ś c i artystycznych. Liczyliśmy
na widza, k t ó r e g o m a ł o interesuje
nasza specyfika etnograficzna, k t ó r e ­
m u jest wszystko jedno, czy to, co
1

Wystawa polskiej sztuki ludo­
wej eksponowana b y ł a w Londynie
w sali R. W. S. Galleries — Conduit
Street 26, w dniach 3—24 maja
1956 r. Scenarzysta i komisarz w y ­
stawy — mgr A. Jackowski. Opra­
cowanie plastyczne — Cz. Wielhorski. Asystent komisarza w y s t a w y —
mgr A. K u n c z y ń s k a . Opieka nad
eksponatami — dr T. Delimat. W y k o ­
nawstwo — P r z e d s i ę b i o r s t w o W y ­
staw i T a r g ó w . Katalog opracowali
— mgr A . Jackowski i mgr A . K u n ­
czyńska. Plakat — J. Lenica. W y ­
s t a w ę p r z y g o t o w a ł Centralny Za­
r z ą d I n s t y t u c j i Sztuk Plastycznych
i Wystaw M K i S , w Londynie f i r ­
m o w a ł I n s t y t u t K u l t u r y Polskiej.

JACKOWSKI

widzi, jest „ S i e r a d z e m " czy „Opocz­
nem". W y s t a w ę a d r e s o w a l i ś m y do
publiczności wystaw plastycznych,
do ś r o d o w i s k a artystycznego,
do
tych, k t ó r y c h
interesuje
przede
wszystkim sztuka, k t ó r z y na
wy­
stawach s z u k a j ą
przeżyć n a t u r y
estetycznej. W i d z o w i temu chcieliś­
my p r z e k a z a ć ogólny obraz naszej
ludowej sztuki w jej n a j w a ż n i e j ­
szych w a r t o ś c i a c h artystycznych, a
zarazem — p o k a z a ć jej o d r ę b n y k o ­
loryt, to, co w niej jest
p o l ­
s k i e .
Adresowaliśmy wystawę
t a k ż e do naszej emigracji. I znowu
nie po to, by uczyć, na j a k i m tere­
nie co jakie jest, ale aby przypo­
m n i e ć smak k r a j u , a t m o s f e r ę ojczyz­
ny, dzieciństwo. Chcieliśmy przeko­
n a ć ich przy t y m , że nowy u s t r ó j
polityczno-społeczny
nie zniszczył
uroku ludowej sztuki, lecz przeciw­
nie: otoczył j ą szacunkiem, ocenił
zarówno
jej tradycyjne w a r t o ś c i
(rzeźba i malarstwo religijne), j a k i
d a ł nowe możliwości rozwoju.

t a k ż e stroju, tkaniny, haftu, zdob­
nictwa w drzewie, s k ó r z e , metalu
i t d . Poza szerszym zakresem różniła
naszą w y s t a w ę od poprzedniej od­
mienna intencja w doborze i zesta­
wie rzeźb. Wystawa z 1948 r. p o d ­
k r e ś l a ł a to wszystko, co łączy na­
szą s z t u k ę l u d o w ą ze s z t u k ą p r y ­
m i t y w u a f r y k a ń s k i e g o , co jest w
niej w s p ó l n e z i n n y m i k u l t u r a m i .
Nam zaś, j a k w s p o m n i a ł e m ,
cho­
dziło o wydobycie cech specyficznie
polskich. W y b i e r a l i ś m y w i ę c obiekty
bardzo „ n a s z e " : Chrystusa p a d a j ą c e ­
go pod k r z y ż e m , Frasobliwych,
a
nawet a u t e n t y c z n ą s t a r ą k a p l i c z k ę
u s t a w i o n ą na tle
fotograficznego
pejzażu, szopkę k r a k o w s k ą , ł o w i ­
ckie pasiaki, kolorowe p a j ą k i , p u ­
szyste „ ś w i a t y " , jarmarczne k w i a t y
z barwnych bibułek,
wycinanki.
Podstawowym k r y t e r i u m
selekcji
m a t e r i a ł u , p r z e w a ż n i e już muzeal­
nego, b y ł a w a r t o ś ć artystyczna. Po­
k a z a ć to, co najlepsze — znaczyło
przede wszystkim sięgnąć do u n i ­
kalnych z a b y t k ó w , do o k a z ó w b ę d ą ­
Trzeba b y ł o r ó w n i e ż b r a ć
pod cych ozdobą naszych
muzealnych
u w a g ę , że L o n d y n widział j u ż j e d ­ ekspozycji.
n ą w y s t a w ę polskiej sztuki ludowej
w r. 1948; nasza wystawa m u s i a ł a
w i ę c być inna, w n o s i ć nowe ele­
menty. O ile poprzednia ekspozy­
Por. i n t e r e s u j ą c e u w a g i na ten
cja o g r a n i c z a ł a się t y l k o do rzeźby, temat dra J. Grabowskiego w art.
malarstwa i g r a f i k i , o tyle m y za­ „ S z t u k a ludowa s z t u k ą l u d ó w " i w
k ł a d a l i ś m y pokazanie przekroju ca­ o m ó w i e n i u
krakowskiej
wystawy
łości sztuki ludowej, we wszystkich malarstwa, r z e ź b y i g r a f i k i ludowej,
jej formach i przejawach, a więc „Pol. Szt. L u d . " nr 6-7-8/1948.

2

2

289

�Zniszczone czy zagrożone ekspo­
naty trzeba było zastąpić kopią, jak
lo zrobiliśmy ze starymi obrazami na
szkle, z n i e k t ó r y m i r z e ź b a m i , za­
b a w k a m i oraz zdobioną wycinanka­
m i gwiazdą obrzędową. Ogromną
pomoc okazał nam
w t y m prof.
T. Seweryn i m u s z ę s t w i e r d z i ć , że
wszystkie kopie wykonane pod j e ­
go opieką b y ł y istotnie d o s k o n a ł e .
K r y t e r i u m w a r t o ś c i artystycznych
s t o s o w a l i ś m y r ó w n i e ż przy wyborze
o b i e k t ó w w s p ó ł c z e s n y c h . Nie w i ­
dzieliśmy sensu
w akcentowaniu
sztuki dnia dzisiejszego t y l k o dla­
tego, że pokazuje ona n o w ą t e m a t y ­
kę. Zbyt dobrze wszyscy wiemy, z
jakich źródeł p ł y n ę ł y „ i n s p i r a c j e "
takich dzieł. Woleliśmy ograniczyć
się do zestawu n a p r a w d ę w a r t o ś c i o ­
wych o b i e k t ó w — a takich jest we
współczesnej twórczości
ludowej
wcale n i e m a ł o (szczególnie z t k a ­
ctwa, ceramiki, zdobnictwa, p a m i ą t ­
karstwa, malarstwa na szkle) — niż
p o k a z y w a ć rzeczy, k t ó r e w istocie
swej ś w i a d c z ą t y l k o o upadku pew­
nych gałęzi ludowej sztuki.
Nie
chcieliśmy k ł a m a ć , nie chcieliśmy
s t w a r z a ć sztucznych m i r a ż y r o z k w i ­
tu sztuki ludowej w obecnych
wa­
runkach, nie chcieliśmy łudzić co
do perspektywy jej dalszego życia
i rozwoju. Z a l e ż a ł o nam na rzetel­
ności informacji, na prawdzie —
w y r a ż o n e j z a r ó w n o w doborze eks­
p o n a t ó w , koncepcji poszczególnych
d z i a ł ó w wystawy, j a k i we w s t ę p ­
n y m artykule katalogu. Istotny sens,
jeśli się tak m o ż n a w y r a z i ć — p r o ­
pagandowy, widzieliśmy w ł a ś n i e w
b r a k u propagandowych c h w y t ó w , w
o b i e k t y w n y m i rzetelnym obrazie,
który pragnęliśmy przekazać.
Nie znaczy to,
że zagadnienia
współczesne pozostały
na uboczu.
Cała wystawa b y ł a ostatecznie r o ­
biona z pozycji dnia dzisiejszego,
wysuwała współczesne
(dla nas)
problemy, nawet w doborze ekspo­
n a t ó w k o r e s p o n d o w a ł a z dzisiejszy­
m i problemami sztuki (akcent p o ł o ­
żony na r z e ź b ę m o n u m e n t a l n ą ,
na
rolę sztuki w organizowaniu co­
dziennego życia). Nie p o k a z y w a l i ś m y
co prawda traktora zamiast
pługa
ani wycinanek z d y m i ą c y m i k o m i ­
nami fabryk. Chodziło nam o inną,
istotną p r a w d ę współczesności, o
w ł a ś c i w y obraz obecnego stanu sztu­
k i ludowej, o to, czym obrasta, co
decyduje o drogach i możliwościach
rozwoju, p r z e k s z t a ł c e ń czy p o w i ą ­
zań. S t ą d mocne zaakcentowanie
twórczości pogranicza sztuki ludo­
wej i amatorskiej, naszych „ n a i w ­
nych r e a l i s t ó w " — Janeczki, N i k i f o ­
ra, Ociepki, K u d ł y , a nawet R o j Kozłowskiej. A ponieważ
świat
naiwnego realisty jest jego o d r ę b ­
ną, p o e t y c k ą wizją, twórczość ich,
zwłaszcza Nikifora i K u d ł y , obrazo­
w a l i ś m y c a ł y m zestawem prac (ok.
50 „ N i k i f o r ó w " i 25 „ K u d ł ó w " ) .
Z drugiej strony współczesność
widzenia sztuki ludowej — to do­
strzeganie jej w p ł y w u i r o l i
w
rozwoju całej k u l t u r y narodowej.
Na wystawie s t a r a l i ś m y się w y e k s ­
p o n o w a ć to zagadnienie w specjal­

290

n y m dziale pod h a s ł e m „ S z t u k a l u ­
dowa jako jedno ze źródeł inspi­
r a c j i w s p ó ł c z e s n e j plastyki". Zna­
lazły się tam r z e ź b y Z. Pronaszki
( „ P r o r o k " z 1918-19 r.),
fragment
kapliczki J. Szczepkowskiego, olej
T. Makowskiego („Chłopak"), a k w a ­
rela T. C z y ż e w s k i e g o („Zbójnik"),
karton
Z.
Stryjeńskiej,
grafika
Wł.
Skoczylasa,
E.
Bartłomiejczyka,
W.
Wąsowicza,
T.
Ma­
kowskiego, T. Kulisiewicza, r y s u n ­
k i A. Stopki i i n . Obok pokazano
prace z kolekcji I n s t y t u t u W z o r n i ­
ctwa P r z e m y s ł o w e g o — tkaniny,
c e r a m i k ę , zabawki, wyroby z w i k l i ­
ny — projektowane przez A. M i l wicza, E. P l u t y ń s k ą , A.- Kenara,
W. W o ł k o w s k i e g o , m a l a r k i z Z a l i ­
pia, k o l e k t y w y robotnicze i m ł o ­
dzieżowe p r a c u j ą c e pod k i e r u n k i e m
K r . Szczepanowskiej,
A . Kenara,
G r z e ś k i e w i c z ó w i t d . W dziale t y m
znalazły się r ó w n i e ż zabawki i
r z e ź b y w drzewie z Liceum Tech­
n i k Plastycznych
w
Zakopanem,
noszące na sobie u r z e k a j ą c e p i ę t n o
osobowości k i e r o w n i k a szkoły —
prof. A. Kenara, oraz prace i n d y w i ­
dualnych a r t y s t ó w , j a k broszki H .
Grunwalda czy b i ż u t e r i a M . Celm i ń s k i e g o , zabawki A . Rząsy z Za­
kopanego itp. Wszystkie te prace
m i a ł y j a k i ś w i ę k s z y czy mniejszy
związek
ze s z t u k ą l u d o w ą , i to
z w i ą z e k o k r e ś l o n y w ł a ś n i e najtraf­
niej s ł o w e m „ i n s p i r a c j a ' ' :
a więc
pokrewny klimat, coś z ducha l u d o ­
wej twórczości, a nie mechaniczne­
go, eklektycznego przenoszenia jej
m o t y w ó w i w z o r ó w . Nie „ z a k o p i a ń ­
szczyzna" s t r a s z ą c a swego czasu w
mieszczańskich
salonach,
nie
pseudoludowa kalkomania, ale s i ę ­
ganie do w s p ó l n y c h źródeł prze­
żyć, do poetyki, nastroju, do j a ­
kiejś ludowej tonacji. O d w o ł y w a ­
liśmy się do w r a ż l i w o ś c i widza, k t ó ­
r y nasycony w pierwszej części w y ­
stawy a u t e n t y c z n ą s z t u k ą l u d o w ą ,
t u powinien był jedynie s t w i e r d z i ć
fakt, że w Polsce sztuka ludowa
nie jest czymś m a r t w y m , na m a r g i ­
nesie k u l t u r y , ale że niezależnie od
w ł a s n e g o , tradycyjnego ciągu roz­
wojowego, zahacza z jednej strony
o t w ó r c z o ś ć a m a t o r s k ą — z drugiej
zaś o t w ó r c z o ś ć naszych r z e ź b i a ­
rzy, malarzy, grafików, w y s t a w i e n n i k ó w , r e p r e z e n t a n t ó w sztuki de­
koracyjnej i p r z e m y s ł u artystyczne­
go. U n i k a l i ś m y przy t y m j a k i e g o ś
fałszywego przeceniania r o l i tego
„ l u d o w e g o " źródła inspiracji, w y ­
r a ź n i e p o d k r e ś l a j ą c , że jest
ono
t y l k o jednym z wielu, bynajmniej
nie n a j w a ż n i e j s z y m i nie najbar­
dziej chyba owocnym.
Tyle o samej koncepcji wystawy,
o jej zasadniczych założeniach sce­
nariuszowych. Dalszy ciąg pracy
b y ł już p r ó b ą adaptacji tych założeń
do danych w a r u n k ó w ekspozycji.
A w a r u n k i nie b y ł y korzystne: duża
sala o w y m i a r a c h ok. 20X15 m,
oświetlenie górne — padające z
oszklonego sufitu, z w y s o k o ś c i 2
p i ę t e r ; w o k ó ł ścian na wysokości
p i ę t r a biegła galeryjka szeroka na
2 m, podparta na stiukowych k o ­
lumnach, k t ó r e „zdobiły" w ten spo­

sób w n ę t r z e , n a d a j ą c m u mies2c z a ń s k o - p a ł a c o w y charakter. U k ł a d
pomieszczenia n a r z u c i ł r o z w i ą z a n i e
— na galeryjce z n a l a z ł o się wszyst­
ko, co b y ł o
p o c h o d n e
wobec sztuki ludowej, a w i ę c „ n a ­
i w n i realiści", amatorzy, I W P i
dzieła sztuki w s p ó ł c z e s n e j inspiro­
wane l u d o w ą t w ó r c z o ś c i ą . Na par­
terze zaś umieszczono całą ekspo­
zycję sztuki ludowej. P o z o s t a w a ł o
r o z s t r z y g n ą ć : czy p r z y j ą ć m e t o d ę
pokazu r z e c z o w ą ,
tzn. oddzielnie
eksponować ceramikę,
oddzielnie
tkaniny, wycinanki, r z e ź b ę itp. —
czy też t w o r z y ć całości, np. regio­
nalne. S t a l i ś m y na stanowisku, że
obiekty sztuki ludowej należy po­
k a z y w a ć we w ł a ś c i w y m k o n t e k ś c i e .
Ze sztuka ludowa t ł u m a c z y się do­
piero wtedy, gdy w i d z i m y j ą we
wszystkich p o w i ą z a n i a c h jako s u m ę
tych w a r t o ś c i estetycznych, k t ó r e
człowiek tworzy d l a s i e b i e , dla
wyrażenia
swoich w z r u s z e ń ,
dla
ozdoby swego życia.
Należało przy t y m p o k a z a ć d u ż ą
r ó ż n o r o d n o ś ć form,
i n n o ś ć
sztuki np. p o d h a l a ń s k i e j , k r a k o w ­
skiej czy kurpiowskiej.
Niestety,
p r z e s t r z e ń b y ł a tak m a ł a , że trze­
ba b y ł o wszystkie te postulaty rea­
lizować w syntetycznym skrócie.
Trudno też powiedzieć, kiedy k o n ­
cepcja scenariusza p r o w a d z i ł a m y ś l
plastyka, kiedy zaś b y ł o odwrotnie.'
Ostatecznie z d e c y d o w a l i ś m y się na
sześć „stoisk" r e p r e z e n t u j ą c y c h naj­
bardziej typowe i i n t e r e s u j ą c e re­
giony (względnie grupy pokrewnych
r e g i o n ó w ) . B y ł y to: P o d h a l e (aż
po
Sądeckie
i
Beskid
Śląski),
Śląsk
(Dolny, G ó r n y , Opolski i
Cieszyński), P o l s k a
południo­
wo - w s c h o d n i a
(Rzeszowskie
i p o ł u d n i o w a część w o j . lubelskie­
go), P o l s k a
p ó ł n o c n o w s c h o d n i a
(Kurpie, Podla­
sie), P o l s k a c e n t r a l n a
(Ma­
zowsze,
Opoczyńskie,
Sieradzkie,
Radomskie itd.) oraz
Krakow­
s k i e . T a k i p o d z i a ł pozwolił poka­
zać niemal cały m a t e r i a ł , k t ó r y m
d y s p o n o w a l i ś m y , przy czym starali­
ś m y się o wydobycie w ekspozycji
każdego regionu jego cech specy­
ficznych, typowych. Tak np. „ P o d ­
hale" c h a r a k t e r y z o w a ł o zdobnictwo
w drzewie, skórze i metalu oraz
obrazy na szkle,
podobnie , j a k
„Polskę północno-wschodnią" ' tka­
niny dwuosnowowe, plecionki i w y ­
cinanki — a „ K r a k ó w " m a l o w a n k i
zalipiańskie, szopka, s t r ó j i p l a ­
styka o b r z ę d o w a (gwiazda, t u r o ń ) .
Wszędzie zresztą znalazł się s t r ó j ,
ceramika, mebel.
Jak już z tego opisu w y n i k a , nie
było m o w y o ż a d n e j dosłowności
etnograficznej
czy
naturalizmie
właściwym
skansenowskim
mu­
zeom. Chodziło o znalezienie jakiejś
plastycznej syntezy, s k r ó t u — o za­
sugerowanie charakteru sztuki l u ­
dowej. Tak np. „ p ó ł k a " Szymoszka
czy malowanki z a l i p i a ń s k i e stano­
w i ł y j e d n o c z e ś n i e element obudo­
w y stoiska i eksponat. Fotogramy
pejzaży, w n ę t r z a , sceny z życia —
d o p o w i a d a ł y to, czego mogła
nie
w y r a z i ć sama ekspozycja.

�Rye.

1. Fragment wystawy
polskiej
sztuki ludowej w
Londynie.

Oczywiście zdaję sobie
sprawę
z zastrzeżeń,
jakie m o ż e b u d z i ć
przyjęty przez nas podział.
Nie
u w a ż a m go wcale za
najlepszy,
ale — p o d k r e ś l a m — w danych
warunkach w y d a ł nam się n a j ­
bardziej przydatny. Z r e s z t ą
—
poza n i m pozostała r z e ź b a , zabaw­
ka i malarstwo. Te dwa ostatnie
d z i a ^ p o k a z a l i ś m y oddzielnie —
w m a ł y c h w n ę k a c h , r z e ź b a nato­
miast w y p e ł n i ł a ś r o d e k sali oraz
znalazła się w stoiskach regional­
nych.
Niejednolitość podziału, raz rze­
czowego, raz terytorialnego
nie
sprzyjała przejrzystości
kompozy­
cji wystawy, t ł u m a c z y ł a się jednak
tym, że w ł a ś c i w i e i w rzeźbie, i w
malarstwie, i nawet w zabawce
trudno jest jeszcze przy dzisiej­
szym stanie wiedzy
wyodrębnić
ich cechy regionalne.
Woleliśmy
więc p o t r a k t o w a ć je w zasadzie j a ­
ko dobro o g ó l n o k r a j o w e , regiona­
lizując je t y l k o w pewnych w y p a d ­
kach (np. Matka Boska S k ę p s k a

przy K u r p i a c h , pewne typy zaba­
wek w K r a k o w s k i e m itp.).
Zasadniczym problemem plastycz­
nym w y s t a w y stało się jednak roz­
wiązanie trudności wynikłych
z
niekorzystnej architektury w n ę t r z a .
Co zrobić, aby w y t w o r y sztuki l u ­
dowej, p r z e w a ż n i e drobne w roz­
miarze — z a g r a ł y p e ł n i ą b a r w i
form w t y m w y s o k i m p a ł a c o w y m
wnętrzu?
P r z y p o m i n a ł y się po­
dobne t r u d n o ś c i ,
jakie napotykali
realizatorzy w y s t a w y
w Pałacu
Kultury
i Nauki.
Gdy
jednak
J. S o ł t a n i O. Hansen
usiłowali
p r z e k r e ś l i ć istniejącą
architekturę
b u d u j ą c w niej j a k b y nowe w n ę t r z e ,
Wielhorski s t a r a ł się raczej w t o p i ć
salę w ekspozycję, związać ją o
tyle, aby p r z e s t a ł a dzia?ać agresyw­
nie.
U z y s k a ł to przez wpisanie
3

3

Por. recenzje z ogólnopolskiej
w y s t a w y sztuki ludowej 10-lecia
R. Reinfussa i J. Jarnuszkiewicz,
zamieszczone w niniejszym nrze
„Pol. Szt. L u d . " .

stoisk w salę, przy zachowaniu l o ­
gicznego i rytmicznego podziału d y ­
ktowanego u k ł a d e m kolumn, przez
zastosowanie w obudowie
stoisk
pionowych p r ę t ó w ,
podtrzymują­
cych plansze czy gabloty, wreszcie
przez doskonale p o m y ś l a n y p o d ­
wieszony strop z r ó ż n o b a r w n y c h
p a j ą k ó w i „ ś w i a t ó w " , k t ó r y nie
tylko obniżył w ten sposób salę,
t w o r z ą c bardziej przytulne w n ę ­
trze, ale i s t a n o w i ł p i ę k n y k o l o r y ­
styczny akcent w p r o w a d z a j ą c y od
razu w j a k i ś l u d o w o - o d ś w i ę t n y na­
strój.
Jak ocenić p l a s t y c z n ą realizację
wystawy? Sądzę, że należy t u w y ­
różnić trzy podstawowe elementy:
stosunek do scenariusza, stosunek
do w n ę t r z a i stosunek do ekspona­
tu. Z a c z n ę od pierwszego. Zgod­
ność koncepcji scenarzysty i p l a ­
styka jest w ogóle p i e r w s z y m w a ­
r u n k i e m udania się wystawy. Ta
zgodność, a nawet więcej — sta­
lą w s p ó ł p r a c a , w s p ó l n e
kształto­
wanie koncepcji istniejące w da-

291

�n y m w y p a d k u — s t a n o w i ł y o pew­
nej jednolitości wystawy. O sto­
sunku do w n ę t r z a j u ż m ó w i ł e m —
rezultat u w a ż a m
za w y j ą t k o w o
udany. Pozostaje
sprawa trzecia:
stosunek do eksponatu,
a więc
stworzenie w ł a ś c i w e g o k l i m a t u w y ­
stawy, w k t ó r y m obudowa nie p r z y ­
t ł u m i eksponatu, spełniając t y l k o
rolę d o p o w i a d a j ą c e g o
akompania­
mentu, na tle k t ó r e g o u w y d a t n i się
walor samego obiektu. Podstawo­
w y więc sens pracy plastyka za­
m y k a się w t y m , aby s t w o r z y ć
w a r u n k i najkorzystniejszego przed­
stawienia t r e ś c i wystawy, aby po­
k a z a ć w ł a ś c i w y eksponat we w ł a ­
ściwy sposób.
M a m w r a ż e n i e , że Wielhorskiemu
u d a ł o się s t w o r z y ć n a s t r ó j , w y s t a ­
wa b y ł a polska, b y ł a ludowa i b y ­
ła w s p ó ł c z e s n a . Nie jestem nato­
miast pewny, czy w r ó w n i e traf­
ny sposób u m i a ł w y d o b y ć poszcze­
gólny eksponat, czy nie za bardzo
grał całością, nawet kosztem skupie­
nia uwagi widza na w a r t o ś c i o w ­
szych dziełach.
Wystawa, mimo
wszystkich z góry p r z y j ę t y c h de­
cyzji, b y ł a jednak t r o c h ę p r z e ł a d o ­
wana. (Oczywiście w i n ę ponosi t u
4

4

Z w r a c a m u w a g ę , że przy t a k i m
ustawieniu z a d a ń plastyk nie tylko
może, ale i musi b y ć w s p ó ł g o s p o ­
darzem w y s t a w y . Jego jest rzeczą
ustalić t a k ą k o n c e p c j ę p l a s t y c z n ą ,
przy k t ó r e j założenie t r e ś c i o w e znaj­
dzie w ł a ś c i w e
rozwiązanie
arty­
styczne. Wystawa, w odróżnieniu od
książki czy a r t y k u ł u , przemawia j ę ­
zykiem s k o j a r z e ń , obrazem a r t y ­
stycznym. Narracja prowadzona jest
t u specyficznymi ś r o d k a m i , r ó ż n y ­
m i w zależności od celów i założeń
wystawy, ale zawsze jest to narra­
cja wystawowa, a więc działająca
wizualnie, a p e l u j ą c a do w r a ż l i w o ś c i
widza, a t a k u j ą c a jego w y o b r a ź n i ę .
P r a w i d ł o w o ś ć d z i a ł a n i a wystawy —
to w ł a ś n i e p r a w i d ł o w o ś ć w y w o ł y ­
wanych s k o j a r z e ń , p r a w i d ł o w o ś ć za­
pamiętanych wrażeń. Twórcy w y ­
stawy, a zwłaszcza plastyk, odpo­
wiedzialni są więc za to, j a k widz
reaguje, co u t r w a l a w p a m i ę c i , j a k
n a w a r s t w i a j ą się w jego ś w i a d o ­
mości odbierane w r a ż e n i a . Nie bez
znaczenia jest więc hierarchia eks­
ponatu, uzyskana r ó ż n y m i ś r o d k a ­
mi:
wyodrębnieniem,
właściwym
rozmieszczeniem, p o d ś w i e t l e n i e m itp.
W a ż n y jest kontekst, w a ż n a zasada
eliminacji,
bezwzględnej
selekcji
wszystkiego, co nie jest konieczne,
co przeciąża, co zagłusza. Selekcji,
k t ó r a jest p o d s t a w o w ą z a s a d ą k a ż ­
dej twórczości, a w wystawiennic­
twie decyduje w ogóle o t y m , co
i j a k się widzi.
Nie w d a j ę się t u . w ocenę r o l i
plastyka. Jest ona r ó ż n a przy r ó ż ­
nych rodzajach wystaw, jest ona
zmienna w zależności od charakteru
w s p ó ł p r a c y ze s c e n a r z y s t ą , fachow­
cem. A l e zawsze plastyk powinien
być ostatecznym organizatorem w r a ­
żeń, jakie przekazujemy w y s t a w ą .
Oczywiście plastyk czujący i zna­
jący s z t u k ę l u d o w ą .

292

w r ó w n e j mierze i scenarzysta,
k t ó r e m u , gdy m i a ł odrzucić rzeźbę
czy t k a n i n ę , nieraz r ę k a zadrżała.)
Toteż widz z p e w n o ś c i ą nie
do­
strzegł
wszystkich p r z e d m i o t ó w ,
k t ó r e chcieliśmy m u p o k a z a ć . Nie
d o j r z a ł zapewne n i e k t ó r y c h rzeźb,
k t ó r e potraktowane b y ł y raczej jako
element dekoracyjny, co podnosiło
wprawdzie w a r t o ś ć e s t e t y c z n ą obu­
dowy, ale zarazem t u s z o w a ł o dzia­
ł a n i e samej rzeźby, nie p o z w a l a j ą c
s k o n c e n t r o w a ć na niej
należytej
uwagi.
Nie t w i e r d z ę , że to „ p s u ł o " w y s t a ­
w ę . B y ł a ł a d n a i wcale nie dziwię
się ludziom, k t ó r z y przychodzili na
nią po k i l k a razy. A l e m y ś l ą c o
tej ekspozycji i szeregu innych
dostrzegam
dość
symptomatyczne
dla naszego w y s t a w i e n n i c t w a nie-'
docenianie r o l i samego eksponatu.
W i d a ć w t y m zapewne w p ł y w p o w o ­
jennych w y s t a w „ p r o p a g a n d o w y c h " ,
przemysłowych
czy handlowych,
gdzie m a ł ą a t r a k c y j n o ś ć
ekspona­
t ó w n a d r o b i ć m u s i a ł sposób
ich
plastycznego podania. W takich w y ­
padkach m i a ł o to sens i s p e ł n i a ł o
o k r e ś l o n e zadanie. T a m natomiast,
gdzie eksponatem jest dzieło sztu­
k i , bogata i atrakcyjna oprawa p l a ­
styczna stwarza
niebezpieczeństwo
silnej konkurencjli,
przygłuszenia
w y m o w y obiektu, k t ó r y z e p c h n i ę t y
na drugi plan staje się nieraz pre­
tekstem dla w y s t a w y a nie jej
istotnym sensem.
To, o czym t u piszę, nie dotyczy
b e z p o ś r e d n i o naszej ekspozycji, nie­
mniej j a k i ś refleks takiego w y s t a ­
wienniczego m y ś l e n i a
na
pewno
z a w a ż y ł na r o z w i ą z a n i u n i e k t ó r y c h
f r a g m e n t ó w , a nawet w pewnych
wypadkach na niedocenianiu w a r ­
tości samego obiektu. W o l a ł b y m
widzieć w i ę c e j pieczołowitości
w
zaaranżowaniu
każdego
obiektu,
dłuższe przymierzanie i „pieszcze­
nie" się z n i m , aby w y s t ą p i ł w
całej swej krasie. Wtedy nie d o s z ł o ­
by do tego, że np. znakomitego
„Frasobliwego
z Rabki",
rzeźbę
przede wszystkim o walorach prze­
strzennych, położono w gablocie...
P e w n y m usprawiedliwieniem mo­
że b y ć brak czasu przeznaczonego
na ostateczną: k o s m e t y k ę ,
która
przy tego rodzaju wystawie jest
niesłychanie ważna.
Brak
czasu,
k t ó r y w y n i k ł z tej drobnej p r z y ­
czyny, że organizatorzy wystawy,
troszcząc się przez blisko
rok o
zmontowanie całej
imprezy, za­
pomnieli na czas w y s t ą p i ć o wizy
i u z y s k a ć zgodę A n g l i k ó w na p r z y ­
jazd wystawy. W t y m stanie rze­
czy nieliczny zespół zmuszony był
w k a r k o ł o m n y sposób z m o n t o w a ć
w y s t a w ę w ciągu 3 d n i , zamiast
przewidzianych 12—15.
Publiczność
przyjęła
wystawę
bardzo życzliwie. Z w ł a s z c z a plasty­
cy i architekci p o d k r e ś l a l i
smak
ekspozycji, p o r ó w n u j ą c j ą z w y ­
stawą meksykańską,
która
w
1953 r. stała się s e n s a c j ą L o n d y n u .
P o d o b a ł się r ó w n i e ż plakat J. L e nicy — kolorowy, wesoły, nowo­
czesny, a przy t y m polski i j a k o ś
ludowy.

Z eksponatów największe w r a ­
żenie robiły rzeźby, zwłaszcza ule
figuralne. P o d o b a ł y się też obrazy
na szkle, dzieła n a i w n y c h r e a l i s t ó w ,
w y c i n a n k i oraz zabawki. Te ostat­
nie p r z y c i ą g a ł y oczywiście szcze­
gólną u w a g ę dzieci. P o d o b a ł
się
strój ludowy, haft, tkanina — w
pierwszym rzędzie szlachetne pa­
siaki opoczyńskie, zapaski k o ł b i e l skie, d y w a n y dwuosnowowe.
Nie „ c h w y c i ł "
natomiast cały
dział „ i n s p i r a c j i " l u d o w y c h .
Są­
dzę, że przyczyna leży t u nie w
doborze e k s p o n a t ó w , a po prostu
w t y m , że sam problem nie intere­
suje dziś A n g l i k ó w . M y apelowa­
liśmy do t r a d y c j i
społeczeństwa
wychowanego na Ruskinie i M o r r i ­
sie, ale nasz apel trafił w p r ó ż n i ę .
Po prostu jest to j u ż inne s p o ł e ­
czeństwo, z i n n y m i zainteresowa­
niami, i n n y m i t r a d y c j a m i , i n n y m i
osiągnięciami. Co prawda z zain­
teresowaniem reagowano na o r y ­
ginalne r z e ź b y i zabawki w y k o n a ­
ne przez A . Kenara oraz jego ucz­
n i ó w , ale j u ż eksponaty I W P nie
wzbudzały
entuzjazmu,
zresztą
lepsze i ciekawsze m o ż n a b y ł o zna­
leźć na niejednej wystawie sklepo­
wej. Dość obojętnie p r z y j ę t o prace
plastyków „inspirowane" sztuką l u ­
d o w ą . Oceniano t y l k o ich bez­
względną
wartość,
podobał
się
więc np. Kulisiewicz, ale dlatego,
że jest to ś w i e t n a grafika, a nie
z racji s k o j a r z e ń ze s z t u k ą l u d o w ą .
Przy t a k i m podejściu ta część w y ­
stawy nie m o g ł a w y w o ł a ć silniej­
szego zainteresowania. Dla angiel­
skiego odbiorcy nie b y ł a przy t y m
wyrazem współczesnego
widzenia
r o l i sztuki ludowej, ale dokumen­
tem historycznym,
świadectwem
spraw j u ż dzisiaj m i n i o n y c h .
5

Prasa angielska oceniła w y s t a w ę
bardzo
przychylnie,
podkreślano
5

Sądzę, że f r a p u j ą c y m p r z e d s i ę ­
wzięciem b y ł o b y stworzenie w y s t a ­
w y sztuki ludowej widzianej okiem
współczesnego
plastyka, wystawy,
k t ó r a s t a n o w i ł a b y p r ó b ę pokazania
tego, co w sztuce ludowej jest dziś
ż y w e i cenne dla w s p ó ł c z e s n e g o ar­
tysty. Wystawa taka p o d k r e ś l a ł a b y
pewne zależności r o z w i ą z a ń , w s k a ­
z y w a ł a b y na w s p ó l n e zasady m y ś l e ­
nia artystycznego, na f u n k c j o n a l ­
ność sztuki, jej więź z t w o r z y w e m
i narzędziem, szukałaby skojarzeń
pozornie tak odległych, j a k np.
współczesna
abstrakcyjna
rzeźba
przestrzenna
a
np.
Frasobliwy
z Rabki. Na pewno nie b y ł a b y to
wystawa etnograficzna, skojarzenia
jej nie zawsze b y ł y b y poparte w s p ó l ­
n o t ą postaw artysty ludowego i
współczesnego, ale w ł a ś n i e taka w y ­
stawa pozwoliłaby m o ż e na zobacze­
nie w sposób nowy, świeży, t w ó r c z y
w a l o r ó w tradycyjnej sztuki ludowej
dla w s p ó ł c z e s n e g o człowieka.
Inna jest inspiracja s z t u k ą ludo­
w ą w p o c z ą t k u naszego stulecia, co
innego dostrzega w niej Witkiewicz,
co innego formiści, inaczej p a t r z y ł
na s z t u k ę l u d o w ą K . S t r y j e ń s k i ,
inaczej wreszcie w i d z i ją w s p ó ł ­
czesny artysta.

�Rye. 2. Fragment
wystawy
polskiej
sztuki ludowej w
Londynie.

artystyczną
wartość
dzieł
sztuki
ludowej, brak a k c e n t ó w propagan­
dowych,
bogate
podbudowanie
s z t u k ą r e l i g i j n ą i wyeliminowanie
p r o d u k t ó w upadku sztuki ludowej,
tak często pokazywanych obecnie
przez r ó ż n e kraje jako p r z y k ł a d y
rozwoju czy zmian z a c h o d z ą c y c h w
ś w i a d o m o ś c i ludu.
W większości recenzje b y ł y rze­
telne i obiektywne, bez tendencji
politycznych.
W y j ą t e k pod t y m
w z g l ę d e m s t a n o w i ł o m a ł e pisemko
wydawane przez j a k i ś z w i ą z e k k o ­
biet. Zamieściło ono fotografię j e d ­
nej z rzeźb z komentarzem: „ M a t k a
Boska płacze nad losem Polski".
Podobne metody s t o s o w a ł y t a k ż e
n i e k t ó r e pisma emigracyjne, stara­
j ą c się „ p r z y c z e p i ć " do wszystkiego.
Ze niby r z e ź b y religijne dali
„bo
musieli", a szopka krakowska
—
niepolska, bo ma baniak j a k cer­
kiew (mowa o przetworzeniu m o t y ­
wu
kaplicy
Zygmuntowskiej!).
Ale — p o d k r e ś l a m — takich w y p o ­
wiedzi było zaledwie p a r ę .
Dla
ogółu emigracji
wystawa
była
przeżyciem,
b y ł a wspomnieniem
Kraju,
dzieciństwa.
Wzruszała,

zwłaszcza pokolenie starsze i ś r e d ­
nie. Znam w y p a d k i , gdy ludzie za
oszczędzone grosze przyjeżdżali z
dalekiej p r o w i n c j i , aby t y l k o zoba­
czyć „ k a w a ł e k Polski". M a t k i p r z y ­
p r o w a d z a ł y dzieci, ale te p a t r z y ł y
już raczej o b o j ę t n i e — dla nich
była to t y l k o wystawa, a wzrusze­
nie — wzruszeniem rodziców.
Inaczej oglądali w y s t a w ę A n g l i ­
cy. Skrupulatnie, eksponat za eks­
ponatem. Z katalogiem w r ę k u . Co
więcej — często najpierw czytano
objaśnienia, a potem szukano przed­
miotu. P r z e k o n a ł e m się,
że dla
A n g l i k ó w w a r t o o p r a c o w y w a ć ka­
talogi, z a w i e r a j ą c e szczegółowe ob­
jaśnienia. To ich interesuje.
M i m o wszelkich o b j a w ó w
po­
wodzenia o d c z u w a ł e m jednak go­
rycz, że wystawa przygotowana z
takim n a k ł a d e m starań i środków
nie trafia jednak do celu, przechodzi
gdzieś obok, na j a k i m ś margine­
sie l o n d y ń s k i e g o życia. Umieszczona
pozornie w centrum miasta, w isto­
cie była j e d n ą z 70 wystaw t r w a ­
j ą c y c h w t y m okresie. Frekwencja
— normalna zresztą dla
takich
wystaw, w y n o s i ł a p o c z ą t k o w o 60-70

osób dziennie. I to nie zawsze tych,
na k t ó r y c h nam zależało. Wystawy
w Londynie czynne są od godz.
10 do 18, w sobotę jeszcze k r ó c e j ,
a w niedzielę — t a k i już zwyczaj
— z a m k n i ę t e ; a więc
pracujący
człowiek, choćby chciał, zobaczyć
wystawy w ł a ś c i w i e nie mógł. P r z y ­
chodzili a r t y ś c i (ci zawsze
mają
czas), emeryci, j a k i e ś starsze pa­
nie i panowie, dzieci. Miejscowa
Polonia d o w i e d z i a ł a się o wysta­
wie późno. Prasie emigracyjnej nie
wypadało
wprawdzie
wystawy
przemilczeć, ale m o g ł a powiedzieć
o niej możliwie późno. Tak
też
uczyniła. A nasze plakaty przyszły
w t y d z i e ń po otwarciu i to w for­
macie w i ę k s z y m niż postulowany
przez A m b a s a d ę . S k u t k i e m tego b y ­
ły kłopoty, żeby je w ogóle j a k o ś
powiesić w w i t r y n a c h „ M e t r a " —
jedynym miejscu, gdzie tego rodzaju
reklama ma sens.
W rezultacie w y s t a w ę przygoto­
w y w a n ą z tak w i e l k ą t r o s k ą i na­
k ł a d e m ś r o d k ó w o b e j r z a ł o w cią­
gu 3 tygodni około 3.500 osób. D o ­
płata do k a ż d e g o widza w y n i o s ł a
170 zł plus co najmniej 1/2 funta

293

�gła b y ć sensacją, a jeśli nawet c z ę ­
ściowo nią
się s t a ł a — to t y l k o
w środowisku plastyków,
odnaj­
d u j ą c y c h w malarstwie czy rzeźbie
w a r t o ś c i k o r e s p o n d u j ą c e z poszuki­
w a n i a m i w s p ó ł c z e s n e j sztuki. *
Był sens — i istnieje nadal
—
rzucenia m a ł y c h p o g l ą d o w y c h w y ­
stawek sztuki ludowej do szkół,
klubów i różnych
stowarzyszeń.
Wystawki takie b y ł y na terenie
A n g l i i od k i l k u lat organizowane
przez I n s t y t u t K u l t u r y Polskiej w
Londynie przy pomocy
Minister­
stwa K u l t u r y i Sztuki. Znam je
co prawda t y l k o z fotografii
—
ale i na t e i . podstawie m o g ę sądzić,
że są one raczej bardzo słabe. M i m o
to cieszą się powodzeniem, zwłaszcza
w ś r ó d młodzieży.
Zdaje sobie z
tego s p r a w ę I n s t y t u t K u l t u r y P o l ­
skiej w Londynie, dobrze p r a c u j ą ­
ca p l a c ó w k a , s k ł a d a j ą c a się bodaj
z 2 czy 3 osób — w t y m jednak
n i k o g o
z n a j ą c e g o chociażby j ę ­
zyk polski, nie m ó w i ą c już o na­
szej kulturze i procesach w niej
z a c h o d z ą c y c h . Postanowiono jednak
Postaram się to w y j a ś n i ć .
Nie zrobić w y s t a w ę p o ś r e d n i ą , niezbyt
b ę d ę m ó w i ł o przyczynach słabej wielką, ł a t w o p r z e n o ś n ą , t a n i ą w
pracy naszych a t t a c h a t ó w , ani o cbsłudi-e.
ź r ó d ł a c h tych p o m y ł e k kadrowych,
Dezvderat w ę d r o w a ł przez MSZ,
k t ó r y m z a w d z i ę c z a m y fakt, że na
stanowiskach a m b a s a d o r ó w naszej M K i S , wreszcie d o t a r ł do Central­
Instytucji
'Sztuk
k u l t u r y znaleźli się ludzie, niekie­ nego Z a r z ą d u
dy dosłownie nie m a j ą c y nic w s p ó l ­ Plastycznych i Wystaw,. T u w i e ­
nego z k u l t u r ą . W a ż n y jest jednak dziano już t y l k o , że wystawa ma
fakt, że attachaty (m. i n . w L o n d y ­ być „na Londyn". A w i ę c odpo­
okazała.
nie) p o s i a d a j ą p r z e w a ż n i e
słabą wiednio reprezentacyjna,
się
fundusze, zrobiono
o r i e n t a c j ę w terenie swego d z i a ł a ­ Z n a l a z ł y
wystawa
wypadła
nia. Na p r z y k ł a d z i e
l o n d y ń s k i m wszystko, aby
mogę powiedzieć w i ę c e j : źle znają j a k najlepiej. Szkoda t y l k o , że nie
b y ł a potrzebna...
w a r u n k i miejscowe, m a ł o w i e d z ą t a k i wystawa
o t y m , co się dzieje w kraju. D o ­ .'Je o t y m w Warszawie nie w i e najprymitywniej­
dajmy, że w okresie „zimnej w o j ­ Oziano. Z a b r a k ł o
wszystko poszło
ny"
działalność
tych
p l a c ó w e k szej koordynacji,
który
sprowadzona była niemal do zera, t r y b e m administracyjnym,
a stanie się jasne, że w okre­ niestety aż za bardzo p r z y p o m i n a ł
sie n a w i ą z y w a n i a intensywniejszych z a b a w ę w „ z e p s u t y telefon". Jako
stosunków kulturalnych
i nauko­ wykonawcy nie m i e l i ś m y w i ę c powych z Zachodem attachaty nie ięcia, o co chodzi naszej l o n d y ń s ­
mogły
sprostać
nowym
potrze­ kiej p l a c ó w c e . O j a k ą w y s t a w ę ? Dla
bom. W takiej atmosferze zrodził kogo? W jakiej sali? Przez kogo
firmowa­
się p o m y s ł zorganizowania w L o n ­ o r g a n i z o w a n ą w z g l ę d n i e
dynie j a k i e j ś wystawy. P o m y ś l a n o ną? Na te pytania odpowiedzi nie
o sztuce ludowej. I t u już, j a k s ą ­ dostaliśmy. Odmówiono' nam k r ó t ­
dzę, t k w i ł pierwszy b ł ą d .
L o n ­ kiego wyjazdu w celu zapoznania
dyn, j a k to się m o g l i ś m y przeko­ się z w a r u n k a m i , potrzebami. Nie
nać, „nie l u b i " wystaw sztuki l u ­ wiedzieliśmy, j a k p r z y j ę t o inne w y ­
dowej, m i a ł
ich zresztą i ma stawy, k t ó r e o d b y ł y się przed na­
wciąż wiele. Poza t y m posiada jak mi, co „bierze", a co traktowane
wiadomo znakomite zbiory sztuki jest obojętnie. Ba! z t r u d e m uzyskaludowej,
że w y m i e n i ę
chociażby liśiny zdjęcia sali i n i e k t ó r e jej
O ś w i a d c z o n o nam
do­
British Museum czy
Hornemann w y m i a r y .
Museum. Poza t y m — L o n d y n prze­ s ł o w n i e : „Musicie b y ć przygotowani
żywa obecnie szał kosmopolityzmu. na to, ze ż a d n y c h danych nie otrzy­
Ściąga się wszystko z całego ś w i a ­ macie, a \ v v f t a w ę trzeba będzie r o ­
ta, co t y l k o jest dobre, ł a d n e , celo­ bie."
we. Nikogo nie b a w i m y ś l o budo­
W y s t a w ę zrobiliśmy, ale niestety
waniu współczesnej
sztuki
czy
wzornictwa p r z e m y s ł o w e g o na mo­ d o ś w i a d c z e n i a l o n d y ń s k i e p o t w i e r ­
tywach (czy inspiracji)
w ł a s n e i dziły t y l k o słuszność pierwotnych
sztuki ludowej. Bierze się zewsząd p y t a ń i w ą t p l i w o ś c i . Nie taka w y ­
— co może się o k a z a ć przydatne. stawa b y ł a potrzebna. A jaka? S ą ­
A w i ę c i ze sztuk ludowych, p r y ­ dzę, że celowsza b y ł a b y raczej w y m i t y w n y c h itp. Ale nie robi się z
tego programu. (To, co m ó w i ę , do­
Warto zwrócić u w a g ę na fakt,
tyczy zresztą głównie
Londynu,
inaczej jest, zdaje się, w Szkocji że n i k t niemal nie p a m i ę t a ł w y ­
czy Irlandii.) Wniosek z tego jas­ stawy z 1949 r., m i m o że w y w o ł a ł a
ny: gdzie jak gdzie, ale w ł a ś n i e ona w ó w c z a s d u ż e zainteresowanie.
Por. „Pol. Szt. L u d . " nr 2/1955
w Londynie wystawa nasza nie mo­
s. 106—107.

w dewizach. Dodajmy do tego nie­
uniknione niszczenie
transporto­
wanych e k s p o n a t ó w oraz poczucie
daremnie straconego czasu, a jasne
się stanie, dlaczego m ó w i ł e m o go­
ryczy, k t ó r ą wszyscy odczuwali­
śmy.
Dlaczego tak się stało? Sądzę, że
na niepowodzenie wystawy złoży­
ło się k i l k a przyczyn. Pierwsza —
to słabość naszych p l a c ó w e k k u l ­
turalnych za g r a n i c ą , a w danym
w y p a d k u ż e n u j ą c y wprost
brak
znajomości terenu ze strony a t t a chatu kulturalnego
w Londynie.
Druga — brak dostatecznej k o o r d y ­
nacji w pracy p o m i ę d z y attachatem,
MSZ, Ministerstwem
Kultury
i
Sztuki i wreszcie
wykonawcami
wystawy. Trzecia — złe ustawie­
nie organizacyjne k o m ó r k i wystaw
w Ministerstwie K u l t u r y i Sztuki, co
w rezultacie powoduje faktyczne
wyeliminowanie w sprawach
za­
sadniczych czynnika fachowego i
sprowadza w y s t a w ę do r o l i k o l e j ­
nej imprezy propagandowej.

7

6

7

294

stawa
plastyki
współczesnej,
w z g l ę d n i e wielka retrospektywa, np.
„100 lat sztuki polskiej" — u r z ą ­
dzona w w i e l k i c h , masowo u c z ę s z ­
czanych galeriach.
Na wystawie
takiej m o g ł a b y się znaleźć i sala
sztuki ludowej, j a k to m i a ł o m i e j ­
sce np. na wystawie sztuki meksy­
k a ń s k i e j . Wystawa
organizowana
przez A r t s Council w z g l ę d n i e d y ­
r e k c j ę National Gallery czy Tale
Gallery m i a ł a b y z a p e w n i o n ą r e k l a ­
m ę , publiczność,
szeroki rezo­
nans.
A jeśli zdecydowano się już
na
w y s t a w ę w sali k l u b u a k w a r e l i ­
stów, sali o tradycjach raczej nie­
ciekawych, a w i ę c i o ograniczo­
n y m k r ę g u publiczności — należało
przynajmniej u t r z y m a ć ekspozycję
przez 5—6 tygodni, j a k to jest
w l o n d y ń s k i m zwyczaju,
a nie
l i k w i d o w a ć w y s t a w ę po 3 tygod­
niach, wtedy, kiedy zaczęła w ł a ś ­
nie m i e ć powodzenie! Kiedy frek­
wencja w y n o s z ą c a p o c z ą t k o w o 60
osób dziennie doszła do 300—350!
Należało też lepiej z a d b a ć o r e k l a ­
m ę , d o t r z e ć przede wszystkim
do
ś r o d o w i s k emigracyjnych (a prze­
cież w Londynie są całe dzielnice
polskie!).
Czy m o ż n a jednak w i n i ć o to
konkretnych ludzi,
odpowiedzial­
nych
za
wystawę
w
ramach
attachatu kulturalnego,
Instytutu
K u l t u r y Polskiej
w
Londynie.
MSZ czy Ministerstwa
Kultury?
Nie, nie m o ż n a , a w k a ż d y m razie
w bardzo n i e w i e l k i m stopniu. L u ­
dzie na ogół pomagali, j a k mogli. A
że
struktura
organizacyjna
jest
wadliwa, że f a ł s z y w a b y ł a polityka
kadrowa, d e s y g n u j ą c a
nieraz na
odpowiedzialne ' p l a c ó w k i nieprzygo­
towanych do tego ludzi — o to na­
leży m i e ć pretensje chyba nie tylko
do tych ludzi.
Z r e s z t ą , i najlepszy attache nie
będzie
znawcą
fizjologii,
atomi­
styki, literatury, plastyki, geologii
i boksu. P r a w i d ł o w a wymiana za­
graniczna m o ż l i w a jest jedynie w
oparciu o kompetentne instytucje,
przy przerzuceniu g ł ó w n e g o cięża­
r u odpowiedzialności z u r z ę d ó w na
w ł a ś c i w e instytucje czy stowarzy­
szenia. W t y m k i e r u n k u
zresztą
zmierzają
zmiany w
organdzacji
k o n t a k t ó w kulturalnych z zagrani •
cą. Chodzi t y l k o o to, aby
zo­
stały przeprowadzone konsekwent­
nie
i na
wszystkich
odcinkach,
a więc r ó w n i e ż i w zakresie w y ­
stawiennictwa.
Nie rozumiem, dlaczego n o r m a l ­
ną w y m i a n ę a r t y s t y c z n ą czy n a u ­
k o w ą traktuje się
„propagando­
wo"; dlaczego wystawy sztuki r o ­
bione są przez instytucje,
które
jednocześnie z a j m u j ą się targami
h a n d l o w y m i czy w y s t a w ą
chorób
wenerycznych; dlaczego nie p r z y ­
j ą ć zasady, iż wystawy o charakte­
rze muzealnym m u s z ą b y ć robione
przez instytucje muzealne( w na­
szym w y p a d k u przez Muzeum Sztu­
k i Ludowej) pod opieką Centralne­
go Z a r z ą d u M u z e ó w . Nie chodzi m i
t u tylko o tzw. czystość p r o f i l u , ale
o sprawy zasadniczej wagi. Wysta-

�wa jest r e z u l t a t e m ,
osta­
tecznym podsumowaniem j a k i e g o ś
dorobku. Wystawa sztuki ludowej
musi więc b y ć rezultatem p o w a ż n e j
pracy naukowej i dokumentacyjnej,
rezultatem p r z e m y ś l a n e j a k c j i ba­
d a ń terenowych i z a k u p ó w . Rozu­
miem sens u r z ą d z a n i a wystaw k r a ­
j o w y c h czy regionalnych, p o k a z u j ą ­
cych stan obecnej sztuki ludowej,
w y s t a w pokonkursowych czy też
tematycznych (np. haftu, ceramiki).
Ale już takie tematyczne wystawy
m u s z ą o p i e r a ć się o j a k ą ś b a z ę ma­
t e r i a ł o w ą , o muzeum czy i n s t y t u ­
cję, m u s z ą s t a n o w i ć — j a k p u b l i ­
kacja — rezultat prac dokumen­
tacyjnych, badawczych. T y m bar­
dziej dotyczy to w y s t a w reprezen­
tacyjnych, o b e j m u j ą c y c h
zarówno
dorobek przeszłości jak i o s i ą g n i ę ­
cia w s p ó ł c z e s n e . W y s t a w y
takie
m u s z ą o p i e r a ć się o stan naszego
muzealnictwa i zasoby, j a k i m i ono
dysponuje. Tak jednak nie jest. I
dlatego brak m i t u elementarnej,
gospodarskiej logiki. Bo przecież
najpierw trzeba coś m i e ć , a potem
dopiero p o k a z y w a ć . Najpierw m u ­
szą się znaleźć fundusze na zaku­
py muzeaire i chociaż p r y m i t y w n ą
k o n s e r w a c j ę istniejących
zbiorów,
a dopiero potem b ę d z i e czas
na
chwalenie się dorcbkiem. Nie w o l ­
no t o l e r o w a ć t a k k g o stanu rzeczy,
w k t ó r y m niemal k a ż d a wystawa
przynosi
n i e p o w e t o w a n e straty dla naszej k u l t u r y , w y ­
krusza i tak z a s t r a s z a j ą c o
nikły
stan posiadania.
Serce się k r a j a ł o , gdy o b j e ż d ż a ­
ł e m muzea s z u k a j ą c
eksponatów
na l o n d y ń s k ą w y s t a w ę . W k i l k u ­
nastu muzeach z t r u d e m znaleźć
dziś m o ż n a j a k i ś zestaw, obejmu­
jący c a ł o ś ć
naszej ludo­
wej sztuki. I jeśli u d a ł o m i się
zdobyć w a r t o ś c i o w e
obiekty,
to
t y l k o dzięki w i e l k i e j pomocy k i e ­
rowników muzeów, którzy wypoży­
czali z ekspozycji
najcenniejsze,
często unikalne obiekty. I to w
j a k i m stanie! K r u s z ą c e się rzeźby,
toczone przez k o r n i k i , r o z s y p u j ą c e
się cenne tkaniny, nadbite czy po­
p ę k a n e okazy ceramiki. A i m cen­
niejszy obiekt, t y m p r z e w a ż n i e k r u chszy, t y m w i ę k s z e m u
podlega
zniszczeniu. M i m o n a j w i ę k s z e j t r o ­
ski o zabezpieczenie — zniszczenie
jest nieuchronne. Razem z drem Delimatem, delegowanym przez Cen­
t r a l n y Z a r z ą d M u z e ó w , z niepoko­
j e m b r a l i ś m y w r ę c e k a ż d y obiekt
w r a c a j ą c y z Londynu. Dyrektorzy
m u z e ó w m ó w i ą , że o d d a l i ś m y je
w dobrym stanie, że na poprzed­
nich wystawach b y ł o gorzej -—
ale my wiemy niestety lepiej, gdzie
i ile u b y ł o polichromii; w i d z i e l i ś m y
sypiące się drzewo, n a d t ł u c z o n e f i ­
g u r k i z gliny. I powtarzam: ż a d n e
zabezpieczenie nie uchroni od strat.
A są to w naszych w a r u n k a c h straty
niepowetowane, w r ę c z dewastacja,
za k t ó r ą j e s t e ś m y odpowiedzialni
przed s p o ł e c z e ń s t w e m .

okazy ludowej sztuki. W w i e l k i m
muzeum w i d z i a ł e m izbę zagraco­
ną r z e ź b a m i , l e ż ą c y m i jedna na
drugiej, p o k r y t y m i g r u b y m k o ż u ­
chem kurzu. A w ś r o d k u izby ż e ­
lazny piecyk, rozgrzany do czerwo­
ności. W i d z i a ł e m p o ł a m a n e , p o t ł u ­
czone, poniszczone przedmioty, z
k t ó r y c h w i e l u już nie da się zre­
k o n s t r u o w a ć , a i te, k t ó r e
dziś
jeszcze n a d a j ą się do konserwa­
cji, za rok b ę d ą do wyrzucenia: po­
t ł u c z o n e obrazy na szkle, zniszczo­
ne kafle malowane,
poobijana i
nieudolnie
poklejoną
ceramikę.
Znam wiele tych o b i e k t ó w z foto­
grafii. Wiem, j a k w y g l ą d a ł y 5 lat
temu. Powtarzam: proces dewasta­
cji jest z a t r w a ż a j ą c y . I nie w i ń ­
my t u d y r e k t o r ó w m u z e ó w . K a ż ­
dy z nich, gdy słyszy o nowej w y ­
stawie, blednie. Wiele
nasłucha­
ł e m się o t y m , co w y p o ż y c z o n o i
zniszczono, zagubiono, zdemolowa­
no. W i d z i a ł e m w Rzeszowie skarb
w i e l k i , unikat, c e r a m i c z n ą kaplicz­
kę. Była już w P a r y ż u i Londynie.
Popękana, obtłuczona,
wymagjąca
pilnej
konserwacji i absolutnego
spokoju. M i a ł e m w r ę k u r z e ź b y ,
k t ó r e w r ó c i ł y z wystaw i fotogra­
fie tych, k t ó r e nie wróciły. Widzia­
ł e m na Ś l ą s k u p o t ł u c z o n e obrazy
na szkle, w ś r ó d nich s ł y n n ą św.
Barbarę,
chyba
najpiękniejszy
obraz, j a k i zdobił nasze
zbiory.
Obraz dziś już bezpowrotnie stra­
cony — jedna z licznych . . p a m i ą ­
tek" zagranicznych wystaw. M ó ­
wiono m i o zaginionych dziełach,
o najstarszym datowanym d y w a ­
nie dwuosnowowym,
który
nie
w r ó c i ! z Czechosłowacji, podarowa­
ny k o m u ś tam przez naszych d y ­
gnitarzy... Z r e s z t ą nie chodzi o
rejestr — m o ż n a go niestety prze­
dłużać — chodzi o zasady. M ó w i ę
t u t y l k o o zabytkach przeszłości,
ale wystarczy p r z y j r z e ć się boga­
t y m zbiorom w s p ó ł c z e s n y m M i n i ­
sterstwa K u l t u r y i Sztuki, niszcze­
j ą c y m w nieodpowiednich w a r u n ­
kach na strychu i w piwnicy, aby
p r z e k o n a ć się, że z t r u d e m znaj­
dziemy nie uszkodzony ciekawszy
okaz ceramiki czy nawet
wycinankę
(kłaniają się wystawy!!!). I ciśnie
się t r o c h ę demagogiczna
reflek­
sja: czy nie słuszniej b y ł o b y prze­
nieść te zbiory do k t ó r e g o ś z p i ę k ­
nych, zaopatrzonych w k l i m a t y z a c j ę
g a b i n e t ó w u r z ę d u j ą c y c h i nie u r z ę ­
dujących
v-ministrów?
Czy nie
b y ł b y z tego w i ę k s z y p o ż y t e k dla
kultury?

Tak, sprawa
zbiorów
wymaga
radykalnej ingerencji. Jeszcze dziś
m o ż n a k u p i ć na wsi czy od p r y w a t ­
nych zbieraczy cenne zabytki sztuki
ludowej. Ale trzeba to zrobić szyb­
ko, póki nie jest za późno. I s ą ­
dzę, że najpierw należy przeprowa­
dzić celową, r o z s ą d n i e p o m y ś l a n ą
a k c j ę z a k u p ó w , d a ć muzeum w i ę ­
cej niż po k i l k a tysięcy złotych
rocznie,
przeznaczyć
niezbędne
ś r o d k i na k o n s e r w a c j ę
i rekon­
s t r u k c j ę z a b y t k ó w , d o p r o w a d z i ć do
O g l ą d a ł e m muzealne magazyny, p o r z ą d k u magazyny i stan posia­
gdzie zwalone na k u p ę niszczeją dania m u z e ó w , s t w o r z y ć p e ł n ą k o ­
unikalne, niepowtarzalne już dziś lekcję przynajmniej w Warszawie

(w Młocinach) i K r a k o w i e , skon­
c e n t r o w a ć cenne zabytki
znajdu­
j ą c e się w r ó ż n y c h „ w z o r c o w n i a c h " ,
jak np. Centrali P r z e m y s ł u L u d o ­
wego i Artystycznego, a nawet ma­
gazynach zespołów
artystycznych
(np. „Mazowsze"), a dopiero w t e ­
dy wydzielić duplikaty w m o ż l i ­
wie dobrym stanie, k t ó r e w o 1n o by t r a k t o w a ć jako eksponaty
na objazdowe czy zagraniczne w y ­
stawy.
I postulat zasadniczej wagi
—
s k o ń c z y ć wreszcie z fikcją
Mu­
zeum K u l t u r L u d o w y c h w M ł o c i ­
nach. To, co jest, to są r u i n y , w
k t ó r y c h m a r n u j ą się t y l k o ekspo­
naty. A Warszawa potrzebuje m u ­
zeum,
specjalistycznego
muzeum
sztuki ludowej, k t ó r e p r o w a d z i ć b ę ­
dzie obok prac badawczych w tere­
nie i z a k u p ó w — k o n s u l t a c j ę , p o p u ­
l a r y z a c j ę naszej sztuki ludowej. Są
ludzie, jest m o ż l i w o ś ć
szybkiego
u z u p e ł n i e n i a z b i o r ó w — brak t y l k o
lokalu. Trudno nie w i n i ć o to M i ­
nisterstwa. W y d a w a ł o się (a wcale
nie jestem pewien, czy jeszcze się
nie wydaje) miliony złotych na r ó ż n e
zespoły pseudo-ludowe.
Robiono
w i e l k i ruch d o k o ł a sztuki ludo­
wej. Że tradycja narodowa, że k u l ­
tura socjalistyczna w treści a na­
rodowa w formie. Starano
się
ze sztuki ludowej zrobić panaceum
na wszelkie bolączki. W y m y ś l a n o
m o ż l i w e i n i e m o ż l i w e zastosowa­
nia. To b y ł a fasada, m o ż e w p e w ­
n y m okresie efektowna, wygodna
— ale fasada. W istocie nie potrawiono z a ł a t w i ć jedynej sprawy na­
p r a w d ę zasadniczej wagi dla
na­
szej k u l t u r y
—
zabezpieczenia
osiągnięć sztuki ludowej, w i e l k i e ­
go dorobku naszego ludu. Na to
nie starcza j a k o ś środków...
Nie zawsze zresztą celowa jest
wystawa. Czasem znacznie w a ż ­
niejsza m o ż e b y ć dobra publikacja
o sztuce ludowei, ł a d n i e i z sen­
sem wydana. ( A l b u m y czeskie, s ł o ­
wackie, w ę g i e r s k i e , r u m u ń s k i e —
wydane efektownie i bogato, z
r ó ż n o j ę z y c z n y m tekstem,
znaleźć
można w każdej większej księgarni
za g r a n i c ą . A my? M y nie mamy
ż a d n e g o takiego albumu, a proje­
ktowany przez „ S z t u k ę " —• w y ­
p a d ł z planu.) Czasem w a ż n i e j s z y
może b y ć f i l m , k t ó r y też stanowi
przecież f o r m ę dokumentacji. Cza­
sem w a ż n i e j s z y może b y ć
sklep
CPLiA, s p r z e d a j ą c y w y r o b y a r t y ­
stycznego r z e m i o s ł a ludowego. W i ­
d z i a ł e m takie sklepy w Londynie
—- j u g o s ł o w i a ń s k i i b u ł g a r s k i . W
d o s k o n a ł y m punkcie, w centrum —
m a ł e wystawy ludowei sztuki, a
przy t y m p r z y n o s z ą c e P a ń s t w u de­
wizy, a l u d o w y m w y t w ó r c o m ź r ó d ­
ło dochodu. Myślę też, że w d ł u g o ­
falowej
polityce w y m i a n y
kulturslnei z z a g r a n i c ą niejednokrotnie
w a ż n i e j s z e jest. aby obiekty naszej
sztuki ludowej z n a l a z ł y
się w B r i ­
tish Museum, Victoria and A l b e r t '
Museum czy Horneman Museum
(jeśli mowa o Londynie), żeby m o ż ­
na je b y ł o znaleźć
w muzeach
etnograficznych Szwajcarii, Belgii,

295

�Niemiec,
Związku
Radzieckiego,
I n d i i . Chiociażby na w y m i a n ę , w
zamian za eksponaty innych k r a ­
jów, innych k u l t u r . Ale to z n ó w
wymaga odpowiedniego
funduszu
rezerwowego, a w i ę c p i e n i ę d z y na
zakupy, na tworzenie kolekcji w y ­
miennych.
P r o s z ę mnie źle nie z r o z u m i e ć ,
bynajmniej nie n a w o ł u j ę do rezy­
gnacji z wystaw. Wystawy są po­
trzebne, a niekiedy n i e z a s t ą p i o n e .
I w ł a ś n i e wtedy należy je robić.
Wymaga to jednak ś w i a d o m e j po­
l i t y k i ze strony Centralnego
Za­
r z ą d u Wystaw, wymaga to skon­
centrowania spraw opieki i p r o ­
pagandy sztuki ludowej w jednych
r ę k a c h . Wymaga to p r z e m y ś l e n i a
właściwych
form
wystawienni­
czych. Tak np. sądzę, że p ó k i nie
stać nas na dysponowanie oryginał a m i - d u p l i k a t a m i , na w ł a ś c i w ą k o n ­
s e r w a c j ę dzieł sztuki, n a r a ż o n y c h
na zmiany k l i m a t u ,
temperatury,
na t r u d y i ryzyko transportu
—
ograniczmy się do dzieł
współ­
czesnych, nie unikatowych (cho­
ciaż, jeśli nie będzie się p r o w a ­
dzić s t a ł y c h z a k u p ó w — j u t r o dzie­
ła te b ę d ą już u n i k a t a m i , o ile się
w ogóle d o c h o w a j ą ) , do plansz f o ­
tograficznych oraz do kopii. Tak,

do k o p i i najlepszych rzeźb, obra­ nie m ó w i , że ich nie ma. Są, trze­
zów na szkle, zabawek, a nawet ba je t y l k o w ł a ś c i w i e w y k o r z y s t a ć .
wycinanek.
W y s t a r c z y ł o b y na p r z y k ł a d zamiast
kosztownej wystawy zrobić
nie­
Z góry uprzedzam zarzuty. Wiem,
w i e l k ą i t a n i ą , a zaoszczędzoną su­
że kopia nigdy nie da tego, co
m ę p r z e z n a c z y ć na sprawy podsta­
oryginał, i t d . Ale nie przesadzaj­
wowe. S k o ń c z m y wreszcie z fasamy. Dobra kopia daje dobre po­
dowością, zacznijmy żyć i liczyć
jęcie o oryginale, a d o s k o n a ł a jest
po gospodarsku. Nie n a l e ż y prze­
niemal nie do o d r ó ż n i e n i a . Jeśli
cież s p r y s k i w a ć
się
perfumami,
zaś nawet p r z y j ą ć , że wystawa o r y ­
kiedy nie ma na m y d ł o . Nie należy
g i n a ł ó w jest zawsze w i ę k s z y m w y ­
też chyba w y d a w a ć miliona zło­
darzeniem niż wystawa złożona z
tych na w y s t a w ę „10-lecia"
czy
kopii, trzeba się z a s t a n o w i ć , co w a ­
600 000 zł na „ l o n d y ń s k ą " , kiedy
żniejsze: czy niepowetowane stra­
b r a k 16 000 zł na zakup unikalnego
ty naszej k u l t u r y , straty w w y p a d ­
pieca kaflowego
Oksitowicza
w
ku zniszczenia lub zagubienia o r y ­
Rybnej czy na zakup szopki k r a ­
ginału nie do odrobienia, czy obni­
kowskiej; kiedy stan naszych m u ­
żenie p r e s t i ż u wystawy. Wydaje m i
zeów etnograficznych jest rozpacz­
się, że w tej sprawie nie m o ż n a
l i w y , kiedy ubiegły okres b y ł raczej
mieć w ą t p l i w o ś c i .
czasem dewastacji niż
rozkwitu.
Tak, ale powtarzam to
z całą Napierw postawmy w ł a ś c i w i e m u ­
kon­
natarczywością,
konieczne
jest zealnictwo, p r z e p r o w a d ź m y
w ó w c z a s , żeby całość spraw w y s t a ­ s e r w a c j ę zbiorów, p r o w a d ź m y ce­
wowych (w zakresie sztuki ludowej) l o w ą p o l i t y k ę z a k u p ó w — nie cze­
spoczywała
w ręku
Centralnego k a j ą c aż ze sztuki ludowej pozo­
Z a r z ą d u M u z e ó w , ewentualnie p r z y ­ s t a n ą nam... opisy i fotografie, a
szłego Centralnego Muzeum Sztu­ potem chwalmy się naszym do­
granicą.
k i Ludowej.
Aby
gospodarowa­ robkiem w k r a j u i za
no zbiorami m ą d r z e , r o z w a ż n i e , z Inaczej za nasze sukcesy — płacić
m y ś l ą o przyszłości. A b y wreszcie b ę d ą przyszłe pokolenia. I to cięż­
Ministerstwo znalazło na ten cel od­ ko płacić...
powiednie środki. I niech m i n i k t

Fot. Unity

296

Studios

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11401" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11379">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7d17b814b8eb8fda306e72b2d2aa444a.pdf</src>
        <authentication>3a783799a37cae6854f2f31b178c359e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135783">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1318</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135784">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135785">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1217</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135786">
                <text>Reformy religijne Delawarów jako próba reintegracji społeczno-kulturowej (2 poł. XVIII - pocz. XIX w.) / ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135787">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1, s.31-48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135788">
                <text>Posern-Zielińska, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135789">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135790">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135791">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135792">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135793">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I : 1988, z. 1
PL ÍSSN 0071-1861
-

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA
(IHKM PAN, Poznań)

R E F O R M Y RELIGIJNE DELAWARÓW
J A K O PRÓBA R E I N T E G R A C J I SPOŁECZNO-KULTUROWEJ
(2 pol. X V I I I - pocz. X I X w.)
Dzieje ruchów społeczno-religijnych Indian zamieszkujących obszary obec­
nych Stanów Zjednoczonych można rozpatrywać na wiele sposobów. Jednym
z nich byłoby chronologiczne uszeregowanie poszczególnych ruchów. Ujęcie
takie nie mogłoby wszakże uwzględnić takich zmieniających się czynników
o istotnym znaczeniu nie tylko dla samej genezy ruchów, ale i ich cech cha­
rakterystycznych, jak typ zależności kolonialnej i postkolonialnej, fazę stosun­
k ó w interetnicznych, działalność chrystianizacyjną w jej wyznaniowych od­
mianach, edukację itp. A przecież rzutowały one bezpośrednio na zaawanso­
wanie procesu akulturacji u poszczególnych grup inicjujących bądź wspiera­
jących swym uczestnictwem kolejne ruchy. Jakże inny kontekst kulturowy
towarzyszył peyotyzmowi D e l a w a r ó w (Harrington, 1921, s. 185), którzy przy­
łączyli się do niego w latach 1890-1892, mając w swych dziejach już blisko
300 lat doświadczeń w zakresie kontaktów z Białymi i euro-amerykańskiej
dominacji w porównaniu z sytuacją kulturową Salishów znad Puget Sound,
którzy w latach osiemdziesiątych X I X w. zainicjowali shakeryzm (Barnett,
1957, s. 5-6), znajdując się dopiero od kilkudziesięciu lat w orbicie wpły­
w ó w obcej cywilizacji. Mimo dużej w obu przypadkach zbieżności chrono­
logicznej, stopień akulturacji wspomnianych wyżej grup Indian był ze sobą
nieporównywalny. I dlatego dla celów niniejszego studium konieczne jest
uwzględnienie problemu tzw. „granicy" (Turner, 1920) przesuwającej się w cią­
gu wieków od południa, wschodu, północy i zachodu. Fakt ten sprawił bo­
wiem, że w jakimś okresie poszczególne grupy Indian znajdowały się na
odmiennym etapie akulturacji, dysponując odmiennym zasobem wiedzy o Bia­
łych i ich cywilizacji, co rzutowało na nierównomierny udział obcych ele­
mentów , w tubylczym bagażu kulturowym. C o ważniejsze zaś — istnienie
owej granicy miało znaczący wpływ na los tubylczej ludności, różnicując
go w zależności od dystansu, jaki ją dzielił od tej szczególnej linii demarkacyjnej. W czasie dość luźnej traperskiej i handlowej penetracji Wielkich
Równin, która w nikłym stopniu była odczuwana przez ich mieszkańców,
Indianie Wschodu doświadczyli już presji osadniczej Białych i kolejnych fal

�32

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

przymusowych przesiedleń na zachód. T a odmienność sytuacji politycznej
i społeczno-kulturowej musiała więc znaleźć swe odbicie choćby w samym
natężeniu ruchów społeczno-religijnych na obu tych obszarach.
Równie istotne znaczenie zarówno dla samej ideologii ruchów, jak i ich
programów przebudowy świata — nie mówiąc już o towarzyszącej im obrzę­
dowości religijnej — miało dziedzictwo kulturowe Indian. Trudno bowiem
przeceniać rolę tubylczej kultury, a zwłaszcza tradycyjnych koncepcji i prak­
tyk religijnych w kształtowaniu określonego typu ruchu. Dopiero rozpatrze­
nie danego ruchu — z jednej strony — w kontekście tubylczych tradycji kul­
turowych, a z drugiej — przy uwzględnieniu całej złożoności stosunków interetnicznych zdaje się gwarantować właściwą interpretację interesujących nas
faktów. Ponadto uwzględnienie,tych czynników pozwala wydzielić wśród ru­
c h ó w społeczno-religijnych kilka ich zespołów, których specyfikę wyjaśnić
można wyłącznie poprzez odwołanie się do konkretnego kontekstu historyczno-kulturo wego.
Stosując o m ó w i o n e wyżej kryteria dla wydzielenia poszczególnych zespo­
łów indiańskich ruchów społeczno-religijnych wyraziście zaznacza się grupa
tych zjawisk zainicjowanych i funkcjonujących wśród Delawarów należących
do wschodniej grupy Algonkinów, którzy w okresie pojawiania się tubyl­
czych ruchów społeczno-religijnych znajdowali się już zasadniczo w orbicie
wpływów anglosaskich.
Analiza ruchów religijnych jednej grupy etnicznej ma na celu uchwycenie
pewnej ewolucji idei, celów i środków ich realizacji oraz ukazanie dróg
ideologicznej inspiracji twórców nowych ruchów, którzy czerpali z doświad­
czeń swych poprzedników.
Wśród ruchów społeczno-religijnych Delawarów wydzielić można trzy za­
sadnicze zespoły: 1) ruchy, które charakteryzował natywizm przy równo­
czesnej tolerancji wobec cywilizacji europejskiej i głoszony otwarcie pacyfizm;
2) ruchy o programie natywistycznym, pacyfistyczne, choć jawnie antyeuro­
pejskie; 3) ruchy o ideologiach natywistycznych, aktywnie antyeuropejskie,
które bezpośrednio inspirowały indiańskie powstania. Przedmiotem niniejszej
analizy będą dwie pierwsze kategorie ruchów ze względu na wspólną dla
nich cechę — pacyfizm.
Wymienione tu grupy ruchów społeczno-religijnych nie stanowią ciągu
ewolucyjnego, w którym mielibyśmy do czynienia z chronologicznym na­
stępstwem kolejnych zespołów ruchów. Dlatego też rozwój idei czy środków
stosowanych do osiągnięcia wyznaczonych celów m o ż n a zasadniczo śledzić
tylko w obrębie jednego zespołu ruchów, tym bardziej że na ogół w ramach
takiej grupy ruchów dokonywały się również zapożyczenia ideologiczne. Na­
tomiast rzadko jakiś ruch z jednego zespołu inspirował ideologię ruchu
reprezentującego inną grupę.
*

Rekonstrukcja wczesnych dziejów indiańskich ruchów społeczno-religijnych
w Ameryce kolonizowanej przez Anglosasów opiera się na bardzo szczupłych

�33

R E F O R M Y R E L I G I J N E DELAWARÓW

źródłach, które pozostawili po sobie głównie chrześcijańscy misjonarze. Do­
starczają one informacji o fali fermentu religijnego u Delawarów w 2 poł.
X V I I I i na pocz. X I X w. Przypadek ten — jak trafnie zauważył Wallace —
służyć może za „laboratorium dla studiów nad tym, co m o ż n a by nazwać
epidemiologią ruchów religijnych" (Wallace, 1956, s. 2). Zgadzając się z tym
stwierdzeniem należy jednak zadać pytanie, czy fakt szczególnego natężenia
ruchów społeczno-religijnych wyłącznie wśród tej grupy Indian był efektem
jej wyjątkowej sytuacji politycznej i społeczno-kulturowej, czy też podobne
zjawiska mogły również towarzyszyć procesom akulturacji wielu innych spo­
łeczności indiańskich, które nie znalazły jednak swych dziejopisarzy. Brak
odpowiedzi na to pytanie pozwala uświadomić sobie fragmentaryczność da­
nych, jakimi współcześnie dysponujemy.
Najwcześniejsza informacja o tubylczym proroku Delawarów pochodzi
z 1745 r. od prezbiteriańskiego misjonarza Davida Brainerda, który w latach
1744-1747 zajmował się chrystianizacją tej grupy Indian (Wallace, 1956,
s. 4-6). W latach następnych pojawiły się dalsze relacje donoszące o pro­
fetycznej działalności innych tubylczych charyzmatyków. Przyjmując rok 1745
za początek kilkadziesiąt lat trwającej fali religijnych niepokojów wśród
Delawarów przyjrzyjmy się bliżej środowisku kulturowemu i politycznemu,
w jakim ó w ferment uzewnętrznił się w postaci ruchów społeczno-religijnych.
Pierwsze, dość luźne kontakty Delawarów z Białymi sięgają pierwszej
ćwierci X V I w., ale dopiero założenie w sto lat później stałych osad han­
dlowych nad rzeką Hudson i Zatoką Delaware związało kilkutysięczną gru­
pę tych Indian ściślejszymi więzami ekonomicznych zależności z Europej­
czykami, głównie holenderskiego, szwedzkiego, angielskiego i francuskiego po­
chodzenia. Przedmiotem handlu były skóry wymieniane na szereg europej­
skich dóbr materialnych, takich jak odzież, ozdoby, broń palna, miedź,
siekiery, kilofy, noże, igły, nożyczki, lusterka, kociołki do gotowania itp.
W ostatnim ćwierćwieczu X V I I w. na skrajach delawaryjskich terytoriów
zaczęli osiedlać się na stałe przybysze z Europy. Równocześnie rabunicowa
gospodarka myśliwska Indian nastawiona wyłącznie na maksymalne zdoby­
wanie środków wymiany handlowej (skór) spowodowała zdziesiątkowanie
zwierzyny łownej na rodzimych terytoriach. Nastąpiło to w okresie, gdy
Delawarowie odeszli już w dużym stopniu od swej pierwotnej ekonomiki
opartej zarówno na myślistwie, jak i na uprawie ziemi. Zarzucenie w po­
ważnej mierze tego ostatniego sposobu zdobywania żywności uzależniło ich
od handlu z Białymi. Rosnące zapotrzebowanie na skóry zmusiło tę grupę
Indian do opuszczenia swych terytoriów w Dolinie Delaware i przesunięcia
się w latach dwudziestych i trzydziestych X V I I I w. na północny zachód
(Hunter, 1971, s. 39-40; Wallace, 1956, s. 3; Newcomb, 1956, s. 70-84), co
zapoczątkowało wieloetapową, p o c z ą t k o w o dobrowolną, a później przymuso­
wą ich migrację na zachód, której kres nastąpił dopiero w 2 poł. X I X w.
w Oklahomie. Owo porzucenie ziemi przodków podyktowane względami eko1

1

3 -

Pierwsze grupy Delawarów zaczęły opuszczać ten teren już około 1690 r.

Etnografia Polska, t. X X X I I , z. 1

�34

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

nomicznymi musiało niewątpliwie zachwiać poczuciem bezpieczeństwa Dela­
warów, których nadto trapił już alkoholizm, choroby zakaźne przywleczone
przez Białych i krwawe wojny z indiańskimi mieszkańcami terytoriów
ościennych.
W ciągu pierwszego stulecia kontaktów z europejskimi kupcami i kolo-nistami Delawarowie przejęli od przybyszów wiele wytworów ich techniki,
które j u ż pod koniec X V I I w. stały się niezbędnymi dla nich elementami
materialnego wyposażenia, jakie zastąpiło mniej doskonałe produkty tubyl­
czego rękodzieła. W podobnej sytuacji znalazło się również wiele innych są­
siadujących z nimi grup. Oznaczało to permanentne wojny, w których naj­
groźniejszymi przeciwnikami okazali się Irokezi. Z krwawych walk z nimi
Delawarowie wyszli podbici i zdziesiątkowani przez tego liczebniejszego ry­
wala. Efektem tych niekorzystnych zjawisk stała się jednak polityczna reor­
ganizacja i konsolidacja Delawarów, w wyniku której luźny zespół autono­
micznych społeczności lokalnych zastąpiła o k o ł o p o ł o w y X V I I I w. bardziej
scentralizowana organizacja plemienna, podejmująca zjednoczone działania
zarównto wobec wrogich grup Indian, jak i Białych. P o m o g ł a im ona unie­
zależnić się od Irokezów, a równocześnie przeciwstawiać się zbrojnie Białym
(Newcomb, 1956, s. 84).
W latach pięćdziesiątych X V I I I w. Delawarowie zostali wciągnięci w kon­
flikty europejskich potęg kolonialnych, opowiadając się w swojej większości
po stronie Francji przeciwko Wielkiej Brytanii, której sojusznikiem byli z ko­
lei Irokezi. Polityczne przetargi i terytorialne ustępstwa świadczone wzajem­
nie przez oba mocarstwa doprowadziły do krótkotrwałego spokoju na po­
graniczu (Newcomb, 1956, s. 87-88).
Wkrótce jednak doszło z n ó w do napięć i otwartych aktów wrogości,
a ich przyczyną była zarówno osadnicza presja Brytyjczyków na nowe te­
rytoria Delawarów w dolinach Ohio i Alleghenów, jak i znacznie gorsze
dla Indian warunki handlu niż za czasów francuskich. Większość Delawa­
rów do konev brytyjskiego panowania na kontynencie amerykańskim uczestni­
czyła w walkach zbrojnych przeciwko przedstawicielom tej kolonialnej potę­
gi, prowadzonych ze zmiennym szczęściem. Działając głównie na pograniczu,
plądrowali europejskie osady, w których rekwirowali konie, bydło, psy i świ­
nie. Hodowla tych zwierząt wzbogaciła dotychczasową działalność gospodar­
czą Delawarów. Wskutek wojen i migracji jeszcze bardziej jednak ograniczyli
oni zakres uprawy ziemi, poświęcając z konieczności więcej czasu myślistwu
nastawionemu głównie na zdobywanie skór (np. bobrów), a nie mięsa (np.
jeleni) (Newcomb, 1956, s. 89-91).
W tym okresie (2 poł. X V I I I w.) Delawarowie w znacznym zakresie
oswoili się z wytworami europejskiego rzemiosła, których posiadanie odczu­
wali j u ż jako niezbędną konieczność. T a akulturacja w sferze wyposażenia
materialnego szła więc w parze ze zmianami w ich ekonomice. Z kolei
uwikłanie się w krwawe wojny z Białymi i ludami ościennymi osłabiło
delawaryjską organizację społeczną m. in. przez rozpad więzi rodzinnych,

�REFORMY

RELIGIJNE

35

DELAWARÓW

zanik kontroli społecznej i niedawnej jeszcze solidarności plemiennej. Uświa­
damiany przez Delawarów niedowład wszystkich tych instytucji w połączeniu
z permanentnymi porażkami militarnymi, gwałtowną depopulacją plemienia
oraz skutkami alkoholizmu stał się pożywką, na której zaczęły wyrastać
począwszy od poł. X V I I I w. natywistyczne ideologie tubylczych proroków
(Newcomb, 1956, s. 93).
Kontakty Delawarów z obcą cywilizacją nie ograniczały się wyłącznie
do sfery europejskiego handlu i osadnictwa. Pewną rolę w tym zakresie
odegrali również chrześcijańscy misjonarze. Działalność prozelityczną zainicjo­
wali u schyłku 1 poł. X V I I w. szwedzcy luteranie. Mimo prowadzenia jej
w języku Delawarów, ich sukcesy katechetyczne ograniczyły się do zdobycia
niewielkiej liczby neofitów wśród Indian mieszkających w najbliższym są­
siedztwie osad Białych (Wallace, 1956, s. 3).
W X V I I w. Delawarowie znaleźli się również w kręgu oddziaływania
kwakrów (Bowden, 1981, s. 151-152). Pracując głównie wśród Irokezów,
kilku z nich udało się na teren dzisiejszej Pensylwanii i New Jersey. Ich
praca polegała jednak bardziej na zaznajamianiu tamtejszych Indian z cywi­
lizacją europejską, niż na czystej ewangelizacji. Nie oferowano im zorgani­
zowanej, nowej religii w miejsce tubylczych wierzeń i rytuałów. Działalność
kwakrów, choć o głębokich motywacjach religijnych, przejawiała się głównie
w filantropii, handlu i dyplomacji. Nic więc dziwnego, że tylko w odnie­
sieniu do kilku osób wśród Delawarów można mówić o nawróceniu. Nie­
mniej jednak dość znaczny ich krąg zaznajomił się, choćby pobieżnie,
z doktryną i etyką k w a k r ó w (Wallace, 1956, s. 4; Mooney, 1907, s. 879, 886).
2

W 1744 r. pracę misyjną z ramienia Society for the Propagation of
the Gospel rozpoczął prezbiterianin David Brainerd (Bowden, 1981, s. 152157). Próbując walczyć z demoralizacją Delawarów, szerzył on wśród nich
nauki chrześcijańskie, kładąc szczególny nacisk na problem grzechu i zbawie­
nia. Misjonarz ten miał zdolność doprowadzania swych tubylczych słuchaczy
do stanu zbiorowej histerii. Grupa nawróconych przez niego Indian znajdo­
wała zapewne w tych przeżyciach dogodny sposób rozładowania nękających
ich napięć społecznych i poczucia winy za upadek norm moralnych, a w no­
wej religii widziała nadzieję na zbawienie od wszelkiego rodzaju zła. Sto­
sunkowo krótka, bo niespełna trzyletnia działalność D . Brainerda, choć
uwieńczona pewnym sukcesem misyjnym, z natury rzeczy musiała być ogra­
niczona (Wallace, 1956, s. 4-5; Mooney, 1907, s. 879).
Jego dzieło podjęli wśród Delawarów w 1747 r. Bracia Morawscy (Gray
i Robb Gray, 1956), których działalność chrystianizacyjna kontynuowana do
końca X V I I I w. była w owym czasie najbardziej z n a c z ą c a . Wieloletnia ich
aktywność prowadzona w kilku ośrodkach misyjnych zdobyła im setki neo3

2

Obszerniejsza charakterystyka działalności kwakrów wśród Indian — zob. Kelsey, 1917.
Informacje na temat działalności Braci Morawskich w Ameryce Północnej — zob.
L o s k i e l , 1794.
3

�36

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

fitów. Obok działalności katechetycznej propagowali wśród swych podopiecz­
nych europejski styl życia. W ramach programu „cywilizowania dzikich"
nauczali ich uprawy ziemi, hodowli zwierząt oraz wielu rzemiosł. Duży na­
cisk kładli również na kształtowanie takich postaw wobec pracy, jak solid­
ność, punktualność, obowiązkowość itp., przyczyniając się do ekonomicznego
rozkwitu delawaryjskich ośrodków misyjnych (Bowden, 1981, s. 159).
Ciągłe walki na pograniczu między Indianami a nacierającym białym
osadnictwem nie ochroniły placówek misyjnych przed wrogością obu zaanga­
żowanych w konflikcie stron. Indianie traktowali osady swych schrystianizowanych pobratymców jako obiekty, w których łatwo można zdobyć pożą­
dane łupy, natomiast w odczuciu Białych — tubylczy neofici stanowili taką
samą przeszkodę dla kolonizacji, jak Indianie broniący orężem swych tery­
toriów (Weaver, 1955, s. 242-252). W efekcie misje Braci Morawskich były
wielokrotnie obiektami zbrojnych napaści, a ich mieszkańcy mordowani
(Loskiel, 1794, s. 175-182; Clark, 1975, s. 143-148). Pozostali przy życiu
tubylczy chrześcijanie uchodzili wraz z misjonarzami na zachód, zakładając
tam nowe osady (Beaver, 1966, s. 20-22). Pogromy te sukcesywnie uszczupla­
ły liczebność misyjnych społeczności indiańskich, które ponadto zmniejszały
się również wskutek stopniowego opuszczania ich przez dotychczasowych
wiernych. W obawie o własne życie powracali oni do swych „pogańskich"
społeczności, porzucając równocześnie chrześcijaństwo na rzecz tubylczych
wierzeń i praktyk religijnych (Mooney, 1907, s. 880-881; Wallace, 1956,
s. 6-7; Bowden, 1981, s. 157-162).
Wśród Delawarów zamieszkujących zachodnią Pensylwanię działali krót­
ko w połowie X V I I I w. również jezuici, zaznajamiając ich z katolicką dok­
tryną i obrządkiem (Mooney, 1907, s. 878).
Wszystkie te wysiłki chrystianizacyjne podejmowane w X V I I i X V I I I w.
nie zostały jednak uwieńczone większymi sukcesami. Ich bezsprzeczna zasłu­
ga polegała natomiast na zaszczepieniu Indianom zamieszkującym tereny
objęte katechizacją pewnej wiedzy z zakresu chrześcijańskich koncepcji ideo­
logicznych. C h o ć ich przyswojenie (i to powierzchowne) ograniczało się do
niewielkich liczebnie grup ludności tubylczej, to jednak ich społeczny rezo­
nans był na tyle szeroki, że korzystano z ich znajomości w sytuacjach
kryzysowych, wplatając chrześcijańskie rozwiązania religijne w ideologie in­
diańskich ruchów społeczno-religijnych. Wyniesiona z terenu misji wiedza
o religii Europejczyków rzutowała więc na kształt i kierunek przeobrażeń
religijnych wśród Delawarów.
*

Naszkicowane powyżej kontakty Delawarów z Europejczykami oraz skutki
tych powiązań stały się źródłem niepokojów, które od p o ł o w y X V I I I w.
zaczęły wstrząsać tubylczym życiem religijnym. Początkowo zjawisko to miało
charakter indywidualny, a natywistyczne hasła głoszone przez poszczególne
jednostki nie znajdowały jeszcze szerszego, społecznego oddźwięku. Pojawię-

�REFORMY RELIGIJNE D E L A W A R Ó W

37

nie się pierwszych tubylczych m ę ż ó w opatrznościowych, którzy — mimo bra­
ku poparcia ze strony swych współplemieńców — stworzyli jednak zręby póź­
niej rozwijanych koncepcji ideologicznych, jest godne odnotowania jako po­
czątkowa faza fermentu religijnego, z którego następnie wyrastały ruchy społeczno-religijne.
Bezpośrednim bodźcem mobilizującym aktywność takich jednostek były
z jednej strony coraz znaczniejsze rozmiary chrystianizacji Indian, a z dru­
giej — nasilający się proces rozkładu ich tradycyjnego życia religijnego. W for­
mie reakcji na tę sytuację niektóre jednostki zaczęły formułować apele o jego
odrodzenie oraz przywrócenie mu dawnego kształtu. Ludzie ci, podkreślając
wartości tubylczych wierzeń i rytuałów, próbowali wzmocnić swój autorytet
poprzez powoływanie się na objawiony charakter własnych wizji i przekazy­
wanie swym współplemieńcom woli sił nadprzyrodzonych.
Szczupłość źródeł pisanych nie pozwala wnioskować o skali omawianego
tu zjawiska. Najwcześniejsza informacja na ten temat pochodzi z 1745 r.
i wspomina o działalności tubylczego charyzmatyka, który nawoływał o pow­
rót Delawarów do ich tradycyjnej religii, będącej — w jego interpretacji —
darem ich Boga. Odejście od niej stało się źródłem wszelkich nieszczęść
Indian, a zwłaszcza ich demoralizacji. Walcząc z zepsuciem moralnym, czło­
wiek ó w ostro potępiał pijaństwo, upatrując w nim przyczynę fizycznej i mo­
ralnej degeneracji Indian.
Wyraźnie podkreślana przez niego opozycja zła i dobra znalazła swoje
odbicie również w koncepcji pośmiertnego zbawienia. Dusze wszystkich zmar­
łych wędrowały na południe, przy czym dusze ludzi dobrych docierały do
pięknego miasta, w którym doznawały szczęścia, natomiast dusze złych ludzi
krążyły wokół jego murów, nie m o g ą e ich przekroczyć.
Charyzmatyk ten wyjaśniał pochodzenie swej misji objawioną mu wolą
Boga, który jakoby udzielił mu zasadniczych informacji o sobie oraz prze­
kazał bezpośrednie wskazówki co do celów i s p o s o b ó w dalszego działania
swego wybrańca. Objawienie to nastąpiło podczas samotnego od wielu mie­
sięcy życia w puszczy podjętego na skutek bliżej nie sprecyzowanych kło­
p o t ó w osobistych, które skłoniły go do tej dobrowolnej ucieczki od ludzi.
Nawiązanie bezpośredniego kontaktu z istotą nadprzyrodzoną przeobraziło —
jak twierdził — jego osobowość. Dostrzegając od tej pory nowe cele swego
działania, zaczął równocześnie inaczej postrzegać ludzi, do których powrócił
ze swego odosobnienia, kierując się wobec nich zasadą miłości i tolerancji.^
Jego misja nie spotkała się jednak z należytym odzewem wśród współ­
plemieńców, wobec czego — zniechęcony daremnością swoich wysiłków —
zamierzał porzucić własne środowisko, by poszukać zrozumienia i zaangażo­
wania wśród innych, mniej zdeprawowanych i obojętnych społeczności tu­
bylczych (Wallace, 1956, s. 5-6, 8).
Hasła podobne do omówionych wyżej zaczęły pojawiać się z większą
częstotliwością począwszy od lat pięćdziesiątych X V I I I w. W tym też okresie
po raz pierwszy napotkały one sprzyjający klimat społecznego zainteresowa-

�38

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

nía i aprobaty, a wielu pojawiających się od tej pory charyzmatyków po­
trafiło skupić wokół siebie grupę zwolenników, którzy utożsamiali się z gło­
szoną przez owych świętych m ę ż ó w ideologią. Społeczne poparcie udzielone
takiej indywidualnej, odosobnionej dotychczas działalności zainicjowało zja­
wiska zwane ruchami społeczno-religijnymi.
I. R U C H PAPOONANA (PAPOUNHANA), 1752-1763

Na miano ruchu w pełni zasługuje j u ż religijna aktywność odnotowana
wśród Indian Munsi (jednej z podgrup Delawarów), na czele której stał
wówczas w ó d z Papoonan. Dysponując z tego tytułu odpowiednim autory­
tetem, miał on duże szanse zainteresowania swych współplemieńców własną
wizją reformy tubylczego życia religijnego. Należy tu odnotować, że przed­
stawił ją w postaci objawienia, którego doświadczył — wg swej relacji —
w trakcie wizji, stanowiącej tradycyjnie uznany sposób nawiązywania bez­
pośrednich kontaktów z siłami nadprzyrodzonymi (Harrington, 1921, s. 61-63;
1913, s, 227).
Reformatorska działalność Papoonana przypadła na lata 1752-1763. Był
to okres nasilonych migracji jego grupy na skutek brytyjskiego zwycięstwa
nad koalicją francusko-indiańską. Wyparcie Francuzów radykalnie zmieniło
układ sił na pograniczu, skazując tubylczych mieszkańców tego obszaru na
coraz większą zależność od kolonialnej polityki Wielkiej Brytanii. Poczucie
zagrożenia wywołane przez utratę własnych terytoriów, wybicie zwierzyny,
depopulację i alkoholizm sprzężone z coraz bardziej widocznymi zmianami
w obrębie własnej kultury stawało się pożywką dla społecznych niepokojów,
którym dał wyraz nowy przywódca religijny. Papoonan podjął tę funkcję
w chwili, gdy na jego doświadczenia będące udziałem całej grupy nałożyło
się nieszczęście osobiste — śmierć ojca. Głoszone przez niego hasła natywistyczne zostały zaakceptowane przez współplemieńców, w efekcie czego
na nowo powrócono do dawnych, zanikających j u ż praktyk religijnych.
Społeczną akceptację uzyskał również pacyfistyczny program- tego przywódcy,
sformułowany niewątpliwie pod wpływem kontaktów z kwakrami. Odrzuce­
nie kłótni, pijaństwa, nieróbstwa i wojny jako alternatywy rozwiązywania
konfliktów międzyludzkich przez społeczność wiernych sprawiło, że zaczęto
ich określać mianem „kwakierskich Indian".
Papoonan i jego zwolennicy odcinali się od chrześcijaństwa jako religii
niewłaściwej dla Indian, ale nie byli wobec niego wrogo ustosunkowani.
Wręcz przeciwnie. Stojąc na stanowisku, że każda religia jest nośnikiem
uniwersalnych wartości, z uwagą wysłuchiwali nauk głoszonych przez kwakrów
i Braci. Morawskich. Papoonan odwiedził nawet siedzibę kwakrów w Filadelfii.
Oddziaływanie misjonarzy chrześcijańskich na tę tolerancyjnie usposobioną
grupę Indian o orientacji natywistycznej było tak wielkie, że w 1763 r.
opuścili oni swego dotychczasowego przywódcę religijnego i odwrócili się od

�39

R E F O R M Y R E L I G I J N E DELAWARÓW

jego nauk, zwracając się z prośbą o utworzenie na ich terytorium stałej
misji morawskiej, która wkrótce została tam założona (Hunter, 1971, s. 42;
Wallace, 1956, s. 8-9).
II. R U C H C E R E M O N I I

WIELKIEGO DOMU -

1805 R.

Do pacyfistycznej ideologii Papoonana zorientowanej na moralną i reli­
gijną o d n o w ę tubylczych społeczności nawiązała w 1805 r. również przed­
stawicielka Munsi, która przyczyniła się do odrodzenia tradycyjnej Cere­
monii Wielkiego Domu, nadając temu obrzędowi rangę głównego rytuału
religijnego plemienia. W okresie dzielącym reformatorską działalność proro­
kini od jej poprzednika działali wśród Delawarów przynajmniej dwaj inni
charyzmatycy — Wangomen i Neolin. Ich ideologie nie ograniczały się jednak
wyłącznie do nawoływania o odrodzenie tubylczych tradycji i rezygnację
z obcego dorobku kulturowego, lecz zawierały już hasła jawnie antyeuro­
pejskie. O ile jednak ruch zainicjowany przez Wangomena w 1760 r. podjął
wyłącznie werbalną krytykę obcej kulturowej infiltracji tubylczego życia,
o tyle Neolin działający w latach 1762-1766 sformułował program aktywnej
walki zarówno z cywilizacją europejską, jak i z samymi Europejczykami,
inspirując indiańską rebelię, na czele której stanął w 1763 r. Pontiac.
Powrót w 1805 r. do koncepcji pacyfistycznych oraz wyraźna ucieczka
w sprawy czysto religijne i moralne mogła być efektem militarnej porażki
Indian dowodzonych przez Pontiaca, których do walki z Białymi mobilizo­
wały zapewnienia proroka o nadprzyrodzonych gwarancjach tubylczego zwy­
cięstwa. Zdyskredytowanie Neolina i jego ideologii oraz sytuacja polityczna,
w jakiej znaleźli się Delawarowie po wojnie Pontiaca, miały zapewne ogrom­
ny wpływ na ukształtowanie negatywnej autooceny własnych szans w kon­
frontacji z siłami europejskimi. Ona to mogła stać się siłą napędową dla
ruchu, który swój cel zogniskował wyłącznie na odrodzeniu tradycji religijnej.
Druga p o ł o w a X V I I I w., a więc okres, który dzielił wystąpienia Papoona­
na od ruchu Ceremonii Wielkiego Domu, był bardzo burzliwy w życiu po­
litycznym Delawarów. N a skutek uwikłania się w wojny między Wielką
Brytanią a Francją o sprawowanie kontroli w Dolinie Ohio (lata czter­
dzieste i pięćdziesiąte) odczuli oni boleśnie represyjną politykę zwycięskiej
strony brytyjskiej. Równocześnie znacznie pogorszyły się warunki handlu
z Białymi, a nadto ujawnił się kryzys w ramach własnej tradycyjnej gospo­
darki (ograniczenie efektywności uprawy ziemi i myślistwa).
Narastające niezadowolenie z tej sytuacji sprawiło, że Delawarowie czyn­
nie zaangażowali się w wojnę Pontiaka. Po poniesionej klęsce zawarli oni
w 1765 r. rozejm, na mocy którego utracili wszystkie swoje tereny leżące
na południe i wschód od rzeki Ohio. Obszary te zamieszkiwała większość
plemienia. Ludność ta, w związku z postanowieniami traktatu, przesiedliła
się na terytoria wchodzące w skład dzisiejszej Indiany.

�40

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

Podczas Wojny o Niepodległość Delawarowie na ogół poparli Ameryka­
nów, chociaż niektóre ich grupy opowiedziały się po stronie brytyjskiej.
Powstanie antyamerykańskiej frakcji plemienia stanowiło przede wszystkim
reakcję na wtargnięcie i coraz większe nasilanie się białego osadnictwa na
północ od rzeki Ohio (Průcha, 1971, s. 155-156), mimo że obszary te od
1763 r. były prawnie zastrzeżone jako własność tubylcza (Tyler, 1973,
s. 29-30; Prucha, 1971, s. 13-25). Rosnąca na ziemiach Delawarów liczba
Amerykanów była źródłem permanentnych konfliktów zbrojnych, którym
kres położyło dopiero w 1794 r. zwycięstwo generała A . Wayne'a nad wro­
gimi plemionami pod Fallen Timbers. Zawarty w 1795 r. traktat w Green­
ville pozbawił Indian tytułów własności do poważnej części ich dotychcza­
sowego stanu posiadania w granicach ówczesnego Terytorium PółnocnoZachodniego (Prucha, 1971, s. 157; 1984, s. 62-67), w związku z czym wiele
grup Delawarów udało się nad rzekę White; inni za zgodą władz hiszpań­
skich przesiedlili się wraz z Indianami Shawnee na terytorium dzisiejszego
stanu Missouri, natomiast delawaryjscy chrześcijanie wraz z misjonarzem —
morawianinem D . Zeisbergerem przenieśli swą kolonię do Kanady, osiedlając
się nad rzeką Thames w pobliżu nieco wcześniej tu przybyłej grupy Munsi
(Newcomb, 1956, s. 89-90).
4

Wraz z tymi politycznymi wydarzeniami, które pozbawiły Delawarów ich
dotychczasowych terytoriów plemiennych, postępowała akulturacja, coraz bar­
dziej przekształcając ich tradycyjne milieu kulturowe. Handel z Białymi był
niewyczerpanym źródłem zdobywania wytworów europejskich. Delawarowie
zaakceptowali niektóre elementy odzieży i ozdoby stroju. Zaczęli też powoli
naśladować budownictwo mieszkalne białych osadników. Potrafili już pra­
widłowo posługiwać się wieloma wyrobami przemysłowymi i konserwować je.
Równocześnie zubożyli własne, oparte na tradycji, podstawy utrzymania.
N a skutek migracji na zachód znad wybrzeży atlantyckich musieli zarzucić
przybrzeżne rybołówstwo jako jedno ze źródeł zdobywania środków żywno­
ściowych (Harrington, 1913, s. 222). Zmniejszeniu uległa również produkcja /
rolna. Złożyła się na to nie tylko preferencja łowiectwa jako tej gałęzi, która
miała największe znaczenie ekonomiczne ze względu na handel z Białymi.
Rolniczą działalność Delawarów ograniczał siłą rzeczy również ich udział
w wojnach oraz kolejne cesje terytorialne i związane z nimi migracje. Być
może właśnie ó w upadek ekonomicznego znaczenia uprawy ziemi nie sprzyjał
zapożyczeniu pługa i związanych z nim technik rolniczych, choć przejęto
już europejskie zwierzęta domowe i podstawowe, bardzo jeszcze ograniczone
umiejętności ich hodowli (Newcomb, 1956, s. 90-93).
4

Chodzi tu o prawne konsekwencje słynnej „proklamacji" z 1763 r. króla Jerzego I I I ,
która m. in. wyznaczyła granicę rozdzielającą terytoria indiańskie (leżące na zachód od grzbie­
tu Apallachów) od obszarów uznanych za własność Białych (na wschodzie od tej linii).
W dokumencie tym po raz pierwszy zdefiniowano i wyznaczono wschodnią granicę tzw.
„kraju Indian" zastrzeżonego dla ludności tubylczej. Znajdujących się już tam brytyjskich
poddanych zobowiązano do wycofania się na wschód, poza ową linię demarkacyjną.

�REFORMY

RELIGIJNE

DELAWARÓW

41

Sytuacja polityczna oraz zmiany w ekonomice i materialnym wyposaże­
niu Delawarów miały duży wpływ na wszystkie ogniwa ich organizacji spo­
łecznej, stanowiąc źródło poważnych w tym zakresie perturbacji. Upadek
centralnego, silnego wodzostwa spowodował zanik jednolitego stanowiska
w stosunkach politycznych z Białymi i rozproszenie działań obronnych.
W tej sytuacji poszczególne grupy Delawarów, wciągnięte w polityczne roz­
grywki europejskich mocarstw kolonialnych, a później młodych Stanów Zjed­
noczonych, podzieliły się na stronników i militarnych sprzymierzeńców obu
zwaśnionych w kolejnych konfliktach stron. Przestał również działać mecha­
nizm kontroli społecznej. Zarówno same społeczności, jak i ich wodzowie
utracili możność oddziaływania na zachowanie poszczególnych członków in­
diańskich zbiorowości, co było szczególnie dokuczliwe w przypadku szerzą­
cego się alkoholizmu. Walkę z nim podjęli dopiero przywódcy ruchów spo­
łeczno-religijnych, którzy — dzięki swemu charyzmatycznemu autorytetowi —
potrafili z dużym powodzeniem eliminować ten nałóg u swych zwolenników.
Dezorganizacja społeczna wyraziła się również w licznych przypadkach roz­
padu rodzin, czemu towarzyszył zanik autorytetu ludzi starszych. Z tym
zdeprecjonowaniem rozmaitych form organizacji społecznej szedł pospołu upa­
dek tradycyjnych norm moralnych (Newcomb, 1956, s. 93).
W tej atmosferze pojawiła się prorokini z grupy Munsi, która we wcześ­
niejszym okresie była chrześcijańską neofitką żyjącą w osadzie Braci Moraw­
skich — Friedenshuetten. Fakt ten tłumaczy obecność wielu elementów chrze­
ścijańskich w naukach owej przywódczyni. I tak np. w wizjach, których
doświadczała w pierwszej połowie 1805 г., pojawiali się aniołowie. To oni
zobowiązali ją do pouczenia Indian, jak winni dalej postępować. Dyrektywy
te dotyczyły zasadniczo spraw czysto religijnych i moralnych, c h o ć ich część
odnosiła się również do sfery kultury. Prorokini, pośrednicząc w przekazy­
waniu swym słuchaczom nadprzyrodzonego posłannictwa, poddała krytyce
dotychczasową obrzędowość religijną twierdząc, że opiera się ona na bezwar­
tościowych sztuczkach, a brakuje w niej prawdziwych m o d ł ó w i ofiar.
W sferze moralności zalecała zastąpienie wrogości szczerą miłością bliźniego.
Ustosunkowując się do aktualnego stylu życia innych współplemieńców,
nakazywała powrót do wzorów obowiązujących w przeszłości. Cały ten pro­
gram, przedstawiony jako wyraz woli sił nadprzyrodzonych, został wsparty
sankcją kary, jeśliby Indianie nie chcieli go realizować. W takim przypad­
ku — jak przepowiadała prorokini — wszyscy tubylcy zginą na skutek strasz­
liwej burzy (Wallace, 1956, s. 10).
W grupie omawianych tu ruchów pacyfistycznych po raz pierwszy do­
piero w 1805 r. pojawia się motyw nadprzyrodzonej kary za nieposłuszeń­
stwo wobec świata transcendentnego. Pochodzenie tego motywu należy prze­
de wszystkim przypisać chrześcijańskiej przeszłości prorokini, która miała
okazję zapoznać się na terenie misji z koncepcją kary za nieposłuszeństwo
wobec boskich przykazań. Niewykluczone jednak, że element ten był również
w pewnej mierze reminiscencją profetycznej działalności Neolina, który po-

�42

MIROSŁAWA POSER ^-ZIELIŃSKA

dobny los przepowiadał Indianom obojętnym lub niechętnym jego ideologii.
W sferze rytualnej prorokini była rzecznikiem odrodzenia Ceremonii Wiel­
kiego Domu, stanowiącej uprzednio jedną z wielu równorzędnych form re­
ligijnej obrzędowości Delawarów. Odnosząc w tym zakresie pełny sukces,
prorokini wprowadziła do tradycyjnego scenariusza tej ceremonii elementy
kilku innych rytuałów. Synteza ta przekształciła Ceremonię Wielkiego Domu
w główną uroczystość religijną plemienia . Fakt ten można uznać za ideolo­
giczne usankcjonowanie plemiennej konsolidacji , która wystąpiła kilkadziesiąt
lat wcześniej, a raczej za próbę jej ratowania, w 1805 r. bowiem uległa już
ona poważnemu rozkładowi.
Owa zreformowana Ceremonia Wielkiego Domu przetrwała do lat dwu­
dziestych X X w., a sporadycznie reaktywowano ją jeszcze w czasie I I wojny
światowej. Jej miejsce w życiu religijnym Delawarów zajął peyotyzm (New­
comb, 1956, s. 109-112).
5

6

III. R U C H S T A R E G O KAPŁANA - WANGOMENA (OD 1760 R.)

Narastające w 2 poł. X V I I I w. konflikty interetniczne znalazły swoje
odbicie w ideologiach niektórych nowo powstających ruchów społeczno-reli­
gijnych, w których począwszy od lat sześćdziesiątych na czoło zaczęła wy­
bijać się ostra krytyka przybyszów z Europy. Miejsce dawnej tolerancji wo­
bec ich kultury zajęła otwarta wrogość. Antyeuropejskimi hasłami posługi­
wano się bądź to w celu uświadomienia Indianom konieczności przeciw­
stawiania się naporowi obcej cywilizacji i obrony własnego dorobku kultu­
rowego, bądź też w celu podjęcia likwidacji przybyszów jako czynnika za­
grażającego egzystencji ludności tubylczej. W pierwszym przypadku ruchy
zachowały swój pacyfistyczny charakter, w drugim zaś inspirowały indiańskie
rebelie, dostarczając ideologii konsolidujących wieloplemienne zbiorowości
powstańców.
Wśród najwcześniejszych ideologii pierwszego typu wymienić należy nauki
tzw. Starego Kapłana, o którego działalności w 1760 r. donosiły relacje
członków poselstwa Pensylwanii przebywającego na terytorium D e l a w a r ó w
w miejscowości Asinsing (Hays, 1954, s. 76-77). Charyzmatyk ten posługi­
wał się piktogramem, który nazywał „Indiańską Biblią". Codziennie rano
obchodził z nią wszystkie domy, odczytując zawarte w niej treści. Prorok
ten przyczynił się do odrodzenia wielu dawnych religijnych ceremonii Dela­
warów. Ponadto wprowadził liczne obrzędowe innowacje, m. in. rytuał opo­
wiadania snów podczas wiosennego święta dziękczynienia, całonocne tańce,
7

5

Szczegółowy opis tej ceremonii oraz związanych z nią wierzeń — zob. Speck, 1931;
Harrington, 1913, s. 228-231; 1921, s. 81-152.
Pogląd taki wyraził Newcomb, 1956, s. 127.
Zob. również F. Post, "Journal..." Manuscript on File with the Historical Society of
Pennsylvania, Harrisburg 1760: May 28, [w:] Hunter, 1971, s. 42-43.
6

7

�R E F O R M Y R E L I G I J N E DELAWARÓW

43

modlitwy do Słońca o brzasku, składanie ofiar z pierwszych płodów rol­
nych, itp. Podjął również — tak jak i poprzedni prorocy — walkę z piciem
alkoholu (Wallace, 1956, s. 9). Późniejsze źródła nie wspominają już nic
o owym Starym Kapłanie. Natomiast wiadomo, że w kilka lat później
(w 1767 r.) jeden z najaktywniejszych misjonarzy Braci Morawskich, David
Zeisberger. spotkał w Goshgoshing — osadzie delawaryjskich uchodźców,
swego byłego słuchacza Wangomena, którego aktualna działalność
jak
wynika z relacji - byla bardzo zbliżona do poczynań Starego Kapłana.
Przede wszystkim przebywał również w Asinsing przed jego zburzeniem
w 1764 r. oraz posługiwał się Biblią tak, jak Stary Kapłan. Zbieżności te
pozwoliły C h . E . Hunterowi wysunąć przekonującą hipotezę, że relacje mówią
tu o tej samej osobie (Hunter. 1971. s. 43).
8

Bliższych informacji o Wangomenie dostarczył bliski współpracownik
Zeisbergera — Johann Heckewelder, który zetknął się z tym prorokiem
w 1766 r. Wangomen, należący do grupy Munsi, uznał w pewnym mo­
mencie, że pobierane przezeń nauki chrześcijańskie są sprzeczne z jego
własnymi poglądami i od tej chwili zaczął okazywać otwartą niechęć swemu
niedawnemu katechecie. Rozpoczynając wśród indiańskich neofitów działal­
ność religijną odwołał się do objawienia, w którym Wielki Duch polecił
mu pogodzić Delawarów z ich prawdziwym, czyli indiańskim Bogiem i zawró­
cić z drogi wiodącej niechybnie do nieszczęścia. Wangomen, powołując &gt;ię
na otrzymany od Boga mandat pośrednika, staral się go dodatkowo wzmoc­
nić opowieściami o cudownym znalezieniu się w miejscu, z którego roz­
taczał się widok na trzy nieba. Każde z nich przeznaczone było dla innej
grupy rasowej, które współżyły ze sobą na ziemi amerykańskiej. Jedno
z nich przeznaczone było dla Indian, drugie dla Murzynów, trzecie — dla
Białych. Prawdziwym niebem było oczywiście niebo Indian, gdzie tubylcy
są nagradzani za swoje ziemskie życie wiedzione w zgodzie ze wszelkimi
kanonami indiańskiej tradycji. Natomiast najgorsze warunki panowały w nie­
bie dla Białych, którzy — niczym w biblijnym piekle — mieli być ukarani
za swoje przestępstwa popełnione zarówno wobec Indian, jak i wobec Mu­
rzynów. Pierwszych bowiem pozbawiają ojczystej ziemi, a drugich traktują
jakby byli zwierzętami, bijąc ich i handlując nimi, choć są to ludzie stwo­
rzeni również przez Boga.
-

Nauki proroka, w których zawarta była ostra krytyka panujących wów­
czas stosunków interrasowych, okazały się bardzo atrakcyjne, zdobywając
propagowanym przez niego ideom sporo gorących zwolenników. Mniejszą
natomiast popularnością cieszyła się jego walka z alkoholizmem, choć od­
powiedzialnością za alkoholizm Indian obarczał Białych. Obserwując nie­
chętny stosunek słuchaczy do swych antyalkoholowych wystąpień, zarzucił
je w obawie zaprzepaszczenia dotychczasowych osiągnięć własnej działalności.
Wysunął natomiast inny cel walki, a mianowicie czarownictwo, przeciwko
8

Heckewelder (1821, s. 502) nazywa go Wangomendem.

�44

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

któremu skierował cały swój charyzmatyczny autorytet. Motyw ten spotkał
się z zainteresowaniem i poparciem najwyższych władz plemienia. W 1775 r.
zleciły one Wangomenowi sporządzenie listy czarowników, których należy
postawić przed sądem plemienia i skazać na śmierć pod zarzutem działania
na szkodę własnego ludu. Zainicjowane w ten sposób prawdziwe polowanie
na czarownice przybrało niebywałe rozmiary. W pewnym momencie Wangomen zaczął obawiać się, że i on może zostać uznany za czarownika, wobec
czego wycofał się z tej akcji i powrócił do poprzednio głoszonych idei
(Heckewelder, 1821, s. 503-504).
Mimo szczupłości źródeł na temat działalności Wangomena, można z pew­
nością stwierdzić, że propagowana przez niego ideologia obejmowała już
znaczną liczbę obcych, chrześcijańskich elementów. Wynikało to zarówno
z doświadczeń życiowych samego charyzmatyka (bezpośrednie jego uczest­
nictwo w katechizacji prowadzonej przez Braci Morawskich), jak i z faktu
podjęcia działalności bądź to wśród indiańskich neofitów, bądź grup, które
posiadały j u ż pewną znajomość chrześcijańskiej ideologii. I dlatego walka
Wangomena o wyznawanie przez Indian własnej religii i odwrócenie się ich
od chrześcijaństwa nie ograniczała się do reaktywowania w czystej formie
dawnych delawaryjskich wierzeń i rytuałów. Wprawdzie przyczynił się on
w istotny sposób do odrodzenia niektórych zarzuconych już praktyk reli­
gijnych, ale równocześnie spopularyzował wiele nowych, dotychczas nie zna­
nych elementów, które z całą pewnością nie miały chrześcijańskiego rodo­
wodu. Obok tych dwóch tendencji przenikających jego nauki, tj. natywistycznej i innowatorskiej, uwypukla się jeszcze inna, która jest nośnikiem
krytyki części tubylczego dziedzictwa kulturowego. Ujawniła się ona w antyczarowniczej działalności Wangomena, której celem było wyeliminowanie nie­
których tradycyjnych praktyk magicznych i religijnych.
Sama idea walki z czarownictwem jest zapewne obcego pochodzenia,
a znalazła aprobatę Wangomena i jego zwolenników w sytuacji dotkliwie
odczuwanego przez Delawarów zagrożenia ich egzystencji biologicznej (rap­
towny wzrost śmiertelności na skutek niepowodzeń wojennych, chorób epi­
demicznych, alkoholizmu i niedożywienia). Nie znając w pełni wszystkich
przyczyn tego stanu rzeczy, przynajmniej częścią niepowodzeń obciążali oni
swoich współplemieńców, którzy nadal jeszcze uprawiali praktyki określane
przez misjonarzy mianem czarów i z a b o b o n ó w . Przejęcie tej terminologii
przez proroka posłużyło do bezwiednego napiętnowania i bezkompromiso­
wego zwalczania fragmentu indiańskiej tradycji.
Tego typu zachowanie wyrażające się w częściowej negacji własnej kul­
tury przewija się dość często w ruchach społeczno-religijnych, stanowiąc
zjawisko współwystępujące z zapożyczaniem obcych elementów kulturowych
i wprowadzaniem ich do systemu religijnego o tubylczym rodowodzie. Jest
to pierwszy, wstępny etap tzw. procesu synkretyzacji. W przypadku Wan­
gomena takim wyraźnym obcym zapożyczeniem było posługiwanie się przez
niego piktogramem, który prorok obdarzył mianem indiańskiej Biblii, przez

�REFORMY

RELIGIJNE

DELAWARÓW

45

co nadał mu rangę tubylczego odpowiednika Pisma św. chrześcijan. Fakt
ten miał wyraźne znaczenie kompensacyjne, stanowiąc niepodważalny argu­
ment świadczący o równorzędności religii rodzimej i obcej. Posługując się
nim, Wangomen starał się przekonać współplemieńców, że nie istnieje żadna
obiektywna potrzeba wyznawania religii przybyszów zza Oceanu, skoro ich
własne wierzenia, rytuały i akcesoria liturgiczne w niczym nie ustępują
chrześcijaństwu; są tylko inne, dostosowane do indiańskich potrzeb.
*

Umiarkowana, bierna antyeuropejskość, której rzecznikiem był Wango­
men, nie doszła już do głostt w następnych ruchach społeczno-religijnych.
Jej miejsce zajęły hasła jawnie nawołujące do działań zbrojnych. Tego typu
treści znalazły się m. in. w ideologii inspirującej wielką rebelię Pontiaca.
Widoczny we wczesnych ruchach społeczno-religijnych pacyfizm odnajdujemy
natomiast później w ruchach centralnych plemion algonkińskich. Postawa ta
zdaje się przesuwać wraz z „granicą" na zachód, stanowiąc typową reakcję
środowisk tubylczych na pierwszą, niezbyt krytyczną jeszcze fazę stosunków
interetnicznych.
T a swoista reguła powtarzająca się na poszczególnych obszarach euro­
pejskiej kolonizacji Ameryki Północnej polegała na zastępowaniu początko­
wej tolerancji przez wrogość najpierw bierną, ograniczającą się do sfery
ideologiczno-kulturowej, a następnie — aktywną, militarną. Taka kolejność
postaw propagowanych przez rodzące się sukcesywnie ideologie religijne ko­
responduje ze stopniowym pogarszaniem się stosunków interetnicznych. In­
dianie, kumulując negatywne doświadczenia w tym zakresie, coraz bardziej
oddalali się od tolerowania obcych i skłaniali do uznania działań zbrojnych
jako jedynego, skutecznego sposobu uwolnienia się od uciążliwej obecności
Białych. Była to już wszakże nowa faza fermentu religijnego Delawarów,
dająca początek odmiennemu typowi ruchów społeczno-religijnych.

LITERATURA
Barnett H . G .
1957 Indian Shakers. A Messianic Cult of the Pacific Northwest, Carbondale.
Beaver R. P.
1966 Church, State and the American Indians. Two and a Half Centuries of Partnership
in Missions between Protestant Churches and Government, Saint Louis.
Bowden H. W.
1981 American Indians and Christian Missions. Studies in Cultural Conflict, Chicago — London.
C l a r k T. R. (ed.)
1975 The Great American Frontier. A Story of Western Pioneering, Indianapolis.
G r a y E . E . , Robb G r a y L .
1956
Wilderness Christians: The Moravian Mission to the Delaware Indians, Ithaca, N. Y .
Harrington M. R.
1913 A Preliminary Sketch of Lenape culture, "American Anthropologist", vol. 15,
s. 208-235.

�46

MIROSŁAWA

1921

POSERN-ZIELIŃSKA

Religion and Ceremonies of the Lenape, "Indian Notes and Monographs. Museum
of the American Indian. Heye Foundation", New York.

Hays J.
1954 John Hays' Diary and Journal of 1760, "Pennsylvania Archaeologist", vol. 24,
nr 2, s. 63-84.
Heckewelder J .
1821 Nachricht von der Geschichte, Sitien and Gehrauchen der Indianischen Volkerschaften
welche ehemals Pennsylvanien und die henachharten Staaten hewohnten, Góttingen.
Hunter Ch. E .
1971
77¡e Delaware Nativist Revival of the Mid-eighteenth Centure, „Ethnohistory",
vol. 18, nr 1, s. 39-49.
Kelsey R.
1917 Friends and the Indians, 1655-1917, Philadelphia.
L o s k i e l G. H.
1794 History of the Mission of the United Brethren Among the Indians of North America,
London.
Mooney J.
1907 Missions, [w:] Handbook of American Indians North of Mexico, "Smithsonian
Institution. Bureau of American Ethnology", Bull. 30, cz. 1, s. 874-909, Washington.
Newcomb W. W., Jr.
1956 The Culture and Acculturation of the Delaware Indians, "Museum of Anthropology,
University of Michigan, Anthropological Papers", vol. 10, Ann Arbor.
P r u c h a F. P.
1971 American Indian Policy in the Formative Years. The Indian Trade and Intercourse
Acts. 1790-1834, Lincoln.
1984 The Great Father. The United States Government and the American Indians, LincolnLondon, vol. 1.
Speck F . G.
1931 A Study of the Delaware Indian Big House Ceremony, "Publications of Pennsylvanian
Historical Committee", vol. 2, Harrisburg.
Turner F . J.
1920 The Frontier in American History, New York.
Tyler S. L .
1973 A History of Indian Policy, Washington, D. C .
Wallace A. F. C .
1956 New Religions Among the Delaware Indians, 1600-1900, "Southwestern Journal of
Anthropology", vol. 12, nr 1, s. 1-21.
Weaver G.
1955 The Moravians during the Freeh and Indian War, "Church History", vol. 24, nr 3,
s. 239-256.

Mirosława Pósern-Zielińska
R E L I G I O U S R E F O R M S O F T H E D E L A WARES
AS A N ATTEMPT O F S O C I O - C U L T U R A L R E I N T E G R A T I O N
(Second half of the 18 century — beginning of the 19 century)
Summary
The article deals with the study of the religious reforms undertaken by the Delawares
in the II half of the 18 century and at the beginning of the 19 century in response to
the complex of disintegrating factors: drastically deteriorating interethnic relations with the

�47

R E F O R M Y R E L I G I J N E DELAWARÓW

Whites, successive territorial cessions economic failures, the danger of biological deterioration
of the population and socio-cultural disorganization. The natives' attempts of surmounting
all those dangers have been considered on the instance of three pacifistic socio-religious
movements: I) The movement of Papoonan (1752-1763), 2) The Big House ceremony (1805),
3) The Old Priest — Wangomen movement (since 1805). The author studies the mentioned
events on the background of political, economic and socio-cultural conditions.
The cylical character of the religious movements of the Delawares allows to follow the
evolution of certain ideas and to ascertain the origins of the inspirations of the prophets.
Since the religious movements played an important role in forming the Delawares' attitudes
towards white people and their civilization the author analysed how those attitudes have
been changing in the context of successively deteriorating interethnic relations and the more
and more negative experiences cumulated by the Indians. The attitudes appeared in a series
forming logical sequences — from a friendly tolerance to hostility. In the phenomena we
consider here the hostility revealed as a verbal one only, in the ideological and cultural
sphere. Their following evolution led to the religious reforms of a different type — the
militaristic ones.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10181" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10159">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1555c5f5dbc4c3ce4b87adb9a51a56a4.pdf</src>
        <authentication>c0aa784f782977134976e6fd1ea8f6bf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121108">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:331</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121109">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121110">
                <text>regionalizm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121111">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:293</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121112">
                <text>Region i regionalne monografie etnograficzne / LUD 1967 t.51 cz.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121113">
                <text>LUD 1967 t.51 cz.2,s.599-614</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121114">
                <text>Burszta,Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121115">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121116">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121117">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121118">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121119">
                <text>Lud.

t. 31. cz.

U. 1963

JOZEF BURSZTA

REGION

I REGIONALNE
PROBLEMY

(REFERAT

MONOGRAFIE

ETNOGRAFICZNE

I METODY BADAŃ

WYGŁOSZONY
NA XLI
WALNYM
ZJEŹDZIE
LUDOZNAWCZEGO
W POZNANIU,
DNIA

POLSKIEGO
TOWARZYSTWA
21 X 1966 R.).

Tytuł mego referatu można by sformułować nieco inaczej, bardziej
może wyraziście i jednoznacznie, jako: "W sprawie założeń, podstaw
teoretycznych i metod badań regionów etnograficznych". Cała sesja
naukowa z okazji XLI Walnego Zjazdu PTL jest poświęcona - jak
wiemy regionalnym monografiom etnograficznym; dobrze zatem
chyba będzie, jeśli na początku tej sesji uświadomimy sobie kilka podstawowych, wyjściowych niejako faktów. Dadzą się one ująć w kilka
zasadniczych grup: 1) jakie jest w dawniejszej i nowszej etnografii polskiej rozumienie pojęcia "region" i jakie są kryteria jego wydzielania;
2) jaki jest zasadniczy profil (czy profile) opracowań nazywanych "regionalnymi monografiami etnograficznymi"; 3) jakie cele czy zadania stawia się tym opracowaniom, i wreszcie 4) jaki jest stan samowiedzy
metodologicznej towarzyszący etnograficznym badaniom regionalnym
i odnośnym syntetycznym ich ujęciom.
I

Posługiwanie się pojęciem regionu nie jest właściwe tylko samej
nauce etnografii czy - używając tytułowego określenia naszego Towarzystwa - ludoznawstwu. Posługuje się nim szczególnie geografia
i geografia ekonomiczna, posługują się nim też inne nauki, jak archeologia, językoznawstwo itd. Jest ono też w powszechnym użyciu we współczesnej praktyce administracyjnej, w zarządzaniu i planowaniu gospodarczym, w akcji społeczno-kulturalnej itp. W każdej z tych dziedzin
nauki i praktyki pojęcie regionu jest swoiste, specyficzna jest też

�600

JOZEF

BURSZTA

w etnografii sama historia zainteresowań regionalnych oraz znaczenie,
jakie miały i mają dla tej nauki badania regionalne.
Jest charakterystyczne, że jak z jednej strony refleksje o charakterze
regionalnym rozumiane jako wyczucie różnych różnic (językowych, V-lyznaniowych, gospodarczych czy w ogóle kulturowych) dzielących jedne
społeczeństwa czy grupy terytorialne od innych - towarzyszyły z dawna
opisom o charakterze etnograficznym, tak z drugiej strony pojęcie "regionu" nie jest związane ściśle z samym powstaniem etnografii jako
nauki, ani też nie towarzyszy stale dalszemu rozwojowi tej dyscypliny.
Przecież dla ewolucjonizmu schematycznego XIX w. tego właśnie, który
stworzył etnografię jako dyscyplinę naukową (rozumianą jako etnografia
i etnologia łącznie), pojęcie regionu było zgoła obce. Przedmiotem tej
nauki stało się od razu społeczeństwo ludzkie w ogóle i kultura ludzka
w ogóle w ich stadiach i etapach rozwojowych. Chodziło o uchwycenie
ich praw rozwojowych, ich ewolucji w czasie, niezależnie od miejsca
na kuli ziemskiej. Owszem, stwierdzano różnice w rozwoju i stanie społeczeństw i kultur na różnych punktach lmli ziemskiej (coś jakby ró~:nice
regionalne sensu largissimo), ale te różnice przekładano zgoła na inny
język naukowy, mianowicie jako różnice szczebla rozwojowego, jako
swoisty w y z n a c z n i k c z a s u w rozwoju kultury.
Słusznie pisze A. Kutrzeba-Pojnarowa, że "zagadnienie regionu etnograficznego nie jest tematem nowym w etnografii. Zrodziło się ze zdobytego z potocznej obserwacji przekonania o niejednolitości zjawisk kulturowych, jakie występują w tym samym czasie VI różnych punktćlch
przestrzeni w tym samym społeczeństwie" 1. Ale pojęcie regionu i odpowiadających jemu badań etnograficznych nie da się znów, z drugiej
strony, jednoznacznie związać z uznaniem przestrzennego zróżnicowania
zjawisk kulturowych. Dla prof. K. Moszyńskiego, twórcy pierwszego
w Europie tego typu wydawnictwa, jakim był Atlas kultury ludowej
10 Polsce, autora m. in. pracy pod znamiennym tytułem:
Niektóre przyczyny zróżnicowania kultury ludowej w Polsce - region etnograficzny,
dla którego miał przecież ogromne zrozumienie, nie był bynajmniej
podstawą wyjścia. Co więcej - jest nawet dyskusyjne, czy był on celem dojścia. Interesowały go fakty kulturowe i ich zespoły w ich szerokich zasięgach i zróżnicowaniach przestrzennych. "Nadrzędnym i ostatecznym celem etnografii - pisał Moszyński - (... ) jest przyczynić si€·;
do wykrycia praw generalnych rządzących rozwoj em kultury w ścisłym
związku z rozwojem człowieka, jako jej wytwórcy i nosiciela", zas
"niższym w hierarchii celów - pisał dalej Moszyński - ale bezwzględ1

a

A .. K u t:' z Eob a - P

W~P()lcZCSii-C

MazQŁl1gzll.

o.i

11

a

etnoqraficzne

\V: g,trpil'.

PI/sze?o

1"

o w a,

prace
Zie)ol!a

Zagac/H1eilic

icrcl'.()1('(!
It.

n.

il([.

HIt]:?

rcuiOlW
O/)S.:'(/

r:?'c

". 2:\-2fi.

w

etnografii

polskiej

J!()/'/(J('IIO-n;s('1lorl"ic(!IJ

�H.eąi-on

i.

1'e910Tlulne

nl011,ograj'ie

nOl

etnogro.iiczl1C

nie niezbędnym dla osiągnięcia celu ostatecznego, jest rekonstrukcja
historii konkretnych kultur poszczególnych ludów oraz, w ścisłym a to
oparciu, rekonstrukcja historii kultury w ogóle ... " 2. Czy w tych ujęciach mieści się pojęcie regionu jako p a l a b a d a ń etnograficznych?
Niewątpliwie tak, przecież sam Moszyński jest autorem pracy Polesie
wschodnie (Warszawa 1928). Ale czy region jest u niego (prócz pola)
także p r z e d m i o t e m b a d a ń? Chyba już nie. Bo pole badań - to
możliwość uchwycenia wielu zjawisk etnograficznych na określonym terenie (w regionie) i możliwość ich odniesienia do analogicznych zjawisk
zachodzących na szerszym obszarze, zaś region jako przedmiot badań
implikuje już w sobie (uprzedzając dalsze wywody) jakąś ustrukturyzowaną jedność przestrzenną będącą jako całość obiektem badawczym 3.
II

Zainteresowania
przestrzennym
zrozmcowaniem kultury
ludowej
w Polsce, podziałem kraju na mniejsze jednostki kulturowe - regiony
czy etnograficzne grupy regionalne - przejawiają się już od początków
etnografii polskiej. Ujawniają się one zarówno w programach badawczych, w ustalaniu samego podziału etnograficznego kraju, jak i w opracowaniu etnograficznych monografii regionalnych. Kapitalne wyczucie
zróżnicowania kultury ludowej miał Hugo Kołłątaj, kiedy zalecał badania tej kultury według podziału na prowincje, ziemie czy powiaty.
Pierwszy podział regionalny ustalił w 1830 r. Łukasz Gołębiowski, kiedy
to lud polski (jeden z trzech "rodzajów chłopów", obok ludu ruskiego
i litewskiego w granicach dawnej Rzplitej) dzielił na: "Krakowiaków,
Kujawiaków albo Wielkopolanów, gmin lubelski, sandomirski, Podlasianów i Mazurów mieszkańców równin, tudzień Górali, Hucułów ... " 4.
Zatem, prócz Hucułów, ustalił on 7 regionalnych grup etnograficznych,
rozumianych także jako regiony. Znakomite odbicie tych ugrupowań
regionalnych znajdujemy u W. Pola jako poety w jego Pieśni o ziemi
naszej i w jego pracach jako geografa i etnografa. Prof. K. Zawistowicz-Adamska pisze zdecydowanie, że W. Pol "jest pierwszym autorem,
, K.

M o s z~' li s k i, I'VicklórclcytYC2llC

d/a

prac

Po/ski.cqo

.ll/asll

Etnogra-

"Etnografia Polska" t. l. 1958, s. 59.
•1 Rozróżnienie
obu tych po.i&lt;,'ć w zastosowaniu
do badRo po.ied~·ncz."('h w&gt;:i,
zob.:
J. T () P o I ski.
Problemu
m,et.odologicznc
monograficznych
bodań
wsi .
..K\vartalnik
Historii
Kultury
Materialnej"
R. XIV, nr 3, J960, s. -l29.
l L
G () l C' b i ()w ~ l; i. Llld polski..
je!!/)
:W.llC?o.l&lt;'.
::nllOoo'lI/.
\\'\"d. lI. Lwó\~'
fiez /lego.

1 ~JB.j.

~.

J Ci.

�602

.TOZEF

BURSZTA

który Z całą świadomością dążył do wydzielenia terytorium etnograficznego, zamieszkanego przez określoną grupę ludnościową, wyodrębniającą się zespołem cech kulturowych uwarunkowanych środowiskiem
geograficznym i stosunkami narodowościowymi" 5.
W przygotowaniu i opracowaniu materiałów do etnograficznej regionalizacji Polski pierwsze miejsce należy się oczywiście O. Kolbergowi.
Jego monumentalny Lud jest przecież pierwszym i jedynym konsekwentnym, mniej lub więcej pełnym opisem wszystkich regionów etnograficznych tak, jak to Kolberg założył. Wiemy dobrze, że za podstawę
podziału etnograficznego Polski przyjął on historyczno-geograficzne prowincje Polski: Wielkopolskę z Kujawami, Śląsk, Pomorze, Mazowsze
i Małopolskę. W dalszych jednak podziałach przyjął dodatkowe kryteria: dawne województwa, ziemie, granice gubernii, księstw czy jednostek
administracyjnych
stworzonych przez zaborców. Zdawał sobie jednak
sprawę z tego, że - jak pisze w przedmowie do SandomieTskiego
" ... określona w ten sposób prowincjonalność nie może ściśle być ujętą
w karby narzucone jej przez polityczne podziały i rozgraniczenia; wkracza ona nierzadko w ościenne powiaty i a dalsze zawadza, to znów
ścieśnia się w grupy gmin blisko siebie leżące. Wiadomo, że naturalnymi przegrodami rodów i narodów są częstokroć bory, nieużytki, wszelkie puszcze, wody i góry, a rozdział ten, utrudniając związki, jest powodem wyrabiania się miejscowych obyczajów" 6.
O. Kolberg nie tylko przeprowadził podział ziem polskich na regiony
etnograficzne - podział, który w znacznej mierze posiadał dalszą wartość użytkową - ale także w przeprowadzonym opisie poszczególnych
regionów uwzględniał te kompleksy zjawisk, które powodowały kształtowanie się różnic kulturowych już w obrębie wydzielonych regionów,
a więc takie, jak: napływ ludności etnicznie obcej, wpływ kultur i ludów sąsiednich, a więc dyfuzję kulturową, wpływ Kościoła i tzw. warstw
wyższych na treści kultury ludowej itd. Stąd też Kolberg nie zadowalał się podziałem obszaru Polski na zasadnicze regiony kulturowe, ale
w obrębie tych stosował dalsze podziały na mniejsze jednostki, które
określilibyśmy dzisiaj subregionami. Przykładem może być Wielkopolska (W. Ks. Poznańskie) czy Mazowsze. Te subregiony określał dość
ściśle, nie starał się jednak a dokładne, linearne odgraniczenie jednych
regionów od drugich. W wielu też wypadkach zachodzą one wzajemnie
na siebie.
Nie można oczywiście na tym miejscu przedstawić historii badań nad

5

wej,
6

K. Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a, Wincenty
PoL Warszawa 1966, s. 121.
O. K o l b e r g, Dzieła wszystkie,
t. 2, s. 6-7.

badacz

kultury

Ludo-

�HegLull

i rcyionalne

monografie

etno9rafic?ne

regionalizacją etnograficzną Polski, nie o to też w gruncie rzeczy chodzi.
Wystarczy wspomnieć o ważniejszych usiłowaniach i wynikach oraz
uwydatnić cechy ustalanej kolejno regionalizacji.
Warto więc może przypomnieć, że w 1900 1'. Komisja Antropologiczna Akademii Umiejętności wystąpiła z inicjatywą stworzenia polskiej
mapy etnograficznej, do realizacji której jednak nie doszło. Duże ZP.8czenie miał syntetyczny zarys etnograficzny ziem polskich opracowany
przez J. Karłowicza w pracy pt. Lud zamieszczonej w zbiorowym dziele
Polska. Obrazy i opisy (1906).
W okresie międzywojennym zagadnienia regionalizacji etnograficznej
Polski podejmują niemal równocześnie dwaj wybitni uczeni: A. Fischer
i J. St. Bystroń. Pierwszy w swym znanym podręczniku Lud polski wywodzi zróżnicowanie etnograficzne nie tyle z dawnych podziałów administracyjnych, co przede wszystkim plemiennych i językowo-historycznych, na podstawie których wyodrębnia 8 tzw. "grup etnicznych" (WielIwpoIanie, Łęczycanie, Sieradzanie, Kujawianie, Pomorzanie, Ślązacy,
Małopolanie i Mazurzy) 7. U Fischera zatem zasięg podstawowej "grupy
etnicznej" (szczepowej) jest równoznaczny z podstawowym, zasadniczym
podziałem regionalnym. W obrębie jednak tych grup szczepowych wyróżnia Fischer grupy drobne i odmiany lokalne (np. Pałuki, Porzeczanie, Chazaki, Taśtaki, Borowiacy itd.).
Od tej samej strony - zasięgów wielkich grup plemiennych i grup
mniejszych - podszedł do regionalizacji Polski J. Sto Bystroń. Opierając się o doskonale opracowaną metodę filologiczną i historyczną posługuje się nie tylko analizą obiektywnych cech etnograficznych (strój, budownictwo, gwara i in.), ale także danymi pomocniczymi, a więc nazwiskami czy przezwiskami grup lokalnych. Z pierwotnych swoich zamiarów wyznaczenia regionom granic linearnych Bystroń zrezygnował'
stwierdziwszy, że terytoria graniczne przedstawiają stan przejściowy.
Na uwagę zasługuje jednak fakt, że widział on konieczność badań o charakterze atlasowym jako podstawę do ścisłej regionalizacji Polski.
"Aby móc wyznaczyć z całą pewnością i ścisłością grupy etnograficzne na ziemiach polskich - pisał Bystroń - należałoby najpierw
mieć mapy najdokładniejsze
zasięgów terytorialnych
poszczególnych
składników kulturalnych, np. budownictwa, ubiorów, sprzętów, zwyczajów itd., potem dopiero skonstatować w jakich zespołach te składniki
występują i wreszcie określić terytorium grupy" 8. Wykreślenie terytorium grupy etnograficznej jest dla Bystronia podstawą wyjściową dalszych badań. "Nauka o terytorium etnograficznym podkreśla on
A. F i s c h e r, Lud polski, Lwów, Warszawa, Kraków 1926, s. 12 i nast.
J. Sto B y s t roń,
Ugrupowania
etniczne
Ludu poLskiego, KrakÓW 1926, s. 4.
s. 119.
7

H

�(;04·

JOZEF BURSZTA

wyraźnie - musi poprzedzić studium kultury ludowej. Zanim przystąpimy do badania poszczególnych działów kultury, musimy zapoznać się
z grupami, które zamieszkują terytorium nas interesujące i które tworzą
j podtrzymują
tę kulturę" 9. Ustalił on też 7 tzw. podstawowych grup
pierwotnych (prócz kresowej), które z kolei podzielił na etniczne grupy
zasadnicze i grupy mniejsze, łącznie ponad 60 grup (część z nich poza
obecnym terytorium Polski). Po tej linii szły badania J. Gajka nad składem etnicznym Pomorza 10. Ustalenia te mają dziś w znacznej mierze
wartość historyczną wobec ogromnych zmian, jakie zaszły w demograficznym układzie Polski po II wojnie światowej. Są one jednak nadal
ostatecznym osiągnięciem etnografii polskiej w stosunku do dawnego
terytorium państwowego.
W okresie Polski Ludowej mamy - jak wiadomo - do czynienia
z dwoma kierunkami prac w zakresie regionalizacji Polski. Jednym jest
schemat regionalizacji przygotowany zespołowo pod kierunkiem doe.'
dr A. Kutrzeby-Pojnarowej
w Zakładzie Etnografii Polski IHKM PAN.
O tej pracy może poinformować sama doc. Kutrzeba-Pojnarowa. Drugim rodzajem pracy a zarazem znacznym osiągnięciem, innej zresztą
skali i odmiennego typu, to dwa zeszyty Polskiego Atla'su Etnograficznego
opracowane pod kierunkiem prof. dr J. Gajka w Zakładzie PAE PAN.
Prof. Gajek, w oparciu o ok. 300 opublikowanych i pozostających jeszcze w rękopisie skartografowal1. przestrzennych zasięgów poszczególnych
wytworów kultury ludowej, głównie materialnej, opracował wstępny,
syntetyczny zarys regionalizacji Polski w postaci oznaczenia 7 zespołów terytorialnych w Polsce, inaczej "specyficznych areałów kulturowych" 11. Do tych zagadnień będę miał możność jeszcze wrócić.
Może nazbyt długo zatrzymałem się nad scharakteryzowaniem niektórych wysiłków zmierzających do ustalenia podziału terytorium polskiego na regiony etnograficzne. Przypomnienia te były jednak chyba
potrzebne. Okazuje się, że ustalenie regionów etnograficznych jest jednym z najtrudniejszych zadań. Trzeba tu krzyżować z sobą wiele przekrojów dwóch - powiedzmy - ciągów: chronologicznego i przestrzennego (geograficznego), oba zmieniające się stale w czasie i wymagające
olbrzymiego wręcz zasobu faktograficznego, często jednak już dzisiaj
w terenie niedostępnego.
Jak widzieliśmy, do wyznaczenia etnograficznej regionalizacji Polski
dOcllOdzi się dwoma różnymi metodami. .Jedna to to, jaką nojpcłnie,i
B y s t l' ()!'t, Wstęp do
J. G a.i E'k, Skl,ad ci'nicZ'lI.l}

.J. SI.
l'

Hna. R. :~.nr 1-2
J:
.J. C;' a j ("l\:,
,%1.

"

16-'-209.

(9-10).
Studio

uncl

1./((l.():CI/(ltr~lw(l

H'ieikit'!lo

,'!JfoptOulf(o:'itą

polskicqo,
POlllorzo

..

(cpifJllu;i'zru'.irt

wyd.

,T(&gt;},a

II. Warszawa
Pomol&gt;ka",

Pnj, ...
oi.ę;

...

Lud"

H139.
Toru"l
t.

47.

�1{eyiu1!

i

re~t(}nallle

TIu.JHografit'

et H04raficz"e

stosował J. St. Bystroń: historyczno-etnograficzna
z uwzględnieniem
także metody socjologicznej (samookreślenie grupowe). Druga to
właśnie metoda kartograficzna, zastosowana w PAE, metoda niewątpliwie precyzyjna, ale opierająca się na zupełnie innych od tamtej założeniach.
W tej chwili nie chodzi o to, by określić wzajemny stosunek obu tych
metod, ich efektywność i przydatność czy też o to, by uwydatnić różnice w ich podstawowych założeniach. Chodzi nam w tej chwili tylko
o stwierdzenie, że obie mają na celu m. in. wyznaczenie zróżnicowania
terytorium polskiego w zakresie ludowej kultury tradycyjnej w postaci
ustalenia jego tradycyjnych regionów kulturowych jako właśnie pola
czy przedmiotu regionalnych badań etnograficznych.
III

Już pobieżny rzut oka na dzieje etnografii polskiej wykazuje, że
konkretne badania regionalne toczyły się równolegle i w znacznej mierze
niezależnie od studiów nad l ustaleniem podziałów regionalnych. Powstają więc tu dwa zasadnicze pytania: 1) jaki obierano zakres terytorialny monografii regionalnych: w jakiej więc mierze kierowano się zasięgiem grupy pierwotnej, czy tzw. zasadniczej (Bystroń), czy też grupy
mniejszej, pochodnej; inaczej: jak wyznaczano zasięg terenowy badań,
ów właśnie region i czym w istocie ten region był; 2) jaka była typowa
treść merytoryczna etnograficznych monografii regionalnych, jakie były
stąd cele naukowe stawiane tym badaniom regionalnym, czy istniało tu
może jakieś stopniowanie celów - i jakie?
Dużo czasu musielibyśmy użyć dla scharakteryzowania choćby ważniejszych opracowań. Jest ich mnóstwo. Niech nam wystarczą wyrwane
przykłady, względnie tylko ogólna ich charakterystyka,
z konieczności
nazbyt pobieżna.
O. Kolberg stworzył niewątpliwie pierwszy wzór klasycznej monografii regionalnej zarówno co do wyznaczenia regionu, jak i treści merytorycznej monografii. Wzór ten działał szeroko i długo, naśladowany
był jednak rozmaicie.
Jeśli więc chodzi o sam zasięg obieranego do opisu regionu, to panuje tu znakomita różnolitość. Zależało to od konkretnych warunków:
możliwości terenowych danego badacza, jego przygotowania i zamiłowań regionalnych, atrakcyjności opiS)"""anego terenu itp. Można tu zastosować pewne stopniowanie. Tak ",1ięc mamy opisy etnograficzne
miasta i jego okolicy. Przykładem - S. Udzieli Materiały etnograficzne
z miasta Ropczyc i okolicy, lub A. Saloniego Lud przeworski,
czy
W. Łęgi Okolice Świecia. Matel'iały etnograficzne.
Badania takiej ..oko-

�(jOn

JOZF.F

BURSZTA

licy" pokrywają się niekiedy z obszarem powiatu. Mamy następnie niejasne zazwyczaj określenie "ziemi", które rzadko nawiązuje do historyczno-geograficznego pojęcia terytorialnego o tej nazwie. W. ł--,ęga swoje
dwie pełne monografie nazwał: Ziemia chelmdiska'. Prace i materiały
etnograficzne, drugą, starszą, Ziemia nwlborska. Wiadomo zaś, że w geografii historycznej dawnej Polski nie było "ziemi malborskiej". Innym
przypadkiem zakreślenia regionu badawczego, już szerszego, to dowolny
wybór kilku sąsiednich powiatów, nie stanowiących często ani żadnej
jednostki geograficznej, ani historyczno-kulturowej.
Przykładem mogą
być prace J. Szembek-Szeptyckiej
P1'zyczynki do etnografii Wielkopolski i uzupełniająca tę praca Z. Szembek, Dalsze p1'zyczynki do etnogmfii Wi.elkopolski - obie, mimo tytułu "przyczynki", stanowiące typowy przykład ówczesnych monografii regionalnych. W obu chodzi o teren kilku powiatów południowej Wielkopolski a więc o teren
dostępny do badań obu siostrom Szembek. Idąc dalej po tej linii dochodzimy do obszaru województwa, rzadko zresztą branego za pole badań
regionalnych. Rzadko również podejmuje się określony region geograficzny czy jego część (np. J. Gajek Zarys etnograficzny
zachodniej
części Podola). Ulubionym natomiast obiektem badań regionalnych jest
większa lub mniejsza etnograficzna grupa regionalna. Już w połowie
XIX w. L. Delavaux pisał o Góralach Beskidowych. Przykładów nowszych może być bardzo dużo: L. Krzywicki Kurpie, A. Chętnik Kurpie
czy najnowsze opracowanie Kurpie. Puszcza Zielona, dalej A. Pleszczyński Bojarzy międzyrzeccy. Studium etnograficzne, A. Chmielińska Księżacy (Łowiczanie), R. Reinfuss Ruś Szlachtowska' czy opracowania Kaszubów (F. Lorenz, A. Fischer, T. Lehr-Spławiński Kaszubi. Kultura
ludowa i język) itd. Rzecz znamienna, że w wyborze i zakreślaniu regionu nie podejmuje się na ogół rozróżnień regionalnych O. Kolberga. Bodaj czy nie jedynym, jak dotąd, wyjątkiem są badania kultury ludowej
Wielkopolski, podjęte (i właściwie już zakończone) w naszym ośrodku
(Kultura ludowa Wielkopolski t. I-II, tom III w druku).
Z dokonanego wyżej szkicowego przeglądu etnograficznych monografii regionalnych wynika jeden zasadniczy wniosek: oto brany za pole
badań teren jest ogromnie rozciągły, a przy jego wyborze nie było jednolitego kryterium. Gdybyśmy za -monografię regionalną uznali zbiorowe,
wielotomowe dzieło pod kierunkiem i redakcją prof. M. Gładysza Stare
i Nowe Siolkowice (a tak przecież trzeba to uznać), to zasięg terenowy
monografii regionalnych rozciąga się od jednej gromady po dawną historyczno-geograficzną prowincję (Wielkopolska) 12. Wśród tej różnorodno12 Można
na tym miejscu zaznaczyć, że szeroko zakrojone i przeprowadzone
kompleksowe badania karpackie nie są badaniami regionalnymi
w sensie tu rozumianym. Są to badania wieloregionalne
i zarazem wielotematyczne.

�H.(~~;i()H

i

(euio1wl.1'/e

mUlll.'f)ruf'e

etn()yra}ic:ll(~

()O'l

ści można jednak zauważyć kierowanie się dwoma podstawowymi kryteriami wyboru wyznaczającymi dwa rodzaje prac. Wybiera się więc, po
pierwsze, jako przedmiot czy pole badań określoną g r u p ę e t n 0g r a f i c z n ą, mniejszą lub większą, zajmującą mniejszy czy wi~kszy
teren, bardziej lub mniej jednolitą kulturowo (od Bojarów Międzyrzeckich czy Mazurów Wieleńskich po Kurpie czy Kaszuby). Polem badań
jest, po drugie, mniej lub więcej umownie wykrojony t e r e n: wsi, gromady, współczesnego powiatu (nazywanego często "ziemią"), kilku sąsiadujących powiatów, całego współczesnego województwa czy da'vvnej
prowincji. Teren taki może stanowić wycinek z większego obszaru zajętego przez jedną grupę etnograficzną, może też przekraczać zasięg
przestrzenny jednej grupy, obejmować ich kilka itp.
Powstają stąd więc - jak wspomniałem - dwa rodzaje monografii:
1) taki, którego treść stanowi k u l t u r a l u d o w a regionalnej
g r u p y etnograficznej (czy etniczr:ej); 2) taki rodzaj, który zawiera
mniej lub więcej systematyczny
opis k u l t u r y l u d o w e j danego
t e r e n u (regionu).
Pewna różnorodność istnieje także w zakresie treściowym monografii
regionalnych. O. Kolberg stworzył tu pewien wzór sekwencji materiałowego opisu, był on jednak naśladowany w różnym stopniu. Utarł
się tradycyjny podział: na kulturę materialną, społeczną i duchową.
W tym zakresie jednak widzimy dużą różnicę między XX-wiecznymi
iJ. współczesnymi
monografiami regionalnymi. Monografie dawniejsze,
pisane często przez nie przygotowanych do tego amatorów, nie-zawsze
obejmowały wszystkie: dziedziny kultury ludowej, traktując je wyborczo. Manierą ówczesną nie zwracano większej uwagi na kulturę materialną, kładąc nacisk głównie na treści folklorystyczne. Nie przedstawiano też zazwycwj historii grupy czy regionu i nie dawano opisu środowiska geograficznego oraz historii zagadnień osadniczych. Z uporem
zaś przedstawiano cechy antropologiczne opisywanej grupy i cechy osobowości (charakterologiczne) jej członków. Jeśli zaś chodzi o opisy samych działów kultury, to mają one z reguły charakter statyczno-opisowy. Celem tych monografii był bowiem sam opis pełni ginącej już
kultury tradycyjnej, przynajmniej
niektórych jej dziedzin. Chodziło
głównie o jej dokumentację. Były to też w gruncie rzeczy "materiały
etnograficzne", co często znalazło swoje odbicie w tytule. Były takimi
nawet i wtedy, gdy zawierały w podtytule oznaczenie: "studium".
Chcąc podać choćby najbardziej ogólną charakterystykę
współczesnych etnograficznych monografii regionalnych należałoby zauważyć, że
towarzyszy im zarówno inny, nowoczesny warsztat naukowy jak i zwiększona znacznie samowiedza metodologiczna. Współczesne monografie re-

�608

JÓZEF BURSZTA

gionalne nie są już z reguły niemal dziełem jednego badacza. Wymagania współczesnego opisu tak wzrosły, że zanika już uniwersalny
etnograf, znający się na wszystkich dziedzinach kultury i biorący się
do ich analitycznego opracowania. Są to więc zazwyczaj badania i opracowania zespołowe, w których biorą udział już specjaliści: obok typowego, "rasowego" etnografa, posiadającego już pogłębioną znajomość
wybranych dziedzin kultury, bierze w nich udział folklorysta, muzykolog, językoznawca, historyk gospodarczy, socjolog itp.
Jest to zgodne z charakterem etnografii jako nauki, mającej nazbyt
obszerny swój zakres przedmiotowy, łączący się bardzo ściśle z szeregiem sąsiednich dyscyplin naukowych. Stąd opisy poszczególnych dziedzin uzyskują pogłębienie od strony technologii, typologii czy funkcji.
Jest to też zgodne ze współczesnym, integratywnym
spojrzeniem na
kulturę, jako skomplikowaną, ciągle zmienną, ale strukturalną i funkcjonalną jedność unormowanych zachowań ludzkich i wytworów tych
zachowań. Stąd też poszczególne działy czy elementy kulturowe traktowane są w zarysie ich historycznego rozwoju, przeobrażeń a także zaniku, rozpadu. Poszczególne zjawiska traktuje się też zarówno w ich
wzajemnym powiązaniu, jak i na tle i w związku z środowiskiem geograficznym i ze społeczno-gospodarczymi dziejami regionu. Takim badaniom
i opisom towarzyszy też świadomość bliższych i dalszych celów. Poza
zwykłą dokumentacją kultury tradycyjnej i współczesnej regionu, tak
potrzebnej nie tylko ze względu na dobro nauki czy ewentualne wykorzystan~ opracowań etnograficznych w regionalnym ruchu kulturalno-oświatowym, ale także zamierzonej, przyszłej syntezy etnograficznej
Polski - analiza kultury regionalnej powinna dać niezbędne dane do
teorii kultury.
IV
Wróćmy jeszcze do niektórych zagadnień regionalizacji, regionu, kultury regionalnej i samej regionalnej monografii. Sprawy te bowiem nie
są dotąd jeszcze nazbyt jasne.
Mówić o regionie, terytorium etnograficznym czy grupie etnograficznej oznacza zarazem uznawanie przestrzennego zróżnicowania kultury ludzkiej w jej poszczególnych czy choćby niektórych elementach.
Oznacza to chyba także, że poszczególne regiony czy grupy etnograficzne
posiadają jakąś swoją specyfikę, czymś wyznaczoną. Dążenie do wyjaśnienia tego zróżnicowania, do uchwycenia czynników determinujących
te różnice oraz specyfikę kultury regionalnej -- staje się podstawowym
powodem badań i opracowań regionalnych.
W postępowaniu badawczym jednym z pierwszych niepokujq ..ch

�Heqioll

i Teylonl1lHe

mlHworllfie

et.nogTaIiczne

GOg

problemów jest bliższe czy nawet ścisłe wyznaczenie granic regionu
jako określonej swoiście jedności czy zespołu tradycyjnych elementów
kulturowych. Widzieliśmy z kilku przykładów, że w praktyce badawczej
postępowano w tym zakresie - zwłaszcza dawniej - dość niefrasobliwie. Wybór regionu można więc porównać do nakładania na teren jakby
szklanego klosza o większej czy mniejszej średnicy, dość przypadkowej,
a następnie na obserwowaniu i opisywaniu tego, co się w granicach
zamkniętych tym kloszem dzieje.
Zachodzi więc pytanie - czy wolno nam tak region wydzielać, a jeśli
tak, to pod jakimi warunkami? Pamiętamy bowiem o tym, jak
. J. St. Bystroń domagał się takiego postępowania, aby badania kultury
ludowej rozpoczynały się od mniej więcej ścisłego wyznaczenia wpierw
samych regionów, aby więc regiony były punktem wyjścia badań, a nie
ich punktem dojścia. U podłoża tego postulatu leży bowiem przekonanie,
że istnieje określona regionalna integracja podstawowych zjawisk społeczno-kulturowych, że etnografia ma wszędzie do czynienia z obszarami czy areałami 'społeczno~kulturowymi jako jedno'stkami i jednościami strukturalnymi - a te właśnie powinny być w całości przedmiotem
makroanalizy. Postulat ten znalazł swoje uzewnętrznienie na krako\vskiej konferencji metodologicznej w 1956 r., kiedy to zaplanowano jed-·
nolite mniej więcej badania poszczególnych regionów całej Pol ••ki.
Tu wracamy znów do początku zagadnienia: jak te regiony wyznaczyć? Jakie są kryteria ich obiektywnego wydzielania?
Można by dużo mówić na temat ewentualnych "zapożyczeń" regionalizacyjnych z innych nauk. Można by więc brać za podstawę wyjścia
regiony geograficzne jako te, które w przeszłości stanowiły i w znacznej
mierze tworzą i dzisiaj zasadnicze warunki dla gospodarki a stąd i dla
konfiguracji kulturowej. Można by, dalej, wychodzić - jak to już było
wspomniane - od dawnych jednostek geograficzno-historycznych (dzielnic, województw, ziem itd.). Można by też usiłować nawiązywać do podziałów językowych (narzeczy, dialektów, gwar). Okazało by się jednak
przy bliższym wejrzeniu, że żaden z tych podziałów regionalnych nie
jest dla wymagań "regionu etnograficznego" adekwatny: regiony geograficzne (fizyczne) stanowią tylko pewne warunki i tło kształtowania się
kultury, ale nigdy nie wyznaczają jej typu w sposób konieczny i jednoznaczny; regiony historyczno-geograficzne są tylko częściowo przydatne,
gdyż w nowszych czasach zasadniczo się one zatarły; regiony językowe
znów nie pokrywają się z innymi zjawiskami kulturowymi.
Należałoby szukać oczywiście - i to w pierwszym rzędzie -- etnograficznych wyznaczników regionalnych. Tymi mogłyby być więc
wspomniane poprzednio grupy etnograficzne ustalone w dawniejszej
i nowszej etnografii. Jest to jednak znów zawodne, gdyż: 1) nie zostały
li -

Lud.

l. ol. ''z. II. l~oH

�610

.JOZEF

BURSZTA

one terytorialnie ściśle wyznaczone; 2) są one dzisiaj już w znacznej
mierze kategorią historyczną; 3) około 1/3 obszaru współczesnej Polski
(Ziemie Zachodnie i Północne) wymknęłaby się spod regionalizacji.
W poszukiwaniu jakichś obiektywnych kryteriów etnograficznych
w wydzieleniu regionu odwołujemy się znów do osiągnięć Polskiego
Atlasu Etnograficznego, a więc do kartograficznych ustaleń zasięgów
przestrzennych poszczególnych tradycyjnych elementów kultury chłopskiej. Ich wzajemne pokrywanie się, krzyżowanie i wyłączanie może
ukazać w efekcie zarysowanie się - od tej właśnie, obiektywnej strony - etnograficznej regionalizacji Polski. Znamy pierwsze ustalenia
syntetyczne J. Gajka w tym zakresie, z których wynika 7 polskich
areałów kulturowych w zróżnicowaniu tradycyjnej kultury chłopskiej.
Niewątpliwie są to ustalenia ważne, ciekawe i frapujące. Nasuwa sir:
tu jednak dalszy problem. Prof. Gajek świadomy jest tego, że za pomocą analizy setek skartografowań uzyskuje się w efekcie regionali.zację w sposób mechaniczny, że taki region wyłania się wtedy, gdy
zasięgi wielu zjawisk zdołają się pokryć w sposób dość jednoznaczny.
Z drugiej strony stwierdza, że region jest nie jednością mechaniczną.
ale żywą, że wyznaczają go także żywi ludzie kategoriami swoich zachowań, postaw i swej świadomości zbiorowej. W tej kwestii znajdujemy u Gajka znamienną wypowiedź, że oto uzyskany podział na areały
kulturowe odpowiada "świadomości ludzkich zbiorowisk regionalnyco" ,
inaczej "poczuciu wspólnoty" a zarazem "poczuciu różnic regionalnych" 13. Są to jednak stwierdzenia innego już rzędu, nie wynikające
zapewne z samych kartogramów P AE, ale uzyskane inną drogą.
Wyniki atlasowe stanowić mogą istotnie pierwszy pewny punkt wyjścia do regionalizacji etnograficznej. Uzyskujemy tą drogą tylko podziuł
pierwszej niejako kategorii, podział na makroregiony, słusznie też nazwane nie regionami, ale "areałami kulturowymi".
W ramach tych
siedmiu areałów należałoby poszukiwać przy pomocy także innych metod i kryteriów dalszych podziałów na właściwe regiony etnograficzne
i dalsze subregiony, w czym skartografowania
mogą odegrać
znaczną rolę pomocniczą. Umożliwiają one wiązanie metody kartograficznej z geograficzną, a więc tą, która pozwala na zestawienie faktów
etnograficznych (ich formy i funkcji) z warunkami środowiska geograficznego, przez co możemy uściślać wnioski uzyskane na podstawie samej metody kartograficznej. Możemy znów, dalej, wiązać te fakty kulturowe z warunkami historycznymi życia ich nosicieli ludu -,
a więc stosować metodę historyczną, historyczno-genetyczną i historyczno-porównawczą. Ale czy uzyskamy tą drogą ścisłe wydzielenie regionów
etnograficznych? Chyba nie, a może tylko w niektórych wypadkach,
13

J. G a j e k, Studia

nad

etnograficzną

regionalizacją

..., op. cit., s. 169.

�Region

i regionalne

monografie

etnograficzne

611

przy szczególnym złożeniu się różnorodnych czynników. Jak wiemy,
regiony ustalano dawniej na podstawie kilku zaledwie, najbardziej ewidentnych cech: stroju, budownictwa, jakichś innych szczególnie wyróżniających cech, w tym nazwy czy przezwiska. Kiedy jednak brano jako
kryterium dalsze - samookreślenie się grupy (kryterium socjologiczne),
to zasięg przestrzenny objęty tym kryterium nie pokrywał się często
z zasięgami wyznaczonymi przez kryteria obiektywne. Podobnie jest
i dzisiaj.
Możemy więc powiedzieć, że ścisłe i jednoznaczne wydzielenie tradycyjnych regionów etnograficznych na podstawie obiektywnych wyznaczników kulturowych jest bardzo trudne a nawet wręcz (poza pewnymi wyjątkami) niemożliwe. Pojedyncze kryteria takich regionów wyznaczyć nie mogą, suma zaś kilku kryteriów daje wyniki rozbieżne.
Region etnograficzny jest zatem kategorią raczej umowną.

v
A jednak region kulturowy istnieje. Istniał on dawniej jako swoista
synteza tradycyjnych elementów kulturowych, do charakteru której
usiłujemy dotrzeć za pomocą rekonstrukcji układu i konfiguracji tych
elementów. Region kulturowy istnieje też i dzisiaj. Jest faktem ogólnie
znanym, że w efekcie olbrzymich przeobrażeń naszego współczesnego
życia zatarły się w znacznej mierze i zamazały tradycyjne regiony kulturowe, a powstały i na naszych oczach powstają regiony nowe, nie
mające nieraz nic wspólnego z regionami dawnymi. Powstają nowe
jedności terytorialno-kulturowe
z własnym swoim ośrodkiem skupienia
i organizacji, czy będzie nim miasto wojewódzkie, powiatowe, czy centrum ośrodka przemysłowego. Takim regionem staje się np. Ziemia Lubuska czy Koszalińskie, takim też na "starych ziemiach" staje się np.
Kieleckie w jego współczesnych granicach. Te nowe całości regionalne
oparte są w swej jedności czy wyodrębnianiu się już nie (czy nie tyle)
o formalne różnice elementów kulturowych, ale o zgoła inne wyznaczniki. Podstawowym wyznacznikiem staje się coraz silniej - jak to wykazała dyskusja tocząca się wokół Kongresu Kultury Polskiej - szeroko pojmowany n o w y r u c h r e g i o n a l n y, nowy regionalizm, przejawiający się w wielu sferach życia zbiorowości terytorialnych czy
społeczności lokalnych, zwłaszcza w ruchu społeczno-kulturalnym. Tworzą się nowe więzie społeczne, nowe wzory zachowań i w ogóle nowe
formy i wzory kulturowe. Trudno zresztą analizować tutaj bliżej to
nowe zjawisko, owe - jakby to nazwał E. Paukszta - "wszystkie barwy regionalizmu".

�t&gt;12

JOZD'

BURSZ TA

Dla współczesnej etnograficznej monografii regionalnej nie jest
istotne ani ścisłe, linearne wyznaczenie granic regionu, ani konieczność
wzięcia pod badania całego, wyznaczonego w jakiś sposób regionu, ani
też wymóg przebadania wszystkich dziedzin kultury według jej tradycyjnego podziału. Monografie regionalne mogą być różne. Może to
być - jak np. w badaniach ośrodka łódzkiego - jakiś jeden problem,
jakieś jedno, najbardziej typowe zjawisko, badane na tle i w związku
z całokształtem życia i kultury obranej jednostki regionalnej. A jednostką tą może być jedna wieś, jedna społeczność wiejska, może nią
być kilka wybranych wsi, może nią też być cały współczesny region
(neoregion). Chodzi bowiem nie o to, aby - badając jedną społeczność
wioskową (czy małomiasteczkową) - dać jej mikroanalityczny opis, jako
właśnie tylko opis. Chodzi o to, aby badaniem kierowała z a s a d a
i n t e g r a l n o ś c i. Zasada ta wymaga, aby poszczególne fakty i zjawiska traktować nie w oderwaniu od siebie i od ich całego otoczenia,
ale w ścisłym ich strukturalnym i funkcjonalnym związku; odpowiadać
więc na pytania nie tylko: "co" i "gdzie", ale też i: "jak" i "dlaczego"?
Szukać więc wyjaśnienia faktów nie w nich samych, ale w innych, z nimi związanych. Zasada ta wymaga i tego, aby opisując jakiś mały wycinek treściowy czy terytorialny (wieś) - umieć odnosić ten wycinek
nie tylko do całości kultury tej jednostki, ale i do szerszej jedności
terytorialnej, której dany wycinek jest tylko ekspozycją; umieć więc
uzyskane z mikroanalizy wyniki odnosić z ram badanych jednostek do
szerszego regionu, do większych więc całości. Wówczas to mikroanalityczna monografia określonej miejscowości staje się zarazem monografią regionalną, gdyż z p r z e d m i o t u badań staje się ona zarazem
p o l e m b a d a ń regionalnych. W ramach więc takiej integralnej monografii regionalnej mamy skojarzenie obu punktów: punktu wyjścia
i punktu dojścia.

JOZEF

BURSZTA
THE REGION AND REGIONAL ETHNOGRAPHIC MONOGRAPHS.
PROBLEMS AND INVESTIGATIONS' METHODS.
SUMMAHY

In discussion about regional ethnographic
monographs
in the very beginning
one should take into consideration
the problem of methodologic
consciousness
accompaning the only meaning of the comprehension
on one side, and its merits
sphereand
scientific purposes set up to regional monographs, on the other side.
Regional investigations
accompanied permanently
the history of Polish ethnography. Their connections with ethnographic
schools and theories were lax. TI1e~'

�Region

i -regionalne

monogra ..fi.e etnograficzne

613

just resulted out of ascertaining
differentiation
in cultural phenomena
in space
and from the necessity of documentation
about condition of folk-culture.
Hence
the region was conceived and chosen differently
too: as a single village, the
terrain of a district or a province, geographical
region, or, most often, as an
ethnographic
regional group. Tests of precise appointing
ethnographic
regions
were based on different criterions and did not give positive results.
A precise appointing of the borders of the region is not indispensable
neither
in monographs of documentary
type nor in those works, dealing with cultural
structure of the region. In both cases it means, to have - investigating
a smaller
part of the terrain the methodologic possibility of delivering
investigations'
results to greater cultural unites of space character. The principle of integrality
should guide modern regional investigations.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11138" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11116">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ba4acf021ec3a3f909f9da26b046c47b.pdf</src>
        <authentication>7295ba52fbe9d10514ce4323172daef6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132830">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132831">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132832">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132833">
                <text>regionalizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132834">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132835">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4660</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132836">
                <text>Regionalizm w Internecie(wybrane zagadnienia) / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132837">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132838">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.70-79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132839">
                <text>Kasprzyk, Damian</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132840">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132841">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132842">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132843">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132844">
                <text>Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie

(wybrane zagadnienia)

Damian Kasprzyk
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Regionalizm w Internecie
(wybrane zagadnienia)

I

nternet, jako sfera przepływu i wymiany informacji, staje się dogodnym narzę­
dziem promowania rozmaitych idei i postaw. Można do nich zaliczyć regiona­
lizm, który - najogólniej rzecz ujmując - oznacza zjawiska związane z upodmio­
towieniem regionów. Zjawiska te zróżnicowane są pod względem formy, inspiracji,
oprawy teoretycznej, skali społecznej. Przebiegają na rozmaitych płaszczyznach:
kulturowej, gospodarczej, prawnej, administracyjnej, edukacyjnej ale także indywidualno-emocjonalnej.
Często nadaje się regionalizmowi rangę ideologii, w której doniosłą rolę odgry­
wają hasła swobody decyzyjnej prowincji lokowane w opozycji do centralizmu pań­
stwowego. Tak pojęty regionalizm stanowi domenę działań niektórych polityków i kontestatorów istniejącego ustroju samorządowego. W ramach ideologii regionalizmu gło¬
si się także potrzebę pielęgnowania pluralizmu kulturowego poprzez poszukiwanie
i podkreślanie specyfik poszczególnych regionów. Istotne role odgrywają: folklor, ję­
zyk, wydarzenia z przeszłości, związane z regionami postacie historyczne ale także
walory przyrodnicze i rozmaite detale kulturowe, na przykład kulinaria. Często re¬
gionalizm kojarzony jest z ruchem społecznym, w którym prym wiodą działacze i ani¬
matorzy zrzeszeni w regionalnych stowarzyszeniach. Podejmują oni próby wciela¬
nia w życie wspomnianych haseł, zarówno tych odnoszących się do systemu za¬
rządzania jak i pielęgnowania tradycji. Istnieje wreszcie regionalizm jako zjawisko
odnoszące się do emocji i wyobraźni jednostek. Dostępne jest ono każdemu z osobna.
Nie wymaga zaangażowania społecznego ani politycznego gdyż przebiega na innej
płaszczyźnie niż ta wyznaczana przez ruch stowarzyszeniowy i działalność samo¬
rządową. Może się uzewnętrznić w twórczości literackiej, wspomnieniowej, pla¬
stycznej. Określenie „miłośnik" dobrze charakteryzuje depozytariusza tak pojmowa­
nego regionalizmu. Emocjonalnie upodmiotowiony region daleki jest od konkretu.
Oznacza raczej zbiór miejsc, które jednostka wartościuje głównie poprzez doświad¬
czenia z przeszłości. Powyższe koncepcje to zaledwie pobieżny przegląd ujęć regio¬
nalizmu (por. Kwaśniewski 1987; Kubiak 1994; Skorowski 2007).

�Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie

(wybrane zagadnienia)

71

Poniższy tekst nie dotyczy prowadzenia badań społeczności Internetu za pomocą
metod etnograficznych. Koncentruje się natomiast nad zasobami Internetu, które po­
wstały na skutek działalności regionalistycznie zorientowanych teoretyków, działaczy,
miłośników, samorządowców.
W ramach regionalizmu pojmowanego jako ruch społeczny mamy do czynienia
z aktywnością podejmowaną w rozmaitych sytuacjach. Często działalność stanowi
kontynuację wcześniejszych poczynań, zaś sam teren do którego się odnosi doczekał
się już zdefiniowania jako „region" w opracowaniach historycznych, etnograficznych
czy geograficznych. Kiedy indziej działacze sięgają po wybrane zjawiska kulturowe
kreując je na charakterystyczne dla dopiero postulowanego przez siebie regionu, lub sta¬
rając się „wypełnić" nimi region administracyjny. Rewitalizują bądź tworzą symbole
1 wynajdują tradycje mające pełnić role integracyjne i identyfikacyjne. Wychodząc
z logicznego założenia, że działalność - o ile ma być określana jako regionalistyczna
- musi odnosić się do skonkretyzowanego terytorium „...usiłują rozpropagować w umys­
łach ludzkich funkcjonowanie jako regionów wydzielonych jednostek administracyj¬
nych, odznaczających się czasem co najwyżej jakimiś cechami zwartości organiza¬
cyjnej lub gospodarczej" (Kwaśniewski 1993: 84).
W tych kontekstach interesującym zagadnieniem staje się Internet jako narzędzie
kreowania quasi-regionów. Proporcje argumentów wykorzystywanych w celu wyka¬
zania odrębności i specyfiki pewnych obszarów zwanych regionami, ziemiami, krai¬
nami czy w końcu małymi ojczyznami (do terminu tego powrócę w dalszej części
tekstu) zmieniają się. Współczesna recepta na region to najczęściej baza w postaci
obecnych jednostek administracyjnych niższego szczebla, garść historii, szczypta et¬
nografii, a wszystko okraszone walorami przyrodniczo-turystycznymi. Koncepcje te
wydają się zazwyczaj mało czytelne merytorycznie z punktu widzenia dyscyplin nau­
kowych tradycyjnie zajmujących się regionalizacją. Stąd też określenie „quasi", któ¬
rego jednak nie stosuję w celu deprecjonowania zjawiska w jakimkolwiek wymiarze.
Przeciwnie, uważam, że mamy do czynienia z procesem kulturotwórczym, pełniącym
określone funkcje, który może odzwierciedlać stan świadomości regionalnej i postaw
regionalistycznych. Kwerenda zawartości Internetu pod tym kontem odsłania obraz
guasi-regionalizacji kraju. Daje możliwość dokonania wstępnej (bo na pewno nie
całościowej) oceny skali zjawiska, umożliwia dokonanie pewnych obserwacji i ze¬
stawień natury ilościowej i jakościowej.
Posłużmy się konkretnym przykładem. Na stronach Wielkopolskiego Towarzy¬
stwa Kulturalnego w Poznaniu zamieszczono bazę danych dotyczącą regionalnych
towarzystw posiadających własne strony internetowe. Jednym z nich jest Stowarzy­
szenie Gmin RP Region Kozła. Informacje na temat samego regionu odnajdujemy pe­
netrując stronę i wybierając tematy „stowarzyszenie" oraz „historia, folklor, tradycje".
Autorzy tekstów nie kryją, iż obszar określany jako Region Kozła posiada granice li­
nearne, obejmuje bowiem 7 gmin z pięciu powiatów. Gminy te, to Babimost, Kar­
gowa, Siedlec, Zbąszyń, Miedzichowo, Zbąszynek i Trzciel. Leżą one w granicach
2 województw: wielkopolskiego i lubuskiego. Taki a nie inny kształt nadały regiono­
w i władze wspomnianych gmin, „podpisując porozumienie na wspólne kreowanie wi¬
zerunku Regionu, jako ośrodka o dużych możliwościach rozwoju turystycznego, kul¬
turalno-oświatowego, gospodarczego". Internetowa kreacja Regionu Kozła jest zatem
elementem realizacji określonego porozumienia. Autorzy strony lansują jednak tezę
o rewitalizacji regionu zastrzegając: „To, iż ten mikroregion powstał, a raczej odtwo¬
rzył się, nie jest przypadkiem". Głównym argumentem jest kozioł - ów instrument
ludowy, występujący na tych terenach w 2 odmianach. Ten etnograficzny element ma

�Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie (wybrane zagadnienia)

72

uzasadnić istnienie regionu, został wykorzystany w jego nazwie i projekcie logo (wize¬
runek koźlarza grającego na instrumencie). Symboliczną rolę - obok kozła - pełni także
rzeka Obra, która „łączy" gminy. Autorzy strony powołują się na opinie i autorytet his­
toryka Zdzisława Linkowskiego - byłego dyrektora Muzeum w Gorzowie Wielkopol¬
skim, który zauważył, że obszar istniejącej w średniowieczu kasztelanii zbąszyńskiej
obejmował w znacznej mierze ziemie obecnego Regionu Kozła. Także funkcjonujący
po I I rozbiorze powiat międzyrzecki obejmował nieomal w całości to terytorium. Do¬
wodem wspólnoty regionalnej z okresu zaborów mają być także niemieckojęzyczne
pisma wydawane w Międzyrzeczu i Zbąszyniu. Omawiając ich zasięg autorzy interne¬
towego tekstu stwierdzają: „jak widać - prasa adresowana była wyraźnie do mieszkań¬
ców obszaru, który odtworzył się jako Region Kozła".
Czy obecność kozła-instrumentu muzycznego przypisywanego regionowi jest ele­
mentem decydującym o jego granicach? „Od niedawna widać odrodzenie muzyki koźlarskiej w gminie Babimost" - czytamy na jednej ze stron. Jest oczywiste, że kształt Re¬
gionu Kozła wynika z prostego faktu, iż został on wykreowany przez samorządowców
zakładających stowarzyszenie. Członkiem zwyczajnym może zostać gmina samorzą¬
dowa. Na stronie stowarzyszenia czytamy także, że Gmina Siedlec zasiliła region nie¬
dawno. Oznacza to, że przyjęcie nowego członka lub rezygnacja z członkostwa oznacza
zmianę granic regionu. Analiza statutu Stowarzyszenia Gmin RP Region Kozła wska¬
zuje jednoznacznie, że głos samorządowców jest decydujący. Mamy do czynienia z co¬
raz częstszą sytuacją (dostrzegalną za pośrednictwem Internetu), gdy region a nawet
ruch regionalny, jest zjawiskiem wtórnym w stosunku do działań rozmaitych środo¬
wisk starających się mieć decydujący wpływ na kierunek i formę działań społecznych
i kulturalno-oświatowych na danym terenie. Godna przytoczenia okazuje się w tym
miejscu refleksja Grażyny Prawelskiej-Skrzypek i Romana Matykowskiego: „Wydaje
się, że również na obszarze Polski występują w zbiorowościach terytorialnych grupy
interesów, które propagując ^przestrzenną abstrakcję» przeistaczają się w «graczy
quasi-regionalnych». Jednakże i ta grupa aktorów może dążyć do społecznego wy¬
twarzania regionu, jak i zawłaszczania przestrzeni społecznej" (Prawelska-Skrzypek,
Matykowski 2003: 236).
Prezentacja Regionu Kozła ma na celu ukazanie obszaru zamieszkałego przez ludzi
aktywnych, zdolnych do podejmowania wspólnych przedsięwzięć na rozmaitych po¬
lach, pielęgnujących folklor (głównie muzyczny). Oryginalny wydaje się być system
wiążący samorządowców z regionalistami-społecznikami i miłośnikami tradycji.
Śledząc informacje umieszczone na stronach stowarzyszenia łatwo zauważyć deter¬
minację z jaką działacze starają się utrwalić sam termin - Region Kozła. Nazwy im¬
prez z reguły zawierają stosowny człon. W programie wydarzeń kulturalnych, sporto­
wych i rozrywkowych na 2009 rok figurują: Rodzinny Rajd Rowerowy Regionu Koz¬
ła, Drużynowe Zawody Wędkarskie Regionu Kozła, Triatlon Turystyczny Regionu
Kozła, Turniej Pracowników Gmin Regionu Kozła i inne. Wydaje się, że tendencja nazewnicza stosowana w odniesieniu do organizowanych tu imprez ma na celu nie tyle
wypromowanie nazwy regionu na zewnątrz, co utrwalenie jej we własnym środowisku,
a zatem jest elementem szerszego projektu zmierzającego do społecznego wytworze¬
nia regionu. Strona Regionu Kozła zawiera fotografie z licznych imprez mających głó­
wnie charakter ludyczno-integracyjny. Sama narracja tekstów zamieszczonych na oma­
wianej stronie (podstronach) pełna jest przymiotników wartościujących, określeń świad¬
czących o emocjonalnym podejściu autorów zapewniających, że Region Kozła jest
„wspaniały", „malowniczo położony" i „niepowtarzalny". Inicjatorzy działają planowo.
Najpierw zintegrowali się samorządowcy, którzy wypromowali nazwę i symbol (znak).

�73

Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie (wybrane zagadnienia)

Następnie podjęto działania zmierzające do integracji mieszkańców sąsiadujących
gmin. Dawna spontaniczność zrzeszających się jednostek zastąpiona zostaje precyzyj­
nym planem. Powstawanie regionu i regionalizmu, pojmowane dawniej jako długotr­
wały proces historyczny, ulega przyspieszeniu za pomocą rozmaitych zabiegów.
Warto zauważyć, że do niedawna część praktyków i teoretyków z dystansem
spoglądała na sytuacje, gdy ruch regionalny inspirowany był przez samorządy. Ta
nieufność wynikała z PRL-owskich doświadczeń wielu działaczy widzących w re­
gionalizmie demokratyczny, niezależny, oddolny ruch społeczny. Po 1989 roku mile
widziana była pomoc i wsparcie ze strony władz lokalnych ale nie monopol decy¬
zyjny. Obecnie samorządy przejmują inicjatywę, same organizują ruch a następnie
patronują działaniom. To animowanie regionalizmu wiąże się z potrzebą budowa¬
nia kapitału społecznego oraz z koniecznością funkcjonowania poszczególnych jed¬
nostek administracyjnych w realiach gospodarki kapitalistycznej. Oba te wyzwania,
choć wydają się od siebie odległe, wymagają stworzenia atrakcyjnego wizerunku.
Atrakcyjny wizerunek stanowi klucz do sukcesów na wielu płaszczyznach. Ułat­
wia pozyskiwanie funduszy, przyciąga turystów i inwestorów (por. Ciechocińska
1994: 44, 46). Pozytywna rozpoznawalność sprawia, że łatwiej i chętniej działania
samorządowców wspierają sami mieszkańcy. Prace nad wizerunkiem wymusza kon¬
kurencja w absorbowaniu środków miedzy województwami, powiatami, gminami
i miastami reprezentowanymi przez samorządy oraz konieczność ich późniejszego
wykorzystania w oparciu o kapitał społeczny. To rywalizacja, w której decydujące
znaczenie posiadają symbole, wszelkie produkty regionalne, imprezy kulturalne. Inter¬
net staje się swoistym polem tej rywalizacji.
Wykorzystujący zawartość Internetu badacz zjawisk związanych z regionalizmem,
dostrzeże kolejną grupę regionalnych, czy też quasi-regionalnych graczy. Fenome­
nem ostatnich lat są Lokalne Grupy Działania (LGD) . Ich idea jest bardzo bliska
ideom regionalizmu. Zarządy LGD składają się głównie z osób wskazywanych przez
stowarzyszenia społeczne i gospodarcze. Zintegrowane Strategie Rozwoju Obszarów
Wiejskich, które opracowują i na które uzyskują wsparcie, dotyczą między innymi
turystyki, ochrony oraz promocji środowiska naturalnego, krajobrazu i zasobów his¬
toryczno - kulturowych, a zatem pokrywają się w znacznej mierze z tradycyjnymi
domenami zainteresowań i działań regionalistów.
1

Interesującym zagadnieniem jest autoidentyfikacja regionalna LGD, dokonująca
się już na poziomie ich nazw. Tu cenne okazują się internetowe bazy danych. Nazwy
LGD zawierają człon (czasami ujmowany w cudzysłów) precyzujący obszar działań
grupy lub - rzadziej - stanowiący swoiste credo podejmowanych działań. Twórcy nazw
odwołują się czasami do terminologii etnograficznej: „Lasovia", „Pałuki - wspólna
sprawa", „Kaszubska droga". Spotkać można nawet odwołanie do specyfiki etnicznej:
„Szlak tatarski" (tak nazwała się LGD funkcjonująca na terenie 5 gmin powiatu sokólskiego). Często w nazwach istnieją odwołania do figur rzek, gór lub zespołów leś¬
nych jako symboli ekologicznych informujących jednocześnie gdzie działa grupa:
„Kraina Rawki", „Dorzecze Wisłoka", „Dolina Drwęcy", „Wokół Łysej Góry", „Be¬
skid Gorlicki", „Puszcza Knyszyńska". Niektóre nazwy nawiązują do jakiejś drob¬
niejszej specyfiki przyrodniczej: „Kraina bobra", „Brama na bagna", „Szlakiem
1

Grupy te działają na rzecz rozwoju obszarów wiejskich, w ramach unijnego programu (obecnie:
LEADER +). Mogą mieć formę stowarzyszenia, fundacji lub związku stowarzyszeń.

�Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie

(wybrane zagadnienia)

74

granitu", „Wrzosowa kraina", „Kraina nafty", lub kulturowej: „Ziemia gotyku", „Gryflandia". Część LGD dokonuje swoistej archaizacji posługując się określeniem „ziemia".
Mamy więc LGD „Ziemia Biłgorajska", „Przyjazna Ziemia Limanowska", „Ziemia
Łańcucka". Są w końcu i takie, które w swoich nazwach posługują się określeniem „re¬
gion": „Region Włoszczowski", „Region Sanu i Trzebośnicy".
Tak więc na mapę zaistniałych za sprawą działalności rozmaitych stowarzyszeń
oraz samorządów quasi-regionów, LGD nakładają kolejną warstwę. Stowarzyszenia
te posiadają własne strony internetowe, stanowiące zasadnicze źródło informacji na
temat ich działalności. Prowadzą one (jak do tej pory) nikłą aktywność wydawniczą,
choć kilka LGD wydaje już własne biuletyny.
Strony LGD są miejscami intensywnej promocji poszczególnych gmin, jednak
zdarzają się próby definiowania całego obszaru jako regionu: „Region Wielkiego Łuku
Warty poprzez swoje walory przyrodnicze jest jednym z atrakcyjniejszych terenów
w województwie łódzkim i w całej środkowej Polsce. Posiada wiele unikatowych
form przyrodniczych. Jest bogaty w obiekty cenne pod względem przyrodniczym, kul¬
turowym i historycznym". Niektóre LGD obejmują wszystkie gminy powiatu. Wów¬
czas powiat staje się zwartym obszarem kulturowym: „Obszar, na którym działa
«Wstęga Kociewia» leży w całości w obrębie jednego powiatu - powiatu tczewskiego.
Pod względem etnograficznym i historycznym teren ten nazywamy Kociewiem Tczew¬
skim. Gminy łączą wspólne tradycje kulturowe, etniczne i powiązania gospodarcze".
Jednym z istotniejszych punktów akcji LGD są zabiegi popularyzujące walory agro¬
turystyczne i kulinarne. Wiele LGD przyznaje znaki promocyjne, o które ubiegają się
okoliczni producenci, na przykład „Produkt ślężański" (LGD Ślężanie) czy „Marka lo­
kalna Bory Tucholskie" (LGD Bory Tucholskie). Tu unaocznia się wspomniana wcześ¬
niej walka o wizerunek i identyfikację obszaru objętego działalnością grupy.
Fenomen LGD oraz, nie odosobnionego przypadku, Stowarzyszenia Gmin RP Re¬
gion Kozła, ukazuje coraz szerszy kierunek współczesnych działań regionalistycznych. Odmienność polega na kreowaniu quasi-regionów utworzonych z kilku gmin,
nowych wektorach inspiracji i wytyczaniu nowych celów działalności. Z interneto¬
wych prezentacji wynika, iż celem działań jest budowa kapitału społecznego i ludz¬
kiego. Nieco upraszczając, chodzi o wzrost zaufania i kompetencji mieszkańców nie
zaś o poznawanie warunków, badanie dziedzictwa kulturowego, popularyzowanie
wiedzy o przeszłości regionu. W ramach nowych inicjatyw kładzie się nacisk na in¬
tegrację i szkolenia. Upodmiotowienie regionów sprowadza się do działań pod¬
porządkowanych interesom jego mieszkańców (Ciechocińska 1994: 47). Wektor
inspiracji biegnie od władz samorządowych ku społecznikom. Ostatnia reforma ad¬
ministracyjna oraz dostęp do funduszy unijnych stały się okolicznościami stymulu¬
jącymi zmiany. Internet umożliwia ich obserwację ponieważ - w nurcie przeobrażeń
cywilizacyjnych - staje się podstawowym medium za pomocą którego główni „gra¬
cze" na arenach regionalnych prezentują swoje cele, metody i osiągnięcia.
Nieco innym zagadnieniem, które warto poruszyć, jest rozpiętość kontekstów w ja¬
kich lokowany jest, kojarzony z regionalizmem, termin „mała ojczyzna". Kwerenda
zawartości Internetu daje - jak sądzę - ciekawe rezultaty.
Termin „mała ojczyzna" - jako pojecie socjologiczne - jest korelatem świado¬
mości i emocji. „Wartość i znaczenie «małej ojczyzny», jej nie zawsze uświadomio¬
nych więzi rozumie i pojmuje na ogół ten, kto j ą utracił, kto z niej wyemigrował"
(Simonides 1999: 67). Ten zestaw okoliczności uzupełnijmy jeszcze o sytuację - naj¬
bardziej chyba powszechną - uświadomienia zmian zachodzących w otaczającym

�75

Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie (wybrane zagadnienia)

nas świecie lub zmian, którymi podlegamy my sami. Ta świadomość powoduje, że
możemy czuć się „wygnańcami" mieszkając zawsze w tym samym miejscu. Istotę
pojęcia oddaje literacka twórczość nostalgiczna, w której pamięć miesza się z wy¬
obraźnią w wyniku czego powstają obrazy wysoce wyidealizowane. Obecnie jednak
nader często używa się terminu „mała ojczyzna" w trybie realistycznym. Czynią tak
działacze, ideolodzy, publicyści i regionaliści. „Mała ojczyzna" staje się ideowym
hasłem, projektem społecznym a w konsekwencji przekształca w stereotyp językowy
(Robotycki 1998: 46).
Tryb realistyczny dominuje także w tekstach dostępnych za pośrednictwem In¬
ternetu. Na komentowanych wyżej stronach Regionu Kozła czytamy, że gminy „trzy¬
mają się razem stanowiąc nierozerwalną małą ojczyznę"; „Ten niepowtarzalny za¬
kątek kraju, nasza mała ojczyzna to obszar około 1086 km , zamieszkuje go około pięć¬
dziesięciu tysięcy mieszkańców". Właśnie taki sposób użycia terminu „mała ojczyz¬
na" miał na myśli Czesław Robotycki pisząc: „W nowym wokabularzu jest już tylko
słowem bez głębi, zbitką pojęciową na użytek szlachetnych dyletantów, naiwnych en¬
tuzjastów kultury ludowej i społeczników" (Robotycki 1998: 47).
Odnajdujemy jednak ujęcia bliskie temu pierwotnemu. Oto dwudziestotrzyletnia
blogerka opisuje swoje doświadczenia z wakacji w 2008 roku.
2

W końcu miałam wakacje! Sława, czy też Radzyń tuż obok niej, to miejscowości,
które nazywam swoją małą Ojczyzną . Urodziłam się w Jeleniej Górze, ale to właśnie te
dwa miejsca utożsamiam ze swoim dzieciństwem. Jeździłam tam od dnia kiedy się naro­
dziłam, wcześniej zresztą też. A najdziwniejsze jest to, że co roku przyjeżdżam tam jako
inna osoba. Zmienność mojego życia koliduje z tamtejszą stałością. Uwielbiam tam wra­
cać, zawsze tak było. I jako kilkuletnia gówniara zbijająca drabinę na kwaterce z młotkiem
większym od siebie samej, jako nastolatka potykająca się o linki od namiotów próbując
wyrwać się nocą z obozu na ośrodek i teraz również, jako... sama nie wiem kim jestem
teraz i na jakim etapie utkwiłam. Kiedyś było łatwiej ubrać to w słowa.
2

Nie wiemy czy takie ujęcie „małej ojczyzny" przez blogerkę jest wynikiem lektur
(być może ta młoda kobieta jest studentką socjologii bądź etnologii), czy jest intui¬
cyjne. Różni się ono od klasycznego ujęcia opcją powrotu. Ostatnie zdanie brzmi na¬
stępująco: „I wiem, że za rok znów tam wrócę, po raz 23. Taka już moja mała tradycja
odwiedzin mojej małej Ojczyzny". Zwróćmy jednak uwagę, że blogerka zdaje sobie
sprawę ze zmiany własnej osobowości i w oparciu o tą samoświadomość buduje prze­
konanie o stałości „małej ojczyzny" nad jeziorem Sławskim. Coroczne powroty nie
zmieniająjej postrzegania okolic Sławy i Radzynia. Ich obraz wydaje się być ustalony
raz na zawsze, podobnie jak idealizowane obrazy „małych ojczyzn" kreślone przez
wygnańców. Refleksje blogerki, pisane po powrocie z wakacyjnego wyjazdu, nie są
tekstem nostalgicznym a raczej relacją. Zawierająjednak, charakterystyczne dla teks¬
tów nostalgicznych, struktury mityczno-symboliczne.
Autorka umieściła liczne fotografie z pobytu, przeplatając je krótkimi komenta¬
rzami. Stosuje przy tym figury retoryczne sprzyjające podkreślaniu zalet miejsc w któ­
rych się znalazła. Na fotografiach dominują obrazy natury i beztroskiego relaksu, w opi¬
sach przeciwstawiane stechnicyzowanej, miejskiej rzeczywistości towarzyszącej au¬
torce zwierzeń poza sezonem:
I zaczęło się wylegiwanie.
obrazów ( . ) .
2

Słodkie lenistwo z dala od wirtualności i szklanych

Miejscowości położone nad Jeziorem Sławskim w powiecie wschowskim woj. Lubuskie.

�Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie

(wybrane zagadnienia)

76

Wieczory nad wodą były naj. Siedzieliśmy i po prostu gapiliśmy się w wodę.
Często milcząc i to było najcudowniejsze. A nocą. Miliardy gwiazd niezakłócone
przez światła wielkiego miasta. Magia

- dodaje blogerka.
Relacje uzupełniają opisy uciech kulinarnych charakterystycznych dla pokolenia
autorki:
Najlepsze zapiekanki w Poznaniu, pity w Jeleniej, pierogi w Kuźnicy Głogowskiej, lody
w Krakowie, ale hot-dogi bezkonkurencyjnie w barze Oleńka w Sławie. Nie dość, że i tego
roku bar był otwarty w tygodniu po 23, do tego hot-dogi były równie pyszne jak kiedyś;
I sławska cukiernia „Szarlotka". Jakie tam są desery... brak słów.

Blogerka sama zauważyła, że „mała ojczyzna" nad jeziorem Sławskim nie jest ani
miejscem jej urodzenia ani też zamieszkania. Opisuje to miejsce (miejsca) przez pryz¬
mat doświadczeń z przeszłości. Utożsamia je z dzieciństwem. Poprzednie pobyty
wspomina jednoznacznie pozytywnie. Bywała tu: „...również za starych dobrych cza­
sów obozów pod namiotami, spania na kanadyjkach, dyscypliny, nocnych wart i kwa­
terek, gdzie budowało się wierze wartownicze, później jako instrutkorka
Kontekst
w jakim występuje tu „mała ojczyzna" nie pozbawia tego terminu głębi. Nie ma on nic
wspólnego z postulowaną przez niektórych regionalistów przestrzenią działań lokal¬
nych. Banalny na pozór tekst zawiera wątki idealizowania doświadczeń i miejsc na co
dzień nie osiągalnych. To, że tekst został napisany „po powrocie" nie wyklucza pier¬
wiastka nostalgicznego. Trzeba sobie uświadomić skąd i dokąd wracamy. Można prze¬
cież powrócić - jak z przepustki - do miejsca wygnania i odosobnienia. Wydaje się,
iż mamy do czynienia z takim właśnie przypadkiem.
Zasadnicze odstępstwo od klasycznego ujęcia „małej ojczyzny" wiąże się z prze¬
konaniem, że jest to miejsce w którym spędzamy większość czasu, gdzie pracujemy
na co dzień, gdzie jest nasz adres zameldowania, rodzina z którą mieszkamy. Tak nie
jest. Przywołane fragmenty blogu potwierdzają to podobnie jak literatura nostal¬
giczna, choć forma różni się zasadniczo.
Kwerenda zawartości Internetu umożliwia zatem obserwację w jaki sposób
pewne terminy są aplikowane do dyskursu regionalistycznego. Obok „małej oj¬
czyzny" często używanym terminem jest globalizacja, który lokowany bywa w opo¬
zycji do regionalizmu. Globalizacja staje się często synonimem zagrożeń, między
innymi dla tożsamości (w tym także regionalnej).
Andrzej Tyszka, którego uznać można za jednego z głównych ideologów Ruchu
Stowarzyszeń Regionalnych Rzeczypospolitej Polskiej, przeprowadził krytykę za¬
łożeń Kongresu Kultury Polskiej, odbywającego się we wrześniu 2009 roku. Doko¬
nał tego na stronach blogu, pisząc między innymi:
Obecny Kongres skupia zdeklarowanych reprezentantów postmodernizmu z do¬
datkiem adherentów neo-marksizmu. Oznacza to zgromadzenie stronników orientacji
zhołdowanych wobec ośrodków ideowo-politycznych globalizmu, neo-liberalizmu,
kosmopolityzmu, internacjonalizmu, „wielokulturowości", „politycznej poprawności",
relatywizmu i permisywizmu, „tabloidyzacji mediów", konsumpcjonizmu i kulturo¬
wego komercjalizmu (...) Kongres odwraca się od szerokich i obiecujących nurtów
kultury poza stołecznej, kultury regionów, małych i średnich miast.

�Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie

(wybrane zagadnienia)

77

Zwróćmy uwagę na pewien paradoks obecności takiego ujęcia globalizacji w tek¬
stach zamieszczanych w Internecie. Otóż Internet jako narzędzie komunikowania uz¬
nawane jest za symbol, nośnik i znamię globalizacji, co nie przeszkadza - jak się oka¬
zuje - aby za jego pomocą ową globalizację krytykować w imię postawy regionalistycznej. To za pomocą licznych stron internetowych prowadzonych przez indy¬
widualnych pasjonatów oraz stowarzyszenia, portali społecznościowych i informa¬
cyjnych, ożywia się środowiska lokalne, popularyzuje tradycje regionów, podejmu¬
je zabiegi zmierzające do odradzania tożsamości. Już wiele lat temu zaistniał w litera¬
turze termin „glokalizacja", oznaczający wzajemne warunkowanie się procesu glo¬
balizacji i szeroko pojętego regionalizmu (Synak 2003: 192). Wyżej opisane sytua¬
cje zdają się potwierdzać tę zależność.
Wielopłaszczyznowość zagadnienia regionalizmu i rozległość przestrzeni interne¬
towej wymagała dokonania wyboru. Powyższe przemyślenia mogą tym samym sta¬
nowić ledwie przyczynek do dyskusji nad rolą Internetu w badaniach współczesnego
regionalizmu. Internet pozwala jednak dostrzec jak dynamicznym zjawiskiem, czy
raczej zespołem zjawisk, jest regionalizm. Świadczy o tym kariera pojęć takich jak re¬
gion, ziemia i „mała ojczyzna". Przez szacunek dla wybitnych humanistów używałem
określenia quasi-regionalizacja i zwróciłem uwagę na rozpiętość ujęć terminu „mała
ojczyzna". Jednak bez zacietrzewienia wynikającego z dotychczasowych definicji
(choć przy pełnej ich świadomości), region, ziemię i „małą ojczyznę" należy dziś
uznać za kategorie dynamiczne, za pomocą których jednostki lub grupy celowe sta¬
rają się upodmiotowić, dowartościować i waloryzować przestrzeń w której żyją i dzia¬
łają. Terminy alternatywne są - jak się wydaje - mało atrakcyjne.
Moją uwagę przykuły zjawiska nie tyle nowe, co zyskujące ostatnio na inten¬
sywności. Za takie uznać można wzmożone zaangażowanie samorządów w inicjo¬
waniu regionalizmu, stymulującą rolę funduszy unijnych, kreowanie quasi-regionów.
W tym nurcie, tropione przeze mnie zagadnienia etnograficzne i historyczne traktowane
są często przedmiotowo, wykorzystuje się je doraźnie, z pośpiechem wymagającym uo¬
gólnień i skrótów. To także konsekwencja pewnej specyfiki przekazu internetowgo
(jedna z LGD zaprezentowała się za pomocą filmu i głosu lektora, rezygnując z tek¬
stu pisanego wymagającego od odwiedzających stronę wysiłku czytelniczego). Kapitał
społeczny, kapitał ludzki i atrakcyjny wizerunek - oto dominujące współcześnie hasła.
Trudno się dziwić brakiem zainteresowania etnologami w roli ekspertów, choć ich głos
byłby zapewne pomocny także dla osiągania tych nowych celów.
Posłużyłem się informacjami pochodzącymi z baz danych, stron stowarzyszeń oraz
blogosfery. Szczególnie ów ostatni obszar wydaje się atrakcyjny, szczególnie dla bada¬
nia regionalizmu pojmowanego jako emocjonalna postawa jednostki. Narracja blogu
wydaje się daleko bardziej spontaniczna niż ta obecna w tekstach przekazywanych za
pomocą tradycyjnych, papierowych nośników. Użyłem kilkakrotnie terminu kweren¬
da, który w klasycznym ujęciu oznacza poszukiwania prowadzone w prasie, bibliote¬
kach i archiwach. Obecnie przeczesujemy także Internet. Wyszukiwarki dają większy
komfort selekcji niż biblioteczne czy archiwalne katalogi (nawet te on-line) gdyż obej¬
mują nie tylko słowa kluczowe, a całość dostępnego w Internecie tekstu. Posiadają
wszak oczywisty mankament. Obejmują tylko zawartość Internetu, stanowiącą wciąż
jeszcze minimalny fragment zapisanej tekstem lub utrwalonej w obrazach myśli ludz¬
kiej. I ta właśnie cecha nakazuje traktować Internet jako cenne wprawdzie lecz jedy¬
nie uzupełniające źródło informacji dotyczących zjawisk kojarzonych z regionalizmem.
Sama zaś obecność regionalizmu w Internecie to jedna z licznych odsłon tego zjawiska.

�78

Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie (wybrane zagadnienia)

Literatura:
Ciechocińska M., Regionalizm na obszarach pogranicznych, [w:] Regionalizm pol­
ski u progu X X I wieku, materiały z Kongresu Regionalnych Towarzystw Kul­
tury, red. S. Bednarek i in., Wrocław 23-25 I X 1994 , Wrocław 1994, s. 42-52.
Kubiak H., Region i regionalizm. Próba analizy typologicznej, Przegląd Polonijny,
nr 1, 1994, s. 5-40.
Kwaśniewski K., Regionalizm, Rocznik Kaliski, t. X X , 1987, s. 29-44.
Kwaśniewski K., Elementy teorii regionalizmu, [w:] Region, regionalizm - pojęcia
i rzeczywistość, red. K. Handke, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa
1993, s. 75-86.
Prawelska-Skrzypek G., Matykowski R., Współczesne oblicza regionalizmu. Ana­
liza przypadków w Polsce, [w:] Los i wybór: Dziedzictwo i perspektywy
społeczeństwa polskiego. Pamiętnik X I Ogólnopolskiego Zjazdu Socjologicz­
nego Rzeszów-Tyczyn, 20-23 września 2000 r., red. A. Kojdera, K. Z. Sowa,
Rzeszów 2003, s. 229-255.
Robotycki Cz., Historia - folklor - tradycja a kwestia „małej ojczyzny", [w:] Cz. Ro­
botycki, Nie wszystko jest oczywiste, Wydawnictwo UJ, Kraków 1998, s. 42-67.
Simonides D., Więź regionalna a „mała ojczyzna", „Studia Etnologiczne i Antropo¬
logiczne" t. 2, 1999, s. 65-73.
Skorowski H., Współczesne ujęcie regionalizmu, [w:] Regionalizm. Idea - tradycje
- perspektywy rozwoju w muzealnictwie, red. Z. Chlewiński, Wydawnicto Mu¬
zeum Mazowieckiego, Płock 2007, s. 11-29.
Synak B., Kultury małych ojczyzn w warunkach globalizacji, [w:] Międzygeneracyjna transmisja dziedzictwa kulturowego. Globalizm versus regionalizm, red. J. Nikitorowicz, J. Halicki, J. Muszyński, Wydawnictwo Trans Humana, Białystok
2003, s. 187-193.

Źródła internetowe:
http://inexile.wordpress.com/2008/08/12/moja-mala-ojczyzna

(17.10.2009).

http://lgd.borytucholskie.pl/index.php?id=99 (17.10.2009).
http://www.krainawarty.pl/wielki-luk-warty (17.10.2009).
http://www.krs-online.com.pl/?p=6&amp;look=lokalna+grupa+dzia%B3ania (17.10.2009).
http://www.lgdsejnenszczyzna.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=1
66&amp;Itemid=47 (17.10.2009).
http://www.regionkozla.pl/content/view/6/21 (17.10.2009).
http://www.regionkozla.pl/content/view/8/32 (17.10.2009).
http://www.regionkozla.pl/content/view/23/34 (17.10.2009).
http://www.regionkozla.pl/images/stories/kalendarz_imprez-2009.pdf
http://www.regionkozla.pl/images/stories/statut_rk.pdf (17.10.2009).
4 0 3

Zob. F. Indan, Myśl etyczna Kartezjusza, art. cyt., s. 10.

(17.10.2009).

�Damian Kasprzyk - Regionalizm w Internecie (wybrane zagadnienia)

http://www.ruch.ngo24.pl (17.10.2009).
http://www.sleza.pl/produkt_lokalny.html (17.10.2009).
http://www.wstega-kociewia.pl/pl/index.php?tab=koc&amp;id=1 (17.10.2009).
http://www.wtk.poznan.pl/bazy/rsk_internet.aspx

(17.10.2009).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11434" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11412">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/acef932f01d01885e727e0a7c3ea6f9a.pdf</src>
        <authentication>c84665c52c6f81e65b2b3126ac11f5bf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136240">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4662</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136241">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136242">
                <text>sztuka ludowa - regiony</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136243">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4330</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136244">
                <text>Rejony sztuki ludowej w Polsce / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136245">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.1 ; s.3-20</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136246">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136247">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136248">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136249">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136250">
                <text>II. 1. Figury zwierząt wypiekane z ciasta na Nowy Rok we wsiach warmińskich. Twórczość o stosunkowo ścisłej lo­
kalizacji terytorialnej w Polsce (Mazury, Warmia, Kurpie — Puszcza Zielona)

Jacek Olędzki
REJONY SZTUKI LUDOWEJ W POLSCE
Zagadnienie regionów terytorialnych w kulturze
ludowej (a tym samym w sztuce — pieśni, stroju, bu­
downictwie) było stałym przedmiotem zainteresowań
etnografii już od czasów narodzin tej nauki. Zagadnie­
nie to stało się też jednym z głównych czynników i n ­
spirujących Oskara Kolberga do stworzenia dzieła wy­
jątkowego, jedynego na świecie pod względem rozmia­
rów. Nie ulega też wątpliwości, że dzieło Kolberga jest
funkcją samej kultury ludowej, która na terytorium
Polski mieni się w zakresie zjawisk artystycznych nie
spotykaną gdzie indziej rozmaitością. To, co w innych
państwach europejskich rozpoznajemy jako odrębności
narodowościowe, a co znalazło potwierdzenie w struk­
turach administracyjno-politycznych tych państw (auto­
nomie republik, prowincji) oraz w kulturze, w szcze­
gólności zaś języku — odrębności obejmujące całe
zbiorowości (niezależnie od ich różnic wewnętrznych:
klasowych czy warstwowych) — u nas manifestuje się,
jak wiadomo, tylko w życiu grup ludowych, na naj­
niższych piętrach świadomości przynależenia do okreś­
lonej zbiorowości.
Fakty te nie pozostawały bez wpływu na rozwój
fascynacji sztuką ludową. Góralszczyzna (Zakopiań­
szczyzna), Huculsizczyzna, Krakowskie, a w późniejszym
czasie Wileńszczyzna i Nowogródczyzna oraz Kurpie,
Śląsk i Kaszuby, to jakby odrębne światy zaintereso­
wań, rozwijających się pośród badaczy i artystów od
Młodej Polski po ostatnie lata I I Rzeczypospolitej.
W miarę roewoju zainteresowań pogłębia się orientacja
w strukturze odrębności terytorialnych w życiu wsi.
Wspomniane wyżej zainteresowania nawiązywały
często do ogólnoeuropejskich
prądów
umysłowych
z przełomu X I X i X X w., znanych pod nazwami panslawizmu, pangermanizmu i panceltyzmu.
Po zakończeniu pierwszej wojny światowej nastąpił
dalszy rozwój tych zainteresowań. Łączył się on wó­

wczas z dążeniami społeczno-politycznymi szerokich
rzesz, dążeniami zmierzającymi do rekonstrukcji czy
utrwalenia państwowości, często dopiero w tym czasie
reaktywowanej. Zależnie też od sytuacji historycznej
i geo-politycznej danego kraju rozwijające się tzw. r u ­
chy regionalistyczne w pierwszym ćwierćwieczu X X w.
podejmowały mniej lub bardziej odrębne zadania. W nie­
których krajach zachodnioeuropejskich dochodziły do
głosu ze szczególną siłą dążenia do przywrócenia należ­
nych praw prowincjom zaniedbanym pod względem
rozwoju gospodarczego. Na tym tle rodziły się nawet
działania o charakterze wybitnie separatystycznym. Nade
wszystko jednak przewodziły owym ruchom doniosłe
przedsięwzięcia mające na celu wzmocnienie prestiżu,
podniesienie do należytej rangi historycznej i roli kul­
turotwórczej wartości rodzimych, „prowincjonalnych",
określanych tu regionalnymi.
U nas już w czasach niewoli treściom tej kultury
przypisywano uzdrawiającą rolę w procesach przetrwa­
nia narodu. Ostatecznie służyć one miały ugruntowaniu
nowo uzyskanej państwowości. Nie bez znaczenia po­
zostawał fakt wyjątkowo drastycznej formy ucisku po­
litycznego, jakiemu podlegała ojczyzna ze strony zabor­
ców. Oczywiście, dążenia zaborców zmierzające do wy­
narodowienia podbitego kraju podsycały wolę zachowa­
nia i kultywowania treści rodzimych, lokalnych — re­
gionalnych. Po blisko 150-letniej niewoli ruch regionalistyczny w Polsce odegrał w kraju niepodległym szcze­
gólną zupełnie rolę. Można tu wspomnieć o potrzebach
ciągłości tradycji, przywrócenia poczucia wysokiej god­
ności i znaczenia narodu w przeszłości, a w powszedniejszej praktyce do zacieśnienia więzi społeczno-kultu­
rowych w poszczególnych regionach kraju. Z tego czasu
datuje się działalność wybitnych jednostek: Stefanii
Sempołowskiej, Ludwika Krzywickiego
(inspiratorów
Wolnej Wszechnicy) oraz licznych uczonych i działaczy
3

�cone regionom etnograficznym pióra Anny KutrzebaPojnarowej *. Praca ta jednak, podobnie jak inne liczne
opracowania etnograficzne z najnowszych czasów (Ka­
zimiery Zawistowicz-Adamskiej, Kazimierza Moszyń­
skiego, Mieczysława Gładysza, Józefa Gajka, Józefa
Burszty oraz Romana Reinfussa) nie doczekała się naj­
mniejszej nawet wzmianki w popularnych i wysoce
ambitnych dziełach poświęconych problemom kultury,
narodu i państwa .
2

2

społecznych, zorganizowanych wokół różnego rodzaju
Towarzystw i Muzeów Regionalnych, względnie takich
instytucji specjalistycznych, jaką był „ŁAD".
Dramatyczna przeszłość najnowsza kraju, a także
powszechna świadomość szczególnie dotkliwej niespra­
wiedliwości w ocenach narodu przez zaborców, sprzy­
jały kształtowaniu się, a niekiedy pojawieniu się zja­
wiska, które można by łączyć z pojęciem ksenofobii.
Inną stroną tego zjawiska była swoiście pojmowana
rywalizacja, aktywność o cechach partykularnych. Pro­
blemom tym poświęcił wiele prac Jan St. Bystroń. Bystroń swoje wiekopomne dzieło o megalomanii naro­
dowej poprzedził skrupulatnymi studiami nad regional­
nymi ugrupowaniami w Polsce. Autor dochodzi na tej
drodze do stworzenia nie tylko niezbędnej dokumenta­
cji terenowej, ale rzeczy ważniejszej — odkrycia po­
wszechnej dosyć drażliwości społecznej, prowadzącej
często do pozytywnej indywidualizacji (różnorodności)
działań kulturotwórczych. Bystroń dostrzegał też w tym
procesie jedną z istotnych cech „generalnych" Polaków,
którą łączyć można z dużą aktywnością życiową, ale
też ze swoistym irracjonalizmem, dosadnie wyrażonym
przez powiedzenie „zastaw się, a postaw się".
Dalszym rozwinięciem refleksji
teoretyczno-historycznych Bystronia jest interesujące studium poświę­
4

*

W pierwszych latach po wojnie kolbergowskie roz­
różnienia terytorialne kultury ludowej dotyczące tylko
ziemi mazowieckiej (Mazowsze Stare, Leśne, Polne)
wzbogacone zostały o dodatkowe wyodrębnienie regio­
nów: kołbielskiego, sannickiego, gostyńskiego, sierpeckiego, płockiego, rawskiego i in. Z czasów wcześniej­
szych przetrwało pojęcie Kurpi, odnoszące się do lud­
ności zamieszkującej Kurpiowską Puszczę Zieloną i Bia­
łą oraz Księżaków, zamieszkujących Ziemię Łowicką.
Warto też zwrócić uwagę, że owe określenia najśwież­
szej daty (region kołbielski, sannicki itd.) pojawiły się
nie tyle w wyniku wielostronnych rozpoznań różnych
dziedzin kultury ludowej przez fachowców etnografów,
ile dzięki rejestracji przez reprezentantów instytucji
opiekuńczych, często całkiem zewnętrznych, w każdym
zaś razie najbardziej uderzających odrębnością w za­
kresie sztuki (strój, tkanina, wycinanka, pisanki).
Świadomość złożoności zagadnienia regionu stanowi
dla wielu badaczy swoistą barierę, powstrzymującą
przed próbą chociażby naszkicowania cech wyróżniają­
cych poszczególne regiony na określonym etapie prze­
mian historycznych. Region jest, jak wiadomo, kategorią
stosunków historycznych, zmieniających się w czasie.
Jego granice, pod względem zmienności, przypominają
zjawisko pulsacji, rozszerzania się i kurczenia. Niejed­
nakowy też jest rytm tej pulsacji w poszczególnych
przejawach życia grupy związanej z danym regionem.
Wobec poważnych ciągle niedostatków w zakresie
prowadzonych badań nad monograficznymi opracowa­
niami sztuki poszczególnych grup ludowych w kraju,
próby zarysowania odrębności terytorialnej, chociażby
tylko w plastyce, skazane są na nie wytrzymujące kry­
tyki symplifikacje.
Przedstawione wyżej stanowisko wynika z doświad­
czeń badawczych etnologa. Stanowiska tego nie musi
podzielać z etnologiem historyk sztuki. Z tytułu swoich
uprawnień specjalistycznych, znajomości rozległej pro­
blematyki sztuki, może on z łatwością uzyskać niezbęd­
ny dystans do spraw związanych z twórczością artystów
ludowych. Taki też dystans pozwolił Józefowi Grabow­
skiemu podjąć pierwszą w naszej literaturze próbę opi­
sania regionów sztuki ludowej w Polsce . Nie lada też
trudności zarysowały się przed tą pierwszą próbą.
Grabowski korzysta z różnych kryteriów, służących
wyodrębnieniu poszczególnych regionów. Jednym z naj­
bardziej podstawowych i zdaje się uzasadnionych jest
dla niego kryterium ilości — intensywność występowa­
nia jakiegoś rodzaju twórczości w danej okolicy. Po­
sługiwanie się tym kryterium wymaga jednakże do­
głębnego i niezwykle szczegółowego rozpoznania sytua­
cji historycznej każdego z osobna obszaru (potencjal­
nego regionu). Oczywiście pewne zjawiska udaje się
ustalić bez większego trudu. Takim zjawiskiem jest
zdecydowanie nierównomierne występowanie na obsza­
rze Polski zabytkowej rzeźby religijnej, mniej lub bar­
dziej intensywny rozwój w X I X w. świątkarstwa w po­
szczególnych rejonach kraju. W tej dziedzinie — naj­
donioślejszej dla ludowej twórczości artystycznej — nie
bez znaczenia jest ustalenie przyczyn owej nierównomierności, odnalezienie klucza do jej rozszyfrowania.
3

�II. 2. „Plon" dożynkowy z Wielkopolski. Muzeum Regionalne we Włocławku. Swoista twórczość ludności rolni­
czej nieznana w wielu częściach Polski, a niezwykle popularna w Jugosławii, Włoszech, Grecji oraz innych kra­
jach Europy (por. Zofia Szyfelbejn-Sokolewicz, Plon, obrzęd i widowisko, Wrocław-Warszawa 1967). I I . 3. Ma­
lunki zwierząt. Współczesna, spontaniczna twórczość ludowa nie znajdująca powiązania z tradycyjną sztuką
regionalną. Okolice Brzeska

3

•

5

�4

Grabowski odwołuje się do znanych czynników; roli
środowiska geograficznego, a także warunków społecz­
nych i ogólnego rozwoju kulturowego danego obszaru.
„Nawet Góry Świętokrzyskie, p e ł n e l a s ó w , z odręb­
nym niż w siąsiednich regionach, przypominającym tro­
chę podhalańskie, budownictwem drewnianym, zaliczają
się do tego figuralnego bezludzia. Sytuacja polepsza się
nieco w województwie łódzkim, ale o regionie rzeź­
biarskim można mówić dopiero w Poznańskiem. Tutaj
sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Niewątpliwie
jest to jeden z najstarszych, a ponadto jeden z najlepiej
poznanych historycznie regionów w zakresie rzeźby l u ­
dowej. Tylko z ludowością nie jest najlepiej". Dalej
kontynuuje Grabowski: „Niejednokrotnie wśród warun­
ków geograficznie podobnych jedne są bogate w rzeźby,
drugie ubogie, np. Podhale i Góry Świętokrzyskie, L u ­
belskie i Kielecczyzna. Trudno tu więc mówić o jakiejś
zależności" . Istotnie, na tej płaszczyźnie trudno odna­
leźć zależność. Jeśli się jeszcze weźmie pod uwagę przy­
padki występowania religijnej rzeźby drewnianej na
terenach bezleśnych, wówczas poszukiwanie owych za­
leżności między twórczością a środowiskiem naturalnym
okazuje się zabiegiem daremnym. Grabowski rozpatruje
również — jak było powiedziane — inne czynniki mo­
gące warunkować rozprzestrzenianie się świątkarstwa.
Ale w ujęciu autora także i owe inne czynniki okazują
się niewiele wyjaśniające: „Również spojrzenie na stan
i stopień rozwoju polskiej kultury ludowej w X I X wie­
ku niewiele wyjaśnia. Religia bowiem, a więc także zwią­
zana z nią obyczajowość, m. in. świątkarstwo, odgrywała
doniosłą rolę na wszystkich terenach. Niemniej jednak
te połacie kraju czy okolice, gdzie pątnictwo podsycało
praktyki kultowe ludu, na ogół zaliczają się do wymie­
nionych uprzednio regionów rzeźbiarskich. Mają swoje
słynne miejsca odpustowe Śląsk i Krakowskie, również
Skępe na tyle wyraźnie rolę odegrało w rejonie Ma­
zowsza i Kujaw, by o nim specjalnie mówić. Świętą
Lipkę w Olsztyńskiem nazwać można Częstochową Pół­
nocy, natomiast sama Częstochowa nie posiada własnego,
4

6

mocnego zaplecza rzeźbiarskiego, jeśliby tylko przykła­
dowo wymienić miejsca odpustowe. Mimo jednak tego
wyjątku przyjąć można, że istnieje związek między zna­
nymi centrami pątniczymi a rzeźbą figuralną" .
Można oczywiście powiedzieć, że Święta Lipka
w Olsztyńskiem jest Częstochową Północy, tudzież,
zgodnie z terminologią „miejsca odpustowe", sprowadzać
do tej samej kategorii Klasztor Jasnogórski OO. Pauli­
nów i Skępe. Wydaje się jednak, że występuje tu za­
sadnicza różnica między ośrodkiem wielowiekowej, zor­
ganizowanej i potężnej działalności religijnej, a prowin­
cjonalnym ośrodkiem (jednym z bardzo licznych) —
silnie zintegrowanych z religijnością na poziomie wie­
rzeń lokalnych. W przypadku „ośrodka odpustowego" —
Częstochowy — możliwym było rozwinięcie przez Zgro­
madzenie Paulinów ogólnonarodowego kultu maryjnego,
usymbolizowanego w wizerunku Królowej Korony Pol­
skiej, który przeniknął do sztuki ludowej w postaci
masowo wyrabianych przez ten ośrodek dewocjonaliów
i tzw. malarstwa częstochowskiego. Natomiast w przy­
padku prowincjonalnego Skępego szeroko rozumiany
kult maryjny mógł się jedynie wyrazić w ludowych f i ­
gurach Matki Boskiej Skępskiej, w twórczości dostoso­
wanej do nikłych zupełnie możliwości głoszenia w Skępem prawd wiary. Uznając te same przyczyny określa­
jące możliwość głoszenia prawd wiary w danym ośrod­
ku, można mówić o niewystępowaniu świątkarstwa
w rejonie pełnym lasów — Gór Świętokrzyskich. Wy­
daje się, że w rejonie Łysej Góry prastare opactwo
Święty Krzyż spełniło podobną, jeśli nie poważniejszą
rolę, jak Jasna Góra z Ziemi Częstochowskiej. Zapewne
oddziaływanie tych ośrodków nie wyraziło się w zasad­
niczej przebudowie mentalności religijnej okolicznej lud­
ności chłopskiej (w tym stopniu, aby treści świątkarstwa
były tej ludności obce). Z całą jednak pewnością można
przyjąć, że w rejonach tych, silniej niż z dala od po­
dobnie aktywnych instytucji klasztornych, funkcjono­
wały bojaźnie przed prostym i najszerszym wyrażeniem
żywionych uczuć religijnych. A nie da się zaprzeczyć,
5

�II. 4. Figurki z gliny znane w większości krajów euro­
pejskich, nieznane zaś prawie zupełnie w rejonach Polski
o słabych tradycjach rzemieślniczych. Wyk. w 1957 r.
Emilia Chmiel z Medyni Głogowskiej. Państw. Muz.
Etnograficzne w Warszawie. I I , 5. Chorągiew cechu rzeźników krakowskich z 1918 r. I I . 6. Szyld cechu rzeżników
krakowskich wraz z wotami (czeladników) z 1815 r.

u jej podstawy tkwi j a k a ś w r o d z o n a u l u d n o ś ­
ci p e w n y c h
terenów
predyspozycja
do
tworzenia sztuki
obrazującej" .
Rozwinięciem tego poglądu jest u Grabowskiego
sugestia o pokrywaniu się regionów rzeźbiarskich w Pol­
sce z nielicznymi ośrodkami kaflarstwa ludowego —
sztuki „wybitnie obrazującej". Nie kwestionując tego
określenia wypada wskazać, że w wycinankarstwie
można wyodrębnić takie właśnie regiony sztuki „nieobrazującej" i „obrazującej". W pierwszym przypadku
wchodziłaby w grę wycinanka Kurpiowszczyzny i Opo­
czyńskiego, w drugim wycinanka łowicka. Wycinanka
łowicka z bogatą i rozwiniętą tematyką życia wsi może
też uchodzić za przejaw najbardziej żywo manifestują­
cej się „predyspozycji obrazującej". Czy można jednak
mówić, że jest to predyspozycja wrodzona? A następnie,
6

6

że świątkarstwo było świadectwem takich właśnie „nie­
kontrolowanych" stanów religijności. Z jednej strony
dziedzina ta znajdowała w religii podstawę swego ist­
nienia, ale z drugiej — ta sama religia była czynnikiem
uśmierzającym działania artystyczne o treściach religij­
nych. Trzeba bowiem pamiętać, że nigdzie, nawet
w owych ośrodkach prowincjonalnych, we wsiach gó­
ralskich i kurpiowskich, z dala od wielkich centrów
zorganizowanej pracy duszpasterskiej, nie było popierane
przez Kościół owo ludowe rzeźbienie — postaci świętych
i boskich. W X I X w. nie należały też do wyjątku kon­
flikty między twórcą figur — rzeźbiarzem ludowym,
a lokalnymi władzami kościelnymi — proboszczem lub
wikarym jakiejś parafii wiejskiej. I jeśli w kręgu kon­
fliktów spersonalizowanych mogły one nawet sprzyjać
aktywności twórczej rzeźbiarzy, o tyle już na arenie
bezpośredniego oddziaływania potężnych instytucji koś­
cielnych, w bliskim sąsiedztwie zastępów misjonarzy,
inaczej zupełnie musiał brzmieć głos wiejskiego kazno­
dziei, bardziej truchlały w tych miejscach sumienia
wiernych. Można by zaryzykować twierdzenie, że świąt­
karstwo tylko tam rozwijało się bujnie, gdzie zaistniały
warunki dla szczególnego rodzaju religijności — dosta­
tecznie żarliwej, ale też nie nazbyt silnie podlegającej
restrykcjom wzorów oficjalnej wiary.
Grabowski, w próbie regionalizacji zjawisk artys­
tycznych nie wdając się w szczegółową analizę kolejno
wywoływanych czynników, zmuszony jest do rezygnacji
z oznaczenia materialnych przesłanek spostrzeganych
prawidłowości. Jest zaś pewną prawidłowością, że w
miejscach bujniejszego rozwoju rzeźbiarstwa występo­
wały również inne przejawy ludowej sztuki religijnej.
„Gdy zsumujemy rezultaty dokonanych porównań (mię­
dzy rzeźbą, malarstwem i drzeworytem — J. O.) mając
w pamięci oczywiście to, że obrazy były obiektem nieraz
daleko wędrującym, rzeźby zaś raczej glebae adscriptae,
największą korelację znajdziemy między rozmieszcze­
niem obrazów na szkle, a regionami świątkarskimi. Są­
dzę, że nie jest to tylko przypadkowa zbieżność i że

�II. 7. Matka Boska Skępska, drewno, wys. 28 cm. Państw. Muz. Etnograficzne w Warszawie. I I . 8. Matka Boska
Skępska, drewno, wys. 43 cm. Muz. Regionalne we Włocławku

że taką „predyspozycją wrodzoną" legitymują się nie­
które tylko grupy ludowe w Polsce? Otóż chyba nie.
Albowiem trudno jest przyjąć, żeby w obrębie jednego
zespołu ludności wiejskiej Mazowsza występowały ja­
kieś zasadnicze różnice, wyrażające się w wewnętrznych
cechach jednostek, reprezentujących ugrupowanie np.:
Księżaków (o predyspozycjach) i Kurpiów (nie mają­
cych tych predyspozycji). Istotnie, w wycinance Kur­
piowszczyzny nie pojawiły się tak bogato jak w Ło­
wickiem tematy figuralne, wiadomo jednak, że na te­
renie Kurpiowszczyzny rozwinęła się sztuka „obrazują­
ca" w niezwykle bogatej i różnorodnej twórczości rzeź­
biarskiej, a także w pisankarstwie. Warto też dodać,
że korelacja dodatnia — jakiej poszukKJe Grabowski —
występuje mimo wszystko pomiędzy wycinanką „nie
obrazującą", a rzeźbą „obrazującą". Korelacja ta wy­
raża się w podobieństwie pełnionych funkcji przez te
dziedziny sztuki w życiu wsi. Były to funkcje religijnomagiczne. Wycinanka podobnie jak rzeźba rozwijała się
pod silnym oddziaływaniem potrzeb ideowych. O tym
jednak, że wycinanka Kurpiowszczyzny czy innej grupy
nie stała się tak jak w Łowickiem „obrazowa", zdecydo­
wały zasadniczo inne czynniki aniżeli brak „wrodzonych
predyspozycji". Taka tendencja do psychologizowania
pojawia się w pracach Grabowskiego każdorazowo
w momencie niedopełnienia analizy rozpatrywanych
zjawisk. Śledzić ją można jednak również przy próbie
interpretacji pojedynczych faktów, które przy ogólnym
założeniu, że podlegają ukrytym (aby nie powiedzieć
tajemniczym) procesom regionalizacyjnym, jawią się
autorowi jako znaczące. W tym też przypadku Grabow­
ski korzysta ze szczególną mocą z kolejnego kryterium
wyodrębniającego, jakim jest forma, wyraz formalny,
8

styl. Autor potrafi z dużą wnikliwością odczytywać po­
przez cechy formalne „głębię wewnętrzną", „siebie sa­
mych" przedstawicieli środowiska ludowego'. Przykła­
dami mogą być rzeźby Chrystusa Upadającego pod
Krzyżem, które służą określeniu cech regionalnych właś­
ciwych ludności ziemi krakowskiej i kurpiowskiej. We­
dług Grabowskiego rzeźby te zawierają „cechy typowe"
dla świątkarstwa wymienionych wyżej regionów . War­
to powiedzieć, że mimo usilnego starania nie udało się
na terenie Kurpiowszczyzny odnaleźć więcej niż jeden
tylko egzemplarz figury Chrystusa Upadającego. I dla­
tego też można przyjąć, że na tle znacznie większej l i ­
czebności innych tematów w rzeźbie występującej na
tym terenie, Chrystus Upadający nie jest dziełem re­
prezentatywnym. Jednakże w próbie regionalizacji fak­
tów artystycznych przez Grabowskiego uzyskujemy na­
stępujące opisanie tych figur. „Jedno z najbardziej ty­
powych ujęć tematu, znamiennych dla regionu krakow­
skiego. Charakterystyczne są w tym schemacie długie,
równoległe fałdy szaty, sposób ułożenia rąk i nóg, ze
zwróconymi ku widzowi stopami, oraz ekspresja fascy­
nującej zazwyczaj twarzy" . Natomiast o figurze kur­
piowskiej Grabowski pisze tak: „Schemat miękkiej, fa­
lującej linii trzonu figury Upadającego pod krzyżem —
różni wyraźnie kurpiowską wersję tego tematu od kra­
kowskiej" . Obok tej charakterystyki mówi autor
z powodu innej figury kurpiowskiej o jej „spokoju"
i „łagodnym nastroju całości kompozycji". W świetle
tak dokumentowanych faktów zrodzić się może prze­
świadczenie, że nie tylko „wrodzone predyspozycje" de­
cydują o różnicach między wyrazem dzieł sztuki po­
szczególnych regionów, ale że zgodnie z założeniem
o wyrażaniu „siebie samych", „patrzenia w głąb siebie",
8

9

10

�9

�na nie tylko dlatego, aby ustrzec się przed pomówie­
niem o skrzywienie zawodowe — etnograficzne — w
prowadzonym dalej opisie możliwych już do przedsta­
wienia spostrzeżeń. Celowo używamy tego właśnie ter­
minu (spostrzeżenia), albowiem nadal nie można mówić
0 ostatecznych wnioskach, kiedy rozpoznanie bogactwa
1 rozmaitości regionalnych odrębności sztuki ludowej
w Polsce dopiero się toczy.
Oczywiste jest też, że w przedmiocie naszych roz­
ważań nie chcielibyśmy pominąć licznych czynników
endogenicznych związanych z osobowością określonych
twórców-artystów. Nadal jednak — co należy podkreś­
lić z całym naciskiem — nie zostały wykształcone ani
odpowiednie podstawy metodologiczne, ani dostatecznie
sprawne w użyciu techniki pomiaru, pozwalające na
bezbłędne określenie cech jednostki, a cóż dopiero cech
powtarzających się w całej zbiorowości. Stąd też za­
chodzi konieczność skupienia uwagi przede wszystkim
wokół czynników egzogenicznych — wynikających z bio­
grafii jednostek danej zbiorowości, warunków jej egzy­
stencji na płaszczyźnie szeroko rozumianych faktów eko­
nomicznych, społecznych. W miarę możliwości, starać
się też będziemy wniknąć w układ zależności występu­
jących w całokształcie zjawisk kulturowych właściwych
dla danej grupy.
Przyjmując, że genezy sztuki ludowej należy poszu­
kiwać w późnym stosunkowo okresie dziejów, istotne
jest związanie tego procesu z: 1) historią najnowszą,
2) bagażem kulturowym, 3) stosunkiem do tradycji oraz
4) dynamiką rozwojową poszczególnych ugrupowań lud­
ności chłopskiej na terenie k r a j u . Od razu też zwróć­
my uwagę, że okres od X V I do X V I I w. jest czasem
zarówno kształtowania się tego odrębnego nurtu roz­
wojowego sztuki, jak też krzepnięcia, a w pewnych
przypadkach nawet związywania się nowych ugrupowań
ludności chłopskiej, które w X V I I I , przede wszystkim
zaś w drugiej połowie X I X w., rozpoznajemy w postaci
zwartych zbiorowości o silnym poczuciu terytorialnych
więzi społecznych (regionalnych). Do ugrupowań tych
należałoby — jak sądzę — zaliczyć Lasowiaków, Górali
Podhalańskich i Śląskich, Księżaków, Kurpiów, Mazu­
rów, Warmiaków i najprawdopodobniej również Kaszu­
bów. Historia tych grup wskazuje na wyraźny splot
procesów kształtowania się odrębnego nurtu sztuki ł za­
razem odrębności społeczności ludowych. Taki splot nie
mógł pozostać bez wpływu na wyodrębnienie się szcze­
gólnie dynamicznych i najbardziej zindywidualizowa­
nych układów „sztuki regionalnej". Sztuka — jako wy­
kładnik światopoglądu — musiała spełniać doniosłą rolę
konsolidującą, a także ugruntowującą społeczną pozy­
cję — ów swoisty status regionalny — określonej grupy.
Taki też sens historii i samej sztuki przedstawiają naj­
bardziej zregionalizowane grupy ludowe w Polsce —
Lasowiacy, Górale, Księżacy, Kurpie .
Z drugiej znów strony istniały szerokie kręgi lud­
ności chłopskiej, których dzieje kształtowały się znacz­
nie wcześniej aniżeli w X V I I czy X V I w. Mamy na
myśli układy zasiedziałości ustalonej bodaj już we wcze­
snym średniowieczu — w obrębie głównych prowincji:
Wielkopolski i Małopolski (Ziemia Krakowska, Kielec­
ka, Lubelska).
W odróżnieniu od ludności owych późnych, ale za­
razem zwartych ugrupowań, mieszkańcy wymienionych
wyżej dwu głównych dzielnic — mimo wszelkich róż­
nic — nie uzyskali nigdy pozycji swoiście wyizolowanej,
„separatystycznej". W stosunkowo jednorodnym organiz­
mie kulturowym ludności chłopskiej tkwiły w tych stro­
nach naszego kraju najpotężniejsze i najstarsze enkla­
wy kultury szlacheckiej — dworskiej, plebejskiej, i miej­
skiej.
ll

I I . 10. Ukrzyżowany, cement, wys. 44 cm. Okolice Prze­
myśla. Państw. Muz. Etnograficzne w Warszawie

istnieją u poszczególnych grup ludowych zasadniczo in­
ne cecny psychiczne.
Przedstawione wyżej uwagi tylko w części ujmują
rozległy materiał i prezentowaną przez Grabowskiego
metodę interpretacji dzieł w czterech monumentalnych
opracowaniach plastyki ludowej. Opracowania te bliskie
są koncepcjom zawartym w dziele Kolberga. Współczes­
ne próby poznania życia wsi jakby nie interesowały
autora. Próby te zaś wyrażają się przede wszystkim
w szczegółowej analizie kultury poszczególnych ugrupo­
wań ludowych, w dążeniu do uzyskania efektów nau­
kowych w postaci tzw. monografii terytorialnych. Wy­
daje się, że dopóki nie powstanie w miarę wyczerpujący
zestaw opracowań monograficznych, przedwczesne jest
budowanie sądów ogólnych na temat cech regionalnych
plastyki ludowej oraz podłoża i przyczyn istniejących
różnic terytorialnych. W innym przypadku cechy for­
malne przypadkowo wybranej figury służyć będą suge­
stiom o występowaniu w jednym regionie predyspozycji
obrazujących, pełnych fascynującej ekspresji, a gdzie
indziej — spokojniejszych — bez takich walorów.
Nie kwestionujemy bynajmniej różnic w wyrazie
emocjonalnym dzieł sztuki ludowej pochodzących z róż­
nych rejonów kraju. Byłoby to pozbawianie dzieł ich
istoty, ich zdolności apelowania do pełnej sfery wraż­
liwości zmysłowej, przede wszystkim zaś uczuciowej oraz
intelektualnej. Są to prawdy oczywiste — wskazujemy
10

1!

�Przeprowadzając jednak takie generalne rozróżnie­
nie należy wziąć pod uwagę inne, nie mniej ważne oko­
liczności, towarzyszące procesom regiionalizacyjnytm w
naszym kraju. Wchodziłby tu w grę problem bagażu
kulturowego, stosunku do tradycji. W zespołach młod­
szych, które wymienione zostały w pierwszej kolejności,
zaistniał ważny moment zerwania bezpośrednich więzi
z określoną spuścizną kulturową, z chwilą wejścia w
nowe układy zależności swoiste dla obszarów kolonizo­
wanych. Oczywiście nie tam, gdzie osadnicy kolonizując
nowy obszar zatracali kontakt z tradycją. Zawsze je­
dnak tego formatu historyczne zdarzenia wpływają na
przemianę relacji zachodzących między zbiorowością
a tradycją i tradycją a zbiorowością. Celowo wskazuje­
my na te dwa kierunki zależności. Wydaje się, że
w omawianej sytuacji kierunek pierwszej zależności
może utrzymywać się, a nawet rozwijać (zasada wzmo­
żonego sentymentu), natomiast kierunek drugi, jeśli nie
wygasa, to przyjnamniej zmienia się jego zniewalający
czy też determinujący charakter. Faktem jest, że w ba­
gażu kulturowym grup takich jak Kurpie, Księżacy czy
Lasowiacy nie ma wielu najbardziej jawnych archaiz­
mów, które znamy z terenu „zasiedziałych" ugrupowań
ludności wielkopolskiej i małopolskiej.
Spostrzeżenia te dotyczą głównie treści ludowych
obrzędów dorocznych, przypadających na porę przesile­
nia zimowego nocy i wiosennego dnia. W obrębie Ma­
zowsza, gdzie lokują się przynajmniej 3 zwarte grupy
ludowe o późnym rodowodzie, zwyczaje takie jak ma­
rzanna, maik i gaik, a także przebierańcy z osławionym
turoniem nie są znane lub były znane, lecz w postaci
nierozwiniętej .
łł

Siedząc jednak stosunek do tradycji istotniejsze
wydaje się wskazanie na bardziej zasadnicze różnice, za­

chodzące nie tyle na płaszczyźnie owych wybitnie ludo­
wych treści (które mimo swej archaiczności zawiązywały
się nie raz w bardzo późnych okresach), ile oficjalnych,
łączących się z ogólnonarodową strukturą ideologiczną,
jaką od wczesnego średniowiecza stanowi dla całego kra­
ju chrześcijaństwo. I w tym miejscu należy wskazać na
rudy mentalne różnice; cała południowa część Polski, naŁtępnie obszary Wielkopolski tudzież tereny nadwiślań­
skie (nie tylko w części południowej, ale również w pół­
nocnej) stanowią strefę najbardziej rozwiniętych i — moż­
na by rzec — zasiedziałych ośrodków działalności dusz­
pasterskiej, zorganizowanych i systematycznych jej wpły­
wów. Są to obszary, na których rozwijała się w sposób
najbogatszy i różnorodny kultura miejska średniowiecza
z jej najbardziej fascynującymi przejawami w architek­
turze oraz w rzeźbie i malarstwie religijnym. Są to ob­
szary, gdzie — jak wiadomo — splatały się wszystkie
kierunki zachodnioeuropejskich wpływów historycznych,
gdzie wielkopolskie Strzelno z kompleksem romańskiej
architektury i rzeźby oraz malarstwo z tejże epoki w
Czerwińsku lub w Czchowie współdziałały z najbardziej
zdumiewającymi, bo najdalej wysuniętymi na wschód,
przejawami cywilizacji gotyku, renesansu i baroku --•
obejmującej tyleż najmniejsze ośrodki osadnictwa (z cza­
sem stające się z miast wsiami), ile ośrodki największe.
W tym samym otoczeniu krajowym utrzymywały się
do X V I I I w., a nieraz i dłużej, terytoria przypominające
nie tylko krajobrazem, ale również ogólnym nasyceniem
w dobra kulturalne stosunki sprzed epoki chrześcijań­
skiej. Wystarczy powiedzieć, że już za rogatkami Warsza­
wy od Kampinosu poprzez Czerwony Bór, Kurpiowską
Puszczę Zieloną, okolice Grajewa i Goniądza, aż po Au­
gustów jeszcze w połowie X I X w. występowały rozległe
tereny, które, wprawdzie osiedlone, nie miały stałej sie­
ci parafii wiejskich .
I4

II. 11. Chrystus Frasobliwy anonimowego rzeźbiarza. I I . 12. Chrystus Frasobliwy z grupy figur uznawanych w okoli­
cach Jednorożca (Kurpiowszczyzna) za dzieło anonimowego rzeźbiarza wędrownego. Cechy tej rzeźby wskazują, że
twórca w poszukiwaniu zamówień wędrował aż na Litwę

11

�szej próby. Wspomnieć też trzeba, że grupy ludowe tej
drugiej strefy w momencie kształtowania się ich swoi­
stych więzi społecznych, poczucia przynależności do
określonej zbiorowości, znajdowały zasadniczo odmienne,
aniżeli grupy ze strefy pierwszej, szanse uczestnictwa w
ogólnych procesach rozwojowych. Zagadnienie to nie jest
ostatecznie rozpoznane. Można jednak wskazać w tym
procesie na niejednakową rolę działalności miejskich
ośrodków wytwórczości, rzemiosła, w tym szczególnie
rzemiosła wiejskiego. Otóż zwraca uwagę, że rejony Ma­
łopolski i Śląska, a także w dużym stopniu Wielkopol­
ski miały od średniowiecza utrwalone tradycje rzemieśl­
nicze, a wytwórczość wysokiego standardu docierała rów­
nież na wieś. Natomiast w rejonach późno osiedlonych
zdarza się obserwować właściwą dla podobnych sytuacji
łatwość adaptowania nowych wzorów, przy słabych jed­
nocześnie możliwościach zaspokojenia tych potrzeb ze
strony rzemiosła. Wydaje się, że sytuację tę charaktery­
zuje dobrze poziom kowalstwa artystycznego z jednej
strony na terenie Małopolski i Śląska, a także w wielu
okolicach Wielkopolski, a z drugiej na Mazowszu i częś­
ciowo Podlasiu. Jeśli w pierwszym przypadku nie do
rzadkości należą w X I X w. misterne rozwiązania zdob­
nicze (wykonane technikami takimi np. jak stempelkowa) powstałe w ośrodkach miejskich o utrwalonych tra­
dycjach rzemieślniczych i rozwiniętej konkurencji mię­
dzy poszczególnymi warsztatami, to w drugim przypad­
ku owo pracochłonne zdobnictwo nie jest prawie znane.
Natomiast rozwinęło się powszechnie, i to w ośrodkach
zdecydowanie wiejskich, zdobienie wyrobów kowalskich
prostymi technikami metaloplastycznymi, prowadzące do
swoistej stylistyki rozwiązań plastycznych .
Stwierdzając, że w danym rejonie nie rozwinęła się
jakaś dziedzina ludowej twórczości plastycznej (np. ma­
larstwo na szkle) lub wystąpiła w stopniu stosunkowo
znikomym (w przypadku malarstwa ograniczając się do
pisankarstwa z jednej strony i z drugiej — do malatur
skrzyni wiannej), to znów rozwinęła się nad podziw buj­
nie (jak np. wycinankarstwo), znajdujemy każdorazowo
powiązanie tych faktów ze stanem rzemiosła w tymże
rejonie. Brak rozwiniętej i silnej tradycji usług rze­
mieślniczych dla szerokiego kręgu odbiorców, to zara­
zem natężenie twórczości tak „samorodnej" i spontanicz­
nej jak wycinankarstwo. Natomiast, im bardziej inten­
sywny czy też głębiej sięgający w przeszłość był stan
rzemiosła, tym słabsze nieraz — efekty owej twórczości
„samorodnej', a pełniejsze i bardziej wielostronne po­
wiązania z określonym ośrodkiem twórczości specjali­
stycznej (rzemieślniczej).
Jeśli rozważać wymienione wyżej uzależnienia, jakim
podlegała kultura środowiska ludowego (przede wszyst­
kim ludności chłopskiej) od strony szeroko pojmowanej
tradycji kulturowej, wówczas próba budowania jakiegoś
idealnego wzoru ludowości w sztuce wydaje się niepo­
rozumieniem. Ale bywa, że dzieła z tą sztuką łączone,
dzielone są podobnie jak gatunki i odmiany roślin lub
owadów. Oto rejestr określeń związanych z takim ujmo­
waniem sprawy: „Pełny styl ludowy", „niepełny", „zde­
cydowany", „niezdecydowany", „zgodny z charakterem
kultury ludu", „niezgodny...", „czysty", „nieczysty", „mie­
szanego charakteru", „najbardziej ludowego charakteru",
„nienajbardziej...", „ściśle polski", „nieściśle polski",
„o przewadze stylu ludowego", „prosty styl ludowy", „nie
prosty...", „realistyczna odmiana stylu ludowego", „właś­
ciwy styl ludowy", „nie właściwy...", „najczystszy styl
i charakter ludowy", „rozwinięty...", „nierozwinięty..."
oraz „styl lapidarnego prymitywu" i „bezpośredniego",
„mieszanego charakteru" i „zdecydowanego" .
Zgodnie z takim rozróżnieniem dzieł można oczywiś­
cie wyznaczyć kręgi występowania jakości mniej lub
1S

II. 13. Krucyfiks

(druga strona obiektu przedstawiona
na stronie tytułowej)

Przy próbie poszukiwania odrębności czy też swois­
tości wyrazowych w plastyce ludowej poszczególnych re­
jonów kraju fakty te mają znaczenie decydujące. Albo­
wiem, jeśli kultura ludowa na obszarach strefy pierwszej
mogła rozwijać się pod intensywnym ciśnieniem wzorów
artystycznych sztuki nurtu oficjalnego, to w strefie dru­
giej pozostawała jakby zdana na rozwój samoistny,
w najlepszym razie na oddziaływanie późnych wzorów,
przede wszystkim klasycystycznych, nie zawsze najwyż­
12

16

�II. 14. Chrystus Frasobliwy z 2. pol. X I X w., drewno, wys. 29 cm. Dąbrówka, pow. Ostrołęka. Najczęściej przyj­
muje się, że na terenie Kurpiowszczyzny Chrystus Frasobliwy rzeźbiony był wyłącznie w sukni. Zdarzają się jed­
nak na tym terenie figury przyobleczone tylko w periozonium

13

�II. 15. Wybitnie „regionalny styl" kompozycji krzyża z końca X I X w. Tatary, pow. Ostrołęka. I I . 16. Krzyż kuty
z północnego Podlasia, X I X w.

bardziej zbliżonych do owego idealnego wzorca ludo­
wości. Nie trudno jest jednak wykazać, że to, co wydaje
się nam „ściśle polskie" lub „właściwym stylem ludo­
wym", znane było gdzie indziej już wśredniiowdeczu, peł­
niąc funkcje artystyczne w stosunku do różnych środo­
wisk i warstw społecznych.
Spójrzmy jeszcze na inną stronę uzależnień, jakim pod­
legały poszczególne odłamy ludności chłopskiej na te­
renie kraju. Wiadomo, że do czasu uwłaszczenia w
X I X w. znajdowała się ona w trzech odrębnych ukła­
dach własności ziemskiej: królewskiej, kościelnej (bisku­
piej, klasztornej i in.) oraz szlacheckiej, w tym magna­
ckiej. System powinności pańszczyźnianych w najsurow­
szej postaci występował zasadniczo tylko w dobrach szla­
checkich, natomiast w Królewszczyznach obowiązywały
powinności czynszowe. Jeśli dodamy, że w dobrach koś­
cielnych najkonsekwentniej funkcjonował system oficjal­
nej ideologii religijnej, wówczas uznać należy Królewszczyznę za obszary „tolerancyjne", zarazem korzystające
z nieznanych gdzie indziej swobód społeczno-ekonomicznych.
W literaturze przedmiotu występuje też powszechne
mniemanie, że owe swobody, a nawet w pewnej mierze
przywileje, z jakich korzystała ludność osiedlona w do­
14

brach królewskich, odegrały niezwykle korzystną rolę
w rozwoju kulturowym danej grupy. Wskazuje się też
najczęściej na grupę Kurpiów, którzy w czasach potopu
szwedzkiego zasłynęli jako najśmielsi i najodważniejsi
obrońcy kraju, a do dziś słyną ze wspaniałej, odrębnej
kultury.
Wieloletnie studia nad życiem wsi kurpiowskiej po­
twierdzają to mniemanie, ale zarazem dokładne bada­
nia wykazały, że przywileje, z jakich korzystała ludność
dóbr królewskich, uzyskiwały swój najwyższy walor kul­
turotwórczy w sytuacjach silnych napięć społecznych,
jakie rodziły się w Polsce stanowej, w przypadkach bez­
pośredniej konfrontacji postaw „ludzi królewskich"
i szlachty zagonowej czy szaraczkowej. Mogło to mieć
miejsce przede wszystkim w warunkach stałego sąsiedz­
twa, tak chociażby jak na Mazowszu między Kurpiami
a mieszkańcami Ziemi Przasnyskiej, Łomżyńskiej i Ró­
żańskiej — szlachtą zaściankową. Drobna szlachta pol­
ska — jeden z tak ważnych składników naszej swoistości
kulturowej — wprawdzie nie stała się nigdy „nosicie­
lem" wartości, które łączymy z pojęciem kultury czy
sztuki ludowej, niemniej przez swoją obecność — po­
zycję społeczną, dumną i hardą postawę opiniotwórczą —
odegrała niezwykle istotną rolę w budzeniu ambicji

�twórczych wśród sąsiadującej z nią ludności nie legity­
mującej się rodowodem szlacheckim .
Wszystko co powiedzieliśmy nakazuje z wielką re­
zerwą odnosić się do potocznie funkcjonujących prób
regionalizacji sztuki ludowej w kraju. Zagadnienie to po­
zostaje otwarte. Sądzimy jednak, że nie ma żadnych pod­
staw do swoistego sceptycyzmu w próbach oznaczenia
pewnych ogólnych prawidłowości oraz poszukiwania ko­
relacji odmiennych nieraz zasadniczo zjawisk artystycz­
nych. Wydaje się też, że rozwój badań regionalistycznych, pojawienie się pełnych opracowań monograficz­
nych twórczości artystycznej poszczególnych grup ludo­
wych w kraju pozwoli na wnikliwsze i ostatecznie teore­
tyczne ujęcie owych prawidłowości, które zachodzą mię­
dzy dziełami a życiem — tak jednostki, jak i zbioro­
wości.
Jak już było mówione, nie mamy wypracowanej do­
tychczas w miarę wyczerpującej metody badania odręb­
ności terytorialnych w sztuce. Tym samym trudno jest
niezmiernie kusić się o teoretyczne ujęcie procesu, który
nazwaliśmy na wstępie pulsaeją czy też zmiennością
przestrzenno-czasowych granic występowania określo­
nych cech danej sztuki. Ale jeszcze trudniejsze jest pró­
bowanie określenia samej istoty tego procesu, który ogól­
nie przedstawić by można jako stałą przemianę zależnoś­
ci wewnętrznych pomiędzy poszczególnymi komponenta­
mi danej całości, uznanej za regionalną, odrębną w sto­
sunku do otoczenia. I tak, jeśli np. w okresie od 2. poł.
XIX do początków X X w. obserwujemy pomiędzy dwo­
ma zespołami A i B dosyć zasadnicze różnice na płasz­
czyźnie pewnego rodzaju sztuki zdobniczej (w zespole
A bujny rozkwit np. hafciarstwa, a w zespole B niedo­
rozwój tej twórczości), to już po upływie kilkudziesięciu
lat ten stosunek się zmienia. W zespole B następuje nie­
17

spodziewany wprost rozwój tej sztuki, gdy w zespole A
zanika ona gwałtownie.
Inny przejaw tych prawidłowości, to zmiany w za­
kresie konwencji plastycznych. I znowu odwołując się
do tego samego okresu stwierdzamy, że w zespole A ist­
niał wyrównany poziom umiejętności np. w dziedzinie
rzeźby, gdy w zespole B cieszyły się popularnością pra­
ce wysoko rozwiniętej stylistycznie rzeźby uprawianej
przez specjalistów. Po upływie kilkudziesięciu lat w ze­
spole A można obserwować silniejsze zapotrzebowanie
na taką rzeźbę rzemieślniczą — zawodową, lecz w tym
czasie mało już mającą wspólnego z autentyzmem sztu­
ki ludowej. Natomiast w zespole B zaczynają się poja­
wiać wyjątkowo intensywnie przejawy prac o cechach
jawnie prymitywnych, nie znanych w tej skali w okre­
sie wcześniejszym.
Podobne uwagi nasuwają się przy porównywaniu
przemian światopoglądowych grupy, manifestujących się
przede wszystkim w pełnionych przez dzieła sztuki funk­
cjach.
Wszystkie te przeobrażenia mają tę samą zasadniczo
naturę. Sprowadzają się one do wyczerpania określonego
zakresu potrzeb. Potrzeby nie wypełnione we wczesnym
okresie odzywają się w okresie późniejszym, nieraz ze
wzmożoną siłą. Jest to jak gdyby stałe dążenie do zaspo­
kojenia utajonych potrzeb artystycznych. Można by na­
zwać tę prawidłowość potrzebą rekompensacji albo dą­
żeniem rekompensującym. Zależnie też od trudności w
spełnieniu się owych potrzeb utajonych następuje w sy­
tuacji w miarę sprzyjającej swoista radykalizacja tego
ogólnego dążenia. Taki zresztą sens przeobrażeń w kul­
turze ludowej odkrywamy w stosunku do wszystkich
grup ludności chłopskiej, które po okresie silnych ogra­
niczeń rozwojowych w X V I — X V I I I w. dokonują w

17. Ostatnia wieczerza. Powierzchnia stołu z początku X I X w. Intarsja. Okolice Sanoka. Przejaw twórczości ludo­
wej nie nawiązującej do t.zw. regionalnych cech kultury ludowej. Muzeum w Sanoku

15

��II. 18, 19. Fragmenty obiektu z i l . 17

XIX w., gdy zmienił się system zależności ekonomicz­
nych (uwłaszczenie), owego zdumiewającego aktu pow­
szechnej aktywności we wszelkich dziedzinach twórczoś­
ci artystycznej.

*
Jeśli pominiemy fakt coraz mniejszych szans odtwo­
rzenia procesów kształtowania się tzw. cech regionalnych
w kulturze danej grupy terytorialnej, pozostaną i tak
doniosłe zagadnienia badawcze dotyczące sztuki ludo­
wej. Przypomnijmy tezę A. Kutrzeba-Pojnarowej sfor­
mułowaną w pracy o regionach etnograficznych. Autor­
ka wskazuje na czynniki aktywności poczynań regionalistycznych w różnych krajach europejskich w epoce wcze­
snego kapitalizmu. „Regionalizm jako prąd polityczny
i gospodarczy wyrósł z p r o t e s t u przeciw zbyt raptow­
nym procesom przemian kapitalistycznych. Był próbą ra­
towania minionych wartości; swoistym kompromisem po­
między postępem a cofającą się tradycją historyczną.
Szukano w nim lekarstwa przeciw b e z w z g l ę d n o ś c i ,
z jaką w okresie szalonego wzrostu wielkich ośrodków
przemysłowych i handlowych epoki imperializmu wszyst­
ko, co pozostawało w ich dalszym zapleczu — zwłaszcza
w okresie kryzysu gospodarczego — było skazane na po­
wolny uwiąd. Regionalizm jako prąd polityczny i go­
spodarczy epoki imperializmu przeciwstawiał m a ł e g o

c z ł o w i e k a p r o w i n c j i (podkreślenia moje, J.O.)
z jego doświadczeniami i tradycją historyczną" .
Wydaje się, że tezę tę można rozszerzyć na czasy
najnowsze. Jak wiadomo, w ciągu ostatnich kilkudzie­
sięciu lat odżyły na nowo fascynacje przeszłością, nie
wyłączając z niej owych treści wybitnie regionalnych.
Można by też sugerować, że mimo pozorów, a może dzię­
ki nim właśnie, i dziś w krajach socjalistycznych roz­
wija się w sposób szczególnie dynamiczny ów ruch, od­
powiadający wczesnym prądom regionalistycznym. Spo­
łeczne zagubienie jednostek i grup w swoistym zamęcie
towarzyszącym t.zw. procesom „wiodących" przeobrażeń
kulturalnych i gospodarczych nie omija systemu socjali­
stycznego. Dynamika rozwojowa tego systemu przypo­
mina nieraz swoim impetem, a nieraz nieskoordynowaniem (określenia te są nie najtrafniejsze) procesy towa­
rzyszące narodzinom społeczeństw przemysłowych w naj­
bardziej zaawansowanych pod względem rozwoju kra­
jach Europy. Procesom takim towarzyszy też zazwyczaj
produkcja dóbr kulturowych szczególnego zupełnie ro­
dzaju. Dla ich określenia stworzone zostało niegdyś po­
jęcie tandety, obecnie zaś bubli i chałtury. Pozwala to
rozumieć ową nieodzowną fascynację współczesnymi do­
brami, tymi najwyższego standardu (kult rzeczy), jak też
„muzealnymi", którym — mimo skromnych możliwości
technicznych — przysługiwać może miano wytworów
doskonałych.
1S

17

�18

�II. 21. Diabeł, fragment tatuażu, wyk. w 1967 r. (por. i l . 22). I I . 22. Mężczyzna tatuowany. Twórczość, której nie przysługi
miano „regionalnej", mieszcząca się jednak w terminie „rejon" (rejony współczesnej sztuki ludowej)

W świecie tych dóbr, szczególnie zaś artystycznych,
odnajdujemy swoisty azyl nadziei, niezbędny czynnik op­
tymizmu.
W sytuacji tej nie może pozostać sprawą najistotniej­
szą dla badań i popularyzacji plastyki ludowej skrupu­
latne lokalizowanie terytorialne dzieł oraz usilne regio­
nalizowanie ich cech. Tym bardziej że wartości tych
dzieł pojawiają się dziś niezależnie od tradycyjnych po­
działów terytorialnych kraju, obejmując cały obszar
Polski.
Osobnym zagadnieniem jest podział i korzystanie
z dochodu ogólnonarodowego. Pod koniec lat pięćdziesią­
tych, dzięki decentralizacji gospodarki funduszami, mo­
gły pojawić się realne materialne czynniki dopingu w
inicjowaniu licznych lokalnych przedsięwzięć kultural­
nych. Nieodłączne w takich przypadkach napięcia rywalizacyjne nie pozostały bez wpływu na wyłonienie się
nowych nieraz zupełnie wartości w kulturze ośrodków
prowincjonalnych. Dymarki w Słupi Nowej to jeden
z najbardziej przemawiających przykładów tych tenden­
cji. Podobnie rzecz się przedstawia w przypadkach orga­
nizowania w małych ośrodkach miejskich festiwali ka­
pel i występów artystów ludowych, pochodzących z róż­
nych części kraju. Efektem tego jest gwałtowny rozpad
tradycyjnych koncepcji regionów twórczości artystycz­
nej — pojawienie się ośrodków reaktywowania czy kul­
tywowania tradycji ludowych, rzadziej o charakterze par­
tykularnym, częściej zaś ogólnonarodowym.
Na koniec wypada powiedzieć, że łączenie się dwu od­
rębnych nurtów sztuki — ludowej i elitarnej — pozosta­
je nadal odległą perspektywą rozwojową procesów obej­

mujących zjawiska społeczno-kulturalne w Polsce. Sztu­
ka ludowa zakreśla coraz szersze rejony, czy też coraz
szerszym służy t&gt;dłamom społeczeństwa. Ale nasze szcze­
gólne położenie geograficzne i tradycyjny system war­
tościowania rokują, że większość propozycji sztuki eli­
tarnej — chociażby z zachodnioeuropejskich ośrodków
dyspozycyjnych — będzie u nas swoiście przetwarzana,
służąc rozwojowi konwencji
strywializowanych czy
uproszczonych, a więc mieszczących się w koncepcji roz­
woju sztuki ludowej. Powiedzmy jeszcze, że w progra­
mach rejonizacji twórczości ludowej w kraju zarówno
u reprezentantów etnografii jak i historii sztuki funk­
cjonują nieraz problemy pozorne, jak np. geografia iorm.
Natomiast umyka z pola zainteresowań zagadnienie
zmienności funkcji sztuki ludowej, sposobu jej przeży­
wania, charakteru jej wartościowania na płaszczyźnie
świadomości twórców i odbiorców.

PRZYPISY
1

A. Kutrzeba-Pojinarowa, Zagadnienie regionu w et­
nografii polskiej a współczesne
etnograficzne prace tere­
nowe na obszarze północno-wschodniego
Mazowsza (w:)
Kurpie
Puszcza
Zielona,
Wrocław-Wąrszawa-Kraków

1962, s. 21—33.
Por. J. Chałasiński, Kultura
1968; J. J. Wiatr, Naród i państwo,
2

3

J. Grabowski, Sztuka

i naród, Warszawa
Warszawa 1969.

ludowa, formy i regiony

w

Polsce, Warszawa 1966.
4

Por.

J. Grabowski, Dawna polska rzeźba

ludowa,

Warszawa 1968, s. 11.
Tamże, s. 13.
5

19

�I I . 23. Rysunek na szybie sklepu „w remoncie", wyk. w 1965 r. Warszawa

6

Tamże, s. 13.
' Tamże, s. 6.

8

14

Por. dokumentacja kartograficzna w Bibliotece
Uniwersytetu Warszawskiego.

Por. J. Grabowski, Sztuka

ludowa... s. 390, i l . 300;

tenże, Dawna polska... s. 31—32, i l . 92—93.
J. Grabowski, Dawna polska..., s. 31—32.
9

nusekiewiezowa, Sztuka

10

J. Grabowski, Sztuka ludowa..., s. 392.
Por. K. Piwocki, O historycznej genezie polskiej
sztuki ludowej, Warszawa 1953, s. 31—47; Zakres
poję­
1 1

cia sztuki ludowej, „Pol. Szt. Lud.", R. X X I , 1967, nr 4.
12

Szerzej omawiam te sprawy w pracy:

artystyczna

ludności

-Kraków, 1971.
Por. tamże.
M

kurpiowskiej,

15

Por. R. Reinfuss, J. Swiderski, Sztuka ludowa w
Polsce, Kraków 1960, is. 100—110; A. Jackowski, J. Jar-

Kultura

Wrocław-Warszawa-

ludu polskiego, Warszawa 1967,

s. 491—492.
Wszystkie wymienione określenia pochodzą z: J.
16

Grabowski, Dawna polska...
Por. M. Biernacka, Wsie drobnoszlacheckie na Ma­
zowszu i Podlasiu, Wrocław-Warszawa-Kraków 1966; J.
17

Olędzki, Sztuka Kurpiów,
1 8

A.

Wrocław 1970.

Kutrzeba-Pojnarowa.

Zagadnienie

regionu...

s. 26.

Fot.: autor — il. 1, 2, 4, 7, 8, 10, 14, 15, 21—23; Piotr Barącz — i l . 17—19; Jan Swiderski — il. 12; Sławo] Szynkiewicz — il. 3;
Lech Mróz — il. 13; E . Falkowski — il. 9; Piotr Szacki — i l . 16; reprod. z: P. Galaunie, Skulptura (w:) Lietuvlu Laudles Menas,
Vilnius 1963 — il. 11; rys. Antonina Hass — il. 5, 6, 20. Rysunki pochodzą z: Adam Chmiel, Rzeźnicy krakowscy, Kraków 1930 —

il. 5, 6, 20; F . Kotula, Cechowe znaki i tłoki pieczetne w Muzeum Rzeszowskim, Warszawa 1951 — il. 20; K . Arlamowski, Dzieje
przemyskich cechów rzemieślniczych w dawnej Polsce, Przemyśl 1931 — il. 20.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11443" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11421">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/76225c5fe9fd238a8264562b19f58639.pdf</src>
        <authentication>7dba41ddd670d62931e2d929a7bd7278</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136330">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2455</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136331">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136332">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2279</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136333">
                <text>Reklamowy smak raju: między archetypem a historią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136334">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2, s.73-77</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136335">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136336">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136337">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136338">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136339">
                <text>Reklamowy smak raju:
między archetypem a historią
Dariusz Czaja
Reklama telewizyjna już na dobre zadomowiła się w naszym
życiu codziennym. Tworzy ona istotny fragment otaczającego
nas „pejzażu semiotycznego". Staje się coraz bardziej agresywną
częścią wciąż zmieniającej się ikonosfery codzienności. Pojedyn­
cze kadry, jak i rozwinięte historyjki reklamowe tkwią już
mocno w magazynach naszej pamięci. Reklamowe hasła funk­
cjonują powszechnie w języku potocznym: bądź to jako dosłow­
ne cytaty, bądź jako ich prześmiewcze trawestacje i parodie.
Reklama, jak wiadomo, chętnie odwołuje się do gotowych, już
istniejących wzorców, konwencji, obrazów, symboli, stereoty­
pów. Toteż dziwić może, że etnolodzy tak bardzo uwrażliwieni
i wyczuleni na ich obecność w różnych sferach kultury, w nikłym
jak d o t ą d stopniu zwracali swoją uwagę na twórczość re­
klamową. A przecież nawet niewinnie brzmiący slogan, jak
choćby ten, reklamujący pewną m a r k ę kawy, który przekonuje
nas, że zawiera ona „wszystkie tajemnice A r a b i i " , to gotowy
temat antropologicznego studium.
Mówiąc o reklamie z reguły podkreśla się najmocniej jej
perswazyjny charakter. Wskazuje się na to, że cynicznie żeruje
ona na odbiorcach, wykorzystując utrwalone w ich głowach
skojarzenia oraz językowe i wizualne klisze. To prawda. Ale
reklama reklamie nierówna. Badacze zajmujący się profesjonal­
nie reklamą dostrzegają to wewnętrzne zróżnicowanie komuni­
k a t ó w reklamowych. Zastanawiają się nawet, czy w niektórych
przypadkach mamy do czynienia z perswazją czy ze sztuką.
Ściślej: jeszcze z perswazją czy już ze s z t u k ą . Etnologowi,
przypatrującemu się reklamowym obrazkom nieuzbrojonym
okiem dyletanta, obce jest tego rodzaju hamletyczne rozdarcie.
Nie musi interesować go artystyczny wymiar reklamy, nie musi
też ubolewać nad jej niskim nierzadko poziomem intelektual­
nym. Sfera wartościowania i estetycznej oceny, powiedzmy to
wyraźnie, nie powinna interesować go wcale. T y m natomiast, co
winno zajmować go przede wszystkim jest reklama rozumiana
jako „ t e k s t " kultury. Jako obszar znaczeń. Jako przestrzeń
kreowanych i sugerowanych sensów. Jako drobny fragment
znacznie większej całości historii kultury.
Tak właśnie, z o g r o m n ą intuicją etnologiczną, postąpił Leo
Spitzer w błyskotliwym studium poświęconym amerykańskiej
reklamie. Dostrzegł w niej realizację tego, co w obszarze
niemieckojęzycznym określane jest jako Gebrauchkunst, sztuka
stosowana, użytkowa, należąca do ustalonego p o r z ą d k u co­
dzienności. T y m , co przede wszystkim zaskakuje w artykule
Spitzera, jest przyjęta przezeń postawa. Oto bowiem uznany
filolog, wykorzystujący z powodzeniem swoją metodę exp­
lication de texte przy interpretacji wielkiej sztuki, tym razem
zastosował ją do analizy banalnego plakatu reklamowego. Tak
tłumaczy powody swojej decyzji: „Będę się starał analizować tę
reklamę tak, jak poemat św. Jana od Krzyża albo list Woltera, to
znaczy w s p o s ó b nieuprzedzony. Wierzę bowiem, iż ten typ
sztuki, choć jego ranga jest bez p o r ó w n a n i a niższa niż ranga
tekstów zazwyczaj analizowanych przez badaczy, także tworzy
'tekst', w którego słowach, chwytach literackich i rozwiązaniach
graficznych kryje się duch naszego czasu i narodu - a więc sens,
który jest niewątpliwie unmittelbar zu Gott. K t o chce zrozumieć
współczesność, musi zrezygnować z niechętnej lub wyniosłej
1

2

wobec niej postawy. Współczesność zaś zasługuje na refleksję
w nie mniejszym stopniu niż przeszłość." Św. Jan od Krzyża
i reklamowy obrazek - oto miara mentalnego przełomu!
Przedmiotem zainteresowań Spitzera stał się plakat reklamu­
jący kalifornijskie p o m a r a ń c z e marki „Sunkist". Z wirtuozerią
analizuje on chwyty poetyckie (tak - poetyckie!) zastosowane
w towarzyszącym wizji plastycznej sloganie reklamowym
( „ F r o m the sunkist groves o f California. Fresh for you"),
umieszczając je na tle nie stroniącego od przesady języka poezji
barokowej. Odkrywcze uwagi poświęca znaczeniu zaimka „yo u " („choć znaczenie takie może się k o m u ś wydać urojeniem,
a p r ó b a jego uchwycenia zajęciem j a ł o w y m " ) , który tak często
pojawia się w tekstach reklam, wiążąc go, między innymi,
z językiem kazań w kościele protestanckim, z formą bezpośred­
niego, personalnego i zarazem bezosobowego - angielski wyko­
rzystuje tu znakomicie dwuznaczność zaimka „ y o u " - zwracanie
się do wiernych. Wykazuje podobieństwo szczególnego sposobu
eksponowania głównego obiektu reklamy (w analizowanym
plakacie była to gigantyczna, umieszczona na pierwszym planie,
szklanka z sokiem p o m a r a ń c z o w y m na tle gór - układ rażący
brakiem proporcji) do techniki średniowiecznego obrazowania,
z właściwą jej perspektywą ideową, a nie linearną - zgodną
z prawami widzenia. D o sztuki średniowiecznej odnosi również
chwyt opierający się na powtarzaniu w celach dydaktycznych
podstawowego motywu (w plakacie był to motyw pomarańczy,
którego wizualnym wyrazem stał się pojawiający się czterokrot­
nie kolor pomarańczowy).
3

4

W ostatniej odsłonie artykułu, znakomity filolog pokazuje
zakorzenienie analizowanego plakatu reklamowego, ale i re­
klamy jako zjawiska, w kulturze amerykańskiej: „ R e k l a m a jest
bowiem dziełem Ameryki; tu się ukształtowała, tu rozwinęła
i osiągnęła nie znaną gdzie indziej intensywność." W istocie;
reklama jest ubocznym produktem kapitalizmu pojmowanego
nie tylko jak struktura ekonomiczna, ale przede wszystkim jako
formacja ideowa. Odwołując się do klasycznych prac Webera
i Troeltscha, odsłania Spitzer kalwińsko-deistyczny podkład
działalności reklamowej. Wskazuje na istotny dla niej kom­
ponent protestanckiej proweniencji: „mentalność kaznodziejs­
k ą " , z jej przekonaniem o tlącej się w każdym iskrze rozumu,
którą wystarczy jedynie pobudzić, aby pouczona jednostka pięła
się k u coraz wyższym piętrom doskonałości. Dysponent reklamy
przywdziewając szaty kaznodziei wskazuje drogę. Konsument
zaś, przyjmując rolę napominanego wiernego, zmierza w stronę
regularnie obiecywanego szczęścia.
5

Pełną erudycyjnych uwag analizę Spitzera, przypominam na
wstępie tych rozważań z trzech p o w o d ó w . 1° - filologiczna
w punkcie wyjścia metoda znakomitego uczonego, w trakcie
drobiazgowych analiz niepostrzeżenie przechodzi w lekturę
znaczeń do złudzenia przypominającą postulaty przypisane
wcześniej podejściu etnologa, m o ż n a by nawet p o t r a k t o w a ć ją
jako modelową ich realizację. 2° - wskazuje ona dowodnie, że za
pozbawionym większego sensu „ t e k s t e m " reklamowego plaka­
tu, tkwią wcale poważne treści. 3° - temat główny analizy
Spitzera - plastyczna, ale i retoryczna wizja ziemskiej szczęśliwo-

73

t

�ści - będzie również motywem centralnym analizowanych dalej
reklam.
Stwierdzenie, że reklama kreuje świat szczęścia nie jest
zapewne tezą przesadnie odkrywczą ani nazbyt kontrowersyjną.
Interesujące jest natomiast to w jaki sposób reklamowy komuni­
kat tego dokonuje, jakich środków używa, do jakich obrazów
i skojarzeń odwołuje się w dziele stworzenia wizji doskonałości.
Sięgnijmy zatem do paru przykładów wybranych ze standar­
dowej telewizyjnej oferty, tych, które realizują - każdy na swoją
modłę - podstawowy imperatyw reklamowej twórczości.
Oto soczyście zielona trawa. W tle, zraszany deszczem leśny
zagajnik miękko zlewający się z kolorem podłoża. W takiej
scenerii znalazły się. zastygłe w pozycji „ p o m n i k o w e j " , dwie
marmurowe figury. Postać kobieca i męska. Na razie nic o sobie
nie wiedzą. Po chwili na wyciągniętą k a m i e n n ą dłoń kobiety
zaczyna łagodnie spływać zielonkawy płyn. Ręka ożywa,
a w ślad za nią cały posąg, jakby na prośbę niewidocznego na
ekranie Pigmaliona. Marmurowe ciało posągu przechodzi pra­
wie niepostrzeżenie w lśniące kroplami wody ciało kobiety. Po
k r ó t k o trwających ablucjach wręcza ona kuszącym ruchem
opakowanie płynu, nieświadomemu swej roli w tej scenie
uwodzenia, kamiennemu mężczyźnie. (Czyżby Galatea i Ewa
w jednym?) K o ń c o w y napis: „ N o w y Palmolive - balsam pod
prysznic". I tu suspens: nie wiemy bowiem co stało się dalej.
Możemy jedynie domyślać się finału tej niedopowiedzianej do
końca historii. Zaklęty w kamień mężczyzna powtórzył zapewne
wyczyn swej posągowej towarzyszki i ożywszy, obmył swe ciało
w ożywczym balsamie. Po czym żyli długo i szczęśliwie...
Otoczenie w jakim pojawia się kamienna para przypomina
pejzaże Poussina. Jeden z jego obrazów Wiosna albo Raj ziemski
przedstawia nagą parę zatopioną w zielonych zaroślach. To
klasycystyczny pejzaż idealny. Obrazy Poussina - to ciekawy
przykład przenikania idei pomiędzy różnymi dziedzinami sztuki
- zalecane były jako wzorcowe dla powstającego w X V I I I wieku
ogrodu angielskiego. Pojawił się on jako reakcja na sfor­
malizowany, rażący przesadną geometryzacją przestrzeni i wizu­
alnym wyrachowaniem ogród francuski. Ogród angielski starał
się możliwie wiernie naśladować naturę. Jego projektodawcy
starali się połączyć „sztukę Boga" j a k ą była dla nich natura
z ingerencją człowieka. Jeden z entuzjastów tego stylu ogrodo­
wego, francuski poeta Delille zalecał - co dla nas interesujące
- by nie przeładowywać ogrodu budowlami, doradzał nato­
miast, aby eksponować posągi antyczne. Trudno się dziwić:
klasycyzm z nabożeństwem odnosił się do wszelkich starożytno­
ści. Nie przypadkiem wskrzeszono wówczas jedno z ważniej­
szych antycznych wyobrażeń: mit złotego wieku. Poussin malu­
jąc swoje płótna miał w pamięci Wergiliuszową Arkadię, krainę
obfitej roślinności, wiecznej wiosny i nieustającego czasu miło­
ści. Oto fragment I V eklogi - apostrofa do boskiego dziecka,
które jest obietnicą mającego ponownie nadejść złotego wieku:
6

„Bluszcz pełzający swobodnie, nard rozkwitły, radosne
Akanty i nenufary - to będą pierwsze podarki,
Które, c h ł o p c z y k u , przyniesie ci ziemia, pługiem nietknięta.

I nieco dalej:
... K w i a t ó w ł a g o d n o ś ć otuli twoją kołyskę,
A w ą ż zdradziecki przepadnie i uschną zioła trujące,
I wszystkie łąki napełni w o ń asyryjskich b a l s a m ó w . "

7

W naszym obrazku reklamowym, będącym połączeniem
fragmentu angielskiego ogrodu z poussinowskiem pejzażem
arkadyjskim, nie odnajdziemy nawet cienia melancholii, tej
elegijnej zadumy, która stała się udziałem pasterzy ze słynnego
obrazu Poussina, pochylających się nad grobowcem z inskryp­
cją, tak wnikliwie zinterpretowaną przez Panofskiego. Cóż,
kiedy ciało wchodzi pod prysznic, nie ma czasu na myśli
o przemijaniu; jego świadomości nie dosięga, najzupełniej
niestosowne w tym miejscu - „et in Arcadia ego".
8

74

To jednak nie natura jest głównym obiektem reklamy „Palmolive", ale właśnie ciało. Ciało zmienione w posąg, aby
unaocznić dokładniej cel przebywania pod prysznicem z konser­
wującym balsamem w dłoni. Po umyciu w balsamicznym płynie
nasze ciało pełne wad i niedostatków stanie się gładkie, lśniące,
proporcjonalnie zbudowane jak antyczna rzeźba. Powiedzmy
mocniej: zmieni się w dzieło sztuki, w obiekt odporny na
destrukcyjne działanie czasu. Interesujące, że rzeźba antyczna
(lub ściślej: przedmiot, który j ą imituje) bądź jej fragment stają
się w reklamie wręcz synonimem sztuki ucieleśniającej nie­
przemijającą i dotykalną doskonałość. R e k l a m ó w k a jednej
z firm elektronicznych informuje, że „Finlux to więcej niż
telewizor, to dzieło sztuki", a w ekranie jednego z pokazywanych
odbiorników pojawia się głowa bliżej nieokreślonego, greckiego
(?) posągu. Użycie w reklamie sławiącej powaby ciała rzeź­
bionych postaci daje i ten efekt, że przywołuje na mocy
mechanicznych skojarzeń cały zestaw zgranych, pseudopoetyckich p o r ó w n a ń i metafor - „alabastrowa s k ó r a " , „posągowa
piękność" itp. - co pozwala wzmocnić jeszcze od strony
językowej siłę rażenia obrazowego komunikatu.
Reklama balsamu „Palmolive" przypada na moment w his­
torii ciała szczególny. Oto bowiem współczesne ciało stało się
obiektem, niespotykanych na tak o g r o m n ą skalę w ubiegłych
wiekach, zabiegów odmładzających, konserwujących, pobudza­
jących jego witalność. Ciało zmieniło się w przedmiot kultu.
Z niezliczonych salonów piękności, gabinetów chirurgii plas­
tycznej, sal masażu rozlega się, zwielokrotnione o g r o m n ą liczbą
poddawanych zabiegom ciał, wołanie: „Verweile doch! D u bist
so Schón!" Współczesne ciało Faustem podszyte już wie, że
starzenie się nie musi być frustrującą koniecznością, ale że zdając
się na osiągnięcia medycyny i przemysłu chemicznego można
skutecznie o tym, wydawać by się mogło nieuchronnym, proce­
sie zapomnieć. Starość została usunięta z wyobraźni zbiorowej.
Nie przystające do faustycznych aksjomatów współczesności
zwiotczałe ciała straszą już tylko w domach spokojnej starości.
W świecie kultury masowej króluje młode, najlepiej nagie
i jędrne ciało: „Młodości wiecznie naga! Nagości wiecznie
młoda!".
Posągowe ciało z reklamowego obrazka staje się obiektem
pożądania. Reklama dowodzi przy tym, że odległość między
ciałem rzeczywistym a ciałem idealnym rozciąga się co najwyżej
na wyciągnięcie ręki. Tej ręki, która w naszej reklamie skrapia
ciało balsamem. Wystarczy tylko chcieć a ciało poddane nacis­
kowi woli zmieni się w marmurowe bóstwo wiecznie kwitnące
i młode jak arkadyjska roślinność. Interesujące, że tę jedną
z głównych obsesji współczesności, reklama „Palmolive" umie­
szcza w starych, antyczno-klasycystycznych dekoracjach.
Przejdźmy do kolejnego przykładu. Naga para skryta w gałę­
ziach drzew. Kobieta sięga po rosnące na jednej z nich jabłko.
Nagle blask oślepia jej oczy i kieruje wzrok w stronę zwiniętego
na dachu samochodu, mieniącego się kolorami, węża. I wówczas
spostrzegli oboje, że pojazd, który stał przed nimi był lśniący
i piękny. I nie ociągając się podążyli w jego kierunku. I z pro­
miennym wzrokiem, zdumieni nagłym ciała odzianiem, pewnie
ruszyli przed siebie. W chwilę później m k n ą już szosą na tle
surowej nadmorskiej przyrody. K o ń c o w y napis: „ R e n a u l t Clio
- prosto z raju".
Tym razem identyfikacja otoczenia, w którym pojawiają się
nagie postacie nie nastręcza większych trudności. Obecność
takich rekwizytów jak jabłko i wąż nie pozwala wątpić, że
znaleźliśmy się w rajskim ogrodzie - Edenie, zaś pozbawione
zrazu tożsamości nagie stadło, okazuje się p a r ą biblijnych
prarodziców. Tekst sloganu, jakby niedowierzając naszej kom­
petencji, z łopatologiczną precyzją komentuje oglądany obraz.
Na tle licznych reklam samochodów, ta odróżnia się niekonwencjonalnością. Bo zauważmy: gdy inne roztkliwiają się nad

�zaletami pojazdu - „piękno i wewnętrzna siła" (Ford Mondeo),
„młoda, zgrabna, p i ę k n a " (Ford Fiesta), „trwały, silny, bez­
pieczny" (Volkswagen Golf), „ n o w e poczucie swobody" (Ford
Escort) - to reklama Renault Clio kładzie kres temu wielosłowiu. Nie mnoży się tu przymiotników, nie korzysta z per­
swazyjnej mocy superlatywu, ale jednocząc słowo z obrazem
powiada się po prostu: ten samochód został stworzony na obraz
i podobieństwo boskiego prototypu. W tej sytuacji wszelkie
epitety stają się zbędne, p r o w a d z ą bowiem do tautologii. Gdzie
pojawia się doskonałość, tam milknie słowo. Samochód, który
wyjechał prosto z raju, na mocy definicji - rajski być musi.
K a ż d a inna możliwość jest wewnętrznie sprzeczna. Renault Clio
spadł na ziemię wprost z nieba idei i to nie on ma dorównywać
innym pojazdom, ale sam jest miarą doskonałości i wzorcem do
naśladowania. Wychwalanie zalet kolejnego modelu Renault,
zamiast zjednywać nabywcę, mogłoby go jedynie zniechęcić:
któż bowiem i po co zachwala ideał (czyżby nie był taki
idealny?). Ideał wystarczająco reklamuje się sam.
Powróćmy do naszego obrazka. Historia w nim opowiedziana
jest skrótowym, sprowadzonym do niezbędnego minimum
powtórzeniem biblijnego dramatu kuszenia. Skrótowym, ale
równocześnie strawestowanym i zubożonym, a w dodatku
z całkowicie zmienioną w epilogu wymową. Przede wszystkim
nie jest to żaden dramat, ale raczej komedia z happy endem.
Piknikową zgoła atmosferę reklamowej opowieści podkreśla
obecność węża, rodem z disneyowskich animacji. Stracił on
całkowicie swoje cechy demoniczne. Przeciwnie: filuternie mru­
ga okiem i ociągając się niczym niesforny pies, w ostatniej chwili
wślizguje się na tylne siedzenie samochodu. „ A d a m " i „ E w a " , co
prawda dają się skusić (czyż reklama nie jest współczesną formą
kuszenia?), jednak nie krągłym jabłkiem, ale połyskującym
karoserią samochodem. Dalej następuje zdumiewająca, zwłasz­
cza na tle późniejszego odwrócenia, analogia z biblijnym mitem.
Wchodząc bowiem do samochodu, uległszy pokusie, reklamowi
„ p r a r o d z i c e " zostają ku swemu zaskoczeniu ubrani w szykowne
stroje. Przejście od naturalnej niewinności do stechnicyzowanej
kultury znalazło swój obrazowy ekwiwalent. U b i ó r uwydatnia
tę radykalną przemianę. W tym punkcie reklama w miarę
wiernie odtwarza biblijny wzorzec. Nie m o ż n a tego powiedzieć
o scenie końcowej. O ile biblijna sekwencja kończy się nieod­
wołalnym i bezpowrotnym wygnaniem z rajskiego ogrodu, o tyle
reklama dokonuje w t y m miejscu znaczącej inwersji. Wyjazd
z raju nie jest tu karą za chwilę słabości, ale wydaje się raczej
nagrodą, czymś w rodzaju „medalu za o d w a g ę " . Ubrana para
z wdziękiem i radością, bez skruchy opuszcza Eden, by tuż za
jego rogatkami docisnąć pedał gazu „ d o dechy". Ż a d e n też
miecz ognisty nie zagradza i m drogi powrotnej. Ale po cóż
wracać? Świat jest piękny i szeroki, a samochód został dany po
to, aby tę nowo p o d a r o w a n ą przestrzeń uczynić sobie p o d d a n ą .
Jak rozumieć bliżej relację pomiędzy biblijną opowieścią
a reklamową historyjką? Na czym polegałyby dokładniej ich
niebezpieczne związki, co je łączy, a co dzieli? Ricoeur, w zna­
nym studium poświęconym charakterystyce symbolu, oddziela
tę strukturę znaczącą od znaku, następnie od alegorii a w końcu
pokazuje jej związek z mitem. Co dla nas interesujące, w tym
ostatnim przypadku sięga po znaną nam już biblijną opowieść:
„ M i t będę traktował jako rodzaj symbolu, Symbol rozwinięty
w formie opowieści artykułującej się w czasie i przestrzeni, które
nie dadzą się przyporządkować czasom i przestrzeniom znanym
z geografii i historii wedle wymogów metody krytycznej; na
przykład 'wygnanie' jest pierwotnym symbolem ludzkiego wy­
obcowania, lecz historia wypędzenia Adama i Ewy z Raju jest
mityczną opowieścią drugiego stopnia, wprowadzającą osoby,
czas, miejsce, bajeczne epizody" . Zbigniew Benedyktowicz
w artykule prezentującym nową, oryginalną perspektywę spoj­
rzenia na stereotyp, odwołuje się do analiz Ricoeura, do
9

10

poczynionych przez niego r o z r ó ż n i e ń . Proponuje by roz­
ważane zwykle osobno zjawiska: symbol i mit z jednej strony
oraz stereotyp z drugiej, p o t r a k t o w a ć w jednej płaszczyźnie,
zbliżyć je do siebie, nie zacierając przy tym różnic między nimi.
Stereotyp byłby w jego rozumieniu „ o d w r ó c o n y m symbolem",
„mitem o odwróconych i uproszczonych proporcjach", wyob­
rażeniem płaskim i nieskomplikowanym, zachowującym jednak
więź z symbolem i opowieścią mityczną. Byłby symbolem, tyle że
wtórnie zracjonalizowanym. To, co w micie i symbolu jest tajem­
nicze, irracjonalne, głębokie, w stereotypie zostaje wyjaśnione,
przełożone na pojęcia, zracjonalizowane. By obrazowo unaocz­
nić podobieństwa i różnice między symbolem i mitem a stereoty­
pem, sięga Benedyktowicz do Historii Jakubowych Manna, do
sceny, w której Józef opowiada przed faraonem historię swego
ojca. Wskazuje przy t y m na dwa równolegle stosowane przez
Manna sposoby narracji, w których dominuje albo „czas
przeżywania" albo „czas opowiadania". „I oto dzieje, pełne
dramatyzmu, którego przed chwilą byliśmy świadkami (dzieje
składające się na tradycję plemienną Józefa, opowiedziane
w 'czasie przeżywania' w pierwszej części tej opowieści), historia
podstępnego uzyskania błogosławieństwa przez Jakuba, jego
ucieczki przed gniewem Ezawa, pierworodnego brata, któremu
to błogosławieństwo przysługiwało, ulega tu skróceniu do
anegdoty o tym 'jak to gładki oszukał kosmatego'. W tym
uproszczającym stereotypie odwróceniu uległy proporcje. To, co
mit przedstawiał jako pełne grozy, napięcia, dramatyzmu i po­
wagi, przedstawia się tu jako żart, facecję, b a j k ę . "
Podobnie rzecz się ma w przypadku naszej historyjki re­
klamowej. Zamiast pełnej napięcia i powagi opowieści biblijnej,
widzimy „rozmienioną na drobne", o b r ó c o n ą w obrazkowy
żart, zracjonalizowaną i łatwo czytelną anegdotę. W miejsce
tajemniczej i niejasnej sceny kuszenia ,mamy jej oleodrukową
replikę. Następuje również, wspomniane wcześniej istotne od­
wrócenie: biblijny upadek, wygnanie z Raju, przyjmują postać
radosnego happy endu. Trudno o lepszy przykład obrazujący
nazwanie stereotypu „mitem o odwróconych i uproszczonych
proporcjach". Ten obrazowy stereotyp, mimo banalizacji
i uproszczeń zachowuje więź z archetypowym wzorcem, który
usiłuje imitować.
I trzeci przykład. Zdjęta z lotu ptaka turkusowa plama lekko
falującego morza. W jej środku zielono kwitnąca wyspa. Spoś­
ród traw wyrastają wysmukłe palmy. Promieniejący tężyzną
fizyczną młodzieniec (domyślamy się: krajowiec) nurkuje w wo­
dny przestwór. Po czym wynurza się za moment ze zdobytą
muszlą, którą ofiarowuje młodej ciemnoskórej kobiecie. W za­
mian za to otrzymuje na liściu batonik „ B o u n t y " . Najwyraźniej,
w tej mało może wyrafinowanej, bezpośredniej wymianie towa­
rowej, zadzierzgnięta zostaje przyjaźń. Kolejny kadr: odcięta
z drzewa kokosowa kula spadająca na ziemię rozpada się na
dwie lśniące miąższem połowy. W chwilę później Piękność
o ciemnej karnacji w półuśmiechu pogryza czekoladowy baton.
Napis-pointa: „Bounty - smak Raju". The End.
Ta egzotyczna historyjka jest może najciekawsza z analizowa­
nych reklam. Operuje bowiem nie tylko warstwą wizualną, ale
również szczególnie d o b r a n ą nazwą, a nawet niesie z sobą, co
zobaczymy zą chwilę, historyczną anegdotę.
Najistotniejszym elementem ikonograficznym tej filmowej
opowiastki jest zjawiająca się na samym początku, już w pierw­
szym kadrze - wyspa. Wyspa zajmuje ważne miejsce w naszej
wyobraźni symbolicznej. „Pewne przedmioty - odnotowuje
Czesław Miłosz - dzięki ich 'podziemnym' związkom z cechami
ludzkiej natury, zyskują nad człowiekiem władzę niemal magicz­
ną, wchodzą jako wyrazy do potocznego słownika, służąc do
nazywania zatajonych pragnień. Powiedzieć: 'wyspa' - to rów­
nocześnie powiedzieć: oddzielenie od reszty ziemi t r u d n ą do
przebycia przeszkodę, ale przeszkodą, która jest przezroczysta,
11

12

75

�błękitna i nie stanowi zapory dla wzroku. Wyspa oznacza
bezpieczeństwo jej mieszkańców od walk, sporów i wojen
pozostałej ludzkości. Ten brak zagrożenia, tak właściwy wszel­
kiej legendzie o szczęściu, czy to będzie 'raj' biblijny, czy 'złoty
wiek' przeniesiony poza historię, rozpoczynający 'Metamor­
fozy' - jest istotną cechą wyspy, tak jak przedstawia się ona
wyobraźni dziecka (nauczyciel ani rodzice nie zdołają nas j u ż
dosięgnąć - ulubione marzenia w czasie lekcji), tak, jak przed­
stawiała się w wyobraźni różnych epok ('wyspy szczęśliwe',
wyspa Utopia).
M o ż n a też przypuścić, że wyspa wprowadza w inne pojęcie
czasu, niż czas w jakim normalnie żyjemy. Człowiek ujmuje czas
za p o m o c ą obrazów przestrzeni (czas płynie, 'odcinek' czasu,
duży 'obszar' czasu), widzi czas jako pewien płynny fluid,
unoszący się nad ziemią. Wykrawając wyspę z lądu, otaczając
ją błękitem morza, jest skłonny, drogą wielu dziwnych i pięk­
nych błędów, odciąć jej czas od lądowego czasu, n a d a ć jej
inny czas, jak nadaje jej inne od lądowych prawa i przywi­
leje."
Niezwykle precyzyjnie wydobywa Miłosz odruchowe skoja­
rzenia i obrazy związane ze słowem wyspa. W wyobraźni
zbiorowej funkcjonuje ono jako metafora rajskiej rzeczywisto­
ści. Przez długie stulecia od antyku po Kolumba mit wysp, na
których lokalizowano raj ziemski był jednym z bardziej żywych
i kulturotwórczych wyobrażeń Europejczyków. Ale, co ciekawe
mit ten przeżył w licznych przebraniach nawet demistyfikujący
okres odkryć geograficznych. „Wyspy i nowe ziemie długo
jeszcze zachowały charakter mityczny, nawet wtedy gdy geo­
grafia rozwinęła się jako nauka. 'Wyspa szczęśliwych' przeżyła
Camoesa, przetrwała wiek oświecenia, romantyzm i nie straciła
swej roli również w naszych czasach. Ale wyspa mityczna nie
oznacza już raju na ziemi; jest ona wyspą miłości (Camoes),
wyspą 'dobrego dzikusa' (Daniel Defoe). Wyspą Euthanasiusa
(Eminescu) lub wyspą 'egzotyczną', krainą snów, pełną ukryte­
go piękna, wyspą wolności, jazzu, doskonałego wypoczynku,
idealnych wakacji, wycieczek luksusowymi statkami, do których
człowiek nowoczesny wzdycha pod wpływem mirażu literatury,
filmu lub po prostu własnej fantazji. Funkcja krainy rajskiej,
uprzywilejowanej, pozostała ta sama: zmieniła się i przesunęła
jedynie jej semantyczna waloryzacja począwszy od raju ziems­
kiego (w znaczeniu biblijnym) aż do raju egzotycznego, o któ­
rym marzą w s p ó ł c z e ś n i . "
By się o tym przekonać nie trzeba zaglądać do reklamowych
prospektów biur podróży, wystarczy sięgnąć do pierwszego
z brzegu popularnego tygodnika. Oto wyniki uzyskane na
podstawie wyrywkowej lektury pisma „Twój weekend":
„Kiedy słyszysz wzywający cię głos natury, szukasz rajskiej
wyspy, masz w kieszeni pieniądze to bezzwłocznie wyruszaj na
Antiguę. Przez cały rok świeci tu słońce. To prawdziwy raj na
ziemi!" (nr 8:1992)
„Określana jest mianem najpiękniejszej wyspy Azji. Phuket
- tropikalny eden na Morzu A n d a m a ń s k i m . " (nr 11:1992)
„ D l a wielu Barbados, najbardziej na wschód wysunięta
wysepka archipelagu Małych A n t y l i , jest prawdziwym rajem:
Karaiby najczystszej jakości (...) Sezon na Barbados trwa
nieprzerwanie przez cały r o k . " (nr 10:1992)
Dołączone do reportaży zdjęcia unaoczniają, że słowo nie
kłamie: lazurowe morze, piaszczyste plaże, „ d y ż u r n e " palmy
i słońce nigdy-nie-zachodzące... Nawet te m a ł o znane wyspy (nie
wspomnieliśmy bowiem słowem o Bermudach, Seszelach, Majo­
rce, Hawajach, Wyspach Kanaryjskich) okazują się o d m i a n ą
jakiejś jednej, istniejącej na kształt platońskiej idei, rajskiej
Pra-wyspy obejmującej stały zestaw elementów. Zmieniają się
jedynie ich nazwy, istota pozostaje ta sama. M o ż n a odnieść
wrażenie jak gdyby autorzy cytowanych artykułów odpisywali
od siebie. Ale prawdopodobniejsza wydaje się inna ewentual­
13

14

76

ność: to nie oni mówią słowami, ale słowa nimi mówią. I może
zamiast dopatrywać się w tych tekstach realizacji jednego ze
strukturalistycznych aksjomatów, warto dostrzec jak funkc­
jonuje w nich, zdeterminowana kulturowo sztanca wyobraże­
niowa, której wyrazem jest językowa klisza.
Istotnym składnikiem reklamowanego produktu jest jego
nazwa. I m bardziej wypakowana znaczeniami, tym ma większą
nośność. Toteż autorzy reklam uciekają od pojęć-abstraktów,
sięgają natomiast po słowa obciążone tradycją religijną, materią
historyczną, literaturą, do słów nasyconych sensem symbolicz­
nym. Oto wypowiedź Petera Carlberga, dyrektora marketingu
w jednej z zachodnioniemieckich agencji reklamowych: „Dla
fachowca od reklamy komunikacja symboliczna jest ważna, bo
mówi wiele przy pomocy niewielu znaków. Ponieważ wiele
symboli religijnych spełnia ten warunek, chętnie do nich sięga­
my. (...) Dlaczego proszek do prania nazywa się Ariel? Właściwie
tego nie wiemy. Gdybyśmy dzisiaj przeprowadzili odpowiednie
badania, dowiedzielibyśmy się, że Ariel to nazwa proszku do
prania. Przed dwudziestu laty p o w a ż n a większość ludzi wy­
kształconych powiedziałaby, że chodzi o szekspirowskiego elfa,
być może byliby wśród nich i tacy, którzy potrafiliby powiedzieć:
to jest starotestamentalne imię i oznacza Lwa Bożego. To jest
działanie dwustronne: taka nazwa jest n a ł a d o w a n a często wcale
nie uświadomionym znaczeniem, następnie znajduje zastosowa­
nie w reklamie i staje się (na pozór) już tylko tym, czym jest
w reklamie. Symbole (...) przekształcają się wtedy i działają także
w odwrotnym k i e r u n k u . "
Słodki nasz batonik z rajskiej wyspy nosi gęstą od znaczeń
nazwę - „ B o u n t y " . W angielskim, pole znaczeniowe tego słowa
rozciąga się od szczodrości, hojności przez zasiłek, dodatek do
daru. Znakomicie podkreśla ono i dopowiada obecną już
w sferze wizualnej ideologię produktu. Oto prawdziwy dar
hojnej i szczodrej natury, która nie szczędząc swych sił ofiarowu­
je nam to, co ma najlepsze: kokosowy baton. Istotny jest tu
akcent położony na tej „samodzielnej" pracy natury, która bez
pomocy przemysłu przetwórczego sama przemienia kokosowe
kule w otulony warstwą czekolady kokosowy farsz. Oczywiście
0 czekoladzie, którą oblany jest przetworzony kokos producent
reklamy taktownie zmilczał. To zrozumiałe: czekolady nie rosną
przecież na drzewach.
Ale „ B o u n t y " to również nazwa słynnego statku dowodzone­
go przez kapitana Williama Bligh, który wraz z załogą podjął
w roku 1788 wyprawę na Ocean Spokojny. N a południowy
wschód od Nowej Zelandii odkrył on grupę wysp (ok. 180°),
którym n a d a ł nazwę swego statku. Wyprawa ta zapisała się
w historii podróży dwoma przede wszystkim faktami: buntem
załogi przeciwko surowej dyscyplinie narzuconej przez kapitana
oraz swawolnymi poczynaniami marynarzy na wyspie Tahiti
podczas jednego z postojów statku. W 1823 wychodzi poemat
Byrona Island osnuty wokół opowieści sławiących rajsko-idylliczną atmosferę T a h i t i . Od tego momentu Tahiti
rozpoczyna swoje istnienie w historii i zaczyna oznaczać to, co
w wyobrażeniach potocznych znaczy do dzisiaj: kobiety, wino,
cytrusy i śpiew, łagodny powiew bryzy o skacowanym poranku
oraz tajemniczy urok bujnej natury. Kilkadziesiąt lat później
Gauguin wybierze się na Tahiti w poszukiwaniu krainy nie­
tkniętej przez czas i cywilizację. Jedna z popularnych biografii
Gauguina (pióra Francoise Cachin) nosi tytuł Gauguin. Quest
for Paradise, który dobrze oddaje cel jego poszukiwań. I to nic,
że już dla francuskiego malarza Tahiti okazało się cieniem
rajskiej krainy. M i t y i wyobrażenia zbiorowe żyją swoim życiem,
odporne na empiryczną weryfikację. A zatem i od tej strony
nazwa batonika spełnia swoją funkcję, wskazując na istotne
1 przysługujące mu „ n a t u r a l n i e " właściwości. „Geniess ein Stiick
vom Paradies" - zachęca napis na opakowaniu, które powtarza
elementy ikonograficzne telewizyjnego obrazka. Z każdym
15

16

�kęsem „ B o u n t y " , rozcierając smak raju na podniebieniu, zbliża­
my się do czystej, niewinnej, nietkniętej ręką człowieka, szczod­
rej natury.
Analizowane przykłady, każdy na swój sposób, p r o w a d z ą nas
do królestwa superlatywu i krainy szczęścia. Raz będzie to
Arkadia, innym razem Eden, jeszcze innym razem jedna z Wysp
Szczęśliwych. Charakterystyczna jest łatwość z j a k ą m o ż n a
osiągnąć rajską przestrzeń. Anioł z ognistym mieczem nie stoi
już na straży ogrodu, nie trzeba p o k o n y w a ć drogi najeżonej
niebezpieczeństwami ani też zwyciężać potwora strzegącego
świętego miejsca. Wystarczy tylko kupić balsam pod prysznic
lub czekoladowy batonik z kokosem (wersja dla gawiedzi) albo
nabyć s a m o c h ó d (wersja dla krezusów) by cieszyć się wiekuis­
tym szczęściem. Marzenia o ziemskim raju nie zniknęły nagle
z ludzkiej wyobraźni. Zmieniły jedynie medium i odrodziły się
w miejscu j a k najbardziej stosownym dla stechnicyzowanej,
nasyconej telewizyjnym obrazem współczesności. Paradoksem
jest przy tym, że kultura współczesna używa matryc wyob­
rażeniowych o prastarej metryce by zachwalać jedne z najbar­
dziej emblematycznych dla niej zjawisk: ciało, s a m o c h ó d i natu­
rę. Te trzy ultranowoczesne „ o d k r y c i a " prezentowane są przy
użyciu archaicznych form i obrazów. Oleodrukowe obrazki

reklamowe zachowały przy tym pamięć swoich odległych wzo­
rów, nawet wtedy gdy ich autorzy sami o t y m nie wiedzą.
Nietrudno dostrzec j a k spod grubej warstwy werniksu po­
krywającej obrazowy stereo-typ, przeziera głębsza warstwa
archetypu. „ N a wszystkich poziomach ludzkiego doświadcze­
nia, nawet tych najbardziej prostych, archetyp nadal nadaje
wartość egzystencji i tworzy wartości k u l t u r o w e . "
Tak, Eliade ma rację. M a słuszność również wtedy gdy
powiada, paradoksalnie, że przejście od archetypowej sakralnej
głębi do zdesakralizowanego, płaskiego stereotypu to niewątp­
liwie „ u p a d e k " , ale upadek zapładniający. Świadczy bowiem
o wciąż żywych, obojętnych na upływ czasu treściach archetypu.
Typos to po grecku: odbicie, odcisk, utrwalony ślad. Ów rajski
archetyp przejawiający się tak wyraźnie w analizowanych re­
klamach, wydaje się trwale obecny, „odciśnięty" w naszej
wyobraźni. I nie kłóćmy się już tak bardzo o to, czy jest on
wrodzony czy n a b y t y . W a ż n e , że jest.
„Zostaliśmy wygnani z Raju, ale Raj nie został zniszczony"
- powiada celnie Franz Kafka. I chociaż miał na myśli rzeczy
niewątpliwie głębsze niż te, o których była mowa, zdziwiłby się
może, że ów aforyzm tak trafnie oddaje zasadniczą myśl t u
wyłożoną.
17

18

PRZYPISY
1

E. Szczęsna, Reklama - sztuka czy perswazja?, „Dialog" nr 11,
1992, s. 70-81; Sztuka reklamy? Dyskusja, tamże s. 81-89
L. Spitzer, Amerykańska reklama jako sztuka popularna, w: Język
2

i społeczeństwo, red. M . Głowiński, Warszawa 1980, s. 338-382
Tamże, s. 339
Tamże, s. 354
Tamże, s. 355-356
R. Przybylski, Ogrody romantyków, Kraków 1978, s. 7-14
Wergiliusz, Ekloga 4, 18-20, 23-25, przekład Z. Kubiaka, (w:)
3

1 0

12

1 3

5

1 4

7

Muza Rzymska, Warszawa 1963, s. 50-51
E. Panofsky, Et in Arcadia ego. Poussin i tradycja elegijna, (w:)
tenże, Studia z historii sztuki, Warszawa 1971, s. 324-342
P. Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie.
8

9

możliwościach

11

4

6

Z. Benedyktowicz, Stereotyp - obraz - symbol. O

nowego spojrzenia na stereotyp, „Prace etnograficzne" (Zeszyty Nau­
kowe UJ), z. 24, s. 7-35
Tamże, s. 33
Por. P. Ricoeur, Symbolika zla, Warszawa 1986, s. 219-246
1 5

Cz. Miłosz, Prywatne obowiązki, Paryż 1972, s. 220-221
M . Eliade, Traktat o historii religii, Warszawa 1966, s. 426-427
Cyt. za: T. Węcławski, Czy dusza moż być jeszcze bielsza?,

„Tygodnik Powszechny", nr 3, 1993, s. 6
1 6

Por. W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa
1988, s.v. Bounty, Wyspa
17
18

Eliade, op.cit., s. 427
Por. M . Porębski, Interregnum, Warszawa 1975, s. 126-127

Warszawa 1985, s. 65

77

I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5866" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5847">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b9d8831676d3ebf80bfa2b9db3d595b0.pdf</src>
        <authentication>90afde29cfe59300e270582f768440c1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69982">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2462</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69983">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69984">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2286</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69985">
                <text>Relatywizm kulturowy - znikający punkt / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69986">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2, s.105-110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69987">
                <text>Fabiś, Piotr; Zaporowski, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69988">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69989">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69990">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="69991">
                <text>Relatywizm kulturowy - znikający punkt
Piotr Fabiś, Andrzej Zaporowski

1
P o d s t a w ą p o n i ż s z e g o tekstu są dwie koncepcje: teoria
socjologiczna Emile'a D u r k h e i m a i filozofia j ę z y k a G o t t l o b a
Frege. Te pozornie „ o d l e g ł e intelektualnie" teorie wykorzys­
tujemy j a k o p r z e s ł a n k i dla postawienia zasadniczej tezy.
2

2

z d o l n o ś c i k o r z y s t a ć . " T a k zdefiniowany język odpowiada
d o k ł a d n i e durkheimowskiemu p o j m o w a n i u faktu społecz­
nego, Saussure przeciwstawia j ę z y k o w i m ó w i e n i e (parole).
„ P r z e z m ó w i e n i e (parole) rozumie się akt jednostki realizują­
cej s w ą z d o l n o ś ć m o w y za p o m o c ą konwencji społecznej,
k t ó r ą jest j ę z y k . " M ó w i e n i e (parole) to j ę z y k a jednostkowe
manifestacje, praktyczne p o s ł u g i w a n i e się j ę z y k i e m przez
jednostki, często nacechowane o d s t ę p s t w a m i o d jego n o r m .
J ę z y k (langue) posiada „ w ł a s n ą e g z y s t e n c j ę " - m o ż n a j ą
sobie w d u ż y m uproszczeniu w y o b r a z i ć w postaci s ł o w n i k a
i kodeksu reguł gramatycznych - o tyle, o ile jest niezależny
od jednostek t y m j ę z y k i e m m ó w i ą c y c h , niezależny od i n ­
dywidualnych a k t ó w m ó w i e n i a (parole), w k t ó r y c h się
manifestuje. Ż a d e n członek grupy nie zna wszystkich słów
i reguł gramatycznych, a nosicielem j ę z y k a jest t y l k o grupa
s p o ł e c z n a j a k o całość. Opozycja m i ę d z y j ę z y k i e m (langue)
i m ó w i e n i e m (parole) to odpowiednik opozycji m i ę d z y
faktem s p o ł e c z n y m i jego j e d n o s t k o w y m i manifestacjami.
3

P o c z ą t e k antropologii j a k o dyscypliny naukowej wiąże się
najczęściej z nazwiskiem Edwarda Burnetta T y l o r a i rokiem
1871, kiedy to u k a z a ł a się jego Cywilizacja pierwotna. Jednak
korzenie współczesnej antropologii t k w i ą raczej w myśli
Emile'a D u r k h e i m a niż w antropologii ewolucjonistycznej.
W r o k u 1895 u k a z a ł y się Zasady metody socjologicznej,
druga z o p u b l i k o w a n y c h za życia D u r k h e i m a k s i ą ż e k ,
a w niej definicja faktu s p o ł e c z n e g o : „ J e s t faktem społecz­
n y m wszelki s p o s ó b robienia, u t r w a l o n y lub nie, zdolny do
wywierania na j e d n o s t k ę z e w n ę t r z n e g o przymusu; albo
inaczej: t a k i , k t ó r y jest w danym społeczeństwie powszechny,
m a j ą c jednak w ł a s n ą egzystencję, niezależną od jego jedno­
stkowych manifestacji." Bardzo ezoteryczna to definicja.
A b y z r o z u m i e ć definiendum, konieczne jest wyjaśnienie jego
właściwości w y m i e n i o n y c h w defmiensie.
F a k t społeczny jest „ z d o l n y d o wywierania na j e d n o s t k ę
z e w n ę t r z n e g o przymusu". O j a k i m przymusie mowa? D l a ­
czego ten przymus jest z e w n ę t r z n y wobec jednostki? Szuka­
j ą c odpowiedzi na tak postawione pytania p o s ł u ż y m y się
p r z y k ł a d e m j ę z y k a . J ę z y k jest faktem s p o ł e c z n y m i j a k o taki
przyswajany jest przez jednostki p o d przymusem. Jednostka
rodzi się j a k o członek grupy społecznej i uczy się j ę z y k a
swojej grupy nie m a j ą c m o ż l i w o ś c i dokonania w y b o r u
s p o ś r ó d większej ilości j ę z y k ó w . Język, k t ó r y m się posługuje
jest więc jej dany przymusowo, a przymus ten jest z e w n ę t r z ­
ny, p o n i e w a ż z n a j o m o ś ć j ę z y k a własnej grupy społecznej nie
jest u m i e j ę t n o ś c i ą w r o d z o n ą jednostki, t y l k o n a b y t ą w p r o ­
cesie uczenia się o d innych c z ł o n k ó w grupy. Ten z e w n ę t r z n y
przymus przejawia się t a k ż e przez brak m o ż l i w o ś c i radykal­
nego odejścia p o s z c z e g ó l n y c h c z ł o n k ó w grupy społecznej o d
narzuconych z z e w n ą t r z n o r m j ę z y k o w y c h , p o d g r o ź b ą
zerwania k o m u n i k a c j i j ę z y k o w e j z i n n y m i c z ł o n k a m i tej
grupy. P r z y k ł a d j ę z y k a pokazuje, że przymus, o k t ó r y m
m o w a w cytowanej wyżej definicji, to przymus społeczny nie
m a j ą c y najczęściej nic w s p ó l n e g o z przymusem
fizycznym.
Jest to jeszcze bardziej oczywiste, gdy z a u w a ż y m y , że ludzie
w y k a z u j ą p r z y w i ą z a n i e do swego j ę z y k a .

Badania socjologiczne l u b antropologiczne m o ż n a zatem
o p i s a ć j a k o r e k o n s t r u k c j ę f a k t ó w s p o ł e c z n y c h . Rekonstruk­
cja ta polega na wydzieleniu z jednostkowych manifestacji
(przez k t ó r e fakty społeczne się „ u j a w n i a j ą " i k t ó r e w przeci­
wieństwie do tych f a k t ó w są d o s t ę p n e empirycznie) elemen­
t ó w s p o ł e c z n y c h i odrzuceniu e l e m e n t ó w i n d y w i d u a l n y c h .
Te indywidualne elementy są nieistotne, p o n i e w a ż i n f o r m u j ą
t y l k o i wyłącznie o „ o r g a n i c z n o - p s y c h i c z n e j konstytucji
j e d n o s t k i " l u b przypadkowych o k o l i c z n o ś c i a c h t o w a r z y s z ą ­
cych jej k o n k r e t n y m d z i a ł a n i o m . W ramach d u r k h e i m o w skiej teorii życie jednostki m o ż n a o p i s a ć s ł o w a m i M a k b e t a :
„ Ż y c i e jest jedynie

Fakt społeczny „jest w d a n y m społeczeństwie powszech­
n y " i posiada „ w ł a s n ą egzystencję, niezależną od jego
jednostkowych manifestacji." Niech n a s z ą egzemplifikacją
faktu s p o ł e c z n e g o będzie nadal język. P o w s z e c h n o ś ć j ę z y k a
w konkretnej grupie społecznej jest oczywista. Poza niemow­
l ę t a m i wszystkie l u b prawie wszystkie jednostki posługują się
j ę z y k i e m swojej grupy. N a l e ż y jednak wyjaśnić, j a k język
m o ż e p o s i a d a ć „ w ł a s n ą e g z y s t e n c j ę " i co skrywa się p o d
pojęciem jego „ j e d n o s t k o w y c h manifestacji." W Kursie
językoznawstwa
ogólnego Ferdinand de Saussure s f o r m u ł o ­
w a ł definicję, w e d ł u g k t ó r e j język (langue) to „ s p o ł e c z n y
w y t w ó r z d o l n o ś c i m o w y oraz o g ó ł n i e z b ę d n y c h konwencji
przyjętych przez g r u p ę s p o ł e c z n ą , aby jednostki m o g ł y z tej

Przelotnym cieniem; ż a ł o s n y m aktorem,
Co przez g o d z i n ę puszy się i m i o t a
N a scenie, po czym znika; o p o w i e ś c i ą
I d i o t y , p e ł n ą wrzasku i wściekłości,
A nie z n a c z ą c ą n i c . "
Badacz nie m o ż e o b s e r w o w a ć b e z p o ś r e d n i o f a k t ó w s p o ł e ­
cznych, p o n i e w a ż s k ł a d a j ą się one z pojęć t k w i ą c y c h w umys­
łach ( m ó z g a c h ) c z ł o n k ó w grupy społecznej. P o d k r e ś l i ć nale­
ży, że grupa s p o ł e c z n a nie m o ż e istnieć bez biologicznych
o r g a n i z m ó w jednostek j ą t w o r z ą c y c h , ale n o ś n i k i e m f a k t ó w
s p o ł e c z n y c h jest grupa s p o ł e c z n a j a k o całość. Pojęcia te, ze
względu na ich s p o ł e c z n ą genezę, nazywa D u r k h e i m wyob­
r a ż e n i a m i z b i o r o w y m i . Wszystkie pojęcia ( w y o b r a ż e n i a

1

Przedmiotem b a d a ń po d u r k h e i m o w s k u rozumianej so­
cjologii s ą fakty s p o ł e c z n e . Natomiast jednostkowe manifes­
tacje tych f a k t ó w „ m a j ą w sobie wprawdzie c o ś s p o ł e c z n e g o ,
gdyż o d t w a r z a j ą częściowo model z b i o r o w y , ale k a ż d a z nich
zależy r ó w n i e ż , i to w dużej mierze, od organiczno-psychicznej konstytucji jednostki oraz szczególnych w a r u n k ó w ,
w j a k i c h się znajduje. Nie są to więc właściwe zjawiska
socjologiczne. N a l e ż ą one j e d n o c z e ś n i e do d w ó c h dziedzin
i m o ż n a by je było n a z w a ć zjawiskami socjopsychicznymi.
Interesują one socjologa, nie s t a n o w i ą c b e z p o ś r e d n i e g o
przedmiotu b a d a ń socjologicznych."* Dlatego też D u r k h e i m
przyjmuje z a s a d ę m ó w i ą c ą , że „ f a k t y społeczne t y m bardziej
dają się obiektywnie p r z e d s t a w i ć , i m pełniej są oczyszczone
z jednostkowych f a k t ó w , przez k t ó r e się u j a w n i a j ą . "
5

6

105

i

�zbiorowe) wytworzone w danym społeczeństwie odzwier­
ciedla język, k t ó r y m się to s p o ł e c z e ń s t w o posługuje: ,,W
potocznym myśleniu operujemy t y m i pojęciami, k t ó r e są
zawarte w s ł o w n i k u . O t ó ż język, a zatem t a k ż e w y r a ż a n y
przezeń system pojęć, jest n i e w ą t p l i w y m efektem zbiorowego
wysiłku. W y r a ż a o n s p o s ó b , w j a k i s p o ł e c z e ń s t w o j a k o
całość w y o b r a ż a sobie obiekty swego d o ś w i a d c z e n i a . A więc
pojęcia o d p o w i a d a j ą c e r ó ż n y m s k ł a d n i k o m j ę z y k a to rzeczy­
wiście w y o b r a ż e n i a z b i o r o w e . " Ten „ s y s t e m p o j ę ć " , o k t ó ­
r y m m ó w i D u r k h e i m i k t ó r y u m o ż l i w i a c z ł o n k o m społeczeń­
stwa k o m u n i k a c j ę j ę z y k o w ą i p o z a j ę z y k o w ą , to k u l t u r a .
Ale durkheimowska koncepcja k u l t u r y poza aspektem
k o m u n i k a c y j n y m posiada też aspekt funkcjonalny. W Zasa­
dach metody socjologicznej s f o r m u ł o w a n y został postulat
analizy funkcjonalnej. „ K i e d y więc przystępuje się do wyjaś­
niania zjawiska s p o ł e c z n e g o , s z u k a ć trzeba oddzielnie przy­
czyny, k t ó r a je w y t w o r z y ł a , i funkcji, j a k ą to zjawisko
w y p e ł n i a . " 1 dalej: „ U ż y w a m y s ł o w a 'funkcja', p r z e d k ł a d a ­
j ą c je nad s ł o w o 'cel', właśnie dlatego, że zjawiska społeczne
na o g ó ł istnieją nie ze w z g l ę d u na u ż y t e c z n e skutki, jakie
w y w o ł u j ą . Trzeba ustalić, czy istnieje o d p o w i e d n i o ś ć m i ę d z y
r o z w a ż a n y m faktem i o g ó l n y m i potrzebami organizmu
s p o ł e c z n e g o , oraz na czym ta o d p o w i e d n i o ś ć polega, nie
zajmując się t y m , czy ma ona charakter intencjonalny.
Wszelkie pytania o intencje są zresztą nazbyt subiektywne,
by m o g ł y b y ć naukowo u j m o w a n e . " F a k t społeczny spełnia
funkcję, co znaczy, że osiąga j a k i ś „cel s p o ł e c z n y " , k t ó r e g o
poszczególni c z ł o n k o w i e s p o ł e c z e ń s t w a m o g ą sobie nie
u ś w i a d a m i a ć : „funkcji faktu s p o ł e c z n e g o należy zawsze
s z u k a ć wjego stosunku z j a k i m ś celem s p o ł e c z n y m . " S ł o w o
„ c e l " należy r o z u m i e ć j a k o cel indywidualny, do k t ó r e g o
jednostka ś w i a d o m i e d ą ż y . F a k t y społeczne t w o r z ą jedno­
cześnie system, w o b r ę b i e k t ó r e g o są ze s o b ą p o w i ą z a n e .
Dlatego też: „ P r z y c z y n y faktu s p o ł e c z n e g o należy s z u k a ć
w ś r ó d wcześniejszych f a k t ó w społecznych, nie zaś w stanach
świadomości indywidualnej."
7

8

9

1 0

11

T a k precyzyjnie z b u d o w a n ą k o n s t r u k c j ę t e o r e t y c z n ą uzu­
pełniają dwie o g ó l n e reguły metodologiczne: „ P i e r w s z ą
i najbardziej p o d s t a w o w ą z a s a d ą jest ' r o z p a t r y w a ć fakty
społeczne j a k r z e c z y ' . " A l e czym jest rzecz? N a to pytanie
D u r k h e i m udziela d o k ł a d n e j odpowiedzi: „ R z e c z jest prze­
ciwstawna idei j a k o to, co poznaje się z z e w n ą t r z , temu, co
poznaje się od w e w n ą t r z . R z e c z ą jest wszelki przedmiot
poznania, k t ó r y nie jest ze swej natury przenikalny dla
inteligencji; wszystko, o czym nie m o ż e m y sobie w y t w o r z y ć
adekwatnego pojęcia poprzez z w y k ł ą analizę m y ś l o w ą ;
wszystko, cokolwiek m o ż e b y ć zrozumiane jedynie p o d
w a r u n k i e m wyjścia poza samego siebie, jedynie na drodze
obserwacji i e k s p e r y m e n t ó w , na drodze stopniowego prze­
chodzenia od cech najbardziej z e w n ę t r z n y c h i b e z p o ś r e d n i o
d o s t ę p n y c h do cech mniej widocznych i g ł ę b s z y c h . " W na­
s t ę p n y c h zdaniach dowiadujemy się, j a k i jest cel wprowadze­
nia zasady n a k a z u j ą c e j „ r o z p a t r y w a ć fakty społeczne j a k
rzeczy": „ T r a k t o w a n i e takich lub innych f a k t ó w j a k o rzeczy
nie polega więc na zaliczeniu ich do takiej lub innej kategorii
rzeczywistości; oznacza ono zajęcie wobec nich pewnej
postawy m y ś l o w e j . Polega ona na uznaniu w chwili rozpo­
częcia s t u d i ó w słuszności zasady, iż nie wiemy absolutnie
niczego o t y m , czym rzeczy są; a z a r ó w n o ich cechy
charakterystyczne, j a k i nieznane przyczyny, od k t ó r y c h
zależą, nie m o g ą z o s t a ć odkryte na drodze najbystrzejszej
nawet i n t r o s p e k c j i . " Nakaz traktowania f a k t ó w społecz­
nych j a k o rzeczy t o ż s a m y jest z przybraniem „ p e w n e j
postawy m y ś l o w e j " . C h o d z i w niej o to, by badacz „ w p r a w i ł
się w taki stan ducha, w j a k i m znajdują się fizycy, chemicy
czy fizjologowie wtedy, gdy zapuszczają się w nie zbadane
12

13

14

106

I

15

jeszcze regiony swej działalności n a u k o w e j . " F a k t y społe­
czne nie są oczywiście materialnymi przedmiotami, pojęcia
nie są zbudowane z a t o m ó w : „ N i e twierdzimy przecież, że
fakty społeczne są materialnymi rzeczami, lecz jedynie, że są
one rzeczami na tej samej zasadzie, co rzeczy materialne,
aczkolwiek w odmienny s p o s ó b . " D r u g a reguła metodolo­
giczna s f o r m u ł o w a n a przez francuskiego socjologa m ó w i , że
„ n a l e ż y systematycznie u s u w a ć wszelkie p r a e n o t i o n e s " ,
pojęcia pospolite, b ę d ą c e p r o d u k t e m myśli potocznej.
Obie te reguły m o ż n a z i n t e r p r e t o w a ć j a k o postulat stoso­
wania w socjologii czystego j ę z y k a obserwacyjnego (języka
opisującego rzeczywistość nie s k a ż o n ą z a ł o ż e n i a m i , pojęcia­
m i , przekonaniami badacza) lub j a k o postulat n a k a z u j ą c y
badaczowi powstrzymywanie się od w y g ł a s z a n i a s ą d ó w
w a r t o ś c i u j ą c y c h na temat badanych f a k t ó w s p o ł e c z n y c h
(postulat n e u t r a l n o ś c i aksjologicznej). Trzecia m o ż l i w a i n ­
terpretacja p o l e g a ł a b y na uznaniu, że D u r k h e i m postuluje
jedno i drugie (czysty j ę z y k obserwacyjny i n e u t r a l n o ś ć
aksjologiczną).
Wydaje się, że przypisywanie francuskiemu socjologowi
wiary w istnienie czegoś takiego, j a k język czystej obserwacji,
jest nieuzasadnione. Za o p o z y c j ą między faktem s p o ł e c z n y m
i jego j e d n o s t k o w y m i manifestacjami kryje się cała seria
opozycji o r g a n i z u j ą c y c h myśl D u r k h e i m a . Jest to przede
wszystkim opozycja „ s p o ł e c z n e - jednostkowe", n a s t ę p n i e
opozycja „ o b i e k t y w n e - subiektywne". F a k t społeczny jest
obiektywny w t y m samym sensie, w j a k i m posiada w ł a s n ą
egzystencję. O b i e k t y w n o ś ć ta to niezależność od jednostki,
niezależność od jej indywidualnych (subiektywnych) predys­
pozycji. T r z e c i ą i najważniejszą dla naszych r o z w a ż a ń jest
opozycja m i ę d z y t y m , co niewidzialne (nieobserwowalne)
i t y m , co widzialne (obserwowalne). Skoro przedmiotem
b a d a ń D u r k h e i m a są n i e d o s t ę p n e b e z p o ś r e d n i e j obserwacji
(niewidzialne) fakty społeczne, to nie m ó g ł o n p o s t u l o w a ć ,
aby fakty te opisywano j ę z y k i e m czystej obserwacji. M o ż n a
oczywiście o d p i e r a ć ten argument w s k a z u j ą c , iż ostatecznie
wiedzę o faktach społecznych uzyskuje się t y l k o poprzez
obserwowanie ich widzialnych, jednostkowych manifestacji.
Nie w o l n o jednak z a p o m i n a ć , że D u r k h e i m jest klasykiem
antropologii i socjologii wiedzy. R o z w i ą z a n i e problemu
znajdujemy na k o ń c o w y c h stronach Elementarnych form
życia religijnego: „ S y s t e m o w i pojęć naszego potocznego
m y ś l e n i a daje wyraz słownik j ę z y k a ojczystego, k a ż d e bo­
wiem s ł o w o wskazuje t u pojęcie. O t ó ż , j ę z y k jest c z y m ś
ustabilizowanym, zmienia się bardzo p o w o l i , co w konsek­
wencji prowadzi t a k ż e do stabilizacji konstrukcji pojęciowej,
k t ó r ą w y r a ż a . Uczony jest w takiej samej sytuacji wobec
swoistej terminologii dyscypliny naukowej, k t ó r e j się po­
święcił, a zatem r ó w n i e ż wobec swoistego systemu pojęć,
k t ó r e m u ta terminologia odpowiada. M o ż e on niewątpliwie
w p r o w a d z a ć t u n o w o ś c i , lecz zmiany te zawsze b ę d ą p e w n y m
g w a ł t e m wobec u t r w a l o n y c h j u ż s p o s o b ó w m y ś l e n i a . "
N a u k a jest faktem s p o ł e c z n y m tak samo, j a k język czy
religia, a to znaczy, że tak samo, j a k religia, jest systemem
pojęć. P o n i e w a ż fakty społeczne są p o w i ą z a n e ze s o b ą
w ramach pewnego szerszego systemu, j a k i m jest k u l t u r a ,
system pojęć n a u k o w y c h jest częścią systemu pojęć k u l t u r y
europejskiej. N i e m o ż e zatem istnieć c o ś takiego, j a k język
czystej obserwacji. Język n a u k i (tak samo, j a k język religii)
u ż y w a pojęć d o s t ę p n y c h ludziom w y c h o w a n y m w kulturze
europejskiej i w y r a ż a s p o s ó b , w j a k i w y o b r a ż a j ą sobie o n i
„ o b i e k t y swego d o ś w i a d c z e n i a " . N i e m o ż l i w e jest porzucenie
w ł a s n e g o j ę z y k a , czy też systemu pojęć: „ C z ł o w i e k nie
myślący p o j ę c i a m i , nie b y ł b y człowiekiem, g d y ż nie b y ł b y
istotą s p o ł e c z n ą . Ograniczony wyłącznie do p o s t r z e ż e ń jed­
nostkowych, niczym by się nie r ó ż n i ł od z w i e r z ą t . " W t w ó r 1 6

17

1 8

1 9

�czości D u r k h e i m a obecny jest niewątpliwie d z i e w i ę t n a s t o ­
wieczny k u l t nauki, k t ó r ą c h a r a k t e r y z o w a ć m i a ł b y „ z m y s ł
k r y t y c z n y " obcy religii l u b magii, ale u w a ż a ł o n j e d n o c z e ś ­
nie, że „ w i e r z y m y w n a u k ę . Lecz istota tej wiary niczym się
nie różni o d wiary religijnej. O g ó l n i e b i o r ą c , w a r t o ś ć przypi­
sana nauce zależy o d wypracowanego przez z b i o r o w o ś ć
p o g l ą d u na jej n a t u r ę i rolę w życiu. Znaczy to, że w y r a ż a ona
pewien stan opinii. A w istocie całe życie społeczne, a więc
i nauka, opiera się na o p i n i i . "
D u r k h e i m w p r o w a d z i ł do antropologii w y o b r a ż e n i e k u l ­
t u r y j a k o systemu pojęć, czy też schematu p o j ę c i o w e g o . O d
tego m o m e n t u , aż po dzień dzisiejszy antropolodzy zajmują
się systemami pojęć (schematami p o j ę c i o w y m i ) obcych i m
k u l t u r , za p o m o c ą k t ó r y c h ludzie wychowani w tych k u l ­
turach t w o r z ą obrazy, w y o b r a ż a j ą sobie, o r g a n i z u j ą , klasyfi­
kują, p o r z ą d k u j ą , d o k o n u j ą segmentacji, dzielą. T o , co jest
przedmiotem tych czynności, to obiekty d o ś w i a d c z e n i a ,
d o ś w i a d c z e n i e , s t r u m i e ń d o z n a ń z m y s ł o w y c h , natura, rze­
czywistość, świat. G ł ó w n y m problemem a n t r o p o l o g i i , t y m
czym antropolodzy się zajmują, jest natomiast p r z e k ł a d a n i e
s y s t e m ó w pojęć ( s c h e m a t ó w p o j ę c i o w y c h ) obcych k u l t u r na
system pojęć (schemat pojęciowy) k u l t u r y a n t r o p o l o g ó w .
2 0

Bez w y o b r a ż e n i a k u l t u r y j a k o systemu pojęć (schematu
p o j ę c i o w e g o ) niemożliwe b y ł o b y s f o r m u ł o w a n i e tezy relaty­
wizmu k u l t u r o w e g o , k t ó r e j najszerzej z n a n ą wersją jest
hipoteza Sapira-Whorfa. Benjamin Lee W h o r f twierdzi, że
„język organizuje nasze d o ś w i a d c z e n i e . Z w y k l e s ą d z i m y , że
język stanowi po prostu t e c h n i k ę w y r a ż a n i a myśli i nie
zdajemy sobie sprawy, że j e d n o c z e ś n i e klasyfikuje on i po­
rządkuje strumień d o z n a ń zmysłowych, wytwarzając tym
samym pewien obraz ś w i a t a , pewien wycinek rzeczywistości,
k t ó r y bez t r u d u daje się ująć za p o m o c ą j ę z y k o w y c h ś r o d k ó w
symbolicznych. I n n y m i słowy, język dokonuje w s p o s ó b
bardziej surowy, ale też szerszy i bardziej z r ó ż n i c o w a n y
- tego samego, co czyni n a u k a . " W i n n y m artykule W h o r f
formułuje swoją z a s a d ę relatywizmu j ę z y k o w e g o : „ D o c h o ­
dzimy w ten s p o s ó b do nowej zasady w z g l ę d n o ś c i , k t ó r a
głosi, że obserwatorzy nie u t w o r z ą sobie tego samego obrazu
świata na podstawie tych samych ś w i a d e c t w fizycznych, jeśli
ich zaplecza j ę z y k o w e nie są podobne lub nie dają się
w pewien s p o s ó b s k a l i b r o w a ć . " Języki l u b z w i ą z a n e z n i m i
schematy pojęciowe, k t ó r e nie m o g ą b y ć „ s k a l i b r o w a n e " , to
gramatyki j ę z y k ó w , na k t ó r e w e d ł u g W h o r f a składają się
reguły budowania z d a ń i jednostki s ł o w n i k a , czyli słowa,
wyrazy ( W h o r f dla określenia jednostki s ł o w n i k a u ż y w a
słowa „termin").

Swoje dociekania nad j ę z y k i e m Frege o p a r ł na w p r o w a ­
dzonych przez siebie r o z r ó ż n i e n i a c h m i ę d z y pojęciem
a przedmiotem i sensem a znaczeniem, aby u k o n s t y t u o w a ć
myśl, j a k o ostateczne odniesienie szczególnego rodzaju w y ­
r a ż e ń zwanych zdaniami.
N i e k a ż d e w y r a ż e n i e ma tę s a m ą w a g ę w j ę z y k u - są
w y r a ż e n i a mniej lub bardziej z ł o ż o n e . K a ż d e m u z nich
przypisane są sens i znaczenie. Pierwszy z t e r m i n ó w dotyczy
samej treści w y r a ż e n i a , drugi z a ś jego odniesienia. Jeżeli
w e ź m i e m y s ł o w o „ k o ń " , w ó w c z a s jego sensem będzie t o , co
rozumiemy przez to s ł o w o , czyli u m i e j ę t n o ś ć łączenia go po
kolei z i n n y m i s ł o w a m i t a k i m i , j a k „ r u m a k " , „ o g i e r " ,
„ k l a c z " . Natomiast znaczeniem będzie o g l ą d a n e przez nas
ż y w e stworzenie, na k t ó r y m u ł a n uderza na wroga, k t ó r e stoi
w stajni lub k t ó r e m u gospodarz z a k ł a d a c h o m ą t o na szyję.
M o ż e m y u ż y w a ć pojedynczych słów l u b też o k r e ś l o n y c h
ich z w i ą z k ó w . Są słowa w tychże z w i ą z k a c h p o ł ą c z o n e
o k r e ś l o n y m i z a l e ż n o ś c i a m i . M o ż e m y np. powiedzieć, że
„ k o ń jest c z w o r o n o ż n y m z w i e r z ę c i e m " , lecz nie w o l n o n a m
m ó w i ć , że „ c z w o r o n o ż n e zwierzę jest k o n i e m " .
M a m y do czynienia z t a k i m i s ł o w a m i , k t ó r e o d n o s z ą się
d o p r z e d m i o t ó w oraz z t a k i m i , k t ó r e o d n o s z ą się do pojęć.
W t y m k o n t e k ś c i e s ł o w o „ T o r n a d o " oznacza o k r e ś l o n y
przedmiot, podczas gdy s ł o w o „ k o ń " oznacza g r u p ę przed­
m i o t ó w , do k t ó r e j wyżej wspomniany należy. S t ą d „ T o r n a ­
d o " będzie o z n a c z a ł o przedmiot, podczas gdy „ k o ń " - poję­
cie. M o g ę b o w i e m powiedzieć: „ T o r n a d o jest k o n i e m . "
P o ł ą c z e n i e pojęcia z przedmiotem nazywamy, za Fregem,
nasyceniem pierwszego przez drugie. Samo bowiem pojęcie
jest f o r m ą , p e w n ą m o ż l i w o ś c i ą , k t ó r a realizuje się dzięki
p o ł ą c z e n i u z j a k i m ś przedmiotem. Z drugiej strony przed­
m i o t nie jest niczym realnym, d o p ó k i m u się nie przypisze
jakiejś cechy, w j a k i ś s p o s ó b się go nie określi. W ten s p o s ó b
przedmiot i pojęcie m a j ą charakter komplementarny.

21

2 2

Poza tezą o n i e p r z e k ł a d a l n o ś c i n i e k t ó r y c h j ę z y k ó w wszys­
t k o , o czym m ó w i W h o r f , p o w i e d z i a ł wcześniej D u r k h e i m .
3
Jednym z z a c h o w a ń ludzi jest k o m u n i k o w a n i e się m i ę d z y
s o b ą . U ż y w a n i e r ó ż n e g o rodzaju w y r a ż e ń sprawia, że m o g ą
oni p o d e j m o w a ć w s p ó l n i e r ó ż n e g o rodzaju d z i a ł a n i a , i n n y m i
słowy, t w o r z ą g r u p ę . P r z y n a l e ż n o ś ć do grupy opiera się na
z r o z u m i a ł o ś c i tychże w y r a ż e ń . Z r o z u m i a ł o ś ć zaś to takie
użycie w y r a ż e ń , że jedno z nich łączy się z i n n y m i w s p o s ó b ,
w j a k i czynią to ludzie p o s ł u g u j ą c y się o w y m i w y r a ż e n i a m i .
W z w i ą z k u z t y m bycie poza g r u p ą to nic innego, j a k
n i e u m i e j ę t n o ś ć p o s ł u g i w a n i a się j ę z y k i e m tejże grupy. Język
bowiem jest zbiorem w y r a ż e ń .
G o t t l o b Frege b y ł j e d n y m z tych ludzi, dzięki k t ó r y m
m o ż e m y p a t r z e ć na język w s p o s ó b , w j a k i przed chwilą
z o s t a ł o to zarysowane. Nie znaczy to, iż on tak go p o s t r z e g a ł .
J e d n a k ż e refleksja nad t y m , co n a p i s a ł , pozwala n a m wyjść
poza jego w ł a s n e wnioski.

Dzieje się r ó w n i e ż tak, że m o ż e m y p o ł ą c z y ć ze s o b ą dwa
pojęcia, przy czym jedno z nich musi b y ć wyższego r z ę d u niż
drugie, zaś to nie staje się j e d n o c z e ś n i e przedmiotem wzglę­
dem tamtego. S t ą d m ó w i m y , że „ k o ń jest c z w o r o n o ż n y m
z w i e r z ę c i e m " , lecz nie, że „ c z w o r o n o ż n e zwierzę jest k o ­
n i e m " , g d y ż pojęcie „ c z w o r o n o ż n e z w i e r z ę " m o ż e m y od­
nieść, poza „ k o n i e m " , do „ p s a " , „ k r o w y " czy „ k o t a " .
Nasycenie pojęcia przez przedmiot (lub inne pojęcie)
nazywamy zdaniem. Jemu to, podobnie j a k pojedynczemu
słowu, przysługuje r o z r ó ż n i e n i e m i ę d z y sensem a znacze­
niem.
Jeżeli istnieje j a k i ś związek m i ę d z y ś w i a t e m a j ę z y k i e m , to
t a k i , że ó w pierwszy dany jest n a m w d r u g i m . C o k o l w i e k
bowiem jest rzeczą, i jest j a k ą ś rzeczą, jest nią t y l k o dlatego,
że u ż y w a m y j a k i e g o ś lub j a k i c h ś w y r a ż e ń . Drzewo r o ś n i e
przy szosie dlatego, że m ó w i m y : „ D r z e w o r o ś n i e przy
szosie". G d y b y w j ę z y k u , k t ó r y m się p o s ł u g u j e m y , o w o
zdanie nie w y s t ę p o w a ł o , w ó w c z a s nie b y ł o b y ani drzewa, ani
szosy, ani stanu tego rodzaju, że c o ś r o ś n i e przy c z y m ś .
W t y m też sensie świat jest zbiorem f a k t ó w albo, m ó w i ą c
inaczej, s t a n ó w rzeczy, g d y ż to właśnie w j ę z y k u j a k i ś
przedmiot (lub pojęcie) nasyca j a k i e ś pojęcie, przez co
obdarzony zostaje j a k ą ś cechą, czyli trwa w j a k i m ś stanie.
Sensem zdania jest to, co rozumiemy przez to zdanie, czyli
u m i e j ę t n o ś ć łączenia go ze wszystkimi i n n y m i zdaniami
w s p o s ó b , w j a k i czynią to ludzie p o s ł u g u j ą c y się j ę z y k i e m , do
k t ó r e g o zdanie to należy. A l e to, co teraz powiedzieliśmy, jest
n a s z ą u w a g ą . Powody, dla k t ó r y c h j ą p o c z y n i l i ś m y , podamy
poniżej. D l a Fregego sensem, tak w odniesieniu do słowa, j a k
i zdania, jest ich treść. Przy t y m treścią zdania jest myśl.
I n n y m i słowy, zdanie w y r a ż a myśl.

107

�O ile zdanie jest czymś postrzeganym przez nas (słyszymy
je wypowiedziane, widzimy je napisane), o tyle myśl po­
strzegana nie jest. S t ą d też m ó w i m y , że m o ż e b y ć ona
w y r a ż o n a . Jest ona wieczna i trwa w świecie niezależnym od
nas. Za Fregem m ó w i m y , że nie stwarzamy jej, lecz jedynie
uchwycamy, ó w z a ś akt nazywamy m y ś l e n i e m .
Jeżeli myśl t r w a od nas niezależnie, m y zaś j ą uchwycamy
i w y r a ż a m y w zdaniu, w ó w c z a s m o ż e m y twierdzić, iż jest ona
w z g l ę d e m t e g o ż zdania pierwotna. Skoro z a ś świat, w k t ó ­
r y m żyjemy, jest postrzegany przez pryzmat j ę z y k a , to
powiemy, że wszystko, co w świecie trwa, trwa tak dzięki
uchwycanym przez nas m y ś l o m .
Z a l e ż n o ś ć m i ę d z y zdaniem a s ł o w e m w y g l ą d a w ten
s p o s ó b , że sensy słów składają się na sens zdania. O ile myśl
jest c z y m ś p i e r w o t n y m i podstawowym, zaś zdanie c z y m ś
w t ó r n y m , to wszystkie sensy e l e m e n t ó w zdania m u s z ą b y ć od
myśli zależne. W ten s p o s ó b wszystkie pojedyncze słowa
powinny b y ć postrzegane zawsze w k o n t e k ś c i e z d a ń , k t ó r y c h
są elementami.
Powiedzieliśmy wcześniej, że sensem s ł o w a jest jego treść,
zaś znaczeniem przedmiot, k t ó r y to s ł o w o oznacza. Podob­
nie jest w przypadku zdania. O ile jednak ł a t w o jest
w y o b r a z i ć sobie przypisanie znaczenia słowu (gdyż w każdej
chwili m o ż e m y w s k a z a ć obiekt, do k t ó r e g o dane s ł o w o się
odnosi), o tyle t r u d n o ś ć rodzi się, kiedy przychodzimy do
zdania. P o c z y ń m y zatem p e w n ą u w a g ę , k t ó r a pozwoli nam
t r u d n o ś ć tę r o z w i ą z a ć .
Swoje dociekania nad j ę z y k i e m Frege r o z p o c z ą ł o d j ę z y k a
matematyki. M a m y tu do czynienia z pojedynczymi elemen­
tami - cyframi - k t ó r e w c h o d z ą tak, j a k słowa w j ę z y k u
etnicznym, w o k r e ś l o n e związki t w o r z ą c zdania. F o r m ą
zdania nie jest przy t y m pojęcie, lecz jego odpowiednik
w j ę z y k u m a t e m a t y k i - funkcja. Podobnie, j a k w przypadku
pojęcia, charakter funkcji decyduje o t a k i m , a nie i n n y m
typie zdania.
M o ż e m y sobie w y o b r a z i ć funkcję (i pojęcie), k t ó r a w da­
n y m momencie nie jest nasycona przez przedmiot. W o l n o
nam przecież zapisać: „Stolica E k w a d o r u " i „ 2 + 3 " . Zawsze
jednak znamy przedmioty, k t ó r e są znaczeniami, odpowied­
nio, nazwy ( „ Q u i t o " ) i cyfry ( „ 5 " ) , czyli o k r e ś l o n e miasto
i o k r e ś l o n ą liczbę. G d y b y ś m y j e d n o c z e ś n i e chcieli pojęciu
i funkcji p r z y p i s a ć wiele p r z e d m i o t ó w , to znaczy o d k r y ć
niejako nienasycony charakter obu form przez zapisanie:
„stolica ..." oraz ,,x + 3", w ó w c z a s powiemy, że pojęciu dany
jest pewien zakres, podczas gdy funkcji - przebieg. T a k czy
inaczej mamy na myśli p e w n ą m o ż l i w o ś ć w obu wypadkach.
M o ż e m y b o w i e m zapisać: „stolica E k w a d o r u " , „stolica
naszego w o j e w ó d z t w a " , „stolica światowej m o d y " ; m o ż e m y
też: „ 1 + 3 " , „ 2 + 3", „ 9 + 3".
Znaczeniem podanych powyżej w y r a ż e ń matematycz­
nych, podobnie j a k pojedynczych cyfr, jest przedmiot, czyli
liczba. W e ź m y k o n k r e t n y p r z y k ł a d : „ 1 + 3 " . Znaczeniem
tego w y r a ż e n i a ( m o ż n a też powiedzieć, że jego w a r t o ś c i ą ) jest
liczba 4. M o g ę je jednak r o z w i n ą ć przez nasycenie funkcji
przedmiotami i z a p i s a ć zdanie ,, 1 + 3 = 4 " . W t a k i m w y p a d ­
k u znaczeniem tego zdania będzie przedmiot zwany przez
Fregego w a r t o ś c i ą logiczną.
Jednym z najważniejszych osiągnięć Fregego jest pod­
p o r z ą d k o w a n i e j ę z y k a , w t y m w y p a d k u j ę z y k a matematyki,
innemu systemowi, dzięki k t ó r e m u m o g l i b y ś m y o r z e k a ć , czy
interesujący nas język spełnia kryteria p r a w d z i w o ś c i i fał­
szywości. I systemem o w y m jest logika. Jeżeli przyjmiemy, że
zdanie „ 1 + 3 = 4 " w y r a ż a p e w n ą myśl, to przypisanie temu
zdaniu znaczenia będzie orzekaniem, czy myśl jest praw­
dziwa, czy fałszywa. W z w i ą z k u z t y m , że p u n k t e m wyjścia
dla d o c i e k a ń Fregego była matematyka, zaś znaczeniem
zdania jest przedmiot, to z a r ó w n o Prawda, j a k i F a ł s z (czyli

108

i

w a r t o ś c i logiczne) przedstawione są symbolicznie za p o m o c ą
cyfr, odpowiednio, 1 i 0.
W a r t o przy t y m d o d a ć , że logika spełnia funkcję swego
rodzaju m e t a j ę z y k a , k t ó r e m u pełen wyraz d a ł dopiero
później Tarski.
W r a c a j ą c teraz do j ę z y k a etnicznego powiemy, że znacze­
niem k a ż d e g o zdania jest przedmiot, czyli Prawda lub F a ł s z .
I dodamy, iż orzekanie p r a w d z i w o ś c i lub fałszywości zdania
nie ma nic w s p ó l n e g o z rzeczywistością, dotyczy natomiast
myśli, k t ó r ą to zdanie w y r a ż a .
Zatem świat dany jest n a m nie tyle w j ę z y k u , ile w m y ś l a c h .
I cokolwiek w świecie odnajdujemy, musimy to do tychże
myśli odnieść. O ile z a ł o ż y m y , że myśli są wieczne, to
wszystko, czego w świecie nie rozumiemy lub co wydaje się
w n i m nie u p o r z ą d k o w a n e , polega na t y m , że o k r e ś l o n y c h
myśli nie potrafię u c h w y c i ć w p o p r a w n y s p o s ó b . I n n y m i
słowy, u m i e j ę t n o ś ć odpowiedniego uchwycenia myśli spra­
wia, że to, o czym m ó w i ę , jest u p o r z ą d k o w a n e . S t ą d tak
wielka waga wszystkich tautologii, z modus ponens na czele,
we wszelkiego rodzaju dociekaniach. W y p ł y w a też z tego, co
powiedzieliśmy, wniosek, że myśli są między s o b ą p o ł ą c z o n e
niezliczoną ilością ścieżek, o k r e ś l o n y c h przy t y m r e g u ł a m i
logicznymi.
D l a Fregego nie k a ż d e m u zdaniu m o ż n a p r z y p i s a ć znacze­
nie. Są zdania, k t ó r e nie m ó w i ą o świecie, w k t ó r y m żyjemy,
lecz o fikcji. „ W e n u s jest b o g i n i ą m i ł o ś c i . " N i e znajdziemy
takiego przedmiotu j a k Wenus, w z w i ą z k u z czym zdanie,
k t ó r e g o s ł o w o „ W e n u s " jest elementem, nie opisuje ż a d n e g o
faktu. M a ono oczywiście sens, lecz nie m o ż e m y p r z y p i s a ć
m u znaczenia.
W t y m miejscu okazuje się, że tzw. rzeczywistość ma dla
Fregego d u ż e znaczenie. W k o ń c u myśli prawdziwe b ą d ź
fałszywe to takie, w k t ó r y c h dany jest świat f a k t ó w . N i e ma
tu jednak m o w y o j a k i m ś z w i ą z k u przyczynowym w t y m
sensie, że fakty s t a n o w i ą p o d s t a w ę do orzekania o praw­
dziwości (lub fałszywości) zdania. M a m y tutaj raczej do
czynienia z pewnego rodzaju nieporozumieniem.
W matematyce wszystkie cyfry m a j ą swoje jednostkowe
odniesienia (liczby), w z w i ą z k u z czym istnieje m o ż l i w o ś ć
orzekania o w a r t o ś c i logicznej zdania, k t ó r e g o te cyfry są
elementami. Natomiast s p o s ó b u ż y w a n i a w y r a ż e ń w j ę z y k u
etnicznym czyni m ó w i e n i e o Prawdzie (lub F a ł s z u ) w stosun­
k u do jego z d a ń n i e m o ż l i w y m . Elementy z d a ń m ó w i ą c y c h
0 faktach m o g ą być ł ą c z o n e w ten s p o s ó b , że t w o r z ą f o r m u ł y
m ó w i ą c e o fikcji. I n n y m i słowy, m ó w i m y , że u ż y w a się ich
w r ó ż n y c h kontekstach. Frege w y c h o d z ą c od matematyki,
zaczął p r o w a d z i ć dociekania nad j ę z y k i e m etnicznym
1 u ś w i a d o m i ł sobie, że w y r a ż e n i a d o ń n a l e ż ą c e m o g ą w y m y ­
k a ć się r y g o r o m narzuconym przez logikę, gdyż jeden znak
zdaniowy m o ż e w y r a ż a ć kilka myśli naraz.
0 ile droga do znaczenia prowadzi zawsze przez sens,
o tyle okazuje się, że jedno zdanie m o ż e p o s i a d a ć r ó w n o c z e ś ­
nie r ó ż n e w a r t o ś c i logiczne. A skoro znak zdaniowy zawsze
w y g l ą d a tak samo, to powyższy wniosek jest nie do przyjęcia.
S t ą d p r ó b a rozdzielenia z d a ń na te, k t ó r e m ó w i ą o faktach,
oraz te, k t ó r e m ó w i ą o fikcji. Pierwszym p r z y s ł u g i w a ł o b y
znaczenie, podczas gdy d r u g i m nie. T o jednak m o ż e s p r a w i a ć
w r a ż e n i e , że fakty właśnie są w a r u n k i e m p r a w d z i w o ś c i ( b ą d ź
fałszywości) z d a ń , co w myśl całej konstrukcji teoretycznej
stworzonej przez Fregego jest b ł ę d n e .
M o ż e m y jednak u n i k n ą ć tego rodzaju nieporozumienia,
o d r z u c a j ą c k o n c e p c j ę znaczenia w naszych dociekaniach.
N i e b ę d z i e m y w ó w c z a s mogli o r z e k a ć o p r a w d z i w o ś c i ( b ą d ź
fałszywości) czegokolwiek, pozwoli nam to jednak w s p o s ó b
zadowalający opisać język.
1 niech kluczowym terminem naszych d o c i e k a ń będzie
sens w y r a ż e n i a . W myśl tego, co m ó w i ł Frege, przysługuje

�ono wszystkim w y r a ż e n i o m , k t ó r y m i się p o s ł u g u j e m y . Ist­
nieje t y l k o jeden warunek: zdanie jest sensowne t y l k o
w j a k i m ś k o n t e k ś c i e . I t u wracamy do naszej wcześniejszej
uwagi: „ S e n s e m zdania jest to, co rozumiemy przez to
zdanie, czyli u m i e j ę t n o ś ć łączenia go ze wszystkimi i n n y m i
zdaniami w s p o s ó b , w j a k i czynią to ludzie p o s ł u g u j ą c y się
j ę z y k i e m , do k t ó r e g o zdanie to n a l e ż y . " Jest to, musimy
p r z y z n a ć , pewien wniosek, j a k i w y n i k a z czytania prac
L u d w i g a Wittgensteina. P o n i e w a ż jego gry j ę z y k o w e w spo­
s ó b b e z p o ś r e d n i , j a k s ą d z i m y , o d n o s z ą się do tego, co Frege
n a z w a ł kontekstami.
Jeżeli ludzie żyją w grupie, to owa w s p ó l n o t a polega na
dzieleniu s e n s ó w w y r a ż e ń , k t ó r y m i ludzie ci się p o s ł u g u j ą .
0 ile zatem mamy być c z ł o n k a m i jakiejś grupy, o tyle
musimy p o s t ę p o w a ć w ten sam s p o s ó b , co jej c z ł o n k o w i e , to
znaczy, u ż y w a ć w y r a ż e ń tak, j a k o n i . Z u p e ł n i e i n n ą rzeczą
jest to, że owych j ę z y k ó w , k t ó r y m i p o s ł u g u j ą się c z ł o n k o w i e
danej grupy, jest wiele. W s p o m i n a o t y m , w k o n t e k ś c i e
r o z w a ż a ń nad a p a r a t u r ą p o j ę c i o w ą , czyli j e d n y m z takich
j ę z y k ó w , Kazimierz Ajdukiewicz. Twierdzi o n m.in., że to, co
nazywamy j ę z y k i e m etnicznym, staje się t y l k o zbiorem wielu
j ę z y k ó w u ż y w a n y c h przez ludzi n a l e ż ą c y c h do danej w s p ó l ­
noty.
Nie ma m o w y o rozumieniu j ę z y k a bez uchwytywania
sensów jego w y r a ż e ń , czyli łączenia ich z niezliczoną ilością
innych w y r a ż e ń zgodnie z o k r e ś l o n y m i r e g u ł a m i . M y ś l w t y m
k o n t e k ś c i e m u s i a ł a b y z o s t a ć zrewidowana. O k a z a ł o b y się, że
m u s i e l i b y ś m y m ó w i ć zawsze o c z y m ś , skoro myśl w y r a ż o n a
jest (z reguły) w zdaniach o z n a j m u j ą c y c h , podczas gdy
w obecnej chwili w a ż n e jest t y l k o , iż m ó w i m y c o ś , to znaczy
to, co jest z r o z u m i a ł e . T r a k t u j m y więc myśl, podobnie j a k
znaczenie, j a k o element, k t ó r y zostaje o d s u n i ę t y na b o k , j a k
p o w i e d z i a ł Frege - p a r a f r a z u j ą c Wittgensteina - j a k o drabi­
nę, k t ó r ą należy, po wspięciu się po niej, o d r z u c i ć .
4
Teza relatywizmu kulturowego głosząca, że każdej k u l ­
turze przypisana jest o k r e ś l o n a swoistość, nie p o r ó w n y w a l n a
ze swoistością innych kultur, wydaje się bardzo atrakcyjna,
zwłaszcza w k o n t e k ś c i e w s z e c h w ł a d n e j o b e c n o ś c i w z o r ó w
k u l t u r y europejskiej. Czy jednak jest ona uprawomocniona?
Czy ma ona na tyle mocne podstawy, aby j ą głosić? Zajmijmy
się, c h o ć b y p o b i e ż n i e , tą s p r a w ą .
Niech p u n k t e m wyjścia naszych r o z w a ż a ń będzie a r t y k u ł
D o n a l d a Davidsona O schemacie pojęciowym.
Jest on po­
święcony p r o b l e m o w i p r z e k ł a d a l n o ś c i , k t ó r y w zasadniczy
s p o s ó b dotyczy kwestii relatywizmu kulturowego. D a v i d s o n
dokonuje p r ó b y obalenia tzw. trzeciego dogmatu empiryzmu, n a w i ą z u j ą c do d o k o n a ń W . V . O . Quine'a. Ó w amery­
k a ń s k i filozof, w swej pracy Dwa dogmaty empiryzmu,
u n i e w a ż n i ł dwie tezy, k t ó r e do tej pory stawiane były na
gruncie empiryzmu. Pierwsza z nich dotyczy r o z d z i a ł u na
zdania analityczne, czyli takie, k t ó r e z r o z u m i a ł e są na bazie
swego sensu, oraz zdania syntetyczne, z r o z u m i a ł e poprzez
o d w o ł a n i e się do f a k t ó w . D r u g a z kolei dotyczy redukcjoni­
zmu, to znaczy p r z e ś w i a d c z e n i a , że u z n a ć m o ż n a t y l k o te
zdania, k t ó r e m a j ą charakter b e z p o ś r e d n i o obserwacyjny.
Quine z jednej strony zniósł p o d z i a ł na zdania analityczne
1 syntetyczne, z drugiej z a ś zniósł w a ż n o ś ć z d a ń b e z p o ś r e d n i o
obserwacyjnych.
Sapir i W h o r f , k t ó r y c h u z n a ć m o ż n a za r e l a t y w i s t ó w ,
zgadzali się na w z a j e m n ą n e u t r a l n o ś ć k u l t u r oraz ich od­
m i e n n o ś ć , p o s t u l u j ą c n i e m o ż n o ś ć ich p o r ó w n a n i a . I c h o ć
k a ż d a k u l t u r a m i a ł a b y ć c z y m ś swoistym, istniała m o ż l i w o ś ć
dotarcia do niej i ujęcia jej p o j ę c i o w e g o schematu. Dzieje się
to poprzez p r z e k ł a d jej j ę z y k a na j ę z y k badacza. I n n y m i

słowy kategorie obcej wobec nas kultury m o g ł y b y z o s t a ć
ujęte za p o m o c ą kategorii naszej k u l t u r y . Sapir i W h o r f
postulowali z jednej strony niezależność k u l t u r , z drugiej zaś
dopuszczali m o ż l i w o ś ć p r z e k ł a d a n i a jednej na d r u g ą .
I właśnie o w o rozdwojenie stało się nie do zaakceptowania
dla Davidsona. Jeżeli b o w i e m przyjmujemy s w o i s t o ś ć i za­
m k n i ę t y charakter każdej z k u l t u r , a j e d n o c z e ś n i e twier­
dzimy, że m o ż e m y je do siebie p r z y ł o ż y ć , to znaczy, iż musi
istnieć j a k i ś neutralny grunt, dzięki k t ó r e m u m o g l i b y ś m y
p r z e k ł a d a ć j e d n ą k u l t u r ę na d r u g ą . I czymże m i a ł b y b y ć ó w
grunt? Sami przecież n a l e ż y m y do jednej z k u l t u r , a więc
w j a k i ś s p o s ó b j e s t e ś m y swoiści i w z g l ę d e m innych nieza­
leżni. Jeżeli u ż y w a m y j a k i e g o ś j ę z y k a , to jest to język
o k r e ś l o n y i do specyficznej kultury przypisany. Jeżeli po­
strzegamy o b c ą k u l t u r ę , to czynimy to na podstawie naszych
w ł a s n y c h kategorii. G d z i e ż więc znajduje się ó w niezależny
grunt? D l a Davidsona o n nie istnieje.
W myśl koncepcji Alfreda Tarskiego wyłożonej w jego
Pojęciu prawdy w językach
nauk dedukcyjnych, p r z e k ł a d
m o ż l i w y jest t y l k o z j ę z y k a na metajęzyk. P o c i ą g a to za s o b ą
orzekanie w m e t a j ę z y k u p r a w d z i w o ś c i z d a ń j ę z y k a . Nie ma
to jednak nic w s p ó l n e g o z p o r ó w n y w a n i e m d w ó c h niezależ­
nych j ę z y k ó w z p u n k t u widzenia n i e z a l e ż n e g o gruntu. M u ­
sielibyśmy na jego podstawie o r z e k a ć , że dwa w y r a ż e n i a
r ó ż n y c h s y s t e m ó w są wobec siebie t o ż s a m e . Takiego i n ­
strumentu jednak nie mamy. Niezależny grunt istnieć m o ż e
t y l k o w stosunku do jednego j ę z y k a , przy orzekaniu o praw­
dziwości jego z d a ń .
Czy m a m y wobec tego sądzić, że nasz w ł a s n y język jest
m e t a j ę z y k i e m w stosunku do innych j ę z y k ó w ? W k o n t e k ś c i e
twierdzenia o wzajemnych r ó w n o u p r a w n i e n i a c h r ó ż n y c h
s y s t e m ó w jest to czysta n i e d o r z e c z n o ś ć . M o g l i b y ś m y nawet
pójść dalej i orzec, że samo m ó w i e n i e o innych j ę z y k a c h ,
skoro nie m o ż e m y ich przełożyć na nasz własny, jest
niedozwolone. A l e jest to j u ż inna sprawa.
W świetle wcześniejszych uwag o Fregem m o g l i b y ś m y
m e t a j ę z y k w ogóle o d r z u c i ć , ale w t a k i m w y p a d k u t y m
bardziej nie posiadamy instrumentu, k t ó r y m m ó g ł b y być
j a k i ś niezależny grunt, p o z w a l a j ą c y p o r ó w n y w a ć dwa nieza­
leżne w z g l ę d e m siebie języki.
N a razie musi n a m w y s t a r c z y ć orzeczenie, że relatywizm
głosi tezy z g r u n t u b ł ę d n e , w z w i ą z k u z czym nie m o ż n a ich
w ż a d e n s p o s ó b r e s p e k t o w a ć . Zamiast ulegać ich w p ł y w o m ,
n a l e ż a ł o b y raczej zgodzić się ze stanowiskiem etnocentryzmu, rozumianego j a k o widzienie ś w i a t a przez pryzmat
własnej k u l t u r y i nie p r o p a g u j ą c e g o tezy o n i e z a l e ż n y m
punkcie odniesienia.
5
Pojęcie relatywizmu kulturowego m o g ł o b y z o s t a ć t y m ,
czym zawsze b y ł o w antropologicznym folklorze - m o r a l n ą
negacją etnocentryzmu, k t ó r e g o antropolodzy boją się j a k
d i a b e ł święconej wody. O t o j a k B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i
„ d o w a l a " m i e s z k a ń c o m wysp archipelagu A m p h l e t t : „ L i ­
czebnie jest t o p l e m i ę słabe, wystawione na napady, stale
b o r y k a j ą c e się z problemem w y ż y w i e n i a , k t ó r e g o nie m o g ł y
z a p e w n i ć w dostatecznej ilości ich skaliste wyspy; a m i m o to,
ci ludzie dzięki swej wyjątkowej zręczności w garncarstwie,
wielkiej odwadze i znakomitemu opanowaniu sztuki żeglar­
skiej oraz centralnej pozycji - w p o ł o w i e d r o g i m i ę d z y D o b u
i T r o b r i a n d a m i - potrafili w pewnych dziedzinach w y r o b i ć
sobie pozycję m o n o p o l i s t y c z n ą w tej części świata. R o z w i n ę l i
też w sobie wiele cech m o n o p o l i s t ó w - lichwiarzy; z a c h ł a n n i
i s k ą p i , niegościnni i chciwi, p r a g n ą c y u t r z y m a ć w swych
r ę k a c h cały handel i w y m i a n ę przy r ó w n o c z e s n y m b r a k u
jakiejkolwiek chęci czy g o t o w o ś c i poniesienia ofiar, by go

109

�ulepszyć; nieśmiali a r ó w n o c z e ś n i e agresywni w stosunku do
k a ż d e g o , z k i m m a j ą jakiekolwiek stosunki handlowe,
w y r ó ż n i a j ą się niekorzystnie na tle swoich p o ł u d n i o w y c h
i p ó ł n o c n y c h s ą s i a d ó w . " A l e aby nie być p o s ą d z o n y m
o etnocentryzm, M a l i n o w s k i p o w o ł u j e na ś w i a d k ó w T r o b r i a n d c z y k ó w , k t ó r y m etnocentryzm jest obcy: „ N i e jest to
t y l k o w r a ż e n i e białego człowieka. Trobriandczycy, podobnie
j a k D o b u a ń c z y c y , wystawiają tubylcom z A m p h l e t r ó w n i e ż
bardzo złą opinię, określając ich j a k o s k ą p y c h i nieuczciwych
w transakcjach kula oraz pozbawionych wszelkiego po­
czucia szczodrobliwości i g o ś c i n n o ś c i . " 0 co w t y m wszyst­
k i m chodzi dowiadujemy się z przypisu: „Spędziłem na tych
wyspach o k o ł o miesiąca i stwierdziłem, że tubylcy są zdumie­
wająco n i e k o m u n i k a t y w n i i t r u d n i w pracy etnograficz­
nej."
2 3

2 4

25

Fakt, że opozycja: relatywizm - etnocentryzm odnosi się
głównie do sfery m o r a l n o ś c i ujawnia f o r m u ł k a Claude'a
Levi-Straussa: „ B a r b a r z y ń c a - to przede wszystkim człowiek
wierzący w b a r b a r z y ń s t w o . " L o g i k a nieuchronnie p r o w a ­
dzi do wniosku, że Levi-Strauss jest b a r b a r z y ń c ą , a nazywa­
j ą c Levi-Straussa b a r b a r z y ń c ą piszący te słowa sami stali się
b a r b a r z y ń c a m i . K ł o p o t y w i ą ż ą c e się z pojęciem etnocentryzmu o d s ł a n i a „definicja" Richarda Rorty'ego: „ W o l e l i b y ­
ś m y raczej u m r z e ć niż być etnocentryczni, ale etnocentryzm
jest właśnie p r z e ś w i a d c z e n i e m , że lepiej b y ł o b y u m r z e ć niż
p o d z i e l a ć pewne p r z e k o n a n i a . " Przed j e d n ą z f o r m przeja­
wiania się etnocentryzmu nie uda się jednak uciec. Schematy
pojęciowe a n t r o p o l o g ó w lub po prostu ich opinie zawsze
b ę d ą o r g a n i z o w a ł y antropologiczne teksty.
2 6

27

PRZYPISY
1

E . Durkheim, Zasady metody socjologicznej, Warszawa 1968, s. 42
F . de Saussure, Kurs językoznawstwa
ogólnego, Warszawa 1991, s. 36
Tamże, s. 40, przypis nr 10
* E . Durkheim, Zasady..., s. 37
Tamże, s. 74
W. Shakespeare, Makbet, Poznań 1992, s. 136
E . Durkheim, Elementarne formy życia religijnego. System totemicz­
ny w Australii, Warszawa 1990, s. 414
E . Durkheim, Zasady..., s. 129
Tamże, s. 129
Tamże, s. 145
Tamże, s. 145
Tamże, s. 43
Tamże, s. 9
Tamże, ss. 9-10
Tamże, s. 12
Tamże, s. 9
Tamże, s. 60
2

3

5

6

7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

E . Durkheim, Elementarne..., s. 413
Tamże, s. 418
Tamże, s. 417
B . L . Whorf, Momentalny i odcinkowy aspekt czasowników w hopi,
(w:) B . L . Whorf, Język myśl rzeczywistość. Warszawa 1982, ss. 96-97
B . L . Whorf, Science and lingvistics, (w:) Language thought and
reality. Selected Writings of Benjamin Lee Whorf, ed. by John B. Carrol,
Cambridge-Massachusetts 1984, s. 214
B. Malinowski, Argonauci zachodniego Pacyfiku. Relacja o po­
czynaniach i przygodach krajowców z Nowej Gwinei, Dzieła t. 3,
Warszawa 1987, ss. 83-84
B. Malinowski, Argonauci..., s. 84
Tamże, s. 84, przypis nr 13
C . Levi-Strauss, Rasa a historia, (w:) L . C . Dunn, O. Klinberg, C .
Levi-Strauss, Rasa a nauka. Trzy studia, Warszawa 1961, s. 134
R. Rorty, On ethnocentrism: A reply to Clifford Geertz, (w:)
Objectivity, Relativism and Truth, Philosophical Papers, Vol. 1, s. 203
1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

Etnografowie przy pracy na terytorium Indian Waorani, Ekwador,
Fot. Magdalena Krysińska

110

1991.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10309" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10287">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dd17b35ab4d842aa684553470cc606c6.pdf</src>
        <authentication>c88a4e3fbbeafbf8b0bf8075460b47d9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122575">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122576">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122577">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122578">
                <text>relatywizm kulturowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122579">
                <text>prawa człowieka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122580">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2066</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122581">
                <text>Relatywizm kulturowy a prawa człowieka / LUD 1999 t.83</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122582">
                <text>LUD 1999 t.83, s.11-32</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122583">
                <text>Krysińska-Kałużna, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122584">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122585">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122586">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122587">
                <text>I ,ud. t. 83. 1999

Mi\C;[)/\U:N/\

KRYSIŃSK/\

Konin

RELATYWIZM

KULTUROWY

A PRAWA

CZł~OWIEKA

" To slulecie h.l'lo llajgors::e. Ludno,{ć cierpiala :: powodu księży, klórzy nie
ro::wllie./i ,{wiata, kolollis/&lt;Jw, któr::v g}l'(J/cili kobiety. i przedstawicieli rządu.
klór::ypos/Owili prawo na glowie" - Indianin Kogi, Kolumbial.
Uwikłanie antropologa w problemy grupy, którą się zajmuje, jest poniekąd
..z definicji" wpisane w jego zawód, choćby dlatego, iż - podobnie jak każdy
badacz - musi być on zainteresowany
sytuacją przedmiotu
swoich badań.
Oczywiście dla wielu antropologów
nie jest to jedyna przyczyna, która powinna
kierować ich uwagę na problematykę
praw ludności tubylczej. Może być nią
etyka zawodowa.
l3ez względu na to, czy badacz będzie podzielał poglądy
np. Sola Taxa i akceptował jego ..action anthropology"},
czy też w ogóle nie
będzie się angażował w działania na rzecz "podmiotów
swoich badań", powinien zapoznać się z głosami w dyskusji na swój temat, a mianowicie na temat
antropologa.
którego wypowiedzi
są analizowane
i poddawane
krytyce przez
teoretyków i praktyków zajmujących się problematyką praw człowieka.
W artykule tym chciałabym
przedstawić
trzy różne przykłady aktualnie
funkcjonujących
podejść do praw człowieka - uniwersalistycznego,
relatywistycznego i pluralistycznego.
Każ.de z tych podejść, w swojej argumentacji
na rzecz tychże praw. odmiennie
ocenia postawę relatywizmu
kulturowego
i jego wpływ na sposób myślenia o prawach człowieka, a co za tym idzie na ich
przyszłość. Troje autorów. których poglądy chciałabym omówić, jako podstawę
do analizy relacji pomiędzy relatywizmem
w antropologii a prawami człowieka,
opublikowało
swoje at1ykuły w tym samym numerze amerykallskiego
pisma
.,Journal of Anthropological
Researcll"l.
Zamiarem moim jest zwrócenie uwagi na fakt. że antropolog nie musi czuć
się ..moralnie zniewolony"
postawą relatywistyczną
przyjmowaną
przez siebie
na płaszczyźnie
badawczej.
a także przypomnienie,
iż poglądów moralnych
nie można "uprawomocniać
dowodami
naukowymi".
Przy okazji rozważaJ1
na ten temat pojawiają się istotne pytania, takie jak to, czy prawa człowieka
I

Cytat / filmu

.. Indianie

Kogi. I'odrói.

fruma R. Bauera i Jorge I.angera.
2 W 1952 roku la:\
opisal podejście

do krainy

starszych

do antropologii.

brad"

które nazwał

zrealizowanego
"antropologią

przez

Wol-

działąjąeą".

Naz\\&lt;; ty nadał procesl1l\i.
\\ czasie którego prowadIOne
S'I zarówno badania z zakresu nauk
społecznych. jak i niesiona jest praktyczna
pomoc \V rozwi'\7.ywaniu
bie7.'lcyeh problemów
grupy
(Rubinstein.
la:\.19X I: Ruhinslein.19S6:
Tax. 1988).
3 • .Journal
of /\Illhropological
Research".
vol. 53. nr 3. 1997.

�12
sąjedynie
wytworem cywilizacji zachodniej i jakie implikacje wynikają z odpowiedzi na to pytanie. Problematyce tej poświęca się - szczególnie w literaturze anglojęzycznej
- coraz więcej uwagi. Teksty, do których odwołuje się ten
artykuł, stanowią jedynie
bardzo niewielką część publikacji
poświęconych
związkom pomiędzy antropologią
i prawami człowieka, lecz - jak sądzę - część
istotną. Przed przystąpieniem
do przedstawienia
związków pomiędzy relatywizmem a problematyką
praw człowieka, konieczne jest choćby krótkie przypomnienie znaczenia tego terminu w antropologii.
Nie będę tutaj omawiać jego
klasycznych ujęć przedstawionych
już bardzo dobrze w polskiej literaturze.

Relatywizm kulturowy
Najogólniej relatywizm kulturowy można określić jako koncepcję badawczą,
która zakłada, iż adekwatne poznanie obcej kultury i zachodzących
w niej zjawisk wymaga zakwestionowania
uniwersalności
pojęć i znaczer1 istniejących
w kulturze badacza oraz dokonania próby zrozumienia badanej kultury poprzez
jej właściwe kategorie i pojęcia. Ze względu na złożoność zagadnienia relatywizmu kulturowego,
nie mogę sobie tutaj pozwolić na dokładne zrelacjonowanie wszystkich związanych z nim postaw badawczych oraz różnych implikacji
tego pojęcia zarówno dla nauki, jak i epistemologii,
ani też problemów, które
pojęcie relatywizmu
kulturowego
stwarza. Jednakże dla rozważenia
i oceny
związków pomiędzy antropologią
i prawami człowieka ukazanych w ujęciach,
które chciałabym przedstawić, konieczne jest przypomnienie
choćby niektórych
rozróżnier1, jakie można poczynić w jego obrębie, a także umiejscowienie
go
na odpowiednim
poziomie - badawczym lub filozoficznym.
Rozpocznę od drugiej kwestii, bardziej ogólnej, lecz zasadniczej dla zrozumienia problemów, jakie
mogą wynikać z niewłaściwego zastosowania terminu: relatywizm kulturowy.
Relatywizm w antropologii jest koncepcją naukową. stanowiskiem w ramach
metodologii badania naukowego, które ma na celu adekwatne wyjaśnienie zjawisk kulturowych.
Kwestionując
uniwersalność
pojęć własnej kultury, prawdy,
wiedzy, czy zasady racjonalizmu,
pozostaje on w ramach pewnej teorii badawczej przyjętej przez antropologa,
który wypowiada
się na poziom ie języka
przed m iotowego.
Innym poziomem - i odrębną "grą językową" - na którym można wypowiadać twierdzenia o relatywności
prawdy, racjonalności
itd. jest poziom epistemologiczny. Przyjęcie postawy relatywistycznej
na poziomie kulturoznawczym
nie implikuje konieczności utrzymania jej na poziomie filozoficznym (Buchowski, 1990). Antropolog wcale nie musi się wypowiadać
na poziomie teorii poznania, a jeśli to czyni. jego wypowiedzi
nie determinuje
metodologia
badar1
naukowych, której twierdzenia nie mają z założenia uniwersalnej wartości. Innymi słowy, założeniom
poczynionym
w nauce w celu wyjaśnienia
zjawisk
kulturowych nie można przypisać uniwersalnej prawomocności.
Badacz, który jest świadom tego na jakim poziomie toczy się dyskurs,
ma również świadomość
statusu wysuwanych
przez siebie twierdzer1 oraz ich

�13
prawomocności,
do momentu, gdy wypowiada się właśnie jako badacz kultury,
a nie filozof. Taka postawa umożliwia odparcie wielu zarzutów kwestionujących
logiczne podstawy, na jakich opiera się kierunek relatywizmu kulturowego.
Jednym z podstawowych
rozróżnidł, jakie można poczynić w obrębie relatywizmu kulturowego,
jest wyodrębnienie
relatywizmu
etycznego jako tego
aspektu ogólnej tezy relatywistycznej,
który odnosi się do sądów wartościujących oraz relatywizmu pojęciowego, odnoszącego się do aspektu poznawczego.
Z drugiej strony relatywizm etyczny może być traktowany jako część relatywiZIllU poznawczego.
Normy etyczne obowiązujące
w danej kulturze są wówczas
przez badacza traktowane tak, jak i pozostałe czynności i wytwory kulturowe.
Są one bowiem w oczywisty sposób powiązane z jej pojęciami i kategoriami
(Burszta, 1992).
Relatywizm etyczny (moralny) można rozpatrywać również na innej płaszczyźnie, wyróżniając jego "słabą" i "mocną" formę. Relatywizm w "słabej" postaci stwierdza jedynie, iż poszczególne społeczności posiadają odmienne podstawowe wartości moralne. Jego "mocna" forma, obok stwierdzenia, iż nie można
obiektywnie uzasadnić sądów o wartościach,
głosi, że należy wstrzymać się
od wszelkiego
moralnego
osądzania
innych.
Pomiędzy
dwoma
ostatnimi
stwierdzeniami
nie ma zależności logicznego wynikania.
Przyjęcie założenia,
iż nie istnieją obiektywne kryteria, które mogą rozstrzygać o tym, co jest moralnie słuszne, nie implikuje, iż musimy wstrzymać się od osądzania poza badaniami naukowymi. Powstrzymanie
się od jakiegokolwiek
osądzania oznaczałoby bowiem, że musimy się wyrzec własnej hierarchii wartości, pozbyć się jakichkolwiek wartości oprócz "wartości kwestionowania
wartości".
,,Ktokolwiek powiada w Europie, że wszystkie kultury są równe, normalnie
nie miałby ochoty żeby mu odcinano rękę kiedy oszukuje przy podatkach pisze Leszek Kołakowski - albo by mu zaaplikowano
biczowanie publiczne czy ukamienowanie
w wypadku kobiety - jeśli uprawia miłość z osobą, która
nie jest jego legalną żoną (lub mężem)" (Kołakowski,
J 990, s. 20). Relatywizm
kulturowy nic musi być jednak doprowadzoną
do absurdu tolerancją, zgodnie
z którą ci, którzy jej przeczą i z nią walczą, również mają rację. Może on być
koncepcją naukową, postawą i narzędziem
służącym do zrozumienia
obcej
kultury. Kiedy występuje na poziomie epistemologicznym,
również nie oznacza
moralnego nihilizmu.
Ograniczając się jedynie do przedstawienia
aspektów relatywizmu,
istotnych
dla poglądów, które zamierzam omówić w dalszym ciągu tego artykułu, zasygnalizowałam
problematykę
relatywistyczną
bardzo pobieżnie. Tę krótką charakterystykę chciałabym dopełnić cytatem z pracy Wojciecha Burszty bardzo
trafilie - jak sądzę - oddającym sens i założenia relatywizmu etycznego: "Pomijając trudności z logicznym uzasadnieniem
i spójnością tezy relatywizmu
moralnego wydaje się, iż należy ją traktować jako swoistą postawę normatywną, której celem jest zrozumienie innych kultur w ich całokształcie.
Rozumienie
umożliwia dopiero wyjaśnienie. Z postulatu "rozumienia"
nie wynikają żadne
systematyczne
implikacje dla sposobów ujmowania i osądzania innych kultur.

�14
Antropologowie
pragnąc rozumieć stany rzeczy "z punktu widzenia tubylca",
jednocześnie
skłaniają się ku calkowitej akceptacji tychże stanów rzeczy, niekiedy szokujących.
Jednakże rozumienie "od wewnątrz" nie musi wcale implikować "wybaczenia"
i ,.aprobaty", jak to już zauważył Max Weber" (Burszta.
1990, s. 59). Można by dodać: nie musi też oznaczać przyzwolenia.

Prawo a nłcjonalność
W rozważaniach
nad uniwersalnością
praw człowieka należy zadać pytanie,
co stanowi o uniwersalności
bądź względności prawa w ogóle. Zastanawiać się
więc można nad źródłami prawa, teoriami jego obowiązywania,
bądź modelami
tworzenia.
Sądzę, że przybliżenie
tej ostatniej kwestii może ułatwić analizę
poglądów, które zamierzam
przedstawić
w dalszej części al1ykułu. Jednymi
z kilku teorii wyjaśniających
tworzenie prawa są naturalne teorie prawa, oparte
na twierdzeniu, iż prawa ludzkie są słuszne dopóty, dopóki nie wchodzą w konflikty z prawami nadrzędnymi
(boskimi).
Rolą prawodawcy
jest ujawnienie
,,tkwiących
w bycie społecznym
prawidłowości
rządzących
ludźmi" (Sarkowicz, Stelmach, 1996, s. 18). Koncepcja ta - związana z racjonalnością
metafizyczną - sięga w kulturze europejskiej czasów Platona i Arystotelesa. Podobne
podejście istniało i istnieje również w innych kulturach (na przykład w kulturach funkcjonujących
w oparciu o prawo koraniczne).
Teoria racjonalizmu jest wyraźnie powiązana z koncepcją racjonalności
instrumentalnej,
która zaczęła funkcjonować
w XIX wieku. Ta teoria także wskazuje na prawo jako odkrywanie porządku otaczającego nas świata - jednak tym
razem porządku przyrodniczego.
Przekonanie,
iż racjonalność
sama w sobie
stanowi wartość etyczną, ponieważ jest źródłem postępu w realizacji coraz to
wyższych wartości, ..ustępuje \v XX-\viecznej
Europie - po zerwaniu więzów
pomiędzy wiedzą i moralnością - przekonaniu,
iż wiedza jest jedynie neutralnym etycznie instrumentem.
Model racjonalnego tworzenia prawa opracowany
został przez znanego
polskiego
teoretyka
prawa Jerzego
Wróblewskiego"
(Wróblewski,
1984: Michalska, Wronkowska,
1983). "W modelu tym prawodawca zwykle samodzielnie,
bez udziału społeczellstwa
realizuje poszczególne
etapy procesu prawotwórczego
i «władczo» steruje społeczeóstwem.
( ... ) Model
racjonalnego
instrumentalnie
tworzenia
prawa, choć do niedawna
chętnie
wspierany
z jednej strony przez zwolenników
pozytywizmu
prawniczego,
z drugiej przez zwolenników
rozmaitych nurtów socjologicznej
jurysprudencji
i «inżynierii społecznej»,
w ostatnich latach poddany został gruntownej krytyce" (Sarkiewicz,
Stelmach, 1996, s. 120). W teorii racjonalizmu prawo jest jedynie narzędziem realizacji wyznaczonych
"odgórnie" celów.
We współczesnych
koncepcjach
teorii pra\ova, instrumentalne
pojmowanie
racjonalności
wypierane jest m. in. przez idee racjonalności
argumentacyjnej
i konsensualnej.
Z pierwszej z nich - opartej na przekonaniu,
iż w życiu społecznym najważniejszym
zadaniem jest uzyskanie społecznej
akceptacji dla
ustalonych przez dane społeczer'tstwo praw i zasad - wynika, iż racjonalnym

�15
prawodawcą niekoniecznie jest ten, kto wykazuje prawdziwość
wiedzy, na jakiej opiera on swoje normatywne rozstrzygnięcia,
ani ten, kto dowodzi ich skuteczności \v osiąganiu celów, lecz ten, którego argumentacja
skutecznie kształtuje postawy adresatów norm. Racjonalność
konsensualna,
z kolei, oparta jest
na haberrnasowskiej
komunikacyjnej
wizji społeczeóstwa.
Zgodnie z tą koncepcją, najistotniejszymi
ludzkimi działaniami są te, które zmierzają do osiągnięcia
konsensusu
społecznego.
Warunkiem jego osiągnięcia
jest działanie oparte
na intersubiektywnie
akceptowanych
normach społecznych.
E. Kustra, w proponowanym przez siebie rozwojowym
modelu tworzenia prawa, wyróżnia trzy
typy tworzenia prawa: a) woluntarystyczny,
charakteryzujący
się zdecydowaną
dominacją podmiotu stanowiącego
prawo nad jego adresatem, b) legalistyczny,
gdzie prawo nadal jest pojmowanie jako instrument sterowania społeczeóstwem
oraz c) spolcC/ny typ tworzenia prawa, w którym szeroki udział ma społeczel1stwo. Prawo i proces jego tWNzenia stają się zarówno płaszczyzną komunikacji
społecznej, jak i jej wytworem. "Współcześnie
można by wyróżnić trzy idealizacyjne modele racjonalnego
tworzenia prawa ( ... ) model tworzenia prawa racjonalnego instrumentalnie,
model racjonalnyargumentacyjnie
i model racjonalny komunikacyjnie"
(Sarkowicz, Stelmach, 1996 s. 123).
Można więc stwierdzić, iż nie ma obecnie jednego uznanego modelu tworzenia prawa. Nie ma też jednej przyjętej teorii jego obowiązywania.
Zastanawiając się nad tworzeniem prawa, można także rozważać jego wartość moralną
jako pewnego typu instytucji społecznej.
Według Zygmunta
Ziembil1skiego
argumenty najbardziej przekonujące
są "związane zwrotnie z pozyskiwaniem
aprobaty dla systemu społecznego,
któremu prawo ma służyć. Bez przyjęcia
określonej ontologi i istoty ludzkiej, bez założcI1 cschatologicznych
co do tego,
jaki jest sens. cel, zadania życia ludzkiego, jakie jest jego przeznaczenie,
oraz
jeszcze innych założe{l tego rodzaju, wiele sporów o oceny moralne może być
\\ gruncie rleczy nie do rozstrzygnięcia,
czy też przy nieujawnionym
braku
wspólnych
lalożeJ1, może prowadzić
do rozstrzygnięć
jedynie
pozornych"
(ZiembiI1ski. 1995, s. (5).
Prawo jest jedn,\ z dziedzin życia społecznego.
Podobnie jak pozostałe jego
dziedziny. jest uwarunkowane
kulturowo,
a jednocześnie
kształtuje
kulturę
zbiorowości, która się nim posługuje. Tak, jak nie jesteśmy w stanie dowieść,
iż dana hierarchia wartości jest słuszna, a inna nie (Kołakowski,
1990), ani rozstrzygnąć sporów moralnych,
bez przyjęcia
pewnych założeó (Ziembit1ski,
1995), tak i nic jesteśmy w stanie jedynie na drodze logicznego rozumowania
udO\vodnić wal10ść moralną konkretnego systemu prawnego.

Powszechna Deklarac.ia Praw Człowieka
Punktem odniesienia dla rozważat1 na temat praw człowieka
wszechna Deklaracja Praw Człowieka (dal~j -- PDPe), która jest
zaakceptowaną
j&lt;mną. Ogloszona przez Narody Zjednoczone w
wi m. in. o prawic do życia, wolności, pożywienia, schronienia.

pozostaje Poich naj szerzej
1948 roku móPrzyjmuje się,

�16
że zasady tej Deklaracji zaakceptowała
większość
krajów, a status prawny
otrzymały one w szeregu umów międzynarodowych,
a zwłaszcza w Międzynarodowej Konwencji
Praw Cywilnych
i Politycznych
oraz Międzynarodowej
Konwencji Praw Ekonomicznych,
Socjalnych i Kulturowych.
Uchwalenie Deklaracji, która miała reprezentować
koncepcje praw człowieka w takiej formie,
w jakiej są one rozumiane w demokracjach
parlamentarnych,
było bezpośrednią
reakcją na okropności"
wojny światowej, holocaust, procesy norymberskie.
Źródeł koncepcji praw człowieka, które posłużyły do sformułowania
Deklaracji, można doszukiwać się w różnych czasach i kulturach. Afrykanie twierdzą,
iż można je wywieść z tradycyjnych
kultur ich kontynentu, podobnie twierdzą
uczeni z bliskowschodniej
tradycji kulturowej, powołując się na Kodeks Hammurabiego, a Hindusi na króla Aśiokę (Messer, 1997). Wśród źródeł europejskich można wymienić prawo rzymskie, filozofię grecką, chrześcijaJlstwo,
humanizm okresu Reformacj i oraz akty takie, jak Magna Charta z 1215 roku
czy francuska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1774 roku. Szczególne
znaczenie dla uniwersalnych
w założeniu pojęć użytych do określenia praw
człowieka miała z pewnością teoria społeczna okresu Oświecenia.
Wymienione
powyżej tradycje prawne, które artykułowały
prawa jednostki
w paJlstwie i relacje pomiędzy rządzonym i rządzącym, nie były oparte na zasadzie pełnej równości ludzi. Chroniły one pewne klasy w paJlstwic i były dokumentami prawa wewnętrznego.
Jedynie wyodrębniona
kategoria uczestników
danej kultury była obywatelami,
osobami, które posiadały pełnię praw. Nowatorskim punktem wyjścia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka było rozszerzenie tych praw na wszystkich ludzi.
Warto zwrócić uwagę na pojęcie osoby, które ukształtowało
się w Europie
w oparciu o wartości chrześcijaJlskie.
O szczególnym
znaczeniu tego pojęcia
pisze Denis de Rougemont zwracając uwagę na fakt, iż wielkie Sohory formułując dogmat o Trójcy Świętej wybrały termin "osoba", nadając słowu łaciJlskiernu, zinterpretowanemu
zgodnie z myślą grecką, nową chrześcijaJlską
zawmiość. Stąd wywodzi się nasze pojęcie osoby ludzkiej obdarzonej zarówno
powołaniem
społecznym, jak i duchowym. "Ten człowiek, zarazem wyróżniający się swoim niepowtarzalnym
powołaniem
i powiązany tym właśnie powalaniem z bliźnim i z Ojcem wszystkich ludzi, stanie się prawdziwym źródłem
nowego prawa, poszanowania
człowieka,
zachodnioeuropejskiej
etyki i charakterystycznych
dla Europy instytucji. Zadaniem tych ostatnich jest zapewniać
wolność jednostce,
a zarazem przestrzegać
obowiązków
wobec wspólnoty"
(de Rougemont,
1991, s. 6). Europejskie wartości i ideały - twierdzi de Rougemont - wywodzą się z wprowadzonego
przez chrześcijaJlstwo pojęcia człowieka.
Ukształtowane
tradycją europejską pojęcie praw człowieka ogranicza się dla
wielu europejskich naukowców i filozofów zachodniej polityki liberalnej do praw
cywilno-politycznych.
Odmawiają
oni przyznania
takiego statusu "trudnym
do sformułowania"
prawom ekonomiczno-społeczna-kulturowym.
Na przyjęcie
takiego rozumienia praw człowieka nie zgadzają się \IV większości przedstawiciele pal1stw afrykallskich i azjatyckich argumentując,
iż jest to sprzeczne z ich

�17
tradycją. Liderzy biedniejszych
paóstw afrykaóskich
twierdzą, iż to "Iudom"
(narodom, nie poszczególnym
grupom etnicznym),
a nie jednostkom
przysługują szczególne prawa. Prawa bowiem tych ostatnich mogą być poświęcone
(przynajmniej
na ,.krótki dystans") dla zapewnienia
rozwoju ekonomicznego
i ,.prawa do egzystencji".
Podobne opinie przedstawiają
reprezentanci
Chin czy
Indonezj i, którzy twierdzą, iż indywidualne
prawa polityczne są obce azjatyckiej tradycji wspólnotowej.
Wyraz swoim poglądom dali oni w Deklaracji
z Bangkoku w 1993 roku. która miała być odpowiedzią
na zarzuty Zachodu,
iż państwa te gwałcą prawa jednostek (Messer, 1997). Z kolei Stany Zjednoczone. które podpisały pope, nigdy nie ratyfikowały traktatów o prawach społecznych i ekonomicznych.
Innym, szczególnie dla antropologów
interesującym
problemem, który staje
się coraz ważniejszy \v dyskusji nad prawami człowieka,
są prawa ludności
tubylczej. Są one szczególnym
przypadkiem
praw mniejszości
(szczególnym
choćby z tego powodu, iż ludność tubylcza nie musi stanowić mniejszości
w sensie liczbowym).
Obecna polityczna i prawnicza retoryka w dyskusjach
nad prawam i zbiorowym i podkreśla prawa grup tubylczych do odmienności, jak
i do decydowania o sposobach własnego rozwoju. Przedstawiciele
autochtonów
- przynajmniej ci. których wypowiedzi mogą dotrzeć na arenę międzynarodową
- nie dają rządom pallstw, do których zostali siłą włączeni, moralnego i prawnego autorytetu do ich reprezentowania.
Podćzas dyskusj i nad uznaniem tradycyjnych
praw ludności tubylczej pojawiają się dwie istotne kwestie. Pierwszą z nich jest fakt, iż niektóre kulturowe
praktyki tych ludów pozostają w bezpośrednim
konflikcie z prawami człowieka
uznanymi przez społeczność międzynarodową.
Drugą sprawą jest problem reprezentacji grup tubylczych. Grupy te nie są ani homogeniczne,
ani statyczne
(w znaczeniu kulturowym), co pociąga za sobą różnorodne i sprzeczne interesy.
Natomiast kwestie negocjowane
przez liderów (którzy mogą reprezentować
tylko jedną z fi'akcji) są decydujące dla kultury całej grupy.
Po wstępnym zarysowaniu
problematyki
związanej
z różnymi opiniami
na temat praw człowieka i tego, co prawa te powinny gwarantować,
chciałabym
teraz przedstawić
trzy różne podt:iścia do tego tematu: "uniwersalistyczne",
..relatywistyczne"
oraz "pluralistyczne".
Każde z tych podejść w inny sposób
ocenia rolę antropologa w tworzeniu kultury praw człowieka, a w szczególności
antropologa przyjmującego
założenia relatywizmu kulturowego.
Przedstawiając
te opcje skupię się glównie na ich teoretycznych
założeniach.
Dla przedstawienia podejścia "uniwersalistycznego"
posłużę się artykułami
Elizabeth M. Zechenter, przedstawicielki
tego kierunku.

Podejście uniwersalistyczne
Podstawowym
założeniem tej koncepcji praw człowieka jest stwierdzenie,
iż istnieje zasadnicza jedność rodzaju ludzkiego, uprawniająca
wszystkie jednostki bez względu na ich religię, płeć, bądź jakiekolwiek
kulturowe czy regio-

�18
nalne uprzedzenia - do pewnego podstawowego
minimum praw znanych jako
prawa człowieka (podobne stwierdzenia
wysuwają także pozostałe podejścia,
różnica leży w sposobie ich uzasadniania).
Dla uniwersalistów,
czy antyrelatywistów, koncepcja praw człowieka różni się od innych tradycyjnych
kultur
prawnych. Zajmuje się ona wyłącznie prawami jednostki vis-a "is państwa poza
kontekstem
kulturowym.
Prawa poszczególnych
kultur - choć wartościowe
i chroniące ludzką godność - nie mają statusu "praw człowieka". Poparcie dla
poglądów uniwersalistycznych
E. Zechenter odnajduje w kilku teoriach jurysprudencyjnych: prawa naturalnego, teorii racjonalizmu, teorii pozytywizmu, a także
4
w teorii "ludzkich zdolności", reprezentowan~j m.in. przez Johna Rawlsa .
Jednym z argumentów
wysuwanych
przez Zechenter na rzecz uniwersalistycznego podejścia do praw człowieka jest powołujące się na Ernesta Gellnera
stwierdzenie,
iż nie ma kultur, które podobnie jak języki, byłyby kompletnie nie
dające się pojąć "obcym". Potwierdzeniem
wspólnej ludzkiej natury miałyby
być współczesne badania m.in. z zakresu psychologii, socjobiologii, psychiatrii.
neurologii,
dowodzące
np. genetycznego
uwarunkowania
języka. Także uzasadnienie dla przyjęcia " minimum uniwersalnych
standardów,
które miałyby
zastosowanie
dla wszystkich ludzi" rodzi pytania: Gdyby nauka nie była w stanie wykazać. iż wszyscy ludzie są podobni, gdyby wręcz "udowodniła",
że tak
nie jest, czy wówczas w odniesieniu do owych "innych" prawa te nie musiałyby
być stosowane?
Można też zadać inne pytanie: Jakie miałoby być kryterium
wykazujące dostateczną "wspólność"
rodzaju ludzkiego i jak dalece należałoby
ją dowieść? Czy mieliby więc rację teoretycy apartheidu, gdyby udało się im
obiektywnie
wykazać dostatecznie
istotne (biologiczne?
psychiczne?)
różnice
pomiędzy rasami? Z pewnością nie takie wnioski leżały w zamierzeniach
zwolenniczki uniwersalizmu.
Lecz próby naukowego uzasadnienia praw moralnych
mogą właśnie do nich prowadzić.
Zdaniem Zechenter, zagrożeniem
dla koncepcji praw człowieka jest relatywizm kulturowy, a jego "krytyka nowoczesnego
ustroju praw człowieka jest
w znacznym stopniu nieprawomocna
i działa na niego korumpująco"
(Zechenter, 1997a, s. 17). Dla Zechenter relatywizm kulturowy jest teorią, która utrzymuje, że nie ma absolutnej prawdy, czy to etycznej, moralnej, czy też kulturowej i nie ma też sensownego
sposobu na osądzanie różnych kultur, ponieważ
każdy osąd jest etnocentryczny.
Powyższa definicja oznacza, iż - pomimo że
autorka (raczej w ujęciu historycznym)
pisze o relatywizmie
deskryptywnym,
normatywnym,
a także o reprezentowanym
przez Clifforda Geertza relatywizmie epistemologicznym
- w zasadzie nie czyni rozróżnień pomiędzy współczesnymi podejściami relatywistycznymi,
w szczególności
pomiędzy płaszczyzną badawczą i filozoficzną.
Nie zakłada też możliwości, w której relatywizm

4 Celem Rawlsa jcst wypracOI\anic koncepcji sprawiedliwości.
która by/aby alternatywą wobec utylitaryzmu dominującego w anglosaskiej myśli społecznej . .leg.o teoria sprawiedliwości.
która zakłada m.in .. iż ludzie rodzą się \\ określonych warunkach przypadkowo: złe warunki
..wyjściowe·· powinny zostać zrekompensowane przez społeczeństwo (Rawls. 1994 l.

�19
etyczny byłby jedynie szczególną formą relatywistycznego podejścia w antropologii.
Jednym z argumentów przeciw relatywizmowi ma być stwierdzenie jego
wewnętrznej sprzeczności. Głosząc brak uniwersalnych zasad i praw, jego
przedstawiciele twierdzą, iż należy być tolerancyjnym wobec innych kulturowych praktyk, czyniąc w ten sposób tolerancję zasadą uniwersalną (Zechenter,
1997a, s. 18). Jednakże, jak wiemy, antropolog mówiąc o względności praw
i zasad wypowiada się jako badacz kultury, a nie filozof. Dla Zechenter
wstrzymanie się od oceny zasad moralnych (także na poziomie badawczym)
i stwierdzenie, iż nie można oceniać sądów o wartościach, oznacza etyczny
nihilizm. Innego zdania jest Leszek Kołakowski, gdy pisze: "Sytuacja antropologa nie polega naprawdę na zawieszeniu oceny i jego postawa opiera się
na przekonaniu, że opis i analiza uwolnione od normatywnych przesądów,
są więcej warte niż duch wyższości lub fanatyzmu; jest to wszelako sąd wartościujący w sensie równie mocnym, jak sąd przeciwstawny. Niepodobna naprawdę porzucić wartościowania. To co nazywamy duchem naukowym jest
postawą kulturalną, związaną swoiście z cywilizacją zachodnią i jej hierarchią
wartości" (Kołakowski, 1990, s. 16). Badacz, który próbuje zawiesić swoje
oceny w trakcie postępowania naukowego, nie wyrzeka się tym samym swoich
własnych poglądów i wartości. Próba zrozumienia "innego" nie oznacza utraty
własnej tożsamości.
E. Zechenter zdegustowana jest jednakże wszystkimi relatywizującymi postawami dotyczącymi nauki. Uważa bowiem, iż kwestionując obiektywność
własnych sądów o rzeczywistości w konsekwencji odrzuca się też każdy uniwersalizm, w tym uniwersalizm praw człowieka (Zechenter, 1997b, s. 325326). Stawia ona znak równości pomiędzy dowodem naukowym a racją moralną. Zakłada, iż hierarchia wal10ści człowieka Zachodu musi być kształtowana
przez ocenę możliwości naukowego poznania rzeczywistości. A przecież jak uważa Kołakowski - "nie sposób dowieść - co się zowie dowieść - że tolerancja religijna jest lepsza niż reżym, w którym ludzie są skazywani na śmierć
za chrzczenie swoich dzieci, że równość wobec prawa ma wyższość nad prawodawstwem, które udziela przywilejów określonym kastom, że wolność jest lepsza niż despotyzm itd." (Kołakowski, 1990, s. 19).
Z artykułów E. Zechenter dowiadujemy się, że "wielu relatywistów po cichu
lub wprost usprawiedliwia kanibalizm, dzieciobójstwo, okaleczanie genitaliów,
tortury, przemoc i brutalność wobec kobiet i dzieci, torturowanie zwierząt oraz
inne praktyki, które są niezgodne z ideami międzynarodowych praw człowieka"
(Zechenter, 1997a. s. 18). Ze stwierdzeniem tym - podobnie jak i z zarzutami,
iż wielu antropologów woli unikać osądów, ponieważ tak jest im wygodniej nie mogę się zgodzić. Próba zrozumienia obcej kultury nie jest równoznaczna
z porzuceniem własnej hierarchii wartości, zrozumienie z "wybaczeniem",
a o zawodzie antropologa należy jednak dyskutować głównie jako o profesji,
a nie powołaniu.

�20
Z pewnością należy się zastanowić nad każdą krytyką, także i nad opinią,
że to troska o możliwość przeprowadzenia badar't terenowych i dbałość o to,
by nie narazić się żadnej ze stron powoduje brak zaangażowania i jasnej postawy etycznej ze strony antropologa. Można jednak także wyliczać przykłady
badaczy, którzy takie postawy przyjmowali, choćby Myrnę Mack Chang badającą w Gwatemali sytuację ludności przesiedlonej przez wojsko w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Została ona zastrzelona w 1990 roku zanim
zdążyła zeznawać przed Mi~dzyamerykar'tską Komisją Praw Człowieka (Human Rights ..., 1992; Wilson, 1997).
Elizabeth Zechenter zauważa, iż w ostatnich latach wiele rządów krajów
Trzeciego Świata zakwestionowało uniwersalizm praw człowieka, wykorzystując do tego koncepcję relatywizmu ku Iturowego. Opierają się na niej
w twierdzeniu, iż mogą zawiesić prawa człowieka wobec swoich obywateli
w imię kulturowej suw~renności (Zechenter, l 997a. s. 19). Tego spostrzeżenia,
które także ma dyskredytować relatywizm, nie można jednak policzyć na korzyść uniwersalizmu, nie udzieliwszy wcześniej odpowiedzi na pytania: Gdyby
owi politycy nie mogli odwołać się do relatywizmu kulturowego jako wytłumaczenia swojego postępowania, to czy by je zmienili? Po drugie, czy należy
wnioskować, iż w nauce nie powinno się tworzyć koncepcj i i rozwijać teorii,
które mogą być użyte w "nieetyczny" sposób? Czy w tak samo "nieetyczny"
sposób nie może zostać wykorzystana idea uniwersalności praw człowieka (np.
gdy tyran uzna za "uniwersalne" jakieś "barbarzyr'tskie" prawo)?
Relatywizm kulturowy jest, zdaniem Zechenter, oparty na statycznej, błędnej
koncepcji kultury. Kultura bowiem według niej jest trwającą adaptacją do zmieniającego się środowiska (Zechenter, 1997a, s. 18; 1997b, s. 332). Choć można
oczywiście polemizować z przypisaniem relatywizmowi statycznej koncepcji
kultury, a także z tym, co ma implikować ta bardzo uproszczona definicja kultury przyjęta przez autorkę, należy jednak zwrócić uwagę, iż kwestionując statyczny obraz kultury, podejście uniwersalistyczne przyjmuje, iż inne kultury,
którym dotychczas obce było akceptowanie praw człowieka w sensie zachodnim, mogą zacząć i zaczynająje w takiej formie przyjmować. Gdy w ramach tej
samej kultury zaczynają funkcjonować, bądź funkcjonują od dawna, różne systemy wartości, należy zadać pytanie, który z nich jest dla niej reprezentatywny.
Innym istotnym problemem, który porusza Zechemer. jest kwestia relacji pomiędzy prawami jednostek a prawami grup, które "wykazują skłonność do wykorzystywania jednostek lub pewnych klas, np. kobiet, czy dzieci" (Zechenter,
1997a, s. 19). Skłania ona do zastanowienia, czy gwarantowanie praw grupom
chroni słabsze jednostki. Według tej autorki zbyt mało jest badań i informacji
o wewnątrzkuiwrowej różnorodności, a zwyczaje kulturowe odzwierciedlają
interesy klasy dominującej w obrębie grupy. Zechenter uwaza leż, że niezmiernie trudno jest określić, które zwyczaje są reprezentatywne dla danej kultury.
Czy bowiem założenie, że 100 % osób w danej grupie praktykuje dany zwyczaj
oznacza, że jest on "prawomocny"? Czy możemy przyjąć punkt widzenia więk-

�21
szości? Co w sytuacji, jeśli większość korzysta z danej praktyki kosztem mniejszości? Czy taka praktyka jest wciąż "uprawniona"?).
Autorka stawia także inne pytania - które, jak i powyższe - świadczą,
iż "uniwersalizm" nie jest tak do końca uniwersalny (np. pytanie: "Czy możliwe
jest stworzenie międzynarodowego konsensusu jako kryterium, które mogłoby
być używane do krytycznej oceny kulturowych zwyczajów i ich osądzania?")
(Zechenter, 1997a, s. 21) i nie może udzielić jasnych odpowiedzi na wiele pytań
związanych choćby z faktem, iż problem odmienności kulturowej jest coraz
wyraźniej artykulowany również przez ludy tubylcze. Zechenter w jednym zdaniu przyznaje, i7.odmawiają one rządom moralnego prawa do ich reprezentowania (Zechenter, 1997a, s. 16), lecz na tym poprzestaje, nie wdając się ani
w ocenę ich stanowiska, ani w implikacje, jakie z niego wynikają dla rozważań
na temat praw człowieka. Jej zdaniem "odrzucenie uniwersalizmu na rzecz relatywizmu kulturowego miałoby bardzo znaczące konsekwencje i prowadziło
do brutalizacji życia w imię religii i kultury" (Zechenter, 1997b, s. 341). Podejście uniwersalistyczne jest dla niej jedyną opcją, która umożliwia istnienie praw
człowieka w takiej formie, by chroniły prawa jednostki. Relatywizm kulturowy
- tak jak jest on rozumiany przez autorkę - jawi się jako "zgoda na wszystko"
w imię wyrzeczenia się etnocentryzmu.
Przyjrzyjmy się teraz, jaką postawę wobec praw człowieka przyjmuje przedstawiciel współczesnego nurtu relatywizmu kulturowego w antropologii.
Podejście relatywistyczne
Relatywiści kulturowi (antropologowie) - dla których prawa jednostki nie są
oczywiste same z siebie - argumentują na rzecz takiej koncepcji praw człowieka, która domaga się większego szacunku dla różnic kulturowych, a szczególnie
większej ochrony dla praw ludności tubylczej. Obiekcje relatywistów wzbudza
struktura "zaszczepienia" praw człowieka, ustanawiająca międzynarodowe komisje i instrumenty jako arbitrów globalnej moralności, a prawa międzynarodowe i narodowe stawiająca ponad zwyczajami i wartościami grup kulturowych. ,,Antropologowie nie ulegają prawnej strukturze praw człowieka, która
powierza ich ochronę tym samym paIlstwom, które są głównymi sprawcami
nadużyć. (...) Są także sfrustrowani prawniczymi imerpretacjami, ograniczającymi rodzaje zarzutów lub dowodów, które mogłyby zostać użyte do obrony
praw człowieka, a które czasami - dla własnych korzyści - wykorzystywane są
przez łamiących te prawa" (Messer, 1997, s. 293-294).
Terence Turner, którego poglądy chciałabym przedstawić, jest członkiem
powołanych w ramach Amerykańskiego Towarzystwa Antropologicznego (da-

, Ciekaw;\ lmagl,: c/.yni i\bdullahi A An-Nairn pisząc. iż poparcie dla dyskryminowanej
w danej kulturze grury ze strony ..obcego" i jego twierdzenie. że to właśnie on wie, jaka jest
słuszna wilja Kultury OWl:go spoleczeństwa. nic prowadzi efektywnie do osiągnięcia celu, a mianowicie do porra\\ y sylllal:ji dyskryminowanej grupy (An-Nairn. I992b, s. 20).

�22
lej ATA) Komisji Praw Człowieka, Grupy Zadaniowej Działającej na Rzecz Praw
Człowieka (Task Force on Human Rights) oraz stałego Komitetu na Rzecz Praw
Człowieka utworzonego
w 1995 roku. Sformułowanie
ogólnych deklaracji dotyczących praw człowieka w świetle antropologicznej
wiedzy i teorii, jest jednym z głównych zada6 tych ciał. Poglądy Turnera - jak sam stwierdza - zostały
w znacznym stopniu sformułowane
podczas dyskusji zakOł1czonej wydaniem
przez A TA dokumentu wyjaśniającego
jego problemy teoretyczne i służącego
jako praktyczny przewodnik
dla działa6 antropologa,
stykającego się z przypadkami łamania praw człowieka. Przedstawiając
poglądy Turnera, skupię się
głównie na tym aspekcie jego rozważa!'l, który dotyczy teoretycznego
wymiaru
pracy antropologa.
Koncepcja uniwersalnych
kulturowych
cech lub zasad nie jest - według
Turnera - sama w sobie niezgodna z pewnymi fonnami kulturowego relatywizmu. "Prawa" w szczególnym
sensie nie mogą być uniwersalnymi
atrybutami
"ludzkości"
postrzeganej
antropologicznie,
lecz generalne zasady prawa lub
sprawiedliwości
- mogą. Antropologia
może być w stanie dostarczyć wiedzę
o uniwersalnych
atrybutach ludzkości. Według Elizabeth Zechenter to biologia
miała dostarczyć dowodów na rzecz wspólnej natury człowieka,
na których
można by oprzeć ideę uniwersalności
praw człowieka
(Zechenter,
I997b,
s. 327). Tlirner chciałby, aby uczyniła to antropologia.
Oboje odczuwają potrzebę naukowego potwierdzenia
podstaw uniwersalności
praw człowieka. "Jest
oczywiste - pisze Turner - iż prekulturowa,
psychobiologiczna
konstytucja istot
ludzkich jako jednostek nie może być interpretowana
jako potwierdzenie
czegokolwiek co jest społecznie
i kulturowo utworzone jako «prawo», lecz czy
istnieje jakiś wspólny aspekt społecznej i kulturowej konstytucji ludzi, który
może zostać rozpoznany jako implikujący,
jeśli nie potwierdzający,
prawa
w tym sensie? Odpowiedź
na to pytanie, jak wierzę, brzmi: «tak»" (Turner,
1997, s. 275). Czy z obiektywnej wiedzy -jeśli takąjest antropologia - można
wyprowadzić
moralne lub polityczne zasady? - pyta Turner. Nie odpowiada on
na to pytanie wprost, lecz wydaje się, iż z przekonania, że w ramach koncepcji
relatywistycznej
istnieje potrzeba dowiedzenia
pewnych uniwersaliów,
można
by wnioskować,
iż zakłada, że mogą one służyć jako wzmocnienie
i potwierdzenie praw człowieka. Wniosek ten zilustruje jeszcze jednym cytatem z artykułu Human rights, human difference: "Wolno także sugerować, że jeśli antropologicznie uzasadnione podstawy do obrony praw osób i grup pozbawionych
przywilejów
lub odsuniętych na margines mogłyby zostać określone, zapewniłyby one mocną podstawę do obrony ludzkiego i pragmatycznego
kulturowo
relatywistycznego
podejścia zalecanego przez Hatcha i Greenwooda przeciwko
prawicowym
atakom na kulturową i społeczną różnorodność"
(Turner, 1997,
s.277).
W sugerowanej .- przez wspomnianych przez Turnera, Elvina Hatcha i Davydda Greenwooda
- koncepcji relatywizmu
uważa się go raczej za metodę niż
teorię. Powinien on być traktowany
nie jako w pełni rozwinięte stanowisko
teoretyczne, lecz zobowiązanie
do wstrzymywania
się przed osądem moralnym.

�23
aż do momentu poczynienia wysiłków, w celu zrozumienia
innej kultury w jej
własnym kontekście. Takie podejście - jak uważa Turner - nie kwestionuje
potrzeby teoretycznie ugruntowan~j
międzykulturowej
zasady sprawiedliwości
i równości, zdolnej do tego, by służyła jako podstawa dla praw człowieka.
Uczony- ten zakłada istnienie pewnych "ukrytych,,6 - w przypadkach
prostych
społeczności - zasad: uczciwości,
słuszności, sprawiedliwości
czy równości.
Ponieważ są one ,.ukryte'·, a więc studia porównawcze
nie mogą odkryć uniwersalnej międzykulturowej
zasady, czy zasad praw człowieka.
Powyższe stwierdzenie jest typowym założeniem uniwersalistycznym.
Tak
\vięc w jednej metodzie badawczej mielibyśmy
połączyć zarówno założenia
uniwersalistycznc,
jak i relatywistyczne.
Powstaje pytanie, jak daleko można
rozgraniczyć sfery kultury, których one dotyczą?
Istnienie kulturowych różnic - uważa Turner - nie wyklucza istnienia kulturowych uniwersaliów,
nie bardziej niż różnice pomiędzy językami nie wykluczają istnienia uniwersalnych
cech języka. Podobnie uniwersalna jest ludzka
zdolność do ,,tworzenia
kultury", a "zawartości"
poszczególnych
kultur są
kontekstowo uwarunkowane.
Turner przypisuje atrybut "uniwersalnych
matryc"
procesom społecznej i kulturowej produkcji i reprodukcji, a nie wyabstrahowanym z nich kulturowym cechom, wartościom
i normom. Argumentuje
dalej,
że takie uniwersalne atrybuty mogą być zgodne z pragmatycznym
kulturowym
relatywizmem.
Taki pragmatyczny
relatywizm
byłby rozumieniem
specyficznych kulturowych
różnic jako produktów działa!'l, które zapośredniczają
uniwersalne ludzkie zdolności do kontekstowo zróżnicowanych
okoliczności.
A te
uniwersalne ludzkie zdolności mogą być interpretowane jako podstawy uniwersalnych zasad sprawiedliwości,
równości, czy wzajemności.
Argumentacja
Turnera nasuwa pewne wątpliwości i pytania. Czy "pragmatyczny relatywizm". który stwierdza po prostu, że kultury się różnią ze względu
na ,.kontekstowe okoliczności", jest czymś więcej. niż banalnym stwierdzeniem
stanu rzeczy, że kultury w ogóle się różnią (bo właśnie wszystko można uznać
za "kontekstową
okoliczność")
i czy koncepcję taką można wciąż nazywać
"relatywizmem
kulturowym?"
Po drugie, dlaczego z .,uniwersalnych
matryc" jakimi są procesy produkcj i i reprodukcj i kulturowej - nie można wywieść także szeregu innych uniwersalnie
obowiązujących
zasad. Jeśli nie, to dlaczego
i co stoi na przeszkodzie,
by to uczynić, jeśli zaś można, to koncepcja ta jest
\vedług mnie typową koncepcją uniwersalistyczną.
Jeszcze jedna wątpliwość
dotyczy samcgo pojęcia "uniwersaliów".
"Geettz zastanawia
się, jaki status
ontologiczny
posiadają takie wyróżniane
uniwersalia
- pisze W. Burszta czy nie są to przypadkiem pojęcia puste. ( ... ) Pojęcie «uniwersaliów»
oznacza,
że powinny one posiadać identyczną zawartość, a nie treść specyficznie
kultu-

"Na j.:dnym krar"lCu ..kontinuum zrl)żnicowania
form prawnych"
Turner umiejscawia
,.niektóre proste bcZpallS!WO\\ c spo!cuności
l IV których - M. K.I hrak jest spccyficznych 7.ądań i roszczcń wohcc innych członków spo!cczności
Iuh społeczności
jako całości lub wyróżnianych
spokCl.l1ych Illcchanizll1('l\\ służ&lt;jeych do ich wprowadzenia"
Cfurner. 1997. s. 276).

�24
rową. ( ... ) Geertz nie twierdzi, że nauki o kulturze nie są w stanie formułować
generalizacji o człowieku jako człowieku, przeciwnie - zwłaszcza antropologia
ma tutaj dużo do powiedzenia.
Jednak poszukiwania
uniwersaliów
zgodnie
z modelem Bacona (czy szerzej oświeceniowym),
jest poszukiwaniem
«com,'ensus gentiul11» nie istniejącego
w rzeczywistości
oraz - kiedy nie znajduje się
tego rodzaju substancjonalnych
uniwersaliów - prowadzi do «wirówki» relatywiZlnu kulturowego
z jego wszelkimi
niekonsekwencjami"
(Burszta,
1990,
s.78).
Turner w swoich poglądach - na których kompletne omówienie nie ma tu
niestety miejsca - argumentuje
na rzecz działall antropologów
w obronie ludzkiej różnorodności.
Zgadza się z krytykami zachodniego
indywidualistycznego
podejścia do praw człowieka, iż "społeczellstwo
obywatelskie",
w sensie zakładanym przez zachodnią liberalną filozofię i myśl prawniczą, nigdy nie istniało
i nie istnieje w większości krajów Trzeciego Świata, a zamiar nałożenia jego
prawnych form i standardów na tradycyjne i wspólnotowo
zorganizowane
społeczności może stać się społecznie destrukcyjnym
nadużyciem
prawa. Kryterium ludzkiego zróżnicowania
implikuje
nową koncepcję
roli społecznych
praktyk i instytucji, takich jak pallstwo, jako mediatorów,
arbitrów i regulatorów różnorodnych,
potencjalnie
konfliktowych
kulturowych
tożsamości (Turner, 1997, s. 284-287).
Turner uważa, iż dla odparcia ataków krytyków relatywizmu
kulturowego,
należy well wpisać - poprzez założenie istnienia kulturowych
uniwersaliów uniwersalizm
praw człowieka. Relatywizm w antropologii jest dla niego - podobnie jak dla E. Zechenter - wewnętrznie
sprzeczn/.
Nie odrzuca go jednak,
lecz stara się mu nadać formę, która nie będzie pozostawała
w sprzeczności
z zasadami moralnymi, głoszącymi uniwersalność
pewnych prawd. Nie zauważa przy tym, iż zabieg ten jest zbędny, ponieważ taka sprzeczność nie występuje, jako że antropolog
posługuje się relatywizmem
jako narzędziem
badawczym, nie nadając swoim wypowiedziom
uniwersalnego
znaczenia (o czym
pisałam już na początku tego artykułu). Pomimo, iż Turner pojmuje prawa
człowieka inaczej niż Zechenter, stawiając obok praw jednostki także prawa
grup kulturowych,
to jednak oboje autorów łączy poszukiwanie
"naukowego
uzasadnienia"
dla uniwersalnej
idei tych praw. Czynią to, szukając dodatkowego wsparcia dla idei praw człowieka, którą obydwoje popierają. Niestety, skupiając się w tym artykule na teoretycznym
aspekcie relacji pomiędzy relatywizmem w antropologii,
a poparciem dla tejże idei, nie mogę sobie pozwolić
na wskazanie wielu trafnych spostrzeżeń,
dotyczących
innych aspektów problematyki praw człowieka poczynionych
przez tych naukowców.

7 •• Dyskusia
nad zgodności,! relatywizmu kulturowego L pewnymi empirycznymi.
czy teon&gt;
tycznymi kulturowymi
uniwersaliami
powinna rozpocząć sil,: od stwierdzenia.
iż relatywizm
kulturowy jest. paradoksalnie.
uniwersalnym
twierdzeniem.
co do natury kultury w ogólności.
które zakłada. że wszystkie «kultury» są całościami tego samego rodzaju" (Turner. 1997. s. 278).

�25

Podejście pluralistyczne
Zupełnie
chciałabym

inny punkt widzenia przYJmuJe podejście
pluralistyczne,
które
krótko przedstawić
w oparciu o artykuł Ellen Messer, Pluralist
Approaches lo Human Righls (Messer,1997).
Jest to podejście pragmatyczne,
w ramach którego przyjmuje się, iż prawa człowieka mają źródła w różnych
tradycjach i kulturach. Aby prawa te mogły skutecznie spełniać swą rolę, muszą
zostać zaakceptowane
we wszystkich tradycjach kulturowych. Aby tak się stało,
konieczny jest konsensus. Pojęcie konsensusu odgrywa w tym ujęciu kluczową
rolę. Przedstawiciele
tego podejścia nie zakładają, że prawa człowieka mogą
zostać dowiedzione, czy też uprawomocnione
dzięki nauce. Uznają, iż mają one
"pozaprawne wymiary" i podkreślają ,jedność w różnorodności"
ich współczesnej formy. Rola antropologa w tym ujęciu pozostaje niepoślednia. Jego wkładem jest łączenie kulturowo specyficznych,
wspólnotowych
pojęć i praktyk
z międzynarodowymi
standardami i instrumentami.
Zarówno relatywiści jak i antyrelatywiści
zgadzają się co do faktu, iż prawa
człowieka Narodów Zjednoczonych
(NZ) są szczególnym wyrazem międzynarodowo - międzYPaJlstwowej
kultury prawnej, a kultura polityczna Zachodu
jest ich główną inspiracją. N ie zgadzają się w kwestii, czy są one uniwersalne
i adekwatne dla wszystkich
czasów, miejsc i ludzi. Szczególnie
różnią się
w opinii na temat moralnego autorytetu instrumentów praw człowieka oraz tego,
czy kulturowe pojęcia prawa odpowiadają międzynarodowej
teorii i praktyce.
Podejście pluralistyczne
jest w pewnej płaszczyźnie
podejściem
relatywistycznym, nie uznaje bowiem, iż zachodnia uniwersalistyczna
koncepcja praw
człowieka, traktująca jedynie o prawach jednostki i uznająca ich ponadkulturowy wymiar, jest koncepcją ,jedynie słuszną". Podejście to nie jest jednak koncepcją badawczą - jak jest nią relatywizm kulturowy w obrębie antropologii lecz koncepcją tworzenia szczególnego rodzaju prawa, jakim są prawa człowieka. Jest to więc podejście prawodawcy, który sięga do metod i środków zalecanych przez racjonalność komunikacyjną (konsensualna).
Wykorzystuje do swojego modelu tworzenia prawa m. in. prace antropologów,
zakładając,
iż "jądro
podobiellstw" może zostać odnalezione w różnych kulturach i systemach politycznych (czyni tym samym założenie uniwersalistyczne,
lecz nie na poziomie
badawczym). Punktem wyjścia dla "pluralistów"
pozostaje zachodnia koncepcja praw człowieka.
Zgodnie z pod~jściem pluralistycznym,
źródeł praw człowieka sformułowanych - i wciąż formułowanych
- należy szukać w różnych kulturach i tradycjach w tym także w tradycji socjalistycznej.
Podejście to wspiera założenia
o współzależności
praw ekonomiczno-społeczno-kulturowych
i cywilno-politycznych, próbując łączyć tradycje "Wschodu" z "Zachodem".
(Zdecydowanie
..zachodnie'· stanowisko przyjmują Stany Zjednoczone,
które odmawiają ratyfikacji Konwencji Praw Ekonomicznych,
Społecznych
i Kulturowych, obawiąjąc
się, że "uwolnienie od niedostatku"
mogłoby stać się prawnym obowiązkiem
pallstwa. USA oskarżone są o to, iż są głównym sprawcą nadużyć ekonomicz-

�26
nych praw człowieka poza swoimi granicami). Podobna współzalcżność
istnieje
pomiędzy prawami jednostki, a prawami zbiorowymi,
np. prawami grup kulturowych. Wiele żądaó grup może wchodzić w konflikt z prawami jcdnostek gwarantowanymi w PDPe. O tym, które z nich mają pierwszelistwo,
powinno byćzgodnie z podejściem pluralistycznym
- rozpatrywane przypadek po przypadku.
W ten sposób stwierdzono
na przykład,
iż okaleczanie
genitaliów
kobiet
w kulturach afrykańskich,
nierówny dostęp do ziemi czy pożywienia
nie są
istotne dla przetrwania wspólnoty kulturowej.
Takie pragmatyczne
podejście sprawdzające,
czy dana cecha jest istotna dla
tożsamości kulturowej, czy też leży w interesie jakiejś frakcji, wywołuje krytykę antyrelatywistów
i oponentów
praw zbiorowych.
Ci ostatni domagają się,
by prawa te zostały wpierw zaakceptowane
jako prawa człowieka. Uważają,
iż tożsamość
kulturowa
powinna być chroniona
poprzez wzmocnienie
praw
cywilno-politycznych,
a nie trudnych do sformułowania
"praw do kulturowej
tożsamości".
Uzasadniona wydaje się ich obawa, iż "mnożenie praw człowieka"
może prowadzić do ich osłabienia, wiele zaś grup może deklarować się jako
"ludy", wysuwając swoje żądania. Oczywiste wątpliwości
może też wzbudzać
odpowiedź na pytanie, kto i w jaki sposób ma decydować o tym, które zwyczaje
są ważne dla przetrwania danej kultury. Prawa zbiorowe (w tym prawa ludności
tubylczej),
poprzez które komisje praw człowieka NZ próbują rozwinąć problemy kulturowej
i politycznej
różnorodności,
są przez nie formułowane
w sposób niejasny. Mogą więc być szeroko akceptowane,
ale pozostają też
"szeroko otwarte na interpretacje
i kwalifikacje,
kto jest «osobą» zasługującą
na ochronę" (Messer, 1997, s. 304).
Ta ostatnia kwestia, a więc kto jest uznawany za "uprawnionego"
do ochrony w poszczególnych
kulturach, jest jednym z naj istotniejszych
problemów
do rozwiązania w ramach podejścia pluralistycznego.
Wiele kultur określa "innego" jaką "mniej niż człowieka"
(o brytyjskiej koncepcji "pełnego człowieczellstwa" w kolonialnym Egipcie, zob.: Asad, 1997). W takiej sytuacji zarówno antropologowie,
jak i filozofowie
wysuwają obiekcje wobec założenia,
iż przyjęcie wspólności rodzaju ludzkiego jest samo z siebie oczywiste. Rolą
antropologa,
który bada konkretne p~jęcia kulturowe, porównuje je i analizuje,
miałoby być umożliwienie
"wielokulturowego
spojrzenia" (dla konsckwentnego relatywisty kulturowego jest to sytuacja niemożliwa),
które przyczyniłoby
się m.in. do zrozumienia,
kto w odmiennych
kulturach jest pozbawiony przywilejów (praw) i dlaczego. Praca antropologa miałaby służyć nie tylko teoretycznym rozważaniom,
ale i konkretnym działaniom. np. podejmowaniu
decyzji
o rozdziale żywności, a także (sic!) tworzeniu "efektywnych
materiałów edukacyjnych" dotyczących
praw człowieka.
Podejście plural istyczne zakłada bowiem, iż dopiero przyjęcie i zrozumienie
tych praw przez wszystkie kultury
i warstwy społeczne może zagwarantować
ich skuteczność.
Można stwierdzić.
iż podejście
pluralistyczne
służy wypracowaniu
skutecznych
narzędzi dla
ochrony praw człowieka
bardziej niż filozoficzno
- prawniczym
odpowiedziom, czy takie (uniwersalne)
prawa istni~ją. Oczywiście, by chronić te prawa

�27
wpierw musi zakładać ich istnienie, choć uznaje, iż nie są wyłącznie dziedzictwem Zachodu i w związku z tym powinny być formułowane
przy udziale innych kultur, dając tym samym większą gwarancję, iż zostaną przez nie zaakceptowane.
Podstawą do tej dyskusji pozostają war10ści kultury zachodniej.
Pozostaje pytanie na ile wartości te są "negocjowalne"
i czy w ogóle są, podczas dążącego do konsensusu
procesu tworzenia "nowych praw człowieka",
jak na przykład praw ludów tubylczych.

Podsumowanie
Moim celem było przedstawienie
różnych, rozwijanych
w drugiej połowie
lat 90. podejść do koncepcji praw człowieka, których poznanie powinno być dla
antropologa istotne zarówno ze względu na relację (bądź jej brak) pomiędzy
konkretnym podejściem, a zadeklarowaną
przez naukowca koncepcją badawczą
w ramach antropologii, jak i na przedstawienie
roli, jaką może odegrać antropolog w działaniu na rzecz praw człowieka, tak jednostki, jak i grupy etnicznej.
Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, to należy mieć świadomość,
iż relatywizm
kulturowy
w antropologii
nie jest jednoznaczny
z nihilizmem
moralnym,
że zakładając kulturowe zdeterminowanie
wyrzekamy się własnej moralności
i własnej hierarchii wartości. Nasze przekonania nie wymagają żadnych dowodów naukowych,
co więcej, ich słuszność
nie może zostać dowiedziona.
Nie możemy w tym względzie liczyć na pomoc nauki, ale też nie musimy obawiać się, iż postrzegając naukę jako dziedzinę kultury i jeden z wielu sposobów
widzenia świata, będziemy musieli wyrzec się naszych poglądów etycznych.
Różne kultury moglibyśmy przyrównać do ślepców ze staroindyjskiej
przypowieści. Obmacując słonia starali się oni poznać to, czego dotykali. Każdy
z nich mówił co innego: jeden, że to trąba, drugi, że ogon, itd. Nikt z nich
nie potrafił rozpoznać słonia, co nie znaczy, że ich stwierdzenia o ogonie i trąbie nie były prawdziwe. Tak więc różne kultury mogłyby wypowiadać
sądy
prawdziwe, choć ze sobą sprzeczne. By móc odkryć tego "słonia - most międzykulturowy",
trzeba wpierw założyć możliwość jego istnienia. Istnienie takiego mostu może być postulowane
także na płaszczyźnie
poszukiwania
uniwersalnych praw człowieka. Uniwersalnych
w tym sensie, że zaakceptują
go
wszyscy "ślepcy". To chyba postuluje podejście pluralistyczne,
które (pomimo
wielu słabych punktów dotyczących głównie "niejasnych
sformułowal1") chce
wykorzystać relatywistyczne
nastawienie wielu antropologów.
Narzucanie praw
innej kultury potraktowane tu może bowiem być jako zmuszanie do zaakceptowania "cudzej wersji słonia". Posłużmy się przykładem:
"Zdaniem prawnika adivasl praktykującego
w Bastarze, prawo nie-adivasi
(hinduskie) jest narzucane adivasi. Ma on nadzieję, iż w przyszłości adivasi
będą mogli ustanowić swój własny system prawny oparty na tradycyjnej wioskowej sprawiedliwości.
W przypadku, gdy - mówi - czyjś kozioł został skras Adivasi. o kt(lrych mowa w artykule Madhu Ramnatha.

to tubylcza plemienna

ludność Indii.

�28
dziony, typowy sąd nie-adivasi zareaguje karząc złodzieja. Jednakże ten, kto
poniósł stratę, niewiele z tej kary zyska. Przeciwnie, jeśli się ona przeciągnie,
wrogość pomiędzy stronami będzie narastała, prawdopodobnie skutkując złym
nastawieniem pomiędzy ich rodzinami" (Ramnath, ł 997, s. 269). W tradycji
adivasi wioskowa rada wpierw nakaże zwrot kozła lub jego równowartości,
a potem poprowadzi rytuał pojednujący obydwie strony.
Innym przykładem tragicznego wpływu zachodniej kultury prawnej na sytuację ludności tubylczej może być ustawa kongresu USA znana jako Daves General Allotment Act (Indianie ..., 1991). Rozdzielała ona ziemię plemienną pomiędzy poszczególne rodziny i szybko doprowadziła w ten sposób do jej sprzedania, choć celem ustawy było lepsze zagwarantowanie Indianom prawa do
ZiemI.

Z drugiej strony kultura zachodnia ma również "własną wersję słonia", która
określa to, co uznajemy za słuszne. Czy zgodzilibyśmy się, by usprawiedliwić
odmiennością kulturową zabicie kobiety, która idąc z dzieckiem do lekarza
znalazła się na afgańskiej ulicy bez męskiego krewnego? (Oczywiście musielibyśmy wpierw rozstrzygnąć, czy rządy Talibów są reprezentatywne dla afgańskiej kultury). Czy brak znaku określającego "wolność" w chińskim piśmie
możemy przyjąć jako wyjaśnienie, dlaczego w Chinach łamane są podstawowe
prawa jednostki?
Z jednej więc strony możemy wątpić w to, czy wiemy wszystko i szanować
prawdy innych, z drugiej, kwestionowanie własnej hierarchii wartości jest niemożliwe. Nie zakłada tego też relatywizm, który jest próbą poznania i zrozumienia innej koncepcji świata. I jako taki pozostaje w zgodzie z wartością kultury zachodniej,jakąjest
szacunek dla "innego".
Droga do utworzenia międzynarodowego systemu praw człowieka, które
byłoby przestrzegane, wydaje się bardzo długa. Mamy dwa wyjścia, albo uznawać własne tradycyjne prawa za jedynie słuszne i przy nich obstawać (co
w żadnym razie nie daje gwarancji, że będą przestrzegane np. w Chinach) bądź
dopuścić możliwość, że prawa człowieka mogą mieć również swój aspekt kulturowy, o co dopominają się m. in. ludy tubylcze. Negocjowanie praw człowieka może z drugiej strony doprowadzić do osłabienia jednoznacznego odbioru
ich treści. Istota rzeczy leży jednak w tym, by te ustanowione prawa były respektowane, a nie jedynie dyskutowane.
"Po 50 latach prawnicy wciąż zastanawiają się, jak stworzyć i wdrożyć standardy praw człowieka, które położą kres wszystkim formom przemocy; podczas
gdy jednostki, wspólnoty, organizacje pozarządowe oraz religijne i kulturowe
grupy cierpiące z powodu łamania praw człowieka, wciąż mają nadzieję,
że struktura praw człowieka może pomóc im w przezwyciężeniu przemocy
w uniwersalistycznych lub kulturowo-relatywistycznych
terminach" (Messer,
1997, s. 310).

�29
BIBLIOGRAFIA
/-Iuman RighlL
1992
/-Iuman Ri~hls /'iolalions Againsllhe Indigenous Peoples oflhe Americas, Amnesty
International, Londyn.
An-Naim·A. A. (red.)
1992
Iluman Righls in ('ross-Cullural Perspeclive. A Quesl for Consensus, University of
Pcnsylvania Press. Philadelphia.
1992
Toward a Cross-Cull1lral Approach lo Defining International Standards of Human
Rigllls: lhe Meaning ofCruel, Inhuman or Degrading Treatment or Punishment.
Asad T.
On Torl1lre, or Cruel, Inhuman and Degrading Treatment, w: Human Rights, Cul1997
lUre and Comext. Anthropological Perspectives, R. A. Wilson (red.), London, Chicago-Illinois.
Bajor J.
Todav's Concerned Anthropologists on the Subject on Human Rights, "Anthropol1998
ogy in Action" 1/2. s. 28-30.
Bratt-Paulston Ch.
1997a
Language Policies and Language Rights, "Annual Review of Anthropology" 26, s.
73-85.
J997b
Epilogue: Some Concluding Thoughts on Linguistic Human Rights, "International
Journal of the Sociology of Language" 127, s. 187-195.
Ruchowski M.
1990
Racjonalno§ć. translacja, interpretacja, Poznań.
1993
Przeciw skrajnemu relatywi::mowi, "Poznańskie Studia z Filozofii Nauki" 13, s.
113-133.
Buchowski M .. Burszta W.
1992
O ::alo:::eniachinterpretacji antropologicznej, Warszawa.
Burszta W.
Wymiary antropologicznego poznania kultury, Poznań.
1993
Indianie ...
I.
Indianie Stanów Zjednoczonych. Antologia lekstów źródłowych, E. Nowicka
1991
Rusinowa (wyb. i opr.). Warszawa.
Kolakowski L.
1990
Cywilizacja na lawie oskarżonych, Warszawa.
Messer E.
1997
PIwalisI Approaches lo Human Rights, ,Journal of Anthropological Research" 53,
s. 293-317
Michalska A., Wronkowska S.
1983
Zasady tworzenia prawa, Poznań.
1996
WSlęp do prawoznawstwa, Toruń.
Ramnath M.
Plants. People. Politics and Management, "Natural Resources Forum" nr 4, s. 2571997
271
Rawls J.
1994
Teoria sprawiedliwo§ci, Warszawa.
Rival L.
1993
Conji'onting Pelroleulll Development in the teL/adorian Amazon: the Huaorani,
/-Iwnan Rig/lis and Environmenral Proteclion, "Anthropology in Action" 16, s. 1416.
de Rougemont D.
1991
List otwarty do LL/ropejc::yków (fragmenry), "Literarura na świecie" 10, tłum. A.
Olędzka-Frybesowa. s. 3-42.

�30
Rubinstein

R. A.

1986
Rubinstein

Reflections on Action Anthropology: Some Developmental
pological Tradition, "Human Organization"
3. s. 270-279.

Dynamics of an Anthro-

R. A., Tax S.

1981

Literacy, Evolution and Development, w: The Spirit oj'the l:'arth A. Teilhard Centennial Celebration. J. Perlinski (wyd.). Nowy Jork.

Posey D. A.

Provisions and AIechanisms ofthe Convention on Biological Diversity lor Access to
Traditional Technologies and Benefit Sharing for Indigenous and Local Communities Embodying Traditional Lifestyles, "OCEES Research Paper" 6. Oxford.

1996

Sarkowicz

R., Stelmach

J.

1996

Teoria prawa. Kraków.
Stawecki T., Winczorek
D.
1995
Wstęp do prawo::nawstwa. Skrypty Becka, Warszawa.
Yanomami.
Yanomami, Survival International.
Londyn.
1990
Guardians ..
1994
Guardians ofthe Sacred Land. Survival International,
Londyn.
Confederacy. ..
1993
Confederacy ąf Treaty Six First Nations. In Bad Faith Britain, Canada and the
Violation of Indians Rights, Survival International.
Londyn.
Szynkiewicz

S.

1991

Przetrwanie etniczne. "Etnografia

"Tawacin"
1998
Tax S.
1988

.,Tawacin"

Record of 60 }'ears of Anthropology,

17. s. 1-2 I.

of Anthropology"

Ph.

'Return ofthe Indian. Londyn.

S., Shore C.

1993
Wilson

Review

Human Rights, fluman Difference: Anthropology's Contrihution to an f:manc/patO/y Cultural Politics .. ,Journal of Anthropological
Research" 53. s. 273-291.

1996
Wright

1998.

T.

1997
Wearne

l, s. 217-222.

Pride and Pu::zlement: A Retro-introspective
..Annual

Turner

nr 3, jesień

Polska"

Anthropology and the Rights of Indigenous People ... Anthropology

in Action"

16. s.

1-2.
R. A. (red.)

1997

Human Rights, Culture and Context. Anthropological

Perspectives,

Londyn,

Chi-

cago - Illinois.
Wilson

R. A.

1997

Wróblewski

Representing fluman Rights Violations: Social lontext and Subjectivities. w: Human Rights. lulture and Context. Anthropological Perspectives. R. A. Wilson
(red.),
J.

1984

London.

Chicago

Wstęp do prawo::nawstwa. Łódź.

Zechcnter
E. M.
1997a
'ts i\4odern Human
"American

Society

nal of Anthropological

1995

Rights Regime Appropriate
of International

In the Name olCulture:

1997b
Ziembiński

- Illinois.

in LIRht ąj' Human Diversity.

Law" 3, s. 16-22.

Cultural Relativism and t/Je Ahuse olthe Individual, ,,JourResearch"

53, s. 319-347.

Z.

O stanowieniu

i obowiązywaniu

prawa. Zagadnienia podstawowe.

Warszawa.

�31

Magdakna Krysińska
CULTURAL RELATIVISM VS. HUMAN RIGHTS
(Summary)
This tcxt discusses the rclation between different attitudes to the concept of human rights and
cultural relativism in anthropology. Following the assumption that relativism on the level of
cultural studies docs not imply that the researcher has to adopt the relativistic approach on the
philosophical level. the author analyzes examples of the 'universalistic," "relativistic," and
"pluralistic" approach to human rights, indicating a seeming contradiction between the assumption of the universalislic approach to the concept of these rights and of the relativistic approach in
anthropological studies. Assumption of both approaches at the same time requires neither
"adjustment" of the n:lativistic approach on the scientific level, which is suggested by the
"relativistic" approach. nor justitication of the universal character of human rights, whose legitimacy cannot be "proved" (this is what the "universalistic approach" is aiming at), and it does not
demand such an approval cither. The "pluralistic"' approach presented in the text (let not engage
in a discourse combining the scientific and philosophical dimension). seems - despite its weak
points - to enable anthropologists of different methodological views to share the same ideas
concerning human rights or engage in a discussion which will not be forjudged by their scientific
concepts.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11501" public="1" featured="1">
    <fileContainer>
      <file fileId="11480">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/06673ed006f71055c6d0d306cedf1512.pdf</src>
        <authentication>c6f3f62e8d88031bdc010b421ac9709a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137002">
                <text>STUDIA ETHNOLOGICA&#13;
&#13;
�STUDIA ETHNOLOGICA&#13;
Seria publikowana przez Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu&#13;
Warszawskiego oraz Wydawnictwo DiG&#13;
Zespó³ Redakcyjny:&#13;
Lech Mróz, Zofia Sokolewicz, Jerzy S. Wasilewski, Anna Zadro¿yñska–Bar¹cz ,&#13;
Magdalena Zowczak&#13;
Dotychczas w serii ukaza³y siê:&#13;
Anna Malewska–Sza³ygin, Wiedza potoczna o sprawach publicznych. Rozmowy o władzy lokalnej&#13;
w wybranej gminie mazurskiej w latach 1994–1995, Warszawa 2002&#13;
Pierwsze narody. Społeczności rdzenne i idea tubylczości we współczesnym świecie, pod red. Jaros³awa Derlickiego i Wojciecha Lipiñskiego, Warszawa 2002&#13;
Podole i Wołyń. Szkice etnograficzne, pod red. £ukasza Smyrskiego i Magdaleny Zowczak, Warszawa 2003&#13;
Wojciech Bêben, Mały świat wokół wulkanu. Tradycyjne normy zwyczajowe w życiu wyspiarzy Biem&#13;
w Papui Nowej Gwinei, Warszawa 2004&#13;
Etnos przebudzony, pod red. Lecha Mroza, Warszawa 2004&#13;
Agnieszka J. Kowarska, Polska Roma. Tradycja i nowoczesność, Warszawa 2005&#13;
Maciej Z¹bek, Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów, Warszawa 2007&#13;
Religijność chrześcijan obrządku wschodniego na pograniczu polsko–ukraińskim, pod red. Magdaleny Lubañskiej, Warszawa 2007&#13;
Anna Malewska–Sza³ygin, Wyobrażenia o państwie i władzy we wsiach nowotarskich. 1999–2005,&#13;
Warszawa 2008&#13;
£ukasz Smyrski, Ajdyn znaczy księżyc. Narody południowej Syberii, Warszawa 2008&#13;
Bartosz Hlebowicz, „Odnaleźć nasze prawdziwe ścieżki”. Nanticoke Lenni–Lenapowie i Oneidowie&#13;
ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych, Warszawa 2009&#13;
W cieniu drzewa wiar. Studia nad kulturą religijną na pograniczach „Slaviae Orthodoxae”, pod&#13;
red. Magdaleny Zowczak, Warszawa 2009&#13;
Sąsiedztwo w obliczu konfliktu. Relacje społeczne i etniczne w zachodniej Macedonii — refleksje antropologiczne, pod red. Karoliny Bielenin–Lenczowskiej przy wspó³udziale Katarzyny Paczóskiej,&#13;
Warszawa 2009&#13;
Andrzej Perzanowski, Odmieńcy. Antropologiczne studium dewiacji, Warszawa 2009&#13;
Marek Arpad Kowalski, Dyskurs kolonialny w Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2010&#13;
Dylematy kaukaskie. Problemy narodowościowe i migracyjne, pod red. Macieja Z¹bka przy wspó³pracy Patrycji Przeœlakiewicz i Iwony Kaliszewskiej, Warszawa 2010&#13;
Na pograniczu „nowej Europy”. Polsko–ukraińskie sąsiedztwo, pod red. Magdaleny Zowczak, Warszawa 2010&#13;
Marian Grzegorz Gerlich, „My prawdziwi Górnoślązacy...”. Studium etnologiczne, Warszawa 2010&#13;
Wojciech Lipiñski, Ludzie tundry. Tożsamość i granice etniczne na północy Syberii, Warszawa 2011&#13;
Pośród chaosu. Antropologiczne refleksje nad współczesnością, pod red. Anny Zadro¿yñskiej, Warszawa 2011&#13;
Doświadczanie świata, doświadczanie lektury, pod red. Magdaleny Radkowskiej–Walkowicz, Warszawa 2011&#13;
Marta Godlewska–Goska, Justyna Kopañska, Życie w dwóch światach. Tożsamość współczesnych&#13;
Romów, Warszawa 2011&#13;
Dzisiejsze Polesie, pod red. Wojciecha Lipiñskiego, Warszawa 2013&#13;
Armenia: kultura współczesna w ujęciu antropologicznym, pod red. Lewona Abrahamiana i Konrada Siekierskiego, Warszawa 2014&#13;
&#13;
�Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego&#13;
&#13;
Magdalena Zowczak&#13;
&#13;
Religijnoœæ na pograniczach.&#13;
Eseje apokryficzne&#13;
&#13;
Warszawa 2015&#13;
&#13;
�Recenzenci:&#13;
prof. dr hab. Miko³aj Olszewski&#13;
prof. dr hab. Lech Mróz&#13;
&#13;
Publikacja ukaza³a siê we wspó³pracy z Polskim Towarzystwem Historycznym&#13;
Wydanie dofinansowane przez&#13;
Ministra Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego (Umowa nr 578/P–DUN/2014)&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego&#13;
&#13;
Redakcja wydawnicza: Maria ¯urek&#13;
Projekt ok³adki: Wioletta Szebesta&#13;
Na ok³adce: Bazylika Matki Bo¿ej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu Starym.&#13;
Fot. M. Zowczak&#13;
&#13;
© Copyright by Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej&#13;
Uniwersytetu Warszawskiego &amp; Wydawnictwo DiG, 2014&#13;
ISBN 978–83–7181–900–1&#13;
&#13;
Wydawnictwo DiG Sp. j.&#13;
01–987 Warszawa, ul. Dankowicka 16c lok. 2&#13;
tel./fax: (+48 22) 839 08 38&#13;
e–mail: biuro@dig.pl; http://www.dig.pl&#13;
&#13;
Druk cyfrowy: TOTEM w Inowroc³awiu&#13;
&#13;
�Spis treści&#13;
&#13;
WSTĘP . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
TAKTYKA POGRANICZA. ANTROPOLOGIA,&#13;
HISTORIA A SPRAWA UKRAIŃSKA . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
O pewnym stereotypie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Problem podręczników. Pogranicze versus mitologia narodowa . . . . . . . . . . . . . .&#13;
O modelu antropologii krytycznej: pięć razy pogranicze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Króliki z domieszką słonia:&#13;
projekt badań na pograniczu polsko–ukraińskim . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
APOKRYF JAKO PRÓBA WIARY I PRAKTYKA KULTUROWA . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Negocjowanie tożsamości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Apokryf ludowy w badaniach etnograficznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Apokryf a pastisz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
35&#13;
39&#13;
42&#13;
46&#13;
&#13;
DWA PRZYMIERZA W RELIGIJNOŚCI LUDOWEJ:&#13;
KONTAMINACJE . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
OD PANIENKI ZE DWORA DO SPRAWCZEJ FEMINISTKI.&#13;
ANTROPOLOGICZNE WYMIARY KULTU MARYJNEGO . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
WŁOCHATE NOGI KRÓLOWEJ SABY.&#13;
O MITOLOGIACH PATRIARCHALNYCH . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Patriarchalne stereotypy apokryfów ludowych, czyli women jokes . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kobieta transgeniczna w apokryfach. Powrót Lilit . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Lilit i wierzba (Kobieta–drzewo) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Lilit i jej awatary (Kobieta–zwierzę: gadzina, ryba, koza) . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Lilit jako królowa Saby, trzynasta Sybilla, gęsionoga prorokini . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
93&#13;
94&#13;
103&#13;
107&#13;
109&#13;
111&#13;
&#13;
13&#13;
13&#13;
17&#13;
20&#13;
&#13;
ŚWIĘTY PIOTR, PATRON KATOLICKIEJ INICJACJI . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 115&#13;
&#13;
�6&#13;
&#13;
Spis treœci&#13;
&#13;
APOKRYFICZNE INTERPRETACJE KURBANU JAKO OFIARY&#13;
CHRZEŚCIJAŃSKIEJ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
„Łono” i ofiara Abrahama jako zapowiedzi Eucharystii. Obraz Syna . . . . . . . . .&#13;
Abraham jako pradziad i ofiarnik. Obraz Ojca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Relacja z Macedonii. Szczegóły wioskowego rytuału . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Interpretacje Kurbanu wśród chrześcijan i muzułmanów . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matka ofiarowanego. Kobieta wobec ofiary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słowiański kontekst: ofiara spełniona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Rzeź niewiniątek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
136&#13;
137&#13;
140&#13;
142&#13;
144&#13;
148&#13;
151&#13;
153&#13;
&#13;
TYDZIEŃ CZUWANIA (1–8 IV 2005 R.). ZBIOROWE DOŚWIADCZENIE&#13;
RELIGIJNE WE WSPÓŁCZESNYCH PRAKTYKACH KULTUROWYCH . . . . .&#13;
Dwa rodzaje doświadczenia religijnego? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Typy doświadczenia religijnego a jego operacjonalizacja . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
„Literalizm biblijny”, „heretycki imperatyw”, pluralizm . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Typy idealne doświadczenia religijnego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czym jest doświadczenie zbiorowe? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wspólnota i nowe media. Flash mob . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tydzień Czuwania jako czas communitas . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
157&#13;
158&#13;
160&#13;
162&#13;
164&#13;
165&#13;
167&#13;
169&#13;
&#13;
REHABILITACJA JUDASZA.&#13;
O APOKRYFACH W KULTURZE POPULARNEJ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 174&#13;
RELIGIJNOŚĆ LUDOWA I KULTURA POPULARNA.&#13;
MIĘDZY TRADYCJĄ A KOMERCJĄ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Katolicy i Kościół: reinwencja rodowodu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Co się stało z religijnością ludową? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moi Rozmówcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Antysemityzm i mit ofiary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żydzi jako „Oni”: demony sporzące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
My jako Żydzi: ukrzyżowanie Hamana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krzyż „smoleński” i pogranicza religii kościelnej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Religijność ludowa a kultura popularna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
185&#13;
187&#13;
193&#13;
198&#13;
203&#13;
208&#13;
213&#13;
224&#13;
231&#13;
&#13;
LITERATURA CYTOWANA . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 234&#13;
ANEKS . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 254&#13;
SPIS ILUSTRACJI . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 255&#13;
&#13;
�Wstęp&#13;
&#13;
Ta monografia — z wyj¹tkiem pierwszego tekstu, poœwiêconego relacjom pomiêdzy antropologi¹ a histori¹ — jest zbiorem esejów z zakresu antropologii&#13;
religii. Wszystkie one powsta³y po roku 2000, wiêkszoœæ przedstawia konfrontacjê tradycyjnej kultury religijnej z kultur¹ popularn¹ w epoce gwa³townej&#13;
liberalizacji spo³eczeñstwa. Niektóre z nich rozwijaj¹ interpretacje œwiêtej historii, które przedstawi³am w monografii Biblia ludowa. Interpretacje wątków&#13;
biblijnych w kulturze wsi (2000; wyd. II 2013), z perspektywy wspó³czesnych&#13;
zmian kulturowych. W Biblii ludowej opisa³am du¿y zbiór źróde³ etnograficznych, zgromadzonych przez ponad 20 lat moich badañ, w wiêkszoœci prowadzonych z kolejnymi grupami studentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Objê³y one Polskê wschodni¹ i fragment&#13;
Mazowsza, a nastêpnie — po upadku ZSRR — Litwê, zachodnio–pó³nocn¹&#13;
Bia³oruœ (Bras³awszczyznê) i Ukrainê (g³ównie Podole). S¹ to w przewa¿aj¹cej czêœci tereny o specyficznym zabarwieniu kultury religijnej ukszta³towanej&#13;
na pograniczu katolicyzmu i prawos³awia. Oznacza to zazwyczaj nieœwiadome,&#13;
wzajemne zapo¿yczanie i zarazem œwiadome dystansowanie siê wobec kultury&#13;
religijnej s¹siadów. Niew¹tpliwie na tê kulturê wywar³a wp³yw unia brzeska,&#13;
pomimo ¿e jej zasiêg w XVIII w., wed³ug map przedstawiaj¹cych stosunki wyznaniowe w I Rzeczypospolitej, nie obejmowa³ badanych przez nas terenów,&#13;
na których religi¹ panuj¹c¹ by³ katolicyzm (oczywiœcie z wyj¹tkiem Podola). Ta&#13;
specyfika pogranicza, przenikania siê i odró¿niania, wyczuwalna jest w zgromadzonych przez nas źród³ach etnograficznych — wywiadach narracyjnych,&#13;
które koncentrowa³y siê wokó³ apokryficznych i lokalnych interpretacji Pisma&#13;
Œwiêtego, tzw. apokryfów ludowych, w kontekœcie to¿samoœci rozmówców.&#13;
Sens tych interpretacji jest ³atwiej uchwytny w zestawieniu ze œwiadectwami&#13;
ikonograficznymi tych obszarów, ³¹cz¹cymi ikonografiê wschodniego i zachodniego chrzeœcijañstwa, które s¹ integraln¹ czêœci¹ mojej Biblii ludowej.&#13;
Stara³am siê uchwyciæ cechy charakterystyczne i sposoby przekszta³ceñ historii biblijnych, które umo¿liwi³y im ¿yw¹, inspiruj¹c¹ obecnoœæ w œrodowiskach&#13;
chrzeœcijan pozbawionych bezpoœredniego dostêpu do Biblii a¿ do schy³ku&#13;
lat 90. ubieg³ego wieku. Interpretacje te koncentrowa³y siê na poziomie skojarzeñ zachodz¹cych miêdzy s³owem a obrazem, czasami równie¿ rytua³em, ods³aniaj¹c stereotypy kulturowe gruntuj¹ce wiedzê potoczn¹.&#13;
&#13;
�8&#13;
&#13;
Wstêp&#13;
&#13;
Stereotyp kulturowy stosujê tu jako pojêcie neutralne, kondensacjê mitu lub&#13;
mit w postaci zal¹¿kowej. Przyjmujê to za³o¿enie zgodnie z wnioskami Zbigniewa Benedyktowicza, który dowodzi, ¿e stereotyp jest to symbol spłaszczony, czyli&#13;
uproszczony, pozbawiony g³êbi mitu i wskutek tego ³atwy do praktycznego wykorzystania w konstruowaniu to¿samoœci na zasadzie opozycyjnej — odró¿niania&#13;
siê od otoczenia. Jest to tak¿e symbol odwrócony, odgrywaj¹cy — w porównaniu&#13;
z mitem — rolê negatywn¹, stymuluj¹c¹ konflikt. Stereotypy nie s³u¿¹ bowiem&#13;
„podtrzymywaniu przyjaźni, odnalezieniu wspólnej to¿samoœci, lecz podtrzymuj¹ wrogoœæ i w tej funkcji ró¿ni³yby siê od symbolu, by³yby jego odwróceniem.&#13;
Z drugiej zaœ strony, opis techniczny, zaczerpniêty ze sztuki drukarskiej, rzeczywisty i zarazem fenomenologiczny opis stereotypu pokazuje nam, ¿e mamy do&#13;
czynienia z jednym i tym samym zjawiskiem, ¿e stereotyp i symbol to jedno i to&#13;
samo” (Benedyktowicz 2000, s. 106).&#13;
Ta filozofia symbolu/stereotypu jest mi bli¿sza ni¿ z góry klasyfikuj¹cy, utarty&#13;
pogl¹d, ¿e s¹ to kategorie odrêbne, a nawet opozycyjne. Takie za³o¿enie sprzyja&#13;
bowiem generowaniu myœlenia w kategoriach dualistycznych, którego chcia³abym unikn¹æ. To za³o¿enie pozwala powi¹zaæ myœlenie mityczne z wiedz¹ potoczn¹ (common sense knowledge), konstruowan¹ wokó³ stereotypów i niezbêdn¹ w ¿yciu codziennym. Rozwiniêta przez Benedyktowicza filozofia symbolu jest&#13;
przedmiotem badañ wspó³czesnej antropologii kulturowej — „porównawczego&#13;
badania zdrowego rozs¹dku — zarówno jego form kulturowych, jak i efektów&#13;
spo³ecznych” (Herzfeld 2004, s. 9). Ta filozofia pozwala te¿ dostrzec, jak wiele z tych niepoprawnych politycznie stereotypów, które œledzi³am w zmarginalizowanej, spetryfikowanej i rzekomo archaicznej tradycji ustnej, oddzia³uje&#13;
na wspó³czesne myœlenie zdroworozs¹dkowe, nasze zbiorowe poczucie sensu,&#13;
w epoce dominacji wzorów zachodniej kultury popularnej. Jej wspó³czesne mitologie tworz¹ siê w du¿ym stopniu poprzez praktyki pastiszu dokonywane na&#13;
tradycji chrzeœcijañskiej, która by³a te¿ źród³em biblii ludowej.&#13;
W zamieszczonych tu esejach stara³am siê skonfrontowaæ kulturowe stereotypy z ich spo³ecznymi znaczeniami, zmieniaj¹cymi siê pomiêdzy tzw. kultur¹&#13;
ludow¹ a kultur¹ popularn¹. Oznacza to, w odniesieniu do pojêæ, którymi siê&#13;
pos³ugujê, próbê przejœcia od semiotyczno–strukturalnego modelu kultury jako&#13;
systemu lub zbioru tekstów, który funkcjonowa³ w polskiej etnologii lat 80., do&#13;
opisu praktyk kulturowych, które ³¹cz¹ aspekty systemowe z dzia³aniem, zgodnie z obowi¹zuj¹cym we wspó³czesnej antropologii za³o¿eniem, ¿e „wyobra¿enia s¹ faktami spo³ecznymi” (Rabinow 1999). Interpretujê wybrane zjawiska&#13;
kultury symbolicznej, a zw³aszcza religijnoœci, obserwowane w ci¹gu ostatniej&#13;
dekady, w kontekœcie transformacji spo³ecznej w Polsce. S¹ to zarazem zjawiska, które wydawa³y mi siê symptomatyczne dla naszej czêœci Europy. Traktujê&#13;
je jako emanacje naszej zmieniaj¹cej siê to¿samoœci. Zdarzenie lub zjawisko&#13;
kulturowe obserwowane przez badacza oznacza w praktyce etnograficznej fenomen doœwiadczany niejako od wewn¹trz, co odbiera etnografowi pewnoœæ siebie&#13;
&#13;
�Wstêp&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
i nakazuje poszukiwañ ci¹g dalszy, praktycznie bez koñca. Oznacza to równie¿,&#13;
¿e interpretacja pozostaje w pewnym sensie niedokoñczona, otwarta. St¹d typow¹ form¹ wyrazu staje siê esej.&#13;
Dwa pojêcia przewijaj¹ siê w ka¿dym z artyku³ów, co najmniej implicite organizuj¹c ich strukturê: apokryf i pogranicze. Dlatego te¿ poœwiêcam im dwa pierwsze&#13;
studia, w których przedstawiam moj¹ interpretacjê tych kategorii. Apokryfowi&#13;
nadajê szersze znaczenie ni¿ to, które siê przyjê³o na gruncie filologii i teologii.&#13;
Traktujê go jako kulturow¹ praktykê pogranicza — wyznaniowego, spo³ecznego, etnicznego, jêzykowego, a zatem równie¿ pogranicza to¿samoœci — w relacji&#13;
do dyskursów dominuj¹cych. Apokryf jest moim narzêdziem, neutraln¹ kategori¹ opisu kultury symbolicznej, interpretowanej z perspektywy zmiennej relacji&#13;
miêdzy pograniczem a centrum, czyli dyskursów mniejszoœci i ich relacji wobec&#13;
dyskursu dominuj¹cego. Bywa (trans)graniczn¹, performatywn¹, twórcz¹ praktyk¹ kulturow¹, ujawniaj¹c¹ siê w ró¿nych typach ekspresji, pojêciem u¿ytecznym&#13;
w opisie eksperymentowania z to¿samoœci¹ i tradycj¹, symptomem ¿ywego doœwiadczenia i zmiany kulturowej. Stanowi jednak zarazem residuum stereotypów&#13;
o zapomnianych znaczeniach, spetryfikowanych w jêzyku potocznym.&#13;
Pierwszy z esejów odbiega charakterem od pozosta³ych, poniewa¿ nie dotyczy kultury religijnej. Analizujê w nim relacje pomiêdzy antropologi¹ a histori¹&#13;
na poziomie ich dyskursów, w kontekœcie badañ polsko–ukraiñskiego pogranicza. Zarazem przedstawiam wspó³czesne, kluczowe znaczenie pogranicza, kulturowo i politycznie równowa¿nego wobec centrum. Jeœli jednak chodzi o ten&#13;
konkretny teren badawczy, to dziœ nale¿a³oby ten tekst napisaæ od nowa. Mo¿na&#13;
by³o bowiem od koñca 2013 roku obserwowaæ kolejny przypadek œcis³ego zwi¹zku pomiêdzy wydarzeniami w centrum, na kijowskim Majdanie, i na ukraiñskim&#13;
pograniczu. Przemytnicze praktyki mafijnych karteli terroryzuj¹cych tereny&#13;
pograniczne USA i Meksyku, wspominane w moim tekœcie z 2011 roku, s¹ od&#13;
miesiêcy wykorzystywane z sukcesem w niewypowiedzianej wojnie na wschodnim pograniczu Ukrainy. „Zielone ludziki” bez wojskowych dystynkcji i identyfikatorów, za to z prawdziw¹ broni¹, stosuj¹ te same przemytnicze strategie&#13;
przebieranek, osi¹gaj¹c zaplanowany efekt ca³kowitego chaosu i zastraszenia&#13;
sterroryzowanej ludnoœci. Mo¿na by opisaæ te praktyki, parafrazuj¹c cytowany&#13;
przeze mnie artyku³ Mariusza Zawadzkiego, jako Atak klonów z Rosji1.&#13;
Esej poœwiêcony zmieszaniu dwóch Przymierzy w religijnoœci ludowej stanowi próbê syntetycznego przedstawienia przekszta³ceñ, jakie uda³o mi siê uchwyciæ w narracjach nawi¹zuj¹cych do Biblii, szczegó³owo udokumentowanych&#13;
w mojej pracy Biblia ludowa. Przekszta³cenia te czyni¹ bezu¿ytecznym wci¹¿&#13;
stosowany przez niektórych badaczy podzia³ tzw. apokryfów ludowych wed³ug&#13;
&#13;
1&#13;
Por. Zawadzki 2010 (czyli artyku³ w „Gazecie Wyborczej” pt. Atak klonów w Meksyku, do którego odwo³ujê siê w eseju Antropologia, historia a sprawa ukraińska).&#13;
&#13;
�10&#13;
&#13;
Wstêp&#13;
&#13;
kanonicznych Testamentów i chronologii biblijnej. Najbardziej wyrazist¹ zasad¹&#13;
klasyfikacji biblii ludowej jest podzia³ na obcych i swoich w kategoriach genealogicznych, za poœrednictwem opowiadañ ajtiologicznych — o pochodzeniu&#13;
ró¿nych „gatunków” istot.&#13;
Kult maryjny wydaje siê jednym z najbardziej oczywistych aspektów polskiego katolicyzmu, jest zatem wdziêcznym przedmiotem studiów nad kultur¹&#13;
religijn¹. W eseju Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki. Antropologiczne wymiary kultu maryjnego œledzê historiê jego badañ i przedstawiam, jak&#13;
kulturowe „rozpoznanie” fenomenu kultu maryjnego odpowiada konstruowaniu w³asnej to¿samoœci spo³ecznej autorów w ramach rozwijanych przez nich&#13;
interpretacji religijnoœci ludowej czy „typu ludowego”. Przy okazji powracam&#13;
do znaczenia sensualizmu jako cechy katolickiej religijnoœci i formu³ujê tezê, ¿e&#13;
uleg³ on przemieszczeniu. Nie jest ju¿ przedmiotem interpretacji studiów kultury religijnej, lecz sta³ siê cech¹ dyskursu wspó³czesnych badaczek, skoncentrowanych na ucieleśnieniu kultu i jego spo³ecznym aspekcie.&#13;
Ludowym przekszta³ceniom wizerunku œw. Piotra poœwiêcona by³a pierwsza&#13;
czêœæ artyku³u na temat aposto³ów w wierzeniach ludowych, przeznaczonego do&#13;
Apokryfów Nowego Testamentu pod redakcj¹ ks. prof. Marka Starowieyskiego&#13;
(Zowczak 2007). Ten fragment zosta³ jednak odrzucony przez Redaktora, który&#13;
uzna³, ¿e wykracza on poza tytu³ow¹ kategoriê apokryficznych przekazów o aposto³ach. Rzeczywiœcie, Pietropaweł, b³azeñski towarzysz i niewydarzony uczeñ&#13;
Jezusa z popularnych narracji, wydaje siê parodi¹ ewangelicznego Szymona,&#13;
syna Jony. A jednak nie jest to tylko wynik jego metamorfozy w odmiennym œrodowisku kulturowym. Facecje na temat tego aposto³a poœwiadczone s¹ co najmniej od X wieku, a œredniowieczne misteria rozpowszechni³y je w ca³ej Europie&#13;
(np. Bocian 1996, s. 438). Co wiêcej, posiadaj¹ one wyraźne zal¹¿ki w pismach&#13;
kanonicznych, w ewangelicznych opisach relacji miêdzy Mistrzem i Jego uczniem.&#13;
Dlatego zdecydowa³am siê podj¹æ ponownie ten temat w nowym kontekœcie2,&#13;
uwzglêdniaj¹c spo³eczne i wyznaniowe okolicznoœci funkcjonowania przeœmiewczych narracji o œw. Piotrze. Odgrywane przez niego role charakteryzuj¹ go za&#13;
poœrednictwem kulturowo wartoœciowanych kategorii z przestrzeni profanum:&#13;
pracy i lenistwa. Wskazujê te jego cechy, które staj¹ siê lepiej widoczne dopiero&#13;
w zestawieniu z postaciami innych aposto³ów w zgromadzonych przez nas materia³ach. Niektóre aspekty jego popularnego wizerunku czyni¹ go wdziêcznym&#13;
obiektem studium p³ci kulturowej (podwa¿aj¹ opozycjê miêdzy tym co „mêskie”&#13;
i „¿eñskie”).&#13;
W czasach radykalnych zmian spo³ecznych spetryfikowane pojêcia staj¹ siê&#13;
przedmiotem wywrotowych praktyk pulweryzacji (w znaczeniu, jakie nada³ temu&#13;
&#13;
2&#13;
Pozostajê tu d³u¿niczk¹ prac Jerzego Wasilewskiego (2002), którego teksty by³y dla mnie najcenniejsz¹ inspiracj¹.&#13;
&#13;
�Wstêp&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
terminowi Roland Barthes) — rozbijania w proch stabilnych znaczeñ, pastiszu,&#13;
ró¿norakich rekonstrukcji — b¹dź, co naj³atwiejsze — zwyk³ej inwersji. W esejach na temat Judasza i Lilit próbowa³am okreœliæ kryteria wyboru i sposoby&#13;
reanimacji bohaterów tradycji biblijnej w kulturze popularnej. Lilit jako wyklêta&#13;
uwodzicielka, przyczyna mêskiego upadku, oraz Judasz, zdrajca i zarazem kozio³ ofiarny, uwik³any w anty¿ydowskie stereotypy, to tradycyjne przedstawienia,&#13;
które zosta³y przewartoœciowane i podniesione do rangi bohaterów popkultury.&#13;
Sta³o siê to niejako równolegle do rozwoju kariery Lilit w dyskursach feministycznych, a Judasza, bohatera odnalezionej w 2006 roku gnostyckiej ewangelii,&#13;
w dyskursach podwa¿aj¹cych tradycjê chrzeœcijañsk¹. Œledzi³am relacje miêdzy&#13;
kultur¹ ludow¹ a popularn¹ na przyk³adzie tych dwóch postaci, ich przekszta³cenia w kulturowe reprezentacje wartoœci spo³ecznych i politycznych.&#13;
Rytualny aspekt religijnoœci jest przedmiotem rozdzia³u o ofierze — interpretacji obrzêdów Kurbanu przez bu³garskich i macedoñskich chrzeœcijan. Ten&#13;
tekst, powsta³y w wyniku mojego doœwiadczenia z klasztoru w Rile, dotyczy wyj¹tkowo S³owiañszczyzny po³udniowej, któr¹ traktujê jednak jako przynale¿n¹&#13;
ze wzglêdu na kulturê religijn¹ do Slavia Orthodoxa. Przedstawiam w tym eseju&#13;
wielowymiarowy charakter popularnych apokryfów, porównuj¹c interpretacje&#13;
modelowej ofiary Abrahama w prawos³awiu, na pograniczu z islamem i — w katolicyzmie.&#13;
Tydzień czuwania ukazuje wspó³czesne, zbiorowe doœwiadczenie religijne,&#13;
obserwowane w czasie umierania papie¿a Jana Paw³a II i ¿a³oby zwi¹zanej&#13;
z jego œmierci¹. W tym kontekœcie podjê³am próbê przedstawienia roli mediów&#13;
w tworzeniu nowego typu wiêzi spo³ecznych na przyk³adzie praktyki tzw. błyskawicznego tłumu, flash mob.&#13;
W ostatnim z esejów staram siê podsumowaæ relacje miêdzy kultur¹ ludow¹&#13;
a popularn¹, uwzglêdniaj¹c stan wspó³czesnej religijnoœci „koœcielnej” oraz jej&#13;
pogranicza. Szczególn¹ uwagê zwracam na pamiêæ i praktyki upamiêtniania kultury ¿ydowskiej, które maj¹ decyduj¹ce znaczenie dla konstruowania wspó³czesnej to¿samoœci jako symptomatyczne dla stosunku wobec Innego („Obcego”)&#13;
w znaczeniu kulturowym.&#13;
Chcia³abym podkreœliæ, ¿e podstawowe zasoby źród³owe oraz doœwiadczenie&#13;
badawcze, gruntuj¹ce te eseje, maj¹ charakter œciœle etnograficzny. Oznacza to&#13;
dla mnie przyjêcie — na poziomie badañ i obserwacji — perspektywy fenomenologicznej, w sposób, który najpe³niej ze znanych mi autorów charakteryzuje&#13;
w tym kontekœcie Ilja Maso w eseju Phenomenology and Ethnography (2001).&#13;
W czasach, kiedy jêzyk wydaje siê źle dopasowanym do kultury i zbyt statycznym&#13;
œrodkiem ekspresji, fenomenologia przypomina o mo¿liwoœci refleksji przedjêzykowej, aby w œwietle bezpoœredniego doœwiadczenia, jak to sformu³owa³ Norwid, „odpowiednie daæ rzeczy s³owo”.&#13;
W tym miejscu czujê siê w obowi¹zku wyt³umaczyæ z u¿ywania okreœlenia „ludowy”, które we wspó³czesnym jêzyku i m³odym spo³eczeñstwie obywatelskim&#13;
&#13;
�12&#13;
&#13;
Wstêp&#13;
&#13;
brzmi anachronicznie. Wymienianie jednak tego pojêcia na proponowane przez&#13;
niektórych „przynale¿ny grupie spo³ecznie wykluczonej” czy „zmarginalizowanej”, zw³aszcza w odniesieniu do biblii ludowej, raczej mija siê z celem, jako ¿e&#13;
zupe³nie nie odpowiada znaczeniu tego produktu z pogranicza wsi i dworu oraz&#13;
wsi i miasteczka. Podobnie ma siê sprawa z religijnoœci¹ ludow¹, reprezentowan¹ przez osoby przynale¿ne do ró¿nych grup spo³ecznych, niekiedy nawet&#13;
elit. S¹ to wci¹¿ u¿yteczne terminy umowne. Co innego w przypadku kultury&#13;
wspó³czesnej: tu u¿ywam ju¿ raczej okreœlenia „religijnoœæ popularna”. Jeœli zaœ&#13;
chodzi o rozpowszechnione wœród antropologów w latach 90. okreœlenie „religijnoœæ typu ludowego”, odrzucam je z powodów, które przedstawi³am w eseju&#13;
o antropologicznych wymiarach kultu maryjnego.&#13;
Jestem wdziêczna studentom za wspólne badania etnograficzne; czêsto odwo³ujê siê do ich prac oraz publikacji. Chcê przy tej okazji wyjaœniæ Czytelnikowi liczbê mnog¹, któr¹ czêsto stosujê w opisach obserwacji z badañ. Sformu³owania w rodzaju „nasi rozmówcy”, „obserwowaliœmy” itp., nie s¹ przejawem&#13;
nadêtego pluralis maiestaticus, lecz wyrazem praktyki badawczej: badañ z grup¹&#13;
studenck¹, których rezultat wyra¿a wspólne doœwiadczenia i d³ugie dyskusje.&#13;
Prezentowane tu studia by³y w wiêkszoœci publikowane w czasopismach i pracach zbiorowych, których spis znajduje siê na koñcu ksi¹¿ki. Prawie wszystkie&#13;
jednak uleg³y zmianom, nieraz gruntownym. Wszystkim wydawcom dziêkujê za&#13;
zgodê na wykorzystanie tych tekstów b¹dź ich fragmentów. Źród³em cytatów biblijnych jest Biblia Tysiąclecia (wersja: Pismo święte Starego i Nowego Testamentu&#13;
w przekładzie z języków oryginalnych, Pallotinum, wyd. V, Poznañ 2008; w tekœcie jako Pismo Święte 2008). Kursywê stosujê zarówno do wyrazów obcych,&#13;
jak i okreœleñ gwarowych oraz celnych sformu³owañ u¿ytych przez rozmówców.&#13;
U¿ywam jej równie¿ dla pojêæ stosowanych do analizy kultury (np. projekcja&#13;
odwrócona).&#13;
&#13;
�Taktyka pogranicza.&#13;
Antropologia, historia a sprawa ukraińska&#13;
&#13;
O pewnym stereotypie&#13;
¯ycie naukowe obfituje w stereotypy nie mniej, a mo¿e nawet bardziej ni¿ inne&#13;
dziedziny kultury. Charakter stereotypów jest wszak ambiwalentny: przyswojenie ich jest niezbêdne dla funkcjonowania w œrodowisku, bo umo¿liwiaj¹ nam&#13;
komunikacjê i orientacjê w œwiecie, daj¹ oparcie i poczucie ³adu. Zastajemy je&#13;
gotowe, niczym narzêdzia oszlifowane praktyk¹ i doœwiadczeniami pokoleñ.&#13;
Staj¹ siê szkodliwe, kiedy tracimy sta³¹ gotowoœæ ich sprawdzania i podwa¿ania.&#13;
Przyk³adem takiego irytuj¹cego stereotypu, od dawna podmywanego fal¹ œwie¿szych kulturowych praktyk w ¿yciu naukowym, jest traktowanie antropologii kulturowej jako „nauki pomocniczej historii”. To miejsce wspó³czesna antropologia&#13;
dziedziczy po etnografii, klasyfikowanej tak w PRL skromnej subdyscyplinie,&#13;
której najmocniejszym walorem mia³ byæ opis „wytworów kulturowych” na wzór&#13;
konstrukcji dachowych i wi¹zañ cepów. Dominacja zainteresowañ kultur¹ materialn¹ by³a w obozie pañstw socjalistycznych ideologicznie s³uszna, a zarazem&#13;
umo¿liwia³a archeologom i historykom ³atwe odwo³ania do opisów etnograficznych. Tym pierwszym pomaga³o to w wyci¹ganiu daleko posuniêtych wniosków&#13;
na temat znaczenia symboliki artefaktów z zamierzch³ych tysi¹cleci, tym drugim — w studiach nad modernizacj¹, postrzegan¹ w kategoriach ewolucyjnych.&#13;
Jednak¿e pomimo tej marginalizacji ówczesnej etnografii w kontekœcie materializmu dialektycznego w badaniach etnograficznych tkwi³ zawsze potencja³,&#13;
deprecjonuj¹cy tego rodzaju klasyfikacjê. Nad praktyk¹ etnograficzn¹ czuwa³y duchy Jana Stanis³awa Bystronia, Józefa Obrêbskiego, Cezarii Baudouin&#13;
de Courtenay Jêdrzejewiczowej, a tak¿e mniej znanych, ale nie mniej wa¿nych&#13;
etnografów, jak choæby ¿ydowskiej badaczki i nauczycielki, Reginy Lilientalowej. Badania te zawsze przyjmowa³y za punkt wyjœcia doœwiadczenie wspó³czesnoœci, aktualnie obserwowane miêdzyludzkie wiêzi i relacje oraz ich kulturowy&#13;
&#13;
�14&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
kontekst, nawet jeœli ogniskow¹ ktoœ nam usi³owa³ ustawiaæ inaczej. ¯eby narysowaæ zacios na jaskó³czy ogon, trzeba by³o najpierw pogadaæ z w³aœcicielem&#13;
cha³upy, a czêsto i w niej pomieszkaæ. A to ju¿ oznacza³o rozliczne problemy,&#13;
towarzysz¹ce konfrontacji odmiennych typów common sense, w któr¹ wpisany&#13;
jest pewien potencja³ poznawczy, rozbudzaj¹cy zainteresowania daleko wykraczaj¹ce poza cel „nauki pomocniczej historii”. Taka etykietka nadana pracom&#13;
etnograficznym w katalogu Biblioteki Uniwersyteckiej budzi³a mój opór w zamierzch³ych latach moich studiów — latach 70. ubieg³ego wieku. Moje pierwsze&#13;
prace by³y ahistoryczne. Dopiero z czasem zaczê³am w coraz wiêkszym stopniu&#13;
uwzglêdniaæ kontekst historyczny badanych spo³ecznoœci.&#13;
W 2011 roku zaskoczy³o mnie zaproszenie od zespo³u badaczy, pracuj¹cego&#13;
nad projektem realizowanym w ramach programu Niemieckiej Wspólnoty Badawczej im. Emmy Noether1, z proœb¹, abym podzieli³a siê moimi refleksjami&#13;
z badañ na Ukrainie, uwzglêdniaj¹c znaczenie historii jako nauki czy te¿ metod&#13;
historycznych w moich badaniach. Zespó³ by³ te¿ zainteresowany moj¹ wspó³prac¹ z ministerialn¹ Polsko–Ukraiñsk¹ Komisj¹ Ekspertów do spraw doskonalenia treœci podrêczników szkolnych historii i geografii2. Esej ten jest prób¹&#13;
odpowiedzi na wyzwania zwi¹zane z tymi dwoma kontekstami mojej wspó³pracy&#13;
z historykami. Jest zarazem odpowiedzi¹ na utrzymuj¹cy siê fa³szywy stereotyp,&#13;
powszechny brak zrozumienia celu i metodologii badañ etnograficznych i niepokoj¹ce symptomy marginalizacji antropologii kulturowej i etnologii w obecnej polityce naukowej.&#13;
Na nieadekwatne miejsce antropologii w systemie Narodowego Centrum&#13;
Nauki w stosunku do naszych rzeczywistych praktyk badawczych zwróci³ uwagê&#13;
Wojciech Buchowski w liœcie do cz³onków Komitetu Nauk Etnologicznych3. Nasza dyscyplina zosta³a zlokalizowana w dziale Nauk Humanistycznych, Spo³ecznych i o Sztuce, w panelu „Wiedza o przesz³oœci” po historii i archeologii. W tym&#13;
zestawie figuruje pomiêdzy numizmatyk¹, epigrafik¹ i papirologi¹ a dziedzictwem kulturowym, czyli „inwentaryzacj¹ pami¹tek i zabytków kultury i aktywnoœci¹ regionalistyczn¹”, jako:&#13;
„HS3_11 Etnografia i antropologia kulturowa (w tym: opis kultur tradycyjnych, antropologia magii, kultu i religii, zmiana kulturowa i procesy&#13;
globalistyczne, antropologia zjawisk spo³eczno–kulturowych, etnicznych&#13;
i to¿samoœciowych)”.&#13;
1&#13;
&#13;
Projektem „Sposoby ustalania norm prawnych w spo³eczeñstwach mieszanych pod wzglêdem etniczno–religijnym. Doœwiadczenia w Królestwie Polsko–Litewskim i jego pañstwach sukcesyjnych”&#13;
kieruje historyczka, dr Yvonne Kleinemann. Zespó³ zosta³ powo³any przy Instytucie Slawistyki,&#13;
Universität Leipzig; &lt;http://religion-and-law-in-east-central-europe.de/pl/&gt; (10.10.2014).&#13;
2&#13;
&lt;http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&amp;view=category&amp;layout=blog&amp;id&#13;
=124&amp;Itemid=137&gt; (10.10.2014).&#13;
3&#13;
Z 27 kwietnia 2011 r.&#13;
&#13;
�O pewnym stereotypie&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Zgodnie z systematyk¹ Narodowego Centrum Nauki to bibliotekoznawcy&#13;
zajmuj¹ siê kultur¹ i, oczywiœcie, tak¿e kulturoznawcy. Jednak¿e i oni zajêli dalek¹ pozycjê w swojej dziedzinie (HS2 „Kultura i twórczoœæ kulturowa”) — po&#13;
bibliologii i konserwatorstwie4. Klasyfikacja ta jest wyrazem wartoœciuj¹cego&#13;
i archaicznego rozumienia „kultury”, zgodnego z dziewiêtnastowiecznymi standardami — i z potocznym znaczeniem tego terminu (odpowiada on przymiotnikowi „kulturalny”, a nie neutralnemu „kulturowy”). W czasach, kiedy wiêkszoœæ&#13;
etno– i antropologów usi³uje nad¹¿yæ za kalejdoskopowo zmieniaj¹c¹ siê rzeczywistoœci¹, lektura ministerialnego dokumentu budzi wspomnienia Mro¿kowych klimatów PRL–u. Inercja spo³ecznego wizerunku tych dyscyplin (poniek¹d zawiniona przez najbardziej zainteresowanych, bo nasz g³os nie dociera do&#13;
szerszych krêgów odbiorców) sk³ania mnie do refleksji, osobistych i fragmentarycznych, w nadziei na zainicjowanie debaty na temat znaczenia antropologii&#13;
kulturowej w polskich dyskursach publicznych. Co zaniedbaliœmy? Co mo¿emy&#13;
zrobiæ, ¿eby rola etno– i antropologa sta³a siê lepiej czytelna? Czy w ogóle jest to&#13;
mo¿liwe, skoro wynika ona ze zmieniaj¹cego siê zestawu praktyk, usytuowanych&#13;
zazwyczaj na pograniczu dyscyplin akademickich?&#13;
Punktem wyjœcia mo¿e byæ k³opotliwe pytanie: dlaczego historyk wie, a antropolog ma w¹tpliwoœci? W pytaniu tym (historyka mo¿na te¿ zast¹piæ socjologiem) zawiera siê nieuniknione, polityczne status quo typu relacji miêdzy dwoma dyskursami. Nie jest to jednak problem lokalny, skoro w 1993 roku Clifford&#13;
Geertz, komentuj¹c obawy historyków o antropologizacjê historii, przytoczy³&#13;
anegdotê o gulaszu ze s³onia i królika. Jeœli zastosujemy recepturê: weź 1 s³onia&#13;
i 1 królika, s³oñ nie musi siê martwiæ, czy jego smak siê przebije, natomiast królik jest do tego przyzwyczajony5.&#13;
Na w³asnej skórze, czy raczej na w³asnych publikacjach, doœwiadczy³am tego&#13;
fenomenu, kiedy przedstawia³am swoje badania na forum historyków. W latach 90., przed prezentacj¹ moich badañ na posiedzeniu Towarzystwa Nauk&#13;
Warszawskiego, d³ugo negocjowa³am tytu³: Interpretacje wątków biblijnych&#13;
w kulturze wsi. Kiedy jednak uda³o mi siê dotrzeæ do publikacji materia³ów z posiedzeñ TNW, odkry³am streszczenie mojego referatu pod tytu³em Interpretacja&#13;
wątków biblijnych w l e k t u r z e wsi, jakby wieœ litewska, bia³oruska czy nawet&#13;
polska minionej epoki rozczytywa³a siê w Biblii6.&#13;
Ostatnio spotka³a mnie podobna niespodzianka na ³amach szacownego&#13;
„Kwartalnika Historii Kultury Materialnej”. Mój artyku³ z fotografiami zosta³ wydany bardzo starannie, a korektê robi³am dwukrotnie. A jednak tytu³ publikacji,&#13;
4&#13;
&#13;
&lt;http://www.ncn.gov.pl/download/pdf/panele%20ncn.pdf&gt; (07.06.2014).&#13;
W oryginale: „the elephant need not unduly worry as to its savor coming through. As for&#13;
the rabbit, it is used to such arrangements” (Geertz 2000, s. 133).&#13;
6&#13;
Biblia sta³a siê powszechnie dostêpna na terenie by³ego obozu pañstw socjalistycznych dopiero&#13;
w latach 90. XX wieku.&#13;
5&#13;
&#13;
�16&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
List do św. Piotra w pochówkach XVI–XVIII w. w świetle współczesnych praktyk&#13;
pogrzebowych i modlitw apokryficznych, ktoœ poprawi³ na List do św. Piotra w pochówkach XVI–XVIII w. w świetle ó w c z e s n y c h praktyk pogrzebowych i modlitw&#13;
apokryficznych. Naprawdê nie wiem, kiedy siê to sta³o, ale nie s¹dzê, ¿eby by³a to&#13;
zmiana przypadkowa. W obu opisanych tu sytuacjach podstawê moich interpretacji stanowi³y źród³a tworzone w aktualnych badaniach etnograficznych.&#13;
*&#13;
Odpowiedzi na postawione wy¿ej pytanie (dlaczego historyk wie, a antropolog ma w¹tpliwoœci?) mo¿e byæ kilka, trzeba jednak przede wszystkim wzi¹æ&#13;
poprawkê na nieobecnoœæ antropologii kultury, a nawet etnologii, wœród dyscyplin naukowych dawnych krajów obozu socjalistycznego. (Oznacza to miêdzy&#13;
innymi ci¹gn¹ce siê do dziœ problemy ze znalezieniem partnerów do badañ, prowadzonych przez nas za wschodni¹ granic¹ Polski). Z przyczyn ideologicznych,&#13;
instytucjonalnych, a tak¿e spo³ecznych, historia by³a i w zasadzie jest nadal dominuj¹c¹ formacj¹ dyskursywn¹ w Polsce. Zak³ad Historii Kultury Materialnej&#13;
PAN by³ jednostk¹ organizacyjn¹ dla powojennej etnografii. Status etnografii&#13;
jako „nauki pomocniczej historii” utrzymuje siê w dyskursie uniwersyteckim&#13;
kreowanym przez starsze pokolenie profesorów do dziœ, do niego te¿ nawi¹zuje&#13;
polityka naukowa, o czym œwiadczy systematyka NCN. Z drugiej strony „historia” o zabarwieniu ideologicznym (ewolucyjnym, marksistowskim lub — religijnym) pozostaje w Polsce dominuj¹cym źród³em wiedzy zdroworozs¹dkowej,&#13;
wyobraźni spo³ecznej, poczucia wspólnoty. Dlatego ¿aden polski historyk nie&#13;
obawia siê „antropologizacji historii”, chocia¿ coraz czêœciej czerpie z antropologii inspiracje.&#13;
W ramach historycznej metanarracji przestrzeñ badañ etnograficznych minionej epoki, g³ównie polska prowincja, wieœ — by³a przedmiotem skonstruowanym zgodnie z ramami „ewolucjonizmu krytycznego”, dostosowanym do&#13;
potrzeb politycznych i propagandowych (patrz np.: Kazimierz Dobrowolski,&#13;
Kazimierz Moszyñski). „Lud”, czyli wieœ, ciemna i nieoœwiecona, przechowa³&#13;
to co archaiczne, samorodne, s³owiañskie i pogañskie, prezentuj¹c to w formie&#13;
ekspresji naiwnie autentycznej, o prymitywnej, poci¹gaj¹cej elitê estetyce (któ¿&#13;
lepiej te ci¹goty podpatrzy³ ni¿ Witold Gombrowicz). Sprzyja³a tej wizji polska&#13;
osobliwoœæ w ramach obozu wschodniego: ch³opska w³asnoœæ ziemi, która wspomaga³a d³ugie trwanie schematów kulturowych. S³awetne has³o polityki kulturalnej PRL: „narodowe/ludowe w formie, socjalistyczne w treœci” doœæ skutecznie jednak patroszy³o wszelk¹ „rodzimoœæ” w przestrzeni publicznej, odbieraj¹c&#13;
znaczenie i paso¿ytniczo niszcz¹c to, co objê³o czu³ym mecenatem.&#13;
Z poetyk¹ „archaizmów” rozprawi³ siê 30 lat temu Ludwik Stomma w wa¿nej&#13;
dla rozwoju naszego dyskursu Antropologii kultury wsi polskiej XIX/XX w. (notabene, jednej z kilku polskich prac antropologicznych standardowo cytowanych&#13;
przez historyków). Ale jego polemika reprezentowa³a metanarracjê Rozumu&#13;
&#13;
�Problem podrêczników. Pogranicze versus mitologia narodowa&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
oœwieconego, zapocz¹tkowuj¹c binarn¹ klasyfikacjê na „kultury typu ludowego” (zamkniête, ksenofobiczne itp.) i nieludowego (to wszystko á rebours;&#13;
Stomma 1986, s. 145–146). Klasyfikacja ta, waloryzuj¹ca i w efekcie moim zdaniem szkodliwa, pokutuje w pracach antropologicznych do dziœ. Podobnie jak&#13;
stereotyp etnografii, uwik³anej w politykê „ludowoœci”, który utrzymuje siê&#13;
w œwiadomoœci potocznej. Pomimo ca³kowitej metamorfozy dyscypliny w ci¹gu ostatnich 30 lat dziennikarze przypominaj¹ sobie o etnografie/antropologu,&#13;
kiedy potrzebuj¹ zapychacza o „tradycjach œwi¹t dorocznych”, rozumiej¹c je&#13;
zazwyczaj w duchu historii kultury i zarysowanego tu stereotypu. Tymczasem&#13;
wspó³czesna antropologia kulturowa w wiêkszym stopniu jest mutacj¹ ni¿ rezultatem ewolucji etnografii z pierwszej po³owy lat 70. W praktyce dydaktycznej&#13;
naszych studiów proces zmian postêpowa³ pod has³ami kolejno etno– i antropologii. Gwa³towna antropologizacja, g³ównie w duchu anglosaskim, w po³¹czeniu z zainteresowaniami kultur¹ wspó³czesnej metropolii, gubi perspektywy&#13;
historyczne, zbli¿aj¹c nasze projekty do socjologii (od dawna) b¹dź do kulturoznawstwa (od niedawna, ze wzglêdu na ekspansjê tego ostatniego). Moje studia&#13;
uniwersyteckie sprzed 40 lat w ówczesnej Katedrze Etnografii ³¹czy z obecn¹&#13;
dydaktyk¹ g³ównie typ praktyki edukacyjno–badawczej w ramach dwuletniego&#13;
„laboratorium etnograficznego” — nauka warsztatu, tworzenia źróde³ i pisania&#13;
tekstu na ich podstawie, jednak z zastosowaniem aktualnych narzêdzi rejestrowania i w formie znacznie bardziej zindywidualizowanej ni¿ niegdyœ. Jeœli laboratorium prowadzi m³ody absolwent, rzadko dba o osadzenie swojego problemu&#13;
badawczego w jakiejkolwiek perspektywie historycznej (co bywa brakiem, ale&#13;
czasem i g³ównym atutem projektu).&#13;
Istnieje zatem wyraźny rozdźwiêk pomiêdzy faktycznym stanem i potencja³em antropologii kulturowej, nastawionej na krytyczne, refleksyjne badanie&#13;
wspó³czesnoœci, a jej usytuowaniem w ramach struktur uniwersyteckich i instytucji pañstwowych oraz w kontekœcie „wiedzy potocznej”, dominuj¹cej w mediach.&#13;
Nawi¹zuj¹c do anegdoty Geertza: w tym gulaszu potrzeba nam kilku tuzinów&#13;
królików, ¿eby ktokolwiek poczu³ ich smak. Proszê nie pos¹dzaæ mnie o pychê,&#13;
nie chodzi tu te¿ o lamenty nad biedn¹ antropologi¹. Chodzi o to, aby królik nie&#13;
uchodzi³ za gorsz¹ czêœæ s³onia.&#13;
&#13;
Problem podręczników. Pogranicze versus mitologia narodowa&#13;
Antropologia akademicka w³aœnie dziêki wypracowaniu praktyk laboratorium&#13;
etnograficznego dysponuje oryginalnym projektem edukacyjnym, który móg³by&#13;
stanowiæ przeciwwagê dla scentralizowanego, dogmatycznego dyskursu przeciêtnej lekcji historii. Dlaczego nie mielibyœmy kszta³towaæ „œwiadomoœci antropologicznej” na szersz¹ ni¿ dot¹d skalê? W obrêbie odmiennego paradygmatu,&#13;
&#13;
�18&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
za poœrednictwem odmiennych, ale i czasem krzy¿uj¹cych siê praktyk, dzielimy&#13;
przecie¿ cele z Fundacj¹ i Oœrodkiem „Pogranicze — sztuk, kultur, narodów”.&#13;
To nie s¹ uzurpacje, tak by³o zawsze. Moje przekonanie o sensownoœci takiej&#13;
wizji wynika z okazjonalnej wspó³pracy z historykami z Polsko–Ukraiñskiej Komisji Ekspertów do spraw doskonalenia treœci podrêczników szkolnych historii&#13;
i geografii. Nasze spotkanie wi¹za³o siê z trudnym doœwiadczeniem zderzenia&#13;
dyskursów, dla mnie co najmniej podwójnym (nie doœæ ¿e historycy, to jeszcze&#13;
ukraiñscy). Wieloletni uczestnik Komisji, historyk i antropolog W³odzimierz&#13;
Mêdrzecki, zaproponowa³ mi przedstawienie na forum Komisji kategorii pogranicza jako pojêcia, które mo¿e siê przys³u¿yæ dyskursowi, czy raczej dwóm&#13;
przeciwstawnym dyskursom historyków.&#13;
Cz³onkowie komisji (ze strony ukraiñskiej sk³ad by³ bardziej sta³y i podporz¹dkowany instytucjom ni¿ w przypadku strony polskiej) reprezentuj¹ perspektywê centrum i oficjalny dyskurs pañstwowy. Poniewa¿ problem formowania&#13;
œwiadomoœci historycznej wydaje mi siê w œwietle moich ukraiñskich doœwiadczeñ badawczych spraw¹ najwy¿szej wagi, zdecydowa³am siê na skromn¹, antropologiczn¹ skalê podj¹æ zadania, które mia³o wspomóc dialog historyków.&#13;
Mêdrzecki zaproponowa³ Komisji zast¹pienie dwóch g³ównych konfliktowych&#13;
kategorii, wbudowanych w podrêcznikowe dyskursy obu stron: polskich „Kresów wschodnich” oraz „ziem rdzennie ukraiñskich” — terminem „pogranicze”.&#13;
Przedstawiliœmy na posiedzeniu komisji referaty: Kategoria pogranicza jako&#13;
problem metodologiczny (perspektywa antropologiczna) oraz Pogranicze polsko–&#13;
ukraińskie. Perspektywa polska7.&#13;
Faktycznie tego rodzaju zmiana otwiera przestrzeñ negocjacji nie tylko pomiêdzy historykiem i antropologiem, ale mo¿e i odczarowuje poniek¹d ca³y&#13;
szereg magicznych kulturowych i jêzykowych dychotomii. Pomys³ dekonstrukcji nie spotka³ siê wprawdzie z entuzjazmem Komisji, ale w podpisanym przez&#13;
obie strony komunikacie uczestnicy dostrzegli pozytywne znaczenie kategorii&#13;
pogranicza, która pozwala „na podmiotowe traktowanie wszystkich jego mieszkañców niezale¿nie od pozycji spo³ecznej, narodowoœci i postawy politycznej”&#13;
(Protokół 2010 s. 2).&#13;
Pomys³ Mêdrzeckiego mia³ swoje korzenie w jego doœwiadczeniu uczestnictwa w dialogu historyków polskich i ukraiñskich, w trakcie seminariów historycznych organizowanych w latach 1994–2005 pod patronatem prezydentów&#13;
i wielu oficjalnych instytucji Polski i Ukrainy. Podczas seminariów omawiano rozmaite aspekty stosunków polsko–ukraiñskich z lat 1918–1947. Obrady&#13;
otwiera³y prezentacje referatów autorów polskich i ukraiñskich, których treœæ&#13;
dotyczy³a tej samej lub zbli¿onej problematyki. Później nastêpowa³a dyskusja&#13;
&#13;
7&#13;
Oba teksty dostêpne na stronie: &lt;http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&amp;view&#13;
=category&amp;layout=blog&amp;id=102&amp;Itemid=137&gt; (10.10.2014).&#13;
&#13;
�Problem podrêczników. Pogranicze versus mitologia narodowa&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
i przygotowywanie wspólnego dokumentu uzgodnieñ i rozbie¿noœci stanowisk8.&#13;
Mêdrzecki w syntetyczny sposób przedstawi³ bariery i trudnoœci wzajemnej komunikacji historyków dwóch narodowoœci w artykule Język dialogu historyków&#13;
polskich i ukraińskich na przełomie XX i XXI wieku (2010). Trzy wyró¿nione&#13;
przez niego strategie, praktykowane przez uczestników dialogu: „pragmatyczna”, „wy¿szoœci moralnej” oraz „krytyczna”, s¹ charakterystyczne nie tylko&#13;
dla œrodowiska historyków. Tworz¹ wspó³czesn¹ typologiê polsko–ukraiñskich&#13;
kontaktów, sygnalizuj¹c trafnie problemy, których doœwiadczy³am w trakcie badañ na pograniczu. Jednak¿e jêzyk, którego u¿ywa Mêdrzecki, ukszta³towany&#13;
w ramach instytucjonalnego dyskursu, brzmi chwilami obco, a nawet problematycznie w uchu antropologa, który zazwyczaj sytuuje swoj¹ narracjê w pewnym dystansie, jeœli nie w perspektywie krytycznej wobec tego, co dominuje&#13;
w jego w³asnej kulturze.&#13;
Pierwsza z wyró¿nionych strategii, „pragmatyczna”, wi¹¿e siê z przemilczaniem kwestii najbardziej spornych, w tym zw³aszcza&#13;
„praw do ziem szerokiego pogranicza polsko–ukraiñskiego. Zagadnienie&#13;
to jest klasycznym problemem, który nie da siê rozwi¹zaæ «kompromisowo». Strona ukraiñska postrzega go w kontekœcie kategorii «ukraiñskie&#13;
terytorium etniczne». W aksjologii ukraiñskiej ziemie, które zosta³y doñ&#13;
zaliczone (tak¿e Che³mszczyzna, Podlasie ³¹cznie z Bielskiem Podlaskim,&#13;
£emkowszczyzna po Krynicê) w sposób niepodlegaj¹cy dyskusji s¹ czêœci¹&#13;
Ukrainy, nawet jeœli pozostaj¹ poza jej granicami. Najwiêksze ustêpstwo,&#13;
jakie mog¹ Ukraiñcy uczyniæ, to nie podnosiæ w danym momencie tego&#13;
problemu. Z kolei w aksjologii polskiej pogranicze polsko–ukraiñskie jest&#13;
postrzegane jako terytorium polskiej pracy cywilizacyjnej i kulturalnej,&#13;
którego Polacy byli przez setki lat pe³noprawnymi gospodarzami. Polacy&#13;
godz¹ siê z faktem rozwoju ukraiñskiego ruchu narodowego oraz przyjmuj¹ do wiadomoœci fakt, ¿e odniós³ on historyczne zwyciêstwo w walce&#13;
o suwerennoœæ nad tym terytorium, ale dotyczy to wspó³czesnoœci i nie&#13;
daje to tytu³u do ukrainizacji/negowania «polskiego dziedzictwa kresowego» A tym bardziej prawa do monopolizowania identyfikacji z przesz³oœci¹ tych terenów przez Ukraiñców” (Mêdrzecki 2010, s. 47).&#13;
Strategia druga, „wy¿szoœci moralnej” (mam ochotê nazwaæ j¹ strategi¹ resentymentu), wynika&#13;
„z g³êbokiego, osobistego przekonania wielu uczestników spotkañ, ¿e naród, do którego nale¿¹, by³ w przesz³oœci wzajemnych stosunków stron¹&#13;
g³êboko pokrzywdzon¹, i ¿e nad doznanymi krzywdami nie mo¿na przejœæ&#13;
8&#13;
Dokumentacja spotkañ zosta³a opublikowana w wielotomowym wydawnictwie Polska —&#13;
Ukraina. Trudne pytania (1998–2006), Oœrodek Karta, Warszawa.&#13;
&#13;
�20&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
do porz¹dku dziennego. Dlatego te¿ warunkiem rzetelnego porozumienia i pojednania jest skrucha, wyznanie win i proœba o wybaczenie ze strony partnera dialogu. W zamian za to my, w poczuciu wy¿szoœci moralnej, dokonamy wspania³omyœlnie aktu wybaczenia. Reprezentuj¹cy tê&#13;
strategiê ukraiñscy uczestnicy dialogu koncentrowali siê g³ownie na tezie&#13;
o polskim imperializmie i okupowaniu ziem ukraiñskich, konsekwentnej&#13;
polityce polonizacji «rdzennej ludnoœci ukraiñskiej», pozbawianiu Ukraiñców godnoœci narodowej, pogardzie, jak¹ Polacy okazywali Ukraiñcom,&#13;
wykorzystywaniu ich pracy dla w³asnego bogacenia siê, stosowaniu wobec&#13;
nich wszelkiego rodzaju represji i przeœladowañ przez setki lat. Oskar¿enia ze strony polskiej s¹ nie mniej powa¿ne — Ukraiñcy s¹ opisywani&#13;
jako naród pe³en nienawiœci wobec Polaków, zdolny do niewyobra¿alnego&#13;
okrucieñstwa, winien ludobójstwa dokonanego na polskiej ludnoœci Wo³ynia, Galicji i Che³mszczyzny. W tym ujêciu wszelkie «nasze» dzia³ania&#13;
wymierzone w drug¹ stronê mia³y charakter obrony przed «ich» agresj¹,&#13;
lub by³y wyrazem sprawiedliwej walki o podstawowe, niezbywalne interesy pokrzywdzonego narodu” (Mêdrzecki 2010, s. 49).&#13;
W tej sytuacji nadzieje nale¿y wi¹zaæ — uwa¿a Mêdrzecki — ze „strategi¹&#13;
krytyczn¹”, odrzucaj¹c¹ retorykê krzywdy i mitologii narodowej. Ta trzecia&#13;
strategia faktycznie jest jedyn¹ do przyjêcia na gruncie historycznych badañ&#13;
naukowych. Reprezentuj¹ j¹ badacze o uznanym autorytecie, których ustalenia w zasadzie nie s¹ kwestionowane. Z perspektywy strategii pragmatycznej,&#13;
a zw³aszcza strategii „wy¿szoœci moralnej”, maj¹ one charakter samobójczy,&#13;
dostarczaj¹c drugiej stronie argumentów przeciw „swoim”. To jednak w³aœnie&#13;
narracja krytyczna „tworzy³a istotn¹ przeciwwagê dla narracji wy¿szoœci moralnej i zapewnia³a pragmatycznemu centrum mo¿liwoœæ tonowania dalej id¹cych&#13;
¿¹dañ z tamtej strony”, komentuje Mêdrzecki (2010, s. 52). Wypada tu powtórzyæ, ¿e narracja krytyczna realizuje taktykê pogranicza, faktycznie otwieraj¹c&#13;
przestrzeñ porozumienia pomiêdzy histori¹ i antropologi¹.&#13;
&#13;
O modelu antropologii krytycznej: pięć razy pogranicze&#13;
Wspó³czesna antropologia, „chocia¿ nie wyklucza etnicznoœci ze swego pola badawczego, jest obecnie bardziej zaanga¿owana w badania «pograniczy» — pojêciem tym okreœla siê pewn¹ fizyczn¹ przestrzeñ, sugeruje ono coœ znajduj¹cego&#13;
siê «pomiêdzy», strefê kontaktu, obszar, na którym zerwanie ci¹g³oœci staje siê&#13;
trochê nieostre” (Herzfeld 2004, s. 204). Metaforyczny i wieloznaczny charakter&#13;
kategorii pogranicza (borderland) nie przeszkadza zatem w uznaniu jej za bardziej u¿yteczn¹ w analizie wspó³czesnej kultury ni¿ eksplorowana do niedawna&#13;
&#13;
�O modelu antropologii krytycznej: piêæ razy pogranicze&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
„to¿samoœæ”. Dlaczego tak siê dzieje? Spróbujê poddaæ refleksji przedstawion¹&#13;
tu tezê, odnosz¹c kategoriê pogranicza do tendencji zarysowuj¹cych siê w naszych badaniach. Dla antropologa bêd¹ to sprawy znane, chcia³abym jednak&#13;
podj¹æ próbê powi¹zania ze sob¹ ró¿nych, przecinaj¹cych siê wymiarów granicznoœci, w których uwik³ane s¹ nasze wspó³czesne praktyki badawcze.&#13;
Zainicjowana przez Fredrika Bartha (redaktora Ethnic Groups and Boundaries 1969) zmiana w postrzeganiu etnicznoœci wyra¿a siê w jej negacji jako&#13;
danej czy stabilnej; przyznaje siê jej charakter procesu. Podejœcie do to¿samoœci (ró¿nych jej odmian, nie tylko etnicznej) w kategoriach „transakcji ekonomicznych” wi¹za³o siê z uznaniem jej za przedmiot negocjacji, konstruowany&#13;
i aktualizowany w konkretnym kontekœcie politycznym, oraz zapocz¹tkowa³o&#13;
„gastronomiczne” teorie narodu (przeciwstawione „geologicznym”; Smith&#13;
1995 za: Burszta 1998, s. 1519). Z kolei przyjêcie perspektywy mniejszoœciowej,&#13;
a nawet zindywidualizowanej, jako podstawowego punktu odniesienia w analizie kultury (odwrotnie ni¿ we wczeœniejszej, modernistycznej antropologii)&#13;
mo¿na uznaæ za zwrot w stronê obywatelskiej podmiotowoœci b¹dź — ideologii&#13;
multikulturalizmu (por. Burszta 1998, s. 151 nn). Odmiennoœæ jest wytworem&#13;
ludzkiego dzia³ania i konfrontacji; zainteresujmy siê zatem obszarem tej ostatniej. W tej sytuacji podstawow¹ kategori¹ staje siê pogranicze, postrzegane&#13;
jednak nie tyle jako pojêcie odnosz¹ce siê do konkretnej, fizycznej przestrzeni,&#13;
ile w³aœnie jako strefa konfrontacji i przenikania siê praktyk spo³ecznych lub/i kulturowych w kontekœcie polityki s¹siaduj¹cych ze sob¹ grup spo³ecznych,&#13;
etnosów b¹dź pañstw.&#13;
Granice kulturowe s¹ jednak znacznie bardziej problematyczne ni¿ spo³eczne, uparcie opieraj¹ siê konceptualizacji. Wspó³czesne pañstwowe dyskursy wykorzystuj¹ dziedzictwo dawnej etno– i antropologii w wersji spopularyzowanej,&#13;
sprowadzaj¹c je do wskazania pozbawionych kontekstu, sta³ych cech kulturowych czy „stylizowanych artefaktów”, jak na turystycznych mapach, gdzie zaznaczono lokalne ciekawostki w postaci symbolicznych ikon. Takie podejœcie —&#13;
twierdz¹ antropolodzy — w gruncie rzeczy wi¹¿e siê z tuszowaniem historii.&#13;
„[...] sama bowiem idea autochtonicznych pocz¹tków «kultury» pozostaje&#13;
w sprzecznoœci z wszelkimi dowodami sugeruj¹cymi, i¿ tak naprawdê to¿samoœci trwaj¹, a nawet rodz¹ siê poprzez grê kontaktów — poprzez negocjowanie oraz genezê granic spo³ecznych i kulturowych. Idee, praktyki&#13;
i artefakty mog¹ siê rozprzestrzeniaæ poprzez kontakty spo³eczne na ca³y&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
„To, co dla modernistów jawi siê jako ci¹g³oœæ dziedzictwa i wspólnota podstawowych wartoœci&#13;
narodowych, ich krytykom przypomina «kartê dañ», na któr¹ sk³adaj¹ siê symbolika, mity, jêzyk,&#13;
literatura piêkna, oficjalna wyk³adnia historii. Jednocz¹cy sens «narodowej substancji» nadaj¹&#13;
tym ró¿nym sk³adnikom narodowego menu nacjonaliœci, konstruuj¹c wizjê ca³oœci, nie istniej¹c¹&#13;
w takiej postaci w rzeczywistoœci” (Burszta 1998, s. 151).&#13;
&#13;
�22&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
œwiat, zgodnie z wieloma ró¿nymi logikami, gromadz¹c przy tym bardzo&#13;
odmienne historie” — co, jak podkreœla Herzfeld, udowodnili ju¿ dyfuzjoniœci (2004, s. 203).&#13;
Popularna jeszcze w latach 80. analogia pomiêdzy kultur¹ a jêzykiem b¹dź&#13;
kultur¹ a tekstem nie satysfakcjonuje ju¿ antropologa, podatnego na „zwrot&#13;
performatywny”. Richard Schechner, jeden z ojców za³o¿ycieli tego nurtu, konstatuje: „Œwiat nie jest ju¿ postrzegany jako ksiêga, któr¹ siê czyta, lecz jako&#13;
performance, w którym siê uczestniczy” (2002, s. 21 za: Domañska 2007, s. 48).&#13;
Najczêœciej t³umaczy siê performans jako „wykonanie” z akcentem na dzia³anie,&#13;
aktywnoœæ i bezpoœrednie, zmys³owe doœwiadczenie. Zinstytucjonalizowane ju¿&#13;
w pocz¹tkach lat 80. perfomance studies maj¹ dwojakie korzenie. Wywodzi siê&#13;
je, po pierwsze, ze studiów teatrologicznych oraz z prac antropologów i socjologów, którzy wykorzystywali metafory zwi¹zane z teatrem, a zw³aszcza metaforê&#13;
gry (jak np. Clifford Geertz, Victor Turner, Thomas Luckmann, Erving Goffman). Jako drugie źród³o wskazuje siê zazwyczaj teoriê aktów mowy Johna&#13;
Austina. Wypada tu te¿ moim zdaniem wspomnieæ s³ynn¹ analizê jêzyka Trobriandczyków autorstwa Bronis³awa Malinowskiego w Ogrodach koralowych&#13;
i ich magii. Analizuj¹c kulturê w kategoriach zachowañ, traktowa³ on analogicznie akty mowy; za pierwotn¹ uznawa³ pragmatyczn¹ funkcjê jêzyka. Jêzyk jest&#13;
zatem przede wszystkim dzia³aniem (Malinowski 1987).&#13;
Kultura, to¿samoœæ, zwyczaj, rytua³, obrzêd — wszystkie te pojêcia, jako zbyt&#13;
statyczne i sk³aniaj¹ce do esencjalizacji, bywaj¹ wspó³czeœnie przek³adane na&#13;
„praktyki kulturowe” (zgodnie z rozumieniem Pierre’a Bourdieu) b¹dź — bliskie im, ale bardziej zindywidualizowane, przygodne i dynamiczne — wykonania, performans. Performatywnoœæ wi¹¿e siê z przeœwiadczeniem, „¿e jêzyk nie&#13;
tylko przedstawia rzeczywistoœæ, lecz tak¿e powoduje w niej zmiany, a ponadto,&#13;
¿e pewne zjawiska istniej¹ tylko w akcie ich wykonywania i ¿e musz¹ byæ powtarzane, by zaistnieæ” (Domañska 2007, s. 49). Skoro ta ostatnia teza stosuje&#13;
siê do p³ci kulturowej (gender), to tym bardziej — do to¿samoœci etnicznej czy&#13;
narodowej. W tym momencie mo¿na zauwa¿yæ, ¿e pogranicze jako przestrzeñ&#13;
eksperymentalna jest rodzajem sceny i zarazem laboratorium dla wykonywania&#13;
(odgrywania) ró¿nego rodzaju to¿samoœci oraz najw³aœciwszym kontekstem innowacji kulturowych i spo³ecznych performansów10.&#13;
Metodyka wspó³czesnej antropologii kulturowej wpisuje siê w zwrot performatywny akcentowaniem refleksyjnoœci czy te¿ refleksyjnoœci zwrotnej11 (reflexivity)&#13;
miêdzy badaczem a rzeczywistoœci¹ badan¹. Poza oczywistym wp³ywem badacza&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
Por. np. Joanna Pietruszka o strategiach uczestnictwa przybyszów z Zachodu w ¿yciu spo³ecznoœci lokalnej na pograniczu polsko–ukraiñskim (2010).&#13;
11&#13;
Tak proponuje t³umaczyæ reflexivity Ewa Klekot, chocia¿ mo¿na siê zgodziæ ze S³awomirem&#13;
Sikor¹, ¿e jest to, bior¹c pod uwagê etymologiê, mno¿enie bytów.&#13;
&#13;
�O modelu antropologii krytycznej: piêæ razy pogranicze&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
na przedmiot badañ podkreœla siê proces odwrotny. To, co badane, zmienia badacza i wp³ywa na przekszta³cenia jego projektu. Œwiadomy tego stanu rzeczy antropolog powinien w konsekwencji odpowiednio odgrywaæ i modyfikowaæ swoj¹&#13;
rolê. Wchodz¹c w interakcje z badan¹ spo³ecznoœci¹, uczestnicz¹c w jej ¿yciu, doœwiadcza wraz z ni¹ zdarzeñ o znaczeniu symbolicznym i zyskuje szansê na przekroczenie granic, czy raczej ograniczeñ swojej to¿samoœci; funkcjonuje zatem na&#13;
pograniczu to¿samoœci. Warunkiem realizacji badañ staje siê, w miejsce obiektywizmu i dystansu, wspó³udzia³ w codziennych praktykach, a nawet interakcje, podejmowane w obliczu wa¿nych wydarzeñ. Zaanga¿owanie, interwencja, wpisane&#13;
w rolê badacza, tworzenie wiedzy „w solidarnoœci z podmiotami i przedmiotami&#13;
swoich badañ” [b¹dź w opozycji do nich — M. Z.] jako jego cel — to cechy „performatywnego Ja”. Badacz „nie «wynajduje tradycji», ale w ni¹ interweniuje (from&#13;
invention to intervention); œwiadomie i aktywnie wspó³dzia³a w tworzeniu œwiata&#13;
innych, podobnie jak i oni wspó³tworz¹ jego/jej œwiat” (Domañska 2007, s. 6012).&#13;
Sprawstwo czy sprawczoœæ (agency) badacza jest wiêc kolejnym pojêciem,&#13;
które nale¿y uwzglêdniæ w konstruowaniu metodologicznego kontekstu dla&#13;
kategorii pogranicza13. Zwrot performatywny jest uwa¿any za reakcjê na postmodernistyczne ograniczenie podmiotu, postrzeganego jako pasywny, uleg³y,&#13;
kszta³towany przez przemoc zinstytucjonalizowanej wiedzy/w³adzy (zw³aszcza&#13;
w niektórych teoriach poststrukturalistycznych, np. w kontekœcie teorii dyskursu Michela Foucaulta i jego pojêcia „cia³ podatnych”). Byæ sprawc¹ zmian,&#13;
a nie ich przedmiotem, to cel badacza konwencji performatywnej. Kontemplacjê i godzenie siê z rzeczywistoœci¹ zastêpuje d¹¿enie do zmiany jako wartoœci (bezwzglêdnie) pozytywnej, otwarcie — za pomoc¹ dzia³ania, performansu&#13;
— przestrzeni oporu i buntu wobec zniewalaj¹cych struktur. Ewa Domañska&#13;
zwraca uwagê na marksowski charakter projektu (celem jest uœwiadomienie&#13;
podmiotom ich sprawczoœci; 2007, s. 56). Wydaje mi siê, ¿e mo¿na tu zauwa¿yæ&#13;
podobieñstwo stylu do Kondycji ponowoczesnej Jean–François Lyotarda (1997),&#13;
który przeciwstawia³ paralogię jako cel nauki — innowacyjnoœci przypisanej do&#13;
systemu i przezeñ wykorzystywanej, konflikt i niezgodê zaœ — konsensusowi,&#13;
„wartoœci przestarza³ej i podejrzanej”14. Styl ten — zw³aszcza z perspektywy&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Ewa Domañska powo³uje siê w tym fragmencie swojego artyku³u na tekst autorstwa Tami&#13;
Spry, A „Performative–I” Coopresence. Embodying the Ethnographic Turn In Performance&#13;
and the Performative Turn In Ethnography, „Text and Performance Quarterly” 2006, vol. 26, nr 4.&#13;
13&#13;
Sprawczoœæ definiujê za Agnieszk¹ Koœciañsk¹ jako „zdolnoœci i chêci jednostki b¹dź grupy&#13;
do podjêcia autonomicznego, twórczego i celowego dzia³ania w ramach relacji spo³ecznych”&#13;
(Koœciañska 2009, s. 21–22). Starsi antropolodzy wol¹ t³umaczyæ agency jako „sprawstwo”.&#13;
14&#13;
Innowacja „jest sterowana, a w ka¿dym razie wykorzystywana przez system w celu zwiêkszenia&#13;
skutecznoœci”, podczas gdy paralogia „jest posuniêciem w pragmatyce wiedzy, którego znaczenie&#13;
na pocz¹tku bywa czêsto zapoznane”. Dlatego wed³ug Lyotarda to ta druga uprawomocnia naukê&#13;
w epoce utraty wiarygodnoœci przez metanarracje, wielkie opowieœci nowoczesnej nauki europejskiej (1997, s. 164).&#13;
&#13;
�24&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
centrum i dyskursu dominuj¹cego — wydaje siê niebezpiecznie zbli¿aæ ku anarchii i terroryzmowi (eksplorowa³ ten problem Jean Baudrillard 2005, s. 190,&#13;
passim). Tak zwany zwrot performatywny uwa¿any jest jednak za odpowiedź&#13;
na wyzwania wspó³czesnego œwiata, wœród których — obok globalizacji i zmian&#13;
technologicznych — wskazuje siê w³aœnie terroryzm i ludobójstwo.&#13;
Przedstawi³am pogranicze jako podstawow¹ przestrzeñ „wykonywania” (rozgrywania, przedstawiania) to¿samoœci oraz przemieszczenie roli samego badacza&#13;
w strefê pogranicza to¿samoœci. Teraz wypada jeszcze wspomnieæ o przedmiocie&#13;
szczególnego zainteresowania performance studies: o hybrydowych „figuracjach&#13;
podmiotowoœci”, do których nale¿¹ postacie najbardziej ekstremalne, graniczne. Nale¿¹ do nich: „cyborg, klon, rzecz w swojej podmiotowoœci, mutant (jednostka ludzka czy zwierzêca genetycznie zmanipulowana), terrorysta (zw³aszcza&#13;
muzu³mañska samobójczyni)”, a pomiêdzy tymi odmieñcami „przedstawiciele&#13;
ró¿nego rodzaju mniejszoœci (zw³aszcza queer, transseksualista, lecz tak¿e ludzie&#13;
o ró¿nym pochodzeniu etnicznym oraz niepe³nosprawni)” (Domañska 2007,&#13;
s. 54). Ze wzglêdu na zwrot ku rzeczom, a tak¿e ku œrodowisku naturalnemu,&#13;
mówi siê o posthumanistycznym zabarwieniu tego stylu. Podmioty — przedmioty ukazywane s¹ „historycznie”, to znaczy w procesie tworzenia siê, w postaci&#13;
niedokonanej, niedookreœlonej. S¹ to zatem modelowe przyk³ady dawniejszych&#13;
antybohaterów — nieludzkich obcych i wrogów narodowego dyskursu. Ewa&#13;
Domañska, charakteryzuj¹c zainteresowania humanistycznej awangardy, powiada, ¿e „cz³owiek «normalny», tj. bia³y, heteroseksualny Europejczyk z klasy&#13;
œredniej, nie jest ju¿ atrakcyjnym przedmiotem badawczym” (2007, s. 55). Zainteresowania te wychodz¹ naprzeciw wyzwaniom zwi¹zanym z tzw. kreolizacj¹&#13;
kultury (Clifford 2000, s. 22; Hannerz 2006, s. 23).&#13;
Czwartym kontekstem funkcjonowania kategorii pogranicza we wspó³czesnej&#13;
humanistyce jest transdyscyplinarnoœæ, a nawet — jak chc¹ niektórzy — antydyscyplinarnoœæ. To tak¿e jest jednak cecha, któr¹ uznawano za charakterystyczn¹&#13;
dla postmodernizmu. Ju¿ Frederic Jameson wskazywa³ zanik granic pomiêdzy&#13;
gatunkami literackimi i dyscyplinami nauki akademickiej, wraz z przenikaniem&#13;
siê kultury elitarnej i popularnej, jako istotny wyznacznik postmodernizmu.&#13;
I tu spektakularnym przyk³adem by³a twórczoœæ Michela Foucaulta, z³oœliwie&#13;
okreœlona przez Jamesona jako „dyskurs teoretyczny”, co do którego „kwesti¹&#13;
nierozstrzygaln¹” jest, czy nale¿y do filozofii, historii, socjologii czy politologii&#13;
(1996, s. 192–193). Trzeba przyznaæ, ¿e tak te¿ siê przedstawia coraz czêœciej&#13;
dyskurs wspó³czesnej antropologii kulturowej, której wyznacznikiem pozosta³y&#13;
g³ównie badania etnograficzne jako empiryczny kontekst wspó³doœwiadczania&#13;
badanych „œwiatów”, czy te¿, zgodnie z dyskursem performatywistów, uczestniczenia w nich, a nawet odgrywania w nich w³asnych ról, jak w performansach czy&#13;
happeningach (Hastrup 2008).&#13;
Powróæmy do podstawowego, źród³owego znaczenia pogranicza. Postrzegane tak, jak to przedstawi³am, jest stosunkowo nowym przedmiotem badañ&#13;
&#13;
�O modelu antropologii krytycznej: piêæ razy pogranicze&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
antropologicznych. Ich modelowym przyk³adem s¹ studia dotycz¹ce pogranicza USA i Meksyku. Co prawda, wspó³czesny antropolog dystansuje siê wobec&#13;
przestrzeni jako wyznacznika okreœlaj¹cego przedmiot badañ. Jak to zwiêźle&#13;
uj¹³ Ulf Hannerz, „jako ¿e ludzie przemieszczaj¹ siê ze swoimi znaczeniami,&#13;
a znaczenia znajduj¹ sposoby przemieszczania siê nawet wtedy, kiedy ludzie pozostaj¹ na miejscu, terytoria nie mog¹ ju¿ zawieraæ w sobie kultur” (2006, s. 21).&#13;
Czyni siê jednak wyj¹tek w przypadku pogranicza pañstwowego. Poniewa¿&#13;
„granice pañstwa–narodu, przybieraj¹c postaæ to¿samoœci zbiorowej,&#13;
w pewnych kontekstach uprzywilejowuj¹ wymiar przestrzenny, st¹d analiza to¿samoœci ludzi «pogranicza» nie daje siê pomyœleæ bez odwo³añ do&#13;
terytorialnoœci owych wspólnot” (Kempny 2004, s. 125).&#13;
Przedstawiony tu sposób interpretacji pogranicza wywodzi siê z lat 80. ubieg³ego wieku, ale antropologia, zawsze zainteresowana przestrzeni¹ peryferii, wypracowa³a wczeœniej pewne narzêdzia analityczne, które — refleksyjnie zmodyfikowane — mog¹ stanowiæ dogodny punkt wyjœcia dla jego opisu. Na przyk³ad&#13;
strukturalizm Lévi–Straussa wprowadzi³ mediacjê jako element zmiennoœci i ruchu w strukturze scenariusza kulturowego i jego transformacji (por. np. Lechte&#13;
1999, s. 133–138). Kategoria liminalnoœci/liminoidalnoœci Victora Turnera, chocia¿&#13;
z pewnoœci¹ jest nadu¿ywana15, ma niew¹tpliwe zalety dla zwolenników „zwrotu&#13;
performatywnego”, choæby dlatego, ¿e czêsto zaczynaj¹ swoje studia od krytyki&#13;
prac tego klasyka (por. np. Mizieliñska 2009). Obie te kategorie zaœ odnosz¹ siê do&#13;
ró¿nych rodzajów granic: przestrzennych, czasowych, kulturowych. Trzeba zatem&#13;
przemyœleæ mo¿liwoœci ich modyfikacji i wykorzystania w odniesieniu do tradycyjnej, binarnej opozycji pomiêdzy centrum a granic¹ terytorium narodowego.&#13;
Jeden z rozdzia³ów Antropologii Michaela Herzfelda nosi tytu³ Pogranicza,&#13;
zapętlenia, zgrupowania. Miasto, a zw³aszcza metropolia, megalopolis i strefy&#13;
graniczne, a szczególnie przejœcia graniczne, Herzfeld traktuje jako podobne do&#13;
siebie przestrzenie, symboliczne dla kondycji wspó³czesnego cz³owieka. W obu&#13;
przypadkach s¹ to przestrzenie symbolicznie „nieczyste”, w których „przep³yw&#13;
towarów, idei, wyobra¿eñ i ludzi” powoduje krzy¿owanie siê niewspó³miernych, heterogenicznych kategorii, odmiennych systemów klasyfikacyjnych.&#13;
Przejœcie graniczne Herzfeld okreœla jako „zmaterializowany punkt za³amania&#13;
taksonomii”. Zgodnie ze strukturalistycznym idiomem bitwix and between, tê&#13;
pe³n¹ potencjalnej mocy wieloznacznoœæ mo¿na postrzegaæ jako przestrzenny&#13;
odpowiednik czasu przejœcia. Próba jego opisu wi¹¿e siê z koniecznoœci¹ konstruktywistycznego, czy lepiej performatywnego, podejœcia do zmiennej sytuacji&#13;
politycznej, spo³ecznej, ekonomicznej. Herzfeld nawi¹zuje do teorii Fredrika Bartha: „uwagê trzeba skupiaæ raczej na kwestii tworzenia i utrzymywania&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Por. Buchowski, Burszta 1992, s. 47–68.&#13;
&#13;
�26&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
granic, a nie na jakiejœ pozornie trwa³ej «zawartoœci kulturowej» istniej¹cej&#13;
w obrêbie granic” (Herzfeld 2004, s. 193–216).&#13;
Powrócê na chwilê do amerykañsko–meksykañskiego, modelowego pogranicza. W kulturze amerykañskiej by³o to pojêcie zwi¹zane z romantyczn¹ epok¹&#13;
pionierów i z dyskursem kolonialnym, podobnie jak Kresy w polskiej kulturze16.&#13;
Później pogranicze skojarzono metaforycznie z typem wêdrowca, przemieszczaj¹cego siê w poszukiwaniu czasowego zatrudnienia; to on, swoista odmiana&#13;
self–made mana, pojawiaj¹cy siê znik¹d i znikaj¹cy po odegraniu swej roli, sta³&#13;
siê reprezentantem pogranicza. Nale¿y niejako odwróciæ tê bohatersk¹ rolê —&#13;
samotnego „stra¿nika prawa” — aby znaleźæ siê w krêgu wspó³czesnych zainteresowañ badawczych. „Figuracjami podmiotowoœci” bêd¹ tu zmarginalizowani migranci, ofiary karteli narkotykowych, bezrobotni mieszkañcy pogranicza&#13;
utrzymuj¹cy siê z przemytu (tak jak polskie i ukraiñskie Mrówki17). S¹ to zatem&#13;
osoby niekiedy pozbawione prawnej podmiotowoœci, dzia³aj¹ce z przymusu b¹dź&#13;
z wyboru w przestrzeni bezprawia, zarazem czêsto jego ofiary. Celem opisu jest&#13;
ich ¿ycie codzienne, zestaw pogranicznych performansów i happeningów wpisanych w strategie przetrwania, oraz milcz¹ca wiedza, która pozwala konstruowaæ i komponowaæ owe strategie w cieniu wszechobecnej przemocy. Patronuje&#13;
jej postaæ „kojota”, przemytnika ludzi i faktycznego beneficjenta politycznych&#13;
ró¿nic (Donnan, Wilson 2008, s. 179–180). Ró¿nica ekonomicznych, prawnych&#13;
i obyczajowych potencja³ów, narzucona przez arbitralnie poprowadzon¹ granicê (tak ona zazwyczaj wygl¹da z perspektywy mieszkañców zmarginalizowanych&#13;
spo³ecznoœci, które maj¹ do niej stosunek g³êboko ambiwalentny), tworzy kontekst praktyk kulturowych, czêsto kontestuj¹cych politykê spo³eczn¹ pañstwa&#13;
i jego instytucji w³adzy. Elastycznoœæ cz³owieka pogranicza, jego pomys³owoœæ&#13;
w dostosowywaniu siê do zmieniaj¹cych warunków i zasad, tak¿e pozostaj¹&#13;
w opozycji do romantycznego bohatera, samotnego obroñcy prawa, i czyni¹ pogranicze modelowym obszarem eksperymentu kulturowego.&#13;
Typowym przyk³adem zbeletryzowanej, medialnej popularyzacji problemów&#13;
wspomnianego pogranicza mo¿e byæ np. tekst Mariusza Zawadzkiego w „Gazecie Wyborczej” z wrzeœnia 2010 r. Tytu³ Atak klonów z Meksyku uzupe³niono&#13;
nastêpuj¹cym „abstraktem”:&#13;
„Amerykanie obawiaj¹ siê, ¿e okrutna wojna narkotykowej mafii z meksykañskim pañstwem przeleje siê na ich stronê granicy. Przemytnicy w USA&#13;
ju¿ stosuj¹ niektóre metody z tej wojny” (Zawadzki 2010, s. 9).&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
Zdajê sobie sprawê z historycznych ró¿nic, dziel¹cych relacje polityczne i kulturowe w II Rzeczpospolitej od relacji pomiêdzy pañstwami Europy Zachodniej i ich koloniami. Niemniej jednak,&#13;
ze wzglêdu na charakter tego tekstu, chodzi mi o model dyskursu konstruowanego z perspektywy&#13;
bezwzglêdnej dominacji, który wyklucza w pe³ni podmiotowe traktowanie zdominowanych.&#13;
17&#13;
Por. np. Byrska–Szklarczyk 2010.&#13;
&#13;
�Króliki z domieszk¹ s³onia: projekt badañ na pograniczu...&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
Narracja dotyczy przebieranek przemytników, którzy w sposób doskona³y&#13;
wcielaj¹ siê w role szeryfów, policjantów, kierowców ambulansów i szkolnych&#13;
autobusów, dostawców supermarketów, listonoszy i techników telewizji kablowej, przewo¿¹c przez granicê w stosownych pojazdach z demobilu setki kilogramów marihuany.&#13;
„Ale przebieranki za policjantów s¹ szczególnie niebezpieczne, bo podkopuj¹ zaufanie funkcjonariuszy do siebie samych” — konstatuje autor — „Teraz ka¿dy amerykañski policjant czy stra¿nik graniczny musi&#13;
przygl¹daæ siê podejrzliwie koledze w mundurze, jeœli go nie zna osobiœcie&#13;
[znamy podobne przypadki z pogranicza polsko–ukraiñskiego — M. Z.]”&#13;
(Zawadzki 2010, s. 9).&#13;
Amerykanie, kupuj¹c od szmuglerów narkotyki i zatrudniaj¹c nielegalnych&#13;
imigrantów, ponosz¹ wspó³odpowiedzialnoœæ za „mafijn¹ bonanzê w Meksyku”. Mieszkañcy amerykañskiego pogranicza wykazuj¹ ambiwalentn¹ postawê&#13;
wobec wspomnianych praktyk. Z jednej strony maj¹ miejsce próby zaostrzenia prawa imigracyjnego i akcje aktywistów Tea Party przeciwko przemytowi,&#13;
z drugiej — trudno wyobraziæ sobie np. Kaliforniê bez nielegalnych imigrantów&#13;
z Meksyku: „sprz¹taczek, niañ, czyœcicieli basenów, ogrodników, kelnerów i kucharzy” (Zawadzki 2010, s. 9). I znów trudno siê oprzeæ skojarzeniu z naszym&#13;
rodzimym, polsko–ukraiñskim kontekstem.&#13;
&#13;
Króliki z domieszką słonia:&#13;
projekt badań na pograniczu polsko–ukraińskim18&#13;
Badania za wschodni¹ granic¹ Polski, które prowadzi³am z kolejnymi grupami&#13;
studenckimi w ramach laboratoriów etnograficznych19, dotyczy³y spo³ecznoœci&#13;
polskich w ich kontaktach z s¹siadami. Problematyka badañ wi¹za³a siê z kultur¹ religijn¹ jako jednym z g³ównych aspektów to¿samoœci zbiorowej, etosu&#13;
i pamiêci. Dla etnologicznych studiów kultury Polaków, tworz¹cych na Litwie&#13;
i Bia³orusi skupiska na terenach, które przed II wojn¹ œwiatow¹ nale¿a³y do Rzeczypospolitej, perspektywy diachroniczne wyznacza³y monografie historyczne&#13;
i studia regionalne sprzed 1939 roku (np. Ottona Hedemanna Historia powiatu&#13;
brasławskiego wydana w Wilnie w 1930 roku), a tak¿e, okazjonalnie, dziewiêtnastowieczna literatura romantyczna i wspomnieniowa oraz reporta¿e z okresu&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Projekt zosta³ zrealizowany w ramach grantu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego:&#13;
„Ukraina: pamiêæ, to¿samoœæ, podmiotowoœæ” (1H01HH 011) w latach 2006–2009.&#13;
19&#13;
W ramach grantów badawczych, kierowanych przez Lecha Mroza; por. Mróz 1993, s. 51–57.&#13;
&#13;
�28&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
W czasie hymnu (Murafa, rej. szarogrodzki, obw. Winnica, Ukraina, 9 maja 2013).&#13;
Fot. R. Biery³o&#13;
&#13;
miêdzywojennego (np. Melchiora Wañkowicza z Bras³awszczyzny). Natomiast&#13;
dla badañ na Podolu (1998–2000) inspiracjê stanowi³y przede wszystkim prace&#13;
Daniela Beauvois. Z kolei dla projektu badañ na pograniczu polsko–ukraiñskim20, realizowanego w latach 2006–2009, rolê analogiczn¹ do podolskich studiów Beauvois odgrywa³a Rekonstrukcja narodów Timothy’ego Snydera (2006).&#13;
Nie dlatego, ¿eby brakowa³o — jak w przypadku Polaków na Podolu — polskich&#13;
prac historycznych, przeciwnie, literatura narasta lawinowo od koñca lat 80. Ale&#13;
ten typ szerokiej syntezy (zarówno w znaczeniu czasowym, jak terytorialnym),&#13;
konstruowanej z dystansu i z „obcej”, oddalonej perspektywy, przez historyków&#13;
nieuwik³anych w narodowy dyskurs jednej ze stron, pomaga odzyskaæ oddech,&#13;
nie zatraciæ siê w etnograficznych szczegó³ach i narodowych traumach. Przy tym&#13;
prace te w obu przypadkach s¹ znacznie bli¿sze antropologii, ni¿ ma to zwykle&#13;
miejsce w twórczoœci polskich historyków.&#13;
W projekcie dotycz¹cym polsko–ukraiñskiego pogranicza tradycyjna tematyka etnologiczna — wzory kulturowe w ich „d³ugim trwaniu” i ich wspó³czesne adaptacje — zesz³a jednak na drugi plan. Nie mogliœmy ju¿ koncentrowaæ&#13;
siê na opowieœci o tym, jak „brutalne si³y historii rozbijaj¹ kryszta³owe wzory&#13;
20&#13;
&#13;
Por. Zowczak 2010.&#13;
&#13;
�Króliki z domieszk¹ s³onia: projekt badañ na pograniczu...&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
kultury” (Geertz), chocia¿ faktycznie w narracjach najstarszego pokolenia rozmówców obecna Zachodnia Ukraina, a Ma³opolska Wschodnia lat 30., jawi siê&#13;
jako sielska kraina s¹siedzkiej harmonii. Ten projekt odbiega³ od wczeœniejszych zarówno problematyk¹, jak i metodologi¹. Pytania badawcze dotycz¹ce&#13;
to¿samoœci i pamiêci wspó³czesnych mieszkañców pogranicza zosta³y osadzone&#13;
w kontekœcie komunikacji i wymiany. Trzeba by³o prze³o¿yæ je na jêzyk dzia³añ,&#13;
i to przede wszystkim praktycznych, codziennych, opisanych z perspektywy podmiotowo traktowanych mieszkañców spo³ecznoœci lokalnych zamieszka³ych po&#13;
obu stronach granicy. Wymusi³o to odniesienie tych trzech kategorii (to¿samoœci, pamiêci i podmiotowoœci) do relacji w³adzy i polityki pañstw narodowych.&#13;
Uwzglêdnienie zaœ tych relacji oznacza³o wkroczenie — mówi¹c znów jêzykiem&#13;
Geertza — na tereny ³owieckie historyków. Opis pogranicza pañstw narodowych wymaga czegoœ wiêcej ni¿ „przeplatanie dyskursów”, które poprzednio&#13;
uprawia³am; oznacza konwergencjê zainteresowañ w kwestii „faktów”, wypracowanych w oficjalnym jêzyku narodowych historii.&#13;
Aby przygotowaæ studentów do rozmów z ludźmi pogranicza, zorganizowaliœmy wspólnie z W³odzimierzem Mêdrzeckim seminarium Antropologia granicy.&#13;
Problemy formowania siê polsko–ukraiñskiego pogranicza etnicznego, historia kozaczyzny, powstañ ukraiñskich i konfliktu polsko–ukraiñskiego od koñca XIX wieku po 1947 rok, pamiêtny ze wzglêdu na przesiedlenia w ramach&#13;
akcji „Wis³a”, oraz kszta³towanie siê wspó³czesnej sieci osadniczej (Mêdrzecki)&#13;
uzupe³ni³y wzajemne wizerunki Polaka i Ukraiñca, w tym w literaturze etno–&#13;
i socjologicznej, a tak¿e w polskiej prozie21. Omówiliœmy kategorie obcoœci,&#13;
pamiêci, mitu i stereotypu, a tak¿e ró¿nice i wzajemne relacje miêdzy katolikami greckimi i rzymskimi. Poddaliœmy refleksji problem, dlaczego (i w jakich&#13;
warunkach) przesz³oœæ legitymizuje (Herzfeld 2004, s. 111), miêdzy innymi&#13;
w kontekœcie ³¹cz¹cego Polaków i Ukraiñców zami³owania do pomników (kondensuj¹cych religiê narodow¹ i pañstwow¹) i praktyk cmentarnych (³¹cz¹cych&#13;
to¿samoœæ indywidualn¹ i zbiorow¹). Przeplataliœmy dyskursy, konstruowane&#13;
wed³ug relacji syntagmatycznych (zdarzenia definiowane wed³ug miejsca na linii czasu, zwi¹zane z kumulacyjn¹ wizj¹ historii — Mêdrzecki) oraz paradygmatycznych (metaforycznych, ³¹cz¹cych zdarzenia jako przynale¿ne klasom&#13;
dzia³ania22; Mêdrzecki — czasem, ja — z regu³y). Dyskursy te czasami siê krzy¿owa³y. Nie jestem pewna, czy nasze konfrontacje da³y jakiœ wyraźny rezultat&#13;
w pracach naszych studentów, ale ja — poza tym, ¿e lepiej wyobrazi³am sobie&#13;
przyczyny polsko–ukraiñskich konfliktów — poprzez pe³niejszy wgl¹d w moj¹&#13;
21&#13;
Pomocna by³a œwietna praca Doroty Sapy, zw³aszcza fragment Dwie strony braterstwa (Sapa&#13;
1998, s. 185–223), w której autorka podda³a krytycznej analizie sposób konstruowania postaci&#13;
Polaka i Ukraiñca we wzajemnych kontaktach w polskiej literaturze z lat 1918–1988, obna¿aj¹c&#13;
cechy narodowej mitologii.&#13;
22&#13;
Valeri 1990 za: Herzfeld 2004, s. 110.&#13;
&#13;
�30&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
nieuchronnie zdecentrowan¹ perspektywê paradoksalnie zyska³am poczucie&#13;
wiêkszej pewnoœci co do za³o¿eñ projektu.&#13;
Za³o¿y³am dla potrzeb naszych badañ, ¿e relacja pomiêdzy kulturowymi kategoriami centrum i granicy ma charakter wspó³zale¿noœci, a przemiennoœæ ich&#13;
wzajemnego przyci¹gania i odpychania zale¿y od politycznej i ekonomicznej&#13;
koniunktury. (W jêzyku symbolicznym relacjê tê mo¿na przedstawiæ na przyk³adzie miejsca po³o¿enia grobowca bohatera, który ma od czasów klasycznych&#13;
alternatywn¹ lokalizacjê: w sercu miast, gdzie skupia siê ¿ycie publiczne, albo na&#13;
jego granicy, „przy bramach lub nawet pod sam¹ bram¹”, wreszcie na granicy&#13;
terytorium polis; Czarnowski 1956, s. 25–26). Z perspektywy spo³ecznej centrum i granica zajmowanego przez wspólnotê terytorium s¹ zatem symbolicznie&#13;
równowa¿ne, a relacja miêdzy nimi œwiadczy o typie w³adzy i aktualnej polityce.&#13;
Symbolika mitu odpowiada spo³ecznemu wartoœciowaniu przestrzeni; granicê&#13;
narodow¹ mo¿na postrzegaæ jako projekcjê centrum. (W czasach powszechnej&#13;
mobilnoœci i globalizacji tak¿e teza odwrotna wydaje siê coraz bardziej sensowna: niektóre centra staj¹ siê projekcj¹ granic). Ten rodzaj wspó³zale¿noœci móg³by byæ równie¿ metafor¹ relacji pomiêdzy antropologicznym i historycznym wymiarem projektu23.&#13;
Bez w¹tpienia rozpad ZSRR, upadek muru berliñskiego, ale tak¿e atak na&#13;
World Trade Center mo¿na traktowaæ jako metaforyczny kres wyobra¿eñ mieszkañca Europy Œrodkowo–Wschodniej o nieprzenikalnych, przeciwstawnych sobie, równoleg³ych œwiatach, zakreœlonych granicami porz¹dkach kulturowych&#13;
i ustalonych to¿samoœciach ich przedstawicieli. Kiedy przystêpowaliœmy do realizacji projektu badawczego dotycz¹cego pogranicza, wydawa³o siê, ¿e chocia¿&#13;
Ukraina nie ma szans na szybkie cz³onkostwo w Unii, to nowe typy relacji i wiêzi, budowane niejako w poprzek granicy, pod wieloma wzglêdami bardziej ³¹cz¹&#13;
ni¿ dziel¹ spo³ecznoœci zamieszka³e po obu jej stronach. Chocia¿ obserwowaliœmy odradzanie siê i umacnianie partykularyzmów i fundamentalizmów, wznosz¹cych nowe mury pomiêdzy œwiatami swoich wyznawców, wydawa³o siê, ¿e ta&#13;
granica mo¿e siê staæ dobrym przyk³adem globalnych zmian, „przepuszczalnych&#13;
granic”, nie tylko politycznych.&#13;
Nastroje spo³eczne po pomarañczowej rewolucji by³y optymistyczne. By³&#13;
to czas prze³omu i o¿ywienia w relacjach polsko–ukraiñskich, chwilowego powrotu — zw³aszcza w przypadku m³odszych generacji — do nadziei, wywo³anej pewnym podobieñstwem fenomenu „pomarañczowej rewolucji”24 do ruchu&#13;
„Solidarnoœci”. Na krótki czas pojednane miasta Kijów i Lwów sta³y siê modnymi celami podró¿y polskich polityków i — nieco d³u¿ej — wycieczek polskiej&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
Nie traktujê tych relacji jako uniwersalnych, ale przyjê³am taki ich model jako pomocny dla&#13;
tego konkretnego projektu.&#13;
24&#13;
Listopad 2004–styczeñ 2005.&#13;
&#13;
�Króliki z domieszk¹ s³onia: projekt badañ na pograniczu...&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
m³odzie¿y, a granica z Ukrain¹ pojawi³a siê w centrum publicznej uwagi. Jednak¿e w kolejnej fazie, w miarê stopniowego otwierania siê Polski na Zachód,&#13;
nast¹pi³o uszczelnianie granicy z Ukrain¹ poprzez wprowadzenie wiz dla Ukraiñców i — w grudniu 2007 — wejœcie Polski do strefy Schengen. Mo¿na postrzegaæ ten proces jako rekonstrukcjê dawnych kategorii w zmienionej konfiguracji.&#13;
(Uniê nazywaj¹ nasi rozmówcy z Zachodniej Ukrainy, podobnie jak w wielu&#13;
przypadkach i inni obywatele pañstw by³ego ZSRR, Ewrosojuzem i wyobra¿aj¹&#13;
j¹ sobie jako twór przypominaj¹cy upad³¹ metastrukturê: Zwi¹zek Radziecki).&#13;
Relacje w³adzy oraz polityka pañstwowa na Ukrainie i w Polsce zmienia³y siê&#13;
zatem dynamicznie w trakcie realizacji trzyletniego projektu. Kolejne fazy tej&#13;
historii pozwalaj¹ œledziæ zmienne znaczenie granicy w kontekœcie sytuacji miêdzynarodowej i globalnej (np. zapocz¹tkowanej w 2009 strategii tzw. Partnerstwa Wschodniego), a jednoczeœnie w kontekœcie wewn¹trzpañstwowej relacji&#13;
pomiêdzy centrum a peryferi¹. Mo¿na dla opisu tych zmian zastosowaæ pojêcia&#13;
communitas i „struktury”, zaczerpniête z antropologii Victora Turnera (2004).&#13;
Za pomoc¹ tych kategorii próbowa³am przedstawiæ zmienn¹ relacjê pomiêdzy&#13;
centrami a granic¹ jako proces, którego prze³omem by³a ukraiñska pomarañczowa rewolucja i wywo³ana przez ni¹ spontaniczna, gor¹ca reakcja znacz¹cej&#13;
czêœci polskiego spo³eczeñstwa. Bez wzglêdu na trwa³oœæ efektów (a nawet jej&#13;
brak, jeœli „struktura” siê umacnia25), doœwiadczenie communitas przekszta³ca&#13;
i formuje znaczenia, zmieniaj¹c je w stosunku do wczeœniejszych norm i stereotypów, utrwalonych w d³ugim historycznym trwaniu. W przypadku znacz¹cej czêœci polskiego spo³eczeñstwa oznacza³o to poddanie refleksji stosunku&#13;
do Ukrainy i Ukraiñców. Wprowadzenie kategorii communitas umo¿liwia opis&#13;
zmiany niejako od wewn¹trz, z wykorzystaniem mojego w³asnego doœwiadczenia nastrojów spo³ecznych, poœwiadczanych tak¿e przez zainteresowania i emocje uczestników badañ, Polaków i Ukraiñców. Czas prze³omowych wydarzeñ,&#13;
które poci¹gnê³y za sob¹ poczucie wspólnoty w skali ponadlokalnej, pozwoli³&#13;
na dowartoœciowanie pogranicza, spo³ecznoœci lokalnych (centrum przesunê³o&#13;
siê na peryferie), otwarcia, o¿ywionej komunikacji i wymiany, budowy kontaktów i struktur transnarodowych. Stopniowo jednak nasta³ czas dekoniunktury:&#13;
powrót do strukturalnego usztywnienia granic na wschodzie Unii. Spo³ecznoœci lokalne trac¹ znaczenie na rzecz centrum, nast¹pi³o zahamowanie wymiany,&#13;
a Euroregion Karpaty ostatecznie okaza³ siê fikcj¹.&#13;
Po obu stronach polsko–ukrainskiej granicy — zwanej w radzieckiej epoce marginalizacji i zamkniêcia „œcian¹ wschodni¹” — rozci¹ga³y siê tereny pod&#13;
specjalnym nadzorem, okupowane przez wojskowe poligony zamieszka³e przez&#13;
przesiedleñców, a w Polsce wyludnione po akcji „Wis³a” i zasiedlane stopniowo nowymi osadnikami. Przyczyni³o siê to do radykalnego przewartoœciowania&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
Zgodnie z za³o¿eniami teorii Victora Turnera.&#13;
&#13;
�32&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
pojêcia pogranicza w polskim dyskursie narodowym. Konstatacja Józefa Pi³sudskiego z maja 1920 roku (a wiêc jeszcze przed bitw¹ warszawsk¹), ¿e „Polska to&#13;
obwarzanek: kresy urodzajne, centrum — nic” (Wilamowski et al. 1998, s. 115)&#13;
zupe³nie nie przystaje do wspó³czesnego obrazu zw³aszcza wschodniego pogranicza, które utrzymuje swój peryferyczny, tzw. stykowy charakter, wytworzony&#13;
w warunkach d³ugotrwa³ej izolacji politycznej i ideologicznej.&#13;
Po upadku ZSRR ¿ycie jego mieszkañców pod wzglêdem ekonomicznym&#13;
podupad³o wskutek bankructwa dawnych zak³adów pracy. Bezrobocie i ubóstwo&#13;
konserwuj¹ tradycyjne postrzeganie œwiata, stawiaj¹c mieszkañców pogranicza&#13;
przed dramatyczn¹ alternatyw¹: praca „na granicy” albo praca za granic¹, czêsto za cenê skazania dzieci na los eurosierot. Po obu stronach obserwuje siê od&#13;
lat niekorzystne tendencje demograficzne. Dotyczy to nie tylko wyludniaj¹cych&#13;
siê wsi, gdy¿ spada tak¿e liczba mieszkañców miast (Kawa³ko, Miszczuk 2008).&#13;
Poniewa¿ w okresie po podpisaniu miêdzy Polsk¹ a Ukrain¹ traktatu o dobrym&#13;
s¹siedztwie i wzajemnej wspó³pracy (1992) granica mia³a charakter otwarty,&#13;
z ruchem bezwizowym, stanowi³a oœ lokalnego ¿ycia — „centralny zak³ad pracy”. Dla ¿ycia lokalnych spo³ecznoœci po obu jej stronach kluczowe znaczenie&#13;
mia³o stopniowe wprowadzanie regulacji prawnych, zwi¹zanych z przyst¹pieniem Polski do Unii Europejskiej i dostosowaniem standardów dotycz¹cych&#13;
wschodniej granicy Polski do obowi¹zuj¹cych w Unii. Mieszkañcy tych terenów&#13;
odczuli pierwsze zmiany w pocz¹tkach 2006 roku. Proces uszczelniania granicy&#13;
zakoñczy³ siê ostatecznie pod koniec 2007 roku, wraz z wejœciem w ¿ycie traktatu z Schengen. Dla Ukraiñców oznacza³o to praktycznie koniec drobnego handlu przygranicznego, co w warunkach bezrobocia na ubogich, zmarginalizowanych obszarach ma powa¿ne konsekwencje spo³eczne. Nale¿y do nich nasilenie&#13;
migracji zarobkowych Ukraiñców do Rosji, a jeœli na Zachód — to dalszy, bo&#13;
praca w Polsce sta³a siê ma³o op³acalna.&#13;
Pogranicze polsko–ukraiñskie zachowuje zatem charakter stykowy. Nawet&#13;
stosunkowo pomyœlny dla jego mieszkañców czas otwarcia granicy dla ruchu&#13;
bezwizowego (1997–2001) w niewielkim tylko stopniu przyczyni³ siê do wyrównania „potencja³ów”, mo¿e najbardziej widocznego w zakresie domowych&#13;
euroremontów26. Obok traktatu z Schengen to chyba jednak przede wszystkim&#13;
tzw. proces narodotwórczy, uwik³any w czystki etniczne i przesiedlenia lat 40.&#13;
ubieg³ego wieku, wp³yn¹³ na utrzymanie jego stykowego charakteru w przeciwieñstwie do sytuacji na pograniczu polsko–niemieckim, które — pomimo&#13;
mocniejszej bariery jêzykowej — przejawia wed³ug badaczy w wiêkszym stopniu&#13;
cechy przejœciowe (por. Buchowski 2004, s. 11). Nie uda³o siê w skali spo³ecznej&#13;
przepracowaæ starej traumy, co niepokoi w sytuacji usztywnienia „struktury”&#13;
&#13;
26&#13;
Wed³ug danych z 2008 roku wielkoœæ PKB per capita w Polsce wynosi³a 7944 USD, na&#13;
Ukrainie — 1384 (Kawa³ko, Miszczuk 2008).&#13;
&#13;
�Króliki z domieszk¹ s³onia: projekt badañ na pograniczu...&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
i odbudowy podzia³ów na poziomie instytucjonalnym. O pamiêci historycznej&#13;
Polaków i Ukraiñców trzeba nadal mówiæ jako o dwóch zaprzeczaj¹cych sobie&#13;
pamiêciach, utrwalonych w warunkach i na potrzeby miêdzynarodowego podzia³u. Œwiadcz¹ o tym konflikty wybuchaj¹ce wokó³ cmentarzy, œwi¹tyñ, pomników. Do granicy polsko–ukraiñskiej mo¿na w tym kontekœcie zastosowaæ modne ostatnio w dyskursie europejskim patetyczne okreœlenie „blizna historii”.&#13;
Konflikt pamiêci wyostrza siê jeszcze w kontekœcie religijnym (symptomatyczny jest np. podwójny kult Matki Bo¿ej Che³mskiej, której œwiêta Polacy i Ukraiñcy obchodz¹ osobno; Bylicka 2010, s. 578). W sporach katolików&#13;
rzymskich i greckich o koœció³ karmelitów w Przemyœlu oraz Polaków i Ukraiñców o rekonstrukcjê Cmentarza Orl¹t we Lwowie w³adze lokalne tych dwóch&#13;
miejskich spo³ecznoœci nie waha³y siê przeciwstawiæ koncyliacyjnym politykom&#13;
swoich w³adz centralnych, realizuj¹c wbrew ich decyzjom w³asn¹ wyk³adniê&#13;
narodowej racji stanu. Przemyœl i Lwów jawi¹ siê w kontekœcie tych wydarzeñ&#13;
jako opozycyjne oœrodki koncentracji narodowych emocji. (Przypomina to&#13;
wspomniany w kontekœcie pogranicza USA i Meksyku problem konfliktu pomiêdzy polityk¹ pañstwow¹ a partykularn¹ polityk¹ lokalnych centrów). Nasz&#13;
ukraiñski wspó³pracownik, etnolog Roman Czme³yk, zwróci³ jednak uwagê na&#13;
istotn¹ asymetriê. O ile sprawa Cmentarza Orl¹t porusza³a polsk¹ opiniê publiczn¹, to konflikt o koœció³ karmelitów mia³ charakter lokalny, ograniczony do&#13;
Lwowa i miast dawnej wschodniej Galicji, zamieszka³ych przez grekokatolików.&#13;
Nie znalaz³ szerszego oddźwiêku w innych czêœciach Ukrainy, bo dla ich mieszkañców by³ niezrozumia³y, wi¹za³ siê z „cudz¹ histori¹” i obc¹ religi¹ (Czme³yk&#13;
2010, s. 58).&#13;
Granice pamiêci nie pokrywaj¹ siê bowiem z granic¹ polityczn¹. O ¿ywotnoœci urazów po obu jej stronach œwiadcz¹ nasi najtrudniejsi rozmówcy, „niewidzialni” Ukraiñcy w Polsce i „niewidzialni” Polacy na Ukrainie. ¯ywione przez&#13;
nich lêki znajduj¹ wyraz w niemo¿liwych do oddzielenia wspomnieniach i fantazjach na temat okrutnych czynów przeciwnej strony. W typowych dla wspó³czesnej antropologii badaniach pamiêci zwraca siê uwagê na rolê traumy w budowaniu grupowej i jednostkowej to¿samoœci.&#13;
„Trauma jest w tym kontekœcie doœwiadczeniem zamra¿aj¹cym dzia³ania lub wprowadzaj¹cym element nieuœwiadamianego powtórzenia,&#13;
pewnej biernoœci. [...] W kontekœcie «zwrotu performatywnego» chodzi&#13;
o to, by wyjœæ poza melancholijn¹ kontemplacjê traumy i sprowokowaæ&#13;
jednostkê czy spo³ecznoœæ do podjêcia rytua³ów ¿a³oby czy uroczystoœci&#13;
rocznicowych, które s¹ rodzajem spo³ecznych performance’ów”, pisze Ewa&#13;
Domañska (2007, s. 57).&#13;
Zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie dosz³y do g³osu œrodowiska konserwatywne, reaktywuj¹c dyskurs krzywdy. Pojawi³y siê inicjatywy w rodzaju na&#13;
szczêœcie niezrealizowanego projektu rajdu rowerowego „Europejskimi œladami&#13;
&#13;
�34&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraiñska&#13;
&#13;
Stepana Bandery” z Czerwonogradu do Monachium, gdzie znajduje siê grób&#13;
przywódcy OUN–UPA, czy budowy w centrum Warszawy pomnika ofiar wo³yñskich, przedstawiaj¹cego czwórkê powieszonych na drzewie dzieci, zwi¹zanych&#13;
drutem kolczastym. Fotografia, która mia³a byæ wzorem pomnika, pomimo udowodnionego braku zwi¹zku z wo³yñskimi ofiarami27, nadal pojawia siê na forach&#13;
internetowych jako „logo” rzezi wo³yñskiej.&#13;
Jeœli uznaæ rozpad ZSRR i upadek muru berliñskiego za symboliczne momenty dekonstrukcji stabilnego, binarnego podzia³u na Wschód i Zachód rozdzielonych ¿elazn¹ kurtyn¹, to wydaje siê, ¿e schy³ek pierwszej dekady XXI wieku jest œwiadkiem odbudowy tego podzia³u w zmienionych granicach. Grzegorz&#13;
Babiñski, socjolog i badacz polsko–ukraiñskiego pogranicza w latach 90., stwierdza wprost regres we wzajemnej komunikacji.&#13;
„W ci¹gu ostatniej dekady ubieg³ego wieku zaobserwowaæ mo¿na by³o&#13;
przesuwanie siê funkcji tej granicy od koegzystencji do wspó³pracy, w ci¹gu ostatniego piêciolecia nasili³y siê, jak s¹dzê, zjawiska, które uzasadniaj¹ tezê, ¿e jest to znowu tylko granica koegzystencji” (Babiñski 2010,&#13;
s. 33–34).&#13;
Mêdrzecki wykazuje jednak umiarkowany optymizm. Uwa¿a, ¿e negocjacje&#13;
co do porozumienia mo¿liwego do zaakceptowania przez strony polsk¹ i ukraiñsk¹ w oficjalnym dialogu historyków „powoli posuwaj¹ siê do przodu; œwiadcz¹ o tym spektakularne gesty polityków, takie jak otwarcie Cmentarza Orl¹t,&#13;
czy wizyta prezydentów w Paw³okomie” (znane cmentarze — miejsca pamiêci,&#13;
kontestowane s¹ przez spo³ecznoœci i w³adze lokalne). Konstatuje jednak z melancholi¹, ¿e „jedyne œrodowisko, które w ci¹gu ostatnich kilkunastu lat znalaz³o wspólny jêzyk i spojrzenie na przesz³oœæ Polaków i Ukraiñców, to niewielka&#13;
grupka historyków, którzy w badaniach przesz³oœci zrezygnowali z nacjonalistycznego paradygmatu” (Mêdrzecki 2010, s. 52).&#13;
Nasi studenci, bardziej ni¿ histori¹ i pamiêci¹, zajêli siê badaniem praktyk&#13;
komunikacji i wymiany, a zw³aszcza powszechnego zajêcia pogranicza, jakim&#13;
jest przemyt. Ich wybór mia³ charakter pragmatyczny, z pewnoœci¹ oznacza³ odrzucenie resentymentu, byæ mo¿e — w jakimœ stopniu — strategiê przemilczeñ.&#13;
Czy Euro 2012 przywróci choæ na krótko dawny entuzjazm? Niestety ani klimat&#13;
polityczny, ani kryzys gospodarczy nie pozwalaj¹ na optymizm. Nastroje spo³eczne wydaj¹ siê z nimi zbie¿ne, a poczynania polskich kibiców napawaj¹ obaw¹. Tym wiêksz¹ rolê mo¿e odegraæ krytyczna antropologia pogranicza.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
Por. Rutkowska, Stola 2007; G³uchowski, Kowalski 2007.&#13;
&#13;
�Apokryf jako próba wiary&#13;
i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
Apokryf jako indywidualna lub mniejszoœciowa interpretacja kanonu, jako typ&#13;
kontrkulturowej praktyki: czy taka perspektywa nie wydaje siê kusz¹ca nawet&#13;
dziœ, w sytuacji, kiedy Biblia przesta³a byæ podstawowym tekstem kultury, a pojêcie kanonu wypar³y zmieniaj¹ce siê z dnia na dzieñ „utwory kultowe”? Jakie&#13;
znaczenie mo¿e mieæ wspó³czeœnie studiowanie apokryfów?&#13;
Spróbujê odpowiedzieæ na te pytania, zaczynaj¹c od zasygnalizowania znaczeñ nadawanych apokryfowi w ró¿nych œrodowiskach naukowych. Nastêpnie&#13;
przedstawiê go jako termin antropologicznej analizy kultury i sprecyzujê znaczenie okreœlenia „apokryf ludowy”. Postaram siê te¿ okreœliæ warunki, w jakich&#13;
ekspresja apokryficzna staje siê niemo¿liwa, a parafrazy kanonu ograniczaj¹ siê&#13;
do pastiszu w ramach subiektywnych, wybiórczych praktyk. Na koniec okreœlê&#13;
cel antropologicznych studiów nad praktyk¹ apokryfu.&#13;
Przyjmujê, ¿e apokryf jest pojêciem komplementarnym wobec pojêcia kanonu, a zarazem sugeruje jego naœladownictwo. W literaturze u¿ywa siê nieraz wobec apokryfów i ich autorów okreœlenia „podszywa siê” (udaje tekst b¹dź autora&#13;
kanonicznego), bo chocia¿ wcale nie zawsze chodzi tu o zamierzone fa³szerstwo,&#13;
to jednak konieczny wydaje siê moment „uzurpacji”, poprawiania czy uzupe³niania kanonu, co ³¹czy siê z jego interpretacj¹ wed³ug odmiennych ni¿ uznane&#13;
kryteriów (Starowieyski 1986, s. 16; Banak 1986, s. 33; o „podrabianiu” tekstów&#13;
biblijnych Adamczyk 1996, s. 26). St¹d wynika ich status jako ksi¹g „podstawionych”, gr. notha, i w nastêpstwie odrzuconych przez Koœció³. St¹d ich z³a s³awa,&#13;
której niekiedy dawali wyraz Ojcowie Koœcio³a. Klemens Aleksandryjski obdarzy³ je epitetem pism „nieprawego pochodzenia”, a Euzebiusz z Cezarei nazwa³&#13;
je „bêkartami, dzieæmi z nieprawego ³o¿a” (Starowieyski 2003, s. 41).&#13;
Wspó³czeœni badacze apokryfów przyjmuj¹ ró¿ne, niekiedy skrajnie odmienne opinie tak co do znaczenia, jak i chronologicznego zakresu tego terminu,&#13;
zale¿nie od przyjêtego celu badañ. W drugim wydaniu Apokryfów Nowego Testamentu ich wydawca, ks. prof. Marek Starowieyski, zajmuje stanowisko liberalne&#13;
&#13;
�36&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
i otwarte. Stwierdza, ¿e nie mo¿na przyj¹æ ¿adnych cezur czasowych dla apokryfów, poniewa¿ nadal powstaj¹. „Kontynent apokryfów” wci¹¿ têtni ¿yciem,&#13;
a tworzy go „ca³oœæ tradycji apokryficznych biblijnych rozprzestrzenionych&#13;
w œwiecie staro¿ytnym, potem œredniowiecznym, przez judaizm, chrzeœcijañstwo&#13;
i islam” (Picard 1999, s. 211 za: Starowieyski 2003, s. 24). Starowieyski zachowuje wprawdzie „szacowny i powszechnie przyjêty tytu³” dla swojej pierwszej&#13;
w jêzyku polskim, obszernej edycji apokryfów Nowego Testamentu, jednak rozumie je bardzo szeroko, jako apokryfy chrzeœcijañskie. Do nich zaœ w³¹cza siê&#13;
„wszystkie utwory istniej¹ce dziœ w formie chrzeœcijañskiej, a wiêc tak¿e utwory,&#13;
których bohaterami czy «autorami» s¹ postaci Starego Testamentu [...], które&#13;
dawniej zaliczano w sposób sztuczny do apokryfów Starego Testamentu, bior¹c&#13;
jako kryterium osoby, a nie treœæ” (Starowieyski 2003, s. 23).&#13;
Ró¿nice znaczeniowe i terminologiczne w interpretacji apokryfów zazwyczaj&#13;
wi¹za³y siê z perspektyw¹ religijn¹ przyjêt¹ w kulturze danego badacza. Zale¿nie od od³amu chrzeœcijañstwa inaczej rozumie siê kanon biblijny, zakreœlaj¹cy&#13;
granice Pisma Œwiêtego, czyli tekstów natchnionych. Tak zwane ksiêgi deuterokanoniczne (wtórnokanoniczne) w Biblii katolickiej, pochodz¹ce z greckiej&#13;
Septuaginty, nie zalicza³y siê do Biblii hebrajskiej, a zatem równie¿ przez protestantów traktowane s¹ jako pozakanoniczne i nazywane apokryfami. St¹d&#13;
badacze anglosascy stosuj¹ obok tego terminu okreœlenie „pseudoepigrafy”,&#13;
obejmuj¹c nim zazwyczaj katolickie „apokryfy”. W staro¿ytnoœci wiele tekstów&#13;
podpisywano bowiem nieprawdziwym imieniem, a praktyka ta zyska³a miano&#13;
pseudonimii1. Dotyczy to tak¿e tekstów kanonicznych, np. Pięcioksięgu przypisywanego Moj¿eszowi. Pseudoepigraf, jako termin zorientowany na kanon, nie&#13;
jest jednak ³atwiejszy do zdefiniowania ni¿ apokryf, ani te¿ bardziej precyzyjny&#13;
(jak wynika z powy¿szego wywodu).&#13;
James VanderKam, badacz wczesnego judaizmu, nazywa ¿artobliwie pseudoepigrafy plagiatami á rebours, „skoro prawdziwy autor przypisuje swój utwór&#13;
komuœ innemu” (2006, s. 72). Zwraca uwagê na zwi¹zan¹ z obu terminami —&#13;
apokryfami i pseudoepigrafami — sztuczn¹ i niekiedy niew³aœciw¹ klasyfikacjê tekstów, ró¿ni¹c¹ siê zale¿nie od wydania źród³owego. Podkreœla równie¿&#13;
wartoœciuj¹cy, pejoratywny charakter obu terminów. Obok wskazanego wy¿ej&#13;
znaczenia apokryfów jako deuterokanonicznych ksi¹g Biblii katolickiej nazywa&#13;
nimi tak¿e inne utwory, znane z greckich rêkopisów Starego Testamentu, które&#13;
nie wesz³y ani do kanonu hebrajskiego, ani katolickiego. Takim tekstem jest&#13;
np. Trzecia Księga Machabejska, która nale¿y jednak do kanonu Biblii prawos³awnej.&#13;
1&#13;
&#13;
By³ to popularny na staro¿ytnym Bliskim Wschodzie rodzaj konwencji literackiej, zwi¹zanej&#13;
ze spo³ecznym znaczeniem imienia i z poczuciem wspólnoty duchowej, w której imieniu wypowiada³ siê twórca. Dlatego obce mu by³o, jak pisze Ryszard Rubinkiewicz, „tzw. pobo¿ne fa³szerstwo&#13;
czy te¿ wprowadzanie w b³¹d czytelnika” (1987, s. 14).&#13;
&#13;
�Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Groty w Qumran: miejsce odkrycia rêkopisów znad Morza Martwego.&#13;
Fot. M. Zowczak, 2010&#13;
&#13;
Marinus de Jong podkreœla, ¿e tytu³ jego pracy Pseudoepigrafy ST jako część&#13;
literatury chrześcijańskiej sygnalizuje przekszta³cenia paradygmatu naukowego&#13;
w zwi¹zku z nieadekwatnoœci¹ kategorii „pseudoepigraf” wobec tekstów pozakanonicznych (2003, s. 1–2).&#13;
Na zmianê pogl¹dów w kwestii kszta³towania siê kanonu Biblii hebrajskiej&#13;
wp³ynê³o odkrycie manuskryptów znad Morza Martwego, które poœwiadczaj¹&#13;
jednoczesne funkcjonowanie rozbie¿nych wersji niektórych tekstów biblijnych.&#13;
Na przyk³ad wersja Księgi Jeremiasza, uwa¿ana wczeœniej za woln¹ przeróbkê&#13;
hebrajskiego orygina³u w jêzyku greckim, okaza³a siê „wiernym przek³adem innego, równie¿ oryginalnego tekstu, który jednak ró¿ni³ siê znacznie od obecnego w tradycyjnej Biblii Hebrajskiej (zwanej tekstem masoreckim)” (VanderKam&#13;
2006, s. 245). „Z niektórych pism qumrañskich wynika — pisze VanderKam —&#13;
¿e komentatorzy zdawali sobie sprawê z istniej¹cych ró¿nic, nie martwili siê tym&#13;
jednak, a czasami wykorzystywali rozbie¿noœci do pog³êbienia swoich interpretacji” (ibidem, s. 245). Tote¿ VanderKam, aby unikn¹æ pu³apek zwi¹zanych z tradycyjn¹ terminologi¹, ostatecznie woli stosowaæ w prezentacji ¿ydowskiej literatury okresu Drugiej Œwi¹tyni porz¹dek chronologiczny, nawet jeœli datowanie&#13;
niektórych utworów pozostaje spraw¹ dyskusyjn¹ (ibidem, s. 74). W tym przypadku mamy do czynienia z ograniczonym i zamkniêtym zakresem badanych&#13;
&#13;
�38&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
źróde³ (516/515 p.n.e.–70 n.e.). Im bardziej jednak siê on rozszerza, tym wiêkszy&#13;
problem stanowi datowanie, co dotyczy wspomnianej liberalnej perspektywy,&#13;
przyjêtej wobec apokryfów chrzeœcijañskich. Jak twierdzi Marek Starowieyski,&#13;
sprawa datowania niekiedy bywa beznadziejna.&#13;
Z kolei James H. Charlesworth, badacz z Princeton, okreœla apokryfy i pseudoepigrafy Nowego Testamentu jako autentyczne wczesnochrzeœcijañskie utwory powsta³e przed koñcem IV wieku, zanim stworzono akceptowane definicje&#13;
ortodoksji, herezji lub kanonu. Naœladuj¹ one zazwyczaj dokumenty ostatecznie&#13;
uznane za kanoniczne. Te wczesne pisma (jak np. Protoewangelia Jakuba) s¹,&#13;
jak pisze Charlesworth, „autentyczne” w tym znaczeniu, ¿e wielu patrystycznych i wczesnochrzeœcijañskich uczonych, nie mówi¹c o wiernych pierwszych&#13;
wieków chrzeœcijañstwa, za takie je uwa¿a³o. Powinny one byæ bezwarunkowo odró¿nione od „fa³szywych” apokryfów, jak np. List Lentulusa, „który jest&#13;
œredniowieczn¹ prób¹ stworzenia czegoœ w rodzaju autentycznych apokryfów&#13;
Koœcio³a” (Charlesworth 1998, s. X). Celem Charleswortha jest bowiem propagowanie apokryfów i pseudoepigrafów Nowego Testamentu dla ich ewangelicznej prawdy (ibidem, s. X). Ubolewa on, ¿e s¹ czêsto pomijane w studiach nad&#13;
pochodzeniem chrzeœcijañstwa. Badacze Nowego Testamentu ignoruj¹ je, bo&#13;
nie nale¿¹ do kanonu; specjaliœci od patrystyki nie studiuj¹ ich, bo nie stanowi¹&#13;
czêœci „literatury patrystycznej”, a znawcy gnostycyzmu pomijaj¹ je, bo nie s¹&#13;
czysto „gnostyczne” i nie odnaleziono ich w „bibliotece gnostyckiej” ko³o Nag&#13;
Hammadi (ibidem, s. IX).&#13;
„Stoj¹ bowiem apokryfy na granicy historii, hagiografii, legendy, folkloru i baœni, ale tak¿e [...] teologii”, zauwa¿a Marek Starowieyski, który przez dziesiêciolecia realizowa³ interdyscyplinarny projekt edytorski. Zaanga¿owa³ do niego grono&#13;
specjalistów, którzy zapewne nigdy wczeœniej ani później siê nie spotkali. Nie by³oby to mo¿liwe, gdyby poprzesta³ na „klasycznych” apokryfach w bezpiecznych,&#13;
zazwyczaj zak³adanych przez wydawców i badaczy ramach chronologicznych.&#13;
Podsumujmy, na czym polega apokryf jako fenomen kulturowy. Powróæmy&#13;
do podstawowego, sformu³owanego na pocz¹tku stwierdzenia o wspó³zale¿noœci pomiêdzy apokryfem i kanonem. Jeœli jednak chodzi o cel, czy te¿ intencje&#13;
ich autorów, anonimowych czy znanych, apokryfy mog¹ mieæ zarówno charakter polemiczny wobec g³ównych treœci wiary (czyli „heretycki”), jak i braæ je&#13;
w obronê b¹dź komentowaæ w nowym kontekœcie. Apokryf jest zatem kategori¹&#13;
graniczn¹, poœrednicz¹c¹ miêdzy centralnymi, zinstytucjonalizowanymi wartoœciami religii a ich odmiennymi systemami, uznanymi za przeciwstawne. Kluczowa jest dla niego granica miêdzy œwiêtym (natchnionym) a œwieckim (jego&#13;
podróbk¹ czy naœladownictwem). Na niej jednak buduje siê kolejne, zale¿ne od&#13;
niej, coraz bardziej umowne i zmienne granice: miêdzy orto– a heterodoksj¹,&#13;
centrum a peryferi¹, elit¹ a ludem, tradycj¹ a nowatorstwem (b¹dź nowinkami), a nawet miêdzy ró¿nymi gatunkami dyskursu, np. tekstem teologicznym&#13;
a epik¹ (por. np. stopniow¹ fabularyzacjê utworów teologicznych jako jeden&#13;
&#13;
�Negocjowanie to¿samoœci&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
z mechanizmów kszta³towania siê apokryfów, charakterystyczny dla œredniowiecza; Starowieyski 1986, s. 18). Chodzi wreszcie o granicê pomiêdzy swoim a obcym, poniewa¿ religia nie istnieje w izolacji wobec kultury, zabarwia j¹ i sama&#13;
nasyca siê jej wartoœciami. Jeœli wiêc wykroczymy poza œcis³e teologiczno–filologiczne znaczenie terminu, w jakim apokryf najczêœciej siê pojawia, ods³oni siê&#13;
on nam jako praktyka kulturowej innowacji b¹dź przek³adu, dotycz¹ca najwa¿niejszych prawd wiary. Dotyczy to zarówno twórców apokryfów, jak i ich badaczy i systematyków, o czym œwiadcz¹ przytoczone powy¿ej cytaty.&#13;
&#13;
Negocjowanie tożsamości&#13;
Funkcjonuj¹ce wspó³czeœnie pojêcie apokryfu ukszta³towa³o siê w pewnej mierze w wyniku wzajemnego oddzia³ywania chrzeœcijañstwa i judaizmu (oraz ich&#13;
reakcji na inne religie i kulty), równolegle do okreœlenia ich kanonów, a zatem — zakreœlenia wyraźnych granic pomiêdzy judaistyczn¹ tradycj¹ a wyros³¹&#13;
z niej „sekt¹”. Konfrontacja ich stanowisk ods³ania obraz konfliktu i prowadzi&#13;
do okreœlenia pewnej zasady, jak siê zdaje, trwale strukturyzuj¹cej wzajemne&#13;
relacje chrzeœcijan i ¯ydów, a przynajmniej ich ortodoksyjnych reprezentantów.&#13;
Przyjrzyjmy siê zatem, w jaki sposób apokryfy funkcjonowa³y w obrêbie tych&#13;
dwóch tradycji i jak definiuje je ka¿da ze stron.&#13;
Oficjalny kanon Biblii hebrajskiej ustalony zosta³ do koñca I wieku, chrzeœcijañskiej zaœ — oko³o pocz¹tku V (orzeczenia synodów afrykañskich w Hipponie i Kartaginie). Alan Unterman pisze, i¿ w judaizmie klasycznym tradycja nie&#13;
tylko dopuszcza³a ró¿ne typy interpretacji œwiêtych tekstów, ale uznawa³a nawet&#13;
istnienie ustnej Tory, objawionej Moj¿eszowi na górze Synaj i przedstawianej&#13;
jako dusza prawa pisanego. Pierwotnie nie wolno by³o jej spisywaæ. Przechowywanie jej w pamiêci i t³umaczenie uczniom stanowi³o domenê tanaitów. Zakaz&#13;
uchylono dopiero w obliczu przeœladowañ rzymskich i groźby ostatecznej utraty&#13;
Bo¿ego przes³ania. Komentarze ustnej Tory czêsto znacznie odbiegaj¹ od dos³ownego sensu tekstu (Unterman 1989, s. 58; 1994, s. 292). Dopiero&#13;
„istniej¹ce okolicznoœci wp³ynê³y na to, ¿e bardziej by³o potrzebne posiadanie œciœle okreœlonego kanonu ani¿eli zbioru luźno zwi¹zanych&#13;
ze sob¹ tekstów œwiêtych, pó³œwiêtych i œwieckich. Kiedy w obiegu znajduj¹ siê dzie³a, zawieraj¹ce idee heretyckie, g³osz¹ce przy tym przynale¿noœæ do Pisma Œwiêtego, zachodzi koniecznoœæ nakreœlenia granicy&#13;
miêdzy tekstami natchnionymi i ca³¹ reszt¹. A je¿eli dzie³a uznane za&#13;
natchnione daj¹ siê interpretowaæ w sposób niezgodny z tradycj¹ — nale¿y rozwa¿yæ ewentualne usuniêcie ich z krêgu ogólnie dostêpnych”&#13;
(Unterman 1989, s. 58).&#13;
&#13;
�40&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
Pewne pojêcie o okolicznoœciach, które wspomina Unterman, daje charakterystyka pochodzenia apokryfów Starego Testamentu przedstawiona przez Stanis³awa Mêdalê CM, chrzeœcijañskiego badacza judaizmu: „s¹ pismami pochodz¹cymi od ¯ydów, ale dosz³y one do nas na ogó³ w przeróbce chrzeœcijañskiej.&#13;
Dlatego do apokryfów ST zalicza siê te¿ takie dzie³a chrzeœcijañskie, które przekazuj¹ materia³y ¿ydowskie” (1994, s. 118). I dalej:&#13;
„Poniewa¿ chrzeœcijanie widzieli w apokryfach ¿ydowskich przygotowanie&#13;
do dzia³alnoœci Jezusa i Koœcio³a, dlatego dodawano wyjaœnienia w formie interpolacji, które jednoznacznie wskazuj¹ na odniesienie wypowiedzi do Jezusa lub Koœcio³a. W wielu przypadkach do oryginalnego tekstu&#13;
¿ydowskiego wstawiano elementy chrzeœcijañskie lub ca³e dzie³o przerabiano w duchu chrzeœcijañskim. Poniewa¿ apokryfy wywodz¹ siê z kó³ ¿ydowskich, do których nie nawi¹zuje judaizm rabiniczny, pisma te s³u¿y³y&#13;
chrzeœcijanom w konfrontacji z judaizmem oficjalnym” (1994, s. 120).&#13;
Podobnie do Untermana sformu³owa³ znaczenie chrzeœcijañskiego kanonu&#13;
biblijnego Jerzy Banak:&#13;
„[...] od po³owy IV w. zbiór ksi¹g Pisma œw. poczêto nazywaæ kanonem,&#13;
a poszczególne ksiêgi do tego zbioru nale¿¹ce — kanonicznymi (kanoniká). Poniewa¿ oprócz ksi¹g œwiêtych u¿ywanych w publicznym kulcie&#13;
Koœcio³a by³y w obiegu jeszcze inne pisma, przeto powsta³a koniecznoœæ&#13;
sporz¹dzenia katalogu pism natchnionych, by uchroniæ wiernych przed&#13;
popadniêciem w b³êdne nauki” (1986, s. 31).&#13;
Koœció³ chrzeœcijañski przechowywa³ apokryfy ¿ydowskie (powsta³e miêdzy pocz¹tkiem II wieku p.n.e. a koñcem I n.e.), widz¹c w nich pomost miêdzy&#13;
„Starym” Testamentem a chrzeœcijañstwem, œwiadectwo narodzin nowych idei&#13;
w obrêbie tradycji judaistycznej. St¹d uznawane s¹ za istotn¹ czêœæ tzw. literatury miêdzytestamentalnej (Mêdala 1994, s. 120–121). Ich oryginalne wersje,&#13;
gromadzone wraz ze zniszczonymi i b³êdnie przepisanymi tekstami kanonicznymi, ¯ydzi przechowywali w schowkach, mieszcz¹cych siê zwykle na strychu&#13;
b¹dź w piwnicy synagogi. Nie wolno ich niszczyæ przez wzgl¹d na obecne w nich&#13;
imiê Boskie, gdy jednak geniza zape³ni siê, ksiêgi s¹ grzebane na cmentarzu.&#13;
(Zarówno geniza, jak i genūdīm wywodz¹ siê z hebrajskiego czasownika gānăd —&#13;
„ukrywaæ”, „wykluczaæ”; Banak 1986, s. 32). Przyczyni³o siê to do zaginiêcia&#13;
wiêkszoœci oryginalnych apokryfów ¿ydowskich. Mo¿na je rekonstruowaæ na&#13;
podstawie t³umaczeñ i przeróbek sporz¹dzanych przez chrzeœcijan, np. cytatów&#13;
przytaczanych przez Ojców Koœcio³a. By³y one ³¹czone z ksiêgami deuterokanonicznymi jako wyra¿aj¹ce w sposób symboliczny i alegoryczny pochwa³ê ascezy&#13;
i przeciwstawiaj¹ce siê pogañstwu.&#13;
Jak wynika z przytoczonych cytatów dotycz¹cych kanonu, obie tradycje,&#13;
chrzeœcijañska i ¿ydowska, podobnie okreœla³y granicê wobec konkurencji,&#13;
&#13;
�Negocjowanie to¿samoœci&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
jednak chrzeœcijanie byli zarazem zainteresowani podkreœlaniem ci¹g³oœci,&#13;
czy wrêcz pokrewieñstwa z judaizmem, wybiórczo i niekiedy pod warunkiem&#13;
pewnych „przeróbek”. Idea ewolucji Bo¿ego objawienia, wyra¿aj¹ca siê w tytu³ach Starego i Nowego Testamentu, w poœredni sposób konotowana jest tak¿e&#13;
w pozornie neutralnym, powszechnie u¿ywanym pojêciu „literatura miêdzytestamentalna”, nie do przyjêcia z punktu widzenia judaizmu. Równie¿ termin&#13;
„judeochrzeœcijañstwo” wywo³uje krytykê ze strony ortodoksyjnych ¯ydów.&#13;
(W takim kontekœcie mo¿na zapewne interpretowaæ wspó³czesne g³osy oburzenia, wywo³ywane chrzeœcijañskim sformu³owaniem „starsi bracia w wierze”, które bywa uznawane nie za wyraz szacunku, ale hipokryzji).&#13;
Tymczasem w judaizmie obowi¹zuje zasada „Nie bêdziecie postêpowaæ wed³ug ich obyczajów” (Kp³ 18, 3 i podobnie 20, 23). Wed³ug Alana Untermana&#13;
zakaz ten odnosi siê do obyczajów gojów (chukat ha–goj), których ¯ydom nie&#13;
wolno naœladowaæ. „Zwyczaj noszenia nakrycia g³owy, na przyk³ad, przekszta³ci³ siê w obowi¹zek dlatego, ¿e chrzeœcijanie modlili siê w koœcio³ach z odkryt¹&#13;
g³ow¹, a klêkania podczas mod³ów judaizm równie¿ zakazuje ze wzglêdu na skojarzenie z chrzeœcijañstwem” (1994, s. 62).&#13;
Przyjrzyjmy siê jeszcze, w jaki sposób obchodzono siê z tekstami apokryficznymi w obu tradycjach. Zarówno w judaizmie, jak i w chrzeœcijañstwie konsekwencj¹ uznania tekstu za apokryf by³o niedopuszczenie go do publicznego odczytywania w œwi¹tyni, do u¿ytku liturgicznego, z obawy, aby nie by³ źle zrozumiany.&#13;
Mogli go studiowaæ jedynie czytelnicy wprawni w oddzielaniu ziarna od plew, bo&#13;
„wielkiej trzeba m¹droœci, aby z³oto umieæ odszukaæ w b³ocie”, jak pisa³ o apokryfach œw. Hieronim (Adamczyk 1996, s. 16). Argument bezpieczeñstwa wiernych,&#13;
czy te¿ przeciêtnego wyznawcy, przys³ania kwestiê owego ukrytego „z³ota”, czyli&#13;
szczególnie poci¹gaj¹cej mistyków i profanów wiedzy tajemnej. Wszak ten w³aœnie&#13;
sens niesie w³aœciwa etymologia biblos apokryphos, terminu u¿ytego w pierwszej&#13;
po³owie III wieku przez Orygenesa dla pism gnostyckich (zarazem analogicznego&#13;
do hebrajskich genūdīm). „Kto znajdzie znaczenie tych s³ów, nie zakosztuje œmierci”, g³osi gnostycka Ewangelia Tomasza. „Rzek³ Jezus: Niech ten, który szuka nie&#13;
ustaje w poszukiwaniu, a¿ znajdzie. I gdy znajdzie, zadr¿y, a jeœli zadr¿y, bêdzie siê&#13;
dziwi³ i bêdzie panowa³ nad Pe³ni¹” (Ewangelia Tomasza 1992, s. 13).&#13;
W³aœciwe chrzeœcijañskiej odmianie gnostycyzmu przekonanie, i¿ Chrystus&#13;
wyjawi³ aposto³om wiedzê, która nie zosta³a przekazana w Ewangeliach i niesie&#13;
wyzwolenie tylko wybranym, nie jest, jak siê niekiedy wskazuje, innym znaczeniem „apokryfu”, lecz tym samym co poprzednie, postrzeganym z odwrotnej&#13;
perspektywy. Pierwszy rodzaj argumentacji ma charakter instytucjonalny i spo³eczny, drugi zaœ — indywidualistyczny b¹dź mniejszoœciowy. Istotnie, niektórzy badacze podkreœlaj¹, i¿ apokryfy s³u¿y³y okreœleniu to¿samoœci jednostek&#13;
b¹dź grup wyznaniowych wobec ortodoksji. „Podstawowym Sitz im Leben apokryfów ST jest pobo¿noœæ prywatna zarówno wspólnotowa, jak i indywidualna.&#13;
By³y one pisane zasadniczo po to, aby uzupe³niæ ksiêgi œwiête i w ten sposób&#13;
&#13;
�42&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
ustaliæ w³asn¹ to¿samoœæ w stosunku do grup rywalizuj¹cych lub w stosunku do&#13;
judaizmu œwi¹tynnego i w stosunku do Boga”. Mo¿na wiêc przeprowadziæ ich&#13;
typologiê wed³ug postaci biblijnych, którym zosta³y przypisane, bo owe idealne&#13;
postacie s¹ symbolami okreœlonych wspólnot religijnych (Mêdala 1994, s. 118).&#13;
Wobec tego apokryf ods³ania siê jako praktyka negocjowania to¿samoœci, subiektywna próba zmierzenia siê ze status quo, próba wiary.&#13;
&#13;
Apokryf ludowy w badaniach etnograficznych&#13;
Pominê tu dwa wa¿ne studia nad tworzeniem siê i spo³ecznym funkcjonowaniem ludowych apokryfów w przedwojennej polskiej etnologii: Święta Cecylia.&#13;
Przyczynek do genezy apokryfów Cezarii Baudouin de Courtenay (1922) oraz&#13;
Łańcuch szczęścia Jana Stanis³awa Bystronia (1938), o których pisa³am w innym&#13;
miejscu2. Po d³ugiej i oczywistej przerwie w publikacjach dotycz¹cych kultury religijnej apokryfy powróci³y jako problem badawczy w po³owie lat 70. ubieg³ego&#13;
wieku. Zbigniew Benedyktowicz w artykule opublikowanym w „Tygodniku Powszechnym” (Wielkanoc w cyklu Święta po polsku, 1975) sygnalizowa³ problemy,&#13;
które poddam tu refleksji w œwietle moich późniejszych przygód z apokryfami.&#13;
Benedyktowicz konstatuje „apokryficzny charakter kultury europejskiej&#13;
w ogóle”, wyjaœniaj¹c, i¿ oznacza to tendencjê do antropologizowania przekazu&#13;
ewangelicznego. Zauwa¿a zarazem odmienny kontekst tego procesu w kulturze&#13;
elitarnej, zw³aszcza wspó³czesnego zachodu Europy, w stosunku do kultury ludowej, przyjmuj¹c przekaz ustny jako jej cechê charakterystyczn¹. Omawiaj¹c&#13;
ludow¹ obrzêdowoœæ Wielkanocy zwraca te¿ uwagê na wzajemn¹ adaptacjê miêdzy systemem wierzeñ chrzeœcijañskich a obrzêdowoœci¹ rolnicz¹, wpisan¹ w cykl&#13;
wegetacyjny, na „kongenialnoœæ [...] kosmicznego wymiaru ludowej Wielkanocy&#13;
z chrzeœcijañsk¹ wizj¹ zmartwychwsta³ego Chrystusa” (Benedyktowicz 1975, s. 7).&#13;
Jeœli mo¿na dostrzegaæ w kulturze ludowej pewien system adaptacji tekstów&#13;
i tradycji biblijnej, to przede wszystkim dziêki powi¹zaniu w niej chrzeœcijañskiego roku obrzêdowego z rolnicz¹ obrzêdowoœci¹ gospodarcz¹ oraz obrzêdowoœci¹&#13;
rodzinn¹. Nak³adanie siê na siebie tych trzech symbolicznych systemów prowadzi³o do obustronnych projekcji, w rezultacie zaœ do syntezy, która nadawa³a kulturze spoistoœæ, a jej uczestnikom silne poczucie to¿samoœci. Ewangeliczno–apokryficzne dzieje Œwiêtej Rodziny, a zw³aszcza ¿ywoty Chrystusa i Marii, w³¹czone&#13;
zosta³y w oprawê dramatu przyrody — naturalnego cyklu wegetacji, w³aœciwego&#13;
œrodowisku wyznawców. W tej postaci tworzy³y wzór ¿ycia, który by³ źród³em&#13;
swoistej klasyfikacji bytów. Wobec tego wzoru ka¿dy uczynek, najdrobniejsze&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
Por. Zowczak 2000, s. 320.&#13;
&#13;
�Apokryf ludowy w badaniach etnograficznych&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Sklepik w Kanie Galilejskiej oferuje wino na wesela.&#13;
Fot. M. Zowczak, 2010&#13;
&#13;
wydarzenie, gest czy przedmiot, nawet źdźb³o trawy, skrzyp drzewa czy g³os&#13;
ptaka, mog³y byæ w³¹czone w system jako przyjazne b¹dź wrogie. Absolutyzm&#13;
ch³opskiej kultury oraz jej doœwiadczanie przez uczestników jako obiektywnej&#13;
rzeczywistoœci wynika³y z obustronnych projekcji miêdzy ¿yciem jednostki, ¿yciem otaczaj¹cego j¹ œwiata — i odpowiednio przekszta³conymi dziejami postaci&#13;
biblijnych. Projekcje te ³¹czy³y wewnêtrzny œwiat wspólnoty lokalnej z religijnym&#13;
orbis exterior (por. Tomicki 1981; Stomma 1986; Zowczak 2000).&#13;
Wydarzenia biblijne poznawano z przekazu zapoœredniczonego, ustnego,&#13;
przyswajano je poprzez udzia³ w liturgii, w licznych formach paraliturgicznych&#13;
(jak godzinki, Droga Krzy¿owa, Gorzkie ¯ale, roraty itd.) oraz poprzez przedstawienia plastyczne. Ju¿ źród³owo by³y wiêc zabarwione konotacjami lokalnego&#13;
¿ycia spo³ecznego i jêzyka; taki by³ kontekst twórczoœci apokryficznej, zasilanej&#13;
te¿ przez lokalne autorytety: proboszcza, wêdrownego dziada, a czasem ¿ydowskiego s¹siada.&#13;
Pojêcie apokryfu zmienia swoje znaczenie w kontekœcie przekazu ustnego.&#13;
Jest to kwestia zasadnicza dla etnografa: gdzie nie ma pisma, trudno te¿ mówiæ&#13;
o apokryfie w œcis³ym, filologiczno–teologicznym znaczeniu, podobnie jak termin&#13;
„literatura ludowa” jest pierwotnie sensowny tylko jako analogia. Ponadto apokryf, który w kontekœcie pisma stanowi w jakimœ stopniu œwiadome fa³szerstwo,&#13;
&#13;
�44&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
a co najmniej naœladownictwo (Aleksander Naumow nazywa apokryfy w systemie literatury cerkiewnos³owiañskiej mimēsis Biblii), w przekazie ustnym znacznie czêœciej, choæ rzecz jasna nie zawsze, oznacza nieœwiadom¹ adaptacjê. (Jej&#13;
najbardziej oczywiste przyk³ady to mechaniczne kontaminacje postaci o tych&#13;
samych imionach w narracjach poœwiêconych wydarzeniom biblijnym, jak nowotestamentalny Józef, m¹¿ Marii, i starotestamentalny Józef Patriarcha; albo&#13;
kontaminacje tekstów obu Testamentów wynikaj¹ce z na³o¿enia siê czytañ liturgicznych mszy œw., jak uto¿samienie uosobionej M¹droœci Bo¿ej (Ks. Przys³ów 8,&#13;
22–31) z Matk¹ Bosk¹3). Zarazem jednak bezpoœredni, ustny przekaz biblijny&#13;
powraca w pewnym sensie do źród³a Ewangelii, do performatywnej mocy s³owa–zdarzenia, które integruje wypowiadaj¹cego i s³uchaczy. Zainteresowanie&#13;
ludowymi apokryfami ³¹czy siê zatem ze studiami nad technologi¹ przekazu ustnego, a w zakresie studiów nad apokryfami — z zainteresowaniem tzw. logiami&#13;
(s³owami) Jezusa, które ujawni³y takie odkrycia, jak to w Nag Hammadi, gdzie&#13;
znaleziono m.in. Ewangelię Tomasza, sk³adaj¹c¹ siê w ca³oœci z takich „tajemnych&#13;
s³ów”, odmiennych od zapisanych w kanonicznych Ewangeliach.&#13;
Apokryf ludowy jest wiêc pojêciem granicznym równie¿ ze wzglêdu na sposób przekazu, w kontekœcie wzajemnej wymiany miêdzy elitarn¹ kultur¹ pisma&#13;
a kultur¹ ludow¹, opart¹ na przekazie ustnym. Wielu uczonych i dziœ woli nie&#13;
uwzglêdniaæ obustronnego charakteru tej komunikacji, zak³adaj¹c, i¿ sensowna mo¿e byæ jedynie analiza wp³ywów w jednym kierunku, od elity do ludu.&#13;
Doœwiadczy³am rezultatów tego sposobu myœlenia, pertraktuj¹c w latach 90.&#13;
z historykami w sprawie tytu³u mojego wyk³adu na temat biblii ludowej w Towarzystwie Naukowym Warszawskim. Ostatecznie uzgodnion¹ Biblię w kulturze&#13;
wsi zmieniono mi na Biblię w lekturze wsi, co wyda³o mi siê sformu³owaniem&#13;
doœæ fantastycznym, a przy tym zupe³nie odbiegaj¹cym od treœci moich wywodów. Trochê podobnie by³o te¿ z filologami, którzy bibliê ludow¹ poprawiaj¹&#13;
zawsze na „Bibliê ludow¹”, najwyraźniej traktuj¹c ma³¹ literê jako zwyk³y b³¹d.&#13;
Tymczasem nie chodzi³o o sam¹ Bibliê ani o jej lekturê, ale o termin analizy&#13;
antropologicznej, odnosz¹cy siê do zdarzeñ i postaci biblijnych przekszta³conych w dyskursie kultury ludowej na pograniczu katolicyzmu i prawos³awia, bo&#13;
taki by³ obszar moich badañ. Biblia dociera³a do niej czêœciej za poœrednictwem&#13;
przekazu ustnego i plastycznego, poprzez liturgiê i rytua³ ni¿ przez bezpoœredni¹&#13;
lekturê. Dlatego wziê³am sobie do serca pomys³ edytorski ks. prof. Starowieyskiego, który w pierwszym wydaniu Apokryfów Nowego Testamentu zastrzega:&#13;
„Aby unikn¹æ efektów groteskowych, w niektórych rozdzia³ach zaimki osobowe&#13;
odnosz¹ce siê do Jezusa i Maryi pisane s¹ ma³ymi literami” (1986, s. 24). Pisownia biblii ludowej jest w³aœnie konsekwencj¹ analogicznego zabiegu, przy czym&#13;
nie chodzi tu ju¿ o groteskê, która i tak jest nieunikniona, ale o precyzjê.&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Por. esej Dwa Przymierza w religijności ludowej.&#13;
&#13;
�Apokryf ludowy w badaniach etnograficznych&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
Je¿eli u¿ywamy terminu apokryf w w¹skim, historyczno–filologicznym znaczeniu, to trzeba stwierdziæ, ¿e wiele wierzeñ ludowych pochodzi od apokryfów&#13;
sensu stricte b¹dź przypomina te z nich, które badacze wskazuj¹ jako przyk³ady ludowej egzegezy Biblii (np. Ewangelia Nikodema4). Tu stanowisko filologa&#13;
bêdzie siê pokrywa³o z tradycyjn¹ folklorystyk¹, która d¹¿y do genealogicznej&#13;
rekonstrukcji w¹tków, zestawiaj¹c teksty literackie z zapisami przekazów ustnych z regu³y jako pochodz¹cych od tych pierwszych. Tego rodzaju systematyki&#13;
wydaj¹ mi siê przydatne w studiach antropologicznych nad apokryfem przede&#13;
wszystkim jako ogólne informacje o dotychczas odnotowanych kontekstach&#13;
symbolicznych toposów. Jednak¿e koncentracja na podobieñstwach pozbawia&#13;
klasyfikowane narracje ich specyfiki, w zwi¹zku z tym etnograf/antropolog potraktuje systematykê folkloru g³ównie jako zestaw wskazówek bibliograficznych,&#13;
dziêki którym dotrze do tekstów źród³owych, aby je porównaæ ze swoim zapisem&#13;
w celu skonstruowania w³asnego modelu interpretacyjnego.&#13;
Celem etnograficznych badañ apokryfów jest dla mnie interpretacja ich aktualnego znaczenia niejako in situ, w kontekœcie bezpoœredniego przekazu b¹dź&#13;
praktyki i tradycji kulturowej, w której obrêbie zostaj¹ zarejestrowane. Istnieje&#13;
tu, jak mi siê zdaje, pewna analogia wobec rekonstrukcji bazy skrypturystycznej&#13;
chrzeœcijañskiego apokryfu, czyli odnalezienia jego mo¿liwych powi¹zañ ze ST&#13;
i NT: „cytatów, aluzji, parafraz, s³ownictwa”. „Badacz musi tu byæ przygotowany&#13;
na wszelkiego rodzaju niespodzianki — pisze Marek Starowieyski — które dla nas&#13;
mog¹ siê wydawaæ zaskakuj¹ce, jeœli nie bluźniercze. Sposób myœlenia chrzeœcijan,&#13;
a zw³aszcza judeochrzeœcijan [w których œrodowisku zrodzi³o siê wiele apokryfów — M. Z.], wychowanych na Piœmie œw. bardzo ró¿ni³ siê od naszego” (1986,&#13;
s. 18). Chocia¿ jest to g³os teo– i filologa, komentuj¹cy g³osy zapisane, docieraj¹ce&#13;
poprzez wieki, móg³by byæ g³osem etnografa, studiuj¹cego bibliê ludow¹.&#13;
Ostatecznie kierunek antropologicznych studiów nad ludowym apokryfem&#13;
wydaje mi siê odwrotny wobec dot¹d w naszej literaturze praktykowanego. Ten&#13;
ostatni mo¿na zaprezentowaæ, odwo³uj¹c siê do Zofii Romanowiczowej, zas³u¿onej edytorki pierwszego polskiego (londyñskiego) wydania antologii apokryfów NT:&#13;
„Niektóre apokryficzne elementy tak dok³adnie zosta³y przyswojone, ¿e&#13;
trudno je rozpoznaæ i zidentyfikowaæ. Roztopi³y siê w fantazji ludu, zasyciwszy j¹. Tak czêste u nas przydzielanie komicznej roli diab³u ma swoje&#13;
źród³o w czartowskiej pora¿ce z Ewangelii Nikodema; Madej ze swoj¹ zakwitaj¹c¹ pa³k¹ zapatrzy³ siê mo¿e na œwiêtego Józefa; Sybilli, na Siwilijê&#13;
pod Wieliczk¹ przechrzczonej, nie wolno prz¹œæ w Gody, aby nie przyœpieszyæ koñca œwiata” (Apokryfy 1986, s. 20; Brückner 1903, s. 116–117).&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
Por. Apokryfy 1986, s. 425–444.&#13;
&#13;
�46&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
Romanowiczowa powtarza tu wczeœniejsz¹ opiniê Aleksandra Brücknera, któr¹, jak s¹dzê, we wszystkich trzech przypadkach mo¿na z powodzeniem odwróciæ.&#13;
Wszak, jak dowodzi ks. Marek Starowieyski, „obok racji teologicznych wa¿nym&#13;
motywem powstania apokryfów by³a ludowa egzegeza tak ST, jak i NT” (1986,&#13;
s. 16); „w apokryfach ST znalaz³a wyraz pobo¿noœæ ludowa, która w formie obrazowej przekazuje bezpoœrednie doœwiadczenia ¿yciowe i na ich podstawie formu³uje i propaguje odpowiednie postawy ¿yciowe”, wtóruje znawca literatury miêdzytestamentalnej, ks. Stanis³aw Mêdala (1994, s. 120). Odwróæmy zatem opiniê&#13;
cytowanych wy¿ej badaczy, uwzglêdniaj¹c okrê¿ny obieg kulturowych konceptów:&#13;
czartowska pora¿ka z Ewangelii Nikodema mo¿e mieæ swoje źród³o w komicznej&#13;
roli diab³a w kulturach ludowych, œw. Józef z kwitn¹c¹ lask¹ zapatrzy³ siê na Madeja, a prorokuj¹ca Sybilla na ¿eñskie postacie demoniczne, które wystêpowa³y&#13;
w ró¿nych tradycjach. Z perspektywy studiów antropologicznych mo¿na za³o¿yæ — odwrotnie, ni¿ to czynili dawniejsi autorzy — ¿e i egzegeza ludowych narracji stanowi cenny przyczynek dla poznania apokryfów judeochrzeœcijañskich.&#13;
&#13;
Apokryf a pastisz&#13;
Przytoczy³am powy¿ej fragment artyku³u Benedyktowicza, w którym przeciwstawi³ autentyzm religijnoœci ludowej „apokryficznym” praktykom wspó³czesnej&#13;
kultury zachodniej. Jako ich przyk³ad wskaza³ operê rockow¹ Jesus Christ Superstar, która mówi o œmierci Chrystusa, lecz milczy o Jego zmartwychwstaniu.&#13;
„Ta antropologizacja dramatu ewangelicznego, obecna tak¿e w wielu zachodnich prezentacjach Chrystusa jako przywódcy politycznego, rewolucjonisty, jest wyrazem ogólnego procesu desakralizacji, zeœwiecczenia,&#13;
rozmienienia œwiêtoœci na drobne tematy literackie, wyrwane z kontekstu w z o r c o w e s y t u a c j e d r a m a t y c z n e [podkreœlenie moje —&#13;
M. Z.]. To odbóstwienie i jednoczesne powo³ywanie siê na źród³o, siêganie do jego struktur symbolicznych (jak¿e nadu¿ywanych w dzisiejszym&#13;
awangardowym teatrze) ods³ania apokryficzny w najbardziej negatywnym&#13;
sensie tego s³owa charakter tych «antropologizuj¹cych» utworów” (Benedyktowicz 1975, s. 7).&#13;
Po latach, kiedy przywykliœmy ju¿ do zalewu bardziej drastycznych produktów ni¿ wspomniana rock–opera, wydaje mi siê jasne, ¿e Benedyktowicz charakteryzuje tu nie tyle praktyki apokryfu, ile jedn¹ z jego technik: pastisz, æwiczenie&#13;
w sztuce plagiowania. Nieprzypadkowo Zygmunt Bauman ten sam utwór uznaje&#13;
za charakterystyczny produkt epoki telewizji, spektakularny przyk³ad postrzegania œwiata jako „zbioru alternatyw — (do)wolnych wyborów”, których symboliczn¹ postaci¹ jest wolny konsument, telewidz przemieszczaj¹cy siê pomiêdzy&#13;
&#13;
�Apokryf a pastisz&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
kana³ami przy pomocy pilota i dowoln¹ liczbê razy odtwarzaj¹cy okreœlone obrazy czy sceny. W Jesus Christ Superstar Judasz pyta Chrystusa: „Czy mo¿emy&#13;
zacz¹æ od nowa?”. Komentarz Baumana kontynuuje niejako zarysowan¹ przez&#13;
Benedyktowicza charakterystykê „apokryficznych” tendencji kultury zachodniej, czyli kultury postmodernizmu:&#13;
„Œwiat, podzielony na mnóstwo m i n i d r a m a t ó w [podkreœlenie moje&#13;
— M. Z.] [...] nie ma wyraźnego kierunku. Jest to œwiat «miêkki»”, w którym skutki dzia³añ s¹ chwilowe i odwracalne, a wobec tego sk³adaj¹ce siê&#13;
na nie ludzkie czyny nie poci¹gaj¹ za sob¹ powa¿niejszej moralnej odpowiedzialnoœci” (Bauman 1995, s. 96).&#13;
Œwiat apokryfów nie jest miêkki, dopóki jest zorientowany na kanon. Oba&#13;
te pojêcia zachowuj¹ swój sens, jeœli mo¿na je sobie przeciwstawiæ, a przynajmniej — dopóki sobie towarzysz¹. Gdy kanon traci znaczenie, apokryf przestaje&#13;
byæ prób¹ wiary b¹dź jej negacj¹, pozostaje stylistycznym æwiczeniem, zabaw¹,&#13;
znan¹ dawniej pod nazw¹ „groch z kapust¹” — czyli pastiszem. Nasza epoka zanikaj¹cej ró¿nicy pomiêdzy znacz¹cym a znaczonym, orygina³em a kopi¹, jest tym&#13;
samym epok¹ dekonstrukcji pojêcia kanonu jako uniwersalnego metaprojektu,&#13;
Wielkiej Narracji. Tymczasem, paradoksalnie, s³owo apokryf wci¹¿ œwiêci triumfy&#13;
w tytu³ach nowych utworów literackich, i to nie byle jakich, lecz ró¿nego rodzaju&#13;
bestsellerów, ³udz¹c nostalgicznym czarem staroœwieckiej tajemnicy (np. Apokryfy&#13;
Stanis³awa Lema, Wydawnicwo Znak, Kraków 2000; Apokryf Agłai Jerzego Sosnowskiego, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2001). W duchu stylistyki François&#13;
Lyotarda mo¿na skonstatowaæ, ¿e wprawdzie kanonu nie ma i nikt za nim nie&#13;
têskni, ale apokryfy przetrwa³y pod postaci¹ gry literackiej. Innowacjê, sugeruj¹c¹&#13;
zwi¹zek z Projektem, zastêpuje paralogia (Lyotard 1997, s. 161–178).&#13;
Indywidualistyczny, subiektywny aspekt znaczeniowy apokryfu, zwi¹zany z wtajemniczeniem, przewa¿a obecnie nad instytucjonalnym i spo³ecznym. Maria Adamczyk, badaczka staropolskich apokryfów, odnotowuje „ekspansjê leksykaln¹” tego&#13;
terminu i zauwa¿a, i¿ w przypadku literatury dwudziestowiecznej oznacza on&#13;
„swoisty kamufla¿ dla celów przewrotnej, literackiej «gry» z czytelnikiem&#13;
(«apokryfy» Èapka, Panasa, Trziszki itp.), gry nie skrywanej, lecz jedynie «udaj¹cej» mistyfikacjê. Takie, doœæ ostentacyjne, «ukostiumowanie»&#13;
przekazu nie jest jednak równoznaczne z p r a w d z i w ¹ m i s t y f i k a c j ¹,&#13;
z r z e c z y w i s t y m f a l s y f i k a t e m [podkreœlenie moje — M. Z.] —&#13;
nazywanym w nomenklaturze filologicznej: apokryfem, niezale¿nie od&#13;
tego, do jakich treœci siê odnosi. W obrêb tej kategorii wprowadza siê&#13;
zatem wszelkie dzie³a œwiadomie (ze «z³¹ wol¹»), przypisane jakiemuœ&#13;
nie¿yj¹cemu ju¿ (nierzadko legendarnemu) twórcy, którego rzekomo&#13;
«odnalezione» utwory og³asza siê jako autentyczne zabytki” (Adamczyk&#13;
1996, s. 25, przyp. 46).&#13;
&#13;
�48&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
Literackie „fa³szywe mistyfikacje” i „udawane falsyfikaty” najwyraźniej jednak posiadaj¹ cechy wspólne z apokryfami powsta³ymi w pierwszych wiekach&#13;
chrzeœcijañstwa, skoro Marek Starowieyski, wybitny ich znawca, konstatuje:&#13;
„opowiadania o Chrystusie S. Lagerlöf, Barabasz P. Lagerkvista, Listy Nikodema&#13;
J. Dobraczyñskiego, Ostatnia pokusa N. Kazanzakisa, Według Judasza H. Panasa&#13;
to utwory posiadaj¹ce cechy charakterystyczne apokryfów. Jak w staro¿ytnych&#13;
apokryfach, spotykamy w nich fragmenty bardzo piêkne i pe³ne liryzmu, oraz takie, które œmia³o mog³yby konkurowaæ z najwiêkszymi aberracjami umys³owymi&#13;
czasów staro¿ytnych” (1986, s. 21).&#13;
Liberalne stanowisko ks. Starowieyskiego radykalizuje jeszcze James Charlesworth. Pisze on, ¿e nowy sposób interpretacji tekstów pozakanonicznych&#13;
wi¹¿e siê ze œwiadomym unikaniem terminu „Nowy Testament” i zast¹pieniem&#13;
tradycyjnego okreœlenia pola badañ — apokryfów i pseudoepigrafów Nowego&#13;
Testamentu — pojêciem „chrzeœcijañska literatura apokryficzna”5. „Rozluźnienie kanonicznego gorsetu” umo¿liwi³o swobodn¹ interpretacjê pism kanonicznych z perspektywy przekazów apokryficznych, a tym samym rozwój studiów&#13;
porównawczych. Proces ten ma charakter ponadwyznaniowy i s³u¿y zarówno&#13;
studiom nad tradycj¹ chrzeœcijañsk¹, jak i judaistyczn¹, która da³a pocz¹tek,&#13;
zosta³a przekszta³cona, wreszcie zachowa³a siê fragmentarycznie w pismach&#13;
chrzeœcijañskich. Niektóre apokryfy s¹ przecie¿ starsze od niektórych pism kanonicznych (np. Ewangelia Tomasza, prawdopodobnie z pocz. II w.; Apokryfy&#13;
2003, s. 61). Ponadto, o czym ju¿ by³a mowa, niektóre spo³ecznoœci chrzeœcijañskie by³y przekonane o ich autentycznoœci.&#13;
Charlesworth uwa¿a, ¿e jest niekonsekwencj¹ ze strony badaczy Nowego&#13;
Testamentu nadawanie apokryfom i pseudoepigrafom statusu ksi¹g odrzuconych pod pretekstem, ¿e zosta³y uformowane przez legendy i mity, a jednoczeœnie wielbienie Mateusza Ewangelisty, pos³uguj¹cego siê mitem i legend¹&#13;
w kanonicznej Ewangelii Dzieciństwa. „Musimy przyznaæ, ¿e znaczna czêœæ literatury wczesnochrzeœcijañskiej zosta³a ukszta³towana przez mity, ale zarazem,&#13;
¿e te mity stanowi¹ najlepszy sposób przekazu naszych najcenniejszych prawd&#13;
i uczuæ” (Charlesworth 1998, s. XI).&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
Jako przyk³ad Charlesworth podaje projekt wydawniczy opracowany przez L’ Association pour&#13;
l’Etude de la Litterature Apocryphe Chretienne (AELAC) w ramach Corpus Chrystianorum.&#13;
Trzy serie wydawnicze, poœwiêcone apokryfom, „zawieraj¹ zasadniczo to, co nazywa siê zazwyczaj apokryfami NT (ewangelie, apokalipsy itd.). Ale odnoszenie tych prac tylko do NT oznacza niedocenianie ró¿norodnoœci tej literatury. Jej zakres jest rozleglejszy: obejmuje pseudoepigrafy lub anonimowe teksty pochodzenia chrzeœcijañskiego, których g³ównym tematem s¹&#13;
postacie biblijne b¹dź zwi¹zane z wydarzeniami opisanymi w tekstach biblijnych. Teksty takie&#13;
jak Wniebowstąpienie Izajasza czy Apokalipsa Zachariasza nale¿¹ do tej literatury o tyle, o ile zosta³y stopniowo schrystianizowane, chocia¿ dotycz¹ postaci ST i zosta³y skonstruowane zgodnie&#13;
z tradycj¹ ¿ydowsk¹” (Charlesworth 1998, s. XI; por. wizytówkê tego¿ projektu na stronie CCSA:&#13;
&lt;http://www.corpuschristianorum.org/series/ccsa.html&gt; (3.08.2011).&#13;
&#13;
�Apokryf a pastisz&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
Moja fascynacja zjawiskiem apokryfów siêga mych pierwszych badañ etnograficznych w wiosce Chilmony pod D¹brow¹ Bia³ostock¹, w czasach, w których powsta³ cytowany tu artyku³ Benedyktowicza. Pamiêtam, z jakim rozczarowaniem porzuci³am wówczas Księgę apokryfów Karela Èapka. Ten pozbawiony&#13;
wiary rodzaj parafrazy odczuwa³am jako p³ytk¹ zabawê w porównaniu z „prawdziwym”, ludowym apokryfem. W tamtej odleg³ej epoce s³owo to kojarzy³o mi&#13;
siê przede wszystkim z ¿yciem duchowym, z poszukiwaniem sensu. Opowieœci moich rozmówców, parafrazuj¹ce Pismo Œwiête z pe³ni¹ wiary, ods³ania³y&#13;
przede mn¹ egzystencjalne g³êbie, o których Èapek nie mia³ nic do powiedzenia w swoich zracjonalizowanych konceptach. Tote¿ rozumiem wielokrotne&#13;
cudzys³owy, jakimi obdarza wspó³czesny literacki apokryf Maria Adamczyk.&#13;
Zapewne s³uszne jest podejrzenie, i¿ dzisiejsza kariera tego terminu wi¹¿e siê&#13;
z przypisaniem go — jako rodzaju kamufla¿u — do praktyki pastiszu. Jako gra&#13;
z czytelnikiem czy widzem oznacza ona przecie¿, ¿e mamy do czynienia z apokryfem ujêtym w cudzys³ów, z niby–apokryfem, nale¿¹cym do ulubionych form&#13;
wspó³czesnych kreacji. Jest to kolejny przypadek Baumanowskiego „gatunku&#13;
dramatycznego”, gdzie zarówno dramat, jak i powaga spraw, jakich dotyczy,&#13;
jest spraw¹ konwencji:&#13;
„wie siê ca³y czas, ¿e brak wiary zawiesza siê jedynie na czas trwania przedstawienia, ¿e zainwestowana ufnoœæ mo¿e byæ w ka¿dej chwili wycofana.&#13;
[...] Dramat jest pewn¹ ci¹g³¹, nigdy nie koñcz¹c¹ siê, wiecznie powtarzan¹ prób¹ œmiertelnoœci rzeczy i ludzi [...] nigdy nie staj¹c siê «realn¹&#13;
rzecz¹»” (Bauman 1996, s. 162).&#13;
Oto dlaczego nie chodzi o „prawdziw¹ mistyfikacjê”, „prawdziwy” apokryf:&#13;
œwiat pozbawiony absolutu i metafizyki staje siê œwiatem znaków, które donik¹d&#13;
nie prowadz¹, œwiatem skazanym na pastisz. Pozbawiony wymiaru duchowego,&#13;
oznacza on brak wiary i autentyzmu. Wbrew przypadkowemu skojarzeniu na&#13;
gruncie polszczyzny nie jest pastelowy, lecz jaskrawy jako pasticcio, „pasztet”,&#13;
czyli utwór muzyczny napisany przez spó³kê kompozytorów, osiemnastowieczna&#13;
sk³adanka fragmentów znanych oper, skompilowanych wed³ug nowego libretta&#13;
(Słownik 1980, s. 556).&#13;
Dostrze¿one przez Benedyktowicza wyrywanie z kontekstu Biblii „wzorcowych sytuacji dramatycznych” to jednak zarazem praktyka, która przypomina&#13;
¿ydowski midrasz. Jego charakter „najlepiej oddaje obraz m³ota rozbijaj¹cego&#13;
wielk¹ ska³ê Tory na wiele kawa³ków”, bo midrasz to „wyszukiwanie” (hebr.),&#13;
„homiletyczna metoda interpretacji biblijnej”, która pomaga „wywieœæ z tekstu&#13;
biblijnego aktualne przes³anie dla zwyk³ych ludzi” (Unterman 1994, s. 180).&#13;
Midrasz ró¿ni siê w oczywisty sposób od krytykowanego przez Benedyktowicza&#13;
pastiszu wiar¹ w natchniony charakter Ksiêgi, a zatem równie¿ w to, ¿e jest ona&#13;
niewyczerpanym źród³em odpowiedzi na wszelkie pytania egzystencjalne, jakie&#13;
kiedykolwiek postawi³ sobie cz³owiek.&#13;
&#13;
�50&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
Biblia jest źród³em, generuj¹cym niezliczone teksty kultury. Zwi¹zek miêdzy religi¹ a kultur¹ europejsk¹ (co konstatowa³ Benedyktowicz) przez stulecia&#13;
oznacza³ ich wzajemne nak³adanie siê i przenikanie. Nawet bunt wobec instytucji religijnych dokonywa³ siê w imiê wartoœci tej¿e religii, na nowo zinterpretowanych. Tote¿ socjologiczne teorie religii a¿ do lat 60. XX wieku tak w³aœnie&#13;
formu³uj¹ model relacji miêdzy tymi dwoma pojêciami, religii i kultury, których&#13;
definicje w du¿ym stopniu siê pokrywaj¹ (np. Bell 1983, s. 1380). Istotn¹ rolê&#13;
w podtrzymywaniu takiej perspektywy odegra³o podejœcie funkcjonalne, pozwalaj¹ce na abstrahowanie od treœci samej wiary. Uogólniaj¹c, religia postrzegana&#13;
by³a jeszcze przez Talcotta Parsonsa, Roberta Bellaha, Cifforda Geertza i wielu&#13;
innych badaczy jako „najwy¿szy i najbardziej ogólny poziom kultury”, wyodrêbniona w jej obrêbie sfera wartoœci religijnych, form symbolicznych, b¹dź perspektywa religijna (Piwowarski 1996, s. 32). Dlatego na pytanie, gdzie szukaæ&#13;
religii, odpowiadano: w kulturze (K³oczowski 1994, s. 19).&#13;
Ta sytuacja zmieni³a siê na Zachodzie wraz z liberalizacj¹ kultury w epoce&#13;
postindustrialnej. Ju¿ dzie³a trzech wspomnianych autorów, powsta³e na pograniczu nowoczesnoœci i postmodernizmu, odbijaj¹ „pewne pomieszanie p³aszczyzn” w spo³ecznym postrzeganiu religii. Jak zauwa¿y³ W³adys³aw Piwowarski, z jednej strony „definiuj¹ religiê, przypisuj¹c jej fundamentalne znaczenie&#13;
kulturowe, z drugiej zaœ — w konkretnych analizach traktuj¹ j¹ jako wyraźnie&#13;
oddzielon¹ od innych sfer spo³eczno–kulturowych i znajduj¹c¹ siê raczej na&#13;
marginesie ¿ycia spo³ecznego” (1996, s. 34). W ponowoczesnoœci Biblia staje&#13;
siê dla przeciêtnego mieszkañca Zachodu ksiêg¹ nieznan¹, a religiê zaczyna siê&#13;
postrzegaæ w kontekœcie procesu indywiduacji, niezale¿nie od tradycyjnych instytucji, a nawet wbrew nim (Luckmann 1996, I wyd. 1967). Pocz¹tkowo proces&#13;
indywiduacji nie oznacza³ subiektywizacji religii, lecz stawanie siê osob¹ prawdziwie spo³eczn¹ (taka by³a te¿ wyk³adnia indywiduacji Junga; por. Jacobi 1993,&#13;
s. 147). Wyrazem tych zmian sta³o siê zainteresowanie peryferiami, fascynacja&#13;
pograniczem, gdzie zawsze walczy³y ze sob¹ b¹dź wspó³istnia³y odmienne normy&#13;
kulturowe, zjawiska z krêgu ró¿nych kanonów.&#13;
W postmodernizmie religia zostaje skojarzona z totalitarnym nadzorem i uciskiem jednostki. Losy religii dzieli kultura pojmowana jako rodzaj terroru wobec ludzkiej indywidualnoœci. Kiedy wszyscy s¹ œwiadomi wieloœci „kanonów”,&#13;
zasadniczo zmienia siê sens tego pojêcia: zastêpuj¹ je „regu³y gry”. Bauman&#13;
(powo³uj¹c siê na Baudrillarda) powiada, ¿e&#13;
„œwiat nowoczesnego typu jest rz¹dzony przez p r a w o, natomiast nasz&#13;
w³asny œwiat jest kierowany przez r e g u ³ ê. Prawa nakazuj¹, zakazuj¹ i zabraniaj¹, tym samym tworz¹ one mo¿liwoœæ przekroczenia czy nawet ich&#13;
w³asnego obalenia, wyznaczaj¹ przestrzeñ w y z w o l e n i a, a tak¿e konspiracji, tajnoœci, ukrytego naœladownictwa i niejawnego dyskursu [czyli apokryfów — M. Z.]. Regu³y nie czyni¹ ¿adnej z tych rzeczy. Regu³y nie s¹&#13;
&#13;
�Apokryf a pastisz&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
zbiorem ograniczeñ narzuconych œwiatu. Regu³y s¹ wielorybem, na którym&#13;
œwiat spoczywa. Usuñ regu³y, a œwiat wywróci siê do góry dnem i zniknie”.&#13;
W naszym œwiecie gracz ma jednak do wyboru wiele gier, wiele ró¿nych systemów regu³. Mo¿e w nie wchodziæ i opuszczaæ je dowolnie, gdy tylko dostrze¿e&#13;
kolejny (Bauman 1996, s. 162–163).&#13;
W tych okolicznoœciach miejsce „prawdziwego” apokryfu zajmuje wiêc pastisz. Jako „jedn¹ z najbardziej znacz¹cych cech albo praktyk postmodernizmu”&#13;
analizowa³ go Frederic Jameson, starannie odró¿niaj¹c go od parodii. Oba pojêcia „wi¹¿¹ siê z imitacj¹ albo lepiej z podrabianiem stylów, a zw³aszcza manier i stylistycznych tricków”. Parodia przedrzeźnia jednak orygina³, oœmiesza&#13;
niepowtarzalny, indywidualny styl, zestawiaj¹c go z jêzykiem przeciêtnych ludzi; implikuje zatem przekonanie o istnieniu normy jêzykowej. Jak apokryf bez&#13;
kanonu, parodia nie mo¿e obejœæ siê bez normy. Nawet z³oœliwy przeœmiewca,&#13;
by osi¹gn¹æ efekt, „musi chowaæ w sobie odrobinê sympatii do pierwowzoru, tak&#13;
samo, jak wielki mim musi odnaleźæ w sobie zdolnoœæ postawienia siê na miejscu&#13;
osoby naœladowanej”.&#13;
Pastisz tymczasem jest „neutralnym przypadkiem praktyki podrabiania, pozbawionym ukrytej intencji parodystycznej, satyrycznego impulsu, przeœmiewczoœci [...] to pusta parodia, to parodia, która zatraci³a poczucie humoru” (Jameson 1996, s. 195). Jameson wi¹¿e owo zjawisko ze œmierci¹ podmiotu, z koñcem&#13;
mieszczañskiej, jednostkowej to¿samoœci w dobie kapitalizmu korporacyjnego&#13;
i homo organisationis. Praktyka pastiszu mia³aby przynale¿eæ raczej do kultury masowej ni¿ wysokiej, w szczególnoœci zaœ reprezentuje j¹ film nostalgiczny&#13;
(np. American Grafitti Lucasa, Chinatown Polañskiego, a nawet Konformista&#13;
Bertolucciego).&#13;
Jamesonowska charakterystyka pastiszu nie by³aby pe³na, gdyby pomin¹æ inn¹,&#13;
towarzysz¹c¹ jej wed³ug tego¿ autora, cechê typow¹ dla postmodernizmu. Jest&#13;
ni¹ specyficzny stosunek do czasu, analizowany w kontekœcie teorii schizofrenii&#13;
Jacquesa Lacana. Nie miejsce tu, by zg³êbiaæ ten pomys³, trudno jednak odmówiæ&#13;
pewnej s³usznoœci uwagom na temat ¿ycia w wiecznej teraźniejszoœci i doœwiadczania œwiata jako „osobnych, oddzielonych, nieci¹g³ych, konkretno–zmys³owych&#13;
znacz¹cych, które nie ³¹cz¹ siê w spójne zdanie”. Diagnoza ta sprawia wra¿enie&#13;
swoistej karykatury wywodów Baumana na temat zmiennej to¿samoœci, a tak¿e&#13;
jego mia¿d¿¹cej pogardy dla „nowoczesnego projektu”, uto¿samionego z wszelkimi totali(tary)zmami. „Przekszta³canie rzeczywistoœci w obrazy oraz rozdrobnienie czasu na serie wiecznych «teraz»” (Jameson 1996, s. 213) to w istocie zjawisko&#13;
to¿same z „gatunkiem dramatycznym” Baumana. Zagubienie sensu, czyli zerwanie zwi¹zku miêdzy znacz¹cymi a znaczonym, oznacza wed³ug Jamesona, i¿&#13;
„schizofrenik nie tylko jest «nikim» w znaczeniu braku osobowej to¿samoœci; on lub ona tak¿e nic nie robi, poniewa¿ projektowaæ coœ — to znaczy&#13;
byæ zdolnym do poœwiêcenia siebie dla pewnej czasowej ci¹g³oœci. Z tego&#13;
&#13;
�52&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
powodu cz³owiek staje przed niezró¿nicowanym obrazem œwiata w teraźniejszoœci, co wcale nie jest doœwiadczeniem przyjemnym” (Jameson&#13;
1996, s. 204).&#13;
Trafna te¿ wydaje siê Jamesonowska diagnoza wspó³czesnych mediów z ich&#13;
nienasycon¹ ¿¹dz¹ nowoœci jako narzêdzi zbiorowej amnezji, pomocy w zapominaniu zdarzeñ.&#13;
A jednak kreœlony przez Jamesona obraz wydaje siê przesadzony. Pomimo ¿e&#13;
karykaturalny w swym pesymizmie, pozbawiony jest tej odrobiny ¿yczliwoœci, jaka&#13;
winna siê wi¹zaæ z karykatur¹. Autor, przedstawiciel późnego, ale wci¹¿ modernistycznego marksizmu, pozostawi³ jadowite memento dla konsumpcyjnego spo³eczeñstwa późnego kapitalizmu, w którym pastisz oznacza martwotê i pustkê, wyra¿a œwiat, gdzie „innowacja stylistyczna jest niemo¿liwa”, a g³ówne przes³anie sztuki&#13;
i estetyki wypowiada ich klêskê i „uwiêzienie w przesz³oœci” (Jameson 1996, s. 197).&#13;
Skoro dawny obraz œwiata rozpad³ siê w sposób nieodwracalny, pozbawiaj¹c nas gotowego kanonu, który by³ źród³em bezpiecznej pewnoœci, czy istotnie&#13;
mo¿liwy jest tylko apokryf w cudzys³owie, czyli pastisz? Tak sformu³owane pytanie sprawia wra¿enie odwrócenia porz¹dku. A jednak trzeba je postawiæ w ten&#13;
w³aœnie sposób, po czêœci dlatego, i¿ — jak pisa³am wczeœniej — „apokryf” uniezale¿ni³ siê i ¿yje w³asnym ¿yciem, ale te¿ dlatego, ¿e droga do kanonu wiedzie&#13;
dziœ raczej poprzez apokryfy ni¿ na odwrót.&#13;
Agata Bielik–Robson w Pytaniach o współczesną formułę duchowości konstatuje odmiennoœæ postaw w obrêbie postmodernizmu, pos³uguj¹c siê przeciwstawieniem parafrazy i pastiszu. Ten ostatni definiowany jest podobnie jak u Jamesona jako „forma paso¿ytnicza wobec duchowoœci tradycyjnej” (Bielik–Robson&#13;
2000, s. 277). [...]„utrzymuj¹c powierzchowne podobieñstwo do formy, na której&#13;
paso¿ytuje, czuje siê obcym goœciem w uniwersum znaczeñ, jakie forma ta niegdyœ ewokowa³a” (ibidem, s. 295). Pastisz jest oczywiœcie tak¿e rodzajem parafrazy, ale dzia³aj¹cej wed³ug zasady dowolnej innowacji, dokonuje siê poprzez&#13;
„luźne parafrazy i trawestacje, którym nie towarzyszy ¿adne uzasadnienie poza&#13;
szerokim, kulturowym przyzwoleniem” (ibidem, s. 285). Mo¿na tu znów zauwa¿yæ zbie¿noœæ z krytyk¹ Benedyktowicza arbitralnych praktyk apokryficznych&#13;
„w najbardziej negatywnym sensie tego s³owa”.&#13;
Z czego zatem wynika przeciwstawienie przez Bielik–Robson „postmoderny demaskuj¹cej” à la Zygmunt Bauman — „postmodernie parafrazuj¹cej”&#13;
à la Linda Hutcheon? Ta ostatnia autorka krytykuje czarn¹ wizjê Jamesona,&#13;
dostrzegaj¹c w archaicznej wed³ug niego parodii doskona³¹ formê postmodernizmu. Nie chodzi jej jednak o „przeœmiewcz¹ imitacjê, o jakiej mówi¹ klasyczne definicje, wyrastaj¹ce z osiemnastowiecznej teorii dowcipu”. Konieczne jest&#13;
przedefiniowanie parodii jako&#13;
„powtórzenia, ale w ramach krytycznego dystansu; jako ironicznego&#13;
przypomnienia ró¿nicy przy jednoczesnym podkreœlaniu podobieñstwa.&#13;
&#13;
�Apokryf a pastisz&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
W dzisiejszej historiograficznej m e t a f i k c j i [podkreœlenie moje —&#13;
M. Z.] — uzasadnia Hutcheon — w filmie, malarstwie, muzyce i architekturze parodia zapewnia zarazem zmianê i ci¹g³oœæ: grecki przedrostek&#13;
para mo¿e znaczyæ zarówno «przeciw» jak «obok»... Ironia i gra nie znacz¹ jeszcze, ¿e sztuka ponowoczesna pozbawiona jest powagi i celowoœci”&#13;
(A Poetics of Postmodernism. History, Theory, Fiction 1988 a, s. 26–7 za&#13;
Bielik–Robson 2000, s. 268).&#13;
Przeciwstawienie sobie dwóch formacji postmodernistycznych koncentruje&#13;
siê w³aœnie na tym drugim znaczeniu para: chodzi o parodiê, dziêki której mo¿na&#13;
„nawi¹zaæ «ciep³y», ¿artobliwie przyjazny stosunek z tym, co przesz³e”, ujmuj¹c&#13;
zarazem nadmiernego ciê¿aru tradycji, uwalniaj¹c j¹ od pompatycznej pretensji&#13;
do w³asnej koniecznoœci i uniwersalnoœci. W rezultacie zaœ chodzi o otwarcie drogi „indywidualnym epifaniom”, o umo¿liwienie twórczoœci (Bielik–Robson 2000,&#13;
s. 268, passim).&#13;
Agata Bielik–Robson proponuje parafrazê w miejsce parodii Lindy Hutcheon,&#13;
bo chocia¿ nie zawiera ona ¿artobliwej konotacji, „nie budzi jednak w¹tpliwoœci&#13;
co do rozumienia przedrostka para jako raczej «przesuniêcia obok» ni¿ «staniêcia&#13;
naprzeciw»”. Zakwestionowanie zastanych pojêæ nie ma na celu ich negacji, lecz&#13;
„sprawdzenie ich w horyzoncie realnego doœwiadczenia, bez z góry za³o¿onej pewnoœci ani na tak, ani na nie” (Hutcheon 1988, s. 57, za: Bielik–Robson 2000, s. 270).&#13;
Istotnie, pojêcie parafrazy nie przes¹dza ani na tak, ani na nie. Jest to termin&#13;
najmniej waloryzuj¹cy, okreœla w sposób najbardziej neutralny i niejako techniczny podstawowy mechanizm parodii i pastiszu, ale, zauwa¿my, tak¿e apokryfu (co ³¹czy siê zreszt¹ w konsekwencji z pewn¹ k³opotliw¹ wieloznacznoœci¹).&#13;
Parafraza sygnalizuje powtórzenie w nowym kontekœcie. Wed³ug Bielik–Robson ponowoczesna parafraza powinna byæ niemetafizyczna, prywatna (u¿ywaæ&#13;
sprywatyzowanego jêzyka refleksji) oraz przygodna (dopuszczaæ wieloœæ takich&#13;
jêzyków; 2000, s. 267–268).&#13;
Uderzaj¹ca wydaje mi siê zbie¿noœæ tak przedstawionej postawy „parafrazuj¹cej” z etnograficzn¹ aktywnoœci¹, rozumian¹ wed³ug Jamesa Clifforda. Zak³ada ona „ironiczny” dystans wobec wieloœci œwiatów, których g³osy zderzaj¹&#13;
siê ze sob¹, skutecznie uniemo¿liwiaj¹c tradycyjn¹ metafizykê (a tym samym&#13;
i kanon w dawnym znaczeniu tego s³owa). Œwiadomoœæ istnienia owych œwiatów — jêzyków, nie oznacza rezygnacji z w³asnego, lecz zobowi¹zuje do ci¹g³ej&#13;
pracy otwierania go na inne, wystawiania na próby, brania zañ odpowiedzialnoœci, nieustannego sprawdzania jego znaczeñ w nowych kontekstach. Taka jest&#13;
te¿ rola etnograficznej ironii, dalekiej od przypisywanego jej niekiedy znaczenia&#13;
drwiny i szyderstwa. Ironia nie jest postaw¹ naturaln¹, lecz rezultatem refleksji,&#13;
któr¹ trudno sobie wyobraziæ bez wiedzy o kanonach.&#13;
Zapocz¹tkowane na prze³omie XIX i XX wieku studia nad literatur¹ judeochrzeœcijañsk¹, w tym i apokryfami nawi¹zuj¹cymi do ¿ydowskich form inter-&#13;
&#13;
�54&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
&#13;
pretacji Pisma — hagady i midraszu, przyczyni³y siê do zainteresowania historyków dogmatu teologi¹ ludow¹ — konstatuje ks. Marek Starowieyski. To j¹&#13;
reprezentowa³o wielu anonimowych autorów apokryfów.&#13;
„Okaza³o siê wtedy, jak wielkie znaczenie niesie teologia ludowa. Wiara bowiem ludu niejednokrotnie wyprzedza³a wielkie dyskusje religijne.&#13;
Najprawdopodobniej ju¿ w po³owie III wieku w Egipcie u¿ywano w modlitwach terminu Theotókos, a wiêc na oko³o 150 lat przed sporami nestoriañskimi. Dyskutowane w czasach późniejszych problemy czystoœci, bezgrzesznoœci oraz koñca ¿ycia Maryi zosta³y ju¿ postawione i rozwi¹zane&#13;
w apokryfach na wiele wieków przed og³oszeniem dogmatu niepokalanego poczêcia i wniebowziêcia Maryi. Dodajmy, ¿e w apokryfach problem&#13;
dziedzictwa i bezgrzesznoœci zosta³ rozwi¹zany prawid³owiej ni¿ u Orygenesa czy u wielkiego doktora Koœcio³a œw. Jana Chryzostoma” (Starowieyski 1986, s. 20).&#13;
Przytoczone przyk³ady, mimo ¿e dotycz¹ œwiata przednowoczesnego, œwiadcz¹ o mo¿liwoœciach poznawczych, jakie otwiera apokryf. Jak zosta³o ju¿ powiedziane, stanowi on indywidualn¹ lub mniejszoœciow¹ interpretacjê kanonu. Jego&#13;
nieznany autor czêsto reprezentuje, na poziomie przednowoczesnym, postawê&#13;
analogiczn¹ wobec tej, któr¹ okreœla siê dziœ jako selektywn¹: parafrazuje, interpoluje, trawestuje. Rezultatem jest synkretyzm, na który sk³adaj¹ siê œlady „gnozy judeochrzeœcijañskiej, apokaliptyki ¿ydowskiej, misteriów hellenistycznych&#13;
czy nawet iranizmu” (Banak 1986, s. 35). Maria Adamczyk okreœla apokryfy&#13;
jako intertekstualny dialog, w którym mieszaj¹ siê w¹tki obligatoryjne, przejête&#13;
z kanonu, z fakultatywnymi rozmaitej proweniencji (1996, s. 24).&#13;
Apokryf mo¿na zatem postrzegaæ jako pracê interpretacyjn¹, poprzez któr¹ — bez wzglêdu na intencje interpretatora — przeœwieca (realizuje siê?)&#13;
próba wiary. To w³aœnie znaczenie czyni go tak poci¹gaj¹cym œrodkiem gry dla&#13;
wspó³czesnej literatury, a zarazem gatunkiem niemo¿liwym. A jeœli tak, to studia nad apokryfami wspomagaj¹ równie¿ ponowoczesn¹ parafrazê duchowoœci,&#13;
postulowan¹ przez Agatê Bielik–Robson, pomimo ¿e ich „indywidualizm” jest&#13;
zazwyczaj innego rodzaju ni¿ dzisiejszy, s¹ bowiem metafizyczne oraz pretenduj¹ do uniwersalnoœci i koniecznoœci. A pastisz? Jako próba niewiary mo¿e&#13;
s³u¿y oczyszczaniu pamiêci, skrywaj¹c nadziejê na powrót do źróde³ — zgodnie&#13;
z okreœleniem tej¿e autorki — energii krytycznej Zachodu, czyli do biblijnego&#13;
przes³ania.&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza&#13;
w religijności ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
Problem, który chcê poruszyæ, dotyczy statusu pojêcia „apokryfy Starego Testamentu”, a w³aœciwie jego anachronizmu i baga¿u mistyfikacji, jak¹ dostrzegam&#13;
z perspektywy antropologii. Ró¿ni siê ona z pewnoœci¹ od perspektyw teologicznej i filologicznej, a zatem tych dziedzin, które od dawna zajmuj¹ siê krytyk¹&#13;
tekstów apokryficznych czy pseudokanonicznych. Jako antropolog czujê siê zaledwie pocz¹tkuj¹c¹ badaczk¹, intruzem w przestrzeniach tej skomplikowanej&#13;
tematyki. Pocieszaj¹ce s¹ jednak dwa argumenty. Po pierwsze, w badaniach apokryfów konieczna jest wspó³praca ró¿nych dyscyplin, bo apokryf nie ogranicza&#13;
siê do zabytku pisanego. Jest rodzajem ekspresji, twórczoœci¹, która mo¿e wyra¿aæ siê w ró¿nych formach kultury: w przedstawieniu plastycznym, obrzêdowym&#13;
geœcie, w dramaturgii zamawiania choroby czy w przepowiadaniu przysz³oœci.&#13;
Po drugie, zmiana perspektywy badawczej w obrêbie wspó³czesnej antropologii&#13;
nadaje szczególne znaczenie zjawiskom pogranicza, przestrzeniom liminalnym,&#13;
co u³atwia postrzeganie tradycyjnych jednostek opisu takich jak kultura, etnos,&#13;
religia czy to¿samoœæ w kategoriach procesu, jako dynamicznych, zmiennych,&#13;
performatywnych konstrukcji. Uwzglêdniaj¹c tak zarysowan¹ perspektywê badawcz¹, przedstawiê moj¹ robocz¹ definicjê apokryfu jako fenomenu kultury.&#13;
Apokryf postrzegam jako rodzaj deklaracji to¿samoœci grupowej b¹dź indywidualnej wobec dominuj¹cego nurtu kultury religijnej. Odnosi siê to zarówno do chrzeœcijañstwa, jak i judaizmu, bo obie religie okreœla³y swoje kanony&#13;
w wyniku interakcji z konkurencyjnymi ruchami i kultami religijnymi, w tym —&#13;
ze sob¹ nawzajem. Apokryfy ró¿ni od innych praktyk kulturowych zwi¹zanych&#13;
z to¿samoœci¹ orientacja na Bibliê, czy te¿ jej aktualn¹, obowi¹zuj¹c¹ wyk³adniê. Apokryf jest zatem prób¹ wiary w znaczeniu religijnym i propaguje konkretny model ludzkiej egzystencji. Z takiego rozumienia tego pojêcia wynika,&#13;
¿e jest ono komplementarne wobec pewnego kanonu i w sensie technicznym&#13;
opiera siê na parafrazowaniu, przek³adaniu fragmentów Pisma na inny jêzyk,&#13;
&#13;
�56&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
umieszczaniu ich w nowym kontekœcie. Ze wzglêdu na to, ¿e apokryf jednoczeœnie stanowi mimesis Biblii1 i zajmuje wobec jej oficjalnej interpretacji pozycjê zmarginalizowan¹, jest on kategori¹ z pogranicza dyskursu biblijnego i odmiennych dyskursów religijnych i (lub) kulturowych, jest kategori¹ miêdzy nimi&#13;
poœrednicz¹c¹. W duchu antropologii inspirowanej hermeneutyk¹ filozoficzn¹&#13;
mo¿na rzec, ¿e jest praktyk¹ negocjowania to¿samoœci.&#13;
Moim celem bêdzie syntetyczne przedstawienie mechanizmów kontaminacji&#13;
(mieszania siê, przenikania, a¿ po uto¿samienie) postaci i zdarzeñ obu biblijnych Testamentów na podstawie zbioru tekstów pochodz¹cych z badañ etnograficznych z lat 1989–2000, reprezentuj¹cych kulturê ukszta³towan¹ na pograniczu katolicyzmu i prawos³awia (Polska wschodnia, Litwa, Zachodnia Bia³oruœ,&#13;
centralna Ukraina2).&#13;
Badania prowadzone by³y nie tylko w przestrzeni pogranicza wyznaniowego&#13;
i etnicznego (na terenach by³ego ZSRR w polskich diasporach i wœród ich s¹siadów), ale równie¿ w granicznym czasie prze³omu politycznego, upadku totalitarnego porz¹dku i otwarcia granic. Temu zapewne zawdziêczaliœmy przyjazne&#13;
nastawienie rozmówców i ich otwartoœæ. Ze wzglêdu na nieobecnoœæ „religii koœcielnej” w ¿yciu publicznym ZSRR i trudn¹ sytuacjê ludzi wierz¹cych dominowa³ tam bezpoœredni przekaz wiary domowej miêdzy najstarszym i najm³odszym&#13;
pokoleniem. Przekaz ten charakteryzowa³ siê pog³êbion¹ adaptacj¹ biblijnych&#13;
mitologemów ³¹czonych z tradycj¹ lokaln¹, dostosowanych do warunków egzystencji w konkretnej wspólnocie. Narracje niejednokrotnie by³y konstruowane&#13;
wokó³ schematów interpretacyjnych i spetryfikowanych zwrotów jêzykowych,&#13;
które odnajdowa³am we wczeœniejszych, rozproszonych zapiskach etnografów,&#13;
poczynaj¹c od drugiej po³owy XIX wieku. Do podstawowych źróde³ utrwalonego przez nas przekazu nale¿¹ druki dewocyjne, modlitewniki i kantyczki, pochodz¹ce zazwyczaj z pocz¹tków XX wieku, których teksty wykorzystuj¹ symbolikê&#13;
typologiczn¹3. Mo¿na te¿ stwierdziæ „kolisty” obieg ustnego przekazu, wtórnie&#13;
w³¹czaj¹cego motywy ludowe zaczerpniête z literatury dewocyjnej czy z pieœni&#13;
dziadowskich do wspó³czesnych narracji.&#13;
Wyraźny wp³yw na wiedzê biblijn¹ rozmówców mia³a jeszcze w latach 90. tradycja ¿ydowska, której œlady nosz¹ analizowane przeze mnie narracje. Œlady te&#13;
1&#13;
&#13;
U¿ywam tu okreœlenia Aleksandra Naumowa (1976).&#13;
Materia³y zawieraj¹ zapisy ponad 900 rozmów, ponad po³owa z nich rejestrowana by³a na taœmach magnetofonowych. Efekty tej pracy omówi³am w monografii Biblia ludowa. Interpretacja&#13;
wątków biblijnych w kulturze ludowej, Wroc³aw 2000.&#13;
3&#13;
Typologia biblijna to wypracowany w œredniowiecznej teologii system symbolicznych relacji&#13;
pomiêdzy postaciami i wydarzeniami Starego i Nowego Testamentu, zgodnie z zasad¹, ¿e ten&#13;
drugi wype³nia obietnice pierwszego, który by³ jego zapowiedzi¹. Obrazowym modelem typologii&#13;
by³a opracowana przez uczonych mnichów tzw. Biblia pauperum, zestawiaj¹ca ze sob¹ paralelne&#13;
sceny z trzech epok biblijnej historii zbawienia: natury (do Moj¿esza), prawa (od Moj¿esza do&#13;
Chrystusa) i ³aski, czyli Nowego Przymierza. (Por. de Lubac 1959).&#13;
2&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
„Przeciw biciu sercu albo melancholii”. Poradnik z ¿ydowskiego źród³a,&#13;
z okresu miêdzywojennego, przepisywany przez naszych rozmówców&#13;
(Widze, rej. bras³awski, obw. witebski, Bia³oruœ, 1996)&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�58&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
przetrwa³y Holocaust, który spustoszy³ tereny naszych badañ. Przyk³adem takiego wp³ywu mo¿e byæ interpretacja grzechu Chama, który rozmówca spod Wilna wyjaœni³ jako kastracjê Noego, jego ojca. Powo³ywa³ siê przy tym na autorytet&#13;
swego dawnego ¿ydowskiego s¹siada, podkreœlaj¹c z respektem jego kompetencje&#13;
w sprawach religijnych, podobnie jak wiele innych osób, indagowanych przez nas&#13;
w kwestii Biblii. Taka deklaracja wprawdzie nie stanowi sama w sobie ¿adnego&#13;
dowodu, ale nie dotar³am dot¹d do ¿adnego chrzeœcijañskiego apokryfu czy tekstu folkloru, który mo¿na by uznaæ za źród³o tego rodzaju pomys³u. Odnalaz³am&#13;
go natomiast w tradycji ¿ydowskiej, w dwóch zbiorach mitów i legend biblijnych4.&#13;
O ile wœród apokryfów jako zabytków pisanych jêzyka polskiego dominuj¹,&#13;
jak twierdzi³ Aleksander Brückner, apokryfy Nowego Testamentu (1903, s. 113),&#13;
to mój zbiór materia³ów przedstawia nieco odmienne proporcje. Nawi¹zania&#13;
do historii starotestamentalnych dominuj¹ w nich i koncentruj¹ siê wokó³ schematów cudów i tragedii opisanych w Ksiêgach Rodzaju i Wyjœcia. Schematy te&#13;
strukturyzuj¹ nieraz historiê lokaln¹ i zrastaj¹ siê z ni¹ w zmityzowane dzieje&#13;
badanych spo³ecznoœci. Identyfikowa³y siê one — jako chrzeœcijañskie — z Narodem Wybranym, chocia¿ bezpoœrednio, œwiadomie, odwo³ywa³y siê zazwyczaj&#13;
do skromniejszej symboliki: my tu jak w ogródku Matki Boskiej. Za tym mitycznym rodowodem kryj¹ siê dwie tezy. Po pierwsze, ¯ydzi to pierwszy naród na&#13;
œwiecie, wybrany przez Boga (z wszystkimi pozytywnymi konsekwencjami tego&#13;
pierwszeñstwa, jak wiedza, spryt i bogactwo, a jednoczeœnie z wynikaj¹c¹ z niego pych¹). Po drugie, jak powiadali niektórzy nasi rozmówcy, my jesteśmy z tych&#13;
Żydów, co się ochrzcili.&#13;
Jednoczeœnie Jezus jest w owych narracjach postaci¹ pierwszoplanow¹ w stosunku do Boga Ojca, dominuj¹c¹ poprzez swoj¹ aktywnoœæ. Relacja miêdzy&#13;
Bogiem Ojcem i Bogiem Synem przypomina w analizowanych narracjach opisywane przez badaczy mitologii archaicznych zjawisko oddalania siê Stwórcy&#13;
od œwiata przez siebie stworzonego i jednoczeœnie zastêpowanie go przez bohatera kulturowego, który mo¿e, choæ nie musi, byæ jego synem (Eliade 1993,&#13;
s. 129–132). W charakteryzowanym przeze mnie zbiorze narracji Bóg Ojciec&#13;
jako Deus otiosus, Bóg odleg³y i „bezczynny”, stapia siê z Synem, zgodnie z tendencj¹ nazwan¹ przez Eliadego „imperializmem” postaci mitycznych. Te, które&#13;
wœród nich dominuj¹, przejmuj¹ stopniowo od pozosta³ych coraz wiêkszy zakres&#13;
dzia³añ i symboli. Granica miêdzy tymi dwoma Osobami Trójcy Œw. zaciera siê&#13;
i Pan Jezus okazuje siê wyrazist¹, pierwszoplanow¹ postaci¹, bohaterem kulturowym spo³ecznoœci lokalnej.&#13;
Moja negatywna ocena pojêcia „apokryfy Starego Testamentu” odnosi siê&#13;
do wspomnianego wy¿ej zbioru tekstów — źróde³ etnograficznych — i wynika&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
Zapis pe³nej wypowiedzi z 1990 r. (Zowczak 2000, s. 140). O grzechu Chama lub Kanaana jako&#13;
kastracji por. Graves, Patai 1993, s. 125; Bin Gorion 1996, s. 121–122.&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
z modelu przekszta³ceñ, skonstruowanego na podstawie ich analizy. Œwiadcz¹ one o swoistej chronologii wzglêdnej, na któr¹ sk³adaj¹ siê trzy powi¹zane&#13;
ze sob¹ symboliczne miary czasu. Cykl dorocznych œwi¹t koœcielnych upamiêtnia wydarzenia z ¿ycia Jezusa i Marii oraz kilku œwiêtych patronów; cykl ludzkiego ¿ycia sprowadza siê do jego spo³ecznego wymiaru, momentów przejœcia nawi¹zuj¹cych symbolicznie do wydarzeñ œwiêtej historii; wreszcie cykl wegetacji,&#13;
zwi¹zany z obrzêdowoœci¹ gospodarcz¹. Ich wzajemne projekcje umo¿liwia³y&#13;
generowanie znaczenia ka¿dej drobnej cz¹stki otaczaj¹cego œwiata.&#13;
Istotnym narzêdziem takich projekcji, przedstawionym klarownie przez Czes³awa Hernasa na przyk³adzie siedemnasto– i osiemnastowiecznych pastora³ek,&#13;
by³a „semantyka paraleliczna”, charakterystyczna dla ludowej poetyki, rozwijana&#13;
w obrzêdowych narracjach nie tylko w zakresie œrodków formalnych, ale tak¿e poprzez paralelizm socjologiczny. Jego efekty bywa³y okreœlane wartoœciuj¹co w zracjonalizowanym jêzyku badaczy jako religijny „etnocentryzm”, „socjomorfizm”,&#13;
„rytualizm”, „utylitaryzm” itd. Jednak¿e owe religijno–socjologiczne paralele,&#13;
jak konstatowa³ Hernas, nie sprowadza³y siê do identyfikacji czy metafory, nie&#13;
uto¿samia³y niebios z ziemi¹, nie dokonywa³y ich ca³oœciowego porównania. By³y&#13;
„jedynie zestawieniem opartym na analogii prostej lub zaprzeczonej i na g³êbszym&#13;
uzasadnieniu psychologicznym nie formu³owanym osobno, lecz w³aœnie zawartym&#13;
w kszta³cie paraleli” (1965, s. 123). Umo¿liwia³y poszukiwanie „nowych prawd na&#13;
granicy ludowej œwiadomoœci i systemu twierdzeñ religijnych” (ibidem, s. 124).&#13;
Przedstawiê teraz g³ówne tendencje przekszta³ceñ zdarzeñ i postaci biblijnych we wspomnianym ju¿ zbiorze narracji, ze wzglêdu na symbolikê czasu,&#13;
przestrzeni i ludow¹ antropologiê. Umo¿liwi¹ one wgl¹d w mechanizmy twórczoœci apokryficznej, ³¹cz¹cej zdarzenia i postacie obu Przymierzy.&#13;
Struktura czasu w tych narracjach jest syntez¹ miary cyklicznej i linearnej. Cykliczna, na któr¹ sk³adaj¹ siê trzy wspomniane, wzajemnie przeplataj¹ce siê cykle,&#13;
nak³ada siê na liniow¹, trójdzieln¹ strukturê kolejnych epok Boga Ojca, Boga Syna&#13;
i Boga Ducha Œwiêtego, które tworz¹ kontinuum ludzkich światów5, oddzielonych&#13;
od siebie kataklizmami. Ka¿dy nastêpny świat jest jednak coraz mniej doskona³y,&#13;
coraz bardziej grzeszny i mizerny, oddalony od pierwotnej pe³ni rajskiego wspó³¿ycia ludzi w jednym œwiecie ze Stwórc¹ (analogicznie do jego oddalania siê, czy&#13;
te¿ — starzenia, utraty mocy). Świat w jêzyku naszych rozmówców jest pojêciem&#13;
pokrewnym erze czy eonowi: odnosi siê jednoczeœnie do czasu, przestrzeni i ¿yj¹cej w nich rasy ludzkiej. Kataklizm zaœ (potop, po¿oga, zaraza) odgrywa rolê&#13;
oczyszczaj¹c¹ wobec świata, zepsutego i zbrukanego ludzkimi grzechami. Mo¿na&#13;
dostrzec analogiê pomiêdzy takim oczyszczaniem œwiata i losem duszy, obmywanej&#13;
wod¹ chrztu i przepalanej ogniem czyœæcowym, powracaj¹cej po pokucie na ziemiê w nowym ciele. W miarê starzenia siê œwiata czas się skraca, co oznacza coraz&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
Kursywa s³u¿y tu do zaznaczenia sformu³owañ u¿ywanych przez rozmówców.&#13;
&#13;
�60&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
krótszy rok, dzieñ, minutê. Tote¿ i ¿ycie ludzkie trwa coraz krócej, a ludzie s¹ coraz&#13;
mniejsi, s³absi i coraz mniej urodziwi. Tylko co do rozumu i jego roli pojawia siê&#13;
kontrowersja: ludzie s¹ coraz m¹drzejsi, ale i coraz gorsi (³¹czy siê to z uznaniem&#13;
wiedzy, zw³aszcza technicznej, za dar raczej diabelski ni¿ boski i przeciwstawieniem jej wierze natchnionej, wynikaj¹cej z boskiego objawienia, zawartej w Ksiêdze uto¿samianej niekiedy z Bibli¹, dostêpnej tylko wybrañcom).&#13;
Wyraźn¹ metastrukturê kontaminacji dwóch Przymierzy wyznacza symbolika przeciwstawnych postaci Adama i Jezusa (Nowego Adama) oraz Ewy i Marii&#13;
(jako Nowej Ewy). £¹cz¹ one oba Testamenty zgodnie z porz¹dkiem typologicznym. Jezus bywa kontaminowany z Adamem, kiedy wystêpuje w roli pierwszego&#13;
cz³owieka (w zwi¹zku z cykliczn¹ przemian¹ światów w ka¿dym z nich pojawia&#13;
siê pierwszy cz³owiek, okazuj¹c siê wci¹¿ tym samym cz³owiekiem). W przeciwieñstwie do niego Maria, matka Jezusa, nigdy nie bywa kontaminowana z Ew¹;&#13;
zawsze s¹ sobie przeciwstawiane. Chocia¿ obie ³¹cz¹ te same atrybuty (jab³ko,&#13;
w¹¿, drzewo), to zmieniaj¹ one diametralnie znaczenie w zale¿noœci od tego,&#13;
której z kobiecych postaci towarzysz¹. Z kolei rajskie drzewo wiadomoœci (grzechu) wraz z przeciwstawnym mu drzewem krzy¿a Zbawiciela (czyli Drzewem&#13;
¯ycia) tworz¹ drug¹, s³abiej reprezentowan¹ metastrukturê analizowanych narracji. Drzewo ¯ycia wyrasta z drzewa œmierci, pomiêdzy drzewem przeklêtym&#13;
a œwiêtym tworzy siê kontinuum i niekiedy dochodzi do ich zmieszania, a nawet&#13;
uto¿samienia (Zowczak 2000, s. 375). Struktura ta wyra¿a siê zarówno poprzez&#13;
cykliczn¹ symbolikê wegetacji, jak i — w rytualnym porz¹dku — przemiennie&#13;
skowania Szatana (rozkwitu ¿ycia) b¹dź przykucia Boga do drzewa Krzy¿a, kiedy świat zbli¿a siê do granicy œmierci.&#13;
Te dwie metastruktury („typologiczna” i osi kosmicznej) tworz¹ symboliczne&#13;
ramy dla ³¹czenia i mieszania ze sob¹ postaci i zdarzeñ obu Przymierzy. Przyjrzyjmy siê teraz najbardziej wyrazistym przyk³adom dominacji Jezusa, który&#13;
przejmuje role Boga Ojca.&#13;
1. Jezus często występuje jako Stwórca świata w legendach kosmogonicznych, w których wspó³tworzy œwiat z Diab³em. Ich dzia³ania maj¹ charakter&#13;
zmagañ czy te¿ wspó³zawodnictwa, w ka¿dym razie interakcji, która znajduje&#13;
kontynuacjê w scenie zst¹pienia Jezusa „do piekie³” po ukrzy¿owaniu. Jest to&#13;
mitologem, obecny w apokryficznym Zstąpieniu do otchłani (Apokryfy 1986,&#13;
cz. 2, s. 449, 459). Po³¹czenie tych dwóch struktur przedstawia opowiadanie&#13;
z Podola, nagrane u schy³ku ubieg³ego wieku.&#13;
„No to jak Pan Jezus stworzy³, Pan Bóg stworzy³ ... chcia³ stworzyæ wiêcej&#13;
ziem, ¿e woda wszêdzie. Posy³a diab³a. A diabe³ du¿e, ¿e bêdzie pomocnikiem we wszystkim. I chce zaj¹æ prawo wsio na ziemi. ¯eby byæ starszym&#13;
wid Boga. No to i posy³a jego na dno morza: Wynieœ piasku z morza, posiejem, bêdzie wiêcej ziemi. Ten poszed³. No mówi jemu: No mów z Bożyju woli. A ten poszed³: Z moju woli. I chodzi i nie ma nic.&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
To i znowu ka¿e: Idź. Ty coœ te¿ nie tak, coœ mówi³? Poszed³ jeszcze raz&#13;
i znów: Z mojej woli. Ni z Bożuju woli. Wychodzi, nie ma nic w rêkach, a nabira³ tam. A na trzeci raz no w¿e nie powiedzia³, ¿e z Bożej woli, a pomyœla³&#13;
sobi, co — to za pazurami troszki wyniós³ tej [ziemi z dna morza — M. Z.].&#13;
Pan Jezus [...] posija³, i wiele [tyle — M. Z.] wody, czem suchej ziemi.&#13;
A poleg³ spaæ nocowaæ. Nad morzem. A ka¿e diabe³: A, ja jego wtopiê.&#13;
A ja starszy bêdzie.&#13;
Po³o¿yli siê, no to i Pan Jezus po³o¿y³ siê od morza, diabe³ na suszy,&#13;
przebudzi³ siê: Ja jego przewrócê. [...] Sucho za nim [Jezusem — M. Z.],&#13;
nie ma morza. A bu³o, za nim wsio woda bu³a. To on przest¹pi³ apiat’ na&#13;
tê strone jego, ogl¹da siê, sucho, a te¿ woda bu³a.&#13;
Ka¿e Pan Jezus: Nie, nie, nie, nie. To nie ty starszy, a ja starszy, ty mnie&#13;
nie wtopisz. To ty sam bedziesz.&#13;
I [diabe³ — M. Z.] tak judzi³ ludzi na wszystkie bidy do... Pan Jezus zmartwychwsta³, przyszed³ do piek³a wywodziæ dusze, z piek³a, które tam prosz¹&#13;
pomy³owania Bo¿ego. A on [diabe³ — M. Z.] zgotowa³ kres³o takie z ³añcuchami, jak Pan Jezus przyjdzie, choæ z krzy¿em, powi jemu: Siadaj. On&#13;
usi¹dzie, a ³añcuch jego wcepi. I on [diabe³ — M. Z.] bedzie starszy, bo z ³añcuchów jak siê wyrwiesz? No, a on [Pan Jezus — M. Z.] ka¿e: Nie. Ty, popatrzam siê, czy siê dobrze siedzi, posiedź. A on nie myœla³, ¿e jego tak woni&#13;
[³añcuchy — M. Z.] wezmo. — No, usi¹dź se na to krzes³o. £añcuchy sczepili&#13;
i wsio. I siedzi do S¹du Bo¿ego, na S¹d Bo¿y dopiero jego Pan Jezus oswobodzi... kuda jemu popaœæ siê. Na wiecznoœæ — czy judziæ znowu ludzi”6.&#13;
Scena zst¹pienia do piekie³, przedstawiona na ikonie Zmartwychwstania Chrystusa, w dramacie liturgicznym (Miron’ 1896) i w kr¹¿¹cych w badanych przez nas&#13;
spo³ecznoœciach drukach dewocyjnych7, najwyraźniej zosta³a w³¹czona w funkcjonuj¹cy na S³owiañszczyźnie mit kosmogoniczny jako kolejny akt zmagañ miêdzy&#13;
Bogiem/Jezusem a Diab³em/Lucyferem. Diabelskie próby utopienia Jezusa na&#13;
pocz¹tku œwiata i uwiêzienia go na ¿elaznym tronie po zejœciu do piekie³ koñcz¹ siê uwiêzieniem Diab³a, który wpada we w³asn¹ pu³apkê. Zamkniêty w piekle&#13;
jak w grobie, przykuty do ¿elaznego krzes³a b¹dź uwi¹zany do s³upa, ma czekaæ&#13;
na ponowne przyjœcie Chrystusa i S¹d Ostateczny. Obawiano siê ich przy koñcu&#13;
ka¿dego cyklu rocznego: ka¿dej Wielkanocy, ka¿dego prze³omu zimy i wiosny.&#13;
Lucyfer usi³uje bowiem uwolniæ siê z ³añcucha, który go wiêzi: przegryza go b¹dź&#13;
pi³uje, a pomagaj¹ mu w tym ludzkie grzechy. Oracja wielkanocna z Wileñszczyzny og³asza radosny fina³, równoznaczny z ponownym skowaniem szatana:&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
Bedrykowce, obw. chmielnicki, Ukraina. Zapis magnetofonowy J. Kusy i J. Musiatewicz, 1999.&#13;
Płacz i narzekanie Ojców Świętych przed narodzeniem Chrystusa Pana blisko 4000 tysiące lat w otchłaniach będących, aż do wstąpienia Chrystusa Pana do piekłów, Czêstochowa 1910. O wp³ywie&#13;
tego apokryfu na narracje wspó³czesnych rozmówców Zowczak 2003, s. 63–64.&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
�62&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
„Lucyper przeklêty na ³añcuchu skacze. Daj Bo¿e, [byœmy] ten rok prze¿yli i drugiego doczekali, z ma³ymi biedami, z wielkimi pociechami”8.&#13;
Moment prze³omowy, w którym ³añcuch wiê¿ wi¹¿¹cy Lucyfera zrasta siê na&#13;
nowo, ma miejsce, kiedy wierni (lub kap³an) dope³ni¹ wielkanocnego rytua³u.&#13;
Zale¿nie od lokalnej tradycji jako rytua³ podtrzymuj¹cy dalsze trwanie œwiata&#13;
wskazywano ró¿ne elementy zwyczajowych praktyk lub liturgii. Wed³ug rozmówców na Wileñszczyźnie i w woj. przemyskim moment prze³omu wyznacza³ dawny&#13;
obrzêd, funkcjonuj¹cy niegdyœ w liturgii obu obrz¹dków chrzeœcijañskich: potrójne, procesyjne obchodzenie koœcio³a podczas rezurekcji (Badura 1903) lub&#13;
cerkwi — noc¹, z Wielkiej Soboty na Niedzielê, po którym kap³an trzykrotnie&#13;
stuka³ krzy¿em lub kluczem w zamkniête wrota œwi¹tyni, otwierane nastêpnie&#13;
od wewn¹trz przez koœcielnego. Obrzêd ten przypomina scenê zst¹pienia Chrystusa do piekie³ w przedstawieniach pasyjnych, kiedy uderza on krzy¿em w bramê piekieln¹ (Smoleñ 1987, s. 110) .&#13;
Historie cierpienia i triumfu Zbawiciela ³¹czy symboliczny rekwizyt: ¿elazne&#13;
³añcuchy, które skuwaj¹ go podczas wydarzeñ pasyjnych. Oprawcy prowadz¹ Jezusa na ³añcuchu; jest on symbolem diabelskiej pu³apki, w wyniku której dochodzi wprawdzie do ukrzy¿owania i œmierci Jezusa, ale po jego zmartwychwstaniu&#13;
³añcuchem zostaje skowany Szatan. Obraz upokorzonego Jezusa u słupa, który&#13;
jest popularnym przedstawieniem dewocyjnym i modlitewnym9, zostaje zast¹piony obrazem Lucyfera, przykutego do s³upa we wnêtrzu ziemi. Ów słup kamienny zaœ, moc¹ semantyki paralelicznej, staje siê inwariantem drzewa krzy¿a,&#13;
podobnie jak rajskie drzewo ¿ycia i suchy d¹b u Grobu Pañskiego, który wed³ug&#13;
przepowiedni ma zakwitn¹æ i wydaæ owoce u koñca œwiata, zwiastuj¹c powtórne&#13;
przyjœcie Mesjasza10.&#13;
Lucyfer bywa³ z kolei zastêpowany w narracjach naszych rozmówców przez&#13;
z³ego ³otra lub, czêœciej, Judasza:&#13;
„On poca³owa³ Pana Jezusa i zdradzi³. To dlatego nazywa siê Judasz, ¿e&#13;
zdradzi³. — A jak on umar³? — Umar³... ³añcuch jemu powiesili [...] £añcuch jemu gruby, gruby wisi temu Judaszu na szyi. I to mówi¹, ¿e jak on&#13;
³añcuch ten przegryzie, tedy skoñczenie œwiata bêdzie. A jak na Wielkanoc Wesa³ynê zaœpiewaj¹, to ten [³añcuch — M. Z.] stanie taki, jak by³.&#13;
I za to on nie przegryzie i wisi, wisi. To Judasz zdrajca”11 .&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
Rej. wileñski, Litwa, 1991.&#13;
Tak¹ wizjê zawiera np. apokryficzny Sen Najświętszej Panny, i to zarówno jego najstarszy znany&#13;
polski zapis z 1564, jak i wersja zapisana w 1989 roku w woj. przemyskim. Por. Bystroñ 1980, s. 74;&#13;
Zowczak 2000, s. 397.&#13;
10&#13;
Np. w tzw. przepowiedniach Sybilli; por. Zowczak 2000, s. 376–377.&#13;
11&#13;
Rej. solecznicki, Litwa, 1992.&#13;
9&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
Po³¹czenie wydarzeñ pocz¹tku i koñca tworzy symboliczne ramy dziejów&#13;
œwiata i ich cyklicznego porz¹dku, generuje ich ca³oœciow¹, „totaln¹” wizjê,&#13;
w której mieszaj¹ siê „podobne” postacie i zdarzenia obu Przymierzy — Testamentów, przejmuj¹c nawzajem swoje cechy. Zapewne zawa¿y³ tu wp³yw&#13;
wczesnego t³umaczenia Ewangelii Nikodema na jêzyk starocerkiewnos³owiañski i jej wykorzystywania w wielkosobotniej liturgii (Minczew, Skowronek 2006,&#13;
s. XIX). Przypisanie Jezusowi stworzenia œwiata poœwiadcza przytaczana przez&#13;
Aleksandra Œwiêtochowskiego anegdota o „bezrozumnej” frazeologii pobo¿noœci szlacheckiej drugiej po³owy XVII wieku i czasów saskich: „Gdy Massalski&#13;
¿eni³ siê z Radziwi³³ówn¹, biskup, chc¹c przed œlubem zrewidowaæ wiedzê religijn¹ krewniaka, zapyta³ go: — A kto stworzy³ œwiat? — Pan Jezus! — odrzek³&#13;
bez namys³u nowo¿eniec” (za: Hernas 1965, s. 102).&#13;
2. Jezus stwarza ludzi, podobnie jak w apokryficznej po³udniowos³owiañskiej legendzie O Morzu Tyberiadzkim12. Stworzywszy zaœ ich, odchodzi,&#13;
opuszczaj¹c bezbronne stworzenie. Korzysta z tego Diabe³, który je psuje,&#13;
dziurawi¹c, opluwaj¹c lub przydaj¹c mu organy seksualne. Jest wiêc znów&#13;
wspó³twórc¹, podobnie jak przy stwarzaniu œwiata. Zgodnie z zasad¹ ci¹g³ej&#13;
degradacji stworzenia ju¿ Ewa, powsta³a po Adamie, jest mniej ni¿ on doskona³a. Narracje o grzechu pierworodnym, interpretowanym niekiedy jako akt&#13;
seksualny13, powtarzaj¹ schemat dramatu stworzenia: Adam odchodzi od Ewy,&#13;
podobnie jak wczeœniej Jezus od stworzonych przez siebie ludzi, a wówczas&#13;
Diabe³ po raz kolejny psuje boskie stworzenie (Zowczak 2000, s. 56–61). Zatem relacja typologiczna (Adam/Jezus) w kontekœcie cyklicznie postrzeganego&#13;
czasu ulega transformacji: ta sama struktura powraca w ró¿nych formach symbolicznych (zw³aszcza w interpretacjach Ksiêgi Rodzaju14). Mechanizm ten&#13;
w oczywisty sposób ³¹czy siê z charakterystyczn¹ dla przekazu ustnego redundancj¹, powtarzaniem tego samego na ró¿ne sposoby.&#13;
Niektóre narracje, zachowuj¹c wzglêdn¹ wiernoœæ wobec Biblii, nazywaj¹&#13;
jednak uparcie stwórcê Panem Jezusem, który&#13;
„...ulepi³ ich [ludzi — M. Z.] z b³ota. To tchn¹³ duchem. Potemu mówi:&#13;
có¿ to jedno bêdzie, jak siê rozmno¿y? Wyci¹gn¹³ rebro z Adama i z nioho zrobiw kobite. Ta para, ¿eby siê rozmna¿ali, no z tym rajskim sadom,&#13;
¿eby... wsio wasze, wsio ludzie bêdziecie ¿yæ bez s³aboœci, wsio spo¿ywajcie,&#13;
„Potem wst¹pi³ Pan do swojego Ojca na niebiosa po duszê dla Adama” (O morzu Tyberiadzkim,&#13;
w Minczew, Skowronek 2006, s. 6–8). Na zast¹pienie Ojca przez Syna w tekstach tej legendy zwróci³ uwagê Ryszard Tomicki (1980, s. 59).&#13;
13&#13;
Pomiêdzy Adamem i Ew¹ b¹dź Ew¹ i Diab³em. Tak¹ interpretacjê spotykaliœmy czêsto w po³udniowo–wschodniej Polsce w latach 90.&#13;
14&#13;
Wytropi³ to Edmund Leach. Jego analiza strukturalna zastosowana wobec Biblii wydaje mi siê&#13;
zbyt arbitralna, ale ze wzglêdu na zachowanie cech przekazu ustnego daje niekiedy interesuj¹ce&#13;
rezultaty. Por. Leach 1969.&#13;
12&#13;
&#13;
�64&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
tylko z jednej jab³oni nie spo¿ywajcie. A diabe³ Jewe podkusi³, ona wkusi³a. Wot, jest u mu¿cziny na szyi taka gula. Je, przywiezali, no to ka¿e, to&#13;
potomstwo, z tego potomstwa, ¿e Adam nie wyplu³ tego jab³ka, a je zjad³.&#13;
Potemu zgrzeszyli i Pan Jezus spyta³: — Pocoœcie tak zrobili? Teraz bêdziecie karane do œmierci s³aboœciami, czo³o wasze bêdzie zawsze w pocie od&#13;
pracy. Bêdziecie zarabiaæ sobie chleb swoim zdrowiem i swoimi rêkami”15 .&#13;
3. Jezus karze ludzi za grzechy nie tylko jako przysz³y Sêdzia, lecz tak¿e&#13;
poprzez kataklizmy, kojarzone z biblijnym potopem oraz zag³ad¹ Sodomy.&#13;
Niszczy k³osy, skazuj¹c stworzenie na œmieræ g³odow¹ (na Litwie wypraszaj¹&#13;
ocalenie czubka pierwotnego k³osa pies i kot, st¹d ¿yjemy na psiej doli, w Polsce&#13;
wstawia siê za pieskiem i kotkiem sama Matka Boska); zsy³a na grzeszników potop (w niektórych wariantach w³aœnie potopem niszczy k³osy); grozi spuszczeniem ognia (w Listach z nieba). Chrystus Frasobliwy, jeden z najpopularniejszych typów ikonograficznych sztuki ludowej, by³ uwa¿any w ró¿nych regionach&#13;
Polski za Jezusa rozmyœlaj¹cego nad zag³ad¹ ludzi, którzy zatonêli w czasie potopu. ¯a³uje ich i postanawia, ¿e wiêcej ju¿ ich w ten sposób kara³ nie bêdzie&#13;
(por. Rdz 8, 21 i 9, 11):&#13;
„Ludzie maj¹ takie Pany Jezusy, co to po potopie siê wziê³o. Pan Jezus&#13;
podpar³ sie, sie tak zastanowi³ ze juz innymi karami nie bandzie ludzi kara³, bo przy tym potopie to straœnie duzo ludzi wyginê³o” (Olêdzki 1971,&#13;
s. 79, przyp. 55).&#13;
Przekazy, wed³ug których Frasobliwy „turbuje siê nad Jerozolim¹”, nawi¹zuj¹ te¿ do dialogu Abrahama z Jahwe o losie mieszkañców Sodomy i Gomory&#13;
(Rdz 18, 23–33). Narratorzy ³¹cz¹ w nich elementy dwóch starotestamentowych&#13;
przymierzy: Noachickiego i Abrahamowego, aby wyjaœniæ przyczynê frasunku&#13;
Pana Jezusa. Mog³a wp³yn¹æ na tê interpretacjê recepcja Lamentacji Jeremiasza,&#13;
czytanych w liturgii Wielkiego Tygodnia (Jer 9, 16–23). Koœció³ uznaje je wszak&#13;
„za najodpowiedniejszy œrodek do wyra¿enia dramatu Mêki Pañskiej — ogromu&#13;
cierpieñ Zbawiciela” (Pismo Święte 2008, s. 969)&#13;
„Siedzia³ smutny Pan Jezus nad Jerozolim¹, nie móg³ im darowaæ, co same&#13;
grzeszniki byli. Oni go prosz¹, a on powiedzia³, jak znajd¹ piêædziesiêciu&#13;
sprawiedliwych, to przebaczy; oni szukali i nie znaleźli. Dajcie dziesiêciu.&#13;
Te¿ nie znaleźli. Dajcie jednego. Nawet jednego nie by³o. No i Pan Jezus&#13;
zg³adzi³ Jerozolimê”16.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Bedrykowce, obw. chmielnicki, Ukraina. Zapis magnet. Joanna Musiatewicz, 1998.&#13;
Woj. p³ockie, 1989. Podobne interpretacje rzeźby Chrystusa Frasobliwego jako „sêdziego zniszczenia s³usznego” zanotowane w woj. rzeszowskim — Kunczyñska–Iracka 1980.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
Chrystus Frasobliwy przed katedr¹ w Kamieñcu Podolskim.&#13;
Fot. M. Zowczak&#13;
&#13;
65&#13;
&#13;
�66&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
4. W ajtiologicznych legendach o Bogu/Jezusie chodzącym po ziemi w towarzystwie œw. Piotra ten ostatni zastêpuje czêsto wszystkich dwunastu aposto³ów&#13;
i dziedziczy w strukturze narracji miejsce po Diable, naœladowcy Stwórcy i z³odzieju boskiej substancji (jest to szczególnie widoczne w opowiadaniach o powstaniu grzybów z wyplutych przez Piotra kawa³ków skradzionego przezeñ placka (Zowczak 2000, s. 72, 326). Mity o Bogu wêdruj¹cym po œwiecie w postaci&#13;
wêdrownego dziada–¿ebraka mieszaj¹ siê z w¹tkami i motywami kanonicznych&#13;
Ewangelii. W wielu przypadkach Jezus i œw. Piotr ulegaj¹ ca³kowitej metamorfozie, tak ¿e nawet trudno mówiæ o adaptacji. W dziewiêtnastowiecznej legendzie&#13;
ukraiñskiej nosz¹ imiona Mudrec i Chytrec. Jezus wystêpuje jako lekarz–cudotwórca i bohater kulturowy, œw. Piotr zaœ, podobnie jak z³y brat w analizowanych&#13;
przez Eleazara Meletinskiego archaicznych mitach, odgrywa rolê demonicznego&#13;
i komicznego zarazem trickstera, który nieudolnie naœladuje lub parodiuje czyny&#13;
i wynalazki bohatera (1981, s. 227). Wed³ug Jerzego Wasilewskiego postaæ ta&#13;
reprezentuje w ludowym systemie wierzeniowym podwójn¹ symbolikê przejœcia:&#13;
od œwiata idealnego do realnego oraz od niedoros³ego i niepowa¿nego ucznia&#13;
do nauczyciela–mistrza. „Jest to zarazem punkt styku logiki mitu (pocz¹tków&#13;
stworzenia) i rytua³u (inicjacji)” (Wasilewski 2002, s. 159–164) . Mudrec i Chytrec poprzez swoje interakcje sankcjonuj¹ etos wiejskich spo³ecznoœci i okreœlaj¹&#13;
wartoœæ elementów œwiata, postrzeganego z ich perspektywy.&#13;
„Œwiêty Piotr szed³ i nogi go rozbola³y, i skrad³ konia. Spotyka Pan Bóg&#13;
Piotra i pyta siê go: — Sk¹d wzi¹³eœ konia? — Kupi³em. Pan Bóg mówi: —&#13;
Poka¿ œwiadków. A tam by³a kuku³ka i wrona. Kuku³ka mówi: — Kupi³,&#13;
kupi³. A Pan Bóg ca³y czas wie, ¿e Piotr skrad³. Pyta siê wrony. — Krad³,&#13;
krad³. I przywo³a³ wronê i mówi: — Mo¿esz ca³y rok krzyczeæ, a kuku³ka&#13;
bêdzie kukowaæ tylko do œwiêtego Piotra”17.&#13;
Cztery przedstawione wy¿ej przyk³ady ukazuj¹ Jezusa jako Stwórcê œwiata,&#13;
jego surowego Sêdziego oraz bohatera kulturowego — „drugiego stwórcê”,&#13;
który porz¹dkuje istniej¹cy ju¿ œwiat, dokonuj¹c przemian jego i jego mieszkañców — nadaj¹c im charakterystyczne cechy. Zwi¹zane z tymi rolami kontaminacje dwóch Testamentów mo¿na uznaæ za efekt uboczny adaptacji w¹tków&#13;
biblijnych do wierzeñ niechrzeœcijañskich, zgodnie z ich cykliczn¹ organizacj¹&#13;
czasu. Światy Boga Ojca i Boga Syna nak³adaj¹ siê na siebie i s¹ praktycznie nie&#13;
do oddzielenia. Idea, i¿ Chrystus przekszta³ci³ stworzenie, nie k³óci siê z chrzeœcijañskim przes³aniem, twierdzi Marlène Albert–Llorca, autorka monografii poœwiêconej europejskim legendom o pochodzeniu roœlin i zwierz¹t. Tak jak nowe&#13;
prawo wype³ni³o dawne, œwiat stworzony przez Boga zosta³ przemieniony przez&#13;
Jezusa (Albert–Llorca 1991, s. 28). Jest to przecie¿ nie tylko zasada typologii&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
Rej. œwiêciañski, Litwa, 1992.&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
biblijnej, ale prawda ca³ego chrzeœcijañstwa. Badacze uznawali mieszanie obu&#13;
Przymierzy za wynik ignorancji narratorów, poniewa¿ sami postrzegali czas liniowo, jako nieodwracalny, przeciwstawiaj¹c pierwotn¹ kreacjê — stworzenie&#13;
œwiata, legendom o drugiej kreacji — metamorfozie, osnutym wokó³ dzia³alnoœci Chrystusa. W analizowanych przeze mnie narracjach Pan Jezus jest wy³¹cznym podmiotem w¹tków, wierzeñ i zwyczajów dotycz¹cych Bo¿ego Narodzenia&#13;
i Dzieciñstwa oraz Pasji i Zmartwychwstania, a zatem zostaje wyraźnie odró¿niony od Boga Ojca jako Odkupiciel, Syn Marii. W pozosta³ych przypadkach&#13;
przenikanie siê obu postaci jest uderzaj¹ce.&#13;
Przedstawiê teraz dwa przyk³ady kontaminacji, które wynikaj¹ w sposób&#13;
oczywisty ze „sp³aszczenia” typologii biblijnej, czyli umieszczenia typu i antytypu w jednej p³aszczyźnie czasowej. Cykliczny charakter czasu ma w tym przypadku drugorzêdne znaczenie, poniewa¿ na pierwszy plan wysuwa siê literalne&#13;
potraktowanie podobieñstwa zestawianych ze sob¹ postaci i zdarzeñ obu Przymierzy. Prowadzi to do ich zmieszania.&#13;
5. Wydarzenia z dziejów Mojżesza i Jezusa ulegają kontaminacjom zw³aszcza w epizodach topienia/rzezi niewini¹tek oraz wyjœcia Izraela z Egiptu/ucieczki&#13;
œw. Rodziny do Egiptu. Liczne przypadki tego rodzaju adaptacji zarejestrowaliœmy na Litwie.&#13;
„Przez Morze Czerwone jak Pan Jezus chodzi³, to machn¹³ lask¹ i morze siê rozst¹pi³o, a potem jak przeszli tak¹ œcie¿k¹ miêdzy wod¹, znowu&#13;
machn¹³ i z powrotem by³a woda i zatopi³a tych, co go gonili”18.&#13;
Jezus zast¹pi³ tu Moj¿esza w epizodzie cudownego rozst¹pienia siê wody podczas ucieczki Izraelitów z Egiptu (Wj 14, 21–22). Jest to w pewnym sensie kontaminacja zgodna ze struktur¹ Biblii chrzeœcijañskiej, bowiem przejœcie Izraelitów&#13;
przez Morze Czerwone ma zgodnie z porz¹dkiem typologicznym prefigurowaæ&#13;
chrzest Chrystusa w Jordanie (por. 1 Kor 10, 1–2). W innych narracjach nastêpuje uto¿samienie faraona z Ksiêgi Wyjœcia z Herodem–dzieciobójc¹ (Mt 2,&#13;
16–18); Jezus i Moj¿esz uczestnicz¹ w tym samym wydarzeniu.&#13;
„[...] I wtedy król ¿ydowski, ale nie powiem nazwiska, zamyœli³ tak: Aha,&#13;
poczekajcie; wykroiæ ch³opczyków z tych trzech lat, czy te nawet co dopiero urodziwszy siê, to wszystko jedno — ka¿de wykroiæ, matki zmusiæ.&#13;
I taki ¯yd chodzi³ i — ciach, g³ówki, i o œcianê rzuca³. A tego Józefa pobudzi³ anio³ i mówi: Wstañ, Józefie, zabieraj Maryjê i Jezusa i uciekaj do&#13;
Egiptu. [...] A jeszcze jedna ¯ydówka [mia³a — M. Z.] Moj¿esza, synka&#13;
swego, a jemu by³o drugi roczek [...], ale wziê³a do koszyka, takie i teraz&#13;
s¹, do koszyka posadzi³a, na rzeka wynios³a i zawróci³a siê i uciek³a. Mówi:&#13;
Utopi siê, to utopi, ale ¿eby ja nie widzia³a, jak jego z moich r¹k bior¹.&#13;
18&#13;
&#13;
Rej. solecznicki, Litwa, 1991.&#13;
&#13;
�68&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
[...] A wtedy tylko te dwa zosta³y siê, Pan Jezus i ten Moj¿esz. Tylko te&#13;
dwa dzieciaczki z tych trzech lat. A jak ten król ¿ydowski zmar³, to Matka&#13;
Boska wróci³a siê do swojej ziemi”19 .&#13;
O ile w tym opowiadaniu Moj¿esz zosta³ przeniesiony do Ewangelii œw. Mateusza jedynie poprzez w³¹czenie epizodu z koszykiem i z imienia, kolejne&#13;
w wiêkszym stopniu uwzglêdnia jego to¿samoœæ. Po opisie narodzin Jezusa nastêpuje historia Moj¿esza:&#13;
„[...] jedna matka mia³a ch³opczyka, przykazania dawa³ na górze Synaj,&#13;
Moj¿esz mu by³o, i ona po¿a³owa³a go do ¿niêcia [rzezi — M. Z.] ¿eby poszed³, to ona splot³a taki koszyczek i jego zamaza³a smo³¹, no i zawinê³a,&#13;
w³o¿y³a go do koszyczka i puœci³a na morze. Ten Moj¿esz p³yn¹³, p³yn¹³,&#13;
tam gdzieœ na drugi brzeg i tam go jakaœ niewiasta znalaz³a na morzu, za&#13;
to siê Moj¿esz nazywa³ i on osta³ siê ¿ywy i da³ tych dziesiêæ przykazañ.&#13;
— A kiedy to by³o?&#13;
— Wtedy, w tym czasie jak Pan Jezus narodzi³ siê i ta niewiasta chcia³a&#13;
syna przed Herodem uratowaæ”20 .&#13;
Interpretacja ta — jeœli j¹ traktowaæ typicznie — jest zgodna z Ksiêg¹ Wyjœcia (1, 22). Zgodnie z ni¹ faraon wyda³ narodowi rozkaz: „wszystkich nowo&#13;
narodzonych ch³opców Hebrajczyków nale¿y wrzuciæ do rzeki...”, a tradycja ¿ydowska objaœnia, ¿e przyczyn¹ tego zarz¹dzenia by³ proroczy sen faraona o Moj¿eszu (Ginzberg 1909, s. 254–256).&#13;
Przedstawiê jeszcze dwa przyk³ady narracji, w których Jezus zastêpuje Moj¿esza w starotestamentowym epizodzie:&#13;
„[...] jak Pana Jezusa chcieli zabiæ i Matka Boska go w koszyczku schowa³a. [...] Jak Matka Boska z Józefem siê chowa³a i jak tego Pana Jezusa na&#13;
morze da³a w koszyku, bo takie Izraeli czy jakie to chcieli zabiæ, i tak sie&#13;
Pan Jezus uratowa³”21 .&#13;
„Pan Jezus jak ucieka³ z Matk¹ Bosk¹ na osio³ku przez rzekê, pa³k¹ machn¹³ i przeszed³ przez rzekê, a faraoni, wozy i konie, pyszne wojsko w g³êbinie tonie22. Pan Jezus przejecha³, a te, co nie uwierzyli, wszystko tonie”.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
Rej. œwiêciañski, Litwa, 1991.&#13;
Rej. solecznicki, Litwa, 1991.&#13;
21&#13;
Rej. wileñski, Litwa, 1991.&#13;
22&#13;
Rozmówczyni w³¹czy³a w opowiadanie fragment pieœni kantyczkowej o opatrznoœci Bo¿ej.&#13;
Rej. wileñski, Litwa, 1991.&#13;
20&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
Symboliczny paralelizm, prowadz¹cy do kontaminacji w¹tków dwóch Przymierzy, opiera siê na nastêpuj¹cych skojarzeniach:&#13;
faraon&#13;
topienie ch³opców&#13;
wyjœcie Izraelitów z Egiptu&#13;
wojsko faraona&#13;
&#13;
Herod&#13;
rzeź ch³opców&#13;
ucieczka œw. Rodziny do Egiptu&#13;
¿o³nierze Heroda&#13;
&#13;
Warto zauwa¿yæ, ¿e bohaterowie naszych narracji przechodz¹ nie p o w o d z i e, jak w tekstach Ewangelii, lecz p r z e z wodê, œcie¿k¹. Jezus przechodzi po&#13;
piasku, tak jak Moj¿esz, kiedy „wody siê rozst¹pi³y, a Izraelici szli przez œrodek&#13;
morza po suchej ziemi, maj¹c mur z wód po prawej i po lewej stronie” (Wj 14,&#13;
21–22). Podobne zdarzenie opisuje Ksiêga Jozuego: kiedy Izraelici przechodzili&#13;
przez Jordan, „zatrzyma³y siê wody sp³ywaj¹ce do morza Areby, czyli Morza S³onego, oddzieli³y siê zupe³nie, a lud przechodzi³ naprzeciw Jerycha” (Joz 3–4, 18).&#13;
6. Maria z Nazaretu jako Mądrość Boża. Ostatni przyk³ad dotyczy chrzeœcijañskiej adaptacji starotestamentowego Hymnu o Mądrości Bożej jako uosobionej towarzyszce Stwórcy (Prz 8, 22–31). „M¹droœæ opiewana w tej ksiêdze —&#13;
pisze Alan Unterman — odnosi siê do Tory, poprzez któr¹ Bóg stworzy³ œwiat”&#13;
(1994, s. 224). Liturgia chrzeœcijañska odnosi natomiast Hymn do Bogarodzicy&#13;
jako „Stolicy M¹droœci” (Pismo Święte 2008, s. 716, przyp.). Od X wieku sta³ siê&#13;
on lekcj¹ mszaln¹ na uroczystoœæ Narodzenia Najœwiêtszej Marii Panny. „Wydaje siê, ¿e chciano podkreœliæ pochodzenie z Bo¿ej myœli Tej, której narodziny&#13;
czczono”, pisze René Laurentin (1989, s. 249). Do kultury ludowej Hymn dotar³&#13;
w postaci pieœni maryjnej, któr¹ rozpowszechni³y popularne druki dewocyjne.&#13;
Oto fragment takiej 22–zwrotkowej Pieśni do Najświętszej Maryi Panny, stanowi¹cej przeróbkê wspomnianego fragmentu Ksiêgi Przys³ów:&#13;
Nim tê ziemiê Bóg utworzy³,&#13;
Jam ju¿ by³a poczêta,&#13;
Jeszcze nie by³o przepaœci,&#13;
A jam by³a zrodzona.&#13;
Tyœ o Matko nasza&#13;
By³a ju¿ wybrana.&#13;
Gdyœ utwierdza³ fundamenta&#13;
Na tym okrêgu ziemi,&#13;
Kiedyœ noc od œwiat³a dzieli³,&#13;
Da³ im porz¹dek piêkny;&#13;
Ja z nim pracowa³a&#13;
W¿dy we wszystkich rzeczach.&#13;
[...]&#13;
Kiedy utwierdza³ powietrze,&#13;
&#13;
�70&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
S³oñce, ksiê¿yc i gwiazdy,&#13;
Kiedy wywy¿sza³ planety&#13;
Da³ mi wielk¹ moc wszêdy Ja tam w ka¿dej dobie W¿dy by³a przy Panu, itd.&#13;
(Nowa kantyczka 1904, s. 267–277).&#13;
W innej kantyczce, wydanej nak³adem tej samej wileñskiej ksiêgarni, rozpoznajemy biblijny Hymn w odmiennej redakcji, w pieœni zatytu³owanej&#13;
Zawitaj, Córko Ojca przedwiecznego:&#13;
Jeszcze w swym szyku nieba nie stanê³y,&#13;
Ani w swych brzegach morza zatonê³y,&#13;
Gdy Boska m¹droœæ pagórki warzy³a,&#13;
Tyœ przy niej by³a!&#13;
[...]&#13;
Nim grzesznik Adam stan¹³ po lewicy,&#13;
W przejrzeniu Boskiem jednaœ po prawicy&#13;
Przed wieki by³a, niewinnie poczêta,&#13;
Panienko œwiêta!&#13;
(Kantyczka 1915, s. 288–289).&#13;
Zatem „apokryf”, stworzony wskutek literalnego potraktowania alegorii, jest&#13;
w³aœciwie kanoniczny. Tysi¹ce pielgrzymów podczas drogi na Kalwariê powtarza³y jego kolejne zwrotki za przewodnikiem. Badacze cytowali podobn¹ pieœñ&#13;
(w kolejnej, trzeciej ju¿ wersji!) na dowód kreacyjnej roli, przypisanej Matce&#13;
Boskiej w religijnoœci ludowej23, ale ani dawniejsze źród³a, ani nasze narracje&#13;
takiej interpretacji nie potwierdzaj¹. Matka Boska w ¿adnym znanym mi tekœcie&#13;
nie uczestniczy w stworzeniu œwiata. Odgrywa raczej rolê bohaterki kulturowej,&#13;
przemieniaj¹cej istniej¹cy ju¿ œwiat, podobnie jak czyni to Jezus w legendach&#13;
ajtiologicznych. Przedstawiona wy¿ej struktura mitów o wspó³tworzeniu œwiata&#13;
przez Boga i Diab³a jest kompletna i nie pozostawia miejsca dla kolejnej postaci,&#13;
Diabe³ bowiem gra w niej rolê postrzegan¹ w kulturze narratorów jako ¿eñska.&#13;
Prawd¹ jest natomiast, ¿e najwa¿niejsze postacie ludowego panteonu istniej¹&#13;
„od pocz¹tku œwiata”, co wynika z ich istnienia poza ludzkim czasem. Zebrane&#13;
przez nas narracje, w zgodzie z dziewiêtnastowiecznymi źród³ami, wprowadzaj¹&#13;
Mariê w kontekœcie buntu Lucyfera. Jego przyczyn¹ mia³ byæ bo¿y nakaz, aby&#13;
pok³oni³ siê ujrzanej w widzeniu Maryi.&#13;
„Przecie¿ ten Lucyper to by³ najlepszy, ten, co najwiêcej wiedzia³ anio³. I jak&#13;
Pan Bóg pokaza³ jemu niewiasta w widzeniu, to on pierwszy zbuntowa³ siê.&#13;
23&#13;
&#13;
Olêdzki 1975, s. 235. Cytowana przez niego pieœñ pochodzi z drukarni Franciszka Or³a i Syna&#13;
we Frydku na austriackim Œl¹sku, brak informacji o roku wydania. Na ten sam tekst powo³uje siê&#13;
Ryszard Tomicki (1981), s. 42.&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
Kantyczka Zofii Puszkowej z Widz (obw. witebski, Bia³oruœ).&#13;
Fot. M. Zowczak, 1996&#13;
&#13;
[...] i znalaz³ swoich popleczników i powiedzia³, ¿e nie bêdzie s³u¿yæ. — A co&#13;
to by³a za niewiasta? — Matka Boska”24 .&#13;
Miejsce Matki Boskiej w strukturze wierzeñ ludowych, a tak¿e w opisywanym&#13;
przeze mnie zbiorze narracji, ukazuje pewien osobliwy tekst z tomu Krakowskie&#13;
Oskara Kolberga, z czêœci poœwiêconej wierzeniom. Zgodnie z nim s³oñce, ksiê¿yc i gwiazdy odbijaj¹ œwiat³o z nieba, a w³aœciwie z niebieskiego pa³acu, gdzie&#13;
zasiada na tronie Bóg Ojciec, który „trzyma na kolanach Najœwiêtsz¹ Panienkê&#13;
niepokalan¹ Bo¿¹ Rodzicielkê, a w rêku ma ber³o i kulê œwiata. Po prawej stronie Boga Ojca siedzi z krzy¿em i barankiem Syn Bo¿y Jezus Chrystus, Zbawiciel&#13;
i Odkupiciel œwiata. Ponad niemi wznosi siê w œwiat³oœci Duch Œwiêty jako go³¹bek bieluchny” (Kolberg 1962, s. 21–22) .&#13;
Wizja zminiaturyzowanej Marii jako córki Boga na kolanach Ojca, wkomponowana w hieratyczny wizerunek Trójcy Œwiêtej, przywo³uje skojarzenie z ikon¹&#13;
Ojcostwa25. Wyobra¿enie „Córki Boga” lepiej odpowiada charakteryzowanym&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
Rej. solecznicki, Litwa, 1991.&#13;
Jest to przedstawienie Trójcy Nowotestamentowej: „siedz¹cego na tronie starca, który ma&#13;
na kolanach (na ³onie) dziecko trzymaj¹ce medalion lub kulê z wylatuj¹cym z niej go³êbiem”&#13;
(Jazykowa 1998, s. 98).&#13;
25&#13;
&#13;
�72&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
tu narracjom ni¿ rola wspó³twórczyni œwiata z apokryficznych pieœni. Wyobra¿enie to wydaje siê okreœlaæ wzajemne relacje postaci analogicznie do ikony&#13;
Uspienia (Zaœniêcia Najœwiêtszej Marii Panny), gdzie Chrystus trzyma na rêkach duszê Matki Bo¿ej przedstawionej jako spowite w powijaki niemowlê lub&#13;
kilkuletni¹ dziewczynkê.&#13;
Dodaæ tu jeszcze trzeba banalne, ale w efektach zbie¿ne z poprzednimi, kontaminacje postaci obu Przymierzy ze wzglêdu na to¿samoœæ imienia (np. Józefa&#13;
Patriarchy i Józefa, mê¿a Maryi — Zowczak 2000, s. 235), ze wzglêdu na to¿samoœæ atrybutów (np. kojarzone z drzewem Krzy¿a œw. królowa Saby i œw. Helena — ibidem, s. 209, wreszcie ze wzglêdu na to¿samoœæ funkcji b¹dź patronatów&#13;
(np. prorok Eliasz i œw. Piotr, zarz¹dzaj¹cy gromem i plonami — ibidem, s. 329).&#13;
Bliskie temu ostatniemu rodzajowi mo¿e byæ tak¿e mieszanie cech postaci dramatu obrzêdowego, granych w kolejnych scenach przez tego samego aktora;&#13;
np. Abraham i Józef, m¹¿ Maryi, w Chodzeniu z Abrahamem upodabniaj¹ siê&#13;
do siebie jako ojcowie — starcy o cechach komicznych (ibidem, s. 229–235)26.&#13;
Przedstawione przyk³ady kontaminacji œwiadcz¹ o tym, ¿e interpretacje Biblii w naszym zasobie źród³owym nie mog¹ byæ interpretowane z perspektywy&#13;
podzia³u na Stary i Nowy Testament. Osi¹ klasyfikacyjn¹ mo¿e byæ natomiast&#13;
podzia³ ajtiologiczny: na obcych, odmieñców, b¹dź swoich — wybrañców. Rodowód ka¿dej istoty i ka¿dej cz¹stki œwiata mo¿e byæ bowiem wpleciony w œwiêt¹ historiê. Tylko uwzglêdnienie po³¹czonych struktur tekstów obu Przymierzy,&#13;
wraz z midraszowymi legendami i apokryfami ¿ydowskimi jako materia³em porównawczym, otwiera perspektywy umo¿liwiaj¹ce sensown¹ symboliczn¹ analizê zebranego przeze mnie zbioru tekstów, które postrzegam jako ¿yw¹ kontynuacjê wczeœniejszych przekazów z pogranicza kultury ludowej i elitarnej.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
O komicznej roli Abrahama w przedstawieniach ludowych por. Fischer 1913, s. 65.&#13;
&#13;
�Od Panienki ze Dwora&#13;
do Sprawczej Feministki. Antropologiczne&#13;
wymiary kultu maryjnego&#13;
&#13;
Kult maryjny wydaje siê najbardziej oczywistym aspektem polskiego katolicyzmu, jest zatem wdziêcznym przedmiotem studiów nad kultur¹ religijn¹. Jan&#13;
Lechoñ pisa³ w wierszu–modlitwie do Matki Boskiej Czêstochowskiej: „w któr¹&#13;
wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy”1. Ta diagnoza wiary sygnalizuje stabilny temat i rozleg³¹ problematykê. Jeœli przyj¹æ za Michaelem Herzfeldem,&#13;
¿e wspó³czesna antropologia polega na „porównawczym studiowaniu zdrowego&#13;
rozs¹dku, zarówno jego form kulturowych, jak i efektów spo³ecznych”2, to w³aœnie w przypadku polskiej kultury kult maryjny oferuje bogactwo symbolicznych,&#13;
skondensowanych wzorów, formuj¹cych potoczne myœlenie i emocje oraz (co&#13;
najmniej poœrednio) wywiera wp³yw na relacje spo³eczne.&#13;
W zwi¹zku z postmodernistycznym prze³omem i liberalizacj¹ kultury kult&#13;
maryjny sta³ siê w ostatniej dekadzie ulubionym przedmiotem dekonstrukcji&#13;
z perspektywy antropologii zaanga¿owanej, a zw³aszcza — feministycznej. Jej&#13;
wyraźny socjocentryzm, wraz z dowartoœciowaniem cia³a (uprawomocnionym&#13;
w antropologii religii przez tzw. paradygmat ucieleœnienia, embodiment, którego wyrazicielem sta³ siê Thomas Csordas; 1990), zazwyczaj ignoruje tradycjê&#13;
religijn¹ b¹dź ca³kowicie zmienia jej sens. Jej duchowoœæ nie jest zakorzeniona w transcendencji, lecz koncentruje siê na praktykach cielesnych oraz buduje rewolucyjny dyskurs kobiecej sprawczoœci3. Importowane z Zachodu pojêcia&#13;
&#13;
Z tomu Aria z kurantem (Lechoñ 1945). Wiersz pt. Matka Boska Częstochowska, napisany&#13;
w 1942 roku, sta³ siê s³owami piosenki znanego krakowskiego kabaretu Piwnica pod Baranami&#13;
w wykonaniu Oli Maurer z muzyk¹ Zbigniewa Raja. A¿ zbyt dos³owny jego przek³ad obrazowy&#13;
mo¿na znaleźæ pod adresem: Matka Boska Częstochowska, &lt;http://gloria.tv/?media=325439&gt;&#13;
(15.02.13).&#13;
2&#13;
Common sense, common sense knowledge (Herzfeld 2004, s. 8).&#13;
3&#13;
Tak t³umaczone jest na jêzyk polski pojêcie agency, bliskoznaczne tradycyjnemu znaczeniu podmiotowoœci.&#13;
1&#13;
&#13;
�74&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
i jêzyk buduj¹ nowe wzorce „zdroworozs¹dkowe” i nowy typ wra¿liwoœci spo³ecznej, które funkcjonuj¹ ju¿ obok dawnych, zazwyczaj zupe³nie siê z nimi nie&#13;
komunikuj¹c. G³osy zaanga¿owanych s¹ s³yszalne w mediach i polityce, dyktuj¹&#13;
polityczn¹ poprawnoœæ i autocenzurê w sferze publicznej, ale czêœciej przyczyniaj¹ siê do konfliktów z tradycjonalistami i do ich okopywania siê we w³asnych&#13;
zaœciankach, ni¿ tworz¹ modele alternatywne. Feministki, obstaj¹c przy skrajnoœciach, na ogó³ nie pozostawiaj¹ przestrzeni na dialog.&#13;
Przedstawiê wybrane przyk³ady dyskursów w polskich pracach z zakresu kultury religijnej z perspektywy znaczeñ, jakie nadawano pojêciu „kult maryjny”,&#13;
oraz celów jego studiowania. Skonfrontujê je z moj¹ interpretacj¹, powsta³¹&#13;
w efekcie doœæ d³ugotrwa³ej ju¿ obserwacji kultury religijnej. Mo¿e uda siê odszukaæ jakieœ zwi¹zki semantyczne pomiêdzy znaczeniami nadawanymi temu&#13;
pojêciu, a mo¿e jedynie wskazaæ historiê zerwania — mapê nieci¹g³oœci?&#13;
W latach 30. ubieg³ego wieku Stefan Czarnowski opublikowa³ wp³ywowy esej&#13;
Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego (19374). Czarnowski by³ socjologiem,&#13;
religioznawc¹ i historykiem kultury ukszta³towanym przez francusk¹ szko³ê socjologiczn¹ Emila Durkheima i Marcela Maussa; zajmowa³ siê te¿ folklorem.&#13;
Jego skromny esej, licz¹cy niespe³na 20 stron, zapocz¹tkowa³ w Polsce wspó³czesne studia nad religijnoœci¹. Esej ów dotyczy stanu kultury religijnej polskiej&#13;
wsi „sprzed jednego pokolenia”, a zatem z koñca XIX wieku, i ma charakter&#13;
publicystyczny (ukaza³ siê w popularnonaukowym miesiêczniku „Wiedza i ¯ycie”). W swobodnej narracji Czarnowski prezentuje bogaty repertuar zjawisk,&#13;
odwo³uj¹c siê niekiedy do w³asnych wspomnieñ z dzieciñstwa. Tworzy, rzec&#13;
mo¿na nieco anachronicznie — „opis gêsty” kultury religijnej. Definiuje j¹ na&#13;
wstêpie jako kategoriê badawcz¹ przeciwstawion¹ studiom nad religi¹ i odnosi&#13;
j¹ do sposobu przyswojenia i przekszta³cenia nauki Koœcio³a przez okreœlone&#13;
historycznie, w miarê jednorodne, œrodowisko spo³eczne. Badanie kultury religijnej kieruje siê ku przedstawieniom, kojarzonym „z wystêpuj¹cymi w kulcie&#13;
imionami i nazwami rzeczy”, ku charakterowi jej nabo¿noœci i tej nabo¿noœci&#13;
przejawom (Czarnowski 1958, s. 80).&#13;
Tak okreœlona kultura religijna odpowiada w pewnym stopniu projektowi&#13;
przedstawionemu blisko 40 lat później przez Clifforda Geertza w eseju Religia jako&#13;
system kulturowy (Geertz 2005; I wyd. 1973): koncentruje siê on na wzajemnym&#13;
modelowaniu ¿ycia spo³ecznego i religii w konkretnym œrodowisku kulturowym.&#13;
Zazwyczaj socjolodzy, etno– i antropolodzy, którzy zajmowali siê studiami&#13;
nad kultur¹ religijn¹ w Polsce od lat 60. a¿ do dziœ5, rozpoczynali od krytyki&#13;
tego impresyjnego, syntetycznego eseju. W tym sensie wszyscy mogliby byæ nazwani „dzieæmi Czarnowskiego”. Po trzydziestu latach zmian w kulturze oraz&#13;
&#13;
4&#13;
5&#13;
&#13;
Nastêpnie sta³ siê on czêœci¹ zbioru Kultura (Czarnowski 1958).&#13;
Na przyk³ad £uczewski 2012.&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
Madonny na straganie. Uroczystoœæ koronacji kopii cudownego&#13;
obrazu Matki Boskiej Latyczowskiej (Latyczów, 2013). Fot. J. Wajszczak&#13;
&#13;
sposobach jej percepcji by³a to krytyka doœæ ³atwa i naturalna. Wieœ nie uchodzi³a ju¿ za „wzglêdnie w sobie zamkniêt¹ i historycznie w wysokim stopniu jednorodn¹” warstwê spo³eczn¹, „bytuj¹c¹ do niedawna w na ogó³ jednakowych&#13;
warunkach” (Czarnowski 1958, s. 82). Najpewniej nigdy taka nie by³a, a jej obraz Czarnowski konstruowa³, przywo³uj¹c wspomnienia doœwiadczeñ ze swego&#13;
dzieciñstwa na Mazowszu w latach 80. XIX wieku. To w³aœnie jednak takie unifikuj¹ce za³o¿enie sprawia, ¿e lektura tekstu Czarnowskiego przypomina dzisiejszemu czytelnikowi monograficzne konstrukcje klasyki antropologicznej, prezentuj¹ce badane kultury jako homogeniczne „ca³oœci”, zorganizowane wed³ug&#13;
okreœlonego wzoru.&#13;
Ten wzór kszta³tuje wed³ug Czarnowskiego przede wszystkim spo³eczny charakter religijnoœci ludowej, która (zgodnie z teori¹ Durkheima) bezwzglêdnie dominowa³a nad jej indywidualnymi przejawami. Pozwala to opisaæ&#13;
kulturê religijn¹ w œcis³ym zwi¹zku ze struktur¹ spo³eczn¹ wspólnoty i jej parafialnym, czyli lokalnym charakterem (jego spektakularnym wyrazem jest do&#13;
dziœ wieloœæ oœrodków kultu maryjnego, skoncentrowanych wokó³ cudownych&#13;
miejsc i wizerunków). Mo¿na te¿ ³atwo dostrzec, jak sam Czarnowski modeluje opisywan¹ kulturê, odciskaj¹c na niej wizerunek w³asny — przedwojennego&#13;
intelektualisty, nacechowany dwojakiego rodzaju dystansem — wynikaj¹cym&#13;
&#13;
�76&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
z racjonalistycznego ogl¹du œwiata, ale równie¿ dystansem klasowym. Ów podwójny dystans przyczyni³ siê do egzotyzowania religijnoœci ludowej, bo sporz¹dzona przez Czarnowskiego charakterystyka w du¿ym stopniu odnosi³a siê&#13;
do polskiego katolicyzmu — a pod pewnymi wzglêdami, o których powiem za&#13;
chwilê, do katolicyzmu w ogóle.&#13;
Dystans klasowy autora ujawnia siê miêdzy innymi w sposobie przedstawienia kultu maryjnego. W skonstruowanej przez Czarnowskiego strukturze kultury&#13;
religijnej samoistne i centralne miejsce zajmuje po pierwsze Œwiêta Rodzina, po&#13;
drugie — Jezus jako wêdruj¹cy po ziemi skromny cudotwórca oraz jako umêczony Odkupiciel. „Spoœród osób Œwiêtej Rodziny na pierwsze miejsce wysuwa&#13;
siê Matka Boska, od której Dzieci¹tko jest nieod³¹czne” [...], „jeœli nie naczelna&#13;
w znaczeniu hierarchicznym, to w ka¿dym razie najpowszechniej i najgorliwiej&#13;
czczona postaæ œwiêta”. Ludowe wyobra¿enia maryjne maj¹ charakter dwoisty,&#13;
narodowy i lokalny. Matka Boska Czêstochowska — jako rodzaj narodowego&#13;
emblematu — ³¹czy „ch³opa naszego z narodem polskim jako ca³oœci¹ i jednoœci¹”, bo „wiêź narodowa przedstawia siê u ludu w wiêzi kultowej” (Czarnowski 1958, s. 86). Zarazem specyfika wyobra¿eñ ludowych wyra¿a siê w cechach&#13;
Opiekunki i Orêdowniczki, przeciwstawionej w³oskim „boginiom matczynym”&#13;
oraz zachodnioeuropejskim wizerunkom „mo¿nej feudalnej Pani, otoczonej&#13;
dworem, sprawuj¹cej s¹dy”. „Jest przede wszystkim piêkn¹ i dobr¹ ³askaw¹ Panienk¹ wstawiaj¹c¹ siê za czcicielami swymi u Syna, podobnie jak — wed³ug pragnieñ ch³opa polskiego z okresu pañszczyźnianego — winna by siê za nim wstawiaæ dobra panienka z dworu”. Jej dzieciêca niewinnoœæ, nieskalana czystoœæ,&#13;
nieograniczona dobroæ ³¹cz¹ siê z „wy¿szoœci¹ natury”. Wydaje siê to oczywiste,&#13;
zwa¿ywszy, ¿e chodzi o wyobra¿enia religijne, a zatem — o transcendencjê. Nie&#13;
to, a przynajmniej nie tylko to, ma jednak Czarnowski na myœli. Matka Boska&#13;
bowiem, „mimo ¿e boso, jak ch³opska dziewczyna po wsiach i po polach przechadza³a siê — wyobra¿ana jest jakby pañskie dziecko”, jest bowiem „najbardziej&#13;
œwiêt¹ osob¹ po Bogu”. Œwiadczy to — komentuje Czarnowski — o „arystokratyzmie ch³opskim”, co oznacza „czeœæ dla wy¿szoœci natury pañskiej tym wiêksz¹,&#13;
gdy istota wy¿szego rzêdu miesza siê z pospólstwem” (ibidem, s. 88–89).&#13;
Tu w³aœnie wyobraźnia Czarnowskiego wydaje siê p³ataæ mu figla: to on sam,&#13;
pañskie dziecko, projektuje w³asn¹ wizjê œwiata na pospólstwo, konstruuj¹c&#13;
wizerunek „Matki Boskiej ze dwora”, podobnej popularnym w tamtej epoce&#13;
i niejako wros³ym w polski katolicyzm rycinom Piotra Stachiewicza. Ten malarz&#13;
i ilustrator w latach 1892–1893 stworzy³ cykl wizerunków maryjnych, siêgaj¹c&#13;
do tradycyjnej, ludowo–narodowej symboliki œwi¹t oraz legend. Przetworzy³ je&#13;
w sentymentalnym, sielankowym stylu, dalekim od surowej ekspresji ówczesnej&#13;
sztuki ludowej. Madonny Stachiewicza reprodukowano miêdzy innymi na pocztówkach, które zasili³y wyobraźniê kolejnych pokoleñ Polaków. S¹ to jednak&#13;
wyobra¿enia rodem ze szlacheckiego dworu, który wprawdzie komunikowa³&#13;
siê z ludem, ale przede wszystkim tworzy³ dla niego konserwatywn¹ literaturê&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
i obrazki w duchu spo³ecznej solidarnoœci, w ramach ideologii narodowej odrodzonego po 1918 roku pañstwa polskiego.&#13;
„Arystokratyzm ch³opski”, dwuznaczne okreœlenie ³¹cz¹ce ziemsk¹ hierarchiê&#13;
spo³eczn¹ z porz¹dkiem transcendencji, wytkn¹³ Czarnowskiemu po latach Czes³aw Hernas w monografii dotycz¹cej źróde³ folklorystyki w Polsce. „To termin&#13;
myl¹cy i wyrós³ jak gdyby z przekonania, ¿e ch³op jest rzeczywiœcie gorszy!”, oburza siê Hernas, i proponuje w zamian „ch³opskie poczucie godnoœci” jako cechê&#13;
obyczajowoœci i twórczoœci ludowej, towarzysz¹c¹ przejêciu przez lud „motywów&#13;
chrzeœcijañskich” (1965, s. 123–4). Korekta ta tworzy kontekst filologicznej analizy wzajemnej adaptacji kultury ch³opskiej i religii miêdzy XVI a XVIII wiekiem,&#13;
która pog³êbia wprowadzone przez Czarnowskiego pojêcie kultury religijnej.&#13;
Podstawowym terminem, zamiast rozmaitych „socjomofizmów”, staje siê w niej&#13;
„semantyka paraleliczna”, która pomaga skrzy¿owaæ ze sob¹ odrêbne i nieprzystaj¹ce wzajemnie jêzyki (oraz œwiaty): teoretyczny i abstrakcyjny jêzyk prawd koœcielnych z konkretnym, sensualistycznym jêzykiem folkloru. Termin ten znajduje zastosowanie zarówno na poziomie ich poetyki, jak i prawd wyra¿anych przez&#13;
owe jêzyki — odmiennych, czêsto wrêcz sprzecznych obrazów œwiata. A przy tym&#13;
uchyla kolejne wartoœciuj¹ce terminy badaczy religijnoœci ludowej, takie jak „nacjonalizm wyznaniowy” (Czarnowski), czy „prymitywizm, niezdolny do wyra¿enia&#13;
czegoœ w sposób oderwany” (Jan Stanis³aw Bystroñ). Ów „prymitywny” jêzyk —&#13;
pisze Hernas — „ujawnia pe³n¹ sprawnoœæ w poznaniu artystycznym i posiada&#13;
w³asne prawid³owoœci w stosowaniu typów paralel zgodnie z ich kodem znaczeniowym upowszechnionym w danym œrodowisku” (1965, s. 106–107).&#13;
Pomimo konfliktu jêzyków, reprezentuj¹cych odrêbne kody semantyczne, nast¹pi³a jednak w koñcu ich wzajemna adaptacja. W centrum powsta³ego&#13;
w efekcie, wieloaspektowego obrazu, przedstawionego przez Hernasa na przyk³adzie pastora³ek, znajduj¹ siê oczywiœcie Œwiêta Rodzina i kult maryjny. Ich&#13;
paralelizm socjologiczny zestawia ewangeliczny dramat z losem ch³opskiej rodziny w duchu œredniowiecznych apokryfów, wykorzystuj¹c szczególnie topos&#13;
ubogiego macierzyñstwa. Jest ono zawsze centraln¹ osi¹ pastora³ek, pisze Hernas. Model jêzykowy, nieobecny w funkcjonalistycznym eseju Czarnowskiego,&#13;
nie jest zatem ca³kiem zbie¿ny z jego modelem kultury, ale mog³o o tym zadecydowaæ zawê¿enie przedmiotu analizy.&#13;
Ryszard Tomicki w obszernym artykule Religijność ludowa (1981) przedstawia j¹ jako system kultury w okreœlonym przedziale czasowym (XIX–XX w.),&#13;
powo³uj¹c siê na wspomniany ju¿ esej Clifforda Geertza (2005), ale synteza ta&#13;
bli¿sza jest duchem strukturalno–semiotycznej racjonalnoœci ni¿ amerykañskiej&#13;
antropologii interpretatywnej. „Etnografia religioznawcza” Tomickiego obejmuje wszystkie formy dzia³alnoœci spo³ecznej, „które determinowane s¹ rozró¿nieniem rzeczywistoœci empirycznej i pozaempirycznej” (Tomicki 1981, s. 30).&#13;
Staranny przegl¹d źróde³ ujawnia wprawdzie ich fragmentarycznoœæ i braki,&#13;
jednak autor konstruuje ca³oœæ, w której ³¹czy ró¿norodne fenomeny w jeden&#13;
&#13;
�78&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
Antoni Porczak, Matka Boska Licheńska (fragment); Wêgierka, woj. podkarpackie.&#13;
Fot. M. Zowczak, 2010&#13;
&#13;
system semantyczny. £¹czy równie¿ elementy za³o¿eñ teoretycznych wczeœniejszych prac. Oprócz elementów koncepcji Czarnowskiego („socjomorfizm”)&#13;
i Hernasa (paralelnoœæ, synkretyzm) w³¹cza do swojej syntezy ustalenia zaczerpniête z pracy Williama Thomasa i Floriana Znanieckiego (Thomas, Znaniecki&#13;
1976; I wyd. 1918), jeszcze w du¿ej mierze obarczonej ewolucjonistyczn¹, wartoœciuj¹c¹ terminologi¹. Na przyk³ad „system dzia³añ religijno–magicznych” to&#13;
„praktyczny aspekt religijnoœci ludowej” przeciwstawny „dzia³aniom opartym&#13;
na empirycznych, realnych podstawach” (Tomicki 1981, s. 47). Kult œwiêtych zaœ&#13;
„mia³ charakter g³ównie utylitarny” (ibidem, s. 45). Czy zatem w ogóle mo¿na&#13;
mówiæ o religijnoœci?&#13;
W takim kontekœcie Tomicki charakteryzuje równie¿ kult maryjny. Zarówno bogactwo i ró¿norodnoœæ jego form w polskim katolicyzmie, jak i struktura&#13;
miejsc odpustowych (75% to miejsca „maryjne”) œwiadczy wed³ug Tomickiego&#13;
o tym, ¿e Matka Boska zajmowa³a „najbardziej eksponowane miejsce w wierzeniach i kulcie spo³ecznoœci wiejskich” (Tomicki 1981, s. 44). Wyró¿nia jego dwa&#13;
wyraźne aspekty: opiekuñczo–macierzyñski ³¹czy Mariê „z kobietami, porodem&#13;
i macierzyñstwem” oraz ogólnie z p³odnoœci¹ i wegetacj¹, natomiast opiekuñczo–&#13;
w³adczy z pozoru odpowiada „Najœwiêtszej Panience ze dwora” Czarnowskiego. Temu drugiemu wizerunkowi jednak, poza ³askawoœci¹ i wstawiennictwem,&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
przypisana zostaje tym razem potê¿na moc, która poza ziemskimi cudami („na&#13;
miarê wioskowych problemów”, jak twierdzi³ Czarnowski) wyra¿a siê w wymiarze eschatologicznym. Matka Boska „[...] prócz normalnego skracania pobytu&#13;
w czyœæcu i wprowadzania dusz do raju mog³a ³amaæ ustanowiony przez Boga&#13;
porz¹dek i ratowaæ od m¹k piekielnych dusze grzeszników”, zauwa¿a Tomicki. Podkreœla te¿ znaczenie œwi¹t maryjnych, ³¹cz¹cych symbolikê ewangeliczn¹ z prze³omowymi momentami wegetacji i wpisanych w rytm rolniczego ¿ycia.&#13;
Trudno siê nie zgodziæ, ¿e jeœli ludowe (rolnicze) interpretacje Biblii mo¿na postrzegaæ jako pewien symboliczny system, to g³ównie ze wzglêdu na nak³adanie&#13;
siê na siebie trzech cykli czasowych: roku koœcielnego, a zw³aszcza œwi¹t zwi¹zanych z ¿yciem Jezusa i Jego Matki, cyklu ludzkiego ¿ycia z jego doœwiadczeniami&#13;
granicznymi — momentami zwrotnymi, oraz dorocznego cyklu wegetacji wraz&#13;
z zajêciami gospodarczymi. Te trzy miary czasu i ich symbolika przenikaj¹ siê,&#13;
tworz¹c system paralelicznych odniesieñ. St¹d podwójne nazwy œwi¹t maryjnych,&#13;
liturgiczna i wegetacyjno–gospodarcza, jak np. Narodzenie Najœwiêtszej Marii&#13;
Panny, czyli œwiêto Matki Boskiej Siewnej (8 IX). Z kolei roczny cykl wegetacyjno–gospodarczy by³ źród³em metafor dla biegu ludzkiego ¿ycia i zmian statusu&#13;
spo³ecznego. I tak np. Ofiarowanie Jezusa w Œwi¹tyni, zwane œwiêtem Matki&#13;
Boskiej Gromnicznej, uchodzi³o za wzór rytualnego wywodu, czyli oczyszczenia&#13;
po³o¿nicy i jej dziecka, którego dokonywa³ kap³an przed o³tarzem. Dziêki temu&#13;
matka mog³a wyobra¿aæ sobie, ¿e uczestniczy w takim samym rytuale jak Matka Boska, a i w sztuce ludowej Gromniczna przedstawiana bywa³a jak wiejska&#13;
kobieta, pod¹¿aj¹ca do wywodu z zapalon¹ œwiec¹ w rêku — „tak, jak Matka&#13;
Boska sz³a”, jak powiedzia³a jedna z moich rozmówczyñ.&#13;
Tomicki jednak, komentuj¹c wieloœæ wyobra¿eñ i wizerunków Matki Boskiej,&#13;
nazywa je „multiplikacjami” (1981, s. 44). Jego racjonalny, zobiektywizowany jêzyk staje siê znowu sposobem egzotyzowania religijnoœci wiejskiej. Potêguje j¹&#13;
koncentracja autora na apokryficznych szczegó³ach wierzeñ oraz „utylitarnych”&#13;
praktykach magicznych. Z jednej strony oznacza to konsekwentn¹ realizacjê zapocz¹tkowanego przez Czarnowskiego opisu kultury religijnej, odmiennej od&#13;
religii wyznawanej: to ró¿nice, a nie to¿samoœæ, czy nawet podobieñstwa, s¹ interesuj¹ce, pozwalaj¹ uchwyciæ specyfikê fenomenu w konkretnym œrodowisku&#13;
kulturowym. Z drugiej jednak strony znaczenie tych ró¿nic, starannie odnotowywanych szczegó³ów, powinno byæ uwa¿nie wywa¿one. W artykule Tomickiego wydaje siê dominuj¹ce, przerysowane na u¿ytek racjonalnego projektu. Na&#13;
przyk³ad rzekomo czêste przypisywanie Matce Boskiej funkcji kreacyjnych w ludowej wizji powstania œwiata Tomicki opiera g³ównie na pewnej cytowanej przez&#13;
rozmówców pieœni, wed³ug której Maria, Matka Jezusa, towarzyszy³a Bogu przy&#13;
stwarzaniu œwiata. Jest to jednak pieœñ z rozpowszechnianych przez Koœció³ kantyczek, adaptacja starotestamentalnego Hymnu o Mądrości Bożej (Ks. Przys³ów 8,&#13;
22–31). Hymn ten liturgia Koœcio³a stosuje do Bogarodzicy — Stolicy M¹droœci,&#13;
dlatego w miejsce uosobionej M¹droœci Bo¿ej jako towarzyszki Stwórcy pieœñ&#13;
&#13;
�80&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
wprowadza Mariê, Matkê Jezusa6. Akomodacji Hymnu dokonali sami duchowni, tworz¹c popularn¹ pieœñ maryjn¹. „Apokryf” okazuje siê zatem adaptacj¹&#13;
tekstu biblijnego dla potrzeb wiernych, wykorzystuj¹c¹ sens typiczny, duchowy.&#13;
W latach 80., w epoce „Solidarnoœci”, prowadz¹c badania dotycz¹ce bohatera wsi, zwróci³am uwagê na jeszcze jeden rodzaj spo³ecznego znaczenia kultu&#13;
maryjnego, odnosz¹cy siê do jego aspektu, jak to okreœli³ Tomicki, „opiekuñczo–w³adczego”. W polskim folklorze epos bohaterski nie przetrwa³, a w epice brak rozwiniêtego mitu bohaterskiego, w przeciwieñstwie do po³udniowej&#13;
i wschodniej S³owiañszczyzny. Jego miejsce zajmuj¹ legendy i podania lokalne, w których g³ówn¹ postaci¹ dzia³aj¹c¹ jest czêsto Matka Boska. W narracjach moich rozmówców z pocz¹tków lat 80. historia lokalna zdominowana&#13;
by³a przez zdarzenia cudowne, a jej bohater wspierany przez Najœwiêtsz¹ Pannê, która b¹dź przejmowa³a jego rolê, b¹dź wystêpowa³a jako jego Opiekunka&#13;
(Zowczak 1991). Modelem móg³ tu byæ podkreœlany przez Czarnowskiego kult&#13;
Matki Boskiej Czêstochowskiej.&#13;
Paralelizm pomiêdzy bohaterem mitycznym a Matk¹ Bosk¹ z popularnych&#13;
narracji ma zreszt¹ w du¿ej mierze charakter strukturalny. Jak zwraca³ uwagê&#13;
Tomicki, Najœwiêtsza Panna przekracza granice œwiatów (nieba/ziemi/czyœæca),&#13;
œpiesz¹c z pomoc¹ swoim podopiecznym. Bohater mityczny, postaæ par excellence graniczna (równie¿ w znaczeniu przekraczania zasad ludzkiego œwiata), jest&#13;
swoistym monstrum, wyj¹tkowym grzesznikiem7. Oboje spotykaj¹ siê jednak na&#13;
granicach œwiatów. Ponadto Matka Boska — patronka lokalnych wspólnot —&#13;
wspiera bohatera, kiedy staje siê Jej (wizerunku, sanktuarium) obroñc¹, i wybawia go jako grzesznika, podobnie jak ratuje grzeszne dusze od m¹k czyœæcowych&#13;
w ludowych pieœniach pogrzebowych. W ten sposób dyskurs religijny strukturyzuje historiê wokó³ cudów takich jak „cud nad Wis³¹” w dniu Wniebowziêcia&#13;
Matki Bo¿ej. Nie jest to jednak schemat ograniczony do kultury wiejskiej czy&#13;
rolniczej. W sugestywny sposób tê szczególn¹ wiêź miêdzy polskim bohaterem&#13;
a Matk¹ Bo¿¹, wiêź opart¹ na transgresji i inwersji, ukazuje anegdota, popularna w Warszawie w 1981 roku. Lech Wa³êsa, przywódca Niezale¿nego Samorz¹dnego Zwi¹zku Zawodowego „Solidarnoœæ”, ówczesny trybun i bohater ludowy,&#13;
nie rozstawa³ siê z wpiêtym w klapê marynarki znaczkiem z wizerunkiem Matki&#13;
Boskiej Czêstochowskiej na bia³o–czerwonym tle. Opowiadano wówczas, ¿e nad&#13;
&#13;
6&#13;
Od X wieku tekst ten funkcjonowa³ jako lekcja mszalna na uroczystoœæ Narodzenia Najœwiêtszej&#13;
Marii Panny. „Wydaje siê, ¿e chciano podkreœliæ pochodzenie z Bo¿ej myœli Tej, której narodziny&#13;
czczono” (Laurentin 1989, s. 249). Teksty pieœni — przeróbek Hymnu — cytujê w mojej monografii Biblia ludowa (Zowczak 2000, s. 74–75).&#13;
7&#13;
Œwiadczy o tym etymologia: dopiero w XVI wieku termin „bohater”, po¿yczka z jêzyka perskiego za poœrednictwem tureckiego i ukraiñskiego, zast¹pi³ s³owiañski wyraz „gardzina”: mocarz, ale&#13;
te¿ pysza³ek, a źród³owo „okropny, szkaradny”; w jêzyku s³oweñskim grdina to „ohyda, ohydna&#13;
istota” (S³awski 1952, s. 405; 258).&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
Antoni Porczak, rysunek: Matka Boska Licheńska powinna być z Dzieciątkiem&#13;
(Wêgierka, woj. podkarpackie). Fot. M. Zowczak, 2010&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�82&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
Czêstochow¹ mia³o miejsce nowe objawienie: ukaza³a siê w ob³oku Matka Boska z Wa³ês¹ w klapie.&#13;
Znacz¹cy wydaje siê sposób interpretacji wieloœci przedstawieñ maryjnych.&#13;
Czarnowski dopatrywa³ siê w tym zjawisku symptomu „ludowego sensualizmu”,&#13;
a Tomicki okreœli³ je jako „multiplikacjê”. Stanowiska te w swojej racjonalnoœci&#13;
wydaj¹ siê analogiczne do tzw. literalizmu biblijnego. Jeœli kult jest ¿ywy, czy&#13;
nie oznacza to wcielania go wci¹¿ na nowo w kulturê, czyli — interpretacji? To&#13;
nie multiplikacja, lecz interpretacja koœcielnego modelu, jego ró¿nicowanie zarówno w czasie, jak i w spo³ecznoœciach lokalnych, lepiej odpowiada znaczeniu&#13;
pojêcia „kultura religijna”, które wszak by³o przedmiotem obu tekstów. W warunkach stabilnej, d³ugotrwa³ej organizacji ¿ycia w obrêbie parafii, cudowne wizerunki stanowi³y istotne źród³o lokalnego kodu symbolicznego, modelowa³y&#13;
wyobraźniê i zarazem by³y modelowane przez lokaln¹ spo³ecznoœæ.&#13;
W Antropologii kultury wsi polskiej XIX wieku (1986) Ludwik Stomma poœwiêci³ osobny rozdzia³ religijnoœci ludowej, staraj¹c siê wywa¿yæ wiedzê i wyczucie istoty religii ze strukturalno–historyczn¹, sprzyjaj¹c¹ uprzedmiotowieniu&#13;
perspektyw¹. To tu znajdziemy po raz pierwszy wyraźnie sformu³owane zarzuty&#13;
pod adresem odchodz¹cej w przesz³oœæ etnografii, która skupia³a zainteresowania badaczy na s³owiañskiej, „pierwotnej” archaice, powoduj¹c oddzielenie&#13;
„ludowych obrzêdów i wierzeñ” od ksiêdza, koœcio³a i mszy, oraz ich eliminacjê&#13;
z opisu jako elementów zaburzaj¹cych przekaz „autentycznej”, rodzimej kultury. To anachroniczne rozumienie celu badañ etnologa zostaje zdekonstruowane&#13;
i oœmieszone, jednak w impresyjnej, ¿ywej narracji Stommy mo¿na zauwa¿yæ&#13;
konflikt jêzyków. Zatem z jednej strony otrzymujemy obraz skonstruowany wed³ug koncepcji „izolacji œwiadomoœciowej” ch³opów i „ubóstwa doktrynalnego”&#13;
ich religijnoœci, ich uniformizmu i bezrefleksyjnego rytualizmu praktyk religijnych, wreszcie — ksenofobii; przypomina to Durkheimowski wywód na temat&#13;
pierwotnych aborygenów. Zarazem jednak Stomma podj¹³ próbê uwzglêdnienia wra¿liwoœci religijnej i „prze¿ycia g³êbi”, czyli indywidualnego doœwiadczenia religijnego, które jednak „znajduje siê niew¹tpliwie poza zasiêgiem narzêdzi&#13;
i metod etnologa” (Stomma 1986, s. 228). Nie mo¿na ca³kiem pomin¹æ projekcji&#13;
tego doœwiadczenia, bo stanowi ono istotê religijnoœci. Jego œwiadectwa s¹ jednak wed³ug Stommy sporadyczne i późne, bo dostrzegalne dopiero w wieku XX&#13;
jako efekty d³ugotrwa³ego oddzia³ywania chrzeœcijañstwa (ibidem, s. 222). Skoro zaœ wykraczaj¹ one poza zakres czasowy monografii, przes¹dza to ostatecznie&#13;
o ich marginalizacji.&#13;
Kult maryjny Stomma lokuje raczej w przestrzeni bezrefleksyjnego rytualizmu i sensualizmu ni¿ „prze¿ycia g³êbi”. Przyk³adem mo¿e byæ interpretacja obrzêdów Zaœniêcia Matki Bo¿ej, praktykowanych przez pielgrzymów w Kalwarii&#13;
Pac³awskiej w dniu 14 sierpnia, uznanych za „wtórn¹ mityzacjê rytua³u” pozbawion¹ zwi¹zku z teologi¹. A przecie¿ Stomma sam odnotowuje wœród trzech&#13;
maryjnych „stereotypów kultowych” przedstawienie „zbola³ej Matki” obok&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
Piastunki i Opiekunki (Orêdowniczki). To w³aœnie „³atwo dostêpne sensualnej&#13;
mentalnoœci ch³opskiej” stereotypy kultowe, spopularyzowane przez Koœció³ po&#13;
soborze trydenckim, stanowi¹ wed³ug niego g³ówn¹ przyczynê znaczenia kultu&#13;
maryjnego w religijnoœci ludowej. Wp³ynê³y nañ równie¿: brak wp³ywów protestanckich, wp³ywy prawos³awia, oraz... „bardzo silne pierwiastki matriarchalne”&#13;
w rolniczym, osiad³ym ¿yciu polskiej wsi (Stomma 1986, s. 225). Tu autor bez&#13;
jakiegokolwiek wyjaœnienia przejmuje terminologiê od wczeœniej przez siebie&#13;
zdekonstruowanych etnografii, w opozycji miêdzy innymi wobec wniosków Hernasa. Ten ostatni bowiem podkreœla³ znaczenie idei patriarchalnych w zaszczepionym ch³opu przez Koœció³, organicznym „micie adaptacyjnym”, opartym na&#13;
pojêciu w³adzy ojca i organizacji rodziny (Hernas 1965, s. 88).&#13;
Stereotyp „zbola³ej Matki” sygnalizuje d³ugo pomijany b¹dź marginalizowany przez badaczy aspekt kultu maryjnego. Jest to uderzaj¹ce, ¿e w studiach&#13;
poœwiêconych religijnoœci ludowej pozostawiano w zasadzie tematykê pasyjn¹,&#13;
a wraz z ni¹ mistykê i religijny doloryzm, poza g³ównym komentarzem. Wspó³cierpienie Marii z Chrystusem (Compassio) oraz wspó³udzia³ w odkupieniu&#13;
(Corredemptio) wyznaczaj¹ przecie¿ g³ówne aspekty popularnego kultu maryjnego. Reprezentuj¹ce je liczne przedstawienia dziedzicz¹ nieraz wyobra¿enia&#13;
i zwroty po najstarszych zachowanych zabytkach literatury staropolskiej, jak Lament świętokrzyski, datowany na koniec XV wieku. Przenika³y siê z niechrzeœcijañsk¹ obrzêdowoœci¹ pogrzebow¹ i eliminowanymi przez Koœció³ archaicznymi,&#13;
œpiewnymi lamentami przy sk³adaniu zmar³ego do grobu. Obecne w folklorze&#13;
fragmenty staropolskich dialogów Marii z Jezusem, z Archanio³em Gabrielem,&#13;
oraz ze œw. Janem nacechowane s¹ ekspresj¹ wci¹¿ o¿ywian¹ doœwiadczeniem&#13;
kobiecego cierpienia. Anna Kunczyñska–Iracka, badaczka sztuki ludowej, pisa³a: „rzeźby Matki Boskiej Bolesnej i Piety zawieraj¹ najwiêcej dramatycznej&#13;
ekspresji. Wydaje siê te¿, ¿e w przypadku Piety œwi¹tkarze niemal z regu³y wzorowali siê na znanych im z w³asnego otoczenia twarzach steranych ¿yciem wiejskich kobiet. [...] Rzeźby Piety i Marii pod krzy¿em nale¿¹ do najciekawszych&#13;
osi¹gniêæ artystycznych polskiej sztuki ludowej. W ich te¿ przypadku korelacje&#13;
dzie³ plastycznych z tekstami literackimi s¹ wyj¹tkowo liczne i dawno zakorzenione w tradycji pieœni pasyjnych” (1988, s. 251).&#13;
Porównuj¹c takie dziewiêtnastowieczne ludowe wizerunki z obrazami Piotra&#13;
Stachiewicza, odczuwam jeszcze g³êbsz¹ nieufnoœæ wobec odmalowanego przez&#13;
Czarnowskiego wizerunku „dobrej Panienki ze dwora”. Kiedy w latach 1979–&#13;
1980 prowadzi³am badania w podkrakowskiej wsi Mników, odnotowa³am tam&#13;
obecnoœæ dwóch obrazów maryjnych, przy których odprawiano liturgiê. Jednym&#13;
z nich by³ wizerunek czêstochowskiej Madonny, zwany „Matk¹ Bosk¹ Dworsk¹”, w kaplicy sióstr albertynek. Drugim — Matka Boska Skalska, namalowana&#13;
bezpoœrednio na opadaj¹cym pionowo zboczu ska³y w pobliskim w¹wozie. To&#13;
w³aœnie przedstawienie mieszkañcy Mnikowa otaczali szczególnym kultem, chocia¿ msze na tamtejszym polowym o³tarzu odprawiane by³y tylko okazjonalnie.&#13;
&#13;
�84&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
Dziêki temu, ¿e malowid³o w Ska³ach odnowiono przed moim przyjazdem,&#13;
mog³am us³yszeæ i porównaæ opinie na temat obu wersji Maryjnego wizerunku.&#13;
Dawna Matka Boska, „prawdziwa Skalska”, by³a bardzo ³adna: „jakby baba&#13;
ze wsi”, „wsiowa Matka Boska”, „powa¿na, jakby niewiasta rzeczywiœcie ju¿ leciwa”, „okr¹glutka na twarzy”, „w spódnicy, w zapasce d³ugiej”, „r¹czki mia³a&#13;
roz³o¿one, ¿e widzia³o siê, ¿e tak wszystkich przygarnia do siebie”, „mia³a z jednej rêki promienie, a w drugiej sierp”8; „u r¹czek sz³y takie promienie, ³aski&#13;
wyobra¿a³y”.&#13;
Niestety, po odnowieniu wizerunek przesta³ byæ dla wiernych atrakcyjny: „to&#13;
taka raczej pani, nie Matka Bo¿a”, „wiêcej dziewicza”, „m³odsza”; „t¹ zrobili tak,&#13;
jak królowa Jadwiga”, „taka okropna baba”, „bez promieni”. Opisana przez rozmówców symbolika i charakter wczeœniejszego przestawienia podkreœlaj¹ jego&#13;
swojsk¹ bliskoœæ — jest to wizerunek mnikowskiej gospodyni, niejako konkurencyjny wobec nowszej, m³odszej Dziewicy–Królowej, a tak¿e wobec Matki Boskiej Dworskiej, czyli — Czêstochowskiej. Komentarze mieszkañców Mnikowa&#13;
na temat wygl¹du odnowionego obrazu — „nowej” Matki Boskiej — œwiadczy³y&#13;
o ich przywi¹zaniu do dawnego, swojskiego wizerunku, z którym mogli siê pe³niej&#13;
uto¿samiæ (nawet jeœli koronê cierniow¹ w d³oni Marii postrzegali jako sierp).&#13;
Trudno budowaæ ogólne wnioski na tym przyk³adzie, tym bardziej ¿e dotyczy innej&#13;
epoki i regionu ni¿ studium Czarnowskiego. G³osy mnikowian podwa¿aj¹ jednak&#13;
przekonanie Czarnowskiego o popularnoœci wyobra¿eñ Najœwiêtszej Panienki&#13;
„ze dwora”, natomiast wspó³brzmi¹ z uwagami Hernasa i Kunczyñskiej–Irackiej.&#13;
Poczynaj¹c od eseju Czarnowskiego, refleksja nad kultem maryjnym w polskim katolicyzmie przywo³ywa³a problem sensualizmu („naiwnego sensualizmu” b¹dź — w po³¹czeniu z rytualizmem „magicznego charakteru”) jako podstawowej cechy religijnoœci ludowej. By³ on tak oczywisty, ¿e nie poœwiêcano&#13;
uwagi jego definicji. Mo¿e dlatego, ¿e krytyka katolicyzmu ze wzglêdu na jego&#13;
„zmys³owoœæ” ma d³ug¹ tradycjê, która zd¹¿y³a przekszta³ciæ siê w rodzaj stereotypu, zasilaj¹cego common sense uczonych. Ju¿ Hegel skojarzy³ ducha katolicyzmu ze zmys³owoœci¹, w przeciwieñstwie do ducha protestantyzmu, który&#13;
cechuje tendencja ascetyczna9. Podobne stanowisko krytyczne zajmowali teolodzy prawos³awni, jak np. Pawe³ Florenski. Muzyka organowa i t³uste farby olejne, nadaj¹ce sztuce „soczyst¹ zmys³owoœæ”, s¹ dla niego symptomami uwik³ania w sprawy ziemskie, doczesnoœæ i materiê. Poczynaj¹c od epoki Odrodzenia,&#13;
„ontologiczna m¹droœæ rzeczy zostaje zast¹piona ich zjawiskow¹ zmys³owoœci¹”&#13;
(Florenski 1981, s. 114). Sergiej Bu³gakow tê sam¹ tezê formu³uje w odniesieniu&#13;
8&#13;
&#13;
Wed³ug fotografii z lat 50. w lewej rêce Matki Boskiej Skalskiej widoczna jest korona cierniowa.&#13;
Na przyk³ad: „U protestantów bowiem duch i myœl musz¹ same zajmowaæ siê religi¹, podczas&#13;
gdy przy mszy œw. i innych obrzêdach katolickich nie potrzeba o niej myœleæ. Wystarczy uczestniczyæ w imponuj¹cym, zmys³owym widowisku, przy którym mo¿na bez zastanowienia mamrotaæ&#13;
mod³y, by spe³niæ to, co nale¿y” (Hegel 1958, s. 309).&#13;
9&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
do tradycyjnych form kultu w katolicyzmie: adoracji Eucharystii, Serca Jezusowego, Serca Bogurodzicy i piêciu ran Chrystusa. „Mistyka prawos³awna nie&#13;
tylko nie lubi, ale wszelkimi si³ami usuwa wyobraźniê, w której cz³owiek stara&#13;
siê wyobra¿aæ i prze¿ywaæ zjawiska duchowe (cecha w³aœciwa exercitia spiritualia Ignacego Loyoli i ca³ej mistyki katolickiej)”. Albowiem — wed³ug Bu³gakowa — „to, co pochodzi z ludzkiej wyobraźni, obci¹¿one jest subiektywnoœci¹&#13;
i zmys³owoœci¹, a przez to nie przynosi ¿adnej korzyœci” (1992, s. 161).&#13;
Naszkicowane tu interpretacje w sposób krytyczny konstruuj¹ typ idealny&#13;
katolicyzmu sprzed Soboru Watykañskiego II. Sta³ siê on wyrazem zmian wra¿liwoœci religijnej katolików i przyczyni³ siê do jej dalszego ró¿nicowania. Typy&#13;
idealne nie maj¹ charakteru uniwersalnego, dlatego przyjmowane bezrefleksyjnie jako źród³o ocen ³atwo przekszta³caj¹ siê w stereotypy i przyczyniaj¹ siê do&#13;
anachronizmów. Religijny sensualizm katolików, byæ mo¿e oczywisty dla obserwatora religijnoœci przedsoborowej, sta³ siê problematyczny dla badaczek w latach 80. i 90. ubieg³ego stulecia, czasach, kiedy równie¿ „kultura ludowa” by³a&#13;
ju¿ postrzegana jako puste pojêcie, nieprzystaj¹ce do zmienionej rzeczywistoœci.&#13;
Podzia³ na elitê i lud w ramach pañstwa narodowego utraci³ dawn¹ oczywistoœæ,&#13;
wiêc zarówno te pojêcia, jak i opozycja miêdzy nimi utraci³y wartoœæ dyskursywn¹. Sensualizm religijnoœci ludowej zas³u¿y³ zatem na podwójn¹ dekonstrukcjê.&#13;
Nie znalaz³am jednak lepszego okreœlenia dla postaci, jak¹ przyj¹³ przekaz biblijny w narracjach mieszkañców badanych przeze mnie spo³ecznoœci ni¿ „biblia&#13;
ludowa” (Zowczak 2000)10. Natomiast Joanna Tokarska–Bakir w hermeneutycznej pracy Obraz osobliwy opracowa³a model „religijnoœci typu ludowego”&#13;
(2000). W obu tych monografiach sensualizm sta³ siê kluczow¹ kategori¹ opisu.&#13;
Moja interpretacja pod¹¿y³a za „stereotypami kultowymi”, o których wspomnia³ Stomma, a które wydawa³y mi siê źród³owe dla badanej przeze mnie kultury religijnej. Za ich reprezentacjê przyjê³am tzw. przedstawienia dewocyjne,&#13;
ukszta³towane w sztuce po 1300 roku i przyswojone przez sztukê ludow¹. Inspiracj¹ by³a dla mnie typologia Erwina Panofsky’ego, który wyró¿ni³ trzy kategorie&#13;
przedstawieñ religijnych w sztuce europejskiej. Późnoœredniowieczne przedstawienia dewocyjne przeciwstawi³ z jednej strony „przedstawieniom historycznym”, przypominaj¹cym scenê teatraln¹, z drugiej zaœ — hieratycznym b¹dź&#13;
kultowym „przedstawieniom reprezentacyjnym” (Panofsky 1971, s. 96–98)11.&#13;
10&#13;
&#13;
Zawa¿y³y na tym peryferyczne tereny moich badañ, zw³aszcza w przypadku polskich spo³ecznoœci na Litwie, Bia³orusi i Ukrainie, przez dziesi¹tki lat pozbawionych kontaktu z oficjalnymi instytucjami Koœcio³a. U¿ywam jednak terminu „biblia ludowa” jako kategorii analitycznej, akcentuj¹c&#13;
tym samym, ¿e jest czêsto (choæ nie zawsze) daleka od Biblii, natomiast reprezentuje okreœlony&#13;
typ kultury religijnej.&#13;
11&#13;
Przedstawienia dewocyjne ró¿ni od dwóch wymienionych typów „d¹¿enie do stworzenia widzowi mo¿liwoœci kontemplacyjnego pogr¹¿enia siê w treœci przedstawienia, bêd¹cej przedmiotem&#13;
jego rozwa¿añ, inaczej mówi¹c, do duchowego spowodowania po³¹czenia siê przedmiotu z podmiotem” (Panofsky 1971, s. 96).&#13;
&#13;
�86&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
Poniewa¿ zaœ ten typ przedstawieñ wystêpuje szczególnie wyraziœcie w dziewiêtnastowiecznej sztuce ludowej na terenach polskich, za³o¿y³am, ¿e reprezentuj¹ w³aœnie ten typ wra¿liwoœci religijnej, który sta³ siê przedmiotem krytyki&#13;
zarówno z perspektywy zachodniego, jak i wschodniego chrzeœcijañstwa. Przyk³adem takiego przedstawienia jest wspomniana ju¿ Pietà, a zw³aszcza tzw. Pietà&#13;
corpusculum: na kolanach Marii spoczywa cia³o zdjêtego z krzy¿a Chrystusa,&#13;
zmniejszone do wymiarów dziecka. Jego s³ownym odpowiednikiem jest Sen Najświętszej Panny, apokryficzna modlitwa pasyjna (znana w prawos³awiu zazwyczaj&#13;
w bardziej rozbudowanej formie). Jej najprostsza struktura, notowana w jêzyku&#13;
polskim od XVI wieku, to rodzaj dialogu Marii z Jezusem. Matka opowiada&#13;
Synowi swój sen, w którym widzia³a jego mêkê, a on odpowiada, ¿e ten sen jest&#13;
prawdziwy i obiecuje ka¿demu, kto bêdzie odmawia³ tê modlitwê, ³askê dobrej&#13;
œmierci, a nawet odpuszczenie grzechów.&#13;
Jeœli trafna jest powy¿sza, „wizualna” interpretacja sensualizmu, to wi¹¿e siê&#13;
on z ide¹ ³¹cznoœci pomiêdzy cielesnym œwiatem rzeczy i zdarzeñ a œwiatem duchowym zamiast ich ostrego, platoñskiego przeciwstawienia. Idea ta jest zgodna&#13;
z wiar¹, ¿e cz³owiek zosta³ stworzony na obraz i podobieñstwo Boga, a poprzez&#13;
otaczaj¹cy go œwiat emanuje dobro Stwórcy. Ten wspólnotowy optymizm, wynikaj¹cy z religijnego doœwiadczenia communitas, czêsto okupiony by³ projekcj¹&#13;
z³a poza granice orbis interior — mitologi¹ Obcego, który staje siê mrocznym cieniem wspólnoty, jej nieod³¹cznym alter ego. Tak rozumiany religijny sensualizm&#13;
cechowa³ zarówno popularn¹ postaæ judaizmu, którego wp³ywy na badanych&#13;
przeze mnie terenach pozostawi³y wyraźne œlady, jak i katolicyzmu, w którym&#13;
jego podstaw¹ sta³ siê przede wszystkim kult ucieleœnionego Boga i Jego ziemskiej Matki.&#13;
Joanna Tokarska–Bakir, pod¹¿aj¹c œladem dualnych klasyfikacji Stommy,&#13;
uzna³a sensualizm za jeden z g³ównych aspektów kultury religijnej „typu ludowego”. Podstawowe kryterium odró¿nienia jej od kultury „typu nieludowego”&#13;
mia³a pe³niæ „izolacja œwiadomoœciowa” tej pierwszej, wyra¿aj¹ca siê „przewag¹ ideologii nad empiri¹” (Stomma 1986, s. 144–147). Tokarska–Bakir s³usznie oprotestowa³a to sformu³owanie, uznaj¹c te pojêcia za „pseudonimy wiary&#13;
i wiedzy, których nierozdzielnoœæ zosta³a wspó³czeœnie wielokrotnie wykazana”,&#13;
i które w gruncie rzeczy powielaj¹ star¹ definicjê zabobonu jako wiary w si³y&#13;
nadprzyrodzone (Tokarska–Bakir 2000, s. 92–93). Pomimo krytyki binarnej typologii, która w kategoriach oœwieceniowego rozumu ocenia ka¿d¹ religijnoœæ&#13;
jako bezrozumn¹, Tokarska–Bakir konstruuje podobne opozycje w ramach coraz bardziej precyzyjnej, ale nieadekwatnej wobec ¿ywej religii, charakterystyki&#13;
religijnoœci „typu ludowego”.&#13;
Sensualizm Tokarska–Bakir identyfikuje jako „ustny sposób bycia w œwiecie” i styl poznawczy, który cechuje „rematyczny” sposób u¿ytku pisma —&#13;
jako przedmiotu kultu, anga¿uj¹cy zmys³y „ni¿sze”: dotyk i smak (pe³ni¹ one&#13;
aktywn¹ rolê równie¿ w przypadku wizerunków). Towarzyszy tej postawie&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
bytowa — zamiast komunikacyjnej — koncepcja jêzyka, zgodnie z któr¹ jego&#13;
pochodnym, pismu i Ksiêdze, przys³uguj¹ cechy magiczne, a jego funkcj¹ jest&#13;
raczej skrywanie ni¿ czytelnoœæ. Sakralizacja pisma kojarzy je z prawd¹, ta zaœ&#13;
przynale¿y bytowi, a nie — poznaniu. Hebrajski źród³os³ów dabar, jednoczeœnie s³owa i bytu, stanowi wskazówkê dla zrozumienia tej postawy (Tokarska–&#13;
Bakir 2000, s. 238–270).&#13;
Sensualizm odnosi siê do nierozró¿nialnoœci signans i signatum jako „dyspozycji onto–epistemologicznej, która w obrazie pozwala rozpoznawaæ (lub nie&#13;
pozwala rozpoznaæ!) to, co namalowane, a w tekœcie — rzecz, jaka siê w nim&#13;
przedstawia” (Tokarska–Bakir 2000, s. 20). Owa dyspozycja to „religijny korzeñ&#13;
mimesis”, który pe³ni podstawow¹ funkcjê równie¿ w sztuce. Nierozró¿nialnoœæ,&#13;
czyli „sklejanie” obrazu i desygnatu, zasadniczo funduje i umo¿liwia doœwiadczenie religijne. Wszyscy ulegaj¹ sile nierozró¿nialnoœci, reaguj¹ na ni¹ jednak&#13;
zale¿nie od tego, czy umiej¹ czytaæ, czy nie. W tym drugim przypadku (religijnoœci „typu ludowego”) ma miejsce afirmacja nierozró¿nialnoœci, „naiwnie sklejonego” znaku i znaczenia, zgodnie z koncepcj¹ prawdy jako cechy bytu, a nie —&#13;
aspektu poznania. Religijnoœæ „typu nieludowego” (a zatem niesensualistyczn¹)&#13;
cechuje zaprzeczanie nierozró¿nialnoœci, zacieranie i zrywanie wiêzi pomiêdzy&#13;
signans i signatum, a¿ po postawê skrajnie nominalistyczn¹ (Tokarska–Bakir&#13;
2000, s. 20–21). Wyra¿a siê ona w instrumentalnym traktowaniu s³owa i obrazu,&#13;
pozostawiaj¹c im wy³¹cznie wartoœæ estetyczn¹. Pozbawia tym samym roszczeñ&#13;
do prawdy takie pojêcia jak „obraz prawdziwy”, czyli „nie–ludzk¹–rêk¹–uczyniony”. Tokarska–Bakir dwa wspomniane typy kultury i religijnoœci postrzega&#13;
wprawdzie jako opozycyjne bieguny continuum, zgodnie z konstrukcj¹ typu idealnego, ale nie zmienia to ostatecznego efektu interpretacji. Cechy ontologii&#13;
archaicznej (sensualizm wraz z „ustnoœci¹” i wra¿liwoœci¹ „magiczn¹”) zostaj¹&#13;
przypisane ju¿ nie religijnoœci ludu polskiego, lecz wra¿liwoœci religijnej w ogóle, jeœli tylko chce pozostaæ wierna swemu doœwiadczeniu. W tej kwestii wiêksz¹&#13;
intuicjê okaza³ Stomma, który napomkn¹³ o „niekoniecznie intelektualnym”&#13;
poznaniu religijnym, odwo³uj¹c siê przy tym do kilku znakomitych przyk³adów;&#13;
jeden z nich dotyczy kultu maryjnego.&#13;
Jest to zas³yszany na targu komentarz przekupki w kwestii zasadniczej to¿samoœci Matki Boskiej Czêstochowskiej i Ostrobramskiej (w przeciwieñstwie do&#13;
tej pierwszej przedstawionej bez Dzieci¹tka), przekazany przez pisarza, Antoniego Go³ubiewa:&#13;
„Mo¿e i prawda, ¿e ta sama. Ale ró¿nica taki jest: nie pójdziesz do tutejszej jak do naszej, ka¿dy zrozumi, ¿e taka rzecz niemo¿ebna. [...] Do&#13;
naszej Ostrobramskiej polecisz, wyp³aczesz siê, wypowiesz wszystko jak&#13;
kobieta kobiecie, dusza ca³a otworzysz. A u tej Czêstochowskiej na renku siedzi malusieñki Jezusik, patrzy swoimi oczkami i ka¿dziutkie s³owo&#13;
pods³uchuji: to i dyskrecji ¿adnej nie ma. A jeszcze Królowa Polski, ci¿&#13;
&#13;
�88&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
z królow¹ bêdziesz gada³ bez nijakiej ¿enady? [...]” (Go³ubiew 1977 za:&#13;
Stomma 1979, s. 141).&#13;
„Genderowe” zabarwienie kultu, rozpowszechnione w katolicyzmie (ale&#13;
przecie¿ nie mniej w prawos³awiu), mo¿na uznaæ za efekt sensualizmu. Czy&#13;
jednak rzeczywiœcie oznacza ono zawsze bezrefleksyjne „sklejanie” znacz¹cego ze znaczonym? W czasie badañ terenowych w latach 80., œwie¿o po lekturze Czarnowskiego, zada³am pewnej wiejskiej gospodyni podchwytliwe pytanie&#13;
o kult maryjny: dlaczego czci siê tyle Matek Boskich — i Czêstochowsk¹, i Zieln¹, i Kodeñsk¹, a ka¿d¹ w innym dniu? Zamyœli³a siê chwilê zafrasowana, po&#13;
czym odpowiedzia³a, ¿e zwyk³y cz³owiek obchodzi imieniny raz w roku, a Matka&#13;
Boska, jako szczególnie wa¿na Osoba, obchodzi je wielokrotnie.&#13;
Pomimo ¿e Tokarska–Bakir objê³a analiz¹ materia³y nie tylko z pogranicza&#13;
katolicyzmu i prawos³awia, ale w znacz¹cym stopniu równie¿ samego prawos³awia (Bia³oruœ, Ukraina), przedmiotem jej monografii pozostaje nominalnie&#13;
„lud polski” (2000, s. 22), a sensualizm ogranicza siê do jego kultury religijnej.&#13;
Tokarska–Bakir nie poœwiêci³a równie¿ uwagi wp³ywom ¿ydowskim na „kulturê&#13;
religijn¹ ludu polskiego”, zak³adaj¹c, ¿e g³osy ¯ydów by³y jej nie tylko obce,&#13;
ale i przez ni¹ wykluczone, co moim zdaniem nie wytrzymuje konfrontacji&#13;
ze źród³ami, bazowymi zarówno dla Obrazu osobliwego, jak i dla Biblii ludowej.&#13;
Ostatecznie autorka formu³uje dwie propozycje interpretacji sensualizmu, obie&#13;
w duchu platoñskiego (b¹dź gnostycznego) przeciwstawienia ducha — cia³u.&#13;
Pierwsza i g³ówna jest zaskakuj¹co materialistyczna: sensualizm jest przek³adem sacrum na jêzyk cia³a, przek³adem, „który w kontakcie z tym, co obce, duchowe, rozbudza w³asny cielesny ¿ywio³” (Tokarska–Bakir 2000, s. 267). Druga&#13;
interpretacja dotyczy&#13;
„nieznanej nam dzisiaj, nieantagonistycznej relacji, zachodz¹cej pomiêdzy&#13;
œwiêtoœci¹ i cielesnoœci¹. Gdyby uda³o siê znaleźæ ów «tajemniczy punkt&#13;
równowagi» pomiêdzy przeciwieñstwami, znalaz³yby siê one w harmonii:&#13;
sacrum nie by³oby ju¿ d³u¿ej domen¹ ducha poza mo¿liwoœci¹ wcielenia,&#13;
a z kolei cia³o mog³oby zerwaæ z etykietk¹ duchowych ciemnoœci, czystej&#13;
nieobecnoœci znaczenia” (ibidem).&#13;
Tokarska–Bakir uznaje bowiem, ¿e „pomimo wcielenia Chrystusa i dogmatu&#13;
o inkarnacji harmonia ducha i cia³a pozostaje jedn¹ z najwiêkszych niewykorzystanych szans chrzeœcijañstwa” (ibidem). Interpretacja sensualizmu wydaje&#13;
siê wiêc rezultatem za³o¿enia o niewykorzystanym dogmacie inkarnacji oraz&#13;
„ucieleœnienia” jako praktyki czysto materialnej.&#13;
Œladem Obrazu osobliwego pod¹¿y³a Ewa Klekot w artykule O urodzie Matki&#13;
Boskiej: „oswojenie” formy a waloryzacja przedstawień religijnych (2009). Autorka dr¹¿y problem wra¿liwoœci estetycznej „religijnych odbiorców bez wykszta³cenia artystycznego b¹dź humanistycznego”, katolików, nale¿¹cych jednak do&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
ró¿nych œrodowisk spo³ecznych. Byli wœród nich mieszkañcy podwarszawskiej&#13;
Weso³ej, jak równie¿ popularnych miejscowoœci pielgrzymkowych (Czêstochowy, Lichenia, Kalwarii Pac³awskiej), wierni, pielgrzymi i sprzedawcy dewocjonaliów, którzy komentowali demonstrowane im, ró¿norodne obrazki dewocyjne&#13;
(w tym reprodukcje ikon) o tematyce maryjnej. Klekot zak³ada, zgodnie z teori¹&#13;
Pierre’a Bourdieu, ¿e nowoczesna sztuka wypracowa³a w³asne strategie i skale&#13;
oceny i jest coraz wa¿niejszym graczem&#13;
„w walce o pozycjê metapola, czyli w³adzy definiowania wartoœci w obrêbie innych pól, co potwierdza niezwykle istotna rola szeroko rozumianego s¹du smaku jako skutecznego i precyzyjnego mechanizmu klasyfikacji&#13;
spo³ecznej”. A przy tym nowoczesne pole sztuki wywalczy³o swoj¹ pozycjê&#13;
w du¿ym stopniu kosztem pola religii (Klekot 2009, s. 213–214).&#13;
Jak jednak œwiadcz¹ przytoczone przez autorkê wyniki badañ — religijni&#13;
odbiorcy wy³amuj¹ siê z coraz powszechniejszego s¹du smaku, najwy¿ej wartoœciuj¹c wizerunki, na których Matka Boska jest „podobna”, które naj³atwiej&#13;
rozpoznaj¹. „Piêkne” s¹ przedstawienia najbardziej znane rozmówcom, czêsto&#13;
obecne w ich domach: Matka Boska Czêstochowska, Fatimska b¹dź Ostrobramska. Równie¿ technika wykonania, styl i typ fizyczny przedstawionej postaci oceniane s¹ zale¿nie od tego, co odbiorca identyfikuje jako swojskie: znajome b¹dź&#13;
bliskie. Klekot interpretuje tê prawid³owoœæ jako „cechê religijnoœci katolickiej,&#13;
a zw³aszcza tak zwanej religijnoœci ludowej” (za Czarnowskim), oraz „typu ludowego” (za Tokarsk¹–Bakir), czy wreszcie „tak zwanej religijnoœci popularnej”:&#13;
„W warstwie wizualnej waga tego rodzaju rozpoznania widoczna jest&#13;
w sposobie podpisywania obrazów i grafik ludowych jako «prawdziwych&#13;
wizerunków», nie tyle po prostu œwiêtej postaci czy wydarzenia ze œwiêtych dziejów, ile konkretnego, materialnego przedstawienia, «obrazu&#13;
cudami s³yn¹cego Matki Boskiej». Prototypem jest wiêc nie tyle Matka&#13;
Boska, ile jej konkretny cudowny wizerunek, który stanowi potwierdzenie&#13;
jej obecnoœci”, stwierdza Klekot (2009, s. 220).&#13;
I uznaje „nierozró¿nialnoœæ” za równoznaczn¹ z „myleniem orygina³u z prototypem”, czyli signans z signatum, wizerunku z Matk¹ Bosk¹.&#13;
Autorka wpada tu chyba w sid³a w³asnej racjonalnoœci, bowiem zgodnie&#13;
z terminologi¹ u¿ywan¹ od czasów Ferdynanda de Saussure’a signatum nie&#13;
oznacza samej Matki Boskiej, lecz pojêcie — Jej wyobra¿enie w œwiadomoœci&#13;
wiernego. Gdyby zreszt¹ nawet tak nie by³o, gdyby „prototyp” — signatum —&#13;
oznaczaæ mia³ sam¹ Matkê Bo¿¹, czy dziwi, ¿e owo wyobra¿enie odwo³uje&#13;
siê do obecnych w bliskim otoczeniu przedstawieñ? Kszta³tuj¹ one nie tylko&#13;
wra¿liwoœæ estetyczn¹, ale i doœwiadczenie religijne, o którym w ogóle jednak&#13;
w tym tekœcie nie ma mowy. Autorka u¿ywa terminu „rozpoznanie”, ale chocia¿ pasuje on do dyskursu religijnego, stosuje go wy³¹cznie w odniesieniu do&#13;
&#13;
�90&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
estetyczno–materialnych aspektów wizerunku i nie zostawia miejsca na ¿adne&#13;
konotacje religijne.&#13;
Pytania o „œwiête obrazki” wywo³a³y jednak w cytowanych przez Klekot komentatorach reakcje wskazuj¹ce na religijne kryterium os¹du. Jeden z nich wyjaœnia: „No moim zdaniem to nie ma obrazków [œwiêtych] brzydkich ani ³adnych.&#13;
To mog¹ byæ obrazki brzydkie i ³adne w ksi¹¿ce — ilustracje. Ale œwiête nie, no&#13;
bo s¹ ró¿ne style, ale przedstawiaj¹ jedno i to samo” (Klekot 2009, s. 222). Trudno siê ostatecznie nie zgodziæ z konkluzj¹ autorki: „piêkno wizerunku Matki&#13;
Boskiej nie jest kwesti¹ indywidualn¹, [...] to wspólnota nadaje ludziom w³adzê&#13;
wartoœciowania wizerunków Matki Boskiej, które s¹ wybierane dlatego, ¿e s¹&#13;
«nasze»” (ibidem, s. 224).&#13;
W kontekœcie wspó³czesnej krytyki feministycznej kult maryjny dzieli los kultury religijnej jako istotne źród³o formowania siê to¿samoœci i relacji spo³ecznych, oczywiœcie — wbrew supozycji Stommy — patriarchalnych. Interesuj¹ce&#13;
stanowisko zajmuje Agnieszka Koœciañska, która w duchu antropologii zaanga¿owanej krytykuje jednoznaczne oskar¿enia religii jako instytucji odpowiedzialnej za ucisk kobiet. W artykule o wymownym tytule: Twórcze odgrywanie&#13;
Matki Polki i Matki Boskiej. Religia a symbolika macierzyńska w Polsce (2012)&#13;
Koœciañska podwa¿a tezê, i¿ katolicyzm jest g³ównym wrogiem emancypacji kobiet w Polsce. „Feminizm niejako orientalizuje religie i ludzi religijnych, przedstawiaj¹c ich jako masê pozbawion¹ sprawczoœci i historii” — pisze. „Odbiera&#13;
tym samym g³os i sprawczoœæ kobietom religijnym [...]” i ignoruje zró¿nicowanie&#13;
postaw w obrêbie katolicyzmu, w tym jego elementów specyficznych dla religijnoœci ludowej (Koœciañska 2012, s. 150). A takimi s¹ wed³ug autorki silny&#13;
kult maryjny i dystans wobec ksiê¿y. Przy tym „wiele kobiet w Polsce podejmuje&#13;
mniej lub bardziej œwiadome wysi³ki na rzecz «dekolonizacji» [...] religii i ujêcia&#13;
kwestii duchowych w bardziej przyjaznych kobietom ramach, a tak¿e wykorzystania treœci religijnych na rzecz poprawy sytuacji kobiet” (ibidem, s. 145).&#13;
Kult maryjny jest wiêc traktowany jako zasób wzorów, których znaczenie&#13;
podlega ocenie ze wzglêdu na ewentualn¹ u¿ytecznoœæ w dyskursie emancypacyjnym. Zatem ani sama religia, ani kultura religijna, lecz kulturowy „fantazmat” kobiecoœci staje siê przedmiotem rozwa¿añ: ³¹cznoœæ ideologii narodowej&#13;
i katolicyzmu w bliskich sobie modelach–wzorach „Matki Polki” i Matki Boskiej. Koœciañska twierdzi bowiem, ¿e kult maryjny jest w Polsce kultem Matki,&#13;
a nie, jak w wielu innych krajach katolickich, Maryi Dziewicy. To w³aœnie te dwa&#13;
wzory pozostaj¹ celem dekonstrukcji, która ma pomóc kobietom w uzyskaniu&#13;
sprawczoœci, czyli w efektywnym dzia³aniu na rzecz zmiany spo³ecznej (Koœciañska 2012, s. 150).&#13;
Sprawczoœæ jest idea³em, który trzeba nieco przeformu³owaæ, aby zachowaæ&#13;
jego wartoœæ w kontekœcie religijnym, bowiem dos³owne znaczenie nadawane&#13;
jej w jêzyku feministycznym koliduje z doœwiadczeniem „osób, które wierz¹&#13;
w istnienie duszy oraz Boga i bior¹ to pod uwagê w swych wyborach ¿yciowych,&#13;
&#13;
�Dwa Przymierza w religijnoœci ludowej: kontaminacje&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
podporz¹dkowuj¹c siê zasadom wykraczaj¹cym poza doczesnoœæ [...]”, i które&#13;
w zwi¹zku z tym nie s¹ autonomiczne. Tymczasem kobieta, która postrzega&#13;
siebie jako narzêdzie Boga, zyskuje moc i autorytet duchowy, pozwalaj¹ce jej&#13;
przekraczaæ ograniczenia p³ci kulturowej; zyskuje, krótko mówi¹c, „sprawczoœæ duchow¹”. Koœciañska odwo³uje siê do retoryki charakterystycznej dla&#13;
protestantyzmu (a dok³adniej — osiemnastowiecznych kwakierek, aktywistek&#13;
spo³ecznych), aby skonstruowaæ uzasadnienie sprawczoœci polskich katoliczek.&#13;
Odwo³uje siê jednak przede wszystkim — za El¿biet¹ Adamiak — do interpretacji teologicznej, dotycz¹cej ewangelicznej sceny Zwiastowania. S³owa Marii:&#13;
„Niech mi siê stanie wed³ug s³owa Twego” (£k 1, 38) oznaczaj¹ podjêcie decyzji&#13;
w imieniu ludzkoœci (obu p³ci), zatem przejaw takiej w³aœnie, kobiecej sprawczoœci. Jakby ten argument nie by³ wystarczaj¹cy, Koœciañska dodaje kolejny:&#13;
interpretacjê Maryi jako jednej z Osób Trójcy Œwiêtej w apokryfach ludowych.&#13;
Takie wierzenia, czasem odnotowywane w przesz³oœci przez etnografów, mo¿na interpretowaæ jako projekcjê Œwiêtej Rodziny. W¹tpliwe jednak, czy mo¿na&#13;
je uznaæ za przypadkow¹ projekcjê Œwiêtej Rodziny i nigdy dot¹d nie by³y jednak uwa¿ane za rozpowszechnione w religijnoœci ludowej, jak by to wynika³o&#13;
z wywodu autorki.&#13;
Uderza w jêzyku tego tekstu manipulacja znaczeniem. Skoro kult maryjny&#13;
jest w gruncie rzeczy spo³eczno–materialnym „fantazmatem”, w jego interpretacji mo¿na swobodnie ³¹czyæ elementy semantyki ewangelicznej i interpretacji&#13;
teologicznej (cytat z encykliki papieskiej) z apokryfem, praktykami kwakrów,&#13;
katolickiej grupy modlitewnej i ruchu Brahma Kumaris, dzia³aj¹cego w polskim&#13;
i katolickim kontekœcie kulturowym. Jednoœæ tych zjawisk autorka odnajduje&#13;
w przyjêtym przez siebie celu: ideale kobiecej, duchowej sprawczoœci. W tym&#13;
kontekœcie nie jest ju¿ zaskoczeniem, ¿e pojêcia teologiczne s¹ redukowane do&#13;
ich konotacji spo³ecznej, co pod pewnymi wzglêdami czyni ten dyskurs zbie¿nym&#13;
z sensualizmem ludowym. Na przyk³ad cytowany passus z Ewangelii œw. £ukasza,&#13;
odpowiedź Maryi na zwiastowanie anielskie, by³a przez wieki — i nadal jest —&#13;
„podstaw¹ tego, by postrzegaæ Maryjê jako pos³uszn¹ Bogu–mê¿czyźnie, poœwiêcaj¹c¹ siê i bezwoln¹ [...] Katolicki kult maryjny mo¿e byæ potraktowany jako wpajanie kobietom pos³uszeñstwa, biernoœci i uleg³oœci;&#13;
tak zreszt¹ przedstawia³y go feministyczne badaczki religii” (Koœciañska&#13;
2012, s. 149).&#13;
Ów „Bóg–mê¿czyzna” nie jest tylko przypadkow¹ wpadk¹, pojawia siê w tekœcie ponownie na nastêpnych stronach.&#13;
Tytu³owe „twórcze odgrywanie Matki Boskiej” nie ma na celu odrzucenia&#13;
krêpuj¹cych wiêzów rodziny czy wspólnoty religijnej, ale ich zmianê od wewn¹trz, „na niezauwa¿alnym poziomie praktyk ¿ycia codziennego”, takich jak&#13;
reorganizacja ¿ycia ma³¿eñskiego czy „redefinicja macierzyñstwa”, które w naszej kulturze konstytuuje sferê domow¹. Puenta brzmi rewolucyjnie: autorka&#13;
&#13;
�92&#13;
&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki...&#13;
&#13;
ma nadziejê na zmianê uk³adu si³ „przy stole zarówno kuchennym, jak i ofiarnym” w wyniku kobiecej rebelii, bowiem w Polsce&#13;
„wielokrotnie rewolucje pos³ugiwa³y siê jêzykiem religii, a zaczyna³y przy&#13;
kuchennym stole — z dala od zaw³aszczonej przez ciemiê¿ycieli sfery publicznej” (Koœciañska 2012, s. 158).&#13;
„Odgrywanie Matki Boskiej” w opozycji do „Boga–mê¿czyzny” to polityczna, ziemska gra, z której ulotni³a siê transcendencja. Up³ciowienie sacrum, które kiedyœ intrygowa³o antropologa jako przejaw (i kwintesencja) sensualizmu&#13;
ludowego, teraz zosta³o w³¹czone w dyskurs antropologii feministycznej, dla&#13;
której religia ucieleœniona sprowadza siê do jej przejawów materialnych i spo³ecznych. Mo¿na zauwa¿yæ w prezentowanym przez Koœciañsk¹ dyskursie pewne analogie do socjologicznej perspektywy Czarnowskiego (którego esej zreszt¹&#13;
nie figuruje na jej liœcie literatury), jednak zastosowanej nie do celów analityczno–opisowych, ale do performatywnego projektu politycznego. Sensualizm&#13;
uleg³ przemieszczeniu: z przedmiotu analizy sta³ siê cech¹ dyskursu praktykowanego przez autorkê. Powa¿nemu ograniczeniu uleg³ zarazem semantyczny&#13;
wymiar analizy rozbudowywany w etnologii lat 80. i 90. w studiach z zakresu&#13;
kultury symbolicznej. I tak od interpretacji kultu maryjnego postrzeganego zbyt&#13;
czêsto w kategoriach „magicznych” nast¹pi³ radykalny zwrot do traktowania go&#13;
jako „fantazmatu” — produktu modelu relacji spo³ecznych, a od obrazu ³askawej Panienki ze Dwora — do duchowo Sprawczej Feministki.&#13;
Kulturowe rozpoznanie fenomenu kultu maryjnego w przedstawionych przypadkach odpowiada konstruowaniu w³asnej, spo³ecznej to¿samoœci autorów.&#13;
Nie jest to oczywiœcie specjalne odkrycie, chocia¿ spojrzenie na przedstawione&#13;
prace z perspektywy antropologicznej „zwrotnoœci” (reflexivity) pozwala doceniæ&#13;
znaczenie tego kultu ze wzglêdu na jego otwartoœæ na ró¿norakie interpretacje&#13;
symboliczne, nawet jeœli jest traktowany coraz bardziej instrumentalnie.&#13;
&#13;
�Włochate nogi królowej Saby.&#13;
O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
„W epoce bowiem patriarchalnej wziê³y prawdopodobnie pocz¹tek rozmaite&#13;
imioniska ¿eñskiej twarzy, które ona dzisiaj nosi. Stanowisko ¿eñskiej twarzy&#13;
w rodzinie patriarchalnej, o którem napisaæby siê da³o z ³atwoœci¹ obszern¹&#13;
ksi¹¿kê, nadzwyczajnie jest upoœledzone” (Ciszewski 1927, s. 1).&#13;
W czasach walki z genderami warto przypomnieæ mitologie patriarchalne,&#13;
czêsto o charakterze apokryficznym. Przedstawiê mityczne genealogie kobiet —&#13;
żeńskich twarzy (czyli w jêzyku staropolskim stworzeñ) jako specyficznego gatunku (lub gatunków) na podstawie źróde³ etnograficznych z pogranicza Polski,&#13;
Litwy, Ukrainy i Bia³orusi. Zestawiaj¹c materia³y z badañ terenowych z lat 90.&#13;
ze starszymi, siêgaj¹cymi po³owy XIX wieku, oraz tekstami legend ¿ydowskich,&#13;
wska¿ê ich kanoniczne odpowiedniki, a mo¿e nawet źród³a, w Biblii i w Koranie.&#13;
Te „apokryficzne” obrazy kobiet w kulturze naszej czêœci Europy w wielu przypadkach funkcjonuj¹ do dziœ niejako podskórnie, w ukryciu, ze wzglêdu na swoj¹&#13;
niepoprawnoœæ polityczn¹. Uwa¿am je za przynale¿ne do ¿ydowsko– chrzeœcijañskiej kultury religijnej, której œwiadectwa przetrwa³y Zag³adê i exodus ¯ydów&#13;
z tej czêœci Europy i wynurzaj¹ siê na nowo w postaci specyficznych wierzeñ i wyobra¿eñ starszego pokolenia moich rozmówców. Psychoanalityk nazwa³by je fantazmatami, ja lokujê je na pograniczu wiedzy potocznej i wyobra¿eñ religijnych.&#13;
W drugiej czêœci tekstu koncentrujê siê na Lilit, ca³kowicie marginalnym&#13;
demonie biblijnym, a zarazem jednej z najbardziej wyrazistych reprezentantek&#13;
patriarchalnej tradycji apokryficznej. Lilit odgrywa znacz¹c¹ rolê w ¿ydowskich&#13;
wierzeniach, które zasila³y wyobraźniê chrzeœcijan, oraz we wspó³czesnej ideologii niektórych œrodowisk feministycznych. Jest równie¿ bohaterk¹ kultury&#13;
popularnej. Lilit zachowuje swoje podstawowe cechy w odmiennych dyskursach: czy to w roli modliszki — œmiertelnego zagro¿enia dla mê¿czyzn, czy te¿&#13;
modeluj¹c konstruowanie niezale¿nej kobiecej to¿samoœci. Jej przypadek jest&#13;
interesuj¹cym przyk³adem zwi¹zków pomiêdzy patriarchaln¹ tradycj¹ apokryficzn¹ a wspó³czesn¹ kultur¹ popularn¹.&#13;
&#13;
�94&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
Patriarchalne stereotypy apokryfów ludowych,&#13;
czyli women jokes&#13;
Stereotypy kulturowe okazuj¹ siê czasami strukturami d³ugiego trwania, niczym œrodowisko naturalne w dziejach œwiata œródziemnomorskiego, uznane&#13;
za tak¹ przez Fernanda Braudela. Jak nasiona drzemi¹ przez wieki w ukryciu,&#13;
aby w sprzyjaj¹cych warunkach przybraæ zaktualizowane, dostosowane do œrodowiska znaczenie, rozrosn¹æ siê w mit. W³aœciwie s¹ mitem w zwiniêtej postaci,&#13;
niczym jego kod genetyczny1.Trzebione, wykazuj¹ z³oœliw¹ zdolnoœæ do przepoczwarzania siê, przenoszenia na now¹ ofiarê.&#13;
Jêzyk zawsze niesie w sobie nadwy¿kê mitu i ideologii, które przyswajamy&#13;
nieœwiadomie w trakcie uczenia siê kultury. Przyswojone zaœ traktujemy nie jako&#13;
wynikaj¹ce z jêzyka, ale jako efekt doœwiadczenia, zjawiska z porz¹dku natury.&#13;
Stereotypy maj¹ swe siedlisko w jêzyku i w³¹czaj¹ siê w ten mechanizm. Wydaj¹&#13;
siê odbijaæ porz¹dek natury, a jednoczeœnie s¹ zroœniête z jêzykiem, wpisuj¹ siê&#13;
w gry s³ów. Dlatego etymologie s¹ bezcennym źród³em dla tropiciela stereotypów, a wiêc tak¿e mitów i ideologii. Równie¿, a mo¿e zw³aszcza, etymologie&#13;
ludowe, reprezentuj¹ce tzw. zdrowy rozs¹dek.&#13;
Stereotypy ujawniaj¹ siê w sposób spektakularny w chrzeœcijañskich apokryfach, które dokonuj¹ zmian b¹dź uzupe³niaj¹ tekst kanoniczny Biblii zgodnie&#13;
z potrzebami mniejszoœci, niejako na ich u¿ytek. Przyjrzyjmy siê patriarchalnym stereotypom legend apokryficznych, women jokes z pogranicza katolicyzmu&#13;
i prawos³awia, zaczerpniêtym z materia³ów etnograficznych zebranych w latach&#13;
80. i 90. ubieg³ego wieku. Pochodz¹ one z Polski wschodniej oraz Litwy (Wileñszczyzny). Dla pe³niejszej interpretacji siêgnê do wczeœniejszych materia³ów&#13;
z tych samych terenów.&#13;
Zak³adam, ¿e apokryfy s¹ œwiadectwem to¿samoœci konstruowanym na&#13;
wzór kanonu, a w ka¿dym razie w obrêbie stworzonego przezeñ typu dyskursu.&#13;
W czasie badañ terenowych w œrodowiskach katolików i prawos³awnych nieraz&#13;
spotyka³am siê z przekonaniem, i¿ opowiadane mi ajtiologiczne przypowieœci&#13;
s¹ wiernym przekazem biblijnym. Inni rozmówcy te same koncepty traktowali&#13;
z przymru¿eniem oka, z pe³n¹ œwiadomoœci¹ ich „nieprawego” pochodzenia.&#13;
W obu przypadkach chodzi³o jednak o kulturowe stereotypy, które wp³ywa³y na&#13;
sposób przetwarzania przekazu biblijnego.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Przyjmujê relacje pomiêdzy stereotypem, symbolem i mitem zgodnie ze stanowiskiem wypracowanym przez Zbigniewa Benedyktowicza w pracy Portrety obcego (2000). Stereotyp jest „odwróconym symbolem”, skutkuj¹cym wrogoœci¹ zamiast przyjaźni; jest te¿ mitem w zal¹¿ku, „o uproszczonych i odwróconych proporcjach”. Granice miêdzy nimi s¹ p³ynne, zale¿ne od interpretacji&#13;
i dynamiki kulturowej.&#13;
&#13;
�Patriarchalne stereotypy apokryfów ludowych, czyli women jokes&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
Apokryfy jako œwiadectwo to¿samoœci kultury rolniczej, wpisanej w cykl wegetacji, konstruuj¹ rodowód w³asny, chrzeœcijañski i chrystocentryczny, w opozycji do rodowodów Obcych — odmieñców i czarowników. Mo¿na wskazaæ dwa&#13;
sposoby wyjaœnienia tego zró¿nicowania boskich stworzeñ. Wed³ug pierwszego&#13;
u pocz¹tków œwiata wszystkie ¿ywe istoty by³y sobie równe w rajskiej spo³ecznoœci. Zró¿nicowanie i podzia³ nast¹pi³y w wyniku grzechu i kl¹twy — kary bo¿ej,&#13;
która by³a przyczyn¹ metamorfozy grzesznika. Drugim sposobem wyjaœnienia,&#13;
sk¹d wzi¹³ siê Obcy, jest przypisana diab³u ingerencja w bo¿e dzie³o, jego destrukcja. W obu przypadkach otrzymujemy obraz Obcego jako zepsutego stworzenia. Nieraz zreszt¹ obie interpretacje wspó³wystêpuj¹, wzmacniaj¹c efekt&#13;
monstrualnoœci Obcego.&#13;
Znana antropologom „feminizacja Obcego”, tzn. kszta³towanie jego obrazu&#13;
na wzór stereotypu kobiecoœci, jaki funkcjonuje w danej kulturze, posiada swój&#13;
symetryczny odpowiednik w postaci „alienacji kobiety”. Rodowody Obcych,&#13;
prezentowane w ludowych apokryfach, „wyjaœniaj¹” zarazem ich cechy zgodnie&#13;
z zasadami zmityzowanej wiedzy. Odpowiadaj¹ im rodowody kobiety b¹dź ró¿nych rodzajów kobiet. Anegdotyczne wyjaœnienia ró¿nic miêdzy p³ciami oparte&#13;
s¹ na strukturach analogicznych b¹dź tych samych, co mityczne wyjaœnienia ró¿nic spo³ecznych i etnicznych.&#13;
Zacznijmy od ró¿nicy podstawowej: kobieta to nie cz³owiek, wyra¿onej expressis verbis w jêzyku ukraiñskim. Czolowik to cz³owiek, m¹¿, ma³¿onek (nie tylko&#13;
w³asny, ale i córki czy siostry), mê¿czyzna. Żinka to kobieta, ¿ona. Podobnie w jêzykach ludów egzotycznych, opisywanych przez dziewiêtnastowiecznych etnografów, ich nazwy w³asne, etnonimy, oznaczaj¹ czêsto „ludzi” lub „prawdziwych&#13;
ludzi” w przeciwieñstwie do Obcych, którzy najwyraźniej nimi nie s¹. Biblijny&#13;
przekaz o stworzeniu Ewy z ¿ebra Adama mo¿e stanowiæ tu pewn¹ analogiê.&#13;
Ewa jest krzywym kawa³kiem mêskiej koœci, Adam zaœ jest z ziemi. Obcy posiada&#13;
nieprzyjemny zapach, tote¿ ¿ydowskie midrasze wi¹¿¹ z t¹ ró¿nic¹ komentarz,&#13;
i¿ tylko kobiecie niezbêdne s¹ pachnid³a, gdy¿ ziemia nie psuje siê, natomiast&#13;
„miêso potrzebuje soli, aby przetrwa³o w dobrym stanie” (Ginzberg 1997, s. 60).&#13;
Jednak i pozbawiony ¿ebra Adam jest tworem zepsutym, os³abionym przez&#13;
samego Stwórcê, bowiem hebrajskie cela to zarazem „¿ebro” oraz „potkniêcie”,&#13;
„nieszczêœcie” (Graves, Patai 1993, s. 68, 71; Bin Gorion 1996, s. 54). Podobnie na Litwie do dziœ powiadaj¹, ¿e stworzenie Ewy by³o przyczyn¹ os³abienia&#13;
Adama, pozbawienia go pierwotnej si³y: „Przedtem, jak Adam by³ stworzony,&#13;
to tak ¿ebra krugom mia³, tak jak koc le¿a³y — taki Adam silny by³”2. St¹d te¿&#13;
popularne jest wierzenie, i¿ mê¿czyźni nie maj¹ jednego ¿ebra. (Funkcjonuje&#13;
tak¿e wierzenie odwrotne, choæ znaczenie rzadsze: gdy urodzi siê dziecko z dodatkowym ¿ebrem, bêdzie si³aczem).&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
Litwa, rej. solecznicki, 1991.&#13;
&#13;
�96&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
Charakterystyczne jest dla ludowych apokryfów przesuniêcie przyczyny ludzkiej niedoskona³oœci z grzechu pierworodnego na epizody historii stworzenia,&#13;
a dok³adniej na niedba³oœæ czy wrêcz fuszerkê Stwórcy. Tu ju¿ nie chodzi o mêskie ¿ebro, ale o znacznie gorsze tworzywo, które w dos³owny i obrazowy sposób&#13;
wyjaœnia, dlaczego kobieta wlecze się za mężczyzną jak ogon.&#13;
„Niewiasta jest stworzona z ¿ebra boku prawego Adama, dla tego to mê¿czyźni tego jednego ¿ebra nie maj¹. Gdy Bóg wyj¹³ pierwszemu cz³owiekowi ¿ebro, pies je pochwyci³ i po¿ar³. Wtedy Bóg pochwyci³ psa za ogon&#13;
chc¹c ¿ebro wytrz¹œæ, lecz nie wytrz¹s³ tylko urwa³ psu ogon. A poniewa¿&#13;
niewiasta jest z tak poni¿aj¹cej rzeczy stworzona, dla tego wci¹¿ musi upokarzaæ siê przed mê¿czyzn¹” (Dowojna–Sylwestrowicz, s. 1).&#13;
Anegdota o stworzeniu kobiety z psiego ogona, zapisana na ¯mudzi w latach 80. XIX wieku, by³a po ponad 100 latach powszechnie znana na Wileñszczyźnie. W roli Stwórcy — pechowego Demiurga — w narracjach naszych rozmówców wystêpuje Pan Bóg albo Pan Jezus.&#13;
„Pan Bóg stworzy³ Adama, ¿ebro suszy³ na p³ocie. Sk¹dœ bieg³ pies i chwyci³ to ¿ebro. Pan Bóg bieg³, a ¿e staruszek, to nie móg³ dopêdziæ i chwyci³&#13;
za chwost, no i chwost zerwa³ siê, a pies pobieg³ z ¿ebrem. A ¿e Pan Bóg&#13;
ju¿ dalej tworzyæ nie móg³, to stworzy³ z tego chwosta kobietê. I dlatego&#13;
kobieta siê tak ci¹gnie za mê¿czyzn¹ jak chwost psa. To tak ludzie czêsto&#13;
opowiadaj¹. A to ¿ebro? To chyba pies zjad³”3.&#13;
„Ja s³ysza³a, ¿e kobieta od psa chwosta, mówi¹ — za to baba tak gania jak&#13;
psica, mówi¹, ¿e Pan Bóg zrobi³ naprzód mê¿czyznê, a potem ten mê¿czyzna da³ takie jakieœ zadanie Bogu, ¿e czemu on jeden, bez kobiety, a bieg&#13;
pies, Pan Bóg wzi¹³ chwosta i zrobi³ kobietê”4.&#13;
Anegdota ta posiada paralelê w apokryfach ¿ydowskich. Wed³ug nich Adam&#13;
mia³ pocz¹tkowo ogon zakoñczony ¿¹d³em. Bóg odci¹³ go i stworzy³ z niego&#13;
Ewê; pozosta³y po nim kikut to koœæ ogonowa (Graves, Patai 1993, s. 68, 69; autorzy powo³uj¹ siê m.in. na midrasz palestyñski Genesis Rabba z V w.). Uderzaj¹co zbie¿ny z tym konceptem jest apokryf bia³oruski zanotowany przez Micha³a&#13;
Federowskiego:&#13;
„Buoh jak stworyu Adama, to stworyu jeho z chwastom; poœla Buoh apamiatawausia, szto kiepsko hetak kab usio i ¿ywina i ludzi byli z chwastami,&#13;
tak nawiärnuu na Adama son i adriezau jemu chwuost i pa³a¿yu ka³a jeho&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1991.&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1992; podobn¹ narracjê zanotowaliœmy kilka lat później w Polsce, na £emkowszczyźnie.&#13;
4&#13;
&#13;
�Patriarchalne stereotypy apokryfów ludowych, czyli women jokes&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
i zrabi³asie z taho chwasta ¿uonka Jewa. To kobiety pachodziaæ z mu¿czynskaho chwasta” (Federowski 1897, s. 201).&#13;
Wyraźne locus communis apokryfów ¿ydowskiego i bia³oruskiego mo¿na t³umaczyæ dwojako: poza bezpoœrednimi, zapewne obopólnymi wp³ywami, wchodzi w grê tak¿e niezale¿ne podobieñstwo patriarchalnej interpretacji w¹tków&#13;
biblijnych. To w³aœnie stereotyp modeluj¹cy postrzeganie relacji miêdzy p³ciami,&#13;
stanowi źród³o podobnych apokryfów z ró¿nych czasów, jêzyków i tradycji. Stereotyp ten jest dobrze ugruntowany w tradycji chrzeœcijañskiej, skoro w Pierwszym Liście do Koryntian œw. Pawe³ napisa³: „To nie mê¿czyzna powsta³ z kobiety,&#13;
lecz kobieta z mê¿czyzny. Podobnie te¿ mê¿czyzna nie zosta³ stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mê¿czyzny” (11, 8–9).&#13;
Inny typ rodowodów kobiet ma wyjaœniæ ich zró¿nicowanie: tylko niektóre istoty p³ci ¿eñskiej s¹ „prawid³owe”, inne pochodz¹ od zwierz¹t, tote¿ podobnie jak&#13;
obcym etnicznie przypisuje im siê cechy zwierzêce. Noe, a wed³ug innych wersji&#13;
Adam, mia³ wielu synów, lecz tylko jedn¹ córkê. Kiedy przyszed³ czas, aby o¿eniæ&#13;
synów, Pan Bóg kaza³ Noemu schowaæ pod koszami dziewczynê i ró¿ne zwierzêta:&#13;
„psinê, œwiniê, krowê, gadzinê, ¿mijê, go³¹bkê [...] no synowie o tym nie&#13;
wiedzieli i oni odkrywali, a te zwierzêta zmienia³y siê w kobiety, st¹d jedna&#13;
kobieta jak psina, a inna jak œwinia, w domu u niej jak w chlewie i tylko&#13;
trzynasta to prawdziwa kobieta”5.&#13;
Wed³ug innej wersji synowie Adama ci¹gnêli losy.&#13;
„Kto wyci¹gn¹³ sprawiedliwa, siostra, ta i ¿ona dobra. [...] A to by³a i gadzina, i œwinia, i ma³pa, i rozmaite byli. I kto jaka niecka odwróci, tako on&#13;
[dostanie — M. Z.]. A później oni to ostali panienkami [...]. I bywa takie,&#13;
o, tera [...] oni nie pilnuj¹ siê ni mê¿a, ni co, rozmaicie id¹. Ja nie wiem,&#13;
jak to powiedzieæ, ¿e czego ona nie mo¿e ¿yæ z mê¿em? O, takich du¿o&#13;
jest, [...], gadzina taka, o. No ot i bywa, ¿e ona jest gadzina na ca³e ¿ycie”6.&#13;
Zró¿nicowanie kobiet wyjaœniane te¿ bywa na odwrót: pierwsi rodzice mieli&#13;
wiêcej córek ni¿ synów. Nadliczbowa dziewczyna, skazana na samotnoœæ, jest&#13;
narzêdziem szatana, poprzedniczk¹ zawitek, pokrytek czy te¿ przeskoczek, czyli panien, które nie ustrzeg³y dziewictwa (por. Ciszewski 1927). Wed³ug dziewiêtnastowiecznej opowieœci apokryficznej spod Krakowa Ewa wyda³a na œwiat&#13;
77 synów i 88 córek.&#13;
„Miêdzy dzieæmi Jadama zawar³o siê 77 ma³¿eñstw, a reszta zbywaj¹cych&#13;
córek, co ju¿ nie mia³a pary, tak by³a w dodatku dla niektórych, bo i z³y duch&#13;
tego chcia³, aby siê na œwiecie źle i dobrze robi³o” (Kolberg 1962, s. 7–8).&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
Litwa, rej. solecznicki, 1991.&#13;
Litwa, rej. solecznicki, 1991.&#13;
&#13;
�98&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
Zawitka to panna z dzieckiem, która musia³a przykrywaæ (zawijaæ) g³owê jak&#13;
mê¿atka. Nie wiedzia³ ju¿ o tym mój rozmówca, który skonstruowa³ etymologiê&#13;
na podstawie skojarzenia tego okreœlenia z „zawieœæ”, „zawodziæ”, „uwodziæ”:&#13;
„[...] nieprawi ludzie to siê znajki nazywa, znajduchy, ¿e to jest potomstwo&#13;
szatana, nieprawe. Źli, nienawistni, źle wychowani, to w³aœnie ka¿da kobieta, która rodzi, to jest pokolenie Ewy w³aœnie od szatana. I Kain by³ synem&#13;
pierwszym szatana. I zamordowa³ syna Adamowego, Abla [...]. Adam i Ewa&#13;
mieli dzieci wiêcej. Nie tylko Kaina i Abla, bo œwiat by siê na tym zakoñczy³. Mówi¹, ¿e mieli dwanaœcie dzieci. Trzynaste nieparzyste. Byli ch³opcy&#13;
i dziewczyny. Szeœæ tych i szeœæ tych. A siódma znowu dziewczynka. By³a wersja, ¿e siódma by³a nietypowa, zdradzona przez szatana. I ¿e dlatego zostaje&#13;
ta zawidka nazywana, uwiedziona kobieta, panna, która z dzieckiem jest,&#13;
nazywa siê zawidka, tak nazywana. I ¿e to ma byæ zawidka uwiedziona przez&#13;
szatana, ta córka. To jest takie, co tutaj mówi¹, zawiedziona, zawidka”7.&#13;
„Ewa mia³a 13 córek i 12 synów. Ka¿da córka wychodzi³a za m¹¿ za swego&#13;
brata, najm³odsza za najstarszego i tak po kolei. Jedna zosta³a bez mê¿a&#13;
i dlatego teraz kobiet jest wiêcej ni¿ mê¿czyzn i powstaj¹ nieformalne&#13;
zwi¹zki”8.&#13;
Szczególne znaczenie w charakterystyce kobiet ma interpretacja grzechu&#13;
pierworodnego. W Pierwszym Liście św. Pawła do Tymoteusza czytamy: „I nie&#13;
Adam zosta³ zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popad³a w przestêpstwo”&#13;
(2, 14). Œwiêtemu Paw³owi wtóruje zaœ polskie przys³owie: „Nie œwiêty Adam&#13;
krzyw, tylko œwiêta Ewa” (Nowa księga przysłów 1969, s. 7). Tak¿e wspó³czeœnie&#13;
notowane narracje czêsto obci¹¿aj¹ grzechem pierworodnym wy³¹cznie kobietê.&#13;
Taka interpretacja Ksiêgi Rodzaju posiada bogate paralele w tradycji ¿ydowskiej, gdzie Adam bywa³ przedstawiany jako cz³owiek œwiat³a, który nigdy nie&#13;
utraci³ czystoœci, poniewa¿ w ogóle nie zgrzeszy³. Jednym z jego siedmiu wcieleñ mia³ byæ Noe; wyobra¿enie to przetrwa³o w judeochrzeœcijañstwie i w gnozie&#13;
(Stichel 1979, s. 93). Wy³¹cznoœæ winy Ewy stwierdzaj¹ te¿ apokryfy Vitae Adae&#13;
et Evae czy Księga Henocha.&#13;
W wielu przypadkach nie chodzi jednak tylko o winê, ale zmienia siê sens&#13;
samego grzechu: nie by³o nim z³amanie zakazu, lecz akt seksualny, jakiego Ewa&#13;
mia³a siê dopuœciæ z szatanem, co jest zreszt¹ równie¿ zgodne z tradycj¹ midraszy. „Kobieta pos³ucha³a tego wê¿a, szatana, i ona zrobi³a pierworodny grzech&#13;
i pierwszego syna z tym wê¿em urodzi³a — tego judasza, jak mówimy, tego Kaina”9. St¹d te¿ jab³ko uznawane by³o niekiedy (zw³aszcza w woj. przemyskim&#13;
&#13;
7&#13;
8&#13;
9&#13;
&#13;
Woj. przemyskie, 1990.&#13;
Woj. kroœnieñskie, 1991, £emko.&#13;
Litwa, rej. solecznicki, 1992.&#13;
&#13;
�Patriarchalne stereotypy apokryfów ludowych, czyli women jokes&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
w latach 90.) za zwyk³y eufemizm. Opowieœæ o jab³ku jest „dla dzieci. ...A ¿e to&#13;
by³o przez to jab³ko? A gdzie¿ by tam to podszczypywanie mo¿na by³o opisaæ&#13;
w Biblii”, powiada jeden z rozmówców10.&#13;
Wspó³czesne opowiadanie precyzuje, ¿e grzech pierworodny polega³ na zdradzie Ewy wobec Adama: diabe³ „zabawi³ siê z Ew¹; [...] czy to przy tym jab³ku, czy&#13;
za jab³kiem, czy przez jab³ko, mniejsza o to, ale szatan wkroczy³”11. Wed³ug tradycji ¿ydowskiej Samael, najwiêkszy z anio³ów, powsta³y z blasku samego Boga,&#13;
pod postaci¹ wê¿a „wspó³¿y³ seksualnie z Ew¹ i zosta³ ojcem Kaina”. Niektóre&#13;
legendy g³osz¹, i¿ uczyni³ to z zazdroœci, obserwuj¹c mi³oœæ pierwszych ludzi&#13;
w ogrodzie Edenu. Sam w¹¿, król zwierz¹t, by³ zreszt¹ pierwotnie dwuno¿n¹&#13;
istot¹, od¿ywia³ siê tym samym co cz³owiek i podobnie pos³ugiwa³ siê mow¹&#13;
(Unterman 1994, s. 105; 265–6).&#13;
Strukturê biblijnej historii grzechu pierworodnego odnaleźæ mo¿na równie¿&#13;
w apokryfie o Noem i jego ¿onie. Pierwsza polska wersja tej legendy pojawia siê&#13;
w szesnastowiecznym apokryfie, Postępku prawa czartowskiego przeciw narodowi&#13;
ludzkiemu:&#13;
„Przemieni³ siê czart w osobê m³odzieñca g³adkiego, szed³ do ¿ony Noego, pytaj¹c jej, aby mu powiedzia³a, co Noe ma czyniæ z tym budowaniem; rzek³a, i¿ jej nie chce powiedzieæ. Nauczy³ j¹ tedy czart gorza³ki&#13;
naczyniæ ze zbo¿a, a upoiæ Noego, który, gdy siê upi³, powiedzia³ ¿onie,&#13;
i¿ Pan Bóg ma zatopiæ wszytek œwiat okrom nas, co bêdziem w okrêcie”&#13;
(Benis 1892, s. 60–61).&#13;
Podobn¹ legendê zanotowano na pocz¹tku XX wieku w pow. limanowskim:&#13;
Noe chodzi³ kilka lat do jakiejœ pracy z siekierk¹, ale ¿onie nie zdradzi³, dok¹d&#13;
chodzi. Diabe³ ukrêci³ z nosa wódki i namówi³ kobietê, ¿eby poczêstowa³a ni¹&#13;
mê¿a, to wszystko jej opowie. Tak siê te¿ sta³o i kiedy nastêpnego dnia Noe przyszed³ do roboty, ju¿ mu praca nie sz³a tak dobrze, jak przedtem, bo grzech wielki&#13;
go obci¹¿y³: nie móg³ ju¿ dowolnie wyd³u¿aæ i skracaæ desek przez poci¹gniêcie&#13;
rêk¹ (Klich 1910, s. 26).&#13;
Utrata cudownych zdolnoœci jest bezpoœrednim skutkiem, a zarazem trwa³ym&#13;
znakiem grzechu Noego: musi on odt¹d ciê¿ko pracowaæ, podobnie jak Adam&#13;
po wygnaniu z Raju. Obecne s¹ tu wszystkie elementy wystêpuj¹ce równie¿&#13;
w przypadku grzechu pierworodnego: zakusy diab³a i ciekawoœæ kobiety, która&#13;
podaje mê¿owi diabelski napój, doprowadzaj¹ Noego do pierwszego grzechu,&#13;
jakim jest z³amanie boskiego zakazu, czyli wyjawienie tajemnicy budowy arki.&#13;
Bóg bowiem przykaza³ Noemu dzia³aæ w sekrecie. Apokryf ten by³ rozpowszechniony w œredniowiecznej Europie i znalaz³ odbicie w sztuce (por. fiñskie&#13;
&#13;
10&#13;
11&#13;
&#13;
Woj. przemyskie, 1990.&#13;
Woj. przemyskie, 1989.&#13;
&#13;
�100&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
ludowe warianty, a tak¿e tekst rosyjski, bêd¹cy przek³adem wizji Pseudo–Metodego, u Haavio 1979, s. 459–456, il. 50, 51; Réau 1957, t. 2, s. 106).&#13;
W niektórych wariantach legend o potopie to wci¹¿ sama Ewa, uto¿samiana z ¿on¹ Noego, jest nosicielk¹ z³a: dziêki niej diabe³ przenosi siê do nowego&#13;
œwiata. Szczegó³owo opowiada o tym legenda O Noem sprawiedliwym ze zbioru&#13;
Aleksandra N. Afanasjewa.&#13;
„Diabe³ zaœ zwróci³ siê do Ewy: «A jak ja z tob¹ dostanê siê do arki?» —&#13;
«Nie wiem». — «Rozzuj lew¹ nogê, a potem spojrzyj na mnie przez nogi.&#13;
I nie wchodź do arki, a¿ zacznie siê potop, a¿ woda zacznie wszystko zalewaæ. Wtedy Noe na ciebie zacznie wo³aæ: W³aź tu wreszcie, przeklêtnico,&#13;
bo siê utopisz! Kiedy tylko nazwie ciê przeklêt¹, wtedy i ja bêdê móg³&#13;
wejœæ z tob¹. A wczeœniej nie wchodź». Ewa spojrza³a na diab³a przez&#13;
nogi, Noe zawo³a³: «W³aź tu do nas; w³aź¿e szybko, przeklêta!». Jak tylko to powiedzia³, diabe³ smyk! na korab i ju¿ p³ynie sobie ze wszystkimi”&#13;
(pol. t³umaczenie £u¿ny 1988, s. 204–205).&#13;
Szczególnie akcentowan¹ cech¹ w obrazie kobiety jest ciekawoœæ skojarzona&#13;
z g³upot¹ i destrukcj¹, przeciwstawiona ciekawoœci mêskiej, inteligentnej i twórczej. Ewa, pierwsza „ciekawa baba”, objawia sw¹ wœcibsk¹ naturê w opowieœciach o podgl¹daniu. Prowadzi ono do przekroczenia boskiego zakazu, podobnie jak grzech pierworodny.&#13;
„Ewa i Adam byli w raju u Boga. I Bóg zrobi³ ciasto na chleb i zostawi³.&#13;
I zakry³ to, zawi¹za³, tylko nie patrzajcie, nie wolno. Ewa mówi: «Popatrzmy», Adam: «Nie wolno». Adam zasn¹³, Ewa zobaczy³a, ¿e Adam ju¿&#13;
œpi, zajrza³a i ciasto wyciek³o z beczki. Potem Bóg mówi: «Źle zrobiliœcie,&#13;
i wygna³ ich na ulicê, pod jab³oñ, tylko, ¿eby nie rwali jab³ek»”12.&#13;
Ta sama ciekawoœæ powoduje ¿on¹ Noego w opisanej ju¿ transformacji grzechu pierworodnego, a tak¿e — ¿on¹ Lota, uto¿samianego czasami z Noem. Motyw Pandory funkcjonowa³ szczególnie wyraźnie na Litwie. Tam w³aœnie ch³opa,&#13;
przemienionego w bociana za ciekawoœæ i przekroczenie zakazu, zastêpuje czêsto kiepska baba, a czasami nawet wystêpuje w tej roli sama Ewa.&#13;
„Pan Bóg zebra³ wszystkie paskudztwa; komary, ¿miji, hady, z³o¿y³ do worka i kaza³ zanieœæ do jeziora, usi¹œæ na ³ódka i to utopiæ wszystko. A Ewa&#13;
nios³a ten worek i bardzo j¹ ciekawi, co tam siedzi. No i myœli: rozwi¹¿ê,&#13;
zobaczê, mo¿e co dobrego, to sobie zabiorê. A tam ¿mieji, hady, robaki wyskoczyli. Ona zbiera³a to wszystko, ale nie wyzbiera³a. T¹ kobietê Pan Bóg&#13;
obróci³ bocianem. Bocian to jest kobieta: bia³a bluzka, czarna spódniczka.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1990, Litwinka.&#13;
&#13;
�Patriarchalne stereotypy apokryfów ludowych, czyli women jokes&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
Ona zbiera te paskudztwa”13 ; „mówi siê tak, ¿e kobieta jest taka ciekawa&#13;
jak bocian. Tak bociana siê pokazuje i mówi siê: to twoja siostra tak ³owi”14.&#13;
Na schemacie, wed³ug którego grzeszna babska ciekawoœæ zostaje ukarana&#13;
poprzez wieczne napiêtnowanie czy te¿ niekorzystn¹ metamorfozê kobiecego&#13;
rodu, oparta jest te¿ ukraiñska legenda o przyczynie miesi¹czki, zanotowana&#13;
przez Juliana Talko–Hryncewicza.&#13;
„[...] do czasu narodzenia Chrystusa kobiety miesi¹czki nie miewa³y, tylko&#13;
poporodowe oczyszczenie. Zmiana jednak nast¹pi³a od czasu, gdy N. Panna powi³a Chrystusa i rozkaza³a s³u¿¹cej sw¹ koszulê krwi¹ zbroczon¹&#13;
wrzuciæ do rzeki z tym zastrze¿eniem, aby jej nie rozwija³a i nie ogl¹da³a.&#13;
S³u¿¹ca nie us³uchawszy tego, sta³a siê przyczyn¹, ¿e Najœ. Panna w gniewie rozkaza³a, aby odt¹d ca³y ród niewieœci co miesi¹c odbywa³ oczyszczenie, a od tego zdarzenia i samo oczyszczenie miesiêczne otrzyma³o nazwê&#13;
«soroczka» (koszula)” (Talko–Hryncewicz 1893, s. 37).&#13;
Podobne wierzenie bia³oruskie zapisa³ Federowski; nie ma ono jednak zwi¹zku&#13;
z narodzeniem Jezusa, natomiast jeszcze bardziej przypomina historiê bociana.&#13;
„Matka Buoska jak dasta³a pierszy raz na chustach, chóczuczy zbawiæ ad&#13;
hétaho usie kabiety, u³a¿y³a swaju saroczku u nowy harszczok, obwiaza³a&#13;
syrowym pa³atnom i da³a dzieuczyni, ka¿uczy: «Zaniesi hety harszczok&#13;
i ukiñ u rieczku, tuolko ni budź ciekawa, ni zahlañ szto tam jeœæ i ni ahledajsie tudy i nazad iduczy». Dzieuku heto wielmi zacikawi³o i jak anno&#13;
wysz³a, rozwiaza³a harszczok i znasz³a brudnu Matki Buoskaji saroczku.&#13;
Tak heto jak bacz, u tuom miemenci sama na heto zachwarie³a i praz jeje&#13;
usie cipier kabiety szto miesiac pakutujuæ” (Federowski 1897, s. 207–208).&#13;
Miesi¹czka jest przede wszystkim znakiem nieczystoœci, skalania i jako taka&#13;
mo¿e wystêpowaæ równie¿ u mê¿czyzn. W œredniowieczu wierzono, ¿e ¯ydzi za&#13;
przelanie krwi Chrystusa mieli cierpieæ menstruacjê — por. Rozmyślanie przemyskie, przytaczam za Aleksandrem Brücknerem (1900, s. 34). Podobn¹ interpretacjê prezentuje tradycja ¿ydowska: „menstruacyjne krwawienie jest kar¹,&#13;
jak¹ Ewa ponios³a za «rozlanie krwi Adama», czyli spowodowanie jego œmierci&#13;
w nastêpstwie zjedzenia zakazanego owocu” — pisze Alan Unterman, dodaj¹c,&#13;
i¿ wed³ug ¿ydowskiego przes¹du&#13;
„pierwotnie mê¿czyźni mieli tak¿e menstruacje, które usta³y dopiero za&#13;
czasów matriarchini Racheli” (Unterman 1994, s. 200–201).&#13;
&#13;
13&#13;
14&#13;
&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1991.&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1990.&#13;
&#13;
�102&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
Kolejnym wcieleniem Ewy, poza ¿on¹ Noego, zwan¹ w œredniowieczu Nore¹&#13;
lub Ore¹, jest ¿ona Lota. Podobnie jak jej poprzedniczki dopuszcza siê grzechu&#13;
na granicy œwiatów, chocia¿ — w przeciwieñstwie do nich — natychmiast ginie.&#13;
Podczas ucieczki z Sodomy&#13;
„zaciekawi³a siê ¿ona [Lota], mówi — jak tu zobaczyæ. Wiêc ona pochyli³a&#13;
siê i dawaj, trzewik sznurowaæ [w innej wersji — ¿eby poñczoszki sobie&#13;
poprawiæ — M. Z.], a tutaj spogl¹da, no a jak zobaczy³a, to siê w s³up soli&#13;
zamieni³a”15.&#13;
Ów grzech oznacza z³amanie dobrze znanego bajkowego zakazu ogl¹dania&#13;
siê za siebie (jak w przypadku Orfeusza), powi¹zanego z wystêpn¹ babsk¹ ciekawoœci¹, o której siê mawia, ¿e jest „pierwszym stopniem do piek³a”. Dodajmy na&#13;
marginesie egzotyczny przyczynek do opisywanych tu symbolicznych zwi¹zków&#13;
postaci, podkreœlanych niekiedy genealogi¹. Oto w Koranie ¿ony Noego i Lota&#13;
s¹ wymieniane razem jako potêpione:&#13;
„Obie by³y pod w³adz¹ Naszych dwóch s³ug,&#13;
spoœród Naszych s³ug sprawiedliwych,&#13;
lecz one zdradzi³y ich.&#13;
I oni nic nie mogli dla nich uczyniæ&#13;
wobec Boga.&#13;
I powiedziano im:&#13;
«Wejdźcie do ognia obie&#13;
wraz z tymi, którzy tam wchodz¹»” (Koran, sura 47, 10).&#13;
Tradycja islamu nadaje obu kobietom to samo imiê: Wahela, i czyni z nich&#13;
prefiguracjê z³ych (niewiernych) kobiet, przeciwstawianych kobietom dobrym — czyli wierz¹cym, tj. ¿onie faraona, która przyjê³a religiê moj¿eszow¹&#13;
wystawiaj¹c siê na gniew mê¿a, oraz Marii, matce Jezusa (Koran, sura 47, 11–12;&#13;
por. Stichel 1979, s. 84), któr¹ wszak¿e i chrzeœcijanie nazywaj¹ now¹ Ew¹.&#13;
Obraz kobiety jako istoty zdegradowanej b¹dź gorszego pochodzenia rzadko&#13;
odnosi siê jednoznacznie do wszystkich kobiet. Zazwyczaj rozdwaja siê, tak jak&#13;
w przypadku typologii biblijnej, która przeciwstawia Ewê Marii, matce Chrystusa. Relacja typologiczna nie jest jednak rzeczywist¹ opozycj¹, dopóki jest wpisana w historiê zbawienia i oznacza odkupienie grzechu pierworodnego. Wierzenia&#13;
ludowe jednak, podobnie jak rozmaite teorie gnostyckie, wykazuj¹ tendencjê do&#13;
wyobra¿ania Ewy i Marii synchronicznie, co zarazem zbiega siê z przeciwstawieniem cia³a i duszy. Tymczasem dualizm biblijny jest odmienny: istnieje miêdzy&#13;
Stwórc¹ i stworzeniem, miêdzy porz¹dkiem nadprzyrodzonym i naturalnym;&#13;
cz³owiek zaœ jest „dusz¹ ¿yj¹c¹”, której nie przeciwstawia siê cia³u.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Litwa, rej. solecznicki, 1992.&#13;
&#13;
�Kobieta transgeniczna w apokryfach. Powrót Lilit&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
Ostre przeciwstawienie cia³a (i ogólniej — materii) temu, co duchowe, wi¹¿e&#13;
siê zazwyczaj z degradacj¹ kobiet. Jeszcze w koncepcjach antycznych dziecko zawdziêcza matce tylko cia³o, materialne tworzywo, duszê zaœ ojcowskiej spermie.&#13;
Takie mityczne wyobra¿enia szerzyli dawni filozofowie, a wœród nich Tertulian&#13;
(zm. 220). Chocia¿ jego traducjanizm zosta³ uznany przez Koœció³ za herezjê,&#13;
to skojarzenie mê¿czyzny z dusz¹, a kobiety z cia³em jest z pewnoœci¹ trwa³ym&#13;
stereotypem. Jego moralizowana forma bêdzie zaœ przeciwstawia³a grzesznicê&#13;
(czarownicê) dziewicy, istocie czysto duchowej.&#13;
I tak, wed³ug legend ukraiñskich, Bóg stworzy³ pierwszego cz³owieka ze skór¹ rogow¹, a nastêpnie utworzy³ mu niewiastê, towarzyszkê, a by³a z kwiatu, iz&#13;
cwita. Nie spodoba³a siê Adamowi, który prosi³ Boga o drug¹, nie tak w¹t³¹,&#13;
bli¿sz¹ jego naturze. Bóg stworzy³ mu wówczas Ewê z jego ¿ebra, a niewiastê&#13;
z kwiatu zabra³ do siebie i da³ j¹ za matkê swemu Synowi (Nowosielski 1857, t. 2,&#13;
s. 5). Legenda ta prawdopodobnie powsta³a w wyniku projekcji na grunt ludowej&#13;
wyobraźni tekstów kanonicznych, opiewaj¹cych Mariê jako drug¹ Ewê, niepokalan¹, „czysty kwiat rajski”. Wed³ug innej legendy istnia³y dwie Ewy. Pierwsza,&#13;
ulepiona z gliny, by³a grzeszna i bardzo p³odna i zosta³a zamieniona w drzewo.&#13;
Chodzi tu o iwę, wierzbê znan¹ z plennoœci, w której dziuplach zamieszkuje&#13;
diabe³; najwyraźniej mamy do czynienia z ludow¹ etymologizacj¹. Druga Ewa,&#13;
z koœci, czyli ¿ebra Adama, zosta³a matk¹ ludzi.&#13;
Na tym zakoñczmy ten krótki przegl¹d patriarchalnych stereotypów. Apokryfy, poza tym, ¿e znajduj¹ oparcie w œwiêtych ksiêgach trzech pokrewnych religii, wykorzystuj¹ niekiedy bardzo archaiczne struktury, które warto przeœledziæ&#13;
w ca³ej prostocie ich niepoprawnej politycznie formy, aby tym ³atwiej tropiæ je&#13;
w jêzyku wspó³czesnych ideologii.&#13;
&#13;
Kobieta transgeniczna w apokryfach.&#13;
Powrót Lilit&#13;
Szybki rozwój technologii tworzy nowy kontekst dla ekspansji popularnej demonologii. Obawie przed tym, co wykracza poza kategorie dostêpne ludzkiemu doœwiadczeniu, towarzyszy niechêæ wobec naruszania prywatnych, intymnych sfer egzystencji, postrzeganych jako ostatnie przyczó³ki indywidualnej ludzkiej wolnoœci.&#13;
Kultura popularna ¿ywi siê tymi lêkami. Poetykê krymina³u zdominowa³y horrory&#13;
wymieszane z science fiction. W myœleniu potocznym pojêcie natury ludzkiej jest&#13;
matecznikiem kulturowych stereotypów, tym mocniej ugruntowanych, ¿e pojêciu&#13;
natury przypisuje siê status religijny, chocia¿ jego granice i cechy, które siê z nim ³¹czy, bywaj¹ bardzo odleg³e od oficjalnego stanowiska Koœcio³ów chrzeœcijañskich.&#13;
Niechêæ wobec sztucznych metod zap³odnienia i eksperymentów genetycznych&#13;
&#13;
�104&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
oraz obawa przed ich produktami wpisuje siê&#13;
w narastaj¹cy lêk przed obcymi. Jej symptomem á rebours jest s³abn¹ca obecnie poprawnoœæ polityczna, która promuje postawê odwrotn¹, neutraln¹ wobec wszelkich ró¿nic albo&#13;
wprost promuj¹c¹ ró¿nice. Nawet pobie¿na&#13;
obserwacja rzeczywistoœci spo³ecznej wskazuje, i¿ poprawnoœæ polityczna jest wspó³czesn¹&#13;
ideologi¹, maskuj¹c¹ faktyczne emocje.&#13;
W tej sytuacji warto siê przyjrzeæ postaciom „transgenicznym”, hybrydom zaludniaj¹cym zbiorow¹ wyobraźniê przesz³oœci&#13;
i powracaj¹cym obecnie w roli patronów&#13;
nowoplemion, mg³awicowych kultur naszej&#13;
Królowa nocy16. Starobabiloñski&#13;
zmiennej, p³ynnej rzeczywistoœci spo³ecznej.&#13;
gliniany relief datowany&#13;
S¹ to z regu³y postacie graniczne, które s³u¿¹&#13;
na 1800–1750 p.n.e.,&#13;
konfrontacji z dominuj¹c¹ norm¹ kulturow¹.&#13;
obecnie w British Museum&#13;
£¹cz¹ zatem cechy postrzegane jako ludzkie&#13;
z cechami istot innych rodzajów: demonów,&#13;
zwierz¹t, roœlin, czy nawet tzw. przedmiotów martwych, np. kamieni. Tym samym s¹ to potencjalne postacie obcych, które stanowi¹ po¿ywkê kultury popularnej i ulegaj¹ reaktywacji w wyobraźni masowej. Mo¿na je spotkaæ zarówno&#13;
w lokalnych wspó³czesnych mitologiach, niekiedy nawet elitarnych, d¹¿¹cych&#13;
do okreœlenia siê wobec dominuj¹cej kultury masowej, jak i w popularnych&#13;
mediach, które z za³o¿enia pod¹¿aj¹ tropem elitarnych wzorów, przejmuj¹ je&#13;
i dostosowuj¹ do potrzeb masowego odbiorcy. Dobrym przyk³adem tych niemal&#13;
równoleg³ych procesów jest wszechobecna w Internecie Lilit, wa¿na patronka nie tylko œrodowisk feministycznych, ale tak¿e np. smakoszy ludzkiej krwi,&#13;
sangwinarian. Lilit u¿ycza imienia zarówno licznym call–girls, og³aszaj¹cym swe&#13;
us³ugi pod tym pseudonimem, jak i popularnym zespo³om rockowym.&#13;
Stawk¹ w grze jest — jak ju¿ wspomnia³am — wp³yw na stereotypy dotycz¹ce&#13;
natury b¹dź kondycji ludzkiej, które nale¿¹ do kulturowego sacrum. Bluźnierstwo jest mile widziane. Mo¿na spaliæ Bibliê, ale pod¹¿a siê za apokryfami. Dlatego ze wzglêdu na sw¹ (pseudo)religijn¹ legitymizacjê nabieraj¹ one znaczenia&#13;
jako dogodne źród³o studiów nad wspó³czesn¹ masow¹ wyobraźni¹. Apokryf,&#13;
jako rodzaj deklaracji to¿samoœci grupowej b¹dź indywidualnej wobec dominuj¹cego nurtu kultury, ró¿ni siê od innych praktyk kulturowych zwi¹zanych&#13;
z to¿samoœci¹ orientacj¹ na Bibliê, czy te¿ jej aktualn¹, kanoniczn¹ wyk³adniê.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
&lt;https://www.britishmuseum.org/explore/highlights/highlight_objects/me/t/queen_of_the_night_&#13;
relief.aspx&gt;.&#13;
&#13;
�Kobieta transgeniczna w apokryfach. Powrót Lilit&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
Apokryf jest zatem prób¹ wiary w znaczeniu religijnym i propaguje konkretny&#13;
model ludzkiej egzystencji. W sensie technicznym opiera siê na parafrazowaniu, przek³adaniu fragmentów Pisma na inny jêzyk, umieszczaniu ich w innym&#13;
kontekœcie. Ze wzglêdu na to, ¿e apokryf jednoczeœnie stanowi mimesis Biblii&#13;
i zajmuje wobec jej oficjalnej interpretacji pozycjê zmarginalizowan¹, jest on&#13;
kategori¹ z pogranicza dyskursu biblijnego i innych dyskursów religijnych lub&#13;
(i) kulturowych. Apokryf, który jest praktyk¹ parafrazy, ³¹czy wiêc odmienne&#13;
normy i systemy symboliczne, co na poziomie fabularnym przejawia siê w kontaminowaniu nieprzystaj¹cych do siebie mitycznych postaci, kojarzonych ze wzglêdu na podobieñstwo jakichœ cech czy ról.&#13;
Wspomniana przeze mnie Lilit, bohaterka internetowych blogów, jest w Biblii&#13;
postaci¹ ca³kowicie marginaln¹ (Iz 34, 14). Podobnie podrzêdn¹ rolê odgrywa³a&#13;
wed³ug badaczy jako demon w babiloñskiej mitologii, sk¹d j¹ prawdopodobnie&#13;
zapo¿yczy³ judaizm. Dopiero œredniowieczne apokryfy uto¿sami³y j¹ z kobiet¹&#13;
stworzon¹ z ziemi jak Adam i równ¹ mê¿czyźnie (Rdz 1, 27), poczynaj¹c od anonimowego Alfabetu Ben–Sira, zbioru opowiadañ o bohaterach biblijnych i talmudycznych, spisanego miêdzy VIII a XI wiekiem. Apokryf ten ma charakter&#13;
antychrzeœcijañski, szydzi te¿ z ruchów separatystycznych, np. karaimów, a jednoczeœnie niektórzy dopatruj¹ siê w nim satyry anty¿ydowskiej. Pomimo to sta³&#13;
siê źród³em mistyki ¿ydowskiej w œredniowiecznych Niemczech. To z niego w³aœnie wywodzi siê obraz Lilit jako „pierwszej ¿ony Adama” i historia ich konfliktu:&#13;
„Powiedzia³a, «Nie bêdê le¿a³a pod spodem», i powiedzia³, «Nie bêdê le¿a³ pod tob¹, tylko na wierzchu. Poniewa¿ pasujesz tylko do dolnej pozycji, podczas gdy ja mam byæ wy¿szy»”17.&#13;
To w³aœnie marginalna pozycja postaci i zdarzeñ w obrêbie tekstu kanonicznego sprzyja apokryficznej praktyce parafrazy: im wiêksz¹ powœci¹gliwoœæ zachowuje wobec nich biblijna narracja, tym wiêksz¹ budz¹ ciekawoœæ szerokiego&#13;
grona odbiorców. Tym te¿ bogatsze potencjalne mo¿liwoœci otwieraj¹ siê przed&#13;
praktyk¹ parafrazy, która ³¹czy apokryf ze wspó³czesnym pastiszem. Pastisz, powszechna praktyka kulturowa naszych czasów, jest pozbawion¹ (chocia¿ mo¿e&#13;
i poszukuj¹c¹) wiary, ironiczn¹ gr¹, z za³o¿enia zrelatywizowan¹ do lokalnego&#13;
kontekstu. (Przeciwnie apokryf, który naœladuj¹c kanon, pretenduje do udzia³u&#13;
w uniwersalistycznej metanarracji). „P³ynna to¿samoœæ” gracza umo¿liwia mu&#13;
podejmowanie coraz to nowej gry, ale w ¿adnej nie pozwala mu siê zadomowiæ.&#13;
&#13;
„She said, ‘I will not lie below,’ and he said, ‘I will not lie beneath you, but only on top. For you&#13;
are fit only to be in the bottom position, while I am to be in the superior one.’ Lilith responded,&#13;
‘We are equal to each other in as much as we were both created from the earth.’ But they would&#13;
not listen to one another. When Lilith saw this, she pronounced the Ineffable Name and flew&#13;
away into the air”. (Za: The Story of Lilith. The Alphabet of Ben Sira Question #5 (23a–b).&#13;
Tr. N. Bronznick, &lt;http://jewishchristianlit.com//Topics/Lilith/alphabet.html&gt;; 12.11.2014).&#13;
17&#13;
&#13;
�106&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
Przemyœlany pastisz, plagiuj¹cy ironicznie inne teksty kultury, mo¿e dostarczaæ&#13;
intelektualnej satysfakcji, ale na poziomie masowego odbioru powoduje raczej&#13;
têsknotê za pewn¹ wiar¹, radykalizacjê i popadanie w fundamentalizm.&#13;
Prawdê mówi¹c, Alfabet Ben Sira robi wra¿enie œredniowiecznego pastiszu,&#13;
poniewa¿ (jak ju¿ wspomnia³am) nie oszczêdza ¿adnej religii. Demoniczna Lilit zosta³a jednak powa¿nie potraktowana w kontekœcie ochronnych rytua³ów,&#13;
które mog³y byæ znacznie wczeœniejsze ni¿ to dzie³o. W ka¿dym razie marginalnej pozycji Lilit w obrêbie kanonu biblijnego odpowiada bogactwo tekstów&#13;
pozakanonicznych, od ludowych praktyk i magicznych amuletów a¿ po ¿ydowsk¹ mistykê. Amulety znajduj¹ mocne uzasadnienie w dalszym ci¹gu opowieœci&#13;
z Alfabetu Ben Sira. Lilit, w nastêpstwie konfliktu z Adamem, wymawia imiê&#13;
Boga i ulatuje nad Morze Czerwone. Tam zostaje towarzyszk¹ Samaela, rodz¹c&#13;
niezliczone demoni¹tka, lilin, dzieci Samaela oraz innych demonów. Na proœbê Adama Bóg posy³a za ni¹ trzech anio³ów o imionach Senoi, Sansenoi i Semangelof, którzy gro¿¹ jej zabiciem setki lilin za ka¿dy dzieñ jej ucieczki. Lilit&#13;
odwzajemnia siê obietnic¹, ¿e bêdzie wiecznie polowaæ na potomstwo Adama&#13;
i Ewy, które uchroni przed ni¹ tylko przywo³anie trzech anielskich imion.&#13;
Historiê tê niektórzy uwa¿aj¹ za projekcjê hebrajskiego zwyczaju, który nakazuje zawiesiæ na szyi nowonarodzonego ch³opca amulet z imionami trzech anio³ów, aby go chroniæ przed lilin do czasu obrzezania. Nie œcina siê równie¿ w³osów&#13;
ch³opcu, dopóki nie ukoñczy trzeciego roku ¿ycia, aby zmyliæ Lilit co do p³ci dziecka i uchroniæ je przed jej atakiem. W tradycji ¿ydowskiej Lilit przeciwstawiana jest&#13;
Chawie–Ewie jako „matce wszystkich ¿yj¹cych” i gra rolê archetypu demonicznej&#13;
kobiety, patronuj¹cej nieczystym praktykom seksualnym: nocnym polucjom i masturbacji uwodzonych przez ni¹ samotnych mê¿czyzn, a wiêc „pustemu” seksowi&#13;
bez prokreacji. Wed³ug ksiêgi Zohar&#13;
„Lilit, królowa demonów, lub nale¿¹ce do jej dworu demony staraj¹ siê&#13;
skusiæ mê¿czyznê do aktu p³ciowego, w którym brak partnerki, aby w ten&#13;
sposób stworzyæ cia³o z przelewanego bezcelowo nasienia” (Scholem&#13;
1996, s. 168).&#13;
Poniewa¿ w wyniku takich kradzie¿y Lilit rodzi tysi¹ce lilin, nie mo¿na odmówiæ jej swoistej p³odnoœci. P³odnoœæ ta jednak jest w specyficznym sensie&#13;
„duchowa”, bowiem w tradycji talmudycznej demony s¹ duszami bez cia³a.&#13;
Dlatego jednym z imion Lilit, wypisywanych na amuletach, jest Amorfo, pozbawiona formy (Mify 1982, s. 55). Ponadto za niepos³uszeñstwo Lilit w wyniku&#13;
boskiego wyroku setka lilin, jej dzieci, ma gin¹æ ka¿dego dnia, a wreszcie i sama&#13;
Lilit, nie mog¹c porwaæ ludzkich dzieci, po¿era swoje w³asne. Z³owrogie role&#13;
uwodzicielki i po¿eraczki dzieci akcentuje Kaba³a, przedstawiaj¹c zawistn¹ Lilit jako zagro¿enie prawowitych, uœwiêconych religijnie zwi¹zków i zrodzonego z nich potomstwa. Kiedy Adam, przera¿ony zbrodni¹ Kaina, postanowi³&#13;
nie mieæ wiêcej dzieci, opuœci³ Ewê na sto trzydzieœci lat, co wykorzysta³a Lilit&#13;
&#13;
�Lilit i wierzba (Kobieta–drzewo)&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
i inne succuby. Odt¹d zawsze Lilit stara siê zaj¹æ miejsce Ewy, czemu przeciwdzia³aæ ma dok³adnie okreœlony w Zohar rytua³ (Scholem 1996, s. 170–171).&#13;
Tradycja chrzeœcijañska, w odró¿nieniu od ¿ydowskiej, ³¹czy archetyp z³ej,&#13;
a raczej grzesznej kobiety z Ew¹, przeciwstawian¹ Nowej Ewie — Matce Chrystusa. To w³aœnie pramatce œredniowieczni chrzeœcijanie przypisywali negatywnie&#13;
waloryzowan¹, nadmiern¹ p³odnoœæ, któr¹ kojarzono z grzechem pierworodnym&#13;
interpretowanym jako pierwszy akt seksualny. Kiedy Bóg odwiedzi³ pierwszych&#13;
ludzi, Ewa, zawstydzona, ukry³a czêœæ swoich dzieci. Te schowane Bóg skaza³&#13;
na wieczn¹ s³u¿bê ich rodzeñstwu, które pob³ogos³awi³. Ukryte, nadliczbowe&#13;
dzieci Ewy mia³y wiêc byæ protoplastami poddanych ch³opów (Zowczak 2000,&#13;
s. 150–151). Ten prosty sposób legitymizacji porz¹dku spo³ecznego by³ form¹&#13;
potêpienia nadmiernej, grzesznej po¿¹dliwoœci w ramach prawowitego ludzkiego zwi¹zku. Chrzeœcijañski idea³ dziewictwa i celibatu sta³ w sprzecznoœci z talmudycznym zakazem: „Zabronione jest cz³owiekowi sypiaæ samotnie w domu;&#13;
a tego, kto œpi sam w domu, schwyta Lilit” (Cohen 1997, s. 272).&#13;
&#13;
Lilit i wierzba&#13;
(Kobieta–drzewo)&#13;
W Talmudzie obraz Lilit uzyska³ wyrazistoœæ poprzez aluzje do jej skrzyde³ i d³ugich w³osów, które cechowa³y jej babiloñski prototyp w Prologu Gilgamesza.&#13;
Jest wed³ug niego ¿eñskim demonem zamieszkuj¹cym pieñ drzewa huluppu,&#13;
co t³umaczy siê jako wierzbê lub topolê. Formy roœlinne i zwierzêce, a w³aœciwie wszystkie elementy œrodowiska, s³u¿¹ kulturze jako rodzaj symbolicznego s³ownika b¹dź odwrotnie, projekcji schematów kulturowych (te dwa kierunki percepcji wzajemnie siê przenikaj¹). Wraz ze swymi nazwami wchodz¹&#13;
w sk³ad — jak to okreœla³ Claude Lévi–Strauss — „wiedzy konkretu”. Chocia¿&#13;
za ka¿dym razem ustalamy na nowo zmienne znaczenia i relacje w obrêbie kodu&#13;
symbolicznego, trzeba przyznaæ, ¿e pewne formy bardziej ni¿ inne „nadaj¹ siê&#13;
do myœlenia”. Co prawda, badacze podaj¹ w w¹tpliwoœæ dokonane przez Samuela Kramera t³umaczenie fragmentu eposu o Gilgameszu, w którym pojawia siê&#13;
Lilit zamieszkuj¹ca wierzbê. Równie¿ jej to¿samoœci z ¿ydowsk¹ Lilit nie nale¿y&#13;
traktowaæ zbyt dos³ownie18. Trudno jednak zaprzeczyæ symbolicznej wiêzi demona i wierzby w wielu kulturach. Biblijne „wierzby nadrzeczne” o pokrêconych,&#13;
spróchnia³ych pniach i charakterystycznych dziuplach bywaj¹ w ró¿nych kodach&#13;
symbolicznych siedliskiem demonów, poniewa¿ wierzba jest najwyraźniej (znów&#13;
&#13;
Lilith Pictures: Ancient and Magical,&lt;http://jewishchristianlit.com/Topics/Lilith/ancPics.html&gt;&#13;
(12.11.2014).&#13;
18&#13;
&#13;
�108&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
u¿yjê okreœlenia Lévi–Straussa) „dobra do myœlenia”. Ze wzglêdu na swe specyficzne cechy symbolizowa³a zarazem kwitn¹ce ¿ycie i bezp³odnoœæ lub czystoœæ&#13;
albo „¿ycie w cieniu œmierci”. Wed³ug aleksandryjskiego t³umaczenia Biblii Behemot mia³ siedzieæ pod os³on¹ wierzbowych ga³êzi, odroœli drzewa czystego&#13;
(por. gr agnos: czysty, agonos: bezp³odny; Lurker 1989, s. 262).&#13;
Wierzba ma zarazem charakter antropomorficzny, wyraźny w wierzeniach&#13;
s³owiañskich i litewskich. Blendis (lit. wierzba) albo Blinda nazywa³a siê kobieta,&#13;
która wydawa³a na œwiat liczne potomstwo z nadzwyczajn¹ ³atwoœci¹, a rodzi³a&#13;
przy tym nie tylko „przyrodzonym sposobem”, ale tak¿e z r¹k, nóg, g³owy i innych czêœci cia³a. Pozazdroœci³a jej tego ziemia, najp³odniejsza z matek, i kiedy&#13;
Blendis sz³a przez grz¹sk¹ ³¹kê, ziemia uwiêzi³a jej nogi; kobieta nie mog³a siê&#13;
ju¿ wydostaæ i zamieni³a siê w wierzbê (Jucewicz 1846, s. 81). Podobnie w legendach ukraiñskich pierwsza Ewa, ulepiona z gliny, po wygnaniu z raju zamieni³a&#13;
siê — nomen omen — w iwê (Gnatjuk 1902, s. 19–20). Wierzba nadaje siê wiêc&#13;
jak ¿adne inne drzewo do przedstawienia gry miêdzy kobiecymi antynomiami,&#13;
reprezentowanymi przez Lilit i Ewê oraz Ewê i Mariê: ja³owoœci i p³odnoœci,&#13;
rozwi¹z³oœci i czystoœci, staroœci i m³odoœci oraz œmierci i ¿ycia19.&#13;
Rozpowszechniona w Eurazji wierzba bia³a, salix alba, oraz szara, salix caprea, zwana iw¹, tworz¹ mieszanki z topol¹. Iwa najwczeœniej zielenieje, jest&#13;
wyj¹tkowo plenna i szybko roœnie. W naszej strefie klimatycznej tylko te dwa&#13;
gatunki drzew mo¿na sadziæ „z ko³ka”, œciêtego ukoœnie siekier¹. Nie wymagaj¹ przygotowania ukorzenionych sadzonek ani specjalnej pielêgnacji i daj¹&#13;
niezwykle szybki przyrost ga³êzi (Olêdzki 1994, s. 93). Znana jest sakralna&#13;
rola wierzbowych ga³¹zek niesionych w Œwiêto Namiotów wokó³ o³tarza z b³aganiem o deszcz, p³odnoœæ i ¿ycie (Por. Kp³ 23, 40; Iz 44, 3 nn.). Wœród chrzeœcijan w Niedzielê Palmow¹, czyli Wierzbn¹, uderzenie wierzbow¹ witk¹, któremu towarzyszy³y s³owa zaklêcia, mia³o zapewniæ uderzonemu si³y witalne.&#13;
Z drugiej strony, ze wzglêdu na ga³êzie zwisaj¹ce do wody albo wrastaj¹ce&#13;
w ziemiê, przypisywano wierzbie ³¹cznoœæ z otch³ani¹ i bezp³odnoœæ. A poniewa¿ zrzuca ona swoje kwiaty pozornie jeszcze przed zawi¹zaniem siê nasienia,&#13;
nazywano j¹ nawet frugiperda, zrzucaj¹c¹ nasiona. „To da³o powód dziwnemu&#13;
zabobonowi, ¿e wierzby t³umi¹ po¿¹dania zmys³owe”; dlatego w dawnej Grecji by³y drzewami poœwiêconymi dziewiczej Korze–Persefonie (Szczepanowicz&#13;
2003, s. 207). Znali tê symbolikê Ojcowie Koœcio³a. Œwiêty Augustyn jednak&#13;
porównuje biblijne wierzby nad rzekami Babilonu do ludzi uwik³anych w sprawy ziemskie, którzy nie rodz¹ ¿adnych owoców w postaci dobrych uczynków.&#13;
W sztuce sakralnej zesch³e wierzby mog¹ symbolizowaæ obumar³e namiêtnoœci (Lurker 1989, s. 262–263).&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
Por. liczne objawienia Matki Bo¿ej na wierzbie, ostatnio np. w Polsce w Okoninie w 1990 r.&#13;
&#13;
�Lilit i jej awatary (Kobieta–zwierzê: gadzina, ryba, koza)&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
Lilit i jej awatary&#13;
(Kobieta–zwierzę: gadzina, ryba, koza)&#13;
Jako demon ¿eñski Lilit by³a uto¿samiana ze swymi odpowiednikami w ró¿nych&#13;
kulturach, posiada wiêc liczne awatary. Zazwyczaj cechuje je zoomorficzny charakter dolnych partii cia³a. Wed³ug niektórych źróde³ w³aœciw¹ siedzib¹ Lilit&#13;
by³y g³êbiny morskie (Scholem 1996, s. 170, przyp. 80). Mo¿e dlatego w œredniowiecznej sztuce chrzeœcijañskiej Lilit by³a wyobra¿ana jako naga kobieta&#13;
z gadzim lub rybim ogonem b¹dź doln¹ czêœci¹ cia³a. Na polichromii koœcio³a&#13;
w Hattuli w po³udniowej Finlandii przedstawiona w postaci syreny podgl¹da&#13;
narodziny Ewy z Adamowego ¿ebra (Haavio 1979, s. 418–419, il. 46). Zapewne&#13;
nie oby³o siê tu bez kontaminacji z syrenami — faraonkami. Apokryfy wywodz¹&#13;
syreny od Egipcjan, którzy zatonêli w czasie poœcigu za Izraelitami przez Morze&#13;
Czerwone. Kiedy fale poch³onê³y wojsko faraona, przemieni³o siê ono w syreny,&#13;
ci zaœ nieliczni Egipcjanie, którzy zd¹¿yli siê przedostaæ na drugi brzeg, dali&#13;
pocz¹tek Cyganom. (Sami Cyganie rozpowszechniaj¹ tak¹ historiê o swoim pochodzeniu, a w ich legendach funkcjonuje „Lilyi z rybim ogonem”. Apokryficzna genealogia „faraonów” znana by³a na Litwie, Ukrainie i Bia³orusi. W latach&#13;
90. na Wileñszczyźnie zapisa³am opowiadanie o zdradliwych faraonkach–syrenach, które dawniej wychodzi³y na pobliski pagórek, aby ró¿nymi g³osami œpiewaæ i p³akaæ, a¿ niektórzy mê¿czyźni do nich strzelali (Zowczak 2000, s. 157).&#13;
Ró¿ne tradycje apokryficzne mog³y siê skrzy¿owaæ ze wzglêdu na miejsce na&#13;
morzu, w którym wed³ug Alfabetu Ben Sira dopêdzi³y Lilit trzy wys³ane za ni¹&#13;
w pogoñ anio³y. W tym samym miejscu Egipcjanie zginêli zatopieni przez fale&#13;
podczas poœcigu za Izraelitami20.&#13;
Niektóre ¿ydowskie legendy uto¿samia³y Lilit z biblijn¹ królow¹ Saby&#13;
(por. 1 Krl 10, 2 Krl 9). Szczególne wra¿enie wywiera³ na mnie zawsze epizod&#13;
Drugiego targumu do Księgi Estery, przypisuj¹cy to zagadkowe skojarzenie Salomonowi, który jako potê¿ny w³adca zmusi³ królow¹ do przybycia przed jego&#13;
oblicze pod groźb¹ interwencji militarnej (Koran, sura 27, 22–44).&#13;
„A gdy us³ysza³ król, ¿e doñ przyby³a, powsta³ i poszed³, i usiad³ w szklanym domu. A gdy ujrza³a królowa Saby, ¿e król siedzi w szklanym domu,&#13;
pomyœla³a sobie w sercu i rzek³a, ¿e król siedzi w wodzie i ods³oni³a swoje&#13;
nogi by przejœæ [przez wodê] i sta³o siê widoczne ow³osienie jej nóg. Rzek³&#13;
król i powiedzia³ jej: «Piêkno twoje jest piêknem kobiet, a ow³osienie twoje jest ow³osieniem mê¿czyzn, ow³osienie zaœ jest ³adne u mê¿czyzn, a nie&#13;
przystoi kobietom»” (Kebra nagast 1956, s. 35).&#13;
20&#13;
Za: The Story of Lilith. The Alphabet of Ben Sira Question #5 (23a–b). Tr. N. Bronznick ,&lt;http://&#13;
jewishchristianlit.com/Topics/Lilith/alphabet.html&gt; (12.11.2014).&#13;
&#13;
�110&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
Czytelnik móg³by pomyœleæ, ¿e biblijny mêdrzec komentuje tu dla potomnoœci obowi¹zuj¹cy kobiety uniwersalny kanon estetyczny. Sens królewskiej k¹œliwoœci jest jednak znacznie powa¿niejszy ni¿ reklamowanie depilatorów. To&#13;
w³aœnie ow³osione nogi królowej Saby nasunê³y Salomonowi podejrzenie, ¿e&#13;
ma do czynienia z Lilit, pierwsz¹ latawic¹ œwiata (Graves, Patai 1993, s. 71).&#13;
Salomon jako znawca demonów ¿ywi³ ju¿ wczeœniej podejrzenia wobec królowej Po³udnia, skoro zasiad³ „w szklanym domu”, zmuszaj¹c damê do zadarcia&#13;
w górê drogocennej szaty. Zarazem jednak chcia³ j¹ olœniæ swoim fantastycznym&#13;
bogactwem (szklana posadzka!) i tym bardziej przymusiæ do pos³uszeñstwa.&#13;
W ka¿dym razie ów epizod by³ na tyle wa¿ny, ¿e przytacza go tak¿e ruska szesnastowieczna Palea wyjaśniająca, a zatem by³ on znany w obrêbie Slavia Orthodoxa&#13;
(Veselovskij 1876, s. 347).&#13;
Zabawne prze³o¿enie przedstawionego epizodu na kod lokalny zawiera legenda s³owacka. Królowa Po³udnia przemienia siê w niej w „chrzeœcijañsk¹&#13;
królewnê”, która panuje w zamorskiej Ameryce u boku króla — diab³a. M¹dry&#13;
Salomon postanawia sprawdziæ, czy rzeczywiœcie królewna jest chrzeœcijank¹,&#13;
czy te¿ diab³em, podobnie jak jej wspó³panuj¹cy. Ka¿e wiêc zrobiæ piwnicê pod&#13;
przejœciem do pa³acu i pokryæ j¹ szk³em, po czym sam ukrywa siê w tak przygotowanej kryjówce, aby sprawdziæ naocznie to¿samoœæ przyby³ej królewny, przekonany, ¿e „keby bola èertom, nemala by vlasov miedzi nohami”. Uspokaja siê&#13;
jednak stwierdziwszy, „ze to mala zarastane” (Polívka 1930, s. 9–10). Tu poznajemy kolejne kryterium oceny kobiecej to¿samoœci: brak w³osów ³onowych&#13;
sugeruje ja³owoœæ, bezp³odnoœæ, i stanowi s³owack¹ interpretacjê demonicznych&#13;
w³ochatych nóg z poprzedniego przekazu.&#13;
Ludowa interpretacja kieruje nas wprost ku sferze praktyk intymnych, które&#13;
ju¿ w œredniowiecznych, źród³owych przekazach zdominowa³y charakter Lilit.&#13;
Jej odmowa seksualnego podporz¹dkowania siê Adamowi musia³a nosiæ znamiona przestêpstwa, a nawet zwyrodnienia z perspektywy obyczajów kultury&#13;
patriarchalnej, skoro pierwsza kobieta zosta³a skojarzona z succubami (wierzenia o nich rozpowszechnione by³y w œredniowieczu zarówno wœród ¯ydów,&#13;
jak i chrzeœcijan). Raphael Patai dostrzeg³ d³ugie trwanie patriarchalnych standardów, przypominaj¹c w tym kontekœcie przekazane przez Bronis³awa Malinowskiego przeœmiewcze okreœlenie trobriandzkich kobiet dotycz¹ce „pozycji&#13;
misjonarza” preferowanej przez Europejczyków w trakcie stosunku seksualnego (Graves, Patai 1993, s. 71). Kluczowe znaczenie w źród³owym Alfabecie Ben&#13;
Sira ma prze³o¿enie relacji podleg³oœci na jêzyk cia³a, zgodne z jednoœci¹, jak¹&#13;
tworz¹ dusza i cia³o wed³ug dominuj¹cej w Biblii koncepcji cz³owieka. Wobec&#13;
takich za³o¿eñ oburzenie Lilit wydaje siê oczywiste: przecie¿ zosta³a stworzona&#13;
tak samo jak Adam i czu³a siê równa mê¿czyźnie. Tote¿ literatura romantyczna&#13;
wprowadzi³a j¹ triumfalnie w obieg kultury jako archetyp kobiety wyzwolonej&#13;
i ofiarê patriarchalnych rajskich porz¹dków.&#13;
&#13;
�Lilit jako królowa Saby, trzynasta Sybilla, gêsionoga prorokini&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
Lilit jako królowa Saby, trzynasta Sybilla,&#13;
gęsionoga prorokini&#13;
Innym awatarem monstrualnie p³odnej i zarazem ja³owej Lilit jest Sybilla, która&#13;
jako wieszczka od staro¿ytnoœci po chrzeœcijañstwo przedstawiana by³a zwykle jako&#13;
dziewica. Odwo³am siê tu do intryguj¹cego fragmentu bu³garskiego apokryfu o gêsionogiej Sybilli, córce króla Dawida. Dzieli ona z królow¹ Saby charakterystyczny&#13;
defekt nóg, przypisany na sta³e Królowej Po³udnia w tradycji apokryficznej.&#13;
„Król Dawid, prorok Pañski, mia³ w sobie wielk¹ chuæ. Kiedy siedzia³, si³a&#13;
jego wychodzi³a — dlatego te¿ podstawiano naczynie, by uchodzi³a do&#13;
niego. Pewnego dnia jego niewolnik wytar³ naczynie traw¹ i wyrzuci³ j¹.&#13;
Trawê tê znalaz³a i zjad³a pewna gêœ. Potem znios³a jajo, a z niego wyklu³o&#13;
siê dzieciê p³ci ¿eñskiej o gêsich nogach. W tajemnicy doniesiono o tym&#13;
królowi Dawidowi. Król [od razu] zrozumia³, co siê wydarzy³o, i nakaza³&#13;
zaprowadziæ [dziewczynkê] do lasu. I nadali jej imiê Maria, a poniewa¿&#13;
by³a bardzo urodziwa i m¹drzejsza od wszystkich na œwiecie, nazwa³a siê&#13;
Sybill¹ [co znaczy] m¹drzejsz¹ od królów. [...] Mia³a [przy tym] nadziejê,&#13;
¿e to z niej narodzi siê Chrystus i strzeg³a swego dziewictwa [...]” (Minczew, Skowronek 2006, s. 146–147).&#13;
K³opot z nogami tekst bu³garski wyjaœnia w sposób oryginalny w swojej&#13;
dos³ownoœci, przedstawiaj¹c Mariê–Sybillê jako istotê transgeniczn¹. Rozwi¹zanie to przekazuje zapewne ludow¹ tradycjê lokaln¹. Wprawdzie i Zachód&#13;
zna³ w œredniowieczu La Reine Pedauque, królow¹ o gêsiej stopie (franc. pied&#13;
d’oie), tak w³aœnie nieraz przedstawian¹ w sztuce francuskiej, lecz by³a ona&#13;
uto¿samiana z królow¹ Saby. Te dwie postacie ³¹cz¹ jednak nie tylko gêsie&#13;
stopy. Obie uosabiaj¹ szczególnie wysoko cenion¹ w tradycji ludowej wiedzê&#13;
profetyczn¹, uto¿samian¹ z m¹droœci¹ (podobnie jak Lilit, która czerpa³a moc&#13;
ze znajomoœci Bo¿ego imienia). Sybilla przepowiada przysz³e dzieje œwiata,&#13;
królowa Saby konkuruje z Salomonem w rozwi¹zywaniu zagadek, a tak¿e obdarowuje go leczniczymi zio³ami. Wiedza dziewiczej Sybilli jest wartoœciowana&#13;
pozytywnie (œwiadczy o tym choæby patronat maryjny, wynikaj¹cy z jej imienia: Maria–Sybilla), a jej przepowiednie zawieraj¹ wyraźne akcenty anty¿ydowskie. Tymczasem królowa Saby w³aœnie pod wp³ywem tradycji ¿ydowskiej&#13;
reprezentuje cechy demoniczne i bli¿sza jest postaciom czarownic ni¿ wieszczek. Sybillê i królow¹ Saby mo¿na postrzegaæ jako uosobienie dwóch tradycji&#13;
apokryficznych, tym bardziej ¿e ta pierwsza sta³a siê w chrzeœcijañstwie odpowiedniczk¹ Proroków, przepowiadaj¹c¹ ludom pogañskim nadejœcie Mesjasza i zmultiplikowan¹ w późnym œredniowieczu a¿ do dwunastu postaci.&#13;
Jednak równie¿ scena spotkania Salomona z królow¹ Saby zosta³a przyswojona w kulturze chrzeœcijañskiej z pomoc¹ typologii biblijnej: Salomon jest&#13;
&#13;
�112&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
tu typem Chrystusa, królowa — typem Koœcio³a, który nas³uchuje Jego nauk.&#13;
W kontekœcie zapowiedzi mesjañskiej Sybilla i królowa Po³udnia zlewaj¹ siê&#13;
w jedn¹ postaæ, i to nie tylko w znaczeniu symbolicznym, ale faktycznie s¹&#13;
kontaminowane w popularnych drukach dewocyjnych, tzw. Sybillach, i to ju¿&#13;
na poziomie ich tytu³ów. Przyk³adem jest choæby wielokrotnie wznawiane Proroctwo Michaldy, królowej ze Sabby 13 Sybilli, które mo¿na i dziœ znaleźæ wœród&#13;
druków dewocyjnych w przykoœcielnych sklepikach.&#13;
Przyswojenie królowej Saby–Sybilli chrzeœcijañstwu dokona³o siê w kontekœcie œredniowiecznych legend o drzewie Chrystusowego krzy¿a. Szklan¹ posadzkê zastêpuje w nich prawdziwa woda, która wraz z cudownym drzewem&#13;
oczyszcza królow¹ z cech zoomorficznych, czyli — demonicznych. W arabsko–&#13;
chrzeœcijañskim apokryfie jej kozia noga jest t³umaczona doœæ niewinnie, na&#13;
sposób ludowy, „zapatrzeniem siê” jej matki na kozê.&#13;
„Matka królowa, kiedy nosi³a córkê swoj¹ (bêd¹c ciê¿arna), zobaczy³a kiedyœ t³ust¹ kozê, a spogl¹daj¹c na ni¹ po¿¹dliwie podesz³a ku niej z ciekawoœci¹ i powiedzia³a: «Jak ona jest piêkna. Jak piêkne s¹ jej nogi» i poczu³a&#13;
(jak to bywa u ciê¿arnych kobiet) nag³y poci¹g do niej. Kiedy ukszta³towa³a&#13;
siê w ³onie matki wspomniana córka, jedna jej noga by³a ludzka, druga&#13;
kozia — wspania³y jest Stwórca wszechrzeczy w swej potêdze, chwa³a Mu&#13;
i s³awa. [...] Kiedy wspomniana królowa przyby³a do Jerozolimy, a s³ysza³&#13;
Salomon i upewni³ siê przez wywiadowców, ¿e jedna jej noga jest kozia —&#13;
u¿y³ w swej m¹droœci podstêpu, by zobaczyæ jej nogê nie prosz¹c o to. Ustawi³ poœrodku podwórza tron i rozkaza³ nape³niæ œluzy wodne, by nape³niæ&#13;
podwórze œwi¹tyni wod¹”. [Królowa chcia³a przebyæ j¹ konno, ale zsadzono j¹ z wierzchowca i powiadomiono, ¿e ¿aden jeździec nie mo¿e wjechaæ&#13;
do domu Boga]. „Ona wyci¹gnê³a rêkê, unios³a brzeg szaty i zakasa³a nad&#13;
nogami swoje suknie, ¿eby wejœæ do wody. Zobaczy³ Salomon jej nogê nie&#13;
prosz¹c o to. Brodzi³a przez podwórze w wodzie, gdy noga jej dotknê³a&#13;
wspomnianego drzewa. Z chwil¹ dotkniêcia pojawi³a siê moc bo¿a — wyprostowa³a siê kozia noga i sta³a siê nog¹ ludzk¹, podobn¹ do swej siostry”&#13;
(Kebra nagast 1956, s. 42).&#13;
Wspomniane w legendzie przyniesione z raju cudowne drzewo s³u¿y³o do&#13;
obróbki kamienia przy budowie œwi¹tyni jerozolimskiej, a w przysz³oœci mia³o&#13;
siê staæ krzy¿em Chrystusa.&#13;
Teksty popularnych przepowiedni Sybilli zachowa³y do dziœ opisany tu epizod&#13;
wraz z gestem unoszenia szaty przez królow¹ Saby, zmieniaj¹c nieco kontekst jej&#13;
przeprawy przez wodê. Ulotni³a siê z nich m¹droœæ Salomona, zast¹pi³a j¹ prorocza wiedza królowej Michaldy. W drodze do jego pa³acu królowa omija k³adkê na&#13;
potoku Cedron i przechodzi go wp³aw ze swoim orszakiem, aby okazaæ szacunek&#13;
drzewu, na którym zawiœnie Mesjasz. Postrzegana w kulturze ludowej jako chrzeœcijanka i œwiêta, „Michalda ze Sabby” jest ju¿ pozbawiona ca³kowicie cech zoo-&#13;
&#13;
�Lilit jako królowa Saby, trzynasta Sybilla, gêsionoga prorokini&#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
morficznych i tylko przenikanie siê — kontaminacja jej postaci ze star¹ wiedźm¹&#13;
Sybill¹ w tekstach przepowiedni stanowi œlad jej z³owieszczego rodowodu.&#13;
Wspominaj¹c rolê Lilit w kulturze popularnej nie mo¿na pomin¹æ towarzysz¹cych jej wspó³czeœnie w Internecie wizerunków, nawet jeœli skojarzenie jej&#13;
z nimi jest w¹tpliwe w œwietle źróde³. W œredniowiecznych przedstawieniach&#13;
grzechu pierworodnego odgrywa ona wed³ug tradycji rolê kusicielki, podaj¹cej&#13;
Ewie owoc zakazanego drzewa. Od pasa w dó³ ma cia³o wê¿a lub gada, przypominaj¹cego nawet dinozaura21. Bardziej interesuj¹ce s¹ dwa przedstawienia&#13;
z Mezopotamii. Jest to sumeryjski lub asyryjski terakotowy tzw. Burney Relief&#13;
z ok. 1950 roku p.n.e. (British Museum, kolekcja Normana Colville’a) oraz gliniana p³ytka z okresu starobabiloñskiego (2000–1600 p.n.e., Louvre AO 6501)22.&#13;
Na obu ukazane s¹ podobne nagie, skrzydlate postacie kobiece o ptasich stopach, w sto¿kowatych nakryciach g³owy. Kszta³tna postaæ na Burney Relief, nazywana „Królow¹ nocy”, stoi na lwach i towarzysz¹ jej sowy. Postaæ przedstawiona&#13;
na p³ytce w Luwrze opiera stopy na grzbietach rogatych zwierz¹t przypominaj¹cych kozioro¿ce. Obie postacie s¹ ukazane frontalnie, w takim samym geœcie:&#13;
wyprostowane, z rêkami zgiêtymi w ³okciach, uniesionymi jak do modlitwy&#13;
(„Królowa nocy” trzyma w lewej rêce przedmiot, podobny do egipskiego symbolu ankh). Ten gest, ale tak¿e i kszta³t cia³a, zw³aszcza w przypadku „Królowej&#13;
nocy”, przypominaj¹ czyhaj¹c¹ na ofiarê modliszkê.&#13;
Modliszka, Mantis religiosa, zawdziêcza z kolei swoj¹ nazwê w³aœnie temu, ¿e&#13;
wygl¹da jak modl¹ca siê postaæ. Z³apan¹ ofiarê zjada ¿ywcem, zaczynaj¹c od g³owy. Czêsto siê zdarza, ¿e samica po¿era samca w trakcie lub po kopulacji. Mo¿e&#13;
dlatego wspomniane przedstawienia z British Museum i z Luwru zazwyczaj towarzysz¹ wspó³czesnym przekazom o Lilit, pomimo braku wyraźnych przes³anek&#13;
dla ich zwi¹zku z jej sumeryjsk¹ poprzedniczk¹ z eposu o Gilgameszu.&#13;
Traktat o Emanacji Lewej Strony (I po³. XIII w.) przedstawia Lilit jako&#13;
piêkn¹ kobietê, która od pasa w dó³ jest p³omieniem ognia. Z tym obrazem&#13;
koresponduje wiersz (podpisany am pm), który odkry³am przypadkowo w Internecie. Zgodnie z nim cia³o Lilit jest miejscem skupienia ¿ywio³ów: ognia,&#13;
wody i wiatru. Przytaczam go jako dowód wspó³czesnego ¿ycia Lilit w zbiorowej wyobraźni.&#13;
&#13;
Lilith Pictures: with Adam and Eve, &lt;http://ccat.sas.upenn.edu/humm/Topics/Lilith/ancPics.&#13;
html&gt; (29.07.2006).&#13;
22&#13;
The „Queen of the Night” Relief, &lt;http://www.thebritishmuseum.ac.uk/compass/ixbin/hixclient.&#13;
exe?_IXDB_=compass...&gt; (31.07.2006); Lilith Pictures: Ancient and Magical, &lt;http://ccat.sas.&#13;
upenn.edu/humm/Topics/Lilith/ancPics.html&gt; (29.07.2006).&#13;
21&#13;
&#13;
�114&#13;
&#13;
W³ochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
&#13;
„Lilit&#13;
od pasa w dó³&#13;
czysty p³omieñ&#13;
wiêc kiedy j¹ znaleźli&#13;
stoj¹c¹ w morzu&#13;
wiatr odrywa³ kawa³ki&#13;
mg³y&#13;
i mogli doceniæ&#13;
jak przybiera kszta³t fali&#13;
wywa¿one proporcje&#13;
tu¿ przed za³amaniem&#13;
a czuj¹c wzrok przeciwnika&#13;
by³a w tym jeszcze lepsza&#13;
perfekcyjna w ka¿dym&#13;
skurczu&#13;
¿ywa pu³apka&#13;
na ¿ycie”.&#13;
Am pm wiersze; ze zbioru Naraz 1998–200423.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
Am pm wiersze; ze zbioru Naraz 1998–2004, &lt;http://www.republika.pl/ampm/lilit.html&gt; (07.07.2006).&#13;
&#13;
�Święty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
Michael Herzfeld pisze, ¿e „antropolodzy, którzy w przesz³oœci twierdzili, ¿e&#13;
mówi¹ prawdê o wystêpuj¹cych w niewielkich spo³ecznoœciach «wierzeniach»,&#13;
tak naprawdê opisywali przedstawienia zbiorowe — zgodnie bowiem z Durkheimowsk¹ tradycj¹, w jakiej przysz³o im pracowaæ, zjawiska natury psychologicznej, takie jak wiara, uwa¿ali za niemo¿liwe do ca³kowitego zg³êbienia”&#13;
(Herzfeld 2004, s. 270). Chocia¿ ta uwaga dotyczy antropologów zachodnich,&#13;
mo¿na j¹ odnieœæ do badañ mitologii s³owiañskiej oraz „duchowego” aspektu&#13;
kultury w polskiej etnologii lat 80. ubieg³ego wieku, która tak¿e czêsto czerpa³a&#13;
inspiracjê z tradycji francuskiej szko³y socjologicznej.&#13;
Jednym z czêsto powracaj¹cych tematów ówczesnych studiów by³a dualistyczna struktura s³owiañskich mitów kosmogonicznych, których transformacje&#13;
dostrzegano w ludowej wersji chrzeœcijañstwa. Wed³ug Lévi–Straussa mit jest&#13;
generowany przez nieuniknione sprzecznoœci ludzkiego œwiata, jak asymetria&#13;
miêdzy przekonaniami i rzeczywistoœci¹, wolnoœci¹ i koniecznoœci¹, to¿samoœci¹ i zró¿nicowaniem itp.1 Jego celem jest dostarczenie logicznego rozwi¹zywania sprzecznoœci, które jednak rozwi¹zane byæ nie mog¹. Dlatego „rozwija&#13;
siê spiralnie”, tworz¹c warstwy, z których ka¿da ró¿ni siê od poprzedniej, „a¿&#13;
do chwili wyczerpania intelektualnego impulsu, który da³ mu pocz¹tek” (Lévi–&#13;
Strauss 2000, s. 207).&#13;
Jako produkt tego mechanizmu mo¿na te¿ uznaæ popularne teodycee,&#13;
próby wyjaœnienia powszechnej niesprawiedliwoœci losu. „Jest marnoœæ, która dzieje siê na ziemi: s¹ sprawiedliwi, którym siê zdarza to, na co zas³uguj¹&#13;
grzesznicy, a s¹ grzesznicy, którym siê zdarza to, na co zas³uguj¹ sprawiedliwi”&#13;
(Koh 8, 14).&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Tak John Lechte komentuje wnioski Claude’a Lévi–Straussa, dotycz¹ce tzw. organizacji dualistycznych (Lechte 1999, s. 136).&#13;
&#13;
�116&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
Dualizm w³aœciwy popularnej wersji chrzeœcijañstwa mo¿e byæ dogodnym&#13;
punktem wyjœcia do refleksji na temat tego rodzaju konstrukcji, których dziœ staramy siê unikaæ. Mo¿na go studiowaæ na przyk³adzie bohaterów ludowych przekazów apokryficznych, zw³aszcza tych najbardziej przetworzonych w stosunku&#13;
do kanonu, najbardziej dziwacznych. Tak¹ postaci¹ jest œw. Piotr z legend rozpowszechnionych w chrzeœcijañskiej tradycji, odnosz¹cych siê do niezrozumia³ej&#13;
œmiertelnikom boskiej ekonomii. Skoro „wyobra¿enia s¹ faktami spo³ecznymi”,&#13;
o czym mówi¹ popularne narracje o dwóch wêdrowcach, Jezusie i œw. Piotrze?&#13;
Jak¹ rolê odgrywa w nich Szymon, najbardziej ludowy spoœród aposto³ów?&#13;
Wed³ug Jerzego Wasilewskiego okreœla j¹ w ludowym systemie wierzeniowym podwójna symbolika przejœcia: od œwiata idealnego do realnego oraz od&#13;
niedoros³ego i niepowa¿nego ucznia do nauczyciela–mistrza. „Jest to zarazem&#13;
punkt styku logiki mitu (pocz¹tków, stworzenia) i rytua³u (inicjacji)”, pisze autor najpe³niejszej polskiej interpretacji postaci trickstera w folklorze, w tym —&#13;
œw. Piotra jako jego najbardziej wyrazistego przyk³adu (Wasilewski 2002, s. 163).&#13;
Istotnie, ju¿ ewangeliczna postaæ Szymona Piotra tak w³aœnie zosta³a skonstruowana: jest figur¹ chrzeœcijañskiej inicjacji. Jezus jest jej Mistrzem, a Piotr —&#13;
uczniem i naœladowc¹, zanim osi¹gnie spe³nienie w œmierci odwróconej, ukrzy¿owany g³ow¹ w dó³. To ju¿ jednak nie Pismo, ale apokryf dope³nia jego biografiê&#13;
w myœl kulturowej zasady, wed³ug której sposób œmierci decyduje o znaczeniu&#13;
postaci, stanowi jej symboliczne narodziny dla innego œwiata, nie tylko zreszt¹&#13;
w przypadku chrzeœcijañskich mêczenników.&#13;
Taki podzia³ ról na Mistrza i niepowa¿nego terminatora zachowuj¹ legendy&#13;
o wêdrówkach Jezusa i œw. Piotra po ziemi, czêsto przybieraj¹ce postaæ drastycznej anegdoty. Mo¿na w nich dostrzec mikrokomentarze do kulturowego&#13;
wartoœciowania relacji spo³ecznych. Wprawdzie wszyscy aposto³owie Jezusa s¹&#13;
tak¿e uczniami, zatem znajduj¹ siê w podobnej sytuacji jak œw. Piotr: jako inicjowani doœwiadczaj¹ wtajemniczenia i w kontaktach z Jezusem graj¹ wspólnie rolê&#13;
jego protagonistów. W legendach apokryficznych jednak wystêpuj¹ zazwyczaj&#13;
zbiorowo i bezimiennie. Tylko œw. Piotr jest zawsze postaci¹ zindywidualizowan¹ i wyrazist¹, a czêsto te¿ jedynym towarzyszem Jezusa w owych wêdrówkach&#13;
po ziemi, w narracjach ajtiologicznych skonstruowanych wokó³ opozycji.&#13;
Decydujê siê podj¹æ ponownie ten temat, poniewa¿ chcia³abym uwzglêdniæ&#13;
spo³eczne i wyznaniowe konteksty przeœmiewczych narracji o œw. Piotrze i wskazaæ te jego cechy w ludowych apokryfach, które staj¹ siê widoczne w zestawieniu&#13;
z nielicznymi zindywidualizowanymi w nich aposto³ami. Œwiêty Piotr odgrywa&#13;
bowiem swoj¹ specyficzn¹ rolê w dualnych b¹dź troistych strukturach narracyjnych, które modeluj¹ myœlenie potoczne. Chcia³abym te¿ zwróciæ uwagê na&#13;
te cechy jego popularnego wizerunku, które czyni¹ go wdziêcznym obiektem&#13;
dla studium p³ci kulturowej. Odnosi siê to zarówno do jego mitycznej roli jako&#13;
wspó³twórcy œwiata, pomocnika i naœladowcy Boga–Demiurga, jak i bli¿szej&#13;
œredniowiecznym misteriom roli g³upiego ucznia. Obie te role charakteryzuj¹&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
go za poœrednictwem kulturowo wartoœciowanych kategorii z przestrzeni profanum: pracy i lenistwa.&#13;
Niewiarygodne przygody œw. Piotra wywo³ywa³y zawsze konfuzjê, zgorszenie b¹dź œmiech rozmówców, którzy przekazywali mi kr¹¿¹ce o nim anegdoty. Funkcjonowa³y w ró¿nych œrodowiskach spo³ecznych, a ich znajomoœæ nie&#13;
œwiadczy o nieznajomoœci Pisma, ale czêsto przeciwnie — o kompetencji w dziedzinie ewangelicznych szczegó³ów.&#13;
Jednym z uderzaj¹cych przyk³adów tego stanu rzeczy jest anegdota, któr¹&#13;
opowiedzia³ mi w latach 80. pewien niedobitek szlacheckiego rodu, ukrywaj¹cy&#13;
siê w zaroœniêtych resztkach zrujnowanego dworu w wiosce na po³udniowym&#13;
wschodzie Polski. Jako stary kawaler by³ przedmiotem ró¿nych uciesznych&#13;
opowieœci kr¹¿¹cych po wsi; zarazem towarzyszy³ im pewien respekt ze wzglêdu na jego pochodzenie i wykszta³cenie. Rozdźwiêk miêdzy tym potencja³em&#13;
a faktycznym mizernym statusem potomka „panów” by³ we wsi odbierany jako&#13;
rodzaj nieudacznictwa. Powszechnie komentowano jego niepowodzenia w relacjach z kobietami. Wszystko to sk³ada³o siê na wizerunek lokalnego dziwaka,&#13;
nie bez elementów tragizmu, traktowanego na przemian to lekcewa¿¹co, to&#13;
z pewnym szacunkiem. Polecano mi go jako godnego rozmówcê, z zastrze¿eniem, ¿e boi siê kobiet, wiêc pewnie i tak nie uda mi siê do niego dotrzeæ.&#13;
Pewnego ranka uda³am siê jednak do jego samotni. Moje nawo³ywania spod&#13;
zamkniêtej furtki by³y ignorowane a¿ do momentu, kiedy — w odpowiedzi na&#13;
obcesowe pytanie, czego chcê — odkrzyknê³am, ¿e chcia³am porozmawiaæ.&#13;
Kim jestem?&#13;
— Jestem z Uniwersytetu Warszawskiego! — wykrzyknê³am, doœæ g³upio.&#13;
— Nie szkodzi! — odkrzykn¹³ dowcipnie gospodarz.&#13;
Pofatygowa³ siê jednak do furtki i wpuœci³ mnie do dawnego dworskiego&#13;
parku. Przemyka³am chy³kiem wœród wysokich topoli ca³kowicie opanowanych&#13;
przez wrony, które razi³y intruzów z wysoka pal¹cymi pociskami.&#13;
Zakazano mi nagrywaæ rozmowê, która przybra³a charakter towarzyskiej&#13;
konwersacji. Nie pamiêtam, o czym rozmawialiœmy. Ale kiedy doszliœmy do tematu moich badañ — apokryfów — us³ysza³am w prezencie anegdotê.&#13;
— A wie pani, dlaczego œwiêty Piotr zdradzi³ Pana Jezusa? — zapyta³ chytrze&#13;
rozmówca. I odczekawszy chwilê dla lepszego efektu, sam sobie odpowiedzia³:&#13;
— Bo mu uzdrowi³ teœciow¹.&#13;
Ta facecja, racjonalizuj¹c kulturowo zdradê aposto³a jako rodzaj odwetu na Jezusie, jest — i nie jest „ludowa”. Przypomina koncepty zakonników&#13;
w stylu ojca Sadoka Bar¹cza, gromadzone po klasztorach w rêkopiœmiennych&#13;
zbiorkach. Braciszkowie, obserwuj¹c bacznie ¿ycie i obyczaje, potrafili biegle&#13;
³¹czyæ biblijne historie z potocznym doœwiadczeniem w kaznodziejski przekaz,&#13;
zrozumia³y dla wiernych. Anegdota odnosi szczegó³y Ewangelii do kulturowo&#13;
schematyzowanych emocji, które odznaczaj¹ siê Braudelowskim „d³ugim trwaniem”. Stereotypow¹ wrogoœæ miêdzy ziêciem a teœciow¹ poœwiadczaj¹ do dziœ&#13;
&#13;
�118&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
niewybredne kawa³y „o teœciowych”, których struktura czêsto odpowiada przywo³anej tu anegdocie2.&#13;
¯eby taki koncept wymyœliæ, trzeba jednak dobrze znaæ Pismo. Jak g³osi&#13;
Ewangelia, Szymon, zanim sta³ siê Opok¹, mieszka³ w Kafarnaum ze swoim bratem Andrzejem i teœciow¹, któr¹ Jezus uzdrowi³ (Mt 8, 14–15; Mk 1, 29–31; £k 4,&#13;
38–39). Kiedy gor¹czka j¹ opuœci³a, wsta³a i us³ugiwa³a im — opowiadaj¹ zgodnie&#13;
trzej Ewangeliœci. O tym, ¿e Szymon by³ ¿onaty, wnioskuje siê wy³¹cznie z tych&#13;
w³aœnie wzmianek o uzdrowieniu jego teœciowej. Najwyraźniej dla Ewangelistów&#13;
nie by³o to zdarzenie istotne, a i teœciowa trafi³a do Pisma jedynie przez przypadek, niczym Pi³at w Credo. Jako œwiadectwo cudownego uzdrowienia wskazuj¹&#13;
jej natychmiastowy powrót do oczywistych zajêæ: do us³ugiwania mê¿czyznom.&#13;
Znamienne, ¿e tego epizodu brakuje w Ewangelii œw. Jana, zbyt mistycznej,&#13;
¿eby zajmowaæ siê cudami w sprawach tak prozaicznych, jak zdrowie teœciowej.&#13;
Szymon Piotr, ze swymi gwa³townymi emocjami i spontanicznymi reakcjami,&#13;
jest przeciwieñstwem medytacyjnego stylu Jana. Ich rywalizacjê przedstawiano&#13;
ju¿ w œredniowiecznych misteriach wielkanocnych. Od XI wieku nale¿a³ do nich&#13;
epizod wyœcigu tych dwóch aposto³ów do grobu Jezusa, kiedy dotar³a do nich&#13;
wiadomoœæ, ¿e grób jest pusty (J 20, 4).&#13;
Piotr, „[...] czy to wskutek swego wieku, czy te¿ c h o r y c h albo u ³ o m n y c h&#13;
[podkreœlenie moje — M. Z ] nóg3 — pozostaje w tyle i daje nader g³oœny wyraz&#13;
swej z³oœci z tego powodu, a tak¿e uczuciu zazdroœci obok raz jeszcze wyprzedzaj¹cego go Jana, w koñcu zasiada z nim do sto³u, aby siê pokrzepiæ napitkiem&#13;
(Wienner Spiel), przy czym obaj umawiaj¹ siê, ¿e bêd¹ zgodnie kontynuowaæ&#13;
drogê, a¿ wreszcie przy grobie oskar¿aj¹ siê wzajemnie o z³odziejstwo i k³amstwo (Sterziengel Passionspiel)” (Bocian 1996, s. 437).&#13;
W œredniowiecznych misteriach równie¿ innych aposto³ów obdarzano nader ziemskimi cechami i przedstawiano ich w sytuacjach komicznych. Narracje&#13;
gromadzone w trakcie naszych badañ etnograficznych w latach 80.– 90. inaczej&#13;
jednak wyra¿aj¹ przeciwstawne pozycje tych dwóch aposto³ów, Piotra i Jana.&#13;
Ich wiek pozostaje wprawdzie istotn¹ ró¿nic¹: Piotr, jako mê¿czyzna dojrza³y,&#13;
a nawet podstarza³y (³ysy), jest przeciwstawiany Janowi, wyobra¿anemu zgodnie&#13;
z tradycj¹ ikonograficzn¹ Zachodu jako bezw¹sy, ale za to d³ugow³osy m³odzieniec o dziewczêcej urodzie. Koresponduje to z ró¿nymi wymiarami jego czystoœci, w tym — co wydaj¹ siê szczególnie akcentowaæ narracje — cielesnej. Trzech&#13;
bowiem spoœród Dwunastu zosta³o przyswojonych w tradycji naszych narratorów. Obok Piotra nie mniej zindywidualizowan¹ postaci¹ jest Judasz, czêsto&#13;
2&#13;
Na przyk³ad pierwsza z brzegu z internetowej kawalarni: „Ziêæ po wizycie teœciowej u lekarza&#13;
pyta: — Panie doktorze, czy jest jakaœ nadzieja? — Niestety, to tylko zapalenie ucha œrodkowego,&#13;
odpowiada lekarz”.&#13;
3&#13;
W symbolice folkloru utykanie jest symbolicznym identyfikatorem istot chtonicznych, jak np. diab³y, czarownice i demony ziemne.&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
z Piotrem porównywany jako zdrajca i z³odziej, trzecim zaœ jest w³aœnie Jan.&#13;
Wystêpuje on w narracjach czêœciej w towarzystwie Matki Boskiej ni¿ Jezusa&#13;
i jest przeciwstawiany dwóm pierwszym jako najbardziej godny spoœród uczniów&#13;
Pana. By³ nawet przez rozmówców nazwany dziewicą, zgodnie z tradycj¹ siêgaj¹c¹ koñca IV wieku i spopularyzowan¹ przez apokryfy (Junod 1987, s. 113–&#13;
135). Wœród tych trzech aposto³ów Piotr zajmuje miejsce poœrednie pomiêdzy&#13;
uduchowionym, dziewiczym Janem a Judaszem, „synem zatracenia”, w którego&#13;
wst¹pi³ Szatan. Piotr jest natomiast synem ziemi ze wszystkimi tego stanu konsekwencjami, dzieli z Judaszem jego przywary, a nawet grzechy — st¹d czêsto s¹&#13;
porównywani. Jan przypomina raczej anio³a.&#13;
Na pograniczu polsko–ukraiñskim i na Ukrainie cieszy siê pewn¹ popularnoœci¹ równie¿ wspomniany Andrzej, brat Piotra i wspó³w³aœciciel domu w Kafarnaum, chocia¿ narracje nie ukazuj¹ go w roli aposto³a, ale raczej jako postaæ&#13;
osobn¹, kojarzon¹ z kolejn¹ wersj¹ œmierci na krzy¿u. Jego crux decussata, który&#13;
przypomina grecki inicja³ imienia Chrystusa, od œredniowiecza jest charakterystycznym atrybutem tego aposto³a. Na unickich ikonach œw. Andrzej dźwiga go&#13;
na ramieniu. Zgodnie z tradycj¹ wczesnochrzeœcijañsk¹ aposto³ ten pe³ni³ swoj¹&#13;
misjê miêdzy innymi na Rusi Po³udniowej (u Scytów), st¹d uwa¿any jest za patrona Ukrainy i Rosji. Kszta³t krzy¿a œw. Andrzeja (kojarzonego dziœ g³ównie&#13;
z przejazdem kolejowym) greckokatoliccy i prawos³awni rozmówcy uzasadniali niekiedy form¹ krzy¿a Chrystusa z ukoœn¹ doln¹ poprzeczk¹ (podnó¿kiem).&#13;
Forma ta, przyjêta w tradycji prawos³awia, traktowana jest jako znak ró¿nicy&#13;
wobec zachodniego chrzeœcijañstwa. Œwiêty Andrzej zwany jest w prawos³awiu&#13;
Pierwozwannym, zgodnie z tradycj¹ bizantyjsk¹ (protokletos, pierwszy powo³any;&#13;
Apokryfy 2007, s. 174) odwo³uj¹c¹ siê do Ewangelii œw. Jana (1, 36–42). Wskazuje on siebie i Andrzeja jako pierwszych powo³anych przez Chrystusa uczniów,&#13;
wbrew œwiadectwu Ewangelii synoptycznych.&#13;
Andrzej i Piotr, dwaj bracia, galilejscy rybacy, patronuj¹ jako œwiêci poœrednicy dwóm konkurencyjnym tradycjom chrzeœcijañskim, powi¹zanym z odrêbnymi instytucjami i kojarzonym z przeciwstawnymi dyskursami politycznymi.&#13;
Nie jest to problem przebrzmia³y. Dystans miêdzy Slaviae Ortodoxae a Slaviae&#13;
Latinae, a dok³adniej Romanae, nabra³ wyrazistoœci w ostatnich dwóch dekadach wraz z powrotem religii do sfery publicznej, tym bardziej ¿e niektóre Koœcio³y prawos³awne odnosz¹ siê niechêtnie do modernizacji. Napiêcia zwi¹zane&#13;
z tymi tendencjami mo¿na œledziæ tak¿e na poziomie spo³ecznoœci lokalnych.&#13;
Przytoczê tu przyk³ad dotycz¹cy wizerunku œw. Piotra, który sta³ siê przys³owiow¹ koœci¹ niezgody pomiêdzy lokaln¹ spo³ecznoœci¹ a nowym kap³anem — prawos³awnym batiuszką. Przypadek ten opisa³a Agnieszka Brzozowska w relacji&#13;
z badañ terenowych, które prowadzi³a na Zachodniej Bia³orusi (Brzozowska&#13;
2009, s. 125–126).&#13;
W miasteczku Ró¿ana w obwodzie brzeskim zachowa³ siê w cerkwi o³tarzowy obraz przedstawiaj¹cy Chrystusa, który wrêcza klucze œw. Piotrowi. Ta&#13;
&#13;
�120&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
symboliczna scena przekazania zwierzchnoœci nad Koœcio³em powszechnym&#13;
mo¿e byæ interpretowana jako legitymizacja w³adzy rzymskiego papie¿a, dlatego&#13;
obecnoœæ tego obrazu w cerkwi, i to w jej centrum, by³a osobliwoœci¹. Tote¿ nowy&#13;
kap³an, d¹¿¹c do przywrócenia ortodoksji, usun¹³ heretyck¹ pami¹tkê z miejsca&#13;
przypisanego w prawos³awiu Chrystusowi Królowi i Jego Zmartwychwstaniu.&#13;
Jednak obraz cieszy³ siê wielkim przywi¹zaniem starszego pokolenia wiernych&#13;
jako pe³en znaczenia œwiêty wizerunek, wpleciony w losy wspólnoty. Tego rodzaju zabytki sakralne by³y traktowane ze szczególnym pietyzmem w spo³ecznoœciach doœwiadczonych w czasach ZSRR wojuj¹cym ateizmem i s³u¿y³y wiernym&#13;
jako ich bezcenne, duchowe dziedzictwo. Tote¿ dzia³ania batiuszki, niekonsultowane z wiernymi, przyczyni³y siê do konfliktu i roz³amu wœród mieszkañców&#13;
Ró¿any. Pomimo powrotu obrazu do cerkwi na mniej eksponowane miejsce,&#13;
grupa buntowników demonstracyjnie odesz³a ze wspólnoty parafialnej i zaczê³a&#13;
samodzielnie sprawowaæ liturgiê w prywatnym domu.&#13;
Wspominam o tym konflikcie, poniewa¿ krytyka prymatu biskupa Rzymu&#13;
korzysta³a z ró¿nych œrodków propagandowych. Niejednokrotnie przedstawiano nastêpców œw. Piotra w roli Antychrysta. Repertuar tradycyjnych, siêgaj¹cych œredniowiecza facecji poœwiêconych œw. Piotrowi stanowi³ potencjalne&#13;
zaplecze tej krytyki, z pewnoœci¹ wykorzystywanej przez jej zwolenników. Musia³o to wp³yn¹æ na utrwalenie tej tradycji na obszarze pogranicza prawos³awia&#13;
i katolicyzmu. Z tych w³aœnie terenów pochodz¹ analizowane dalej źród³a etnograficzne. Konkurentem œw. Piotra do roli pierwszego z aposto³ów by³ tam&#13;
nie tylko œw. Andrzej, ale i œw. Miko³aj, który w Rosji otoczony jest szczególnym kultem i odgrywa tê sam¹ rolê w podobnych schematach fabularnych co&#13;
œw. Piotr w apokryficznych legendach ukraiñskich, polskich czy niemieckich&#13;
(por. np. Afanasjev 1990, s. 37–42). Od XVI wieku w Rosji przed pochówkiem&#13;
wk³adano do rêki zmar³emu list „rozgrzeszaj¹cy” do œw. Miko³aja jako poœrednika miêdzy ziemianami a Królestwem Niebieskim, podczas gdy na Ukrainie&#13;
adresatem podobnej „przepustki do nieba” by³ œw. Piotr4.&#13;
Ludowe narracje o stworzeniu œwiata przez Jezusa transformuj¹ strukturê s³owiañskich mitów o wspó³tworzeniu ziemi przez Boga (w³aœciwiej by³oby&#13;
nazwaæ go Demiurgiem) i Diab³a (Tomicki 1980)5. Ten drugi uosabia swoist¹&#13;
antytezê albo parodiê dzia³añ bo¿ych, jest jednak niezbêdny w aktach kreacji —&#13;
jest wspó³twórc¹ œwiata, chocia¿ dzia³a destrukcyjnie. Podobn¹ tendencjê do&#13;
dualizacji wyra¿aj¹ archaiczne mity opowiadaj¹ce o wspólnych dzia³aniach pary&#13;
twórców, czêsto braci. Wed³ug Eleazara Mieletinskiego brat g³upi lub z³y, który zwykle nieudolnie naœladuje albo parodiuje uczynki m¹drego (tzw. bohatera&#13;
4&#13;
&#13;
O wymiennoœci œw. Miko³aja i Piotra w wierzeniach i rytua³ach pogrzebowych zob. Uspieñski&#13;
1985, s. 183–187; Zowczak 2013.&#13;
5&#13;
W kontekœcie rekonstrukcji modelu mitologii s³owiañskiej zachowujê przyjêt¹ przez jego autorów pisowniê Diab³a jako nazwy w³asnej, pod¹¿aj¹c œladem Ryszarda Tomickiego (1980).&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
kulturowego, który przemienia œwiat, aby ludzie mogli w nim ¿yæ), jest postaci¹ zarazem demoniczn¹ i komiczn¹, niczym alter ego lub cieñ. Reprezentuje&#13;
chaos, a jego twory s¹ nieudane. Odpowiada za psucie zaprojektowanego przez&#13;
Stwórcê, idealnego œwiata, za z³y stan œwiata, który znamy. Reprezentuje zatem&#13;
zasadê rzeczywistoœci z w³aœciw¹ jej ambiwalencj¹. Tê b³azeñsk¹ postaæ okreœla&#13;
siê w literaturze antropologicznej mianem trickstera (Mieletinski 1981, s. 227;&#13;
Wasilewski 1983, 2002)6.&#13;
Charakter mitycznych relacji miêdzy boskim Demiurgiem lub bohaterem&#13;
kulturowym a tricksterem powtarzaj¹ ludowe legendy o Bogu i Diable oraz przekazy, w których wystêpuje Jezus jako stwórca œwiata. Wówczas jego protagonist¹ i pomocnikiem — w miejsce Diab³a ze s³owiañskich mitów kreacji — staje&#13;
siê œwiêty Piotr albo œwiêci Piotr i Pawe³. Pierwszy z aposto³ów nieprzypadkowo pojawia siê w ró¿nych transformacjach opisanej struktury jako cieñ czy alter ego Jezusa. Demoniczna rola tej postaci zwraca uwagê w wielu ludowych&#13;
narracjach. Œwiêty Piotr, Kefas, pe³ni w nich funkcjê kojarzonego z kamieniem&#13;
„bóstwa ujemnego”, które wystêpuje w rosyjskich i ugrofiñskich mitach w roli&#13;
pomocnika i towarzysza „bóstwa dodatniego” (¯yranik 1933, s. 90).&#13;
Wed³ug s³owackiej legendy u pocz¹tków œwiata Jezus i œw. Piotr wêdrowali&#13;
po wodzie. Kiedy chcieli odpocz¹æ, pojawi³ siê kawa³ek suchej ziemi. Jezus zasn¹³, a wówczas Piotr próbowa³ go zepchn¹æ do wody. Ale w miarê jak popycha³&#13;
go ku wodzie, brzeg oddala³ siê. Ziemia pod œpi¹cym Jezusem ros³a, a woda&#13;
ustêpowa³a. W ten sposób w pocie czo³a, nieœwiadomie, Piotr tworzy³ ziemiê.&#13;
Jak puentuje narrator, „Chrystus potem nie uwa¿a³ ju¿ Piotra za wiernego s³ugê&#13;
i chcia³ go od siebie odpêdziæ” (Polívka 1930, s. 23)7.&#13;
Stworzenie œwiata nie jest pierwotnym kontekstem dla postaci aposto³ów&#13;
w ludowych przekazach. Bo te¿ i rola Jezusa jest w nich przede wszystkim rol¹&#13;
bohatera kulturowego, który przychodzi po Stwórcy, aby uformowaæ i uporz¹dkowaæ istniej¹cy ju¿ œwiat: nadaæ bytom okreœlone w³aœciwoœci, uregulowaæ relacje miêdzy nimi. Bywa nazywany Drugim Stwórc¹, ale jest przede wszystkim&#13;
sprawc¹ przemian, ustalaj¹cych kondycjê ró¿nych istot i ich miejsca w hierarchii&#13;
spo³ecznej. Porz¹dkuje œwiat na nowo jako Weltordner, bohater legend ajtiologicznych. Równie¿ w tej funkcji Jezus dziedziczy w strukturze ludowych narracji&#13;
miejsce Boga archaicznych mitów: przybiera postaæ starca–¿ebraka, wêdrownego dziada, który przemierza œwiat, poddaje próbom swoje stworzenie i rozdziela&#13;
nagrody i kary.&#13;
Kiedy w grê wchodzi tradycyjna koncepcja czasu, pocz¹tki nastêpuj¹cych po&#13;
sobie epok zwanych w kulturze ludowej światami s¹ podobne do pierwszych dni&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
W polskiej literaturze Danuta Penkala zaproponowa³a okreœlenie „mitologiczny ³otrzyk”.&#13;
Podobne narracje o próbach utopienia Jezusa przez Diab³a notowaliœmy np. w narracji z ukraiñskiego Podola: Zowczak 2003, s. 61. Por. esej Dwa przymierza w religijności ludowej w tym tomie.&#13;
7&#13;
&#13;
�122&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
stworzenia. Ta cykliczna koncepcja spotyka siê z uczon¹ typologi¹ biblijn¹, ignoruje chronologiê i traktuje typiczne zestawienia postaci obu Przymierzy jako&#13;
ich faktyczne pokrewieñstwo albo wrêcz to¿samoœæ. Postacie i zdarzenia czasu&#13;
przed potopem mieszaj¹ siê w legendach z czasem naszego świata (po potopie,&#13;
a jednoczeœnie od narodzenia Chrystusa). W rezultacie Bóg Ojciec i Jezus nie&#13;
s¹ rozró¿niani lub wystêpuj¹ wymiennie, a w kontaminowanych z Ewangeliami&#13;
legendach obok Boga wêdruj¹cego pod postaci¹ ¿ebraka pojawiaj¹ siê aposto³owie, a zw³aszcza jeden aposto³: œw. Piotr. Tote¿ legendy ajtiologiczne nie s¹&#13;
ostro oddzielone od mitów o stworzeniu œwiata i s¹ konstruowane wed³ug podobnych schematów.&#13;
Przyk³adem mo¿e byæ historia powstania grzybów, w której œw. Piotr próbuje&#13;
oszukaæ Jezusa, lecz podstêp obraca siê przeciwko sprawcy, jak w bajkach o g³upim diable oszukanym przez ch³opa. Po noclegu u biednej wdowy, która goœcinnie przyjê³a wêdrowców, œw. Piotr skrad³ placek upieczony przez ni¹ dla dzieci.&#13;
Id¹c przez las za Jezusem, chce zjeœæ placek ukradkiem, ale ile razy w³o¿y kês&#13;
do ust, Jezus odwraca siê do niego z jakimœ pytaniem. Piotr, aby siê nie zdradziæ,&#13;
wypluwa kês, zanim odpowie, i w koñcu pozbywa siê w ten sposób ca³ego placka.&#13;
Wtedy Jezus pokazuje mu grzyby, które za nimi wyros³y, i powiada: „Wdowa&#13;
tylko piêæ placków mia³a, a ty jej zabra³eœ, jak przyjdzie do lasu, to ¿eby mog³a&#13;
[grzyby — M. Z.] nazbieraæ dla dzieci” (Wieczorek 1992, s. 45).&#13;
St¹d mówi³o siê o œw. Piotrze, ¿e sieje grzyby (co odnosi siê tak¿e do czasu, bo&#13;
29 czerwca, dzieñ œw. Piotra, wyznacza³ pocz¹tek grzybobrania).&#13;
W mitach o stworzeniu ziemi Diabe³ kradnie czêœæ wydobytego w imię Boże&#13;
piasku, ukrywaj¹c go w ustach. Kiedy pob³ogos³awiona przez Boga ziemia zaczyna siê rozrastaæ, Diabe³ d³awi siê piaskiem rozrywaj¹cym mu paszczê, prycha nim i pluje, i w ten sposób tworzy nieu¿ytki: góry i bagna, które stanowi¹&#13;
jego dziedzictwo. Przytoczona powy¿ej historia grzybów zbudowana jest wed³ug&#13;
podobnej struktury. Grzyby stanowi¹ efekt wspó³dzia³ania Jezusa (jego mocy&#13;
twórczej) i nieœwiadomego swej roli œw. Piotra, podobnie jak ziemia by³a wspó³tworzona przez Boga i Diab³a. Piotr, który dzia³a na sposób ludzki, odpowiada&#13;
za materialny aspekt produktu. Jest to typowa legenda ajtiologiczna o podwójnym dnie. „Wyplute”, wilgotne i œliskie grzyby, samorodny twór ziemi, reprezentuj¹ metonimicznie „¿eñsk¹” naturê œw. Piotra, wyrastaj¹c w dniu jego imienin,&#13;
29 czerwca.&#13;
Próba si³ miêdzy mitycznymi protagonistami dotyczy mocy twórczej, natomiast w przedstawionych przyk³adach zosta³a poddana obróbce moralizatorskiej i przekszta³ci³a siê w exemplum bo¿ej sprawiedliwoœci w duchu patriarchalnego porz¹dku. To w³aœnie owo moralistyczne zabarwienie ró¿ni legendy&#13;
ajtiologiczne od mitu.&#13;
Drastyczne legendy opowiadaj¹, jak œw. Piotr przeœladowa³ cz³owieka, który mu siê narazi³. Aposto³ próbuje zemœciæ siê na nim, wykorzystuj¹c moc swego boskiego towarzysza. Jezus na proœbê Piotra zsy³a na nieszczêœnika kolejne&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
dopusty, jednak wszystko obraca siê na korzyœæ przeœladowanego. Wreszcie&#13;
mœciwy aposto³ prosi, aby biedak ud³awi³ siê pierwszym kêsem chleba ze swych&#13;
zbiorów. Pierwszy kês jednak wêdruje jako myłostyna, ja³mu¿na, do ust samego ¿ebrz¹cego Piotra, który dopiero d³awi¹c siê nim, uznaje swoj¹ winê i prosi&#13;
Jezusa o rekompensatê dla ch³opa (P. I. 1890, s. 153). Jeden z dziewiêtnastowiecznych wariantów tej legendy pochodz¹cy spod Kielc ponownie dotyczy&#13;
powstania grzybów.&#13;
Œwiêty Piotr zazdroœci³ bo¿ego b³ogos³awieñstwa dziewczynie z dzieckiem. Poniewa¿ ¿a³owa³a swojego grzechu, Pan Jezus nie tylko jej go odpuœci³, ale obdarzy³ j¹ tak¹ ³ask¹, ¿e choæ samotnie uprawia³a swoj¹ ziemiê, mia³a najpiêkniejsze&#13;
zbo¿e ze wszystkich gospodarzy. W jesieni zaszli do niej Pan Jezus ze œw. Piotrem, a wówczas „uradowana z przybycia takich œwiêtych goœci upiek³a chleba,&#13;
pokraja³a go na skibki i jednê z nich da³a Panu Jezusowi, a drug¹ œwiêtemu&#13;
Pietrowi. Œwiêty Pietr jedz¹c ten chleb, ud³awi³ siê, ¿e ani s³owa nie móg³ przemówiæ. Wtedy Pan Jezus zacz¹³ biæ œwiêtego Pietra w kark, a¿ kawa³ki pogryzione wylecia³y na ziemiê. Kaza³ potem Pan Jezus Pietrowi pozbieraæ te kawa³ki&#13;
chleba i schowaæ do zanadrza; a kiedy wyszli z onego domu i przechodzili kole&#13;
lasa, rzek³ Pan Jezus do Pietra: Sygnij pod krzak ten pogryziony chleb. Us³ucha³&#13;
Pietr. Z tych kawa³ków wielka chmara wyros³a przeró¿nych grzybów” (Siarkowski 1878, s. 119).&#13;
Obraz aposto³a, który d³awi siê chlebem niczym Diabe³ piaskiem, powtarza&#13;
siê w wielu przekazach, ukazuj¹c komiczne oblicze trickstera.&#13;
Dziewiêtnastowieczna kolêda ukraiñska przedstawia œwiêtych Piotra i Paw³a&#13;
zasiadaj¹cych na krzes³ach obok Pana, jakby wspó³tworzyli Trójcê œwiêt¹. Na&#13;
jego polecenie nurkuj¹ kolejno na dno morza, aby wydobyæ piasek, posiaæ go&#13;
i stworzyæ ziemiê. ¯aden z nich nie mo¿e jednak dosiêgn¹æ dna i dopiero Pan,&#13;
Hospod’, musi osobiœcie wykonaæ tê pracê (Nowosielski 1857, s. 103–104). W innym ukraiñskim tekœcie kolêdowym œw. Piotr spiera siê z Bogiem o to, czy niebo&#13;
jest wiêksze, czy ziemia, wobec czego Hospod’ proponuje je zmierzyæ jedwabnym sznurem.&#13;
„Nebo mensze, wsiuda riwneñkie, oj, daj Bo¿e:&#13;
A zemla bilsza, hory, doliny, oj, daj Bo¿e”,&#13;
og³aszaj¹ werdykt s³owa kolêdy, przyznaj¹c racjê Panu (Kolberg 1976, s. 72).&#13;
Na Ukrainie zanotowano równie¿ jej warianty, w których to œw. Piotr, orzekaj¹c,&#13;
¿e ziemia jest wiêksza, zwyciê¿a³ w sporze (Uspieñski 1985, s. 188), dowodz¹c&#13;
swoich ziemskich kompetencji.&#13;
Wspólne œwiêto aposto³ów Piotra i Paw³a (29 VI) oraz liczne koœcio³y pod&#13;
ich podwójnym wezwaniem przyczyni³y siê do ich sta³ego wystêpowania w parze.&#13;
Mog³o to ich zbli¿aæ do dawnych bóstw bliźniaczych, których miejsce, jak twierdz¹ badacze, zajêli w formu³ach s³owiañskich zamawiañ (Judin 1997, s. 62). Nie&#13;
tylko jednak w zamowach ich imiona wystêpuj¹ wymiennie. Wspó³wystêpowanie&#13;
&#13;
�124&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
Grota pokuty œw. Piotra — wed³ug apokryfów zwana Kurowe Pienie (Licheñ).&#13;
Fot. M. Zowczak, 2011&#13;
&#13;
tych aposto³ów doprowadzi³o do zlania siê ich w jedn¹ postaæ w dawnej kulturze ludowej. Skontaminowan¹ formê Pietropaweł mo¿na spotkaæ w formu³ach&#13;
modlitewnych, zachowuj¹cych archaiczne zwroty i s³ownictwo. To w³aœnie do tej&#13;
postaci, reprezentuj¹cej aposto³ów, zwraca siê Jezus w ludowych modlitwach,&#13;
wzywaj¹c do g³oszenia po œwiecie świętych słów (to¿samych z zamową) jako obrony duszy i cia³a. Wezwanie to nastêpuje zazwyczaj po przywo³aniu obrazu Ofiary&#13;
Chrystusa. Mo¿na je wiêc interpretowaæ jako swoist¹ ewangelię — g³oszenie dobrej nowiny:&#13;
„Nadybali bia³y kamieñ, / sam Pan Jezus klêkn¹³ na niem.&#13;
G³ówkê sk³oni³, / Krewkê swojê porozliwa³.&#13;
Przyszed³ do Niego Pieterpawe³:/ ¯ol mi ci ty krewki,&#13;
Tego rozliwania. / Pietrzepawle, nie ¿a³ujcie!&#13;
Bo to dla dusznygo zbawienia. / Chodź po œwiecie, powiadej&#13;
Tak du¿emu jak ma³emu: / Kto te modlitewke bêdzie mowio³,&#13;
Bedo mu siê rañskie wrota otwira³y, / A piekielne zapira³y,&#13;
Na wojnie nie zginie. / Na wodzie nie utonie [...]” (Kotula 1976, s. 435).&#13;
Pietropaweł jako hybryda przejmuje cechy œw. Piotra, osobistoœci najbardziej wyrazistej, ale te¿ i najbardziej apokryficznej wœród przyswojonych przez&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
kulturê ludow¹ postaci biblijnych. Po mitycznym Diable odziedziczy³ on, wraz&#13;
z miejscem w strukturze narracji, cechy chtoniczno–akwatyczne, towarzysz¹ce&#13;
zazwyczaj ¿eñskim rolom kulturowym. Chocia¿ w³aœciwie nale¿a³oby raczej powiedzieæ, ¿e cechy te zosta³y podchwycone i spotêgowane przez kulturê ludow¹,&#13;
poniewa¿ mo¿na je dostrzec ju¿ w œredniowiecznych misteriach wielkanocnych.&#13;
Ludowe adaptacje wyrywa³y z kontekstu Biblii fragmenty pasuj¹ce do aktualnej wiedzy potocznej ze wzglêdu na strukturê albo treœæ i wymiesza³y je ze sob¹.&#13;
W jednej z najpopularniejszych scen Ewangelii Jezus przychodzi noc¹ do uczniów,&#13;
przebywaj¹cych w ³odzi daleko od brzegów jeziora, krocz¹c po jego powierzchni.&#13;
Œwiêty Piotr, chc¹c siê przekonaæ, czy Jezus nie jest zjaw¹, prosi, aby kaza³ mu&#13;
przyjœæ do siebie po wodzie. „Lecz na widok silnego wiatru ul¹k³ siê i gdy zacz¹³&#13;
ton¹æ, krzykn¹³: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyci¹gn¹³ rêkê i chwyci³&#13;
go, mówi¹c: «Czemu jesteœ cz³owiekiem ma³ej wiary?»” (Mt 14, 30–31).&#13;
Ten epizod w kontekœcie potocznych wyobra¿eñ o œw. Piotrze–rybaku przyczyni³ siê do postrzegania go nie jako wybrañca, ale nieudolnego naœladowcy&#13;
Jezusa. Mo¿na w nim dostrzec pewne formalne podobieñstwo do sceny ze s³owiañskich mitów o stworzeniu œwiata, kiedy Bóg i Diabe³ chodzili po praoceanie. Moment, kiedy Jezus podaje rêkê ton¹cemu Piotrowi, bywa³ przedstawiany w sztuce ludowej. Na przyk³ad na obrazie Józefa Ga³êzy zanurzaj¹cy siê&#13;
w wodê aposto³ wczepia siê w ramiê Jezusa8.&#13;
Podobn¹ scenê, odnosz¹c¹ siê do czasu po Zmartwychwstaniu Jezusa, zawiera Ewangelia œw. Jana. Jezus o œwicie ukazuje siê na brzegu i rozmawia&#13;
z uczniami, którzy wyp³ynêli na po³ów. „Szymon Piotr us³yszawszy, ¿e to jest&#13;
Pan, przywdzia³ na siebie zwierzchni¹ szatê — by³ bowiem prawie nagi — i rzuci³ siê wp³aw do jeziora” (J 21, 7). Ten epizod wizualizuje tradycja prawos³awia&#13;
w ikonach Zmartwychwstania. Jest to jedna ze scen zgrupowanych wokó³ centralnego przedstawienia Chrystusa wyprowadzaj¹cego Ojców z Otch³ani. Jezus&#13;
stoi na brzegu jeziora, rozmawiaj¹c z na wpó³ zanurzonym w wodzie Piotrem.&#13;
Zewnêtrzne, formalne podobieñstwo tych dwóch scen biblijnych i ich przedstawieñ odnosi siê do relacji pomiêdzy zanurzonym w wodzie œw. Piotrem a dominuj¹c¹ (na wodzie b¹dź na brzegu jeziora) postaci¹ Jezusa–Mistrza.&#13;
W historiach o Stwórcy/bohaterze kulturowym i Diable/tricksterze, tak¿e w mitach s³owiañskich, wspó³kreacja b¹dź nieudane czy zepsute diabelskie&#13;
stworzenie sprowadza siê czêsto do naœladowania boskich dzia³añ przez Diab³a. Czy owe analogie wp³ynê³y na zadziwiaj¹c¹ metamorfozê œwiêtego Piotra&#13;
w kulturze ludowej? Z pewnoœci¹ mog³y jej sprzyjaæ, wzmocnione przez tradycjê&#13;
prawos³awia.&#13;
Por. np. Józef Ga³êza, Jezus chodzący po jeziorze Genezaret (1946 lub 1947. Olej na dykcie.&#13;
Murzynowo, woj. p³ockie). Wed³ug informacji Jacka Olêdzkiego obraz ten by³ wywieszany w jednym z o³tarzy, przygotowywanych na Bo¿e Cia³o przez wodniaków. Por. Zowczak 2000, il. 27,&#13;
s. 328.&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
�126&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
Nie bez znaczenia pozostaje te¿ imiê aposto³a. Skoro — jak dowodzi³a&#13;
Cezaria Baudouin de Courtenay — wielu œwiêtych uzyska³o w kulturze ludowej now¹ osobowoœæ pod wp³ywem skojarzeñ zwi¹zanych z ich imionami&#13;
na gruncie œredniowiecznej ³aciny9, to samo mog³o spotkaæ i œw. Piotra. Dla&#13;
rolnika opok¹ jest uprawna ziemia. Petrus, czyli ska³a, to dla niego nienawistny kamieñ. Stworzony przez diab³a, kojarzony z nim, jest przeciwieñstwem&#13;
urodzajnej ziemi, a tak¿e i chleba, który w wyniku kl¹twy przemienia siê w kamieñ, czyli we w³asne przeciwieñstwo. Wed³ug rozpowszechnionych wierzeñ&#13;
kamienie przesta³y rosn¹æ wskutek kl¹twy, rzuconej na nie przez Matkê Bosk¹&#13;
lub Jezusa. W kamienie zamieniaj¹ siê te¿ przeklêci ludzie. W semantyce kultury rolniczej kamieñ kojarzy siê wiêc z kl¹tw¹, nieurodzajem i g³odem. Tote¿&#13;
œw. Piotr w wielu ludowych opowiadaniach sprowadza na ludzi nieurodzaj,&#13;
g³ód i œmiertelne zagro¿enie. Bywa w nich tak¿e, podobnie jak diabe³, stwórc¹&#13;
gór, które „podnosi” w dobrej wierze ku s³oñcu. Historia ta ma — z perspektywy rolnika — znaczenie ironiczne.&#13;
„Pan Bóg jak stwarza³ œwiat, to chcia³ trochê odpocz¹æ, mówi do Piotra,&#13;
¿eby go zast¹pi³, ¿eby sz³o to stwarzanie. Pan Bóg dawa³ ludziom równiny,&#13;
¿eby tam ³atwo by³o chodziæ, œw. Piotr mówi, ¿e to wy¿ej siê podniesie, do&#13;
góry, ¿eby mieli bli¿ej do s³oñca i ¿eby im cieplej by³o”10.&#13;
Przedstawione tu elementy interpretacji postaci œwiêtego Piotra w ludowych&#13;
apokryfach oraz ich kontekst warto uwzglêdniæ jako istotne okolicznoœci, które przyczyni³y siê do utrwalenia jego pozycji trickstera w strukturze ludowych&#13;
przekazów. Nale¿y je jeszcze powi¹zaæ z jego g³ówn¹ rol¹ klucznika Królestwa&#13;
Niebieskiego, poœrednika pomiêdzy nim a ziemi¹, „pierwszego papie¿a”. Ta zinstytucjonalizowana funkcja zosta³a prze³o¿ona na obraz stró¿a niebieskiego, postaæ przypominaj¹c¹ mitycznych stra¿ników zaœwiatów, którzy sprawuj¹ w³adzê&#13;
nad duszami w ich drodze do miejsca przeznaczenia.&#13;
Przejdźmy teraz od historii stworzenia do legend ajtiologicznych, g³ównego&#13;
typu narracji o wêdrówkach Boga po ziemi. Cuda wêdruj¹cego Boga polegaj¹&#13;
zazwyczaj na doraźnym wymierzaniu sprawiedliwoœci wed³ug zasady odp³aty.&#13;
Biblijnym modelem cudów á rebours (czyli kary bo¿ej) mo¿e byæ epizod z nieurodzajnym drzewem figowym, które usycha, przeklête przez Jezusa (Mt 21,&#13;
18–22; Mk 11, 12–14, 20–22). W przekazach ludowych cudowne kary lub nagrody polegaj¹ na metamorfozach stworzeñ przeklêtych lub b³ogos³awionych&#13;
i wyznaczaj¹ im zarazem odpowiedni status w hierarchii bytów. Kara zazwyczaj w kodzie symbolicznym wskazuje na rodzaj przewinienia. Spotyka ona tych,&#13;
9&#13;
&#13;
Ludowa etymologizacja ma byæ źród³em przypisywanej œw. Cecylii œlepoty, która wynik³a ze skojarzenia imienia œwiêtej z niew³aœciwym zdrobnieniem wyrazu caeca, œlepa — Caecilia (zamiast&#13;
caecula); C. Baudouin de Courtenay–Ehrenkreutz 2005, s. 43 nn.&#13;
10&#13;
Woj. przemyskie, 1990.&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
którzy chcieli oszukaæ b¹dź nastraszyæ Pana Jezusa albo œw. Piotra, przedstawianego w tym kontekœcie jako bojaźliwy starzec (w tej roli wystêpuje on wymiennie&#13;
ze œw. Józefem11). Cechy trickstera w tych legendach ajtiotiologicznych przejmuje czasami sam Jezus, p³ataj¹cy figle boski kuglarz.&#13;
M³ynarz, „co chcia³ na despekt zrobiæ Panu Jezusowi, kiedy ze œwiêtym Pietrem chodzi³ przebrany za dziadka po œwiecie [...] widz¹c bosk¹ osobê, zbli¿aj¹c¹ siê raziczku jednego do m³yna, wzi¹³ czémprêdzéj do garœci ko¿uch, wywróci³&#13;
kud³y na nim, ogarn¹³ siê w to odziwad³o, wypad³ na œwiat i jak szalony rzuci³&#13;
siê Panu Jezusowi pod nogi, tarzaj¹c siê po ziemi. Boska osoba, wejrzawszy na&#13;
onego bezbo¿nika, rzek³a: «Do lasa, Misiu, do lasa! Bêdziesz kmyz¹ (niezgrabijaszem) w kud³y odzianym i po ziemi tarzaæ siê bêdziesz». Od tego mielnika–&#13;
niedźwiedzia pochodz¹ teraźniejsze niedźwiadki i na pami¹tkê, ¿e z cz³owieka&#13;
pochodz¹, to jak przyjdzie jadwent ss¹ ³apy przez cztéry tygodnie a nic innego&#13;
nie jedz¹” (Siarkowski 1883, s. 107–108).&#13;
Karê ponosz¹ równie¿ ci, którzy nie spe³nili boskiej proœby czy polecenia.&#13;
Pan Jezus chcia³ siê przeprawiæ przez wodê do swego towarzysza, œwiêtego Piotra, „bo oba mieli chodziæ po œwiecie po kolêdzie”, ale koñ nie chcia³ go przewieźæ, wymawiaj¹c siê, ¿e siê jeszcze nie najad³. Wó³ natomiast pos³usznie spe³ni³ proœbê Jezusa. „Na pami¹tkê tego zdarzenia [Jezus — M. Z.] postanowi³: i¿&#13;
wó³ wytrzymalszym jest na g³ód i pragnienie od konia, który nigdy do syta najeœæ&#13;
siê nie mo¿e” (Siarkowski 1883, s. 108).&#13;
Wed³ug legendy rozpowszechnionej na Litwie i Bia³orusi, szczególna wiêź&#13;
³¹czy œwiêtego Piotra z kuku³k¹, która co roku 29 czerwca obraca się w korszuna&#13;
(ros. sêp, w polszczyźnie kresowej mo¿e te¿, jak siê zdaje, oznaczaæ jastrzêbia,&#13;
kaniê lub inne ptaki drapie¿ne):&#13;
„To od œw. Piotra ona karszunem, a na drugi rok z karszuna przewrca siê&#13;
w kuku³kê. — Dlaczego na œw. Piotra? — Bo skoñczy³ siê jej czas kukowaæ. Ona ma czas do œw. Piotra. Po œw. Pietrze zszed³ jej czas, ¿e ona ju¿&#13;
nie kukuje. To wtedy ona napada [...] na kur i zabiwa”12.&#13;
Wed³ug dziewiêtnastowiecznego przekazu kuku³ka kuka do św. Piotra ruskiego (12 VII), dopóki nie ud³awi siê k³osem jêczmiennym, podobnie jak Piotr&#13;
d³awi siê skradzionym chlebem. Nastêpnie zmienia siê kolejno w krogulca, jastrzêbia i or³a, a na jesieni nie kuka, tylko siê œmieje (Gustawicz 1881, s. 144).&#13;
Prze³omowy dla kuku³ki dzieñ œw. Piotra upamiêtnia k³amstwo, jakiego siê dopuœci³a, œwiadcz¹c fa³szywie w obronie aposto³a (legenda ma charakter dźwiêkonaœladowczy):&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
Baranowski 1970, s. 101; o podobieñstwie tych postaci w folklorze i staropolskim dramacie&#13;
Zowczak 2000, s. 233, 267, 286, 331.&#13;
12&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1991.&#13;
&#13;
�128&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
„Œw. Piotr szed³ i nogi go rozbola³y, i skrad³ konia. Spotyka Pan Bóg Piotra i pyta siê go: — Sk¹d wzi¹³eœ konia? — Kupi³em. Pan Bóg mówi: —&#13;
Poka¿ œwiadków. A tam by³a kuku³ka i wrona. Kuku³ka mówi: — Kupi³,&#13;
kupi³! A Pan Bóg ca³y czas wie, ¿e Piotr skrad³. Pyta siê wrony. — Krad³,&#13;
krad³! I przywo³a³ wronê, i mówi: — Mo¿esz ca³y rok krzyczeæ, a kuku³ka&#13;
bêdzie kukowaæ do œw. Piotra”13.&#13;
Kuku³ka kukuje na biedê, niedolê, a ko³o domu — na ludzk¹ œmieræ. Opowiada siê te¿ o niej, ¿e chcia³a zdradziæ kryjówkê Matki Boskiej podczas ucieczki do&#13;
Egiptu (za to nie ma w³asnego gniazda). Nasuwa siê wiêc wniosek, ¿e jej solidarnoœæ wobec œw. Piotra mo¿e wynikaæ z przypisywanego im podobieñstwa: oboje&#13;
s¹ k³amcami, oboje zdrajcami... Zwi¹zek ten ujawniaj¹ explicite tak¿e legendy&#13;
z terenów odleg³ych od S³owiañszczyzny. Na przyk³ad w Katalonii kuku³ka jest&#13;
ptakiem rodzaju mêskiego i reprezentuje rogaczy. Jest to analogia odwrócona&#13;
wobec przypisywanych jej w staropolskich przys³owiach lekkich obyczajów. To,&#13;
i¿ milknie on (kuku³ka) na pocz¹tku lata, t³umacz¹ Kataloñczycy jego odlotem&#13;
do Rzymu. W dniu œw. Piotra papie¿ odprawia tam mszê otwieraj¹c¹ rok koœcielny i dedykowan¹ pierwszemu aposto³owi. Kuku³ki s¹ tam wówczas obecni,&#13;
aby zast¹piæ papie¿a, gdyby nie móg³ z jakichœ powodów dope³niæ tego obowi¹zku, grozi to bowiem koñcem œwiata. Dlatego mszê odprawian¹ 29 czerwca&#13;
nazywa siê „msz¹ kuku³cz¹” (Albert–Llorca 1991, s. 229).&#13;
Symboliczne pokrewieñstwo miêdzy kuku³k¹ a œwiêtym Piotrem w wierzeniach na przeciwleg³ych krañcach Europy sygnalizuje g³êbsz¹, strukturaln¹ zale¿noœæ. Aposto³, tak jak kuku³ka, przechodzi metamorfozê, z g³upiego ucznia&#13;
staj¹c siê papie¿em. Ludowe przekazy ukazuj¹ go na pocz¹tku czy te¿ w trakcie&#13;
tej cudownej inicjacji, w czasie, gdy Bóg chodzi³ po ziemi.&#13;
Bezczasowoœæ legend o wêdrówkach Boga po ziemi pomaga w ich aktualizacji, z czego korzystali wêdrowni ¿ebracy. W XIX wieku kr¹¿y³y na Ukrainie&#13;
wierzenia, i¿ od Paschy, pierwszego dnia Œwi¹t Wielkanocnych, a¿ do Wniebowst¹pienia, Chrystus wraz ze œw. Piotrem chodz¹ po ziemi, przybrawszy postaæ&#13;
ubogich pielgrzymów b¹dź ¿ebrz¹cych starców. Pobo¿ne kobiety nie odmawia³y&#13;
w tym czasie pomocy ¿adnemu ¿ebrakowi (P. I. 1890, s. 143; Afanasjev 1990,&#13;
s. 19). Ponad sto lat później mo¿na by³o na Wileñszczyźnie us³yszeæ charakterystyczn¹ formu³ê: jak Pan Bóg chodził po ziemi... a może i jeszcze teraz chodzi,&#13;
która nie wydawa³a siê jeszcze w latach 90. czysto retorycznym zwrotem. Goœcia&#13;
z daleka wci¹¿ otacza³a jakaœ delikatna aura tajemnicy, a ideologia wspó³czucia&#13;
¿ebrakowi, tak odmienna wobec potêpiaj¹cego stosunku do ¿ebractwa na Zachodzie, by³a nadzwyczaj ¿ywotna. Opisywane przez naszych rozmówców cuda&#13;
przypominaj¹ zdarzenia w domu biednej wdowy z Sarepty, która nakarmi³a&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
Litwa, rej. œwiêciañski, 1992.&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
129&#13;
&#13;
proroka Eliasza podp³omykiem z ostatniej garœci m¹ki (1 Krl 17, 8–24)14. Zwykle jednak przeciwstawiaj¹ sobie dwie wizyty: u goœcinnego biedaka i sk¹pego&#13;
bogacza, który szczuje Dziadka psami i zostaje ukarany utrat¹ maj¹tku.&#13;
Wezwanie do mi³osierdzia wobec ubogich, jakby chodzi³o o samego Chrystusa, ³¹czyæ mo¿na z wizj¹ S¹du Ostatecznego w Ewangelii Mateusza (25, 34–46).&#13;
Syn Cz³owieczy os¹dza sprawiedliwych i niewiernych wed³ug tego, jak postêpowali wobec g³odnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych i wiêźniów,&#13;
powiadaj¹c na koniec: „«Wszystko, czego nie uczyniliœcie jednemu z tych najmniejszych, tegoœcie i mnie nie uczynili». I pójd¹ ci na mêkê wieczn¹, sprawiedliwi zaœ do ¿ycia wiecznego”.&#13;
Legendy o wêdrówkach Boga po ziemi nie maj¹ jednak wiele wspólnego&#13;
z Bibli¹, natomiast dostarczaj¹ szczególnie wyrazistych przyk³adów przystosowania w¹tków tradycji chrzeœcijañskiej do etosu ludowego. Prezentuj¹ zdarzenia precedensowe, uzasadniaj¹ce obyczaje i normy kulturowe i sankcjonuj¹ce&#13;
je poprzez odwo³anie do boskiego wyroku. Dotycz¹ zwyczajów zwi¹zanych&#13;
z prac¹ i goœcinnoœci¹, alkoholem, seksem, k³amstwem, kradzie¿¹, kojarzeniem&#13;
ma³¿eñstw itp. Zazwyczaj opowiada siê je w tonie anegdotycznym, a wyczyny&#13;
œw. Piotra komentowane s¹ œmiechem. Niektórym narratorom zdarza³o siê jednak zapewniaæ z przekonaniem, ¿e pochodz¹ wprost z kart Biblii. Schematem&#13;
³¹cz¹cym mity kreacji i legendy o wêdrówkach Boga po ziemi jest ponownie&#13;
komiczne naœladownictwo: podczas gdy w mitach Diabe³ nieudolnie naœladuje Boga, w legendach — nieœwiadomy konsekwencji uczeñ — Mistrza. Zwykle&#13;
koñczy je katastrofa i napomnienie Jezusa w rodzaju: „nie czyñ tego co ja, bo ty&#13;
jesteœ Szymon, a ja Jezus” (Polívka 1930 , s. 18).&#13;
Czasem Jezus/Bóg, czyni¹c zadoœæ marzeniom aposto³a o w³adzy, pozwala&#13;
mu na jednodniowe zastêpstwo. Wed³ug jednej z takich legend wêdrowcy napotykaj¹ wieœniaczkê, która wygnawszy gêsi na ³¹kê, wybiera siê na nabo¿eñstwo&#13;
do cerkwi.&#13;
„No a kto ma pilnowaæ twoich gêsi? — dziwi siê Piotr. — A niech ich&#13;
dziœ Pan Bóg strze¿e! — odrzek³a wieœniaczka [...]. — S³ysza³eœ, Piotrze!&#13;
— powiedzia³ Zbawiciel [...] ty dziœ jesteœ Bogiem do wieczora, powinieneœ wiêc ich strzec”. Ostatecznie aposto³ przyrzeka, ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie próbowa³ byæ Bogiem (Afanasjev 1990, s. 30)15.&#13;
W przytoczonej wy¿ej legendzie o powstaniu grzybów œw. Piotr ujawnia nieposkromione ³akomstwo. Nale¿y ono do typowych cech trickstera. Wed³ug legendy&#13;
o wieczerzy œw. Piotra aposto³ zjada zakazan¹ czêœæ baranka, przeznaczon¹ dla&#13;
14&#13;
&#13;
W legendach ¿ydowskich rola podobna do œw. Piotra przypada nieraz Moj¿eszowi.&#13;
Anegdota ta ma d³ug¹ tradycjê. W sztuce H. Sachsa St. Peter mit der Geis (1555) aposto³ przez&#13;
ca³y dzieñ pilnuje r¹czej kozy, któr¹ jej w³aœcicielka wypuœci³a z podobnym b³ogos³awieñstwem:&#13;
„Idź, niech ciê Bóg strze¿e” (Bocian 1996, s. 438).&#13;
15&#13;
&#13;
�130&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
Jezusa (serce b¹dź nereczki). Co gorsza, indagowany przez Mistrza upiera siê,&#13;
¿e ich nie zjad³, tylko baranek wcale ich nie mia³. Przyznaje siê do winy dopiero&#13;
wówczas, gdy Jezus og³asza, ¿e znalezione przez wêdrowców z³oto dostanie ten,&#13;
kto zjad³ serce baranka. W wariancie s³owackim chodzi o nogê pieczonej gêsi.&#13;
Œwiêty Piotr, który j¹ zjad³ potajemnie, twierdzi, ¿e gêœ mia³a tylko jedn¹ nogê.&#13;
Na dowód swej prawdomównoœci wskazuje Jezusowi gêœ stoj¹c¹ na jednej nodze, z drug¹ podkurczon¹ (Polívka 1930, s. 13).&#13;
Typowy schemat relacji miêdzy Jezusem i jego towarzyszem przedstawia legenda o lenistwie œw. Piotra. Widz¹c na drodze z³aman¹ podkowê, Jezus ka¿e&#13;
mu j¹ podnieœæ, ale Piotrowi nie chce siê schyliæ. Jezus zabiera j¹ sam i sprzedaje kowalowi, a za otrzymane pieni¹dze kupuje czereœnie. Wêdruj¹ w upale&#13;
i Piotrowi dokucza pragnienie. Jezus upuszcza co chwilê czereœniê, a aposto³,&#13;
pod¹¿aj¹c za nim, skwapliwie j¹ podnosi i zjada. Mistrz komentuje: Gdybyœ raz&#13;
siê schyli³ po podkowê, nie schyla³byœ siê później wielokrotnie (Œwiêtek 1893,&#13;
s. 333)16. Legenda ta przypomina przytoczon¹ wy¿ej historiê powstania grzybów,&#13;
chocia¿ tam Piotr jest zmuszony wypluæ ka¿dy kês, tu zaœ — podnosi z ziemi i zjada ka¿dy upuszczony owoc. W obu przypadkach edukacja g³upiego ucznia ³¹czy&#13;
siê ze swoistym æwiczeniem fizycznym, co — podobnie jak w przypadku nurkuj¹cego wielokrotnie czy pluj¹cego piaskiem Diab³a — ma wywo³aæ efekt komiczny.&#13;
Pomimo wiêkszej ni¿ Bóg aktywnoœci mityczny Diabe³ nie osi¹ga zamierzonego celu; dzia³a nieœwiadomie wed³ug boskiego planu, wykonuj¹c czarn¹ robotê. W dodatku stworzone przez niego istoty nie chc¹ go s³uchaæ, przechodz¹c&#13;
na stronê Boga. Zgodnie z typowymi skojarzeniami wiejskiej kultury Diabe³ odgrywa rolê ¿eñsk¹. Mówi¹c aktualnym jêzykiem, jest pozbawiony sprawczoœci.&#13;
Œwiêty Piotr dziedziczy rolê Diab³a poprzez strukturê wierzeniow¹ wraz z powi¹zan¹ z ni¹ symbolik¹. Przejawia siê to czasami w jego sk³onnoœci do brania&#13;
kobiet w obronê wbrew boskim wyrokom (chocia¿ wy¿ej przytoczy³am równie¿&#13;
przypadek odwrotny). Popularna anegdota wyjaœnia niesprawiedliwy podzia³&#13;
pracy w ma³¿eñstwie zasad¹ boskiej ekonomii, której celem jest umo¿liwienie&#13;
prze¿ycia ka¿demu stworzeniu, tak¿e nieudanemu, w tym przypadku leniwemu&#13;
parobkowi. Œwiêty Piotr obrusza siê na tak¹ zasadê i usi³uje dochodziæ sprawiedliwoœci w imieniu pokrzywdzonej — pracowitej dziewczyny. Nieudolne naœladownictwo zostaje zast¹pione sporem pomiêdzy uczniem a Mistrzem, który&#13;
wyg³asza komentarz zakoñczony mora³em:&#13;
„Tak trzeba. Jak dobior¹ siê niedba³e, to z czego oni rodzinê wykarmi¹,&#13;
jeden niedba³y, drugi niedba³y. A jak jeden dba³y, drugi niedba³y, to jakoœ&#13;
oni ¿yæ bêd¹. Tak za to i my robim, ¿eby oni nie przepadli”17.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
J. S. Bystroñ zwróci³ uwagê na tê legendê jako znan¹ powszechnie z wiersza Goethego (Bystroñ&#13;
1895); jej dwa warianty s³owackie opublikowa³ Polívka (1930, s. 23–24).&#13;
17&#13;
Litwa, rej. orañski, 1991.&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
Aby niepojêtny uczeñ zrozumia³ dziwne sądy boże, na w³asnej skórze doœwiadcza rezultatów swoich s¹dów.&#13;
„Pan Jezus chodzi³ po œwiecie. Ze œw. Piotrem drog¹ idzie. Le¿y m³odzieniec, ch³op m³ody le¿y, tak na s³oñcu oddycha. Pan Jezus pyta³ drogi, a on nie&#13;
podnia³ siê, nog¹ tylko pokaza³. Id¹ gdzie ta droga. Dziewczyna ¿yto ¿nie,&#13;
spotniawszy, bo gor¹co. Pytaj¹ siê jej o drogê, a dziewczynka obtar³a se czo³o&#13;
fartuszkiem, wysz³a na t¹ drogê, pokaza³a jak iœæ, gdzie pytaj¹. A œw. Piotr&#13;
potem mówi: Czemu ta dziewczynka taka mi³a, pokaza³a nam drogê, a ten&#13;
ch³op taki niegrzeczny. Pan Jezus mówi: A on bêdzie jej m¹¿. A œw. Piotr&#13;
idzie i gada: Panie, no ja nie mogê, mnie nerwuje, jak to mo¿e byæ, taki ³obuz,&#13;
on nie podnia³ g³owy, nog¹ nam pokaza³. Jak to mo¿e byæ? Tak, Panie, niech&#13;
chocia¿ bêdzie j e j r z ¹ d. Pan Jezus mówi: Zaraz zobaczysz. I zanocowali&#13;
w jednym miejscu, poprosili siê na noc. Staruszek siedzi, mê¿czyzna starszy,&#13;
a kobitka m³odsza, m¹¿ i ¿ona. Pan Jezus pyta zanocowaæ. Mê¿czyzna mówi:&#13;
Miejsca jest, tylko ¿e gospodyni nie ma w domu. On wystraszony od ¿ony&#13;
taki. Pan Jezus mówi: My tam byle gdzie zanocujem, przytulim siê. I ten staruszek ich puœci³. Jak kobieta ta przyjdzie, niedobra taka, jak nabi³a mê¿a,&#13;
a potem dalej biæ tych, co nocuj¹, bo nie wie, ¿e œwiête. Piotr by³ przy brzegu&#13;
i nabi³a go i z³ama³a jej siê pa³ka. Polecia³a po drug¹, a œw. Piotr mówi: Panie,&#13;
puœæ mnie dalej, bo ona wróci i mnie zabije. Tak ona przylecia³a z t¹ pa³k¹,&#13;
a Pan Jezus wie, co jak bêdzie, a Piotr nie wie. Pan Jezus le¿y na brzegu, tak&#13;
ona mówi: Brzeźni ju¿ bity, trzeba po dalszym. I jeszcze raz Piotru nabi³a.&#13;
Tak wtedy œw. Piotr mówi: Panie, tak mnie zbi³a. A Pan Jezus: A powiedz, czy&#13;
dobrze kobiecki rz¹d? A mówi³eœ, ¿eby by³ rz¹d tej panieneczki. Czy dobrze&#13;
gdzie kobiecki rz¹d? Widzisz, k o b i e c k i r z ¹ d k i e p s k i [podkreœlenie&#13;
moje — M. Z.]. Tak on poprowadzi³ go, gdzie kobiecki rz¹d. Gdyby mê¿czyzna ¿y³ sam, to on by ich wpuœci³ i ugoœci³”18.&#13;
Inny wariant legendy koñczy siê podobnym mora³em:&#13;
„— Widzisz, mówi³eœ, ¿e kobiecie trzeba daæ prawa, no widzisz, jakie&#13;
prawa dosta³eœ? [...] Daæ kobiecie wierzch? Czy nie? Czy ju¿ n i e c h&#13;
m ê ¿ c z y z n y w i e r z c h bêdzie? — Teraz ja ju¿ zrozumia³ — mówi&#13;
œw. Piotr — ¿e niech mê¿czyzny bêdzie na wierzchu”19.&#13;
S³owacki wariant, zatytu³owany: Chrystus uczynił na prośbę Piotra żonę mocniejszą, a Piotr potem żałował, opisuje sytuacjê — z tradycyjnego punktu widzenia — odwrócon¹: m¹¿ w domu ko³ysze dzieci, a ¿ona pije w karczmie i bije siê&#13;
z ch³opami (Polívka 1930, s. 117).&#13;
&#13;
18&#13;
19&#13;
&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1991.&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1991.&#13;
&#13;
�132&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
Kwitlechy w skale nad jeziorem Genezaret, na której wznosi siê Koœció³ Prymatu œw. Piotra&#13;
(Tabgha, Izrael). Fot. M. Zowczak, 2010&#13;
&#13;
Porz¹dek forsowany przez œw. Piotra wed³ug jego pojêcia sprawiedliwoœci&#13;
okazuje siê chaosem z perspektywy patriarchalnych norm kulturowych. Na&#13;
g³êbszym, strukturalnym poziomie sygnalizuje zaœ karnawa³owe odwrócenie ról&#13;
spowodowane przez niedojrza³ego ucznia, nieœwiadomego regu³ p³ci kulturowej. Jest to kolejne zjawisko charakterystyczne dla trickstera, postaci mitycznej&#13;
naruszaj¹cej granice pomiêdzy ró¿nymi kategoriami kultury, tak¿e miêdzy tym,&#13;
co uznawane za mêskie i ¿eñskie (Mieletinski 1981, s. 231).&#13;
Naiwnoœæ œw. Piotra jako ucznia i terminatora podkreœlaj¹ zazwyczaj paradoksy dziwnych sądów bożych. Oznaczaj¹ one niesprawiedliwe wed³ug ludzkiej&#13;
logiki wyroki Jezusa, które okazuj¹ siê s³uszne w kontekœcie nadnaturalnego&#13;
porz¹dku zaœwiatów. Narracje tego typu s¹ dosyæ rozpowszechnione, umo¿liwiaj¹ bowiem pozorn¹ racjonalizacjê niesprawiedliwoœci, jedn¹ z form ludowej&#13;
teodycei. Rekompensata za cierpienia niewinnych oraz kara dla ciesz¹cych siê&#13;
powodzeniem grzeszników oznacza poœmiertne odwrócenie ich losów w zaœwiatach. Króluje tu jednak nader ziemska zasada odp³aty. Popularnoœæ tego&#13;
rozwi¹zania — sprawiedliwoœci á rebours — mog³a te¿ wynikaæ z wyobra¿enia&#13;
krainy zmar³ych jako œwiata na opak, charakterystycznego dla mitu. Legenda&#13;
³emkowska o Chrystusie i Piotrze przy przewozie ods³ania zasady bożej polityki,&#13;
która reprezentuje specyficznie mêski punkt widzenia.&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
„Jak Chrystus z aposto³ami chodzi³ i naucza³, przyszli nad rzekê Jordan,&#13;
jedzie ch³op, ma dwie pary wo³ów piêknych. Chcieli siê przewieźæ, a on&#13;
odmówi³, nie zabra³ ich. Jedzie drugi ch³op, ale ten mia³ tylko dwa wo³y,&#13;
i to chude. Ten ich zabra³, przeprawili siê na drug¹ stronê, po dwóch jakoœ przewióz³. Œw. Piotr pyta, jaka bêdzie zap³ata za to, a Chrystus mówi:&#13;
Padn¹ mu i te dwa. — A co tamtemu? — A tamten jeszcze cztery bêdzie&#13;
mia³. — Bo¿e, jakiœ Ty dziwny! — A ty dziwniejszy! A œw. Piotr pyta: —&#13;
Czego? — Bo rogi masz. Pomaca³ siê, a on ma rogi, wyros³y mu. Ale to&#13;
by³o chwilowe. I potem jak by³o: ten co mia³ cztery wo³y, to sam umar³.&#13;
A ten, co mia³ te chude — ¿ona mu umar³a. Tak ten biedny wzi¹³ ¿onê&#13;
bogatego. To taka polityka bo¿a. Widzisz, cz³owieku, ty z bo¿ej polityki&#13;
nie bêdziesz m¹dry. Jak bogaty jesteœ, nie ciesz siê”20.&#13;
Zazwyczaj jednak biedak otrzymuje nagrodê dopiero na tamtym œwiecie. Jest&#13;
to te¿ regu³¹ w opowieœciach o spotkaniu Chrystusa z ubog¹ a goœcinn¹ wdow¹,&#13;
¿ywi¹c¹ siê wraz z dzieæmi mlekiem ostatniej krowy. Œwiêty Piotr, s³ysz¹c, i¿ Jezus wysy³a g³odnego wilka, aby po¿ar³ czerwono–³ys¹ krowê wdowy, potajemnie&#13;
przemalowuje zwierzê. Wilk powraca nie znalaz³szy krowy czerwonej i dostaje kolejn¹ instrukcjê od Jezusa. Powtarza siê to kilkakrotnie, a¿ Jezus rzecze:&#13;
„Ty, Petre, zo mnow ne ¿artuj, bo ja znaju, szczo komu wdi³yty!” Wyjaœnia mu&#13;
nastêpnie, ¿e dzieci wdowy, rozpieszczane przez matkê, wyros³yby na z³odzieja&#13;
i rozbójnika, wskutek straty krowy zaœ pójd¹ miêdzy ludzi, którzy naucz¹ ich&#13;
rozumu (Janów 1931, s. 129). Zakoñczenie wariantu polskiego z Wileñszczyzny&#13;
jest jeszcze bardziej radykalne: „I Pan Jezus dalej idzie z tymi aposto³ami [...]&#13;
a¿ przychodz¹ do raju, a tam wdowa z dzieæmi”, w domyœle: wynagrodzeni za&#13;
wszelkie cierpienia.&#13;
Ukraiñskie dziewiêtnastowieczne legendy o wêdrówkach Jezusa ze œw. Piotrem nadaj¹ im wymowne przydomki: Mudrec i Chytrec (P. I. 1890). Ten drugi&#13;
wydaje siê w przekazach ludowych przeciwieñstwem opoki: mœciwy i zazdrosny,&#13;
pysza³ek, k³amca i leñ, jest jednak — jako postaæ rozdarta pomiêdzy niebem&#13;
a ziemi¹ — uosobieniem nie tyle wielkich grzechów, ile wszystkich ludzkich s³aboœci. Ludowe narracje, podobnie jak późnoœredniowieczny dramat, ukazuj¹&#13;
go jako skruszonego grzesznika. To w³aœnie skrucha i wiara w bo¿e mi³osierdzie odró¿niaj¹ go od Judasza, z którym czêsto bywa porównywany. Wed³ug&#13;
chrzeœcijañskich apokryfów Pan Jezus dopuœci³ zdradê œw. Piotra, aby nauczyæ&#13;
go pokory. To zdarzenie ma stanowiæ przyk³ad dla kap³anów, aby nie popadali&#13;
w pychê i byli wyrozumiali dla grzeszników. Jak ju¿ wspomnia³am, wœród dwunastu aposto³ów Pietropaweł zajmuje miejsce poœrednie pomiêdzy Judaszem&#13;
a œw. Janem–dziewicą.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
Woj. nowos¹deckie, 1991, £emko.&#13;
&#13;
�134&#13;
&#13;
Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
Na terenie Ukrainy czczono œw. Piotra pod nazw¹ œw. Poniedzia³ku, traktowanego na S³owiañszczyźnie jako dzieñ niepomyœlny (poniedziałek ciężki dzień,&#13;
nic nie trzeba robić weń). Niektóre staruchy, jak powiadaj¹ dziewiêtnastowieczne&#13;
źród³a, poniedziałkują, to znaczy poszcz¹ w tym dniu, aby zapewniæ sobie przychylnoœæ œw. Piotra, czyli pomyœlnoœæ zarówno w ¿yciu doczesnym, jak przysz³ym&#13;
(P. I. 1890, s. 143–144). Na Ukrainie mówiono zreszt¹ w ogóle o dniach feralnych&#13;
Petrowy dni (Rulikowski 1879, s. 95), co doœæ wymownie charakteryzuje tego aposto³a. W historii pasyjnej ludowe narracje akcentuj¹ jego tchórzostwo i zdradê,&#13;
³¹cz¹c go w kolejn¹ opozycyjn¹ parê z Judaszem. Dlatego g³ównym atrybutem&#13;
œw. Piotra, obok kluczy do Królestwa Niebieskiego, sta³ siê kogut, przypominaj¹cy o jego trzykrotnym wyparciu siê Chrystusa. Na ludowych wizerunkach Piotr&#13;
przedstawiany jest ze ³zami sp³ywaj¹cymi po policzkach na znak skruchy, która&#13;
ró¿ni go od Judasza, a upodabnia do œw. Marii Magdaleny. Znana pieœñ pokutna&#13;
ukazuje tych dwoje œwiêtych jako parê grzeszników, która dost¹pi³a mi³osierdzia:&#13;
„Piotr œwiêty po trzykroæ choæ siê zapar³ Ciebie,&#13;
Przecie¿ go mój Jezu przyj¹³eœ do siebie.&#13;
Skoro nañ wejrza³eœ, on krwawe ³zy leje,&#13;
Zaraz serce jego od ¿alu topnieje.&#13;
Maria Magdalena te¿ wiele grzeszy³a,&#13;
Przecie¿ ³aski Twojej, Jezu, dost¹pi³a.&#13;
Skoro ta upad³a pod Twe œwiête nogi,&#13;
¯ebyœ jej odpuœci³, Zbawicielu drogi”21.&#13;
Wymownym œwiadectwem kulturowej roli œw. Piotra jest grecki fragment&#13;
apokryficznych Dziejów Piotra, poœwiêcony jego mêczeñskiej œmierci. Ukrzy¿owany zgodnie ze swym ¿yczeniem g³ow¹ w dó³, aposto³ tak wyjaœnia znaczenie&#13;
tej pozycji:&#13;
„A zatem pierwszy cz³owiek, którego ród reprezentujê, przyniesiony g³ow¹&#13;
w dó³, ukaza³ akt stworzenia, jakiego dotychczas nie by³o; by³o ono bowiem&#13;
martwe, nie by³o w nim ruchu. On zatem, œci¹gniêty ku nizinom, wywieraj¹c w³asne piêtno na ziemi, nada³ ca³y kszta³t porz¹dkowi œwiata, na którym&#13;
[na wzór] zawieszonego powo³ania ukaza³, ¿e to co z prawej jest po lewej&#13;
stronie, i to co z lewej, jest po prawej stronie, i odwróci³ wszystkie znaki ich&#13;
natury, tak aby uwa¿ano za sprawiedliwe to, co jest niesprawiedliwe, i za&#13;
dobre to, co naprawdê jest z³e. Na ten temat Pan mówi w tajemnicy: «Dopóki nie uczynicie lewym tego, co jest po prawej stronie, a prawym tego,&#13;
co jest po lewej stronie, i ni¿szym tego, co jest wy¿sze, i przednim tego, co&#13;
jest tylne, nigdy nie poznacie Królestwa»” (Dzieje Piotra, Apokryfy 2007).&#13;
21&#13;
&#13;
Woj. przemyskie, 1989, wersja œpiewana. Dwa warianty tej pieœni opublikowa³ ks. W³adys³aw&#13;
Siarkowski jako b³agalne (1880, t. 4, s. 97).&#13;
&#13;
�Œwiêty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
&#13;
135&#13;
&#13;
Ten fragment apokryfu z II wieku, „niepoprawny” i „o znaczeniu niejasnym”,&#13;
jak komentuj¹ t³umacze, œwiadczy o d³ugiej tradycji, która towarzyszy wizerunkowi œw. Piotra jako postaci uosabiaj¹cej chrzeœcijañsk¹ (a w œwietle przedstawionych źróde³, katolick¹) przemianê. Symbolika œmierci krzy¿owej dope³nia&#13;
j¹ i nadaje jej ostateczne znaczenie. Gnostycki charakter przemowy aposto³a&#13;
spowija j¹ tajemnic¹, któr¹ transformuj¹ i racjonalizuj¹ w sposób mniej lub bardziej udany niezliczone apokryfy i przekazy ludowego chrzeœcijañstwa, a tak¿e&#13;
Sienkiewiczowskie Quo vadis. Œwiêty Piotr, jako groteskowy naœladowca Chrystusa, poprzez swoje odwrócone ukrzy¿owanie uto¿samia siê z pierwszym cz³owiekiem, Adamem, który sprowadzi³ na ludzkoœæ grzech, odkupiony œmierci¹&#13;
Zbawiciela. Stary Adam, reprezentowany przez Piotra, spotyka siê z Nowym&#13;
Adamem — Chrystusem, jedynym Poœrednikiem, poprzez Krzy¿, drzewo ¿ycia.&#13;
Wed³ug s³ów Piotra jego pionowa belka jest S³owem, ramiê — „Echem, natur¹&#13;
cz³owiecz¹”, gwóźdź zaœ, który spaja belki — „jest punktem zwrotnym i skruch¹&#13;
cz³owieka” (Męczeństwo Piotra, Apokryfy 2007, cz. 1, s. 522–523).&#13;
&#13;
�Apokryficzne interpretacje Kurbanu&#13;
jako ofiary chrześcijańskiej&#13;
&#13;
Zdarzy³o siê to dwa dni przed Giurgiowden, dniem œw. Jerzego, œwiêtem równorzêdnym z Wielkanoc¹ (a nawet wa¿niejszym) dla wielu ¿yj¹cych na Ba³kanach&#13;
prawos³awnych chrzeœcijan. Przechodzi³am przez dziedziniec Rylskiego Monastyru, kieruj¹c siê ku bramie, kiedy nagle ktoœ mnie potr¹ci³. Stara³am siê w³aœnie&#13;
zapamiêtaæ widok œwi¹tynnych kru¿ganków z odleg³ymi górskimi szczytami w tle,&#13;
wiêc dopiero po chwili zorientowa³am siê, ku czemu kierowa³ sw¹ kamerê amerykañski turysta, który zderzy³ siê ze mn¹, biegn¹c od strony bramy. By³ poch³oniêty obserwacj¹ dwojga ludzi, bez w¹tpienia wieœniaków; mê¿czyzna niós³ w koszu&#13;
spêtane jagniê, kobieta pêk kwiatów. Szli szybkim krokiem, dlatego Amerykanin&#13;
bieg³, aby zrealizowaæ swe bezkrwawe ³owy. Wieœniacy mieli œwi¹teczny wygl¹d&#13;
i byli wyraźnie rozbawieni ca³¹ sytuacj¹, a Amerykanin zafascynowany jak prawdziwy ³owca. Mimo woli, przez moment, uchwyci³am spojrzenie jagniêcia, które&#13;
spoczywa³o spokojnie w koszyku, poddaj¹c siê ³agodnie swojemu przeznaczeniu.&#13;
Wydawa³o siê uhonorowane, w centrum uwagi na œrodku klasztornego dziedziñca, jednego z najwa¿niejszych chrzeœcijañskich sanktuariów w Bu³garii.&#13;
Epizod z jagniêciem trwa³ zaledwie kilka minut, a jednak z kilku godzin spêdzonych w Rylskim Monastyrze szczególnie mocno utrwali³ mi siê obraz tej grupy, dwójki aktorów i obserwatora, oraz spojrzenie baranka, w którym nie by³o&#13;
przera¿enia ani buntu, a jednak nie umia³am siê wówczas pozbyæ irracjonalnego, nieodpartego wra¿enia, ¿e ono wie, ku czemu zmierza. Najwyraźniej podobnie do amerykañskiego turysty uleg³am fascynacji dramatem, nawi¹zuj¹cym&#13;
do symboliki Ofiary chrzeœcijañskiej. Postanowi³am wiêc potraktowaæ powa¿nie&#13;
wezwanie do przemyœlenia owej absurdalnej analogii, podj¹æ próbê zrozumienia mechanizmu, który umo¿liwi³ apokryficzn¹ adaptacjê krwawej ofiary jako&#13;
zwyczaju chrzeœcijañskiego.&#13;
Poœwiêcenie gotowanego w kotle miêsa widzia³am dwa dni później, w dniu&#13;
œwi¹tecznym, w pobli¿u nowo wybudowanej kaplicy pod Kiustendi³, w zachodniej&#13;
&#13;
�„£ono” i ofiara Abrahama jako zapowiedzi Eucharystii. Obraz Syna&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
Bu³garii. Kaplicê wybudowano w dolinie, u stóp wzgórza, z którego rozci¹ga siê&#13;
rozleg³y widok na miasto. Ludzie rozsiedli siê grupkami wokó³ kaplicy i na ca³ym&#13;
zielonym zboczu. By³ piêkny wiosenny dzieñ i panowa³a swobodna atmosfera rodzinnego pikniku. Jeden z popów, którzy odprawiali liturgiê i wyœwiêcali kaplicê,&#13;
wyszed³ poza teren ogrodzony siatk¹, i pos³uguj¹c siê pêczkiem ziela jako kropid³em, pob³ogos³awi³ strawê warzon¹ w kotle nad otwartym ogniem. W obrêbie&#13;
cerkiewnego ogrodzenia, w pobli¿u os³oniêtego daszkiem proscenium z desek,&#13;
na którym odprawiono s³u¿bê, muzykowa³y ludowe zespo³y. W pewnej chwili,&#13;
daleko poza ogrodzeniem, z siedz¹cej pod drzewem grupki ludzi podniós³ siê&#13;
starszy, siwy mê¿czyzna i zacz¹³ poruszaæ siê z wolna, jak zdrêtwia³y ptak, który&#13;
chce siê poderwaæ do lotu. W miarê jak jego ruchy stawa³y siê coraz bardziej&#13;
p³ynne, do³¹cza³y do niego kolejne osoby, tworz¹c coraz d³u¿szy taneczny korowód. Tañczono choro. Widzia³am ze wzgórza, jak barwny w¹¿ wije siê wokó³&#13;
ogrodzenia, zbli¿aj¹c siê do niego stopniowo. Nabiera³ tempa, a¿ w koñcu wœlizgn¹³ siê przez otwart¹ furtkê i zacz¹³ coraz szybciej okr¹¿aæ kaplicê.&#13;
Te dwa najbardziej zewnêtrzne, a wiêc dostêpne nawet obcemu epizody Kurbanu sygnalizuj¹ jego znaczenie jako wa¿nej instytucji ludowego ba³kañskiego&#13;
prawos³awia, okreœlaj¹cej etniczn¹ i religijn¹ to¿samoœæ chrzeœcijan, podobnie&#13;
jak muzu³manów. Tak w³aœnie charakteryzuje go Florentina Badalanova Geller,&#13;
badaczka bu³garskiej biblii ludowej, ³¹cz¹c w strukturalistycznej interpretacji&#13;
wyniki w³asnych badañ terenowych z danymi z wczeœniejszych źróde³. Wed³ug&#13;
niej to w³aœnie doroczny Kurban z ofiar¹ zwierzêc¹ wyznacza g³ówn¹ cezurê&#13;
czasow¹ bu³garskich wspólnot wioskowych. Jego najpopularniejszym terminem&#13;
obok dnia œw. Jerzego (23 IV lub 6 V) jest Wielkanoc, ale w niektórych regionach Bu³garii obchodzi siê go w Zielone Œwi¹tki albo w dzieñ œw. Eliasza (20 VII&#13;
lub 3 VIII). Te dwa ostatnie terminy wi¹¿¹ siê ze ¿niwami.&#13;
W czasie obrzêdów zwi¹zanych z Kurbanem œpiewane s¹ pieœni o ofierze&#13;
z syna, czêsto uto¿samianej z biblijn¹ ofiar¹ Abrahama. Pieœni te s¹ integralnie&#13;
zwi¹zane z ofiar¹, wykonywane w czasie uczty lub w korowodzie choro. Badalanova twierdzi, ¿e to w³aœnie „teologem ofiary z syna” sankcjonuje g³ówny rytua³ Kurbanu zarówno w spo³ecznoœci muzu³manów, jak i chrzeœcijan (Badalanova 2002).&#13;
Jest to tradycja, która dzieli S³owiañszczyznê, a nawet sam¹ Slavia orthodoxa.&#13;
&#13;
„Łono” i ofiara Abrahama jako zapowiedzi Eucharystii.&#13;
Obraz Syna&#13;
Abraham, praojciec trzech wielkich religii, nie nale¿y do najpopularniejszych&#13;
postaci biblii ludowej pó³nocnych S³owian. Tu, zarówno w krêgu prawos³awia,&#13;
jak i w katolicyzmie, wœród biblijnych patriarchów dominuj¹ Adam i Noe, wzajemnie wymienni b¹dź kontaminowani w rejestrowanych przez nas przekazach,&#13;
&#13;
�138&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
Ofiara Abrahama. Wspó³czesna ikona w cerkwi greckokatolickiej&#13;
pod wezwaniem Zaœniêcia N. Marii Panny w Ustrzykach Dolnych. Fot. M. Zowczak, 2006&#13;
&#13;
poniewa¿ ka¿dy z nich odgrywa rolê pierwszego cz³owieka na œwiecie i pierwszego ojca rodziny (Zowczak 2000, s. 85–87; 116; 139). Ofiara Abrahama przedstawiana by³a jednak w dramacie liturgicznym, który wyodrêbni³ siê w XVI wieku.&#13;
Znane s¹ z tego stulecia równie¿ jego polskie wersje, przejête z czasem przez&#13;
kulturê ludow¹ (Fischer 1913, s. 63–65). W wioskach pod Jaros³awiem notowaliœmy w 1990 roku teksty wyg³aszane w trakcie tzw. „chodzenia z Abrahamem”,&#13;
które nasi rozmówcy pamiêtali jako rodzaj kolêdowania w okresie Godów.&#13;
&#13;
�„£ono” i ofiara Abrahama jako zapowiedzi Eucharystii. Obraz Syna&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
Okreœlenie to stosowane by³o wymiennie wobec „chodzenia z Rajem” i „Herodów”, poniewa¿ te trzy sceny biblijne, uporz¹dkowane chronologicznie, sk³ada³y&#13;
siê na ca³oœæ przedstawienia. Mieszkañcy Cieszacina Wielkiego inscenizowali&#13;
scenê grzechu pierworodnego, ofiarê Abrahama i Bo¿e Narodzenie z rzezi¹ niewini¹tek, pos³uguj¹c siê sk³adank¹ kantyczkowych kolêd przeplatanych ludowymi dowcipami o charakterze intermediów.&#13;
Odnalaz³am scenariusz podobnego przedstawienia spod Ciechanowca,&#13;
z lat 50., opublikowany przez Aleksandra B³achowskiego. Zauwa¿y³ on, i¿ Abrahama i Józefa gra³ ten sam aktor. „[...] odziany by³ w szar¹ «czujê», kapelusz,&#13;
przyprawia³ sobie równie¿ brodê z bia³ego krowiego ogona specjalnie zaparzanego we wrz¹tku” (B³achowski 1960, s. 92). Ten szczegó³ mo¿e byæ œladem ¿ydowskiej tradycji, wed³ug której do czasów Abrahama po ludziach nie mo¿na&#13;
by³o poznaæ, w jakim s¹ wieku, i odró¿niæ ojca od syna. Abraham upomnia³ siê&#13;
u Pana o ow¹ ró¿nicê, „aby starzec szanowany by³ przez m³odzieñca”.&#13;
„I Pan przemówi³ do ulubieñca swego Awrahama: «Co mam ci daæ? Z³oto&#13;
ju¿ masz. Ale spójrz, jak to o mnie powiedziano: Włosy na jego głowie są&#13;
jako biała wełna. Takim i ciebie uczyniê»; i podarowa³ mu Bóg koronê&#13;
ze swojej g³owy, na w³asne podobieñstwo. «Jak korona zdobi g³owê królewsk¹, tak bia³e w³osy starca to jego przepych i chwa³a»” (Bin Gorion&#13;
1996, s. 213).&#13;
W przypadku ludowej wersji dialogów na Bo¿e Narodzenie siwizna nie by³a&#13;
jednak traktowana z szacunkiem jako oznaka patriarchalnej godnoœci. Mo¿e&#13;
ze wzglêdu na komiczny charakter œw. Józefa, starego młodzieńca, granego przez&#13;
tego samego co i Abraham aktora, a mo¿e wskutek skojarzenia z komiczn¹ postaci¹ ¯yda z Herodów, „nast¹pi³a transformacja powa¿nej biblijnej postaci&#13;
Abrahama na zwyk³ego, komicznego cha³aciarza, który po spe³nieniu ofiary Izaaka œpiewa kuplety z «Podró¿y po Warszawie», tañczy majufes itd.” (Fischer&#13;
1913, s. 65).&#13;
Poza dojałogami na Bo¿e Narodzenie Abraham pojawia siê najczêœciej w tekstach kultury ludowej w kontekœcie formu³y „³ono Abrahama”. Wyobra¿aj¹ je&#13;
dos³ownie ikony S¹du Ostatecznego. Patriarcha zasiada na tronie w zaœwiatach,&#13;
a drobne g³ówki duszyczek wygl¹daj¹ mu zza pazuchy. Wyobra¿enie to — wraz&#13;
ze swoim s³ownym odpowiednikiem — przetrwa³o dziêki popularnym pieœniom&#13;
o bogaczu i £azarzu, który trafi³ po œmierci na ³ono Abrahama, a zatem do miejsca niebiañskiej szczêœliwoœci (por. £k 16, 19–31). To samo wyra¿enie w tradycji&#13;
¿ydowskiej ma jednak zgo³a inne znaczenie: nie metafory miejsca, lecz wspólnoty sto³u z Abrahamem, czyli œcis³ej jednoœci, która staje siê udzia³em pobo¿nych&#13;
(Bocian 1996, s. 29). Odnajdujemy tu symbolikê uczty, jak¹ wyprawi³ Abraham&#13;
tajemniczym goœciom pod dêbem Mamre (Rdz 18, 1–9). W tradycji chrzeœcijañskiej przedstawia j¹ ikona Gościnność Abrahama (gr. Philoksenia), uznawana za&#13;
obraz tzw. Starotestamentowej Trójcy Œwiêtej.&#13;
&#13;
�140&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
Zachodni historycy sztuki dostrzegaj¹ w tych przedstawieniach „wzruszaj¹c¹&#13;
scenê niemal rodzinnej za¿y³oœci”. Nie chodzi bowiem tylko o goœcinnoœæ Abrahama i Sary wobec Anio³ów, „ale tak¿e odwrotnie, równie¿ trzej przybysze goszcz¹&#13;
Abrahama i Sarê, a przez nich ca³¹ ludzkoœæ” (Onasch, Schnieper 2002, s. 142).&#13;
Taka interpretacja nie spotka³aby siê raczej ze zrozumieniem ze strony prawos³awnych teologów ikony. Uznaj¹ oni Gościnność Abrahama za przedstawienie historyczne, przeciwstawiaj¹c je w³aœciwej, to jest dogmatycznej ikonie, najdoskonalej&#13;
napisanej przez Andreja Rublowa: uczta eucharystyczna trzech Anio³ów pozbawiona zosta³a postaci Abrahama i Sary oraz innych „drugorzêdnych szczegó³ów”.&#13;
„W istocie tylko ten wariant mo¿e siê nazywaæ Trójca Święta w odró¿nieniu od Gościnności Abrahama”, twierdzi Irina Jazykowa (1998, s. 92). Tym samym jednak odchodzimy od biblijnego kontekstu, oddzia³uj¹cego na ludow¹ wyobraźniê, w stronê&#13;
abstrakcyjnej duchowoœci, ostro przeciwstawionej wszystkiemu, co materialne.&#13;
Tymczasem Gościnność Abrahama, biblijna uczta jako obraz wspólnoty,&#13;
mo¿e byæ pomocna w interpretacji chrzeœcijañskiej formu³y „Œwiêtych obcowanie”, wbudowanej w Credo i ma³o czytelnej dla przeciêtnego wyznawcy. Trudno mu siê dziwiæ, skoro abstrakcyjne znaczenie teologiczne („jednoœæ duchowa&#13;
miêdzy Chrystusem oraz wszystkimi chrzeœcijanami”) zdominowa³o ca³kowicie&#13;
pierwotny konkret, zaledwie domniemywany przez teologów: „Niewykluczone,&#13;
¿e pierwotnie termin ten oznacza³ wiêź chrzeœcijan miêdzy sob¹ i z Chrystusem&#13;
przy sprawowaniu Eucharystii” (O’Collins, Farrugia 2002, s. 341).&#13;
Z perspektywy religijnoœci ludowej pó³nocnej S³owiañszczyzny ofiara eucharystyczna stanowi wiêc źród³o znaczeñ i postaw, które okreœlaj¹ miejsce zarówno ofiary Abrahama, jak i jego uczty. Natomiast Izaak, postaæ drugoplanowa&#13;
w tradycji ¿ydowskiej i islamie, jako prefiguracja Chrystusa zdominowa³ Abrahama w chrzeœcijañstwie. Obraz Syna wysuwa siê na pierwszy plan.&#13;
&#13;
Abraham jako pradziad i ofiarnik. Obraz Ojca&#13;
Ludowe prawos³awie na po³udniu Europy zaadaptowa³o Abrahama zgodnie&#13;
z rang¹ nadan¹ mu przez tradycjê muzu³mañsk¹ i ¿ydowsk¹, przede wszystkim&#13;
jako model patriarchy–ofiarnika, rozbudowuj¹c wokó³ centralnego tematu ofiary&#13;
szereg w¹tków tworz¹cych sagê Abrahamow¹. Geograficzne zró¿nicowanie waloryzacji postaci biblijnych patriarchów w obrêbie Slavia Orthodoxa wskazuje na&#13;
wp³yw islamu. W obrêbie tradycji muzu³mañskiej ofiara Abrahama symbolizuje&#13;
zmartwychwstanie, upamiêtniana przez Œwiêto Ofiar, turecki Kurban Bajram. Na&#13;
Ba³kanach to Abraham jako praojciec wszystkich ¿yj¹cych ludzi bywa postrzegany&#13;
wymiennie z Adamem. Przymierze Abrahamowe dominuje nad Noachickim nie&#13;
tylko ze wzglêdu na fonetyczne podobieñstwo imion — twierdzi Florentina Badalanova — ale tak¿e dlatego, ¿e w tradycji bu³garskiej role Adama i/lub Awrama&#13;
&#13;
�Abraham jako pradziad i ofiarnik. Obraz Ojca&#13;
&#13;
141&#13;
&#13;
Baranek Bo¿y. Fresk w absydzie cerkwi (centralna Bu³garia).&#13;
Fot. M. Zowczak, 2008&#13;
&#13;
ustanawiaj¹ idealny paradygmat, wzór przodka, i w zwi¹zku z tym s¹ przedstawiane&#13;
jako ziemskie hipostazy Boga Ojca (Badalanova 2002, s. 48). Znaczenie tych ról&#13;
oddaje tradycyjna genealogia, wed³ug której chrzeœcijanie i muzu³manie pochodz¹&#13;
od tego samego ojca, ale od ró¿nych matek: Hagar i Sary, co ma t³umaczyæ istniej¹ce miêdzy nimi animozje i konflikty. Tote¿ jêzyk bu³garski oznacza pochodzenie&#13;
muzu³manów, a zw³aszcza Turków, przy pomocy takich etnonimów jak Agarianie&#13;
czy Izmaelici. Natomiast imiê Awram, w przeciwieñstwie do innych imion starotestamentowych, uwa¿ane jest za chrzeœcijañskie i rozpowszechnione wœród chrzeœcijan, podobnie jak Ibrahim wœród muzu³manów (ibidem, s. 51).&#13;
Awram–Ibrahim jako ofiarnik jest poœrednikiem miêdzy œwiatem ziemskim&#13;
a niebem, wzorem ka¿dego ojca rodziny, najstarszego mê¿czyzny w rodzie, który dope³nia ofiarê Kurbanu.&#13;
„W istocie podczas zarzynania jagniêcia ka¿dy mêski uczestnik œwiêta&#13;
Kurbanu dos³ownie powtarza gesty Abrahama, w ten sposób symbolicznie bior¹c udzia³ w scenariuszu starotestamentowego dramatu. Tak wiêc,&#13;
ka¿dy mê¿czyzna dope³niaj¹cy sakralnego rytua³u ofiary Kurbanu nie tylko dzia³a jak Abraham, ale staje siê Abrahamem i osi¹ga swój status jako&#13;
patriarcha rodu” (Badalanova 2002, s. 51).&#13;
&#13;
�142&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
Na podstawie tych konstatacji Florentiny Badalanovej Geller mo¿na postawiæ hipotezê, ¿e ojcu rodu przypada w udziale istotna funkcja kap³añska, co nie&#13;
mo¿e pozostaæ bez wp³ywu na postrzeganie w³adzy Koœcio³a. Rysuje siê wiêc&#13;
potencjalne pole konfliktu, którego centrum stanowi ofiara. Z perspektywy&#13;
Cerkwi jest to sakrament Eucharystii, natomiast z perspektywy ludowej kultury&#13;
religijnej po³udniowych S³owian jest to ofiara Kurbanu.&#13;
„Rytua³ Kurbanu jest uwa¿any za odpowiednik Eucharystii, podczas gdy&#13;
jagniê jest postrzegane jako boski substytut Izaaka. W nim obraz Izaaka&#13;
miesza siê z obrazem Chrystusa, baranka Bo¿ego, który dobrowolnie poœwiêca siê dla przebaczenia ludzkich grzechów” (Badalanova 2002, s. 52).&#13;
Tote¿ mnisi macedoñscy próbuj¹ zmieniæ Kurban w ofiarê bezkrwaw¹,&#13;
zw³aszcza jeœli przypada w czasie postu. Monastyrowi mo¿na podarowaæ ¿ywe&#13;
zwierzê lub obrzêdowe pieczywo, które zawsze towarzyszy ofierze (Pokropek&#13;
1997, s. 54). W porównaniu z Pó³noc¹ nie ma jednak w¹tpliwoœci, ¿e tu w kulturze ludowej obraz ojca dominuje nad obrazem syna, umacniaj¹c patriarchaln¹&#13;
strukturê. Projekcja rytua³u œwi¹tecznego na wierzenia religijne dokona³a siê&#13;
pod wp³ywem islamu, a pamiêæ ofiary Abrahama wziê³a górê nad Ofiar¹ Nowego Testamentu.&#13;
&#13;
Relacja z Macedonii. Szczegóły wioskowego rytuału&#13;
W Macedonii, gdzie silne s¹ wp³ywy atoskiego monastycyzmu, konflikt miêdzy Koœcio³em a ludow¹ tradycj¹ wydaje siê ostrzej zarysowany ni¿ w Bu³garii. Metropolita strumicki Naum piêtnuje krwaw¹ ofiarê jako grzech ciê¿ki, rezultat szatañskich&#13;
intryg, i potêpia zwi¹zane z nim obrzêdy: nacinanie ucha jagniêcia i smarowanie&#13;
ludzi jego krwi¹, „ca³owanie” ikony przez zwierzêta, obnoszenie ich dooko³a cerkwi.&#13;
Kto praktykuje takie zwyczaje, grzmi metropolita, nie jest godzien przyst¹piæ do sakramentów. Jednak mieszkañcy wiosek macedoñskich, podobnie jak ich bu³garscy&#13;
s¹siedzi, nie wyobra¿aj¹ sobie œwiêta bez rytualnej ofiary (Naum 2001).&#13;
W jednej z górskich wiosek miêdzy Radovisz a Strumic¹ grupa studentów,&#13;
kierowana przez Agnieszkê Pokropek, obserwowa³a œwiêtowanie Giurgiowden&#13;
w 2001 roku, dwa lata przed moj¹ wizyt¹ w Bu³garii.&#13;
„W ka¿dym gospodarstwie zabija siê jedn¹ owcê — relacjonuje Katarzyna&#13;
Gawlik — [...] odbywa siê to bez zbytecznej dyskrecji, na podwórzach,&#13;
przy asyœcie dzieci i psów czekaj¹cych, a¿ pozwoli im siê wylizaæ œwie¿¹&#13;
krew, ale te¿ bez szczególnego zamieszania, niemal niepostrze¿enie dla&#13;
kogoœ, kto idzie drog¹ obok, nie rozgl¹daj¹c siê. Przede wszystkim dzieje siê to szybko — przed chwil¹ s³ysza³am owieczkê z zagrody, po chwili&#13;
&#13;
�Relacja z Macedonii. Szczegó³y wioskowego rytua³u&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
widzê gospodarza oprawiaj¹cego œwie¿e miêso. Ten widok jest we wsi powszechny ca³y dzieñ, wcale nie tak ³atwo jest natomiast uchwyciæ sam moment zabijania zwierzêcia, choæ i on jest zrytualizowany i z obrzêdowego&#13;
punktu widzenia bardzo ciekawy” (Gawlik 2002).&#13;
„Kolenie” zwierzêcia nale¿y do mê¿czyzn, natomiast kobieta czeka z ga³¹zk¹&#13;
bzu, aby zanurzyæ j¹ w sp³ywaj¹cej krwi.&#13;
„Krew ofiarnej owcy jest œwiêta, jak mówi¹ mieszkañcy wsi, st¹d te¿ umoczona ni¹ ga³¹zka bzu zostaje przytwierdzona do œciany domu, na zdrowie&#13;
i szczêœcie ludzi i dobytku. Krwi¹ zabitej owcy robi siê te¿ znaki krzy¿a na&#13;
czo³ach, szczególnie dzieciom. Do wieczora po wsi biegaj¹ dzieci z krwawymi krzy¿ami na czole” (Gawlik 2002, s. 10).&#13;
Niezale¿nie od domowych ofiar gospodarze pod¹¿aj¹ z rodzinami do cerkwi,&#13;
nios¹c tam kolejne zwierzêta.&#13;
„Ka¿da przyniesiona owca podprowadzana jest do ikony [œw. Jerzego — M. Z.], której musi dotkn¹æ pyszczkiem. Po tym uœwiêcaj¹cym&#13;
«poca³unku» nastêpuje symboliczna ofiara — nacinanie ucha, tak, aby&#13;
pokaza³a siê krew. Krwi¹ t¹ «gospodarz cerkwi» [mieszkaniec wsi, który opiekuje siê cerkwi¹ — M. Z.] b³ogos³awi w³aœciciela owcy, po czym&#13;
ofiara trafia do dzwonnicy, gdzie zamkniête s¹ ju¿ jej poprzedniczki. [...]&#13;
Pierwsz¹ owcê, która ma byæ zabita w cerkiewnym kurbanie, dekoruje&#13;
siê wieñcem z zió³, zapala nad jej g³ow¹ œwieczkê i odmawia modlitwê”&#13;
(Gawlik 2002, s. 11).&#13;
Gospodarze zabijaj¹ owce na polance obok cerkwi, w obrêbie cerkiewnego&#13;
ogrodzenia, jak podkreœla autorka opisu.&#13;
Zakrwawiona ga³¹zka zawieszona nad drzwiami domu przypomina biblijny&#13;
opis Pesah, nocy wyjœcia Izraela z Egiptu:&#13;
„Od³¹czcie i weźcie baranka dla waszych rodzin i zabijcie jako paschê.&#13;
Weźcie ga³¹zkê hizopu i zanurzcie j¹ we krwi, która jest w naczyniu, i krwi¹&#13;
z naczynia skropcie próg i oba odrzwia [...]. A gdy Pan bêdzie przechodzi³,&#13;
aby poraziæ Egipcjan, a zobaczy krew na progu i na odrzwiach, to ominie&#13;
Pan takie drzwi i nie pozwoli Niszczycielowi wejœæ do tych domów, aby&#13;
[was] zabija³” (Wj 12, 21–23).&#13;
M³odzi mnisi, uformowani podobnie jak metropolita Naum w duchu monastycyzmu Œwiêtej Góry Atos, uwa¿aj¹, ¿e rytua³y Kurbanu ukszta³towa³y siê&#13;
pod wp³ywem islamu i komunizmu, który uniemo¿liwi³ katechezê (por. Balcerska 2004). Wœród wiernych panuje natomiast przekonanie, ¿e Kurban nale¿y do&#13;
tradycji chrzeœcijañskiej, a œwiadectwa takiej interpretacji przetrwa³y na po³udniowej S³owiañszczyźnie w pieœniach Abrahamowych, czyli tzw. Awramowicach,&#13;
&#13;
�144&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
zapisywanych od lat 60. XIX wieku do dziœ (Badalanova 2002, s. 52; Bezsonov&#13;
1861, s. 598–601). Wed³ug Badalanovej chrzeœcijañskie i muzu³mañskie interpretacje tej instytucji cechuje wzajemna wymiennoœæ w¹tków. Interpretacje chrzeœcijan bli¿sze s¹ nieraz tekstom koranicznym oraz rabinicznym czy midraszowym&#13;
ni¿ Biblii, natomiast interpretacje muzu³manów — czasami bli¿sze biblijnym.&#13;
&#13;
Interpretacje Kurbanu wśród chrześcijan i muzułmanów&#13;
Opisywany tu Kurban „chrzeœcijañski” (hebr. Korban znaczy „ofiara”) odnosi&#13;
siê do ofiary sakralnej w obu jej podstawowych aspektach: daru i sakramentalnego posi³ku. Jest on uczt¹ komunijn¹, która polega na podziale œwiêtej substancji pomiêdzy cz³onków wspólnoty i jej wspólnym, uroczystym spo¿ywaniu&#13;
(por. Van der Leeuw 1997, s. 313, passim). Ucztê tê traktuje siê jako jednorazowe wotum b¹dź sta³¹ ofiarê przeb³agaln¹ lub dziêkczynn¹, ofiarowywan¹ przez&#13;
jednostkê b¹dź wspólnotê (œwiêta lokalne, czyli tzw. slawy), za ¿yj¹cych b¹dź&#13;
za dusze zmar³ych. Kurban to nie tylko ofiara dla Boga, ale i dla œwiêtych patronów, kojarz¹ca siê nieodparcie z ulubion¹ przez antropologów symboliczn¹&#13;
wymian¹ darów, gdzie „daruj¹cy i obdarowany partycypuj¹ w darze i w sobie&#13;
wzajemnie”. „Z regu³y daje siê go komuœ, bliźniemu lub Bogu. Ale mo¿na go&#13;
tak¿e rozdzieliæ pomiêdzy cz³onków wspólnoty. Mo¿na go daæ, mimo ¿e nie ma&#13;
¿adnego adresata. [...] Z tego punktu widzenia ofiara z daru i ofiara komunijna&#13;
nie tylko nie s¹ ju¿ przeciwieñstwami, lecz nadto ofiara staje w centrum ¿ycia”&#13;
(Van der Leeuw 1997, s. 317).&#13;
Prawos³awni Macedoñczycy ze Strumicy wyjaœniaj¹ znaczenie tego zwyczaju najpierw w aspekcie rytualnym, nastêpnie zaœ wierzeniowym, wywodz¹c go&#13;
z czasów Chrystusa:&#13;
„Kurban — to siê nosi do cerkwi. Kto siê zobowi¹za³ — ludzie, którzy&#13;
maj¹ jakieœ ciê¿kie choroby, jakieœ du¿e problemy. I na przyk³ad, je¿eli&#13;
do Spasa1 bêdê jeszcze ¿ywy, to zaniosê do cerkwi jagniê, na przyk³ad. —&#13;
Najwiêcej nios¹ na Giurgiowden. Poniewa¿ wtedy siê ociepla, ociepla i to&#13;
szósty maj... — A jeszcze czasem siê nosi od imienia. Na przyk³ad — ja jestem Kiro [Cyryl — M. G.], i to jest mój obroñca, patron mojego imienia.&#13;
Jak by³em ma³y, ciê¿ko zachorowa³em, moi rodzice, mama, tata, zobowi¹zali siê na rzecz cerkwi. I ja ozdrowia³em. Ale oni musieli obowi¹zkowo zanieœæ jagniê do cerkwi. — Zobowi¹zali siê po piêciu latach zanieœæ.&#13;
Trzeba po piêciu latach. Dopóki jest ¿ywy, to musi. — A s¹ te¿ tacy, co&#13;
stale to robi¹. Na ten dzieñ stale jagniê, w domu je z przyjació³mi jedz¹&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Spas (Zbawiciel) to tradycyjna nazwa œwiêta Przemienienia Pañskiego w prawos³awiu.&#13;
&#13;
�Interpretacje Kurbanu wœród chrzeœcijan i muzu³manów&#13;
&#13;
145&#13;
&#13;
i zanosz¹ do cerkwi. Jak kto siê zobowi¹za³. — Na przyk³ad jak rodzice&#13;
umarli, to on musi obowi¹zkowo, dok¹d ¿yje, musi dawaæ ten kurban.&#13;
Poniewa¿ to by³o zobowi¹zanie wobec Boga. I tak jest nawet, ¿e ci siê jawi&#13;
we œnie i ciê mêczy, ¿ebyœ zaniós³ kurban. [...] — To znaczy, mo¿na tak&#13;
jednorazowo, jak ktoœ uszed³ z ¿yciem: chwa³a Bogu! ¯e prze¿y³em jakiœ&#13;
tam wypadek! I mo¿e daæ kurban. Ale to jeden raz. A mo¿e ktoœ te¿ stale.&#13;
— M. G.: — A sk¹d pochodzi ten zwyczaj? — Natalia: Od chrzeœcijañstwa. — Kiry³: Nie, z pogañstwa. [...]. Natalia: — Czy ju¿ przecie¿ w czasach Chrystusa z ludzi dawali kurban. I on to widzia³ i powiedzia³: nie&#13;
mo¿e naród gin¹æ, dawaæ kurban, s¹ zwierzêta, mo¿na zwierzêta. I od&#13;
wtedy zaczêto dawaæ. Ja tak czyta³am... jak to tata musia³ z dziecka daæ&#13;
kurban. Tata musia³ zabiæ dziecko, ale dlaczego, za co, to nie pamiêtam —&#13;
dziecko zabiæ jako kurban. I niesie dziecko w góry i «ju¿ — mówi — tutaj&#13;
trzeba dziecko zabiæ». A to taka mêka dla taty, no ale przyrzek³ Bogu,&#13;
to trzeba zabiæ. A dziecko, nieœwiadome, go pyta: «Tato, gdzie mnie niesiesz?» I on tylko patrzy, no jak mu powie, ¿e go trzeba zabiæ? I czeka na&#13;
moment, ¿eby go zabiæ. I tutaj siê pojawia Bóg, tak ja czyta³am, tutaj siê&#13;
pojawia Bóg i mu mówi: «Wróæ go do domu, mówi, to dziecko. Na miejsce dziecka masz, mówi, zwierzê, masz jagniêta, masz owce. Weź, mówi,&#13;
jedno jagniê, zanieœ je, mówi, do œwi¹tyni, daj je, mówi, œwi¹tyni i zamieñ&#13;
dziecko na to jagniê. Zamiast, mówi, rodzaj ludzki niszczyæ przez kurban,&#13;
¿e siê zabija, to zacznijcie darowaæ zwierzêta». Od wtedy zaczêto nosiæ&#13;
jagniê do cerkwi.&#13;
— M. G.: A kiedy to by³o?&#13;
— W czasach Chrystusa”2.&#13;
Biblijne wydarzenie (jeœli faktycznie o nie tu chodzi) zosta³o uproszczone&#13;
i przekszta³cone. Bóg poleca ojcu dziecka z³o¿yæ ofiarê z jagniêcia w œwi¹tyni&#13;
(cerkwi). Opowiadanie w sposób charakterystyczny dla ludowej etiologii wywodzi genezê Kurbanu z czasów Chrystusa, czyli z pocz¹tków œwiata. Przes³anie zaœ&#13;
jest klarowne: Chrystus (Bóg) k³adzie kres ofiarom z ludzi, nakazuj¹c sk³adaæ&#13;
zwierzêce ofiary zastêpcze w cerkwi. Tym samym Kurban zyskuje sankcjê jako&#13;
prawowita ofiara chrzeœcijañska, nie tylko zreszt¹ doroczna, ale sk³adana, niczym okup, przy ró¿nych okazjach.&#13;
W przytoczonym opowiadaniu mo¿na dostrzec w¹tki podobne do tych, które wskazuje w materia³ach bu³garskich Florentina Badalanova Geller. Relacjonuje ona, i¿ przed lub po odœpiewaniu pieœni o ofierze Abrahama rozmówcy&#13;
zazwyczaj opowiadaj¹ legendê o jego „wielkiej gehennie”, zanim jego rêkê powstrzyma³ Pan i „rozkaza³, aby jagniê, a nie dziecko, by³o Mu ofiarowywane”.&#13;
2&#13;
&#13;
Micha³ G³uszek, etnograf, rozmawia³ z Natali¹ i Kirilem I., ok. 50 lat, Strumica, sierpieñ 2003.&#13;
Z macedoñskiego prze³o¿y³ Micha³ G³uszek.&#13;
&#13;
�146&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
Narratorzy rzadko powstrzymywali siê od uwagi — pisze Badalanova — ¿e&#13;
„przed Abrahamem wszyscy dawni chrzeœcijanie mieli w zwyczaju sk³adaæ swe&#13;
dzieci jako ofiary dla Boga” (2002, s. 58).&#13;
Porównajmy macedoñskie opowiadanie z narracj¹ bu³garskiej muzu³manki&#13;
z Rodopów o ofierze z syna. Jest to tak¿e historia genezy Kurbanu, wyjaœniaj¹ca&#13;
szczegó³y rytua³u. I w tej wersji nie padaj¹ imiona bohaterów.&#13;
„Jeden mê¿czyzna i kobieta nie mieli dzieci ca³ymi latami. I odwiedzi³ ich&#13;
jeden anio³ i powiedzia³: «Bêdziesz mia³a dziecko». Ale ona myœla³a sobie:&#13;
«Tyle lat nie mia³am dzieci, a w³aœnie teraz mi je Bóg da». Nie wierzy³a w to,&#13;
ale zosta³a zap³odniona i zasz³a w ci¹¿ê, kobieta. Ale mê¿czyzna mia³ straszny sen. Œni³o mu siê, ¿e musi z³o¿yæ ofiarê ze swojego dziecka, na jakiejœ&#13;
polanie. Pokaza³ mu siê Bóg i powiedzia³, co ma zrobiæ. A przecie¿ nie ma&#13;
niczego cenniejszego od dziecka. Najmilsz¹ rzecz¹ na œwiecie by³o dla niego&#13;
dziecko. I rozmawiali mê¿czyzna i kobieta, jak ma zabiæ dziecko. I z³apa³&#13;
mê¿czyzna dziecko i je zaprowadzi³ w góry, ¿eby je ofiarowaæ. A ono pyta:&#13;
«Tatusiu, gdzie mnie prowadzisz?», by³o ciekawe. I je zaprowadzi³ tam,&#13;
gdzie zrozumia³o, co siê z nim stanie. Wtedy powiedzia³o do ojca: «Tatusiu,&#13;
zawi¹¿ mi oczy chustk¹, ¿ebym nie widzia³, jak bêdziesz we mnie wbija³ nó¿,&#13;
i siê nie wystraszy³. Bo wtedy móg³bym machaæ rêkami i ciê uderzyæ. Zawi¹¿ mi oczy i nogi». I teraz jak zabijamy zwierzê na kurban, obowi¹zkowo&#13;
musimy mu zawi¹zaæ chustkê na oczy. Zak³adaj¹ mu ³adn¹, now¹ chustkê,&#13;
zawi¹zuj¹ mu nogi, a hod¿a œpiewa modlitwê i go zabija.&#13;
I ojciec by³ podporz¹dkowany Bogu, zawi¹za³ dziecko, za³o¿y³ mu chustkê i robi no¿em pchniêcie, ¿eby go zabiæ, «przeostry» [?] nó¿. Próbuje,&#13;
ale nie mo¿e. Bóg na to patrzy³, a on siê zdenerwowa³ i uderzy³ no¿em,&#13;
by³ tam jeden kamieñ, uderzy³ no¿em w kamieñ i kamieñ siê rozpad³ na&#13;
dwa. Ale g³ówki nie móg³ dziecku odci¹æ. I z góry Bóg mu wys³a³ jednego&#13;
barana, wys³a³ go i powiedzia³: «Podporz¹dkowa³eœ siê, wype³ni³eœ moje&#13;
polecenie. Oto zostawiam ci syna. Nakazujê wam sk³adaæ ofiarê... nazywa&#13;
siê kurban, na Kurban Bajram. Nie bêdziecie zabijaæ dzieci»”3.&#13;
W okreœleniu „podporz¹dkowany Bogu” wyra¿a siê zasada islamu. Abraham, wed³ug Koranu pierwszy hanif, przedmuzu³mañski monoteista i cz³owiek&#13;
sprawiedliwy, wznosz¹c sanktuarium w Mekce, modli siê: „Panie nasz! Uczyñ&#13;
nas ca³kowicie poddanymi Tobie, a z naszego potomstwa naród Tobie ca³kowicie&#13;
poddany” (sura 2, 126).&#13;
Nie tylko puenta obu opowiadañ jest podobna, wskazuj¹c na ustanowienie&#13;
ofiary zastêpczej jako œwiêtego precedensu Kurbanu (tu — szczególnie tureckiego&#13;
&#13;
3&#13;
Magdalena Gy³ybowa, antropolog, rozmawia³a z Sewerin¹, muzu³mank¹. Z jêzyka bu³garskiego&#13;
prze³. M. Gy³ybowa.&#13;
&#13;
�Interpretacje Kurbanu wœród chrzeœcijan i muzu³manów&#13;
&#13;
147&#13;
&#13;
Warzy siê kurban na przycerkiewnym placu (centralna Bu³garia).&#13;
Fot. M. Zowczak, 2008&#13;
&#13;
œwiêta Kurban Bajram). Chrzeœcijanka z Macedonii i bu³garska muzu³manka podobnie te¿ interpretuj¹ sens z³o¿enia ofiary z dziecka jako wyraz pos³uszeñstwa&#13;
Bogu. Chrzeœcijanka nie pamiêta wprawdzie przyczyny, dla której dziecko ma byæ&#13;
ofiar¹: „dlaczego, za co, to nie pamiêtam”, powiada. Ma jednak raczej na myœli&#13;
sam¹ intencjê ofiary, a nie jej sens, poniewa¿ za chwilê dodaje: „przyrzek³ Bogu,&#13;
to trzeba zabiæ”. Ot, po prostu, „w czasach Chrystusa z ludzi dawali kurban”.&#13;
Zwi¹zanie (hebr. akeda) ch³opca — zgodnie z tradycj¹ ¿ydowsk¹ i muzu³mañsk¹ na jego w³asn¹ proœbê — wyra¿a tak¿e dobrowolne poddanie siê woli&#13;
Boga ze strony ofiary: „Zwi¹¿ mi rêce i nogi, ojcze, albowiem dusza moja jest&#13;
zuchwa³a i buntuje siê. Bojê siê, ¿e kiedy ujrzê nad gard³em nó¿, mogê tak zadr¿eæ, ¿e uszkodzê sobie cia³o. Uszkodzonej zaœ ofiary Bóg nie przyjmie” (Agady 2005, s. 29; wed³ug Ksiêgi Kap³añskiej tak¹ ofiar¹ mo¿e bowiem byæ tylko&#13;
„samiec bez skazy”, por. Kp³ 1, 10). Podobnie w Koranie syn Abrahama powiada: „O mój ojcze! Czyñ, co ci nakazano! Ty mnie znajdziesz cierpliwym, jeœli tak&#13;
zechce Bóg!” (sura 37, 102).&#13;
Sen, który Abraham uznaje za wyrok, wywodzi siê z Koranu. Nieudana próba&#13;
zabicia dziecka ma doœæ czyteln¹ wymowê: jego nietkniêta g³ówka przeciwstawiona przeciêtemu kamieniowi jest jawnym znakiem, ¿e ¿ycie ludzkie zale¿y&#13;
ca³kowicie od Boga. Wed³ug tradycji islamu to Izmael, jako pierworodny syn&#13;
&#13;
�148&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
Abrahama, zostaje odkupiony dziêki podwójnemu poddaniu: ojcowskiej ofiary&#13;
i w³asnego pos³uszeñstwa, a zatem zgodnego wspó³dzia³ania ofiarnika i ofiary.&#13;
„Wystêpuje tutaj wspó³cierpienie i wspó³umieranie, z których wywodzi&#13;
siê nowe ¿ycie. Potê¿ny bieg ¿ycia, wieczn¹ przemianê mocy, zapewnia&#13;
najwiêkszy mo¿liwy wydatek». A poniewa¿ ofiara i ofiaruj¹cy partycypuj¹&#13;
w sobie wzajemnie, przeto dar i dawca mog¹ zamieniæ siê rolami” (Van&#13;
der Leeuw 1997, s. 318).&#13;
To znaczenie, podkreœlone przez Koran, nie znalaz³o wyrazu (podobnie jak&#13;
w Biblii) w opowiadaniu chrzeœcijañskim, gdzie dziecko pozostaje nieœwiadome,&#13;
a zatem ofiara w jej pierwotnym, archaicznym znaczeniu, jest niepe³na.&#13;
Akeda, czyli próba wiary, jest istotnym elementem ofiary Abrahama w tradycjach ¿ydowskiej i muzu³mañskiej. Upamiêtnia j¹ kulminacyjny moment liturgii, koñcz¹cy pielgrzymkê do Mekki w arabskie Œwiêto Ofiary, Id al–Adha.&#13;
W ¿ydowski Nowy Rok, Rosz ha–Szana, odczytywana jest historia akedy i tr¹bi&#13;
siê w róg na pami¹tkê barana, którego z³o¿y³ Abraham jako ofiarê zastêpcz¹.&#13;
Z perspektywy chrzeœcijañskiej stanowi zaœ zapowiedź Ofiary Chrystusa; spêtany Izaak jest Jego typem. Dlatego:&#13;
„pamiêæ Akedah spoczywa blisko serca trzech wielkich religii: judaizmu,&#13;
chrzeœcijañstwa i islamu. Odbija j¹ liturgia ¿ydowska w Rosz ha–Szana,&#13;
chrzeœcijañska msza (katolików) lub Œwiêta Komunia (prawos³awnych&#13;
i protestantów) i wielkie muzu³mañskie œwiêto ofiarne (‘Id–al–Kabir).&#13;
Ta sama œwiêta historia wspominana jest w trzech tradycjach jako wa¿ny&#13;
element ich religijnej to¿samoœci, chocia¿ upamiêtnienie jej ma miejsce&#13;
w ró¿nym czasie i przybiera odmienne znaczenia. W pewnym sensie akeda mo¿e byæ postrzegana w miejscu skrzy¿owania tych trzech tradycji jako&#13;
wyznacznik ich wspólnego pochodzenia i tak¿e ich teologicznej rozbie¿noœci” (Doughan 1995 za: Badalanova 2002, s. 55–56).&#13;
&#13;
Matka ofiarowanego. Kobieta wobec ofiary&#13;
W zawarciu Przymierza uczestniczy jednak, i to w sposób najbardziej istotny,&#13;
jeszcze jedna osoba, o której czêsto siê zapomina, bowiem jej wola — w œwietle œwiêtych tekstów — nie jest w ogóle brana pod uwagê. Dlatego matka&#13;
ofiarowanego: Sara w przypadku Izaaka, Hagar — Izmaela, mo¿e siê wydaæ&#13;
najbardziej tragiczn¹ postaci¹ akedy. Zgodnie z ¿ydowsk¹ tradycj¹ Sara ginie&#13;
wskutek gwa³townych emocji, czy to bólu wywo³anego wiadomoœci¹ o stracie&#13;
swego umi³owanego jedynaka, czy to radoœci, kiedy dowiaduje siê, ¿e Izaak&#13;
¿yje (Ginzberg 1997, s. 150, 151; Unterman 1994, s. 244). To ona staje siê wiêc&#13;
&#13;
�Matka ofiarowanego. Kobieta wobec ofiary&#13;
&#13;
149&#13;
&#13;
faktycznie jedyn¹ ludzk¹ ofiar¹, towarzysz¹c¹ zawarciu przymierza miêdzy&#13;
Bogiem a Abrahamem.&#13;
Nawet lêk przed strat¹ syna okaza³ siê dla Sary zabójczy, mo¿e po³¹czony&#13;
z rozpacz¹, ¿e sta³a siê igraszk¹ dla Pana. Przecie¿ uczyni³ dla niej cud. Sprawi³, ¿e poczê³a Izaaka, kiedy ju¿ straci³a nadziejê na potomstwo, bo by³a w podesz³ym wieku „i nie miewa³a przypad³oœci w³aœciwej kobietom” (Rdz 18, 11).&#13;
Abraham mia³ wszak¿e jeszcze pierworodnego Izmaela. Co wiêcej, po œmierci&#13;
Sary, swojej ksiê¿niczki (takie jest znaczenie tego imienia), poœlubi Keturê, która urodzi mu kolejnych szeœciu synów (Rdz 25, 1–2; wed³ug tradycji ¿ydowskiej&#13;
jest to inne imiê Hagar, ale Biblia nic o tym nie wspomina). Znamienne, ¿e&#13;
wszystkie trzy tradycje zachowuj¹, a nawet podkreœlaj¹ ów cud narodzin: matka&#13;
ofiarowanego jest star¹, bezp³odn¹ kobiet¹. Koran informuje o tym fakcie nawet dwukrotnie, dodaj¹c do biblijnego œmiechu Sary, œmiechu zw¹tpienia, drastyczn¹ nutê rozpaczy. Kiedy goœcie Abrahama „obwieœcili mu radosn¹ wieœæ&#13;
o m¹drym ch³opcu”, „przysz³a jego ¿ona z krzykiem, bi³a siê po twarzy i mówi³a&#13;
«Stara kobieta, bezp³odna!» I rzekli: «Tak powiedzia³ twój Pan. Zaprawdê, On&#13;
jest m¹dry, Wszechwiedz¹cy»” (Koran, sura 51, 29–30; por. tak¿e 11, 71–72).&#13;
A przecie¿ wed³ug tradycji islamu to nie Sara, lecz Egipcjanka Hagar jest&#13;
matk¹ ofiarowanego i tym samym odkupionego Izmaela. Czy¿by i ona mia³a byæ&#13;
stara i bezp³odna? Z pewnoœci¹ nie wed³ug Biblii, bo jaki¿ sens mia³oby podsuwanie jej Abrahamowi przez Sarê, „aby mia³a z niej dzieci”, co te¿ siê i sta³o?&#13;
(Rdz 16, 1–4). Koran jednak nie pozwala odpowiedzieæ na to pytanie nie tylko&#13;
ze wzglêdu na zmianê struktury narracji, ale równie¿ dlatego, ¿e ¿adna z kobiet, nawet matka „protoplasty Arabów”, nie zosta³a w nim nazwana po imieniu.&#13;
Musia³o to zapewne prowadziæ do kontaminacji obu kobiecych postaci, Sary&#13;
i Hagar, w kulturze islamu. Ich to¿samoœæ jest tu zreszt¹ spraw¹ drugorzêdn¹.&#13;
Dyskusja dotyczy to¿samoœci syna, a stawka, jak siê rzek³o, to wykup — zbawienie, którego rêkojmi¹ jest ofiara.&#13;
„At–Tabari przypomina o wahaniach tradycji: [...] dawni uczeni dyskutuj¹,&#13;
którego z dwóch synów Abrahama rozkaza³ Bóg z³o¿yæ w ofierze. Pewien&#13;
hadis Al–Abbasa mówi, ¿e Izaaka, i wskazuje na podobieñstwo ze spraw¹&#13;
wykupu Abd Allaha, ojca Mahometa. Wed³ug innych natomiast, to tylko&#13;
¯ydzi twierdz¹, ¿e ofiar¹ mia³ byæ Izaak: k³ami¹ oni; chc¹ pozbawiæ ojca&#13;
Arabów zaszczytu, ¿e to jego mia³ wyznaczyæ Bóg”. [...] „To tradycja orzek³a, ¿e dzieckiem z³o¿onym w ofierze jest Izmael i ¿e obrzêdy w Minie&#13;
przypominaj¹ wykupienie go i wysi³ki Abrahama, by Bogu okaza³ pos³uszeñstwo” (Gaudefroy–Demombynes 1988, s. 275).&#13;
Postkoraniczna legenda opowiada, ¿e Hagar, wypêdzona przez zazdrosn¹ Sarê, powêdrowa³a z Abrahamem i Izmaelem do Mekki. Ojciec i syn&#13;
zbudowali Kaabê, Dom Bo¿y, po czym Abraham pozostawi³ Hagar z dzieckiem na pustyni (Bocian 1996, s. 155). Kiedy zabrak³o im wody, odesz³a od&#13;
&#13;
�150&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
umieraj¹cego z pragnienia syna i wspiê³a siê na wzgórze As–Sofa, „aby wypatrzyæ jak¹œ przeci¹gaj¹c¹ obok karawanê. Potem wbieg³a na Al–Karwê [s¹siednie wzgórze — M. Z.], po czym wróci³a bez rezultatu i znów wesz³a na&#13;
As–Sofê. Tak uczyni³a siedmiokrotnie. Wydarzenie to sta³o siê wzorem muzu³mañskiej procesji–biegu, upamiêtniaj¹cej to wydarzenie”. Siedmiokrotne&#13;
przejœcie miêdzy pagórkami As–Sofa i Al–Karwa to saj, druga po siedmiokrotnym okr¹¿eniu Kaaby forma „œwiêtego chodzenia” muzu³manów w trakcie&#13;
dorocznej pielgrzymki do Mekki (Kirste, Schultze, Tworuschka 1998, s. 78).&#13;
Tradycja poœwiêca zatem Hagar wiêcej uwagi ni¿ Koran. W obu przypadkach&#13;
rysuje siê obraz kobiety, która ³atwo popada w zw¹tpienie i rozpacz. Dlaczego&#13;
zatem mówi siê tylko o ofierze Abrahama?&#13;
Uproszczeniem wydaje siê przypisanie tego paradoksu tylko patriarchalnej&#13;
ideologii. Przynajmniej w tekstach Ksiêgi Rodzaju kobieta nie jest anonimowa&#13;
ani bezwolna. Na przyk³ad Rebeka, zanim wyruszy z rodzinnego miasta, aby poœlubiæ Izaaka, jest pytana o zgodê. Co wiêcej, kiedy Abraham omawia ze swym&#13;
s³ug¹ sprawê owego o¿enku, dopuszczaj¹ mo¿liwoœæ odmowy ze strony dziewczyny: „A gdyby owa kobieta nie chcia³a przyjœæ z tob¹, wtedy jesteœ zwolniony&#13;
z przysiêgi” — powiada Abraham (Rdz 24, 8). Skoro zatem, przynajmniej teoretycznie, kobieta nie jest pozbawiona woli, dlaczego ca³kowicie siê j¹ pomija&#13;
w przypadku najistotniejszej sprawy, jak¹ jest ofiara? Czy dlatego, ¿e obrazi³a&#13;
Pana, pow¹tpiewaj¹c w zapowiedź swego późnego macierzyñstwa?&#13;
Wspó³czesny komentator Tory powiada, ¿e Sara nie potrafi³a oderwaæ siê od&#13;
przesz³oœci,&#13;
„szyderczym œmiechem reaguj¹c na Bo¿¹ zapowiedź, ¿e na staroœæ urodzi&#13;
syna. Powinna by³a choæ powiedzieæ «Oby tak siê sta³o, amen» — zauwa¿a z dezaprobat¹ jeden z komentatorów. A przecie¿ to jej zawdziêczamy&#13;
œmiech, pierwszy œmiech w Torze. Wolno dopuœciæ myœl, ¿e Pan za ten&#13;
w³aœnie œmiech przebaczy³ jej ma³owiernoœæ, i gdy ona, przestraszona, wypar³a siê swego œmiechu, On go jej przypomnia³ nie z zemsty, lecz jakby&#13;
z pewnym uznaniem. Pan œwiata nie karze kobiet niezale¿nych, o silnej&#13;
woli. Miast lgn¹æ do przesz³oœci, zmieniaj¹ przysz³oœæ [...] i wówczas Pan&#13;
pozwala im dzia³aæ” (Gebert 2003, s. 31–32).&#13;
Ciekawe, ¿e chocia¿ faktycznie w Biblii najpierw Abraham œmieje siê z zapowiedzi syna (dlatego dziecko jeszcze przed poczêciem zostaje nazwane Izaakiem od hebr. sachaq, zaœmia³ siê, Rdz 17, 17; Unterman 1994, s. 118), nikt mu&#13;
tego nie pamiêta. Fakt ten jednak potwierdza interpretacjê Geberta: œmiech nie&#13;
jest przyczyn¹ odsuniêcia Sary od udzia³u w ofierze. Pan nie chce od niej ofiary,&#13;
bo nie mo¿e jej ¿¹daæ od matki.&#13;
Sprawa ta dotyczy kulturowych ról, które s¹ od wieków okreœlane jako naturalne. Biblia, inaczej ni¿ legendy midraszowe i Koran, nie mówi te¿ nic o dobrowolnym poddaniu siê Izaaka. Ca³a akcja ofiary rozgrywa siê miêdzy Panem&#13;
&#13;
�S³owiañski kontekst: ofiara spe³niona&#13;
&#13;
151&#13;
&#13;
a Abrahamem, który nie poœwiêca pierworodnego syna (istotny szczegó³), lecz&#13;
tego, którego kocha³ ponad wszystko na œwiecie (a mia³ niema³o). Abraham&#13;
z nikim nie dzieli ciê¿aru ani odpowiedzialnoœci. Historia tej ofiary jest wiêc&#13;
histori¹ o mê¿czyznach, chocia¿ (a mo¿e dlatego?) poœrednio jej ofiar¹ pada kobieta. Dopiero w Biblii chrzeœcijañskiej pojawia siê kobieta, która wypowiada:&#13;
„Oby tak siê sta³o, amen”, i przyjmuje tym samym udzia³ w ofierze.&#13;
Wed³ug przytoczonej wy¿ej macedoñskiej relacji Katarzyny Gawlik „biblijny” podzia³ ról wydaje siê zachowany: podczas gdy ojciec kole ofiarê, matka&#13;
jej krwi¹ maluje znaki ochronne na czo³ach dzieci. To jeden z rytua³ów atakowanych przez metropolitê Nauma. Pisze o nim tak¿e Badalanova; wed³ug jej&#13;
relacji to jednak ojciec, po zak³uciu baranka, „zanurza wskazuj¹cy palec we krwi&#13;
i kreœli nim znak krzy¿a — jako symbol chrzeœcijañskiej wiary — na czo³ach&#13;
wszystkich swych dzieci”. „Wierzy siê, ¿e krew ofiarnego baranka zapewni im&#13;
¿ycie i zdrowie” (2002, s. 60, 58).&#13;
Równie¿ w cytowanym wy¿ej opowiadaniu muzu³mañskim ojciec rozmawia&#13;
z matk¹ z o tym, jak z³o¿yæ dziecko w ofierze, zaœ w bu³garskiej pieœni o ofierze&#13;
spe³nionej, œpiewanej w Gergiowden, matka zbiera nawet drwa na stos ofiarny.&#13;
&#13;
Słowiański kontekst: ofiara spełniona&#13;
Ani w opowiadaniu macedoñskim, ani w bu³garskim nie padaj¹ biblijne imiona. Prawdopodobnie nie jest to przypadek. Nie zawsze pojawiaj¹ siê one tak¿e&#13;
w po³udniowos³owiañskich pieœniach o ofiarowaniu syna, integralnie powi¹zanych z ofiar¹ Kurbanu i zawieraj¹cych jego uzasadnienie. Zdarza siê w nich natomiast zastêpowanie imienia Abrahama imionami bu³garskimi: Stojan, Lazar,&#13;
Iwan. Wed³ug Florentiny Badalanovej jest to znakiem g³êbokiego przyswojenia&#13;
tradycji biblijnej przez kulturê, w której ofiara Izaaka jest wci¹¿ na nowo prze¿ywana. „Abraham staje siê krewniakiem i, oczywiœcie, «naszym» w znaczeniu&#13;
narodowoœci” (2002, s. 58). Mo¿na jednak równie dobrze wysnuæ wniosek odwrotny: opowieœæ biblijna (i koraniczna) na³o¿y³a siê na rodzim¹, o podobnym&#13;
schemacie, i diametralnie zmieni³a jej sens. Ta sama autorka dostarcza zreszt¹&#13;
wystarczaj¹cych dowodów, aby hipoteza ta mog³a byæ uznana za wiarygodn¹.&#13;
S¹ nimi funkcjonuj¹ce w tradycji bu³garskich chrzeœcijan alternatywne teksty&#13;
o ofierze spe³nionej, g³ównie pieœni towarzysz¹ce kurbanowi. W obu przedstawionych przez Badalanov¹ wariantach tych tekstów syn zostaje przez ojca zakłuty w ofierze Bogu albo œw. Jerzemu. Nastêpnie cia³o ch³opca, w³o¿one do&#13;
rozpalonego pieca, przemienia siê w pieczonego baranka, ch³opiec zaœ zmartwychwstaje z ognia jako nowa, cudowna istota o boskim wygl¹dzie. Trzymaj¹c&#13;
w rêku Pismo Œwiête i z³ote jab³ko lub miecz og³asza nowe prawo, zgodnie z którym baranek ma byæ odt¹d ofiar¹ kurbanu (Badalanova 2002, s. 59–60).&#13;
&#13;
�152&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
Petyr Kaczeszmarow, bu³garski etnograf, analizowa³ w latach 70. bu³garskie&#13;
obrzêdy zwi¹zane z Gergiowden, nie wspominaj¹c ani s³owem o Abrahamie&#13;
i jego ofierze. Cytuje jednak pieœñ, która odpowiada jednemu z opublikowanych&#13;
przez Badalanov¹ wariantów tej historii, w kontekœcie legendy o œw. Jerzym.&#13;
Smok uwiêzi³ wodê, a kiedy ludzie umierali z pragnienia, za¿¹da³ za ni¹ codziennej ofiary z dziecka. Wreszcie przysz³a kolej na carsk¹ córkê, „jedyn¹ córkê&#13;
starej kobiety”. Jerzy, przechodz¹c obok jeziora, zabi³ smoka na jej proœbê, a car&#13;
og³osi³ go œwiêtym. „Odt¹d ludzie zamiast ofiary ludzkiej sk³adaj¹ w ofierze bia³e jagniê. Jest piosenka o tym”. Piosenkê rozpoczyna modlitwa kobiety o „mêskie dzieci¹tko” („¿ebym nim siê cieszy³a trzy i pó³ roku”), po³¹czona ze œlubowaniem, i¿ zostanie z³o¿one w ofierze.&#13;
„Ju¿ jest Gergiowden&#13;
matka drzewo zbiera / ojciec rêce mu wi¹¿e&#13;
Dziecko ojca pyta³o / dlaczego mi rêce tato wi¹¿esz&#13;
ojciec mu wiêc odpowiada / i mu g³owê obcina&#13;
i w piec rzuca / Po chwili starzec zapuka³&#13;
Grozdanka starcowi mówi / Co ja obieca³am&#13;
wszystko zrobi³am / Starzec Grozdance mówi&#13;
otwórz Grozdanko piec / Grozdanka piec otworzy³a&#13;
dziecko w piecu siedzia³o / z³otymi jab³kami siê bawi³o”&#13;
(Kaczeszmarow 1980, s. 17–18).&#13;
Legenda i pieœñ pozostaj¹ w bardzo luźnym zwi¹zku. Ofiara ocalona, przeznaczona dla smoka, jest dziewczyn¹, ofiara spe³niona, œlubowana Bogu przez&#13;
Grozdankê — ma³ym ch³opcem. Poza ofiar¹ z dziecka elementem wi¹¿¹cym legendê œw. Jerzego z ofiar¹ Abrahama jest osoba „starej matki” niedosz³ej ofiary.&#13;
W przeciwieñstwie do analizowanych wczeœniej tekstów przypada jej rola aktywna: wyprasza ona ocalenie swego dziecka.&#13;
Co do pieœni z charakterystycznym motywem spêtania, istotn¹ ró¿nic¹ wobec tradycji biblijnej czy koranicznej jest pocz¹tkowy motyw œlubowania dziecka na ofiarê, cechuj¹cy wed³ug Badalanovej pieœni o kurbanie. Jest on obecny&#13;
równie¿ w dziewiêtnastowiecznej Awramowicy z zachodniej Bu³garii, pomimo&#13;
¿e nazywa ona swoich bohaterów Goœcinnym Abrahamem i Izaakiem (Bezsonov 1861, s. 321). Owo œlubowanie ca³kowicie zmienia i upraszcza sens fabu³y:&#13;
Bóg spe³niwszy ¿yczenie, domaga siê po prostu tego, co mu w zamian zosta³o&#13;
obiecane, podobnie jak bajkowy diabe³ zg³asza siê w stosownym momencie,&#13;
by zrealizowaæ zapis cyrografu.&#13;
Dziêki pokonaniu smoka œw. Jerzy staje siê patronem zastêpczej ofiary Kurbanu w legendzie luźno powi¹zanej z pieœni¹ o ofierze spe³nionej i jej metamorfozie. Nie jest to przypadek. W obu wariantach tekstów o ofierze spe³nionej Bóg i œw. Jerzy wystêpuj¹ wymiennie jako jej odbiorcy (Badalanova 2002,&#13;
s. 59–60). Bowiem „w ludowych pieœniach, legendach i podaniach œw. Jerzy jest&#13;
&#13;
�Rzeź niewini¹tek&#13;
&#13;
153&#13;
&#13;
synem Najœwiêtszej Marii Panny, a to w sposób oczywisty œwiadczy o jego równoœci, a nawet swoistej wy¿szoœci nad Chrystusem” — twierdzi Georgi Minczew.&#13;
W bu³garskich pieœniach Matka Bo¿a „wysy³a go na obchód pól, aby sprawdzi³,&#13;
czy zbo¿e i dobytek dobrze siê maj¹” (Minczew 2003, s. 140, 156). Równie¿&#13;
w folklorze wschodnios³owiañskim jest otoczony kultem na równi z Chrystusem&#13;
i œw. Miko³ajem, a niektórzy badacze uwa¿aj¹, ¿e by³ uto¿samiany z najwy¿szym&#13;
s³owiañskim bóstwem (Uspieñski 1985, s. 63–67).&#13;
Wed³ug Badalanovej pieœni i legendy o spe³nionej ofierze wci¹¿ jeszcze uwa¿ane s¹ za dos³owny przekaz kanonicznej Biblii. Nie tylko ustanawiaj¹ œwiêty&#13;
precedens dla Kurbanu, ale tworz¹ te¿ kontekst dla obrzêdów inicjacyjnych. Rytualne œcinanie w³osów dziecka w niektórych wioskach ko³o Triawny nastêpuje&#13;
natychmiast po zabiciu jagniêcia, w czasie, kiedy piecze siê ono w ogniu. Obrzêdowi towarzyszy pieœñ o ofierze Abrahama. Dziecko sadzane jest naprzeciw&#13;
otworu pieca, na ³opacie, któr¹ wczeœniej wsuniêto do niego bochenki chleba&#13;
wraz z ofiarnym barankiem. Podczas œcinania w³osów dziecko przybiera tak¹&#13;
sam¹ pozycjê jak baranek przed zar¿niêciem. „Œciêcie w³osów przed otworem&#13;
pieca przedstawia symboliczn¹ œmieræ dziecka i stanowi, ¿e m³odzieniec dzieli&#13;
los ofiarowanego Izaaka” (Badalanova 2002, s. 61; ofiara z w³osów, praktykowana w islamie, byæ mo¿e ³¹czy siê tu ze s³owiañskimi postrzy¿ynami).&#13;
Do zwyczajów inicjacyjnych praktykowanych w dniu œw. Jerzego nale¿a³a&#13;
kradzie¿ dziecka miêdzy trzecim a pi¹tym rokiem ¿ycia (a zatem zgodnie z tekstem pieœni o Grozdance), dope³niana tak, aby jego matka tego nie zauwa¿y³a.&#13;
Wykradzionemu dziecku wk³adano na g³owê wianek i tañczono z nim w korowodzie. Matka musia³a daæ za nie wykup: chustki, rêczniki, skarpetki, koszulê&#13;
b¹dź drobne monety. Robi³o siê to „na zdrowie dziecka”, pisa³ Kaczeszmarow,&#13;
interpretuj¹c ten rytua³ jako jego symboliczn¹ œmieræ (1980, s. 28, 49).&#13;
&#13;
Rzeź niewiniątek&#13;
Wróæmy jeszcze do pieœni o Grozdance. Tajemniczy goœæ, starzec, który ka¿e jej&#13;
otworzyæ piec, jest bohaterem rozpowszechnionych na ca³ej S³owiañszczyźnie&#13;
opowiadañ o wêdrówkach Boga po ziemi. Ów starzec, Bóg, na po³udniu identyfikowany czêsto ze œw. Jerzym, na pó³nocy bywa nazywany Jezusem. Legendy takie&#13;
zawieraj¹ ludowe koncepty, „wyjaœniaj¹ce” naturê rozmaitych istot, zjawisk i instytucji spo³ecznych poprzez wskazanie ich mitycznego pocz¹tku. W³aœnie taki&#13;
prosty schemat realizuje drugi wariant bu³garskich pieœni o ofierze spe³nionej.&#13;
Nie zawiera on motywu œlubowania dziecka przez bezp³odnych rodziców, lecz&#13;
opowiada o ubogim, ale sprawiedliwym chrzeœcijaninie, który maj¹c tylko syna,&#13;
postanawia ofiarowaæ go Bogu lub œw. Jerzemu w ca³opalnej ofierze. Nastêpuje&#13;
fina³ taki sam, jak w przypadku pierwszego wariantu: cia³o ch³opca przemienia&#13;
&#13;
�154&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
siê w pieczonego baranka, on sam zaœ wychodzi z p³omieni w nowej, cudownej&#13;
postaci (s³oñce œwieci z jego czo³a, ksiê¿yc z piersi itd.; Badalanova 2002, s. 60).&#13;
Systematyka legend s³owackich notuje analogiczny w¹tek wœród tzw. legend&#13;
Nowego Testamentu, w cyklu wêdrówek Pana Jezusa ze œw. Piotrem. G³ówny temat tutaj to nagrodzona goœcinnoœæ, jest to bowiem cecha, która pe³ni w tych legendach, podobnie zreszt¹ jak w biblijnej i koranicznej opowieœci o Abrahamie,&#13;
funkcjê podstawowego probierza moralnoœci (jej antytez¹ jest sk¹pstwo, brak&#13;
wspó³czucia dla dziadów wêdrownych). Jezus ¿¹da od biednego, ale goœcinnego&#13;
gospodarza, aby upiek³ mu swojego synka, co ten pos³usznie czyni. Po otwarciu&#13;
pieca ukazuje siê ch³opiec w towarzystwie dwóch anio³ów, „jeszcze piêkniejszy&#13;
ni¿ pierwej, ze z³otym jajeczkiem w rêce” (Polívka 1930, s. 18).&#13;
Podobn¹ „schrystianizowan¹” legendê znajdujemy na dalekiej pó³nocy w tradycji rosyjskich staroobrzêdowców, zapisan¹ w postaci wierszy duchownych.&#13;
Swoiste uzasadnienie znajduj¹ w nich przypadki samospaleñ jako radykalnej&#13;
ucieczki od œwiata opanowanego przez Antychrysta. Nie ma tu jednak ¿adnych&#13;
odniesieñ do ofiary Abrahama, a wydarzenie zostaje osadzone w kontekœcie&#13;
Herodowej rzezi niewini¹tek, upamiêtnionej przez Koœció³ dniem Œwiêtych&#13;
M³odzianków. Przekszta³cone w ten sposób teksty nasycone s¹ nastrojem grozy&#13;
i nabieraj¹ anty¿ydowskiej wymowy. Stopniowe przekszta³canie mitu mo¿na dostrzec, porównuj¹c dwie wersje rosyjskich pieœni ludowych o Allelujewej, niewieście litościwej (£u¿ny 1990). W jednej z nich, okreœlonej przez komentatora jako&#13;
„pieœñ typu kolêdowego, bo¿onarodzeniowego”, sama Najœwiêtsza Panienka,&#13;
uciekaj¹c przed siepaczami z dzieci¹tkiem Jezus na rêku, prosi „litoœciw¹ niewiastê”, by wrzuci³a swe dziecko do rozpalonego pieca chlebowego:&#13;
„Swoje dziecko wrzuæ tu, do ognia, / A Jezusa na rêce bierz zaraz;&#13;
Goni¹ nas ¯ydowini okrutni / Zbrojni w no¿e, miecze i w³ócznie,&#13;
Bo chc¹ zabiæ Syna Bo¿ego” (Pieśń 1990, s. 88).&#13;
Natomiast w drugim wariancie pieœni „¯ydzi–antychrysty” œcigaj¹ doros³ego&#13;
Jezusa, który wpad³szy do chaty, wo³a do niewiasty z dzieckiem na rêku:&#13;
„Pozdrowiona b¹dź, niewiasto litoœciwa! /Dzieciê swoje rzuæ do pieca,&#13;
w p³omienie,&#13;
Mnie natomiast, Króla nieba, bierz na rêce!”&#13;
W obu redakcjach pieœni litoœciwa Allelujewa pos³usznie spe³nia proœbê, obie&#13;
te¿ maluj¹ scenê radoœci przeœladowców na widok p³on¹cego dziecka. Drzwiczki chlebowego pieca zostaj¹ domkniête. Ta druga wersja rozwija siê zgodnie&#13;
ze schematem bu³garskim. Chrystus, Król nieba, zwraca siê do op³akuj¹cej&#13;
dziecko niewiasty podobnie, jak starzec do Grozdanki:&#13;
„Pozdrowiona b¹dź, dobra niewiasto; / A zagl¹dnij no dobrze do pieca.&#13;
Patrzy matka — oto, co widzi: / Zamiast ognia — wirydarz przecudny,&#13;
&#13;
�Rzeź niewini¹tek&#13;
&#13;
155&#13;
&#13;
A w nim kwiaty, murawa zielona, / Na murawie igra jej dzieci¹tko,&#13;
Z anio³ami pieœni wyœpiewuje, / Z³ot¹ ksiêgê Ewangelii czyta&#13;
I za matkê, za ojca siê modli”.&#13;
Brakuje tu jednak upieczonego baranka, uprawomocnienia rytua³u Kurbanu&#13;
wœród S³owian po³udniowych. Pieœñ rosyjska wk³ada za to w usta Chrystusa–&#13;
Króla nieba przes³anie&#13;
„do wyznawców i obroñców «starej wiary», ³¹cznie z praktycznymi wskazówkami typu technicznego co do tego, jak siê w obecnej sytuacji powinni&#13;
zachowaæ” (£u¿ny 1990, s. 274):&#13;
„Masz przekazaæ ludziom moj¹ wolê, / Wszystkim prawowiernym chrzeœcijanom:&#13;
Niechaj œmia³o id¹ dla mnie w ogieñ, / Niech rzucaj¹ weñ dzieciêta swe&#13;
bezgrzeszne,&#13;
Niech tak wszyscy raczej cierpi¹ mêkê / Dla Chrystusa, Pana najdro¿szego,&#13;
Ni¿by mieli w sid³a wpaœæ zdradliwe / dzikiej bestii, Antychrysta z³ego” itd.&#13;
(Pieśń 1990, s. 266).&#13;
Dziecko pozostaje zatem ofiar¹ z³o¿on¹ Bogu, co wiêcej — „ofiar¹ chrzeœcijañsk¹”, a jego matka, mi³osierna Allelujewa, czyli uosobiona modlitwa, do³¹cza do grona „œwiêtych szczególnie czczonych przez lud rosyjski” (£u¿ny 1990,&#13;
s. 114). Odnajdujemy w niej blisk¹ krewn¹ Grozdanki. Osobliwa przemiana akcji wi¹¿e siê z przekazaniem jej w rêce kobiet. Mê¿czyźni s¹ tylko poœrednimi jej&#13;
sprawcami, niejako kryj¹c siê za nimi. Znaczenie martyrologiczne, przypisane tu&#13;
ofierze ca³opalnej jako alternatywie wobec ¿ycia w nieczystoœci grzesznego œwiata, powtarza á rebours schemat œredniowiecznych legend midraszowych, wed³ug&#13;
którego ofiara Abrahama by³a ofiar¹ spe³nion¹. Izaak zgin¹³ naprawdê, a w jego&#13;
rozsypanych po o³tarzu popio³ach trwa zas³uga i zadoœæuczynienie Izraela, dlatego ¯ydzi posypuj¹ g³owy popio³em w czasie postu (Stiller 1996, s. 336). Izaak&#13;
zgin¹³ jednak po to, by powróciæ do ¿ycia, staj¹c siê „symboliczn¹ ofiar¹ ¿ydowskiego mêczeñstwa”. Dlatego w œredniowieczu, „w obliczu chrzeœcijañskich&#13;
przeœladowañ i wymuszonych chrztów rodzice odwo³ywali siê do tego biblijnego&#13;
przyk³adu, zabijaj¹c swoje dzieci z nadziej¹ na ich zmartwychwstanie” (Unterman 1994, s. 16–17).&#13;
Rzeź niewini¹tek, podobnie jak akeda, mo¿e byæ postrzegana jako miejsce&#13;
wspólne trzech tradycji. Abraham, tak jak Moj¿esz i Chrystus, wychodzi ca³o&#13;
z pu³apki zagro¿onego w swojej w³adzy króla Nimroda, lecz 70 tysiêcy nowonarodzonych ch³opców pada jego ofiar¹ (Ginzberg 1997, s. 107). Drastyczne&#13;
przedstawienia masakry dzieciêcej na ikonach Narodzenia Chrystusa, obecne&#13;
ju¿ w XII wieku w krêgu malarstwa bizantyñskiego, mog³y byæ odczytywane&#13;
w kontekœcie ludowych przekazów o ofiarach z dzieci. Zw³aszcza ¿e kult œwiêtych Niemowl¹t funkcjonowa³ ju¿ w II wieku, a dzieñ Œwiêtych M³odzianków&#13;
&#13;
�156&#13;
&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrzeœcijañskiej&#13;
&#13;
upamiêtniaj¹cy to wydarzenie w liturgii ³¹czy siê z symbolik¹ ludowych zakazów&#13;
okresu Godów. Zakazy te uzasadnia siê ochron¹ m³odego ¿ycia, zarówno dzieci,&#13;
jak i zwierz¹t. Epizod ocalenia Abrahama z rozpalonego pieca, do którego kaza³&#13;
go wtr¹ciæ Nimrod (por. Ginzberg 1997, s. 113; Koran, sura 21, 69) móg³ zostaæ&#13;
skojarzony z przedstawieniem m³odzianków w piecu ognistym (Dn 3, 19 nn.).&#13;
S¹siaduje ono ze scen¹ ofiary Abrahama wœród cudów na ikonach œw. Micha³a&#13;
Archanio³a.&#13;
Przegl¹d apokryficznych interpretacji „ofiary z syna” pokazuje, ¿e na po³udniu S³owiañszczyzny historia Abrahama, zreinterpretowana w kontekœcie rytua³ów i wierzeñ muzu³mañskich, zdominowa³a chrzeœcijañsk¹ ofiarê paschaln¹,&#13;
do której pretenduje Kurban. Zarazem œw. Jerzy, z ca³ym archaicznym dziedzictwem bóstwa p³odnoœci i urodzaju, zdominowa³ w ludowym panteonie swego&#13;
„brata” Chrystusa, staj¹c siê adresatem i patronem ofiary zastêpczej. Z kolei&#13;
na pó³nocy mitologem „ofiary z syna” zostaje w³¹czony w biblijn¹ fabu³ê rzezi&#13;
niewini¹tek, podejrzanie zbli¿aj¹c siê do sta³ego schematu antysemickich stereotypów: mordu rytualnego. Pó³noc i po³udnie ³¹cz¹ wyobra¿enia o Bogu —&#13;
wêdrownym starcu, goœciu, który ¿¹da ofiary. Przez Abrahamowy stos ofiarny&#13;
przeziera, jak siê zdaje, wnêtrze pieca s³owiañskiego domostwa. Ofiara nie tyle&#13;
bowiem zmartwychwstaje, ile ulega magicznej transformacji w piecu chlebowym. We wszystkich przypadkach ofiary spe³nionej historia ta nie ma raczej nic&#13;
wspólnego z biblijn¹ ofiar¹ Abrahama. Byæ mo¿e jej œlady na przeciwleg³ych&#13;
krañcach europejskiej Slavia Orthodoxa nale¿¹ do s³owiañskiego mitu. Ale jednak mocne jest skojarzenie pieca chlebowego z domem chleba, hebrajskim Bejt&#13;
Lehem. W jêzyku arabskim Bajt Lahm znaczy jednak „dom miêsa”...&#13;
Natomiast tam, gdzie mowa jest o ofierze powstrzymanej, której kulminacjê&#13;
stanowi akeda, ludowa interpretacja grzêźnie w pseudoracjonalizacji, dopisuj¹c&#13;
wydarzeniu mora³ w postaci freudowskiego tabu: zakazu ofiar ludzkich. Wspó³czesne interpretacje, zw³aszcza feministyczne, ignoruj¹c duchowy sens Biblii, paradoksalnie sprowadzaj¹ jej teksty do podobnego wymiaru, co ludowe apokryfy.&#13;
Im bardziej bowiem staramy siê wyjaœniæ akt religijny, tym mocniej promieniuje on paradoksalnym blaskiem, tym bardziej wydaje siê niepowtarzalny&#13;
i umacnia siê jako swoje w³asne spe³nienie. Zapewne ka¿dy staje kiedyœ w obliczu wezwania, aby wyrzek³ siê tego, co dla niego najdro¿sze, ka¿dy te¿ na swoj¹&#13;
miarê zmaga siê z ofiar¹ Abrahama.&#13;
&#13;
�Tydzień Czuwania (1–8 IV 2005 r.).&#13;
Zbiorowe doświadczenie religijne&#13;
we współczesnych praktykach kulturowych&#13;
&#13;
Ten tekst powsta³ w ramach polemiki z niektórymi standardami socjologicznych&#13;
badañ nad religijnoœci¹, dziêki Tadeuszowi Doktórowi, który zaprosi³ mnie do&#13;
udzia³u w konferencji Doświadczenie religijne we wrzeœniu 2005 roku, w Instytucie Stosowanych Nauk Spo³ecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Moje badania kultury religijnej, prowadzone w ramach antropologii kultury, maj¹ charakter jakoœciowy, tote¿ moim celem nie by³a krytyka zachodniej wizji przemian&#13;
religijnych, lecz jedynie sformu³owanie pytañ w obliczu wywiedzionych z niej&#13;
„twardych danych”, zderzonych z moim œrodkowowschodnim doœwiadczeniem&#13;
badawczym.&#13;
Dlatego najpierw spróbujê okreœliæ cechy doœwiadczenia religijnego i jego&#13;
rodzaje z perspektywy moich badañ, korzystaj¹c z inspiracji opracowañ, przygotowanych przez Tadeusza Doktóra i Irenê Borowik w ramach miêdzynarodowego projektu Religious and Moral Pluralism1 (w skrócie RAMP). Przeprowadzona przez tych autorów analiza danych empirycznych oparta by³a na&#13;
za³o¿eniach koncepcji Charlesa Glocka i Rodneya Starka (Glock i Stark 1965,&#13;
Stark 1991), Petera Bergera (1990) oraz Hjalmara Sundena (1996). W drugiej czêœci tekstu skonfrontujê charakterystykê doœwiadczenia religijnego z obrazem wspó³czesnych praktyk kulturowych, które obserwowa³am i w których&#13;
w pewnym zakresie uczestniczy³am w Warszawie, w ostatnich dniach ¿ycia&#13;
i œmierci papie¿a Jana Paw³a II, nazywanych wówczas w Polsce Tygodniem Czuwania. Bêdzie to projekt interpretacji, w którym skorzystam z pojêæ wypracowanych przez antropologiê.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Zainicjowany w po³owie lat 90. dziêki wsparciu European Science Fundation; Borowik i Doktór&#13;
2001.&#13;
&#13;
�158&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
Dwa rodzaje doświadczenia religijnego?&#13;
Doœwiadczenie religijne jest wed³ug Charlesa Glocka i Rodneya Starka jednym&#13;
z piêciu podstawowych wymiarów religijnoœci (pozosta³e to doktrynalny, rytualny, organizacyjny i konsekwencyjny). Definicja zaproponowana przez tych&#13;
autorów ma charakter ogólny i inkluzywny. Jest to „odczucie kontaktu z czynnikiem nadprzyrodzonym... doœwiadczane przez osobê lub definiowane przez&#13;
grupê religijn¹, jako zawieraj¹ce element ³¹cznoœci, chocia¿by ulotny, z istot¹&#13;
bosk¹, tj. Bogiem, ostateczn¹ rzeczywistoœci¹, transcendentnym autorytetem”.&#13;
Za³o¿enia teorii Hjalmara Sundena konkretyzuj¹ tê definicjê na dwóch poziomach: co do charakteru kontaktu, który przyjmuje postaæ spotkania i dialogu,&#13;
oraz co do konsekwencji: doœwiadczenie wywo³uje przemianê percepcji. Zacznê&#13;
od tego drugiego.&#13;
S¹dzê, ¿e przemiana œwiadomoœci, a wiêc i percepcji, nieod³¹cznie towarzyszy doœwiadczeniu religijnemu, jest jego poœrednim œwiadectwem. Czy owa g³êboka przemiana, to Gestalt–switch2, mo¿e siê obyæ bez silnych emocji, a zw³aszcza czy mo¿e byæ pozbawiona „emocjonalnego stosunku pokrewnego mi³oœci&#13;
czy przyjaźni”? Glock i Stark najwyraźniej zak³adaj¹ tak¹ mo¿liwoœæ. W ich&#13;
czterostopniowej skali doœwiadczenia religijnego (wed³ug kryteriów wzrastaj¹cej „intensywnoœci i rozpowszechnienia” jego form) dopiero trzeci rodzaj,&#13;
czyli doœwiadczenie ekstatyczne, tak w³aœnie zosta³ opisany. Dwa pierwsze typy&#13;
doœwiadczenia: potwierdzaj¹ce i odpowiedzi3, mia³yby zatem charakter umiarkowany, ograniczony i mog³yby byæ w wiêkszym stopniu ni¿ pozosta³e rozpatrywane w kategoriach dyskursywnych czy poznawczych (Glock i Stark 1965).&#13;
Problem polega na tym, ¿e i tak wszystkie wydaj¹ siê zaledwie wstêpem do doœwiadczenia religijnego sensu stricte, anga¿uj¹cego ca³¹ osobê ludzk¹. To w³aœnie&#13;
ono, reprezentowane przez „religijnych wirtuozów”, by³o przedmiotem radykalnej interpretacji Williama Jamesa, który uto¿samia³ doœwiadczenie religijne&#13;
z „czyst¹ i prost¹ religi¹ osobist¹” i koncentrowa³ siê na jego emocjonalnym, subiektywnym wymiarze. Takie doœwiadczenie mistyczne wywo³uje g³êbok¹ przemianê œwiadomoœci „chorych dusz” w istoty „podwójnie narodzone” (2001).&#13;
Jamesowy typ doœwiadczenia odpowiada zatem w skali Glocka i Starka ekstazie&#13;
i objawieniu.&#13;
Wyda³o mi siê interesuj¹ce, ¿e proponowana przez wspomnianych autorów&#13;
systematyka jest do pewnego stopnia zbie¿na z rozró¿nieniem dwóch rodzajów mistyki Leszka Ko³akowskiego (1987, s. 66–67). Stwierdza on, ¿e istniej¹&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
„Coœ, co dotychczas by³o jedynie t³em, staje siê figur¹, a wiêc zaczyna dominowaæ w percepcji,&#13;
natomiast coœ, co dot¹d by³o figur¹, staje siê jedynie t³em” (Doktór 2007, s. 10).&#13;
3&#13;
Potwierdzaj¹ce: kiedy cz³owiek intensyfikuje œwiadomoœæ istnienia boskiego aktora; odpowiedzi:&#13;
gdy boski aktor postrzegany jest jako dostrzegaj¹cy obecnoœæ ludzkiego aktora (Doktór 2007, s. 6).&#13;
&#13;
�Dwa rodzaje doœwiadczenia religijnego?&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
ograniczone formy doœwiadczenia religijnego, które polegaj¹ na „poczuciu, ¿e&#13;
Bóg wys³uchuje b¹dź odpowiada na czyjeœ modlitwy, spotkaniach z nadludzkimi&#13;
inteligencjami, anio³ami czy diab³ami, b¹dź wreszcie samym poczuciu Boskiej&#13;
obecnoœci”, a ich zasiêg wystêpowania „jest zaskakuj¹co szeroki, i to wœród ludzi ró¿norakich zawodów i wierzeñ, o ró¿nym poziomie wykszta³cenia”. Formy&#13;
takie mo¿na jednak wyraźnie przeciwstawiæ doœwiadczeniu w wê¿szym sensie,&#13;
które, „przynajmniej u mistyków chrzeœcijañstwa i islamu, przenikniête jest niezwykle intensywnym uczuciem mi³oœci”; „wi¹¿e siê b¹dź z silnym pragnieniem&#13;
osi¹gniêcia doskona³ego zjednoczenia z Bogiem, rozpuszczenia w³asnej osobowoœci w bezbrze¿nym oceanie boskoœci, b¹dź z poczuciem, ¿e jednoœæ ta zosta³a,&#13;
choæby chwilowo, osi¹gniêta”. (Ko³akowski, podobnie jak Glock i Stark, ma tu&#13;
na myœli zarówno doœwiadczenie tak Boga osobowego, jak i „bli¿ej nieokreœlonej, duchowej podstawy wszelkiego bytu”). „Tylko w mistycznym po³¹czeniu&#13;
Bóg nie jest czysto spekulatywnie okreœlony jako wieczne, nieskoñczone i ¿ywe&#13;
pod³o¿e bytu, lecz doznawany jest jako taki, jakby namacalnie”. Ten rodzaj doœwiadczenia jest zjawiskiem rzadkim, „niemniej s¹dziæ mo¿na, ¿e tworzy ono&#13;
rdzeñ ¿ycia religijnego” (Ko³akowski 1987, s. 67).&#13;
Za³o¿enie, ¿e doœwiadczenia spotkania i odpowiedzi maj¹ charakter ograniczony, ekstensywny, nie musi jednak wykluczaæ zwi¹zanej z nimi przemiany&#13;
osobowoœci. Rozpowszechni³ siê wprawdzie stereotyp przemiany religijnej jako&#13;
gwa³townej i „jednorazowej”, ale mo¿e ona przecie¿ nastêpowaæ stopniowo,&#13;
krok po kroku, bez spazmów i innych spektakularnych objawów, niepostrze¿enie&#13;
dla samej osoby doœwiadczaj¹cej, a¿ do czasu spe³nienia. Taka stopniowa przemiana jest zapewne zazwyczaj udzia³em tych, którzy dojrzewaj¹ powoli w obrêbie zastanej tradycji religijnej. Przemiana osobowoœci nie musi siê dokonywaæ&#13;
pod wp³ywem ekstazy czy objawienia, które nale¿y do najbardziej intensywnych&#13;
rodzajów doœwiadczenia. Takie stanowisko wzbudza jednak znów w¹tpliwoœci.&#13;
Czy rzeczywiœcie „intensywnoœæ” mo¿e stanowiæ kryterium opisu form doœwiadczenia kontaktu z Nadprzyrodzonym? Czy przypadkiem skala Glocka&#13;
i Starka nie skrywa subiektywnego wartoœciowania ró¿nych form religijnoœci,&#13;
skoro doœwiadczenie Innej Rzeczywistoœci zawsze jest mistyczne, choæ nie zawsze spektakularne? Czy doœwiadczenia potwierdzaj¹ce i odpowiedzi nie mog¹&#13;
byæ równie intensywne jak objawienie, czy nie mog¹ wywo³ywaæ ekstazy? „Przynajmniej u mistyków chrzeœcijañstwa i islamu”, powiada Ko³akowski. A co z judaizmem?&#13;
„Judaizm nie jest w istocie swej religi¹ mistyczn¹. Nie powsta³ on w wyniku olœnienia mistycznego doznanego przez za³o¿yciela, przekazuj¹cego potem owoce swych przemyœleñ grupie uczniów. Proroctwa biblijne&#13;
s¹ w gruncie rzeczy czymœ zupe³nie odmiennym od prze¿yæ mistycznych,&#13;
chocia¿ istnieje miêdzy nimi tyle podobieñstw, ¿e mylono jedne z drugimi,&#13;
co szczególnie zdarza³o siê w³aœnie mistykom. Źród³o ich odmiennoœci&#13;
&#13;
�160&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
le¿y w tym, ¿e o ile prze¿ycie mistyczne odbiera cz³owiek jako przedarcie siê do poziomu rzeczywistoœci istniej¹cej poza zwyk³ym œwiatem form&#13;
i rzeczy, to w wizji proroczej doœwiadcza siê przenikania wy¿szej rzeczywistoœci do naszego ¿ycia codziennego. Przepisy judaizmu rabinicznego&#13;
nie pozwala³y mistycyzmowi ¿ydowskiemu zbyt g³êboko wnikaæ w œwiat&#13;
wewnêtrzny, ale te same przepisy z kolei ukszta³towane zosta³y przez wierzenia i pogl¹dy zawarte w kabale — jak nazywa siê ¿ydowski mistycyzm&#13;
œredniowieczny — i naukach tajemnych, czêsto przenikaj¹cych do œwiadomoœci i ¿ycia przeciêtnych ¯ydów” (Unterman 1989, s. 115).&#13;
Opisan¹ przez Untermana ró¿nicê w formie doœwiadczenia wy¿szej rzeczywistoœci sprowadza siê zwykle do przeciwstawienia tradycji profetycznej i mistycznej w w¹skim znaczeniu tego drugiego terminu. Dla doœwiadczenia ukszta³towanego przez pierwsz¹ z nich charakterystyczne jest&#13;
„odczucie pochwycenia i trzymania, zaskoczenia i spotkania twarz¹&#13;
w twarz w po³¹czeniu z przekonaniem, i¿ wymagana jest nasza odpowiedź” (Barbour 1984, s. 102). Bóg jest wiêc i w doœwiadczeniu spotkania&#13;
„doznawany jako taki, jakby namacalnie”.&#13;
Mogê zgodziæ siê na proponowan¹ przez Glocka i Starka systematykê doœwiadczeñ pod warunkiem, ¿e ka¿da z form obejmuje wszystkie mo¿liwe stopnie&#13;
„intensywnoœci”, ¿adna wiêc nie mo¿e byæ uznana za „ograniczon¹”. Jest to waloryzacja, która wynik³a zapewne z pomylenia dwóch zakresów semantycznych&#13;
pojêcia mistyki: jako doœwiadczenia religijnego w ogóle (zgodnie z proponowan¹ ogóln¹ definicj¹) i jako mistycznej unii, która nie mo¿e byæ jedn¹ z form doœwiadczenia, skoro jest jego ostatecznym, chocia¿ ró¿nie interpretowanym, celem. Tam, gdzie spotkanie numinotyczne wi¹¿e siê z poczuciem dystansu, a wiêc&#13;
i ogromnym napiêciem, „jako analogiê relacji miêdzy Bogiem a cz³owiekiem&#13;
mistycy [...] czêœciej przytaczaj¹ jednoœæ dwóch osób w ma³¿eñstwie ni¿ nieosobowy przyk³ad kropli rozp³ywaj¹cej siê w oceanie”, pisze Barbour (1984, s. 108).&#13;
&#13;
Typy doświadczenia religijnego a jego operacjonalizacja&#13;
Powróæmy do charakteru kontaktu miêdzy cz³owiekiem a Nadprzyrodzonym.&#13;
Wed³ug szwedzkiego psychologa, Hjalmara Sundena, przybiera on formê dramatu, a nawet dialogu, dla którego modelu dostarczaj¹ „narracje spotkañ Boga&#13;
i cz³owieka, zawarte w œwiêtych ksiêgach ka¿dej religii”4, oczywiœcie — w ka¿dej religii Ksiêgi. Ksiêgê mo¿na oczywiœcie zast¹piæ Tradycj¹, ale ju¿ nazwanie&#13;
4&#13;
&#13;
Doktór 2007, s. 9.&#13;
&#13;
�Typy doœwiadczenia religijnego a jego operacjonalizacja&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
doœwiadczenia „spotkaniem” czy „dialogiem” okreœla je jako doœwiadczenie&#13;
Boga osobowego. Precyzuj¹c w ten sposób strukturê doœwiadczenia, autorzy projektu RAMP ograniczyli zakres interpretacji w stosunku do wyjœciowej definicji&#13;
Glocka i Starka, która mia³a charakter inkluzywny. Podobne znaczenie mia³o&#13;
te¿ zastosowanie przejêtego od Sundena pojêcia „literalizmu biblijnego”5. Nawet&#13;
potraktowany umownie, jeszcze bardziej zawê¿a pole znaczeniowe doœwiadczenia religijnego, wskazuj¹c tradycjê protestanck¹ jako kontekst interpretacji.&#13;
Wzajemna zale¿noœæ pomiêdzy okreœlon¹ tradycj¹ religijn¹ i ukszta³towanym&#13;
na jej gruncie jêzykiem a typem doœwiadczenia religijnego, któremu dostarczaj¹&#13;
one ram odniesienia (a wiêc inspiracji, symbolicznego budulca, form ekspresji),&#13;
oznacza, ¿e okreœlaj¹c formê, wskazujemy zarazem strukturê i rozpoczynamy&#13;
konstruowanie typologii. Relacja dialogu zwi¹zana jest z numinotycznym typem&#13;
doœwiadczenia, ukszta³towanym w religii monoteistycznej.&#13;
Pomimo tych kolejnych uœciœleñ definicyjnych projektu, nadaj¹cych kierunek&#13;
interpretacji danych, pytanie badawcze sformu³owane zosta³o bardzo ogólnie&#13;
i zgodne jest z inkluzywn¹ definicj¹ wyjœciow¹ Glocka i Starka:&#13;
„Czy kiedykolwiek Panu/i zdarzy³o siê doœwiadczenie czegoœ co istnieje,&#13;
ale wykracza poza codziennoœæ, i co mo¿na, choæ niekoniecznie, nazwaæ&#13;
Bogiem?” (Doktór 2007, s. 11).&#13;
Pytanie to zawiera implicite moment porównawczy: ka¿e zlokalizowaæ doœwiadczenie w obrêbie bardzo szerokiego pola potencjalnych znaczeñ. Mo¿e to&#13;
powodowaæ bezradnoœæ, albo nawet niechêæ tych, którzy doœwiadczyli sacrum&#13;
bezpoœrednio i konkretnie, ale brakuje im odpowiedniej kompetencji jêzykowej, aby rozpoznaæ i opisaæ owo doœwiadczenie w ramach tak abstrakcyjnej kategorii. Tak t³umaczy³abym niezwykle wysoki (najwy¿szy wœród badanych grup&#13;
narodowych) procent polskich respondentów, którzy deklarowali niezrozumienie powy¿szego pytania, a tak¿e wysoki odsetek tych, którzy twierdzili, ¿e nigdy niczego takiego nie doœwiadczyli (Doktór 2007, s. 11–12). W œwietle moich&#13;
jakoœciowych badañ polskiej kultury religijnej jest to wynik zadziwiaj¹cy. Ale&#13;
trzeba te¿ zauwa¿yæ, ¿e doœwiadczenie religijne nie musi wcale „wykraczaæ poza&#13;
codziennoœæ”. Jak powiada Rudolf Otto,&#13;
„prawdziwy intuitus mysticus sytuuje siê poza przeciwieñstwem physis i hyperphysis. Jest tajemnic¹, a nie cudem; jest «g³êbi¹», «podstaw¹ duszy»,&#13;
jest «boski», lecz nie magiczny; zna ró¿nicê miêdzy naturalnym i nadnaturalnym [...]; [jest] w³aœnie «tym, co rzeczywiœcie istnieje», jest dziwem,&#13;
ale nie cudem”.&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
Warunkiem doœwiadczenia religijnego jest wed³ug niego dostêpnoœæ poznawcza kategorii religijnych, tym wiêksza, im bardziej konkretnie s¹ sformu³owane w danej kulturze, dostarczaj¹c ram&#13;
odniesienia dla religijnej interpretacji wydarzeñ.&#13;
&#13;
�162&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
Jeœli porównaæ postawione respondentom pytanie z typologi¹ proponowan¹&#13;
przez tego autora, mo¿na zauwa¿yæ, ¿e zawê¿a ono doœwiadczenie do jednego&#13;
tylko typu: „mistyki iluminacyjnej”. Przeciwstawiaj¹ siê jej powi¹zane ze sob¹&#13;
pozosta³e typy doœwiadczenia: „mistyka ogl¹du jednoœci” i „mistyka pogr¹¿ania&#13;
siê w sobie” (Otto 2000, s. 89–90).&#13;
Antropologiczne badania religijnoœci ludowej uœwiadomi³y mi, ¿e „cud” czy&#13;
„³aska”, a nawet „objawienie’ (jako znak, pos³anie od Boga), mog¹ w jêzyku naszych rozmówców odnosiæ siê do tego, co powszechnie uchodzi za normalne i racjonalne, co daje siê ca³kowicie wyjaœniæ w codziennym porz¹dku ¿ycia. Dlatego&#13;
Jacek Olêdzki wprowadzi³ pojêcie wrażliwość mirakularna, czêsto dziœ u¿ywane&#13;
przez etnologów w stosunku do popularnego typu religijnoœci katolickiej, chocia¿&#13;
jest ono równie ma³o u¿yteczne dla empirycznej operacjonalizacji, jak Eliadowska hierofania (por. Hemka, Olêdzki 1990). Zdarza siê tak¿e, ¿e to, co dla badacza ca³kowicie wykracza poza zwyk³y porz¹dek, np. rozmowa z Matk¹ Bosk¹,&#13;
bywa traktowane ze stoickim spokojem, jakby zupe³nie nie mia³o „cudownego”&#13;
charakteru i nale¿a³o do zwyk³ego rytmu ¿ycia. Te komplikacje terminologiczne&#13;
nie mog¹ jednak przes³oniæ doœæ oczywistego faktu, ¿e rozpowszechnionym we&#13;
wspó³czesnym polskim katolicyzmie typem doœwiadczenia jest w³aœnie ten rodzaj&#13;
mistyki, który Otto nazywa iluminacyjn¹ (por. Czachowski 2003; Zieliñski 2004).&#13;
&#13;
„Literalizm biblijny”, „heretycki imperatyw”, pluralizm&#13;
Jeœli nawet uznamy, ¿e w wyniku realizacji przemian posoborowych katolicy zbli¿yli siê do protestantów w codziennej lekturze Biblii, to procesy modernizacyjne,&#13;
które rozwinê³y siê od czasu sformu³owania teorii Hjalmara Sundena w latach&#13;
60., stawiaj¹ jakikolwiek „literalizm biblijny” pod znakiem zapytania. W ponowoczesnoœci Biblia, czy to czytana, czy ods³uchiwana, czy — zw³aszcza — ogl¹dana&#13;
(co czyni przecie¿ znacz¹c¹ ró¿nicê dla typu religijnoœci), przesta³a byæ podstawowym tekstem kultury europejskiej. Funkcjonuje w postaci „okruchów pamiêci”&#13;
(Hervieu–Léger 1999) b¹dź izolowanych minidramatów6, na których dokonuje siê&#13;
praktyk pastiszu b¹dź konstruuje stereotypy kultury masowej. Dlatego w¹tpiê, czy&#13;
„literalizm biblijny” mo¿e byæ wartoœciowym pojêciem w badaniach empirycznych&#13;
naszych wspó³czesnych stylów ¿ycia, chyba ¿e traktowany metaforycznie, wówczas&#13;
jednak okreœlenie jest myl¹ce. Jest to w¹tpliwoœæ kieruj¹ca w stronê „paradygmatu sekularyzacyjnego” Bergera, czyli wskazanego przez niego mechanizmu fragmentaryzacji i os³abienia wyrwanych z kontekstu wierzeñ (Berger 1990). Wyrazem sekularyzacji by³by dla mnie kryzys autorytetu instytucji i zwi¹zanych z nimi&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
Por. Apokryf jako źródło wiary w tym tomie.&#13;
&#13;
�„Literalizm biblijny”, „heretycki imperatyw”, pluralizm&#13;
&#13;
163&#13;
&#13;
rytua³ów, które mog¹ funkcjonowaæ ju¿ tylko wsparte osobist¹ charyzm¹. Tê zaœ&#13;
trudno sobie wyobraziæ bez ¿ywego doœwiadczenia religijnego.&#13;
„Heretycki imperatyw” Bergera postrzegam jednak nie w kategoriach sekularyzacji, lecz w³aœnie ¿ywej religijnoœci. Równie¿ w spo³eczeñstwie ponowoczesnym&#13;
religia opiera siê na doœwiadczeniu „obiektywnej rzeczywistoœci” przez konkretn¹&#13;
osobê albo zbiorowoœæ. To ono sprawia, ¿e w pl¹taninie mo¿liwych wyborów nie&#13;
wszystkie s¹ równie dobre. Z tego wynika, ¿e przeciwstawne (wed³ug Bergera)&#13;
formy reakcji homo religiosus na pluralizm œwiatopogl¹dowy: dedukcyjna (obrona zastanej tradycji, „dedukowanie” z niej przynale¿noœci religijnej) i indukcyjna (powrót do doœwiadczenia jako podstawy przekonañ religijnych) jawi¹ mi siê&#13;
jako nie tylko niesprzeczne, ale nawet czêsto komplementarne7. Obserwujemy&#13;
przecie¿ aktywizacjê rozmaitych grup, wspólnot i ruchów w obrêbie tradycyjnych&#13;
Koœcio³ów, ³¹cznie z prawos³awiem. Zaczynaj¹ one przypominaæ protestanckie&#13;
denominacje. (Znacz¹cy wydaje mi siê przypadek studenta, uczestnika Drogi&#13;
Neokatechumenalnej, który broni³ w swojej pracy tezy o istnieniu podobnych&#13;
tzw. nowym ruchom religijnym „nowych ruchów koœcielnych”, których uczestnicy&#13;
nie odczuwaj¹ potrzeby wychodzenia ze swoimi doœwiadczeniami poza istniej¹ce&#13;
instytucje. Uwa¿am, ¿e jest to raczej wyraz sensus fidelium ni¿ hipokryzja).&#13;
Czy zatem Peter Berger okreœli³ ow¹ modelow¹ opozycjê postaw „dedukcyjnej” i „indukcyjnej”, wed³ug której wiernoœæ zastanej tradycji znacz¹co przeciwdzia³a ¿ywemu doœwiadczeniu religijnemu i sk³ania ku fundamentalizmowi,&#13;
ze wzglêdu na w³asne uwarunkowania kulturowe? By³by to model zgodny z dychotomiczn¹ typologi¹ Williama Jamesa, który przeciwstawi³ „zdrowomyœlnych”&#13;
„chorym duszom”, czyli „podwójnie narodzonym”. Dziœ jednak, kiedy postulowana przez niego „religia osobista” sta³a siê zjawiskiem na skalê masow¹, czas&#13;
zrewidowaæ ten stereotyp, który zdominowa³ zachodni¹ socjologiê. Nie tylko&#13;
doœwiadczenie religijne realizuje siê w konkretnym kontekœcie kulturowym, ale&#13;
dotyczy to równie¿ ka¿dej teorii religii, tworzonej w obrêbie okreœlonej kultury.&#13;
Typ idealny skonstruowany jako model, narzêdzie opisu, zawsze przerysowuje&#13;
wybrane aspekty rzeczywistoœci. Stosowany do innych ni¿ pierwotny kontekstów, ³atwo przekszta³ca siê w stereotyp.&#13;
Czy z kolei wnioski co do wspó³wystêpowania „opcji dedukcyjnej” i „indukcyjnej” we wspó³czesnej polskiej religijnoœci nie s¹ wyrazem kulturowego stereotypu? Myœlê, ¿e nie, skoro wspó³brzmi¹ z tezami Charlesa Taylora dotycz¹cymi&#13;
„cywilizacji euroatlantyckiej”, sformu³owanymi z odmiennej perspektywy kulturowej. Jego wnikliwa analiza teorii Jamesa jako swoistego proroctwa, które wype³ni³o siê w naszych czasach, podkreœla tak¿e jej luki w postrzeganiu doœwiadczenia zbiorowego. „W ujêciu tym nie mieœci siê przekonanie, ¿e to, co mo¿na&#13;
by nazwaæ wiêzi¹ religijn¹ — ³¹cznoœæ miêdzy wiernym a tym, co boskie (lub&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
Podobn¹ tezê formu³uje Tadeusz Doktór (2007, s. 17).&#13;
&#13;
�164&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
czymkolwiek innym) — mo¿e byæ autentycznie zapoœredniczone przez zbiorowe ¿ycie wspólnoty religijnej [...], które nie jest jedynie sum¹ (jednostkowych)&#13;
wiêzi religijnych, lecz w pewien sposób konstytuuje ow¹ wiêź lub po prostu ni¹&#13;
j e s t”. Nie mówi¹c ju¿ o wiêzi sakramentalnej, która jest równie¿ „autentycznie&#13;
zbiorowa” (Taylor 2002, s. 22–23).&#13;
Aby dookreœliæ pojêcie doœwiadczenia religijnego jako niezbywalnej czêœci religii, jej istoty i œwiadectwa, trzeba odnaleźæ to, co przeciwstawne. Nie jest to inny&#13;
typ doœwiadczenia czy religii. Pluralizm religijny nie jest prawdziwym źród³em&#13;
dysonansu poznawczego homo religiosus. Jest nim raczej instrumentalna postawa wobec religii, traktowanie jej jako potencjalnego obszaru manipulacji i socjotechniki przez ludzi pozbawionych wiary. Uto¿samienie religii i polityki zagra¿a&#13;
jednak nie tylko zbiorowym formom kultu, ale zatruwa ca³e ¿ycie religijne.&#13;
&#13;
Typy idealne doświadczenia religijnego&#13;
Najczêœciej spotykane typologie doœwiadczenia religijnego opieraj¹ siê na modelach Maxa Webera i Niniana Smarta. Przeciwstawiaj¹ one spotkanie numinotyczne&#13;
z Bogiem osobowym i transcendentnym zjednoczeniu mistycznemu z immanentnym i nieosobowym sacrum; religiê „wewn¹trzœwiatow¹”, zwi¹zan¹ z oddawaniem czci — religii „zewn¹trzœwiatowej”, zwi¹zanej z medytacj¹. W pierwszym&#13;
przypadku œwiat jest dany cz³owiekowi jako obszar próby, który nale¿y przekszta³caæ, realizuj¹c bo¿y plan. W drugim — mistyk ucieka od œwiata, który zagra¿a jego&#13;
duszy. Zamiast czuæ siê narzêdziem Boga, czuje siê raczej jak nape³nione ³ask¹&#13;
naczynie. Wed³ug Webera pierwszy typ idealny zrealizowali najpe³niej wczeœni purytanie, drugi wi¹¿e siê z hinduizmem (Weber 1986; Barbour 1984).&#13;
Jak jednak zwróci³ uwagê Ian Barbour, tego rodzaju opozycyjne modele powinno siê stosowaæ komplementarnie w obrêbie tego samego paradygmatu, czyli&#13;
np. w obrêbie chrzeœcijañstwa. „Stosowanie jednego modelu ogranicza mo¿liwoœæ stosowania drugiego; nie s¹ to po prostu «modele alternatywne», maj¹ce&#13;
odmienne zakresy lub funkcje” (1984, s. 101). Ale te¿ wszystkie „wielkie religie&#13;
œwiatowe” zawieraj¹ obydwa typy doœwiadczenia. „Wydaje siê, ¿e opozycja przyci¹gania i odpychania — pisze Barbour, nawi¹zuj¹c do fenomenologii Rudolfa&#13;
Otto — oraz odczucia dystansu i to¿samoœci jest zawsze obecna w doœwiadczaniu œwiêtoœci, chocia¿ u poszczególnych jednostek i w poszczególnych tradycjach&#13;
mo¿e siê uwydatniaæ b¹dź jeden, b¹dź drugi z tych aspektów”. Ró¿ni autorzy&#13;
wskazuj¹ logiczn¹ opozycjê miêdzy modelami osobowymi i nieosobowymi w postrzeganiu sacrum. Przewaga jednych b¹dź drugich w obrêbie okreœlonej tradycji&#13;
prowadzi zaœ do powa¿nych konsekwencji kulturowych, bo „tylko w przypadku&#13;
osobowego Boga mo¿na mówiæ o boskiej woli, a zatem o istnieniu w œwiecie wolnoœci w miejsce powszechnego determinizmu”. Ale nawet i w tym przypadku&#13;
&#13;
�Czym jest doœwiadczenie zbiorowe?&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
osobowa symbolika spotkania i nieosobowa symbolika uto¿samienia wspó³istniej¹ ze sob¹ we wszystkich g³ównych tradycjach religijnych (Barbour 1984, s. 106–&#13;
108). Istot¹ religii jest wszak coincidentia oppositorum, przybieraj¹ce ró¿ne postacie. Dlatego spotkanie numinotyczne ma zawsze wymiar mistyczny.&#13;
Modele doœwiadczenia religijnego mog¹ byæ u¿yteczne jako narzêdzia opisu&#13;
pod warunkiem, ¿e bêdziemy je stosowaæ komplementarnie i w sposób ograniczony w czasie i przestrzeni, w obrêbie, czy te¿ od wewn¹trz tej samej, konkretnej&#13;
kultury, a nie wobec mitycznego Wschodu czy Zachodu. By³ to ryzykowny skrót&#13;
myœlowy w czasach Webera, a co dopiero w czasach wspó³czesnego mieszania&#13;
siê kultur i religijnych bricoleurów. Typologia ta nie bez powodu rozprzestrzeni³a&#13;
siê w zachodniej socjologii religii, ale mo¿e byæ z pewnymi korektami stosowana&#13;
w obrêbie ka¿dego wyznania. Potrzebne s¹ jednak — jak powiada Charles Taylor — czulsze jêzyki, które w ka¿dej kulturze inaczej wype³ni¹ ogólny schemat.&#13;
Przyk³adów nie trzeba szukaæ daleko. Czy g³êbokie prze¿ycie sakramentu Eucharystii w katolicyzmie jest spotkaniem numinotycznym, czy te¿ zjednoczeniem&#13;
mistycznym? Modelowo wydaje siê jednym i drugim, ale dla badacza kultury religijnej istotne jest, jak prze¿ywa doœwiadczenie konkretna grupa wyznawców. Im&#13;
mniej bêd¹ wyæwiczeni w racjonalizacji, tym mniejsze prawdopodobieñstwo, ¿e&#13;
uto¿sami¹ swoje doznania z „doœwiadczeniem czegoœ co istnieje, ale co wykracza&#13;
poza codziennoœæ, i co mo¿na, choæ niekoniecznie, nazwaæ Bogiem”. Maj¹ przecie¿ do dyspozycji „³askê” i „cud”, których w dodatku doœwiadczaj¹, jak twierdz¹,&#13;
na co dzieñ. Tymczasem badacz reprezentuj¹cy kulturê ukszta³towan¹ pod wp³ywem protestantyzmu mo¿e w ogóle wykluczyæ doœwiadczenie katolickiej Komunii z przestrzeni ¿ycia religijnego, przypisuj¹c mu charakter magiczny.&#13;
&#13;
Czym jest doświadczenie zbiorowe?&#13;
Istotnym problemem wspó³czesnej religijnoœci wydaje mi siê doœwiadczenie&#13;
zbiorowe, w sposób najbardziej spektakularny poddane wp³ywom instytucji&#13;
politycznych. Z perspektywy rozbuchanego indywidualizmu i „kultury autentycznoœci” zbyt ³atwo mówimy o religii tam, gdzie mamy do czynienia raczej&#13;
z duchowoœci¹. A przecie¿, ¿eby mówiæ o religii, konieczny jest jakiœ element&#13;
pistis, wiernoœci doœwiadczeniu, co podkreœla³ nawet sam C. G. Jung. To wiernoœæ doœwiadczeniu Tego, co istnieje naprawdê, wi¹¿e siê z potrzeb¹ ci¹g³ego&#13;
wspominania, powrotu, stanowi źród³o wszelkich rytua³ów.&#13;
Twierdzi siê, ¿e obecnie teoria religii Durkheima mo¿e inspirowaæ ju¿ tylko&#13;
opisy nowoczesnych praktyk nacjonalistycznych i oskar¿a siê go o „mistycyzm”&#13;
(w potocznym, uszczypliwym znaczeniu nieracjonalnoœci) za dostrzeganie we&#13;
wspólnocie jakoœci odmiennej ni¿ prosta suma jednostek (por. np. Herzfeld&#13;
2004, s. 278, 283). Krytyka ta jest uzasadniona, jeœli chodzi o sam¹ teoriê, która&#13;
&#13;
�166&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
odzwierciedla model religii ukszta³towany w kulturze europejskiej przed wybuchem I wojny œwiatowej. Ta sama krytyka jednak przejawia tendencjê do przesadnego dezawuowania spo³ecznego aspektu religii. Brak jego zrozumienia ³¹czy siê&#13;
zapewne z os³abieniem wiêzi spo³ecznych i dotyka równie¿ semantyki religijnej.&#13;
Sformu³owania takie jak „œwiêtych obcowanie”, wyobra¿enie Koœcio³a jako mistycznego cia³a Chrystusa i to przez wszystkie pokolenia, wydaj¹ siê pozbawione&#13;
uchwytnego sensu dla przeciêtnego uczestnika kultury. Przeciwnie rzecz siê ma&#13;
z pojêciem „wspólnoty wyobra¿onej”, oddzia³uj¹cym na wyobraźniê obiektem&#13;
têsknot i nostalgii. Teorie sprowadzaj¹ce religiê do indywidualnego doœwiadczenia Nadprzyrodzonego wydaj¹ siê klarowne i nabra³y smaku oczywistoœci, a pojêcie religii indywidualnej czy osobistej, konstruowanej na jednostkowym, subiektywnym doœwiadczeniu, nikogo ju¿ nie bulwersuje. W tej sytuacji warto zapytaæ&#13;
za Taylorem, w jakim sensie mo¿na mieæ naprawdê indywidualne doœwiadczenia,&#13;
skoro wszystkie wymagaj¹ jakiegoœ s³ownika, a tego dostarcza konkretna kultura.&#13;
Taylor formu³uje dwie tezy, dotycz¹ce bezpoœrednio doœwiadczenia zbiorowego.&#13;
Po pierwsze, „istniej¹ indywidualne (z pewnej perspektywy) doœwiadczenia, które&#13;
niepomiernie wzmagaj¹ siê dziêki poczuciu, ¿e dzielimy je z innymi”. Po drugie,&#13;
„istniej¹ pewne uczucia o naturze solidarnoœciowej, których nie mo¿na&#13;
doznaæ samemu. Oznacza to, ¿e doœwiadczenie przeradza siê w coœ innego przez fakt, ¿e jest dzielone z innymi ludźmi” (2002, s. 26).&#13;
Zbiorowemu doœwiadczeniu religijnemu odpowiada w s³owniku antropologicznym pojêcie communitas, zaproponowane przez Victora Turnera. Odnosi&#13;
siê ono do modelu relacji spo³ecznych, przeciwstawnego funkcjonuj¹cemu na&#13;
co dzieñ uporz¹dkowanemu systemowi–strukturze. Model ten oddaje istotê&#13;
i cechy zjawiska, nazwanego przez Arnolda Van Gennepa faz¹ liminaln¹ obrzêdów przejœcia, które towarzysz¹ zmianie statusu spo³ecznego i kulturowego&#13;
jednostki. Wyrwana ze spo³eczeñstwa, nie podlega ona ju¿, a zarazem jeszcze,&#13;
jego zwyk³emu porz¹dkowi i hierarchii wartoœci. Przebywa pomiêdzy dwoma&#13;
ró¿nymi statusami, pozbawiona ich atrybutów, a zarazem reprezentuje wymieszane cechy ich obu. Analogicznie communitas to paradoksalny stan poœredni,&#13;
opisywany przez strukturalistów idiomem betwixt and between. Cechuj¹ce go&#13;
dzia³ania obrzêdowe s¹ odwrócone w stosunku do norm przyjêtych w obrêbie&#13;
„struktury”, jak to siê dziœ mówi, w Matrixie.&#13;
Pomys³ Turnera polega³ na prze³o¿eniu trójdzielnego schematu obrzêdów&#13;
przejœcia, opracowanego dla zmiany relacji pomiêdzy jednostk¹ a grup¹, na&#13;
ogóln¹ dynamikê procesu spo³ecznego. ¯ycie zbiorowoœci charakteryzuje wed³ug niego przemiennoœæ dwóch przeciwstawnych modeli relacji, struktury&#13;
i communitas, które s¹ wobec siebie wspó³zale¿ne.&#13;
„Rozró¿nienie miêdzy struktur¹ a communitas jest nie tylko prost¹, znan¹ ró¿nic¹ miêdzy tym, co œwieckie, a tym, co œwiête, albo miêdzy polityk¹&#13;
&#13;
�Wspólnota i nowe media. Flash mob&#13;
&#13;
167&#13;
&#13;
i religi¹. Niektóre trwale istniej¹ce urzêdy w spo³eczeñstwach plemiennych posiadaj¹ wiele œwiêtych atrybutów; w istocie, ka¿da pozycja spo³eczna posiada jakieś sakralne cechy. Ów «sakralny» komponent zostaje&#13;
nabyty przez pretendentów do danej pozycji podczas obrzędów przejścia,&#13;
poprzez które nastêpuje zmiana pozycji”.&#13;
Nie chodzi tu jednak tylko o formaln¹ legalizacjê pozycji spo³ecznej jednostek.&#13;
„[...] jest to raczej sprawa uznania istnienia zasadniczej i podstawowej, powszechnej wiêzi miêdzyludzkiej, bez której nie istnia³oby spo³eczeñstwo.&#13;
Liminalnoœæ oznacza, ¿e ci na górze nie byliby tam, gdyby nie istnieli ci&#13;
na dole, a ten, kto jest na górze, musi doœwiadczyæ tego, jak to jest byæ na&#13;
dole” (Turner 2004, s. 242).&#13;
Communitas albo „spo³eczeñstwo otwarte” (w przeciwieñstwie do „zamkniêtej” struktury) to wspólnota poza czasem, homogeniczna i braterska, która poddaje siê w³adzy „rytualnej starszyzny”. Najwy¿szego znaczenia nabieraj¹&#13;
w niej pokora, prostota, akceptacja bólu i cierpienia, wreszcie — inwersja ¿ycia&#13;
i œmierci. Jej uczestników cechuje anonimowoœæ. Wspólnota taka czêsto „przecina na wskroœ plemienne i narodowe podzia³y”. O ile strukturze przys³uguje&#13;
jakoœæ poznawcza, „communitas posiada jakoœæ egzystencjaln¹; anga¿uje ca³ego cz³owieka w jego relacji do drugiego ca³ego cz³owieka”. To raczej ten model&#13;
relacji wytwarza symbole, metafory i porównania, a wiêc tak¿e sztukê i religiê.&#13;
We wspó³czesnym spo³eczeñstwie zachodnim Turner dostrzega obecnoœæ modelu communitas w m³odzie¿owych ruchach kontrkultury, rozwijaj¹cych siê wœród&#13;
osób wkraczaj¹cych w wiek doros³y, które nie doœwiadczaj¹ korzyœci p³yn¹cych&#13;
z narodowych rytua³ów przejœcia i optuj¹ przeciw ograniczonemu statusami porz¹dkowi spo³ecznemu, nabieraj¹c „stygmatu ludzi z nizin” (Turner 2004, s. 253).&#13;
Narzêdzia proponowane przez Turnera umo¿liwiaj¹ analizê procesu i sformu³owanie pytañ dotycz¹cych spo³ecznej i kulturowej konstrukcji czasu, w którym realizuje siê zbiorowe doœwiadczenie religijne. Nie wykluczaj¹ podejœcia&#13;
fenomenologicznego, bo, jak powiada strukturalista Leach, communitas „jest to&#13;
stan mistyczny, do którego nie stosuj¹ siê zasady œcis³ej logiki” (Leach, Ayock&#13;
1998, s. 40). Nie stosuj¹ siê, poniewa¿ cechuje go jednoœæ przeciwieñstw.&#13;
&#13;
Wspólnota i nowe media. Flash mob&#13;
Wed³ug Charlesa Taylora horyzontalna „struktura wzajemnej prezentacji”,&#13;
w której ka¿dy jest zarazem widzem i aktorem, tworzy ramy ulotnych wspólnot. Skupiaj¹ siê one wokó³ pojedynczego celu, stanowi¹c efemeryczne, nietrwa³e nowoplemiona, wspó³czesn¹ postaæ subkultur o znacznie mniej ni¿ one&#13;
&#13;
�168&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
Moment koronacji kopii cudownego obrazu Matki Boskiej Latyczowskiej&#13;
(Latyczów, obw. chmielnicki, Ukraina, 2013). Fot. J. Wajszczak&#13;
&#13;
wyraźnej, a nawet problematycznej to¿samoœci uczestników. Myœlê, ¿e przyk³adem takiej wspólnoty mo¿e byæ flash mob.&#13;
Flash mob narodzi³ siê w 2003 roku w Nowym Jorku, jako praktyka artystyczna grupy anonimowych jednostek, które zaskakuj¹ przypadkowych widzów&#13;
synchronicznym, absurdalnym dzia³aniem. Inicjuje je kontakt za poœrednictwem&#13;
mediów elektronicznych, Internetu po³¹czonego z telefonami komórkowymi.&#13;
Tylko czas i miejsce (publiczne) musz¹ byæ œciœle ustalone, scenariusz akcji pozostawia zazwyczaj pewn¹ swobodê uczestnikom, którzy mog¹ siê popisaæ w³asn¹ inwencj¹, pod warunkiem, ¿e nie zak³óc¹ ogólnej synchronii.&#13;
Pochodzenie fm wskazuje inspiracjê dramatycznym wydarzeniem pocz¹tku&#13;
naszego wieku, zamachem na WTC. Anonimowi uczestnicy dzia³aj¹ w idealnej harmonii w jak najwiêkszym skupisku ludzi, w centrum miasta w godzinach&#13;
szczytu, w supermarketach, i osi¹gn¹wszy cel, rozpraszaj¹ siê niepostrze¿enie,&#13;
wtapiaj¹ siê w otaczaj¹cy t³um, by — byæ mo¿e — ju¿ nigdy siê nie spotkaæ. Jest&#13;
jednak jeszcze jeden istotny warunek: dzia³anie ma byæ zgodne z prawem, co&#13;
charakteryzuje fm jako praktykê spo³eczn¹.&#13;
„B³yskawiczny t³um”, jak nazywaj¹ go polscy internauci, nie jest najszczêœliwszym okreœleniem. Mobersi wprawdzie nie znaj¹ siê nawzajem, czy mo¿e: nie&#13;
znaj¹ siê z widzenia, ale ³¹czy ich „sieæ”, która niczym swoista wiêź pozwala im&#13;
&#13;
�Tydzieñ Czuwania jako czas communitas&#13;
&#13;
169&#13;
&#13;
stworzyæ zorganizowany zespó³ samodzielnych jednostek, dzia³aæ planowo niejako wbrew t³umowi, przeciwstawiaæ siê jego inercji i — przez niekonwencjonalne&#13;
zachowanie — zak³ócaæ jego codzienn¹ rutynê. Wpisana w tê formu³ê postawa&#13;
kontestacji wobec tzw. kultury dominuj¹cej sprawia, ¿e fm ³atwo wykorzystaæ do&#13;
celów zupe³nie innych ni¿ artystyczne. W Polsce obok klasycznych przyk³adów&#13;
fm, happeningów inspirowanych dawn¹ Pomarañczow¹ Alternatyw¹ majora&#13;
Friedricha, wiele akcji obiera³o za cel szyderstwo z masowej konsumpcji albo&#13;
przeciwnie — organizowa³y je ró¿ne firmy w celach reklamowych (polska Wikipedia jako przyk³ad firmy, która próbowa³a takiego „zaw³aszczenia” flash mob,&#13;
wskazuje miêdzy innymi „Gazetê Wyborcz¹”).&#13;
Myœlê, ¿e mo¿na postrzegaæ fm jako swoiste æwiczenie instynktu spo³ecznego, manifestacjê ograniczonej jednomyœlnoœci, wyra¿onej symbolicznie scenariuszem projektowanego wydarzenia. Odwo³uje siê on zarówno do wolnej decyzji jednostki, jak i do jej têsknoty za niemo¿liw¹ do zrealizowania wspólnot¹. Fm&#13;
przypomina te¿ inny rodzaj artystycznego dzia³ania, sztuki cia³a, czy raczej cia³:&#13;
modne fotograficzne portrety wielkich grup ludzkich, tworz¹cych swoimi sylwetkami okreœlone obrazy, jak np. billboard Piotra Uklañskiego prezentowany&#13;
przy placu Defilad w Warszawie, przedstawiaj¹cy portret Jana Paw³a II utworzony z postaci trzech i pó³ tysi¹ca ¿o³nierzy. Nawet jeœli zgromadzeni pozuj¹ przez&#13;
krótki czas, trudno ich i w tym przypadku nazwaæ t³umem.&#13;
Czy ten nowy rodzaj skupienia jednostek, kontaktuj¹cych siê za poœrednictwem Internetu i SMS–ów, wbrew pierwotnym, ludycznym za³o¿eniom, mo¿e s³u¿yæ zbiorowemu doœwiadczeniu religijnemu? Czy pulsowanie flash mob mo¿e siê&#13;
rozwin¹æ w kontekœcie religii historycznej — i prze³o¿yæ siê na dzia³ania religijne?&#13;
&#13;
Tydzień Czuwania jako czas communitas&#13;
Proponujê próbê analizy zachowañ kulturowych w Tygodniu Czuwania, czasie&#13;
zbiorowego prze¿ywania przez Polaków œmierci papie¿a Jana Paw³a II w 2005&#13;
roku, z pomoc¹ kategorii communitas i w kontekœcie opisanego typu wspólnot.&#13;
Niektóre sformu³owania i metafory, u¿yte do opisu tego czasu przez socjologów&#13;
i dziennikarzy, wydaj¹ siê z perspektywy czasu kiczowate i źle dobrane, jakby jêzyk nie nad¹¿a³ za rzeczywistoœci¹. A jednak, mo¿e w³aœnie dlatego, sygnalizuj¹,&#13;
¿e mia³o miejsce doœwiadczenie zbiorowe. I tak wydarzenia Tygodnia Czuwania&#13;
to „cud spo³eczny”, zwi¹zany z „charyzmatem medialnym Papie¿a, który mia³&#13;
niezwyk³y talent dwustronnej komunikacji na wszystkich trzech poziomach:&#13;
miêdzyosobowym, grupowym i masowym. Gdy Go zabrak³o, ludzie jeszcze&#13;
przez chwilê chcieli utrzymaæ tê komunikacjê”8. Podró¿e, spotkania i homilie&#13;
8&#13;
&#13;
Socjolog Tomasz Goban–Klas za: Dobroch 2005, s. 2.&#13;
&#13;
�170&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
papieskie „po³¹czy³y serdecznymi wiêzami nieznane sobie ludy. On sta³ siê osob¹, przez któr¹ ludzie mogli siê porozumiewaæ”9.&#13;
Od pocz¹tku pontyfikatu Jana Paw³a II w wypowiedziach Polaków na jego&#13;
temat pojawia³y siê w¹tki uniwersalne — mesjañskie, i to nie tylko w kontekœcie&#13;
znanego proroctwa Juliusza S³owackiego o polskim papie¿u. Po jego œmierci&#13;
w komentarzach i nag³ówkach prasowych powtarza siê natomiast okreœlenie&#13;
„globalny”: „nawet jeœli reprezentowa³ katolicyzm, uda³o mu siê dziêki talentowi i swojej osobowoœci reprezentowaæ globalne pasterstwo” (prezydent Izraela&#13;
Szimon Peres). By³ pierwszym papie¿em zglobalizowanej kultury, kap³anem,&#13;
który nowoczesnoœæ traktowa³ jak dar i wyzwanie, zarazem globalnym autorytetem. Czas Jego cierpienia i umierania to „globalna droga krzy¿owa”. Globalny&#13;
wymiar postaci Karola Wojty³y odnosi siê tak¿e do czasu („przekracza³ wszelkie wyborcze kalendarze”, napisa³ Pawe³ Œpiewak) i innych aspektów ludzkiego&#13;
œwiata: wyznañ, ró¿nic etnicznych itd. Przekraczanie granic to w tym przypadku&#13;
zarazem nawi¹zywanie ³¹cznoœci, a nawet tworzenie wiêzi miêdzy skrajnie nieraz odmiennymi kategoriami ludzkiego œwiata, jednanie przeciwieñstw.&#13;
W pocz¹tkowym okresie Tygodnia Czuwania nast¹pi³o w mediach przewartoœciowanie i faktyczne za³amanie ró¿nicy miêdzy nadawc¹ i odbiorc¹ w zakresie&#13;
przedmiotu i jêzyka przekazu. Wraz z ni¹ za³ama³y siê rozró¿nienia miêdzy twórc¹ i konsumentem, postaw¹ aktywn¹ i biern¹. Odnosi³o siê wra¿enie, ¿e znacz¹ca&#13;
czêœæ odbiorców podporz¹dkowa³a sobie media, narzuci³a im interaktywnoœæ, któr¹ na co dzieñ to raczej media usi³uj¹ wymusiæ wed³ug w³asnego scenariusza. Wielu&#13;
dziennikarzom trudno by³o sprostaæ temu wyznaniu; nast¹pi³ czas karko³omnych&#13;
prób dostosowania jêzyka mediów do potrzeb zbiorowego doœwiadczenia œmierci,&#13;
prób czêsto koñcz¹cych siê fiaskiem. Podporz¹dkowaniu i wyciszeniu uleg³y wszelkie sprawy polityczne, a¿ do ca³kowitego zaniku zwyk³ych serwisów informacyjnych z kraju i ze œwiata. Przez pewien czas nie by³o nawet wiadomo, czy Filipiny&#13;
pad³y ofiar¹ kolejnego, spodziewanego tsunami. Jednoczeœnie pojawili siê t³umnie&#13;
w mediach duchowni i filozofowie reprezentuj¹cy ró¿ne wyznania i œwiatopogl¹dy, których charakteryzowa³o sprawniejsze pos³ugiwanie siê jêzykiem w kwestii tak&#13;
zwanych doœwiadczeñ granicznych, czyli g³ównych problemów ludzkiej egzystencji.&#13;
Obok nich wyst¹pi³ tak¿e „przeciêtny cz³owiek”, uczestnik zbiorowych modlitw czy&#13;
bia³ych marszów, który czasem potrafi³ z wiêksz¹ ni¿ dziennikarze swobod¹ wyraziæ swoje osobiste emocje. Na przyk³ad znany breakdancer Kwiatek, który kiedyœ&#13;
tañczy³ dla papie¿a, wyjaœni³ w TOK FM, ¿e œwiat jest jak wielka, piêkna choinka,&#13;
z której znik³a najpiêkniejsza bombka, i choinka ju¿ nigdy nie bêdzie taka sama.&#13;
M³ody cz³owiek na krakowskich B³oniach, deklaruj¹c siê jako niewierz¹cy, t³umaczy³ dziennikarzowi TVP 1, ¿e zawsze mia³ ¿al do Papie¿a o uprawianie polityki,&#13;
a teraz zrozumia³, ¿e to „nie kult jednostki, ale kult ducha” (3 IV).&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
Socjolog Pawe³ Œpiewak (2005, s. 10).&#13;
&#13;
�Tydzieñ Czuwania jako czas communitas&#13;
&#13;
171&#13;
&#13;
Reakcje komentatorów ulega³y stopniowemu przewartoœciowaniu od niechêci, przera¿enia, a nawet niesmaku (jak w przypadku obrazów umieraj¹cej&#13;
w tym samym czasie na oczach telewidzów, od³¹czonej od podtrzymuj¹cej jej ¿ycie aparatury Terri Schiavo) po os³upienie, stopniowe wyciszenie, milczenie. Od&#13;
czarnych kirów po bia³e wst¹¿eczki, przypinane na znak swoistej inwersji miêdzy&#13;
œmierci¹ a ¿yciem, i wreszcie — zatrzymanie gestu, bezruch. Milczenie i bezruch&#13;
oznacza³y punkt kulminacyjny, moment pojednania ró¿nic, czas communitas.&#13;
Uchwyci³ ten moment Pawe³ Œpiewak, pisz¹c o ostatniej encyklice papieskiej,&#13;
„encyklice bez s³ów”, i wyrazi³ doœwiadczenie, które — wiem to z rozmów —&#13;
sta³o siê udzia³em wielu osób.&#13;
„Niewys³owiona encyklika papie¿a przekracza wszelkie religijne podzia³y.&#13;
Przekracza naiwnie zbudowany podzia³ na wierz¹cych i niewierz¹cych. To&#13;
jest przes³anie najdoskonalej ekumeniczne, bo po prostu ludzkie. Ludzie&#13;
obserwuj¹cy jego cierpienie i odchodzenie stawali solidarnie z papie¿em,&#13;
a w jego bólu dostrzegali siebie i ból tych, którzy przy nas cierpi¹, odchodz¹. Pamiêtam umieranie swojego ojca, nag³¹ œmieræ matki. Widzê przed&#13;
sob¹ trud agonii dziadka. Wobec tych doœwiadczeñ powraca — z wydźwiêkiem wyj¹tkowym, bo wpisanym w kulturê mediów, popkulturê — pytanie&#13;
o œmieræ, sens ¿ycia.&#13;
Solidarnoœæ w modlitwach, w myœlach z cierpi¹cym cz³owiekiem staje&#13;
siê chwil¹ solidarnoœci z cierpieniem, œmierci¹ — niezale¿nie od tego, kto&#13;
cierpi i umiera. To jest ten moment zatrzymania, moment potrzebnego&#13;
milczenia” (Œpiewak 2005, s. 10).&#13;
Moment „zatrzymania œwiata” znaczy zbiorowe doœwiadczenie religijne, kiedy ¿ycie i œmieræ przestaj¹ siê sobie przeciwstawiaæ. T³um przeobrazi³ siê we&#13;
wspólnotê, kiedy „na oczach milionów papie¿ wêdrowa³ mistyczn¹ drog¹ nocy.&#13;
Niczego nie skrywa³”. W narracji Œpiewaka nastêpuje te¿, równolegle do doœwiadczenia zapoœredniczonego przez media, przewartoœciowanie (chocia¿&#13;
wzglêdne i krótkotrwa³e) zarówno mediów, jak i kultury popularnej. To prawda,&#13;
nie znosi ona modlitwy, nie lubi s³aboœci, staroœci, bezsilnoœci, a jeœli ukazuje&#13;
œmieræ, to „przypomina ona grê komputerow¹, a i tak jest w zapasie trzecie&#13;
¿ycie”. Papie¿ jednak odwraca³ ten porz¹dek rzeczy i pokaza³ nam „brakuj¹cy&#13;
wymiar tej kultury”. Dla wielu ludzi doœwiadczenie tego brakuj¹cego wymiaru&#13;
by³o jednak mo¿liwe w³aœnie dziêki mediom, byæ mo¿e — dziêki uproszczeniu&#13;
przekazu, charakterystycznemu dla kultury popularnej.&#13;
„Ikona kultury” jako okreœlenie Papie¿a, dwuznaczny podtytu³ w artykule&#13;
Paw³a Œpiewaka, pochodzi³ zapewne od redaktora, który w sposób nieco opatrzny zrozumia³ tekst, a mo¿e tylko — zgodnie z powszechn¹ praktyk¹ — postanowi³ go dobitnie streœciæ. A jednak, paradoksalnie, mo¿na dziêki temu odczytaæ&#13;
kolejn¹ opozycjê, która przestaje byæ sprzecznoœci¹ w kontekœcie papieskiego&#13;
wizerunku: Papie¿ pokaza³ brakuj¹cy wymiar kultury — i jednoczeœnie sta³ siê&#13;
&#13;
�172&#13;
&#13;
Tydzieñ Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doœwiadczenie religijne...&#13;
&#13;
jej ikon¹. I post factum: „razem z jego odejœciem ginie lub tylko skrywa siê to,&#13;
co trwa³e”; „on pokazywa³ [...] potrzebê odniesienia i zakorzenienia w tym, co&#13;
wieczne” (Œpiewak 2005, s. 11).&#13;
Kolejne przewartoœciowanie, a nawet inwersjê, dostrze¿ono w relacjach pomiêdzy duchowieñstwem i laikatem, który zbudzi³ siê niczym „œpi¹cy olbrzym”.&#13;
„[...] tym razem pasterze musieli pod¹¿yæ za owieczkami. To wszystko by³o bardzo spontaniczne” (Pora... 2005).&#13;
Nie brakowa³o w tym czasie obrazów spo³ecznego odró¿nicowania, „homogenizacji”. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” donosili z Rzymu, ¿e w nocy przed&#13;
pogrzebem Papie¿a, w pobli¿u zamkniêtego wejœcia na plac œw. Piotra, „na ulicy&#13;
stoj¹, siedz¹ albo le¿¹ na kocach, karimatach i w œpiworach Polacy. Widok niesamowity: obok siebie ksiê¿a w sutannach, zakonnice w habitach, kibice pi³karscy&#13;
w szalikach, harcerze w mundurach”. Przewartoœciowanie ¿ycia i œmierci sprawi³o,&#13;
¿e wspólnota objê³a tak¿e zmar³ych. Trzydziestoszeœcioletnia kobieta z Bydgoszczy, matka trójki dzieci, po raz pierwszy wyje¿d¿a za granicê autokarem do Rzymu. „M¹¿ jest nauczycielem, nie mamy wiele pieniêdzy — mówi. — Jadê, by zrobiæ przyjemnoœæ tacie. Tata nie ¿yje od dziesiêciu lat. Bardzo kocha³ Papie¿a”10.&#13;
Kiedy wiatr na placu œw. Piotra zatrzasn¹³ ok³adkê Ewangeliarza na trumnie&#13;
Jana Paw³a II, wszystko zaczê³o wracaæ do strukturalnej normy, z jêzykiem na&#13;
czele. Prasa wychodz¹ca pod koniec okresu Tygodnia Czuwania i wkrótce po&#13;
jego zakoñczeniu odzyska³a g³os. Nawet tam, gdzie autorzy w sposób oczywisty&#13;
starali siê nawi¹zywaæ do jêzyka religijnego i cytowali fragmenty Biblii i tekstów papieskich, w tytu³ach mo¿na by³o obserwowaæ nie tylko uproszczenie, ale&#13;
i wulgaryzacjê przekazu, np.: „Globalna droga krzy¿owa. W Rzymie dosz³o do&#13;
prefiguracji [sic!] mêki i umierania Jezusa, tyle ¿e w warunkach globalnej wioski” (Œpiewak 2005, s. 12).&#13;
Potê¿na Księga Kondolencyjna portalu Onet.pl, wydana w wersji papierowej&#13;
w postaci 36 tomów wpisów internautów, po 900 stron ka¿dy, zawiera dokumenty, które sta³y siê niemal natychmiast inspiracj¹ artystyczn¹. Anna Okraœko,&#13;
autorka cyklu prac Znicze dla Ojca Świętego, prezentowanych w lipcu w krakowskiej Otwartej Pracowni, komentuje formê przekazu, jêzyk SMS–ów i internetowe symbole ¿a³oby, „znicze” — [*] lub [”], netspeaki, buźki, emotikony:&#13;
„Wszystkie te wypowiedzi s¹ do siebie strasznie podobne; dochodzi jeszcze sprawa z nickami. Podpis «owca» w po³¹czeniu z wznios³ymi wyrazami&#13;
smutku jest dosyæ œmieszny” (Dobroch, Kuźmiñski 2005, s. 2).&#13;
Trzeba byæ jednak ostro¿nym w tego rodzaju ocenach: komizm nie od dziœ&#13;
s¹siaduje z „cudownym materializmem wra¿eñ”, jak okreœli³ Leopold Staff franciszkañsk¹, antyspekulatywn¹ wizjê œwiata.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
&lt;http://serwisy.gazeta.pl/df/51,34471,2646751.html?i=0&gt; (12.11.2014).&#13;
&#13;
�Tydzieñ Czuwania jako czas communitas&#13;
&#13;
173&#13;
&#13;
Szczególne wra¿enie wywar³y na mnie œwietlne widowiska w wielkich blokach.&#13;
Ju¿ nie œwieczki zapalane w oknach o okreœlonej godzinie jak w czasach Solidarnoœci, ale oœwietlone okna tworz¹ce krzy¿e, a nawet, na jednym z akademików,&#13;
serce i napis „JP II”. Taki efekt wymaga³ porozumienia wszystkich mieszkañców,&#13;
równie¿ tych, którzy wygasili œwiat³a na czas. Zdjêcia tych efektownych instalacji&#13;
kr¹¿y³y w Internecie. Na jednym z takich nocnych zdjêæ widnia³ szereg (a mo¿e&#13;
kr¹g?) trzymaj¹cych siê za rêce m³odych ludzi, wpatrzonych w œwietliste krzy¿e&#13;
okien na stoj¹cych rzêdem blokach. By³y to krakowskie akademiki. Myœlê, ¿e&#13;
to w³aœnie przyk³ad dzia³ania typu flash mob, zastosowanego w kontekœcie religijnym, chocia¿ niekoniecznie z religijn¹ intencj¹. Byæ mo¿e niektórzy uznaj¹,&#13;
¿e to kolejna uzurpacja, ¿e w³aœnie dlatego nale¿y opisane przypadki wykluczyæ&#13;
poza tê kategoriê, z za³o¿enia bezideow¹. Tego siê jednak nie da zrobiæ, ani ca³kowita bezideowoœæ, ani przypisanie wszystkiego koœcielnym inspiratorom w ramach teorii spiskowej nie maj¹ racji bytu. S¹dzê, ¿e dosz³o w tym przypadku do&#13;
harmonijnego po³¹czenia dzia³ania z jego celem — doœwiadczenia wspólnoty,&#13;
osadzonej w tradycji religijnej i realizuj¹cej zasady communitas.&#13;
Œwietlne krzy¿e znacz¹ce bloki i ulice Jana Paw³a II w ca³ej Polsce uznane zosta³y za „doœwiadczenia nowej wyobraźni modlitwy”, „nowej wyobraźni duchowoœci” (Pora... 2005). Tomasz ¯ukowski, socjolog, w wypowiedzi dla Katolickiej&#13;
Agencji Informacyjnej o tzw. pokoleniu JP II okreœli³ aktywnoœæ m³odych ludzi, komunikuj¹cych siê przy pomocy nowych mediów, jako „pospolite ruszenie&#13;
czasów cywilizacji informacyjnej”. Zapytany, czy odkrywanie to¿samoœci przez&#13;
m³odych Polaków, „którego katalizatorem by³a œmieræ Jana Paw³a II, prze³o¿y&#13;
siê na ¿ycie spo³eczne”, przedstawi³ diagnozê:&#13;
„W tej chwili jesteœmy dopiero na pocz¹tku tej przemiany, w fazie polegaj¹cej na wspólnocie uczuæ i wartoœci, odkrywaniu swej podmiotowoœci,&#13;
w³asnego «my». M³odzi przestaj¹ byæ — jak g³osi³a czêœæ ich medialnych&#13;
liderów — «generacj¹ Nic», zaczynaj¹ mówiæ sami o sobie «pokolenie&#13;
Jana Paw³a II»” (¯ukowski 2005).&#13;
Do miana pokolenia JP II pretenduj¹ przedstawiciele trzech generacji, chocia¿ okreœlenie to pojawi³o siê po zorganizowanych z papieskiej inicjatywy Œwiatowych Dniach M³odzie¿y w Pary¿u, w 1997 roku. Chodzi³o wiêc pierwotnie&#13;
o pokolenie ich uczestników, urodzonych w latach 80. Jego polscy reprezentanci&#13;
mogliby przyswoiæ doœwiadczenie Tygodnia Czuwania jako „inicjacyjne”. S¹ to&#13;
jednak uczestnicy „nowoplemion”, którzy gwa³townie i wrogo kontestuj¹ wszelkie próby etykietowania, przypisania im jakiejœ sta³ej, jednolitej to¿samoœci,&#13;
s³usznie upatruj¹c w takich praktykach przemoc ze strony starszego pokolenia.&#13;
Specjaliœci od marketingu natychmiast morduj¹ noœne symbole, wprowadzaj¹c&#13;
je poprzez ró¿norodne produkty do kultury masowej i nadaj¹c im charakter&#13;
wypatroszonych ze znaczenia ikonek. Czy pamiêæ o zbiorowym doœwiadczeniu&#13;
mo¿e siê oprzeæ takiej erozji?&#13;
&#13;
�Rehabilitacja Judasza.&#13;
O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
Jezus wychodzi z IPN–u, ukrywa twarz w d³oniach i p³acze.&#13;
— Co siê sta³o? — pytaj¹ go przechodnie.&#13;
— A ja myœla³em, ¿e to tylko Judasz...1&#13;
&#13;
Wspó³czesna komercjalizacja tekstów kultury ma nieuchronnie charakter polityczny. Nasze ¿ycie zdominowa³a kultura popularna, tworzona przez œcieraj¹ce&#13;
siê ze sob¹ dyskursy. Rozpoznanie tego „frontu walki”, charakteru konfliktów&#13;
i interakcji zachodz¹cych miêdzy zró¿nicowanymi dyskursami, jest powa¿nym&#13;
zadaniem, zwi¹zanym z refleksyjnym konstruowaniem podmiotowoœci zbiorowej i jednostkowej. Mo¿e te¿ ono rzuciæ œwiat³o na przyczyny zawrotnej kariery&#13;
niektórych apokryfów oraz technik ich aktualizacji. Jako przyk³ad proponujê&#13;
spektakularny, wielkanocny powrót biblijnego Judasza i jego karierê w roli bohatera mediów, zarówno „globalnych”, jak i lokalnych, polskich.&#13;
Apokryf postrzegam jako rodzaj deklaracji to¿samoœci grupowej b¹dź indywidualnej wobec dominuj¹cego nurtu kultury religijnej. Wyró¿nia go wœród&#13;
innych praktyk kulturowych zwi¹zanych z to¿samoœci¹ orientacja na Bibliê, czy&#13;
te¿ jej aktualn¹, kanoniczn¹ wyk³adniê. Apokryf jest zatem prób¹ wiary w znaczeniu religijnym i propaguje konkretny model ludzkiej egzystencji. Z takiego&#13;
rozumienia tego pojêcia wynika, ¿e jest ono komplementarne wobec kanonu&#13;
i w sensie technicznym opiera siê na parafrazowaniu, przek³adaniu fragmentów&#13;
Pisma na inny jêzyk, umieszczaniu ich w nowym kontekœcie. Ze wzglêdu na to,&#13;
¿e apokryf jednoczeœnie stanowi mimesis Biblii i zajmuje wobec jej oficjalnej&#13;
interpretacji pozycjê zmarginalizowan¹, jest on kategori¹ z pogranicza dyskursu biblijnego i innych dyskursów religijnych i (lub) kulturowych, jest kategori¹&#13;
miêdzy nimi poœrednicz¹c¹.&#13;
Mechanizm parafrazy ³¹czy apokryf z pastiszem, postmodernistyczn¹ praktyk¹ kulturow¹ — pozbawion¹ wiary, ironiczn¹ gr¹, z za³o¿enia zrelatywizowan¹ do lokalnego kontekstu. „P³ynna to¿samoœæ” gracza umo¿liwia mu zabawê&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Tê anegdotê wyg³osi³ Aleksander Kwaœniewski jako komentarz do procesu lustracji w wypowiedzi w³¹czonej do g³ównego wydania Wiadomoœci TVP 1 z 3 wrzeœnia 2009.&#13;
&#13;
�Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
175&#13;
&#13;
w coraz to nowej grze, ale w ¿adnej nie pozwala mu siê zadomowiæ. Przemyœlany&#13;
pastisz, plagiuj¹cy ironicznie inne teksty kultury, mo¿e dostarczaæ niektórym&#13;
intelektualnej satysfakcji, ale na poziomie masowego odbioru powoduje czêsto&#13;
têsknotê za „pewn¹” wiar¹, radykalizacjê i popadanie w fundamentalizm.&#13;
Nowy kontekst dla wspó³czesnego „pastiszowania” tworzy znacz¹ca zmiana&#13;
w œrodkach przekazu: pismo coraz bardziej poddaje siê dominacji obrazu. Nie&#13;
chodzi ju¿ o to, ¿e dobrze sprzedaj¹cej siê ksi¹¿ce z regu³y towarzyszy film, ale&#13;
coraz czêœciej film poprzedza ksi¹¿kê, ilustrowan¹ zaczerpniêtymi z niego zdjêciami, pe³n¹ komiksowych skrótów myœlowych i jêzykowych gier. Ksi¹¿ka traci&#13;
wiêc autonomiê, jako czêœæ zestawu funkcjonuje w roli pami¹tki po filmie albo&#13;
jego reklamy. Zgodnie z b³yskotliwym sformu³owaniem Milana Kundery, ideologiê zast¹pi³a w naszych czasach imagologia, co powoduje wycofywanie siê rzeczywistoœci z naszego pola widzenia, a bardziej precyzyjnie: znikanie jej aspektów&#13;
niepoddaj¹cych siê obrazowaniu. Spektakularny powrót niektórych apokryfów&#13;
w globalnych i lokalnych adaptacjach dokonuje siê ze wzglêdu na ich fabularno–obrazowy (czyli komiksowy) charakter, wykorzystywany w komercyjnej produkcji. Nie nale¿y wiêc raczej oczekiwaæ od owych adaptacji przekazu g³êbszych&#13;
prawd egzystencjalnych, chocia¿ mog¹ one je sygnalizowaæ i ku nim prowadziæ.&#13;
Prze³omowe znaczenie dla powrotu Biblii do kultury popularnej mia³ sukces&#13;
Pasji Mela Gibsona, zas³uguj¹cej ze wzglêdu na sw¹ kulturow¹ rolê na miano&#13;
„filmu nostalgicznego”, zgodnie z rozumieniem tego pojêcia przez Frederica Jamesona (1996). Ów krytyk postmodernizmu zwróci³ uwagê na dyskretn¹ ró¿nicê miêdzy realistyczn¹ prób¹ przedstawienia rzeczywistoœci historycznej a ukazaniem przedstawieñ, œwiadom¹ gr¹ stereotypami kulturowymi. Z t¹ pierwsz¹&#13;
konwencj¹ w wysokobud¿etowych filmach o tematyce religijnej hollywoodzkie&#13;
wytwórnie po¿egna³y siê w po³owie lat 60. ubieg³ego stulecia. Potem&#13;
„Biblia sta³a siê tematem tabu. Dopiero wielki sukces «Pasji» wyprodukowanej za prywatne pieni¹dze Mela Gibsona i rozpowszechnianej praktycznie poza hollywoodzkim obiegiem (wp³ywy wynios³y 612 mln. dol.)&#13;
uœwiadomi³ szefom najwiêkszych studiów, ¿e maj¹ pod nosem blisko 100–&#13;
milionow¹ widowniê, któr¹ mo¿na przyci¹gn¹æ do kina — pod warunkiem, ¿e filmy nie bêd¹ epatowaæ seksem i bêd¹ zgodne z «rodzinnymi&#13;
wartoœciami»”.&#13;
Dla tej nowo odkrytej widowni&#13;
„s³ynne studio 20th Century Fox tworzy filiê FoxFaith, która bêdzie produkowaæ filmy dla chrzeœcijañskich fundamentalistów”, i to a¿ dwanaœcie&#13;
rocznie, o bud¿ecie od 3 do 20 mln dolarów (Basara 2006, s. 20).&#13;
Pojêcie „chrzeœcijañskiego fundamentalizmu” zrobi³o ostatnimi czasy karierê medialn¹ godn¹ g³êbszego studium. Przywo³uje siê je czêsto w opozycji&#13;
do postawy liberalnej, jako synonim dogmatycznej prawicowoœci i fanatyzmu.&#13;
&#13;
�176&#13;
&#13;
Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
Misterium Mêki Pañskiej na kalwaryjskiej drodze.&#13;
(Szarogród, obw. winnicki, Ukraina, maj 2013). Fot. K. Kaczmarska&#13;
&#13;
Cytowany tu autor pamiêta o jego w³aœciwym, historycznym znaczeniu jako protestanckiej ortodoksji, wiêc w zapoznanej stumilionowej amerykañskiej widowni dostrzega „20 mln konserwatywnych katolików i a¿ 80 mln chrzeœcijañskich&#13;
fundamentalistów”. Po czym dowiadujemy siê, ¿e jeden z wiceprezydentów&#13;
wytwórni do spraw marketingu, nale¿¹cy do „fundamentalistycznego Koœcio³a” (?), deklaruje, i¿ produkcja FoxFaith bêdzie omija³a tematy, „które mog¹&#13;
spowodowaæ podzia³y natury politycznej, jak np. aborcja. «Naszym g³ównym zadaniem jest dostarczanie rozrywki, a nie g³oszenie prawd wiary»” (Basara 2006,&#13;
s. 20). Jak na fundamentalistê, ciekawa wypowiedź.&#13;
Film Gibsona nawi¹zuje do ducha katolicyzmu, czy mo¿e raczej stereotypów&#13;
kulturowych, sprzed Vaticanum II, co uderza zarówno w naturalistycznym obrazie mêki Chrystusa, jak te¿ karykaturalnym przedstawieniu starszyzny ¿ydowskiej&#13;
oraz przerysowanym portrecie Judasza jako syna zatracenia. Najbardziej wspó³czesny jest Szatan, postaæ z horroru, postmodernistyczny transwestyta, albo mo¿e&#13;
drag queen, pojawiaj¹cy siê w jednym z epizodów pod postaci¹ kobiety z dzieckiem na rêku. Dojmuj¹cy, mroczny obraz cierpienia i z³a, oszczêdna, wyrazista&#13;
postaæ Marii, wreszcie unikniêcie œmiesznoœci dziêki aramejskim (a w ka¿dym&#13;
&#13;
�Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
177&#13;
&#13;
razie nieanglojêzycznym!) dialogom zdecydowa³y o powodzeniu tego filmu, któremu trudno odmówiæ swoistej wielkoœci. G³ód prawdy w kulturze pastiszu, têsknota za niespe³nion¹ to¿samoœci¹, to potrzeby, na które wydaje siê odpowiadaæ&#13;
Pasja, wykorzystuj¹ca stare schematy kultury chrzeœcijañskiej. W œrodowiskach&#13;
laickich funkcjonuj¹ one na poziomie jêzykowym, jako figury retoryczne oderwane od biblijnego źród³a, za to zazwyczaj mgliœcie i wybiórczo kojarzone z ludowymi praktykami pamiêtanymi z dzieciñstwa, albo ju¿ tylko z mediów. Czasami&#13;
zaœ ich chrzeœcijañskie znaczenie ca³kowicie ulotni³o siê ze œwiadomoœci. Wp³yw&#13;
filmowej Pasji tak komentuje dziennikarka „Gazety Wyborczej”:&#13;
„[...] póki Mel Gibson w 2004 r. nie nakrêci³ swego g³oœnego filmu, pokazuj¹c ostatnie 12 godzin z ¿ycia Jezusa, s³owo «pasja» kojarzono u nas przede&#13;
wszystkim z gwa³townym, namiêtnym uczuciem” (Derkaczew 2006, s. 17).&#13;
Promocjê Ewangelii Judasza, gnostyckiego apokryfu opublikowanego&#13;
6 kwietnia 2006 roku w trzech jêzykach przez szwajcarsk¹ fundacjê Maecenas&#13;
for Ancient Art z Bazylei (Wojtasiñski, Florek–Moskal 2006), uwa¿am za swoist¹&#13;
reakcjê na wzrastaj¹c¹ popularnoœæ dyskursu, reprezentowanego przez Gibsonowsk¹ Pasję. Oba fenomeny trzeba rozpatrywaæ jako produkty rynkowe, dostosowane do oczekiwañ masowego widza, ale zarazem w kontekœcie próby si³&#13;
dwóch przeciwstawnych, wrogich sobie dyskursów politycznych. Promocja apokryfu, któr¹ uroczyœcie celebrowano w Waszyngtonie, poprzedzi³a obchodzone&#13;
w koœcio³ach chrzeœcijañskich œwiêta Wielkanocne, umo¿liwiaj¹c przygotowanie na czas t³umaczeñ w jêzykach lokalnych. Apokryf zosta³ wiêc opublikowany&#13;
w œwi¹tecznych wydaniach prasy. S¹dzê, ¿e wydarzenie to sta³o siê kolejnym&#13;
znacz¹cym prze³omem w niepokoj¹cym procesie polityzacji religii.&#13;
Kultura popularna kieruje swoje korzenie ku zapomnianym modelom ludzkiego doœwiadczenia, zapoznanym religiom i filozofiom. Pozbawiona pamiêci,&#13;
skoncentrowana na politycznej aktualizacji minionych zdarzeñ, wykorzystuje&#13;
materialne zabytki, odcina je od ich oryginalnych źróde³, stroi w przypadkowe&#13;
atrybuty, konstruuje paradoksaln¹ „pop–archeologiê wiedzy”. Godna uwagi jest&#13;
z tej perspektywy poetyka komentarza Andrew Cockburna w „National Geographic”, tekstu o znaczeniu źród³owym dla „rehabilitacji Judasza”. Z pozoru&#13;
tekst koncentruje siê na szczegó³ach badañ nad papirusem sprzed 1700 lat, jego&#13;
jêzyku, datowaniu, aby wywo³aæ wra¿enie naukowego obiektywizmu. W rzeczywistoœci kreuje jego badaczy, prezentowanych jako autorytety naukowe, na bohaterów popkultury. Oto „tryskaj¹cy entuzjazmem, pe³en energii akademik”,&#13;
pa³aszuj¹c sa³atkê z kurczaka, wykrzykuje: „To ekscytuj¹ce [...] To wyjaœnia, dlaczego Judasz zostaje uznany przez Jezusa za najlepszego z uczniów. Pozostali&#13;
tego nie ³apali” (Cockburn 2006, s. 15; wypada tu wyjaœniæ, ¿e „to” oznacza&#13;
pogl¹dy przedstawione w Ewangelii Judasza).&#13;
Bohaterscy akademicy wraz z pomocnikami wystêpuj¹ przeciw niebezpiecznym, spiskuj¹cym si³om, a zarazem przez jakieœ cudowne si³y s¹ wspomagani. Sam&#13;
&#13;
�178&#13;
&#13;
Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
fakt przetrwania apokryfu zosta³ przedstawiony jako zdarzenie cudowne. Wypowiedzi legalizuj¹ce odkrycie autorytetów same siê jednak falsyfikuj¹. Uczony&#13;
biblista i t³umacz, komentuj¹c krytykê apokryfu z ok. 180 roku autorstwa biskupa Ireneusza, wyjaœnia j¹ rzekomo uniwersalnym prawem: ówczeœni gnostycy byli&#13;
mistykami, „a mistycy zawsze budzili gniew zinstytucjonalizowanej religii. W koñcu&#13;
mistycy s³ysz¹ g³os Boga w swoim wnêtrzu i nie potrzebuj¹ poœrednictwa kap³ana”&#13;
(Cockburn 2006, s. 12). Zadziwia przypisany uczonemu anachroniczny obraz spolaryzowanego ¿ycia religijnego w II wieku, podzielonego miêdzy „religiê instytucjonaln¹” i „mistyków”, i powielaj¹cy rozpowszechniony stereotyp, który g³osi, ¿e&#13;
prawdziwie wartoœciowe jest w religii tylko to, co mistyczne. Kolejnym zabiegiem&#13;
w celu aktualizacji apokryficznego przekazu jest uk³on w stronê feministek. Poniewa¿ biskup Ireneusz wyra¿a oburzenie z powodu gnostyka Marcusa, pod którego&#13;
wp³ywem kobiety wyg³asza³y „nonsensy” i uwa¿a³y siê za prorokinie, dowodzi to,&#13;
¿e Ireneusz, jako reprezentant instytucjonalnej religii, by³ w dodatku (to przecie¿&#13;
oczywiste!) mêskim szowinist¹, co ostatecznie podwa¿a jego wiarygodnoœæ.&#13;
Apologetyczna charakterystyka gnostyków, wczesnych chrzeœcijan o „nieszablonowych przekonaniach”, nie wspomina nazwy grupy, której bibliœci przypisuj¹ apokryf, zapewne dlatego, ¿e wymaga³oby to rehabilitacji Kaina i ujawni³o&#13;
charakterystyczn¹ cechê gnozy, inwersjê wartoœci wobec kanonicznej wartoœci&#13;
tradycji chrzeœcijañskiej. Nie nag³aœnia tak¿e gnostyckiej pogardy dla cia³a i ziemi, niepopularnej wœród masowego odbiorcy, która zgodnie ze stereotypem powinna cechowaæ raczej „religiê instytucjonaln¹”. Media pod¹¿aj¹ce za tezami&#13;
„National Geographic” g³osz¹ jednoznaczny werdykt:&#13;
„Zdrada nie jest zdrad¹, ale bohaterstwem, a Chrystus sam aran¿uje swoje aresztowanie i œmieræ” (Wiœniewska 2006, s. 22).&#13;
Judasz jest bohaterem kultury popularnej. Papirus sprzed 1700 lat pos³u¿y³&#13;
jako rekwizyt dla stylizacji antykoœcielnego i antyklerykalnego dyskursu, konstruowanego z powo³aniem siê na autorytet rzekomej nauki, w imieniu bli¿ej nieokreœlonych mistyków i feministek. Stereotyp przeœladowczy „poznaj ¯yda” odwrócony w analogiczny stereotyp: „poznaj ksiêdza”, wzbogacono mrocznym w¹tkiem&#13;
tajemniczych dokumentów, ukrywanych przez wieki w watykañskich archiwach.&#13;
Po tym globalnym obrazie zderzenia dyskursów spróbujmy teraz okreœliæ&#13;
jego lokaln¹, polsk¹ percepcjê, która ma swoj¹ w³asn¹ specyfikê. Od pocz¹tku&#13;
lat 80. zajmujê siê interpretacjami Biblii — jej przekazem w wiejskich spo³ecznoœciach wyznawców ró¿nych obrz¹dków chrzeœcijañskich, a szczególnie pogranicza katolicyzmu i prawos³awia w Polsce, na Litwie, Bia³orusi i Ukrainie2.&#13;
&#13;
Jestem d³u¿niczk¹ ks. prof. Marka Starowieyskiego, którego pierwsze krajowe wydanie Apokryfów&#13;
Nowego Testamentu w 1986 roku by³o dla mnie oparciem, inspiracj¹, a tak¿e otwar³o przede mn¹&#13;
drogê do dok³adniejszego poznawania tradycji kanonicznej .&#13;
2&#13;
&#13;
�Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
179&#13;
&#13;
Jeszcze niedawno studia tego rodzaju mia³y charakter peryferyczny zarówno&#13;
w znaczeniu przestrzennym, jak i w odniesieniu do problematyki badawczej. Od&#13;
kilku lat jednak, w wyniku — jak s¹dzê — równoleg³ych procesów spo³ecznych&#13;
i kulturowych, zarówno nasze wschodnie pogranicza, jak i apokryfy, znalaz³y siê&#13;
w centrum uwagi mediów i wspó³tworzonej przez nie kultury popularnej, sta³y&#13;
siê atrakcyjne politycznie. W ostatniej dekadzie kategorie graniczne, peryferie&#13;
i marginalia, nabiera³y popularnoœci wobec postmodernistycznego upadku metanarracji (a wiêc tak¿e niechêci wobec wszelkich kanonów) i powrotu do „ma³ych opowieœci”, pozbawionych wszelkich roszczeñ do uniwersalizmu. Nasta³&#13;
wiêc czas sprzyjaj¹cy apokryfom, które, jak konstatuje ks. Marek Starowieyski,&#13;
reprezentuj¹ „raczej literaturê prowincji” (2005, s. 50).&#13;
W narracjach badanych przeze mnie spo³ecznoœci Jan, Piotr i Judasz to trójka najbardziej wyrazistych aposto³ów. Jako towarzysze wêdrówek Boga–Jezusa,&#13;
wyobra¿anego jako starca, postacie te tworz¹ strukturê, w której Piotr zajmuje&#13;
pozycjê poœredni¹ miêdzy ukochanym przez Jezusa uczniem, dziewiczym Janem,&#13;
a Judaszem jako „synem zatracenia”, prekursorem wszystkich samobójców, alter ego Szatana. Przekaz kulturowy zachowa³ pamiêæ ró¿norodnych interpretacji&#13;
postaci Judasza, w tym apokryficznych. Zdrada Judasza przeciwstawiana bywa³a&#13;
doœæ powszechnie zdradzie Piotra, uwa¿anej za nie mniej straszn¹, bo trzykrotn¹, a w dodatku poprzedzon¹ kuszeniem samego Mistrza (Mt 16, 22–23; Mk 8,&#13;
32–33). Pycha, nerwowoœæ i ob³êd by³y rozwa¿ane przez moich rozmówców jako&#13;
przyczyny zdrady Judasza i jego samobójstwa. Wed³ug niekiedy pojawiaj¹cej siê&#13;
opinii by³by jednak najwiêkszym œwiêtym, gdyby siê nie powiesi³. Nie sta³o siê tak,&#13;
bo zw¹tpi³ w bo¿e mi³osierdzie — mówili jedni. Inni jednak, wierni „genealogicznym” stereotypom, wskazywali Kaina jako przeklêtego przodka Judasza, lokuj¹c&#13;
ich obu za drzwiami piek³a. I ta wizja nie przes¹dza jednak jeszcze o jednoznacznoœci oceny, bo niektórzy potrafili zatrzymaæ os¹d na granicy — ¿eby u¿yæ okreœlenia teologa — „ciemnej tajemnicy bo¿ego odrzucenia” (Bonhoeffer 1937, s. 3)3.&#13;
Wielu jednak sk³ania³o siê ku fatalistycznej wierze w magiczn¹ moc odwiecznej&#13;
kl¹twy dziedziczonej przez potomstwo, wierze, która bywa nadal ¿ywotnym schematem wyobraźni, nadaj¹c metonimiczne znaczenie „karze Opatrznoœci”.&#13;
Zniekszta³caj¹ca rytualna wizja ³¹czy siê z wielkotygodniow¹, zbiorow¹ egzekucj¹ Judasza wystêpuj¹cego w roli koz³a ofiarnego, praktykowan¹ jeszcze w koñcu lat 90. w po³udniowo–wschodniej Polsce. Jest on wówczas personifikacj¹ z³a.&#13;
Wieszana, pa³owana, palona i topiona kuk³a jako przedmiot ludowych judaszków&#13;
to niezbêdna postaæ czarno–bia³ej wizji œwiata, zespolona z magicznym rytua³em&#13;
3&#13;
&#13;
W podobnym duchu interpretowa³ znaczenie postaci Kaina, jako archetypicznej dla pojêcia&#13;
grzechu, „ale przecie¿ i zbawienia chrzeœcijanina”, Micha³ Klinger (1981, s. 13). Wypada tu zwróciæ uwagê, ¿e ludowe narracje w sposób obrazowy i symboliczny — podobnie jak kultura popularna, chocia¿ innymi œrodkami — sygnalizuj¹ treœci teologiczne czy metafizyczne i mog¹ ku nim&#13;
prowadziæ, bez wzglêdu na to, jak myl¹ce jest ich powo³ywanie siê na Pismo Œwiête.&#13;
&#13;
�180&#13;
&#13;
Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
oczyszczenia. Wydaje siê odpowiadaæ œredniowiecznemu obrazowi Judasza–Edypa, którego cia³a po œmierci nie przyjmuje ziemia, ogieñ ani woda, podobnie jak&#13;
¯yda Wiecznego Tu³acza. Ten „stereotyp przeœladowczy” (jak go nazywa René Girard) jest bez trudu aktualizowany: Judasz–Marzanna, Judasz–Hitler albo Stalin,&#13;
a w razie potrzeby prezydent–Judasz, premier–Judasz, albo nawet i dyrektor. Tym&#13;
bardziej ¿e to nie tylko zdrajca i wisielnik, ale tak¿e chciwiec, zazdroœnik i z³odziej,&#13;
rozpoznawany po nieod³¹cznym atrybucie: worku srebrników. Aby obraz koz³a&#13;
ofiarnego by³ kompletny, dodaje siê kukle przerysowane atrybuty seksualne, co&#13;
wywo³uje przeœmiewcze reakcje publicznoœci. To przedstawienie, te praktyki, generuj¹ antysemickie znaczenia. Spetryfikowane schematy jêzykowe przenosz¹ do&#13;
zlaicyzowanej kultury jednowymiarowego Judasza i czyni¹ z niego przedmiot przeœladowañ: kuk³ê, koz³a ofiarnego, po¿ywkê dla populizmu. Ci, których wiedza o biblijnych Ewangeliach ma charakter zapoœredniczony, wtórny i bezrefleksyjny, ³atwo poddaj¹ siê skojarzeniom i schematom jêzykowym — jak w przypadku „pasji”.&#13;
Co to znaczy np. „patrzeæ przez judasza”? Podstawowe znaczenie dotyczy&#13;
„ma³ego otworu w drzwiach, najczêœciej celi wiêziennej, przez który mo¿na&#13;
z zewn¹trz obserwowaæ, co siê dzieje po drugiej stronie drzwi” (Słownik 2002,&#13;
s. 296), obserwowaæ tylko w jedn¹ stronê. To stra¿nik korzysta z judasza, który&#13;
zdradza nadzorcy tajemnice wiêźnia. Ten zaœ wskutek tego staje siê ca³kowicie&#13;
dostêpny, poddany spojrzeniu. Bez tego nadzoru udrêka, upokorzenie, zniewolenie nie by³yby pe³ne.&#13;
Pierwsze zwiastuny powrotu symboli biblijnych w miejskiej codziennoœci dostrzeg³am w drugiej po³owie lat 90., w jêzyku m³odzie¿owej kontestacji, w postaci importowanych z Zachodu okreœleñ, u¿ywanych zazwyczaj bez œwiadomoœci&#13;
ich źród³a (np. Babilon jako metafora oficjalnej w³adzy, z za³o¿enia zepsutej&#13;
i z³ej). Równolegle, a mo¿e nawet wczeœniej, dla wzmocnienia efektu swoich&#13;
wypowiedzi, politycy zaczêli publicznie i z upodobaniem u¿ywaæ zaczerpniêtych&#13;
od publicystów retorycznych zwrotów w rodzaju „na Boga”, „na mi³oœæ bosk¹”&#13;
itd. Pojawi³y siê te¿ t³umaczenia Biblii na gwary lokalne czy m³odzie¿owy slang.&#13;
Rosn¹ce zainteresowanie symbolik¹ biblijn¹ zderzy³o siê z brakiem wiedzy&#13;
o chrzeœcijañskim kanonie i tradycji oraz o historii Koœcio³a w niektórych œrodowiskach opiniotwórczych, w krêgach polityków i dziennikarzy. Podejmuj¹c tematy zwi¹zane z religi¹, wykazuj¹ siê oni niekiedy skrajn¹ niekompetencj¹. Tak&#13;
te¿ by³o w przypadku medialnej promocji Ewangelii Judasza, promocji, któr¹&#13;
ks. Marek Starowieyski nazwa³ dosadnie „atakiem antychrzeœcijañskiego Ciemnogrodu” (2006, s. 31). Ale trzeba te¿ zauwa¿yæ, ¿e apokryf ten, podobnie jak&#13;
inne zabytki kultury, nie by³ dla promuj¹cych go mediów wa¿ny „sam w sobie”,&#13;
jako œwiadectwo tradycji chrzeœcijañskiej i źród³o rekonstrukcji myœli teologicznej, lecz pos³u¿y³ jako œrodek manipulacji stereotypami masowej wyobraźni.&#13;
Apokryfy mog¹ dobrze pe³niæ tak¹ funkcjê ze wzglêdu na ich wspomniane ju¿&#13;
cechy: immanentny, „graniczny” charakter oraz fabularyzacjê i pos³ugiwanie siê&#13;
obrazem dla przekazania treœci teologicznych (por. Starowieyski 2005, s. 51).&#13;
&#13;
�Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
181&#13;
&#13;
Film Mela Gibsona trafi³ na polskie ekrany w czasach wzrastaj¹cej w Polsce&#13;
popularnoœci wielkanocnych inscenizacji pasyjnych i inspirowa³ niektóre z nich.&#13;
S¹ one realizowane na bardzo zró¿nicowanym poziomie œwiadomoœci religijnej&#13;
i artystycznej. Niektóre z nich buduj¹ wyraźn¹ opozycjê miêdzy krzy¿em Chrystusa i gwiazd¹ Dawida (taki przypadek zosta³ oprotestowany przez Centrum&#13;
im. Szymona Wiesenthala; por. np. Ró¿alski 2006). O ile Pasja wed³ug Gibsona&#13;
utrwala potêpieñczy wizerunek Judasza, zgodny w zasadzie z duchem wspó³czesnych polskich judaszków, o tyle autoryzowane przez promotorów Ewangelii&#13;
Judasza odwrócenie wartoœci wywo³uje byæ mo¿e w niektórych krêgach szok ju¿&#13;
przez samo przypomnienie, ¿e Judasz by³ cz³owiekiem, wybranym i zaufanym&#13;
aposto³em, nazwanym przez Jezusa przyjacielem. Ta „sensacja” usuwa na drugi&#13;
plan Mistrza (wbrew samemu tekstowi apokryfu), czyni¹c bohaterem Judasza,&#13;
przyrz¹dzonego w formie œwie¿ego, starannie opakowanego produktu, reklamowanego przez sensacyjne prasowe nag³ówki: „Jezus wed³ug Judasza”, „Temat tygodnia: czy Judasz chcia³ dobrze?”, „Prawda Judasza, dobrego cz³owieka&#13;
z Kariotu”, „Pi¹ta ewangelia”. Pi¹ta, ale dla niektórych jedyna. Bo zainspirowana przez media refleksja, ¿e Judasz by³ cz³owiekiem, nie odsy³a niestety do&#13;
ewangelicznego modelu ludzkiej autonomii, ale raczej do aktualnego kontekstu&#13;
politycznego, w którym cz³owiek jawi siê jako marionetka, cia³o poddane standardom — praktykom dyskursywnym — w instytucjach nowoczesnego pañstwa.&#13;
Tu nikt nie posiada autonomii, wiêc Judasz niczym siê nie wyró¿nia, po prostu&#13;
stara siê dobrze zagraæ swoj¹ rolê, i rzeczywiœcie jest w niej lepszy ni¿ inni. Foucaltowska wizja „cia³ podatnych” wydaje siê tu zbiegaæ z popkultur¹.&#13;
Có¿ to jest zdrada w czasach p³ynnej to¿samoœci? To pytanie ma podobny&#13;
status do pytania Pi³ata o prawdê. Bez prawdy nie ma zdrady. Nowy Judasz&#13;
s³u¿y dekonstrukcji chrzeœcijañstwa od podstaw: to on, w przeciwieñstwie do&#13;
pozosta³ych aposto³ów,&#13;
„naprawdê rozumie przes³anie Chrystusa. Wydaj¹c Jezusa w³adzom, wykonuje polecenie swego przywódcy, choæ dobrze wie, jaki go spotka za to&#13;
los” (Cockburn 2006, s. 11).&#13;
A zatem „Judasz nie zdradzi³ Chrystusa. By³ jego najwierniejszym uczniem”,&#13;
puentuje podtytu³ artyku³u. Istotnie, apokryficzny Jezus wyœmiewa dziêkczynn¹&#13;
modlitwê uczniów nad chlebem i zapowiada: „¿adne wasze pokolenie nie pozna&#13;
mnie” (Ewangelia a 2006, s. 4)4.&#13;
W Polsce powrót Judasza wpisa³ siê dodatkowo w sprzyjaj¹ce okolicznoœci&#13;
polityczne: w zajad³e spory i dramaty postkomunistycznej lustracji, rozgrywaj¹ce&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
T³umaczenie ks. Wincentego Myszora z orygina³u koptyjskiego nie jest w tym fragmencie wed³ug mnie takie oczywiste, jak wtórny przek³ad z jêzyka angielskiego, opublikowany przez „Gazetê&#13;
Wyborcz¹”; por. Ewangelia b 2006).&#13;
&#13;
�182&#13;
&#13;
Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
siê w przestrzeni mediów, a szczególnie w kontekst doniesieñ o wspó³pracy kilku duchownych katolickich z tajnymi s³u¿bami. Publiczny dyskurs o zdradzie&#13;
w kontekœcie Ewangelii Judasza zyska³ nowy wymiar i nabra³ swoistej pikanterii,&#13;
mieszaj¹c biblijn¹ postaæ z „lokalnymi judaszkami” b¹dź przeciwnie: usi³uj¹c&#13;
ich ca³kowicie od niej oddzieliæ. G³osy krytyczne wobec „rehabilitacji Judasza”&#13;
by³y zró¿nicowane, od ataków na manichejskie przes³anie promocji Judasza&#13;
(najbardziej radykalne nale¿a³y chyba do publicystów mediów polonijnych), po&#13;
analogie historyczne miêdzy okupowan¹ przez Rzymian Palestyn¹ a PRL–em.&#13;
„Argument o przyrodzonej koniecznoœci istnienia z³a, by na jego tle lepiej&#13;
mog³o siê realizowaæ dobro, jest bardzo chêtnie podchwytywany przez ludzi, którzy z upodobaniem czyni¹c to pierwsze pragn¹ siê jednoczeœnie&#13;
usprawiedliwiæ i wykazaæ, ¿e odgrywaj¹ bardzo wa¿n¹ i potrzebn¹ rolê&#13;
w dziejach. [...] Do tak widzianej postaci Judasza natychmiast przyznali siê — choæ nie wiem, czy w pe³ni œwiadomie — byli funkcjonariusze&#13;
IV Departamentu S³u¿by Bezpieczeñstwa PRL” (Bukowski 2006).&#13;
„Jak mo¿na ¿yciowego po³amañca kreowaæ na... pomazañca? [...] nie potrzeba nam œwiêtych inaczej” (Gryczyñski 2005).&#13;
Wed³ug stanowiska znanego biblisty i t³umacza apokryfów, „¿ydowscy&#13;
przywódcy religijni pozostawali pod wielk¹ presj¹ rzymskiego okupanta&#13;
i musieli podejmowaæ wiele trudnych decyzji, jak nie przymierzaj¹c przywódcy polskiego Koœcio³a w czasach komunizmu”, a Judasz „by³ jednym&#13;
z ich [?] kolaborantów” (Piasecki 2006).&#13;
Celnym komentarzem kulturowej promocji Judasza, obok cytowanej wy¿ej&#13;
pracy ks. Marka Starowieyskiego (2006), by³ felieton Jerzego Pilcha, ju¿ szyderczym tytu³em Ukrzyżowanie było niepotrzebne diagnozuj¹cy intencje promotorów odnalezionego zabytku z kulturowej, a zw³aszcza obyczajowej perspektywy.&#13;
„Równo z uniewa¿nieniem zdrady Judasza wszystkie ludzkie zdrady&#13;
malej¹, trac¹ na jadowitoœci, o niebo ³atwiejsze staj¹ siê do usprawiedliwienia. Skoro Judasza do zdrady (do pozorowania zdrady) namówi³&#13;
Pan Jezus, to jak ja mia³em panu kierownikowi odmówiæ? Na oko kierownikowi odmówiæ ³atwiej ni¿ Chrystusowi, ale tak siê mówi. Chystus&#13;
daleko — kierownik blisko. Dla Judasza w koñcu Pan Jezus te¿ by³ kierownikiem. Ka¿dy ma takiego kierownika, na jakiego zas³u¿y³, a s³uchaæ&#13;
trzeba” (Pilch 2006, s. 115).&#13;
Wed³ug Pilcha og³oszona przez „Gazetê Wyborcz¹” rehabilitacja Judasza,&#13;
„patrona ubeków” i aposto³a „do specjalnych zadañ”, oznacza wizjê œwiata&#13;
jako jednego wielkiego IPN,&#13;
&#13;
�Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
183&#13;
&#13;
„o [...] nieskoñczonej iloœci zasobów archiwalnych, których ujawnienie&#13;
wyjaœni wszystko i rozwi¹¿e wszelkie zagadki bytu. Obecnie w rozleg³ych&#13;
archiwach odnaleziono papiery, na podstawie których Judaszowi Iskariocie mo¿na nadaæ status pokrzywdzonego i to jest pewna sensacja”.&#13;
Tu rzeczywiœcie zauwa¿yæ mo¿na zbie¿noœæ symboliki: nie tylko Judasz i judaszki, ale tak¿e archiwa Watykanu i IPN mog¹ ulec kontaminacji w popularnej mitologii.&#13;
„Spreparowane czy niespreparowane raporty ubeckie maj¹ — okazuje&#13;
siê — teraz w Polsce tak¹ si³ê, ¿e wp³ywaj¹ na lekturê Biblii?”, zapytuje&#13;
Pilch, „Naturê źróde³ biblijnych i kanonicznych, i apokryficznych okreœlaj¹?”, i, upatruj¹c g³êbszej przyczyny ca³ego zamêtu w relatywizmie powszechnym, puentuje: „A jak ktoœ (Antoni Dudek?) znajdzie dowody na to,&#13;
¿e Ewa skusi³a Adama dzia³aj¹c w œcis³ym porozumieniu z Panem Bogiem&#13;
— le¿ymy. Le¿y te¿ Pan Jezus. Jak grzech pierworodny by³ fa³szywk¹ —&#13;
Ukrzy¿owanie by³o niepotrzebne. Nawet jak w jego przygotowaniu uczestniczy³ ktoœ tak oddany sprawie zbawienia, jak Judasz” (Pilch 2006, s. 115).&#13;
Jaki jest zatem rachunek zysków i strat z tego zderzenia dyskursów? Przywrócenie cz³owieczeñstwa postaciom ewangelicznego dramatu, przywrócenie&#13;
pamiêci religijnej, otwiera mo¿liwoœæ odzyskania Ewangelii dla kultury i budowy to¿samoœci. Zarazem w³¹czenie Judasza — bohatera kultury popularnej —&#13;
w jêzyk politycznych partykularyzmów dekonstruuje przes³anie religijne i zwi¹zany z nim model ludzkiej autonomii, uchylaj¹c odpowiedzialnoœæ za w³asne&#13;
uczynki jako zale¿ne od okolicznoœci. Zawieszenie kategorii zdrady, podwa¿enie jej religijnego, a tak¿e politycznego i spo³ecznego sensu, wydaje siê wpisywaæ w stary spór o „dziejow¹ rolê” jednostki. Ks. Wac³aw Hryniewicz utrzymuje,&#13;
¿e Judasz odegra³ rolê „dosyæ drugorzêdn¹”, ¿e wrogowie Jezusa mogliby obyæ&#13;
siê i bez jego pomocy (1996; Judasz 2006, s. 10). Analizowa³am tu przede wszystkim teksty kultury popularnej i nie mnie rozstrzygaæ kwestie teologiczne, ale&#13;
osobiœcie wolê ocenê Dietricha Bonhoeffera:&#13;
„[...] sami wrogowie nie mieliby takiej mocy, aby pokonaæ Jezusa. Potrzeba&#13;
przyjaciela, najbli¿szego cz³owieka, który Go wyda, potrzeba ucznia, który&#13;
Go zdradzi. Nie z zewn¹trz, ale z wewn¹trz przychodzi najokropniejsze.&#13;
Droga na Golgotê bierze swój pocz¹tek w zdradzie ucznia. [...]«Oto nadesz³a godzina i Syn Cz³owieczy bêdzie wydany w rêce grzeszników. Wydany» — mówi Jezus, to znaczy, ¿e nie œwiat Go pokona, lecz przez samych&#13;
swoich Jezus zostanie opuszczony, porzucony [...] Jezus zostanie wydany&#13;
œwiatu przez swoich”. I dalej: „Kto to jest Judasz, kto jest zdrajc¹? Czy¿&#13;
w obliczu tego pytania mo¿emy siê inaczej zachowaæ ni¿ uczniowie, którzy Go pytali: «Chyba nie ja, Panie? Chyba nie ja»” (Bonhoeffer 1937).&#13;
A jednak wszyscy, chocia¿ ka¿dy na swój sposób.&#13;
&#13;
�184&#13;
&#13;
Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
&#13;
Ubieg³owieczne totalitaryzmy budowa³y swoj¹ ideologiê na skrajnie przeciwstawnych rozwi¹zaniach sporu o „dziejow¹ rolê jednostki”: na jej ubóstwieniu&#13;
czy ca³kowitym „wyzwoleniu”, a jednoczeœnie uznaniu cz³owieka za „nawóz historii”. Skrajnoœci te s¹ wrogie ludzkiej autonomii. Judasz mo¿e byæ postrzegany&#13;
jako postaæ tragiczna, która utraci³a autonomiê. Obraz „¿yciowego po³amañca”&#13;
bliski jest w gruncie rzeczy kondycji wspó³czesnego chrzeœcijanina i mo¿e na&#13;
tym w du¿ej mierze polega wspó³czesna tajemnica „rehabilitacji” Judasza. Tote¿&#13;
gdyby w biurach turystycznych dostêpne by³y wycieczki do miejscowoœci Kariot,&#13;
ci¹gnê³yby ju¿ tam t³umy turystów.&#13;
&#13;
�Religijność ludowa i kultura popularna.&#13;
Między tradycją a komercją&#13;
&#13;
Rytm ¿ycia reguluj¹ dziœ — bardziej ni¿ pory roku — kampanie reklamowe&#13;
i towarzysz¹ce im zmiany dekoracji w sklepach. Cykl obrzêdowo–komercyjny&#13;
rozpoczyna kulminacja Bo¿ego Narodzenia, potem pojawiaj¹ siê serca zwiastuj¹ce Walentynki, których mi³oœnicy ju¿ nie pamiêtaj¹, ¿e ich patron by³ dawniej&#13;
œwiêtym od padaczki. Wielkanoc przychodzi z czekoladowym zaj¹cem i jajkami&#13;
z niespodziank¹, maj z pierwsz¹ komuni¹ (torty z lukrem w formie otwartej Biblii), Zaduszki z dyniami. (Dynia, ceniona dawniej g³ównie ze wzglêdu na pestki, sporadycznie pojawia³a siê w sklepach w ca³oœci; dziœ zyska³a popularnoœæ&#13;
jako ludyczny rekwizyt obrzêdowy w œwiêto Halloween). Niepostrze¿enie œwiêta&#13;
zosta³y uprzedmiotowione w produktach i w³¹czone w obieg kultury popularnej.&#13;
Los œwi¹t dorocznych dzieli sfera przekonañ. W narracjach ludzi deklaruj¹cych siê jako katolicy kategoriê œwiêtoœci zast¹pi³a energia. Ta racjonalizacja u³atwia dopasowanie jêzyka do realiów ¿ycia, w którym powszechnie korzystamy&#13;
na co dzieñ z dobrodziejstw cywilizacji technicznej. Eufemistyczna energia daje&#13;
wierz¹cemu alibi, bo pozwala na wieloznacznoœæ, umo¿liwia ucieczkê przed niepoprawnym „zabobonem”. W koñcu nikt nie zaprzeczy, ¿e jakaœ energia istnieje — w przeciwieñstwie do œwiêtoœci. Mo¿na uznaæ, ¿e sensualizm, kluczowa&#13;
w³aœciwoœæ religijnoœci ludowej (i katolickiej w ogóle), przyczyni³ siê do procesu&#13;
energetyzacji religii. Dwuznacznoœæ nie jest jednak jedyn¹ zalet¹ tego uniwersalnego pojêcia. Otwiera ono bowiem wyznawcê na ró¿ne nowinki z innych tradycji kulturowych, jest niejako ³¹cznikiem pomiêdzy chrzeœcijañstwem a œwiatem&#13;
innych religii (to dobre okreœlenie, bo analogiczne do „œwiata ³azienek” albo&#13;
„œwiata alkoholi”, zestawieñ, które tradycjonalistom wci¹¿ jeszcze zgrzytaj¹&#13;
w uszach). Któ¿ by siê opar³ reinterpretacji znanych (chocia¿ zupe³nie zapoznanych) fragmentów Pisma, s³uchanych (ale nies³yszanych) od dzieciñstwa w czasie niedzielnej mszy, wszechobecnych skamielin jêzyka? Media przoduj¹ w reinterpretacjach, poniewa¿ tradycyjne sacrum jest najlepszym źród³em liberalnych&#13;
&#13;
�186&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
dowcipów i reklamowego pastiszu. Na przyk³ad popularny dziennikarz radiowy&#13;
rzuca figlarnie w TOK FM: „£atwo tak powiedzieæ «Otwórzcie drzwi Chrystusowi», jakby ktoœ zaprasza³ na imprezê w akademiku!”&#13;
Jean Baudrillard poklasyfikowa³ etapy kulturowej degradacji obrazu od&#13;
przedstawienia, skonstruowanego zgodnie z zasad¹ ekwiwalencji znaku i rzeczywistoœci1, do symulacji, która odpowiada radykalnej negacji tej zasady.&#13;
„Podczas gdy przedstawienie d¹¿y do wch³oniêcia symulacji uznawanej&#13;
za przedstawienie fa³szywe, symulacja traktuje ca³y gmach przedstawienia&#13;
jako jedno wielkie simulacrum”.&#13;
Tak wed³ug Baudrillarda przebiegaj¹ kolejne fazy tego procesu:&#13;
[obraz] „— jest odbiciem g³êbszej rzeczywistoœci&#13;
— przes³ania i wynaturza g³êbsz¹ rzeczywistoœæ&#13;
— przes³ania brak g³êbszej rzeczywistoœci&#13;
— nie ma zwi¹zku z jak¹kolwiek rzeczywistoœci¹: jest swoim w³asnym simulacrum” (Baudrillard 1997, s. 180–181).&#13;
Sposób, w jaki pos³ugujemy siê jêzykiem, mo¿na postrzegaæ analogicznie&#13;
do stosunku do tego procesu. Jêzykowa praktyka zastosowana w przytoczonej&#13;
powy¿ej radiowej wypowiedzi zapewne odpowiada trzeciej fazie tego procesu.&#13;
O ile dwie pierwsze, wymagaj¹ce zaanga¿owania wiary, mo¿na odnieœæ odpowiednio do praktyk konfrontuj¹cych „kanon” z „apokryfem”2, dwie nastêpne&#13;
w zasadzie od takiej konfrontacji abstrahuj¹, uchylaj¹c problem prawdy i fa³szu,&#13;
traktowany z za³o¿enia jako nieistotny b¹dź niemo¿liwy do rozstrzygniêcia. Pojêcie energii czêsto jest po prostu cha³upniczym, defensywnym œrodkiem, s³u¿¹cym temu procesowi na poziomie kultury popularnej. £atwo te¿ przekszta³ca siê&#13;
w termin magiczny: energi¹ mo¿na manipulowaæ. Nie tylko dla religii oznacza&#13;
to czas próby.&#13;
Katolicyzm w Polsce nie jest pod wzglêdem energetyzacji religii wyj¹tkowy.&#13;
Przeciwnie, w tym procesie dopiero nadgania zaleg³oœci w stosunku do Zachodu&#13;
i Wschodu3, przyswajaj¹c postulat sir George’a Trevelyana: „Przyjmuj tylko to,&#13;
co brzmi prawdziwie w twojej wewnêtrznej Jaźni”4. Jaka to jaźñ w przypadku&#13;
polskiego katolika i co to znaczy dla naszej rzeczywistoœci spo³ecznej? Czy religijnoœæ ludowa ze swoim „naiwnym sensualizmem”, reprezentuj¹ca postawy&#13;
wiary w prawdê lub fa³sz (odpowiadaj¹ca dwóm pierwszym fazom konstrukcji&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
„Nawet, jeœli ta ekwiwalencja jest utopijna, jest to za³o¿enie podstawowe”, zastrzega Baudrillard&#13;
(1997, s. 180–181).&#13;
2&#13;
Por. esej Apokryf jako próba wiary w tej pracy.&#13;
3&#13;
Magdalena Zatorska (2010) analizuje znaczenie energii na przyk³adzie dyskursu, reprezentowanego przez ludow¹ lekarkê spod Lwowa.&#13;
4&#13;
Cytujê za Taylor 2000 a, s. 79.&#13;
&#13;
�Katolicy i Koœció³: reinwencja rodowodu&#13;
&#13;
187&#13;
&#13;
Baudrillarda), rzeczywiœcie zosta³a wyparta przez relatywizuj¹ce praktyki kultury popularnej, domenê pastiszu?&#13;
Rozwa¿ê kilka fenomenów z zakresu wspó³czesnych praktyk religijnych,&#13;
których interpretacja mo¿e przybli¿yæ odpowiedź na te pytania. Istotne bêd¹&#13;
wzajemne relacje katolika z Koœcio³em oraz ró¿nice w stosunku do modelu religijnoœci ludowej, o którym pisa³am w poprzednich esejach. Na uwagê zas³uguje&#13;
sensualizm, uwa¿any przez badaczy za specyficzn¹ cechê religijnoœci ludowej,&#13;
poniewa¿ wydaje siê j¹ ³¹czyæ z kultur¹ popularn¹. Istotn¹ cech¹ kultury religijnej, symptomem jej kondycji, jest stosunek do Innego — naszego bliźniego.&#13;
Dlatego mitologia ofiary jako źród³o potencjalnego antysemityzmu oraz wspó³czesne przejawy tej¿e mitologii i powi¹zane z nimi praktyki bêd¹ kolejnymi tematami studium ¿ycia religijnego w czasach liberalizacji kultury. Na koniec zaœ&#13;
przedstawiê tendencje apokaliptyczne, odnotowuj¹c niedawno obserwowane&#13;
fenomeny: wydarzenia wokó³ tzw. krzy¿a smoleñskiego i ruchy religijne z pogranicza religii koœcielnej. Klasyfikacja Baudrillarda wydaje mi siê pomocna&#13;
w porz¹dkowaniu ró¿norodnych przejawów kultury religijnej jako inspiruj¹ca&#13;
typologia.&#13;
&#13;
Katolicy i Kościół: reinwencja rodowodu&#13;
Obraz wspó³czesnego katolicyzmu w Polsce wydaje mi siê, wbrew krytykom,&#13;
zró¿nicowany i barwny. Zgodnie z przewidywaniami z lat 80., wspólnotowy i narodowy „Koœció³ ludu” zmieni³ siê w mniej lub bardziej zindywidualizowane&#13;
wspólnoty, czyli „Koœció³ wyboru” (Piwowarski 1996). Ten pierwszy by³ Koœcio³em narodowym, a w momentach kryzysu politycznego dawa³ schronienie opozycji i niezale¿nej myœli, wspieraj¹c demokratyczne przemiany — pomimo podtrzymywania przez prymasa Stefana Wyszyñskiego ludowego konserwatyzmu&#13;
i jego niechêtnych wobec „Solidarnoœci” wypowiedzi. Wolnoœæ sumienia by³a&#13;
wówczas bezsporn¹ wartoœci¹, ³¹cz¹c¹ opozycjê i Koœció³. Najbardziej znany&#13;
z duchownych, którzy zginêli w tym okresie w wyniku operacji IV Departamentu&#13;
MSW, ksi¹dz Jerzy Popie³uszko, sta³ siê symboliczn¹ ofiar¹ zmian ustrojowych,&#13;
nastêpc¹ ksiê¿y — bohaterów narodowych, jak Antoni Mackiewicz, Stanis³aw&#13;
Brzózka, Ignacy Skorupka, których martyrologia ³¹czy siê z prze³omowymi momentami w historii Polski5. Nie dziwi wiêc, ¿e tradycyjny ludowy antyklerykalizm&#13;
by³ w defensywie, a proboszcz zazwyczaj odgrywa³ rolê nie tylko tradycyjnego&#13;
autorytetu, ale i lokalnego lidera6. Zreszt¹ od epoki gierkowskiej poczynaj¹c,&#13;
&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
O symbolice wczesnego stadium kultu ks. Jerzego Popie³uszki zob. Zowczak 1998, s. 203–210.&#13;
Por. np. Kulik 2009.&#13;
&#13;
�188&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
proboszczowie coraz czêœciej dogadywali siê z lokalnymi w³adzami, które czasem po cichu wspiera³y budowê nowych koœcio³ów.&#13;
Wprawdzie stosunek do duchowieñstwa i Koœcio³a w Polsce rzadko przek³ada³ siê bezpoœrednio na stosunek do religii, ale w czasach postêpuj¹cego&#13;
ró¿nicowania spo³ecznego i indywidualizacji kultury autorytet przewodnika&#13;
duchowego, jego charyzma, jest spraw¹ kluczow¹. Ma to znaczenie zarówno&#13;
w kontekœcie przemian religijnoœci, jak i pozycji spo³ecznej Koœcio³a. Autorytet Jana Paw³a II, poczynaj¹c od koñca lat 70., sprawi³, ¿e religijnoœæ nabra³a bardziej uniwersalnego wymiaru i przyczyni³ siê, przynajmniej w niektórych&#13;
œrodowiskach, do wiêkszej refleksyjnoœci wobec religii. Ju¿ jednak w latach 90.&#13;
zaczê³a siê zaznaczaæ równie¿ tendencja odwrotna. Religia powróci³a do ¿ycia&#13;
publicznego za cenê postêpuj¹cej polityzacji; sta³a siê jedn¹ z wielu konkurencyjnych instytucji. Pobudzi³o to z kolei nastroje antyklerykalne i krytykê duchowieñstwa7, stopniowo zaostrzaj¹ce siê po œmierci darzonego powszechnym&#13;
szacunkiem Jana Paw³a II. Informacje o wspó³pracy obdarzonych zaufaniem&#13;
spo³ecznym kap³anów ze s³u¿bami bezpieczeñstwa PRL sta³y siê szokiem dla&#13;
wielu osób, nie tylko katolików. W ostatniej dekadzie kolejny szok wywo³a³o&#13;
ujawnienie przypadków pedofilii wœród ksiê¿y, nag³aœniane przez prasê, a wyciszane przez Koœció³. Nie bez znaczenia pozosta³y te¿ przypadki porzucania&#13;
œwiêceñ kap³añskich przez duchownych, którzy byli znani z mediów b¹dź stali&#13;
siê ulubieñcami mediów liberalnych w wyniku krytyki Koœcio³a.&#13;
Ró¿nicowanie siê postaw wœród duchowieñstwa bywa podchwytywane i podkreœlane przez media, chêtnie naznaczaj¹ce etykietami „Koœció³ toruñski” czy&#13;
„Koœció³ ³agiewnicki”. Niejasnoœci wokó³ reprywatyzacji maj¹tku koœcielnego&#13;
równie¿ przyczyni³y siê do narastania tendencji antyklerykalnych. Jednym z kryteriów istotnych dla oceny zarówno religijnoœci, jak i kondycji Koœcio³a, jest&#13;
wyraźny spadek liczby powo³añ kap³añskich8.&#13;
Tradycjonalizm Koœcio³a w Polsce przejawia siê m.in w osobliwie zmarginalizowanym statusie sióstr zakonnych, zgrupowanych w imponuj¹cej liczbie&#13;
zgromadzeñ. S¹ prawie tak liczne jak ksiê¿a diecezjalni, pisze socjolog ks. Wojciech Sad³oñ. (W wykazie zamieszczonym na stronie ¯ycie zakonne.pl figuruje&#13;
w porz¹dku alfabetycznym 141 zgromadzeñ, poczynaj¹c od Adoratorek Krwi&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
„Istotnym wskaźnikiem jakiegoœ œladu kryzysu w Koœciele wydaj¹ siê opinie na temat ksiê¿y:&#13;
40% wiernych dostrzega ksiê¿y chciwych, lekcewa¿¹cych wiernych, a 26% [wiernych dostrzega —&#13;
M. Z.] ksiê¿y niezachowuj¹cych celibatu. Wydaje siê, ¿e taka opinia na temat ksiê¿y mo¿e mieæ&#13;
jakiœ wp³yw na spadek powo³añ”. Za Instytutem Statystyki Koœcio³a Katolickiego Stowarzyszenia&#13;
Apostolstwa Katolickiego w Polsce: &lt;http://iskk.pl/sondazeniedzieli/87-sonda–wrod-aktywnychkatolikow-meandry-polskiej-religijnoci.html&gt; (9.08.2011).&#13;
8&#13;
Wed³ug statystyk Episkopatu Polski w ci¹gu ostatnich 10 lat liczba alumnów w seminariach&#13;
diecezjalnych zmniejszy³a siê prawie o 18%, &lt;http://iskk.pl/sondazeniedzieli/87-sonda-wrod&#13;
-aktywnych-katolikow-meandry-polskiej-religijnoci.html&gt; (9.08.2011).&#13;
&#13;
�Katolicy i Koœció³: reinwencja rodowodu&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
Chrystusa a¿ po Zmartwychwstanki9). Ale jednoczeœnie siostry s¹ tak skromne,&#13;
¿e nawet instytucje koœcielne nie s¹ w stanie ich policzyæ. Przygotowywany przez&#13;
dziesiêæ lat spis Instytutu Statystyki Koœcio³a Katolickiego obejmuje zaledwie&#13;
78% z nich10. S¹ zarazem niemal bezg³oœne, z nielicznymi wyj¹tkami jak siostra&#13;
Ma³gorzata Chmielewska; w ich imieniu z regu³y wypowiadaj¹ siê ksiê¿a.&#13;
Niezale¿nie od sposobu funkcjonowania Koœcio³a, na zmianê religijnoœci&#13;
wp³ynê³y w du¿ym stopniu tendencje o charakterze ogólnym, globalnym, jak os³abienie wiêzi spo³ecznych, w tym rodzinnych, ale tak¿e wiêzi w spo³ecznoœciach&#13;
lokalnych, zw³aszcza w parafiach. Wzrastaj¹ca ruchliwoœæ spo³eczna, ³atwoœæ,&#13;
a czêsto i koniecznoœæ ci¹g³ego przemieszczania siê oraz nowe media zmieniaj¹&#13;
znacz¹co charakter religijnoœci, zakonserwowany w okresie PRL. Otworzy³y j¹&#13;
na ekspansjê kultury popularnej. Wiêkszoœæ ksiê¿y wywodzi siê obecnie z miast&#13;
i nie zna tradycji religijnej, któr¹ wieœ zachowywa³a do lat 90. (na ci¹g³oœæ przekazu wp³ynê³a m.in. unikalna w obozie socjalistycznym w³asnoœæ ziemi, umo¿liwiaj¹ca rolnikom kontynuacjê dawnego sposobu ¿ycia). „Koœció³ wyboru”&#13;
oznacza dziœ w przypadku Koœcio³a katolickiego w Polsce bardziej refleksyjny&#13;
i krytyczny stosunek do religii. Coraz czêœciej nie dziedziczy siê jej ju¿ w rodzinie, ale œwiadomie wybiera — b¹dź odrzuca, na ró¿nych etapach ¿ycia.&#13;
Kolejnym zjawiskiem zachodz¹cym w ramach „Koœcio³a wyboru” jest zró¿nicowanie ruchów religijnych i grup w jego obrêbie, w myœl idei Koœcio³a jako&#13;
wspólnoty wspólnot, przyjêtej na Soborze Watykañskim II, nazywanym „Now¹&#13;
Piêædziesi¹tnic¹”. Do najbardziej popularnych nale¿¹ Ruch Œwiat³o–¯ycie&#13;
ze wspólnotami oazowymi oraz ko³a ró¿añcowe, tzw. ¿ywy ró¿aniec, ale tak¿e&#13;
Odnowa w Duchu Œwiêtym (Duchacze), Rodzina Rodzin, Neokatechumenat&#13;
(Neony, Neonki), Ko³a Przyjació³ Radia Maryja, Legion Maryi, Ruch Rodzin&#13;
Nazaretañskich, wspólnota „Emanuel” itd. Jeœli do tego dodamy ruchy funkcjonuj¹ce na pograniczu Koœcio³a i stopniowo zeñ wykluczane, jak np. Stowarzyszenie Ducha Œw. za³o¿one przez Kazimierza Domañskiego w O³awie, czy&#13;
ruchy d¹¿¹ce do intronizacji Chrystusa na króla Polski suspendowanych ksiê¿y&#13;
Tadeusza Kiersztyna i Piotra Natanka, rysuje siê barwny i zró¿nicowany obraz&#13;
¿ycia duchowego w polskim katolicyzmie pierwszej dekady nowego stulecia.&#13;
Tendencjom do selektywnego, zindywidualizowanego traktowania prawd&#13;
wiary i nauki spo³ecznej Koœcio³a, ³¹czenia ich z wierzeniami i obrzêdami z odmiennych kontekstów religijnych b¹dź niereligijnych, czyli subiektywizacji wiary,&#13;
towarzyszy liberalizacja postaw wiernych w kwestiach seksu, aborcji, zap³odnienia in vitro, stosunku do sakramentów. W rezultacie powszechne wydaje mi siê&#13;
zmieszanie tradycyjnego katolicyzmu i liberalizmu we wspó³czesnej religijnoœci&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
&lt;http://zyciezakonne.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=1631&amp;Itemid=58&gt;&#13;
(12.11.2014).&#13;
10&#13;
Sad³oñ 2010.&#13;
&#13;
�190&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
katolickiej w Polsce, w ramach wspomnianego ju¿ procesu energetyzacji religii. Zabawnie wygl¹da „porz¹dkowanie” tego problemu w polskiej edycji Wikimedii. Mo¿na siê z niej dowiedzieæ, ¿e podstawow¹ cech¹ chrześcijaństwa liberalnego jest ró¿norodnoœæ opinii, czego przeciwieñstwem jest chrzeœcijañski&#13;
fundamentalizm11. Obywatel katolik, œwiadomy tego, co poprawne, zamkniêty&#13;
w obrêbie tej siekier¹ wyr¹banej dualistycznej wizji religijnoœci, deklaruje przynale¿noœæ do Koœcio³a, jednoczeœnie uprawiaj¹c swobodnie praktyki o charakterze popularnego New Age12, i nie widzi w tym ¿adnego problemu. Trzeba siê&#13;
zgodziæ z ks. Robertem Nêckiem, ¿e „w rzeczywistoœci polskiej nieobecnoœæ&#13;
w koœciele mówi wiele, ale obecnoœæ w koœciele nie mówi jeszcze nic”13.&#13;
Statystyki wykazuj¹ spadek liczebnoœci uczestników niedzielnej mszy œw. (chocia¿, jak ca³e ¿ycie religijne, jest on zró¿nicowany terytorialnie i w zwi¹zku z tym&#13;
nie wszêdzie zauwa¿alny). Towarzyszy mu wzrost liczby communicantes, czyli&#13;
przyjmuj¹cych eucharystiê. Trafna wydaje siê interpretacja ks. Sad³onia, ¿e wygl¹da to na symptom sekularyzacji14, zmniejszania siê dystansu wobec sacrum. Podobnym symptomem jest zapewne genderowa unifikacja spadku praktyk religijnych&#13;
w m³odym pokoleniu (19–29 lat), odnotowana przez Irenê Borowik. Zwraca ona&#13;
uwagê, ¿e mo¿e to wywo³aæ „daleko id¹ce zmiany w modelu przekazywania wiary,&#13;
za który wci¹¿ najbardziej odpowiedzialne s¹ kobiety” (Borowik 2011, s. 18).&#13;
Chc¹c zachêciæ m³odych ludzi do udzia³u w kulcie, ksiê¿a siêgaj¹ po œrodki&#13;
kultury popularnej. Duch odprawianych od lat 80. mszy dla dzieci przenika czêsto do pozosta³ych, tak, ¿e mo¿na mieæ niekiedy w¹tpliwoœci, czy któraœ z nich&#13;
jest przeznaczona dla doros³ych. Skoro wiêkszoœæ ksiê¿y pochodzi z miast, nie&#13;
znaj¹ rolniczego rytmu ¿ycia, wiêc jeœli reanimuj¹ elementy skorelowanej z nim&#13;
tradycji religijnej, nadaj¹ im odmienne znaczenie. Kiedy ksiê¿a w warszawskim&#13;
koœciele parafialnym pod koniec niedzielnej mszy odœpiewuj¹ skoczn¹ pastora³kê, a organista pobekuje z chóru, naœladuj¹c g³os barana, nie jest to przecie¿&#13;
ekspresja ludowa (lud podziwia, stoj¹c w milczeniu, a potem, czyni¹c zadoœæ&#13;
zachêcie ksiê¿y, oklaskuje koœcielny performans), lecz ¿ywi¹cy siê jej zabytkami&#13;
folkloryzm, jeden z nurtów kultury popularnej.&#13;
Oklaski w koœciele, w czasie nabo¿eñstwa, to mo¿e import z W³och? M³odzi&#13;
ksiê¿a czêsto do nich zachêcaj¹. Pamiêtam z minionej epoki konsternacjê pol11&#13;
&#13;
&lt;http://pl.wikipedia.org/wiki/Chrze%C5%9Bcija%C5%84ski_fundamentalizm&gt; (19.08.2011).&#13;
Por. Hall 2007; Bogiel 2004.&#13;
13&#13;
Wypowiedź ks. R. Nêcka w rozmowie z Piotrem Kraœko i Katarzyn¹ Wiœniewsk¹ (Kraœko et al.&#13;
2010, s. 118 ).&#13;
14&#13;
Wzrost liczby communicantes w okresie ostatnich kilkudziesiêciu lat „czêœciowo mo¿na wyt³umaczyæ zwiêkszeniem œwiadomoœci katolików. Jednak okazuje siê, ¿e w diecezjach, gdzie&#13;
jakoœæ katolicyzmu jest najwiêksza (np. tarnowska) wzglêdny odsetek osób przystêpuj¹cych&#13;
do Komunii œw. jest jeden z najni¿szych w kraju. Zatem silna religijnoœæ wi¹¿e siê z du¿¹ «rezerw¹» do Komunii œw. Na podstawie danych mo¿na wysun¹æ odwa¿n¹ tezê, ¿e byæ mo¿e jedn¹&#13;
z oznak «sekularyzacji» jest zmniejszenie siê dystansu do Komunii œw.” (Sad³oñ 2010).&#13;
12&#13;
&#13;
�Katolicy i Koœció³: reinwencja rodowodu&#13;
&#13;
191&#13;
&#13;
Wystêpy zespo³ów dzieciêcych przed koœcio³em w czasie uroczystoœci odpustowych&#13;
w dniu œw. Antoniego (Gródek Podolski, obw. chmielnicki, Ukraina, 2007). Fot. M. Zowczak&#13;
&#13;
skich telewidzów, któr¹ wzbudza³y oklaski wiernych podczas mszy papieskich&#13;
na placu œw. Piotra. Mówiono wtedy z pob³a¿aniem: „Ach, ci W³osi...” (a w domyœle: myl¹ mszê z operetk¹). Chocia¿ z drugiej strony ta sama praktyka rozpowszechni³a siê wœród Polaków podró¿uj¹cych samolotami, i to na d³ugo przed&#13;
katastrof¹ smoleñsk¹: burza pasa¿erskich oklasków wybucha w nagrodê dla za³ogi po wyl¹dowaniu na lotnisku. Mo¿e zatem oklaski w koœciele to po prostu&#13;
przyk³ad przenikania praktyk ¿ycia publicznego do wydzielonej przestrzeni sacrum, kolejny argument na rzecz sekularyzacji?&#13;
Do poszukiwania nowych œrodków ekspresji zmusza duchownych rozpowszechniony w du¿ych miastach churching, czyli przemieszczanie siê poza w³asn¹&#13;
parafiê na niedziel¹ mszê.&#13;
„Dane dominicantes15 pokazuj¹, ¿e koœcio³ami o najwiêkszym «powodzeniu» s¹ te w centrach du¿ych miast — g³ównie starówkach oraz sanktuaria” — pisze ks. Wojciech Sad³oñ. „Nie jest ¿adn¹ nowoœci¹ zjawisko udawania siê na msze do odró¿niaj¹cych siê œwi¹tyñ — w³aœnie sanktuariów&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Czyli wiernych zobowi¹zanych do udzia³u w niedzielnej mszy œw. (z wy³¹czeniem dzieci do lat 7&#13;
oraz osób chorych i niepe³nosprawnych).&#13;
&#13;
�192&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
czy nawet, aby pos³uchaæ wybitnych kaznodziei. Tak dzia³o siê ju¿ w œredniowieczu. Na pewno na mniejsz¹ skalê. Dziœ przemieszczanie siê jest&#13;
znacznie ³atwiejsze. Zatem mo¿e lepiej «churching» nazwaæ po prostu&#13;
«niedzielnym pielgrzymowaniem»” (Sad³oñ 2010).&#13;
To trafne okreœlenie, jako ¿e turystyka pielgrzymkowa Polaków nale¿y do&#13;
najbardziej rozpowszechnionych tradycyjnych praktyk, które p³ynnie w³¹czy³y&#13;
siê w tzw. turyzm kultury popularnej.&#13;
A oto przyk³ad oferty, sk³aniaj¹cej do czerczingowania. Wœród internetowych&#13;
informacji o wielkopostnych rekolekcjach w 2011 roku w Warszawie przyci¹ga³o uwagê zaproszenie do koœcio³a akademickiego œw. Anny z nag³ówkiem&#13;
Langusta na palmie, opatrzone stosown¹ ilustracj¹ tego skorupiaka z wodnych&#13;
g³êbin. Najwyraźniej zagadkowa symbolika oddzia³a³a na wyobraźniê m³odych&#13;
(i nie tylko) wiernych, bo t³umnie wype³nili koœció³ i okolice, a w Internecie pojawi³y siê zaanga¿owane komentarze. Egzotyczna langusta pochodzi z IV wieku, z mozaiki w koœciele w Akwilei, gdzie — jak siê mniema — s³u¿yæ mia³a&#13;
wtajemniczeniu katechumenów. Niczym przys³owiowe gruszki na wierzbie ma&#13;
przypominaæ o tym, ¿e nie ma nic niemo¿liwego dla Boga, a konkretniej — ¿e&#13;
i grzesznik mo¿e dost¹piæ powo³ania chrzeœcijañskiego niczym langusta s³oñca (czego przyk³adem powo³anie celnika Lewiego — Mk 2, 14–17). T³umacz¹c&#13;
z kodu zoologicznego na agrarny, w jêzyku bardziej trywialnym, ale za to w rodzimym kontekœcie: „jak Pan Bóg dopuœci, to i z kija wypuœci”.&#13;
Langusta na palmie symbolizuje wiêc chrzeœcijañsk¹ metanoiê, która zachodzi&#13;
pod wp³ywem Ducha Œwiêtego, i odnosi siê do fragmentu Ksiêgi M¹droœci (19, 19):&#13;
„Ziemne stworzenia zamienia³y siê w wodne, a wodne na l¹d wychodzi³y”.&#13;
Œwiadkami tych cudów byli Izraelici podczas ucieczki z niewoli egipskiej.&#13;
„Widzieli oni, jak wodne stworzenia (¿aby) wysz³y na l¹d, by staæ siê jedn¹ z plag, jakie Bóg zes³a³ na Egipcjan, gdy nie chcieli wypuœciæ Izraelitów&#13;
ze swego kraju. Widzieli te¿ ziemne zwierzêta (czyli byd³o i trzody), które&#13;
w ich oczach zamienia³y siê jakby w wodne, gdy¿ przechodzi³y przez wody&#13;
Morza Czerwonego, które Bóg otworzy³ przed swoim ludem. Langusta&#13;
mieszkaj¹ca na palmie — to symbol rzeczy niemo¿liwej, która pokazuje, ¿e&#13;
dziêki wierze cz³owiek mo¿e doœwiadczyæ rzeczy po ludzku niemo¿liwych.&#13;
Do takich czynów nale¿y np. mi³oœæ nieprzyjació³, przebaczenie wrogom,&#13;
nadstawienie do ciosu drugiego policzka; s¹ to postawy, jakich Jezus oczekuje od swoich uczniów (zob. Kazanie na górze, Mt 5, 1–7, 29)” (Stryjecki 2005).&#13;
Czy jednak musimy siê uciekaæ do takich barokowych konceptów, aby katecheza by³a atrakcyjna? Neokatechumenalna lektura Biblii, wychodz¹c od „dziwu”,&#13;
kieruje, zgodnie z praktyk¹ peszer, ku sercu hebrajskiego Pisma, Pesah — przejœciu przez Morze Sitowia, odnosz¹c je jednoczeœnie do przemiany — doœwiadczenia egzystencjalnego. Za poœrednictwem tej niejednoznacznej alegorii (niepokoi&#13;
&#13;
�Co siê sta³o z religijnoœci¹ ludow¹?&#13;
&#13;
193&#13;
&#13;
mnie, czy jednak langusta ³akn¹ca s³oñca nie zginie straszn¹ œmierci¹, porzucona&#13;
na palmie?) wspó³czesny Neokatechumenat odwo³uje siê do starochrzeœcijañskiej, prawdziwej b¹dź domniemanej symboliki, odpowiadaj¹c na ponowoczesn¹, nostalgiczn¹ têsknotê za przesz³oœci¹. Jego praktyki mo¿na interpretowaæ&#13;
jako — jak to okreœla Danièle Hervieu–Léger — reinwencjê rodowodu. W sytuacji&#13;
zaniku pamiêci zbiorowej w zaawansowanej technologicznie kulturze, w ramach&#13;
procesów kompensacyjnych, rozwijaj¹ siê „pamiêci substytucyjne”, które umo¿liwiaj¹ trwanie i odtwarzanie wiêzi spo³ecznych. „Pamiêci” te zaspokajaj¹ ró¿nicuj¹ce siê spo³ecznie potrzeby sensu (Hervieu–Léger 1999, s. 191).&#13;
Wnioski Hervieu–Léger wydaj¹ mi siê zbie¿ne z obserwacjami Miros³awy Grabowskiej, która przyznaje kluczow¹ rolê w przemianach kultury religijnej w Polsce&#13;
ruchom odnowy. Ich narodziny siêgaj¹ po³owy lat 70. ubieg³ego wieku, a wp³ywy,&#13;
jak pisze, „jeszcze siê nie wyczerpa³y, nie zamknê³y”. Uwa¿a ona, ¿e pomimo marginalnej ich liczebnoœci w stosunku do wiernych Koœcio³a katolickiego,&#13;
„s¹ i bêd¹ wa¿nym uk³adem odniesienia dla wiernych (praktycznie jedynym, w Polsce nie ma bowiem innych wyznañ ani du¿ej i spo³ecznie wyrazistej kategorii niewierz¹cych)” (Grabowska 2008, s. 34–35).&#13;
Wprawdzie to ostatnie stwierdzenie wydaje mi siê obecnie ³atwe do podwa¿enia, ale mo¿na siê zgodziæ, ¿e ruchy odnowy wprowadzi³y do polskiego katolicyzmu now¹ jakoœæ, „typ religijnoœci «odnowowej»”, charakteryzuj¹cy siê wiar¹&#13;
zakorzenion¹ w Biblii. Jest ona w tych œrodowiskach&#13;
„czytana, komentowana i prze¿ywana, a poniewa¿ Pismo jest dobrze&#13;
znane, istnieje ¿ywa œwiadomoœæ, ¿e Biblia czerpie z ¿ydowskich korzeni&#13;
(Rz 11, 14–24). Biblia wyprowadza wiarê poza polskie i katolickie op³otki” (Grabowska 2008, s. 23).&#13;
Zapewne jest tak w przypadku wspólnot neokatechumenalnych, które skupi³y&#13;
siê na starochrzeœcijañskich wzorach wtajemniczenia. Im w³aœnie zawdziêczamy&#13;
langustê na palmie, która przeniknê³a do publicznoœci przez granicê tej ekskluzywnej wspólnoty. Zanim od elitarnych i raczej miejskich œrodowisk przeniesiemy siê na wieœ, gdzie jeszcze do niedawna królowa³a, jak uwa¿ano, religijnoœæ ludowa, naszkicujê obraz zmian, jakie nast¹pi³y w czasach politycznego prze³omu.&#13;
&#13;
Co się stało z religijnością ludową?&#13;
W oficjalnym dyskursie w czasach PRL religijnoœæ ludowa by³a uznawana za&#13;
feudalny prze¿ytek, fenomen nacechowany magi¹, utylitaryzmem, sensualizmem, rytualizmem. W takim zestawie cech niknie sens religii, a ona sama siê&#13;
ulatnia. W peerelowskim skansenie stereotyp religijnoœci ludowej odgrywa³&#13;
&#13;
�194&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
ró¿ne funkcje ideologiczne: sprzyja³ sekularyzacyjnej tezie o wyczerpywaniu siê,&#13;
czy te¿ martwocie ¿ycia religijnego, sprowadzaj¹c je do spetryfikowanej skamieliny, sprzyja³ te¿ tworzeniu i podtrzymywaniu podzia³ów spo³ecznych na miasto&#13;
i wieœ, obywateli postêpowych i wyemancypowanych oraz zacofanych religijnych&#13;
ostañców. Moje doœwiadczenia z badañ etnograficznych w drugiej po³owie lat&#13;
70. mia³y charakter formacyjny, który by³ skutkiem ubocznym kontaktów z rozmówcami na wsi. Studiowaliœmy — wed³ug projektu Jacka Olêdzkiego — zdarzenia cudowne, których œwiadkowie wprowadzali mnie w duchowy œwiat swoich&#13;
doœwiadczeñ16. Rozmowy bywa³y inspiruj¹ce, wymusza³y na mnie poszukiwanie&#13;
biblijnych odniesieñ dla narracji rozmówców. Nieraz dawali mi lekcje religii&#13;
m¹drzejsze ni¿ w warszawskim przykoœcielnym punkcie katechetycznym, gdzie&#13;
dosadny charakter œrodków perswazyjnych przekracza³ czasem dostêpny ludowi&#13;
poziom sensualizmu. (Np. pewnego razu katechetka, w ramach przygotowywania nas do macierzyñstwa, zademonstrowa³a na lekcji „Jasia”: kilkumiesiêczny&#13;
p³ód, zakonserwowany w s³oiku z formalin¹).&#13;
W czasie badañ terenowych w latach 80., œwie¿o po lekturze Czarnowskiego, zada³am pewnej wiejskiej gospodyni podchwytliwe pytanie o kult maryjny:&#13;
dlaczego czci siê tyle Matek Boskich — i Czêstochowsk¹, i Zieln¹, i Kodeñsk¹,&#13;
a do tego ka¿d¹ w innym dniu? Zamyœli³a siê chwilê zafrasowana, po czym odpowiedzia³a, ¿e zwyk³y cz³owiek obchodzi imieniny raz w roku, a Matka Boska,&#13;
jako szczególnie wa¿na Osoba, obchodzi je wielokrotnie.&#13;
Z moich badañ wynika³o, wbrew ocenie badaczy o bezrefleksyjnym i zrytualizowanym charakterze kultu maryjnego17, ¿e idea poœrednictwa Marii zosta³a&#13;
przez lud wiejski przyswojona, bo moi wiejscy rozmówcy nigdy nie mylili Wniebowst¹pienia z Wniebowziêciem, jak to ostatnio coraz czêœciej zdarza siê w mediach&#13;
(nawet w jednym z katolickich kalendarzy pod dat¹ 15 sierpnia odkry³am „Wniebowst¹pienie N. Maryi Panny”). Zw³aszcza idea wspó³cierpienia, wyra¿ona w obrazach Piety, Matki Bo¿ej Bolesnej czy Dobrej Rady (czyli w ikonie Matki Bo¿ej&#13;
Pasji), w licznych pieœniach oraz popularnej apokryficznej modlitwie Sen Matki&#13;
Boskiej, zros³a siê z religijnoœci¹ wiejskich kobiet, których doœwiadczenie religijne&#13;
formowa³a. Idea ta wi¹¿e siê nie tylko z tradycyjnym, historycznie zakorzenionym doloryzmem. Jej drugim obliczem jest towarzysz¹ca macierzyñstwu franciszkañska radoœæ Bo¿ego Narodzenia, radoœæ pastora³ek, która ³agodzi rys pasyjny,&#13;
traumatyczny, drastyczny i surowy. Tak¹ religijnoœæ mo¿na postrzegaæ jako kontynuacjê tradycji ukszta³towanej jeszcze w kulturze staropolskiej, a jej maryjnoœæ&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
Uczestniczy³am w badaniach grupy laboratoryjnej, prowadzonej przez Jacka Olêdzkiego, wytrawnego etnografa, niedoœcig³ego obserwatora, autora takich tekstów, jak np. Pacierze Szczypawki.&#13;
Uwagi o zależności dzieła sztuki od poglądów estetycznych i etycznych artysty (1976); Świadomość mirakularna (1989); Wrażliwość mirakularna (1990).&#13;
17&#13;
Por. interpretacjê Stommy dotycz¹c¹ obchodów Zaœniêcia Matki Bo¿ej (Matki Boskiej Zielnej)&#13;
w Kalwarii Pac³awskiej przedstawion¹ w eseju Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki.&#13;
&#13;
�Co siê sta³o z religijnoœci¹ ludow¹?&#13;
&#13;
195&#13;
&#13;
Antoni Porczak, Wizja (1991). Rysunek kredk¹.&#13;
Fot. M. Zowczak&#13;
&#13;
jest — jak to okreœli³ Jerzy K³oczowski — funkcj¹ chrystocentryzmu polskiego&#13;
chrzeœcijañstwa (K³oczowski 2000, s. 100). Teksty kantyczek, które jeszcze do&#13;
niedawna znajdowa³y siê w „ludowym” obiegu, operuj¹ tak¹ w³aœnie symbolik¹,&#13;
zakorzenion¹ w staropolskich formu³ach jêzykowych. Praktyk¹ zroœniêt¹ w XIX&#13;
wieku z tym typem religijnoœci jest żywy różaniec, narzêdzie modlitwy mistycznej,&#13;
a zarazem integracji spo³ecznej. Badania prowadzone wœród Polaków na Podolu&#13;
w latach 90. uœwiadomi³y mi, jak bardzo organizacja róż z regularn¹ wymian¹ tajemniczek mo¿e budowaæ wspólnotê i utrwalaæ j¹, inicjuj¹c ró¿ne typy wymiany niczym melanezyjskie kula, przedmiot klasycznych studiów antropologicznych Marcela Maussa i Bronis³awa Malinowskiego. W czasach, kiedy pielgrzymka i inne&#13;
jawne formy zbiorowego kultu by³y zakazane, ¿ywy ró¿aniec przechowywa³ nie tylko skondensowan¹ wiedzê ewangeliczn¹ o niezwyk³ym potencjale formacyjnym,&#13;
ale tak¿e, w zawi¹zku, spo³eczn¹ zdolnoœæ grupy do samoorganizacji. Dodawa³ jej&#13;
te¿ otuchy i przywraca³ nadziejê. Dlatego praktykê tê próbowa³y wytêpiæ zarówno&#13;
w³adze zaborcze, jak i totalitarne18. Wspó³czeœnie wiele jej zawdziêcza fenomen&#13;
Radia Maryja, wykraczaj¹cy daleko poza wschodni¹ granicê Polski.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
O znaczeniu ró¿añca dla podolskich Polaków por. Zowczak 2003, s. 25.&#13;
&#13;
�196&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
Si³a instytucji koœcielnych w drugiej po³owie lat 70. objawia³a siê poprzez osobliwe przenikanie siê form uroczystoœci politycznych i religijnych. Pochody i akademie „ku czci” przejmowa³y formy, a niekiedy i elementy symboliki wiejskich procesji i uroczystoœci koœcielnych — i vice versa. Podczas Uroczystoœci Nawiedzenia&#13;
kopii cudownego obrazu Matki Boskiej Czêstochowskiej, która peregrynowa³a po&#13;
Polsce w ramach przemyœlnego projektu Prymasa Wyszyñskiego, obserwowaliœmy&#13;
uderzaj¹co sprawne dzia³anie spo³ecznoœci parafialnych. Przekazywanie obrazu&#13;
na granicach parafii oraz jego powitania w kolejnych miejscowoœciach mia³y charakter uroczysty i oficjalny. W Czerwiñsku w 1975 roku wita³a go konnica: okoliczni rolnicy, przebrani za rycerzy Jagie³³y. (Zgodnie z tradycj¹ tam w³aœnie mia³ siê&#13;
przeprawiaæ przez Wis³ê w drodze na Grunwald. Opowiadano mi, ¿e na brzegu&#13;
rzeki, w miejscu, gdzie sta³ król, obserwuj¹c swoje wojska, postawiono za czasów&#13;
zaborów figurê dźwigaj¹cego krzy¿ Chrystusa zamiast zakazanego pomnika Jagie³³y. „Wymiennoœæ” narodowego i religijnego sacrum w dyskursie potocznym&#13;
wydaje siê znacz¹ca i charakterystyczna dla tzw. religijnoœci ludowej).&#13;
Performans ku czci Matki Boskiej wieœ przygotowywa³a ca³ymi miesi¹cami.&#13;
Czerwiñscy rycerze dosiadali koni dobranych wed³ug maœci, przybrani w he³my&#13;
i kolczugi zrobione szyde³kiem. Wznosili dziarskie okrzyki w rodzaju: „Królu&#13;
W³adys³awie, prowadź nas na wojnê!”, z przejêciem i poœwiêceniem odgrywaj¹c&#13;
swoje role. Jeden z rycerzy, w trakcie celebrowanego w lipcowym s³oñcu przez&#13;
kilka godzin powitania Matki Boskiej, zwali³ siê zemdlony z konia.&#13;
Wzd³u¿ dróg, którymi przewo¿ono Królow¹ Polski, powiewa³y kilometrami&#13;
sznury kolorowych proporczyków ozdobionych religijnymi motywami, ka¿dy&#13;
inny, starannie upiêkszony rêcznym haftem i aplikacjami. Fotografowaliœmy te&#13;
rêkodzie³a za pomoc¹ barwnych enerdowskich filmów ORWO. Mój entuzjastyczny referat na temat Uroczystoœci Nawiedzenia, okraszony pokazem slajdów z proporczykami, wzbudzi³ ironiczny komentarz Aleksandra Jackowskiego,&#13;
s³ynnego redaktora naczelnego „Polskiej Sztuki Ludowej” (jeszcze bez „Kontekstów”): To takie strachy na dziki?&#13;
Wybór polskiego kardyna³a na papie¿a wielu moich rozmówców uwa¿a³o&#13;
za znak zbli¿aj¹cego siê koñca œwiata. Twierdzili, ¿e jest to pierwszy prawdziwy&#13;
Papie¿ od czasów œw. Piotra, ergo: pewnie i ostatni, bo w religijnoœci ludowej&#13;
pocz¹tek i koniec upodabniaj¹ siê do siebie. Przypisywali mu rolê mesjañsk¹,&#13;
utrzymywali, ¿e zgodnie z przepowiedni¹ bêdzie boso ucieka³ do Polski, kiedy wybuchnie ostatnia wojna œwiata. Dosz³a wtedy do g³osu apokaliptyczna&#13;
mitologia, która zawsze nale¿a³a do ¿elaznego repertuaru wierzeñ ludowych,&#13;
utrwalonych w pieœniach dziadowskich, w drukowanych i rêkopiœmiennych&#13;
Sybillach. Proroctwa w tamtych czasach interesowa³y zreszt¹ wszystkich, bo&#13;
czy¿ S³owacki nie przepowiedzia³ epoki s³owiañskiego papie¿a? Pewien ksi¹dz&#13;
w okolicach Czerwiñska urz¹dzi³ nawet specjalny pokoik na swojej plebanii,&#13;
przekonany, ¿e uciekaj¹cy Papie¿ tu w³aœnie znajdzie schronienie. Medialne&#13;
przekazy uroczystoœci z udzia³em Karola Wojty³y przyci¹gnê³y mieszkañców&#13;
&#13;
�Co siê sta³o z religijnoœci¹ ludow¹?&#13;
&#13;
197&#13;
&#13;
Antoni Porczak, Wiara ma kolor niebieski. Szkic d³ugopisem do projektowanej kapliczki.&#13;
Fot. M. Zowczak, 2010&#13;
&#13;
wsi do telewizorów w stopniu porównywalnym chyba tylko do pierwszego l¹dowania cz³owieka na ksiê¿ycu i po³udniowoamerykañskich seriali. Zw³aszcza&#13;
sceny zamachu na Papie¿a oraz jego gestu pojednania wobec niedosz³ego zabójcy wywar³y g³êbokie wra¿enie i zosta³y uwiecznione w wiejskiej twórczoœci&#13;
amatorskiej lat 8019.&#13;
Kult maryjny umocni³ siê jeszcze w oparciu o symbolikê legendarnych wiêzi,&#13;
³¹cz¹cych Papie¿a z Matk¹ Bosk¹ w Jej licznych przedstawieniach, np. Ludźmierskim (biskup Wojty³a w trakcie uroczystoœci pochwyci³ wypadaj¹ce z r¹k&#13;
figurki ber³o); Fatimskim (swoje ocalenie od kuli zamachowca Papie¿ uzna³ za&#13;
wype³nienie trzeciej tajemnicy, ujawnionej przez £ucjê Dos Santos); Czêstochowskim (ofiarowa³ Królowej Polski z³ot¹ ró¿ê jako wotum). Wiele osób od&#13;
pocz¹tku solidarnoœciowego prze³omu ¿ywi³o przekonanie, ¿e zainicjowa³a je&#13;
inwokacja do Ducha Œwiêtego, wypowiedziana przez Jana Paw³a II na Placu&#13;
Zwyciêstwa w Warszawie, w 1979 roku (Zowczak 1991, s. 140). Scenê tê do dziœ&#13;
powtarzaj¹ media, utrwalaj¹c j¹ w wyobraźni masowej.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
Szczegó³y Zowczak 1987, s. 3–11.&#13;
&#13;
�198&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
Oblicze tej ziemi odnawia³o siê zgodnie z odczytywanymi przez lud znakami,&#13;
a ¿ycie religijne wskoczy³o w stanie wojennym w koleiny, wy¿³obione w czasach&#13;
powstañ i ruchów oporu. Z obecnej perspektywy œcis³e powi¹zanie symboli religijnych i narodowych w latach 80. wydaje siê nieznoœnie pompatyczne i osadzone we wczeœniejszym, wspomnianym ju¿ kontekœcie przenikania siê rytua³ów&#13;
pañstwowych i koœcielnych. Wówczas jednak religijne symbole na ogrodzeniu&#13;
strajkuj¹cej Stoczni Gdañskiej stanowi³y szokuj¹co œwie¿¹ formê spo³ecznych&#13;
emocji, co najwy¿ej z lekkim dystansem komentowanych przez inteligenckie&#13;
dowcipy, takie, jak wspomniany wy¿ej o objawieniu nad Czêstochow¹ Matki&#13;
Boskiej z Wa³ês¹ w klapie20. Podobny ¿artobliwy ton pojawia³ siê w improwizowanych wypowiedziach Jana Paw³a II na marginesach homilii i w czasie zwi¹zanych z pielgrzymkami uroczystoœci, kiedy Papie¿ podejmowa³ dialog z t³umem&#13;
wiernych. Pozbawiony patosu jêzyk, jakim siê wówczas pos³ugiwa³, poczucie humoru, nawi¹zuj¹ce do potocznych skojarzeñ, mia³y wyzwalaj¹ce znaczenie dla&#13;
zmian w kulturze religijnej, wla³y w ni¹ nowe ¿ycie.&#13;
&#13;
Moi Rozmówcy&#13;
Wspomniany wczeœniej folkloryzm warszawskich duszpasterzy oraz siêganie&#13;
do starochrzeœcijañskich wzorów inicjacyjnych w kontekœcie praktyk neokatechumenalnych to zaledwie dwa skrajnie odmienne przyk³ady o¿ywiania praktyk&#13;
religijnych w czasach, kiedy trzeszcz¹ „zworniki eklezjalnoœci”21. W ten sposób&#13;
Koœció³ wychodzi naprzeciw coraz bardziej zró¿nicowanym potrzebom wiernych. Oni sami zaœ poszukuj¹ w³aœciwego (dla „swojej wewnêtrznej jaźni” albo&#13;
chwilowego nastroju) przekazu, po swojemu go te¿ odczytuj¹c. Ka¿dy tekst czy&#13;
praktyka mo¿e siê staæ przedmiotem perukarzu, przechwytywania zawartej w nim&#13;
symboliki. Przechwytywanie (la perruque) przedstawia Michel de Certeau jako&#13;
praktykê kultury popularnej: sztuczki uprawiane przez odbiorców w ramach istniej¹cego porz¹dku, w celu wykorzystania i adaptacji dostêpnych narzêdzi do&#13;
w³asnych potrzeb. Perukarz przypomina zatem apokryf, dotyczy jednak bardziej&#13;
dzia³ania ni¿ wierzeñ czy wyobra¿eñ; rzec mo¿na, ¿e jest terminem z zakresu&#13;
performatyki. Reprezentuje swoisty autentyzm twórczoœci przygodnego majsterkowicza, podobnego do Lévi–Straussowskiego bricoleura.&#13;
Za przyk³ad wspó³czesnego perukarzu uwa¿am twórczoœæ e–pistolograficzn¹ zaprzyjaźnionej rozmówczyni, 51–letniej gospodyni z wioski pod Jaros³awiem, któr¹ odwiedzi³am w œwiêto Trzech Króli. Kiedy wraca³am poci¹giem do&#13;
&#13;
20&#13;
21&#13;
&#13;
Por. esej w tym tomie Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki.&#13;
Okreœlenie biskupa Kazimierza Nycza (2009, s. 25).&#13;
&#13;
�Moi Rozmówcy&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
Mój Rozmówca z Wêgierki.&#13;
Fot. M. Zowczak, 2010&#13;
&#13;
Warszawy z obowi¹zkowymi darami: pud³em jajek i s³oikami marynowanych&#13;
rydzów, przes³a³a mi dwa esemesy. Pierwszy z ¿yczeniami dobrej podró¿y oraz&#13;
kolêd¹, drugi natomiast nawi¹zywa³ do moich narzekañ na brak czasu, z lekka&#13;
mnie zawstydzaj¹c. Oba wykorzystuj¹ strzêpki popularnych tekstów i schematów jêzykowych, konstruuj¹c z nich formy listu i formu³y ¿yczeñ. Lapidarnoœci&#13;
przekazu towarzyszy poetycki efekt.&#13;
Esemes Pierwszy:&#13;
„Milej podrozy tak&#13;
bym chciala zeby&#13;
codzien by³o&#13;
narodzenie boze&#13;
zeby maryja byly matki a dzieciatkiem&#13;
wszystkie dziatki&#13;
ka¿dy ojciec byl&#13;
jozefem i spiewali&#13;
wiekim echem mysle&#13;
otobie panie boze&#13;
&#13;
�200&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
nasz I otwej mi³oœci&#13;
ktura dlamnie masz&#13;
kolende dla rodzinki&#13;
od rodzinki&#13;
p [...] 2008&#13;
rok”&#13;
Esemes Drugi:&#13;
„S.O.S. Pilnie&#13;
poszukiwany czas&#13;
kto pomoze&#13;
odnalesc Swiety&#13;
czas A modlitwy&#13;
pracy tworczy&#13;
blizniego&#13;
upozatkowania&#13;
swojego zycia byœmy&#13;
w zdrowiu zyli i go&#13;
b³ogos³awili Trudno&#13;
czas ucieka&#13;
wiecznosac czeka&#13;
kto odnajdzie&#13;
nagroda uœmiech i&#13;
¿yczliwoœæ S.A.&#13;
P [...]”&#13;
M¹¿ autorki esemesów, o dziesiêæ lat od niej starszy, mój ulubiony Rozmówca z wioski pod Jaros³awiem, to rolnik i myœliciel, któremu zawdziêczam znajomoœæ wielu ludowych apokryfów. Za czasów PRL, ale jeszcze i w latach 90.,&#13;
wystawia³ swoje prace w domach kultury i bywa³ zapraszany do mediów. On sam&#13;
przedstawia³ siê zawsze jako twórca ludowy. Swój talent plastyczny wykorzystywa³ w ¿yciu na wiele sposobów. Uk³ada³ te¿ wiersze i jest autorem dramatu&#13;
w szeœciu aktach o œw. Janie z Dukli. Opowiada³ mi nieraz o swoich podró¿ach&#13;
po Polsce, które odby³ za m³odu, jeszcze zanim osiad³ na gospodarstwie. Kilka lat temu us³ysza³am jednak o jego nowej, znacznie dalszej podró¿y: ogl¹daliœmy zdjêcia z wycieczki parafialnej do Rzymu, Asy¿u i Wenecji. W pewnym&#13;
momencie wyj¹³ z kieszeni pod³u¿n¹, prostok¹tn¹ p³ytkê z czerwonego pleksiglasu i zademonstrowa³ mi wypisan¹ na niej inskrypcjê: „PMCPNJC”. Rozpozna³am w niej akronim, znany mi z rêkopiœmiennych apokryficznych modlitw,&#13;
które w latach 90. odkryliœmy podczas badañ etnograficznych w Widzach na&#13;
Bras³awszczyźnie, w pó³nocno–zachodniej czêœci Bia³orusi, wœród tamtejszych&#13;
&#13;
�Moi Rozmówcy&#13;
&#13;
201&#13;
&#13;
Polaków. Opublikowa³am go w swoich pracach, ale nigdy nie spotka³am siê&#13;
z nimi poza tym obszarem22.&#13;
Longitudo Christi, czyli Prawdziwą Miarę Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa, nasi rozmówcy przechowywali w postaci szeœciocentymetrowego prostok¹ta,&#13;
starannie obrysowanego na kratkowanym zeszytowym papierze. W³aœciw¹ wartoœæ Miary, czyli d³ugoœæ cia³a Chrystusa, uzyskuje siê po jej (to znaczy prostok¹ta) pomno¿eniu 33 razy. PMCPNJC, opatrzona modlitw¹ Obrona Duszy i Ciała,&#13;
imionami Bo¿ymi oraz egzorcyzmem, pe³ni³a na Bras³awszczyźnie rolê apotropeionu. „T¹ miar¹ zachowano w Konstantynopolu w krzy¿u z³otym”, g³osi³ tekst.&#13;
„T¹ miarê ktokolwiek bêdzie mia³ nosi³ s³ysza³ o niej wiedzia³ lub czyta³&#13;
tego dnia nie umrze nag³¹ œmierci¹ woda ani ogieñ ani piorun ani nieprzyjaciel a przekleñstwo ludzkie szkodziæ nie bêd¹. Jako te¿ z³ych s¹siadów fa³szywego œwiadectwa tako¿ cz³owieka i wszelkiego orê¿a obawiaæ&#13;
siê nie trzeba ktokolwiek ten znak bêdzie nosi³ przy sobie wolnym bêdzie&#13;
od wszelkich nieszczêœæ Ten znak by³ przys³any przez Anio³a wielkiemu&#13;
Cesarzowi Konstantynopolskiemu podczas bitwy pomianowanym dlatego&#13;
aby móg³ nieprzyjaciel nieszkodziæ [...]” itd. (Zowczak 1998, s. 39).&#13;
— Noszê j¹ przy sobie — mój Rozmówca spojrza³ na mnie znacz¹co, kiedy zaskoczona obraca³am w palcach czerwon¹ p³ytkê.&#13;
— Czy tutaj by³ taki zwyczaj? — spyta³am, czuj¹c lekki zawrót g³owy.&#13;
— Nie, ja to przerysowa³em z tych „Kontekstów”, co pani tam pisa³a.&#13;
Nie ja dostarczy³am mojemu rozmówcy czasopismo „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, ale nie ma to wiêkszego znaczenia. Jako twórca ludowy i chêtny&#13;
rozmówca miewa³ kontakty z ró¿nymi etnografami. Okaza³o siê, ¿e przez pewien czas prenumerowa³ to pismo. Przeczytawszy mój artyku³, przerysowa³ sobie starannie ow¹ miarê i przyci¹³ wed³ug niej kawa³ek czerwonego pleksiglasu,&#13;
opatruj¹c go akronimem. Powiedzia³ mi, ¿e zazwyczaj nosi j¹ przy sobie, ale&#13;
zostawia w domu, kiedy obawia siê j¹ zabrudziæ albo zgubiæ. I tak, na sposób&#13;
sensualistyczny, utrzymuje ³¹cznoœæ z transcendencj¹. Poruszy³o mnie, ¿e najwyraźniej staropolski interdykt od czarów, nieco przekszta³cony przez bia³oruskich&#13;
Polaków, przemówi³ do jego wyobraźni. Mój niszowy tekst o modlitwie ludowej&#13;
sta³ siê dziêki temu przedmiotem perukarzu: zosta³ wykorzystany jako źród³o nowej praktyki religijnej. Prawdziwa miara dokona³a okrê¿nego obiegu i powróci³a&#13;
do œrodowiska, które zachowa³o dawny typ wra¿liwoœci, nazwanej przez Jacka&#13;
Olêdzkiego mirakularną. Towarzyszy³a ona tzw. religijnoœci ludowej, z ca³ym baga¿em jej zalet i wad, ale ¿ywej i poszukuj¹cej.&#13;
&#13;
Podobne interdykty od czarów, ale bez Miary, odnaleźliœmy pod koniec lat 90. na ukraiñskim&#13;
Podolu, w obwodzie chmielnickim.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
�202&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
Z sensualistycznym, a zw³aszcza genderowym stylem postrzegania sacrum,&#13;
wielokrotnie spotyka³am siê w rozmowach z Polakami na Wschodzie. Kobieta chêtniej zwraca siê w modlitwie, zw³aszcza w sprawach natury osobistej,&#13;
do Matki Boskiej ni¿ do Pana Jezusa, bo mężczyzna zawsze ujmie się za mężczyzną. Ten przyk³ad sensualizmu w kontekœcie quasi–religijnego podzia³u na&#13;
kulturê mêsk¹ i kobiec¹ jest jeszcze wyraźniejszy w religijnoœci prawos³awia&#13;
ni¿ katolicyzmu, dlatego te¿ ³atwiej uchwytny u Polaków na Wschodzie. Kiedy redaktor gazety „G³os Podola”, Polak z Jarmoliñców, zastanawia³ siê, czy&#13;
w patronatach miejscowego koœcio³a na pierwszym miejscu umieœciæ œw. Antoniego czy Matkê Bosk¹, jego ¿ona nie mia³a w¹tpliwoœci: Matkê Bosk¹,&#13;
bo przecie¿ to kobieta. Pamiêtam równie¿ zachêty mojego warszawskiego&#13;
ksiêdza katechety, aby ch³opcy nosili na szyi krzy¿yki, a dziewczêta medaliki&#13;
z Matk¹ Bosk¹. Czy ten sensualizm genderowej interpretacji mo¿na sprowadziæ do bezrefleksyjnej, powierzchownej projekcji relacji spo³ecznych? Chyba tylko wówczas, jeœli zak³ada siê przeciwstawnoœæ œwiata duchowego cia³u,&#13;
które przynale¿y do materii.&#13;
Uwa¿am, ¿e interpretacja sensualizmu bêdzie niepe³na, jeœli nie uwzglêdni&#13;
siê d³ugotrwa³ego wp³ywu judaizmu na chrzeœcijañsk¹ kulturê religijn¹.&#13;
„W œwiecie biblijnym to, co dotykalne, uczestniczy w inteligibilnym przez&#13;
s t w o r z e n i e. Jest nie tylko obrazem, ale równie¿ istniej¹c¹ rzeczywistoœci¹. Jest zarazem bytem i znakiem. [...] S³owa istniej¹ce: taki jest paradoks zmys³owych rzeczywistoœci w œwiecie biblijnym”,&#13;
pisa³ Claude Tresmontant w Eseju o myśli hebrajskiej (1996, s. 180)&#13;
Do tego biblijnego œwiata bli¿ej jest „ludowemu” sensualizmowi ni¿ manichejskiej opozycji pomiêdzy cia³em i duchem (oraz dusz¹), która zdominowa³a&#13;
kulturê elitarn¹. Z perspektywy biblijnej ten dualizm nie istnieje. „Znaczenie&#13;
tego, co dotykalne, t³umaczy siê przez fakt, ¿e zosta³o stworzone przez s³owo;&#13;
samo jest jêzykiem, substancjalnym przejawem twórczego s³owa” (Tresmontant&#13;
1996, s. 74).&#13;
Tradycyjny katolicki sensualizm sta³ siê specyficzn¹ cech¹ wra¿liwoœci religijnej, krytykowan¹ zarówno z perspektywy zachodniego, jak i wschodniego&#13;
chrzeœcijañstwa za powierzchown¹ uczuciowoœæ. Oznacza on w tym kontekœcie&#13;
„namacalny realizm przedmiotów czysto symbolicznych” (Kruszelnicki 1977,&#13;
s. 380), ³¹cznoœæ duszy i cia³a, œwiata rzeczy ze œwiatem duchowym, zamiast ich&#13;
ostrego przeciwstawienia, zgodnie z wiar¹, ¿e cz³owiek zosta³ stworzony na boski obraz i podobieñstwo jako dusza żyjąca, a i otaczaj¹cy go œwiat jest pe³en bo¿ych stworzeñ, poprzez które emanuje dobro Stwórcy. Nale¿y siê wystrzegaæ —&#13;
pisze Claude Tresmontant — pomieszania dwóch ca³kowicie heterogenicznych&#13;
„krêgów problemowych”: dualizmu platoñskiego, do którego jesteœmy przyzwyczajeni (dusza — cia³o), i biblijnego przeciwieñstwa miêdzy bytami stworzonymi&#13;
i Stwórc¹.&#13;
&#13;
�Antysemityzm i mit ofiary&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
„W hebrajskim dusza to cz³owiek. Nie nale¿y mówiæ, ¿e cz³owiek m a duszê, ale ¿e j e s t dusz¹. W podobny sposób z punktu widzenia biblijnego&#13;
cz³owiek j e s t cia³em”. Dusza jest „widzialna i dotykalna, gdy¿ jest na&#13;
œwiecie, przyswoi³a sobie elementy, którymi siê karmi³a, które wch³onê³a&#13;
i które sprawiaj¹, ¿e j e s t ona cia³em [...]. Istot¹ tego cia³a, jakim jest&#13;
cz³owiek, jest dusza. Gdy odbierze siê duszê, nie zostaje ¿adne cia³o [...].&#13;
Nie zostaje nic, poza prochem œwiata. Równie prawdziwie mo¿na powiedzieæ: jesteœmy cia³ami, jak i: jesteœmy duszami” (Tresmontant 1996,&#13;
s. 116–117).&#13;
Czy takie znaczenie przynale¿y sensualizmowi religijnoœci ludowej? W wielu&#13;
przypadkach odpowiedzia³abym twierdz¹co, chocia¿ w innych mo¿na obserwowaæ tak¿e dualizm, w tym równie¿ dualizm w³aœciwy archaicznej warstwie s³owiañskich wierzeñ, co wnikliwie przedstawi³ Ryszard Tomicki w swoich studiach&#13;
mitologii s³owiañskiej (1976; 1980). Niekiedy sensualizm sprowadza siê równie¿&#13;
do wspomnianej ju¿, sentymentalnej uczuciowoœci.&#13;
Wspólnotowy optymizm, wynikaj¹cy ze źród³owej, sensualistycznej wiary,&#13;
¿e stworzenie jest dobre, skoncentrowany na porz¹dku w³asnego œwiata, niestety&#13;
zbyt czêsto okupiony zostaje projekcj¹ z³a poza granice orbis interior, mitologi¹&#13;
Obcego, który staje siê mrocznym cieniem wspólnoty, jej nieod³¹cznym alter ego.&#13;
&#13;
Antysemityzm i mit ofiary&#13;
Trudno nie stawiaæ pytañ o potencjalny antysemityzm23 tej przedsoborowej duchem religijnoœci. Akcentowa³a ona zarówno obcoœæ i dystans wobec judaszów&#13;
i „wiecznych tu³aczy”, jak i silne z nimi, acz poœrednie, zwi¹zki. Wiedza, ¿e Matka&#13;
Boska by³a ¯ydówk¹, a ma³y Jezus „¯ydkiem, póki siê nie ochrzci³”, nale¿a³a do&#13;
kanonu tradycyjnego przekazu, podobnie jak i to, ¿e „my jesteœmy z tych ¯ydów,&#13;
którzy siê ochrzcili”, pierwszego i najm¹drzejszego narodu na œwiecie. To ¿ydowscy s¹siedzi byli wskazywani jako wzór, jak nale¿y siê wywi¹zywaæ z religijnych zobowi¹zañ, a zw³aszcza jak siê modliæ i jak dzieñ œwiêty œwiêciæ, co chrzeœcijanom&#13;
czêsto przysparza³o problemów24. To oni byli źród³em wiedzy biblijnej, w tym&#13;
&#13;
23&#13;
Nie znajdujê argumentów dla rozró¿nienia pojêæ „antyjudaizm” i „antysemityzm” w kontekœcie&#13;
analizowanych przeze mnie materia³ów. Uwa¿am, ¿e zarówno religijna idiosynkrazja, jak i dziewiêtnastowieczna laicka ideologia narodowa odegra³y swoje role w wielorakim splocie przyczyn, które&#13;
warunkuj¹ ¿ywotnoœæ mitologii ofiary w badanych przeze mnie spo³ecznoœciach. O zakresie tych&#13;
pojêæ por. np. Bury³a 2004, s. 95–110, &lt;http://www.studiajudaica.pl/sj13bury.pdf&gt; (19.08.2011).&#13;
24&#13;
W¹tek obecny ju¿ w kazaniach ks. Piotra Skargi, którego wyraźne wp³ywy odkrywa³am w narracjach moich rozmówców, np. dotycz¹cych œwiêtych. Ten sam Skarga wprowadzi³ te¿ do swoich&#13;
kazañ temat mordu rytualnego.&#13;
&#13;
�204&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
apokryfów, bo kto jak kto, ale ¯yd to ju¿ w i e d z i a ³. Zapamiêtani z dzieciñstwa&#13;
¿ydowscy sklepikarze bywali wychwalani za to, ¿e zawsze chêtnie dawali g³odnym&#13;
chrzeœcijañskim dzieciom jedzenie na kredyt, nie dopominali siê zap³aty albo&#13;
zawsze mieli dla nich bu³kê w zanadrzu. Z drugiej strony powszechna by³a te¿&#13;
opinia, ¿e ¯yd nie móg³ zjeœæ œniadania, jeœli „naszego” nie oszuka³.&#13;
Religijny doloryzm, akcentuj¹cy krwawe i traumatyczne obrazy rzezi niewini¹tek25 i Pasji wed³ug œw. Mateusza, niós³ ze sob¹ baga¿ resentymentów i dawa³&#13;
po¿ywkê stereotypom Obcego. Temat „ich religii” wywo³ywa³ natychmiastowe,&#13;
„odwrócone projekcje”26, czyli opis œwiêtokradczych praktyk wobec chrzeœcijañskiego sacrum. Innymi s³owy: religia pobo¿nych i uczynnych ¿ydowskich&#13;
s¹siadów by³a opisywana jako zestaw praktyk magicznych, skoncentrowanych&#13;
wokó³ chrzeœcijañskiej Eucharystii i krwawej ludzkiej ofiary, ewentualnie tylko ludzkiej krwi, choæby kropelki, ale koniecznie niewinnego chrześcijanina, bo&#13;
tylko taka zapewniæ mo¿e zbawienie. Pojêcie zbawienia, kojarzone ze œwiat³em&#13;
Ducha Œwiêtego, bywa³o przek³adane na kod cielesny: na mo¿liwoœæ pozbycia&#13;
siê œlepoty, przejrzenia na oczy ¯yda, który mia³ siê rodziæ œlepy jak kociê.&#13;
W narracjach wiejskich rozmówców wspomnienie dzieciêcych lêków ³¹czy³o&#13;
siê albo z fantastycznymi sankcjami, które sta³y na stra¿y religijnych zakazów&#13;
(np. jedzenia miêsa w pi¹tek pod groźb¹ uwiêzienia w ciemnoœci pod beczk¹),&#13;
albo z obcymi: ¯ydem, który porwie dziecko na macê, z Cyganem, który je ukradnie. Te dzieciêce strachy by³y przywo³ywane mimochodem, na marginesie, ale to&#13;
one — dostrzeg³am to z perspektywy czasu — wskazywa³y w³aœciwy kontekst&#13;
interpretacji absurdalnych przekazów. Pamiêtam charakterystyczny epizod z lat&#13;
80., zapamiêtany obrazek z ¿ycia ludu. Babka zwraca siê do dwuletniej wnuczki,&#13;
¿eby siê popisaæ jej edukacj¹: „Aniu, poka¿, jak ¯ydzi krzy¿owali Pana Jezusa?”&#13;
Ania, marszcz¹c brwi, podnosi zaciœniêt¹ pi¹stkê i zajadle wali ni¹ w stó³, a babka œmieje siê, zadowolona z efektów swoich praktyk pedagogicznych.&#13;
Mitologia krwawej ofiary27 by³a wbudowana we wspomnienia o ¯ydach&#13;
w narracjach, które klasyfikowa³am jako przynale¿ne do kultury ludowej lub&#13;
jako z ni¹ powi¹zane, wszêdzie na terenach moich badañ etnograficznych:&#13;
od Polski centralnej, poprzez wschodni¹ i po³udniowo–wschodni¹, na Litwie,&#13;
Bia³orusi i Ukrainie Zachodniej, a¿ po Podole. Badania koncentrowa³y siê na&#13;
spo³ecznoœciach polskich, na œrodowiskach wiejskich i ma³omiasteczkowych,&#13;
obejmowa³y osoby w ró¿nym wieku i o ró¿nym wykszta³ceniu. By³y tak¿e prowadzone równolegle wœród Litwinów, Bia³orusinów i Ukraiñców. Pod wzglêdem&#13;
kojarzonej z ¯ydami mitologii ofiary nie zauwa¿y³am ró¿nic, mo¿e z wyj¹tkiem&#13;
25&#13;
Kontaminowanej z histori¹ Moj¿esza (Wj); por. esej Dwa Przymierza w religijności ludowej:&#13;
kontaminacja.&#13;
26&#13;
Projective inversion, por. Dundes 2007.&#13;
27&#13;
Jego szczegó³ow¹ strukturê i g³ówne aspekty symboliczne przedstawi³am w Biblii ludowej (Zowczak&#13;
2000, s. 159–183).&#13;
&#13;
�Antysemityzm i mit ofiary&#13;
&#13;
205&#13;
&#13;
Misterium Mêki Pañskiej. Naprzeciw stacji widoczny ohel postawiony w miejscu spoczynku&#13;
miejscowych rabinów (Szarogród, obw. winnicki, Ukraina, maj 2013).&#13;
Fot. K. Kaczmarska&#13;
&#13;
zagêszczania siê formu³owanych explicite fragmentów mitu w œrodowiskach&#13;
zmarginalizowanych. Sporadycznie zdarza³y siê osoby wolne od tego rodzaju&#13;
skojarzeñ, a w ka¿dym razie nieodwo³uj¹ce siê do nich w swoich narracjach,&#13;
które opowiada³y o zainteresowaniu religi¹ przedwojennych kolegów, o tym, jak&#13;
przys³uchiwa³y siê prowadzonym w szkole lekcjom judaizmu (na wschodnich terenach II RP w spo³ecznoœciach mieszanych wyznaniowo szkolne lekcje religii&#13;
by³y prowadzone równolegle dla dzieci katolików, ¯ydów i muzu³manów). By³y&#13;
to osoby zazwyczaj w jakiœ sposób wyj¹tkowe, ciesz¹ce siê swoistym autorytetem&#13;
w lokalnym œrodowisku, i stanowi³y niewielk¹ liczebnie, ale istotn¹ jakoœciowo&#13;
grupê naszych rozmówców.&#13;
Przez lata mit ofiary wydawa³ mi zbyt absurdalny i fantazmatyczny, ¿eby&#13;
traktowaæ z odpowiedni¹ powag¹ te szalone narracje o corocznych porwaniach&#13;
¯yda przez diab³a, chrzeœcijañskich dzieci — przez ¯ydów na macê, o ich pastwieniu siê nad hosti¹, o tu³aczce Wiecznego ¯yda–Narodu a¿ do koñca œwiata, wybrañstwie i kl¹twie, m¹droœci i g³upocie, bogactwie i biedzie (bo nawet&#13;
&#13;
�206&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
najbiedniejszy z ¯ydów „spa³ na z³ocie”). Ka¿dy z w¹tków tych narracji cechuje&#13;
ambiwalencja, ka¿demu przekazowi towarzyszy antyprzekaz. Niewinne ofiary&#13;
zbrodni — bo dokona³y zbrodni. Brzydzi³y siê krwi¹ — ale potrzebowa³y krwi.&#13;
A wszystko to w obliczu ziej¹cej pustki, w ci¹gle pulsuj¹cych wspomnieniach&#13;
o œmierci s¹siadów, splecione w wêze³ nie do rozpl¹tania. Skoro, zgodnie z dewiz¹ wspó³czesnej antropologii, „wyobra¿enia s¹ faktami spo³ecznymi”, to jakie&#13;
fakty spo³eczne reprezentuj¹ te fantastyczne narracje, których powracaj¹cym&#13;
uparcie motywem by³a — i jest — krwawa ofiara?&#13;
René Girard twierdzi, ¿e ka¿dy mit rodzi siê z ofiary — rzeczywistej, krwawej, spe³nionej, a ka¿d¹ religiê, ba — ka¿d¹ kulturê — funduje za³o¿ycielski akt&#13;
zbiorowej przemocy. I proponuje czytaæ mit jak dokument historyczny. Czyni&#13;
wyj¹tek dla chrzeœcijañstwa (traktowanego z perspektywy ateistycznej), w którym oczywista i niekwestionowana niewinnoœæ ofiary ma wed³ug niego si³ê demaskatorsk¹ wobec wszystkich innych mitów i religii œwiata. Obna¿a ono uniwersaln¹ prawdê, ¿e mord za³o¿ycielski nie ma nic wspólnego z przestêpstwami&#13;
jego ofiary. Wspólnym mianownikiem rytua³ów ofiarniczych „jest wewnêtrzne&#13;
pragnienie przemocy, rywalizacji, zazdroœci, k³ótni miêdzy bliskimi, które ofiara&#13;
ma za³agodziæ” (Girard 1993, s. 12).&#13;
Za³o¿ycielska przemoc jest wed³ug Girarda kulturowym zabezpieczeniem&#13;
przed niekontrolowan¹ eskalacj¹ przemocy, totalnym chaosem i destrukcj¹,&#13;
które rozwijaj¹ siê w wyniku naœladowczego przymusu — z³ej wzajemnoœci. Jest&#13;
jedynym zabezpieczeniem, poprzedzaj¹cym instytucje s¹downicze wspó³czesnego pañstwa. W swojej neofreudowskiej, ewolucyjnej interpretacji Girard formu³uje tezê, ¿e ofiara z za³o¿enia jest niewinna, nieuwik³ana w spiralê przemocy,&#13;
poniewa¿ tylko taka nie bêdzie pomszczona, zatem mo¿e skutecznie przemoc&#13;
powstrzymaæ. Takie jest wed³ug Girarda znaczenie rytua³u, który zamienia przemoc nielegaln¹ na „prawowit¹”: „[...] pragnienie zemsty nale¿y skierowaæ na&#13;
inn¹ ofiarê, tak¹, która mog³aby byæ zabita bez nara¿enia zbiorowoœci na ryzyko&#13;
zemsty” (Girard 1993, s. 18). Warunkiem skutecznoœci rytua³u ofiarniczego jest&#13;
te¿ zbiorowy charakter linczu: jednomyœlny udzia³ ca³ej spo³ecznoœci, przekonanej o winie ofiary. Kozio³ ofiarny zwany pharmakosem odgrywa rolê „leku”&#13;
dla zagro¿onych wiêzi spo³ecznych i ostatecznie zostaje uœwiêcony. Rezultatem&#13;
zbiorowego linczu ma byæ katharsis, która umo¿liwia przywrócenie spo³ecznej&#13;
harmonii — a¿ do nastêpnego razu.&#13;
Nie przywo³ujê tej teorii w celu rozmycia problemu. Ze wzglêdu na przypisywany jej przez Girarda charakter uniwersalnego klucza do poznania wszelkich&#13;
religii i kultur mo¿na j¹ sam¹ uznaæ za rodzaj z³owrogiej mitologii. Niektóre jej&#13;
elementy wspó³brzmi¹ jednak z tradycyjn¹ wizj¹ œwiata i wpisan¹ w ni¹ mitologi¹ ofiary.&#13;
Próbowa³am osadziæ zmityzowane narracje o ¯ydach w kontekœcie „ludowego” obrazu dziejów: przemiany œwiatów, które kolejno ulegaj¹ zag³adzie. Spada ona na grzeszników i czyœci ziemiê, tak jak uczyni³ to biblijny potop. Garstka&#13;
&#13;
�Antysemityzm i mit ofiary&#13;
&#13;
207&#13;
&#13;
sprawiedliwych pozostaje i historia zaczyna siê od nowa. Zag³ada przychodzi pod&#13;
postaci¹ potopu, po¿ogi lub zarazy. Ka¿dy kolejny œwiat jest jednak gorszy, w miarê, jak s³abn¹ si³y Stwórcy. Czas siê skraca, ludzie zaœ s¹ coraz gorsi, s³absi, coraz&#13;
bardziej chorowici. S¹ wprawdzie równie¿ coraz bardziej przemyœlni, ale tylko&#13;
w sensie cywilizacyjnym, technicznym. Ludowa taksonomia odró¿nia ten rodzaj&#13;
szatañskiej wiedzy, któr¹ wi¹¿e z pych¹, od m¹droœci, któr¹ przypisuje bo¿ej ³asce. Jest to wizja ³atwa do po³¹czenia z osobistym doœwiadczeniem tradycyjnego&#13;
autorytetu: starzej¹cego siê cz³owieka, fizycznie i mentalnie oddalaj¹cego siê od&#13;
otoczenia. Wizjê tê odtwarzaj¹ teksty zbiorów przepowiedni zwanych sybillami,&#13;
ciesz¹ce siê na wsi (i nie tylko) niezmiennym powodzeniem. Tragedia Zag³ady&#13;
wpisuje siê w tê ludow¹ wizjê Apokalipsy. Mit ofiary zbudowany zosta³ z elementów wykorzystywanych równie¿ w konstruowaniu wizerunków innych grup,&#13;
np. Cyganów, wiecznych z³odziei i tu³aczy, pokutuj¹cych za to, ¿e prototypowy&#13;
Cygan ukrad³ gwóźdź przeznaczony do ukrzy¿owania Chrystusa. W przypadku&#13;
¯ydów jednak mit ten jest najbardziej wyrazisty, zagêszczony i bogaty w szczegó³y.&#13;
Nagromadzenie i zgêszczenie mitu wype³nia pustkê, sygnalizuje horror vacui,&#13;
maskuje lêk. Projekcja pomaga go wyrzuciæ poza w³asn¹ duszê, poza w³asn¹&#13;
wspólnotê, uwolniæ siê od niego kosztem Innych. Inwersja mitemów powoduje,&#13;
¿e Innym przypisane zostan¹ wszystkie praktyki piêtnowane przez Koœció³ i opiniê spo³eczn¹, ta prawda o nas, któr¹ najbardziej chcia³oby siê ukryæ. Czêsto&#13;
nawet praktyki Innych domoroœli ludowi „etnografowie” t³umacz¹ jako ich obyczaje, które trzeba przyj¹æ z wyrozumia³oœci¹, bo Inni nie dost¹pili prawdziwego&#13;
œwiat³a poznania. Trzeba wiêc im to poznanie umo¿liwiæ. Tu kolej na opowiadania o próbie ochrzczenia ¿ydowskiego kolegi w czasie k¹pieli w rzece (pamiêtna&#13;
scena z Austerii Juliana Stryjkowskiego) albo zaprowadzenia go do koœcio³a.&#13;
Andrzej ¯bikowski doliczy³ siê na tzw. Zachodniej Bia³orusi 67 miejscowoœci, w których miêdzy 22 czerwca a po³ow¹ lipca 1941 roku chrzeœcijañscy mieszkañcy „mordowali swoich ¿ydowskich s¹siadów” (¯bikowski 2011, s. 6). Kiedy&#13;
prowadzi³am badania na tej¿e Zachodniej Bia³orusi ponad pó³ wieku później,&#13;
ta wiedza nie by³a mi dostêpna. Podobnie mia³a siê sprawa z innymi terenami&#13;
naszych badañ. Zdawa³am sobie sprawê, ¿e starsze pokolenie naszych rozmówców dozna³o licznych traum, ale koncentrowa³am siê na innych aspektach ¿ycia.&#13;
Dlatego rezultat tych badañ, monografia Biblia ludowa, pod pewnymi wzglêdami przypomina zgodny z przyjêt¹ w etnografii minionej epoki PRL konwencj¹&#13;
lore bez folk, zgodnie ze z³oœliwym, ale celnym, okreœleniem Alana Dundesa,&#13;
amerykañskiego folklorysty, który zarzuca³ badaczom folkloru specyficzne kadrowanie rzeczywistoœci.&#13;
Zazwyczaj staram siê unikaæ terminów zaczerpniêtych z psychoanalizy do&#13;
opisów zjawisk kulturowych. Niemniej jednak projekcja odwrócona, termin&#13;
wspomnianego Alana Dundesa, wydaje siê trafnie streszczaæ mechanizm,&#13;
uchwytny w analizowanych przeze mnie narracjach. Zupe³nie siê natomiast&#13;
z nim nie zgadzam co do szczegó³owej interpretacji przedmiotu owej projekcji:&#13;
&#13;
�208&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
rzekomego poczucia winy katolików, uczestnicz¹cych w Eucharystii (zw³aszcza&#13;
wielkanocnej), któr¹ Dundes postrzega jako akt kanibalizmu. Wed³ug niego to&#13;
chrzeœcijanie s¹ winni zabójstwa w celu wykorzystania ludzkiej krwi w religijnym rytuale. Nie poczuwaj¹ siê do winy, poniewa¿ uwalniaj¹ siê od niej zgodnie&#13;
z projekcją odwróconą, oskar¿aj¹c ¯ydów, ¿e potrzebuj¹ krwi do macy. „Zamiast chrzeœcijan, zabijaj¹cych ¯yda, mamy ¯ydów zabijaj¹cych chrzeœcijan”&#13;
(Dundes 2007, s. 347).&#13;
Ten, mówi¹c ³agodnie, uproszczony sposób interpretacji, źród³em antysemityzmu czyni Eucharystiê. Spodoba siê to Racjonalistom, ale nie zadowoli nikogo,&#13;
kto ma jak¹œ wiedzê o chrzeœcijañstwie i dobr¹ wolê w kwestii rzetelnoœci wobec&#13;
opisywanych zjawisk. Staraj¹c siê unikn¹æ projekcji odwróconej Alana Dundesa,&#13;
aspiruj¹cej do uniwersalnego (i totalnego) wyjaœnienia mitu ofiary, upatrywa³abym&#13;
źród³a poczucia winy narratorów analizowanych przeze mnie rozmów w konkretnych przypadkach gwa³tów, rozbojów, morderstw i grabie¿y, pope³nionych w przesz³oœci na ¿ydowskich s¹siadach. Niekoniecznie osobiœcie przez samych narratorów&#13;
(chocia¿ trudno to wykluczyæ), ale przez cz³onków spo³ecznoœci, z któr¹ siê identyfikuj¹. W takim znaczeniu, w œwiadomoœci zbiorowej, faktycznie „zamiast chrzeœcijan, zabijaj¹cych ¯ydów, mamy ¯ydów zabijaj¹cych chrzeœcijan”.&#13;
Moja interpretacja odnosi siê do mechanizmu pamiêci zbiorowej w konkretnych granicach czasowych i przestrzennych, w realiach kulturowych, które mog³y siê przyczyniæ do tragedii, a nastêpnie do aktywacji mitu ofiary. Ten mit jest&#13;
zaprzeczeniem dogmatów i ducha chrzeœcijañstwa. Czy przyczyni³a siê do jego&#13;
d³ugiego trwania fa³szywie pojêta albo źle przekazana katecheza o Eucharystii?&#13;
Nie mo¿na tego wykluczyæ.&#13;
&#13;
Żydzi jako „Oni”: demony sporzące&#13;
Obecnie mit ofiary wydaje siê odchodziæ w niebyt wraz z tradycyjn¹ wizj¹ marnienia œwiata. W zmodernizowanej wersji od¿ywa czasem w narracjach o bankach krwi i handlu ludzkimi organami, rzekomo s³u¿¹cymi ¯ydom. Dziœ jednak&#13;
na pierwszy plan w dyskursie potocznym wysuwaj¹ siê w¹tki zwi¹zane z polityk¹ i ekonomi¹, a œciœlej — z elitami w³adzy. Oni (zgodnie ze znaczeniem,&#13;
jakie nada³a tej kategorii Teresa Torañska, diagnozuj¹c popularny jêzyk PRL)&#13;
przetrwali nie tylko Zag³adê, ale i upadek komunizmu, i powiêkszyli jeszcze&#13;
swoje maj¹tki. Oni rz¹dz¹ œwiatem. D³uga lista obejmuje ludzi uto¿samianych&#13;
z w³adz¹ na dowolnym szczeblu instytucji pañstwowych i prywatnych. Cha³upniczo konstruowane „listy proskrypcyjne”28 dokumentuj¹ plotki, dawniej trudno&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
Dokumentacja w pracy: Tokarska–Bakir 2008, s. 616–636.&#13;
&#13;
�¯ydzi jako „Oni”: demony sporz¹ce&#13;
&#13;
209&#13;
&#13;
uchwytne poza rodzimym œrodowiskiem, dziœ dostêpne za poœrednictwem Internetu. Mój rówieœnik, folklorysta spod Lwowa, zareagowa³ politowaniem na mój&#13;
niechêtny komentarz o doœæ powszechnie podzielanym na Zachodniej Ukrainie&#13;
stereotypie w³adzy w ¿ydowskich rêkach. Powiedzia³ mi wprost, ¿e jestem naiwna jak dziecko. Jednym s³owem: Oni to ¯ydzi.&#13;
Aktualnym wspó³czesnym przyk³adem inwersji odwróconej jest dziœ ikona&#13;
przynosz¹ca powodzenie w interesach. W czasach zbie¿nych z publikacj¹ Złotych żniw Jana Tomasza Grossa sta³ siê ni¹, jak Polska d³uga i szeroka, wizerunek&#13;
brodatego ¯yda, najczêœciej starego, który oddaje siê liczeniu z³otych monet.&#13;
„Na chmielnickich straganach i na rysunkach uczniów mo¿na znaleźæ ¯ydów z pieni¹¿kiem. Polacy kupuj¹ je na szczêœcie, przyjezdni ¯ydzi na&#13;
dowód polskiego antysemityzmu”,&#13;
pisze Zuzanna Radzik w swoim komentarzu do IX Spotkañ z Kultur¹ ¯ydowsk¹ w Chmielniku, wielce zas³u¿onej i godnej szacunku imprezy.&#13;
„Burmistrz t³umaczy: «Pewne rzeczy mi siê wymykaj¹ spod kontroli, ludzie chc¹ siê wystawiæ i jest zapotrzebowanie. Poniewa¿ ktoœ to kupuje,&#13;
nie mogê tego zabroniæ. Gdyby tego nie by³o, ludzie mogliby byæ rozczarowani». Burmistrz zapewnia, ¿e obecnoœæ figurek i obrazków nie wzmacnia&#13;
stereotypowego wizerunku ¯yda: «Po prostu ludziom ¯yd ju¿ siê kojarzy&#13;
z pieniêdzmi, z takim spojrzeniem jarmarczno–ludowym. S¹dzê, ¿e to te¿&#13;
ma swój urok»”29.&#13;
Ta pragmatyczna perspektywa jest g³êboko racjonalna. Jest poda¿, bo jest&#13;
popyt. Albo odwrotnie, te¿ racjonalnie, w dowolnej kolejnoœci. Zw³aszcza w czasach zagro¿enia kryzysem ludzie poszukuj¹ rozmaitych œrodków zabezpieczenia. Ze straganów, sklepów i galerii, ba — z k¹tów Cepelii w centrum Warszawy — spogl¹da niewinny prze¿ytek ludowego folkloru, przyswojony przez&#13;
kulturê popularn¹. Wrzucam w przegl¹darkê has³o: „¯yd liczy pieni¹dze” i widzê natychmiast adresy wielu stron, oferuj¹cych ten powszechnie poszukiwany&#13;
gad¿et. Pierwsza z brzegu oferta sklepu art deco proponuje mi „autorski” obraz&#13;
olejny na p³ótnie w drewnianej ramie pt. Bogaty stary Żyd. Zamieszczony obok&#13;
tekst o charakterystycznej stylistyce demaskuj¹cej niedostatki edukacji autora&#13;
wyjaœnia znaczenie symboliki obrazu i zwraca uwagê klienta na dodatkowe atrybuty jego g³ównego bohatera — bonusy dla potencjalnego nabywcy:&#13;
„Jeden z naj³adniejszych obrazów przedstawiaj¹cy ¯yda który jest symbolem dobrobytu. Obraz zosta³ namalowany farb¹ olejn¹ na p³ótnie który zosta³ oprawiony w szerok¹ g³êbok¹ drewnian¹ rame. Motyw obrazu przedstawia STAREGO BOGATEGO ¯YDA licz¹cego kase równie¿ widaæ na&#13;
29&#13;
&#13;
Radzik 2011.&#13;
&#13;
�210&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
obrazku takie elementy jak: czosnek symbol odstraszaj¹cy z³¹ moc obok niej&#13;
pojemniki kuchenne które maj¹ powi¹zanie z kuchni¹ czyli moc zdrowia s¹&#13;
te¿ ksi¹¿ki nawi¹zuj¹ce do tematu buchalteri i najwa¿niejszym elementem&#13;
jest sakiewka z pieni¹¿kami które przedstawiaj¹ symbol dobrobytu. Obraz&#13;
polecam do Du¿ego stylowego wnetrza typu gabinet lub biblioteka”30.&#13;
Wymiary: 490 x 390 milimetrów, cena niewygórowana, zaledwie 350 PLN.&#13;
Usankcjonowany przez kulturê popularn¹ talizman nie doœæ, ¿e zgodnie z tradycj¹ ludow¹ pe³ni wielorakie funkcje ochronne, to jeszcze podniesie walory estetyczne „Du¿ej stylowej biblioteki”. Wiadomo, ksi¹¿ki te¿ maj¹ coœ wspólnego&#13;
ze starym ¯ydem. Niestety autor tego wybitnego obrazu pozostaje nieznany.&#13;
Sprzedawca wyjaœnia, ¿e „obraz zosta³ namalowany przez tego samego plastyka&#13;
który robi reprodukcje obrazu Starego ¯yda z Saksonii”. To wyjaœnienie brzmi&#13;
jak autoryzacje apokryficznych „listów z nieba”, ale odnosi siê do podobnych&#13;
ofert zgromadzonych na tej samej stronie: Stary Saksoński Żyd, Obraz starego&#13;
Żyda księgowego, Obraz biednego Żyda w kolorze (ale te¿ z pêkatym woreczkiem&#13;
na kolanach), Obraz w stylu retro Żyd biznesmen. Na Obrazie Żyda z Izraela liczącego pieniądze przy inwenturze brodaty mê¿czyzna w okularach przedstawiony&#13;
jest w czymœ, co chyba mia³o byæ ta³esem, ale wygl¹da jak rêcznik. Kolejny obraz&#13;
Stary Saksoński Żyd to&#13;
„Wspania³y i bardzo oryginalny obraz czarno bia³y starego szacownego&#13;
¿yda który zgromadzi³ maj¹tek swojego dorobku. Polecam ten niepowtarzalny obrazek osob¹ prowadz¹cym od d³u¿szego czasu sw¹ dzia³alnoœæ&#13;
natomiast dla tych rozpoczynaj¹cych proponuje raczej biednego ¿ydka,&#13;
mogê zapewniæ ¿e nie jest to sztampowy wzór. Obraz idealny do stylowego gabinetu, piêknego biura oraz do pokoju typu gabinet, biblioteka.&#13;
Wspaniale wygl¹da na œcianie g³adkiej lub na oryginalnej tapecie. Pasuje&#13;
nawet do ma³ych pokoi, gdy¿ jego forma nie jest zbyt masywna”31.&#13;
Wszystkie te dzie³a, oferowane przez poznañski sklep internetowy, pochodz¹&#13;
od tego samego producenta. Opisy s¹ kombinacjami wci¹¿ tych samych elementów i zawieraj¹ wci¹¿ te same b³êdy jêzykowe. Z rzadka pojawia siê nowy pomys³, np.: „Kolory na obrazie oraz jego kontrast jest tak wspania³y ze sprawia i¿&#13;
¯ydek wygl¹da jak ¿ywy”.&#13;
Ikonografia wiêkszoœci tych przedstawieñ32 przypomina Skąpca Tadeusza&#13;
Makowskiego. Na niektórych pojawia siê kieliszek wina b¹dź butelka i kielich.&#13;
&#13;
30&#13;
Cytujê w wersji oryginalnej: &lt;http://www.artdeco.sklep.pl/p763,obraz-olejny-zyda-na-plotnie.&#13;
html&gt; (12.11.2014).&#13;
31&#13;
&lt;http://www.sklepy24.pl/szukaj/r%C4%99kodzie%C5%82o+obraz+na+desce+%C5%BCyd&#13;
+z+wag%C4%85/3&gt; (12.11.2014).&#13;
32&#13;
&lt;http://www.artdeco.sklep.pl/k269,malarstwo-obrazy-motyw-zydowski.html&gt; (12.11.2014).&#13;
&#13;
�¯ydzi jako „Oni”: demony sporz¹ce&#13;
&#13;
211&#13;
&#13;
Np. obrazek Stary Żyd — smakosz „przedstawia starego ¯YDA który przy lampce wina liczy kase i jednoczeœnie opija dobry interes”33. Z kolei Stary Żyd — zamyślony biznesmen „przedstawia starego ¯YDA który jest strasznie zamyœlony&#13;
na co wskazuje widok podpartej g³owy [czy nie mamy tu do czynienia ze stereotypem kultowym Chrystusa Frasobliwego? — M. Z.]. ¯ydek myœli nad nowym&#13;
biznesplanem:) jednoczeœnie liczy kasê”34.&#13;
Za ka¿dym razem analizê symboliczn¹ uzupe³nia równie subtelny opis „niepowtarzalnej”, „bardzo ³adnie wystylizowanej ramy”, która czêsto „posiada&#13;
efekt spêkañ”. Jedynie Żyd BANKIER nie ma ju¿ w sobie ¿adnej dobrodusznoœci wiejskiego sknery czy skrzata, przysparzaj¹cego dobytku gospodarzom.&#13;
Wygl¹da jak karykatura z pocz¹tków ubieg³ego wieku, no, powiedzmy, z czasów&#13;
Ziemi obiecanej. Brodaty mê¿czyzna w czarnym garniturze, ³ysy, w okularach,&#13;
pochyla siê nad du¿ym, zawalonym monetami sto³em. Wpatruje siê w nie jak&#13;
zahipnotyzowany, przesypuje w rêkach. Czêœæ monet zosta³a ju¿ u³o¿ona jedne&#13;
na drugich, w misterne kupki. Na stole le¿y te¿ jakaœ kasetka i zamkniêta ksiêga,&#13;
zapewne rachunkowa. Nad sto³em zwiesza siê misterny ¿yrandol35.&#13;
Galeria obrazów pod Bram¹ Floriañsk¹ w Krakowie pod has³em Superprezent! Sposób na kryzys oferuje ca³e kolekcje obrazów przedstawiaj¹cych starych&#13;
¯ydów licz¹cych pieni¹dze. Niektórzy malarze najwyraźniej siê w nich specjalizuj¹ i maluj¹ je na zamówienie wed³ug gotowych wzorów. Jest nawet wersja haftowana krzy¿ykami (31 kolorów). Niektórzy ¯ydzi przypominaj¹ œw. Miko³aja.&#13;
W Polsce w pocz¹tkach XXI wieku Stary ¯yd licz¹cy pieni¹dze sta³ siê popularniejszy ni¿ wizerunki Pana Jezusa, mo¿e nawet móg³by konkurowaæ z przedstawieniami maryjnymi. Co o nim myœl¹ nabywcy tych obrazków?&#13;
„W myœl powiedzenia «¯yd w sieni — pieni¹dz w kieszeni» obrazek ten&#13;
bêdzie œwietnym remedium maj¹cym przyci¹gaæ do jego posiadacza bogactwo&#13;
i dostatek”, objaœnia mnie internetowa instrukcja.&#13;
„Obrazek przedstawiaj¹cy ¯yda licz¹cego pieni¹dze nale¿y powiesiæ przy&#13;
drzwiach wyjœciowych z domu/mieszkania po lewej stronie od drzwi, i wychodz¹c&#13;
nale¿y na niego spojrzeæ, a wtedy bêdzie siê mia³o szczêœcie w interesach. Wg&#13;
niektórych, obrazek powinien mieæ dwie zawieszki: jedn¹ normalnie na górze&#13;
i drug¹ na dole, aby w sobotê [szabas — M. Z.] obrazek z ¯ydem odwróciæ do&#13;
góry nogami tak, ¿eby wszystkie zgromadzone przez niego pieni¹dze wysypa³y&#13;
mu siê z sakiewek i pozosta³y w domu”36.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
&lt;http://www.artdeco.sklep.pl/p822,duzy-obraz-zyda-smakosza-z-buteleczka-wina.html&gt;&#13;
(12.11.2014).&#13;
34&#13;
&lt;http://www.artdeco.sklep.pl/p879,zyd-mysli-o-dobrym-biznes-planie-kolorowy-obrazek.&#13;
html&gt; (12.11.2014).&#13;
35&#13;
&lt;http://www.artdeco.sklep.pl/p214,obraz-zyd–bankier-w-kolorze.html&gt; (12.11.2014).&#13;
36&#13;
&lt;http://www.bankier.pl/forum/pokaz_tresc.html?thread_id=913843&amp;strona=1&gt; (21.08.2011,&#13;
post z 22.11.2009 pod has³em: Zabobony w biznesie. Portret Żyda przynosi szczęście?).&#13;
&#13;
�212&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
Poza magiczn¹ moc¹ przysparzania w³aœcicielowi dostatku, jak widaæ, czasami wymuszanego, nasza ikona wró¿yæ te¿ mo¿e straty:&#13;
„[...] to przygotowanie spo³eczeñstwa do oddania mienia po¿ydowskiego,&#13;
które Bronis³aw obieca³ ¯ydom” — komentuje jakiœ ¿artowniœ.&#13;
Popularnoœci¹ cieszy³o siê te¿ siê ostrze¿enie przed wieszaniem tego rodzaju&#13;
obrazków, uzasadnione w duchu feng shui. Autorka komentarza, przecz¹c dewizie, któr¹ wpisa³a na swojej stronie: „magia jest tym czego nie wiesz (L. Carrol)”, wyjaœnia szczegó³owo szkodliwoœæ gad¿etu. Zastrzega na pocz¹tku, ¿e&#13;
obrazki starego ¯yda licz¹cego pieni¹dze nie maj¹ nic wspólnego z antysemityzmem. Powszechny zwyczaj wieszania ich „jako remedium maj¹ce przyci¹gaæ do&#13;
posiadacza bogactwo i dostatek” jest jednak powa¿nym b³êdem. Trzeba bowiem&#13;
siê zastanowiæ, z czym siê taki stary ¯yd kojarzy.&#13;
„Ani chybi przed twoimi oczami pojawi siê wizja sk¹pego i chciwego dusigrosza, lichwiarza, kombinatora, wyzyskiwacza”. A skoro obraz taki&#13;
„wywo³uje wy³¹cznie negatywne skojarzenia, nie mo¿e byæ dobrym remedium”. Wed³ug zasad seng shui najwyraźniej „remedium” ma zgo³a inne&#13;
znaczenie, ni¿ zazwyczaj w jêzyku polskim. Ale to nie koniec. ¯yd wygl¹da&#13;
„biednie, jak za przeproszeniem, dziad kalwaryjski, a wiêc nie tylko nie&#13;
przysporzy pieniêdzy, ale sprawi, ¿e popadniesz w d³ugi”.&#13;
Dalej autorka wpisu zagêszcza jeszcze atmosferê zagro¿enia, odwo³uj¹c siê&#13;
do kolejnych schematów wiedzy potocznej:&#13;
„Powiedz szczerze, czy identyfikujesz siê z postaci¹ starego ¯yda? Ano&#13;
w³aœnie. Co wobec tego obraz bêdzie symbolizowa³? Kogoœ trzeciego. Na&#13;
przyk³ad bank, lombard — coœ zabiera Ci pieni¹dze...” Podsumowanie&#13;
wypada mia¿d¿¹co: „Stosuj¹c takie «remedium» nara¿asz siê na: d³ugi,&#13;
interesy, które przynios¹ zysk komuœ innemu, straty, koniecznoœæ oszczêdzania, przyci¹gniêcie kogoœ, kto bêdzie Ciê oskubywa³, niedostatek, zamro¿enie pieniêdzy”. Bo „podœwiadomoœæ nie pró¿nuje nigdy... a dla niej&#13;
podobny obraz oznacza sk¹pstwo i niedostatek”37.&#13;
Poruszona t¹ psychoanalityczn¹ argumentacj¹ kole¿anka prosi o pomoc:&#13;
„Dosta³am ¿yda licz¹cego pieni¹dze i od tego momentu trafiaj¹ mi siê&#13;
same niepowodzenia. Co mam z nim zrobiæ?”&#13;
Rady mistrzyni feng shui znów przywo³uj¹ potoczne skojarzenia z zakresu&#13;
czarnej magii, chocia¿ cel wydaje siê ostatecznie pozytywny:&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
&lt;http://www.kingacichocka.pl/blog/zyd-liczacy-pieniadze-sposob-na-powodzenie.html&gt;&#13;
(20.08.2011).&#13;
&#13;
�My jako ¯ydzi: ukrzy¿owanie Hamana&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
„Najlepiej pozb¹dź siê tego obrazu. Oczywiœcie nie oddawaj dalej, bo&#13;
po co komu bidê wciskaæ. Mo¿esz go zawin¹æ w czarny papier lub folie i schowaæ, albo — co nawet bêdzie lepsze — spal. Patrz jak p³onie&#13;
i wyobraź sobie/poczuj, jak wraz z obrazem p³on¹ wszystkie Twoje troski&#13;
oraz zmartwienia. Po³ó¿ popió³ na zewn¹trz w takim miejscu, by wiatr go&#13;
zabra³, rozdmucha³ (np. na jakimœ daszku lub innym odkrytym miejscu).&#13;
Ewentualnie wybierz siê nad rzekê i wysyp popió³ do p³yn¹cej wody. Tym&#13;
sposobem zrobisz prosty rytua³ oczyszczaj¹cy”.&#13;
„A co jeszcze zrobiæ z grosikami, które s¹ w³o¿one w obraz?” — indaguje dalej kole¿anka.&#13;
„Przedmioty, których nie da siê spaliæ (metalowe talizmany, etc.) najlepiej zakopaæ w ziemi. Te grosiki jak najbardziej mo¿esz tak potraktowaæ albo&#13;
po prostu wrzuciæ do p³yn¹cej wody z popio³em pozosta³ym po obrazku”38.&#13;
„Prosty rytua³ oczyszczaj¹cy” ma zatem uwolniæ skutecznie od przedstawienia starego ¯yda niczym od upiora–krwiopijcy. Kiedy wieœ przesta³a paliæ Judasza, miasto pali ¯yda z pieni¹¿kiem... Na pró¿no! Zarówno talizman i praktyki&#13;
z nim zwi¹zane, jak i reakcja na nie, stanowi¹ wymowne œwiadectwo trwa³oœci&#13;
mitu, który dostosowa³ siê do nowej rzeczywistoœci jako ikona naszej rodzimej&#13;
popkultury i masowej wyobraźni. ¯yd z pieni¹¿kiem jest te¿ wcieleniem demonów sporzących s³owiañskiej kultury ludowej, które zajmowa³y siê kradzie¿¹&#13;
dobytku u s¹siadów, znosz¹c go swemu gospodarzowi, czyli przysparzaj¹c mu&#13;
dobytku.&#13;
Zaliczy³abym tê ikonê do drugiej, magicznej kategorii reprezentacji w klasyfikacji Baudrillarda, które „przes³aniaj¹ i wynaturzaj¹ g³êbsz¹ rzeczywistoœæ”&#13;
i stanowi¹ w œwiadomoœci zbiorowej efekt projekcji odwróconej.&#13;
&#13;
My jako Żydzi: ukrzyżowanie Hamana&#13;
Do praktyk kultury popularnej, które mo¿na uznaæ za stoj¹ce w sprzecznoœci&#13;
z kultur¹ ludow¹, nale¿¹ imitacje tradycji ¿ydowskiej, maj¹ce œwiadczyæ o otwarciu na odmiennoœæ i szacunku wobec niej. Sprowadzaj¹ siê jednak czêsto do&#13;
osobliwego odgrywania Żydów, adaptacji dowolnie wybranych elementów ¿ydowskiej kultury, czy te¿ raczej tego, co siê za ni¹ uwa¿a. Zdarza siê, ¿e tego rodzaju formy kultury popularnej nie tylko nie stanowi¹ ¿adnego „dialogu” z kultur¹ ¿ydowsk¹ (jak utrzymuj¹ ich organizatorzy), ale w swojej bezrefleksyjnoœci&#13;
stanowi¹ po¿ywkê dla szkodliwych stereotypów. Bogdan Bia³ek pisze, ¿e pamiêæ, rekonstruowana przez rozmaite „festiwale” czy „spotkania”, jest pamiêci¹&#13;
38&#13;
&#13;
Ibidem.&#13;
&#13;
�214&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
odrêbnoœci. „Jeszcze nie zaczêliœmy pogrzebu, a ju¿ chcemy tañczyæ”39; bywa to&#13;
niestety taniec na grobie Obcego.&#13;
Kultura popularna, w przeciwieñstwie do opornej kultury ludowej, jest niezwykle podatna na nowe trendy. Jej podstawowa praktyka, naœladownictwo,&#13;
po³¹czone z nieuchronn¹ adaptacj¹ do poziomu statystycznego odbiorcy/u¿ytkownika, sprawia wra¿enie przedrzeźniania, zakazanego w kulturze ludowej.&#13;
Wdra¿ana od dziecka zasada nie przedrzeźniaj dotyczy jednego z jej podstawowych tabu. Ma ono ograniczaæ — jeœli siê zgodziæ z Girardem — z³¹ wzajemnoœæ, która prowadzi do eskalacji przemocy i nieuchronnego rytua³u ofiary.&#13;
Przedrzeźnianie jest natomiast praktykowane w momentach karnawa³u — w rytualnie ograniczonym czasie œwi¹tecznym albo w praktykach przeœladowczych,&#13;
w obu przypadkach s³u¿¹c rytua³owi ofiarniczemu.&#13;
Kiedy rozmywa siê œwiêto, a parodia w starym stylu nie jest ju¿ mo¿liwa i zastêpuje j¹ pastisz — próba nieobecnych wartoœci i sensu, naœladownictwo staje&#13;
siê powszechn¹ praktyk¹ konsumenck¹, uprawian¹ za poœrednictwem gotowych&#13;
zestawów gad¿etów, autokreacji na u¿ytek masowy. Eksploatowane s¹ przy tym&#13;
zw³aszcza ludyczne elementy tradycji, w przypadku kultury ¿ydowskiej takie jak&#13;
œwiêto Purim i zwi¹zane z nim przeœmiewcze oprowadzanie Hamana, nikczemnika i przeœladowcy ¯ydów z biblijnej Ksiêgi Estery.&#13;
Relacjê ze œwiêta Purim w wykonaniu Tykociñskiego Teatru Amatorskiego&#13;
na stronie „Gazety Wyborczej” zatytu³owano: Purim w Tykocinie. Haman stracił&#13;
głowę. Wed³ug tzw. zajawki&#13;
„w Tykocinie pamiêtaj¹ o tym, ¿e dwa i pó³ tysi¹ca lat temu piêkna Estera ratowa³a naród ¿ydowski przed intrygantem Hamanem. I dlatego te¿&#13;
mieszkañcy miasteczka przeszli w niedzielê w barwnym korowodzie, zagrali w spektaklu, poczêstowali widzów ³akociami, a na koniec ha³asowali&#13;
w synagodze”.&#13;
Opis zainscenizowanego przed synagog¹ purimszpil, odczytania w synagodze&#13;
Ksiêgi Estery i streszczenia jej fabu³y, koñczy znamienna fraza:&#13;
„I choæ ¯ydów w Tykocinie nie ma ju¿ od pó³ wieku, mieszkañcy pielêgnuj¹ ich tradycje — œwiêtuj¹c kolejn¹ rocznicê cudownego ocalenia Izraelitów w Persji”40.&#13;
To niez³y przyk³ad precesji symulakrów, czwarta faza kulturowej degradacji&#13;
przedstawienia w klasyfikacji Baudrillarda. Witajcie w epoce hiperrealnoœci!&#13;
&#13;
B. Bia³ek, Szary człowiek i Żydzi, „Tygodnik Powszechny” 2011, nr 28, s. 15.&#13;
&lt;http://wyborcza.pl/1,75248,7609919,Purim_w_Tykocinie__Haman_stracil_glowe.html&gt;&#13;
(21.08.2011).&#13;
39&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
�My jako ¯ydzi: ukrzy¿owanie Hamana&#13;
&#13;
215&#13;
&#13;
„Nie chodzi ju¿ ani o imitacjê, ani o podwojenie, ani tym bardziej o parodiê. Chodzi o podstawienie w miejsce rzeczywistoœci znaków rzeczywistoœci, to znaczy o operacjê, gdzie zamiast realnego procesu na pierwszy&#13;
plan wysuwa siê jego operacyjny sobowtór [...]” (Baudrillard 1997, s. 117).&#13;
Wizualizacji tego fenomenu dostarcza nieoceniona Zuzanna Radzik, a konkretnie jej fotografia, ilustruj¹ca artyku³ o wspomnianym ju¿ festiwalu kultury&#13;
¿ydowskiej w Chmielniku. Na fotografii widnieje plansza z rysunkiem ¿ydowskiej rodziny w tradycyjnych strojach, z otworami w miejscach twarzy, ustawiona przez ulicznego fotografa. Dziêki temu ka¿da spaceruj¹ca rodzina mo¿e siê&#13;
przyjrzeæ, jak wygl¹da w roli ¯ydów (Radzik 2011).&#13;
Przedstawienie ju¿ jednak nie wystarcza, straci³o wiarygodnoœæ, podobnie&#13;
jak wczeœniej tekst. Dziœ potrzeba rekonstrukcji, imprez, które maj¹ dostarczyæ&#13;
autentycznych doœwiadczeñ i emocji. Tylko osobiœcie o d e g r a n y performans,&#13;
postawienie siebie w miejscu Innego, daje poczucie kontaktu z rzeczywistoœci¹,&#13;
nadziejê na wype³nienie pustki. Ale nadzieja jest p³onna, bo zamiast rzeczywistoœci materializuje fantazmaty.&#13;
W rytualnych praktykach przedrzeźniania, zarówno ¿ydowskich, jak i chrzeœcijañskich, szczególn¹, historyczn¹ rolê odgrywa biblijny Haman, wed³ug Ksiêgi&#13;
Estery przeœladowca ¯ydów, wielki wezyr i faworyt perskiego króla Aswerusa&#13;
(Kserksesa I). Historia o cudownym odwróceniu ¿ydowskiego losu i zemœcie na&#13;
przeœladowcy, który ju¿ przygotowa³ narzêdzia zag³ady dla przysz³ych ofiar, powtarzana jest rokrocznie z okazji wiosennego Purim. Wyró¿nia siê ono wœród&#13;
¿ydowskich œwi¹t radosnym, karnawa³owym charakterem. Jego zasad¹ jest inwersja: przeœladowani triumfuj¹, a przeœladowca staje siê ofiar¹ w³asnego spisku.&#13;
Najwy¿szy, choæ Jego Imiê w tej ksiêdze nie pada, dzia³a za poœrednictwem piêknej Estery, ¿ydowskiej ¿ony perskiego króla. Pod wp³ywem tej bohaterki Haman&#13;
traci ³askê króla, a zyskuje j¹ krewny i opiekun Estery, Mardocheusz, który korzysta z danej mu w³adzy i z sukcesem organizuje zag³adê wrogów Izraela.&#13;
Drobny przyczynek Judasz i Haman, opublikowany w 1900 roku w warszawskim czasopiœmie etnograficznym „Wis³a”, wskazuje na jednoczesne, masowe&#13;
praktyki chrzeœcijañskie palenia Judasza i wieszania Hamana na s¹siaduj¹cych&#13;
ze sob¹ terenach w okolicach Myœlenic, Kalwarii i Limanowej.&#13;
„Skoro pierwsza gwiazda zab³yœnie na niebie w Wielki Czwartek wieczorem, gromadz¹ siê ch³opcy z k³apaczkami, czyli «klekotkami» pod&#13;
domem, sk¹d maj¹ wynieœæ w pole «Judása». Chmara dzieci zbiera siê&#13;
z miot³ami, zwykle nasyconymi smo³¹ œwierkow¹, i z wrzaskiem ci¹gn¹&#13;
w pole. Dwóch ch³opców niesie s³omian¹ postaæ Judasza, nieraz bardzo&#13;
pierwotnie utworzon¹, bo z dwóch kijów na krzy¿ zwi¹zanych i s³om¹ owiniêtych, ze starym kapeluszem na g³owie, a twarz wyobra¿a maska z papieru, wêglem pomalowana. Na kilkaset kroków od chat stawiaj¹ Judasza&#13;
na kijach w ziemiê wbitych, wspartego, i podpalaj¹ go. Dla podsycenia&#13;
&#13;
�216&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
ognia podk³adaj¹ podeñ bary³kê lub beczkê mazi lub smo³y, któr¹ zawczasu skradziono w jakimœ sklepiku, gdy siê nie uda³o dostaæ w podarunku.&#13;
Od p³omieni Judaszowych zapalaj¹ miot³y zu¿yte, równie¿ nie zawsze&#13;
z wiedz¹ w³aœcicieli zabrane. P³on¹ce miot³y wyrzucaj¹ kolejno w górê,&#13;
gdy inni klekoc¹ swymi k³apaczkami, krzycz¹c ju¿ to: «Judásie, nie dej&#13;
siê!» — ju¿ te¿: «Dobrze ci, Judásie!».&#13;
Gdy zmierzch zapada, gorej¹ «udáse» po ró¿nych wzgórkach i pagórkach; po kilkadziesi¹t ognisk p³onie w jednej wsi. [...] Tak pamiêæ zdrajcy&#13;
Chrystusowego potêpiaj¹ dzieci w okolicach Myœlenic i Kalwarii. O tej&#13;
samej porze ich rówieœnicy w Limanowej i s¹siedztwie wieszaj¹, na dachu&#13;
lub ga³êzi, s³omian¹ postaæ Hamana biblijnego, któr¹ nastêpnie œci¹gaj¹&#13;
na ziemiê, szarpi¹c i kijami ok³adaj¹c, a czasem do szcz¹tków wisz¹cej&#13;
postaci ciskaj¹ kamieniami. Zemsta na Hamanie jest zwyczajem osobnym&#13;
od sobótek, które tutaj obchodz¹ w niedzielê Zielonych Œwi¹tek” (Magiera 1900, s. 233–234).&#13;
Niczego siê nie dowiadujemy o przyczynach dedykowania rytua³ów wielkoczwartkowych Hamanowi; autor sugeruje jedynie analogie wobec judaszków.&#13;
Siêgnijmy zatem do innego opisu, dotycz¹cego Limanowej z czasów przed 1898&#13;
rokiem, a wiêc bliskiego przytoczonym wy¿ej obserwacjom. Autorem tekstu jest&#13;
Walenty Gawron, dzia³acz spo³eczny i etnograf–amator z Sowlin pod Limanow¹. Z jego artyku³u Haman w Limanowej (Gawron 1986, s. 61–64) wynika, ¿e&#13;
¿ydowskie œwiêto Purim — podobnie jak we wspó³czesnym Tykocinie — zosta³o&#13;
zaadaptowane przez chrzeœcijañskich mieszczan. Jeszcze niedawno streszczenie artyku³u Gawrona widnia³o na stronie internetowej miasteczka Limanowa&#13;
w nastêpuj¹cej formie:&#13;
„Podczas obchodu tego œwiêta limanowscy ¯ydzi poprzebierani za mieszczan i ch³opów «têgo pijani robili wielkie ha³asy i wszczynali awantury&#13;
z chrzeœcijanami». Huczne obchodzenie tego œwiêta zosta³o pod koniec XIX&#13;
wieku zakazane przez limanowski Urz¹d Gminy. Mieszczanie limanowscy&#13;
przejêli ten zwyczaj, tylko ¿e H a m a n a u z n a n o z a ¯ y d a [podkreœlenie moje — M. Z.]. Co roku w zapusty mieszkañcy miasteczka przebrani za&#13;
¯ydów (cha³aty, brody, pejsy, bia³e poñczochy) obwozili po mieœcie Hamana — s³omian¹ kuk³ê ubran¹ w ¿ydowski cha³at i misiurkê — zatrzymywali&#13;
siê przed domami ¯ydów, z którymi ¿yli w niezgodzie, i zmuszali ich do&#13;
czêstowania wódk¹ szabasówk¹ i przek¹sk¹. Bogatsi ¯ydzi p³acili pewnego&#13;
rodzaju «haracz». Nastêpnie udawali siê na rynek, gdzie stawiali Hamana&#13;
pod prêgierzem, po czym odczytywali «testament Hamana» i «Dekret». Potem wieszano go [Hamana — M. Z.] na prêgierzu. Je¿eli ¯ydzi wykupili siê&#13;
wódk¹, zdejmowano go i rzucano do potoku Mordarskiego, je¿eli nie, to po&#13;
zdjêciu ciêto go i rzucano pod drzwi bo¿nicy.&#13;
&#13;
�My jako ¯ydzi: ukrzy¿owanie Hamana&#13;
&#13;
217&#13;
&#13;
Izraelici, pragn¹c likwidacji tego zwyczaju, udali siê do ksiêdza Kazimierza £azarskiego, proboszcza Limanowej, który przychylnie odniós³&#13;
siê do ich proœby, wprowadzaj¹c w zapusty Nabo¿eñstwo Czterdziestogodzinne, co w 1896 roku po³o¿y³o kres obchodom «Hamana»”41.&#13;
Na stronie Limanowej widnia³ równie¿ jeszcze niedawno rysunek Walentego Gawrona, ilustruj¹cy opis tego zwyczaju. Przedstawia on grupê przebranych&#13;
za ¯ydów mieszczan z kuk³¹ Hamana jako ¯yda. Mê¿czyzna, który ci¹gnie j¹&#13;
na wózku, odbiera wykup w postaci butelki od ¿ydowskiego sklepikarza. Ten&#13;
stoi w uchylonych drzwiach, pod szyldem „HANDEL TOWARÓW KORZENNYCH LEIB BLECH”.&#13;
„Jest to naturalnie jeden ze zwyczajów wiosennych, który przyj¹³ tu, w Limanowej, karykaturalne formy na tle miejscowych stosunków”, pisze Wincenty&#13;
Gawron. Owe stosunki polega³y na walce mieszczan z ¯ydami o prawo do wyrobu piwa, a później równie¿ o ziemiê. „Humorystyczne widowisko” nazywane&#13;
by³o „obigrawk¹ Hamana”. Trwa³o od niedzieli zapustnej, kiedy przebierañcy&#13;
odwiedzali okoliczne dwory, a¿ do wtorku. Tego dnia, po obejœciu ¿ydowskich&#13;
domów i pobraniu myta, odbywa³o siê na limanowskim rynku wieszanie Hamana na prêgierzu. Na ten ucieszny spektakl t³umnie œci¹gali ch³opi z okolicznych&#13;
wsi. Gawron streszcza odczytywane przed egzekucj¹ przeœmiewcze „Testament&#13;
Hamana” i skazuj¹cy go na œmieræ „Dekret”. Obigrawka Hamana posiada liczne&#13;
analogie w inscenizacjach judaszków: w trakcie wieszania kuk³y Judasza równie¿&#13;
odczytywano wyrok œmierci, a notariusz sporz¹dza³ testament; „tekst ostatniej&#13;
woli Judasza, pe³en humoru, jest ponoæ przechowywany z pokolenia na pokolenie” (Land 1925, s. 54).&#13;
Zatem, jak twierdzi Gawron, Hamana — biblijnego wroga ¯ydów — przerobiono na ¯yda. Kiedy ¯ydom zakazano obchodziæ Purim, zaczêli to robiæ chrzeœcijanie, odwracaj¹c jego znaczenie. Kiedy limanowscy mieszczanie zaprzestali&#13;
obigrawki Hamana, praktykowa³a j¹ nadal m³odzie¿ z okolicznych wiosek, dostosowuj¹c do swoich mo¿liwoœci. Rytualne wieszanie kuk³y Hamana jako Judasza/¯yda przenios³o siê wiêc z zapustów (Purim zwano żydowskimi zapustami)&#13;
na Wielki Czwartek, pozostawiaj¹c ju¿ tylko imiê ofiary, które zosta³o wczeœniej&#13;
przyswojone przez wiejski folklor, a nawet wiêcej — przez jêzyk, jako idiom&#13;
polszczyzny42.&#13;
Czy urodzony w 1891 roku Walenty Gawron w³aœciwie zinterpretowa³ limanowski obrzêd zapustny, któremu kres po³o¿y³ podobno ks. proboszcz £azarski&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
&lt;http://www.ilmanowa.republika.pl/haman.htm&gt; (22.08.2011).&#13;
Por. „haman — stworzenie wielkie, ciê¿kie, niezgrabne (zwykle o koniu); osoba poniewierana, bita” (Słownik 1980, s. 267). Na Mazowszu nadnarwiañskim w latach 30. ubieg³ego wieku&#13;
mówiono, ¿e przebierañcy zapustni oprowadzaj¹cy niedźwiedzia ganiajo amana, co Stanis³aw&#13;
Dworakowski uwa¿a³ za aluzjê do Purim (Dworakowski 1964, s. 71).&#13;
42&#13;
&#13;
�218&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
w 1896? By³ to czas narastania nastrojów anty¿ydowskich na wsi galicyjskiej,&#13;
co doprowadzi³o w roku 1898 do pogromów, a w efekcie — zgodnie z okreœleniem Micha³a £uczewskiego — do „homogenizacji” wsi (£uczewski 2012,&#13;
s. 296–300). Przemoc wobec ¯ydów i grabie¿ ich mienia osi¹gnê³a taki poziom,&#13;
¿e w³adze wprowadzi³y stan wyj¹tkowy i s¹dy doraźne.&#13;
Regina Lilientalowa, zmar³a w 1924 roku autorka studiów etnograficznych&#13;
poœwiêconych ¿ydowskim zwyczajom ludowym w Polsce, opisa³a praktyki unicestwiania Hamana podczas czytania Megilli w synagodze. Jak pisze, owe praktyki&#13;
od staro¿ytnoœci polega³y na wieszaniu, rozbijaniu i paleniu jego przedstawienia&#13;
(podobnie, jak to czynili jeszcze niedawno mieszkañcy Pruchnika z kuk³¹ Judasza (Smyrski 2000). Charakterystyczne s¹ tak¿e rytua³y odpowiadaj¹ce sentencji, i¿ imiê niegodziwców powinno zostaæ wymazane. Ile razy lektor, odczytuj¹c&#13;
w synagodze Megillê, wymawia nienawistne imiê Hamana, trzeba je zag³uszyæ:&#13;
wybucha zgie³k, wywo³any tupotem i wrzaw¹, i id¹ w ruch obrotowe warkotki —&#13;
gregary. Innym rytua³em, pe³ni¹cym tê sam¹ funkcjê, jest wypisywanie imienia&#13;
Hamana na pod³odze lub na podeszwie, a nastêpnie œcieranie go.&#13;
Purim przypada 14. dnia miesi¹ca Adar, który odpowiada prze³omowi lutego i marca w kalendarzu gregoriañskim, a wiêc okresowi zimowo–wiosennego&#13;
prze³omu. (Wed³ug Talmudu egzekucja Hamana mia³a miejsce w drugi dzieñ&#13;
œwiêta Pesach). Zazwyczaj radosne Purim przypada zatem w okresie chrzeœcijañskiego Wielkiego Postu, okresu ¿a³oby i pokuty; jest to jeszcze jedna okolicznoœæ, sprzyjaj¹ca miêdzywyznaniowemu przekazowi á rebours, opartemu na&#13;
projekcji odwróconej. Mo¿na tu np. odnotowaæ analogiê miêdzy pos³ugiwaniem&#13;
siê purimowymi gregarami a wielkopostnymi klekotkami ró¿nej konstrukcji,&#13;
które w Koœciele katolickim s¹ u¿ywane na znak ¿a³oby — zamiast dzwonków,&#13;
poczynaj¹c od mszy w Wielki Czwartek. Stanowi³y one popularn¹ zabawkê wiejskiej m³odzie¿y, która przeœladowa³a mieszkañców wiosek klekotem w czasie,&#13;
kiedy wszelkie ha³aœliwe prace gospodarcze by³y zwyczajowo zakazane. (Dziœ&#13;
gregary s³u¿¹ ulicznym demonstrantom, np. pojawiaj¹ siê w rêkach zwi¹zkowców, manifestuj¹cych pod Ministerstwem Pracy, Purim zaœ zbiega siê z uczniowskim dniem wagarowicza, kiedy dzieci i m³odzie¿ topi¹ Zimê, powtarzaj¹c odwieczne, zabójcze rytua³y).&#13;
Interpretacja pratyk purimowych przez Lilientalow¹ przypomina teoriê&#13;
ofiary René Girarda: „Omawiany przez nas obrzêd z³¹czony by³ ongi wszêdzie z ofiarami ludzkiemi [...], wieszanie i palenie wizerunku Hamana zarówno&#13;
jak topienie Marzanny, grzebanie «niedźwiedzia zapustnego», wyganianie lub&#13;
uœmierzanie Miêsopusta, Zapusta, Bachusa, rozrywanie Combra, Judasza itp.,&#13;
to substytuowana ¿ywa ofiara”, to cz³owiek, który uosabia³ Zimê (Lilientalowa&#13;
1919, cz. 3, s. 68–69 nn).&#13;
Ludowe przedstawienia historii purimowej, Purim–szpil, jak wspomina Lilientalowa, miesza³y biblijn¹ historiê z podaniami z Talmudu i midraszów i nasyca³y siê lokalnym klimatem: wplata³y w dialogi „dowcipy czêsto ordynarne&#13;
&#13;
�My jako ¯ydzi: ukrzy¿owanie Hamana&#13;
&#13;
219&#13;
&#13;
i zgo³a nieprzystojne”, naszpikowane by³y dziwol¹gami jêzykowymi i œwiadczy³y&#13;
o „grubym nieuctwie”. Poszczególne akty oddzielane by³y zabawnymi intermediami (Lilientalowa 1919, s. 94). Opis ten przywodzi na myœl chrzeœcijañskie&#13;
przedstawienia Herodów, które musia³y przypominaæ Purim–szpil w kwestii odwetu na reprezentacji Onych, na co dzieñ nieosi¹galnych; król Herod uosabia&#13;
bowiem w³adzê w jej ró¿nych postaciach. (Pog³osy tych konceptów zachowa³y&#13;
szydz¹ce z polityków noworoczne szopki).&#13;
Nasi wiejscy rozmówcy w latach 90., we wschodniej Polsce i na Wileñszczyźnie, twierdzili, ¿e przed wojn¹ ¯ydzi praktykowali zwyczaj oprowadzania w szyderczym korowodzie Hamana, wynajmuj¹c do tej roli chrzeœcijanina.&#13;
„[...] bior¹ takiego, co ³ajdak, alkoholik. Jak Pana Jezusa mêczyli, tak tego&#13;
Hamana bij¹, pluwaj¹. Ca³a idzie procesja za tym cz³owiekiem”43; „Obierali,&#13;
który ju¿ taki ³ajdak za wódkê. Oni te¿ Pana Jezusa Hamanem nazywali”44.&#13;
Wspominaniu tego zwyczaju towarzyszy³y dwa charakterystyczne kierunki&#13;
interpretacyjne. Po pierwsze, narratorzy zazwyczaj budowali absurdalne analogie pomiêdzy rytualnym unicestwianiem Hamana a Pasj¹ Chrystusa, oskar¿aj¹c&#13;
tym samym ¯ydów o przedrzeźnianie obrzêdów Drogi Krzy¿owej:&#13;
„To by³o œwiêto na pami¹tkê, ¿e jak Pan Jezus chodzi³ od Annasza do Kajfasza, to oni tego cz³owieka tak samo pêdzili jak Pana Jezusa”45; „¯ydzi siê&#13;
modl¹, a potem plwaj¹ na niego, bij¹ go miec³oz¹ tak jak Pana Jezusa”46 itd.&#13;
Po drugie, w niektórych narracjach fabu³a konstruowana by³a w oparciu o przeciwstawienie ¯ydom jako zbiorowoœci „chrzeœcijañskiego alkoholika”, a czasem&#13;
wprost — Polaka. Ten wynajêty przez nich do roli Hamana bohater, buntuj¹c&#13;
siê przeciw szyderstwom i upokorzeniom, rzuca siê z nahajk¹ na ¯ydów, bije ich&#13;
i rozpêdza, oni zaœ uciekaj¹ z okrzykami Giewałt! (Zowczak 2000, s. 177–178).&#13;
Niby chciwy i alkoholik, ale odwa¿ny i swój honor ma... Ów powtarzaj¹cy siê schemat fabularny wyra¿a stereotyp, wytropiony przez Zuzannê Radzik i lapidarnie&#13;
okreœlony w tytule jej reporta¿u o chmielnickiej imprezie: Bohater i Żydzi (Radzik&#13;
2011). Zgodnie z owym stereotypem ¯yd jest tchórzliwy (jak œwiadczy np. znany&#13;
starszemu pokoleniu epitet żydowski gajowy, synonim tchórzostwa).&#13;
W przypadku cytowanych wy¿ej opisów „oprowadzania Hamana” ów bohater jest jednak zazwyczaj postaci¹ negatywn¹: poza tym, ¿e chciwiec i pijak,&#13;
pope³nia grzech, godz¹c siê na udzia³ w ¿ydowskim obrzêdzie („to by³ grzech&#13;
tam iœæ dla tego cz³owieka”). Dlatego funkcjonuje te¿ drugi wariant narracyjnej&#13;
fabu³y: chciwy pijak zostaje dotkniêty kar¹ bo¿¹ („potem mu siê nie wiod³o, ca³a&#13;
43&#13;
44&#13;
45&#13;
46&#13;
&#13;
Zamojskie, 1977.&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1991.&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1990.&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1990; prawdopodobnie chodzi o wierzbowe ga³¹zki.&#13;
&#13;
�220&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
familia mu wymar³a”47). Wed³ug wiejskich rozmówców udzia³ swojaka w praktykach ¿ydowskich stanowi³ powa¿ne naruszenie tabu.&#13;
Wspominaj¹c oprowadzanie Hamana, rozmówcy wymieniali konkretne&#13;
miejscowoœci i nazwiska osób, które mia³y w tym rytuale uczestniczyæ. Z podobn¹ „legitymizacj¹” spotyka³am siê jednak równie¿ w przypadku opowiadañ&#13;
o porywaniu dzieci w celu pozyskania krwi do macy i innych fabu³, zwi¹zanych&#13;
z mitem ofiary. W mojej analizie biblii ludowej uzna³am wiêc narracje o Hamanie za przynale¿ne strukturze tego¿ mitu i nada³am im taki sam status, jak&#13;
wspomnianym opowiadaniom (Zowczak 2000, s. 178).&#13;
Jeœli chodzi o ogóln¹ zasadê, pozostajê przy tej interpretacji. Jednak literatura, do której dotar³am w ostatnich latach, nie pozostawia w¹tpliwoœci, ¿e&#13;
¯ydzi, upatruj¹c w Hamanie–Amalekicie uosobienia swych wrogów, zw³aszcza&#13;
chrzeœcijañskich przeœladowców, mogli dokonywaæ w Purim ró¿nego rodzaju&#13;
aktów zemsty — rytualnego upokarzania i anihilacji, podobnie jak chrzeœcijanie&#13;
pastwili siê nad kuk³¹ Judasza w Wielki Czwartek. Co wiêcej, s¹dzê, ¿e mia³a&#13;
tu miejsce wymiana kulturowa: ¯ydzi i chrzeœcijanie nawzajem siê naœladowali, praktykuj¹c przeciw sobie rytua³y kanalizuj¹ce spo³eczn¹ frustracje i agresjê,&#13;
czyli „z³¹ wzajemnoœæ” — u¿ywaj¹c okreœlenia René Girarda. Nie oznacza to, ¿e&#13;
praktyki te mia³y miejsce w tym samym czasie i przestrzeni, ani te¿, ¿e cytowani&#13;
wy¿ej rozmówcy relacjonowali zdarzenia, które widzieli na w³asne oczy. Jednak¿e rozleg³y zasiêg przedstawionych œwiadectw etnograficznych: od Limanowej&#13;
przez Mazowsze nadnarwiañskie po Wileñszczyznê, a nawet œwiadectwo s³ownikowe, pozwalaj¹ przypuszczaæ, ¿e nie chodzi tu o incydentalne przedrzeźnianie,&#13;
lecz stereotyp kulturowy, oparty na obserwacji ¿ydowskich rytua³ów i ich interpretacji zgodnej z zasad¹ projekcji odwróconej.&#13;
Zwój Estery, zwany Megill¹, podobnie jak œwiêto Purim, którego genezê&#13;
opisuje, by³ od wieków źród³em konfliktów ¿ydowsko–chrzeœcijañskich. Obraza chrzeœcijan, rzekome czy faktyczne przedrzeźnianie obrzêdów chrzeœcijañskich, przypisywane przez naszych rozmówców rytua³owi unicestwiania&#13;
Hamana, to oskar¿enie, które pojawi³o siê ju¿ w Bizancjum, sformu³owane&#13;
w edykcie cesarza Teodozjusza II w 408 roku. Cesarz nakaza³ zarz¹dcom&#13;
prowincji, aby zabronili ¯ydom palenia kuk³y Hamana dla upamiêtnienia&#13;
jego dawnej kary podczas „pewnej œwi¹tecznej ceremonii”, a tak¿e „palenia&#13;
ze œwiêtokradcz¹ intencj¹ formy wykonanej na wzór œwiêtego krzy¿a, w pogardzie dla wiary chrzeœcijañskiej, aby nie mieszali znaku naszej wiary ze swymi&#13;
¿artami; powinni powstrzymaæ swoje obrzêdy oœmieszaj¹ce prawo chrzeœcijañskie” (Milgrom, Duman 2012).&#13;
W sztuce ¿ydowskiej wisz¹cy na drzewie Haman i jego synowie to jedna&#13;
z najczêœciej przedstawianych scen biblijnych. By³a ona przedstawiana równie¿&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
Litwa, rej. wileñski, 1990.&#13;
&#13;
�My jako ¯ydzi: ukrzy¿owanie Hamana&#13;
&#13;
221&#13;
&#13;
w sztuce chrzeœcijañskiej, ale, paradoksalnie, jako ukrzy¿owanie Hamana.&#13;
Najbardziej znanym przyk³adem takiej interpretacji jest fresk Micha³a Anio³a&#13;
w Kaplicy Sykstyñskiej. Interpretacja powieszenia Hamana jako jego ukrzy¿owania mog³a wynikn¹æ z tekstu Septuaginty48, w którym tak w³aœnie zosta³o ono&#13;
przet³umaczone. Nie mo¿na tej zmiany zrzuciæ na karb późniejszego chrzeœcijañskiego wydawcy LXX, twierdz¹ badacze, poniewa¿ tak¿e aramejski targum&#13;
systematycznie t³umaczy „powiesiæ” jako „ukrzy¿owaæ”49. Prawdopodobnie zatem jakiœ dawny nurt ¿ydowskiej tradycji faktycznie tak interpretowa³ sposób&#13;
egzekucji biblijnego przeœladowcy ¯ydów.&#13;
¯ydowskie przedstawienia egzekucji Hamana w œredniowiecznych iluminowanych ksiêgach, np. w Lipskim machzorze50, ukazuj¹ drzewo, na którym wisi&#13;
Haman wraz ze swymi dziesiêcioma synami. Izraelska badaczka Katrin Kogman–Appel uwa¿a, ¿e te przedstawienia wykorzysta³y dwa chrzeœcijañskie modele ikonograficzne: Drzewo Jessego, wizualn¹ genealogiê ³¹cz¹c¹ syna Jessego, Dawida, z Jezusem, oraz — Drzewo ¯ycia. Ten typ przedstawienia, jak pisze,&#13;
jest czêœci¹ zawi³ego afrontu (an intricate put–down) wobec chrzeœcijañstwa oraz&#13;
Jezusa. Chodzi tu w³aœnie o interpretacjê powieszenia Hamana jako jego ukrzy¿owania oraz drzewa–szubienicy jako krzy¿a. Ponadto na ilustracji w Lipskim&#13;
modlitewniku córka Hamana le¿y martwa u stóp drzewa. Jest to — twierdzi&#13;
Kogman–Appel — parodia postaci rodziciela, czy te¿ protoplasty (Jessego lub&#13;
Marii), która zwykle stanowi korzeñ (czy raczej spoczywa u korzeni — M. Z.)&#13;
chrzeœcijañskiego drzewa51. ¯ydowscy artyœci przejêli schematy ikonografii&#13;
chrzeœcijañskiej w celu zanegowania ci¹g³oœci chrzeœcijañskiej tradycji religijnej.&#13;
W ten sposób Haman, czarny charakter Ksiêgi Estery, „zosta³ uto¿samiony z Jezusem, ¿eby skrycie roz³adowaæ ¿ydowski gniew przeciwko opresyjnemu traktowaniu przez chrzeœcijan”52.&#13;
W Polsce oskar¿enia o wynajmowanie chrzeœcijanina do roli Hamana i prowadzenie go w szyderczym korowodzie do synagogi powtarzaj¹ siê od ok. po³owy XVI do XVIII wieku. Wówczas biskupi zakazuj¹ wiernym odgrywania roli&#13;
Hamana pod kar¹ wiêzienia i grzywny. Hanna Wêgrzynek zestawi³a powtarzaj¹ce siê elementy opisów purimowych praktyk, zawartych m.in. w aktach procesu wytoczonego ¯ydom sochaczewskim w 1556 roku w sprawie o profanacjê&#13;
48&#13;
&#13;
Pierwsze greckie t³umaczenie Biblii hebrajskiej, powsta³e pomiêdzy 150 a 250 p.n.e.; dalej jako&#13;
LXX.&#13;
49&#13;
‫( הלת‬hang) as ‫( בלצ‬crucify); Milgrom, Duman 2012.&#13;
50&#13;
Mahzor (hebr. ‫ — מחזר‬obrót, cykl) — modlitewnik na œwiêta.&#13;
51&#13;
Wed³ug Talmudu córka Hamana, s¹dz¹c, ¿e pieszy, oprowadzaj¹cy konia z triumfatorem, to&#13;
¯yd Mardocheusz, wyla³a zawartoœæ nocnika na jego g³owê. Kiedy spostrzeg³a, ¿e to Haman, jej&#13;
ojciec, Mardocheusz zaœ jest triumfuj¹cym jeźdźcem, pope³ni³a samobójstwo, wyskakuj¹c z okna.&#13;
Ilustracja w modlitewniku przedstawia to wydarzenie.&#13;
52&#13;
“...the archvillian Haman was conflated with Jesus as a covert venting of Jewish anger against&#13;
Christianity’s oppressive treatment of the Jews” (Milgrom, Duman 2012).&#13;
&#13;
�222&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
hostii oraz w dokumencie wystawionym przez biskupa przemyskiego Wac³awa&#13;
Sierakowskiego w 1743 roku. Ten ostatni zakazuje publicznych inscenizacji purimowych. Pomimo prawie dwóch wieków dziel¹cych te opisy, wykazuj¹ one&#13;
wiele zbie¿noœci.&#13;
„Zarówno w Sochaczewie, jak w Przemyœlu, prowadzono ulic¹ cz³owieka, zniewa¿aj¹c go. W i e r z o n o, ¿e by³ on chrzeœcijaninem [podkreœlenie moje — M. Z.]. Pochodom towarzyszy³y g³oœne okrzyki” (Wêgrzynek&#13;
2000, s. 31).&#13;
Autorka pow¹tpiewa w œwiadectwa, pochodz¹ce od chrzeœcijan53. Jak twierdzi, informacje o ludowych obchodach œwiêta Purim w szesnastowiecznej Europie s¹ nieliczne, a ich pocz¹tki datuje siê na prze³om XV i XVI wieku.&#13;
„Natomiast nie istniej¹ przekazy narracyjne czy ikonograficzne, poœwiadczaj¹ce urz¹dzanie publicznych parodii, w trakcie których zniewa¿any&#13;
i l¿ony by³ cz³owiek przebrany za Hamana. Daje to podstawy do przypuszczenia, ¿e rodzaj inscenizacji purimowych znany z Sochaczewa, Przemyœla&#13;
i £ucka, ukszta³towa³ siê na ziemiach polskich”.&#13;
Jest prawdopodobne, uwa¿a Hanna Wêgrzynek, ¿e polskie obyczaje purimowe maj¹ proweniencjê wschodni¹ i stanowi¹ przekszta³cenie bizantyjskiego zwyczaju „sporz¹dzania kuk³y Hamana, któr¹ l¿ono, a nastêpnie palono. Pomimo&#13;
licznych zakazów zwyczaj ten rozpowszechni³ siê w Europie w œredniowieczu&#13;
i w epoce nowo¿ytnej” (Wêgrzynek 2000, s. 32).&#13;
Skojarzenie Hamana z Chrystusem w cytowanych wy¿ej narracjach znajduje, jak ju¿ wspomnia³am, paralele w kulturze elitarnej. Madlyn Kahr, autorka&#13;
studium o obrazie Rembrandta przedstawiaj¹cym Hamana, który uœwiadamia&#13;
sobie swój los (ok. 1665), dowodzi, ¿e równie¿ w œwiadomoœci religijnej wspó³czesnych Rembrandta œmieræ Hamana by³a kojarzona ze œmierci¹ Chrystusa.&#13;
Polemizowa³ z ni¹ Jan Bia³ostocki:&#13;
„Z punktu widzenia czysto logicznego szczególnie nies³uszny wydaje mi&#13;
siê wywód M. Kahr o rzekomym «strukturalnym» podobieñstwie Chrystusa i Hamana. M. Kahr przyznaje, ¿e «zarówno Rembrandt, jak ka¿dy inny,&#13;
winien by³ uznaæ Hamana za postaæ negatywn¹», postaæ Hamana traktuje&#13;
ona jednak jako symbol, a istotn¹ treœæ obrazu dostrzega w moralnej idei&#13;
odnowy ¿ycia po przeminiêciu niebezpieczeñstwa. Wedle M. Kahr «ura-&#13;
&#13;
53&#13;
Z kolei Judith Kalik, na podstawie œwiadectw Polaków dotycz¹cych obrzêdowoœci ¿ydowskiej&#13;
w XVII i XVIII wieku, wydaje siê przyjmowaæ za dobr¹ monetê zawarte w nich wzmianki o purimowych praktykach. Pisze, ¿e do zajêæ zatrudnianych przez ¯ydów chrzeœcijañskich s³u¿¹cych nale¿a³o „gaszenie œwiec w synagogach w Szabat lub Jom Kipur, pilnowanie cmentarzy ¿ydowskich,&#13;
czy odgrywanie roli Hamana w purimszpile” (Kalik 2000, s. 86).&#13;
&#13;
�My jako ¯ydzi: ukrzy¿owanie Hamana&#13;
&#13;
223&#13;
&#13;
towanie ¯ydów przez œmieræ Hamana jest kojarzone ze zbawieniem ludzkoœci przez ofiarê Chrystusa». Z tych przes³anek wyci¹ga ona nieuzasadniony wniosek, ¿e mianowicie «Haman i Chrystus zajmuj¹ strukturalnie&#13;
podobne pozycje»” (Bia³ostocki 1982, s. 332–333; por. Kahr 1969).&#13;
Wniosek Madlyn Kahr by³ jednak w pe³ni uzasadniony, chocia¿ rzeczywiœcie trudno w to uwierzyæ. Alegoryczne odczytanie Pisma ma w tym przypadku&#13;
charakter apokryficzny. Czysto logiczny punkt widzenia niewiele bowiem daje&#13;
w przypadku mitu ofiary, który odznacza siê nadzwyczaj d³ugim trwaniem swoich absurdalnych elementów. Nie oznacza powszechnej g³upoty. Nawet wœród&#13;
rozmówców na Wileñszczyźnie, którzy nie mogli byæ znawcami Biblii, da³y siê&#13;
s³yszeæ g³osy, ¿e „Haman jak ten Hitler, te¿ ich wybija³, i oni mszcz¹ siê nad tym&#13;
Hamanem, on by³ królem gdzieœ tam ko³o Grecji”. Ignorancji w kwestii Pisma&#13;
niekoniecznie bowiem towarzyszy ca³kowity brak krytycyzmu. I odwrotnie: znajomoœæ Pisma nie gwarantuje odpornoœci na mit ofiary. Czy¿ Rembrandt albo&#13;
Micha³ Anio³ nie znali Pisma? A jednak ulegli jego apokryficznej interpretacji,&#13;
stoj¹cej w jawnej opozycji wobec sensu Ksiêgi Estery; byæ mo¿e, pod wp³ywem&#13;
popularnego obrzêdu.&#13;
Girard du¿¹ rolê przywi¹zuje do „mimetycznego po¿¹dania” i w³¹cza je do&#13;
mechanizmu przemocy. Nikt nie po¿¹da przedmiotu dla niego samego, ale dlatego, ¿e pragnie go ktoœ inny. Naœladuj¹c go, zderza siê z rywalem, i tak rozwija&#13;
siê z³a wzajemnoœæ, zrazu symboliczna eskalacja przemocy. W kulminacyjnym&#13;
momencie kryzysu pojawia siê „monstrualny sobowtór”; „pojawia siê tam, gdzie&#13;
na poprzednich etapach znajdowali siê «Inny» oraz «Ja», zawsze oddzieleni&#13;
oscyluj¹c¹ ró¿nic¹” (Girard 1993, s. 226). Za przedstawieniami Hamana–¯yda&#13;
czy Hamana–Chrystusa kryje siê przemoc symboliczna, która powoduje mieszanie siê ofiar i stwarza owego „monstrualnego sobowtóra”.&#13;
Œredniowieczna tradycja prawna wykonywania wyroku œmierci in effigie realizuje rytua³ równie niezniszczalny jak mit ofiary. Ale znaczenie konkretnego widowiska nie da siê interpretowaæ poza realiami aktualnego ¿ycia, poza&#13;
jego ulotnym kontekstem. Jednak¿e niektóre wspó³czesne rekonstrukcje historyczne, jak np. wspomniany wy¿ej Haman w Tykocinie czy p³on¹ca stodo³a&#13;
w Zawadzie, która mia³a „upamiêtniaæ” mord w Jedwabnem, to prowokacje,&#13;
których efekty pozostaj¹ g³êboko niejasne. Jakiego rodzaju doœwiadczeñ dostarczaj¹ twórcom i publicznoœci te „iwenty”? Sp³onê³a pustka, komentuje&#13;
Zuzanna Marczyñska, nazywaj¹c performans Rafa³a Betlejewskiego fars¹&#13;
z piknikow¹ atmosfer¹. Jedyne, co uzna³a za inspiruj¹ce, to niespodziewana&#13;
kontrakcja dwóch ch³opców, którzy w proteœcie wobec operacji palenia stodo³y nie chcieli jej opuœciæ. Wywo³ali agresjê rozochoconej czêœci widowni,&#13;
która nie mog³a siê doczekaæ podpa³ki (Marczyñska 2010), na szczêœcie — tym&#13;
razem bez skutków cielesnych.&#13;
&#13;
�224&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
Krzyż „smoleński” i pogranicza religii kościelnej&#13;
Konserwatyzm postaw, cechuj¹cy narodow¹ postaæ religii, mo¿na obserwowaæ nie tylko w starszych grupach wiekowych, ale przede wszystkim w grupach spo³ecznie zmarginalizowanych, które pozosta³y poza kalejdoskopowo&#13;
zmieniaj¹c¹ siê rzeczywistoœci¹ b¹dź zosta³y poza ni¹ wyrzucone i czuj¹ siê&#13;
oszukane przez elity III RP. Trwaj¹ one w stanie nieustannej, dramatycznej&#13;
konfrontacji z potêguj¹c¹ siê obcoœci¹ kulturow¹, coraz bardziej zasklepiaj¹c&#13;
siê w przywi¹zaniu do narodowych form religijnoœci i teorii spiskowych, nawet wbrew autorytetowi Koœcio³a. Wyró¿niaj¹ siê one aktywnoœci¹ spo³eczn¹&#13;
na poziomie dostêpnych im form, a ich eschatologiczne nastroje zbiegaj¹ siê&#13;
z narastaj¹c¹ od pocz¹tku pontyfikatu Benedykta XVI mod¹ na tradycjonalizm. Symptomatyczne dla niej, bez wzglêdu na rzeczywiste intencje papie¿a,&#13;
by³o zdjêcie ekskomuniki z Bractwa Kap³añskiego œw. Piusa X w styczniu 2009&#13;
roku. Pogl¹dy lefebrystów, odrzucaj¹cych dialogi ekumeniczny i miêdzyreligijny, przypominaj¹ stanowisko tradycjonalistów Koœcio³a prawos³awnego,&#13;
którzy traktuj¹ ekumenizm jako wspó³czesn¹ herezjê. (W Polsce podobne&#13;
treœci g³osz¹ na swojej stronie internetowej np. prawos³awni mnisi z monasteru w Ujkowicach, w woj. podkarpackim). Nasi tradycjonaliœci podzielaj¹&#13;
przekonania lefebrystów, uznaj¹c, ¿e kryzysowi w Koœciele winni s¹ komuniœci&#13;
i masoni oraz modernizm, reprezentowany przez Vaticanum II. Polscy lefebryœci, pomimo fundamentalistycznego stanowiska w kwestii ekumenizmu,&#13;
wspó³pracuj¹ z równie tradycjonalistycznym Ukraiñskim Prawowiernym Koœcio³em Greckokatolickim, utworzonym w 2008 roku i równie¿ dzia³aj¹cym&#13;
poza oficjalnymi strukturami54. Przewodzi nim grupa ekskomunikowanych&#13;
bazylianów, zwanych Ojcami Podhoreckimi. Wspólnota ta znana jest z organizowania spektakularnych manifestacji i procesji w najwiêkszych miastach&#13;
Ukrainy. Wszystkie te ruchy znajduj¹ spo³eczne oparcie, nie mo¿na zatem ich&#13;
pomin¹æ w obrazie wspó³czesnego ¿ycia religijnego.&#13;
Religijny doloryzm, którego ostatni¹ ostoj¹ wydawa³o siê do niedawna Radio Maryja, zasilony Pasją Mela Gibsona, odrodzi³ siê w cierpiêtniczej religii&#13;
narodowej. Po³¹czona sojuszem z polityk¹ historyczn¹ gêsto znaczy kraj pomnikami polskiej martyrologii i krzywdy, a wœród nich — gigantycznymi i brzydkimi pos¹gami Chrystusa Króla. Ów styl odwo³uje siê do tradycyjnej retoryki&#13;
romantycznej i narodowej rewolty przeciw obcej polityce, kodu coraz bardziej&#13;
niezrozumia³ego dla sporej czêœci m³odych Polaków, którzy nie czuj¹ siê zniewoleni w dawnym znaczeniu tego pojêcia. Jednym z reprezentantów tego spoУкраїнська Правовірна Греко–Католицька Церква, oficjalna strona: &lt;http://uogcc.org.ua/&gt;&#13;
(12.112014); &lt;http://catholicnews.org.ua/panove-z-sela-pidgirtsi-dorogi-vladiki-masoni#point&gt;&#13;
(12.112014).&#13;
54&#13;
&#13;
�Krzy¿ „smoleñski” i pogranicza religii koœcielnej&#13;
&#13;
225&#13;
&#13;
³eczno–religijnego ruchu oporu, w ka¿dym razie jeœli chodzi o poetyck¹ ekspresjê, jest Jaros³aw Marek Rymkiewicz, którego mickiewiczowskie frazy wywo³uj¹&#13;
furiê liberalnych polityków. Mo¿na je jednak traktowaæ jako symptomatyczne&#13;
dla stanu wspó³czesnej problematycznej polskiej to¿samoœci. Szczególne wra¿enie na publicznoœci wywar³ wiersz Rymkiewicza napisany wkrótce po katastrofie smoleñskiej i dedykowany Jaros³awowi Kaczyñskiemu. Utrzymany w stylu&#13;
wizjonerskim przypomina przepowiedniê Wernyhory, któr¹ karmili siê Polacy&#13;
w epoce narodowej niewoli.&#13;
„[...]&#13;
Dwie Polski — ta o której wiedzieli prorocy&#13;
I ta któr¹ w objêcia bierze car pó³nocy&#13;
Dwie Polski — jedna chce siê podobaæ na œwiecie&#13;
I ta druga — ta któr¹ wioz¹ na lawecie&#13;
Ta w nasz¹ krew jak sztandar królewski ubrana&#13;
Naszych najœwiêtszych przodków tajemnicza rana&#13;
Powiedz¹ ¿e to patos — tu trzeba patosu&#13;
Ja tu mówiê o sprawie odwiecznego losu&#13;
[...]” (Rymkiewicz 2010).&#13;
Rymkiewicz rymuje ³adnie, ale refleksyjne zaplecze tej poezji jest ma³o wyrafinowane. Idea jakoby Mickiewicz uczy³ nas, ¿e zawsze bêd¹ istnia³y dwie&#13;
Polski (Rymkiewicz 2010), jest toporna i krzywdzi Mickiewicza, podkopuj¹c&#13;
autorytet wieszcza wœród tych, którzy w jego dzie³a siê nie wczytywali. Efekt&#13;
rozdwojenia ma charakter defensywny i wszelkie cechy projekcji tego, co paskudne, poza w³asne op³otki. W strukturze apokaliptycznych wizji „przypieczêtowane zostaje rozbicie ludzkoœci na dwa krêgi — przynale¿nych do œwiat³a&#13;
i dzieci ciemnoœci” (Bartoœ 2006, s. 14). Czy nie jest to deklaracja manichejskiego dualizmu?&#13;
Religiê narodow¹ demonstruj¹ mocno zakorzenieni w tradycji obroñcy krzy¿a przed Pa³acem Prezydenckim w Warszawie, ustawionym tam po katastrofie&#13;
smoleñskiej. Ta polityczna postaæ religijnoœci radykalizuje siê w odpowiedzi na&#13;
jej stygmatyzowanie przez œrodowiska liberalne. Kto ogl¹da³ w sierpniu 2010&#13;
roku sceny dzikich pl¹sów wokó³ krzy¿a otoczonego modl¹cymi siê manifestantami, w wykonaniu ludzi niekoniecznie bardzo m³odych, ten ma w oczach obraz&#13;
tego konfliktu. Chocia¿ nie wszyscy wiedz¹, ¿e w pobli¿u, po drugiej stronie&#13;
ulicy, dzia³a³o przez 24 godziny na dobê bistro rodziny Gesslerów, Przekąski&#13;
Zakąski, gdzie mo¿na by³o dodaæ sobie animuszu, wychylaj¹c w t³oku wódkê lub&#13;
inne napoje stymuluj¹ce, ewentualnie z tytu³owymi dodatkami. Bywalcy tego&#13;
specyficznego zak¹tka, wychodz¹c z knajpy, trafiali na grono dziwnie ubranych&#13;
&#13;
�226&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
ludzi, odmawiaj¹cych ró¿aniec pod krzy¿em „smoleñskim”, w otoczeniu p³on¹cych zniczy. By³y to faktycznie dwie Polski.&#13;
Kiedy wracam pamiêci¹ do kwietnego krzy¿a, uk³adanego co noc w stanie&#13;
wojennym pod koœcio³em sióstr wizytek na Krakowskim Przedmieœciu, wydaje&#13;
mi siê zjawiskiem radykalnie odmiennym od tego spod Pa³acu Prezydenckiego&#13;
niczym symbol innego œwiata. Chocia¿ podobnie jak „smoleñski” by³ znakiem&#13;
sprzeciwu wobec w³adzy, odkwita³ co noc, wyra¿aj¹c nadziejê; ten zaœ by³ od pocz¹tku znakiem ¿a³oby i zag³ady, a tak¿e, wbrew chrzeœcijañskiej symbolice, sta³&#13;
siê znakiem podzia³u. Katastrofa smoleñska jako traumatyczne doœwiadczenie&#13;
zbiorowe wyzwoli³a w czêœci spo³eczeñstwa nastroje apokaliptyczne. Wojciech&#13;
Wencel wtóruje Rymkiewiczowi na ³amach „Naszego Dziennika”: „ogólnonarodowe pojednanie? Nic takiego nigdy nie nast¹pi”, i wyjaœnia:&#13;
„Dla mojego i — podejrzewam — dla kilku innych pokoleñ Polaków tragedia, która wydarzy³a siê 10 kwietnia 2010 roku, jest apokalips¹. Zmienia&#13;
wszystko. Przywraca naszej œwiadomoœci doœwiadczenie zbiorowej ofiary, które mieli œwiadkowie II wojny œwiatowej. Wprowadzaj¹c eschatologiczny niepokój, p o z w a l a n a p r a w d ê z r o z u m i e æ uczestników&#13;
kampanii wrzeœniowej, powstañców warszawskich, ¿o³nierzy wyklêtych.&#13;
Ten powrót ¿ywej pamiêci narodowej, potwierdzony pochówkiem prezydenckiej pary na Wawelu, buduje pomost miêdzy Polsk¹ dawn¹ a dzisiejsz¹. Jest potwierdzeniem wspólnoty polskiego losu, który jednoczy ¿ywych i umar³ych. K a ¿ e n a n o w o u w i e r z y æ , ¿e wielkie wydarzenia&#13;
z udzia³em Boga nie odesz³y bezpowrotnie w przesz³oœæ, ale dziej¹ siê&#13;
równie¿ tu i teraz. I wymagaj¹ od nas zajêcia stanowiska” ([podkreœlenia&#13;
moje — M. Z.] Wencel 2010).&#13;
Czy naprawdê tragiczna œmieræ 96 reprezentantów polskiej elity, interpretowana jako ofiara, jest potrzebna, aby rozumieæ i wierzyæ? Czy niemo¿liwe jest budowanie wspólnoty bez narodowej traumy, wywo³anej zag³ad¹ wa¿nej grupy spo³ecznej? Mam wra¿enie, ¿e ten wywód na temat wspólnoty losu, który jednoczeœnie&#13;
neguje jak¹kolwiek mo¿liwoœæ narodowego pojednania, ma pewne cechy wspólne&#13;
z performansem Rafa³a Betlejewskiego; oba zdradzaj¹ podobny typ wra¿liwoœci. Pomijaj¹c nawet fa³szyw¹ moim zdaniem analogiê „zbiorowej ofiary”, trudno&#13;
oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e kryje siê za nimi g³ód egzystencjalnego doœwiadczenia, jakiœ rodzaj pustki, która musi byæ zape³niona za wszelk¹ cenê. Horror vacui, który&#13;
t³umi refleksjê i owocuje kiczem, szczególnie dotkliwym w przypadku ekspresji artystycznej. A tak¿e projekcj¹ odwrócon¹ (kompensacyjn¹?), bo dwie Polski odpowiadaj¹ — dwóm Rosjom. I tu majaczy „monstrualny sobowtór”, tak sugestywnie&#13;
zaprezentowany przez Girarda, fenomen, którego istot¹ jest rozdwojenie:&#13;
„K³opot z Rosj¹ polega na jej rozdwojeniu jaźni, którego symboliczn¹ figur¹ jest dwug³owy orze³. Mo¿na uwielbiaæ przeciêtnych Rosjan za ich&#13;
&#13;
�Krzy¿ „smoleñski” i pogranicza religii koœcielnej&#13;
&#13;
227&#13;
&#13;
biesiadn¹ naturê i niezwyk³¹ wra¿liwoœæ, ale nigdy nie wiadomo, co im&#13;
strzeli do g³owy. Cyniczna w³adza i duszoszczipatielnyj lud od wieków pozostaj¹ bowiem w tym kraju w chorobliwym zwi¹zku. Tylko tam poczucie&#13;
krzywdy nagle potrafi siê przerodziæ w œlep¹ wiernoœæ bezdusznemu imperium” (Wencel 2010).&#13;
Dlatego nie warto traciæ czasu dla rodzimych polskich karłów, wyjaœnia Wencel.&#13;
„Trzeba raczej zadbaæ o to, by w sobie ocaliæ rozbudzon¹ w ostatnich tygodniach pasjê, œwiadomoœæ historyczn¹ i eschatologiczn¹ wyobraźniê. Nie&#13;
mo¿emy ponownie daæ siê uœpiæ medialnymi peanami na czeœæ materializmu, pragmatyzmu, wygodnictwa. Tym bardziej ¿e — wedle wszelkich&#13;
znaków na niebie i ziemi — jeszcze raz zostaliœmy wydani na pastwê Rosji”&#13;
(ibidem).&#13;
To ju¿ rzeczywiœcie apokaliptyczna poetyka „œwiêtych ostatnich dni”, osaczonych przez si³y Szatana. Przywo³ana do g³osu eschatologiczna wyobraźnia&#13;
(w tym wydaniu przypomina mi raczej tradycjê elitarnych sekt ni¿ Mickiewicza,&#13;
chyba ¿e z okresu towiañszczyzny) przywraca symbolikê ludowych przepowiedni. Kar³y, olbrzymy i postacie dwoiste to figury mityczne, które reprezentuj¹ kulturow¹ symbolikê konfliktu55. Przywo³ane przez wczeœniejszych przeœladowców&#13;
w niewybrednej krytyce bliźniaczych braci Kaczyñskich, po katastrofie zaludni³y&#13;
wyobraźniê zbiorow¹ Polaków.&#13;
Do podobnej, manichejskiej symboliki odwo³uje siê suspendowany ksi¹dz&#13;
dr hab. Piotr Natanek, który g³osi, ¿e w Europie wszêdzie „pad³a wiara” — z wyj¹tkiem Polski. Dlatego Chrystus chce byæ jej Królem — jako pierwszego pañstwa na œwiecie,&#13;
„[...] bo kocha Polskê — powiada kaznodzieja — Udowodni³em wam to&#13;
na postawie analiz historycznych. ¯e otrzymaliœmy schedê po narodzie&#13;
izraelskim! Po narodzie francuskim! Byæ œwiat³em dla Europy!”56.&#13;
Wprawdzie „politycznie i gospodarczo” ju¿ Polski nie ma, ale zosta³a duchowo, g³ównie w za³o¿onej przez ks. Natanka Pustelni Niepokalanów, wœród&#13;
gromadz¹cych siê w niej t³umów wiernych. Nie wystarcza ju¿ Matka Boska Czêstochowska jako Królowa. Tylko natychmiastowe og³oszenie Chrystusa Królem&#13;
Polski przez Sejm, Senat i biskupów umo¿liwi poskromienie Szatana i otworzy&#13;
tysi¹cletni¹ erê Ducha Œwiêtego, czas spe³nionej Ewangelii. Ks. Natanek proklamowa³ œwiêto Dwóch Serc, wa¿niejsze ni¿ Bo¿e Narodzenie. Przybywa na&#13;
nie do Pustelni pó³ tysi¹ca wiernych. Ale o wiele wiêksze audytorium zapewnia&#13;
elektroniczna ambona: Internet to dar Maryi, powiada ksi¹dz Natanek.&#13;
55&#13;
56&#13;
&#13;
Etnografowie potrafi¹ wytropiæ je nawet na Mazowszu; por. np. Baraniuk 1987.&#13;
Szokujące kazanie ks. Piotra Natanka, cz. 1, &lt;http://www.youtube.com/watch?v=IYD1IeM1Xv0&gt;.&#13;
&#13;
�228&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
Korowody postaci w d³ugich czerwonych p³aszczach z krzy¿ami, or³ami&#13;
i z obrazkiem Chrystusa w koronie ci¹gn¹ przez polskie miasta. A ¿e nie ma&#13;
sprawiedliwych bez przeciwników, prorok wskazuje synagogę Szatana, po swojemu interpretuj¹c fragment Apokalipsy św. Jana57.&#13;
„[...] przyszli do nas pod has³em wolnoœæ jako partia demokratyczna, później siê przepoczwarczyli, Unia Wolnoœci, jakieœ tam socjalne i inne, później siê przepoczwarczyli, poszli w szereg PiS–u i PO i ci¹gle nam mówi¹,&#13;
¿e s¹ ¯ydami! I zaczynaj¹ nam rozkazywaæ. Patrzcie siê, co mówi wam&#13;
Biblia: dajê wam ludzi z synagogi Szatana! Mówi¹, ¿e s¹ ¯ydami, a nie s¹,&#13;
bo kto to jest ¯yd? Ten kto przestrzega prawo Moj¿eszowe, wtedy ma tytu³&#13;
¯yda. Gdzie s¹ obrzezani? Przestrzegaj¹, chodz¹ w szabat do koœcio³a? My&#13;
ich szanujemy, chodz¹ w szabat do ich synagogi? A mówi¹, ¿e s¹ ¯ydami&#13;
i z Fronsztajnów i innych przekszta³caj¹ siê na Poznañskich, Krakowskich&#13;
i tak dalej, et cetera. I mówi¹ nam. Musicie przejrzeæ! Uwiedli was!” 58&#13;
W kazaniach, które sta³y siê przebojami You Tube’a, prorok Natanek (nomen&#13;
omen!) piêtnuje popkulturowe mody. Pe³na ekspresji intonacja i gesty, góralski&#13;
akcent i barwna, sugestywna metaforyka dodaj¹ swoistego uroku autentyzmu&#13;
jego kazaniom, które mog¹ z powodzeniem s³u¿yæ jako materia³ etnograficzny&#13;
do studiów nad ludowym stylem myœlenia i obrazowania. Powtórzenia, które&#13;
czyni¹ przes³anie ks. Natanka bardziej dobitnym i spektakularnym, równie¿&#13;
przypominaj¹ ludowo–religijn¹ poetykê litanii, ró¿añca, koronek. Dobitne frazy&#13;
tej nauki wesz³y ju¿ do jêzyka potocznego.&#13;
„Jeœli twoje dziecko wiesza sobie metal na oku, na ty³ku, takie m³odzie¿owe, to ju¿ wiedz, ¿e diabe³ siê nim interesuje. Jeœli u twojego syna na&#13;
g³owie jawi siê ¿el, później ju¿ irokezy — to ju¿ wiedz, ¿e tam siê coœ&#13;
bardzo mocno burzy. Jeœli twoje dziecko, córka dorastaj¹ca, u¿ywa jaskrawych kolorów do paznokci — czarne jak piek³o, czerwone jak ogieñ,&#13;
to ju¿ wiedz, ¿e coœ siê dzieje. Jeœli twoje dziecko lubuje siê w czarnych&#13;
kolorach, w strojach moro, to wiedz, ¿e coœ siê dzieje. Nosi pumpy, pentagramy na portkach, szóstki z umi³owaniem — wiedz, ¿e coœ siê z twoim&#13;
dzieckiem dzieje. To takie przedszkole — niewinne. Jak ci ju¿ robi tatua¿e na rêku, to ju¿ wiedz, ¿e jest źle. Jeœli ci s³ucha heavy metalu, techno,&#13;
czarnego rocka, to ju¿ wiedz, ¿e coœ siê z twoim dzieckiem dzieje. Bo tak&#13;
mówimy — zacz¹³ diabe³ jak wœciekniêty atakowaæ. W tym roku jego moc&#13;
pozna³em na drugim turnusie, kiedy mi podrzucono dziecko ze Szwecji&#13;
&#13;
57&#13;
Ap 3, 9: „Oto ja ci dajê [ludzi] z synagogi szatana, spoœród tych, którzy mówi¹ o sobie, ¿e s¹&#13;
¯ydami — a nie s¹ nimi, lecz k³ami¹. Oto sprawiê, i¿ przyjdą i padną na twarz do twych stóp, a poznaj¹, ¿e Ja cię umiłowałem”.&#13;
58&#13;
Totalny odlot ks. Natanka, &lt;https://www.youtube.com/watch?v=O1Tg-5CtrCk&gt; (12.11.2014).&#13;
&#13;
�Krzy¿ „smoleñski” i pogranicza religii koœcielnej&#13;
&#13;
229&#13;
&#13;
z Emotional group, w skrócie: Emo. Bo gimnazjaliœci w tym siedz¹, później siê wieszaj¹, pisz¹ sobie kondolencje na Internecie — to dopiéro pozna³em tego smoka”59.&#13;
„Ty piekielny smoku, koniec ci w tym roku”, g³osi stara kolêda, zanotowana&#13;
przez Kolberga. Stylistyka tej homilii przywodzi na pamiêæ tak¿e przepowiednie&#13;
Sybilli, o których Janusz Dunin pisa³ w po³owie lat 70. ubieg³ego wieku jako&#13;
o gatunku wygas³ym.&#13;
„Panny w stroju brzydkiej mody,&#13;
Kosmetyki dla urody.&#13;
¯e grzech, to siê nie przejmuj¹,&#13;
Grzeszne cia³a pokazuj¹...&#13;
Pos³uchaj, chrzeœcijanie,&#13;
Co siê za to z nami stanie,&#13;
Bo nastan¹ ciê¿kie lata&#13;
I nadejdzie koniec œwiata”60.&#13;
List z nieba, apokryficzny tekst z pierwszej po³owy XIX wieku, wœród szczegó³owych zakazów obowi¹zuj¹cych chrzeœcijanina w dniu œwiêtym umieszcza&#13;
napomnienie, „abyœcie w³osów nie frózowali” (Dunin 1974, s. 180). Korzystaj¹c&#13;
twórczo z tej poetyki, ks. Natanek indaguje, niczym inkwizytor:&#13;
„Czy czyta³eœ ksi¹¿ki o New Age, bibliê satanistyczn¹, Koran, inne ksiêgi&#13;
innych religii? Czy s³uchasz ostrej muzyki rockowej, szatanistycznej, techno, metal? Czy gra³eœ w jakieœ demoniczne gry komputerowe dagolo, diagones (?), Quake, RPG, Pokemony, kieszonkowe potwory? Czy czyta³eœ&#13;
literaturê obcych kultów, religii, ksi¹¿ki magii, wtajemniczaj¹ce w czary,&#13;
w magiê, np. Harry Potter? Jak nam to wkrêcono. [...] Przychodzi m³odzieniec czternastoletni: Jestem wolny! Pijesz? Nie! Palisz? Nie! Narkomania? Nie! A mo¿e Harry Potter? Taak! Przeczyta³em go ca³ego! Jak&#13;
diabe³ nim rzuci³ na koœciele i obraca³ jak wskazówkami zegara”61.&#13;
Dalej ks. Natanek odczytuje imponuj¹cy rejestr demonicznych praktyk podzielonych na twardy i miêkki New Age, w zale¿noœci od tego, czy go ucz¹ na&#13;
Kembridżach i Oksfordach, czy w zwyk³ych koledżach. Od metody Silvy poprzez&#13;
œwiadome œnienie, szamanizm, szatanizm, aromaterapiê, homeopatiê, talizmany, wschodnie sztuki walki, antropozofiê, akupunkturê, akupresurê, buddyzm,&#13;
&#13;
Szokujące kazanie ks. Piotra Natanka, cz. 1, &lt;http://www.youtube.com/watch?v=IYD1IeM1Xv0&gt;&#13;
(12.11.2014).&#13;
60&#13;
Wielka przepowiednia Królowej Sybilji o wojnie i końcu świata za: Dunin 1974, s. 34.&#13;
61&#13;
Szokujące kazanie ks. Piotra Natanka, cz. 2, &lt;https://www.youtube.com/watch?v=SpDx5Z-oJYc&gt;&#13;
(12.11.2014).&#13;
59&#13;
&#13;
�230&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
gwiezdne wojny, feng shui, holizm, medycynê chiñsk¹ i tybetañsk¹, pozytywne&#13;
myœlenie itd. Jednym s³owem: wszystkie atrakcyjne nowinki kultury popularnej&#13;
ostatniego trzydziestolecia zmieszane z elementami tradycyjnych technik religijnych — i nie tylko. Kryterium, na podstawie którego skomponowana zosta³a ta&#13;
lista, zwie siê najpewniej egzotyka albo obcoœæ. Jedno jest pewne: religijnoœæ ludowa stanê³a do walki z kultur¹ popularn¹, w której wydawa³a siê ju¿ rozp³ywaæ.&#13;
Poza b³yskiem szaleñstwa w jeremiadach ks. Natanka nowoœci¹ jest uzbrojenie retoryki ludowej w autorytet tytu³u akademickiego, który wszêdzie poprzedza jego nazwisko. Habilitacja w zakresie historii przek³ada siê na sprawne&#13;
odwo³ania do wydarzeñ historycznych, które kaznodzieja osadza we w³asnej interpretacji dziejów, nawi¹zuj¹c równie¿ do wizji mistycznych Rozalii Celakówny. Drug¹ zaœ nowoœci¹ jest wspomaganie Internetem si³y przekazu charyzmatycznego proroka. Jego oratorskie popisy s¹ przebojami You Tube’a, podobnie&#13;
jak rozprawa z natrêtn¹ ekip¹ TVN24 w jego Pustelni Niepokalanów i ob³o¿enie dziennikarzy kl¹tw¹. Interesuj¹ca jest te¿ reakcja tych¿e dziennikarzy; robili wra¿enie nieco wystraszonych. Zwrócili siê z proœb¹ o pomoc do by³ego&#13;
dyrektora warszawskiego Muzeum Etnograficznego, doktora (zaledwie) Jana&#13;
Suligi, znawcy i praktyka tarota oraz rytua³ów okultystycznych. Ten ich uspokoi³,&#13;
t³umacz¹c, ¿e obawiaæ powinien siê habilitowany ks. Natanek, bo kl¹twa obraca&#13;
siê przeciw temu, kto j¹ rzuca.&#13;
Sk¹d ta nauka? To zasada œredniowiecznych ordaliów, s¹dów Bo¿ych, które&#13;
wed³ug ludowej maksymy dzia³aj¹ wed³ug prawa: „Kto kogo klnie, to w niego&#13;
lgnie”. Oczywiœcie jeœli klnie niesprawiedliwie, ale o tym ju¿ dyrektor Suliga nie&#13;
wspomnia³, zapewne nie chcia³ jeszcze bardziej straszyæ m³odzie¿y.&#13;
Trzeba przyznaæ, ¿e ks. Natanek jest urodzonym kaznodziej¹, sugestywnym,&#13;
ekspresyjnym, obdarzonym szczególn¹ si³¹ perswazji. Niestety jest równie¿ pe³en gniewu i furii, którym ³atwo daje siê ponieœæ w trakcie swoich publicznych&#13;
wyst¹pieñ. Nie szczêdzi wówczas swoim s³uchaczom najbardziej drastycznych&#13;
okreœleñ, trzêsie siê ze z³oœci, podnosi g³os do krzyku.&#13;
Jakiœ czas temu ks. Natanek zapowiedzia³, ¿e zawiesi w Sejmie obrazy Matki&#13;
Bo¿ej i Chrystusa Króla, a poœrodku „wielki, piêciometrowy krzy¿, upamiêtniaj¹cy piêæ ran Zbawiciela i tyle¿ ran narodu polskiego”62. Symbolika liczby piêæ&#13;
(podobnie jak klêcz¹ca pozycja modlitewna) nale¿y do stereotypu Polaka–katolika na pograniczach z prawos³awiem, równie¿ autostereotypu, bowiem „piêæ&#13;
ran cierpia³ Pan”, g³osi ludowy katechizm63. Dlatego katolik ¿egna siê ponoæ&#13;
piêcioma palcami (w odró¿nieniu od prawos³awnego, który kreœli znak krzy¿a&#13;
62&#13;
Polsko Bóg jeszcze czeka na ciebie, cz. 3, kazanie z dn. 28.08.2013 na stronie Telewizja Internetowa&#13;
Christus Vincit–TV. Spo³eczny Ruch Zapotrzebowania Wiary z siedzib¹ w Norwegii. Filia Pustelnia Niepokalanów Ksiêdza Piotra Natanka w Grzechyni, &lt;http://christusvincit-tv.pl/articles.&#13;
php?article_id=98&gt; (12.11.2014).&#13;
63&#13;
O rozpowszechnieniu tej symboliki por. Zowczak 2000, s. 463–465.&#13;
&#13;
�Religijnoœæ ludowa a kultura popularna&#13;
&#13;
231&#13;
&#13;
trzema, ze wzglêdu na Trójcê Œw.). Kiedy pod koniec lat 70. œp. ks. W³adys³aw&#13;
Wanags rozbudowywa³ cmentarn¹ kapliczkê, s³u¿¹c¹ katolikom w Gródku Podolskim za œwi¹tyniê, na indagacje urzêdników wyjaœni³, ¿e powiêkszy j¹ o piêæ&#13;
metrów z prawa, piêæ z lewa, piêæ z przodu i piêæ z ty³u. A dlaczego akurat piêæ?&#13;
„No a co ty nie wiesz, ¿e u Pana Jezusa by³o piêæ ran?!” — mia³ odpowiedzieæ&#13;
dzielny proboszcz64.&#13;
Ró¿nica miêdzy nim a ks. Natankiem polega na tym, ¿e ten ostatni uto¿sami³&#13;
w swojej wypowiedzi rany Zbawiciela i narodu polskiego, sugeruj¹c jego mesjañskie pos³annictwo, co ks. Wanagsowi nie przysz³oby do g³owy. Do specyfiki&#13;
narracji ks. Natanka nale¿y dodaæ zaskakuj¹co militarn¹ metaforykê, jak „rycerze Chrystusa Króla”, krucjata ró¿añcowa, has³o: „odbijemy Europê”, zdjêcia&#13;
powstañcze zatytu³owane „armaty Matki Bo¿ej” (przedstawiaj¹ figury Matki&#13;
Boskiej, prawdopodobnie w ramach akcji, aby ka¿dy dom wyposa¿yæ w du¿y obraz Maryi, a na ka¿dym podwórku postawiæ jej figurê) itp.&#13;
Myœleliœcie Pañstwo, ¿e religijnoœci ludowej ju¿ nie ma? ¯e apokryfy i przepowiednie Sybilli to archaizmy kulturowe, martwa ramota? No to jeszcze zobaczycie. Nasz lud jak lawa...&#13;
&#13;
Religijność ludowa a kultura popularna&#13;
Kultury ludowej mo¿e ju¿ i nie ma, ale religijnoœæ ludowa wci¹¿ daje o sobie&#13;
znaæ. Jak stara³am siê przedstawiæ, wiele cech i praktyk, przypisywanych modelowo religijnoœci ludowej, wspó³czeœnie jeszcze siê umocni³o, chocia¿ zmieni³y&#13;
swój charakter ze wzglêdu na odmienny kontekst. Pielgrzymki, misteria i kult&#13;
obrazów ciesz¹ siê nieustaj¹c¹ popularnoœci¹. Wspó³czesna kultura religijna zosta³a zdominowana przez kulturê popularn¹ i podlega procesom liberalizacji&#13;
oraz komercjalizacji. Cech¹ niew¹tpliwie ³¹cz¹c¹ religijnoœæ popularn¹ z ludow¹&#13;
jest sensualizm, który trzyma siê mocno, wrêcz rozkwita. Koœció³ wydaje siê niekiedy pog³êbiaæ tê tendencjê. Bo jak inaczej okreœliæ ceremonialne przenoszenie przez kap³ana od o³tarza do ¿³obka lalki przedstawiaj¹cej Dzieci¹tko Jezus?&#13;
Albo obwo¿enie po Polsce figury œw. Dominika o wygl¹dzie lalki? W pewnej&#13;
warszawskiej parafii jeden z ksiê¿y przywióz³ z wakacji w górach baranka, ¿eby&#13;
go demonstrowaæ na mszach dla dzieci. Baranek becza³ rozpaczliwie osadzony&#13;
samotnie w ogrodzeniu ko³o koœcio³a, a uwieszone na ogrodzeniu dzieci krzycza³y: „Baranek Bo¿y! Baranek Bo¿y!” Trudno powiedzieæ, o któr¹ fazê degradacji obrazu tu chodzi: o pastisz czy ju¿ o simulacrum?&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
Ks. Wanags sam o sobie opowiada³ tê historiê, równie¿ i mnie (Zowczak 2010, s. 24). O symbolice piêciu Jezusowych ran ibidem, s. 56.&#13;
&#13;
�232&#13;
&#13;
Religijnoœæ ludowa i kultura popularna. Miêdzy tradycj¹ a komercj¹&#13;
&#13;
Pielgrzymka dzieci pierwszokomunijnych z Warszawy do Lichenia (maj 2011).&#13;
Fot. M. Zowczak&#13;
&#13;
Albowiem mo¿na te¿ dostrzec zmianê znaczenia samego sensualizmu. Procesem skorelowanym z wymian¹ œwiêtoœci na energiê jest stopniowy zanik&#13;
transcendencji. To ju¿ nie „namacalny realizm” s³owa–zdarzenia, ale materializacja przekazów symbolicznych. Sensualizm subiektywizuje siê; w mniejszym&#13;
stopniu odnosi siê dziœ do kulturowego orbis interior, bardziej — do jednostki,&#13;
jej cielesnoœci. Wydaje siê, ¿e ¿eby zrozumieæ i ¿eby uwierzyæ, trzeba zagraæ rolê&#13;
w misterium, prze³o¿yæ s³owo na doœwiadczenie cielesne, a w koñcu to wszystko zwizualizowaæ, najlepiej w postaci filmu. Sensualizm tworzy now¹ konfiguracjê z ekspresywizmem i ludycznoœci¹, a tak¿e z fascynacj¹ medialnym obrazem&#13;
i spektaklem. „Źród³em przekonañ s¹ obrazy, które przechowuje ludzka pamiêæ.&#13;
Zwyciêzc¹ jest ten, kto utrzyma nad nimi kontrolê”, pisze o wspó³czesnej popkulturze, nieco w duchu semiologii Rolanda Barthesa, Tadeusz Bartoœ (2006, s. 14).&#13;
Zanim jeszcze lud zacz¹³ czytaæ Bibliê, ju¿ zast¹piono lekturê Pisma jego wizualizacj¹, przede wszystkim filmem, ale tak¿e komiksem. Raczej wypieraj¹ one&#13;
przekaz pisany, ni¿ prowadz¹ do samodzielnej lektury. Ju¿ w pocz¹tkach lat 90.&#13;
nast¹pi³ zalew kolorowych Biblii w obrazkach, które cieszy³y siê wziêciem w roli&#13;
prezentów dla dzieci, zw³aszcza z okazji pierwszej komunii (coraz wiêksze znaczenie tej instytucji, okazji do uczty przypominaj¹cej nieraz huczne wesele, jest&#13;
spektakularnym przyk³adem konsumeryzmu w sferze religijnej). Podstawowym&#13;
&#13;
�Religijnoœæ ludowa a kultura popularna&#13;
&#13;
233&#13;
&#13;
źród³em wiedzy religijnej staje siê przekaz obrazkowy, czêsto wyprodukowany&#13;
w obcych czytelnikowi realiach, skoncentrowany na tym, co sensacyjne, wed³ug&#13;
zasad scenariusza serialu telewizyjnego. W ten sposób Biblia staje siê luźnym&#13;
zbiorem minidramatów, „wyrwanych z kontekstu wzorcowych sytuacji dramatycznych”65. Nie jest to wprawdzie niczym nowym w kontekœcie twórczoœci apokryficznej. Na przyk³ad hebrajski midrasz, metodê homiletyczn¹, która dopuszcza interpretacjê tekstu biblijnego wbrew uznanemu sensowi, porównuje siê do&#13;
m³ota, rozbijaj¹cego na kawa³ki ska³ê Tory. Ale autorzy legend midraszowych&#13;
znali pisan¹ Torê i podlegali Prawu, ¿yli w ich tradycji. Wspó³czeœni odbiorcy biblijnych i parabiblijnych przekazów zazwyczaj nie znaj¹ tekstu Biblii i ¿yj¹ wed³ug&#13;
wielu jednoczesnych gier–dyskursów, narzucanych przez postêpuj¹cy proces ró¿nicowania spo³ecznego i komercjalizacji kultury. Wzorcowe, oderwane od kontekstu biblijnego minidramaty nabieraj¹ materialnoœci i staj¹ siê w ich obrêbie&#13;
przedmiotem symbolicznej konsumpcji, podlegaj¹ praktykom pastiszu i skandalizuj¹cym performansom. Ludow¹ wra¿liwoœæ mirakularn¹ zastêpuje wra¿liwoœæ&#13;
rekonstrukcyjna, a religijny sensualizm przemienia siê w ucieleśnienie.&#13;
&#13;
65&#13;
&#13;
Korzystam tu z okreœlenia Zbigniewa Benedyktowicza (1975, s. 7). O ró¿nicy miêdzy apokryfem a pastiszem w: Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
Adamczyk M.&#13;
1996 Wstęp, w: Cały świat nie pomieściłby ksiąg. Staropolskie opowieści i przekazy apokryficzne, wyd. W. Rzepka i W. Wydra, PWN, Warszawa–Poznañ.&#13;
Afanasjev A. N.&#13;
1990 Narodnyje russkie legendy, Nauka, Nowosibirsk.&#13;
Agady&#13;
2005 Agady talmudyczne. Ludowe opowieści, baśnie, legendy, przypowieści, aforyzmy i przysłowia wybrane z Talmudu, prze³. M. Friedman, Wydawnictwo Dolnoœl¹skie, Wroc³aw.&#13;
Albert–Llorca M.&#13;
1991 L’ordre des choses. Les récits d’origine des animaux et des plantes en Europe par..., Le regard&#13;
de l’ethnologue, 2, Éditions du Comité des Travaux historiques et scientifiques, Paris.&#13;
Apokryfy&#13;
1986 Apokryfy Nowego Testamentu, t. 1, Ewangelie apokryficzne, cz. 1–2, red. ks. M. Starowieyski, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin.&#13;
2003 Apokryfy Nowego Testamentu. Ewangelie apokryficzne, cz. 1, Fragmenty. Narodzenie&#13;
i dzieciństwo Maryi i Jezusa, red. ks. M. Starowieyski, WAM, Kraków.&#13;
2007 Apokryfy Nowego Testamentu, t. 2, Apostołowie, cz. 1, red. ks. M. Starowieyski, WAM,&#13;
Kraków&#13;
Babiñski G.&#13;
2010 Refleksje nad kierunkami przemian pogranicza polsko ukraińskiego, w: M. Zowczak (red.),&#13;
Na pograniczu «nowej Europy». Polsko–ukraińskie sąsiedztwo, Wydawnictwo DiG, Warszawa, s. 31–44.&#13;
Badalanova F.&#13;
2002 Beneath, Behind and Beyond the Bible: Back to the Oral Tradition. (The Theologeme&#13;
of Abraham’s Sacrifice in Bulgarian Folklore), w: Folklor, tradicii, kultura. Sbornik v čest&#13;
na Stefana Stojkova, Akademièno Izdatelstvo „Prof. Marin Drinov”, Sofija, s. 47–67.&#13;
Badura W.&#13;
1903 Potrójna procesja, „Lud”, t. 9, s. 90.&#13;
Balcerska J.&#13;
2004 Znaczenie Góry Atos dla odbudowy monastycyzmu w Macedonii, praca magisterska,&#13;
Archiwum IEiAK.&#13;
Banak J., ks.&#13;
1986 Historia kanonu Nowego Testamentu, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. 1, Ewangelie&#13;
apokryficzne, red. ks. M. Starowieyski, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin, s. 25–64.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
235&#13;
&#13;
Baraniuk T.&#13;
1987 „Karły”, „wielgoludy” i postacie dwoiste w widowiskach zapustnych na północno–zachodnim Mazowszu. Próba ustalenia ich znaczenia i genezy, w: Od obrzędu do teatru&#13;
obrzędowego, Muzeum Okrêgowe, Ciechanów, s. 169–201.&#13;
Baranowski W.&#13;
1970 Z badań nad ludową recepcją „żywotów świętych”. Żywoty świętych z najbliższego otoczenia Chrystusa w folklorze pd. części woj. łódzkiego, „Lud”, t. 54, s. 87–113.&#13;
1971 Kult świętych nie uznawanych przez władze kościelne w katolicyzmie ludowym, „Euhemer”,&#13;
nr 1, s. 41–51.&#13;
Barbour I. G.&#13;
1984 Mity. Modele. Paradygmaty, Spo³eczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków.&#13;
Baudrillard J.&#13;
1997 Precesja symulakrów, w: R. Nycz (red.), Postmodernizm. Antologia przekładów, Wyd. Baran i Suszczyñski, Kraków, s. 175–189.&#13;
2005 Symulakry i symulacja, prze³. S. Królak, Sic!, Warszawa.&#13;
Baudouin de Courtenay–Ehrenkreutz–Jêdrzejewiczowa C.&#13;
2005 Święta Cecylia. Przyczynek do genezy apokryfów, w: C. Baudouin de Courtenay–&#13;
Ehrenkreutz–Jêdrzejewiczowa, Łańcuch tradycji. Teksty wybrane, Wydawnictwa&#13;
Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.&#13;
Bauman Z.&#13;
1995 Wolność, prze³. J. Tokarska–Bakir, Spo³eczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków.&#13;
1996 Ponowoczesność, czyli dekonstruowanie nieśmiertelności, prze³. A. Szahaj, w: Postmodernizm a filozofia, red. S. Czerniak i A. Szahaj, Wydawnictwo Instytutu Filozofii&#13;
i Socjologii PAN, Warszawa.&#13;
Bell D.&#13;
1983 Powrót sacrum? Tezy na temat przyszłości religii, prze³. W. Dorosz, K. Dorosz,&#13;
„Znak”, R. 35, nr 346, s. 1377–1391.&#13;
Benedyktowicz Z.&#13;
1975 Wielkanoc. Święta po polsku, „Tygodnik Powszechny”, R. 29, nr 13, s. 4–7.&#13;
2000 Portrety „obcego”. Od stereotypu do symbolu, Anthropos, Wydawnictwo Uniwersytetu&#13;
Jagielloñskiego, Kraków.&#13;
Benis A. (wyd.)&#13;
1892 Postępek prawa czartowskiego przeciw narodowi ludzkiemu. 1570, Biblioteka Pisarzów&#13;
Polskich, nr 22, Kraków.&#13;
Bezsonov P.&#13;
1861 Kaleki perechožie, Moskwa Semen, Moskwa, t. 3.&#13;
Bia³ostocki J.&#13;
1982 Grzesznik jako bohater w sztuce Rembrandta, w: J. Bia³ostocki, Symbole i obrazy w świecie sztuki, PWN, Warszawa, s. 327–345.&#13;
Bielik–Robson A.&#13;
2000 Inna nowoczesność. Pytania o współczesną formułę duchowości, Universitas, Kraków.&#13;
Bin Gorion [Berdyczewski] M. J.&#13;
1996 Żydowskie legendy biblijne, prze³. R. Stiller, cz. 1, Wydawnictwo Uraeus, Gdynia.&#13;
&#13;
�236&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
B³achowski A.&#13;
1960 Widowisko ludowe „Król Herod” z Ciechanowca pow. Siemiatycze, „Literatura Ludowa”, R. 4, nr 2–3, s. 92–107.&#13;
Bocian M.&#13;
1996 Leksykon postaci biblijnych, wspó³prac. U. Kraut, I. Lenz, prze³. J. Zychowicz, Wydawnictwo Znak, Kraków.&#13;
Bogiel A.&#13;
2004 Wiedza tajemna dla mas na przyk³adzie targów ezoterycznych w Warszawie, praca&#13;
magisterska, Archiwum IEiAK UW.&#13;
Bonhoeffer D.&#13;
1937 Judasz, w: Krzyż i zmartwychwstanie, Koœció³ Ewangelicko–Augsburski (Luterañski)&#13;
w RP — Biblioteka Internetowa,&lt;http://www.luteranie.pl/www/biblioteka/dteologia/&#13;
bonhoefferb12.html&gt; (19.05.2006).&#13;
Borowik I.&#13;
2011 (Nie) warto rozmawiać, „Tygodnik Powszechny”, nr 37, s. 18.&#13;
Borowik I., Doktór T.&#13;
2001 Pluralizm religijny i moralny w Polsce. Raport z badań, Zak³ad Wydawniczy NOMOS,&#13;
Kraków.&#13;
Brückner A.&#13;
1900 Z literatury zapomnianej, „Biblioteka Warszawska”, R. 3, t. 234, s. 34.&#13;
1903 Literatura religijna w Polsce średniowiecznej, t. 2, Pismo święte i apokryfy, Gebethner&#13;
i Wolff, Warszawa.&#13;
1907 Rozmyślanie o żywocie Pana Jezusa, z rêkopisu grecko–katolickiego kapitu³y przemyskiej wyda³ A. Brückner, nak³adem Akademii Umiejêtnoœci, Kraków.&#13;
Buchowski M.&#13;
2004 Granica a uprawianie antropologii — uwagi wstępne, w: Polska — Niemcy. Pogranicze kulturowe i etniczne, Archiwum Etnograficzne, nr 42, Polskie Towarzystwo&#13;
Ludoznawcze, Uniwersytet Wroc³awski, Wydawnictwo Poznañskie, Poznañ–Wroc³aw, s. 7–11.&#13;
Buchowski M., Burszta W. J.&#13;
1992 O założeniach interpretacji antropologicznej, PWN, Warszawa.&#13;
Bu³gakow S.&#13;
1992 Prawosławie. Zarys nauki kościoła prawosławnego, prze³. ks. H. Paprocki, Orthdruk&#13;
s. c. Bia³ystok, Formica, Warszawa.&#13;
Burszta W. J.&#13;
1998 Antropologia kultury. Tematy, teorie, interpretacje, Wydawnictwo Zysk i S–ka, Poznañ.&#13;
Bury³a S.&#13;
2004 Antyjudaizm czy antysemityzm? Kilka znaków zapytania, „Studia Judaica”, R. 7, nr 1,&#13;
s. 95–110, &lt;http://www.studiajudaica.pl/sj13bury.pdf&gt; (19.08.2011).&#13;
Bylicka D.&#13;
2010 Znaczenie kultu Matki Boskiej Chełmskiej w relacjach polsko–ukraińskich,&#13;
w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu «nowej Europy». Polsko–ukraińskie sąsiedztwo,&#13;
Wydawnictwo DiG, Warszawa, s. 567–579.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
Byrska–Szklarczyk M.&#13;
2010 „Granica jest po to, żeby chodzić” — krajobraz kulturowy Mrówek z Medyki, w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu «nowej Europy». Polsko–ukraińskie sąsiedztwo, Wydawnictwo&#13;
DiG, Warszawa, s. 181–203.&#13;
Bystroñ J. S.&#13;
1895 Legenda o św. Piotrze i podkowie, „Wis³a”, t. 9, s. 116–117.&#13;
1980 Łańcuch szczęścia, w: Tematy, które mi odradzano, PIW, Warszawa, s. 52–87.&#13;
Charlesworth J. H.&#13;
1998 Autentic Apocrypha. False and Genuine Christian Apocrypha by..., Dead Sea Scrolls&#13;
and Christian Origins Library, No 2, Bibal Press, North Richland Hills, Texas.&#13;
Chlebicka A.&#13;
2010 Rola przemytu w życiu młodzieży pogranicza, w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu «nowej Europy». Polsko–ukraińskie sąsiedztwo, Wydawnictwo DiG, Warszawa, s. 243–256.&#13;
Ciszewski S.&#13;
1927 Żeńska twarz, Prace Komisji Etnograficznej PAU, nr 4, Kraków.&#13;
Clifford J.&#13;
2000 Wstęp: Typowe produkty szaleją, prze³. E. Klekot, w: J. Clifford, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, Wydawnictwo KR, Warszawa, s. 7–25.&#13;
Cohen A.&#13;
1997 Talmud, Cyklady, Warszawa.&#13;
Csordas T. J.&#13;
1990 Embodiment as a Paradigm for Anthropology, „Ethos”, Vol. 18, 1, s. 5–47.&#13;
Czachowski H.&#13;
2003 Cuda, wizjonerzy i pielgrzymi. Studium religijności mirakularnej końca XX wieku w Polsce, Oficyna Naukowa, Warszawa.&#13;
Czarnowski S.&#13;
1956 Kult bohaterów i jego społeczne podłoże. Św. Patryk, bohater narodowy Irlandii, PWN,&#13;
Warszawa.&#13;
1958 Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, w: Kultura, PWN, Warszawa, s. 80–99.&#13;
[Czme³yk R.] Чмелик Р.&#13;
2010 Пограниччя — земля любови та розбрату, w: M. Zowczak (red.) Na pograniczu «nowej Europy». Polsko–ukraińskie sąsiedztwo, Wydawnictwo DiG, Warszawa, s. 53–61.&#13;
Doktór T.&#13;
2007 Doświadczenie religijne, pluralizm i fundamentalizm, w: Doświadczenie religijne,&#13;
oprac. T. Doktór, Verbinum, Warszawa, s. 6–18.&#13;
Domañska E.&#13;
2007 „Zwrot performatywny” we współczesnej humanistyce, „Teksty Drugie”, nr 5, s. 48–61.&#13;
Donnan H., Wilson T. M.&#13;
2008 Granice tożsamości, narodu, państwa, prze³. M. G³owacka–Grajper, Wydawnictwo&#13;
Uniwersytetu Jagielloñskiego, Kraków.&#13;
&#13;
�238&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
Doughan J.&#13;
1995 The Akedah at the ‘crossroads’, w F. Manns (ed.), The Sacrifice of Isaac in the Three&#13;
Monotheistic Religions, Jerusalem 1995, s. 165–76.&#13;
Dowojna–Sylwestrowicz M.&#13;
b.d. Rêkopis w Centralnym Archiwum Historycznym w Wilnie, Fond 1135, op. 10. (Teki&#13;
Jana Kar³owicza, Wileñskie Towarzystwo Przyjació³ Nauk).&#13;
Dundes A.&#13;
2007 The Ritual Murder Or Blood Libel Legend: A Study of Anti–Semitic Victimization&#13;
through Projective Inversion, w: S. J. Bronner (red.), The Meaning of Folklore. The Analytical Esseys of Alan Dundes, Logan, Utah State Univ. Press, Utah, s. 382–409.&#13;
Dunin J.&#13;
1974 Papierowy bandyta. Książka kramarska i brukowa w Polsce, Wydawnictwo £ódzkie, £ódź.&#13;
Dworakowski S.&#13;
1964 Kultura społeczna ludu wiejskiego nad Narwią, cz. 1, Prace Bia³ostockiego Towarzystwa Naukowego, nr 3, Bia³ystok.&#13;
Dziekan M.&#13;
1997 Symbolika arabsko–muzułmańska. Mały słownik, Verbinum, Warszawa.&#13;
Ewangelia a&#13;
2006 Ewangelia Judasza, prze³. z angielskiego K. Klimkowski, „Gazeta Wyborcza”, „Du¿y&#13;
Format”, nr 16/667, 18.04.&#13;
Ewangelia b&#13;
2006 Ewangelia Judasza, prze³. z koptyjskiego ks. W. Myszor, &lt;http://www.wtl.us.edu.pl/&#13;
pdf/zak/Ewangelia_Judasza.pdf&gt; (12.11.2014).&#13;
Ewangelia Tomasza&#13;
1992 Ewangelia Tomasza, prze³. A. Dembska i W. Myszor, oprac. W. Myszor, Verbum–Marek Górny, Katowice.&#13;
Federowski M.&#13;
1897 Lud białoruski na Rusi litewskiej, Wydawnictwo Komisji Antropologicznej Akademii&#13;
Umiejêtnoœci w Krakowie, t. 1, Warszawa.&#13;
Fischer A.&#13;
1913 Polskie widowiska ludowe, „Lud”, t. 19, nr 2, s. 31–70.&#13;
Florenski P.&#13;
1981 Ikonostas i inne szkice, prze³. Z. Podgórzec, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa.&#13;
Gaudefroy–Demombynes M.&#13;
1988 Narodziny islamu, prze³. H. Olêdzka, PIW, Warszawa.&#13;
Gawlik K.&#13;
2002 Giurgiovden we wsi Gorno Lipovec, w: Grupa laboratoryjna „Ludowe wzorce œwiêtoœci w kulturze prawos³awia (Macedonia)”, s. 8–12, Warszawa; tekst powielony,&#13;
Archiwum IEiAK UW.&#13;
Gawron W.&#13;
1986 „Haman” w Limanowej, w: Materiały etnograficzne z powiatu limanowskiego, z. 3, Archiwum Etnograficzne, nr 30, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wroc³aw, s. 61–64.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
239&#13;
&#13;
Gebert K.&#13;
2003 54 komentarze do Tory, Austeria, Kraków.&#13;
Geertz C.&#13;
1992 Religia jako system kulturowy, prze³. D. Lachowska, w: Racjonalność i styl myślenia,&#13;
wyd. E. Mokrzycki, Wydawnictwo Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa,&#13;
s. 498–555.&#13;
2005 Religia jako system kulturowy, w: Interpretacja kultur. Wybrane eseje, prze³. M. M. Piechaczek, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielloñskiego, Kraków, s. 109–150.&#13;
2000 Anthropology and History, w: Available light: Anthropological reflections on philosophical topics, Princeton University Press, Princeton, s. 118–133.&#13;
2003 Historia i antropologia, w: Zastane światło. Antropologiczne refleksje na tematy filozoficzne, prze³. Z. Pucek, Universitas, Kraków, s. 151–170.&#13;
Ginzberg L.&#13;
1909 The Legends of the Jews, t. 2 (From Joseph to the Exodus), Philadelphia: The Jewish&#13;
Publication Society, s. 254–256.&#13;
1997 Legendy żydowskie, prze³. J. Jarniewicz, Cyklady, Warszawa.&#13;
Girard R.&#13;
1993 Sacrum i przemoc, prze³. M. Pleciñska, J. Pleciñski, Brama — Ksi¹¿nica W³óczêgów&#13;
i Uczonych, Poznañ.&#13;
G³uchowski P., Kowalski M.&#13;
2007 Podobno była piękna. Pomnik depresji, „Du¿y Format”, nr 26/737, „Gazeta Wyborcza”&#13;
16.07., s. 5–7.&#13;
Gnatjuk V.&#13;
1902 Galicko–ruski narodni legendi, „Etnografiènyj Zbornik”, t. 12.&#13;
Grabowska M.&#13;
2008 Ruchy odnowy religijnej przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych: społeczne&#13;
przyczyny i konsekwencje, w: T. Szawiel (red.), Pokolenie JP2. Przeszłość i przyszłość&#13;
zjawiska religijnego, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2008, s. 22–49.&#13;
Graves R., Patai R.&#13;
1993 Mity hebrajskie, Cyklady, Warszawa.&#13;
Gustawicz B.&#13;
1881 Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody, „Zbiór Wiadomoœci do&#13;
Antropologii Krajowej”, t. 5, s. 102–186.&#13;
Gy³ybowa M.&#13;
2004 Soteriologia ludowa muzu³manów (Pomaków) i prawos³awnych z rejonu Czepelare&#13;
w Bu³garii, praca magisterska, Archiwum IEiAK UW.&#13;
Haavio M.&#13;
1979 Mitologia fińska, prze³. J. Litwiniuk, PIW, Warszawa.&#13;
Hall D.&#13;
2007 New Age w Polsce. Lokalny wymiar globalnego zjawiska, Wydawnictwo Akademickie&#13;
i Profesjonalne, Warszawa.&#13;
&#13;
�240&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
Hannerz U.&#13;
2006 Powiązania transnarodowe. Kultura, ludzie, miejsca, prze³. K. Franek, Wydawnictwo&#13;
Uniwersytetu Jagielloñskiego, Kraków.&#13;
Hastrup K.&#13;
2008 Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią, prze³. E. Klekot, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielloñskiego, Kraków.&#13;
Hegel G. W. F.&#13;
1958 Wykłady z filozofii dziejów, prze³. J. Grabowski i A. Landman, t. 2, PWN, Warszawa.&#13;
Hemka A., Olêdzki J.&#13;
1990 Wrażliwość mirakularna, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, nr 1, s. 8–14.&#13;
Hernas Cz.&#13;
1965 W kalinowym lesie. U źródeł folklorystyki polskiej, t. 1, PIW, Warszawa.&#13;
Hervieu–Léger D.&#13;
1999 Religia jako pamięć, Zak³ad Wydawniczy NOMOS, Kraków.&#13;
Herzfeld M.&#13;
2004 Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, prze³. M. M. Piechaczek, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielloñskiego, Kraków.&#13;
Hryniewicz W., ks. OMI&#13;
1996 Judasz zdrajca?, w: Dramat nadziei zbawienia. Medytacje eschatologiczne, Verbinum, Warszawa, &lt;http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/2029020,42786,1342573.html&gt; (05.05.2006).&#13;
Hutcheon L.&#13;
1988 A Poetics of Postmodernism. History, Theory, Fiction, Routledge, N.Y.&#13;
1997 Historiograficzna metapowieść: parodia i intertekstualność, prze³. J. Margañski, w: Postmodernizm. Antologia przekładów, red. R. Nycz, Wyd. Baran i Suszczyñski, Kraków,&#13;
s. 378–397.&#13;
Jacobi J.&#13;
1993 Psychologia C. G. Junga, prze³. £ypacewicz, Wydawnictwo Wodnika, Warszawa.&#13;
James W.&#13;
2001 Doświadczenia religijne, Zak³ad Wydawniczy NOMOS, Kraków.&#13;
Jameson F.&#13;
1998 Postmodernizm i społeczeństwo konsumpcyjne, prze³. P. Czapliñski, w: Postmodernizm.&#13;
Antologia przekładów, red. R. Nycz, Wyd. Baran i Suszczyñski, Kraków, s. 190–219.&#13;
Janów J.&#13;
1931 „Sabałowa bajka” Henryka Sienkiewicza i legendy o dziwnych sądach Bożych, „Lud”, t. 30,&#13;
s. 76–144.&#13;
Jazykowa I.&#13;
1998 Świat ikony, prze³. ks. H. Paprocki, Wydawnictwo Ksiê¿y Marianów, Warszawa.&#13;
De Jong M.&#13;
2003 Pseudoepigrapha of the Old Testament as Part of Christian Literature. The Case&#13;
of The Testaments of the Twelve Patriarchs and the Greek Life of Adam and Eve. Studia&#13;
in Veteris Testamenti pseudoepigrapha, t. 18, Koninklijke Brill NV, Leiden.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
241&#13;
&#13;
Jucewicz L. A.&#13;
1846 Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwyczajów, nak³adem R. Rafa³owicza, Wilno.&#13;
Judin A. V.&#13;
1997 Onomastikon russkich zagovorov, Moskowskij obszczestwiennyj naucznyj fond, Moskwa.&#13;
Jung C. G.&#13;
1970 Psychologia a religia, w: Psychologia a religia, PIW, Warszawa, s. 97–153.&#13;
Junod E.&#13;
1987 La virginité de l’apôtre Jean: recherches sur les origines scripturaires et patristiques de cette tradition, w: Lectures anciennes de la Bible, Cahiers de BiblePatrística 1, Strasbourg, s. 13–135.&#13;
Kaczeszmarow P.&#13;
1980 Uroczystoœci w dniu œw. Jerzego a obrzêdy przejœcia, praca magisterska, Archiwum&#13;
IEiAK UW.&#13;
Kahr M.&#13;
1965 A Rembrandt Problem: Haman or Uriah? „Journal of the Warburg and Courtauld Institutes”, t. 28, s. 258–273, &lt;http://www.jstor.org/pss/750673&gt; (12.11.2014).&#13;
Kalik J.&#13;
2000 Żydowska duchowość, religia i praktyki religijne w oczach Polaków w XVII–XVIII w.,&#13;
w: M. Galas (red.), Duchowość żydowska w Polsce. Materiały z międzynarodowej konferencji&#13;
dedykowanej pamięci prof. Chone Schmeruka, Ksiêgarnia Akademicka, Kraków, s. 81–90.&#13;
Kawa³ko B., Miszczuk A.&#13;
2008 Uwarunkowania rozwoju przestrzennego Polski, wynikające z sąsiedztwa z Ukrainą,&#13;
&lt;https://www.mir.gov.pl/rozwoj_regionalny/poziom_krajowy/polska_polityka_&#13;
przestrzenna/prace_nad_KPZK_2008_2033/Documents/Miszczuk_Kawa%C5%82ko.&#13;
pdf&gt; (12.11.2014).&#13;
Kebra nagast&#13;
1956 Kebra nagast czyli Chwała królów Abisynii, prze³. S. Strelcyn, PWN, Warszawa.&#13;
Kempny M.&#13;
2004 Granice wspólnot i „pograniczne” tożsamości, w: M. Jacyno, A. Jaw³owska, M. Kempny (red.), Kultura w czasach globalizacji, Wydawnictwo Instytutu Filozofii i Socjologii&#13;
PAN, Warszawa, s. 124–143.&#13;
Kirste R., Schultze H., Tworuschka U.&#13;
1998 Święta wielkich religii. Kalendarz międzyreligijny. Przegląd synoptyczny, prze³. M. Dziekan, M. Mejor, P. Pachciarek, Verbinum, Warszawa.&#13;
Klekot E.&#13;
2009 O urodzie Matki Boskiej: „oswojenie” formy a waloryzacja przedstawień religijnych, „Ikonotheka”, t. 21, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, s. 213–224.&#13;
Klich E.&#13;
1910 Materiały etnograficzne z pd.–zach. części powiatu limanowskiego. Teksty gwarowe,&#13;
„Materia³y Antropologiczno–Archeologiczne i Etnograficzne”, t. 11, s. 3–47.&#13;
&#13;
�242&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
Klinger M.&#13;
1981 Tajemnica Kaina. Próba umiejscowienia Kaina w tradycji mesjańskiej w związku z nowotestamentową rewolucją etyczną, Chrzeœcijañska Akademia Teologiczna, Warszawa.&#13;
K³oczowski J.&#13;
2000 Dzieje chrześcijaństwa polskiego, Œwiat Ksi¹¿ki, Warszawa 2000.&#13;
K³oczowski J. A., OP&#13;
1994 Między samotnością a wspólnotą. Wstęp do filozofii religii, Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej BIBLOS, Tarnów.&#13;
Kolberg O&#13;
1962 Krakowskie, cz. 3, Wroc³aw–Kraków–Warszawa, Dzie³a Wszystkie Oskara Kolberga, t. 7.&#13;
1976 Ruś Czerwona, cz. 1, Wroc³aw–Poznañ, Dzie³a Wszystkie Oskara Kolberga, t. 56.&#13;
Ko³akowski L.&#13;
1987 Jeśli Boga nie ma... O Bogu, diable, grzechu i innych zmartwieniach tak zwanej filozofii&#13;
religii, Aneks, Londyn.&#13;
Koran&#13;
1986 Koran, z jêz. arabskiego prze³. J. Bielawski, Warszawa.&#13;
Koœciañska A.&#13;
2009 Potęga ciszy. Konstrukcja a rekonstrukcja porządku płci na przykładzie nowego ruchu&#13;
religijnego Brahma Kumaris, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.&#13;
2012 Twórcze odgrywanie Matki Polki i Matki Boskiej. Religia a symbolika macierzyńska&#13;
w Polsce, w: Pożegnanie z Matką Polką? Dyskursy, praktyki i reprezentacje macierzyństwa&#13;
we współczesnej Polsce, red. R. E. Hryciuk i E. Korolczuk, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, s. 147–161.&#13;
Kotula F.&#13;
1976 Znaki przeszłości. Odchodzące ślady zatrzymać w pamięci, Ludowa Spó³dzielnia Wydawnicza, Warszawa.&#13;
Kraœko P. et al.&#13;
2010 Bitwa o Kościół, Salwator, Kraków.&#13;
Krèek F.&#13;
1899 List do świętego Piotra — białoruski, „Lud”, R. 5, s. 79–80.&#13;
Kruszelnicki Z.&#13;
1977 Z zagadnień ikonografii sztuk plastycznych w średniowieczu, w: Katolicyzm średniowieczny, red. J. Keller, PWN, Warszawa, s. 375–433.&#13;
Kulik K.&#13;
2009 Proboszcz jako lider: zmierzch tradycyjnej wspólnoty parafialnej w Parafii Niepokalanego Serca Maryi w Œródborowie, praca magisterska, Archiwum IEiAK UW.&#13;
Kunczyñska–Iracka A.&#13;
1980 Chrystus Frasobliwy i jego miejsce w tradycyjnej religijności ludowej, „Konteksty. Polska&#13;
Sztuka Ludowa”, R. 34, nr 4, s. 143–152.&#13;
1988 Madonna w dawnej polskiej sztuce ludowej, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”,&#13;
R. 44, nr 4, s. 243–254.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
Land E.&#13;
1925 Obrzędy judaszowe w Polsce, „Teatr Ludowy”, nr 4, s. 52–54.&#13;
Laurentin R., ks.&#13;
1989 Matka Pana. Krótki traktat teologii maryjnej. Wydanie integralne, prze³. Z. Proczek&#13;
MIC, Wydawnictwo Ksiê¿y Marianów, Warszawa.&#13;
Leach E.&#13;
1969 Genesis as Myth and Other Essays, Jonathan Cape, London.&#13;
Leach E., Aycock D.&#13;
1998 Siostra Mojżesza. Strukturalistyczne interpretacje mitu biblijnego, Wydawnictwo Zysk&#13;
i S–ka, Poznañ.&#13;
Lechoñ J.&#13;
1945 Aria z kurantem, Biblioteka Polska, Nowy Jork.&#13;
Lechte J.&#13;
1999 Panorama współczesnej myśli humanistycznej. Od strukturalizmu do postmodernizmu,&#13;
prze³. T. Baszniak, Ksi¹¿ka i Wiedza, Warszawa.&#13;
Lévi–Strauss C.&#13;
2000 Struktura mitów, w: Antropologia strukturalna, prze³. K. Pomian, Wydawnictwo KR,&#13;
Warszawa 2000, s. 185–208.&#13;
Lilientalowa R.&#13;
1919 Święta żydowskie w przeszłości i teraźniejszości, nak³adem Akademii Umiejêtnoœci&#13;
w Krakowie, Kraków, cz. 3.&#13;
Lubac H. de&#13;
1959 Éxegèse Médiévale. Les Quatres Sens de l’Écriture, t. 1, Aubier–Montaigne, Paris.&#13;
Luckmann T.&#13;
1996 Niewidzialna religia. Problem religii we współczesnym społeczeństwie, Zak³ad Wydawniczy NOMOS, Kraków.&#13;
Lurker M.&#13;
1989 Słownik obrazów i symboli biblijnych, Pallotinum, Poznañ.&#13;
Lyotard J. F.&#13;
1997 Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, prze³. M. Migalska i J. Migasiñski,&#13;
Fundacja Aletheia, Warszawa.&#13;
£uczewski M.&#13;
2012 Odwieczny Naród. Polak i katolik w Żmiącej, Monografie Fundacji na Rzecz Nauki&#13;
Polskiej, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, Toruñ.&#13;
£u¿ny R. [wyd.]&#13;
1988 Opowieść o niewidzialnym grodzie Kitieżu. Z legend i podań dawnej Rusi, wybr., prze³.,&#13;
i wstêp R. £u¿ny, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa.&#13;
Magiera J. F.&#13;
1900 Judasz i Haman, „Wis³a”, t. 14, z. 2, s. 233–234.&#13;
Malinowski B.&#13;
&#13;
�244&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
1987 Ogrody koralowe i ich magia. Studium metod uprawiania ziemi oraz obrzędów towarzyszących rolnictwu na Wyspach Trobrianda. Język magii i ogrodnictwa, prze³. B. Leœ,&#13;
Dzie³a, t. 5, red. naukowa A. K. Paluch, PWN, Warszawa.&#13;
Maso I.&#13;
2001 Phenomenology and Ethnography, w: Handbook of Ethnography, ed. P. Atkinson,&#13;
A. Coffey, S. Delamont, J. Lofland, L. Lofland, Sage Pub., London, s. 136–144.&#13;
Mêdala S., ks.&#13;
1994 Wprowadzenie do literatury międzytestamentalnej. Biblioteka zwojów. Tło Nowego Testamentu, The Enigma Press, Kraków.&#13;
Mieletinski E.&#13;
1981 Poetyka mitu, PIW, Warszawa.&#13;
Mify&#13;
1982 Mify narodov mira. Encyklopedija, Izd. „Sovetska encyklopedija”, Moskva, t. 2.&#13;
Milgrom J., Duman J.&#13;
2012 The Scroll of Esther. Visual Midrash from the TALI Education Fund Collections,&lt;http://&#13;
www.tali–virtualmidrash.org.il/ArticleEng.aspx?art=25&gt; ( 07.05.12).&#13;
Minczew G.&#13;
2003 Święta księga — ikona — obrzęd. Teksty kanoniczne i pseudokanoniczne a ich funkcjonowanie w sztuce sakralnej i folklorze prawosławnych Słowian na Bałkanach,&#13;
Wydawnictwo Uniwersytetu £ódzkiego, £ódź.&#13;
Minczew G., Skowronek M. (red.)&#13;
2006 Apokryfy i legendy starotestamentowe Słowian Południowych, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielloñskiego, Kraków.&#13;
Miron’ [Franko I.]&#13;
1896 Južnoruskaja paschalnaja drama, „Kievskaja Starina”, t. 53, s. 380–412; t. 54, s. 1–29.&#13;
Mizieliñska J.&#13;
2009 Po co nam liminalność? Pokrewieństwo, wspólnota i teoria queer, „Przegl¹d Kulturoznawczy”, nr 2(6), s. 126–139.&#13;
Mróz L.&#13;
1993 Syndrom pogranicza. Uwagi na temat badań świadomości etnicznej, „Konteksty. Polska&#13;
Sztuka Ludowa”, nr 3–4 (222–223), s. 51–57.&#13;
Naum, Strumicki Mitropolit&#13;
2001 O magicznym podejściu do życia, w: Slovo od Eleusa, Veljusa, prze³. M. G³uszek.&#13;
Naumow E.&#13;
1976 Apokryfy w systemie literatury cerkiewnosłowiańskiej, Zak³ad Narodowy im. Ossoliñskich, Wydawnictwo PAN, Wroc³aw–Warszawa–Kraków–Gdañsk.&#13;
Nowa księga przysłów&#13;
1969 Nowa księga przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich, oprac. zbiorowe pod kierunkiem J. Krzy¿anowskiego, PIW, t. 1, Warszawa.&#13;
Nowosielski A.&#13;
1857 Lud ukraiński, t. 1–2, nak³ad i druk Teofila Glücksberga, Wilno.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
245&#13;
&#13;
Olêdzki J.&#13;
1971 Kultura artystyczna ludności kurpiowskiej, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN,&#13;
Biblioteka Etnografii Polskiej, nr 23, Zak³. Narodowy im. Ossoliñskich, Wydawnictwo PAN, Wroc³aw.&#13;
1975 Pieśni wotywne, „Polska Sztuka Ludowa” 1975, R. 29, nr 4, s. 235.&#13;
1976 Pacierze Szczypawki. Uwagi o zależności dzieła sztuki od poglądów estetycznych i etycznych artysty, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, R. 30, nr 1, s. 29–42.&#13;
1994 Filodzoon. Ciesząca się życiem, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, R. 48, nr 3–4,&#13;
s. 90–99.&#13;
1989 Świadomość mirakularna, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, R. 43, nr 3, s. 147–157.&#13;
O’Collins G., Farrugia E.&#13;
2002 Leksykon pojęć teologicznych i kościelnych z indeksem angielsko–polskim, prze³.&#13;
J. O¿óg, B. ¯ak, Wydawnictwo WAM, Kraków.&#13;
Onasch K., Schnieper A.&#13;
2005 Ikony. Fakty i legendy, Warszawa.&#13;
Otto R.&#13;
1993 Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek do elementów racjonalnych, Thesaurus Press, Wroc³aw.&#13;
2000 Mistyka Wschodu i Zachodu, Wydawnictwo KR, Warszawa.&#13;
P. I. [P. Ivanov]&#13;
1890 Iż’ oblasti malorusskich’ narodnych’ legend’. (Materialy dla charakteristiki mirosozercanija krest’janskogo naselenija Kupljanskago uezda), „Etnografièeskoe Obozrenie”,&#13;
nr 2, s. 142–156.&#13;
Panofsky E.&#13;
1971 Imago Pietatis. Przyczynek do historii typów przedstawieniowych Mąż Boleści i Maria Pośredniczka, w: Studia z historii sztuki, prze³. T. Dobrzeniecki, PIW, Warszawa, s. 95–121.&#13;
Picard J. C.&#13;
1999 Le continent apocryphe: Essai sur les literatures apocryphes juives et chrétiennes, Instrumenta patristica 36, Abbatia S. Petri, Steenbrugge.&#13;
Pieśń&#13;
1990 Pieśń o niebieskiej księdze. Antologia rosyjskiej ludowej poezji religijnej, prze³.&#13;
i oprac. R. £u¿ny, Warszawa.&#13;
Pietruszka J.&#13;
2010 Strategie uczestnictwa przyjezdnych w życiu społeczności lokalnej na pograniczu polsko–&#13;
ukraińskim, w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu «nowej Europy». Polsko–ukraińskie&#13;
sąsiedztwo, Wydawnictwo DiG, Warszawa, s. 607–613.&#13;
Pismo Œwiête&#13;
2008 Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, Pallotinum, wyd. V, Poznañ.&#13;
Piwowarski W.&#13;
1983 Socjologia religii, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin.&#13;
1996 Socjologiczna definicja religii, w: Socjologia religii, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin, s. 25–44.&#13;
&#13;
�246&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
Pokropek A.&#13;
1997 Interpretacja postaw wobec sacrum w œwiêtej przestrzeni monasteru (na przyk³adzie&#13;
monasterów macedoñskich), praca magisterska, Archiwum IEiAK UW.&#13;
Polívka J.&#13;
1930 Súpis slovenských rozprávok, Turèiansky sv. Martin, t. 4.&#13;
Protokół&#13;
2010 Protokół XIII Posiedzenia Polsko–Ukraińskiej Komisji Ekspertów do spraw doskonalenia treści podręczników szkolnych historii i geografii, Gdañsk 21–24.09., &lt;http://www.&#13;
men.gov.pl/images/docs/podreczniki/protokol.pdf&gt; (25.06.2011).&#13;
Rabinow P.&#13;
1999 Wyobrażenia są faktami społecznymi, prze³. J. Krzemieñ, w: Amerykańska antropologia&#13;
postmodernistyczna, red. M. Buchowski, Instytut Kultury, Warszawa, s. 88–122.&#13;
Radzik Z.&#13;
2011 Bohater i Żydzi, „Tygodnik Powszechny”, nr 27, &lt;http://tygodnik.onet.pl/30,0,65187,&#13;
4,artykul.html&gt; (21.08.2011).&#13;
Réau L.&#13;
1957 Iconographie de l’art chrétien, Presses universitaires de France, t. 2, Paris.&#13;
Romanowiczowa Z.&#13;
1955 Wstęp, w: Daniel–Rops, F. Amiot, Apokryfy Nowego Testamentu, prze³. Z. Romanowiczowa, Londyn, s. I–XXXI.&#13;
Rubinkiewicz R. SDB&#13;
1987 Wprowadzenie do apokryfów Starego Testamentu, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin.&#13;
Rulikowski E.&#13;
1879 Zapiski etnograficzne z Ukrainy, „Zbiór Wiadomoœci do Antropologii Krajowej”, t. 3,&#13;
s. 62–167.&#13;
Rutkowska A., Stola D.&#13;
2007 Fałszywy pomnik, prawdziwe zbrodnie, &lt;http://www.nawolyniu.pl/artykuly/pomnik.&#13;
htm&gt; (07.06.2014).&#13;
Sapa D.&#13;
1998 Między polską wyspą a ukraińskim morzem. Kresy południowo–wschodnie w polskiej&#13;
prozie 1918–1988, Universitas, Kraków.&#13;
Scholem G.&#13;
1996 Kabała i jej symbolika, prze³. R. Wojnakowski, Wydawnictwo Znak, Kraków.&#13;
Siarkowski W.&#13;
1878 Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, cz. 1, „Zbiór Wiadomoœci do Antropologii Krajowej”, t. 2, s. 209–259.&#13;
1880 Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, cz. 3, „Zbiór Wiadomoœci do Antropologii Krajowej”, t. 4.&#13;
1883 Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach, „Zbiór Wiadomoœci do Antropologii Krajowej”, t. 7, s. 106–119.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
S³awski F.&#13;
1952 Słownik etymologiczny języka polskiego, t. 1, Towarzystwo Mi³oœników Jêzyka Polskiego, Kraków.&#13;
Słownik&#13;
1980 Słownik wyrazów obcych PWN, Warszawa.&#13;
2002 Słownik wyrazów obcych PWN, Warszawa.&#13;
Smoleñ W., ks.&#13;
1987 Ilustracje świąt kościelnych w polskiej sztuce, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin.&#13;
Smyrski £.&#13;
2000 Palenie Judasza, „Wiedza i ¯ycie”, nr 4, s. 48–49.&#13;
Snyder T.&#13;
2006 Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa i Białoruś 1569–1999, prze³. M. Pietrzak–Merta, Wydawnictwo Pogranicze, Sejny.&#13;
Starowieyski M., ks.&#13;
1977 Ewangelie apokryficzne, „Znak”, R. 29, nr 275, s. 522–530.&#13;
1986 Wstęp, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. 1, Ewangelie apokryficzne, red. ks. M. Starowieyski, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin, s. 15–24.&#13;
2003 Wstęp ogólny do apokryfów Nowego Testamentu, w: Apokryfy Nowego Testamentu.&#13;
Ewangelie apokryficzne, cz. 1, Fragmenty. Narodzenie i dzieciństwo Maryi i Jezusa, red.&#13;
ks. M. Starowieyski, WAM, Kraków, s. 19–59.&#13;
2005 Wstęp ogólny do apokryfów Nowego Testamentu, w: Apokryfy Nowego Testamentu.&#13;
Ewangelie apokryficzne, cz. 1, red. ks. M. Starowieyski, Kraków, s. 19–59.&#13;
2006 Judasz. Historia, legenda, mity, Ksiêgarnia Œw. Wojciecha, Poznañ.&#13;
Stichel R.&#13;
1979 Die Namen Noes, seines Bruders und seiner Frau. Ein Beitrag zum Nachleben jüdischer&#13;
Überlieferungen in der ausserkanonischen und gnostischen Literatur und Denkmalern&#13;
der Kunst, Göttingen.&#13;
Stiller R.&#13;
1996 Suplement I. Przypisy tłumacza i autora, w: M. Bin Gorion, Żydowskie legendy biblijne,&#13;
t. 1, Gdynia, s. 277–324.&#13;
Stomma L.&#13;
1979 Determinanty kultury ludowej XIX wieku, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, R. 33,&#13;
nr 3, s. 131–142.&#13;
1986 Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa.&#13;
Szczepanowicz B.&#13;
2003 Atlas roślin biblijnych, WAM, Kraków.&#13;
Œwiêtek J.&#13;
1893 Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię). Obraz etnograficzny, Kraków.&#13;
Talko–Hryncewicz J.&#13;
1893 Zarys lecznictwa ludowego na Rusi południowej, Kraków.&#13;
Taylor Ch.&#13;
2002 Oblicza religii dzisiaj, Wydawnictwo Znak, Kraków.&#13;
2002a Etyka autentyczności, Wydawnictwo Znak, Kraków.&#13;
&#13;
�248&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
Thomas W. I., Znaniecki F.&#13;
1976 Postawy religijne i magiczne, w: Chłop polski w Europie i Ameryce, prze³. M. Metelska,&#13;
t. 2, Ludowa Spó³dzielnia Wydawnicza, Warszawa.&#13;
Thyen J. D.&#13;
2002 Biblia i Koran. Synopsa wspólnych tradycji, prze³. komentarz M. Dziekan, oprac.&#13;
M. Dziekan, P. Pachciarek, Verbinum, Warszawa.&#13;
Tokarska–Bakir J.&#13;
2000 Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych. Wielkie opowieści,&#13;
Universitas, Kraków.&#13;
2008 Legendy o krwi. Antropologia przesądu, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa.&#13;
Tomicki R.&#13;
1976 Słowiański mit kosmogoniczny, „Etnografia Polska”, t. 20, z. 1, s. 47–98.&#13;
1980 Ludowe mity o stworzeniu człowieka. Z badań nad synkretyzmem mitologicznym w Europie Wschodniej i Południowej oraz w Azji Północnej, „Etnografia Polska”, t. 24, z. 2,&#13;
s. 49–118.&#13;
1981 Religijność ludowa, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, red. M. Biernacka,&#13;
M. Frankowska, W. Paprocka, t. 2, Zak³ad Narodowy im. Ossoliñskich, Wydawnictwo&#13;
PAN, Wroc³aw–Warszawa–Kraków–Gdañsk–£ódź, s. 29–70.&#13;
Tresmontant C.&#13;
1996 Esej o myśli hebrajskiej, prze³. M. Tarnowska, Wydawnictwo Znak, Kraków.&#13;
Turner V.&#13;
1969 The Ritual Process: Structure and Anti–Structure, Routledge and Kegan Paul, London.&#13;
2004 Liminalność i communitas, w: E. Kempny, E. Nowicka (red.), Badanie kultury. Elementy&#13;
teorii antropologicznej. Kontynuacje, PWN, Warszawa, s. 241–266.&#13;
2005 Od rytuału do teatru. Powaga zabawy, prze³. M. i J. Dziekanowie, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa.&#13;
Unterman A.&#13;
1989 Żydzi. Wiara i życie, prze³. J. Zabierowski, Wydawnictwo £ódzkie, £ódź.&#13;
1994 Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, prze³. O. Zienkiewicz, Ksi¹¿ka i Wiedza,&#13;
Warszawa.&#13;
Uspieñski B.&#13;
1985 Kult św. Mikołaja na Rusi, t³um. E. Janus, M. R. Mayenowa, Z. Koz³owska, Redakcja&#13;
Wydawnictw KUL, Lublin.&#13;
Van der Leeuw G.&#13;
1997 Fenomenologia religii, t³um. J. Prokopiuk, Ksi¹¿ka i Wiedza, Warszawa.&#13;
VanderKam J. C.&#13;
2006 Wprowadzenie do wczesnego judaizmu, prze³. P. Krupczyñski, Cyklady, Warszawa.&#13;
Veselowskij A.&#13;
1876 Son Bogorodicy i svodnyja redakcji epistolii, w: Berta, Anastasija i Pjatnica. Opyty po&#13;
istorii razvitija christianskoj legendy, „Žurnal Ministerstva Narodnogo Prosvešèenija”,&#13;
cz. 184, s. 341–363.&#13;
Wasilewski J.&#13;
1983 The Trickster, The Initiate and Paradoxes of Cognition, „Ethnologia Polona”, t. 9, s. 45–54.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
2002 Śmieszny, diabelski, święty. O tricksterskim splocie wątków w postaci św. Piotra, w: Fascynacje folklorystyczne. Księga poświęcona pamięci Heleny Kapełuś, Warszawa,&#13;
s. 159–164.&#13;
Weber M.&#13;
1986 Teoria stopni i kierunków religijnego odrzucenia świata, „Pismo Literacko–Artystyczne”, nr 2, s. 74–100.&#13;
Wêgrzynek H.&#13;
2000 XVI–wieczne relacje na temat obchodów święta Purim, w: M. Galas (red.), Duchowość&#13;
żydowska w Polsce. Materiały z międzynarodowej konferencji dedykowanej pamięci prof.&#13;
Chone Schmeruka, Ksiêgarnia Akademicka, Kraków, s. 27–33.&#13;
Wilamowski M., Wnêk K., Zyblikiewicz L. A.&#13;
1998 Leksykon polskich powiedzeń historycznych, Wydawnictwo Znak, Kraków.&#13;
Wieczorek A.&#13;
1992 Komizm św. Piotra, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, R. 46, nr 2, s. 45–46.&#13;
Zatorska M.&#13;
2010 Oszukany materializm? Energia i jej konceptualizacje na gruncie medycyny&#13;
komplementarnej we Lwowie i okolicznych miejscowoœciach, praca magisterska, Archiwum IEiAK.&#13;
Zieliñski A.&#13;
2004 Na straży prawdziwej wiary. Zjawiska cudowne w polskim katolicyzmie ludowym, Zak³ad Wydawniczy NOMOS, Kraków.&#13;
Zowczak M.&#13;
1998 Modlitwa ludowa, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, nr 1, s. 33–42.&#13;
1998 Un héros de l’ombre: le père Jerzy Popiełuszko, w: La fabrique des héros, red. P. Centlivres, D. Fabre, F. Zonabend, Mission Patrimoine Ethnologique. Collection Ethnologie&#13;
de la France, z. 12, Éd. de la Maison des sciences de l’homme, Paris, s. 203–210.&#13;
1991 Bohater wsi. Mit i stereotypy, Wiedza o Kulturze, Wroc³aw.&#13;
2000 Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, Monografie Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej, Wydawnictwo Funna, Wroc³aw.&#13;
2003 O długim trwaniu Polaków na Podolu. Imponderabilia tożsamości, w: Podole i Wołyń.&#13;
Szkice etnograficzne, red. £. Smyrski, M. Zowczak, Warszawa, s. 9–76.&#13;
2007 Ludowe warianty opowieści biblijnych i apokryficznych, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. 2, Apostołowie, cz. 1, red. ks. M. Starowieyski, WAM, Kraków, s. 122–143.&#13;
2013 „List do św. Piotra” w pochówkach XVI–XVIII w. w świetle współczesnych praktyk pogrzebowych oraz modlitw apokryficznych, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej”,&#13;
nr 2, s. 339–350.&#13;
Zowczak M. (red.)&#13;
2010 Na pograniczu „nowej Europy”. Polsko–ukraińskie sąsiedztwo, Wydawnictwo DiG,&#13;
Warszawa.&#13;
¯yranik B.&#13;
1933 Przeciwieństwo bóstwa–drzewa i bóstwa–kamienia w wyobrażeniach ludowych, „Lud”,&#13;
t. 32, s. 82–173.&#13;
&#13;
�250&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
Materiały prasowe&#13;
Bartoœ T.&#13;
2006 Antychryst w naszych głowach, „Gazeta Wyborcza”, 26.10., s. 14.&#13;
Basara Z.&#13;
2006 Dożynki po „Pasji”, „Gazeta Wyborcza”, 25.09., nr 224 (5231), s. 20.&#13;
Bukowski J.&#13;
2006 Judasz i Judaszki, „Gazeta. Wolni i solidarni”. Dziennik Polonii w Kanadzie, 11.04.,&#13;
&lt;http://www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_12560.shtml&gt; (19.05. 2006).&#13;
Cockburn A.&#13;
2006 Ewangelia według Judasza, „National Geographic” (Polska), nr 5(80), s. 2–19.&#13;
Derkaczew J.&#13;
2006 Pasja wg Judasza i Marii Magdaleny, „Gazeta Wyborcza”, nr 89, 14.04., s. 17.&#13;
Dobroch B., Kuźmiñski, M.&#13;
2005 Księga Kondolencyjna Onetu. [*] dla Dżej Pi Tu, „Tygodnik Powszechny”, nr 39, s. 2.&#13;
Gryczyñski M.&#13;
2005 Syndrom zdrajcy (Copyright by L ‘Osservatore Romano, 6/2005, and Polish Bishops Conference), &lt;http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/PK/2006–16–02.htm&gt; (05.05.2006).&#13;
Judasz&#13;
2006 Judasz, przyjaciel Jezusa? Z ks. prof. Wacławem Hryniewiczem rozmawia Katarzyna&#13;
Wiśniewska, w: Ewangelia Judasza, „Gazeta Wyborcza”, „Du¿y Format” nr 16/667,&#13;
18.04., s. 8–10.&#13;
Marczyñska Z.&#13;
2010 Płonęła stodoła, spłonęła pustka, &lt;http://fzp.salon24.pl/206749,o–akcji–betlejewskiego–czyli–plonela–stodola–splonela–pustka&gt; (23.08.2010).&#13;
Nosowski Z.&#13;
2006 Czy „generacja JP2” zmieni świat?, &lt;http// jp2.ekai.pl/jp2/nosowski_jp2.html&gt; (10.2006)&#13;
Nycz K.&#13;
2009 Zwyczajne duszpasterstwo w niezwyczajnym mieście, „Tygodnik Powszechny”, nr 48, 4.11.,&#13;
&lt;http://tygodnik.onet.pl/wiara/zwyczajne-duszpasterstwo-w-niezwyczajnym-miescie&#13;
/zjdf4&gt; (12.11.2014).&#13;
Piasecki W.&#13;
2006 Racja Judasza? [rozmowa z ks. prof. W. Myszorem], &lt;http://www.forum–znak.org.pl/&#13;
print.php?t=ludzie&amp;id=91&amp;l=pl&gt; (19.05.2006).&#13;
Pilch J.&#13;
2006 Ukrzyżowanie było niepotrzebne, „Polityka”, nr 15 (2550), 15.04., s. 115.&#13;
Pora...&#13;
2005 Pora na pokolenie JPII, „Wiêź” 5–6, &lt;http// jp2.ekai.pl/serwis&gt;, &lt;http://orfi.uwm.edu.pl&gt;&#13;
(20.09.2005).&#13;
Ró¿alski J.&#13;
2006 Źle pokazani Żydzi, „Metro”, nr 832, 28–30.04., s. 4.&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
Rymkiewicz J. M.&#13;
2010 Czego nas uczy Adam Mickiewicz?, &lt;http://www.rodaknet.com/rp_art_4697_czytelnia_&#13;
rymkiewicz_mickiewicz_uczy.htm&gt; (23.08.2010).&#13;
Stryjecki J.&#13;
2005 „Redditio symboli” w trójmiejskich parafiach. Rak mieszkający na palmie, „Gwiazda Morza”, nr 6/96,&lt;http://www.swmikolaj.org/images/stories/wspolnoty/Neokatechumenat&#13;
/RedditioSymboli.pdf&gt; (16.08.2011).&#13;
Œpiewak P.&#13;
2005 Ostatni prorok, „Wprost”, nr 14, s. 10–11.&#13;
Świat&#13;
2005 Świat o papieżu, „Wprost”, 3.04, &lt;http://www.wprost.pl/drukuj odczyt 2005.09.24&gt;.&#13;
Wencel W.&#13;
2010 Dwie Polski, dwie Rosje. „Bibu³a. Pismo Niezale¿ne”. Felieton z tygodnika „Goœæ Niedzielny”, 2010, nr 18, &lt;http://www.bibula.com/?p=21454&gt; (23.08.2011).&#13;
Wiœniewska K.&#13;
2006 Judasz przyjaciel Jezusa, „Gazeta Wyborcza”, 14.04. („Gazeta Telewizyjna”), s. 22.&#13;
Wojtasiñski Z., Florek–Moskal M.&#13;
2006 Kim był Judasz, Tygodnik „Wprost”, nr 1217, 09.04., &lt;http://www.wprost.pl/drukuj/&#13;
?O=88701&gt; (19.05.2006).&#13;
„WPROST”&#13;
2007 „Wprost”, nr 14, s. 1–38.&#13;
Zawadzki M.&#13;
2010 Atak klonów z Meksyku, „Gazeta Wyborcza”, 14.09., s. 9.&#13;
¯bikowski A.&#13;
2011 Zwykli ludzie, „Tygodnik Powszechny”, nr 28, 28.07., s. 6.&#13;
¯ukowski T.&#13;
2005 Tomasz Żukowski o pokoleniu JP II, &lt;http// jp2.ekai.pl/serwis&gt; (06.2011).&#13;
&#13;
Strony internetowe&#13;
i teksty umieszczone na stronach internetowych&#13;
Am pm wiersze; ze zbioru Naraz 1998–2004,&#13;
&lt;http://www.republika.pl/ampm/lilit.html&gt; (07.07.2006).&#13;
Bankier.pl,&#13;
&lt;http://www.bankier.pl/&gt; (14.11.2014).&#13;
Bia³ostocka Scena Flash Moba,&#13;
&lt;http://www.fmbial.glt.pl&gt; (01.06.2011).&#13;
ChristusVincit-TV. Spo³eczny Ruch Zapotrzebowania Wiary z siedzib¹ w Norwegii. Filia Pustelnia Niepokalanów Ks. Piotra Natanka w Grzechyni,&#13;
&lt;http://www.christusvincit-tv.pl/viewpage.php?page_id=1&gt;.&#13;
&#13;
�252&#13;
&#13;
Literatura cytowana&#13;
&#13;
Corpus Christianorum Series Apocryphorum,&#13;
&lt;http://www.corpuschristianorum.org/series/ccsa.html&gt; (01.06.2011).&#13;
flash mob — a Whatis.com definition,&#13;
&lt;http://www.techtarget.com/search/query?q=flash+mob&gt; (20.09.2005).&#13;
FMOB (ró¿ne miasta Polski),&#13;
&lt;http://www.fmob.prv.pl/&gt; (01.06.2011).&#13;
Galeria Art Deco Poznañ,&#13;
&lt;http://www.artdeco.sklep.pl&gt; (01.06.2011).&#13;
„Gazeta Wyborcza”,&#13;
&lt;http://wyborcza.pl&gt; (14.11.2014).&#13;
Global Flash Mob Committee,&#13;
&lt;www.flashmob.fm/&gt; (01.06.2011).&#13;
Instytut Statystyki Koœcio³a Katolickiego Stowarzyszenia Apostolstwa Koœcio³a Katolickiego&#13;
w Polsce,&#13;
&lt;http://iskk.pl&gt; (12.11.2014).&#13;
&#13;
Католицький Оглядач&#13;
&lt;http://catholicnews.org.ua/&gt; (12.11.2014).&#13;
Lilith Pictures: Ancient and Magical,&#13;
&lt;http://jewishchristianlit.com/Topics/Lilith/ancPics.html&gt; (12.11.2014).&#13;
Lilith Pictures: with Adam and Eve,&#13;
&lt;http://ccat.sas.upenn.edu/humm/Topics/Lilith/ancPics.html&gt; (29.07.2006).&#13;
Matka Boska Częstochowska,&#13;
&lt;http://gloria.tv/?media=325439&gt; (15.02.13).&#13;
Okraœko A., 2005.07.15, Znicze dla Ojca Świętego,&#13;
&lt;http://www.sztukpuk.art.pl/assets/wydarzenia2005/otwarta_11okrasko/index.htm&gt;&#13;
(12.11.2014).&#13;
Panele Narodowego Centrum Nauki,&#13;
&lt;http://www.ncn.gov.pl/download/pdf/panele%20ncn.pdf&gt; (07.06.2014).&#13;
The „Queen of the Night” Relief,&#13;
&lt;http://www.britishmuseum.org/research/collection_online/collection_object_details.&#13;
aspx?objectId=1355376&amp;partId=1&gt;(31.07.2006).&#13;
„SEMESTR: miesiêcznik studencki” (ogólnopolski),&#13;
&lt;www.semestr.pl/2,534.html&gt; (12.11.2014).&#13;
Sposoby ustalania norm prawnych w społeczeństwach mieszanych pod względem etniczno–religijnym. Doświadczenia w Królestwie Polsko–Litewskim i jego państwach sukcesyjnych,&#13;
&lt;http://religion-and-law-in-east-central-europe.de/pl&gt; (01.06.2011).&#13;
The story of Lilith. Alphabet of ben Sira Question #5 (23a–b) Tr. Norman Bronznick (with&#13;
David Stern &amp; Mark Jay Mirsky),&#13;
&lt;http://jewishchristianlit.com//Topics/Lilith/alphabet.html&gt; (12.11.2014).&#13;
„Studia Judaica”,&#13;
&#13;
�Literatura cytowana&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
&lt;http://www.studiajudaica.pl/pl&gt; (14.11.2014).&#13;
Szokujące kazanie księdza Natanka, cz. 1,&#13;
&lt;http://www.youtube.com/watch?v=IYD1IeM1Xv0&gt; (12.11.2014).&#13;
Szokujące kazanie księdza Natanka, cz. 2,&#13;
&lt;https://www.youtube.com/watch?v=SpDx5Z-oJYc&gt; (12.11.2014).&#13;
Totalny odlot ks. Natanka,&#13;
&lt;https://www.youtube.com/watch?v=O1Tg-5CtrCk&gt; (12.11.2014).&#13;
Trydium. Nowa Krew,&#13;
&lt;http://www.trydium.wwt.pl/glowna/artykuly/spolecznosci/krew.html&gt; (12.11.2014).&#13;
&#13;
Українська Правовірна Греко–Католицька Церква,&#13;
&lt;http://uogcc.org.ua/&gt; (14.11.2014).&#13;
Warszawski Front Abstrakcyjny,&#13;
&lt;http://www.wfa.prv.pl/&gt; (12.11.2014).&#13;
WROCOMB — Wroc³awski Flash Mob,&#13;
&lt;http//:wwwwrocomb.gaa.pl/&gt; (01.06.2011),&#13;
&lt;http// jp2.ekai.pl/serwis&gt; (27.10.2014).&#13;
¯ycie Zakonne. Serwis Informacyjny Konferencji Wy¿szych Prze³o¿onych Zakonów Mêskich w Polsce,&#13;
&lt;http://www.zyciezakonne.pl&gt; (14.11.2014).&#13;
&#13;
�Aneks&#13;
&#13;
Pierwsze wersje publikowanych w tym tomie esejów ukaza³y siê w nastêpuj¹cych czasopismach i pracach zbiorowych:&#13;
Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza, „Lud” 2011, t. 95,&#13;
s. 45–66.&#13;
Apokryf jako próba wiary, w: Nie–złota legenda. Kanoniczność i apokryficzność w kulturze, red. J. Eichstaedt, K. Pi¹tkowski, Colloquia Ethnologica. t. 1, Tow. Przyjació³&#13;
Wnêtrz Dworskich w O¿arowie, O¿arów 2003, s. 45–75.&#13;
Dwa Przymierza w religijności ludowej: kontaminacje, „Fundamenta Europaea” 2007,&#13;
R. 4, fasc. 6, s. 107–120.&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki. Antropologiczne wymiary kultu maryjnego&#13;
(От придворна девойка до действена феминистка. Антропологични измерения&#13;
на Богородичния култ, „Български фолклор”. Списание за фолклористични,&#13;
етноложки и антроположки изследвания. Издание на Института за етнология&#13;
и фолклористика с Етнографски музей при Българската академия на науките,&#13;
2014, nr 3, s. 238–261).&#13;
Apokryficzne interpretacje kurbanu jako ofiary chrześcijańskiej, w: Regiony, granice, rubieże, red. L. Mróz, M. Zowczak, K. Waszczyñska, Instytut Etnologii i Antropologii&#13;
Kulturowej UW i Wydawnictwo DiG, Warszawa 2005, s. 205–224.&#13;
Zbiorowe doświadczenie religijne a współczesne praktyki kulturowe. Tydzień czuwania&#13;
(1–8 IV 2005 r.), w: Doświadczenie religijne, oprac. T. Doktór, Verbinum, Warszawa&#13;
2007, s. 19–40.&#13;
Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej, „Warszawskie Studia Teologiczne” 2007, t. 20, nr 2, s. 343–352.&#13;
Zawrysztaneto na Lilit (transgennata żena w apokrifite) [oryg. Завръщането на Лилит.&#13;
Трансгенната жена в апокрифите], w: W sweta na czoweka. Sbornik w czest na&#13;
prof. D. I. N. Iwaniczka Georgiewa, red. D. Mad¿arow, K. Stoi³ow, Universitetsko&#13;
izdatelstwo „Sw. Kliment Ochridski”, t. 2, Sofija 2008, s. 457–469.&#13;
Między tradycją a komercją, „Znak” 2008, R. 60, nr 3 (634), s. 31–44.&#13;
&#13;
�Spis ilustracji&#13;
&#13;
Taktyka pogranicza. Antropologia, historia a sprawa ukraińska&#13;
W czasie hymnu (Murafa, rej. szarogrodzki, obw. Winnica, Ukraina, 9 maja 2013).&#13;
Fot. R. Bieryło . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
Apokryf jako próba wiary i praktyka kulturowa&#13;
Groty w Qumran: miejsce odkrycia rękopisów znad Morza Martwego.&#13;
Fot. M. Zowczak, 2010 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sklepik w Kanie Galilejskiej oferuje wino na wesela. Fot. M. Zowczak, 2010 . . . . . .&#13;
&#13;
37&#13;
43&#13;
&#13;
Dwa Przymierza w religijności ludowej: kontaminacje&#13;
„Przeciw biciu sercu albo melancholii”. Poradnik z żydowskiego źródła,&#13;
z okresu międzywojennego, przepisywany przez naszych rozmówców;&#13;
(Widze, rej. brasławski, obw. witebski, Białoruś, 1996) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chrystus Frasobliwy przed katedrą w Kamieńcu Podolskim. Fot. M. Zowczak . . . .&#13;
Kantyczka Zofii Puszkowej z Widz (obw. witebski, Białoruś).&#13;
Fot. M. Zowczak, 1996 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od Panienki ze Dwora do Sprawczej Feministki. Antropologiczne wymiary kultu&#13;
maryjnego&#13;
Madonny na straganie. Uroczystość koronacji kopii cudownego obrazu&#13;
Matki Boskiej Latyczowskiej (Latyczów, 2013). Fot. J. Wajszczak . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Antoni Porczak, Matka Boska Licheńska (fragment); Węgierka,&#13;
woj. podkarpackie. Fot. M. Zowczak, 2010 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Antoni Porczak, rysunek: Matka Boska Licheńska powinna być&#13;
z Dzieciątkiem (Węgierka, woj. podkarpackie). Fot. M. Zowczak, 2010 . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
57&#13;
65&#13;
71&#13;
&#13;
75&#13;
78&#13;
81&#13;
&#13;
Włochate nogi królowej Saby. O mitologiach patriarchalnych&#13;
Królowa nocy. Starobabiloński gliniany relief datowany na 1800–1750 p.n.e.,&#13;
obecnie w British Museum, &lt;https://www.britishmuseum.org/explore/highlights/&#13;
highlight_objects/me/t/queen_of_the_night_relief.aspx&gt; . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 104&#13;
&#13;
�256&#13;
&#13;
Spis ilustracji&#13;
&#13;
Święty Piotr, patron katolickiej inicjacji&#13;
Grota pokuty św. Piotra — według apokryfów zwana Kurowe Pienie&#13;
(Licheń). Fot. M. Zowczak, 2011 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 124&#13;
Kwitlechy w skale nad jeziorem Genezaret, na której wznosi się Kościół Prymatu&#13;
św. Piotra (Tabgha, Izrael). Fot. M. Zowczak, 2010 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 132&#13;
Apokryficzne interpretacje Kurbanu jako ofiary chrześcijańskiej&#13;
Ofiara Abrahama. Współczesna ikona w cerkwi greckokatolickiej pod wezwaniem&#13;
Zaśnięcia N. Marii Panny w Ustrzykach Dolnych. Fot. M. Zowczak, 2006 . . . . . . . . 138&#13;
Baranek Boży. Fresk w absydzie cerkwi (centralna Bułgaria).&#13;
Fot. M. Zowczak, 2008 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 141&#13;
Warzy się kurban kurban na przycerkiewnym placu (centralna Bułgaria).&#13;
Fot. M. Zowczak, 2008 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 147&#13;
Tydzień Czuwania (1–8 IV 2005 r.). Zbiorowe doświadczenie religijne&#13;
we współczesnych praktykach kulturowych&#13;
Moment koronacji kopii cudownego obrazu Matki Boskiej Latyczowskiej&#13;
(Latyczów, obw. chmielnicki, Ukraina, 2013). Fot. J. Wajszczak . . . . . . . . . . . . . . . . 168&#13;
Rehabilitacja Judasza. O apokryfach w kulturze popularnej&#13;
Misterium Męki Pańskiej na kalwaryjskiej drodze. (Szarogród, obw. winnicki,&#13;
Ukraina, maj 2013). Fot. K. Kaczmarska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176&#13;
Religijność ludowa i kultura popularna. Między tradycją a komercją&#13;
Występy zespołów dziecięcych przed kościołem w czasie uroczystości odpustowych&#13;
w dniu św. Antoniego (Gródek Podolski, obw. chmielnicki, Ukraina, 2007).&#13;
Fot. M. Zowczak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Antoni Porczak, Wizja (1991). Rysunek kredką. Fot. M. Zowczak . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Antoni Porczak, Wiara ma kolor niebieski. Szkic długopisem do projektowanej&#13;
kapliczki. Fot. M. Zowczak, 2010 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mój Rozmówca z Węgierki. Fot. M. Zowczak, 2010 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Misterium Męki Pańskiej. Naprzeciw stacji widoczny ohel postawiony w miejscu&#13;
spoczynku miejscowych rabinów (Szarogród, obw. winnicki, Ukraina, maj 2013).&#13;
Fot. K. Kaczmarska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pielgrzymka dzieci pierwszokomunijnych z Warszawy do Lichenia&#13;
(maj 2011). Fot. M. Zowczak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
191&#13;
195&#13;
197&#13;
199&#13;
&#13;
205&#13;
232&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137003">
                <text>Religijność na pograniczach. &#13;
Eseje apokryficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137004">
                <text>Religijność ludowa;  Antropologia religii; Apokryfy ludowe:  Praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137005">
                <text>Studia Ethnologica</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137006">
                <text>Zowczak, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137007">
                <text>Wydawnictwo DiG, </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137008">
                <text>2015</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137009">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kultuowej UW; Polskie Towarzystwo Historyczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137010">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137011">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137012">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="137013">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10086" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10064">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9cb8dc4fbdaccba0411a7d6197725e88.pdf</src>
        <authentication>40945bd12833cf7a6ce7c770db94bd28</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119956">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5795</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119957">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119958">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119959">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119960">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119961">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119962">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5392</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119963">
                <text>Reliktowy zwyczaj tłuczenia naczyń/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119964">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.115</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119965">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119966">
                <text>Bohdanowicz, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119967">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119968">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119969">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119970">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119971">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119972">
                <text>Mapa 29. Reliktowy zwyczaj tłuczenia naczyń. Objaśnienia znaków: 1 — tłuczenie przez
podłożenie pod koło — lub uderzenie o koło wozu, którym wywozi się trumnę ze zmarłym,
2 — tłuczenie przez rzucenie na ziemię, 3 — wodę, w której myto zwłoki wylewa się na miejsce
ustronne, „gdzie nikt nie chodzi".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11046" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11024">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8ed4a43b97499cdab48580f8f5672c31.pdf</src>
        <authentication>d470e3459bc34ee733fd4d1c7802dd56</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131744">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2582</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131745">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131746">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2399</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131747">
                <text>Renesans Ukrainy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131748">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4, s.50-52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131749">
                <text>Kaczyński, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131750">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131751">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131752">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131753">
                <text>1

Renesans Ukrainy
Konferencja w Fundacji im. Stefana Batorego
„Każde spotkanie Polaków i Ukraińców jest zakorzenione
jednocześnie w historii i współczesności. Losy Polski i Ukrainy
w historii krzyżowały się nieustannie, dramatycznie, na dobre
i złe. Ta historia bywała bolesna, ale była naszą wspólną
historią. Geopolitycy powiadają, że losy świata zależą od tego
właśnie obszaru, na którym leżą nasze dwa państwa. Nie istnieje
doktryna polityki X X I wieku. Nie wiemy, jak się ułoży ład
światowy, ale ta połać ziemi ma decydującą rolę dla wizerunku
polityki międzynarodowej w przyszłym stuleciu. Na tej sali
widzę nie tylko znakomitych polityków, ale i przyjaciół, których
łączyła po obu stronach granicy wspólna walka o poszanowanie
praw człowieka. Polska potrzebuje niepodległej Ukrainy, bo
niepodległa Ukraina jest nadzieją i szansą na to, że pokusy
imperialne nie zmienią układu, jaki się wytworzył po 1989 roku.
W rękach Ukraińców i Polaków leży stabilność nowego ładu
europejskiego". Bronisław Geremek otwierając zorganizowaną
przez Fundację Stefana Batorego konferencję „Renesans Ukrai­
n y " (o czym mówili prominentni goście), poddał zarazem drugi
wątek: strategiczne partnerstwo obu państw.
W konferencji uczestniczyli: ze strony ukraińskiej dwaj
wiceministrowie, gospodarki - W o ł o d y m y r Naumenko, spraw
zagranicznych - Anton Butcjko, deputowani do Rady Najwyż­
szej, liderzy partii opozycyjnych, Wiaczesław Czornowił i Boh­
dan Horyń, oraz również związani z opozycją naukowcy
i pisarze. Stronę polską, z jednym czy dwoma wyjątkami,
reprezentowali politycy i intelektualiści opozycyjni: były pre­
mier Jan Krzysztof Bielecki i wicepremier Leszek Balcerowicz,
byli ministrowie Andrzej Olechowski i Andrzej Zakrzewski,
przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu Broni­
sław Geremek. Był to więc dla konferencji - można tak
powiedzieć - „ p o z a r z ą d o w e j " najwyższy możliwy szczebel.
Trzy sesje w dwa dni. 18 i 19 maja 1996 r. Tematy: reformy
gospodarcze, polityka zagraniczna, przemiany społeczne i poli­
tyczne przełomu lat 80. i 90.
Gospodarka: sceptyczny optymizm
W o ł o d y m y r N a u m e n k o , w i c e m i n i s t e r gospodarki
Ukraina odchodzi od systemu totalitarnego, przepojonego
ingerencją państwa, do społeczeństwa obywatelskiego, do
demokracji. Przemiany staną się nieodwracalne, gdy nastąpi
stabilizacja gospodarki i wzrost ekonomiczny, ale w tej dziedzi­
nie prawdziwe reformy rozpoczęły się dopiero w październiku
1994 r.
Co osiągnęliśmy? Liberalizację cen: 90 procent kształtuje
wolny rynek, 10 procent reguluje państwo. Zniesienie administ­
racyjnych ograniczeń w handlu zagranicznym. Wstępną stabili­
zację pieniądza. Spowolnienie tempa inflacji. Zniesienie dotacji
i subsydiów dla przedsiębiorstw. Założyliśmy podwaliny infra­
struktury gospodarki rynkowej: 86 giełd towarowych, trzy
giełdy papierów wartościowych, 230 banków komercyjnych,
680 kompanii inwestycyjnych, 80000 małych przedsiębiorstw,
4 000 spółdzielni, 3 800 spółek z udziałem kapitału zagranicz­
nego.
Co hamuje restrukturyzację gospodarki? Słabe tempo prywa­
tyzacji - nie zapewniła „masy krytycznej" reform. Sprywatyzo­
wane przedsiębiorstwa wciąż wykazują mniejszą efektywność
niż państwowe, prawic wcale nie ma prywatnej własności ziemi.
Zależność gospodarcza od Rosji, z której pochodzi 53 procent
importu; wraz z towarami importujemy niekorzystne zjawiska
gospodarcze: inflację, zawyżone ceny nośników energii. Spa­
dek realnych dochodów ludności, wywołany m.in. olbrzymimi
zaległościami w płatnościach państwa.
Sytuacja gospodarcza jednak jest pod kontrolą, zaś pozytyw­
ne tendencje powinny przynieść widome efekty już. w przy­
szłym roku.

50

Oleli Soskin, dyrektor Instytutu Transformacji Społecznej
Ukraina ma jednocześnie do rozwiązania trzy bardzo trudne
problemy. Odebranie starym i nowym oligarchiom władzy
ekonomicznej - czyli odtworzenie własności prywatnej
Ukształtowanie wolnego człowieka, który potrafi organizować
kierować i kontrolować proces produkcji. Odbudowanie narodu
ukraińskiego; w imperium moskiewskim Ukraina nie była
państwem, tylko prowincją, a genotyp narodu został prawie
całkiem zniszczony.
Od modelu państwa socjalistycznego powinniśmy przejść do
kapitalizmu narodowego, w którym najliczniejsza i najsilniejsza
jest klasa średnia. Niestety, budujemy model kapitalizmu
państwowo-monopolistycznego o kształcie piramidy. Szczyt, to
klany oligarchiczne, które przywłaszczają sobie dochód państ­
wa. Drugi poziom - elita menedżerów, która obsługuje oligar­
chię. Trzeci poziom to dwumilionowy aparat policyjno-karny,
który strzeże interesów klanowych. Dół piramidy to około 70
procent ludności, sprowadzonej na poziom zupełnego spauperyzowania i zlumpizowania. Istnieje jednak też potencjał, który
pozwala myśleć o modelu kapitalizmu narodowego. Sektor
prywatny wytwarza już połowę dochodu narodowego; musi być
jednak uzupełniony przez prywatne rolnictwo. Zweryfikowany
został sektor państwowy: ci, co powinni zbankrutować, zbank­
rutowali i nie pracują, a ci, którzy mogą produkować - produku­
ją. Bank państwowy nie emituje j u ż pustego pieniądza.
Na polu gospodarki toczy się walka polityczna. Lewicowy
parlament broni interesów oligarchicznych i blokuje reformy.
We władzy wykonawczej nie dokonano rewolucji kadrowej,
i ona nie realizuje reform konsekwentnie. Ukraina nie musi być
uzależniona ekonomicznie od Rosji, powinna jednak w tym celu
dokonać zasadniczej reorientacji polityki zagranicznej; jest tu
miejsce na strategiczne partnerstwo z. Polską.
Leszek Balcerowicz
Nie istnieje specjalna teoria transformacji dla Ukrainy. Sa.
ogólne reguły i szczególne przypadki. Ukraina w 1991 roku
miała trudniejsze warunki niż Polska w 1989 roku oraz więcej
do zrobienia: budowę państwa i stosunków zagranicznych.
Słabszą administrację, trudniejszą strukturę gospodarczą, wię­
cej ukrytego bezrobocia. Lepsza jest strategia zdecydowanych
reform: inflację trzeba gasić szybko, jak pożar; liberalizacja
gospodarki, to mniej władzy urzędnika, czyli mniej korupcji,
a prywatyzacja - więcej rozwoju. Od pewnego czasu Ukraina
podejmuje próby zdecydowanego przyśpieszenia reform i to W
właściwym kierunku. Jest naprawdę ważne, żeby te próby się
powiodły. A w czym miałoby się przejawiać strategiczW
partnerstwo Ukrainy i Polski? To ścisła koordynacja polityki
zagranicznej i wzajemne wspieranie jej celów. Wspieranie
starań Ukrainy do rozszerzenia rynków zbytu. Porozumienie co
do geopolityki, na przykład koncepcji, żeby N A T O zawierało
porozumienia nie tylko z Rosją, ale i z Ukrainą. A ponieważ
w ustroju, do którego przechodzimy, nie ma monopolu pańsi«
na stosunki wzajemne, otwiera się ogromna sfera kontaktów
społecznych.
J

Wątki dyskusji
Szara strefa gospodarki: oceny rozmiarów wahają się od do 60 procent. M o i m zdaniem (przewodniczę powołanej wB?
nic rządowej grupie roboczej do analizy szarej strefy).
jednej trzeciej gospodarki nic przechodzi przez oficjalny bajj
kowy sytem finansowy. Jest to wielkie pole dla świata przesw
czego. Ale nie cała szara strefa to gospodarka przestępcza i
Naumenko).
. System podatkowy sprzyja rozwojowi szarej strefy
problem w dużej mierze zniknie, gdy nie będzie P°
nieujawniania dochodów. Z badań Banku Światowego wyn^jj
że gdyby został wprowadzony normalny system podatkowy'
1,1

е Л

�procent przedsiębiorców deklaruje, że opuści szarą strefę w trzy
miesiące, 30 procent po roku, 30 procent po dwóch lalach,
i tylko 10 procent twierdzi, że nigdy nie wyjdzie z szarej strefy
(Soskin). Warunki formowania się narodu? Językiem ojczystym
i państwowym musi być ukraiński. Przezwyciężenie kompleksu
.młodszego brata", lub inaczej „małorosji"; a zarażona nim
jest duża część elity rządzącej. Demografia: liczba zgonów
przewyższa o 300 tysięcy rocznie łączną liczbę urodzeń i ludzi
n a p ł y J 4 c y c h z zagranicy (Soskin).
Na Ukrainie, a i u nas także, odbywa się ciekawe i chyba
typowe zjawisko gospodarcze. Powstają hybrydy grupy oligarchiczno-klanowe, wspomagają je pokaźne sfery biurokracji
i służb bezpieczeństwa. Zaczynają one ciążyć nad rozwojem
gospodarki, i powstaje obawa, czy nie przekreślą procesu
reform? Te grupy nie potrzebują żadnej reformy, wręcz odwrot­
nie, są im z natury przeciwne, bo działają na zasadach
pólmafijnych albo całkowicie mafijnych (Jerzy Kozakiewicz).
We władzach Ukrainy zapanowała równowaga grup regional­
nych, chodzi o wschodnie: dniepropietrowską, doniecka, char­
kowską, centralną kijowską, i południowe: odeską i niekołajewską. Zachodnia okazała się niezbyt silna i na razie wypadła z gry.
Elity wschodnie orientowały się na Moskwę, ale teraz muszą
szukać nowego systemu współrzędnych. Żeby się zintegrować
z innymi, musiałyby zrezygnować z monopolistycznego do­
chodu płynącego z sektora państwowego. I to jest trudny
problem (Soskin)
wa

Polityka zagraniczna: w s p ó l n e dojrzewanie
Andrzej Olechowski
Możemy pogratulować sobie, Ukraińcom i Europie, że
w ciągu pięciu lat Ukraina stała się ważnym uczestnikiem
polityki międzynarodowej. Kiedy pomyśleć o tym, jest to
wydarzenie dość nadzwyczajne. Pięć lat temu politycy inte­
resowali się głównie tym, czy Ukraina przetrwa. Trzy lata temu,
czy przetrwa w aktualnym stanic geograficznym. Dzisiaj Ukrai­
na jest pełnoprawnym i istotnym członkiem wspólnoty między­
narodowej. W czasach, kiedy byłem ministrem spraw za­
granicznych nic było ani jednej istotnej rozmowy między­
narodowej, w której nic byłaby podniesiona kwestia Ukrainy.
Polaków interesuje głównie pięć wątków polityki zagranicz­
nej Ukrainy. Stosunek do rozszerzenia Unii Europejskiej i N A ­
TO. Do Wspólnoty Państw Niepodległych. Do rozbrojenia
nuklearnego. Do Rosji. I do Polski. W interesie Polski leży
niezależność Ukrainy, bo niezależna Ukraina nie pozwoli na
odtworzenie podziału kontynentu. A w interesie Ukrainy leży
członkostwo Polski w Unii Europejskiej i N A T O , bo to jej
otworzy drogę na Zachód. Tak definiuję podstawowy punkt
syntezy racji stanu Polski i Ukrainy.
Anton Butejko, wiceminister spraw zagranicznych
Niepodległe państwo ukraińskie nie jest fantomem. To
°Ptymalna forma realizacji energii życiowej narodu. Rezultat
samookreślenia się narodu ukraińskiego w dramatycznym pro­
cesie. Chwile wielkości, wzloty dążeń wolnościowych prze­
platały się z tragediami porażek i poniżenia. Renesans Ukrainy
związany jest z losem i renesansem Polski. Taras Szewczenko
"Testamencie" zwrócił się do Ukraińców, którzy chełpili się
PW'dkami Kozakami, walczącymi z Polską: „Wasza prawda:
°lska upadla, ale i was rozgniotła". Powstały na początku
•Cku niepodległa Ukraina i niepodległa Polska. Walczyły,
anstwo ukraińskie upadło. Klęska Ukrainy w znacznej mierze
P'ynelana los Polski w 1939 i 1945 roku. Jesteśmy wzajemnie
j
' A gdyby tak połączyć współpracą potencjały naro^ukrainy i Polski? Razem to jest 90 milionów ludności.
&lt;;j Р°'' уее zagranicznej wyznajemy zasady równoprawno• niewtrącania się w cudze sprawy wewnętrzne, pokoju. Nie
j i - * У żadnych pretensji terytorialnych w stosunku do
U
i nic uznajemy takich pretensji w stosunku do nas.
jerny prymat prawa międzynarodowego, zawarliśmy umo)NJty.
Powiodło się cywilizowane oddzielenie się od państw
w

W l a z a n

(

ó

;

1

C

а т

o

w

l r a k l i l

byłego Związku Radzieckiego. Ukraina zdecydowanie przeciw­
stawia się próbom reanimacji ZSRR w jakiejkolwiek formie.
WNP nie wykonało umów o podziale majątku i długów byłego
ZSRR. Nie dostaliśmy nic. Nasz parlament 21 grudnia 1991
dokonał wykładni umowy o utworzeniu WNP. Nie uznajemy
WNP za podmiot prawa międzynarodowego. WNP nie może
podejmować decyzji wiążących dla nas ani występować w sto­
sunkach międzynarodowych. Naród ukraiński przeżył tragedię
czarnobylską i w deklaracji o statusie bezatomowym ogłosił, że
jest gotów pozbyć się jej jako pierwszy. Tego zobowiązania
dotrzymujemy (natomiast nie dostajemy paliwa j ą d r o w e g o do
elektrowni w zamian za przekazywane głowice).
Nie jesteśmy przeciwni rozszerzaniu N A T O , uważamy że
żadne państwo nie ma w tej sprawie prawa veta, ale proces ten
nie powinien zagrażać bezpieczeństwo innych państw, w tym
Ukrainy. Nie chcemy być buforem, bo on jest wystawiony na
uderzenia z obu stron, ani mostem, bo to jest dość niesolidna
struktura. Ukraina powinna być częścią Europy. Jesteśmy
gotowi do jak najszerszej współpracy, a N A T O powinno brać
pod uwagę specyficzne interesy Rosji. U w a ż a m y , że nowi
członkowie powinni wyrzec się - tak jak Norwegia - przyjęcia
broni atomowej obcych wojsk na swoim terytorium.
Bohdan Horyń, parlamentarzysta
Hasło „Renesans Ukrainy" jest miłe memu sercu, ale realiom
bardziej by odpowiadał tytuł „Przeszkody na drodze do renesan­
su Ukrainy". Główna - to udział Ukrainy w WNP.
W nazwie Wspólnota Brytyjska „ w s p ó l n o t a " oznacza zupeł­
nie coś innego niż w WNP. Podobnie „siły pokojowe" i „akcje
pokojowe" WNP w Gruzji, w Mołdowie i Tadżykistanie. Tak
samo „demokracja sowiecka" oznaczała jak najwięcej drutu
kolczastego, więzienia i obozy.
Wydaliśmy oświadczenie z 21 X I I 1991 i odmówiliśmy pod­
pisania statutu WNP 23 stycznia 1993. Szefowie innych państw
podpisali ten dokument, który zapoczątkował pod placzczykiem
integracji aktywną politykę Rosji zbierania pod swoje skrzydła
utraconych kolonii - b. republik ZSRR. Niebezpieczeństwo dla
niepodległości Ukrainy tkwi w tym, że faktycznie Rosja
całkowicie ignoruje normy prawa międzynarodowego w stosun­
kach z członkami WNP, nie uznaje suwerenności i nienaruszal­
ności terytoriów, wtrąca się w ich sprawy wewnętrzne, udziela
różnym swoim strukturom państwowym prawa wciągania nie­
podległych państw w polityczne, gospodarcze i wojskowe
procesy integracyjne, które wiodą do rozmycia atrybutów
suwerenności państwowej.
Aleksander Smolar
Kraje, które aspirują do N A T O , pragnęłyby, oczywiście, żeby
na ich terenie nic była rozmieszczona broń atomowa. Ale
zarazem postulat, żeby one z góry zadeklarowały, że nie będzie,
jest nie do przyjęcia. Oznaczało by to zaakceptowanie statusu
drugiej kategorii. Rosyjski minister Primakow sformułował trzy
warunki. Pierwszy: nierozmieszczenie broni atomowej. Drugi:
nieobecność obcych wojsk, przede wszystkim w Polsce. I trzeci:
brak infrastruktury natowskiej. Czyli praktyczna nieprzynależność do N A T O , czysto teoretyczna, fikcyjna.
Leszek Moczulski
Słabością integracji europejskiej jest myślenie biurokratycz­
ne zamiast geopolitycznego. Nasza część Europy była przez
kilkadziesiąt lal odcięta od Europy Zachodniej, ale jej włączenie
w struktury europejskie traktuje się tak samo jak przystąpienie
Danii czy Irlandii. Czy przyszła Europa ma się skończyć na
Bugu i Sanie? Czy będą dwie integracje, euroatlantycka
i euroazjatycka? A Europa znowu rozerwana, zresztą dokładnie
według tej linii podziału z roku 1795, sprzed 201 lat? Propaguję
stworzenie wschodniego filaru zjednoczonej Europy, nazywam
go Międzymorzem, między Morzem Bałtyckim i Morzem
Czarnym, osią jego byłoby zaś porozumienie i współdziałanie
polsko-ukraińskie.

51

�Z d z i s ł a w Najder
Kto tworzy linie podziału w Europie, my wchodząc do Unii
Europejskiej i N A T O , czy Rosja, która odchodzi od wzorców
europejskich budując WNP, i Białoruś, która brutalnie gwałci
prawa człowieka?
Mówi się Polsce, a także Ukrainie: „nie szkodzić stosunkom
z. R o s j ą " . Otóż stosunki między dwoma państwami zależą od
tego, jak się jedno państwo zachowuje względem drugiego. A n i
my, ani Ukraina nie wysuwamy żadnych roszczeń w stosunku
do Rosji; odwrotnie się zdarza. Nie grozimy żadnymi represjami
jeżeli Rosja zrobi to lub tamto; Rosja to robi.
Formuła „należy liczyć się z interesami strategicznymi
Rosji" aprobuje nierówność stosunków między państwami
(nikt nie mówi o strategicznych interesach Litwy czy Polski)
i przypomina doktrynę Monroe albo doktrynę Breżniewa.

Ultraprawica - szowiniści, antysemici - to mniej więcej kilka
procent, ale ich potencjał może sięgać 10-15%. Można powiedzieć: tak samo jak w Europie. Tylko jednego nam brak:
politycznie uformowania społeczeństwa, które w obecnej chwilj
jest nieprzewidywalne.
Nacjonalizm ukraiński... Jest nieprawidłowo u nas rozumia­
ny. Tradycyjny nie stawiał sobie za cel suwerenności Ukrainy:
od Bohdana Chmielnickiego poprzez galicyjskich moskalofi.
lów po komunistyczną partię Ukrainy jest antypolski i antysemi­
cki, a Rosję traktuje neutralnie albo jak sojusznika. Przeciw­
stawna - linia Petra Mohyły, linia kompromisu z katolicyzmem,
z Polską, z Zachodem - była podstawową linią intelektualizmii
ukraińskiego.

Bohdan Osadczuk
Tragedii białoruskiej są winne także Polska i Ukraina. Jak się
ma takiego słabego partnera na granicy, to trzeba wszystko
zrobić, żeby go wzmocnić. Prezydent Szuszkiewicz błagał
Polskę i Ukrainę: pomóżcie, zajmijcie się nami, chciał jakichś
umów bilateralnych... No i mamy to co mamy...

Cztery lata temu na konferencję Unii Europejskiej w sprawie
Maastricht zaproszono kilku polityków z Ukrainy. Mówiono
0 integracji europejskiej, wiele było iluzji związanych z Maast­
richt. I usłyszeliśmy, że my, państwa postkomunistyczne, też
powinniśmy się integrować. Tylko nie z Europą, a między sobą.
Nie dorośliście do integracji z Europą, ale popatrzecie, jest
wielka demokratyczna Rosja, jednoczcie sią wokół niej.
„ R u c h " jako pierwszy na Ukrainie ogłosił celowość roz­
szerzenia N A T O na wschód. Mówiłem wtedy, że wcale nie
biegają mi mrówki po ciele, kiedy pomyślę, że na zachodniei
granicy Ukrainy zjawi się N A T O , przeciwnie - będę może
trochę spokojniej spał. Ukrainę chcemy w przyszłości widzieć
w europejskim systemie bezpieczeństwa, stworzonym w opar­
ciu o N A T O . Rosja, jako państwo eurazjatyckie, ze względu na
wielkość i interesy na wschodzie, nie byłyby członkiem tego
systemu, mogłaby jednak zawrzeć z nim coś na kształt partnerst­
wa dla pokoju.
Dlatego tak ważna jest współpraca państw Europy ŚrodkowoWschodniej. Może niezbyt dobrze próbowaliśmy realizować tę
ideę, ale nie powinniśmy odrzucać idei współpracy bałtyckoczarnotnorskiej.

Andrzej Olechowski
Kiedy w 1994 roku dyskutowaliśmy z ministrem Złenką
0 strategicznym partnerstwie Polski z Ukrainą, to czułem się
troszkę jak dziesięcioletni książę, który jest żeniony z ośmiolet­
nią księżniczką. Bardzo atrakcyjna sprawa, tylko co, czym i jak?
Dziś sytuacja jest nieporównywalna; nasze państwa dorosły
do tego, żeby o strategicznym partnerstwie mówić. Ale czyśmy
dorośli jako narody? Nie wiem. Sugeruję, by następne takie
spotkanie odbyć po części w Przemyślu, po części we Lwowie.
Wtedy bądziemy pewniejsi siebie.
Przemiany polityczne i społeczne: ile odrodzenia,
ile nowości?
Andrzej Zakrzewski
Jakie widzę najpoważniejsze problemy na początku państowości Ukrainy?
- Potwierdzenie zakresu terytorialnego i suwerenności nad
Krymem oraz wytyczenie prawdziwych granic na północy
1 wschodzie;
- Rozstrzygnięcie podstaw bezpieczeństwa narodowego;
- Ustalenie zasad stosunków państwowych, zwłaszcza z są­
siadami, Rosją i Polską;
- Określenie kierunków rozwoju gospodarczego gwaran­
tującego pełnię suwerenności i dobrobytu społeczeństwa (wciąż
w warunkach zależności energetycznej i specyficznych powią­
zań kooperacyjnych);
- Określenie społecznego i kulturowego znaczenia pojęcia
„ukraińskości" państwa.
M y r o s ł a w Popowycz, profesor Akademii K i j o w s k o - M o h y ­
lańskiej
Nasze autorytety: prezydentowi ufa 2 1 % społeczeństwa,
związkom zawodowym 12%, rządowi i służbie bezpieczeństwa
- po 11 %, Radzie Najwyższej 8%, partiom 3%. Rada Najwyższa
jest to jedyny organ wybrany przez ludzi i poparcie na
fantastycznie niskim poziomie to niedorzeczność; nie świadczy
to nawet o kryzysie zaufania, bo zaufania nigdy nie było.
Poparcie dla partii: „ R u c h " 7%, Demokratyczna Partia Ukrainy
6,5%; i kto zna Ukrainę, będzie zdziwiony, ponieważ ta partia
nie istnieje faktycznie - jest nazwa, szef, ale wiemy, że to nie
taka sama partia jak „ R u c h " ze swą strukturą. Komuniści mają
6% poparcia, socjaliści 5% itd. Brak wiary w siły polityczne.
Nie więcej niż 10% społeczeństwa przejawia jakieś zaintereso­
wanie partiami.
Nie mamy na Ukrainie prawdziwego konserwatyzmu, bo
można powiedzieć, że nie ma co konserwować. Ale nie można
oczekiwać, że Cerkiew będzie u nas odgrywać taką rolę jak
Kościół katolicki w Polsce; 40% niewierzących i Cerkiew
rozbita rozłamami.

52

W i a c z e s ł a w C z o r n o w i ł , parlamentarzysta

W o ł o d y m y r P o ł o c h a ł o , profesor Akademii
lańskiej

Kijowsko-Mohy­

Sytuacja etnopolityczna na Ukrainie. Rosjanie to 21 procent.
6 procent to inne mniejszości narodowe. Razem to jedna czwarta
ludności. Tolerancja jest zagwarantowana i przestrzegana. Na
Ukrainie nie ma silnych ruchów antysemickich, trafiają się
pojedyncze wypady, ale Żydzi nadal emigrują. Jednak nie
pozycja mniejszości narodowych bądzie decydować o dalszej
orientacji Ukrainy; problem główny polega na tym, że naród
ukraiński jest wciąż na etapie formowania się i jest podzielony
Poza Krymem nie ma ruchów separatystycznych. Jest bardzo I
ważne: elity regionalne Donbasu czy Odessy nic są wyłączone
ze współzawodnictwa o władzę w Kijowie, mieć swoich
przedstawicieli, wpływać na politykę Kijowa; nie miałyby tego
w składzie Rosji czy odnowionego ZSRR. Dlatego są zaintere­
sowane niepodległością Ukrainy.
Roman Szporluk, profesor Harvard Uniwersity
Mamy bardzo dziwny obraz tego, co sią nazywa nacjonaliz­
mem ukraińskim. Polak, Rosjanin czy Francuz to są patriocinormalni ludzie. Dla pewnych ludzi wszyscy Ukraińcy sa.
nacjonalistami. Być Ukraińcem kiedyś znaczyło „nie chcę bye
Rosjaninem", „nie chcę być Polakiem". A , to nacjonalizm
1 szowinizm ukraiński...
W ukraińskim ruchu narodowym były różne tendencjesocjalistyczne, radykalne, klerykalnc, komunistyczne. Po I w°f
nie Związek Radziecki był - można powiedzieć - bardziej
proukraiński niż Polska. Ale z lewicowości wyleczył Ukraiń­
ców Stalin: zlikwidował jedną falą po drugiej radykało*
socjalistów, komunistów. Kraje demokratyczne, Polska prze"'
wojenna, nic nie miały do zaoferowania ukraińskim dern"
kratom. Oni więc także zostali wyeliminowani zc sceny ukrains
kiej. Zostali ci, co liczyli na Hitlera, ale Organizacja Ukrain
kich Nacjonalistów nie jest synonimem ukraińskiego ru
narodowego.
Opracował Andrzej Kaczyc
5

cn

�2 Konferencji publikujemy dwa wystąpienia. Serdecznie dziękujemy
pundacji im. Stefana Batorego za wyrażenie na to zgody. Całość
materiałów z konferencji opublikowana będzie w książce Renesans

Ukrainy. Materiały z konferencji zorganizowanej przez Fundacje im.
Stefana Batorego. Warszawa, 18-19 maja 1996 r.

Roman Szporluk
Panic ministrze. Proszę państwa. Przede wszystkim jestem
bardzo wdzięczny Fundacji im. Stefana Batorego za to, że mnie
zaprosiła na tę bardzo pouczającą konferencję. W odróżnieniu
od innych jej uczestników nie jestem jedną z dramatis personae
historii, w takim samym sensie jak oni, bowiem oni nie tylko tę
historię interpretują, lecz są także jej twórcami. Ja zaś jestem
raczej widzem z galerii (i może nawet nie - jak w tej chwili - ze
stojącego miejsca na galerii). Ponieważ jestem z zawodu
nauczycielem, postaram się państwu przedstawić być może
trochę pedantyczny, schematyczny i bardzo skrócony esej na
temat tego, co mi się zdawało ma mieć jakiś związek z tematem
naszej sesji: Renesans Ukrainy. A mianowicie chciałbym tu
mówić o przemianach na Ukrainie w latach 80. i 90. Jako
historyk postaram się więc przedstawić próbę historycznego
spojrzenia na te wydarzenia. Podkreślić przy tym muszę, że
robię to z lotu ptaka, bardzo prymitywnie i powierzchownie, ale
postaram się pewne rzeczy ze sobą powiązać. I jak to zwykle
bywa podczas konferencji - trzeba jakoś reagować na wypowie­
dzi poprzednich mówców, tak i j a chciałbym wyrazić solidar­
ność z poglądem, że jednak można mówić o renesansie Ukrainy.
Nawet jeżeli wiemy, że to jest pojęcie, które wymaga pewnego
sprecyzowania. Pamiętamy przecież, że prawdziwy renesans,
nawet ten oryginalny, pierwszy renesans także nie był renesan­
sem w dosłownym znaczeniu. To było coś nowego, co udawało,
przypominało dawne. Innymi słowy: to było coś nowego, co
częściowo było powiązane z czymś, co zdarzyło się wcześniej.
Otóż moją tezą jest, że można mówić o odrodzeniu, o rene­
sansie, lakżc i w tym znaczeniu może nawet bardziej upraw­
nionym sensie, kiedy mówimy o konstrukcji, budowaniu i kon­
struowaniu nowego narodu, nowego państwa, które nazywa się
Ukrainą, co zupełnie nie znaczy, że nie ma ono genetycznego
powiązania z przeszłością.
Jak wiemy z literatury o ruchach narodowych, nacjonalizmie
i narodowości, jest tam obecny w tej chwili pogląd bardzo
wpływowy, który powiada, że narody się ciągle tworzą, prze­
twarzają, redefiniują. Świadczą o tym takie książki jak The
Invention ofBritan, The Remaking of the Invention of American.
Nikt się więc nie obraża, gdy mówi się: wynalezienie, wymyś­
lenie Anglii, czy wymyślenie Francji. I zdaje mi się. że nie ma
nic obraźliwego, kiedy mówimy o - w pewnym sensie - kon­
strukcji Ukrainy.
Wiemy, że nawet te narody, które zdawało się j u ż są
ostatecznie ukształtowane, sformowane także się ,,przerabia­
ją.". Trudno w języku polskim znaleźć ekwiwalent dla używa­
nych w angielszczyźnie słów, gdy mowa o tworzeniu się
narodów: making czy building, ale mam jeszcze większy kłopot
z unmaking, bo jak oddać tę grę słów: making i unmaking:
robić' i 'rozrabiać'... Więc nie wiem jak nazywać proces
odwrotny do robienia. - Odrabiać? przerabiać? zarabiać?. Nie
Wiem jakie tutaj słowo b y ł o b y właściwe. W każdym the making
"nd unmaking, ten proces ma miejsce. Pamiętamy wszyscy
sławne powiedzonko sprzed 130 lat: zrobiliśmy Italię, mamy
teraz zrobić Włochów. Jak wiemy, ten proces zrodzenia,
•abiamo", wcale się nie skończył, nie całkiem został za­
mknięty, bo mamy północną Italię, Padanie, która chce skorzysć z prawa do samookreślenia narodów i rozbić Włochy,
rocesy tworzenia się, budowania, robienia narodu, ciągle mają
^'ejsce i myślę, że w tej chwili także jesteśmy świadkami
Pfocesu tworzenia nowej politycznej formacji, nowej konstruk•I' ~ Ukrainy, która naturalnie ma genetyczne powiązanie
Przeszłością, ale jednocześnie jest także czymś bardzo, bardzo
y m . W tym względzie zgadzam się z tymi mówcami, którzy
P°akrcśląją ten aspekt.
" z e j d ź m y dalej. Kolejnym problemem jest kwestia powiązawspółczesności, współczesnej historii z przeszłością. Jest
la

w

a

takie amerykańskie powiedzenie, które mówi, że przeszłość nie
tylko nie jest martwa, ona nawet nie jest przeszłością (the past is
not dead, the past is not even passed). Więc przeszłość nawet nie
jest przeszła. Wydaje mi się. że trzeba położyć nacisk na to, jak
bardzo wielkie znaczenie w tej chwili odgrywa świadomość
historyczna i przeszłość w tworzeniu państwowości ukraińskiej.
Jak Państwo wiedzą, prezydent Białorusi z zawodu nie jest
historykiem i zapewne dlatego jest autorem tego słynnego
powiedzonka, że Białoruś historycznie ma o wiele, wieleset lat
więcej wspólnej historii z Rosją, niż z jakimkolwiek innym
narodem. Można powiedzieć, że nawet studenci w Uniwer­
sytecie i m . Harvarda wiedzą, że to nie jest zupełnie tak. Że
Białoruś jednak chyba ma troszkę więcej wspólnej historii
z innymi narodami niż z Rosją. A l e to jest element jego
świadomości politycznej.
Chciałbym teraz przejść do jeszcze poważniejszego prob­
lemu. Przepraszam, że dzielę się tu z państwem głównie moimi
kłopotami, ale chcę skorzystać z okazji, żeby się tu czegoś
istotnego nauczyć, także dla mojej pracy zawodowej, w której
muszę o tych rzeczach mówić ludziom, którzy, powiedzmy, są
mniej poinformowani na temat Ukrainy, a j a staram się im jakoś
wytłumaczyć, że może warto tracić dosyć poważne pieniądze
i zapisywać się na kursy z historii Ukrainy.
Problem, który chcę postawić to kwestia, czy w ogóle jest
sensowne z. punktu widzenia nauki traktować historię jednego
narodu jako proces zamknięty, jako historię tego właśnie
narodu. W głowie mi ciągle krąży gdzieś to powiedzonko
Burchardta, że pojęcie historii narodowej nie ma w ogóle
naukowego sensu. Piszę w tej chwili esej do pewnego pisma na
ten właśnie temat: krytyka pojęcia narodowej historii. I to jest,
naturalnie, dosyć zabawne kiedy pracuje się w katedrze historii
pewnego narodu. Ale to są takie paradoksy.
Pozwolę sobie wyrazić dosyć kontrowersyjne poglądy, ale
jak wiadomo pewien słynny Polak powiedział (cytuję z pamię­
ci): prawdziwa cnota krytyki się nic boi. Więc pozwolę sobie
tutaj na pewną swobodę poglądów na te tematy.
Przygotowując się do tego referatu zajrzałem do pracy
słynnego polskiego historyka i polityka, Leona Wasilewskiego,
Kwestia ukraińska jako zagadnienie międzynarodowe.
Książka
ta wyszła sześćdziesiąt kilka lat temu i w zakończeniu znajdują
się tam niezwykle ciekawe refleksje na temat Ukrainy, na temat
problemu, o którym chcę teraz mówić: historia narodowa czy
jakaś szersza, bo taka jest moja teza.
Otóż Wasilewski pisze (będę parafrazować jego tezy, bo nie
mamy czasu na pełne cytaty, chociaż zazwyczaj w moich
wykładach cytaty są najbardziej interesujące): Ukraińcom nie
udało się utrzymać, zdobyć niepodległości, bo do zdobycia
niepodległości potrzebne są nie tylko życzenia, pragnienia
samego narodu, zdobycia niepodległości, ale także to, co
zwykle nazywamy koniunkturą. I jeżeli nie ma koniunktury,
nawet jeżeli są ludzie, którzy chcą coś zrobić, to tego nie
osiągną. I daje przykłady jak to Estończycy, L i t w i n i , Łotysze
mieli koniunkturę, udało się Jugosłowianom, Rumunom, Cze­
chom, a Ukraińcom się nie powiodło, chociaż on mówi: zdawało
się, że Ukraińcy też mają koniunkturę, bo jakby nie było upadli
Habsburgowie, imperium Romanowów. I dalej: Koniunktura
jest zjawiskiem zmiennym, tego chyba nie trzeba udowadniać
pokoleniu, które przeżyło okres lat 1904-20. Kto wie, czy nie
rodzą się już. gdzieś na świecie siły, których starcie stworzy
nową odmienną koniunkturę. M y ś m y tyle dziesięcioleci czekali
na układ stosunków, który pozwoliłby nam wreszcie urzeczywi­
stnić marzenia i tęsknoty pokoleń „urodzonych w niewoli,
okutych w powiciu". Kto wie, może i czterdziestomilionowy
naród ukraiński w niedalekiej j u ż przyszłości (pisane w 1934
roku) doczeka się takiej koniunktury, którą potrafi wyzyskać
pomyślnie dla lepszej, świetlanej przyszłości skorzystawszy
z doświadczeń minionego okresu.
W tym samym czasie, kiedy pisał Wasilewski, były hetman
Ukrainy, Skoropadzki, przebywał w Berlinie i pisał pamiętniki,
wspomnienia. I w tych wspomnieniach, które teraz zostały
wydane w Kijowie przez Ukraińską Akademię Nauk, Instytut
im. Lipińskiego (był takim gente polonus natione
Ukrainus,
Wacław Lipiński, został później Wiaczesławem Łypynśkym

53

�i był wielkim zwolennikiem, admiratorem Skoropadzkiego).
Skoropadzki pisze (będę cytować w języku oryginału, to jest
język, którego on się już nauczył po tym jak najpierw go uczono
angielskiego i francuskiego): W danoje wriemia my wiernulis
к wriemienam starych gietmanow. Snowa Ukrainie
priedstoii
rieszyt' żguczij wapros: z Moskalamy czy z Lachamy? (to jest po
ukraińsku - dop. tłum.). Drugowo rieszienija waprosa niet.
Naucziennaja gorkim opytom Ukraina budiet astarożnieje pisat'
dagawor s adnimi iii drugimi. Ponieważ znajomość rosyjskiego
w Polsce zdaje się podupada, a jest tu dużo młodych ludzi,
pozwolę sobie na przekład: W obecnym czasie wróciliśmy do
czasów starych hetmanów. I znów Ukraina musi decydować,
rozwiązywać palące pytanie: z Moskalami czy z Lachami? Inaczej
tej kwestii nie można postawić, ale nauczona gorzkim doświad­
czeniem Ukraina będzie teraz bardziej ostrożnie pisać układy czy
to z jedną stroną, czy z drugą. Dalej hetman pisze: Liczno ja
dumaju, czto naród na kombinacji z Pałakami nie pajdiot ni pri
kakich listowiach, no Pierejasławskij
dagawor dołżen byt' obdittnan i prawiedion w żyzń Ukraińcami z bolszej
astarożnostitt.
(Osobiście myślę, że naród nie pójdzie na żadne kombinacje
z Polakami pod żadnymi warunkami, ale nowy układ, Ugodę
Perejasławską,
trzeba będzie przemyśleć
bardziej starannie
i z większą ostrożnością). Mądry Ukrainiec po szkodzie.
Tezę mojego referatu podam w streszczeniu, bo kiedy się
przyjeżdża przez kontynenty itd., mówią panu wtedy: niech się
Pan streszcza. Pan minister jeszcze mi tego nie powiedział, ale
wnet powie, więc ja Państwu podam tylko schemat argumen­
tacji.
Moja zasadnicza teza jest taka, że koniunktura, o której
myślał Wasilewski, zmieniła się, i ta, o której myślał hetman
Skoropadzki również się zmieniła. Zdarzyła się najważniejsza
rzecz w historii Ukrainy, mianowicie front polski przestał
istnieć. Bo ta koniunktura ukraińska, która nie dopuściła do
utrzymania niepodległości Ukrainy w czasie I wojny światowej
polegała na tym, że Ukraińcy musieli walczyć i z Polską,
i z Białą Rosją, i z Czerwoną Rosją. Po drugiej wojnie światowej
ta kwestia odpadła nie tylko dlatego, że obiektywnie zmieniły
się warunki, ale, co jest o wiele ważniejsze i dla mnie bardzo
pouczające, naród polski, polskie elity, polscy historycy i poli­
tycy przyjęli do wiadomości fakt, że można budować przyszłość
zamiast starać się rewindykować dawne układy. I tu mi się
przypomina historia Szwecji, po tym jak Finlandia przeszła pod
panowanie Rosji, a odeszła od Szwecji. Szwedzi bardzo
Finlandię kochali, na pewno tam było wielu miłośników
Finlandii, i jestem pewien, że w Sztokholmie istniałoby Towa­
rzystwo Miłośników Finlandii po tym jak Aleksander przejął
Finlandię. Pewien słynny szwedzki poeta napisał wiersz: Wiel­
kość Szwecji polega na tym, żeby budować naród na tym, co
mamy, a nie na tym, żeby odzyskiwać
utracone tereny. Jak
państwo dobrze pamiętają Szwedzi kiedyś byli wielcy, mieli
wielki Wanderlust, dużo podróżowali po Europie, zbierali
dzieła sztuki, podróżowali tak wiele, że pewien król szwedzki
był nawet z roboczą wizytą na Ukrainie [śmiech na sali
i oklaskiJ. Mam nadzieję, że pan minister Butejko również
zaprosi teraz króla Szwecji z wizytą oficjalną, mógłby zwiedzić
pewne zabytki na Lewobrzeżu.
Otóż, wydaje mi się, że mamy do czynienia z niezwykle
ważnym wydarzeniem: geopolityka Ukrainy zupełnie się zmie­
niła. I proszę nie myśleć, że to, co mówię, to banały, chociaż
zapewne takimi też są. Pod koniec lat osiemdziesiątych na
Zachodzie zaczęto pisać o kwestii ukraińskiej. I słynny amery­
kański profesor, ale muszę podkreślić, że amerykański, bo to
dużo wyjaśnia, napisał artykuł: Wy naiwni ludzie sobie myślicie,
że Ukraińcy się będą buntować przeciwko Moskwie i jeszcze
bardziej głupio myślicie, że podobnie zrobią Ukraińcy
ze
Lwowa, ale przecież oni wiedzą, Że Moskwa jest ich jedynym
ratunkiem przed Polakami. Widać więc jak żywotne są te mity
i przekonania... Tymczasem Polacy nie rościli pretensji do
Lwowa, co pomogło panu Czornowiłowi i jego kolegom robić
to, co robili. To jest zasadniczy fakt.
Teraz krótko i schematycznie - historia Ukrainy od roku 1985
powiedzmy do 1995. Będzie to strasznie schematyczne, bo pan
minister już się zaczyna troszkę denerwować.

54

Otóż, proszę państwa, nie mamy czasu na historię tego
dziesięciolecia. Zajmę się tylko pięcioleciem, od Gorbaczowa
(rok 1985, jeszcze ważniejszy 1986) do roku 1991.
Uważam, że Czarnobyl jest niezwykle znaczącym formują,
cym doświadczeniem dla Ukrainy w okresie Gorbaczowa. To
jest najważniejsze wydarzenie na szlaku do niepodległości.
Mam pewne wspomnienia autobiograficzne z tych dni. Tak się
złożyło, że kilka tygodni po Czarnobylu byłem w Moskwie
i było tam wtedy bardzo dużo ludzi - uchodźców z Ukrainy, ale
przykłady takie daje się w odpowiedziach na pytania, a nie
w samym referacie.
Otóż Czarnobyl dał przede wszystkim..., samo to wydarzenie
można było rozumieć czy wyobrażać sobie jako wielką tragedię
radziecką. Możemy sobie wyobrazić różne scenariusze tego, co
mogłoby się dziać po Czarnobylu. Gorbaczow mógł wystąpić do
narodu: Stało się coś strasznego, wszyscy ludzie radzieccy
przeżywają
tragedię, razem będziemy coś robić. Patriarcha
moskiewski mógł także podobnie zabrać głos w tej sprawie.
Akademia Nauk ZSRR mogła powiedzieć: Mamy do czynienia
Z niezwykłą tragedią. Nic takiego się nie stało. Jedynymi ludźmi,
którzy powiedzieli, że coś strasznego się stało, byli ukraińscy
burżuazyjni nacjonaliści. Wobec tego wydarzenie, które obiek­
tywnie mogło być czynnikiem łączącym, integrującym narody
ZSRR stało się punktem wyjścia dla ukraińskiego ruchu
narodowego.
Można przedstawić periodyzację, która nam pokazuje jak ten
ruch nabierał rozpędu. Pierwsze komentarze o tym, że jest to
wielka tragedia przyszły z radiostacji zachodnich w języki
ukraińskim. Glos Ameryki i Radio Swoboda mówiły, że stało się
coś strasznego - nie pijcie wody, nie pozwalajcie dzieciom
bawić się na dworze itd. Tego Kijów i Moskwa nie mówiły. Na
Ukrainie ten temat podjęli najpierw pisarze, i tu Związek
Literatów Ukraińskich był bardzo ważny, humaniści, i bardzo
szybko przeszło to także do kół uczonych, takich uczonych, do
których odnosi się angielski termin scientists, lekarzy. W 1988
roku byłem w Kijowie i już wtedy fizycy i studenci zaczynali się
zajmować Czarnobylem.
Mamy więc kilka etapów: od poetów, humanistów do
uczonych z nauk ścisłych, lekarzy i studentów. I to już zaczyna
być poważne, bo mamy do czynienia z ruchem masowym.
I kiedy później ruch ukraiński zaczął nabierać siły, przyłączyli
się do niego aparatczycy, biurokraci i karierowicze.
Mam lezę na temat tego, kiedy ruch polityczny staje się
poważny: dzieje się tak wówczas, kiedy nie tylko są w nim
męczennicy, ale także ludzie, którzy na nim chcą robić karierę.
Jeżeli już mamy takich ludzi wtedy wiemy, że to jest na
sieriozno. I tutaj było to bardzo interesujące. Przypominam, że
nie przedstawiam historii w detalach, mówię bardzo schematy­
cznie. Kiedy zaczęliśmy widzieć już wiosną 1991 roku, że na
nowo rodzą się Ukraińcy w aparacie partyjnym, to potrzebna
była już ostrożność. Była to rzecz poważna. A kiedy się do tego
dołączyli policjanci i wojskowi, wiedzieliśmy już, że Ukraina
wygrywa. I stało się to w lecie i jesienią 1991 roku.
Więc moja periodyzacja uwzględnia nie tylko poszerzenie
R U C H U o masy, ale także moment, kiedy elity starego reżimu
przystępują do ruchu narodowego.
Chciałbym tutaj tylko zasygnalizować pewną myśl, bo nie nu
czasu na szczegółowe argumenty. Niezwykłą oryginalnością
ukraińskiego ruchu narodowego było to, że stworzył on koalicje,
sił, powiedzmy, klasycznego ruchu narodowego typu lwows­
kiego i elementów patriotycznych w partii. Ukraiński ruch
narodowy w Galicji Zachodniej, jak państwo bardzo dobrze
wiedzą, jest, co do formy, swego rodzaju imitacją - bardzo wiele
zawdzięcza pewnym elementom polskiej kultury politycznejzwłaszcza endecji. Ta konfrontacja była wynikiem politycznego
etosu. Mieliśmy więc ten tradycyjny językowo-kulturalnyreligijny ruch narodowy, ale nie stał się on ruchem ekskluzy*'
nym. Udało mu się stworzyć koalicję z elementami patriotycz­
nymi w partii i w reżimie, i to jest bardzo ważne. Nale#
pamiętać, że w partii komunistycznej Ukrainy istniały zaws
elementy narodowe.
Żartuję sobie więc mówiąc o karierowiczach, nie mówię 1Ф
zupełnie serio, bo w życiu partyjnym były zawsze elemen.

�narodowe. Szelestyzm, to nie była jakaś aberracja. To już
istniało wcześniej. I to, co się stało na Ukrainie - moim zdaniem
, było wielkim osiągnięciem twórczym w polityce. Byli
więźniowie Gułagu zrobili alians z ludźmi, którzy ich do tego
Gułagu posłali albo przynajmniej pisali artykuły o tym, że to
dobrze, że ich tam posłano.
Mieliśmy więc bardzo interesujące zjawisko, które spowodo­
wało, że na Ukrainie nie doszło do konfliktu typu jugosłowiań­
skiego. Ciągle powtarzam moim studentom: Ukraina to Jugo­
sławia na abarot. Potencjalnie Ukraina mogła być Jugosławią.
Proszę państwa, w gazetach nie przeczytamy: Dzisiaj we
Lwowie nie odbyła się demonstracja, w której policja nie pobiła
demonstrantów, nie aresztowano ludzi. Bo to nie są wydarzenia.
Ale kiedy państwo sobie przypominają wydarzenia lat 1988-89
jtd., tam były potencjalne elementy strasznych tragedii, lecz do
nich nie doszło. Nie doszło nie tylko dlatego, że dysydenci się
dobrze sprawowali, ale także dlatego, że być może jakiś
pułkownik K G B czy naczelnik milicji zdecydował nie reagować
w sposób brutalny. Więc mieliśmy pewną kulturę polityczną,
alians, w którym właśnie elementy przeciwstawne uzgodniły
wspólną platformę.
Tutaj znowu taka marginesowa uwaga, która zasługuje na
pełniejsze omówienie: doszło do integracji Ukrainy Zachodniej
z Ukrainą Wschodnią. Proszę pamiętać, że nie można uważać
tego za dogmat - tak nie musiało się stać. Ukraińscy myśliciele
i działacze zawsze martwili się tym, czy uda się zintegrować
Ukrainę czy nie. Kiedy mnie pytają studenci czy koledzy, jaka
jest różnica między Ukraińcami i Rosjanami, odpowiadam, że
tylko trochę większa niż między Serbami i Chorwatami. Tylko
troszkę większa.
Mamy więc sytuację, kiedy znowu trzeba było mieć to, co się
nazywa selbsbegrenzung - i jedni, i drudzy musieli się do­
stosowywać.
Ale za dużo o tym mówię, więc szybko przechodzę do
dalszych tematów.
Proszę państwa, te zjawiska na Ukrainie, o których mówię,
miały miejsce w szerszym kontekście. I wracam tym samym do
koniunktury. Ruchy narodowe w krajach bałtyckich, kryzys
narodowy w Rosji - o tym można mówić godzinami; wspomnę
tu więc tylko o wielkim buncie Rosji przeciwko ZSRR.
Fenomen Jelcyna, ale to coś więcej niż fenomen Jelcyna.
Wracam znowu do mojej „ p o l s k i e j " tezy: kłopotów Związku
Radzieckiego z krajami demokracji ludowej, a zwłaszcza
z Polską.
Niedługo ukaże się artykuł, także w Polsce (o ile redaktor nie
zmieni zdania), w którym staram się przedstawić tezę, że
właściwie przyczyną upadku Związku Radzieckiego i imperium
rosyjskiego była ich głupota polegająca na tym, że starali się oni
wintegrować Polskę w skład rosyjskiego imperium.
Kiedy państwo czytają rosyjską publicystykę na temat Polski
w wieku X I X , to brzmi to zupełnie jak współczesne rosyjskie
artykuły o Ukrainie. Polska była wtedy dla rosyjskich publicys­
tów sprawą wewnętrzną Rosji. To jest bardzo pouczające, to są
niemalże dosłowne cytaty.
Otóż moja teza jest taka: od Kościuszki do Wałęsy Rosjanie
mieli kłopoty z Polakami, i gdyby byli mądrzejsi, po roku 1945
sfinlandyzowaliby Polskę (o tym pisze Kisinger w swojej
książce). Proszę sobie wyobrazić historię Związku Radzieckj go i Europy Wschodniej w której nie ma Poznania 56,
Gdańska 70. Radomia 76, sierpnia 1980 roku - jaki miałoby to
Ptyw na integralność Związku Radzieckiego, gdyby Polacy
me rozrabiali i nie mieli wpływu na ruchy narodowe w samym
związku Radzieckim.
Do tej tezy wrócimy w dyskusji, o ile uznają to państwo za
stosowne, ale w moim przekonaniu Ukraina nie wybuchłaby
1991 roku nie tylko dlatego, że nie miała frontu polskiego i nie
^usiała się bać o to, że polscy rewanżyści czy odwetowcy będą
akować L w ó w , w sytuacji kiedy oni się buntują przeciwko
. Ji (nie było tej obawy), ale co ważniejsze - dlatego, że
^oskwa musiała się także martwić tym co robią Polacy,
Cgrzy, Czesi i to pozwalało jej lekceważyć trochę Ukrainę.
2d h '
Ukraińcy mogli robić rzeczy, których by nie robili,
У°у Moskwa nie musiała myśleć o tych innych demoludach.
e

w

w

0s

t

8

e

m

u

Jest jeszcze jeden element bardzo ważny w ogólnym obrazie
kwestii ukraińskiej koniunktury: walka dwóch systemów - kapi­
talizmu z socjalizmem. Idzie o samą konstrukcję radzieckiej
geopolityki w sensie globalnego wyzwania wobec Stanów
Zjednoczonych, walki dwóch systemów. W y m a g a ł o to nie­
zwykłego wzmożenia wysiłków, energii w skali światowej. To,
że Związek Radziecki uważał, iż dla jego interesów ważne jest,
żeby była władza ludowa w Mozambiku (i jeszcze nie pamiętam
gdzie), to wszystko także pomagało Ukraińcom w ich stosun­
kach z Rosją. W „Instytucie Mieżdunarodnych Adnaszenij"
w Moskwie, wśród studentów w latach siedemdziesiątych był
taki dowcip: Stany Zjednoczone ingerują w wewnętrzne sprawy
Związku Radzieckiego we wszystkich częściach świata. To
także pomagało Ukrainie. To jest dosyć dowcipne - bo Rosjanie
mają prawdziwe poczucie humoru. Nie będę mówił już o Af­
ganistanie, nie muszę o nim mówić. Lecz w s p o m n ę o takiej
małej sprawie. Nie myślimy zbyt często o tym, że emigracja
żydowska pomogła Ukrainie. Ale ona, owszem - pomogła.
Tysiące ludzi w 70. i 80. latach opuściły Związek Radziecki. Ci
ludzie oczywiście utrzymywali kontakty z rodzinami, przyja­
ciółmi itd. To, co oni pisali, czy telefonowali z Tel A w i w u czy
Nowego Jorku przyczyniało się do podważania autorytetu
władzy ludowej. Bo ludzie, którzy zostali w Związku Radziec­
kim dowiadywali się, że wujek, który był profesorem nauko­
wego ateizmu czy historii KPZR, ma kłopoty ze znalezieniem
roboty, ale za to kuzyn czy kuzynka, która specjalizowała się
z fizyki czy chemii is doing very well. Więc zmieniło to
hierarchię wartości w samym Związku Radzieckim i dało trochę
do myślenia młodym ludziom w kwestii lego, jak budować
własną wizję przyszłości.
A zatem, klęska komunizmu w wielkim zmaganiu z kapitaliz­
mem przyczyniła się do katastrofy komunizmu w Europie
Wschodniej. Byli tacy socjologowie i politolodzy, którzy
mówili: jeżeli komunizm upadnie w Polsce i na Węgrzech to
prędzej CZY później doprowadzi do tego samego na Litwie i na
Ukrainie. Na takiej właśnie wielkiej scenie historycznej należy
rozpatrywać dramat ukraiński.
Muszę już kończyć, pozwolę więc sobie na zakończenie
zacytować raz jeszcze czyjąś myśl. Mianowicie, moje przekona­
nie o niezwykłym znaczeniu Polski w historii Rosji polega na
tym, że to nie tylko Rosjanie tracili bardzo dużo energii na to,
żeby uczyć języka rosyjskiego. Nie potrzebuję państwu mówić
0 tym, jak wiele władze rosyjskie poświęcały energii, czasu
1 środków kadrowych, żeby podnieść poziom nauczania języka
rosyjskiego w Królestwie Kongresowym - słynny oświeciciel
Apuchtin itd. Proszę pomyśleć, co by było, gdyby ci ludzie
zamiast uczyć Polaków rosyjskiego, uczyli rosyjskich chłopów
czytać i pisać po rosyjsku, ale oni tego nie robili. I gdyby ci
rosyjscy chłopi nauczyli się czytać i pisać po rosyjsku przed
rokiem 1917 może nie zrobiliby tego, co zrobili w roku 1917.
Imperialna nadmierna ekspansja rosyjska w Polsce i gdzie
indziej miała bardzo smutne następstwa dla procesu formowa­
nia się samego narodu rosyjskiego.
Już kończę. Jak państwo wiedzą, m ó w c y kończą przynaj­
mniej piętnaście minut, ale moje ulubione zakończenie polega
na tym, że kiedy już się wyczerpało czas, to się potem mówi...
dalej. (Podziwiam kolegę, który tak zrobił. Kiedy przekroczył
już swój limit, powiedział: w pozostających piętnastu minutach
chciałbym...) Więc zakończę.
Proszę państwa, wydaje mi się, że stało się coś niezwykłego.
Ukraina powstała jako państwo, które się określiło na zasadach
demokracji zachodniej, budując pojęcie narodu politycznego,
który nie jest pojęciem etnicznym, co nie znaczy, że Ukraińcy,
obywatele ukraińscy nie powinni znać ukraińskiego. Wydaje mi
się, że to nie jest nadmierne wymaganie, ale to jest naród
polityczny, naród obywatelski. I w ukraińskim ruchu narodo­
wym, w tym okresie, który rozpatruję (od I I wojny światowej)
miała miejsce niezwykła ewolucja polityczna i wśród dysyden­
tów i wśród emigracji właśnie w kierunku odejścia od ekstremizmu czy etnicznego nacjonalizmu do pojęcia narodowości,
obywatelstwa, państwowości. Tego nie udałoby się osiągnąć
bez wielkiego kompromisu historycznego między dysydentami
i reżimem, bo bez tych generałów i kagiebistów, Ukrainy by nie

55

�było, a gdyby była, mielibyśmy Bośnię. Więc bez tych ludzi,
tego by nic można było zrobić, a to wszystko nie byłoby
możliwe bez integracji Zachodniej Ukrainy ze Wschodnia, bo
Zachodnia Ukraina odegrała wielką rolę. Ona była kiedyś
Piemontem Ukrainy. Ale jak mówiłem narody się zmieniają i ja
boję się czasem, że Piemont może zostać Sycylią, ale do tego
mam nadzieję nie dojdzie. Dziękuję bardzo.

Je when Swerstiuk
Szanowni Państwo. Chcę poruszyć zagadnienie, które jest
przedmiotem troski zarówno Ukraińców jak i Polaków. Problem
społeczno-psychologiczny, który dotyczy takiego faktu: w jaki
sposób naród, który ciągle miał do czynienia z terrorem
i komunistycznym reżimem obecnie popiera lewicę? W jaki
sposób katolickie państwo, można nawet powiedzieć: klasyczne
katolickie państwo, Polska, popiera w czasie wyborów lewicę.
O co w tym chodzi?
Staramy się analizować to jakimiś racjonalnymi metodami
wtedy, gdy za tym stoi coś irracjonelnego. Według mnie to
„irracjonalne" nie jest żadną zagadką. Po prostu na przestrzeni
wielu dziesiątków lat byliśmy świadkami powstania stereo­
typów, które leżą u podstaw ludzkich zachowań. Nie logiczne
wnioski, nawet nie zdrowy rozum, a stereotypy.
Oczywiście, można by było od tej rzeczywistości jakoś uciec
na przykład do Zołoczowa, gdzie pan Wozniakowskyj od­
budowuje zamek z X V I stulecia, a jest on podobny do pana
Chrzanowskiego z Krakowa jak dwaj bracia. Można by było się
zachwycać tymi ludźmi, którzy nic mając środków odbudowują
prawosławną cerkiew, a w tej cerkwi dużo dzieci, i wszystko
niby idzie tak jak szło w starych dobrych czasach. Niby
zawracamy.
Ale rzecz w tym, że w końcu X X wieku wracamy do tego,
przeciwko czemu szliśmy na początku X X wieku. I myślę, że
jest to niezwykle wielki problem zawracać, a nie iść do nowej
gwiazdy i nowej wiary.
Myślę, że pojęcie renesansu jest oczywiście prawomocne,
gdy mówimy o politycznym odrodzeniu państwa. Ale w szero­
kim rozumieniu tego słowa uważam, że to pojęcie nie jest
prawomocne w jakimkolwiek punkcie kuli ziemskiej w końcu
X X wieku. Nie brzmi ono, gdyż renesans to pojawienie się
nowej wiary. Kiedy przyjrzymy się naszym określeniom epoki,
w której żyjemy to wydaje się, że nie możemy powiedzieć, że
żyjemy w epoce postkomunistycznej. Wiem, że pojęcie to
pojawiło się na Zachodzie i tam jest ono rzeczywiście prawo­
mocne. M y nie żyjemy w epoce postkomunistycznej, my
przeżywamy w dalszym ciągu charakterystyczny dla epoki
komunistycznej proces rozpadu. Mam na myśli proces rozpadu
moralnego.
Komunistyczny pociąg zatrzymał się gdzieś pośrodku kałuży
i, tak jak w naszej Radzie Najwyższej, toczy się dyskusja: czy
iść do przodu czy wracać. Komuniści, którzy nigdy nie znali
innego hasła prócz „do przodu" raptem zaczęli mówić „z
powrotem''. I trzeba oddać im należne za to, że są konsekwentni
w jednym. Zawsze szli przeciwko zdrowemu rozumowi. Ale
rzecz nawet nie w komunistach i nie w idei, boja nawet nie wiem
co stoi za pojęciem „ k o m u n i ś c i " . Jest ono niezbyt określone.
Naszą epokę nazwałbym postczarnobylską. Przy czym w to
pojęcie wkładam bardzo szeroką treść. Wychodzę z przekona­
nia, że zmiany w naszym świecie nastąpiły wtedy, gdy w żar­
gonie sztywnej komunistycznej frazeologii użyto biblijnego
pojęcia „ g w i a z d a - p i o ł u n " . Oznaczało to, że system, reżim
zaprogramowany na ciągły atak, raptem stanął. Raptem ogłosił
manifest wolności, gdyż za słowami „powrót do starych
w a r t o ś c i " - nic nie stało. Po prostu ogłoszono możliwość
powrotu. Do jakich starych wartości można powracać, kiedy
zostały one zniszczone w sercu całego pokolenia i gdy znisz­
czono całe pokolenia, które były nosicielami tych wartości. Tak
naprawdę jest to fikcja powrotu do starych wartości.
Chciałbym zatrzymać się na tej szkole, którą przeszliśmy,
każdy z nas, myślę, że w Polsce w mniejszym stopniu, ale
podobnie. Jest to szkoła negacji starego świata i szkoła walki

56

z przeżytkami przeszłości: z przeżytkami prywatnej własności,
z przeżytkami tak zwanego nacjonalizmu, z przeżytkami religij­
nymi. Właśnie bolszewikom udało się zorganizować ten pochód
w stronę reedukacji osoby, dlatego, że świat szedł w tym
kierunku, i światowa filozofia, i socjologia, i polityczny ruch
pracowały w tym kierunku. Obudziliśmy się na początku XX
wieku już pod sztandarem nowej religii - socjalizmu. Bo to
właśnie była nowa religia. Oczywiście, nie była ona tak
zdecydowana, jak wtedy, gdy zjawili się jej realni wykonawcy,
którzy w znacznej mierze profanowali te wartości, gdyż ogłosili
nie tyle ich transformację, ile likwidację.
Czym była likwidacja własności prywatnej? Otóż na naj­
prymitywniejszym poziomie zawsze znajdzie się wielu takich,
którzy zechcą ekspropriować i przywłaszczyć cudze. Ale to była
ideowa likwidacja własności prywatnej i romantycy od razu
przyłączyli się do tego pochodu biorąc za przykład wiadome
obrazy u Majakowskiego: ulica maja, dama mai albo malcziszka
wykładywaj warowannyje cziasy, ani łiepier... Ale wraz z tym
likwidowano najważniejszą wartość, która stała za własnością
prywatną: typ człowieka, który był być może największym
osiągnięciem cywilizacji - Gospodarza, który przywykł kochać
swoje zajęcia i był spadkobiercą. Czyli tego sługę z wiadomej
przypowieści ewangelicznej, który otrzymywał pięć talentów
i je pomnażał. Na tym opierała się nasza kultura. I ten gospodarz,
w rezultacie totalnego ataku na człowieka, był niszczony
i niszczona była warstwa społeczeństwa, na której ono się
opiera.
Czym w warunkach Ukrainy był atak na narodowe przeżytki?
Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że niesie to za sobą
również wartości pozytywne. Narodowy egoizm nigdy nic byt
pociągający, interesy narodowe trzeba było jakoś zharmonizo­
wać, natomiast internacjonalizm wyglądał bardzo przyjemnie,
w szczególności dla kulturalnych ludzi. Ale u nas nie tylko
bolszewicy atakowali narodowe przeżytki. Powiedziałbym, że
świadomy narodowo człowiek był atakowany na Ukrainie
l przez czerwonych, i przez białych, i przez brunatnych.
Świadomy pod względem narodowym człowiek stał się u nas
wrogiem wszystkich reżimów, i świadomość narodową ludzie
utaili gdzieś głęboko w sobie. Dla imperium rosyjskiego w 1917
roku szokiem było to, że raptem Ukraina otwarcie przyznała się
do swego największego grzechu - pragnienia niezależności.
Naoczni świadkowie wspominają jak wczorajsi przyjaciele
obrażali się na nich po prostu za to, że są Ukraińcami.
Wydarzenia te oczywiście zostały dobrze zapamiętane.
Wszystkie egzekucje w okresie wojny domowej, zorganizowa­
nie głodu w 1933 roku właśnie na Ukrainie, później w warun­
kach wojny, wykorzystanie Ukrainy jako głównego poligonu
było również likwidacją wszelkiej możliwości odrodzenia
świadomości narodowej.
W roku 1991 mamy znowu sytuacje wywołujące szok.
Ukraina jeszcze raz przyznała się do swego największego
grzechu, pragnienia stania się państwem niezależnym. Otóż
walka z przeżytkami narodowymi była konsekwentna i nieprze­
rwana. Stworzyła nam bardzo dużo problemów i jeszcze długo
zmuszeni będziemy je rozwiązywać.
Na przykład nasza historia to temat zabroniony. Tak napraw­
dę żyliśmy tylko legendami i skłonność do legend występuje
jeszcze dzisiaj wśród ukraińskich półinteligentów, którzy lubW
mówić o naszej historii przed narodzeniem Chrystusa. Nato­
miast historia, która teraz powraca, powraca bardzo powoli
Powraca do młodego pokolenia, ale wątpię, czy powróci
kiedykolwiek do tych, którzy już ukończyli szkoły i są obecnie
nauczycielami. Oni są nosicielami stereotypów i to głównie
antyukraińskich.
Największe problemy sprawiała walka z przeżytkami religU'
nymi. Ze względu na swą istotę religia wymaga niaksymalizm '
tylko wtedy jest religią. Religia wymaga pełnego oddania sie.
idei. W warunkach socjalizmu powstał u nas wariant кой
promisowy, kiedy w pracy oddaje się ..cesarzowi co cesarskie •
a w domu oddaje się „Bogu co boskie". Wariant ten w jakiej
mierze sprzyjał temu, że na pierwszy rzut oka wydawało się.
religijność narodu została zniszczona. W gazetach donoszon
o prawie pełnej ateizacji, a potem znowu jak miraż zjawiały
u

1

sl

�nowe ugrupowania protestanckie i nowi nosiciele przeżytków
religijnych w świadomości.
Walkę przeciwko przeżytkom burżuazyjnym w świadomości
najlepiej obrazuje pewne zjawisko, które jest bardzo aktualne
W obecnym czasie. Chodzi o wyprodukowanie połowicznego
człowieka. Żaden człowiek nie zrezygnuje z tego, bez czego nie
może być człowiekiem. Nikt nic zrezygnował z instynktu
własności, dlatego że każdy człowiek dąży do samoutwicrdzenia się na ziemi, na której zjawił się tylko jeden raz i chce
mieć tutaj grunt pod nogami. Żaden człowiek nie mógł
zrezygnować z narodowości, dlatego że to oznacza rezygnację
z pamięci o przodkach, z siebie, z pamięci historycznej. I żaden
człowiek nie mógł zrezygnować z wiary, bo oznaczałoby to
rezygnację z duszy. Stąd też nikt całkowicie nie zrezygnował,
a tylko połowicznie. Czym jest religia, kiedy w pracy nie wierzę,
aw domu wierzę? Nie jest to j u ż religia, do niczego bowiem nie
zobowiązuje. Czym jest świadomość narodowa, jeżeli nie jest
związana z obowiązkiem względem narodu, a maskuje się pod
narodowym indyferentyzmcm? I czym jest skłonność do włas­
ności, jeżeli nie jest związana z obowiązkiem kochania i po­
mnażania bogactwa ziemi.
Ten połowiczny typ człowieka to nasza rzeczywistość. Mamy
dzisiaj do czynienia z takimi połowicznymi ludźmi, którym
0 wiele łatwiej jest zawracać do prostszego wariantu życia (w tej
kałuży, w której zatrzymaliśmy się), niż iść do przodu w przy­
szłość, w której nie ma tej gwiazdy, która świeciłaby w ich
sercach.
Otóż, człowiek walczył jak mógł z demontażem osobowości,
ale udało mu się zachować siebie tylko w połowie.
Istnieje teraz problem jak powrócić do tych wartości, które
zadeklarowała przebudowa i o których ciągle myślimy. Czy
można powrócić do wartości, które istniały w przeszłości?
Przypominam sobie znany wszystkim fakt, jak to Chińczycy
doszli do wniosku, że wróble roztrwaniają majątek narodowy
1 zniszczyli w ciągu jednego dnia wszystkie wróble. Potem
musieli je importować, gdyż bez nich owady niszczyły jeszcze
więcej majątku narodowego. Import wróbli jest śmiesznym
przykładem, ale importować wróble jest o wiele łatwiej niż
wartości. A my dzisiaj próbujemy importować wróble.
Czy możemy wrócić do wartości, które traciliśmy - Polacy na
przestrzeni jednego pokolenia, a my na przestrzeni trzech
pokoleń? Czy można w ogóle powrócić do tych wartości? Jak je
zaszczepić? M o ż e m y sprowadzić książki do nauki historii,
importować z zagranicy, dzięki Bogu nasza emigracja pielęg­
nowała to wszystko, tak jak i wiarę, tradycję. Ale na jakim
gruncie je zaszczepić, bowiem przywieziona książka jest tylko
przywiezioną książką, a nas interesuje typ człowieka wypielęg­
nowanego na tych wartościach. Przed nami stoi zadanie wy­
pracowania nowego typu człowieka. Przemiana człowieka,
który nie zdziwił się nawet, kiedy miał miejsce cud i w rosyjs­
kim czy eseserowskim imperium zniesiono cenzurę. Nikt w to
me mógł uwierzyć, bowiem cenzura istniała tutaj przed Piotrem
po Piotrze, i nagle przepadła. Upadły granice, na których
wszystko się trzymało. Jedyna świętość - „nieruszymosf
granic", raptem i ona została zburzona. I ten typ połowicznego
człowieka nie zdziwił się, nie zrobił z tego swego święta
narodowego, lecz po prostu przyjął jako kolejny akt przy­
stosowywania się do warunków życia: życie toczy się do
przodu, zmieniają się dekoracje, a my spróbujmy wykroić coś
dla siebie w nowej sytuacji.
Chcę powiedzieć, że głównym zadaniem obecnie jest powrót
do źródeł chrześcijańskich. Jest to problem nie tylko ukraiński,
ogóle nie wyobrażam sobie od czego może rzeczywiście
f°zpocząć się odrodzenie człowieka. Kryzys człowieka, którego
jesteśmy świadkami, przejawia się na poziomie elementarnym,
nas brakuje kadr. Jest wiele osób z wyższym wykształceniem.
wszędzie brakuje kadr. Brakuje ludzi, którym można byłoby
ć - Otrzymujemy pomoc materialną z. zagranicy i trzeba
aleźć takich współpracowników cerkwi, którym można za^ac, że tę pomoc sprawiedliwie podzielą. Czyli nic ma zaufania
instytucji, w której powinniśmy śmiało wierzyć ludziom.
^ W i e m oni wykonują to przed Bogiem i własnym sumieniem.
Щ wszędzie do czynienia z problemem wypracowania
1

0 0

w

c

u

a

nowego typu człowieka, na którym można byłoby się oprzeć.
I jest to podstawowy problem.
Myślę, że nie powinniśmy pokładać nadziei na cud, że wraz
ze stabilizacją gospodarczą taki człowiek u nas się zjawi. Czy
w ogóle może pojawić się stabilizacja i rozwój bez takiego
człowieka? Jest to zamknięte koło, ale myślę, że mimo wszystko
mamy przed sobą zagadnienie powrotu do źródeł duchowości,
powrotu do tych źródeł, z których pochodzi ludzka autentycz­
ność i odpowiedzialność. Coś przeciwstawnego temu reżimowi,
który jeżeli miałbym nazwać go jednym słowem, powiedział­
bym: brak odpowiedzialności, całkowity brak odpowiedzialno­
ści.
Właśnie teraz istnieje problem pojawienia się nowego poko­
lenia, które zdolne byłoby do przyjęcia na siebie obowiązku,
które oświecone byłoby wiarą, posiadałoby ideały i wierzyłoby
w nie. I nie wyobrażam sobie takiego powrotu bez powrotu do
źródeł. Nie wyobrażam sobie innej szkoły (nic faryzejskiej, nie
formalnej) niż religijna. Musi mieć miejsce odrodzenie człowie­
ka. Myślę, że na naszym gruncie z jednej strony, to będzie
bardzo ciężkie, a z drugiej, są przecież, u nas mimo wszystko
głębokie tradycje w narodzie. I nie przypadkowo nasi najwięksi
filozofowie byli filozofiami religii, a największy poeta opierał
swą twórczość na Biblii, i sam pisał w duchu psalmów. To
niezwykle ważne, gdyż to jest nasza tradycja i na tej tradycji
wychowywane są (może jeszcze nic są wychowywane, bo starzy
nauczyciele), ale będą wychowywane nowe pokolenia. Bowiem
rzeka powinna wrócić do swego naturalnego koryta, które jest
u nas nieprzypadkowe.
Chciałbym zwrócić uwagę na istnienie dzisiaj poczucia
obcości w narodzie, które przejawia się we wrażeniu, że nie
jesteśmy uczestnikami procesu historycznego, lecz w jakiejś
mierze oglądamy spektakl, stojąc gdzieś z boku. Ten spektakl
przyjmowany jest przez wielu dosyć obojętnie. Przypominam
sobie taki epizod, było to w 1972 r. Do celi dano nam tylko jedną
gazetę, „ P r a w d ę " . Gazeta bardzo obrażała się na reżysera
Tołstonohowa. W Moskwie wystawiono spektakl na podstawie
utworu Gogola Rewizor. Była w nim obecna jedna osoba, która
nic nie robiła. Siedziała z boku w czarnym ubraniu i w czarnych
okularach. Ale wszyscy w jej obecności zachowywali się
całkiem inaczej i jej obecność wszystko zmieniała.
Sądzę, że przy naszej przebudowie siedzi taka sama osoba, na
którą swego czasu obrażała się „ P r a w d a " . I myślę, że nasz
komiczny czart z rogami i ogonem jest stosunkowo niewinnym
obrazem w porównaniu z fałszem, obłudą, przyzwyczajeniem
do kłamstw, osobą wcielającą te pojęcia, która z boku w jakiejś
mierze jest reżyserem naszego spektaklu. Jej obecność od­
czuwalna jest wszędzie. I możemy mieć tylko nadzieję, że nie
posiada ona sił twórczych, że może jedynie parodiować stwórcę.
Jednocześnie w narodzie, w każdym jego pokoleniu zjawia
się garstka idealistów, którzy obsiewają niwę narodową, i to jest
absolutnie niezmienny atrybut historii. Myślę, że nasza nadzieja
związana jest właśnie z pojawieniem się tych osób, które nie
będą przechodziły obowiązkowej szkoły fałszu, obowiązkowe­
go samowyrzeczenia i połowiczności.
W końcu w jakiejś mierze jesteśmy zintegrowani z ogólnym
procesem. Nie chcielibyśmy się c h o w a ć . W Europie sprawy
przygotowane są lepiej, ale pamiętam, że jeszcze przed wojną
u Orwella pojawił się taki obraz przeciętej na pół osy.
Kontynuowała ona zjadanie dżemu, ale ten dżem skapywał,
gdyż jej odwłok był odcięty. Już wtedy Orwell mówił o odciętej
duchowości współczesnego człowieka. Osa spożywa, nawet
z zadowoleniem, ale później okazuje się, że nie może latać.
Dzięki wypracowanym instytucjom Zachodu, jak sądzę, istnieją
wszelkie możliwości imitacji lotu, zresztą m o ż n a dosyć dobrze
imitować, ale przed nami stoi problem odrodzenia duszy.
Sądzę, że jest to główny problem, który stoi i przed nami,
i przed światem, ale dla mnie ważniejsze jest to, że stoi on przed
nami. A nasze odrodzenie możliwe jest tylko pod warunkiem
odrodzenia tego typu człowieka, który potrafi latać, człowieka,
który potrafi ryzykować, człowieka śmiałego, posiadającego
wszystkie te cechy, które są niezbędne dla człowieka naprawdę
wierzącego. Dziękuję państwu za uwagę.
Oba wystąpienia przełożył Andrzej Zelwak

57

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6125" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6105">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/63a74f38d31c5c1208aace739955effd.pdf</src>
        <authentication>8f965132f1021d60c7d69019adac8486</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73069">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2603</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73070">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73071">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2420</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73072">
                <text>Repertuar muzyczny w katolickich i prawosławnych wsiach rejonu lidzkiego i woronowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73073">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4, s.198-202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73074">
                <text>Banasińska, Renata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73075">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73076">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73077">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73078">
                <text>Repertuar muzyczny w katolickich i prawosławnych
wsiach rejonu lidzkiego i woronowskiego
Renata Banasińska
Podczas wyjazdów do katolickich i prawosławnych wsi
rejonu lidzkiego i woronowskiego dokumentowałam zachowa­
ny tam folklor muzyczny. Niniejszy tekst jest pierwszą próbą
opisania i usystematyzowania zebranego materiału.
Skupiłam się głównie na badaniu muzyki wokalnej. Nie
znaczy to, iż całkowicie zrezygnowałam z zapisu repertuaru
instrumentalnego. Stanowi on jednak niewielką tylko część
zarejestrowanego materiału, dlatego nie będę się nim tutaj
zajmować. Różnorodność zapisanych pieśni zmusiła mnie do
dalszych ograniczeń. Zrezygnowałam z włączenia do opisu
pieśni religijnych, tzn. pieśni śpiewanych w kościele i cerkwi,
pod krzyżem w czasie nabożeństw majowych, czerwcowych
i październikowych, oraz pieśni związanych z czuwaniem przy
zmarłym. Ze względu na ich odrębny charakter, należałoby
poświęcić im osobne opracowanie. Będę zatem mówić o reper­
tuarze, związanym z obrzędami dorocznymi i rodzinnymi
(wesele) oraz o pieśniach, pozbawionych obrzędowego kontek­
stu wykonawczego.
W badaniach posługiwałam się własnym kwestionariuszem.
Pytania, jakie zadawałam swoim rozmówcom, podzieliłam na
grupy, dotyczące:
a) repertuaru, jego specyficznych określeń gatunkowych
i wykonawczych,
b) tradycji przekazu tego repertuaru,
c) jego oceny w oczach grupy własnej i sąsiedniej.
W wielu wydarzeniach muzycznych (m.in. czuwaniu przy
zmarłym i wielkanocnym kolędowaniu) mogłam brać bezpośre­
dni udział, nie tylko rejestrując na taśmie, ale i śpiewając razem
z hłykalnikami czy śpiewakami pogrzebowy mi.
Rozmowy o tradycji muzycznej prowadziłam w sześciu
wsiach:

Papiernia - wioska chłopska, katolicka,
Radziwoniszki - wioska chłopska, katolicko-prawosławna,
Feliksowo - wioska chłopska, prawosławna,
Powłoka - wioska chłopska, katolicka, litewskojęzyczna,
Rouby - okolica szlachecka, parafia wawiórska,
Surkonty - okolica szlachecka, parafia pielaska.
Podstawowe pytanie, na które szukałam odpowiedzi, prowa­
dząc badania, można sformułować następująco: czy w tym tak
zróżnicowanym świecie pogranicza religijnego, językowego
i społecznego da się zaobserwować jakieś prawidłowości
w doborze repertuaru muzycznego?
Zauważyłam, iż dobór ten jest wyraźnie uzależniony od
świadomości grupy - od jej obrazu własnego. Dużą rolę
odgrywa tu zwłaszcza podział społeczności lokalnych na
szlachtę i chłopów (zwanych muzykami):
Kiedyś na przykład tak było, że okolica i wioska, o tak, jak
u nas Surkonty i Pielasa. To już :.a polskim czasam z Surkontów
do pielaskiej dziewczynki chłopak nie chodził, a z naszej wioski
dziewczynka nie będzie rozmawiać z tym chłopcem. Bo za to, że
tam szlachta, a tu wioska. (JSPicl5)
Okolicy byli i wioski byli. Tak w okolicach po drugiemu,
a w wioskach po drugiemu też rozmawiali. (RBRoubl)
Analiza zarejestrowanego przeze mnie materiału muzycz­
nego wskazuje na odrębność repertuaru okolic szlacheckich
i wiosek mużyckich.

W Pieluńcach, w Pieluńcach. No, ale wszystko jedno pisali
i w historii polskiej, że Wielkie Księstwo Litewskie, na mapie.
Wielkie Księstwo Litewskie - od Bałtyckiego morza aż do Czar­
nego Morza zajmała Litwa. No, tych Krzyżaków, Niemców to
przecież pobiła Litwa. Potem Jadwiga przyłączyła się do Jagiełły
tego i zwalczyli Niemców.
A to prawda, że dadwiga Litwinów chrzciła?
Jadwiga, Jadwiga. A Polskę chrzciły Czechy. A potem Jadwiga
ochrzciła Litwinów. Tut niegdzie obrazik jest, jak chrzciła. Ksiądz
dał. A ten Jagiełło nieładny był taki.
To czemu ona za niego poszła ?
No, bardzo napadali Krzyżacy. Trzy rozbiory byli, a teraz
czwarty był rozbiór Polski. To chyba też uczyli się w szkole?
Tak, ale nas to uczą tylko polskiej historii.
No, to ja też z polskiej historii mówię. No i ona przyłączyła się do
Litwy. I Litwini ją obronili od Niemców. Bitwa pod Grunwaldem
była.
No tak, o tym słyszeliśmy. A ci surkontowscy Polacy to w domu
mówią po prostu czy po polsku?
żona: Po prostu.
Jedne po prostu, drugie po polsku. Ale oni bardzo umieją po
polsku.
żona: O, oni umieją po polsku. Oni, jak przyjedzie polski ksiądz,
co po polsku mówi, to oj, jak usłyszeli jedno słowo po polsku
czysto. To tak już im dobrze, jak kazanie ksiądz ma. My to znamy,
bo my razem żyjemy, to znamy.
No, to pewnie, że każdy swój język lubi.
A pani jaki język się najbardziej podoba?
żona: No, mnie polski, ja rozumiem lepiej po polsku, jak po

litewsku. Po litewsku ja słabo rozumiem. I mnie tak, jak tym
Surkontom: jak polski ksiądz, to mnie nadto dobrze. Wszystko
rozumiem.
A, tutaj to i po litewsku i po polsku słabo rozumią.
żona: A po litewsku, to tak, że jak po nauce, to ja nic nie
rozumiem. A tutaj, to ja książeczki polskie czytam, do kościoła
wszystko i do polskiej szkoły chodziła, no, to ja rozumiem
wszystko. A tam nie.
A w kościele pani po polsku się modli?
żona: Po polsku, kiedyż ja po litewsku nie umiem. I pacierze,
i wszystko, ja tak nauczona już.
Ona i tak, i tak nie umie.
Ale pan się modli po litewsku?
Ja tak, tak. Mnie lżej po litewsku czem po polsku.
żona;l książeczki jego po litewsku, wszystko. A moje książeczki
polskie. I ja wnuczki nauczyła też po polsku.
A wnuczki jakiej nacji?
Wnuczki, jak wam powiedzieć, mamusie Polki, a ojcowie moje
syny. Oni w Wilniu żyją, ale nie rozmawiają po litewsku. No, to
jednego zastawiła żona, że trzeba, żeby się uczył na litewski język,
bo pójdzie z roboty.
żona: U nas nie ma takich, co by po polsku, słabo. Mało kto
mówi. Można powiedzieć tak, że i nie ma.
To czym się różnią ci Polacy wioskowi od Litwinów?
Wioskowych to tutaj nie ma Polaków, tylko Białorusy.
/ oni piszą się Biełarusy?
Nie, oni piszą się Polaki.
żona: Polaków tutaj dużo jest.
To dlaczego oni piszą się Polacy?

198

1. Repertuar okolic szlacheckich
Szlachcic to ktoś, kto chodzi do kościoła i rozmawia po
polsku:
No, to oni lam toż samo szlachta - i po polsku, i w kościele.
(DZSurl)

�A to Polacy byli szlachta? - No, musi byli Polaki. (DZSurl)
W a ż n y m elementem tradycji muzycznej okolic szlacheckich
byi repertuar obrzędowy, związany głównie z Bożym Narodze­
niem, Wielkanocą i dożynkami. M o i rozmówcy pamiętają
jeszcze, popularny przed wojną, zwyczaj chodzenia w święto
Trzech Króli z gwiazdą i kolędowanie przebierańców, podczas
którego śpiewano polskie kolędy. Przebierano się za anioła,
diabła, śmierć, kozę. / każdy ma swoje: diabeł po diabelska,
anioł po anielsku (RBSurl). Istniała także tradycja organizowa­
nia w okresie Bożego Narodzenia przedstawień, zwanych
Herodami.
Zwyczaj wielkanocnego kolędowania istnieje do dzisiaj.
Hłykalniki, obchodząc chaty, śpiewają najpierw pieśń religijną,
a następnie pieśń świecką dla panny lub kawalera:
- Na Wielkanoc chodzili po domach. Śpiewali już te pieśni:
..Alleluja",,,Chrystus
zmartwychwstań jest". Wszystko kościel­
ne. Potem ,,Wino" śpiewali dla panienek.
- A dla gospodarza śpiewano
coś?
- Nie. Tylko „Wesoły nam dziś dzień
nastał".
- A dla kawalera?
- A dla kawalera też śpiewają. Po drugiemu. Też tak„ Winem
zielonym'' - inne słowa, ale też tak samo. (RBRoub 1)
Ważnym wydarzeniem, dziś już prawie całkowicie zapom­
nianym, były dożynki. W pamięci moich rozmówców zachował
się fragment pieśni dożynkowej Dożęli żytka aż do odłogu
z refrenem Plon żytka plon ze wszystkich stron.
W repertuarze szlachty nie ma pieśni, związanych z ob­
rzędem weselnym. Tak o tym mówią mieszkańcy okolic: U nas
nie śpiewają. To u szłachtów nie było. To tylko po wsiach. Za
stołem rozmaite pieśni, a przy błogosławieństwie
„Serdeczna
Matko" (RBRoubl). Łatwo zauważyć, iż w repertuarze ob­
rzędowym okolic szlacheckich widoczna jest dominacja pieśni
religijnych nad świeckimi.
Za szczególnie ciekawe uważam pieśni nowiniarskie, po­
wstałe w związku ze zdarzeniami, jakie rozegrały się w poblis­
kich wsiach i lasach w czasie I I wojny światowej: Szumi las
Piaskowski, Ach, Boże mój, Boże, czy Wesele w Powłoce. Ich
autorami byli anonimowi świadkowie wydarzeń.
Ważnym elementem repertuaru muzycznego szlachty są
pieśni ułańskie, np. Przybyli ułani pod okienko oraz pieśni
legionistów, np. O, mój rozmaiynie. Oprócz nich śpiewa się

popularne pieśni ludowe: Nie przytulaj mnie do siebie, Z tamtej
strony jeziora (wykonywane na melodię znaną we wschodniej
Polsce), czy W ciemnym lesie ptaszek śpiewa.
Dużą popularnością cieszą się piosenki, pochodzące z przed­
wojennych nagrań płytowych: Rebeka, Umówiłem się z nią na
dziewiątą. W okolicach szlacheckich za polskim czasem or­
ganizowano tzw. wieczorynki, na których bawiła się młodzież
szlachecka z pobliskich okolic: Bufet na miejscu
obficie
zaopatrzony. Tam wypitka, kto może, pije, kto może, je,
czekolada, tam cukierki różnego sortu. I była świetlica. Gramo­
fon był. (RBSur2) Orkiestra w składzie: skrzypce, bęben,
harmonia, bas oraz cymbały, grała oberki, mazury, polki,
fokstroty, kadryle i krakowiaki.
W okolicach chętnie śpiewano także piosenki z obiegowego
repertuaru polskiego, rozpowszechnianego w okresie między­
wojennym przez polskie radio i szkołę: Hej, tam pod lasem coś
błyszczy z dala, Szła dzieweczka do laseczka, Koło mego
ogródeczka. Do dzisiaj szlachta słucha polskiego radia, przej­
mując z niego wiele popularnych piosenek: Zloty
pierścionek,
Cicha woda brzegi rwie, Zielony mosteczek. W repertuarze
szlacheckim można też spotkać nieliczne przykłady ballad, пр.:
Świeć księżycu, świeć wysoko.
Swój polski repertuar szlachta czerpała i czerpie z tradycji
ustnej, przedwojennej szkoły, nagrań płytowych, polskiego
radia oraz śpiewników przywożonych z Polski: On wtedy
Z wojny przyjechał,
to poprzywoził
dużo tych tam takich
piosenek. Polskie wojenne, jak to kiedyś tam w armii służyli.
Swoją ręką prosto pisał. (RBRoub2)
Charakterystyczną cechą omawianej grupy jest rozszerzanie
tradycji lokalnej o nowy polski materiał, przenikający przez
radio lub kontakty z Polakami z Polski. W ten sposób szlachta
pragnie podkreślić swoją przynależność do kultury polskiej.
Zjawisko to potwierdzają opinie moich rozmówców, dotyczące
piosenek białoruskich, rosyjskich, ukraińskich czy litewskich.
Postrzegane są jako repertuar obcy; mówi się o nich z wyższoś­
cią: bredniuszki, proste takie, albo z niechęcią i dystansem:
nowomodne. My śpiewali po polsku tylko. Po rusku nie umieli
i nie umiemy teraz. (RBSur2). W rzeczywistości jednak niektóre
białoruskie, rosyjskie czy ukraińskie piosenki są im dobrze
znane, chociaż niechętnie się do tego przyznają.
Wiele pieśni, śpiewanych w wioskach po prostu, w okolicach

No, bo oni chcą tak.
To jak kto chce, to sobie nację wybiera?
żona: Jak kto chce. Jak była w domu - to Polska, a teraz wyszła
za mąż - i Litwinka.
A teraz ma pani zapisane w paszporcie „Litwinka"?
żona: Litwinka, ten mnie przepisał od razu. A jak w domu była,
była Polka.
A tak w sercu, to jak się pani liczy?
żona: No, ja po litewsku to nic nie umiem. To jaka ja Litwinka? Po
polsku z wami trochę umiem. A w wiosce, to słowo tak, słowo tak.
Ale w paszporcie Litwinka. Mnie on zapisał w paszporcie raz,
przewrócił wszystko.
A jak się pani liczy?
żona: Ja Polka, jakaż ja Litwinka? Pacierzy umiem po polsku,
wnuczki nauczyłam po polsku, dzieci nauczyłam po polsku, oni do
komunii, do spowiedzi wszystko po polsku. Jakaż ja Litwinka,
kiedy ja nie umiem po litewsku. Polka.
A wiara polska i litewska są takie same?
żona:Tak, takie same. Wiara polska i litewska to bez różnicy, nie
ma różnicy.
A tych Białorusów wiara to też taka sama?
żona: Taka sama. Już prawosławnych - nie. Już inna wiara.
Bardzo tamta wiara się różni?
żona: O, co tam. Ni różańca tam nie ma, ni szkaplerzy. U nas
Sakrament, a tam takie bułeczki dają.
A tutaj w wiosce nie ma ludzi czystej nacji?
A nie, nie. Tutaj prosty ludzie, ani on rozumie, co to jest nacja, co
to język, wszystko.
A co to jest nacja?

No, język.
A czysta nacja?
Tego tak nie mogę powiedzieć. To, musi, czy czysty Polak, czy
czysty Litwin?
/ kto to jest czysty Polak?
U nas? Nie, u nas nie. Tam tylkochata jestjedna. Oni byli Polacy
i jest Polacy. Surkonty też. Tam wszystkie Polaki. Jagiellońskie
osadnicy. Oni tylko po polsku.
A czyści Litwini?
Jest, oczywiście. O, uczyciele, co jest koło kościoła - to oni
z Litwy. I dzieci uczą po litewsku.
A ksiądz też czysty Litwin?
Litwin ksiądz, o.
A czysty Polak to musi być katolikiem?
Katolikiem, tylko katolik.
A Polak prawosławny jest?
Może gdzie jest i u Polaków.
A Polak - luter?
O, luter to co innego. U nich to i produkty inne. Ja słyszałem, że
oni psów jedzą, u nich przyjęto jest, że można.
A w Surkontach to polska szlachta mieszka?
Polska, polska. Ich Jagiełło tutaj posadził. Surkonty, potem tam
dalej jest Paszkiewiczy, Giesztowty. To szlachta, oni z Polski tutaj
poprzyjeżdżawszy.
A oni różnili się od tych wioskowych?
O, oni różnili się. Oni nie żenili się nikt. Ze starszych ludzi ani
jeden. Teraz to już żenią się, już pomieszało się.
żona: Kiedyś to zabawa zrobią, to tylko oni. Oni nie chcieli nas
tańcować. Nie było tej mowy.

199

�śpiewa się po polsku. Szlachta zachowuje ich melodię, a biało­
ruski tekst zastępuje polskim. Śpiewaki - hlykalniki, jak po
białorusku. Śpiewali już te pieśni: „Alleluja".
Potem „Wino"
śpiewali dla panienek. Nie: „Da winoż" - „Witaj winem
zielonym" one śpiewają. „Da winoż" to śpiewają pa hetych
wioskach. Pa prostu. To u Ruskich tak śpiewają i u te... proste
już te śpiewają, choć i Polaki, ale śpiewali „Da
winoż".
A roubowskie śpiewają „Witaj winem zielonym" (RBRoubl).
Mieszkańcy wiosek mużyckich, chcąc kolędować w okolicy,
musieli uczyć się piosenek wielkanocnych nie tylko po prostu,
ale i po polsku.
- A jak przychodzili ci z Papierni, to śpiewali po polsku czy
po prostu?
- Nie, po polsku „ Wesoły nam dziś dzień nastał". Tylko już,
jak winszują tak, winszują tam już w końcu, i jak tam już Matka
Boska chodziła i tego tam, a w końcu tego... winszuje ichmości,
a oni mówią: winszuje wachmości. (RBRoubl)
Mieszkańcy okolic, pytani o to, jakie piosenki najbardziej im
się podobają, odpowiadali: Polska, to mnie zdaje się ładna
(RBSurl). W ich wypowiedziach często powtarzało się sfor­
mułowanie nasze polskie piosenki (RBRoub2). Zatem piosenka
ładna, to według moich rozmówców - piosenka polsfTa.
Charakterystyczny dobór repertuaru muzycznego jest świa­
dectwem odrębności kulturowej szlachty od mieszkańców
wiosek chłopskich i zarazem pozwala jej tę odrębność wyrażać.
Jest to nie tylko poczucie przynależności do wyższego niż
chłopi stanu, lecz także polska tożsamość, związana z komplek­
sem szerszym niż „świat nacji i wiar" - z kulturą narodową.

Muzyki mówią o sobie: Z dawna tutaj mieszane ludzie żyją,
po połowie katolicy i prawosławni ( A E M y t 1). Wioski chłopskie
są miejscem wzajemnego przenikania się dwóch wyznań:
katolickiego i prawosławnego, oraz języków: białoruskiego,
rosyjskiego, polskiego i litewskiego.
Mieszkańcy wiosek na pytanie o to, jakie piosenki tutaj się
śpiewa, odpowiadali:
Jak kto umie, takie śpiewa. 1 polskie i ruskie, i litouskije.
Usielakije my śpiewali. (RBPow2)
Jak „Kasił Jaś koniuszy nu", to u radiu śpiewajuć. Wszelakie

tam, ukraińskie, no, wszystkie rozumiejemy, polskie,
ruskie,
białoruskie. (RBRadz4)
Wypowiedzi te znajdują swoje potwierdzenie w repertuarze
muzycznym muzyków. Jego podstawę stanowią pieśni ob­
rzędowe i liryka.
W świadomości moich rozmówców istnieje podział reper­
tuaru obrzędowego na prawosławny [ruski, białoruski) i katoli­
cki (polski).
Do repertuaru prawosławnego należą pieśni jurjewskie,
związane z pierwszym wypasem bydła na św. Jerzego (6 maja).
Dzień św. Jerzego obchodzony jest uroczyście tylko w cerkwi,
stąd brak tradycji tych śpiewów u katolików. Wiele lat przeżyli
i nie wiedzieli, kali to Jerzego bendzie. W naszym kościele nie
odbywajtsia i nie wiedzieli, a w tym roku dowiedzielisia - 23
kwietnia. (RBRadzl)
Z kolei u katolików istnieje zwyczaj całonocnego czuwania
przy zmarłym i śpiewania w tym czasie, przez specjalnie do tego
wybranych śpiewaków, pieśni pogrzebowych. U prawosław­
nych podczas analogicznego czuwania śpiewa się psalmy
i modlitwy cerkiewne.
W wioskach mużyckich współistnieją dwie tradycje: katolic­
ka i prawosławna. Członkowie obu tych nacji razem żyją
i razem pracują. Są sąsiadami, zawierają małżeństwa. Od
pokoleń obie tradycje przenikają się. Przykładem tego może być
wspólne kolędowanie na Wielkanoc czy też przejmowanie
przez prawosławnych zwyczaju śpiewania pieśni podczas czu­
wania przy zmarłym.
W 1994 roku braliśmy udział w wielkanocnym kolędowaniu
w czasie świąt prawosławnych. Organizatorami obchodzenia
domów byli katolicy. Później dowiedzieliśmy się, iż w czasie
świąt katolickich nie kolędowano:
- Dlaczego?
- Jakoś nie zorganizowali, i deszcz padał. W Wielka Sobota
chodzi/i do kościoła, do Białohruda. I mówili: może iść. I nikt nie
przyszedł. I tak astałosia. A na Ruskie Hela
zorganizowała
(RBRadz3). Wspólne kolędowanie katolików i prawosławnych
jest czymś tak naturalnym dla mieszkańców wiosek, że moje
pytanie: Kto chodził po domach? Katolicy do
katolików,
a prawosławni do prawosławnych?
było przyjmowane z pew­
nym zdziwieniem: Nie, ta sama grupa, razem chodzą, kto umie,
kto jenzyk liepszy ma. (RBRadzl)

A oni mówili coś na tych ludzi w wiosce?
żona: A jakże: chamy, barciaki. A jak wy myśleli?
A wioskowi na nich coś mówili?
żona: No, co my na nich możemy mówić? A oni nas: chamy,
barciaki.
Chamy to wzdragniesz się, a barciaki to nie. To oni sami nie
rozumią.
A dlaczego „barciaki"?
Tutaj, mówią, była puszcza. Tu gdzie Pielasa, to wielka była
puszcza. I potem ludzie niszczyli ta puszcza i się budowali. I tutaj
byli potężne takie sosny, że mówi, „borście" ich nazywali wtedy.
To jakoś, że z białoruskiego języka to pochodzi „borście". I ta
wioska... Tutaj trzy Pielasy jest, słychali? Jest stara Pielasa, nowa
Pielasa i barciańska Pielasa.
A wiadomo, kiedy Pielasa powstała?
Mój ojciec chrzczony jest w Pielasie, to on opowiadał. To
znaczy, że te Szumielewiczy, oni pochodząaż z Dziatława, aż zza
Lida. Tutaj oni przyjeżdżali do pracy piłować ten las, ta puszcza.
No, a ziemia przedawała się. I oni, znaczyć, tutaj zakupili.
I przyjechali tutaj żyć. A o naszej wsi nikt nie wie. To tutaj z jednym
Litwinem, uczonym, szedł on. Mówi: Skąd powstała ta nazwa
„Pieluńcy"? Znajesz, po polsku „zamek", a po litewsku „pilis".
A tutaj Pieluńcy. To znaczyć - kiedyś tutaj zamek stojał. Ale ja tam
nie wiem. Nie pamiętam i nikt nie mówił tego.
A ta szlachta surkontowska to była nacji polskiej?
Tak, to wszystko Polacy byli.
A była szlachta litewska albo białoruska?
Nie, nie, nie było. Ja nie wiem, szlachty litewskiej chyba nie ma.
Na pewno nie ma. Ja pamiętam, za polskim ja do szkoły chodził do

Pielasy z nimi, to oni w domu tylko po polsku rozmawiali. I jakoś
u nich już po drugiemu było. I odzienie u nich już nie takie. Takie
jakieś prościejsze odzienie nosili. Jakoś troszeczkę odliczali się.
/ oni z wioską się nie przyjaźnili?
O nie, żadnego z wioską do czynienia nie mieli. A już tam
z oddali, zza kilometrów dziesięć, oni już tam schodzili się, tak
i żenili się. Ale teraz już tak nie ma. Jakoś jak zaszli te Sawiety, tak
już porownowali. Teraz była ta sekretarsza z sielsowietu. To ona
mnie pytała się, kto ja po nacjonalności. Ona mnie Polakiem
zapisała. A wcześniej pisał się Litwinem, i to z dawnych. O, widzi,
jak robi się. Zapisała Polakiem, i wsio.
Dlaczego?
Ja nie wiem. Kiedy piszą, to oni pytają się, jakiej nacjonalności.
A ona i nie pytała się.
/ nie chciał pan tego zmienić?
Ja nie zmieniał, już mi nie trzeba. A dzieci w paszportach
zmieniali na Litwinów.
A żona co ma w paszporcie?
Ja pisał i żonę i siebie Litwinami. No ona i nie Polaczka, nie.
Ale przecież po litewsku nie mówi.
Umie ona po litewsku jeszcze lepiej jak ja. A mnie zdaje się, że
jak człowiek rozumny, to czy on Polak, czy on Ruski, to wszystko
należy do człowieka, jak jego rozum. Ojciec mój za Polski to
i bardzo dobrze rozmawiał po polsku. Rada gminna taka była. To
on był tej rady... jak to, po rusku: predsiedaciel.
Polskiej rady?
Tak, tak, polskiej.
Ale liczył się Litwin?
Litwin, Litwin. On już jednego trzymał się.

2. Repertuar wiosek m u ż y c k i c h

200

�Tradycja wielkanocnego obchodzenia domów jest bogata
i wciąż żywa. Wykonawcy potrafią zaprezentować dużą liczbę
wariantów tekstowych pieśni wielkanocnych do jednego, po­
wszechnego w tym rejonie typu melodii. Hłykalnicy śpiewają
najpierw pieśń religijną dla gospodarza, a następnie jeden z nich
recytuje orację (powinszowanie). Jeżeli w domu mieszka pa­
nienka lub kawaler, śpiewa się dla nich pieśń świecką Wino: Na
Wielkanoc chodzili na pierwszy dzień wieczorem. Razem i idziem.
U katolików polską śpiewano:,, Wesoły nam dziś dzień", a u Rus­
kich ,,Chrystos waskres". A dla panienek, to „Winoż, wino
zielano" (RBRadz3). Pieśni, śpiewane u katolików i u prawo­
sławnych, różniły się tylko językiem (u prawosławnych były
rosyjskie i białoruskie, a u katolików - polskie), melodia
pozostawała ta sama. Tak było w wypadku pieśni religijnej
Alleluja. Natomiast Wino wszędzie śpiewano po prostu.
Również dobrze w pamięci moich rozmówców zachowany
jest repertuar weselny. Pod względem tekstowym nawiązuje on
zarówno do tradycji polskiej, jak i białoruskiej (a w parafii
pielaskiej także i litewskiej). Przy pożegnaniu panny młodej
z domem może być wykonywana pieśń z polskim tekstem
Siondaj dziewczyna, siondaj kochana, śpiewana jednak na
melodię właściwą dla zachodniej Białorusi, lub też typowo
białoruska (tekst i melodia) Dzie b ja nie jechała, dzie by ja nie
szła. Gdy wyprawiają młodą do ślubu, śpiewa się W zielonym
gaiku w wersji znanej na Podlasiu. Pieśń dla sieroty Biała
sukienka, srebrny pas znana jest także w Polsce (między innymi
na Podlasiu i Mazowszu). Po białorusku śpiewana jest natomiast
Czerwona kalina, a biełyja
kwiecie.
Drugą ważną grupę utworów, obok obrzędowych, stanowi
liryka, głównie białoruska. Są to warianty pieśni, znanych
powszechnie na Białorusi: Tuman jaram, A u połi wierba, oraz
powszechnie znane nic tylko na Białorusi, ale i we wschodniej
Polsce piosenki typu Kasił Jaś kaniuszynu. Z repertuaru
polskiego możemy wymienić: Nie przytulaj mnie do siebie
(tekst i melodia znana też na Podlasiu), popularną balladę
Podolanka, czy pieśni liryczne Rano, rano, raniusieńko, rano
po rosie i W ogrodzie róża trojaka (śpiewana na melodię
Czerwona róża, biały kwiat).
Mogę zaryzykować stwierdzenie, iż o ile same teksty pieśni
znajdują potwierdzenie w repertuarze polskim, o tyle ich strona
muzyczna związana jest z tradycją zachodniej Białorusi. Podo-

Rozmowa w Pielduńcach (JCPielunl)
Kiedyś to było jedno toż same, córka moja uczyła się na
litewskim języku w Wilnie, a teraz w Lidzie żyje na Białorusi.
Wyszła za mąż za Polaka.
Ona teraz Polska jest czy Litwinka, jaka?
W paszporcie Litwinka, Litwinka i liczy się. Paszport Litwinka,
a rozmawia tak po białorusku, po polsku nie może gadać. Żona
moja też Litwinka, a ja Polak.
A córka?
Córka Litwinka, a syn Polak, ja nie wiem, ona jak się tam uczyła,
to trzeba było paszport wyrobić. To jak na litewskim języku uczyła
się i tak dali, uczyła się w Litwie, to i paszport taki. A syn uczył się
tutaj i już tak Polak został.
Czy często się Litwini i Polacy żenią?
Tak. U nas tutaj, jak w jednej religii i wsio tutaj ciągnie taka, jak to
powiedzieć, żyła... żyła ciągnie do Litwy tutaj, i to z dawnych lat.
Jak kiedyś, to mówią, że tutaj była, wszędzie tutaj to Litwa była.
Brześć Litewski, nazywają go tak. No potem, to jakoś tak rewolucja
przechodziła, przechodziła i... stało, jak Jagiełło z Wand..., z tej,
z Jadwigą ożenił się, i to już Polska, i od tego czasu więcej było
Polaków jak Litwinów, przecież i Litwini przechodzili na ten, na
Polskę. Teraz i tutaj, w tej wsi, ta wieś z dawnych litewska była,
więcej już Polaków w nacji. W nacji stoją Polak, w paszporcie,
a rozmawiają po białorusku i po litewsku, oj sami z sobą,
i w mieszkaniu po litewsku też rozmawiają, ale w nacji to Polak,
Polak. My po polski rozumieli lepiej jak po litewski. Litowski ciężki
język, a polski lżejszy, i wszyscy teraz młodzież po polsku, jak
ksiądz rozmawiał w kościele, już wszyscy oni rozumieją. Białoruski

bieństwo warstwy muzycznej do folkloru białoruskiego jest
wyraźne w stosowaniu manier wykonawczych, nawiązujących
do tradycji wschodniosłowiańskiej i litewskiej. Przykładem
tego jest wykonywanie pieśni na kilka głosów - Jadzia, Hela,
pomahaj (RBRadz2), Na głosy łatwiej (RBPapl). Inną manierą
wykonawczą jest apokopa (w Polsce znana tylko jako efekt
oddziaływania kultury litewskiej, białoruskiej i ukraińskiej),
a także specyficzny sposób śpiewania: to stulietnyje dawności,
pieśni z Biełarusi, i tak zaciahujuć śmieszna (RBRadz2).
Mieszkańcy wiosek katolickich na terenie, który badaliśmy,
dzielą się na litewskojęzycznych i nielitewskojęzycznych.
W parafii pielaskiej (Pielasa, Pieluńce, Powłoka, Leluszki,
Dubińcy) mieszkają tzw. Litowcy (Litwiaki, Litwiny). Wydaje
się, iż stanowią oni zwartą grupę, wyróżniającą się w sposób
szczególny spośród innych wsi mużyckich. Ich repertuar muzy­
czny jest wzbogacony o pieśni litewskie, znane w Dzukiji,
części Litwy graniczącej z Białorusią, пр.: Soldi gardi arielkała
[Słodka jest wódka], śpiewana na weselu lub w czasie wieczoru
panieńskiego), czy O kieno żali sodai [Czyje są te zielone sady].
Sami mieszkańcy Pielasy i otaczających j ą wiosek czują się
bardziej związani z tradycją lokalną niż litewską:
Prychodziat chłopcy, no to jakżeż budziesz śpiewać pa
litousku z saboju. To śpiewali takije, kab i jam rozumieli. O, jak.
(RBPowl)
Ipolskie i biełaruskie pośpiewaju, jakuju choczesz. To jakuju
teraz śpiewać, polsku czy biełarusku?
(RBPowl)
Moi rozmówcy określali pieśni jako polskie, białoruskie czy
litewskie na podstawie języka. W wielu wypadkach jedna
melodia miała kilka wariantów językowych. A pieśni ładne to
według nich te, które:
a) mają zrozumiały tekst (są śpiewane po polsku, białorusku
czy rosyjsku),
b) śpiewane są na dwa lub nawet trzy głosy,
c) są utrwalone w tradycji wioskowej.
Jak dwoje, troje, to już i głos każdego słychać, grupą, grupą
zawsze. Ot, nrawićsia. Od rodziców, od koleżanek na wiosce.
(RB Radzi)
Jak ja razumieju, to jany mnie charoszyje. Każda pieśń jest
maja, swaja, duszeunaja, zalubounaja i tym podobna. Taka
Żyźnienaja, nu jak skazać, od serca, od usiaho szczyraha, tak od
lubwi do starości. (RBRadz4)

to pochodzi od tego języka, tak, ot, po polsku kwiecień, a po
naszemu kwietka, rozwije się - po polsku, a po naszemu:
rozkwietła. Ja po litewsku, jak te we wsi rozmawiają, to rozumiem,
nie wszystko, ale rozumiem dużo czego, a jak już te po żmuńsku,
czysto po litewsku mówią, co przyjadą, mnie ciężko z nimi
rozgadać się. U nich cztery języki litewskie, ja nie wiem, jakie tam,
jakoni tam sami z sobązgadająsię, no oni sami z sobąnie zgadają
się. Litewcy z Litewcami nie zgadają się, nie rozumieją wszyst­
kiego... Różne są takie te języki, cztery, żmaciszki, żmuciszki, tak
jak u nas Litwini rozmawają. Żmaciszki ja nie ponimaju.
Żmaciszki to po żmudzku?
Da, da, po żmudzki. Ta wieś tutaj to Pieluńcy i tutaj Litwini
z dawnych lat. No Polacy, Polaków dużo jest, no oni wszystkie
rozumieją po litowsku. Po naszemu, po prostu oni tutaj roz­
mawiają, a z tym, z wileńskim, to im trudno zgadać się. Powłoka
Litwini, Podzitwa Litwini, Druściniki i wszystko, Dubińcy, Pielasa,
jeszcze tutaj, jak o, to w Dubińcach, to po polsku nikt nie będzie
gadać, chyba tylko kto od szkolnych lat, tak jak i ja, a tak to nikt nie
będzie gadać po polsku. Tak po białorusku, to wszystkie rozumie­
ją, wszystkie jak jeden. Ja w polskiej wiosce rodzony, tam wszyscy
Polacy - Wołdociszki, to z Druścinik na lewo, to Wołdociszki,
Dziesztowce. A Białorusy, to trzeba będzie iść za błoto na
Wawiórkę. Tam Białorusów jest, bo tutaj nie ma Białorusów, tylko
który w kołchoz przyjechawszy, to tak pare ludzi. A tak wszyscy
Polacy, który tutaj urodzony, to wszystko Polacy w ta strona.
Prawosławnych nie ma u nas. Białorusy, to tam. Ja nazwyam się
Białoruś, jak teraz, ale my szczyta... my liczym sami siebia
Polakami, który do kościoła, a prawosławny już do cerkwi. Tu u nas
takich, no wszystko jedno, które przyszedłszy do nas, czy

201

�3. Indywidualności muzyczne. Repertuar pani Jadwigi
Gabis
Pisząc o tradycji muzycznej okolic i wiosek rejonu lidzkiego
i woronowskiego, nie mogę pominąć wybitnej śpiewaczki, którą
spotkaliśmy w parafii wawiórskiej - pani Jadwigi Gabis.
Urodziła się ona, wyszła za mąż i mieszka w Papierni - katolic­
kiej wiosce chłopskiej. Jej repertuar muzyczny wykracza jednak
poza zakres pieśni śpiewanych przez chłopów. W repertuarze
pani Jadwigi są między innymi następujące ballady:
a) o zamianie dziewczyny w kalinę {Miała matula syna
adnaho) ,
b) o uwodzicielu licznych kochanek, który próbuje utopić
dziewczynę {Jaś koniki poił, Kasia wodę
brała) ,
c) o narzeczonym, który powraca do domu w chwili ślubu
ukochanej z innym {Góral żegna swon
góralkon) ,
d) o samobójczej śmierci dziewczyny, uwiedzionej przez
ukochanego, który potem również się topi {Oj, nie ma takiej
pięknej,
nadobnej) ",
e) o siostrze, która za namową kochanka truje brata {Podolanka) [tę balladę zarejestrowałam również w Radziwoniszkach].
Pani Jadwiga, na pytanie, skąd zna piosenki, które wykonuje,
odpowiada: Czy gdzie posłyszysz jak, a czy kto przyjdzie
pośpiewać i ty je posłyszysz. Pomyślałam, iż informacji o źród­
łach jej repertuaru należałoby szukać w historii jej życia. Pani
Jadwiga jest sierotą. Moja mamusia mnie dziesięć
miesięcy
zostawiła. A tatuś mnie zostawił, jeszcze osiem lat nie było.
siedem z połową. I tak, o, po ludziach (RBPap 1). Gdy skończyła
15 lat, poszła na służbę: pracowała w Radziwoniszkach,
w majątku państwa Jegodowskich, później w szkole w Białohrudzie, i wreszcie w majątku pana Klemowicza w Papierni.
Ponieważ była powszechnie lubiana i znana z dobrego głosu,
śpiewała na weselach i pogrzebach. W p ł y w na ponadprzeciętny
charakter jej repertuaru muzycznego miały zatem:
a) praca w majątkach, gdzie obracała się w środowisku służby'
dworskiej,
b) „ z a w o d o w e " śpiewanie na weselach i pogrzebach.
25

26

21

2

Pani Jadwiga śpiewa piosenki ze swojego zeszytu

23

Niniejszy tekst nie jest pełnym obrazem, a tylko próbą
ukazania wzajemnych zależności pomiędzy samoświadomością

mieszkańców okolic i wiosek a ich repertuarem muzycznym.
Zauważyłam, iż zależy on od stopnia izolacji poszczególnych
grup społecznych wobec siebie. Szlachta, jako grupa izolująca
się, o silnym poczuciu swojej odrębności, zachowała własną
tradycję, nawiązującą do polskiej kultury muzycznej z pierw­
szej połowy X I X wieku. Teraz już wszystko zrównało się. U nas
kiedyś z Papiernią to my nawet nie kolegowali, czy zabawa jaka,
czy jakie wesele, to jedne do jednych nie chodzili (RBRoubl).
Podtrzymywali oni tradycję polską, świadomi swoich związków
z polskim narodem. Stąd też odmienne kryteria doboru gatun­
ków muzycznych, kształtujących ich repertuar.
Muzyki, stanowiąc grupę otwartą, nie izolującą się, pod­
trzymują swój własny, lokalny repertuar i nie identyfikują się
przy tym z żadnym narodem (polskim, białoruskim czy litews­
kim). Stąd też chłopska tradycja muzyczna przesiąknięta jest
zarówno elementami białoruskimi, jak i polskimi, rosyjskimi
czy litewskimi.

przyjechawszy, to one na naszu wiaru przeszedłszy, na polska.
Białorusy u nas też do kościoła chodzą, cerkwi u nas nie ma, tych
soborów ruskich, to do kościoła idą. A Litewcy to samo, jak kościół
i religia, tak polska i litewska, na Boże Narodzenie, na Wielkanoc.
Zmartwychwstanie, wszystko tak samo, jak jedno obchodzi się
w jeden dzień, to samo święto litewskie i polskie. Z dawnych lat ja
Polak w nacji, tak w nacji ja jestem Polak i tak od małych lat, ojciec
mój był i dziadek, wszyscy Polacy. Nu jestem, nu my po białorusku
gadamy we wsi. Od narodzenia, i Polak w paszporcie, tylko żona
Litewska stąd, i w paszporcie, w Pielasie urodzona. U nas tut nie
było tego, że to Polak, a to Litwin, u nas wszystko jednakie,
i z dawnych lat tak było, i żenili się wszystko. I żyli my.
A Białorusy katoliki są?
A katoliki, to tylko teraz nas... atak, to katoliki, to wszystkie Polaki.
Raz do kościoła, w kościele chrzczony, ślub bierze, w kościele, to
Polak. A jak dzisiejszym czasem, ta Białoruś, co okazała się u nas,
jak kiedyś jej tu nie było tak, to my nie znali, co to za Białoruś, my nie
wiedzieli, nikt nie wiedział, co to jest za Białoruś. Prosty język mówili,
my jest wioskowe ludzie. Ateraz poznali, że my jesteśmy Białorusy.
Kiedyś to nie, to prosty język i byli Polacy. A Białorusy... Akuratny
Białoruś jest prawosławnej wiary.
A nieakuratny może być katolik, są Białorusy katoliki?
Ja jestem Białoruś teraz, w paszporcie, jak nas ta Białoruś
zaniawszy. Ja już sczytam się jakby Białoruski, chociaż ja
Poljakiem piszę się w paszporcie. No ja jestem nie prawosławny,
ja jestem religijny.
To pan się urodził Polak, a teraz stał się Białoruś?
No, zaniawszy teraz, a przecież i w Polsce jest Białorusy. I tam
u was Białorusy są. Świat mieszany już teraz.

Pan najpierw mówił, że jest Polak, a teraz, że Białoruś, jak to się
stało, że pan zmienił... ?
Ja! Ja przecież nie zmieniony.
To pan od urodzenia jest Białoruś, jak to jest?
Urodzony w Polskie ja, ja rodziłem się w Polskie.To była jeszcze
tu Polska. I choćby jej nie było tutaj, to mój ojciec Polak był
i dziadek Polak. Chociaż tutaj nie było tej Polski, ale wszystko
jedno Polakami pisali się.
Dlaczego się śmiali z polskiego języka?
No, przecież chamstwo jest, chamstwo jest wszędzie, więcej
chamstwa jak szlachectwa. Oni się śmiali. I teraz się śmieją. Jak
na przykład za mąż pójdzie do Ruskiego Polka i potem do dzieci
w domu po polsku mówi, to na nią „szlachcianka" wołają i potem
jej krowa na pastwisku też „szlachcianka", i wszystko „szlach­
cianki" i „szlachcianki". A po litewsku będzie gadać, to „barcian­
ka" i „barcianka".
A jak po prostu będzie mówić, to kto będzie?
A jak po prostu, to już nikt, bo to wszystkie tak gadają. Litwini
śmieją się z litewskiego języka.
A dlaczego?
A tak. Chociaż ja jestem nieuczony, bo tylko dwa kłasy
ukończyłem, aleja nie śmieję się z żadnego, i litewskiego, i innego.
Ja myślę, że człowiek, który umie na wszystkie języki, bardzo on
jest człowiek inteligentny, szlachetny, i każdego człowieka umie,
jak obrócić się koło niego. Jak nie rozumiesz, to jesteś przecież
durny człowiek. To ja chcę tak i tak rozumieć, i na litewski, i na
polski, i na ruski, i karelskiego troszkę rozumiem, fińskiego tego,
trzy miesiące tam pobył. Moja mama Litewka, ale u nas po litewsku
nikt nie rozmawia. Jak siostra do siostry przyjdzie kiedy w gościnę,

Podsumowanie

202

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9950" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9928">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/997338f9fce59b6a13637f7c28207937.pdf</src>
        <authentication>1df34dbbe9da1e96408c7c0719be8ccd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118323">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118324">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118325">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4765</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118326">
                <text>Resumé / LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118327">
                <text>LUD 1946 t.37, s.537-574</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118328">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118329">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118330">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118331">
                <text>RESUME
MORPHOLOGIE DU CONTE POPULAIRE
La base de toutes les etudes sur le conte populaire consiste
dans une systematique correcte de tous les materiaux qui entrent
dans le domaine de ses etudes. Cette systematique correspond
a une bibliographic raisonnee dans les etudes litteraires. Mais cela
ne se laisse faire qu'a condition, que la systematique soit ргёсёdee par une autre operation tres compliquee et qui semble lui etre
posterieure, savoir: par la morphologie du conte. Sans cette ope­
ration la systematique s'ernpetrerait dans des difficultes sans issue
et ses resultats seraint loin d'etre corrects. Cette paradoxale situa­
tion methodologique n'est que le resultat du caractere tout specifique du conte populaire, caractere qui le fait distinguer d'autres
oeuvres d'art de la parole, disons des oeuvres litteraires.
La base de la systematique des contes populaires c'est leur
division en divers sujets einregistreJs par la folkloristique actuelle
et dont la liste fut dressee ipar Aarne-Thompson dans son oeuvre
«Types of the Folk-tale» (1928). On sait cependant, que les sujets
se composent d'unites plus petites, nominees motifs qui apparaissent aussi bien dans les sujets, qu'independamment. Thompson
a fait preuve d'avoir bien compris leur grande importance, en
donnant un essai phenomenal de leur classement dans son enorme
travail «Motive-Index of Folk-Literature* (1932—5). La premiere
operation du morphologue, et en consequence celle aussi du systematiseur de contes populaires, est d'etablir une delimitation entre
le sujet et le motif et de faire ressortir les motifs particuliers dans
les bornes du sujet. Cette delimitation jette en meme temps dans
beaucoup de cas une lumiere caracteristique sur le proces de for-

�538
mation d'un grand nombre de contes, surtout quand les sujets
donnes &lt;ne sont qu'une somme tolale de quelques motifs successifs,
lies en Ire eux chronologiquement et causalement, p. ex. dans les
«contes ou figment les animaux» (fables).
Les grandes diffieulltes des etudes morphologiques sa presentent eependanl seulement alors, — et ce sont des cas ties frequents,
surtout dans les «conles de fees» —, quand les meme motifs apparaissent dans divers sujets et amenent de ties graves consequences
pour la naissance et la vie de contes, ainsi que, naturellement,
pour leur systematique. J'appele ces motifs «motifs de jonction»,
car car ils constituent des plate-formes entre des groupes entiers
de contes et deviennent une source de leurs affinites innatendues,
de leur liaisons et de leurs transformations. Ce sont des motifs
identiques ou au moins analogues a ceux qu'on rencontre dans
les contes de contenu different. Tel est p. ex. le motif des «animaux reeonnaissants» qui tirent le heros de toute sorte d'embarras, qui, au moment du danger, le secourent, lui sauvent la
vie ou la lui restiluent. Le motif du «gobelet glisse furtivement»
peut servir comme un autre exemple: i l apparait dans la Bible,
dans la vie d'Esope, dans la legendę de Conipostelle et dans la
«byline» russe des 40 pelerins.
L'existence des motifs de jonction fait naitre de nouvelles
fables grace a renetrelacement de divers sujets qui out le meme
motif de jonction; de deux contes qu'on pourrait determiner schematiquement par des formules: D'AbC et MbN peut naitre un
nouveau conte AbN, car deux differentes situations sont liees par
leur membre commun b, qui est preciseinent un motif de jonction.
Grace a ceci, les contes a construction composee, aussi bien que
ceux a construction de cadre, sont un fait tout a fait normal; dans
le premier cas, grace a l'existence du motif de jonction, deux
contes indćpendants A, B, donneront naissance a une nouvelle
creation A—B, — dans le second cas c'est dans le cercie du conte
С qu'un autre conte pourra se developer', de sorte, que nous aurons
une composition nouvelle С—D—C. C'est seulement apres avoir
scrupuleusement discerne toutes ces possibilites a l'aide de l'analyse morphologique, qu'on pourra realiser la classification de la

�539
variante donnee ou du groupe de variantes du conte et enregislrer
le phenomene etudie dans le cadre du systeme international universellement accepte et, par consequent, faciliter aux prochaines
etudes d'etre scientifiquement correctes.
Ce precede doit avoir pour resultat la constation de l'identite des variantes donnees et la determination des relations qui exi­
stent entre elles. Mais voiei qu'une nouvelle difficulte se pose ici,
et l'une des plus essentielles. La pratique folkloristique prouve
que, grace a l'existence des motifs de jonetion et grace a d'autres
facteurs qui evoquent la vie du conte, i l у a, a cole des variantes
indubitablement identiques, une grande quantite d'autres dune
identite probleniatique laquelle ne se laisse determiner qu'a l'aide
de longues et penibles etudes speciales de caractere genelique
ou historique. Qu'est-ce que la systematique doit en faire? I I me
seonble, qu'a 1'exception d'un certain nombre de cas, ou l'identite
a subi un si considerable effacement, qu'elle pourrait etre decouverte seulement a l'aide d'une etude toute speciale, c'est une que­
stion plutót simple,
Le systernatiseur qui connait '.'existence des motifs de jon­
ction et celle des difficultees qui leur sont propres, les etudie toujours sur le fond de la composition; i l approfondit et tache de
decouvrir leurs fonctions de construction, — et dans la construc­
tion meme i l prete une attention particuliere a la succession stable
des motifs dans le sujet donne,.aux relations causales qui les
unissent, enfin a leur clarte. S'il observe bien les facteurs nommes
ci dessous, i l ne commetara pas de faute et i l s'acquittera d'une
manierę precise de ses fonctions de systematiseur. Son but sera
atteint surtout, si une connaissance approfondie de la morphologie
du conte lui permet de discerner clairement le prologue qui, ordinairement, n'est qu'un supplement mecanique, du corps organique
du conte. Du reste, une description exacte des composantes du
conte qui n'entrent pas dans, le systeme, constituera la vole,
d'apres laquelle la realisation d'une classification correcte se laissera toujours accomplir, pourvu que Pelement pris pour base ait
une clarte suffisante et qu'il soit un motif exactement precise.
J.

Krzyżanowski

�540

METHODS OF ETHNOLOGY
s

Introduction
A. Need, object and division of ethnology:
1. Ethnology as a separate science has her own methods,

2. On products of culture and people-spreaders of culture on
the base of critically examined material,
3. Following methods of critical examination of material,
Following methods of examination of products i. e. general
ethnolcgy,
Following methods of products of the people i. e. methods of
etnography.
B. Development of ethnological methods:
1. Conditioning factors:
a) philosophical currents,
b) development of same ethnology
sciences.

and closely

related

2. Principal stages of this development up to the present time.
a) psycholog ism:
idealistic,
materialistic (natural),
sociological,
freudism,
functionalism.
b) historism:
antropogeographical,
English diffusionism,
continental historism.
c) directions physico-historical: ologenic and statistic.

�541
Lecture
I . Methods of criticism of material:
A.
B.
C.
D.

Collection of material i n the area.
Worth of direct material.
Access to gathered material.
Criticism of indirect material.

II. Methods of examination of products:
A. Characteristic of products by analysis:
1. Settling of components and grade of composition of
products,
2. Settling of reacting relations between components,
3. Settling of reacting relation between components and
varieties and surroundings.
B. Elucidation by way of analysis of results obtained by the
above mentioned analysis:
1. Of d e v e l o p m e n t . Formation of varieties under the
the influence of changes supervening in surroundings,
2. of g e n e s i s of the product i . e. the union of its com­
ponents under various influences which allowed the
given product to play its part solely in its primary sur­
roundings.
III. Methods of the study of the people:
A. Characteristic of a people by way of analysis:
1. the composition of its culture,
2. varieties of its culture,
3. relation of its culture to surroundings.
B. Elucidation by way of synthesis:
1. of the d e v e l o p m e n t of a people i . e. the formation
of its varieties in time and space under the influence
of changes in the surroundings,

�542
2. g e n e s i s of a people i . e. the uniting of given cultural
components in given surrounding in a certain time and
in a given group of human beings which played its part
in its last surroundings.
Closing
A. Theory and methodological practice.
B. Appreciation of results of research.
C. Principal shortcomings in ethonological
prospects of further development.

methodology

and

I I . ETHNOLOGICAL FACTS AND METHODS OF EXAMINING
THEM
Introduction
Facts and methods of their examination
Till the beginning of the present century there lasted a period
of unmethodical scientific study in the domain of ethnology. Later
on, ethnological facts began to be explained with methods applied
to other sciences, and lastly after this first stage — ethnological
facts were treated in a new manner specially created for this
purpose.
The second period of the development of ethonology dates
from a wide manifestation of the historical trend in which a special
method was systematically devised for the elucidation of facts
subjected to ethnological study. There appeared new methodics
prepared by Fr. Graebner, W. Schmidt and Muhlmann. Since the
last war there is a heightened polemical controversy between
opposite methodological trends and its outcome are studies with
a historical treatment given to the former ethnological methods:
Pinard, de la Boullaye, Radin, Lowie, Bornemann. We fail to find
the necessary method for the elucidation of many ethnological
facts in the works of Graebner, Schmidt, Bulch and Muhlmann.
One of those facts is the genesis of the cultural product which till

�543
now has been either omitted or superficially treated in all metho­
dological studies. These gaps are quite evident when one puts in
regard the system of facts with the system of ethnological methods.
This is the aim of the present study.

I . O u t l i n e of t h e s y s t e m

of E t h n o l o g i c a l

facts

(cf. the preceding Nr. of «The People* p. 112 nn.)
1. Remarks

touching

the division

of facts

The division of facts, the relation of facts to their sur­
roundings, the changes in the relation of facts to their surroundings
and the changes in the products themselves correspond with the
categories of facts divided by sociologues. The social statics dis­
tinguished by them corresponded with the two first above men­
tioned facts, and the social dynamics with the two following ones.
It is quite right to distinguish social processus from cultural
ones as the objects of culture are different from the social ones.
Z n a n i e c k i divides the sociological facts in social acts, social
relations, social individuals and social groups. Our division is
about the same after having eliminated the cultural objects and
introduced the people into the social groups.
2. Division

of ethnological

facts

The criterium of this division is to be found in the manner
of transmitting cultural objects from generation to generation. The
character of social objects depends on it. There are two W'ays of
transmitting culture: the older one is solely oral teaching, hence
tradition, and the later one is based on a higher form of writing.
Thence the division of cultures and people in uncivilised (without
writing) and civilised (with writing). Ethnology deals with the
first and the second are the object of humanistic and social sciences
w'hich are older than ethnology. Ethnological researches reach
also the pre-civilised stages of civilised people and also the objects
of culture transmitted by tradition and cultural unions with social

�544
groups. More on the ethnological topic: Poniatowski St. «The aims
and object of Ethnology* 1922, Archives of anthropological studies
v. I I , Nr. 2.
3. Sociological

facts and domain

of

sociology

Separately from ethnological and historical facts touching
concrete cultural and social objects, we give the name of socio­
logical facts, in the exact sense, to all the common and recurring
traits of these objects as well as to the processus they undergo. On
this basis are built the theories of culture, of social groups etc.
I I . G e n e r a l m e t h o d s of e s t a b l i s h i n g
ethnological
facts
The above mentioned four separate categories of ethnological
facts are very unevenly accessible to the ethnologue. Most easily
accessible are ethnological objects, in the first place their structure.
It is more difficult to fix the functions of those objects and even
more difficult to penetrate their ideology, because they are often
made comprehensible only when a thorough knowledge of a whole
culture and of a whole corresponding people has been gained. It
is even more arduous to examine the dependance of objects on
their surroundings and the part played by these objects as regards
their surroundings. Here is a w ide outlook on a whole people and
on their whole culture unquestionably necessary. This explains
the great importance of collecting exactly and fully all the possible
ethnological material and of examining it before it serves for the
explanation of facts.
r

Dependently on this whether the material is gathered directly
from the land area, or whether it derives from narratives, we obtain
the following division: We adopt for a basis Graebner's method
of establishing facts taken up by Schmidt and we enlarge and
alter the whole in the following manner:
Division of the methods of settling ethnological facts.

�545
I . Criticism of direct material:
A. Collection on the spot:
1. Qualifications of the researcher,
2. Technique of work.
B. Making the collected material accessible:
1. Storing,
2. Publishing.
C. Worth of collected material:
1. genuineness,
2. ethnographical localization,
3. chronological localization,
4. grade of individuality,
5. sufficiency of cognizance:
of structure — function — ideology — dependancy of
surroundings — part played for surroundings.
I I . Criticism of indirect material (descriptions):
1. Criticism of author, his qualifications — relation to the
place of research.
2. Criticism of text.
The adding of a chapter on methods of interpreting facts
does not seem necessary as such an interpretation is the outcome
of the elucidation of facts and should be taken in regard to parti­
cular methods applited to singular categories of ethnological facts.
III.

Singular

c a t e g o r i e s of f a c t s a n d
of t h e i r
examination

methods

Dependency on the methodological trend various categories
of ethnological facts have awakened a very unequal interest and
this has influenced the development of the method of their eluci­
dation. In the meantime all categories of ethnological facts are
closely correlated. This is why a complete ethnological method
must contain the methods of probing and elucidating all the six
categories of objects: cultural objects, unions of cultural objects,
L u d , Т. X X X V I I

35

�546
culture, social unities, social groups, societies (peoples) The me­
thods of elucidating the afore-said categories should be preceded
by general knowledge, i. e. by the theory of each of these categories.
The ways of classifying each of the afore-said six categories
can be various; for example the objects can be characterised:
1)
2)
3)
4)

on the basis of their proprieties,
on the basis of their part in various types of unions,
on the basis of their belonging to various types of culture,
on the basis of the various relations of different types of
units to them,
5) on the basis of various social groups to them,
6) on the basis of various societies.

The more important classification should suffice for the pre­
sent. Other researches must be left to the future seekers.
1. Objects of culture and methods

of their

I . A. O b j e c t s o f

examination.

culture

1) D e f i n i t i o n o f o b j e с t: an object of social origin i . e.
which is indebted for its descendance to an individual, a group,
or a whole society (people) and socially reacting on an individual,
a group, or a whole society.
2) The division

of

objects:

is possibly various but widely applied is based on the principal
groups of humain needs i . е.: material — spiritual — orga­
nization and language.
3) Traits

of

objects:

a) s t r u c t u r e :
generally speaking one must discern the e 1 em e n l s and their
relations, s t r u c t u r a l m o d i f i c a t i o n s and here for the
fixing of a terminology we admit c h a n g e s which vary with
their components when the set remains the same, and t y p e s
which are different, first of all because of their set, but which
may also have different components.

�547
s i n g u 1 a r 1 y:
1- o material products:
their elements collected material from geographical sur­
rounding.
The set is the outcome of an intertwining of those
elements by the technical work which gives a form.
Modifications are the outcome of a number of ele­
ments of the material of these elements, of the technical
work, and the intertwining of these elements.
2- o spiritual products:
their elements create spiritual experience.
Their whole is formed by the alinement of these ex­
periences in time and space and this makes the style of
the product.
Modification are the outcome of:
the quantity of elements,
the quality of experiences and of the style.
3- o social products:
their elements operate on the material of the relations
between individuals or social groups.
The set is due to the stable or temporary relations
of these elements between themselves, which are the
social norm,
modifications are the outcome of the number of elements
and their relations.
b) f u n c t i o n :
one must g e n e r a l l y distinguish the produce and the aim,
functional modifications,
treating in d e t a i l :
material products:
productiveness (working) a certain part of the material
product works, the rest help, for example: the blade of the
knife and the handle.
35*

�548
The aim depends on the quantity of working elements
(for example when the roof of a bus is used for transporting
baggage),
modifications depend on the two preceding,
spiritual products:
their produce depends on the intensity of the experiences
which they have occasioned,
the aim is the greater the more varied are the occasioned
experiences,
the modifications of the productiveness and of the aim
go together,
social products:
the produce and the aim go together in them,
the social norm is not subjected to modifications; lapses from
the norm are not modifications.
c)

ideology:

one must largely discern:
the principle of the product,
the valuation of the product,
the differences in probing or valuation give varieties, res­
pectively types of modifications,
treating in detail:
material products:
the probing consists in the knowledge of their structure
and their function,
the valuation in the judgement of their produce and the
ends of their function,
modifications depend on the above said differences,
spiritual products:
the probing depends om the knowledge of the psychology
given surroundings in which the vital experience
takes place,
the valuation depends on the judgment of the degree of
intensity and variety of vital experience occasioned
by the product,

�549
modifications depend on differences between the afore
said.
products of organization:
the probing depends on the knowledge of relations
between individuals or social groups,
the valuation depends on the produce and the ends of
given whole of relations,
no modifications occur here.
4) Dependance of products
surroundings.

and of their

modifications

on

their

A. On the cultural surroundings:
1. on other cultural products:
which are necessary to it
store products,
sustaining products,
to which it is necessary'
stored products,
sustained products,
2. on cultural sets:
facilitating sets,
needing sets,
3. on culture:
producing cultures,
assimilating cultures,
B. On the social surroundings:
1. On the social individuals
active in relation to the product
passive in relation to the product
2. On social groups
active in relation to wholes facilitating, needing,
passive in relation to the above-said.
3. On people diffusing productive and assimilating culture.

�C. On racial surroundings
The structures of products are mostly conditioned by mor­
phological traits,
their functions by physicological traits and their psychic
racial,
ideologies by the psychic trend of their racial ground.
D. On geographical surroundings
either directly through supplied material, either through
other products.
5) Pari played by products

in surroundings

(need of terms: objects

influential, objects influenced, scopes of influence).
A. On cultural surroundings
1. on other cultural products:
part played positively, attraction of one by another part
played negatively, one excludes the other.
2. on cultural arrangements: part played positive
part played negative.
On culture: part played positive — negative.
13. On social surroundings:
1. on social individuals: are life-possibilities heightened or
lowered?
2. on social groups: is their interior cohesion strengthened?
3. on society.
C. On racial surroundings:
1. on individuals:
the influence of the product on their health, development
and productiveness,
2. on the racial basis of social groups and on the whole
society through processes of selection.
D. On geographical surroundings:
changes brought by the product: orographic, hydrographic, floristic, faunistic.

�551
6) Changes

in same

products.

a) genesis:
cause: aimed — aimless
course: inner — cultural combination
inter — cultural combination
inter — cultural derivation
b) growth and decline:
structure — function — ideology
c) decay as result of changes in surrounding.
7) Location

of product

and

its

modifications.

In time and space.
Mixing processus: contact and migration.
Location: permanent and unstable.
I . li. Methods of e x a m i n i n g cultural products.
1. Preliminary remarks:
The aim of the examination is to fix and elucidate the static
and dynamic of the product from its genesis to the last stage of
its development.
The last stages of development usually serve as base of
researches. It is on the background of the wdiole development that
one can make the immediate material subjected to examination
comprehensible. What is given indirectly is to be found in the
union between the examined product and its surroundings.
2. The collection and criticism of material as regards statics
and dynamics according to methods of settling ethnological facts.
o. Treatment of material:
a) analysis of topological object,
b) analysis of conditional object,
c) analysis of the influence of the object on its sur­
roundings,
e) elucidation of the genesis of the object by the settling
of the conditions of surroundings for the oldest type of
object; verification of this elucidation by other objects

�of same hypothetical surroundings as the examined
object.
I I . Cultural s e t s and methods of examination.
1. Definition of sets: group of cultural objects bound by
interdependancy.
2. Division of sets:
a) producive sets,
b) concomitant sets,
c) sustaining sets.
3. Traits of cultural wholes:
a) structure, function and ideology. The structure is
formed by the composing products, the function is the
compelling necessity for another object (use of pro­
duct), the ideology is expressed by the understanding
of its whole value.
b) the ideology of cultural sets was rather indifferent to
searchers till the present time, because the masses lack
a distinct ideology of cultural sets, which goes only
with prominent individuals.
4. Dependance of cultural sets on surroundings and their
changes:
a) On the cultural surroundings,
b) On the social surroundings,
c) On the racial surroundings,
d) On the geographical.
5. Part played by the sets and its change in relation to:
a) the cultural surroundings, objects', sets ,
b) social surrounding — individuals-groups, peoples,
c) racial surrounding,
d) geographical surrounding.
6. Changes in the cultural sets themselves:
a) genesis, b) development and decline, c) disappearance.
7. Location of cultural set and its modifications.
Methods of examining cultural sets vide I . B. above.

�553
A. Culture and methods of examining Ihem.
1. Definition of culture*:
total of cultural sets necessary to the independent life of
larger human groupments and transmitted inside their
boundaries from generation to generation.
2. Division of cultures:
cultures of people,
cultures of epochs,
cultures of areas: geographical, linguistic, economic, reli­
gious, political etc.
3. Distinctive marks of culture:
structure — cultural wholes with various categories of
needs,
function — compelling necessity of all its wholes to satisfy
the totality of the needs of life of an autonomical
groupment,
ideology — the valuation of the whole of cultural sets by
those who benefit by them (a certain predominant in
a given culture can be mentioned).
4. Dependance of culture on surroundings and its changes:
a) on cultural surroundings i . e. other cultures;
b) on the social surroundings:
1. on i n d i v i d u e 1 s: the examination of social indivi­
duals ought to be analogical to the examination of
cultural products. One must gain knowledge of
a series of singular social individuals of a certain
people to be able to fix their principle types and
varieties. Classification cannot be based on their psvchic traits but on their social trends, and since an
individual is social thanks to the culture he pos­
sesses, then to each distinctive cultural product cor­
respond parallel types of social individuals. For
example: to various types of scythes correspond va­
rious types of mowers. An individual can be a com­
bination of several social types and if one of them

�554
is predominant the result is that this type subjects
the others. Thus there are distinct types with the
marked predominance of one:
a) men of action, managers — marked characters,
b) men passively receptive — imitators.
2. Social groups are organizations of individuals and
facilitate the creation, the sustenance and the consumlion of products to higher individuals.
•'i. S o c i e t i e s are organizations of social groups ena­
bling the work of these groups.
It is sheer nonsense to say that a social group as
society is a creater, respectively a consumer of-cul­
ture. It is an error of totalism. Only individuals
create and consume.
c) on the racial surroundings;
d) on the geographical surroundings.
HI. B. Method of examining cultures.
Remark of the publisher. As regards this part, the author
has left only three questions.
He begins by the function and says:
The free function, tree, because directed by feeling, as
to its aim — changing
as to its produce — dependent on the sense of duty
Ideology — changing, dependent on w i s d о in, moral or
immoral, the 1 a w observed or transgressed.
Structure — changing, dependent on the will, directing the
individual according to conscience.
St.

Poniatowski

THE PRIMIT1VENESS OF BUSHMAN CULTURE
The Bushmen represent a higly archaic racial type; they may
well be one of the most ancient human races. This statement is
supported by observations taken from the four aspects of man in
which his appearance and activity find their clear and natural

�555
expressions. They give evidence that Bushmen stature, culture,
way of thinking and speaking are very primitive, probably the
most primitive of all existing human tribes.
The height of the Bushmen averages 4 ft. 7 in. (men) and
4 ft. 5 in women). Their skin is of a light yellowish-brown hue,
and wrinkled, this being apparently due to the irregular condi­
tions of feeding in the steppe. On the rare occasions when food
is plentiful (especially in the rainy season) the Bushmen will gorge
himself, so that the skin on his swollen belly becomes smooth,
but when the food supply fails he will be. on the brink of starvation
for month on end, and his skin will become wrinkled again. His
hair is scanty, his hands and feet small and delicate, his legs very
short in comparison with his long trunk, and yet these legs can
stand extraordinary hardships. He can run for miles and miles,
pursuing game without pausing for breath, until the animal
breaks down from sheer exhaustion. His body is very supple: in
his buttocks he generally has a store of fat. This feature is parti­
cularly prominent in the women and is known as steatopygv. The
face is pearly square in front, the eyes are small, unsteady and
slanting, the lower part of the ear-lobe is grown together with
the head and almost adjoins the jaw. The lips are narrow, their
colour approaches that of the rest of the face, the nose is flat and
broad, the chin very litle developed.
Outside of South West Africa, Bushmen inhabit parts of
Angola and of the Kalahari desert.
The chief dress of the Bushmen is a kind of triangular leather
apron or a narrow belt with a few leather thongs hanging down
in front like a very small apron. The women wear a leather belt
to which two small aprons are fastened, one in front and the other
at the back. Apart from that they often wear a leather covering
round the shoulders, and this is called karos. The children are.
as a rule, quite naked, and infants arc carried in the above-men­
tioned karos on the mother's back. They generally wear nothin"
on their heads, but the women usually adorn themselves with
little chainlets of shells, of ostrich eggs, strung on a thread and
attached to the hair. Round the neck they wear similar chainlets

�556
or a kind of necklace made of little pieces of leather, seeds, or
glass-beads. These are supposed to be amulets. The women also
wear round their necks a sort of powder-bag, made of the shell
of a small tortoise, in which they keep the so-called bukhu, a kind
of powder made chiefly of the pulverised herb lareb, while the
men hang a pipe round their necks. On the arms or legs (below
the knees) they sometimes wear rings of leather, grass, or iron.
For hunting the Bushman puts on sandals of gemsbok leather,
which enable him to run long distances without sinking into the
sand, and partly also protect his feet against thorns and sharp&gt;
flints. At times of famine the Bushmen eat both their leather
carosses and their sandals.
The Bushman hardly ever indulges in the luxury of a wash
or a bath. He simply does not feel the need. Water is much too
precious to be wasted like that. But the women will often powder
themselves, smear themselves with fat, or with red or brown paint,
to embellish themselves. In some districts the men will scatter
ashes on their bodies before hunting, presumably in order to
render themselves inconspicuous on the grey background of the
steppe and so escape the observation of the animals they are going
to hunt. But it may also be done for magical purpuses. Bushmen
with scars on their faces, or. with one little finger cut off, are
also met with. The scars, on the face are in some cases an embel­
lishment, in others a tribal mark, or a distinction for prowess in
hunting. The cutting off of the little finger is practised for pur­
poses of ridding a patient of disease, which is supposed to flow
out together with the blood. Apart from that, these practises may
have a magical significance.
The dwelling of the Bushman is a quadrangular or semi­
circular shed, sort of chalet or very primitive hut, The entrance
opening is always to leeward, changing with the direction of the
wind. Near the entrance the Bushman kindles the fire. A l l the
inhabitants gather round it to warm themselves during the nights,
which are often bitterly cold.
A Bushman commune counts about 50—100 persons, who
generally constitute a family group, with a chief. On the whole

�557
there are no great differences in the rights of the two sexes, the
work of the men and of the women being of about the same value.
Thus the Bushman social life has features both of patriarchate
and of matriarchate.
At present monogamy is, for economic reasons, the usual
form of marriage among the Bushman tribes. In former times,
however, when game was more plentiful in the steppe, polygamy
was practised to a greater extent. In spite of great mutual affec­
tion in the Bushman families, the women sometimes have to kill
their new-bonis, because there is no food for them.
Whatever someone makes or wins for himself is his pro­
perty. The Bushman has a very accurate sense of fairness and
right. Manslaughter, adultery, theft, robbing of wells, transgressing
the boundaries of the communal area are severely punished, some­
times with death.
Bows and poisoned arrows are the weapons of the Bushman.
Besides the bow, they also use javelins, knives, and a wooden
club called kirri.
The hut of a deceased person is burned down, and the dead
man is buried on that spot, wrapped in his karos.
The earliest religion of the Bushmen seems to have been
the cult of the moon, which heavenly body they worship with
dances lasting all night and with some sort of prayers. Every tribe
has, as a rule, its magician or wizard.
The language of the Bushmen is remarkable for the frequent
occurrence of smacking sounds called clicks.
Their life and ways of thinking may best be illustrated by
short narratives literally translated from the tales as told by
natives belonging to different Bushman tribes, and collected by
several linguists (Th. Hahn, C. Meinhof, D. F. Bleek, R. Stopa).
The following narratives are given in Polish versions in this paper:
How we live in the Steppe (two different versions.
Famine.
Hunting the Jackal.
Making an Apron.
The Lion, the Jackal and the Ostrich.

�558
The Moon and the Hare.
The Division of the Earth.
Two of the narratives, vz. Building a Hut and Girl's I n i ­
tiation are provided with the original Bushman text and the inter­
linear Polish translation, showing perhaps most clearly in literal
terms and arrangement of words the primitive structure' of Bush­
man thought and language.
Roman

Stopa

DWELLINGS OF THE YAKOOTS
Oorasa, kalyman, yourta, or bałagan, elbelen, are according
to Sieroszewski the names of various types of Yakoot dwellings.
Oorasa is probably a booriat word, bałagan is persian. Yourta is
of touranian origin and means place of dwelling: yourt or sourt.
Kalyman or goolema may be derived from the toungooze. A purely
Yakoot name for dwelling is: jeejay.
All the dwellings of the Yakoots have flooring. It seems none
of them use clefts, caves or dugouts. For construction they use:
wood, bark (especially birch), skins, webs, earth, dung, mess, hay,
tree-roots and branches. In the Kolinas ooloose sometimes snowhuts are being erected, but not for long. Bricks are known but
only used for fire-places. The oorassa is the oldest and most
typical type of Yakoot dwellings and is a round cabin from 6.5—
9.5 m. high with a diameter of 4.5—6.5 m. measured at the base.
The frame-work is formed by four posts with their thinner ends
joined under an angle of 60 degrees. On top of the frame-work
are placed four horizontal planks forming a rectangular frame on
which repose the thin bands of the roof construction. Oorassa
roofing consists of broad stripes of birch-bark first boiled in milk,
then sewn together with horse-hair and adorned with manycoloured desings. In the interior of the Oorassa there is a fire-place
and along the walls are placed the couches. The Oorassa of old
have nearly disappeared. In the North where there is difficulty
of getting birch-bark and the frost is severe, turf is used to cover
the Oorassa. 'ach is the dark and dirty kaliman. The wealthy

�559
protect themselves from the falling filth by placing birch-bark
or tanned skins under the turf. Nowadays the Yakoots live in
a Yourta wdiich is also called balangan or bałagan (sec pictures
4, 5, 6, 7).
The frame-work consists of four posts 20 cm. thick and
1 m. 30 cm.—1 m. 70 cm. high. These posts are driven into the
earth deeper than 60 cm. and in a square with 6.5—9.5 m. of
distance between each of them is placed the South-East post for
which the Yakoots have a special reverence as it is the abode of
the Yoorta-Spirit. At the end of the posts, in longitudinal i n ­
cisions, are fixed the beams which form the roof sloping EasL
and West.
The beam is greased with butter, koomiz or horse blood. On
the frame-work of the roof is first placed wood, thin and round
semi-circular shingles, on which comes: moss, hay, bark and
mould. The logs which form the walls are set somewhat inclined
arid are like a truncated pyramid sloping at an angle of 70 degrees.
The Yoorta generally has 2—3 windows to the East and South,
a 30 cm. big square. In the Summer these apertures are closed
with moss, paper, fish-bladder, or horse-hair net and in the winter
with thick ice-panes. The door aperture is closed with thick planks
covered with oxen-hide.
The exterior of the Yoorta is covered with cow-dung and
mould. All round is an earthen dyke 90 cm. high, 30—50 cm. broad.
" Inside the Yoorta along the walls there are 4—8 permanently
fixed settees, and each of them has a special destination.
In the middle of the Yoorta is the fire-place which has the
form of a square trunk made of thick logs. 60—80 cm. filled with
clay. From there leads a conduit to the chimney and a slanting
smoke-escape. It is made of long and thin wands covered with
clay inside and outside. The Yakoots give great attention to fire­
places. When travelling, the Yakoots protect themselves from the
severe climate by making a protecting wall of sticks and branches

�560
tightly intertwined. It is the elbelen or haltan, just one single sort
of shield which is placed so as to protect from the wind. 2) The
most ancient form of Yakoot dwelling is the Yourassa which
appertains to horse-breeding culture.
In the Northern regions to which the Yakoots. had been
driven, the Yourassa did not give sufficient protection from the
cold, this is why it began to be covered with turf and took
the name of kaliman. As the new country was very inconvenient
for horse-breeding, because of the lack of vast meadows and steppes
and on the other hand very good for oxen which could contentedly
graze on smaller expanses, the Yakoots abandoned horse-breeding
for oxen. This led to the preparing of provisions of hay and also
to the building of shelters for the oxen, a foresight which enabled
to pass long and severe winters.
7

The kaliman was changed into a Yourta, because the top
part which proved unnecessary, was abolished. At the same time
the aperture through which the heat escaped was stopped, and the
space to be heated became smaller without inconvenience to the
inhabitants of the dwelling. The perpendicular and the inclined
walls, also the perpendicular arrangement of logs make the dif­
ference between the Yourta and the dwellings of other Siberian
people. The division of the Yourta into the right-hand-side part
i. e. reserved to males, or East part, and the left part, the West,
or women's part, shows clearly that this type of dwelling was
the outcome of two cultures i . e. the patriarchal pastoral culture
of the breeders of horned cattle and horses, worshipers of the sun"
and fire, with the custom to turn towards the East when offering
a sacrifice, and the patriarchal-agricultural which had adopted the
turning towards the West when offering sacrifices.
Other domains of Yakoot culture also demonstrate the same
mixing of the patriarchal pastoral culture with the patriarchal
agricultural one, for example religion, mythology and agricultural
activities.
Teofil

Chodzidlo

�561
THE HELLENIC CUSTOM OF WEARING ONE SHOE ONLY
Ancient authors frequently mention the custom of wearing
only one shoe; this custom is common to heroes and peoples. We may
quote as a principal representative of heroes I as on (Pindar Pyth.
470 sqq.), Perseus (Artemidor. Oneirokrit. IV 63), Lykurgus (Antholog. Palat. X V I 127); besides them peoples such as the Aitoles
(Euripides Meleagr. fgm. 534, Nauck. Arislot. i'gm. 74, Rose. Schol.
in Pind. Pyth. 4, 70), the Plataeans (Thukyd. Hist. I l l 22); accord­
ing to Macrobius (Saturn. V 18, 13 sqq.) Vergil (Aen. V I I 689)
transferred this custom to the Anagnini, a poeple of ancient Italy.
The explanations of this custom are restricted usually to
Iason and his personal adventures. As Apollonios of Rhodus tells
(Argon. I 7 sqq.) Iason crossing the river Anauros lost one shoe
in its waters. Ps. Pherekydes changed this interpretation saying
that Iason took off his shoes before wading across the river, and
after crossing it put on only one shoe, because he hurried to the
sacrifice. This interpretation is remarkable; as monumental tra­
dition shows, the offering person has often only his right foot
shod. Katharine Esdaile ('0 o»' iQ~.b.z. Two statues of a boy ce­
lebrating the Eleusinian mysteries [Journal of Hellenic Studies
XXIX 1909, 1—5J) gathered together after W. Amelung (Skulpturen
des Vatik. Mus. I I No 393) all the monuments which indeed show
the offering Perseus wearing only one shoe; Miss Esdaile sees in
these young ephebs of the Eleusinian mysteries 'boys from the
hearth' (s aa śiTiac): and as to the custom, «parallels prove that
the baring of one foot had a definite religious meaning and was
especially connected with the cult of chthonian. goddesses*. Frie­
drich Hauser (Die Statue der 'Sehutzi'lehenden' im Palazzo Baiberini [Jahreshefte des Osterreich. Archaolog. Inslituts in Wien
XVI 1913, 57—77]) recognises Pylhia in the woman wearing only
one shoe on account of her pathetic face W. Amelung explained
this custom in a separate study (Atti della Pontificia Accademia
di archeologia 1905/6 123 sqq.), and concluded that one bare foot
ensures to the man or woman a magic contact with the earth and
Lud, Т. X X X V I I

36

�562
therefore secures vital power and victory: this interpretation was
accepted by L. Levy (Die Schuhsymbolik im judischen Ritus, Monatschrift fur Geschichte und Wissenschaft des Judentums L X I I
1918, 185 sqq.) and Jungbauer (Schuh, Handworterbuch des
dcutscchen Aberglaubens, Berlin 1935, V I I 1308). Sir James Frazer
(The Golden Bough, London 1911, I I I 311) supposes «that the
intention of going with one shoe on and one shoe off is to restrain
and to set at liberty, to bind and unbind... to rid the man himself
of magical restraint* etc. O. Gruppe (Griechische Mythologie u.
Religionsgeschichte, Munchen 1906, I I 912 adn. 7) according to
J. Bachofen (Das Mutterrecht, Basel 1858, 159) thinks it to be a re­
ligious ceremony: to offer a votive shoe and consequently to walk
with one shoe. All these interpretations are very insufficient
especially Wilhelm Kroll (Unum exuta pedem'— ein volkskundlicher Seitensprung [Giotta XXV 1936, 152—158]) took care to evi­
dence it. Nothing can better illustrate the helplessness of all hy­
pothesis than the symbolic commentary of Jean Brunei (Iason
monokrepis [Revue Archeologique 1934, IV 34—43]) who — con­
trary to all ancient authorities — affirms that king Pelias handed
his one shoe to Iason in sign of restoring him his kingdom.
Therefore we endeavour to find the proper rationale of this
custom which no doubt bad its practical function in the life of
the people. Iason is characterised by Pindar as a strange warrior:
the ancient commentaries specify it by saying that this sort of
warrior's custom belongs to the Aitoles. As the ancient in primi­
tive times always fought barefooted, we have to require a special
function for the use of the shoe on the right foot. This function
we find in the fact that the Aitoles fought — as all ancient peoples
did — manibus pedibusque and therefore protected the right foot
which mainly took part in the battle, in the same manner as e. g.
the boxer protects his hands by putting on gloves.
Zofia

Ganszyniec

�563
RICHARD BERWIŃSKI
Richard Berwiński played an important part in the history
of ethnography and ethnology. His principal work: «Studies on po­
pular literature from the standpoint of historical criticism* publi­
shed in 1854 must be considered as the first polish work on ethno­
graphy; a mile-stone between ancient and modern views not only
on literature but on the whole popular culture. He was not suf­
ficiently apprized at the time, especially by the rueful romantics
whose illusions as regards the essence of popular culture had been
swept away by his book. It is only in the time of Karłowicz and
thanks to the eulogy of Rostafiński that he met with full re­
cognition.
But a proper monography is still.missing, and the object of
the present lecture is to fill this gap.
Richard Berwiński born in 1819 was educated in Great Po­
land surroundings. He went to a lower school i n Leszno. For a time
he was completing his education in Poznań, mostly in the Raczyń­
ski Library. He passed his bachelor's examination in Wroclaw
and was a student of the University in this town.
In the life et work of Berwiński there are four distinct pe­
riods. In the first: (1836—1840) the author was in close relations
with the Editor's office of the: «People's friend* and influenced by
romantic opinions as regards the people. He made several poetical
transcriptions of popular legends and fairytales; mostly litterary
popular productions.
His most important work in this period was: «The Goplo
Goddess*, and the works which appeared in a collection published
under the title of popular culture.
His warm pro-slav sympathies were characteristic at this
time The second period (1841—1846) created a bond between
Berwiński el Poznań with the Editior's office of the: «Lilterary
Weekly*, the Polish Democratic Society, with social and political
workers, for instance with E. Dembowski et H. Kamieński author
of a profound work: «Philosophy of Material Economy* (Poznań
1843—45).
36"

�564
In this time Berwiński indulged in political polemics which
we find expressed in his poems especially in the verse: «Mice
Tower». The man of letters had become a belligerent politician.
As an emissary under orders to foment an insurrection against
Russia he was arrested in the year 1945 in Tarnów by the Austrian
authorities. It is there he lived through the bitter and painful disil­
lusions which were the outcome of the atrocious Galician mas­
sacres. Extradition soon followed. He was given up by Austria
to the Prussian Government, sentenced to a long term of imprison­
ment, and started to work scienifically behind the bars of Ihe
В erl i n M oa b i t - p r i s o n.
The third period (1846—1854) was begun by his work on
popular culture. The revolution in Berlin opened his prison.
Besides his scientific work on a favourite theme, Berwiński
took an eager part in the happenings of the lime. The failure of
the revolution, the futile manifestations of the Slav Congress in
Prague made him seriously ill. As Member of Ihe Prussian Parlia­
ment in the years 1852—1854 he defended polish rights under
german occupation. I l was then he finished his work on popular
litterature, the master-work of this life. The book was published
in Poznań in 1854. In this work Berwiński settled the methods
of researches on popular litterature and drew a lien lion on the ne­
cessity of conscientious copy of lexts of comparative studies. The
results of this work prove thai there are few genuinely aboriginal
motives, same as in Ihe literature of other peoples.
The whole popular creation is a result of the migration of
various themes and motives and an important part is played by the
church, by the tracks of pilgrimages, of trade et also by the
influence of higher social classes. He settled also thai Ihe popular
li llerary creation lacks original traits and does not reach far back
into the past ages. One can well understand how shocked were
the romantic writers of the time, especially Lucian Siemiński,
by the result of Berwhiski's researches.
The fourth and last period of Berwinski's life falls in the
years 1854—1879. He resigned his seat in Parliament, his projec­
ted marriage with the Countess Wollowicz was broken off and he

�565
emigrated never to return to Poland. He spent a certain time in
Paris on his way to Stamboul and following the advice of Mickie­
wicz enlisted in the Sultan's Cossacks under the command of Czaykowski Sady k-Bashaw. It was an illusion of the time that the
war in the Crimea would open new political prospects to the
Poles, but the Parisian Congress soon dispelled this hope.
Residing abroad Berwiński took no active part in the insur­
rection of 1863, and this very nearly broke his heart. After the
collapse, of France in 187CK71 and with the growth of russian and
german influences, Turkey disbanded the military formation of
the: «Sultan"s Cossacks*.
Berwiński remained in Constantinople bereft of means of
life without possibility of return to Poland, and often exposed to
starvation.
In the year 1874 a fire broke out in the hotel where he was
staying and his manuscripts were destroyed.
Two works: «Ronie and Constantinople*, and «Materials for
the Ethnographies of Serbia et Bulgaria*, were thust lost.
Exhausted by the harships of his life Berwiński died in
misery in a suburban trench hospital.
On his death-bed he had the consolation of being assisted
by Father Ławrynowicz, the same priest who was present at the
death of Adam Mickiewicz.
Л.

Fischer

STUDY OX THE CHARACTERISTICS OF ETHNOGRAFICAL
RUTH EX IA OF SZLACHTOWA ON THE BASIS OF CERTAIN
ELEMENTS OF MATERIAL CULTURE
I . West of the Poprad there are four villages surrounded on
three sides by wide mountain-ranges and forming on the north
side of the Carpathians a Rutheniau island which lies furthest
west and is named by the author: «Rulhenia of Szlachtowa*. The
inhabitants of Szlachtowa form a separate ethnografical group
which from the point of view of culture approaches the Ruthenian
population inhabiting several Spisz (Zips) villages, hut on the

.

�566
other side is quite different from the Ruthenian Lemko's settled
east of the Poprad. Between the Ruthenians of Szlachtowa and
the Polish population of the neighbouring Szczawnica there is
always a very ancient antagonism.
I I . The provenance of the Ruthenian settlement in the nearest
neighbourhood of Szczawnica is till now far from clear. Not earlier
than in the X V I century we find in the historical sources the name
of Szlachtowa and latest, because not sooner than in the X V I I I
century, the names of Biała and Czarna Woda. It is highly probable
that the Ruthenian element penetrated here on the wave of the
Vallachian-Ruithenian inroad of settlers between the XIV and XV
centuries.
The land structure of the Ruthenia of Szlachtowa is based
on the model formed by the mediaeval colonisation under the so
called «German law». A l l the four villages have a regular field
structure primarily based on the three-field system of agriculture.
They are different from the typical regular field structure in thus
far, that in the fields which join the rural dwellings, the plots
of the singular owners touch the dwellings. It is a transient form
between the regular field structure and the so-called forest-fieldstructure.
Besides the cultivated land in the neighbourhood of the village
the inhabitants of Ruthenia of Szlachtowa possess numerous
clearings strewn among the forests which cover the near mountains.
They are used as pastures, meadows and tilled fields, and jointly
with this, there develops on them the system of half pastoral,
half agricultural season-settlement.
I I I . The houses in Ruthenia of Szlachtowa are built of wood
on angle, covered with planks or wooden tills. The poorest ones
show the type of one construction settlement, where the inhabited
part and economical part are found under one roof. There are also
two-construction habitations and a separate farm house habitation
and sometimes a many buildings farm in which the cottage, the
stable, the barn and other constructions form a closed square with
an entrance gale to the yard.
:

�567
IV. The Ruthenians of Szlachtowa formarly found means of
living mainly as shepherds (sheep, oxen), at present principally
in agriculture. The inhabitants of the four villages mentioned
endeavour to cover the shortage of means of living, by various
additional occupations like the manufacture of wooden boxes or
the mending of cracked pots with wire. The wire-netters of Biała
Woda now reach Warsaw, Poznań and Bytom and formerly used
to go as far as Lwow, Kiev or Czerniowce.
V. The Ruthenian mountaineers garb in the neighbourhood
of Szlachtowa for males and females alike, is mostly of home made
white linen or flax or of some other white woolen stuff. Only a few
factory materials: ornaments, boots and hats were bought in the
mountain towns. The popular garb of the Ruthenians of Szlach­
towa is very primitive as regards cut and ornament.
VI. Lastly the author examines the problems of the chrono­
logy and of the provenance of singular cultural elements in Ruthenia of Szlachtowa. To the group of phenomena typologically
oldest he counts the solitary, dispersed settlements, found in
forest-clearings, habitable constructions built on angle covered
with a roof quadruply inclined made of planks or wood-tiles and
composed of only one room and one primitive antechamber. As
regards clothing: a man's shirt with the longitudinal «poncho»
cut, woolen trousers with a typical side-flap, above the right
grouch, a long woolen «hunia» i . e. a man's cloak, a sheep-skin
cap covered with cloth, the linen wraps which women put on their
shoulders, and in farming the blazing of bushes and the one-field
system of agriculture, which is found also in the forest-clearings.
Numerous Spisz influences are stratified over older cultural
layers. They penetrated jointly with the contacts between the
Ruthenians of Szlachtowa and their brethren inhabiting the
country south of the Carpathians and also reached the Slovaks.
One should place here, as belonging to these influences, the form
of the roof (doubly inclined with eaves and surmounted by a small
semicircular rooflet), painted clothes-chests, the form and the

�568
manner of adorning men's hats and in the garb of the women
their headgear, the ornaments of the shirt, the skirts called: «kanafaska» made of linen or cotton material, weaved in perpendicular
red stripes, white with blue lines, fur jackets richly ornamented
with Mayings and top-boots. Polish influences are chronologically
the latest. Primarily, as regards material culture there was no
difference between the Ruthenians of Szlachtowa and the Polish
mountaineers of the neighbouring Szczawnica. It is only when
there appeared regional differences in the garb of the Szczawnica
mountaineers that the influence of this garb began to act on the
neighbouring Ruthenian population, especially on the youth of the
nearest village i . e. Szaczawnica.
The author tries to reconstruct the process of differenciation
of the cultural group of Ruthenians of Szlachtowa. Layers of
foreign influence begin to fall upon the more or less uniform
cultural back-ground composed without greater differences of
the whole of the Carpathians. The area of the upper Dunajec is
in the orbit of Spisz influences, which results in the appearance
of certain cultural differences spreading on the territory of the
Polish Spisz, the mountaineers of Pieniny and Szczawnica, the
Ruthenia of Szlachtowa and the east (peak of Podhale). In time
the area delineated here divides under the influence of a further
development into two meridian parts, the west part whose popular
culture continues to develop under the influence of cultural waves
coining from Spisz and Podhale, and the eastern one comprising
only the mountainners of Szczawnica and the Ruthenians of
Szlachtowa, who remain isolated and keep without change a cer­
tain whole of ancient culture.
With the cultural differenciation of the Szczawnica moun­
taineers which happened between the XIV and XX centuries and
even later, the Ruthenia of Szlachtowa remained the unique area
with certain marked traits of culture which have been changed
or forgotten alsowhere.
R.

Relnfuss

�569
GREATPOLAND'S POPULAR CULTURE ACCORDING
TO GERMAN PLANS
In the year 1943 under
in Poznań a book under the
Warthenland». It came from
tisches Institut» and belonged
Volkskunde».

German occupation there appeared
title: «Die Sagen der Deutschen im
the publishing Library: «Volkspolito the series of «Abteilung Deutsche

Dr. Edmund Mudrak was the editor, the work was by Pro­
fessor Lutz Mackensen, two German scientists, teaching shorthand
in Poznań at Ihe University of the Reich, for thus had been the
Polish University transformed under German occupation.
It is a book which among many others, for example the
works of Dr. Walter Geisler Professor of Geography at the same
University, Dr. Charles-Ernest Koehne historian of art and artistpainter and others bent on proving scientifically the far-reaching
influence of German culture in Polish lands, unmasks the aims
and ways of German cultural planning on territories subjected to
German administration.
Great-Poland, the oldest province of the Polish Stale was
named by the Germans: Varla-Land. They began to exterminate
the Polish population and to fill the new Varta-Land with Ger­
man colonists, re-emigrees from the East borders of Poland, from
the Baltic provinces, from Russia, Bukowina and Bessarabia.
These groups of transplanted people were to form the new Ger­
man tribe in Great-Poland. A cultural planning was to be made
for this tribe by German ethnographs: Mudrak and Mackensen,
while Geisler was busy with geography, among other subjects
with the theory of landscape, and the arl-historians were prepar­
ing the architectural picture of the land. Help was given by the
museums, where items were being collected for Ihis same purpose.
The German ethnographs were interested in legends and folklore
because Ihey considered this part of the spiritual culture of the
people as an important spiritual asset, an element binding together
the disseminated groups of colonists.

�570
The collection of legends formed by the people and reintro­
duced in the occupied territories was in the opinion of Mudrak
the best element to deal with in starting a renascence of popular
culture. The book under the title: «Sagen der Deutschen im Warthenland» has thus a double aspect. From the point of view of
science it is an addition to ethnographical geography through its
localisation of legends in a closed territory and from a practical
point of view i l is a work of popularization. In the midst of his
labours Mackensen stumbled on unforeseen difficulties as he was
unable to conciliate Ihe two objects in view.
His work is not based exclusively on local researches, but
mostly on bibliography. For practical reasons Mackensen made
in the text he used arbitrary corrections and his selection was
also guided by a program made beforehand. Mackensen advanced
the theory that the purely German spiritual material collected
by him had no foreign infiltrations and at the same time drew
attention in his commentaries on the influence of the surround­
ings reacting on the spiritual tenors at the moment of its birth.
As the collection comprises not only the sagas of the
autochtones but also of new-comers from the Baltic sea and the
Black Sea, from the steppe and the agricultural areas each with^
a different grade of civilisation, the variety of culture is no less
apparent.
The object of the edition proved decisive. The authors and
the protector of their book the Gauhauptmann who wrote an
introduction, expressed the hope that the collected material w ouid
vivify tire people and prove an important element in the cultural
planning made for the Varta-Land.
Mackensen divided his book into three parts: I . Man and
Death, I I . Man and Supernatural Powers, I I I . Man and History,
and put stress on the threads of death and demonology and
legends with a historical tincture.
The motive of death dominates the book as the Part I takes
up the half of it with a good hundred tales. In the following
parts this same motive recurrs with alterations. The last part,
treating of German heroes is rather short and only contains a score
r

�571
of legends Frederician and Josephinian which have the character
of barrack-anecdotes.
The aura of all these legends is upleasant. Horror and terror
give the dominant note, with a lack of the proper legendary po­
pular strain of romance nad poetry. To the foreground come only
the "brutal instincts of man mostly the desire of vengeance. The
phenomena of death or demonology terrorize human psychology
and the details of the tale are so bereft of aeslhetical feeling that
the reading brings discouragement. Mackensen has shorn his texts
of all religious feeling. He mentions this in his introduction and
proves it at the end of his commentairies. He has thus deprived
many legends of the proper trait of magic trend of thought. The
whole thing is sinister and breeds depression.
The book is illustrated with drawings and vignettes. One
can see among others, headless monsters, skeletons, hanged wret­
ches, tortured bodies and dead corpses. Truly the gallery of
a morbid imagination.
As the work of the German ethnographs Mudrak nad Mac­
kensen was destined to play the part of an element in the cultural
planning for Great-Poland, it is highly characteristic and remains
a document of the cultural activity of true Hitlerians.
Bożena

Stelmachowska

ETHNOGRAPHICAL ICONOGRAPHY
This is the beginning of a work of greater length which will
appear periodically in the «PEOPLE», during several years.
Ethnographical iconography contains polish material which
gives historical documentation to ethnographical facts with the
help of old engravings, drawings, pictures, embroideries and
the like.
To this material are also added photographies used for the
documentation of rarer ethnographical specimens in polish mu­
seums and also unusual ethnographical motives in village sur­
roundings.

�572
Iconography does not present a systematically arranged ma­
terial according to set problems.
All this is accidental and provisionally collected at hap­
hazard, but will be put in some order by the index placed at the
end of the 20-th sheaf of the iconography- The list of things in
the two first contains the following items:
1)
2)
3)
4)
5)
6)
7)
8)
9)
10)
11)
12)
13)
14)
15)
16)
17)
18)
19)
20)
21)
22)
23)
24)
25)
26)
27)

Drawing of a child. X V I century engraving on wood.
A seven-headed horned dragon XV c. cngr. on wood.
A cannibal tent engr. on wood.
Samoyeds X V I e. engr. on wood.
A dragon-stone X V I c. engr. on wood.
A fox caught by the leg in an archaic beam-trap. In polish
«stempitsa» X V I c. engr. on wood.
Radish female Raphanus sativus XVI e. engr. on wood.
Lorctto-bell XX c. engr. on wood.
Sinner's death XIX c. engr. on wood.
Four beasts on map of the world, engr. on wood.
The magnet X V I c. engr. on wood.
Hunter's net out-spread XVI c. engr. on wood.
Lapis agapetosm or achates (gagatek-amber) XVI c. engr. on
wood.
Devil expelled out of man XVI c. engr. on wood.
Harvest XVI c. engr. on wood.
Dragon sun-obtruding X V I c. engr. on wood.
Men stinking-lipped X V I c. engr. on wood.
Demon scared X V I c. engr. on wood.
Amber X V I c. engr. on wood.
Frog-stone XVI c. engr. on wood.
Inula Helenium magic root XVI c. engr. on wood.
Costumes of Gdansk fisher-women XVI c. engr. on wood.
Tartar wives XVI c. engr. on wood.
Rirds glued and lilted trap X V I c. engr. on wood.
Leviathan and Mother of God XVI c. engr. on wood.
Descent to hell XVI c. engr. on wood.
Sabbath of witches XVI c. engr. on wood.

�573

f

28) Flight of witches to Haki-hill X V I I с. engr. on wood.
29) Black Mass X V I I c. engr. on wood.
30) Our Lady's tears (Spirantes spiralis, plant) photography of
year 1939.
81) Four-in-hand XIX c. engr. on wood.
Thacldaeus

Seweryn

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6708" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6688">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/672d3a1ae878e437a50994023154168c.pdf</src>
        <authentication>60f5cadcd54c7b50c638f47a979d89ac</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79904">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3231</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79905">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79906">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3028</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79907">
                <text>Resume / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79908">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.230-235</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79909">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79910">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79911">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79912">
                <text>РЕЗЮМЕ

С т а н и с л а в
М о с с а к о в с к и
—
АНТИЧНЫЕ
И РЕНЕСАНСНЫЕ ОБРАЗЦЫ ВАВЕЛЬСКОЙ
ДЕ­
К О Р А Ц И И „PORTA TRIUMPHALIS"
Автор статьи рассматривает
вопрос
происхожде­
ния мотивов декорации
Еавельского п о р т а л а
„porta
triumphalis", удаляя
особое в н и м а н и е тем и з н и х ,
которые
связаны
с
конкретными
произведениями
древности. Автор отмечает, что, с одной
стороны,
павелский портал напоминает своими формами а н ­
тичные т р и у м ф а л ь н ы е ворота, с другой стороны, —
распространенный в то время ренессанский портал.
В статье подробно анализируются отдельные мо­
тивы, выступающие в вавельской декорации, причем
автор ссылается на труд В . Berrecci „ П р о и с х о ж д е ­
ние художественного творчества
в свете д е к о р а ц и и
Зыгмунтовской
часовни",
в
котором
указываются
родственпыэ
черты краковской творческой
лабора­
тории В. Berrecci и ф л о р е п т и й с к о - р и м с к о й
школы
Sangalla и Rovezzano.

З о ф и я
С о к о л е в и ч
—
ТЕОРИЯ
НАРОДНОГО
ИСКУССТВА ИЛИ НАРОДНОЙ
КУЛЬТУРЫ?
ОТ
ПРЕДЛОЖЕНИЯ
ЕВГЕНИЯ
ФРАНКОВСКОГО
ДО
„ПОЛЬСКОГО НАРОДНОГО ИСКУССТВА"
1Э86 Г .
Сорок ежегодников журнала „Польское
народное
искусство" являются важным
источником
ознаком­
л е н и я с эволюцией
взглядов, касающихся
сущности
н а р о д н о г о и с к у с с т в а к а к элемента
культуры
и спо­
собов его исследования. П е р в у ю теорию
народного
и с к у с с т в а к а к элемента
к у л ь т у р ы ( с л е д о в а т о л ь н о без
необходимости
обращаться
к эстетическим
крите­
р и я м , п р и м е н я е м ы м п о о т н о ш е н и ю г.; большому
ис­
к у с с т в у ) с ф о р м у л и р о в а л Е. Франковски.
Теория
эта
вытекает из его концепции о понятии человека, из
свойственного
человеку магического мышления,
из
врожденной потребности красоты и творчества.
Это забытое
в сущности теоретическое предложе­
ние
является
непосредственным
предшественником
современных теорий,
популяризируемых
в
„Поль­
ском народном искусстве", особенно в последние го­
ды,
по инициативе Александра Яцковского. Благо­
даря духовному родству
с Л е в и - Б р ю л л е м и Л . Fan
Геннепом
во введении
понятия
символа
и
обряда
п е р е х о д а т е о р и я Франковского
ведет
к современно­
му
(структурному,
семиотическому,
феноменологи­
ческому) пониманию магического м ы ш л е н и я
и на­
родного видения мира, ведет
к поискам его
прин­
ципов, таящихся
в культуре. Понятие ж е
эмоций,
в ы р а ж а ю щ и х с я в творческом акте,
но в ы с к а з ы в а е ­
мых
посредством
символов,
является
связующим
звеном
с современным
психоанализом
и
ЭлмадолСУ.ИМ п о н и м а н и е м с а к р у м .

А н н а
К утш сба - П о й на р о ва
— В
НАЧАЛЕ
БЫЛИ
ПРИДОРОЖНЫЕ
ЧАСОВЕНКИ,
КРЕСТЫ
И ФИГУРЫ
В ЗАВОЕ, СОЗДАННЫЕ С В Ы Ш Е
ПОЛУВЕВКА ТОМУ НАЗАД.
Воспроизведенные в статье рисунки всех продор о ж н ы х часовенок, крестов и ф и г у р в Завое, а так­
ж е п е й з а ж а этой большой
горской деревни .распо­
ложенной в южной части Польши, в Западных Кар­
п а т а х у п о д н о ж ь я Б а б ъ е й Г у р ы , были
выполнены
а в т о р о м с т а т ь и в в о з р а с т е 14—15 л е т , бывшей
тогда
у ч е н и ц е й к р а к о в с к о й с р е д н е й ш к о л ы , в 1927—1928 г г .
на конкурс, о б ъ я в л е н н ы й д л я к р а е в е д ч е с к и х
круж­
ков школьной молодежи журнала „Орлиный полет"
( „ O r l i l a t " ) . В 1929 г. о н а о п у б л и к а в а л а в этом
же
ж у р н а л е статейку, п о с в я щ е н н у ю той ж е теме. В
этом
ж е году она приняла участие в конкурсе ж у р н а л а
„ И с к р ы " на монографию деревни, описывая Завою,
— и приступила к работе по инвентаризации дере­
вянного строительства в той ж е деревне,
закончен­
н у ю к н и ж н о й п у б л и к а ц и е й в 1931 г о д у ,

230

А в т о р вспоминает к л и м а т К р а к о в а 20-х годов, от­
мечая
интерес
старшего
поколения,
воспитанного
в эпохе
Молодой Польши,
к деревне и ее культуре,
к о т о р ы м о н о д е л и л о с ь со ш к о л ь н о й м о л о д е ж ь ю .
Ее
п е р в ы м с к р о м н ы м этпограяическим
трудам
уделили
большое
в н и м а н и е этнографы
Ягеллонского
универ­
ситета, Польской А к а д е м и и Н а у к
и
Этнографичес­
кого музея в Кракове.
О п и р а я с ь н а с в о и т о г д а ш н и е заметки,
автор
ха­
рактеризует Завою тех лет как деревню
со ското­
водческими традициями и слабо развитым
земледе­
лием.
Автор полагает, что среди многочисленных ремес­
л е н н и к о в д е р е в о о б д е л о ч н и к о в были
нотепциальные
исполнители ряда деревянных часовенок.
К
самым
старым принадлежат, по мнению автора,
каменные
н а з е м н ы е ч а с о в е н к и , п о с т а в л е н н ы е п о ЕССЙ в е р о я т ­
ности, в X V I I I — X I X
вв., о в о з н и к н о в е н и и
которых
к р у ж а т легенды. Творцов статуй из песчаника, да­
тируемых
1831—1911 г г . а в т о р и щ е т
за
пределами
деревни.
Автор статьи поощряет редакцию журнала „Поль­
ское народное искусство" к исследованию
перемен
в культурном облике Завой и других деревень, начи­
н а я с 20-х до 80-х годов, к у с т а н о в л е н и ю места н е ­
больших
сакральных
объектов в культуре
старой
и новой деревни.

Т а д е у ш
Хжановски
БАРОЧНО-НАРОДНЫЕ

— СУЩЕСТВУЮТ
ЛИ
ПАМЯТНИКИ
СТАРИНЫ?

Автор охватывает понятием народного
искусства
родственные явления, включая провинциальное, ре­
месленное и самородное искусство. Автор
называет
его п о д с о з н а т е л ь н ы м в о т л и ч и е от с в е р х с о з н а т е л ь ­
ного общепринятого высокого (официального) искуства. Народное искусство существует
в других
рам­
ках времени, чем высокое искусство. В нем трудно
выделеить
очередные
„стили". В
ряде
примеров
с X V I I X V I I I X I Xвв. автор отмечаот связь с кон­
кретными произведениями романского и готического
с т и л я , а п р е ж д е в с е г о с т и л я барокко.
Характер
на­
р о д н о г о барочного
искусства автор увязывает
с креп­
к о п р о ч н о у к о р е н и в ш и м с я с т и л е м барокко
в офи­
циальном искусстве, особенно в религиозном. У п р о ­
щ е н н о е , н а с ы щ е н н о е эмоциональностью
барокко
луч­
ше всего в ы р а ж а е т р е л и и о з н ы е
чувства
польского
народа. Приводя р я д примеров, автор отмечает „не­
к о т о р ы е ч е р т ы н а л и ч и я " барокко
в области народного
искусства, указывая на родственный характер
про­
изведений, которых
нельзя механически
классифи­
цировать
как
„барочные"
либо
„народные".
Эти
скульптуры и картины принадлежат к пароднобарочной категории. И х х а р а к т е р и з у е т а р х и т е к т о н и к а к о м ­
позиции, плоскость отображения, а в живописи так­
ж е п р и с т р а с т и е к буйной,
красочной декорации.

А л е к с а н д р а
Я х е р - Т ы ш к о ва
СКИЕ
ГРАВЮРЫ
НА
ДЕРЕВЕ
И
СЛОВНАЯ

—
ЛЕЖАЙИХ
РОДО­

В Л с ж а й с к и е с 1608 г. с у щ е с т в у е т
бернардинский
костел, поставленный
на месте я в л е н и я
Пресвятой
Д е в ы М а р и и в 1590 г . С 1752 г . ( к о р о н а ц и я о б р а з а
Лежайской Богоматери) Лежайск стал одним из цен­
тров паломничества. Среди многочисленных
попий
лежайского образа обращают внимание гравюры на
дереве, выполненные различной техникой.
В 1982 г. в К р а к о в с к о м Этнографическом
музее
было
представлено 9 л е ж а й с к и х гравюр на дереве,
расцвеченных оттисков; 3 из которых
изображают
Л е ж а й с к у ю Б о ж ь ю Матерь. Надо полагать,
что все
они происходят из мастерской Томаша Бонковского.
Г р а в ю р ы эти с в и д е т е л ь с т в у ю т о в ы с о к о м у р о в н е м а ­
стерства народных ксилографов.

�I

М а р е к

Л o u ч и и с к и — ОРИГИНАЛ ИЛИ

КОПИЯ

Автор, х у д о ж н и к - г р а ф и к , опираясь на свой опыт
предлагает исследовать старинное гравюры на дере­
ве п у т е м а н а л и з а т е х н и к и и х и с п о л н е н и я . Т а к и м м е ­
тодом автор анализирует гравюру из „Теки
Лазарского".

А н н а
К у н ч и и ь с к а-И р а ц к а
ДАРЫ ИЗ КРЫПНА

—

ВОСКОВЫЕ

Во время территориальных исследований,
прово­
д и м ы х И н с т и т у т о м н а П о д л я с ь е , в 1986 г. было
обна­
ружено, неизвестное ранее в профессиональной ли­
т е р а т у р е , место к у л ь т а , где до с и х пор
полностью
сохранился
обычай
приношения
воскосых
даров.
Н а д о п о л а г а т ь , ч т о т р а д и ц и я этого
обычая сущестует
в К р ы п н е близ
К н ы ш и н а с того времени, к о г д а он
стал пентром паломничества к чудотворному
образу
Б о г о р о д и ц ы с М л а д е н ц е м , то е с т ь с
X V I I в. О д н а к о
первое описание приношения дароз датируется л и ш ь
тридцатыми годами нашего столетия.
Д а р ы в виде человеческой ф и г у р ы либо отдель­
н ы х частей т е л а (ноги, р у к и , голова, сердце, глаза)
с к л а д ы в а ю т па с т у п е н я х главного а л т а р я , где
по­
мещается
чудотворный
образ. С н а ч а л а
паломники
с дарами и горящими свечами в руках обходят во­
круг костел. Так вносят паломники мольбы о
здра­
в и и л и ч н о м и в с е й с е м ь и . Ч и с л о л и ц , за к о т о р ы х м о ­
лятся паломники, символизирует количество
прино­
симых даров. Н ы н е дары, к а к правило, отливают из
ц е м е н т н ы х ф о р м . В е р у ю щ и е за д о б р о в о л ь н ы м д е ­
н е ж н ы м взносом, „ о д а л ж и в а ю т " и х на в р е м я с о в е р ­
ш е н и я обряда, Д а р ы хранятся в костеле и много­
кратно
используются
очередными
паломниками.
Перед I I мировой войной приносили т а к ж е в К р ы п н е
в качестве даров собственноручно выполненные
из
в о с к а ф и г у р к и , п е р е п л а в л я е м ы е затем
па свечи.
Современный сценарий храмового праздника Бо­
ж ь е й Матери, отмечаемого в продолжение трех дней
(6, 7 и 8 с е н т я б р я ) , к а ж е т с я н и в ч е м н е и з м е н и л
идеи самого обряда, в котором принимает
участие
много молодых
людей, приносящих
в виде дароз
езоих детей.

М а л г ож ата
М а з у р к а в ч
—
ЧЕ ТОВЕКОПОДОБНЫЙ КАМЕНЬ ИЛИ Ж Е НАКАЗАННА
ЖИЗНЬ
Автор статьи исследует семантику камня в польобразные камни, в первую очередь анализируя
ве­
рования и сказы.
В
польской
народной
культуре
причиной
пре­
вращения человека в камень является чаще
всего
г н е в божий,
рызванный
нарушением
обязывающих
к а н о н о в . Ч е л о в е к мог п р е в р а т и т ь с я в к а м е н ь , п р о ­
т и в я с ь Господу Богу либо не с о г л а ш а я с ь с его п р и ­
говорами. В камень
обращаются также
люди,
не
с д е р ж а в ш и е своих о б е щ а н и й . К р о м е того, о б р а щ е н и е
ч е л о в е к а в к а м е н ь м о ж е т быть
вызвано проклятием
другого человека. В сказах
превращение
человека
в к а м е н ь м о ж е т быть
вызвано нечистой силой. Од­
нако в таких случаях, в противоположность преды­
д у щ и м п р и м е р а м , замена
обратима.
Итак, в польской народной культуре
превраще­
н и е в к а м е н ь я в л я е т с я в с е г д а н а к а з а н и е м за
нару­
ш е н и е божеских
либо человеческих прав. В
связи
с этим
человекоподобный к а м е н ь п р е ж д е всего сим­
волизирует такие черты, как: неподвижность, омертЕение,
х о л о д , бесчувственность,
твердость
и
лишь
и дальнейшей очереди — стойкость, единство и силу.

Ежи
Т и м о ш е в и ч
—
О НАРОДНОМ ИСКУССТВЕ

ЕЖИ

с в и д е т е л ь с т в у е т не т о л ь к о тот ф а к т , что у п о м я н у т ы е
в ы ш е статьи ои подписывал своим именем и ф а ­
м и л и е й , х о т я большинство
своих тектов подписывал
п с е в д о н и м а н и и л и ш и ф р о м . Это к а с а е т с я н е т о л ь к о
деятельности в Обществе поощрения народного про­
мысла, но п р е ж д е всего его глубокого
понимания
проблем народного искусства, как и вдумчивых
за­
м е ч а н и й н а эту т е м у .

СТЕМПОВСКИ

Автор статьи представляет
и комментирует
два
мало известных текста одного из самых
выдающих­
с я п о л ь с к и х эссеистов
— Ежи
Стемповского:
„На­
родное художественное творчество" и „На
высоких
г о р н ы х л у г а х " . Эти, х о т я у ж е н ы н е забытые,
эссе
я в л я ю т с я г а ж н ы м звеном
для исследований
равно
н а р о д н о г о и с к у с с т в а , к а к и его в о с п и я т и я , и т а к ж е
п о в ы ш е н и я заинтересованности
и о ч а р о в а н и я им.
П р о б л е м а т и к а н а р о д н о г о и с к у с с т в а занимала
важ­
ное место в и с с л е д о в а н и я х Стемповского.. Об
этом

В л а д и с л а в а
Я в о р с к а — НЕСКОЛЬКО ЗАМЕ­
ЧАНИЙ
О
ГОРОДСКОМ
ХУДОЖЕСТВЕННОМ
ФОЛЬКЛОРЕ
Искусством городского ф о л ь к л о р а называет автор
настенную живопись на домах, каменных
оградах,
стенах метро. Рассматривает ж и в о п и с ь на городских
стенах и п а м я т н и к а х Лисабона во время р е в о л ю ц и и
движение графити в Нью Йорке в пятидесятых го­
дах, п о в л и я в ш е е на н е к о т о р ы х х у д о ж н и к о в .

Г а л и н а
В 80-УЮ

К е н а р о в а
—
ПО СЛЕДАМ
Г О Д О В Щ И Н У ЕГО С М Е Р Т И

КЕНАРА

Автор пишет о личности Антония Кенара, извест­
ного п р е ж д е всего к а к педагога и х у д о ж н и к а - с к у л ь п ­
тора.
Главным
материалом,
которым
пользовался
К е н а р , было д е р е в о . Б о л ь ш и н с т в о е г о т р у д о в п о г и б л о
во в р е м я В т о р о й м и р о в о й в о й н ы и К е н а р о в а
(его
ж е н а ) в с п о м и н а е т и п р е д с т а в л я е т те, к о т о р ы е
уце­
лели. В своей статье она п р е ж д е всего уделяет в н и ­
мание работам религиозного содержания — фигурам
святых и ангелов, находящихся в часовнях и косте­
лах. Кенар выполнял т а к ж е надгоробья в виде ча­
совенок. Большинство из них находится на
клад­
бище заслуженных
лиц в местности Закопане.

О л ь г а
М у л ь к е в и ч-Г о л ь д бе р г
—
И З М Е Н Е Н И Я Т Р А Д И Ц И О Н Н О Й ЕВРЕЙСКОЙ
ДОЖЕСТВЕННОЙ ВЫРЕЗКИ

ВИДО­
ХУ­

Традиционная еврейская художественная
вырезка
встречалась на территории П о л ь ш и е щ е в
начале
т е к у щ е г о с т о л е т и я . В то в р е м я о н а и с п о л н я л а с в о и
традиционные ф у н к ц и и — у к р а ш а л а восточную стену
дома, у к а з ы в а я в к а к о м н а п р а в л е н и и следует м о л и т ь ­
ся, у к р а ш а л а о к н а е в р е й с к и х домов во в р е м я п р а з д ­
ника „шавуот", играла роль подарка, который ввиду
е г о эстетических
достоинств
вкладывали
в моли­
твенник.
П о с т е п е н н о о б ы ч а й этот о т м и р а л и в м е ж в о е н н ы й
период такого рода творчество у ж е не
поддержи­
валось.
Оно
возродилось
в
пятидесятых
годах
в И з р а и л е , г д е д о с и х п о р и м занимаются.
Художе­
ственная в ы р е з к а и з м е н и л а п р е ж д е всего свою т р а ­
диционную
функцию.
В
настоящее
время
она
является предметом художественной ценности, кото­
рым украшают жилище. Вырезка играет также роль
памятки, которую покупают туристы.
Традицию
художественной
вырезки
поддержи­
вают многие творцы, причем отчетливо
выступают
два основных
направления:
во-первых,
сохранение
ф о р м ы и о с н о в н ы х элементов
орнамента,
следова­
тельно традиционного стиля еврейской вырезки, во--вторых, — в в е д е н и е н о в ы х т е м а т и ч е с к и х
элементов,
с в я з а н н ы х либо с а к т у а л ь н ы м и праздниками,
отме­
чаемыми светским образом в „кибуцах", либо с об­
щ е п р и з н а н н ы м и ц е н н о с т я м и , к а к борьба
за м и р , г о ­
довщина
образования
государства,
отображение
И е р у с а л и м а , с т е н ы п л а ч а . Это
первое
направление
является продолжением основных черт традиционней
в ы р е з к и , ее м о т и в о в и к о м п о з и ц и и узора, а т а к ^ е
с о д е р ж и т с о в р е ш е н н о н о в ы е элементы,
не с в я з а н н ы е
с традицией.

В е с л а в

Ющак

Текст в форме письма, адресованного Александру
Яцковскому,
содежит фрагмент
первого
польского
перевода поэмы Уильяма Блейка „Мильтон"
(1804 г.).
Д о с и х п о р п о л ь с к и й ч и т а т е л ь был знаком
с
этой
поэмой л и ш ь в о т р ы в к а х в переводе Чеслава М и лоша („Земля Ульгро").

231

�М а р ц и н
Ч с р в и нь с к и
НЯШНЕГО ДНЯ

—

СИМВОЛ

СЕГОД-

Особенной
чертой
современного
искусства,
как
изобразительного, так и театрального либо
кинема­
тографического, является оперирование свободно соз­
даваемыми
символами,
создаваемыми
па
основном
плане
конструкции
произведения, такие
экстренно
п произвольно, так сказать „частным образом" соз­
д а в а е м ы е с и м в о л ы , о т о р в а н ы от а р х а и ч е с к о й
базы,
от у с т а н о в л е н н о г о т р а д и ц и е й с в о е о б р а з н о г о
словаря
символот.!, к к о т о р о м у п р и б е г а е т с и м в о л и з м . У
сим­
волистов символы являются историческими цитата­
ми. Т е п е р е ш н е е ж и в о е п р о и з в о л ь н о е
символотворчество
возникает
на основе
внутреннего
опыта его
а в т о р а . В в и д у этого
д л я потребителя символ только
существует, но непонятен.
Автор статьи выдвигает тезис, что вновь обрете­
нная
искусством
способность
„символотворчества"
открывает широкие перспективы и может стать по­
воротным
пунктом в развитии культуры,
одновре­
менно угрожая возникновением вакуума и непони­
мания.
Самыми цепными среди проявлений современного
символотворчества автор статьи считает те произве­
дения, в к о т о р ы х творческие способности и х автора
связаны корнями с культурой.

М е ч и с л а в П о р е м б с к и
КАРТИНЫ И
ОБРАЗА

А в т о р с т а т ь и о т в е ч а е т н а этот
вопрос
утверди­
тельно. Доказывает, что модернизм не столько в х у ­
дожественном, сколько именно в мировоззренческом
смысле является наследием, к которому прямо либо
бессознательно
обращаются в свете и в вивду ощу­
щ а е м о г о в н а с т о я щ е е в р е м я к р и з и с а , к у л ь т у р ы . Это
я в л е н и е выступает не только
в П о л ь ш е , но и во
в с е х западных
странах. Н е
с т а л о богов,
которые
поддерживали веру в Науку, Технологию, Социали­
стическую революцию, либо в Опекунское
государ­
ство. И с т о р и я о к а з а л а с ь в данном случае ч р е з ы ч а й но ж е с т о к о й . Отсюда т е п е р е ш н е е в о з в р а щ е н и е и р р а ­
ционализма, в частности, в виде мистико-гностическлх тенденций. Умудренные
80-летним опытом
совпемепные интеллектуалисты и художники иначе, —
т о е с т ь без м а к с и м а л и с т с к и х а с п и р а ц и и
— понимают
утопическое
мышление
и деятельность.
Чувство
трагических антиномий существования скорее
ведет
к борьбе
с о злом,
чем к метафизической
боязни
и акцептации Нирваны,
к а к единственного
выхода.
Д л я м н о г и х т в о р ц о в и с к у с с т в о п е р е с т а л о быть
альгЬай и омегой о с в о б о д и т е л ь н о г о д в и ж е н и я и о а з и с о м
абсолюта: к а к р а з наоборот, они и щ у т в самой ж и з ­
ни творичёских
импульсов
и экспрессии.
Т е м не
м е н е е , ' с т о л ь к о ж е о с н о в н ы х п р о б л е м эры
модерниз­
м а р а в н о у п а с , к а к и за п р е д е л а м и П о л ь ш и , в е р н у ­
л о с ь к а к бумеранг,
— ибо не р а з р е ш е н ы с а м ы е д р а ­
матические
вопросы
индивидуального
существова­
ния,
находящиеся
в
накууме,
которые
лишены
исторического смысла и обречены
на скитание
по
м и р у боз
путеводителя. К а к и Другие н а ш и совре­
м е н н и к и - х у д о ж н и к и стремятся сами установить
этот
путеводитель.

3 б и г пе п Р а ш с вс к и
ШЕБНИКА

— ВЕРИФИКАЦИЯ

ВОЛ­

В Главном архиве давних актов находятся доку­
менты прусского Генерального губернаторства. Среди
них сохранилась интересная корреспонденция Анто­
н и я Юлиуша.
владельца волшебного фонаря, с мини­
с т р о м Южной
Пруссии
и Силезии,
фон
Гоймем,
л также
с Воеппофискалыюй камерой
в
Познани.
Юлиущ
обратился
с просьбой
признать ему
кон­
ц е с с и ю на в о л ш е б н ы й ф о н а р ь . П о л у ч и в о т к а з он п о ­
просил министра поддержать
в К а м е р е его просьбу.
В р е з у л ь т а т е о б м е н а р я д о м п и с е м Юлиуга
получил
к о н ц е с с и ю „ н а п р о я в л е н и е т е н е й в Южной
Пруссии
в с е г д а , к о г д а это
понадобится", с датой 3 сентября
1797 г. Это с т а р е й ш и й и з в е с т н ы й в н а с т о я щ е е в р е м я
текст концессии на в о л ш е б н ы й ф о н а р ь , изданной па
польских
землях.

232
I

ГДЕ ВИСЯТ

В к в а р т и р а х е щ е до
недавнего времени
суще­
с т в е н н у ю р о л ь и г р а л а к а р т и н а . Н е з а в и с и м о от того,
была
л и это к а р т и н а р е л и г и о з н о г о с о д е р ж а н и я ( с в я ­
той образ) и л и патриотического либо
обыкновенная
олеография, к а к и оригинальное произведение х у ­
дожника, они придавали интерьеру смысл и свое­
образное достоинство, поясняя символизируемую суть
картины. Место,
где в е ш а ю т
картины,
свидетель­
ствует
об
особой
символической топографии
ин­
т е р ь е р а , заслуживающей
исследования
и
описания.
К а р т и н а (образ) в и н т е р ь е р е п р и н а д л е ж и т к с ф е ­
ре sacrum о с в я щ а я в ы д е л е н н у ю ч а с т н у ю с ф е р у ж и з ­
ни.
Противопоставляется
так
наз.
„форалыюму"
искусству, то есть искусству о б щ е с т в е н н ы х мест ( в ы ­
с т а в к и , р е к л а м ы и т.п.). О д н а к о и в п р е д е л а х „ ф о р а л ь н о г о " и с к у с с т в а м о ж н о о т м е т и т ь элементы
sacrum
наряду с обычной повседневностью. Но
совершенно
л и ш е н о с а к р а л ь н ы х элементов
массовое
искусство,
представляемое
телевидением,
массовой
печатью,
ж у р н а л а м и и т.п. Р а з в и т и е массового искусства
по­
в л е к л о за с о б о й к р и з и с ч а с т н о й и к о н о г р а ф и и , у с т р а ­
н я я образ из ж и л ы х интерьеров.

Р о х
С у л и м а
КРЕСТЬЯН
С т е ф а н М о р а в с к и
— СУЩЕСТВУЕТ
Л И ДО
СИХ
ПОР МОДЕРНИСТСКОЕ МИРОВОЗЗРЕНИЕ?

— МЕСТА,

—

ФОТОГРАФИЯ

ПОЛЬСКИХ

Фотография
польских
крестьян
как
культурное
явление
в более
широком
масштабе
появляется
в к о н ц е X I X в. и п о л у ч а е т р а с п р о с т р а н е н и е в п е ­
риод межвоенного двадцатилетия. Разрозненные
до
сих
пор
коллекции
фотоснимков,
находящиеся
в этнографических
и исторических музеях, а также
в домашних архивах,
не могли полностью
проник­
нуть к а к явление в сознание исследователей
куль­
туры, к а к и самих жителей деревни, которых фото­
г р а ф и и эти
касаются. И лишь результаты конкурса
„Фотография
польской
деревни",
организованного
в 1983 г., п о к а з а л и о х в а т и значение
этого
явления.
Фотография
польских крестьян редко
вызывала
интерес
этнологов,
чаще
оценивали
ее
историки
общественных движений
и историки культуры, ко­
торые считали фотографию историческим
источни­
ком. Автор статьи отмечает, что крестьянскую ф о ­
т о г р а ф и ю следует рассматривать скорее не к а к но­
вый тип
источника
познания
народной
культуры,
а к а к н о в у ю ф о р м у экспрессии
этой
культуры.
Фо­
тография, а не художественные отображения дерев­
н и , н е м е м у а р н ы е записи,
окончательно
ликвидиро­
в а л и м о н о п о л ь р а з г о в о р н о й р е ч и , к о т о р а я была
на­
родным критерием правды.
Автор
статьи
подчеркивает,
что
крестьянские
фотографии
следует
рассматривать
как
сведения,
м н о г о к р а т н о и я а з н к о б р а з н о закодированные
соглас­
но с и е р а р х и е й п р е д с т а в л е н и я ч е л о в е к а в народной
к у л ь т у р е , а не к а к дословные сведения, ибо ф о т о ­
г р а ф и и эти о т о б р а ж а ю т н е ч т о и н о е , ч е м м ы п а н и х
видим. Итак, крестьянская ф о т о г р а ф и я
символизи­
рует место человека
в общем, сопутствует
обычно
переломным
моментам жизни
крестьянской
семьи
(рождение, крестины, свадьба, похороны, война,
эми­
грация, деятельность организованного
крестьянского
движения).
Доступные ныне исследованию коллекции фото­
грамм следует рассматривать не только к а к свиде­
тельство
цивилизационной
эмансипации
крестьян­
ства, но т а к ж е
к а к составную часть
общественных
преображений крестьян, к а к серию автоспимков, мо­
делированных
техническими
приемами
фотоискус­
ства, а т а к ж е его стиль и т р а д и ц и и , к о т о р ы е х а р а к ­
терны для сельских и маломестечковых фотографов.

Ежи
Б а р т м и н ь с к и
— „О Ч Е М Д У М А Е Ш Ь , Т О
ТЕБЕ ПРИСНИТСЯ". О ТОЛКОВАНИИ СНОВИДЕ­
НИЙ В НАРОДНОМ СОННИКЕ
Исследуя народный сонник автор главным
обра­
зом
пользуется
современными фольклорными
ма­
териалами. Д л я
сравнения
он
использует
также
этнографические
и ф о л ь к л о р н ы е записи
X I X века
и начала X X века, а т а к ж е печатные сонники, по­
я в л я ю щ и е с я , н а ч и н а я с с е р д и н ы X I X в.

�I
PJ с в о е й с т а т ь е Б а р т м и ш с к и п ы т а е т с я
ответить
на
следующие
вопросы:
существуют
ли
правила
толкования
снов
в
польской
народной
традиции?
Является
ли
пояснение
смысла
сновидений
чисто
условным,
передаваемым только
в силу традиции,
или ж е можно установить следы внутренней моти­
в и р о в к и ? К а к о в а в з а и м о с в я з ь этих м е х а н и з м о в с м е ­
ханизмами языка.
О к а з ы в а е т с я , что и н т е р п р е т а ц и я сновидений осно­
вательно
упорядочена,
что с в и д е т е л ь с т в у е т о
вну­
тренней мотивировке.
Автор
выделяет
следующие
п р и н ц и п ы и н т е р п р е т а ц и и с н о в : 1) п р и н ц и п ы п о л н о ­
г о т о ж д ж е е т в а о б р а з а и е г о , т о л к о в а н и я , 2) п р и н ц и п ы
с в я з и ( м е т о н и м и я ) , 3) п р и н ц и п я з ы к о в о г о
сходства,
4)
принцип
сходства
содержания
(символизм),
5)
п р и н ц и п к о н т р а с т а , 6) п р и н ц и п с в о й с т в .

Я ц е к
К о л ьб уш с в с к и
— ..ЛЕТИ
ЛОСТОЧЕК
В П У Т Ь - Д О Р О Г У . И Б О Я И Д Т И Н Е МОГУ"... Н Е ­
СКОЛЬКО ЗАМЕЧАНИЙ О СТИХОТВОРНЫХ
НА­
РОДНЫХ
ПИСМАХ
Предметом исследований автора является
народ­
ное
стихотворное
письмо.
Автор
проанализировал
р я д п и с е м этого
рода, н а п и с а н н ы х в период п р и б л и ­
зительно
о т 1914—1962 г г . К о л ь б у ш е в с к и , и с х о д я и з
анализа
стилистики
стихотворных
писем,
прежде
всего интересуется отношением о т п р а в и т е л я
письма
к получателю, которое вытекает из структуры тек­
с т а . В этоя с в я з и о н п р е ж д е г.сего и н т е р е с у е т с я ф о р ­
мулами обращения, которыми начинается и кончает­
ся письмо, а т а к ж е автотематическими
элементами
писем.
Характерной
чертой народного стихотворного пись­
ма
является
небольшое
количество
содержащихся
в н е м к о н к р е т н ы х с в е д е н и й . У п о р д е л а е т с я зато
на
ситуацию
отправления
письма,
которая
носит
все
черты магического действия
и ритуала
благодаря
месту и времени писания письма.
Существенное
значение
в
структуре
народного
письма
имеет
личность
адресата;
его
значение
и в а ж н о с т ь п о д ч е р к и в а е т с я п р е ж д е всего путем в в е ­
д е н и я а в т о т е м а т и ч е с к и х элементов,
в которых отме­
ч а е т с я ж е л а н и е у д о в л е т в о р и т ь эстетические
потреб­
ности адресата. Т а к у ю ж е ф у н к ц и ю исполняют ф о р ­
мулы, которые служат установлению контакта
от­
правителя с адресатом, а т а к ж е формула,
заканчи­
в а ю щ а я письмо.
Такая структура народного стихотворного
письма
в ы т е к а е т п р е ж д е всего из его ф у н к ц и й . Ибо его р о л ь
г л а в н ы м о б р а з о м заключается
в том, чтоб
создать
и п о д д е р ж и в а т ь эмоциональную
связь.

Г а п н a 111 е п ч и к - В с ж б и ц к а
— УМЕРЕТЬ
ОТ
ЛЮБВИ. ДОПОЛНЕНИЕ К АНАЛИЗУ „РАССКАЗОВ
В ШКОЛЬНЫХ
ТЕТРАДЯХ"
Автор статьи анализирует типичные для
учени­
ческой
субкультуры
рассказы,
которые
наряду
с
другими
формами
повествования,
помещаются
в тетрадях школьной молодежи. Автор
рассматри­
вает
стилистические
и фабульные
образцы
этих
т е к с т о в , а т а к ж е и х с в я з ь с бульварным
романом
(либо с „повестью д л я к у х а р о к " ) .
О д н а к о п р е ж д е всего автора и н т е р е с у ю т ф у н к ц и и
этих р а с с к а з о в в и с с л е д у е м о й и м с у б к у л ь т у р е , а т а к ­
ж е связь ее с д р у г и м и т е к с т а м и , (например, в о р о ж ­
ба, ш к о л ь н ы й
распорядок). Анализ тематики, ф а ­
бульных
схем и функций, которые рассказы ш к о л ь ­
ных тетрадей исполняют в ученической среде, неми­
нуемо в ы з ы в а е т вопрос существует ли в
культуре
ш к о л ь н о й м о л о д е ж и этос т р а г и ч е с к о й с м е р т и . А в т о р
п р и х о д и т к у б е ж д е н и ю , ч т о о б этосе
говорит
уже
н е п р и х о д и т с я . Н о зато
существует известный
вид
литературы или точнее говоря — известный
эстети­
ческий образец, который моделирует род поведения
или подхода к жизни.

Д о р о т а
С имо п и д е е
ВРЕМЕННЫХ ДЕТСКИХ

—
ПИКТОГРАФИЯ
АЛЬБОМОВ

Современные дети вернулись к
бомов.
В р е з у л ь т а т е это н е т о л ь к о

СО­

старой моде а л ь ­
привело к
боль­

ш о й и н ф а н т и л и з а ц и и с о д е р ж а н и я записей,
но т а к ж е
отразилось на всем декоративном о ф о р м л е н и и а л ь ­
бомной
записи.
Если
п р е ж д е п и к т о г р а ф я в л я л с я в альбомах су­
щ е с т в е н н ы м д о п о л н е н и е м с о д е р ж а н и я и был
созву­
ч е н с н и м , то с о в р е м е н н ы е д е т и (в в о з р а с т е
10—13
л е т ) р а з д е л и л и о б а эти элемента,
обращая их в авто­
н о м н ы е я в л е н и я . П о э т о м у запись
религиозного содер­
жания
сопровождается
вырезанной
из
журнала
новейшей
моделью
автомашины
или
роскошной
в и л л ы , что я в л я е т с я д л я ребенка своеобразной цен­
ностью.
Т е х н и к а у к р а ш е н и й записей
опирается на новей­
шие достижения цивилизации: фломастер, плакатная
к р а с к а . Фотография
из автомата и ж у р н а л ь н ы е в ы ­
резки
Еытаснили д а в н и е
романтические
пейзажи
и модулированные рисунки цветов. Место незабудок,
роз, пронзенных
стрелой
сердец, греческих
меан­
д р о в заняли
ф и г у р ы из детских киносерий, из Дисп е й с к и х ф и л ь м о в , к о т о р ы е не имеют н и к а к о й связи
с записью
в альбоме.

Ян
В

А д а м о в с к и
ФОЛЬКЛОРЕ

—

О

СУДЬБЕ

АРХАИЗМОВ

Автора
статьи
интересует,
каким
образом
со­
храняются
и функционируют
языковые
архаизмы
в ф о л ь к л о р н ы х текстах. Он
выделяет
следующие
ф о р м ы и х с у щ е с т в о в а н и я : 1) а р х а и з м ф у н к ц и о н и р у е т
к а к своего рода „ о к а м е н е л о с т ь " с н е п о н я т н о й
либо
неясной семантикой и встречается в очень немногих
т е к с т а х 2) а р х а и з м с о х р а н я е т с я т о л ь к о в п р и п е в а х
некоторых песен в ф у н к ц и и мелизма;
3) а р х а и ч е с ­
к и й элемент
подвергается ассимиляции согласно оте­
чественному
лексическому
составу, например ассо­
нанс, т.е. ф о н е т и ч е с к о е
уподобление
устаревшего
в ы р а ж е н и я и у п о т р е б л я е м о г о о б о р о т а р е ч и ; 4) о б о б ­
щ е н и е значения
различных архаичных
выражений
путем тождества
с центром
семантического
поля;
5) п р е в р а щ е н и е
первоначально
нарицательных
на­
званий
в имена собственные, что ведет к возникно­
вению
стилистических
противоположностей
типа:
нейтральное название — стилистическое
название.

Я ц е к
О л е н д з к и
— „ И С К У Ш А Й Б А Б А ДЕДА".
К ВОПРОСУ О НЕОБХОДИМОСТИ
ПЕРИПАТЕТИ­
ЧЕСКИХ РАЗМЫШЛЕНИЙ
В Европе
и в Азии пользуется
популярностью
д е т с к а я и г р а в к л а с с ы , к о т о р а я заключается
в пе­
ремещении, согласно установленным
правилам, де­
тей-игроков в нарисованных
н а земле
диаграммах.
Диаграммы часто отличаются пластическими особен­
н о с т я м и в зависимости
от с п о с о б н о с т е й и н а х о д ч и ­
вости рисующего ребенка. Игра сопровождается ри­
фмованными
считалками,
часто
старее
XIX
века.
Считалки д о л ж н ы поощрять к игре или осложнять
ее. А в т о р д е л а е т оговорку, что его т е к с т и м е е т с к о ­
рее художественный, чем н а у ч н ы й х а р а к т е р и про­
водит глубокий прекрасный анализ генезиса и смы­
с л а и г р ы в к л а с с ы , у ч и т ы в а я ее
психологическое
и социологическое
значение.
Диаграмма „класс" отображает структуру школы
— вместе с переменами ш к о л ь н о й системы
изменя­
ются
правила
игры, форма диаграммы
и
степень
у с л о ж н е н и я с а м о й и г р ы . И м е е т значение
равно под­
бор м е с т а к а к и ф о р м а р и с у е м о й д и а г р а м м ы , о б щ и й
характер игры и подбор сопровождающих игру счи­
т а л о к , к о т о р ы е м о г у т быть т а и н с т в е н н ы м и , п у г а ю щ и ­
ми, д е м о н и ч е с к и м и ( и м е ю щ и е х а р а к т е р м а г и ч е с к о г о
заклинания),
с м е ш л и в ы м и и др. У ч и т ы в а я все аспек­
т ы и г р ы в к л а с с ы , м о ж н о р а с с м а т р и в а т ь ее к а к с в о е ­
образный обряд театрального характера, который свя­
зан с о с т а р ы м р и т у а л ь н ы м о б ы ч а е м , д а в н о к а з а л о с ь
бы в ы т е с н е н н ы м и з с о в р е м е н н о й г о р о д с к о й к у л ь т у р ы .
Irpa в классы является генетически городской игрой.
В заключение
статьи автор обосновывает
оспарива­
е м ы й во в с т у п л е н и и т е з и с об а р х а и ч е с к о м , ' р и т у а л ь ­
ном,
связанным
с
верованиями
характере
дет­
ских игр.

233

�С т а н и с л а в
В с н г л яж
—
ЭТНОЛОГИЧЕСКОЕ
И ЭТНОГРАФИЧЕСКОЕ
ПОНИВАНИЕ КАТЕГОРИИ
„КУЛЬТУРА". АНТИМЕТОДОЛОГИЧЕСКИЙ ОЧЕРК.
С т а т ь я с о д е р ж и т обзор р а з л и ч н ы х
исследователь­
с к и х т о ч е к зрения
и методологических
предложе­
ний, к о т о р ы е п о я в и л и с ь в общественных и гумани­
т а р н ы х н а у к а х в X X в. и р а з в и в а л и с ь па
основе
этнологии.
Автор п р е ж д е всего а н а л и з и р у е т соотно­
шение
отдельных
методой
и
способов
понимания
основной категории упомянутых паук
(общественных
и гуманитарных) категории культуры.
А в т о р у т в е р ж д а е т , ч т о в п а у к е X X в. с у щ е с т в у ю т
два основных противопоставленных способа понима­
ния термина „культура". Первому из них автор при­
писывает
термин
„социокулътура",
связывая
его
с
акцептацией
натуралистической
модели
пауки,
с с ы л а ю щ е й с я на о б ъ е к т и в и з м и гомологическую мо­
д е л ь п о я с н е н и я . И с с л е д о в а н и е законов
„социокульт у р ы " — утверждает автор — отвечает представлен­
ная
„отнологом-нарриктуристом"
—
структурно-се­
миотическая методологическая ориентация. Противо­
положностью „социокультуры" является
„идиокультура",
исследуемая
„этнографом-портретистом",
ко•юрый придерживается
феномепологическо-герменевт и ч е с к о й т о ч к и зрения
и не р а с с м а т р и в а е т
науку
как иомотстическое
занятие.
Хотя
обе и с с л е д о в а т е л ь с к и е п о з и ц и и и о п р е д е л е ­
ния
понятия
„культура"
противоположны,
автор
п р е д л а г а е т т о ч к у зрения
к о т о р а я с о г л а с о в ы в а л а бы
противоположности, типичные для обеих методоло­
г и ч е с к и х о р и е н т а ц и и . А в т о р о п р е д е л я е т ее к а к
пар о д о к с а л ь н у ю п о з и ц и ю . По его м н е н и ю , „ п р е д л о ж е ­
н и е запять
пародоксальную
позицию в
исследова­
н и я х к у л ь т у р ы вытекает из сложности обществепно- к у л ь т у р н ы х я в л е н и й и и.! ж е л а н и я у ч е с т ь
разно­
образные аспекты человеческой деятельности, кото­
р ы е у к л о н я ю т с я от д о г м а т и ч е с к и х т е о р и й , а б с о л и т и знрующих
свои п а р т и к у л я р н ы е
перспективы".

Ч с с л а з Р об от ы ц к и

—

ГЕРБ

И

РЕКЛАМА

Эмблемы
польских гербов либо их названия
гее
чаще появляются в рекламных текстах, в названиях
продовольственных товаров либо в названиях ресто­
ранов и магазинов. В польской исторической традлцни
способы
пользования
гербом
были
строго
предопределены
законом,
гарантируя
шляхетские
п р и в и л е г и и . С л у ч а и злоупотребления
подвергались
обсуждению в широко распространяемой литературе.
Автор статьи пытается выяснит причины
поль­
зования
в н а с т о я щ е е в р е м я г е р б а м и и задает
вопрос
я в л я е т с я л и это п е р е ж и т к о м ш л я х е т с к о й
культуры,
элементом
психологии
рекламы,
бессознательным
у в я з ы в а н и е м герба с „ д л и т е л ь н ы м и п р о ч н ы м
су­
ществованием" в культуре или же только декоратив­
ным
элементом

Эпа
К о р у ль ска
—
„ПРИ
КОРОЛЕ
ИЯСТЕ
ПОЛЬША РАСТЕТ". НЕСКОЛЬКО ЗАМЕЧАНИЙ НА
ТЕМУ ИСТОРИИ ДЛЯ САМЫХ МЛАДШИХ
В 1986 г. п е р е и з д а н а
к н и ж е ч к а для детей
под
заглавием:
„При короле Пястс П о л ь ш а растет", на­
писанная
Корпелем Макушипьским
в
1939
г.
По
м н е н и ю а в т о р а , н а с т о я щ е й с т а т ь и , эта
публикация
я в л я е т с я п е р в ы м уроком патриотизма ( к н и ж е ч к а от­
личается
познавательно-дидактическим
характером)
и фундаментом мышления
о собственном
пароде.
В
основу
повествования
легла
сказочная
легенда
о первом польском короле-крестьянине.
Предлагае­
мая
Макушипьским
интерпретация
определенно
с в я з а н а с т е о р и е й об о с о б ы х м о р а л ь н ы х д о с т о и н с т в а х
давних славян, популяризуемых в период Романтиз­
ма и р а с п р о с т р а н я е м ы х в д и д а к т и ч е с к о й
литературе
X I X и п е р в о й п о л о в и н е X X в.
Мифологический образ отечественной истории
за­
ставляет отождествлять понятие крестьянское с на­
циональным, однако в сущности
приписывает
ле­
гендарному
Пясту
черты
образцового
польского
шляхтича.

234
I

А нт о н и

К р о х

—

РОДСТВЕННИКИ

А в т о р , зтинограф
и переводчик из ческой и сло­
вацкой л и т е р а т у р ы о п и р а я с ь на свой опыт п у т е ш е ­
ствии
п о С л о в а ц и и затрагивает
проблему
нацио­
н а л ь н ы х стереотипов. Исходной точкой я в л я е т с я тут
отношение к венграм в Словации, отношение полное
к о м п л е к с о в , о б и д , н е д о б р о ж е л а т е л ь н о с т и . Этот
сте­
реотип является только исходной точкой для
более
глубокой р е ф л е к с и и на тему раздумий о к у л ь т у р е
п национальных
категорях а также
раздумий
на
тему
собственной
психической
родины, а
также
о проблеме народов „исторических" и „пеисторическ и х " — п а ш ы х д в о ю р о д н ы х братьев:
л и т о в ц е в , бе­
лорусов.

Л уд в и к

Ст омма

—

ЛЕВ И

СВЯТОЙ

Настоящая статья содержит рассуждения автора
на тему антропологии войны, причем сопоставляются
два
крайне
противоположных типа
военных
дей­
ствий, дзе крайне п р о т и в о п о л о ж н ы е личности коро­
лей — Людовика V I I I — Льва и Людовика I X —
святого,
выступавших
против движения
еретиков.
В первом случае вопрос касается войны как „ритуа­
ла", к а к к о н в е н ц и и : война о б ъ я в л е н а , но все д е й ­
ствия к о р о л я , к о т о р ы й известен в истории под п р о з ­
в и щ е м „ Л ь в а " , н а п р а в л е н ы на то, ч т о б ы
избежать
борьбы
и жертвы чтобы подписать выгодные
пере­
м и р и я . В о втором с л у ч а е в о й н а не о б ъ я в л е н а ,
но
в л е ч е т за с о б о й н е и с ч и с л и м ы е ж е р т в ы , у т в е р ж д е н н ы е
статуты предусматривают смертную казнь для невер­
ных, число к а з н е н н ы х достигает сотен тысяч. Слепод террор в ы з ы в а е т отчаянное сопротивление,
что
является предлогом для усиления жестокости дей­
с т в и й . А в т о р п о д ч е р к и в а е т значение
мифа в данном
с л у ч а е : . . у ж е с а м о п о н я т и е с в я т о с т и г о в о р и т об и д е о ­
логии, об о п р е д е л е н н о м м и с т и ч е с к о м п о р я д к е " .
Где
льеется к р о в ь н е в и н н ы х , тех. кто не о к а з ы в а е т со­
противления,
где
пылают
костры мучеников,
там
ищите мифа. Ищите „святых деяний",
„единственно
правильного мировоззрения",
„веры
ваших
отцов".
Мир неделим и единственно правдив.
Т е к с т Л. С т о м м ы я в л я е т с я не т о л ь к о
изучением
средневекового мышления и культурного феномена
в о й н ы т о й эпохи,
а т а к ж е изучением процессов создавания мифов, которые
проникают
в
историогра­
ф и ю и тяготеют над способом и н т е р п р е т а ц и и ф а к ­
тов. В данном с л у ч а е автор п о л е м и з и р у е т с р а з л и ч ­
ными взглядами относительно исторического подхода
и способов
отображения
личности
обоих
королей,
а т а к ж е е - п з а н н ы х с ними событий. Ибо по словам
автора:
„Столбцы актуальных
событий
в
газетах
являются
достаточным
аргументом
для
этногога,
ч т о б ы е м у не п р и х о д и л о с ь п о я с н я т ь того ф а к т а , что
этпоголия
не я в л я е т с я археологией к у л ь т у р ы и что
е е о б ъ е к т н е и с ч е з а е т д а ж е в электронных
дерев­
нях.

Р ы ш а рд
Т ом и ц к и
— ЗА ПРЕДЕЛАМИ
СТВА, В Б Л И З И Б О Ж Е С Т В Е Н Н О С Т И

ОБЩЕ­

В с т а т ь е затрагивается
тематика символики волос,
к о т о р о й и н т е р е с у ю т с я этнологи
ввиду
поразительной
повторяемости
некоторых
значений
в
различных
эпохах
и о т д а л е н н ы х к у л ь т у р а х . Н е законченной
до
сих
пор дискуссии
положил
начало
в
1958
г.
З т п о л о г Е. P. L e a c h . Д и с к у с с и я в ы з в а л а р я д и н т е р п р е т а т о р с к и х п р е д л о ж е н и й , но в к о н е ч н о м итоге не
выдвинула
окончательной
интерпретации.
Автор
статьи подчеркивает, что его очерк я в л я е т с я
лишь
г о л о с о м в д и с к у с с и и . Его у с т а н о в л е н и я о п и р а ю т с я п а
к о н к р е т н ы й м а т е р и а л , то есть на сведения с
X V I в.
и позднейшие, до сих пор не и с п о л ь з о в а н н ы е
замет­
ки испанских колонизаторов, касающиеся азтецких
к у а ф ю р . Эти
сведения
создают
очень
интересную
картину общества, в котором все общественные р а з ­
л и ч и я (пол, возраст, о б щ е с т в е н н о е п о л о ж е н и е )
обо­
значаются
специфической
прической. Надо
полат а т ь ч т о с у щ е с т в е н н о е значение
имеет не
столько
длина
волос,
сколько
само
моделирование
их
и стрижка при любом переходе данного лица в иную
общественную
группу, н а п р и м е р , на к а ж д о м
этапе
воинской
карьеры. Забота
о волосах
равнозначна

�I
участию в общественной жизни;
не подстриженные
и не у х о ж е н н ы е в о л о с ы с в и д е т е л ь с т в у ю т о н е с о б л ю ­
дении жизненных
норм,
о жизни
вне обществен­
ности. Т а к и е в о л о с ы и м е ю т papahuaque, ж р е ц ы , к о ­
торые считаются святыми. И х образ ж и з н и
проти­
воречит нормальному существованию и в обществен­
ном смысле о н и я в л я ю т с я мервецами.

Ее т в о р ч е с т в о
не связано
с типичной
народной
скульптурой, пи с традиционной, ни с современной.
М а р и я М а д е й занимается
скульптурой
лично
для
себя и д л я себя т а к ж е пишет стихи, хотя
в ее сти­
х а х о т ч е т л и в о замечается
влияние современной кре­
с т ь я н с к о й п о э з и и . С к у л ь п т у р о й занимаются
т а к ж е ее
с т а р щ и е братья.
Они придерживаются
современного
реалистического
любительского
творчества.
Мария
М а д е й н е о д о б р я е т р а б о т с в о и х братьев.
Ей
лично
нравятся только ее собственные скульптуры.

Ежи
В а с и л е в с к и
— ОБРАЩЕНИЕ СВ. ПАВЛА
— КОНСЕРСИЯ, ИНВЕРСИЯ И СОМНЕНИЯ
В книге А. Я ц к о в с к о г о „Искусство польского н а ­
рода" репродуцирован образ св. Павла, н а х о д я щ и й с я
п закопанском
костеле. Образ отображает
св. П а в л а
в момент обращения
— падающего с лошади голо­
в о й в н и з , с о д н о й н о г о й е щ е в с т р е м е н и . О б р а з этот
в типе неумелого народного рисунка — не имеет от­
четливого прообраза в официальной живописи. Уста­
новленное в статье место образа в исторической цепи
формальных видоизменений является лишь
прибли­
зительным.
В данном случае, ж е л а я правильно
по­
нять содержание образа, надо — кроме
„влияний"
исследовать т а к ж е родственные традиции, аналогии,
параллели — вне живописи. Методы
искусствоведа
следует
в о с п о л н и т ь м н е н и е м этнолога:
образ
надо
п о м е с т и т ь в этнографическом
к о н т е к с т е " . Этот
кон­
т е к с т — это и н о е п р е д с т а в л е н и е и н в е р с и и , о т в о р а ч и ­
в а н и я ( г о л о в о й в н и з ) в о в р е м я т р а н с ф о р м а ц и и . Это
также
отображение
превращения
как
„зависнуть
м е ж д у " („V. T u r n e r : „ b e t w i s t and between"),
повсе­
местно употребляемое на символическом я з ы к е тра­
диционных культур д л я обозначения переходного со­
стояния — „когда прошлое утратило свою
власть,
а будущее
не приобрело еще определенной формы".

З б и г н е в Б е н е д и к т о в и ч
— „ГОСТЬ В ДОМ —
Б О Г В Д О М "И
Ч У Ж И Е К А К БОГИ
Обращаясь
к дихотомическому,
в
классическом
определении
Я . С. Б ы с т р о н я ,
противопоставлению
„свой — ч у ж о й " , в котором подчеркивается только
отрицательные качества ч у ж и х (чужие, к а к нечистая
сила,
колдуны,
калеки,
слепые, черные,
дьяволь­
ские, демонические
и т.д.), а в т о р д е л а е т о б з о р
во­
ображений и верований на тему ч у ж и х , отмечая их
с о в е р ш е н н о и н о й о б л и к , ( ч у ж и е к а к боги,
как по­
с л а н ц ы богов),
обзор событий, д о к а з ы в а ю щ и х
слож­
ное
отношение
к
чужим
в
народной
культуре.
Исходной точкой д л я размышлений автора является
в данном случае пословица „Гость
в дом — Бог
в дом", определяемая в „Новой книге польских по­
словиц"
к а к старопольская.
Автор
рассматривает
а н т и ч н у ю , библейскую
и подтверждеш!ую
этинологическим материалом
основу
верований,
на
которые
спирается упомянутая пословица, е щ е раз
отмечая
амбивалентное сложное отношение к чужим. Делая
о б з о р р а з л и ч н е й ш и х к с е н о ф а н и й ( к с с н о ф а н и я — это
термин, введенный автором, под которым он подра­
зумевает
различные факты, источники и свидетель­
ства, в с к р ы в а ю щ и е о т н о ш е н и е к тому,
что чуждо.
Это т е р м и н , у п о т р е б л я е м о г о М . Элиаде
в феномено­
логии религии понятия „hierofania") Автор д о к а з ы ­
вает с а к р а л ь н ы й х а р а к т е р категории
„спой —чужой"
в народном воображении и культуре. Рассматривая
одновременное
употребление
понятий
ксенофаний
и епифании Бога, автор обсуждает явления осваива­
ния и окзотизации" Sacrum „в народной
культуре,
отмечая мотив Бога, к а к чужого, мотив, в частности,
появляющийся в рисунках Владыслава
Хайца.

Р о м а н
Р е й н ф у с с
—
СКУЛЬПТОР И ПОЕТЕССА

МАРИЯ

МАДЕЙ

М а р и я М а д е й у р . в 1948 г. в д е р е в н е
близ
Тухова, является скутьптором —

—

Бистушова
самородком.

Э ва
Ф р ы с ь-П е т р а ш к о в а
ТОРИИ
ТХУЖЕВСКОЙ

—

КОВРЫ

ВИК­

Шерстяные
домотканные
ковры,
выполняемые
двухосновной техникой, стали
в прошлом
столетии
одним
и з элементов
польской
народной
культуры
с е в е р о - в о с т о ч н ы х земель
Польши,
где до с и х п о р
находятся
в употреблении.
Группу таких
козров
с характерными узорами можно встретить
на рубе­
ж а х П о д л я с ь я и Л у к о в с к о й земли
в окрестностях
Седлец, Лосиц и Лукова.
И с о л н и т е л е й с а м ы х с т а р ы х к о в р о в была
Виктория
Т х у ж е в с к а , у р о ж д е н н а я К р ы н ь с к а (1877—1945), т к а ­
чиха из м е л к о ш л я х е т с к о й семьи. О н а родилась в д е ­
р е в н е Л у з к и близ
Лосиц, умерла в деревне Вулька
К а м е ц к а близ
Седлец. Тхужевска
использоЕЫвала
мотивы других,
у ж е известных двухосновных
ков­
ров, но вместе с тем ввела несколько н о в ы х х а ­
р а к т е р н ы х мотивов. О н а предпочитала
композицию,
о т р а ж а ю щ у ю с я на двух осях симметрии с подчерк­
нутой серединой. К р о м е того, ее к о в р ы
отличались
большой
произвольностью в подборке и переработке
мотивов. Т х у ж е в с к а передала свой опыт и умение
нескольким своим ученицам и можно сказать, что
создала художественную школу. Следы деятельности
Тхужевской можно еще найти в творичестве
неко­
торых современных ткачих, проживающих на данной
территории.

А д а м
Б а р т о ш
—
СОЛОМЕННЫЕ
МАРЦИНА ЛЁРКЕВИЧА

ФИГУРЫ

Марцип Лёркевич, крестьянин, проживает в де­
р е в н е В е ж х о с л а в и ц е близ
Тарнова. Вначале
о н за­
нимался плетением соломенных корзинок д л я хлеба,
а затем
с т а л в ы п о л н я т ь большие
соломенные фигу­
р ы . СБОИ п е р в ы е соломенные ф и г у р ы Л ё р к о к и ч п р о ­
демонстрировал
на выставке,
организованной Т а р н о в с к и м м у з е е м в 1977 г о д у . Г л а в н ы м о б р а з о м Л ё р к е ­
вич интересуется религиозной тематикой. В ' послед­
нее время он стал в ы п о л н я т ь т а к ж е м н о г о ф и г у р п ы е
композиции.
Основным материалом, которым пользуется
Лёр­
кевич, я в л я е т с я солома. Головы свомх ф и г у р он в ы ­
п о л н я е т и з л и п о в о г о дерева. К р о м е того, он и с п о л ь ­
зует
в своем творчестве
сушеные травы,
пряжу,
о б р е з к и т к а н е й , бумаги,
обломки металла.
В 1983 г. Т а р н о в с к и й м у з е й о р г а н и з о в а л
большую
выставку работ М а р ц и н а Лёркевича.

В о ж е н а
К у р а л ь
КШИШКОВИЦ

—

СУНДУК

В

ЗАКРОМАХ

В
статье
представлен
один
из
интереснейших
экспонатов
Региональаой Избы
в местности Мала
В е с ь . Этот экспонат
— рамный сундук в К ж и ш к о в и ц а х , богато
разукрашен. Резная декорация
сундука
р а с ц в е ч е н а . С о ч е т а н и е этих д в у х с п о с о б о в д е к о р и р о вани встречается очень редко и в П о л ь ш е до сих
п о р н е о т м е ч а л о с ь . П о д о б н ы е экспонаты
известны
в Словакии и в других местностях Карпат. Наличие
такого рода объектов в Польше вызывает
гипотезу
о существовании местных мастерских, выпускающих
подобные сундуки.

235

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8075" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8055">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/099f50915aeeafd11550b5220c7423ec.pdf</src>
        <authentication>3e6e85dc701246322c59c3ac1e8f6dd6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96482">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5696</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96484">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96486">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96488">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96490">
                <text>Retoryka kolonializmu w "Kolędzie moskiewskiej" Pawła Palczowskiego/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96492">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1 (19), s.67-82</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96495">
                <text>Sztafa, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96497">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96499">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96501">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96507">
                <text>Krzysztof

Sztafa

Ur. w 1991 roku. Student polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, publikował
w „Czasie Kultury" i „Korespondencji z Ojcem", pochodzi z gór. Naukowo
zainteresowany marksizmem.

Retoryka kolonializmu
w Kolędzie

moskiewskiej

Pawła Palczowskiego

W niniejszym artykule zamierzam opi­
sać i p r z e a n a l i z o w a ć funkcjonowanie dyskursu
kolonialnego w warunkach polskiego p i ś m i e n ­
nictwa politycznego. O d w o ł u j ą c się do pism
Michela Foucault, p o d e j m ę się rekapitulacji naj­
w a ż n i e j s z y c h w a r u n k ó w , na jakich ó w dyskurs
funkcjonuje, wraz z najbardziej podstawowymi
konotacjami filozoficznymi, k t ó r y c h dla pełnego
zrozumienia kwestii nie sposób p o m i n ą ć . Później
przytoczę powody i okoliczności powstania Kolędy
moskiewskiej - stanowiącej przedmiot niniejszych
rozważań - jako że materia ta nie należy do główw ą t k u d o c i e k a ń , ograniczę się do nakreśle­
nia najogólniejszego rysu historycznego w taki
sposób by Jasnym okazało sie dlaczego dla autora
i jednocześnie całej ówczesnej Rzeczypospolitej
nastąpiła - nibv to obiektywna - t y t u ł o w a oka
zyia o o ż a d a n a " do oodiecia zbroinei wyorawy
na M o s k w ę Nasteonie orzeide do orocesu kre
acii TnnJo" łączącego sie z L o równoczesna
dvskwalifiL'ia i wnedzeniern noza r e n m l n v
kontekst k u l t u r o w y ! * ! k o ń c u natomiast zwrócę

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

u w a g ę na gospodarcze korzyści w y n i k a j ą c e z opi­
sywanego przez pisarza planu kolonizacji wraz
z ich skutkami zarówno dla ówczesnych obywa­
teli Rzeczypospolitej, jak i p o d p o r z ą d k o w a n y c h
j u ż M o s k w i c i n ó w . U w z g l ę d n i ę tutaj perspek­
tywę Palczowskiego i połączę ją z o g ó l n i e j s z y m i
tendencjami t o w a r z y s z ą c y m i na ogół zjawisku
kolonializmu. Rzecz jasna, nie w y k a ż ę wszystkich
w y s t ę p u j ą c y c h w Kolędzie p r o b l e m ó w - broszurce
tej m o ż n a by p o ś w i ę c i ć o wiele obszerniejsze
opracowanie - a wskażę jedynie najważniejsze
w y s t ę p u j ą c e w dziele strategie imperialne i uzu¬
pełnię je stosownym komentarzem.

Zasady dyskursu postkolonialnego
Aby rozjaśnić swój punkt widzenia, c h c i a ł b y m
w k i l k u słowach o m ó w i ć najbardziej podstawowe
warunki, na jakich funkcjonuje jedno z czoło­
wych pojęć u ż y w a n y c h w analizie postkolonialnej - dyskurs. Skorzystam tutaj głównie z roz­
w a ż a ń Michela Foucault, które - ze w z g l ę d u na

�Krzysztof Sztafa

68

dość bliskie p o k r e w i e ń s t w o zachodzące p o m i ę d z y
obydwoma m y ś l i c i e l a m i - w szerszej perspekty­
wie zestawię z n i e k t ó r y m i w ą t k a m i podejmowa­
n y m i przez Louisa Althussera w kwestii ideologii
i Ideologicznych A p a r a t ó w P a ń s t w o w y c h (dalej:
IAP). Swoje r o z w a ż a n i a u z u p e ł n i ę p r z y k ł a d a m i
z Kolędy.
Jak pisze Michel Foucault:
W każdym społeczeństwie
wytwarzanie dyskursu
jest równocześnie
kontrolowane, selekcjonowa­
ne, organizowane i poddane redystrybucji przez
pewną liczbę procedur, których rolą jest zaklinać
moce i niebezpieczeństwa,
zawładnąć
przypadko­
wością zdarzeń, wymknąć się ciężkiej,
niepokojącej
materialności .
1

Na gruncie teorii francuskiego filozofa dyskurs
stanowi podstawowy warunek istnienia i rozwoju
kultury w jej dojrzałej, instytucjonalnej postaci;
wytwarza się on oddolnie, spontanicznie, obie­
rając za bazę p a n u j ą c y kontekst kulturowy oraz
d o m i n u j ą c y system aksjologiczny; w przypadku
realiów towarzyszących Kolędzie
wspomnianym
przez m y ś l i c i e l a Podmiotem Z a ł o ż y c i e l s k i m jest
cała tradycja humanitas , ale nie tylko - w a ż n y
jest r ó w n i e ż ogrom pewnych lokalnych, stricte
polskich u w a r u n k o w a ń kulturowych. Foucault
ukazuje ó w Podmiot nie tylko w kategoriach
oficjalnie afirmowanego n o ś n i k a pewnej k u l t u ­
rowej t o ż s a m o ś c i w jej najbardziej podstawo¬
wych postaciach, ale r ó w n i e ż m ó w i o n i m jako
2

0 najskuteczniejszym s t r a ż n i k u ładu; akumulu-

1

2

M . Foucault, Porządek dyskursu, tłum. M . Kozłowski,
słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002, s. 7.
Mówiąc ściślej: tradycja ta jest o tyle Podmiotem Za­
łożycielskim, że wszelkie wpisane w nią, usankcjono­
wane historycznie obrzędy oraz pożądane wartości
zachowują w sobie pewne stosunki mikrowładzy;
Podmiot Założycielski realizuje się więc w tych na po­
zór najmniej upolitycznionych składnikach, na któ­
rych zbudowana jeslcała formacja kulturowi.

jąc historyczne d o ś w i a d c z e n i e kultury, w c h ł a n i a
je, dzięki czemu zajmuje jego miejsce i sam, j u ż
w p e ł n i autonomiczny, zasiada na tronie, by
„zaklinać moce i niebezpieczeństwa, z a w ł a d n ą ć
p r z y p a d k o w o ś c i ą zdarzeń, w y m k n ą ć się c i ę ż k i e j ,
niepokojącej materialności" .
3

Posługuje się przy t y m pewnymi ściśle określo­
n y m i procedurami, od k t ó r y c h notabene zależy
jego w ł a s n e istnienie. Pierwszą, p o d s t a w o w ą ,
jest uznanie opozycji fałszu i prawdy, k t ó r y c h
definicje wytwarza na w ł a s n y c h warunkach. Usta­
n a w i a j ą c „granice p r a w d z i w o ś c i " , przechodzi do
wytworzenia - dla p r z y k ł a d u - kategorii sza­
l e ń c a , z n a j d u j ą c e g o się poza p o r z ą d k i e m - jego
j e d y n ą funkcją i przeznaczeniem jest integra­
cja p o d m i o t ó w w obrębie dyskursu. Istnienie
s z a l e ń c a pozwala i m bowiem u k o n s t y t u o w a ć
w ł a s n ą t o ż s a m o ś ć na kontrze wobec Obcego,
p o r z ą d k u j e rzeczywistość w łatwo p r z y s w a j a l n ą
prostą d y c h o t o m i ę : n o r m a l n o ś ć - nienormal¬
ność (czy też rozum - s z a l e ń s t w o ) . U o g ó l n i a j ą c ,
w skali makro odbiciem tego p r z e c i w i e ń s t w a
iest iak wykazuje Said sam podział na Europę
oraź Orient. O ile jednak odmieniec sytuuje się
dyskursu (iest potrzebny do utrzymania
w oełni kontrolowanego ^
Jo) o tyle wykre
owany przez Palczowskiego wizerunek Rosjan
na ieeo antypodach - w t y m t e ż mieiscu
4

5

rnLa idenrvfZLć

Mo.kwiHnów" z L e
.
J
" » ,
„ L "
mieszczonym „ n a zewnątrz s z a l e ń c e m , spełnia­
jącym w s p o m n i a n ą juz, n a j w a ż n i e j s z ą t u r c j ę
konstytuowanie tożsamości p o d m i o t o w a jego
specyhka nie polega jednak tylko na t y m obcy
europejskiej humanistycznej tradycji Rosjanin
p e ł n i rolę innego; o jego istnieniu p o ś w i a d ­
cza wiedza. Granica p o m i ę d z y dwoma światami
( p o d t r z y m u j ą c a d y c h o t o m i ę „normalny — nienor7

7

n

3

Ibid., s. 7.

4

Ibid., s. 8.

5

n

7

U

m

E.W. Said, Orientalizm, tłum. W. Kalinowski, PIW,
Warszawa 1991, s. 30.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

malny") zbiegała się z granicami Rzeczypospolitej
oraz Rusi; to właśnie tutaj, „ n a k r a ń c u Europy"
istnienie Obcego było przez ogół najbardziej
odczuwalne i j e d n o c z e ś n i e w naturalny spo­
sób inicjowało silne, sarmackie poczucie pewnej
wyjątkowości.
Teraz p o k r ó t c e p r z e d s t a w i ę z w i ą z e k , j a k i
zachodzi p o m i ę d z y m y ś l ą Foucaulta a Althussera. Althusser wspomina, że Ideologiczne Apa­
raty P a ń s t w o w e istnieją głównie w oparciu o ide­
o l o g i ę ; dalej wymienia kilka z nich - religijny
(pod postacią zinstytucjonalizowanych z w i ą z k ó w
wyznaniowych), kulturalny ( o b e j m u j ą c y pozy­
tywne w a r t o ś c i o w a n e , „ k a n o n i c z n e " aspekty k u l ­
tury, takie jak język czy określone elementy dzie­
dzictwa, np.: łacinę, sztuki p i ę k n e , l i t e r a t u r ę ) ,
szkolny (sieć uniwersytecka, system o ś w i a t y )
ora.z inne. N a j w a ż n i e j s z e jednak dla poniższych
rozważań są wymienione trzy Wszystkie IAP są
ze sobą ściśle p o w i ą z a n e . Kiedy Althusser inter¬
pretuje ideologię jako „urojone przedstawienie
stosunku jednostek do "ich realnych w a r u n k ó w
bytowych"? nie można- Dozbvć sie wrażenia że te
same właściwości przynależą do g ł ó w n y c h z a d a ń
dyskursu Ten realizuje je w bardziej subtelny spo
sób- o ile w orzyoadku deolomi zawsze oozostaie
newna m o ż l i w a zewnetrzność" o tvle dvskurs
dvskwal"ifik„ie ia iako sferę nrzvńależna obcemu
wyabstrahowanemu wobec k t ó r e g o m o ż l i w a
6

oozostaie
ó o s t a w a ooozycii
pozostaje wyłącznie postawa
opozycji i pogardy
w taki właśnie sposób lalczowski będzie usiło­
wał przedstawić „ M o s k w i o n o w
ludzi Ubcych
dzikich
starając się przy tym jednocześnie tak
nakierować swoje wywody, by czytelnik odczul
do nich nienawiść. Na tle swojej epoki nie jest
w tym odosobniony.

Pawła Palczowskiego

„ O d początku X V I I wieku w polskiej litera­
turze p a m i ę t n i k a r s k i e j p o j a w i ł się zdecydowanie
negatywny image Rosji i Rosjan. Rosja dla wielu
P o l a k ó w (...) była krajem p ó ł n o c n y m i surowym,
a z a m i e s z k u j ą c y j ą ludzie całkowicie zniewoleni
i p o d p o r z ą d k o w a n i absolutnemu monarsze" .
W czasach szlachcica z Palczowic argument o nie­
wolniczym duchu wschodnich sąsiadów właśnie
zaczął z y s k i w a ć na „ p o p u l a r n o ś c i " - Stanisław
Żółkiewski pisał, i ż „u tego narodu carska krew
jest i n summa veneratione w najwyższej czci" .
W podobnym tonie w y r a ż a ł sie o Moskalach"
Samuel Maskiewicz: „Bo o n i tak rozumieją, że
monarchy większego pod słońcem świat nie
ma.
nad ich cara i żaden nr u. w y d o ł a ć nie m o ż e "
M i m o nielicznych w y j ą t k ó w w literaturze epoki
d o m i n u j ą generalizujące przedstawienia w s c h ó d
niego sąsiada, które w ostateczności składają się
La całościowy sDeiora.tvzowa.nv portret o g ó l n e j
moskiewskiej grubianitas"".
8

9

10

Przed p r z y s t ą p i e n i e m do w ł a ś c i w e j analizy
dzieła warto n a k r e ś l i ć k r ó t k i rys biograficzny
samego autora. Urodzony najprawdopodobniej
w Ł ę k a w i c y nieopodal m a ł o p o l s k i e g o Stryszowa
około 1570 roku Paweł z Palczowic Palczowski,
n a j m ł o d s z y syn M i c h a ł a i Barbary z Lubomir­
skich, po latach o d e b r a ł gruntowne w y k s z t a ł A. Siemiańczuk, H . Siemiańczuk, Moskwa w rela­
cjach polskich XVI i pierwszej połowy XVII wieku,
[w:] G Kotlarski, M . Figura (red-), Oblicza wschodu
w kulturze polskiej, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań
1999, s. 61.

8

S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej,
PIW Warszawa 1966, s. 96.

9

A. Sajkowski (oprać), W. Czapliński (red.), Pamięt­
niki Samuela i Bogusława Maskiewiczów (wiek XVII),
Ossolineum, Wrocław 1961, s. 146.
„
_ Kępiński, Lach i moskal Z dziejów stereotypu,
, W a l L w ^ K r a k ó w 1990; j . Madszewski,Ł
1603-1618: opinie i stanowiska szlachty
polskiej, PWN, Warszawa 1968.

10

6 L. Althusser, Ideologie i deolog czne aparaty państwowe, tłum. A Staroń, http://www.nowakrytyka.pl/
spip.php?article374, 10.03.2013.
/
Ibid.
t

1 (19) PD13

t

BARBARZYŃCA

69

Z

o

P

s

b A

W

k

aa

M

o

s

k

w

a

�Krzysztof Sztafa

70

cenie na uniwersytetach m . i n . we Frankfurcie
nad O d r ą oraz Padwie. Podczas s t u d i ó w doko­
nał konwersji z kalwinizmu na katolicyzm oraz
nawiązał kontakt z krewnym S t a n i s ł a w e m Lubomirskim. Po powrocie do kraju w 1605 roku,
dzięki swoim licznym koneksjom, zajął solidną
p o z y c j ę w ś r o d o w i s k u kancelarii k r ó l e w s k i e j .
O regalistycznych p o g l ą d a c h szlachcica ś w i a d c z y
dodatkowo wydany w tymże roku panegiryk jego
autorstwa z okazji ś l u b u Zygmunta I I I z K o n ­
stancją Austriaczką. Znany ze swoich licznych
p o d r ó ż y (Włochy, Francja, Niderlandy), w 1606
roku sprzedał odziedziczony m a j ą t e k w Księstwie
Zatorskim, aby przyłączyć się do moskiewskiego
poselstwa,/mającego reprezentować k r ó l a podczas
koronacji Maryny Mniszech na carycę Rosji .
12

Jako że wydana n a k ł a d e m oficyny Jana Szarfenbergera Kolęda moskiewska stanowi pismo
skierowane do posłów i s e n a t o r ó w z 1609 roku,
n a m a w i a j ą c e do p o d j ę c i a wyprawy zbrojnej na
R o s j ę , czuję się w o b o w i ą z k u pokrótce przedsta­
w i ć okoliczności, które d o p r o w a d z i ł y do wydania
tej broszurki.
13

R u ś początku X V I I wieku p o p a d ł a w chaos
- po śmierci nieudolnego cara Fiodora I w 1598
roku p a ń s t w o pozbawione zostało prawowitego
następcy. N a tron wstąpił Borys Godunow, jed­
nakże jego rządy nie cieszyły się p o p u l a r n o ś c i ą
u znacznej części bojarstwa, k t ó r a b u n t o w a ł a
się przeciwko nowemu władcy. W m i ę d z y c z a 12

13

G. Franczak, Wstęp, [w:] P. Palczowski, Kolęda mo­
skiewska, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2010.
Kilka uwag o samej broszurce: pisane prozą dzieło
Palczowskiego w całości poświęcone jest agitacji za
sprawą podboju Rusi; autor nie krąży wotół innych
tematów, podporządkowuje swój wywód wyłącznie
podburzaniu przeciwko wschodniemu sąsiadowi Ko­
lęda zajmuję się w jej całości, co oznacza, iż na użytek
analizy w żaden sposób nie modelowałem tekstu - tak
też rekapituluję tutaj zastosowana przez Palczowskie­
go taktykę argumen acyjną uzupełniając ją następnie
Lsownym komentarzem

sie w i e ś ć o śmierci D y m i t r a , syna Iwana Groź­
nego, odbijała się szerokim echem pośród ludu
wespół z plotkami o jego cudownym ocaleniu.
Tymczasem w 1604 roku na terenie Rzeczypo­
spolitej Obojga N a r o d ó w z n a l a z ł s i ę D y m i t r
Samozwaniec, człowiek p o d a j ą c y się za owego
cudownie ocalałego syna. P r z y j ę t y na dworze
Zygmunta I I I Wazy, starał s i ę p r z e k o n a ć pol­
skiego k r ó l a o swoim pochodzeniu i p o d j ę c i u
w s p ó l n e j wyprą.wy na. M o s k w ę w celu objęcia
należytego tronu. N i k t , rzecz jasna, nie w i e r z y ł
W opowiadane przez przybysza rewelacje, jed­
n a k ż e pojedyncze g r u p k i m a g n a t ó w w i d z i a ł y
w tych o k o l i c z n o ś c i a c h d o s k o n a ł ą o k a z j ę do
przejęcia w ł a d z y w osłabionej Rosji i rozszerze­
nia przez to swoich wpływów. Pomimo niezgody
Seimu zdołano z o r g a n i z o w a ć w y p r a w ę maiaca za
cel obalenie Godunowa. Ostatecznie, w wyniku
ś m i e r c i te?o osta.tnie?o Dvm.itr w ipcu 1605
roku został k o r o n o w a n i na cara a rok nóźniei
noślubił Marvne M n i s z c h ó w n e córkę woiewodv
sandomierskiego Terzego M n i s z ć h a . N o w y w ł a d c a
ściągnął na siebie w k r ó t c e n i e c h ę ć części bojar
stwa w wvnik"ii neon w v h n r h ł b nt -n o-r
stwa, w w y n i k u czego wyoucm Dunt, inspiro­
wany przez Wasyla Szujskiego podczas Którego
zamordowano U y m i t r a i pokonano „Krwawej
jutrzni , p o z b a w i a j ą c życia KilKuset poslow pol­
skich, litewskich oraz w oskich . Wsrod ocala­
łych z masakry był l a w e ł l a l c z o w s k i - podzielił
on los pozostałych towarzyszy, spędzając kilka
kolejnych lat w n i e w o l i rosyjskiej. Z d a n i e m
Grzegorza Franczaka, „w Kolędzie
doświadcze­
nie moskiewskiej katastrofy posłuży m u jedynie
za bezosobowy argument na rzecz interwencji
zbrojnej . Po powrocie do Polski w 1608 roku
Palczowski staje się g ł ó w n y m propagatorem nie­
nawiści wobec Rosji i Rosjan - żywiąc osobi¬
stą n i e c h ę ć do rządów Wasyla Szujskiego oraz
14

15

L. Bazylow, P. Wieczorkiewicz, Czas Smuty, [w:]
eidem, Historia Rosji, Ossolineum, Wrocław 2005,
s. 91-107.
G. Franczak, Wstęp, op. cit, s. 16.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

k o n t e s t u j ą c ogólny, głęboki kryzys politycznos p o ł e c z n y ówczesnego p a ń s t w a moskiewskiego,
dostrzega w owych o k o l i c z n o ś c i a c h „ o k a z y j ę
pożądaną", by n a j e c h a ć osłabiony kraj i „dobro
Rzeczypospolitej r o z m n o ż y ć " .

Ale żeby to ledwie nie trzyletnie Ich Mości
Panów
Posłów, a potym też czas niemały Ich Mości
Panów
Posłanników zatrzymanie nic więcej sprawić i nic
inszego znaczyć nie miało? (...) Coś większego
i dalszego Pan Bóg nam w tym pokazać
chciat .
6

Wniosek jest prosty. To d z i ę k i szczególnej
boskiej opatrzności Polacy zostali pojmani w nie­
wolę, by poprzez to poznać lepiej słabości Państwa
Moskiewskiego oraz b a r b a r z y ń s k i e usposobienie
jego mieszkańców. Argument p o w o ł y w a n i a się na
instancję boską będzie się wielokrotnie powtarzał
na kartach k s i ą ż k i , u w y p u k l a j ą c k o n i e c z n o ś ć
dokonania ekspansji. J e d n a k ż e owe „Ich M o ś c i
P a n ó w P o s ł a n n i k ó w zatrzymanie" spełnia jeszcze
jedną, d o d a t k o w ą funkcję. Sytuuje ono samego
autora ponad t ł u m e m , d o d a j ą c m u specyficz­
nej auctoritas - Palczowski, poprzez osobiste
d o ś w i a d c z e n i a z Rosjanami staje sie w oczach
czytelnika kompetentny, by n a m a w i a ć do aneksji
17

16

17

P. Palczowski, op. cit, s. 59.
Ibid., s. 108 - „Niewdzięczność nasza łaski i błogosła­
wieństwa Bożego! Pan Bóg nam to państwo prawie do
rąk podaje, a my go brać nie chcemy". Dalsze adresy
do cytatów z omawianego dzieła znaj duj ą się w nawia­
sach

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

71

pogrążonego w chaosie p a ń s t w a . Stara się s p r a w i ć
w r a ż e n i e , jakoby był w posiadaniu rzeczywistej,
obiektywnej wiedzy. M o ż e m y zresztą p r z e k o n a ć
się o t y m j u ż na p o c z ą t k u dzieła, podczas formu­
ł o w a n i a propositio:
Com, długi czas mieszkając z ludźmi moskiewskiemi,
Uszyma i oczyma pilno czerpał swemi,
Tom krótko tu zebrać chciał (...)
Uszedłem z targu złego z uszyma do domu,
I nie mogłem stamtąd nic więcej przywieźć komu.
[s. 17-18, w. 1-3]

Pozycja mówiącego, mówiący
a wiedza
S p r z y j a j ą c e o k o l i c z n o ś c i same z siebie nie
wystarczają, p o t r z e b u j ą jakiejś wyższej instancji,
k t ó r a m o g ł a b y u s a n k c j o n o w a ć obrany sposób
działania. W t y m też celu na samym początku
Kolędy
Palczowski wskazuje na ich nieprzypad­
kowy zbieg, m a j ą c y swój punkt kulminacyjny
w „ k r w a w e j jutrzni":

Pawła Palczowskiego

Ta p o d w ó j n a funkcja wiedzy (jako usprawie­
dliwienia podboju i źródła auctoritas), jak rów­
nież wiedza sama w sobie stanowi typowy w y t w ó r
dyskursu: pozwala m u istnieć i j e d n o c z e ś n i e roz­
w i j a ć się dalej. Wiedza, będąca w rzeczywistości
s u b i e k t y w n ą interpretacją zaobserwowanych zja­
wisk , sankcjonuje w i ę c dyskurs, natomiast tę
pierwszą uprawomocnia c z u w a j ą c a nad nią boska
opatrzność, z k t ó r ą nikt nie śmie p o l e m i z o w a ć .
18

Palczowski jako autor w szerszej perspekty­
wie nie może sobie p o z w o l i ć na w y w y ż s z a n i e się
ponad c z y t e l n i k ó w - aby ich sobie z j e d n a ć {captatio benevolentiae), musi „zniżyć się" na poziom
odbiorców, nie może p o z w o l i ć sobie na dystans
w z g l ę d e m nich, wreszcie: musi jasno i w y r a ź n i e
s y g n a l i z o w a ć swoje jednoczesne p r z y w i ą z a n i e do
w s p ó l n o t y . W t y m celu nie tylko u ż y w a określeń
pierwszej osoby liczby mnogiej {musimy, chcemy),
ale dokonuje szeregu innych, bardziej wyrafi­
nowanych z a b i e g ó w - p o w o ł u j e się na w s p ó l n ą

18

E. M . Thompson, Said a sprawa polska, „Europa.
Tygodnik ideT 26 2005, s. 11. W tej perspektywie
Palczowski staje sie Saidowskim „orientalistą" - „ uczo¬
nym, który uogólnia na olbrzymią skalę zjawiska za­
obserwowane w koloniach oraz zamraża niejako swe
interpretacje narodów podbitych, przekształcając te
interpretac e w fakty historyczne". Jest to wiedza poli­
tyczna mimo jej pozornej apolityczności ( E W Said
op cit s 40)

�72

Krzysztof Sztafa

t r a d y c j ę ; manifestuje swoje p r z y w i ą z a n i e do k o n ­

hospodar pokazał

wencjonalnych, „staropolskich" w a r t o ś c i i religii.
To „bratanie się" ze zbiorowym o d b i o r c ą jedno­

stwa, [s. 96]

się być wdzięcznym

tego posel­

cześnie w pewien sposób tworzy go: ostentacyjne
p r z y w o ł y w a n i e w s p ó l n y c h symboli projektuje

Jako poseł w Moskwie Palczowski b y ł posłannikiem samej K r ó l e w s k i e j M o ś c i - reprezentując

w i ę c określoną w s p ó l n o t ę k u l t u r o w ą , albo lepiej

k r ó l e w s k i majestat, staje się w ramach ustalonego

- umacnia j ą w kwestii stosunku do Innego, przez
co p o g ł ę b i a się a k t u a l n o ś ć opozycji p r a w d a - f a ł s z

p o r z ą d k u obyczajowego k i m ś nietykalnym - poj­
manie go i wzięcie do niewoli oznacza nie tylko

oraz s o l i d a r n o ś ć w e w n ą t r z grupy. I n t e g r a l n o ś ć tej
ostatniej stanowi równocześnie o jej sile i goto­

k r n ą b r n o ś ć wobec zwyczajów, ale r ó w n i e ż obrazę
n a j w y ż s z e g o majestatu. M o s k w i c i n i , k t ó r z y

w o ś c i do podboju.

„z c h ł o p ó w panem się stali" [s. 9 6 ] gwałcą usta­
lony porządek, w y ł a m u j ą się szanowanym, starym
zasadom, d o w o d z ą c przez to d w ó c h rzeczy - jako

19

Wiedza spełnia jeszcze j e d n ą f u n k c j ę . Pozwala
ona na wytworzenie wizerunku Obcego, na jego
uformowanie w zgodzie z i m p e r i a l n ą p e r s p e k t y w ą
Zachodu: w świetle tych okoliczności w y ł a n i a ­
j ą c y się z „ o b s e r w a c y j " Palczowskiego Moskwicin
zostaje zdefiniowany jako Gorszy Inny, bo nie
mieszczący się w k u l t u r o w y m p o r z ą d k u autora
i ostatecznie jako naturalny obiekt podboju, nad
k t ó r y m n a l e ż y roztoczyć k o n t r o l ę . C h c i a ł b y m
teraz prześledzić sposób, w jaki t y t u ł o w y „szlach­
cic polski" konstruuje swojego wroga..

Potrzeba Innego
Palczowski w swej argumentacji sięga po cały
arsenał cnót, w a r t o ś c i oraz symboli p r z y n a l e ż ­
nych tradycji humanitas, k t ó r e przeciwstawia
Rusinom - jego argumenty b r z m i ą o tyle wia­
rygodniej, że nieustannie podpiera je w ł a s n y m
d o ś w i a d c z e n i e m . Tak t e ż , p r z y w o ł u j ą c dzieje
„ k r w a w e j j u t r z n i " , p o s ł u g u j e s i ę figurą grec­
kiej w i e r n o ś c i (graeca fides), aby u k a z a ć - obcą
ludziom godnym - n i e w i e r n o ś ć i nierycerskość
Moskwicinów:

20

b a r b a r z y ń c y m a j ą w pogardzie obyczaje cywilizo¬
wanego świata, bądź, jeszcze gorzej, zupełnie ich
nie znają. N i e w i e r n o ś ć Rosjan zostaje tutaj zesta­
wiona z czystością intencji P o l a k ó w - ż y c z l i w o ś ć
zostaje zdradzona, a dobre chęci zaprzepaszczone
przez zła wole i podstęp Ujecie to dodatkowo
dyskwalifikuje Obcego Dozwalając na r ó w n o
czesne w y w y ż s z e n i e swoiei strony" Ostatecznie
cała win L a d a na k r n ą b r n y c h M o s k w i c i n ó w "
7 n e r s n e k t v w v ó w c z e s n v c h realiów trudno w iakiś
21

n r l k o n n i L snosóh odenrzeć hadź rhoriażbv
oddalić te z L ™ C n wierei krwawa intrz
n " staj
r i e się
• n' " wo b
ma
nie r\V
tylko ir&gt;A\Jw\
zrodiem nienawiści
Dec
wscnodmego sąsiada aoprasza się zdecydowanej
_

reakcji. Muzy w i ę c za argument
o konieczności podboju:
inaczej by się nam uczynić

żadną

miarą

dziło, jedno się jako nabarziej mścić tej
2 0

Tak ten jaszczurcy naród nagradza nam chęci
i życzliwości
nasze, tę zapłatę za przyjaźń,
którą
im więc ofiarujemy, odnosimy. Tak ten miły pan
21

' M . Foucault, op.cit.,s. 10.

przemawiający

nie go­
świeżej

Argument o „Moskwicinach-mużykach" można zna­
leźć nie tylko w tekście Kolędy. W XVII-wiecznym
pamiętnikarstwie polskim negatywna figura Rosjanina-chłopa pojawia się w twórczości braci Masktewiczów czy relacjach Aleksandra Piaseczyńskiego (patrz:
A. Niewiara, Moskwtan-Moskal-RoJmn w dokumen­
tach prywatnych. Portret, Wydawnictwo Naukowe Ibi­
dem Łódź 2006).
Zarzut o zdradziecki czy krzywoprzysiężny charak­
ter Rosjan również nie stanowił wówczas novum: już
w X V I wieku pojawia się w zapiskach Jana Piotrow­
skiego (patrz: A. Niewiara, ibid.).

BARBARZYŃCA

1 ( 1 9 ) PD13

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

ich zdrady przeciwko nam, tej niewinnej krwie
braciej naszych, którą ten zły nieprzyjaciel świętokradzkiepokrwawił
ręce swoje, tego ich tak
wielkiego obelzenia Pana i Rzeczypospolitej naszej.
[s. 93-94]
Pomszczenie śmierci posłów staje się moral­
nym imperatywem - zaniechanie tego jest rów­
noznaczne z zaniechaniem o b o w i ą z k u {officium)
utrzymania dobrego imienia całego p a ń s t w a .
Brak r y c e r s k o ś c i M o s k w i c i n ó w jednak nie
k o ń c z y s i ę jedynie na g w a ł c e n i u u ś w i ę c o n y c h
obyczajów. Palczowski dowodzi, że „ten n a r ó d
słaby, marny i niepotężny" nie zasługuje na żaden
szacunek. O t ó ż j e d y n ą realną bronią nieprzyja­
ciela, oprócz jego liczebności, jest p o d s t ę p :
Tak jest, iż nam wiele zamków i miast pobrali, ale
trzeba wiedzieć jako. Nie męstwem abo dzielno­
ścią jaką, ale zdradą i chytrością pod przymierzem.
[s. 88]
Ta chytrość wskazuje nie tylko na k r y j ą c ą się
pod n i ą w d o m y ś l e t c h ó r z l i w o ś ć , ale r ó w n i e ż
bezsilność, o czym m o ż e m y przeczytać w n a s t ę p ­
nym zdaniu: „Lecz gdy kiedy z nami wręcz poszli,
nigdy nie w s k ó r a l i , i owszem, z a w ż d y przegrawali" [s. 88]. Moskwicini są nierycerscy; nie w p i ­
sują się t y m samym w zachodni ideał człowieka;
zniżą się do wszelkich bezeceństw, by osiągnąć
swój cel i rozszerzyć wpływy. Pozór „hardego sie­
bie pokazywania" kryje słabość oraz n i e m o ż n o ś ć
stoczenia „ p r a w d z i w e j " , m ę s k i e j walki. U z u p e ł ­
nienie powyższego stanowiska stanowi przykład
będący j e d n o c z e ś n i e zręczna^ próbą zawłaszczenia
historii na. swoją korzyść: „czego ś w i a d k a m i są
wszystkie b i t w y / k t ó r e ś m y kiedykolwiek z n i m i
mieli" [s 88] Nie m o g ł o , rzecz jasna, z a b r a k n ą ć
argumentu sankcji ostatecznych w postaci łaski
Bożei i d o k o n a ń p r z o d k ó w d w ó c h n a i w a ż n i e i
szych źródeł auctoritas. „Jasne i dosyć znaczne za

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Pawła Palczowskiego

73

łaską Bożą zacnych p r z o d k ó w naszych p r z y k ł a d y
i teraz w potomkach ich" [s. 8 8 ] .
W a ż n e , iż powyższe acempla m a j ą swoje źródło
poza causa, są aprobacją w y w i e d z i o n ą z zewnątrz
- o ile bowiem standardowe dowody w sposób
ścisły odnoszą się do danej sprawy, o tyle zasto­
sowany przez autora Kolędy przykład ma charak­
ter całkowicie od niej niezależny, co u m o ż l i w i a
użycie swobodnej taktyki argumentacyjnej oraz
- w d o m y ś l e - pozwala na w y c i ą g n i ę c i e wnio­
s k ó w oraz s f o r m u ł o w a n i e uniwersalnych tenden­
c j i . Co ciekawe, Palczowski w t y m względzie
nie wskazuje ż a d n e g o konkretnego p r z y k ł a d u
z historii, ogranicza się do pozostania na pozio­
mie o g ó l n o ś c i , nie precyzuje jakie d o k ł a d n i e
wydarzenia historyczne m i a ł y b y się składać na
rzeczoną tradycję i „dziedzictwo przodków".
Dowodzenie sprawia w r a ż e n i e , że zostało oparte
na historycznej prawdzie — j e d n o c z e ś n i e , poprzez
umieszczenie w n i m figury p r z o d k ó w w y w o ł u j e
u o d b i o r c ó w emocjonalny rezona.ns przysłania­
jący m i a ł k o ś ć argumentu. W ten sposób Moskwicin zostaje skutecznie zdeprecjonowany; odziera
sie eo z p r z y m i o t ó w cnotliwo/ci zostaje ukazany
jako chytry niegodny dzikus k t ó r e g o w d o m y ś l e
należy bez s k r u p u ł ó w p o d b i ć i „ucywilizować".
22

Kwestia ucywilizowania, jako typowe zjawisko
imperializmu, zasługuje na osobną u w a g ę . Na ogół
w analizie postkolonialnej pojęcie misji cywiliza­
cyjnej łączy się z drugim obliczem Innego, które to
na pierwszy plan wysuwa jego nieznajomość i niez r o z u m i a ł o ś ć . Ten nieznany Inny, z racji tego, iż
niepokoi , musi zostać w jakiś sposób zneutrali23

24

2 2

2 3

24

H . Lausberg, Retoryka literacka. Podstawy wiedzy o li­
teraturze, tłum. A. Gorzkowski, Wydawnictwo Homini,Bydgoszcz2002,s.4ll,4l2.
M.P. Markowski, A. Burzyńska, Teorie literatury XX
wieku, Znak, Kraków 2009, s. 553.
Ibid, s. 553. Autorzy wspominają o tym, że Inny,
oprócz tego, że niepokoi, również fascynuje - wątpię
jednak, czy ten jego aspekt jest adekwatny w stosunku

�74

Krzysztof Sztafa

zowany, oswojony za p o m o c ą znanych obrazów
i przedstawień. U Palczowskiego jednak aspekt
„nieznajomości" wydaje się nieodpowiedni: prze­
cież Polacy przez długie stulecia mieli żywy kon­
takt ze swoim wschodnim s ą s i a d e m . Co w i ę c e j :
w świetle tego, co zostało j u ż powiedziane o wie­
dzy nabytej podczas rosyjskiej niewoli, kategoria
ta z pewnością nie ma żadnego pokrycia. Autor
Kolędy
podchodzi do problemu ucywilizowania
z nieco innej perspektywy - miast wspomnianej
nieznajomości na pierwszy plan wysunie się odręb­
ność Innego, fakt, że w ogólności funkcjonuje on
w odmiennym (w domyśle- gorszym) porządku
symbolicznym (nasuwa się skojarzenie z M o n teskiuszowskim zdumieniem: „jak to m o ż l i w e ,
żeby ktoś był Persem!" ). W całym tym procesie
punktem wyjścia jest'autorytatywne przekonanie
o wyższości własnej k u l t u r y - o t ó ż tylko cywiliza­
cja" europejska dla M o s k w i c i n ó w bardzo odleeła

towarzyszącej polskiemu szlachcicowi tendencji
m o ż e m y przeczytać j u ż na samym początku:
Ziemię ich wziąć obfitą, hardość ich ukrócić,
Wiarę i złe zwyczaje w lepszy rząd obrócić, [s. 55]

25

Niedaleko stąd do wniosku, iż aneksja i eks­
ploatacja ziem rosyjskich rysuje się jako coś
p o ż ą d a n e g o nie tylko ze strony kolonizatorów,
ale r ó w n i e ż ze strony samych kolonizowanych.
Palczowski zresztą m ó w i o t y m explicite:
Dal tym tam ludziom [Bóg] czas tak długi, aby
sposób życia narodu naszego chędogi, obyczaje
cudne, więc i milą wolność dobrze wybaczywszy
i wyrozumiawszy, większą aniżprzedtym
chęć
i miłość ku nam brali. [s. 59]

26

ze swoimi korzeniami w ereckiei i rzymskiej sta'
rożvtności może w d a ć z siebie nowoczesno ć "
W ówczesnych studiach kultura prawosławno27

ruska była usuwana na margines, uznawana za
coraz
; . 'ie
sp r ó bszą
, U
I
^ " Dęazie
^ 7
y czasu Z .TlodoDme
więc 1palczowski
d

podkres ,
P°
^
7 J7
™
od Rzeczypospolitej istnieje jakiś derekt; kultury
2 6

W

r Z ą

U

p a

ą C

M

d

pozaeuropejskie są zamrożone, a wreszcie
są po
prostu niezdolne do przekształcenia się w kierunku
nowoczesności bez udziału zewnętrznej siły. O tej

do Rosjan; dotyczy raczej ludów spoza kontynentu,
z którymi do czynienia miały zachodnie imperia.
2 5

2 6

J. Niedźwiedź, Humanitas na styku kultur. Kwestia
dyskursów kolomalnych we wschodmej Europte, [w:]
A Borowski (red.), Humanizm. Ltone
pojęaa,
Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2009, s. 202 „należy założyć (...) równorzędność i partnerski
charakter tych relacji".
I . Wallerstein, Europejski uniwersalizm. Retoryka
władzy, tłum. Adam Ostolski, Wydawnictwo Nauko­
we Scholar, Warszawa 2007, s. 52.

27

Ibid.,s. 91-92.

2 8

J. Niedźwiedź, op. « f c , s . 2 2 6 .

Jest to typowy, wręcz podręcznikowy przykład
m y ś l e n i a kolonialnego - kolonizatorzy zostają
usprawiedliwieni wobec samych siebie, gdyż wraz
ze swoim przybyciem przynoszą ład i porządek;
z perspektywy zachodniej pragnienie tych dwóch
ostatnich nie podlega dyskusji. Przywołany frag­
ment wskazuje dodatkowy trop. Otóż kolonizowani
najpierw muszą poznać „obyczaje cudne" koloniza­
t o r ó w - oznacza to, że proces „asymilacji" będzie dla
Rosjan korzystny dopiero w szerszej perspektywie,
po przezwyciężeniu „w sobie" początkowych opor ó w . Na M o s k w i c i n ó w spływa łaska boża, dająca
możliwość poznania owych polskich o b y c z a j ó w
pokrywa się ona jednocześnie ze szlachetną dzie­
jową misją Sarmatów (antemurale
christianitatiś)
aby zmodernizować i uwolnić od własnych słabości
29

„słowiański Orient"
W ramach dalszej deprecjacji Palczowski usi­
łuje w y k a z a ć n i e w o l n i c z ą m e n t a l n o ś ć „ M o s k w i c i -

29

I . Wallerstein, op. cit., s. 90. W takim duchu argu­
mentował na rzecz podboju Indian Juan Ginćs de Sepulveda w swojej znanej polemice z Bartolome de Las
Casasem.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

nów", m a j ą c ą w d o m y ś l e k o n t r a s t o w a ć z polskim
u m i ł o w a n i e m złotej w o l n o ś c i . Posługuje się tutaj
argumentami a simili, p o r ó w n u j ą c wschodniego
sąsiada do Ż y d ó w :

32

Ktemu żadnej rzeczy nie mógł odmówić
carowi
tatarskiemu, by mu też dobrze i na wojnę kazał
z sobą jechać przeciw chrześcijanom,
[s. 77]
Powyższy cytat stanowi przykład z historii z retorycznego p u n k t u widzenia jest najbardziej
pożądany, g d y ż ma swoje źródło w prawdzie.
Palczowski jednak znowu pozostaje na t y m ogól­
nym poziomie tempus generale, j a k i e g o ś odle­
głego okresu historycznego . Poniżej przytaczam
jeszcze jeden p r z y k ł a d , odnoszący się do okresu
niewoli rosyjskiej:

Autor Kolędy
korzysta tutaj jednocześnie ze
znanego ówczesnego stereotypu ; przemyca zaka­
m u f l o w a n ą treść, m a j ą c ą s p r a w i ć w r a ż e n i e , że
Moskwicini, dla k t ó r y c h niewolnictwo jest rzeczą
przyrodzoną, nie będą sprawiali większego pro­
blemu jako skolonizowani; nie trzeba o b a w i a ć się
z ich strony ż a d n y c h b u n t ó w czy z r y w ó w - aneksja i późniejsza gospodarcza eksploatacja kraju
przebiegnie bez p o w a ż n i e j s z y c h komplikacji. Ta
niemożność wyrażenia pełnej podmiotowości
Rosjan wynika, rzecz jasna, z ułomności p o r z ą d k u
symbolicznego, do którego należą - nie chodzi
tutaj j u ż tylko o czystą zależność, ale o coś w i ę ­
cej o „ w y k l u c z e n i e , niepełną a u t o n o m i ę " w jej
szerszej, ontologicznej perspektywie.

33

30

Jacy to są chrześcijanie,
łacno obaczyćz
tego, co się
już wspomniało,
i z tego przeciwko nam zdra­
dzieckiego i okrutnego występku, [s. 129]
Autor Kolędy
zdaje sobie sprawę z ważkości
powyższych zarzutów; są one o tyle skompliko­
wane, że przecież „oficjalnie" w Rosji obowią­
zuje obrządek prawosławny, a w i ę c chrześcijański.
Ogołocenie M o s k w i c i n ó w z ich wiary, wyłączenie
ich z religijnego porządku, ma bardzo doniosłe
znaczenie - dlatego też Palczowski konsekwent­
nie przywołuje figurę Boga będącego po „naszej"
stronie, a wręcz explicite nakazującego na.m p o d b ó j
wschodnich sąsiadów. Sposób argumentacji przy¬
biera tutaj specyficzny charakter - chodzi głównie
o to, by u d o w o d n i ć wyższość zachodnich obrząd­
k ó w chrześcijańskich, a. wra.z z n i m i całej przy na—
.
leżnej i m tradycji łacińskiej, której przeciwstawia
się „nieokrzesany wschód" ' . Dalsza deprecjacja
w tej materii wymaga jednak pewnej wyższej
sankcii dlatego też Palczowski szuka perspektywy
odmiennej niż swoja nie tak bezpośrednio związa

31

Potrzeba sankcji
Spoiwem łączącym c y w i l i z o w a n ą Europę jest
wiara chrześcijańska. I w tej materii Palczowski
nie pozostaje bezczynny - w Kolędzie
konse­
kwentnie p r ó b u j e w y k a z a ć , że Rosjanie nie w p i ­
sują się w tę religijną w s p ó l n o t ę , ba, w y s ł u g u j ą
się nią, w rzeczywistości będąc c h r z e ś c i j a ń s k i m i

31

3

XVII-wieczne „argumenty" świadczące o niewolni­
czym duchu Rosjal czytelnik może odnaleźć w przy­
taczanej już książce: A. Niewiara, Moskwtctn-Moskal-Rosjanin,op.A,s.
82-87.
J. Sowa, Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmamnia
-formą, Uniyersitas, -Kraków
- z nowoczesną
2011,
454^55.
3

1 (19) P019

J J

BARBARZYŃCA

J

J

&amp;

75

tylko z pozoru , a bliżej i m do p o g a ń s k i c h Tur­
k ó w czy T a t a r ó w :

Waśni są teraźniejszy Żydzi. Tyraństwo,
którym
ten naród jest uciśniony
spiritus ich tępy
bojaźń,
z którą się rodzą (...). Animusze w tych ludziach
są poniżone,
niewolnice, nie wylatają w górę, nie
kochają się w górnych i pod niebo wyniosłych
za­
mysłach, [s. 110]

30

Pawła Palczowskiego

4

P. Palczowski, op. cit, s. 86: „tylko tytułem chrześci­
jańskim jest pokryty".
„
H . Lausberg, op. cit., s. 386.

3 2

3 3

1

J. Niedźwiedź, op. cit, s. 229-231.

�Krzysztof Sztafa

76

nej z causa. Aby w z m o c n i ć siłę i prawdziwość argu­
mentu, jak również osobistą auctoritas, przywołuje
„świadectwo jednego człowieka wielkiego a prawie
świętego, k t ó r y też u nich był długo w więzieniu"
[s. 129]. To M i k o ł a j de Mello, portugalski misjo­
narz do Indii, Persji i Rosji.
ci ludzie chrześcijańskiego
nazwisku i tytułu nie
są godni. (...) pełnią takie grzechy i sprośności,
jakowych żaden inny naród na świecie. (...) nie
widziałem ani słyszałem o takowym narodzie, któ­
ry by zrównał z Moskwą we wszełakiem rodzaju
nieprawości,
przewrotności,
zdrady, co by tak był
próżen wszelakiej słuszności i sprawiedliwości,
pra­
wa ludzkiego i Boskiego, próżen wszelakiej mibści
i skłonności miłosierdzia,
bojaźni Bożej i ludzkiej,
pełniąc wszelakie grzechy, nieprawości,
sprośności,
rozpusty, wszeteczeństwa,
sodomie, gwałty
(...)
tępi, brzydcy, szkaradni, głupi we wszelakich rze­
czach do cnoty należących,
[s. 130]
N i e w ą t p l i w i e fragment ten jest najbardziej
j a d o w i t y m w y s t ą p i e n i e m przeciwko wschod­
niemu sąsiadowi w całej Kolędzie.
Jego przywo­
łanie nie tylko u z u p e ł n i a tok m y ś l e n i a Palczow­
skiego, lecz r ó w n i e ż uwydatnia siłę dowodzenia.
Co istotne, autorem nie jest osoba ś w i e c k a ,
a „prawie święty" - misjonarz p o d r ó ż u j ą c y aż „po
Indyjej O r y j e n t a ł s k i e j i O k c y d e n t a ł s k i e j " . Dalej
czytamy:
pełniący grzechy tak sprośne, których mię wstyd
pisać; a nade wszystko główni nieprzyjaciele
imienia naszego katolickiego (...) przed wszystkiemi narody zelżyć, zesromocić
i wiarę nam skazić
usiłują, mówiąc i twierdząc przeciwko naszej
wierze świętej katolickiej i przeciwko jej wszystkim
professorum tysiącpotwarzy,
przewrotności
i wszeteczne kłamstwa, lżąc nasze chwalebne ceremonije i obrzędy tak święte i potrzebne, których siła
właśnie z natchnienia Bożego poszło,
świętokradzkich języków swych żądzą rozpuczając
na święte

sakramenta, tym barziej a daleko barziej na sługi
Boże, począwszy
od Ojca Świętego papieża, aż do
zakrystyjanów.
[s. 130]
Czego w i ę c e j potrzeba do całkowitego zdys­
kwalifikowania wroga? D z i ę k i przytoczeniu
figury z e w n ę t r z n e j auctoritas Palczowski sank­
cjonuje swój punkt widzenia, a p o d b ó j h e r e t y k ó w
staje się w r ę c z ś w i ę t y m o b o w i ą z k i e m k a ż d e g o
prawdziwie chrześcijańskiego narodu. Palczow­
ski idzie w tej materii jeszcze o k r o k dalej.
Wyprawa contra schismaticos, jak stara się wyka­
zać, przyczyni się nie tylko Rzeczypospolitej,
ale c a ł e m u c h r z e ś c i j a ń s k i e m u ś w i a t u ; zespolenie
d w ó c h n a r o d ó w sprawi, że cywilizacja europej­
ska zdobędzie znacz&lt;^ca^ p r z e w a g ę nad poganami,
a sama Polska zyska m i ę d z y n a r o d o w ą sławę jako
potężne imperium Palczowski zapewne m a r z y ł
by Rzeczpospolita - na wzór h i s z p a ń s k i e j k o n '
kwisty - zaangażowała sie w p o d b ó j kolonialny
i dążyła do rozszerzenia swoich w p ł y w ó w na
wschód- zresztą w samvm tekście autor podaje
orzykład zachodnich o a ń s t w starając sie wyka
zać analogie nomiedzv kolonizowaiwmi w ó w
czas Indiami a Moskwicinami. Przykład p a ń s t w
p r z e p r a w i a j ą c y c h sie celem p o d b o i r p r z e z m o r z e
z wielkim n i e b e ś p i e c z e ń s t w e m zdrowia swego"
jednocześnie podkreśleniu 1łatwości
1
•
s^ 88j smzy jeanoczesme
okazji, jaką po drugiej strome Europy d y s p o n u j ą
Polacy względem Moskwy:
L

I. A nam
go przyść,
to baczyć
potężnością
stwem w

jako snadniej do państwa moskiewskie­
aniż inszym do tamtych Indów,
każdy
może. A dostawszy tego, moglibyśmy
też
i bogactwy z każdym narodem i króle­
chrześcijaństwie
porównać,
[s. 65]

//. My, mogąc i pożytków niewymownych, nie tyl­
ko nam samym, ale i wszystkiemu
chrześcijaństwu
służących, snadnie dostąpić i sławy
nieśmiertelnej
sobie i narodowi swemu nabyć, wszystkiego tego
zaniedbamy? [s. 88]

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

Palczowski konstruuje k o h e r e n t n ą k r y t y k ę
Rosjan - w s k a z u j ą c na boską opatrzność wobec
biegu w y d a r z e ń , dostrzega w nich „okazyje pożą­
daną", której Polacy nie mieli od w i e k ó w . Posia­
dając o d p o w i e d n i ą w i e d z ę n a b y t ą podczas rosyj­
skiej niewoli, w y s t ę p u j e z perspektywy auctoritas
i j e d n o c z e ś n i e umacnia ją p r z y k ł a d a m i niezwiązanymi bezpośrednio ze sprawą. Zająwszy ugrun­
t o w a n ą pozycję, przystępuje następnie do frontal­
nego ataku na wschodniego sąsiada - zaczyna od
uwydatnienia n i e g o d z i w o ś c i , d w u l i c o w o ś c i oraz
z a k ł a m a n i a , po czym p r z y s t ę p u j e do opisania
rzeczywistej bezsiły i słabości. Argumentowanie
k o ń c z y natomiast,' poprzestając na ś w i a d e c t w a c h
niewiary i b l u ź n i e r s t w a Rzeczpospolita Obojga
Narodów, poprzez aneksję Moskwy, doda przy
tym splendoru zarówno sobie jak i całemu chrze
ściiaństwu- w szerszej perspektywie natomiast da
sie Doznać iako kolonialne mocarstwo i zdobędzie
przewagę nad ś w i a t e m i n n o w i e r c ó w " Taktyka
Lumentacvina zastosowana Drzez P a l c z o w s k i L
obeimuie wiec wszystkie aspekty-s Dołeczne Der
son Ine reliliine oraz crosnodarrze W ten s n o s ó b

, , •
J
,
\
• ",
%
„Kolonizowany, wbrew własnej w o n zmuszony
jest ao przyjęcia wizerunku skonstruowanego
przez k o l o n i z u j ą c e g o
. Warto dodać, ze ta ostat­
nia cecha, internalizacja perspektywy c e n t r u m ,
jest przecież jednym z głównych celów Midowskiego „ o n e n t a h z m u .
g

g

n

7

m

n

Potrzeba przestrzeni
Po odkryciu Innego Palczowski przechodzi do
n a k r e ś l e n i a konkretnej wizji zagospodarowania
ogromnego terenu Rosji - zaczyna od przedsta­
wienia domniemanych bogactw ziemi moskiew­
skiej, d z i ę k i k t ó r y c h p r z e j ę c i u Rzeczpospolita
stanie się w a ż n y m partnerem handlowym, r ó w -

M . P. Markowski, A. Burzyńska, op. cit., s. 559.

36

E. M . Thompson, op. at.,%. 11.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

77

nym ó w c z e s n y m p o t ę g o m gospodarczym Europy
Zachodniej:
tamte grunty równają się gruntom naszym podolskiem, ale nie tylko tym, ale naprzedniejszym
gruntom Królestwa Węgierskiego,
[s. 68]
Plan zagospodarowania Moskwy i związana
z n i m gospodarcza eksploatacja stanowią czołowy
element polityki imperialnej. M o ż n a powiedzieć,
że w tej perspektywie kreacja Innego jest pewnym
usprawiedliwieniem kolonizatorów; zdyskwalifi­
kowany kolonizowany przeobraża się w niepełnoprawny przedmiot, którego funkcją docelową jest
bycie wyzyskiwanym za p o m o c ą pracy niewol­
niczej - gospodarcza ekspansja staje się jednym
z najważniejszych celów imperializmu, a. za.ra.zem
jego najdojrzalszą formą. Warto dodać, że po sym¬
bolicznym uśmierceniu Rosjan
wchodzi j u ż
asDekt materialny do utrzymania wyzysku Dotrzeba
przecież zinstytucjonalizowanego aparatu repre­
syjnego albo lepiej - wielości takich aparatów*
Dlatego' też pomocne staną sie w tym momencie
zarysowane na wstępie rozważania o Althusserze
Ideologiczne Aparaty Państwowe zostaia podparte
od strony teoretycznej Cwizerunek Innego oraz
wszystkie zewnętrzne" przesłanki Dodboiu) w ł a
śnie ideologia-nasvcone zdehumanizowanvmwizerunkiem gorszego (symbolicznie uśmierconego)
Innego l a
sobie teraz Dozwolić na otwarta
^ '
\
,
.
• •
}
przemoc, lan zagospodarowania zostaje więc pod­
budowany i uprawomocniony
alczowski po
zdeprecjonowaniu innego i jednoczesnym uszla­
chetnieniu^perspektywy polskiej przystępuje do
określenia konkretnych działań, jakie trzeba będzie
dokonać po niemalże pewnym zwycięstwie. Zakres
tych działań ma trojaki charakter:
n r 7

3 7

35

Pawła Palczowskiego

p

l

g

n

n

r

P

7

r

n

Instytucjonalizacja, jak wykazuje Said, prowadzi do
powołania społeczeństwa politycznego; w tej perspek­

tywie podbLa i poddana zorganizowanej represji

Ruś również przechodzi na ten poziom. E.W. Said,
op. cit., s. 36, 43-44.

�Krzysztof Sztafa

78

1.

gospodarczo-komunikacyjny ( p r z e j ę c i e
rosyjskich z a s o b ó w ) ;

2.

i d e o l o g i c z n o - p o r z ą d k o w y (przewaga lud­
ności pochodzenia polskiego w g ł ó w n y c h
miastach ruskich, p r o w a d z ą c a do okcydentalizacji Innego, a t y m samym - jego
przyswojenia);

3.

zdobycie przestrzeni ż y c i o w e j (ziemia
ruska nadaje s i ę do osiedlenia przez
polskich chłopów, co w pewnej mierze
pozwoli na zredukowanie w e w n ę t r z n y c h
n a p i ę ć w obrębie p a ń s t w a , powodowa­
nych a w a n t u r n i c z ą d z i a ł a l n o ś c i ą band
i grup zubożałej szlachty).

Wprawdzie-Ć rozsądek mój błahy, rozum barzo
miałki, nie patrzę w rzecz głęboko, jednak przecie
rad tamowych słucham, którzy pospolitym mą­
drych rozsądkiem są mądrzy i godni, [s. 124]
U z n a j ą c swoją miałkość, w rzeczywistości Pal­
czowski pozbywa się jej. Pozwala m u to na śmiałe
przejście do p o s t u l a t ó w o charakterze gospodar­
czym. Dzięki kolonizacji Moskwy Polacy mogliby
w i ę c przejąć intratne interesy:
wielki handle z wielkiemipożytkami
w ziemi
moskiewskiej prowadzić
by się mogły, a mianowi­
cie iżby wszystek handel korzenia, to jest pieprzu,
goździków,
cynamonu, muszkatu, czym się Portu­
galczycy i Wenetowie tak barzo zbogacili, mógł się
do Moskwy obrócić (...). [s. 72]
Rosjanie, co oczywiste, nie wpadli na ten
p o m y s ł - nie pozwoliła na to ich niewolnicza
natura, niezdolna do ż a d n y c h konstruktywnych
d z i a ł a ń . Polacy, w ramach swojej szlachetnej
interwencji, m a j ą w i ę c szanse z d o b y ć m a j ą t e k
38

dzięki m o ż l i w o ś c i o m oferowanym przez z i e m i ę
rosyjską. Palczowski p o d k r e ś l a przy t y m łatwość
komunikacji: większość t o w a r ó w m o g ł a b y spły­
w a ć d r o g ą rzeczną. W ten sam sposób samo
p o d r ó ż o w a n i e s t a ł o b y s i ę łatwe i wygodne połączenie Moskwa - Oka - W o ł g a - Morze
Kaspijskie da dostęp do Persji, natomiast trasa
D o n - Morze Azowskie - Morze Czarne zapro­
wadzi Polaków do Konstantynopola, „gdzie w i ę k ­
sze p o ż y t k i za t y m by się odnieść mogły" [s. 71].
Autor Kolędy szczegółowo nakreśla wizję spływu
towarów, równocześnie d o w o d z ą c , że w ten spo­
sób ich jakość będzie o wiele lepsza od tych spro­
wadzanych przez P o r t u g a l c z y k ó w Polacy dzięki
dostępowi do Morza B a ł t y c k i e g o , m a j ą szansę na
sprowadzanie t o w a r ó w do wszystkiej Europy"
czyli w d o m y ś l e m o g ą s"tać się światową potęgą
gospodarczą
39

40

Korzyści gospodarcze m o ż n a osiągnąć również
w inny sposób - ze w z g l ę d u na organizację p a ń ­
stwa. Palczowski postuluje, by największe mia­
sta (kolejno: N o w o g r ó d , Psków, Wielkie Łuki,
S m o l e ń s k , Jarosław, Kazań, A s t r a c h a ń ) „ w o l n y m i
u c z y n i ć " na p o d o b i e ń s t w o G d a ń s k a i uzależnić je
od Rzeczypospolitej. N a s t ę p n i e należy opodat­
k o w a ć je z korzyścią dla p a ń s t w a polskiego - te
znane sposoby organizacji Palczowski aplikuje
w i ę c na grunt rosyjski. Jest to typowy przejaw
m y ś l e n i a kolonialnego: ekspansja „swojskości"
ma charakter totalny - proponowane rozwią­
zania służą jako element dyskursu k t ó r y nie­
ustannie poszerza „granice p r a w d z i w o ś c i " . Taki
układ wykształci oddolną, wzajemną kontrolę
wolnych miast i książąt -- wolne miasta h a m u j ą
książąt od pospolitej represyiei i t y r a ń s t w a ksia
żęta zaś wolne miasta od rebelizyjej" [s ' l 2 5 ]
Ponadto a u. t o r* Kolędy
twierdzi iż do skoloni­
zowanych miejsc n a l e ż y s p r o w a d z i ć P o l a k ó w

39

3 8

P. Palczowski, op. cit, s. 74: „Moskwa bardzo źli są
gospodarze (...) nie są do kupiectwai handlu zdolni".

40

Chodzi o rzekę Moskwa.
Ibid, s. 73: „Portugalczycy nie ukazują inszego korze­
nia, aż pierwej ono spleśniałe, spróchniałe, zmoczone".

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

wszystkich stanów, z a r ó w n o szlacheckiego, jak
i chłopskiego, „na kształt kolonij onych rzym­
skich". Przewaga polskiej l u d n o ś c i nad rodzimą,
szczególnie w zamkach granicznych i innych for­
tecach, sprawi, iż ziemie te będą sposobniejsze
do obrony. Nie chodzi jednak tylko o o b r o n n o ś ć ;
sytuacja taka przyczyni się do szybszej okcydentalizacji Innego, do jego oswojenia - o b c u j ą c
z Polakami, Rosjanin uczyłby się ich o b y c z a j ó w
j ę z y k a , co w szerszej perspektywie zap rowadzi do jego całkowitej polonizacji. Dochodzi tutaj
w i ę c element przemiany Innego w „swojego".
W t y m wszystkim znamienne jest to że Palczow­
ski planuje w p r o w a d z i ć na skolonizowane ziemie
polskie prawo - a w i ę c przewiduje m o ż l i w o ś ć
przypuszczenia orientalnego b a r b a r z y ń c y " do
w o l n o ś c i naszych" chociaż wcześniej w s k a z y w a ł
że spiritus ich tępy" jest w stanie o zyiać formę
jedynie biernej uległości.
Ostatni aspekt działań d ą ż ą c y c h do zorga­
nizowania ziem skolonizowanych wyprowadza
Palczowski wprost z w e w n ę t r z n e j sytuacji, jaka
panuje w Rzeczypospolitej. N i e chodzi tutaj
tylko o poszerzenie przestrzeni życiowej - rozległe
pola moskiewskie m o g ą b y ć miejscem, k t ó r y m
zainteresują się awanturnicze grupy po Rokoszu
Zebrzydowskiego:
Jeśliś tedy, bracie, utracił, jeśliś dlatego odmiany
jakiej w ojczyźnie pragnął, tam do Moskwy jedź,
nabedziesz tam zaś majętności
i inszych bogactw
wiele. [s. 84]
Ich wyjazd na w s c h ó d przyczyni się w i ę c do
uspokojenia sytuacji w p a ń s t w i e . Ponadto szlach­
cic z Palczowic, p o w o ł u j ą c się na rzekomy w y ż
demograficzny, argumentuje, iż ziemie na wscho­
dzie p o w s t r z y m a j ą niezgodę powstałą z powodu
„nazbyt bliskiego sąsiedztwa". Zapewnienie prze­
strzeni życiowej u m o ż l i w i w i ę c n i e s k r ę p o w a n ą
prokreację narodu polskiego.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Pawła Palczowskiego

79

Tak p r e z e n t u j ą s i ę praktyczne, materialne
korzyści w y ł a n i a j ą c e się z racjonalnego zagospo­
darowania podbitych ziem. Opanowanie i aneksja Rosji m i a ł a p r z y c z y n i ć się do z w i ę k s z e n i a
bogactwa całej Rzeczypospolitej, j e d n o c z e ś n i e
p o z w a l a j ą c p r z y s w o i ć i u c y w i l i z o w a ć Moskwici­
n ó w poprzez ich obcowanie z „obyczajami cud­
n y m i " Polaków. P o m y ś l n a interwencja pozwoli­
łaby ponadto rozładować w e w n ę t r z n e problemy
p a ń s t w a i z a p e w n i ć potrzebną prężnie rozrastają­
cej się nacji przestrzeń życiową. Dzięki tym zabie­
gom odległe Peryferia m i a ł y u z y s k a ć m o ż l i w o ś ć
zespolenia sie z Centrum zaś ono samo w z m o c n i ć
kulturową hegemonię. '

Bilans
W k o ń c o w y m fragmencie dzieła Palczowski
zwraca się do czytelników; nawołuje ich do czynu,
p r z y w o ł u j ą c postaci przodków, k t ó r z y „ n a r o d y
pograniczne g r o m i l i " . W y l i c z a j ą c ich zasługi,
powtarza jeszcze raz w ogólności s f o r m u ł o w a n e
wcześniej argumenty.
Jako dzieło Kolęda Moskiewska stanowi typowy
przykład „ l i t e r a t u r y będącej s t r o n n i c z k ą impe­
rialnej polityki kolonizacji" . M o ż n a odnaleźć
w niej wszystkie p r z y n a l e ż n e d o m i n u j ą c e m u
Zachodowi standardowe uwarunkowania epistemologiczne, etyczne oraz estetyczne, roszczące
sobie prawa bycia uniwersalnymi. I chociaż dzieło
Palczowskiego nie spotkało się z entuzjastycznym
odzewem ówczesnej szlachty - tak w y w y ż s z a n e j
w wywodzie - to jednak nie pozostało zupełnie
bez echa: ostatecznie zorganizowano „skromną"
w y p r a w ę na. M o s k w ę . Ponadto dzięki
Kolędzie
Palczowski w p i s a ł się w tradycję polskiej refleksji
41

4 2

4 1

4 2

M.P. Markowski, A. Burzyńska, op. cit., s. 554.
,,[W roku 1609] u boku regularnych wojsk hetmana
Żółkiewskiego nie wyruszyła tłumna krucjata, a tylko
garść awanturników, wśród których znalazł się naj­
pewniej i nasz autor". G. Franczak, op. cit., s. 41.

�80

Krzysztof Sztafa

o Rosji, podpartej głęboko zakorzenionym w ó w ­
czas mitem o, apriorycznie z a k ł a d a n e j , wyższości
Sarmacji. W y ł a n i a j ą c a się jednak z kart książki
Rzeczpospolita w toku dzisiejszej lektury daje się
p o z n a ć jako p a ń s t w o pogrążone w pewnym sym­
bolicznym (wypieranym właśnie za p o m o c ą m i t u
Sarmacji ) kompleksie niższości wobec swoich
43

4 3

zachodnich sąsiadów; tak też obierając sobie za
punkt odniesienia W s c h ó d , stawała się w z g l ę d e m
niego szlachetną nosicielką cywilizacji, nowocze­
snym i p o s t ę p o w y m organizmem, k t ó r e m u zale­
żało na szczęściu i w o l n o ś c i sąsiada. Znamienne,
że to doniosłe założenie nigdy nie miało prawdzi­
wej okazji, by s p r a w d z i ć się w praktyce.

Tropem „nieustającego wypierania", które stało się
podstawowym warunkiem tLania mitu Sarmacji po­
dąża w przywoływanej już książce Jan Sowa, op. cit, s.

The rhetoric of colonialism in Paweł Palczowski's Kolęda moskiewska
The aim of the article is a new interpretation of 17 century political tract Kolęda moskiewska
(Moscow carol) by Paweł Palczowski. The author tries to present historie relations between Poland
and Russia using the theoretical concepts of Mamsm and Postcolonial theory. According to author
the political discourse of the l Polish Republic was based on a symbolic inferiority complex to
western neighbors, which caused the expansion toward east. The expansion was motivated by the
need of cMlizing mission for the (stereotypically imagined) Others, as well as by religious sanctions
and the search for economically prosperous areas.
th

s t

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�FOT. MICHAŁ KOPEK

�82

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11342" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11320">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0cfade00df873bc1b2dd25bc98d72408.pdf</src>
        <authentication>de9496a13da981b531d35612d9561bf0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135143">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135144">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135145">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135146">
                <text>etnografia polska - okres powojenny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135147">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4627</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135149">
                <text>Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń - zmiana pytań badawczych w etnografii polskiej po II wojnie światowej / Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135150">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135151">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.15-35</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135152">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135153">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135154">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135155">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135156">
                <text>PRZED
LUSTREM

��Zofia Sokolewicz
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Rewolucja, konflikt pokoleń
czy kumulacja doświadczeń
- zmiana pytań badawczych
w etnografii polskiej po II wojnie światowej
Ostatnie lata upłynęły w etnografii polskiej p o d znakiem zmiany paradygmatu. Je­
żeli była to rewolucja, należałoby ją nazwać pełzającą. Zaczęła się już w latach 70.
X X w. Potrzeba było więcej niż jednego pokolenia, aby jej skutki, dalekie zresztą od
pierwotnych zamierzeń jej twórców, zaowocowały nowym kanonem, zmianą pytań
i procedur badawczych oraz założeń poznawczych dotyczących charakteru bada­
nej rzeczywistości. Etnograf, zapytany dziś, co w jego badaniach można by uznać za
błąd w sztuce, odpowie zupełnie inaczej niż jego poprzednik sprzed 30, 40 lat.
Zastanówmy się więc, czy zmiana ta była rewolucyjna czy też wynikała ze stop­
niowej kumulacji wiedzy lub była efektem k r y t y k i naukowej; jaką rolę odegrało t u
następstwo pokoleń i jaka była rola jednostek.
Problematyka rewolucji naukowych i większej zmiany w nauce jest od kilku już
dziesięcioleci tematem gorących dyskusji, przez wiele lat koncentrujących się wo¬
kół książki Thomasa Kuhna (1968). Michał Buchowski stawia taką tezę:
na tle i n n y c h ś r o d o w i s k u d e r z a j e d n a k to, ż e w e t n o g r a f i i p r o c e s f o r m o w a n i a się g r u p
d y s y d e n c k i c h w o b e c m o d e l u m o d e r n i s t y c z n e g o z a c z ą ł się s t o s u n k o w o p ó ź n o i p r z e ­
b i e g a ł p o c z ą t k o w o b a r d z o n i e m r a w o . W y g l ą d a na to, ż e e t n o g r a f o w i e najdłużej o p i e ­
rali się n o w i n k o m t e o r e t y c z n y m ( B u c h o w s k i 1995, s. 4 2 ) .

Zapewne jakąś rolę odegrały tu także różnice pokoleniowe, choć na pewno nie
tylko one. T r u d n o choćby nie wspomnieć o konsekwencjach polityki naukowej par¬
tii komunistycznej dla rozwoju nauki w okresie PRL-u.
Pierwszym, który użył określenia „rewolucja w antropologii", był w 1964 r. Ian
Jarvie, absolwent London School of Economics and Political Science (LSE), uczest­
nik antropologicznego seminarium Raymonda Firtha (Jarvie 1964). Określenie to
odnosiło się do zmian wprowadzonych do antropologii przez Bronisława Malino¬
wskiego i było zgodne z odczuciami wielu jego uczniów. Było żywe w przekazie mię15

�Zofia Sokolewicz

dzypokoleniowym. Mnie opowiadała o t y m w 1958 r. Lucy Mair, jedna z najwierniej­
szych uczennic Malinowskiego, znana afrykanistka i znawczyni struktur politycz­
nych Afryki. Z jej przekazu wynikało, że po powrocie Malinowskiego z Trobriandów
i opublikowaniu Argonautów Zachodniego Pacyfiku (1922) uważano go za tego, który
zrewolucjonizował antropologię dzięki podejściu funkcjonalnemu do kultury Po­
dobno studenci gromadnie maszerowali z LSE przez Kings Road aż do H y d e Par­
ku, gdzie Malinowski głosił swe główne tezy Były jeszcze widocznie zbyt rewo­
lucyjne, by wypowiadać je w samej LSE, w której wciąż jeszcze panował, skądinąd
życzliwy Malinowskiemu, Charles G. Seligman.
Malinowski był niewątpliwie postacią charyzmatyczną, wywierającą przemożny
wpływ na swoich uczniów. I proponował coś zgoła innego od tego, co proponował
ewolucjonizm i , oparte na innym paradygmacie, różne rodzaje dyfuzjonizmu, w t y m
szkoła kulturowo-historyczna. Malinowski pragnął uczynić antropologię nauką w sen­
sie ścisłym (science), proponował spojrzeć na kulturę wybranej grupy jako na pewną
całość powiązaną wewnętrznie relacjami funkcjonalnymi i wyjaśniać ludzkie zacho¬
wania i rezultaty działań w kategoriach przyczynowo-skutkowych. Kryła się w t y m
zapowiedź podejścia systemowego i przyszłej teorii potrzeb. Badane przez funkcjonalistów grupy ludzkie miały charakteryzować się równowagą i zdolnością po¬
w r o t u do homeostazy po chwilowych zakłóceniach. O prawomocności wyników
badań decydowała empiria.
W ten sposób Malinowski odchodził od teorii ewolucji kultur - stopniowego
doskonalenia wytworów rąk ludzkich i instytucji oraz idei w skali Całego Świata. Po­
zostawało tylko wspólne z ewolucjonizmem założenie: człowiek jest jeden w swym
gatunku, choć zaspokaja swoje potrzeby w różny sposób. Pogłębione, intensywne
badania w jednym miejscu, bez względu na to, gdzie wykonywane, miały zapewnić
antropologowi wgląd we wszędzie ten sam mechanizm funkcjonowania kultury, dać
ogląd człowieka i umożliwić sformułowanie praw ściśle ogólnych. Dzięki temu an¬
tropologia mogłaby zyskać pewne podstawy do zaliczania się do nauk w ścisłym
znaczeniu tego słowa. Z tego punktu widzenia zmiany przeprowadzone przez Ma¬
linowskiego miały charakter fundamentalny, mimo że w praktyce antropologicznej
ten model trudno było konsekwentnie stosować (Sokolewicz 1984, 1985) .
1

Ian Jarvie podważa rewolucyjność zmian w antropologii, analizując konkretny
przypadek: kulty cargo. Zarzuca Malinowskiemu, że nie uporał się z problemem i n ­
dukcji, że w istocie rzeczy nie był w stanie dojść do sformułowania praw ściśle ogól¬
nych, a jedynie do tautologii lub zdań enumeratywnych, że funkcjonalna teoria kul¬
tury nie była zdolna wyjaśnić zjawiska zmiany, tak charakterystycznego dla okresu
kolonialnego i postkolonialnego oraz zbliżającego się końca epoki przemysłowej.
Krytyka Jarviego, prowadzona z pozycji falsyfikacjonizmu Karla Raymunda Poppe-

1

Sprawa nie jest oczywiście jednocznaczna. K i r s t e n H a s t r u p sugerowała np., że „antropologia za­

wsze była nienowoczesna" (2008, s. 63).

16

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

ra, dotyczyła wszystkich badaczy prowadzących badania empiryczne i mających am­
bicje, aby mówić nie tylko o prawdopodobieństwie, ale i o pewności, i w empirii
upatrujących kryterium prawdy (Kloska 1981, s. 29 i n.).
Krytyka ta została przyjęta przez jednych jako oczywista, przez innych z dystan­
sem. Dla starych uczniów Malinowskiego obowiązek obserwacji uczestniczącej i dłu­
gi, nieprzerwany pobyt w terenie były decydującym argumentem za rewolucją w an­
tropologii. Jeszcze na sesji zorganizowanej w Krakowie z okazji nadania przez U n i ­
wersytet Jagielloński doktoratu honoris causa w 1984 r. Raymundowi Firthowi p o d ­
kreślano, że nieprzemijającą zasługą Malinowskiego było właśnie zwrócenie uwagi
na pracę w terenie i obserwację uczestniczącą.
Powstaje pytanie: czy Malinowski zrobił rewolucję? I jaką miarą należy mierzyć
rewolucję w nauce z antropologicznego punktu widzenia? Zdaniem Kuhna oznacza
ona wprowadzenie nowego paradygmatu. A b y do tego doszło, konieczny jest jed¬
nak jakiś znaczący wstrząs: odkrycie kierujące uwagę badaczy na zupełnie nowe py¬
tania, wobec których stare teorie są bezsilne. Konieczna też jest obecność autorytetu
lub obdarzonej charyzmą osoby, która by przekazała właściwą informację o propo¬
nowanej nowości szerszemu środowisku i objęła w nim w jakimś zakresie przywódz­
two. Warunki te były spełnione w wypadku rozumienia zmiany proponowanej przez
Malinowskiego. Jego charyzma działała jednak tylko do jego śmierci w 1942 r. I nie¬
wiele wskazywało na możliwość istotnych zmian w antropologii aż do końca lat 50.
X X w., gdyż Alfred Reginald Radcliffe-Brown, który przeżył Malinowskiego o 14 lat,
również dążył do uformowania antropologii jako nauki (science), choć nieco innymi
drogami. Jednakże już w końcu lat 50. X X w. można było zauważyć symptomy no¬
wych propozycji teoretycznych (Leach 1961) .
2

W Polsce aż do 1950 r. etnografii, etnologii, antropologii nie stawiano celu
formułowania praw. Zaliczano te dziedziny do humanistyki i stosowano podobne
procedury jak w naukach historycznych. N i e było w istocie rzeczy sporu o to, czy
etnografia, etnologia są naukami (science) czy reprezentują humanistykę (art). Meto¬
dologiczne dyskusje na temat możliwości, lub wręcz obowiązku formułowania praw
przez nauki społeczne, prowadzone z pozycji marksistowskich, niemalże ominęły
etnografię. Czołowy metodolog etnografii tego okresu, Kazimierz Dobrowolski,
sądził, że wynikiem pracy etnografa mogą być nie prawa, ale generalizacje histo¬
ryczne. I tę propozycję bez dyskusji przyjęto.
Po I I wojnie światowej stanowiska kierowników uniwersyteckich katedr etnografii
i etnologii objęli w Polsce młodzi profesorowie, z przedwojennej generacji adiunk¬
tów. Wyjątkiem był Kraków, gdzie katedrę objął ponownie, po powrocie z Wilna,

2

Tekst pierwszego eseju w z b i o r z e Rethinking

Anthropology został wygłoszony w g r u d n i u 1958 r.

w LSE i spowodował tam burzliwą dyskusję, p r z y n a j m n i e j wśród studentów. K u m o j e m u z d z i w i e n i u
o znaczeniu z b i o r u dla dyskusji o zmianie w a n t r o p o l o g i i nie w s p o m i n a A d a m K u p e r w swojej
charyzmą a rutyną.

17

Między

�Zofia Sokolewicz

Kazimierz Moszyński. Było naturalnr, że pragnęli kontynuować prace sprzed 1939 r.
Niektórzy w czasie wojny usiłowali przecież pisać i opracowywać materiały tere¬
nowe, czego dowodem były np. kolejne po wojnie habilitacje: Józefa Obrębskiego
(1945/1946) i Witolda Dynowskiego (1947), a także projekty Polskiego Towa­
rzystwa Ludoznawczego dotyczące m.in. wznowienia prac nad Atlasem polskiej kultu­
ry ludowej (Gajek 1946). Prezentowała więc powojenna etnografia polska wiele indy¬
widualnych podejść do przedmiotu badań.
Najnowszym kierunkiem, którego zwiastuny pojawiły się w etnografii polskiej
przed 1939 r., był funkcjonalizm. Po wojnie okazał się jednak kierunkiem „burżuazyjnej nauki", potępionym przez oficjalnych ideologów marksizmu. Rewolucja
funkcjonalna ominęła więc etnografię polską. Józef Obrębski, jeden z najbardziej
zainteresowanych funkcjonalizmem, po uzyskaniu habilitacji na Uniwersytecie
Warszawskim wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tam pozostał, a Andrzej Wali¬
górski znalazł schronienie w Katedrze Socjologii i Etnologii Ogólnej Dobrowol¬
skiego, gdzie wywierał niewątpliwie wpływ na studentów, ale nie prowadził już ba¬
dań i stosunkowo niewiele publikował, choć jego Antropologiczna teoria człowieka cie¬
szyła się wielkim zainteresowaniem. Na to jego wycofanie się i obawy Dobrowol¬
skiego przed ewentualnymi represjami władz spowodowanymi wykładami na temat
funkcjonalizmu wpłynęła niewątpliwie opinia etnografii radzieckiej na temat tej
metody Jej wyrazem była m.in. tłumaczona na język polski Anglo-amerykańska etno­
grafia w służbie imperializmu, której autor co prawda nie znalazł uchybień w samej teo­
rii, ale zadał zasadnicze pytanie: do czego służy funkcjonalizm? Odpowiedź, że jest
to narzędzie kolonialnego imperializmu, dyskwalifikowała Malinowskiego i funkcjonalizm (Potiechin 1949). Oficjalnie potępiony w powojennej Polsce znalazł swój wyraz
jedynie w pracy Marii Trawińskiej poświęconej domowi i gospodarstwu (1968) i do
pewnego stopnia w Rodzinie wiejskiej Danuty Markowskiej (1964). Niewątpliwie też
wpływy funkcjonalizmu, w t y m znaczenie kontekstu i problematyka współdziałania
na wsi, uwidoczniły się w badaniach ośrodka łódzkiego z inspiracji Kazimiery Z a w i stowicz-Adamskiej.
Początek lat 50. X X w. przyniósł w etnografii polskiej dość istotną, wprowadzo¬
ną zasadniczo odgórnie, zmianę. Polegała ona na zastosowaniu w naukach społecz¬
nych pojęcia procesu historycznego i zbioru założeń i pojęć wywiedzionych z ma¬
terializmu historycznego. Wiązała się też z dążeniem do ujednolicenia warsztatów
naukowych. Była istotnym elementem polityki naukowej państwa. W etnografii
autorytetem, który podjął się pogodzenia tych założeń z praktyką etnografów, był
profesor UJ Kazimierz Dobrowolski. Jego propozycje (Dobrowolski 1958) stano¬
wiły dość eklektyczne powiązanie założeń materializmu historycznego z wynikami
jego własnych badań nad południową Małopolską i inspiracji teorią Jana Stanisława
Bystronia. Była to, jak się wydaje, nieudana próba połączenia ujęcia diachronicznego
(proces historyczny) z synchronicznym (wpływ Malinowskiego). Łączyła te dwa
podejścia metoda integralna. Punktem wyjścia była zawsze konkretna społeczność
18

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

wiejska powstała w w y n i k u kolejnych fal osadniczych (proces historyczny) lub
miejska, robotnicza opisywana zgodnie z wymaganiami metody integralnej i teorii
formacji gospodarczo-społecznych, to jest poczynając od opisu sił wytwórczych,
układu społecznego i nadbudowy ideologicznej właściwej danej formacji. To podejś¬
cie do badań społeczności wiejskich znalazło swój najpełniejszy wyraz w tzw. synte­
zie etnografii polskiej, w artykule Dobrowolskiego i Woźniaka (1976). Podobne za¬
sady stosowano do opisu kultury robotniczej (por. np. Górników salinarnych Wieliczki
Danuty Dobrowolskiej czy Wczasy w Polsce Ludowej Edwarda Pietraszka).
O prezentację podejścia Dobrowolskiego zadbali raczej socjologowie. Rekon¬
strukcja jego teorii zaproponowana przez Katarzynę Kaniowską (1984, s. 51-69)
nie zadowala, gdyż opiera się jedynie na skrócie wystąpienia Dobrowolskiego pub¬
likowanym w „Etnografii Polskiej" (Dobrowolski 1958). N i e ulega jednak wątpli¬
wości, że przedwojenna tradycja różnorodnego podejścia do badań etnograficz¬
nych prezentowana przez różne ośrodki w Polsce dała o sobie znać i nie wszyscy
postępowali zgodnie z propozycjami Dobrowolskiego. Polityka naukowa państwa
polskiego, zmierzająca do ujednolicenia warsztatu i wprowadzenia metodologii
marksistowskiej, poniosła fiasko.
W różnych ośrodkach etnograficznych przed I I wojną światową nieliczne auto¬
rytety tworzyły własne szkoły. Łączyło je, w opinii Anny Kutrzeba-Pojnarowej, po¬
dobne podejście do historyzmu, uwzględnianie historycznego kontekstu, silne wpły¬
wy romantycznego mitu kultury ludowej, tak charakterystycznego dla nauki two¬
rzących się państw narodowych w Europie (Kutrzeba-Pojnarowa 1976). Koncepcja
polskiej szkoły etnograficznej sformułowana przez Annę Kutrzebę-Pojnarową we
wspomnianej syntezie od początku spotkała się ze sprzeciwem deklarowanym w licz¬
nych wypowiedziach, chociażby Marii Frankowskiej, która kładła nacisk na zróżni¬
cowanie warsztatu i założeń metodologicznych w różnych ośrodkach etnograficz¬
nych. Tak więc różne manifesty i deklaracje istniały niejako sobie, a praktyka badawcza
różniła się od nich istotnie. Sztandarowe prace różnych ośrodków, w t y m mono¬
grafie Siołkowic (Kraków), Puszczy Zielonej (Warszawa), Wielkopolski (Poznań),
powstawały według odmiennych koncepcji. Miejscem zaś szczególnych sporów stał
się Polski Atlas Etnograficzny (PAE). W pierwszym kwestionariuszu (1953 r.) widać
wyraźnie wpływ Moszyńskiego, kładziono nacisk na rejestrowanie reliktów, a gorące
nieraz dyskusje między Kazimierzem Moszyńskim (etnografem), Janem Czekanowskim (antropologiem) i Kazimierzem Nitschem (językoznawcą) dotyczyły raczej
rodzaju tych reliktów i szczegółowości ich opisu. Jednakże do drugiego kwestio¬
nariusza (1954 r.) wprowadzono znaczne zmiany Przede wszystkim przyjęto zało­
żenie, że PAE ma być inwentarzem kultury ludowej X I X i X X w., a nie tylko jej relik¬
tów. Rozszerzono znacznie tzw. wiadomości o informatorze, domagając się od ba¬
daczy uwzględnienia kontekstu wywiadu. Podobnie rozszerzono tzw. wiadomości
o wsi, uwzględniając np. kwestie osadnicze, migracje, strukturę społeczności. Była to
koncesja na rzecz zwolenników Dobrowolskiego, ale także Zawistowicz-Adamskiej
19

�Zofia Sokolewicz

powołującej się na łódzkie badania nad współdziałaniem na wsi i domagającej się
częstszego uwzględniania kontekstu społecznego badanych faktów. Tak więc w dysku­
sji nad PAE ścierały się co najmniej cztery różne podejścia do przedmiotu badań.
Dyskusja ta obrazowała trudności, które napotkali etnografowie, próbując zmie¬
rzyć się z badaniem zmian kultury polskiej, a w t y m kultury ludowej w wyniku II w o j ­
ny światowej, nowego ustroju polityczno-społeczno-gospodarczego, skutków dru¬
giej industrializacji. Etnografowie stanęli wobec zagadnienia istotnych ruchów
osadniczych, które wstrząsnęły strukturą sprzed 1939 r., nasilającego się odchodzenia
od tradycyjnej kultury ludowej, powstawania nowych form kultury Jednocześnie do¬
strzeżono wiele elementów łączących kulturę ludową z kulturą robotniczą i możli¬
wość objęcia tej sfery badaniami z użyciem aparatu pojęciowego wypracowanego
w pracy nad kulturą ludową. N a uwagę zasługują tu prace ośrodka krakowskiego
(Mieczysław Gładysz), łódzkiego (Bronisława Kopczyńska-Jaworska), poznańskiego
(Józef Burszta, Z b i g n i e w Jasiewicz), a także warszawskiego (Anna Zadrożyńska).
Badania te, choć niezmiernie cenne, zwłaszcza w warstwie opisowej, były też dowo¬
dem borykania się etnografów ze zjawiskiem zmiany, którą, z wyjątkiem Anny
Zadrożyńskiej, ujmowano jako następstwo zdarzeń. Niemożliwe okazało się
ukazanie zmian w układzie przyczynowo-skutkowym, wykazanie przyczynowego
związku między kolejnymi fazami procesu historycznego.
Próbą pogodzenia tych sprzeczności i ukazania zmienności kultury ludowej w pro¬
cesie historycznym była wystawa poświęcona polskiej kulturze ludowej, otwarta
w Łodzi w 1957 r. Autorką koncepcji była Kazimiera Zawistowicz-Adamska, wtedy
kurator działu etnograficznego M u z e u m Archeologiczno-Etnograficznego w Ło¬
dzi. W nowoczesnej, jak na owe czasy, oprawie plastycznej próbowano uwzględnić
lokalne konteksty i dynamikę zmian, ukazać nie tylko żywą barwę kultury ludowej
po uwłaszczeniu, będącą podstawą mitu ludowości, ale także jej biedną i szarą co¬
dzienność. Wystawa ta stała się wydarzeniem w środowisku etnograficznym. Orga¬
nizowano nawet specjalne wycieczki studentów z Warszawy do Łodzi. N i e zmie¬
niło to jednak faktu, że ten stan dyskusji metodologicznej musiał budzić sprzeciw
niektórych przynajmniej przedstawicieli młodszego pokolenia. Po roku 1956 nieco
zmniejszyła się indoktrynacja ideologiczna na uniwersytetach, pojawiła się
możliwość pierwszych wyjazdów na stypendia zagraniczne (np. Zofia Sokolewicz,
Jan Krzysztof Makulski), jednym z pierwszych zwiastunów nieco swobodniejszej
dyskusji było np. powstanie Polskiego Towarzystwa N a u k Politycznych, powrót so¬
cjologii i psychologii na uniwersytety. N i e wydaje się jednak, by ta atmosfera
w znaczący sposób wpłynęła na młode pokolenie etnografów. Tylko nieliczni de¬
cydowali się na zabranie głosu w sprawach ogólnych. Ich wystąpienia zostały jed¬
nak odnotowane w sprawozdaniach z konferencji i w przekazie międzypokolenio¬
w y m . Powstało kilka, świadczących o fermencie, prac magisterskich. W Warszawie
do takich zaliczyłabym pracę Witolda Kowalskiego (1970) i Ryszarda Tomickiego
(1972).
20

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

W końcu lat 60. zorganizowano trzy ważne konferencje metodologiczne. W Ło¬
dzi w 1967 r. odbyła się konferencja organizowana przez PTL. III ogólnopolska kon¬
ferencja metodologiczna Instytutu H i s t o r i i Kultury Materialnej i Zarządu Muzeów
i Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz uniwersyteckich katedr
Etnografii, w Kielcach w listopadzie 1969 r., poświęcona była planowanej syntezie
etnografii Polski. Trzecią konferencję, na temat zmiany (Kowalska-Lewicka 1971),
zorganizowano w Arturówku w 1970 r. W drukowanych sprawozdaniach (Bolesław
Januszkiewicz, Anna Kowalska-Lewicka, Mirosława D r o z d ) odnotowano cztery w y ­
stąpienia „młodych", to jest dwóch studentów piątego roku (Jerzego Heymana z Po¬
znania i Piotra Salwy z Krakowa) i dwóch doktorantów z Łodzi (Andrzeja Lipiń¬
skiego i Zbigniewa Marcina Kowalewskiego). W wystąpieniach tych dwóch ostatnich
zaznaczyły się wyraźnie próby nawiązania do teorii marksistowskiej (Lipiński 1967b,
s. 67 i n., Kowalewski 1967), studenci zaś podzielili etnografię na tradycyjną i współ¬
czesną oraz upomnieli się o stosowanie zasad funkcjonalizmu w badaniach etno¬
graficznych. Stosunek „starszych" do propozycji Lipińskiego i Kowalewskiego był
ambiwalentny. Obie propozycje były niejako obok praktyki badawczej etnografów.
Czy mogły budzić żywy oddźwięk? N i e było przekonania, że ich propozycje warte
są włączenia do warsztatu pracy etnografa na stałe. N a d t o język wypowiedzi Lipiń¬
skiego uznano w dyskusji za zbyt hermetyczny. N i e uzyskali więc większego popar¬
cia audytorium. Ich wypowiedzi komentowano jako polityczne (obaj byli członkami
PZPR), jako wyraz polityki organizacji partyjnej I H K M PAN zmierzającej do objęcia
swymi wpływami ośrodka łódzkiego, a to musiało budzić, jeżeli nie sprzeciw, to przy¬
najmniej dystans niepartyjnego środowiska etnografów.
N i e c o inaczej miała się sprawa z wystąpieniami studentów, którzy postulowali
wprowadzenie założeń funkcjonalizmu-strukturalizmu i strukturalizmu do dydak¬
tyki i praktyki badawczej katedr uniwersyteckich. Dyskusja ta znalazła zresztą swój
wyraz w polemice prasowej wokół artykułu Józefa Burszty (Burszta 1965), podjętej
przez Jerzego Heymana (1970), i koncyliacyjnej w tonie odpowiedzi Aleksandra
Posern-Zielińskiego (1970). Jej istotną część stanowił spór wokół sensowności po¬
sługiwania się przez etnografów koncepcją procesu historycznego, skupiania się na
badaniu zmiany społecznej oraz postulatu wprowadzenia do badań etnograficz¬
nych zasad funkcjonalizmu-strukturalizmu i strukturalizmu. O dyskusji tej zdaje się
dziś nikt nie pamiętać. Pozostało wspomnienie o niej raczej w warstwie anegdotycz¬
nej i w pewnym sensie politycznej oraz wzmianka w sprawozdaniach z konferencji
oraz w Historii etnografii polskiej (Frankowska 1973, s. 252). Z tych szczątkowych da¬
nych o dyskusji na konferencjach w Kielcach i Arturówku oraz przekazów ustnych
wynika, że propozycje zmian w metodologii były rozstrzelone, formułowane nadto
przez jednostki, za którymi nie stały znaczące środowiska. Nawet postulat Heymana
w części dotyczącej strukturalizmu spotkał się z ripostą przedstawiciela młodszej
generacji, Makulskiego, skądinąd autora referatu o strukturalizmie na tejże konferen¬
cji. Odpowiedź dotyczyła zarówno języka wypowiedzi Heymana, jak i wątpliwości
21

�Zofia Sokolewicz

co do sensowności stosowania zasad analizy strukturalnej do zjawisk kultury współ¬
czesnej.
Tak więc w 1967, 1968 i 1970 r. pojawiły się głosy postulujące refleksję meto­
dologiczną i zmiany w założeniach badawczych, jednak były one nie dość uporząd¬
kowane, niejednoznaczne i nie miały siły przebicia, co nie znaczyło, że nie budziły
emocji. Brakowało też osób obdarzonych autorytetem lub charyzmą, które mogły¬
by takie rozwiązania forsować. I to m i m o pewnej otwartości środowiska na zmiany,
wyrażającej się m.in. w postulacie Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej, aby badania
funkcjonalno-strukturalne prowadzić jednocześnie z badaniami nad procesem histo¬
rycznym (Januszkiewicz 1970, s. 197), i mimo pozytywnego stosunku do „młodych",
co wyraziło się m.in. w opinii profesor Zawistowicz-Adamskiej, która oceniła referat
Kowalewskiego jako „nowatorski" i „rewolucyjny" (Zawistowicz-Adamska 1968, s. 13,
14) - pozostaje pytanie, czy ocena ta nie wynikała z pozytywnego stosunku pani pro¬
fesor do wszelkich prób samodzielnego myślenia ze strony jej młodych uczniów.
Koncepcja historii kultury materialnej, następnie powołanie w 1950 r. studium
H K M i w 1953 r. instytutu H K M oraz ujęcie kultury narodowej jako socjalistycznej
w treści, a ludowej w formie uchroniły etnografię lat 40. i 50. X X w. przed represja¬
mi, jakim zostały poddane socjologia, psychologia, a nawet bliskie etnografii antro¬
pologia fizyczna (oskarżana o rasizm!) i antropogeografia. Ta ostatnia zniknęła
z uniwersytetów, antropologia fizyczna przetrwała niszowo jako nauka pomocnicza
archeologii, dwie pierwsze wróciły na uniwersytety po 1956 r. Głównym kapitałem
etnografii była kultura ludowa w swojej zmityzowanej postaci. Zewnętrznym tego
wyrazem było postanowienie wydania dzieł wszystkich Oskara Kolberga (uchwała
Rady Państwa z 13 lipca 1960 r. - Tarko 1970, s. 296). Nieśmiało podjęto też próbę
wprowadzenia do programów szkolnych, w ślad za zaleceniem U N E S C O o ochro¬
nie dziedzictwa kulturowego, pewnych elementów wiedzy o polskim dziedzictwie.
Etnografię w komisji powołanej przez ministerstwo oświaty reprezentowała Broni¬
sława Kopczyńska-Jaworska. Dyskusja ta nie zaowocowała praktycznymi zaleceniami
(informację tę zawdzięczam Bronisławie Kopczyńskiej-Jaworskiej). Jednakże wy¬
chodzenie etnografii poza własne środowisko wzbudziło zainteresowanie prasy,
która nie była skłonna uważać badań tej dyscypliny za poważne. Silny atak przy¬
puszczono na etnografię z okazji obrony pracy doktorskiej o Formach gry w palanta na
obszarze Polski (Wrocław 1967; „Lud" L I V 1970, s. 286), pracy związanej z planami
naukowymi poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Dyskusja wzbudziła
ogromne emocje i niemal uczucie zagrożenia. Środowisko etnografów, poza kilko¬
ma listami d o prasy (Józef Gajek), zamknęło się w sobie w obliczu k r y t y k i ze¬
wnętrznej. I sądzę, że był to dodatkowy element w latach 1968-1969, który spowo¬
dował alergiczne wręcz reakcje starszego pokolenia na krytykę wewnętrzną.
W latach 60., a zwłaszcza w drugiej ich połowie, nauka polska nieco się otwiera
na świat. Wyrazem tego są konferencje i wyjazdy zagraniczne badaczy na zachód
Europy i do Stanów Zjednoczonych, tłumaczenia literatury pięknej, a przede wszyst22

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

kim klasycznych już w nauce prac Claude'a Levi-Straussa, Rudolfa O t t o i innych
autorów szkoły utrechckiej w religioznawstwie, Ericha Fromma, M i r c e i Eliadego,
Michaiła Bachtina, Carla Gustava Junga i semiotyków radzieckich. Studenci pierw¬
szego roku etnografii pytani przeze mnie, co skłoniło ich do w y b o r u tego kierunku
studiów, wskazywali na lektury jednego z tych autorów. Większość tych prac była
zresztą równie nowa i inspirująca dla profesorów, co dla studentów. Jednakże różnili
się w ich odbiorze. Dla starszego pokolenia było to fascynujące spotkanie z nowymi
wręcz polami refleksji etnograficznej, ale nie było to wezwanie do zmiany warszta¬
tu, pytań i procedur badawczych. Studentom lektury te wskazywały całkiem nowe
pole dociekań, a nawet proponowały odpowiedzi na pytania egzystencjalne.
Trzeba powiedzieć, że w końcu lat 60. na uniwersytetach znalazła się młodzież
inna w porównaniu z tą z lat 50., kiedy studenci albo entuzjastycznie odnosili się do
socjalistycznych reform, albo byli wychowani w lęku i nie zamierzali się buntować,
albo starannie ukrywali (rzadziej demonstrowali) swoją opozycyjność lub bezref¬
leksyjnie odnosili się do własnych studiów, przyjmując, że rzeczywistości nie da się
zmienić. Tylko wyjątkowi wśród nich byli w stanie iść własną drogą, jak Anna Z a drożyńska lub Jacek Olędzki, a z tych, którzy obrali potem drogę ekspresji artysty­
cznej, Izabela Cywińska, Jerzy Skolimowski. Lata 60. przynoszą zmianę. Wśród
studentów znajdzie się niewielki, ale znaczący procent osób oczytanych w zagra¬
nicznej literaturze, stawiających sobie pytania egzystencjalne, zainteresowanych filo¬
zofią, traktujących kulturę nie jako korelat struktury społecznej, ale jako autono¬
miczną sferę działania człowieka, sferę wartości ludzkich, wymagającą rozumienia
i interpretacji we właściwych jej kategoriach. Studentów tych, poczynając od końca
lat 60., było na uniwersytetach coraz więcej i stanowili dla kadry profesorskiej istot¬
ne wyzwanie.
W latach 60. X X w. było już jasne dla większości elit, że socjalizm nie spełnia
oczekiwań społecznych i nie da się reformować, a ideologia marksistowska nie od¬
powiada na nurtujące myślącego człowieka pytania egzystencjalne. Ta sytuacja una¬
oczniła gronu profesorskiemu z jeszcze większą niż dotychczas mocą, że spoczywa
na niej odpowiedzialność za kształcenie ludzi zdolnych do refleksji nad swoją
kondycją, nad kondycją społeczeństwa i narodu, do stawiania nowych pytań i po¬
szukiwania odpowiedzi poza oficjalnym nurtem ideologii. Zdawano sobie już spra¬
wę z tego, że nie tylko byt kształtuje świadomość, ale że odgrywa w t y m wielką rolę
sfera ducha, symbolika, emocje ludzkie, ekspresja artystyczna. T y m samym humani¬
styka, rozumiana w kategoriach symbolicznych jako sztuka (art), a nie nauka (science),
stała się dla wielu nieświadomym, ale istotnym elementem postawy opozycyjnej w sto­
sunku do oficjalnego nurtu lansującego tzw. naukowy światopogląd (tzn. odwołują¬
cy się również w sferze kultury do praw ogólnych formułowanych zgodnie z proce¬
durami naukowymi).
C i otwarci i myślący studenci pojawili się na wszystkich kierunkach wyższych
uczelni, także na etnografii. W ośrodku warszawskim w 1967 r. rozpoczęli studia
23

�Zofia Sokolewicz

m.in. Ryszard Tomicki i Tadeusz Maciej Ciołek, w 1968 r. m.in. Z b i g n i e w Benedyktowicz, L u d w i k Stomma, Jerzy S. Wasilewski, a po nich pojawiły się kolejne roczniki
wspaniałych ludzi (Historia... 2007). Nadawali ton podczas ćwiczeń i seminariów,
to głównie oni brali udział w badaniach prowadzonych przez kadrę naukową, dzia¬
łali w kołach naukowych, wcześnie też rozpoczęli publikować swoje próby N a d nie­
którymi z nich dyskutowano jeszcze przed drukiem (Tomicki 1973, 1975; Stomma
1975; Wasilewski 1975) i odegrały one znaczącą rolę w procesie zmiany paradygmatu
(Jasiewicz 2006, s. 12). Propozycje te wpisywały się w tembr głosów domagających
się odkrywania w kulturze ukrytych znaczeń, symboliki, i to zarówno w naszych za¬
chowaniach codziennych, jak i w rytuale, głosów wychodzących z nauki, ale sięgają¬
cych polityki i ideologii. N i e była to jeszcze do końca zmiana paradygmatu, choć nie¬
wątpliwie postawiono nowe pytania - przede wszystkim: co znaczy? - i zrezygno­
wano z empirii jako obowiązującego do tej pory kryterium prawdy, na rzecz kryterium
spójności w y w o d u .
Rozpowszechnianiu się nowych idei sprzyjały seminaria ethnologica organizowane
przez U A M i międzyuczelniane obozy etnograficzne, pomyślane przez profesora
Witolda Dynowskiego i organizowane od 1953 r. Skupiały one corocznie w jednym
miejscu na dwa tygodnie asystentów i studentów pierwszego, potem drugiego roku,
wszystkich katedr uniwersyteckich w Polsce. Były więc formą wymiany myśli,
zwłaszcza w kuluarach, nieformalnie, miejscem zadzierzgiwania przyjaźni i ini¬
cjowania współpracy, często równie nieformalnej. N a pewno dyskusje wśród stu¬
dentów i asystentów toczyły się w znacznie gorętszym rytmie od tych w gronach
profesorskich. Świadectwem tych ostatnich może być tzw. synteza (Etnografia...
1981), w której, poza artykułem Tomickiego, nie zawarto nowych, aktualnych pro¬
pozycji. Jest ona podsumowaniem myślenia jakoś zbieżnego z wcześniej opisanymi
propozycjami Dobrowolskiego, częściowo nawet Moszyńskiego, w pewnym stop¬
niu Zawistowicz-Adamskiej. N o w e pomysły nie dotknęły „starej" kadry uniwersy¬
teckiej. Najlepszym przykładem tej sytuacji może być to, że recenzenta pracy d o k ­
torskiej Jerzego S. Wasilewskiego (1977 r.) na temat uniwersum symbolicznego jurty
mongolskiej musiano szukać poza środowiskiem etnograficznym, wśród literaturoznawców (Stefan Żółkiewski), którzy w odróżnieniu od etnografów od wielu już lat
prowadzili studia semiotyczne i którym, podobnie jak i językoznawcom, nieobcy
był strukturalizm.
N o w y m pomysłom młodego pokolenia sprzyjał na Uniwersytecie Warszawskim
program studiów. Wprowadzono w 1972 r. tzw. grupy laboratoryjne. Ich istotą była
praca studentów z jednym asystentem przez cztery semestry nad jednym zagad¬
nieniem. Zadaniem grupy było postawienie pytania badawczego, opracowanie stanu
badań, przyjęcie określonej metodologii, przeprowadzenie badań w terenie i opra¬
cowanie końcowego raportu w formie gotowej do publikacji. Pierwsze dwie grupy
prowadzili w Katedrze Etnografii U W Anna Zadrożyńska i Andrzej Woźniak. O b y ­
dwoje wypracowali odrębne warsztaty pracy odpowiadające ich zainteresowaniom,
24

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

choć, zwłaszcza w podejściu d o źródeł, mające wiele wspólnych cech. Taka koncep­
cja laboratorium, która zachęcała badacza do indywidualnego podejścia, umożliwiała
zapoznanie studentów z różnymi propozycjami badawczymi. Dzięki temu w później­
szych latach grupy mógł prowadzić strukturalista (Ludwik Stomma), semiotyk (Je­
rzy S. Wasilewski), fenomenolog (Zbigniew Benedyktowicz), a z czasem hermeneutka (Joanna Tokarska-Bakir). Łączyła te grupy teoria poznania. Pierwszą próbę
takiego wspólnego metodologicznego programu dla tych grup opracował Ludwik
Stomma . Istnienie grup umożliwiło wprowadzenie do treści programu studiów
etnograficznych nowych kierunków badawczych i lansowanych przez nie procedur
w zakresie warsztatu pracy. I to było zasługą, trzeba przyznać, właśnie młodszej
grupy kolegów, doktorantów i asystentów.
3

Trzeba jednak podkreślić, że grupa młodych kontestatorów była zgodna w zasa­
dzie tylko co do jednego: konieczności postawienia nowych pytań i zmian metodolo­
gicznych. M i e l i dość zajmowania się kwestią zmiany w czym byli zgodni z nauką
zachodnią. N o w e pytania wynikały z przyjęcia przez nich rozumienia kultury jako
rzeczywistości myślowej umożliwiającej ludziom komunikowanie się. Główne py­
tanie, powtarzane za Levi-Straussem, brzmiało więc: co znaczy? Różnili się zaś
znacznie co do rozumienia tego, czym jest owa rzeczywistość myślowa i w jaki spo¬
sób poszukiwać odpowiedzi na pytanie, co znaczy Wynikało to z różnic osobo¬
wościowych, doświadczenia życiowego i terenowego, znajomości literatury zagra¬
nicznej, wciąż skąpo napływającej do naszych bibliotek. Można zaryzykować twier¬
dzenie, że każdy czytał coś innego, przeważnie przez przypadek. Jedynym pismem
informującym o bieżących badaniach antropologicznych było „Current A n t h r o ­
pology", wydawane przez Sol Taxa od 1963 r. i dostępne w pojedynczych egzem­
plarzach nie we wszystkich ośrodkach akademickich. O jego znaczeniu świadczyć
mogą np. artykuły Joanny Tokarskiej-Bakir, obficie cytującej to pismo (Tokarska-Bakir 1990). N i e było ono jednak powszechnie dostępne i czytane.
Przykładem ograniczeń w dostępie do literatury niech będzie to, że jeszcze
w 1988 r. najnowszą książkę Jamesa Clifforda The Predicament of Culture. Twentieth-cen­
tury ethnography, literature and art przywiozła z prywatnej podróży do Stanów Z j e d n o ­
czonych Anna Kunczyńska-Iracka, a w rok później drugi egzemplarz dotarł do
Warszawy dzięki wyjazdowi Zbigniewa Benedyktowicza na organizowaną przez
Amerykanów szkołę letnią w Salzburgu. Te dwa egzemplarze były kserowane nie¬
skończoną liczbę razy, omawiane na seminarium Kunczyńskiej-Irackiej rozdział po
rozdziale, wreszcie prezentowane w 1991 r. w piśmie „Konteksty Polska Sztuka Lu¬
dowa".
Ten stan rzeczy skutkował odwoływaniem się młodszego pokolenia etnografów
do różnych autorytetów i teorii z kręgu semiotyki, fenomenologii, hermeneutyki.
Jest to widoczne zwłaszcza w treści „Kontekstów", starannie relacjonujących nowe
3

L u d w i k Stomma, Projekt planu zajęć grup ćwiczeniowo-laboratoryjnych,

25

1976, archiwum I E i A K U W

�Zofia Sokolewicz

prace. Czasopismo to, czekające na monograficzne opracowanie przez historyka
etnografii, wydawane było p o d światłym i życzliwym dla młodych kierownictwem
Aleksandra Jackowskiego.
G w o l i prawdzie historycznej muszę nadmienić, że wprowadzanie nowych pytań
i procedur w etnografii nie przebiegało wszędzie tak bezkonfliktowo, jak by wynikało
to z mojego tekstu. W niektórych ośrodkach, jak np. w Krakowie, gdzie wciąż był sil¬
ny autorytet Moszyńskiego i Dobrowolskiego, młodzi, przekonani o swoich racjach
i nieznający kompromisów w dochodzeniu do prawdy, działali p o d Frazerowskim
hasłem „zabić ojca" i nie godzili się na pokojową koegzystencję, odsądzając od czci
i wiary prace starszego pokolenia. O n o odpłacało się im, jak to określa Czesław Robotycki, kwaśnym przyjęciem, stosując wielokrotnie argumenty pozanaukowe (oskar¬
żenia o alkoholizm i swobodę obyczajową). Problem w t y m , że „starsi" i „młodzi"
mówili różnymi językami, co uniemożliwiło porozumienie i stawiało dyskutantów
przed alternatywą albo-albo. „Starszym" trudno też było przyjąć, że to, nad czym
pracowali przez całe życie, było oceniane jako bezsensowne.
Charakteryzując zmiany metodologiczne w etnografii polskiej, trzeba też wska¬
zać na ożywione dyskusje toczone wokół kwestii źródeł etnograficznych. W latach
zarówno 60., jak i 70. prowadzono we wszystkich ośrodkach intensywne badania
terenowe. Zaowocowały one wielką liczbą wywiadów i obserwacji gromadzonych
w naszych archiwach oraz ich krytyką. Już w okresie pierwszych prac PAE, jak wspom­
niałam, zastanawiano się nad kontekstem wywiadu i nad tym, w jakim stopniu wpływa
on na uzyskane informacje. Słynna była dyskusja z 1954 r. między Józefem Gajkiem
a Kazimierą Zawistowicz-Adamską (zwolenniczką uwzględniania kontekstu) na te¬
mat tego, co do danych o narzędziach rolniczych wnosi informacja, że informatorka
w czasie udzielania wywiadu robiła pranie. Ten wątek pojawia się także na początku
lat 70., gdy zwolennicy strukturalizmu zmierzający do ustalenia znaczeń domagają
się od rozmówców jasnych odpowiedzi t y p u zero-jedynkowego, lekceważąc wielo¬
krotnie osobę rozmówcy i nie wpisując danych o informatorze. Dotyczyło to też
ośrodka warszawskiego. Przy okazji jakiejś konferencji Zawistowicz-Adamska
zwróciła się do mnie z wyrzutami: jak t y możesz na to pozwolić!
Jednakże zwolennicy fenomenologii, semiotyki niesystemowej i hermeneutyki
poszli w dyskusji nad materiałem terenowym jeszcze dalej. Upowszechnienie mag¬
netofonów umożliwiło zapis nie tylko słów rozmówcy, ale także jego wahań, robio¬
nych przerw, śmiechu, ironii etc. Unaoczniło też rolę etnografa, obnażyło słabość
tych, którzy narzucali informatorowi swoją siatkę pojęciową, ujawniło wszelkie dwu¬
znaczności wypowiedzi. Ten nagromadzony materiał sprawiał, że byliśmy coraz mniej
pewni własnego obiektywizmu i adekwatności materiału do tzw. rzeczywistości.
W trakcie analizy materiału pojawiały się coraz to nowe wątpliwości skłaniające ba¬
daczy do pogłębiania wiedzy o informatorze jako współautorze wywiadu i znacze¬
niu kontekstu. W czasie jednej z dyskusji na ten temat w latach 80., w gronie pra¬
cowników Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej U W , Krzysztof Kubiak,
26

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

pod wpływem coraz liczniejszych pytań o informatora i o to, „co on miał na myśli",
zażartował, że potrzebna jest nam maszyna, z której po naciśnięciu guzika wyskaki­
wałby informator i pomagał rozproszyć wątpliwości.
To uznanie znaczenia informatora w tworzeniu treści wywiadu niejako przygo­
towało grunt pod akceptację tezy Clifforda Geertza o etnografie jako pisarzu. N a ­
gromadzenie i różnorodność materiału (por. liczne materiałowe opracowania, jak
np. „Łódzkie Studia Etnograficzne") i słabość tradycyjnych metod ich analizy spra¬
wiły, że środowisko etnograficzne było gotowe do przyjęcia propozycji jakoś¬
ciowych płynących d o Polski, zwłaszcza po seminarium w Santa Fe (Writing Culture),
z zachodniego świata i nie broniło się przed nimi jak w wypadku strukturalizmu. T u
już marsz ku zmianom paradygmatu nabrał tempa. Według Kuhna kumulacja wie¬
dzy nie jest warunkiem zmiany paradygmatu. C z y jednak presja informacji zawar¬
tych w źródłach przez nas wywołanych i niedających się zinterpretować nie sta­
nowiła bodźca do postawienia nowych pytań i , w konsekwencji, zmiany paradyg­
matu?
Dzięki wymianie informacji i przyjaźniom zawartym na międzyuczelnianych obo¬
zach etnograficznych i wspomnianych seminariach międzyuczelnianych (Poznań
i Łódź), a kontynuowanych na gruncie prywatnym, okazało się, że w innych, poza
Warszawą, ośrodkach są młodzi ludzie podobnie myślący i pragnący uprawiać
etnografię w inny niż dotychczas sposób. Dzięki temu w latach 80. pojawia się fala
dyskusji i publikacji (Zbigniew Benedyktowicz, Wojciech J. Burszta, Michał Bucho­
wski, Dariusz Czaja, Katarzyna Kaniowska, Krzysztof Piątkowski i Krystyna Piąt­
kowska, Czesław Robotycki, Sławomir Sikora, W i t o l d Stoczkowski, L u d w i k Stom­
ma, Joanna Tokarska-Bakir, Jerzy S. Wasilewski, Stanisław Węglarz), zapoczątkował
ją tzw. manifest młodych, teksty publikowane w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " (1981 r.).
I zaczyna się historia zmiany paradygmatu bardzo udanie ujęta przez Robotyckiego
(1995), co niejako zwalnia mnie z jej opisu. Dyskusji tej nie przerwał, a raczej ją zin¬
tensyfikował stan wojenny. D o grona kontestatorów dołączyli studenci z okresu
strajków studenckich na uniwersytetach, co przydaje jej charakteru politycznego.
O d momentu pierwszych protestów wobec tradycyjnej etnografii (Kazimierz
Moszyński) oraz etnografii ukierunkowanej na badanie zmiany kulturowej (Kazi¬
mierz Dobrowolski, Józef Burszta) do czasu „antropologii - projektu urzeczywistnio­
nego" (według określenia Czesława Robotyckiego) minęło około 25, 30 lat. Można
ten okres podzielić na co najmniej trzy podokresy Pierwszy obejmuje sam koniec lat
60. X X w. i charakteryzują go nieliczne głosy studentów i doktorantów na wspo­
mnianych konferencjach metodologicznych w Łodzi, Kielcach i Arturówku, po¬
święconych kwestiom badania zmiany kulturowej i projektowi syntezy etnografii
Polski. Diagnozowano wówczas, że problem tkwi w przyjęciu przez starsze pokole¬
nie takich teorii i metodologii badania zmiany, które jej w gruncie rzeczy nie wyjaś¬
niały, z ogólnym wskazaniem na funkcjonalizm i strukturalizm jako skuteczniejsze
sposoby badania kultury.
27

�Zofia Sokolewicz

D r u g i okres zaczyna się pracą magisterską Ryszarda Tomickiego (1972) oraz
dyskusją poprzedzającą pojawienie się tekstów Ludwika Stommy poświęconych
analizie strukturalnej pokładzin (1975) i magii Alkmeny (1976). W dyskusji zazna¬
czają się wyraźnie trzy nurty: strukturalny, semiotyczny i fenomenologiczny. Ich
młodych przedstawicieli łączy lektura dzieł Paula Ricoeura, w t y m proponowana
przez niego zasada rozpoczęcia analizy od uporządkowania treści tekstu za pomocą
metody strukturalnej, a następnie przejścia do analizy fenomenologicznej i hermeneutycznej. Za pośrednictwem Ricoeura budzi się w środowisku świadomość ist¬
nienia twórczości Hansa-Georga Gadamera, która dopiero w drugiej połowie lat
80. X X w., dzięki wydawnictwom podziemnym (Prawda i metoda), zostanie upo­
wszechniona. Jego teoria do praktyki badawczej etnografów wejdzie dopiero za p o ­
średnictwem pisarstwa Tokarskiej-Bakir (1991).
W latach 70. X X w. najdonioślej jednak brzmi głos strukturalizmu. Dzieje się tak
zapewne z powodu przekładów kolejnych książek Levi-Straussa. Po Smutku tropików
ukazała się Antropologia strukturalna, Myśl nieoswojona, Totemizm dzisiaj. Drugą przy¬
czyną, ważną dla środowiska etnograficznego, była niewątpliwie osobowość i tem¬
perament Ludwika Stommy, osoby budzącej wiele kontrowersji w środowisku.
Dość powiedzieć, że jego publikacja analizy pokładzin była przez starsze pokolenie
krytykowana ze względu nie tyle na metodę, ile na temat.
Strukturalizm, w odróżnieniu od funkcjonalizmu, nie był krytykowany przez
partyjnych metodologów jako nauka burżuazyjna. W gruncie rzeczy krytyka strukturalizmu ze strony marksizmu i uczonych z kręgów katolickich miała wiele zbież¬
nych punktów. Zarzucano strukturalistom, że w ich naturalistycznym ujęciu czło¬
wiek „jest myślany", traci w pewnym sensie swoją niezależność jako osoba. Ta kryty¬
ka nie zakazywała jednak zajmowania się strukturalizmem i stosowania tej metody.
Dlaczego inaczej partia odniosła się do strukturalizmu niż do funkcjonalizmu, to już
inna sprawa, którą pozostawiam historykom nauki.
N i e ma jednak wątpliwości, że właśnie strukturalizm stał się źródłem fermentu
metodologicznego w etnologii polskiej lat 70. X X w. N i e stał się jednak podstawą
nowej praktyki badawczej. Prace, których autorzy starali się kierować wskazaniami
metody strukturalnej, jak Drzewo życia Joanny i Ryszarda Tomickich (1975), Chleb
w tradycji ludowej Ireny i Krzysztofa Kubiaków (1981), spotkały się co prawda z wiel­
kim zainteresowaniem czytelników, ale samokrytyczne podejście autorów nie pozwo¬
liło i m na wyrażenie zgody na drugie wydanie. W końcu drugiego okresu ujawniają
się, istotniejsze już zresztą wcześniej, różnice w grupie młodych kontestatorów. Ich
wyrazem może być tzw. gnoza ze Skawicy (Szkice... 1985), będąca rezultatem go¬
rących, wewnętrznych, metodologicznych dyskusji, prezentująca nie tylko różne
orientacje metodologiczne, ale także różne pokolenia. O d początku lat 70. do poło¬
wy lat 80. X X w. dojrzewało już kolejne pokolenie kontestatorów, którzy nie byli
skorzy do naśladownictwa, lecz szukali własnych dróg, dążąc jednak konsekwentnie
do zmiany paradygmatu (Kaniowska 1991 [1980], Czyżewski 1985, Czaja 1990,
28

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

Szpilka 1988, Sikora 1986, Sznajderman 1991, Węglarz 1983, 1987 i in.). Druga poło­
wa lat 80. to także okres wyjazdów na stypendia do Stanów Zjednoczonych, skutku¬
jące ciekawymi publikacjami przybliżającymi dyskusje toczące się w antropologii
amerykańskiej, także na temat zmiany paradygmatu (Wojciech J. Burszta, Michał
Buchowski).
Ten czas przygotowuje środowisko do trzeciego etapu, to jest do właściwej zmia¬
ny paradygmatu, która dokonuje się w drugiej połowie lat 80. i utrwala w latach 90.
Przebiega ona znacznie spokojniej od wcześniejszych prób. Ważną rolę odgrywać
tu zaczyna literatura amerykańska, przede wszystkim pisarstwo Clifforda Geertza,
Jamesa Clifforda i wpływ seminarium w Santa Fe (1984 r.). Antropologia przechyla
się w kierunku interpretatywnego modelu nauki, w stronę fenomenologii i herme¬
neutyki. Ważną rolę odegra w Polsce pisarstwo i osobowość Joanny Tokarskiej-Bakir.
Opisane tu zmiany, a zwłaszcza protesty „młodych" ciekawie interpretuje Zbig¬
niew Jasiewicz jako proces tworzenia tożsamości zbiorowej etnografów (2006). Po¬
wstaje pytanie, jak na t y m tle, w kontekście zmiany orientacji w etnologii polskiej
sytuują się tacy badacze jak Jacek Olędzki i przede wszystkim Anna Zadrożyńska.
Jacka Olędzkiego i Annę Zadrożyńską trudno zaliczyć do konkretnego nurtu
w etnologii polskiej. Popierali nowe propozycje swoich młodszych kolegów, chęt¬
nie im pomagali, ale zawsze szli swoją drogą. Lech Mróz nazwał Jacka Olędzkiego
„badaczem osobnym". Przypisywaliśmy go do nurtu fenomenologicznego, co nie
było do końca ścisłe (Sokolewicz, w druku). Anna Zadrożyńska wychowała dużą
grupę samodzielnie myślących studentów (Tadeusz M . Ciołek, Anna Malewska-Szałygin), popierała każdą indywidualność. Sama zajęła się kulturą współczesną
już w momencie pisania pracy magisterskiej na temat współczesnego ubioru na
Podlasiu (1963). Kontynuowała zainteresowania współczesnością w pracy zarówno
doktorskiej, jak i habilitacyjnej, skupiając się na wartościach i wartościowaniu.
Przedmiotem jej badań była zarówno kultura robotników PGR-ów na północy Pol¬
ski, jak i robotników FSO w Warszawie. G r u p y te porównywała, budując modele
odzwierciedlające ich stosunek do pracy, czasu wolnego, święta, do więzi wspólno¬
towych. Zmianę traktowała nie jako następstwo zdarzeń, ale jako zmianę relacji
między wartościami. Z tej inspiracji powstało wiele cennych prac magisterskich, a jej
książki o kulturze współczesnej weszły na stałe do kanonu lektur badaczy
O b e c n o ś ć w środowisku polskich etnografów takich uczonych jak Olędzki i Z a drożyńska pozwalała pozostałym tradycjonalistom na uprzytomnienie sobie tego,
że istnieją różne możliwości podejścia do przedmiotu badań. W pewnym sensie
byli oni też forpocztą badań nad kulturą współczesną w ośrodku warszawskim.
Tak więc o zmianie paradygmatu decydowała jednak wola i przekonanie pewnej
grupy zapaleńców. Ale obecność badaczy wybierających indywidualną drogę peł¬
niła w środowisku funkcję nie do zastąpienia: była znakiem, że różne ujęcia są moż­
liwe i płodne. Punktem wyjścia, t u musimy zgodzić się z Kuhnem, było wyczerpanie
29

�Zofia Sokolewicz

możliwości wyjaśniających starej teorii i związanych z nią założeń. I był to temat
wywołujący wielkie emocje, których w t y m artykule nie udało się pokazać, a które
niewątpliwie wzbudziła „rewolucja strukturalna", ale paradoksalnie nie spowodo¬
wała ona, że strukturalizm zaczął być powszechnie stosowany w etnografii polskiej.
Stała się jednak punktem zwrotnym w procesie zmiany paradygmatu i zróżnicowa¬
nia postaw badawczych etnografów polskich.
Pozostaje zasadne pytanie: czy „nowy" paradygmat się nie starzeje?

Bibliografia
Benedyktowicz Z .
1981
1991

Etnografia - etnologia - antropologia kultury - ludoznawstwo. Czym są? Dokąd
zmierzają? (Odpowiedzi na ankietę), „Polska Sztuka Ludowa", R. 35, z. 2, s. 70-71
James Clifford, problemy kultury. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka,
„Konteksty Polska Sztuka Ludowa", R. XLV, nr 1, s. 10

Benedyktowicz Z . , Robotycki C., Stomma L., Tomicki R., Wasilewski J.S.
1980a
1980b
1981

Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje (materiały do słownika),
cz. I , „Polska Sztuka Ludowa", R. 34, z. 1, s. 4 7 - 6 0
Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje (materiały do słownika),
cz. II, „Polska Sztuka Ludowa", R. 34, z. 2, s. 117-125
Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje (materiały do słownika),
cz. I I I , „Polska Sztuka Ludowa", R. 35, z. 1, s. 5 8 - 6 0

Buchowski M .
1995

Fratrie i klany nowo-plemienia antropologów w Polsce, w: Etnologia polska między
ludoznawstwem a antropologią, red. A. Posern-Zieliński, Poznań, s. 37-59

Burszta J.
1965

Czy kryzys w etnografii?, „Studia Metodologiczne", t. I , s. 91-104

Burszta W
1992
Wymiary antropologicznego poznania kultury, Poznań
Ciołek T M . , Olędzki J., Zadrożyńska A.
1976

Wyrzeczysko,

Warszawa

Czaja D.
1990

Spór o model etnologicznej interpretacji, „Zeszyty Naukowe U n i w e r s y t e t u
Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne", z. 27, s. 7 - 2 7

Czyżewski A.
1985
Oszustwo i banał, czyli o grzechach interpretacji, w: Szkice i próby etnologiczne.

30

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

Materiały z sesji naukowych studentów Katedry Etnologii Słowian UJ oraz Kate­
dry Etnologii i Antropologii UW, red. Z . Benedyktowicz, C. Robotycki,
„Studenckie Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego I V " z. 1, Kra¬
ków
Dobrowolski K.
1958

Drogi rozwoju etnografii polskiej: jej obecne zadania, metody i związki z innymi nauka­
mi, rozważania dyskusyjne, „Etnografia Polska", t. I , s.72-82

Dobrowolski K., Woźniak A.
1976

Historyczne podłoże polskiej kultury chłopskiej, w: Etnografia Polski: przemiany k u l ­
tury ludowej, red. M . Biernacka i in., Wrocław-Warszawa, s. 5 9 - 9 0

Drozd M.C.
1972
JV Ogólnopolska Konferencja Etnograficzna (13-14 listopada 1970), „Etnografia
Polska", R. X V I , z. 1, s. 295
Dynowski W.
1947

Zagadnienie archaizmu Auksztoty (Z pogranicza geografii, prehistorii i etnografii),
praca habilitacyjna, archiwum I E i A K U W

Etnografia...
1976
1981

Etnografia Polski: przemiany kultury ludowej, red. M . Biernacka, M . Frankowska,
W. Paprocka, t. I
Etnografia Polski: przemiany kultury ludowej, red. M . Biernacka, M . Frankowska,
W. Paprocka, t. I I

Frankowska M .
1973

Etnografia polska po JJ wojnie światowej (1945-1970), w: Historia etnografii polskiej,
red. M . Terlecka, Wrocław-Warszawa, s. 193-270

Gajek J.
1946

Polski Atlas Etnograficzny, „Lud", t. X X X V I , s. 408-412

Hastrup K.
2008

Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią, Kraków

Heyman J.
1970
Etnografia na rozdrożu, „Współczesność", t. 7
Historia .
2007
Historia i współczesność warszawskiej etnologii. Zjazd absolwentów, red. J. Jasionowska i in., Warszawa
Januszkiewicz B.
1970
JJJ ogólnopolska konferencja metodologiczna poświęcona syntezie etnografii Polski,
w Kielcach 14-16 XJ 1969, „Lud", L I V s. 27-284
31

�Zofia Sokolewicz

Jarvie I .
1964

Revolution in Anthropology, London

Kaniowska K.
1984

Tradycja metodologiczna powojennej etnografii polskiej a ewolucjonizm, „Lud", t. 68,
s. 51-69
1991
Surrealizm i etnografia, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" R. X L V nr 1,
s. 3-6
Kloska G.
1981
Falsyfikacjonizm
K.R. Poppera a twierdzenia etnologii, „Etnografia Polska",
t. X X V I , z. 1, s. 2 9 - 4 7
Kowalska-Lewicka A .
1971
TV Ogólnopolska Konferencja Etnograficzna poświęcona zagadnieniu zmian kulturo­
wych, „Lud", T LV s. 223-235
Kowalski W
1970

Zjawisko urbanizacji, praca magisterska, archiwum I E i A K U W

Kowalewski Z . M .
1967
1968

Wspólnoty rolne chłopów andyjskiego Altiplano, „Łódzkie Studia Etnograficzne",
t. IX, s. 359-373, Łódź
Trzeci Świat: rola wojny rewolucyjnej w organizacji kultury, „Łódzkie Studia Et­
nograficzne", t. X, s. 117-139

Kubiak I . , Kubiak K.
1981

Chleb w tradycji ludowej, Warszawa

Kuhn TS.
1968
Struktura rewolucji naukowych, Warszawa
Kutrzeba-Pojnarowa A.
1976
Wprowadzenie, w : Etnografia...,
1977

s. 13-17

Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Warszawa

Leach E.R.
1961

Rethinking Anthropology, London

Lipiński A.
1967a
1967b

Dyspozycje badań nad kulturą robotniczą Łodzi, „Łódzkie Studia Etnograficz­
ne", t. IX, s. 37-43
Kultura robotnicza, jej tradycje i współczesność, tamże, s. 6 7 - 7 9

Markowska D.
1964

Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkrakowskiej, Wrocław-Warszawa-Kraków
32

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

Obrębski J.
2007

Polesie archaiczne 1945/46, w: Polesie, Warszawa, s. 33-167

Olędzki J.
1962

1971
1991

Rybołówstwo na terenie kurpiowskiej Puszczy Zielonej od k. XJX do polowy XX w.,
w: Kurpie Puszcza Zielona, red. A. Kutrzeba-Pojnarowa., Warszawa-Wrocław, s. 139-275
Kultura artystyczna ludności kurpiowskiej, Wrocław
„Tńurzynowo". Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski nadwiś­
lańskiej XVJJJ-XX
w., Warszawa

Piątkowska K., Piątkowski K.
1982

Antropologiczne pojęcie stylu a sztuka ludowa, „Łódzkie Studia Etnograficzne",
t. 24, s. 6 7 - 8 0

Piotrowska Z . (opr.)
1970

Doktoraty i habilitacje, „Lud", t. LIV, s. 2 8 6 - 2 8 7

Posern-Zieliński A.
1970

Optymistyczna wizja etnografii, „Współczesność", t. 13

Potiechin I . I .
1949

Funkcjonalna szkoła etnografii w służbie brytyjskiego imperializmu, Warszawa

Robotycki C.
1995

Antropologia kultury w Polsce - projekt urzeczywistniony, „Lud", t. 78, s. 227-243

Robotycki C., Węglarz S.
1983

Chłop potęgą jest i basta. O mityzacji kultury w nauce, „Polska Sztuka Ludowa",
R. 37, nr 1-2, s. 3-8
1987
Dzieło £evi-Straussa - dzisiaj, „Lud", R. 71, s. 3-10
Sikora S.
1986
Cmentarz. Antropologia pamięci, „Polska Sztuka Ludowa" R. X L , nr 1-2,
s. 57-68
Sokolewicz Z .
1984
Podstawowe modele nauki a niektóre problemy teoretyczne etnologii w Polsce, cz. I, „Et¬
nografia Polska", t. X X V I I I , z. 2, s. 11-29
1985
Podstawowe modele nauki a niektóre problemy teoretyczne etnologii w Polsce, cz. I I ,
„Etnografia Polska", t. X X I X , z. 2, s. 11-24
(w druku) Jacek Olędzki - jakim go pamiętam, „Etnografia N o w a "
Stomma L.
1975
Rytuał pokładzin w Polsce. Analiza strukturalna, „Etnografia Polska", t. 19, z. 1,
s. 51-64
33

�Zofia Sokolewicz

1976
Szkice.
1985

Mit Akmeny, „Etnografia Polska", t. 20, z. 1, s. 99-110
Szkice i próby etnologiczne. Materiały z sesji naukowych studentów Katedry Etnologii
Słowian UJ oraz Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, red. Benedyktowicz Z . , Robotycki C., „Studenckie Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ja¬
giellońskiego", t. IV, z. 1, Kraków

Sznajderman M .
1991
O etnograficznym surrealizmie, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa", R. XLV, nr 1,
s. 7-9
Szpilka W.
1988

Poszukiwacze zaginionej Arki, „Przekrój", X L I I , nr 4, s. 21-24

Tarko M .
1970

O Kolbergu w Belwederze po raz drugi, „Lud", R. L I V s. 2 9 6 - 2 9 7

Tokarska-Bakir J.
1990

Interpretacja, czyli o sztuce antropologii, „Polska Sztuka Ludowa", R. 44, nr 1, s. 3 - 7

Tomicka J., Tomicki R.
1975

Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa

Tomicki R.
1972

Wierzenia i obrzędy związane ze śmiercią w tradycji społeczności wiejskich, praca magi¬
sterska, archiwum I E i A K U W , sygn. M 110

1973

Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej, „Etnografia Polska", t. 17, z. 2,
s. 41-58
1976
Słowiański mit kosmologiczny, „Etnografia Polska" t. 20, z. 1, s. 4 7 - 9 7
1981
Religijność ludowa, w : Etnografia Polski: przemiany kultury ludowej, red. M . Bier­
nacka, i in., t. 2, Wrocław, s. 29-71
Trawińska M .
1968
Zagroda chłopska w Polsce na przełomie XJX i XX w, Wrocław
Waligórski A .
1973

Antropologiczna koncepcja człowieka, Warszawa

Wasilewski J.S.
1975

Kategoria przestrzeni w kulturze koczowniczej. Analiza przestrzenna jurty mongol¬

skiej, „Etnografia Polska", t. 19, z. 1, s. 109-128
Zadrożyńska A.
1963
Warunki powodujące zanik tradycyjnego ubioru na Podlasiu w 2 poł. XJX w., praca
magisterska, archiwum I E i A K U W
1974
Zawarcie małżeństwa. Analiza systemu wartościowania, Warszawa
34

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

1983
2001
2004

Homo faber, homo ludens. Etnologiczny szkic o pracy w kulturach tradycyjnej i współ¬
czesnej, Warszawa
Targowisko różności: spojrzenie na kulturę współczesną, Warszawa
Damy i galanci. O polskich zwyczajach towarzyskich, Warszawa

Zawistowicz-Adamska K.
1968

Sesja Naukowa Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego na temat współczesności,
„Łódzkie Studia Etnograficzne", t. X, s. 5-22

35

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10187" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10165">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ee031d50b54ade068de0f09390b2cb11.pdf</src>
        <authentication>9c2dc77a8a5e6421381518036d5fc7b6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121177">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1450</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121178">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121179">
                <text>narzędzia rolnicze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121180">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1341</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121181">
                <text>Rezginie w Europie / LUD 1974 t.58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121182">
                <text>LUD 1974 t.58, s.73-86</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121183">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121184">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121185">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121186">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121187">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121188">
                <text>Lud, t. 58, 197f

ZYGMUNT

KLODNICKI

REZGINIE

W EUROPIE

Jedną z ciekawszych form ludowego transportu,
występującą
na obszarze Europy, jest przenoszenie małych ilości siana, liści lub ściółki na
plecach przy pomocy siatki lub sznurków rozpiętych na dwóch żerdkach.
W polskiej literaturze
etnograficznej
na określenie
narzędzia
w postaci
siatki rozpiętej między dwoma kabłąkami przyjęła się gwarowa
nazwa
rezginia. W dalszej części artykulu będę używał tego terminu w znaczeniu szerszym, określając nim narzędzia w postaci kabłąków, bądź prostych
żerdek połączonych siatką albo sznurkami.
Celem niniejszego artykułu
jest próba podsumowania
dyskusji, jaka
się w ostatnich latach rozwinęła na temat genezy rezginii w Europie 1.
I. S t a n b a d a ń. W przeciwieństwie
do wielu innych narzędzi transportu siłami ludzkimi rezginie doczekały się kilku opracowań. Pierwszy
zwrócił na nie większą uwagę Karl Rhamm (1908 r.) przy okazji studiów
nad pograniczem germańsko-słowiańskim.
Zdaniem K. Rhamma "rezginia
jest [...] tak osobliwym narzędziem, że trudno przyjąć, iż mogła powstać
niezależnie w różnych miejscach. Z tego wynikałoby, że plemiona, u których ona obecnie występuje, żyły dawniej w ścisłym sąsiedztwie" 2. Autor
miał na myśli bezpośrednie sąsiedztwo w przeszłości między Germanami
północnymi, wschodnimi oraz tymi, którzy później osiedli w Alpach. Ten
wywód opierał na popularnej w owym czasie teorii, którą Gustaf Kossinna wprowadził do archeologii jako "Siedlungsarchaologie",
a mianowicie,
że występowanie
podobnych wytworów
kulturowych
u różnych ludów
świadczyło o pokrewieństwie
tych ludów. W ćwierć wieku później, dyspo1 Dyskusja na ten temat trwa z dłuższymi przerwami
od czasu, kiedy K. Rhamm
poruszył zagadnienie rezginii w pracy Ethnographische
Beitriige
zur germanischslavischen Altertumskunde,
t. 2 Urzeitliche
Bauernhofe
im germanisch-slavischen
Waldgebiet,
Braunschweig 1908, s. 1035 i nast. Ożywienie w dy,skusji, jakie miało
miejsce w ostatnich latach, wywołał L. Schmidt, Der Heubogen im siidlichen Burgenland. Aus der Arbeit
am Atlas der burgenliindischen
Volkskunde.
"Deutsches
Jahrbuch fUr Volkskunde" 1932, t. 8, cz. 2, s. 351-3,60.
2 K. Rhamm, op. cit., s. 1037 (tłum. Z. K.l.

�14

ZYGMUNT

KLODNICKI

nując nieco obfitszym materiałem, ten sam pogląd powtórzył Bruno
Schier 3.
Wiadomości o występowaniu rezgmu w Szwecji, Danii, Schwarzwaldzie, wschodnich i zachodnich Alpach oraz w Piemoncie uzupełnił
następnie Arthur Haberlandt informacją o istnieniu tego narzędzia na
Balearach i w północnej Afryce, gdzie używano go do transportu zboża
na osłach 4.
Znamienne jest, że żaden ze wspomnianych autorów nie orientował
się, że rezginie występują także na obszarach słowiańskich i z nimi sąsiadujących. Zasięg rezginii w Europie uzupełnił Kazimierz Moszyński, podając ich występowanie na Białorusi, w południowej i zachodniej Wielkorusi, południowej Litwie i Łotwie, a z drugiej strony w południowo-zachodnich Węgrzech, Slawonii, Chorwacji, Słowenii i części Bośni.
K. Moszyński zaliczył to narzędzie do grupy wytworów występujących
w przerywanym zasięgu bałtycko-adriatyckim 5.
Wiele materiału z obszaru Półwyspu Bałkańskiego, głównie z zakresu
nazewnictwa rezginii, przyniósł, przeoczony w późniejszych opracowaniach, artykuł Borivoje Drobnjakovića 6. Autor przypuszcza, że to narzędzie dostało się do Europy z Egiptu.
Bardziej ożywione zainteresowanie omawianym narzędziem dało się
zauważyć po opublikowaniu przez Leopolda Schmidta w 1962 1'. artykułu
o rezginiach w południowym Burgeniandzie 7. W oparciu o nowsze materiały z obszaru Austrii i Schwarzwaldu autor uściślił zasięg występowania rezginii na terenach podalpejskich. L. Schmidt uważa rezginie za
relikt pochodzący z czasów, kiedy gospodarka wiejska była na niskim
,3 B. Schier,
Hauslandschaften
und Kulturbewegungen
im ostlichen MitteleuTOpa.
Reichenberg 1932.,.5. 13. Seria Beitriige ZU1' sudetendeutschen Volkskunde, t. 2,l.
4 A.
Haberlandt,
Die volkstii.mliche
Kultur
Europas in ihrer
geschichtlichen
Entwicklung,
[w:] Illust1'ierte
VOlkerkunde.
Red. G. BUiSchan, t. 3, cz. 2, Stuttgart
1926, s. 394-395.
5 K.
MQszyński, Kultura
ludowa
Slowian,
t. l, Kultura
materialna.
Wyd. 2,
Warszawa 1967, § 631. W innym miej:scu(§ 23) autor napisał: "Zasięgi tego typu
w,kraczają wprawdzie niekiedy zatokowo lub wyspowo z krajów nadadriatyckich
w głąb zachodniej lub środkowej Europy (np. na Węgry), albo z krajów nadbałtyckich w głąb północno-zachodniej
Polski i wschodniej oraz środkowej Rosji;
tworzą też czasem wyspy w Karpatach
{...], a niekiedy i drobne lub znaczne
wyspy tu i ówdzie w Europie; niezmienną ich cechą jest jednak to, że bardzo
znaczne ich części lub nawet główne jądra przypadają, o ile do dziś wiadomo,
z jednej strony nad Bałtykiem, z drugiej zaś strony - w krajach alpejskich i dynarskich".
6 B. Drobnjaković,
Un instrument
ancien pour Ie transport
de la nourriture.
"Bulletin de l'Academie Serbe des Sciences", t. 24 nowej serii, Classe des sciences
sociales, nr 7, 1959, s. 123-128.
7 L. Schmidt, op. cit.

�Rezginie

w

Europie

75

stopniu rozwoju. Dyskusyjne okazały się jego wywody dotyczące genezy
kształtu tego narzędzia. L. Schmidt próbował wyjaśnić kształt rezginii
kabłąkowatej w oparciu o dawne wierzenia ludowe związane z kultem
księżyca.
W następnych latach ukazały się obszerne artykuły oparte na szerokiej
bazie materiałowej, polemizujące z poglądami L. Schmidta.
Ants Viires analizując funkcję rezginii na Białorusi i w republikach
bałtyckich ZSRR stwierdził, że na obszarach tych są one typowym narzędziem chłopskim związanym z rozwiniętą uprawą roli i hodowlą bydła
(wynoszenie siana i plew z klepiska, noszenie paszy do stajni). A. Viires
nie znalazł w północnowschodniej Europie danych przemawiających za
pierwotnym używaniem rezginii do zbierania liści i ściółki, z czym wiąże
to narzędzie L. Schmidt w oparciu o materiały z obszarów podalpejskich.
Uznając rezginię za stare narzędzie do gospodarki hodowlanej przyznaje,
że dawniej funkcja tego wytworu w pewnej mierze mogła zmieniać się
zależnie od charakteru miejscowej gospodarki hodowlanej. W zasadzie
autor dopuszcza możliwość zaproponowaną przez L. Schmidta jak również
rozwiązanie K. Moszyńskiego, który przypuszczał, że rezginia pierwotnie
mogła być w Europie używana podczas żniw do transportu ściętych kłosów 8.
Nils-Arvid Bringeus skorygował uogólnienia co do funkcji i form rezginii w Szwecji, którymi posłużył się L. Schmidt konstruując hipotezę
dotyczącą pierwotnej funkcji rezginii. Bringeus przypuszcza, że rezginie
w Szwecji powstały w drodze wewnętrznego rozwoju ze starszych wytworów kulturowych, takich jak np. rodzaj pętli do transportu na plecach,
ukręconej z dłuższej witki wierzbowej. Analizując dawne spisy spadkowe
doszedł do wniosku, że rezginie pojawiły się w Szwecji w pierwszej połowie XVIII w. i wiązały się z rozwojem gospodarki hodowlanej (hodowla
bydła w zamknięciu, sprzęt siana na trudno dostępnych polankach leśnych i na bagnach), a niekiedy także do noszenia zboża (sic!) 9.
Ten odosobniony w etnologii pogląd N.-A. Bringeusa poddał przekonywującej krytyce Sven B. Ek 10. Zwrócił przy tym uwagę, że należało
uwzględnić materiał porównawczy, zwłaszcza z obszarów ościennych, tj.
z Danii, północnych Niemiec i północno-wschodniej Europy, zwracając
przy tym baczną uwagę na zmienną w czasie funkcję rezginii.
W niniejszym artykule, zwłaszcza przy opracowywaniu map, uwzględ-

g A. Viires,
Der Heubogen in Osteu1"Opa. "Deutsches Jahrbuch fur Volkskunde"
1964,t. 10, cz. 2, s. 280-2!H.
9 N.-A. Bringeus,
Hobagen. Relikt eller novation?
"Rig" 1964, R. 47, s. 65-88.
10 S. B. Ek, Bagen ett gammalt homatt. "Rig" 1965, R. 48, s. 105-1;22,

�ZYGMUNT

Mapa. L Przybliżony
1 3 -

rezginie
olJszary

kabląkowate
na
których

(por.

ryc.

re7.ginie

KLODNICKI

zasięg rezginii w Europie

1-5); 2 bye': lTIOŻe

rezginie
\\'ystępujq.

z prostymi
drążkami
brak
poś\\'ić.ldci',enia

(por.
IV

ryc. 6-8);
literaturze.

�Rezginfe

w

Europie

77

niono także prace kilku innych autorów, którzy omówili występowanie
rezginii na obszarach poszczególnych krajów europejskich 11.
II. F o r m y r e z g i n i i. Starym i szeroko rozpowszechnionym narzędziem do transportu naplecznego jest siatka. Szczególnym przypadkiem
takiej siatki jest rezginia. Jak już wspomniałem na początku, za rezginię

Ryc. 1. Rezginia kabłąkowata loogused,
Vonnu, raj. Tartu, Es.tonia

Hyc. 2. Rezginia kabląkowata pugatsid,
Ampla, raj. Harju, Es.tonia

uważam siatkę o wielkich okach, albo parę lub kilkanaście równoległych
sznurków rozpiętych między dwoma prostymi lub wygiętymi w kabłąk
żerdkami.
Analiza zgromadzonego materiału, ze względu na formę omawianego
narzędzia, pozwoliła na wyodrębnienie rezginii kabłąkowatych i rezginii
o prostych drążkach.
Scheuermeier, Bauernwerk
in Italien,
der italienischen
und ratoromat. 1, Erlenbach-ZUrich 1943, t. 2 Bern 1956; GUnter Wiegelmann,
Erste Ergebnisse der ADV -Umfragen
zur alten bauerlichen
Arbeit.
"Rheini.schen
VierteljahrsbUittern"
1969, t. 3:3, s. 2.13; Christo Vakarelski, Arten
des Tragens bei
den Bulgaren.
"Muveltseg es Hagyomany" 1971, t. 13-14, s. 664; Attila PaladiKovacs, Einige Bemerkungen
ii.ber die Traggeriite
der ungarischen
Bauernschaft.
"Muveltseg es Hagyomany" 1971, t. 13-14, s. 412, .ryc. 1. Zasięg rezginii w Polsce
w oparciu o materiały pracowni Polskiego Atla.su EtnogtI"aficznego, zebrane według
kwes.tionariusza Józefa Gajka (Transp01·t i komunikacja
lądowa. "Archiwum Etnograficzne" nr 22, Wrocław 11960) i matel'ialy rękopiśmienne K. Moszyń'skiego, podał
Z. Klodnicki, Transport
mit Menschenkraft
in Polenin
der ersten Half te des
XX. Jahrhunderts.
"Muveltseg es Hagyomany"
1971, t. 13-14,
:s. 597, mapa V.
A. L Czabiaruk, Nazwa prystasawannia,
u ja/dm nosiac siena, salomu. [w:] Dy,ialektalagiczny
atłas biełaruskaj
mowy
(pod red. R. I. Awanesawa i in.) Mińsk
1963, mapa 2~4.
11

Paul

nischen

Schweiz,

�78

ZYGMUNT

Ryc. :3. Rezginia kabłąkowata,
Ivankovo, pow. Vinkovci, Slavonia

KLOONICKl

Wśród
rezginii
kabłąkowatych
można
wyrozmc
dwa
warianty:
1. Kabłąki
są odsunięte
od siebie,
a łącząca je siatka nie pokrywa powierzchni w obrębie każdego z kabłąków, ryc. 1. Do tej odmiany można, z pewnymi zastrzeżeniami,
zaliczyć małe rezginie z północnej Estonii, w których kabłąki są połączone
tylko dwoma sznurkami, ryc. 2. Taką
małą rezginię z ładunkiem niesie się
w ręku, przy czym kabłąki
służą
jako uchwyty.
2. Kabłąki są blisko
siebie, tak, że rezginia po rozłożeniu
tworzy kształt zbliżony do koła; za-

mknięta kabłąkami powierzchnia jest
zapleciona siatką, ryc. 3-5.
Rezginie kabłąkowate
występują na obszarach nadbałtyckich
i w północnej, naddunajskiej
części zasięgu śródziemnomorskiego,
por. mapa I.
Rezginie o drążkach prostych również występują
w dwóch wariantach: we Włoszech drążki są połączone równoległe usytuowanymi
sznurkami, ryc. 6, a na Półwyspie Bałkańskim siatką, ryc. 7-8, mapa I.
Poza Europą rezginie były używane w Syrii 12 i Maroku przy sprzęcie zbóż. Znane były także w starożytnym Egipcie, gdzie używano ich
do transportu
kłosów zbóż na osłach 13. W poludniowej Etiopii kobiety z plemienia Banna używały nosiłek napłecznych
w postaci dwóch
owalnych, względnie jednej kolistej
obręczy z rzadką siatką wyplecioną
ze skórzanych
rzemieni 14. Wyraźne
pokrewieństwo
z rezginiami wykazują północnoruskie
nosiłki myśliwskie kroszni.
III. N a z w y r e z g i n i i. W nazwach rezginii odbija się zarówno
kształt i technika wykonania,
jak i funkcja tego narzędzia. Formę rezgin ii odzwierciedlają
nazwy kabląki, kabluki z pogranicza polsko-ruskiego
Ryc. 4. Rezginia kabłąkowata,
rezgm,
Wierzchlesie, pow. Sokółka

12

B. DTobnjaković, op. cit., s. 125.

K. MQszyń:skd,op. cit., § 63l.
Elisabeth Pauli, MaterieIle KUltU1' der Banna und Hammar, [w:] Ad. E. Jensen (red.), Altvi:Hker Siid-Athiopiens,
Stuttgart 1959, s, 349 i ryc. 31-2a, 31-2b, 31~3.
1·3
I4

�Rezginie

Ryc. 5. Transport

79

w Europie

przy pomocy rezginii kabłąkowatej,
Hajnówka

rjeski,

Nowoberezowo,

pow.

oraz nazwy Zooga, Zoogacl, Zoogusecl tzn. "łuki", ze wschodniej Łotwy. Do
grupy nazw wiążących funkcję rezginii z jej formą należy zaliczyć germańskie nazwy typu heubogen,
(ho)bdga, hobue, fuadaschbogn,
futterbogen, laubbogen, streubogen
itp., gdzie pierwszy człon nazwy określa
rodzaj noszonego ciężaru, tj. siano, paszę, liście, ściółkę, a drugi znaczy
"kabłąk, łuk". Z funkcją rezginii wiążą się nazwy: heutrage z akr. Gtissing w południowym
BurgenIandzie,
nosze, noszki z pogranicza polsko-ruskiego oraz kandmecl (1. mn. od kandma - nieść) w północnej Estonii.
Z techniką wykonania tego narzędzia wiąże się nazwa typu rezginie,
rezgine. Autorzy są zgodni co do tego, że jest to nazwa pochodzenia bałtyjskiego 15. Litewskie
ri?gzti znaczy "wyplatać,
dziać etc.", lotewskie
rezgit zaplątać, zawikłać, lit. regztis "siatkowaty pojemnik do siana, nosiłki do siana, kosz", lot. rezgis "plecionka" itp. 16 Wskazuje to na fakt, że
15 K. Mos,zyński, op. cit., Si 631;
A. Viires, op. cit., s. 238; G. Wiegelmann,
cit., s. 2113i in.
16 A. Viires, op. cit., s. 283 za E. Fraenkelem
i M. Va~merem.

op.

�80

ZYGMUNT

II'III/IUNIII

ł

iI/IIIIII"t

Ryc. 6. Rezginia z drążkami prostymi,
rete, góry Piemontu, Liguria, środkowe
i południowe Włochy

Ryc. 7. aezginia

z drążkami
"Vb7'zóbla, Rodopy

prootymi,

KLODNICKI

sia tka łącząca kabłąki była dawniej
plecionką 17. Zważywszy, że bardzo
podobne nazwy, np. mrezage występują w zachodniej części Półwyspu
Bałkańskiego, a być może nawet zaliczyć tu można włosko-albańską nazwę rete, rjete, gdzie nie można
oczywiście doszukiwać się wpływów
bałtyjskich, należałoby przyjąć bardzo dawne, może praindoeuropejskie
pochodzenie tego typu nazwy i być
może desygnatu.
Szereg nazw określających rezginie obejmuje także inne narzędzia do
noszenia. Nazwie rezginii koszel, kas.~els z południowo-wschodniej Łotwy
odpowiada rosyjskie kosel, tj. torba,
worek, rezginia itp. wyplatane.z kory 18. Tak samo nazywają się w cześci Białorusi i Litwy kobiałki wyple-

Ry&lt;:. 8. Transport prz.\' pomocy rezginii
prostymi dnl/.kami, I'rzmi, Ma&lt;:edonic!

l

17 W muzea&lt;:h za&lt;:howało się jeszcze
kilka egzemplarzy !'ei:ginii z siatką uplecioną z łyka. Wiadomości o tak wykonanych rezginiach można także znaleźć w lite['aturze; por. N.-A. Br.ingeus, op. cit., s. 87; A. Viires, op. cit., s. 2112-28:l; materiały
rękopiśmienne K. Moszyńskiego.
l.~ Franciszek
Sławski, Słownik
etymologiczny
języka
polskiego,
t. 2, Kraków
1958-1965, s. 539; A. VUres, op. cit., s. 284.

�l!ezginie

Si

w Europie

#
tJ
li

r-, ,..,.....,•...•

~1
Mapa

II.

Przybliżone

zasięgi niektórych

nazw rezginii w Europie

1 - mrezagc,
reźgine,
rc.zwiny
itp.; 2 krośnje,
krosni;
3 bogen, (ho) baga, IJUga, pulca, tutterbogen,
laubbogen, streubogen
cr.znli, vrzunl;
6 - zgcncralizo\vane
zasięgi
rezginii

6 -

Lud,

tom

LVIII

6

rete, ,oete, rjete:
4 heuitp,; 5 - vbrzóbla,
vih',zame,
(por. mapa I).

�82

ZYGMUNT

KLODNICKI

cione z kory techniką krzyżowo-taśmową, noszone na pasku przez ramię.
Nazwa ta jest ściśle spokrewniona z ogólnosłowiańskim terminem kosz
używanym na określenie różnych wyplatanych pojemników. Nazwa krosznie oznacza oprócz rezginii także nosidła do noszenia wody i drewniane
skrzynki napleczne, używane przez wędrownych szklarzy (Słowacja, sporadycznie w południowej Polsce). W okolicach Pińska rezginię nazywają
rept'uch. Podobnie nazywa się płócienna torba na owies dla konia w Polsce, na Ukrainie i u Rosjan 19.
IV. P r z e r y wan y z a s i ę g r e z g i n i i. Rezginie w Europie występują na dwu dosyć zwartych obszarach tworząc przerywany zasięg
baltycko-śródziemnomorski. Za tym, że jest to zasięg przerywany, przemawia analiza zarówno mapy form, jak i nazw rezginii. Rezginie kabłąkowate zajmują północną, alpejską część zasięgu śródziemnomorskiego
i są formą wyłączną na obszarach nadbałtyckich. Podobnie wygląda rozmieszczenie części nazw tego narzędzia, mapa II. Na obu obszarach powtarzają się nazwy typu krosnje - krosni; mrezage - rezgine, rezwiny;
heubogen - (ho)bdga, buga, puka itp.
Rezginie w postaci siatki, bądź kilku sznurków rozpiętych między
dwoma prostymi drążkami, występują w strefie śródziemnomorskiej jako
forma wyłączna. W pewnym stopniu podobne do nich są rezginie estońskie, które niekiedy mają kabłąki słabo wygięte i połączone siatką; a niekiedy tylko parą sznurków, ryc. 2. Kuszące jest zatem przypuszczenie, że
występujące na peryferiach Europy rezginie o prostych lub prawie prostych drążkach, są formą starszą od rezginii kabłąkowatych. Świadczyłby o tym zarówno peryferyjny zasięg, jak i prostsza, bardziej prymitywna forma. Wartość tego przypuszczenia osłabia fakt, że w starożytnym
Egipcie, znane były rezginie kabłąkowate 20. Również wspomniane nosiłki
napleczne z poludniowej Etiopii i z północnej Wielkorusi są bliższe formą
rezginiom kabłąkowatym.
P o d s u m o wan i e. Wydaje się faktem 'bezspornym, że rezginia
jest bardzo starym wytworem kulturowym. Przemawiają za tym:
a) typowo rezidualny, przerywany zasięg baltycko-śródziemnomorski
zarówno samego narzędzia, jak i jego nazw;
b) bardzo prosta konstrukcja tego narzędzia, wywodząca się przypuszczalnie od sznurkowych, a nawet wiklinowych pętli i siatek do noszenia
na plecach.
Współcześnie rezginia jest używana głównie do przenoszenia paszy lub
ściółki dla bydła na obszarach, na których gospodarka hodowlana odgrywa mniejszą rolę aniżeli rolnictwo. Natomiast tam, gdzie dominuje paster-

19
20

F. Sławski, op. cit., t. 3, Kraków 1966-1969, s. 88-89.
B. Drobnjaković, op. cit., ryc. 4.

�Rezginie w Europie

83

stwo, a więc w Alpach i Karpatach, rezginia w zasadzie nie jest znana.
Na wielu obszarach Europy, a zwłaszcza w strefie lasów liściastych, gospodarka sienna jest dosyć późnego pochodzenia 21. Zestawiając ten fakt
z dawnością rezginii prawdopodobnym staje się przypuszczenie, że mamy
tu do czynienia z prastarym narzędziem rolniczym używanym dawniej
do transportu ściętych kłosów. W miarę jak w rolnictwie dokonywała się
ewolucja od zżynania samych kłosów do zżynania całych źdźbeł zbóż,
a w gospodarce hodowlanej rolników dokonywało się przejście od zimowego wypasu bydła w lasach liściastych do gospodarki 'siennej, rezginia
tracąc zastosowanie w rolnictwie stała się typowym narzędziem do transportu siana, liści i ściółki dla bydła.

ZYGMUNT KLODNICKI

THE REZGINIA IN EUROPE
(Summary)
The author attempts to summarize the discussion which has been going on
since 190B (K. Rhamm, op. cit.) concerning the rezginia in Europe. The heretofore
discus.sions concerning the origin of this implement have restricted themselves
most frequently to its form in the .shape of a net stretched between two hoops.
In contradistinction to his predeceSiSOr,g
the author considers the rezginia to be
a net or &amp;trings stretched parallel to one another on straight rods or rods bent
into the shape of a hoop.
21 J. G. D. Clark,
Prehistorie
Europa. The economic Basic. Tłum. J. Kostrzewski, Europa przedhistoryczna.
Podstawy
gospodarcze,
War.szawa 1957, pisze na
s. 146: "... bydło [...] korzystało [...] z liści i galęzi drzew liściastych, zw.laSlZcza
wiązu i 'lipy, jako paszy zimowej; stosowało się to szczególnie do okresu przed
powstaniem zwyczaju zbierania siana we wcze.snym okresie żelaza". Dalej, na
s. 152: "... 2Jbieranie siana na więks:zą skalę, poświadczone przez istnienie żelaznych sierpów zrównoważonych, a w okresie rzymskim kos, zapoczątkowano w końcowych stadiach epoki przedhistorycznej". Tamże na s. 1::3'5-137 o przedhistorycznych żniwach polegających na ścinaniu samych kłosów. K. Maszyńsk.i, op. cit.,
§ 118, podał kilka przykładów śwliadczących o tym, że j8SelCzew XIX w. tu i ówdzie
w Europie "... np. w niektórych zakątkach Litwy do niedawna bydlo rogate musiało się zimą obywać bez rSiianai slomy, pasąc się :po całych dniach w lasach [...],
w pewnych zakątkach Polesia, np. w okolicy Dawidgródka, niektórzy chłopi tamtejsi dawniej przez całą zimę trzyrnalipodobno swe bydlo na takiej paszy leśnej".
Dalej (§ 199) autor pisze o "... ;prastarym zwyczaju żęcia samych tylko kłosów który to zwyczaj poprzedzał dzisiejszy i zachował się jeszcze gdzieniegdzie w Europie (np. w okolicy Alessio w Albanii)".

�84

ZYGMUNT

KLODNICKI

There is no doubt that the rezginia in the above proposed meaning of the
word is a very old cultural implement. In favor of thi.s argument are the following:
a) the typically residual range from the Baltic lo the Mediterranean of both
the implement itself (M",p I) as well as its names (Map II).
b) very :simple construction of the implement coming presumably from loops
and nets of string or wickerwork for carrying on the shoulders.
Nowadays the rezginia is used mainly for carrying fodder or litter on one's
back for cattle in areas where cattle raising plays a lesser role than agriculture.
However, in pLaces where cattle raising is predominant, i.e., in the Alps or the
Carpathians, the rezginia is generally unknown. In many areas of Europe, especially in the zone of deciduoUJSforests, hay-making is of rather late origin.
Considering these faJCbstogether with the antiquity of the rezginia, it is reasonable to assUJme that it is a prehistoric European agricultural implement formerly
used for carrying ears of grain jUJStas they did in ancient Egypt or, not too long
ago, in North Africa and Syria.
As in agriculture the evolution of harvesting ears alone to the harvesting o[
whole stoc.ks took place and in cattle raising there was a change from the winter
pasturage of cattle in the deciduous forests to hay-making, the rezginia lost .its
use in agriculture and became an implement for carrying hay, leaves and litter
for cattle.

ZYGMUNT KLODNICKI

HEUBOGEN IN EUROPA

(Z u s a m m e n f a s s u n g)

Im vorliegenden Artikel vensucht der Verfasser die seit 1908 (K. Rhamm, op.
cit.) gefiihrte Diskussion liber Heubogen in Europa zUJSammenzufas\5en.Die bisherigen Betrachtungen libel' die Herkunft dieses Gerates beschrankten sich meistens
auf ein zwischen zwei Bogen gespanntes Netz. 1m Gegen:satz zu Vorgangern versteht der Verfas.ser unter Heubogen ein zwischen zwei geraden oder bogenartigen
Stangen eingespanrrtes Netz bzw. parallellaufende Schnuren.
EJs scheint unbestreitbar
zu Isein, dass der Heubogen, in dem von uns vorgeochlagenen Sinne des Wortes, ein sehr alter Kulturelement
ist. Dafiir sprechen:
a) die fUr die Restgebiete typis'che, baltisch-mittelmeerliindische
inselartige Verbreitung des Gerates (Karte I) wie ,seiner Bezeichnungen (Karte II),
b) die sehr unkomplizierte Konstruktion des Gerates, del' wahrscheinlich Schnurode·r Weideschl.aufen UIld Netze den Anfang gegeben haben und zum Tragen
auf dem Riicken gedient haben.
Gegenwartig dient del' Heubogen VOl' allem zum Eintragen von Fuller und
Streue fU'r das Vieh, be.90nders in Gegenden, in denen Viehzucht eine geringere
Rolle spielt als Acker-bau. In Land:schaften dagegen, in denen Schafzucht vorherrscht, in den Alpen also und im Ka.rpatengebiet, ist del' Heubogcn an und fur

�Rezginie w Europie

85

sich unbekannt. In vielen Gebieten EuropaJS, besonders in LaubwaIdzonen, hat sich
die Heuwirtschatt verhii.ltni.smassig spat entwickelt. We= wir diese Tatsachen mit
dem Alter des Heuoogcns verglekhen, scheint die Annahme nahe, dass er cin in
der Landwirtschaft
gebrauchtes uraltes europaisches Gerat ist, das fruhel' zum
TranspOrt der Ahrenmahd verwendet worden ist, ahnlich wie im altertilmlichen
Agypten und, auch unlangst noch, in Nordafrika und in Syrien. 1m Laufe del'
Zeit, da man VOl' del' Ahrenmahd langs.am zur Halmernte i.iberging und in del'
L,mdwirtS:chnft von del' Winterweide in Laubwalder.n zur Heuwirtschaft, verIor del'
Heubogen die Anwendung in del' Landwirtschaft
und wurde zum Heu-, LaubUM Streugerat.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9866" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9844">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/23b7cb9184c65f28cbf4dc31908b6d46.pdf</src>
        <authentication>c3b2156ba9188d8679978fa5501515fd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117421">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5245</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117422">
                <text>PIA</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117423">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117424">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117425">
                <text>etnologia - metody</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117426">
                <text>badania terenowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117427">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4869</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117428">
                <text>Rezygnacja z "etnologicznego paradygmatu badań terenowych"? / ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117429">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50, s.267-270</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117430">
                <text>Kabzińska, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117431">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117432">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117433">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117434">
                <text>P

O

L

E

M

I

K

A

„Etnografia Polska", t. L: 2006, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

REZYGNACJA Z „ETNOLOGICZNEGO PARADYGMATU
BADAŃ TERENOWYCH"? ETNOLOGIA JAKO
„NAUKA O CHARAKTERZE SPEKULATYWNYCH ROZWAŻAŃ"?

Akademia Podlaska w Siedlcach od kilku lat organizuje Międzynarodowe Konferencje Stu¬
denckich Kół Naukowych. Biorą w nich udział studenci i młodzi pracownicy nauki, reprezentujący
różne dyscypliny humanistyki, a także rozmaite ośrodki krajowe i zagraniczne (przede wszystkim
placówki działające na Białorusi i Ukrainie).
Referaty przedstawiane przez młodych badaczy mają różny poziom. Wiele z nich wskazuje
na duży potencjał intelektualny, ciekawe pomysły badawcze, umiejętność dostrzegania ważnych
problemów i szukania ich rozwiązań. Młodzi autorzy nie obawiają się krytyki interesujących ich
zjawisk, dotykających często dużych grup społeczeństwa, wskazywania patologii, napiętnowa¬
nia zła. Mnóstwo uwag krytycznych padło np. - jak najbardziej słusznie - pod adresem polskiego
systemu oświaty. Wskazywano też na trudności w realizowaniu nowatorskich rozwiązań architek¬
tonicznych, dehumanizację różnych sfer życia i in.
Uwagi krytyczne mają najczęściej uzasadnienie. Widać jednocześnie, jak wielka jest potrzeba
dokonania niezbędnych zmian. Badacze (nie tylko młodzi) mogą jedynie określić źródła proble¬
mów, postawić diagnozę i wskazać możliwości wyjścia z sytuacji, na tym jednak przeważnie
kończą się ich możliwości naprawiania świata. Reszta zależy od urzędników różnego szczebla,
przepisów, polityki, wiedzy, wyobraźni i dobrej woli tzw. decydentów, gry sił i interesów.
Nie ze wszystkimi wypowiedziami krytycznymi można się jednak zgodzić. Podczas piątej
Międzynarodowej Konferencji Studenckich Kół Naukowych, wśród wielu wystąpień, znalazł się
referat Kingi Czerwińskiej i Sylwii Żwak, zatytułowany „Etnologia wobec współczesności.
Z problematyki dydaktyczno-badawczej ośrodka cieszyńskiego" . Autorki wspomniały o (nie¬
kwestionowanych) osiągnięciach reprezentowanego przez nie Ośrodka w rozwoju etnologicznych badań terenowych, o udziale cieszyńskich etnologów w badaniach pogranicza kulturowego
i w programach edukacji regionalnej, jak też o współpracy z placówkami zajmującymi się ratowa¬
niem i upowszechnianiem dziedzictwa kulturowego. Podkreśliły również, że cieszyńscy badacze
kładą nacisk na badania terenowe i organizację obozów, w których uczestniczą studenci odbywa¬
jący przewidziane programem studiów praktyki. Obozy studenckie organizowane są przede wszyst¬
kim na terenach Śląska Cieszyńskiego i Zaolzia, ale też na Górnym i Dolnym Śląsku, w Mało¬
polsce, na Podlasiu, Sądecczyźnie i in.
1

Autorki stwierdziły, że „inne placówki uniwersyteckie rezygnują z tej formy zajęć, tłumacząc
się brakiem środków finansowych" (s. 78). Według nich, „taką tendencję zauważa się w ogóle we
współczesnej etnologii" (tamże).
O ile wiem, w żadnym z polskich ośrodków uniwersyteckich, w których prowadzone są
studia etnologiczne, nie wycofano się z praktyk terenowych. Nie są one, być może, organizowa¬
ne na taką skalę, jak to miało miejsce kilka czy kilkanaście lat temu (trzeba jednak pamiętać, że
liczba studentów była wówczas znacznie mniejsza niż obecnie, a nakłady na naukę relatywnie
wysokie) nie można jednak głosić odejścia od tego sposobu przekazywania wiedzy i nabywania
1

Tekst opublikowano w pracy zbiorowej pt. Młodzież akademicka wobec wyzwań współczesności,
Ryszard Droba, Adam Bobryk, Barbara Stelingowska (red.), Wydawnictwo Akademii Podlaskiej,
Siedlce 2006, s. 73-79.

�268

IWONA KABZIŃSKA

doświadczeń. Informację tę można łatwo zweryfikować, rozmawiając z pracownikami instytutów
i katedr etnologii/antropologii kulturowej.
Sformułowane przez K. Czerwińską i S. Żwak twierdzenie nie odnosi się jedynie do rezyg­
nacji z organizowania studenckich obozów i praktyk przez rodzime ośrodki uniwersyteckie, lecz
dotyczy „współczesnej etnologii". Należy więc wnioskować o powszechnym odrzuceniu wspom­
nianego paradygmatu. Do takiego wniosku niezbicie prowadzi dalszy ciąg wypowiedzi Autorek,
obawiających się o przyszłość dyscypliny, która - ich zdaniem - rezygnując z paradygmatu
badań terenowych, „z nauki empirycznej zamienia się w naukę o charakterze spekulatywnych,
logicznych rozważań, prowadzonych jedynie w akademickich kręgach" (s. 78).
Moim zdaniem, nie ma podstaw do formułowania takich twierdzeń i ich upowszechniania.
Jest to przede wszystkim opinia nieprawdziwa i szkodliwa dla wizerunku dyscypliny. Szkoda, że
Autorki nie zadały sobie trudu, by przejrzeć współczesną literaturę etnologiczną, choćby tylko
polską, zanim zdecydują się na publiczne wygłoszenie niczym nie popartego twierdzenia.
Śledząc literaturę etnologiczną/antropologiczną, uczestnicząc w konferencjach, opiniując roz¬
maite projekty badawcze, recenzując prace doktorskie i habilitacyjne, czy wreszcie mając liczne
kontakty naukowe, mogę powiedzieć o niesłabnącym zainteresowaniu badaniami terenowymi.
Znakomitym przykładem jest Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, w którym od
wielu lat prowadzone są systematyczne badania, obejmujące m.in. wybrane obszary Polski, byłego
Związku Radzieckiego i Bałkanów. Studenci krakowscy prowadzą badania terenowe w Rumunii.
Łódzcy studenci od lat odbywają praktyki badawcze na południu Polski i w Polsce centralnej;
jeżdżą także na Suwalszczyznę i wybrane obszary zachodniego Pomorza . Na podstawie badań
terenowych powstają oryginalne, ogromnie ciekawe, prace magisterskie i licencjackie.
Od siedmiu lat współpracuję z Katedrą Etnologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toru¬
niu. Wielu tamtejszych studentów realizuje badania terenowe samodzielnie, starając się o róż¬
nego typu stypendia krajowe i zagraniczne, pracując, by zarobić na wyjazd w teren. Zdarza się,
że ich „sponsorami" są rodzice, krewni.
W programie studiów, podobnie jak w wielu innych ośrodkach, są przedmioty, które pozwalają
na przygotowanie się do badań. Rezultaty prac przedstawiane są podczas ćwiczeń (np. z etnologii
Polski, etnologii Europy, metodyki badań terenowych), na seminariach licencjackich i magister¬
skich. Takie spotkania stwarzają znakomitą okazję do dzielenia się doświadczeniami i dyskusji
o problemach, jakie pojawiają się w trakcie badań. Ważna jest również konfrontacja wiedzy wy¬
niesionej ze studiów z praktyką i refleksja nad nią.
Wielu studentów zdobywa doświadczenia na własną rękę, poszukując literatury, nawiązując
kontakty, wybierając interesujące ich tematy i tereny, na których chcieliby przeprowadzić bada¬
nia, starając się o dofinansowanie. Powstają oryginalne, nowatorskie prace, świadczące o trwa¬
łości i atrakcyjności „etnologicznego paradygmatu badań terenowych", a także o możliwości
jego realizowania, niezależnie od obozów studenckich. Najlepszą praktyką okazuje się samo¬
dzielny wyjazd w teren, często odległy, nieodkryty jeszcze przez etnologów, jednym słowem
- rzucenie na głęboką wodę.
Znakomitym przykładem jest praca magisterska Joanny Turkiewicz poświęcona Saami z Pół¬
wyspu Kolskiego, ich histrorii (w skali makro- i mikro-), sytuacji współczesnej, stosunkom etnicz¬
nym, wewnętrznym podziałom grupy, saamskiej tożsamości, kulturze, odradzaniu się szamanizmu.
Młoda badaczka trzykrotnie wyjeżdżała na badania terenowe, a zgromadzone przez nią samo¬
dzielnie materiały stały się nie tylko podstawą pierwszej w polskiej literaturze etnologicznej pracy
poświęconej tej grupie, lecz także zainteresowały badaczy zagranicznych (m.in. niemieckich).
Daniel Klawczyński jako pierwszy z polskich etnologów przeprowadził badania terenowe
w Norylsku - „zamkniętym" mieście na Dalekiej Północy Rosji, ukazując historię tego nie¬
zwykłego miasta i typy sylwetek jego mieszkańców, pochodzących z różnych obszarów byłego
Związku Radzieckiego. Omówił też przyczyny dokonanego przez nich wyboru miejsca pracy
2

2

Za tę informację dziękuję Pani mgr Indze Kuźmie z Instytutu Etnologii i Antropologii Kul¬
turowej UŁ.

�POLEMIKA

269

i osiedlenia, oceny miasta i własnych decyzji, sposoby radzenia sobie w ekstremalnie trudnych
warunkach (surowy klimat, przemysł ciężki, niewyobrażalne zanieczyszczenie środowiska).
W Katedrze Etnologii U M K powstała też świetna praca na temat współczesnych przemian
w byłych radzieckich republikach Azji Środkowej, mechanizmów zmian i ich efektów, stosun­
ków społecznych i etnicznych. Autorka tej pracy, Joanna Książek, scharakteryzowała radziecką
politykę narodowościową i jej następstwa dla mieszkańców republik środkowoazjatyckich, prze¬
prowadziła też analizę porównawczą badanych terenów, Praca oparta została na literaturze przed¬
miotu i wynikach obserwacji poczynionych przez młodą badaczkę.
Praca magisterska Patrycji Michny dotyczy współczesnej Buriacji, stosunków etnicznych,
zmian systemowych i ich następstw. I w tym przypadku przedstawione zostały wyniki samodziel¬
nie przeprowadzonych badań terenowych.
Efektem badań terenowych jest też praca licencjacka Joanny Gil dotycząca kultu Tarasa Szew­
czenki na Ukrainie, rozwijającego się po 1991 roku, jego przyczyn, przejawów i znaczenia dla
ukraińskiej tożsamości.
Bardzo dobrym przykładem pracy magisterskiej, która powstała dzięki pobytowi w Niem­
czech (częściowo w ramach stypendium, częściowo prywatnie) jest tekst Alicji Chajewskiej na
temat sytuacji kobiet muzułmańskich w tym kraju, uwzględniający perspektywę osób należących
do tej grupy. Autorka pracy wykorzystała własne obserwacje, literaturę przedmiotu, materiały
prasowe i wiedzę wyniesioną z seminariów, w których brała udział.
Powstały też znakomite prace oparte na wynikach badań terenowych przeprowadzonych
w miejscu zamieszkania i jego okolicach, we własnym regionie (np. na Kaszubach). Jedna z moich
magistrantek, Anita Żołnieruk, wielokrotnie jeździła do Warszawy, by w swojej pracy, na pod­
stawie wyników badań terenowych, przedstawić obraz miasta widzianego przez jego mieszkań­
ców - tych, którzy mieszkają tu od lat i nowo przybyłych, ukazać podziały na centrum i peryferie
oraz ich wyznaczniki, klasyfikację i waloryzację przestrzeni stolicy oraz jej odbicie w świa¬
domości warszawiaków. Renata Czopek na kilkanaście dni pojechała do Paryża, by wcielić się
w postać współczesnego flaneura, spojrzeć na miasto „Jego oczami", doświadczyć tego, o czym
czytała w licznych publikacjach poświęconych tej postaci - literaturze pięknej, pracach nauko¬
wych i rozmaitych opracowaniach.
Dobrą okazją do napisania pracy magisterskiej moźe być wyjazd „za chlebem" za granicę.
Zajęcia zarobkowe można z powodzeniem połączyć z obserwacjami lokalnej społeczności, śro¬
dowiska imigrantów, w tym np. - najnowszej fali Polaków szukających swego miejsca poza gra¬
nicami rodzimego kraju. Można obserwować proces zderzenia różnych kultur, relacje etniczne.
Znajomość języków obcych (a dla większości studentów jest to norma) pozwala na swobodne
prowadzenie rozmów i pogłębione wywiady, lekturę różnego typu publikacji, śledzenie prasy,
przysłuchiwanie się dialogom przechodniów, sąsiadów, pasażerów metra. W ten sposób można
zgromadzić przynajmniej część materiałów do naukowych badań.
Studenci, którzy zbierali materiały do swoich prac podczas pobytu za granicą kontaktowali
się ze m n ą regularnie przez Internet. Dzięki temu przestrzenna odległość między nami nie miała
najmniejszego wpływu na postęp pracy. Spotykałam się też z młodymi badaczami podczas ich
krótkich pobytów w Toruniu lub w Warszawie.
Wymienione tu - jedynie przykładowo - prace świadczą niezbicie o tym, że etnologia nie
staje się „nauką o charakterze spekulatywnych [...] rozważań, prowadzonych jedynie w akade¬
mickich kręgach", jak twierdzą K. Czerwińska i S. Żwak.
Wspomniałam tu jedynie o kilku pracach, spośród tych, które powstały pod moim kierun¬
kiem. Każdy z pracowników Katedry, prowadzących seminarium magisterskie lub licencjac¬
kie, mógłby wskazać kolejne przykłady. Również w innych ośrodkach powstają liczne prace
(nie tylko) studenckie oparte na wynikach badań terenowych, prowadzonych w Polsce i/lub
za granicą.
Badania terenowe prowadzone są także w placówkach pozauniwersyteckich. Doskonałym
przykładem może być Zakład Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, którego pracow¬
nicy od lat realizują badania m.in. na wybranych obszarach polskich Karpat, w Wielkopolsce, na

�270

IWONA KABZIŃSKA

Mazowszu, w Niemczech, na terenach byłego Związku Radzieckiego (Litwa, Łotwa, Białoruś,
Mołdawia, Ukraina, Syberia), w Chinach, Indiach, Mongolii, Tybecie, Nepalu i in.
Badania terenowe są podstawą licznych prac interdyscyplinarnych. Ze znakomitym skutkiem
prowadzą je socjologowie, językoznawcy, pedagodzy. Dotyczy to nie tylko nauki polskiej.
Najnowszym przykładem dużego zainteresowania badaniami terenowymi mogą być referaty
przedstawione podczas Międzynarodowej Letniej Szkoły Etnologicznej, zorganizowanej przez
Zakład Etnologii IAE PAN w Kazimierzu Dolnym (1-7 października 2006). Innym przykładem
może być seminarium poświęcone wkładowi ośrodka wrocławskiego w rozwój etnologii polskiej
(Wrocław, 25 października 2006) oraz konferencja naukowa „Etnologia i antropologia kulturowa
w Polsce. Stan i perspektywy", zorganizowana przez Komitet Nauk Etnologicznych (Wrocław,
26-27 października 2006). Nie ma więc podstaw do głoszenia twierdzeń o odejściu od etnologicznego paradygmatu badań terenowych, a zarazem przedstawiania nieprawdziwego i nie¬
korzystnego obrazu dyscypliny (nie tylko rodzimej).
Iwona

Kabzińska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11116" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11094">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b4ed137be5658f2970fcb9d122094951.pdf</src>
        <authentication>806b1fcd3a6a13735641cf0a81ef3ae5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132552">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5523</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132553">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132554">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132555">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132556">
                <text>Río Grande - znikający punkt / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132557">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.247-254</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132558">
                <text>Krysińska-Kałużna, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132559">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132560">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132561">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132562">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132563">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132564">
                <text>17

MAGDALENA KRYSIŃSKA-KAŁUŻNA
Uniwersytet Łódzki

RÍO GRANDE – ZNIKAJĄCY PUNKT
Problematyka obywatelstwa i uchodźstwa łączy się na wiele sposobów.
W Ameryce Łacińskiej możemy mówić o sytuacjach, w których to nie brak
obywatelstwa staje się podstawowym problemem, lecz obywatelstwo kraju,
które – wbrew temu, co wiadomo o położeniu i losach żyjących w tym kraju
ludzi – prawie uniemożliwia otrzymanie statusu uchodźcy. Taka sytuacja dotyczy uciekających przed wojną narkotykową Meksykanów, a w szczególności
meksykańskich dziennikarzy. Drugą grupą ludzi, których losy przeplatają się
ze starającymi się o azyl Meksykanami, są migranci z Ameryki Środkowej.
I jedni, i drudzy nadziei na ratunek, poprawę życia, a często – na jego ocalenie, upatrują w przedostaniu się na drugi brzeg Río Grande. „Río Grande”
jest nie tylko nazwą rzeki, lecz także metaforą. „Na północ od Río Grande” to
dla ludzi z Ameryki Środkowej i Meksyku określenie miejsca, gdzie można –
według ich nadziei i wyobrażeń – godnie żyć, a przede wszystkim – przeżyć.
Żeby dobrze zrozumieć sytuację tych dwóch grup ludzi, mianowicie
migrantów z Ameryki Środkowej oraz meksykańskich dziennikarzy, którzy
starają się o status uchodźcy w Stanach Zjednoczonych, należy znać sytuację
społeczno-polityczną w regionie. Pozwolę sobie krótko ją przypomnieć.

Wojna narkotykowa i życie w Ameryce Środkowej
W Meksyku od 2006 roku1 trwa tzw. wojna narkotykowa, która oficjalnie
jest „wojną” z kartelami narkotykowymi. Od tego czasu, czyli przez ponad
6 lat, zginęło w niej ok. 90 tys. osób2. Niektóre źródła – powołując się na
wypowiedź sekretarza obrony Stanów Zjednoczonych, Leona Panetty – po1
Data ta – rozpoczynająca kadencję prezydenta Meksyku Felipe Calderona (grudzień) – najczęściej podawana jest jako początek „wojny” z kartelami narkotykowymi, choć nie wszyscy się,
co do tego zgadzają uważając, że „wojna” (dalej bez cudzysłowu) rozpoczęła się już wcześniej.
2
Zob. np. „Le Monde” z 23 sierpnia 2012: informacje http://www.adnpolitico.
com/2012/2012/08/23/le-monde-en-mexico-el-conflicto-mas-mortifero-en-el-mundo [01.03.2013].

�Magdalena Krysińska-Kałużna

248

dają, że wojna narkotykowa w Meksyku pochłonęła już 150 tys. ofiar3. Wojna
z kartelami przekształciła się w praktyce w zamach stanu, w którym władzę
przejęło wojsko4. Zostało ono wysłane przez prezydenta Meksyku Felipe
Calderona do zaprowadzenia porządku w kraju. Skutkiem tego jest zupełnie
bezkarne terroryzowanie cywilów, a ostatnio także policji. Przy czym policja,
podobnie jak i inne struktury władzy i administracji, od dawna oskarżana
jest o korupcję i współpracę z kartelami, w tym współorganizowanie porwań,
zabójstw i logistyczne wspieranie narcotraficantes5. Obecnie policja w niektórych regionach Meksyku (przede wszystkim na północy) skarży się na terroryzowanie jej przez wojsko (w tym na tortury i gwałty6). Bezradność policji
wobec działań wojska pozwala wyobrazić sobie, w jakim położeniu znajdują
się cywile, których prawa są łamane na masową skalę przez wszystkie strony
narkotykowej wojny.
W kraju działa siedem głównych karteli, które walczą między sobą o strefy wpływów i rynki zbytu (tzw. plazas). Jednym z nich jest kartel Zetas. Jest
to organizacja przestępcza stworzona przez byłych żołnierzy z oddziałów
specjalnych7, którzy wcześniej działali na zlecenie i na rzecz kartelu z Zatoki.
Z czasem stali się odrębną strukturą przestępczą o szerokich koneksjach. Zetas
znani są ze szczególnego okrucieństwa i bezwzględności. Uważa się, że to
przestępcy z tego kartelu zamordowali w sierpniu 2010 r. siedemdziesięciu
dwóch migrantów, w tym ludzi pochodzących z Ameryki Środkowej, którzy
odmówili współpracy z tą organizacją.
Zamordowani migranci byli jednymi z dziesiątków tysięcy osób, które
każdego roku próbują przedostać się do Stanów Zjednoczonych przez MekZob. http://www.prensalibre.com/internacional/Muertos-guerra-Mexico-EE-UU_0_
671333136.html [01.03.2013].
4
Zob. np. Ch. B o w d e n, Mordercze Miasto. Meksykańskie lekcje umarłych, Zakrzewo
2010, w szczególności strony: 240, 136, 104, 102, 226. Na temat bezkarności meksykańskiego
wojska zob. np. raport Amnesty International z 2004 roku Meksyk. Indiańskie kobiety i wojskowa
niesprawiedliwość.
5
Rzeczniczka prezydenta Felipe Calderona, Alejandra de Sota Mirafuentes, w rozmowie
z dziennikarzem, Edem Vulliamym, powiedziała: „Zaczynamy od operacji militarnej, ale dążymy
do tego, by do końca kadencji stworzyć uczciwą i dobrze zorganizowaną policję federalną. Na
początek wysyłamy do walki wojsko, bo nie możemy liczyć na policję miejską i stanową. W wielu
miejscach policję kontrolują handlarze narkotyków. [...]. Wojsko pozostanie tam dopóty, dopóki
będzie to konieczne”, E. Vu l l i a m y, Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy, Wołowiec, 2012, s. 63.
6
Ch. B o w d e n, Mordercze Miasto..., dz. cyt., s. 136.
7
Były to oddziały GAFE (Grupo Aeromóvil de Fuerzas Especiales), jednostek wykorzystywanych m.in. do walki z przestępczością narkotykową. Zetas, tworząc przestępcze struktury,
budują m.in. własną sieć telefonii komórkowej (w tym celu porywają inżynierów). Chętnych do
wstąpienia do kartelu rekrutują m.in. wywieszając ogłoszenia albo działając na zasadzie franczyzy.
3

�Río Grande – znikający punkt

249

syk. Pochodzą głównie z państw Ameryki Środkowej: Hondurasu, Salwadoru,
Gwatemali8. W tym regionie w latach osiemdziesiątych XX w. miały miejsce
wojny domowe9. Konserwatywne reżimy, ich armie i paramilitarne bojówki
wspierane były przez rządy USA. Wojny miały niezwykle krwawy i okrutny
przebieg. W każdym z wymienionych powyżej krajów wojny pozostawiły
trwały, wyniszczający struktury społeczne, ślad. Jest on widoczny na różnych
poziomach. Przede wszystkim przejawia się w skali i formach przemocy.
Salwador ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników morderstw. Jedna
trzecia mieszkańców tego kraju żyje poniżej granicy ubóstwa. Wszechobecne
w życiu społecznym są gangi Maras 18 i Maras Salvatrucha, które ściągają haracze
od każdego, kto ma choćby najmniejszy dochód. Niedawno zamknięty został
szpital mieszczący się na obrzeżach stolicy Salwadoru, ponieważ gangsterzy
zażądali płacenia haraczu od każdego pracownika grożąc, że w przeciwnym
wypadku zaczną zabijać znajdujących się w nim ludzi. Liczbę członków Maras
Salvatrucha w samej Ameryce Środkowej szacuje się na około 100 tys. osób10.
W Salwadorze szczególnie zagrożeni są obrońcy praw człowieka i dziennikarze11. Poważnym problemem jest również narastająca przemoc wobec
kobiet. Jak wynika z raportu Amnesty International, pomiędzy styczniem
i październikiem 2011 zostało zamordowanych 477 kobiet i dziewcząt. Jest
to o 244 więcej, niż w tym samym okresie w 2008 roku.
Ogromna przemoc wobec kobiet panuje również w Hondurasie12 i Gwatemali. Republika Hondurasu, której populacja liczy ok. 8 milionów mieszkań8
Zob. np. http://www.elmundo.es/america/2010/08/26/noticias/1282827254.html
[01.03.2013].
9
Zob. np. A. G r u s z c z a k, Ameryka Środkowa, Warszawa 2007.
10
Gang powstał w Stanach Zjednoczonych jako odpowiedź Salwadorczyków – którzy uciekli
do USA w związku z niezwykle brutalną wojną domową, w której wielu z nich brało aktywny
udział – na zagrożenie ze strony innych gangów. Deportowani przez władze USA do Salwadoru
i innych krajów Ameryki Środkowej stworzyli tam bardzo groźną organizację przestępczą zajmującą się handlem ludźmi, narkotykami, bronią, zabójstwami na zlecenie. Działają w wielu
krajach poza granicami Ameryki Środkowej i Meksyku, przede wszystkim w USA.
11
Zobacz np. raport Amnesty International oznaczony jako: AMR 29/002/2011.
12
Donosi o tym np. raport Human Rights Watch. Jeden z opisanych przypadków dotyczy
wydarzeń, które miały miejsce w San Pedro Sula w 2009 roku. Zeznań dwóch kobiet wysłuchali
przedstawiciele Biura Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka (OHCHR) i Między-Amerykańskiej Komisji Praw Człowieka (IACHR). Jedna z nich została zgwałcona przez policjantów,
druga opowiedziała o tym, jak została obnażona od pasa w dół i bita pałkami. IACHR potwierdził,
że policjanci i wojskowi obmacują piersi i narządy płciowe kobiet w aresztach. Kilka osób oskarżyło funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa o rozkładanie nóg kobiet siłą i dotykanie ich genitaliów
policyjnymi pałkami (Human Rights Watch, After the Coup. Ongoing Violence, Intimidation, and
Impunity in Honduras, 2010, s. 15).

�Magdalena Krysińska-Kałużna

250

ców, w 2011 r. miała najwyższy współczynnik zabójstw na świecie13. Według
Komitetu Rodzin Osób Zatrzymanych-Zaginionych w Hondurasie (Comité de
Familiares Detenidos-Desaparecidos de Honduras, COFADEH), między 30 stycznia a 31 lipca 2010 r. miały miejsce dwadzieścia trzy zabójstwa motywowane
politycznie, zamordowano ośmiu dziennikarzy, grożono śmiercią dziewięćdziesięciu dwóm osobom, w tym pięćdziesięciu dziewięciu obrońcom praw
człowieka, a siedemdziesiąt sześć osób zastraszano i prześladowano14.
Zabijani są między innymi członkowie Narodowego Frontu Ludowego
Oporu (Frente Nacional de Resistencia Popular, FNRP)15.
Ogromna przemoc, a także brak nadziei na poprawę sytuacji ekonomicznej powoduje, że wielu mieszkańców Ameryki Środkowej decyduje się podjąć
próbę nielegalnego przedostania się do Stanów Zjednoczonych przez Meksyk.
Migranci podróżują głównie tzw. pociągami śmierci, które nazywają bestias.
Uniknięcie licznych niebezpieczeństw grożących im w Meksyku graniczy z cudem. Napadają na nich bandyci, przede wszystkim z gangu Maras Salvatrucha,
którzy okradają, gwałcą, zabijają lub porywają swoje ofiary. Zagrożeniem są
meksykańscy urzędnicy imigracyjnymi, którzy – oprócz tego, że odsyłają złapanych migrantów do kraju pochodzenia – również napadają i rabują. Policja
umawia się z maszynistami, którzy zatrzymują pociągi w takich miejscach,
w których łatwiej jest schwytać podróżujących na dachach ludzi i sprzedać ich
kartelom narkotykowym. O kartelach, w tym wspomnianych już Zetas, można
powiedzieć, że prowadzą porwania migrantów dla okupu w sposób masowy.
Poza tym również ich torturują i zabijają.
Część migrantów to kobiety i młode dziewczyny. Czasem w podróż zabierane są dzieci. Kobiety – wiedząc, jak duże jest prawdopodobieństwo, że
w drodze zostaną zgwałcone – często przed wyjazdem poddają się sterylizacji.
Jadąc na dachach pociągów i będąc zmuszeni do częstych ucieczek, zmiany
pociągów, szybkiego przemieszczania się, migranci zabierają ze sobą minimalny bagaż. Marzną, są bardzo zmęczeni i głodni. W związku z tym wielu
spada z pociągów, są przejeżdżani albo tracą kończyny16. Niektórzy trafiają do
schronisk na terenie Meksyku. Jednak tam też nie są bezpieczni. Schroniska są
napadane, a migranci porywani dla okupu. Amnesty International informuje
Zob. np. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/co_18_godzin_morduja_kobiete_w_hondurasie _przez _narkotyki [01.03.2013].
14
Raport Human Rights Watch, After the Coup. Ongoing Violence..., dz. cyt., s. 46.
15
Tamże, s. 147.
16
Zob. np. Pociąg do Meksyku. Wywiad z Barbarą Prądzyńską, rozm. M. Krysińska-Kałużna,
Le Monde diplomatique – edycja polska, listopad, 2012, wydanie internetowe, http://www.
monde-diplomatique.pl/index.php?id=4_1 [01.03.2013].
13

�Río Grande – znikający punkt

251

o przypadkach, gdy mieszkańców schronisk próbowali uprowadzić policjanci.
Okolice schronisk powinny być – zgodnie z prawem meksykańskim – cały
czas monitorowane przez policję, ale nie są. Zdarzają się napaści i podpalenia
dokonywane przez okolicznych mieszkańców17.
Jeśli migrantom uda się jakimś cudem dotrzeć do granicy ze Stanami
Zjednoczonymi, muszą się przedostać na drugą stronę, co – pod wieloma
względami – jest bardzo trudne i niebezpieczne. Po stronie amerykańskiej czekają na nich patrole straży granicznej i amerykańskich ochotników oraz gangi
wymuszające okup. Część migrantów trafia do ośrodków dla zatrzymanych,
czyli w praktyce – do więzień.
Inną grupą ludzi, którzy – niejednokrotnie ratując w ten sposób życie
– uciekają do Stanów Zjednoczonych, są meksykańscy dziennikarze. Wraz
z obrońcami praw człowieka stanowią grupę ludzi żyjących w szczególnym
stanie zagrożenia życia. W Meksyku ginie „średnio” jeden dziennikarz miesięcznie. Wiele gazet – w obawie o życie pracowników – zaprzestało podawania
jakichkolwiek informacji na temat zdarzeń powiązanych z handlem narkotykami
i korupcją władz. Inni pracują pomimo ogromnej presji i zagrożenia, jak na
przykład pobity prawie na śmierć fotograf prasowy Jaime Murrieta, z Ciudad
Juarez, nieustannie ryzykujący życiem dziennikarze z „El Diario” wydawanego
w tym samym mieście, czy ich koledzy z Tijuany18. Niektórzy dziennikarze,
ratując życie, decydują się na ucieczkę do Stanów Zjednoczonych. Część z nich
prosi o przyznanie statusu uchodźcy. Po złożeniu takiego wniosku osadzani
są w obiektach, które są zakładami karnymi.

Sytuacja uchodźców i imigrantów w USA
Każdego roku w Stanach Zjednoczonych zatrzymywanych jest w więzieniach i obiektach przypominających więzienia ok. 400 tys. osób, które podle17
Zob. np. http://www.amnesty.org/en/for-media/press-releases/mexico-urged-tacklediscrimination-against-migrants-and-indigenous-peoples-2012-02-14; http://www.amnesty.
org/en/news/mexico-migrants-making-dangerous-journey-through-mexico-desperately-needsocks-2012-01-26; http://www.amnesty.org/en/for-media/press-releases/international-migrantsday-mexico-still-failing-protect-migrants-2011-12-15.
18
Zob. np. http://www.elmundo.es/america/2011/12/02/mexico/1322826902.html [01.03.
2013]; http://internacional.elpais.com/internacional/2012/10/16/mexico/1350344717_297600.
html. Jednym z głośniejszych w 2012 r. zabójstw dziennikarzy było morderstwo Reginy Martínez,
dziennikarki ze znanego z bezkompromisowych tekstów pisma „Proceso”. Kilka dni po jej śmierci
zginęli – także w stanie Veracruz – trzej inni dziennikarze, fotoreporterzy Gabriel Huge, Guillermo
Luna oraz Esteban Rodríguez. Byli oni kolegami z pracy Miguela Angela Lópeza Velasco i jego
syna, Michaela Lópeza Solany, którzy zostali zamordowani 20 czerwca 2011 r.

�Magdalena Krysińska-Kałużna

252

gają prawu imigracyjnemu obejmującemu starających się o status uchodźcy19.
Instytucje, które są odpowiedzialne za sytuację i los zatrzymanych, to Wydział
Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Department of Homeland Security, DHS)
oraz Straż Celna i Imigracyjna (Immigration and Customs Enforcement, ICE).
W 2009 r. przedstawiciele tych instytucji potwierdzili, że obiekty, w których
przebywają zatrzymani, mają charakter obiektów przeznaczonych dla zatrzymanych z powodu przestępstw kryminalnych. Organizacja Human Rights First
(HRF) wykazała w swoim raporcie, że w wielu obiektach, w których kary odbywają przestępcy kryminalni, warunki są mniej restrykcyjne, niż w typowych
ośrodkach dla imigrantów. DHS i ICE przyznały, że w rzeczywistości tak jest20.
Ubiegający się o azyl i inni imigranci są nadal w przeważającej większości
(ok. 86%) umieszczani w więzieniach i obiektach posiadających cechy więzień.
Obiekty te są otoczone przez ogrodzenia zazwyczaj zwieńczone drutem kolczastym. Zatrzymani noszą uniformy i żyją w warunkach charakterystycznych dla
zakładów karnych. Ich swoboda poruszania się oraz możliwość kontaktowania
się z osobami z zewnątrz są bardzo ograniczone (odwiedzający są oddzieleni
od bliskich przez bariery z pleksiglasu). Mają niewiele lub w ogóle nie mają
zapewnionej prywatności w toaletach i pod prysznicami21.
Dziesięć lat temu około 10% miejsc dla imigrantów znajdowało się w prywatnych obiektach. W tej chwili jest to około połowa miejsc dla blisko 400 tys.
osób22. Podatnicy amerykańscy w 2012 r. zapłacili za utrzymanie imigrantów,
przebywających w około 250 placówkach, 2 miliardy dolarów. Dzień pobytu
zatrzymanego w takim miejscu nielegalnego imigranta kosztuje ok. 166 dolarów
(w 2004 roku było to 80 dolarów). Trzy firmy, które zdominowały rynek – Corrections Corporation of America, The GEO Group, and Management and Training
Corp., według Associated Press, wydały w ciągu ostatniej dekady przynajmniej
45 milionów dolarów na dotacje kampanijne oraz na lobbing na poziomie
stanowym i federalnym. Dziesięć lat temu około 3300 imigrantów z zarzutami
kryminalnymi było wysyłanych do prywatnych więzień na podstawie dwóch
dziesięcioletnich kontraktów o wartości 760 milionów dolarów zawartych przez
Raport Human Rights Watch, After the Coup. Ongoing Violence..., dz. cyt., s. 1.
Human Rights First, Jails and Jumpsuits. Transforming the U.S. Immigration Detention
System – A Two-Year Review, Waszyngton – Nowy Jork 2011, s. 1.
21
Tamże, s. iii.
22
Human Rights First podaje, że w 2010 było 363 tys. zatrzymanych imigrantów (tamże,
s. iii), a Associated Press podawała w 2012 roku, że w najbliższych latach planowane jest zatrzymywanie rocznie 400 tys. osób (Associated Press, Private prison companies making big bucks
on locking up undocumented immigrants, Thursday, August 2, 2012, http://www.nydailynews.com/
news/national/private-prison-companies-making-big-bucks-locking-undocumented-immigrantsarticle-1.1127465 [01.03.2013]).
19
20

�Río Grande – znikający punkt

253

Federalne Biuro Więziennictwa z jedną z prywatnych firm. Obecnie agencja –
po zawarciu trzynastu kontraktów – płaci prywatnym firmom 5,1 miliarda na
utrzymanie 23 tysięcy imigrantów z zarzutami kryminalnymi23. Prokuratorzy
federalni, celem powstrzymania napływu imigrantów, oskarżają zatrzymanych
o popełnienie przestępstwa polegającego na wielokrotnym przekraczaniu granicy
bez dokumentów. Takie zarzuty zmuszają nielegalnych imigrantów do odbycia
kary w więzieniach specjalnie dla nich zbudowanych24. Według Human Rights
First umieszczanie osób starających się o status uchodźcy i imigrantów w obiektach mających charakter zakładów karnych jest niezgodne z zobowiązaniami
USA: Konwencją dotyczącą statusu uchodźców z 1951 r. i jej Protokołem, jak
również z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych25.

Przypadek Emilio Gutierreza
Emilio Gutierrez jest dziennikarzem, który od 2008 r. stara się o uzyskanie
statusu uchodźcy w USA. Mieszkał na północy Meksyku. W 2005 r. naraził się
armii meksykańskiej, opisując napad rabunkowy na hotel i restaurację, dokonany przez kilku żołnierzy. Po groźbach, które natychmiast po ukazaniu się
tekstu otrzymał od generała meksykańskiego wojska, nie napisał już niczego,
co mogłoby zagrozić jemu i jego rodzinie. Nie robił tego nawet po inwazji armii
meksykańskiej na północ kraju w 2008 roku. Pomimo to, w 2008 r. był zastraszany przez wojsko. Wkrótce został uprzedzony przez znajomą, która miała
romans z jednym z wojskowych, że żołnierze zamierzają go zabić. Natychmiast
uciekł do USA z piętnastoletnim synem, którego sam wychowywał. Zaraz po
przekroczeniu granicy on i syn zostali aresztowani, rozdzieleni i umieszczeni
w prywatnych więzieniach. Dziennikarz spędził w więzieniu siedem miesięcy,
syn – dwa i pół. Jak pisze Charles Bowden, gdyby Gutierrez wkroczył nielegalnie na teren USA i potem poprosił o azyl, zostałaby wyznaczona kaucja.
Jednak, gdy potwierdził na granicy swoją tożsamość i status prawny, został
umieszczony w więzieniu, ponieważ według Departamentu Bezpieczeństwa
Narodowego nie udowodnił, że nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa26.
W więzieniu – jak opowiadał Gutierrez – Meksykanie traktowani są najgorzej:
Associated Press, Private prison companies making big bucks on locking up undocumented
immigrants, Thursday, August 2, 2012, http://www.nydailynews.com/news/national/private-prison-companies-making-big-bucks-locking-undocumented-immigrants-article-1.1127465
[01.03.2013].
24
Tamże.
25
Human Rights First, Jails and Jumpsuits..., dz. cyt., s. ii.
26
Ch. B o w d e n, Mordercze Miasto..., dz. cyt., s. 237.
23

�Magdalena Krysińska-Kałużna

254

„Prace w więzieniu wykonują Meksykanie i mieszkańcy Ameryki Środkowej.
To ironia losu, nielegalni imigranci zostają aresztowani za pracę, a następnie
wsadza się ich do więzienia i każe im pracować za darmo”27. Dziennikarz
powtarzał, że wytrzymał pobyt w więzieniu ze względu na syna, o którego
bardzo się bał.
Emilio Gutierrez do tej pory nie otrzymał statusu uchodźcy, pomimo starań jego adwokata, wsparcia stowarzyszenia Meksykańscy Dziennikarze na
Uchodźstwie i działań innych grup wsparcia. Charles Bowden pisze: „Żaden
meksykański dziennikarz nigdy nie otrzymał azylu politycznego, ponieważ jeśli
rząd Stanów Zjednoczonych uczciwie spojrzałby na fakty, musiałby przyznać,
że Meksyk nie przestrzega praw człowieka. Jednocześnie USA znalazłyby się
w kłopotach, jeśli miałyby wyjaśnić swoim obywatelom, jak można usprawiedliwić dawanie armii meksykańskiej 1,4 miliarda dolarów w ramach Planu
Merida, który – co najśmieszniejsze – miał walczyć z narkotykami”28.

Wnioski
W USA średnio połowa wniosków o przyznanie statusu uchodźcy jest
odrzucana. W El Paso jeden z sędziów orzekających odrzuca ok. 90% wniosków. Wśród nich są wnioski meksykańskich dziennikarzy, dla których powrót
do ojczyzny oznacza śmierć. Rozpatrzenia wniosku oczekują w więzieniach,
gdzie spotykają się z imigrantami z Ameryki Środkowej – którym udało się
cudem przejechać Meksyk. Obydwie te grupy są poniżane i źle traktowane.
Stany Zjednoczone mają wpływ na sytuację obydwóch grup w ich krajach –
wspierając meksykańską armię, a w niedawnej przeszłości wspierając reżimy
w Ameryce Środkowej, czy ostatecznie akceptując zamach stanu dokonany
w Hondurasie w 2009 roku. USA są więc współodpowiedzialne za nasilenie
przemocy zarówno w krajach Ameryki Środkowej, jak i w Meksyku. Kolejnym
istotnym czynnikiem jest traktat o wolnym handlu (NAFTA), który pogłębił
ubóstwo w krajach Ameryki Środkowej. Towary mogą swobodnie przekraczać
granice, lecz nie mogą tego robić ludzie. Wszystkie te zjawiska wpływają na
wzrost liczby imigrantów, w tym starających się o status uchodźcy w Stanach
Zjednoczonych. Odpowiedzią jest budowa prywatnych więzień, na których
zarabiają amerykańskie firmy, podobnie jak na Planie Merida zarabia amerykański przemysł zbrojeniowy. Río Grande przemieszcza się gdzie indziej
– pytanie tylko, dokąd?
27
28

Tamże, s. 238.
Tamże, s. 237.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11072" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11050">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4d88291e3031f29a1cb63160f45b97f9.pdf</src>
        <authentication>d67f83e18c8a95055961607474875ec4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132030">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6527</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132031">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132032">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132033">
                <text>anthropology of film</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132034">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6099</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132035">
                <text>Road Movie- a Poem about the Pebble / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132036">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s.245-263</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132037">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132038">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132039">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132040">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132041">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132042">
                <text>Thought was bom blind, but Thought knows what is
seeing.
Fernando Pessoa

T

ZBIGNIEW
BENEDYKTOWICZ

he cited brief and concise text by Aleksan­
der Jackiewicz, published some 13 years ago,
captures the essence and meaning of La Strada and, at the same time, of the whole Fellini oeuvre.
By analysing details in several approaches Jackiewicz
offered the reader a synthesis, and while referring to
the “Charlie and Gelsomina” comparison he warned
To Piotr Skrzynecki
us against superficial perception. Stressing the simila­
rities and differences he declared: be careful. “Charlie
and Gelsomina” - La Strada by Fellini. The same cine­
ma, but simultaneously so very different. Thanks to La
Strada we are at the same spot, along the same road,
This is why apart from Jackiewicz I shall refer to only
but further on.
several texts published in “Kwartalnik Filmowy”, ren­
La Strada appears to be a film most resilient and
dering them the prime point of reference. Already a
least susceptible to analysis. It is the most “closed”, comparison of those opinions would require the intro­
complete and consistent of the director’s accomplish­ duction of an amendment. It turns out that this par­
ments, simple and complex, perfect. But not in a man­ ticular film, which we would be inclined to describe as
ner that would make it possible - slightly twisting Jack“closed” and complete, remains, and actually is, open
iewicz’s reflections - to describe it as a cold film.
and incomplete. The number of interpretations de­
I
am fully aware that just as there exists a vast liter­pends on the number of their authors.
ature and myriad analytical and interpretation tracks
La Strada is not a mere metaphor or a fairy tale:
in reference to Fellini’s entire oeuvre and its particular
The lifeless, cloudy autumn landscape offers no joy.
stages the same could be true in the case of La Strada. I Winter brings death. It is not true that the processions,
used the words: "could be” because in contrast to oth­ nuns, wedding, Nature, Geslomina, the embittered phi­
er films by this great poet and visionary of the cinema
losopher “Il Matto" are mere symbols, as some would have
in the case of La Strada I find them less interesting and
it. (...)
they appear to be least necessary.
This is a real, cruel and irreversible drama, treated
Is it possible to say something new about La Stra­ quite seriously and unfeelingly. (A. Jackiewicz)
da?
Petr Kral2 called Fellini the greatest showman
I
do not need to “know” anything about the film.among poets and the most poetic author among
Nor do I require a key.
showmen. He stressed the entropic character of Fel­
I
prefer to keep my attention focused on the im­lini’s imagination and film narration while taking as
agery, which has left a deep imprint on my memory. I a point of departure the spectacle, and in particular
would rather consider its powerful force, which I expe­ the type of spectacle produced by the American cin­
rienced seeing it for the first time.
ema, and then referring to the specific, i.e. European
Would such an attitude not be closest to the
spectacular qualities of films by the author of La Strachallenge made by the director himself, about whom d a, enhanced with the experiences of aesthetic and
(citing Dante) Cardinal Silvestrini wrote that in the
cultural tradition. (A Fellini spectacle differs from
first song of Paradise the poet says: «To soar beyond
loud show business and the smooth, cold American
the human cannot be described in words. Let the example
show due to the fact that alongside the presence of
be enough to one for whom grace holds this experience
this cultural memory, referring to centuries of im­
in store». Transhumanation denotes transcending that,
ages, visions, and symbolic depictions it resonates
which is human. Federico sought, examined, and followed with extraordinary force with sounds and images
this invisible dimension, which he conjectured in man,
borrowed from the artist’s most personal treasury. The
claiming that nothing is known and everything is imag­ prominent elements of Fellini’s film stories are also
ined. Woe to those who wish to understand —one must
European individualism and subjectivity. Importance
merely listen.1
is attached, especially in the case of this sort of en*
tropic narration, to marginal images (the role of the
Such an approach is not concerned with exclusive­ backstage) alongside the personal treasury. From this
ness. In this respect - I am well aware - I share the
point of view - not surprisingly - an evaluation of La
same experience with other authors writing about Fel­ Strada turns out to be not the best (although, con­
lini. Each has his “own” Fellini, his “own” La Strada.
trary to Jackiewicz, it reveals its “passionate” aspect):

Road Movie - a Poem
about the Pebble

245

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

the master of observation, embedded in Fellini, differs not
only from the showman —he is also no ordinary teller of
stories. The majority of this director’s films in which the
most important is the story and the scenario becomes, in
the American mode, the very axis of the film and includes
alongside his “manneristic works” also those regarded as
inferior in the Fallini oeuvre: the tearful psychologism of
La Strada (1954) is by no means more convincing than
the linear character of Orchestra Rehearsal (1978) or
And the Ship Sails On (1983).5
Finally, a third opinion, that of Andrzej Werner4,
who warns us against an a-intellectual (refusing to use
the intellect) or unthinking, stereotypical reception
and perception of Fellini’s work:
In this way, there emerged a legend about a charming
and brilliant primitive who fell in love with everyone and
must be loved by all in return. Extremely useful proved to
be the kindly donnish - and otherwise useful —tendency
towards referring the object of the analyses to a context
characteristic only for him. To his birthplace, the folk cul­
ture within whose range he grew up, or the circus which
he visited to remain once and for all within the limits of its
arena.
A little boy in the middle of the arena, standing in
the spotlight together with the creatures dancing around
him - the products of his imagination and love, and the
bane of his future life. Who does not member the clos­
ing frame of 8 1/2, who does not recall Gelsomina and
246

Zampano, that innumerable procession of musicians, ac­
robats, clowns, strongmen without whom Fellini would not
be himself. Now, let us add friends from his hometown of
Rimini, Gradiska, third-rate whores from the suburbs of
Rome, all those failed actors, singers and dancers ... and
we have a complete portrait: the type of culture in which
he grew up, to which he was attached, the protagonists
of an ensuing beautiful and poignant story. He stands in
the middle, already grownup, a magus, a great magician,
intuitive, emotional —the opposite of the scientific mind.
A sa Nisi Masa.
After all, such an approach is feasible. It probably
contains a great amount of truth that will always remain
inaccessible for me. For all practical purposes I am arguing
about the manner in which art is seen, the contact with it.
One can relegate all problems or even see them clearly, but
they still do not seem to pertain to me.5
Comparing those several opinions one could ask: is
La Strada a cold film? ,‘ passionate’’?, emotional? (tear­
ful), realistic? A commonplace (linear) story? Is this a
film that can be interpreted and examined in a closer
or more distant context? A psychological film: a story
about concrete people? Or a symbolic film, concealing
under the outer realistic stratum something more? A
film about transhumanation, the process of transcend­
ing beyond that, which is human? A film that seeks,
studies and follows the invisible dimension foretold in
m an...?

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

Important questions. It would be absurd, however,
to propose a single answer and to recognize that only
it is correct and genuine. Each of those statements, in
my opinion, contains some sort of an essential, partial
truth about La Strada. All show just how ambiguous
this film, ever evading our divisions into that, which
is veristic, psychological, and symbolic, actually is. In
this respect, La Strada, an ambiguous film or one with
many meanings, can be an excellent example of con­
currence between the nature of film and the symbol,
as described by Heinz Politzer, maintaining that the
significance of the symbol consists of a capability of
crossing its limits. It is a sign both secret and visible,
proclaiming a general truth; the possibilities of com­
menting on the latter are just as great as the number
of its interpreters. Quot capita, tot explicationes. This
is true symbolism, Goethe declared in: Maximen und
Reflexionen über Literatur und Ethik, where the particular
represents the general, not as dream and shadow, but as a
live and immediate revelation of the unfathomable6.
In this respect, La Strada as a symbol combining
assorted spheres of experience and levels of reference
in its capacity as a living momentary revelation of the
unexamined, accessible both to “simpletons” and in­
tellectual giants.
It is as a symbol7 uniting the individual, concrete,
sensual, emotional and historical with the supra-tem­
poral, abstract, and intellectual that La Strada speaks
to us in a particularly visceral manner.
One has to ask the poets why the world is suffering
(David M. Turoldo8).
In La Strada we find ourselves in the very centre of
that question. It would be difficult to pretend that it
does not concern us.
*

La Strada is a fundamental structure of Fellini’s en­
tire oeuvre, a milestone along the path of the develop­
ment of his artistic vision and film. In La Strada we
remain at the very source of all the images of the di­
rector’s cinematic accomplishments and come across
all his past and future imagery (a foretaste of future
films). One could classify and name the images in a
purely scientific manner as: antecedent, precedent
and "first”, forecasting future continuations and de­
velopments, as well as distinguish the domain of the
unique ones.
Let us concentrate on a single example: the sea.
The sea appears and is present throughout I Vitelloni
and subsequently in many other films, all the way to
Casanova, where it is most artificial (the almost rustling
waves are made of black plastic) but, paradoxically,
moving and true. Nowhere, however, was it present
with such poignant and startling force as at the begin­
ning and end of La Strada, particularly in the finale.
The same holds true for other images: the road, distant
places passed along the way, suburbs, and towns. In
247

La Strada we find ourselves in precisely such a suburb,
but it turns out that actually “we are in Rome” before
Rome came into being, as if before ab urbe condita, prior
to the construction and development of the whole im­
age of the town. In La Strada - (Rome is an excellent
example) - presence that becomes voluble via absence
is particularly poignant. This is the absence of some­
one or something. We are as if afore time or at the
beginning of time, in a concrete place and outside it,
on our way, down a road (before, as in Roma, we find
ourselves in a traffic jam on a highway). The same ap­
plies to other images, motifs, and characters.
The precedence is Gelsomina, but do her sensitiv­
ity, simplicity, naivete, surprise at the world, need of
love (take the scene of imitating a tree, her dancing
gait, her solitary dance in a deserted location) not
bring to mind - though I realize that this is an inappro­
priate expression so let me put it differently: are they
not a foretaste of another solitary dance, performed
in the mist, “in the dead season” in Amarcord (young
men pretending to be dancing with female partners).
Gelsomina ... - do we not find her, albeit in a differ­
ent costume (no longer rags) and wearing a magnifi­
cent turban (what wonderful hats!), busy cultivating
her flowers: in other words, do we not discover her
in Giuletta finding out about her husband’s infideli­
ties in “manneristic”Juliet and the Spirits? Two scenes:
does Gelsomina, led to a sick child, and Giuletta,
led to a seer-hermaphrodite, not perceive the world
with the same fear and astonishment? “Giuletta and
Gelsomina. Who has not sat before his own heart’s cur­
tain? (Rilke9). What about Ginger and Fred? Although
thanks to Jackiewicz we already know how illusory ex­
ternal similarities can be (Charlie and Gelsomina) in
this case we do not have to be excessively cautious10.
We are on the same path, but much further on. Gel­
somina, Gelsomina.
The texts about La Strada known to me are domi­
nated by an approach interpreting the film from the
viewpoint of familiarity with the completed Fellini
oeuvre. Teresa Rutkowska wrote:
La Strada is in its entirety a parable about roaming.
A s in the Baroque novela picaresca the journey across the
geographical space of Italy in rain, mud, heat and frost is
actually a spiritual journey, an individual quest for oneself
in an eschatological perspective11. Jacek Trznadel12 drew
attention to the presence in La Strada of even older
forms: the commedia dell’arte (after all, the nickname
“ Rifle” given to Zampano comes from a scene enacted
by him together with Gelsomina and announced as the
newest farce; the commedia dell’arte is thus distinctly
cited), references to the late mediaeval morality play,
theatrum mundi.
But even interpreted and deciphered via the Ba­
roque La Strada does not possess a Baroque nature.
This is a film that is almost ascetic and crude, especial­

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

ly in comparison with Fellini’s later works. La Strada
is deeply immersed in its contemporaneity but takes
place, as we have said, beyond time, as if prior to time.
We find ourselves at a crossroads of time, somewhere
between realism or, as historians of the cinema are in
the habit of saying, Italian neorealism and its later vi­
sion. Its symbolic, one would be inclined to declare, is
much more natural, organic.
In La Strada, just as in a grain of sand13, we can see
the whole Cosmos registered “earlier” and “later” in
Fellini’s works.
*

La Strada is a road movie about people of the road,
migratory birds - le gens du voyage14. This is a film about
Artists. Who can forget the magnificent imagery from
La Strada: the scene of the calling, when we see Gel­
somina running out from behind a dune against the
backdrop of reeds waving in the wind, rushing further
along a beach towards the sea. Faster, faster! She is
accompanied by a crowd of intrigued children, urging
her on. The joy of the calling is accompanied by news
about the death of her older sister. Pain becomes com­
bined with joy. Gelsomina must make decisions “all
alone”, although everything seems to have been re­
solved and settled without her. She is uncertain, does
not know what to do, and wavers. After all, the money
obtained from selling her will provide food for the chil­
dren. From the very first scene we witness uncertain­
ty, ambiguity, a mixture of sadness and joy, farewells,
partings and facing the unknown, the different, the
new, that, which is ahead of us and will accompany us
constantly along this path.
Yes, the world depicted in La Strada is cruel, but
who can forget the happiness with which Gelsomina
hurries to inform her neighbours that she will become
an artiste?
Who can forget Zampano! That ritual announce­
ment, bursting with pride: Zampano e arrivato!, a
proclamation of something that we shall witness in
a moment, something unusual and grand but also, at
times, painfully ironic and comical, combined with a
curious home-vehicle (a real American Davidson) and
that, which we shall see in a minute... (Whenever I
see him I have to tease him - says “The Fool”). Who
does not recall that tragic image in which Zampano,
having found out about Gelsomina’s death, now all
alone, head bent low, walks around the circus arena
announcing his act in a guttural voice totally at odds
with his part.
I know of no more genuine and moving scene of
drunkenness than the one from La Strada, with Zam­
pano causing a fight, being thrown out of a bar, fight­
ing with his own shadow (we can only imagine what
he is experiencing). Perhaps a similar image could be
encountered only in literature - e.g. in Under the Vol­
cano by Malcolm Lowry, where in the deep recesses of
248

a bar one of the intoxicated customers keeps on re­
peating: Mozart was the man who wrote the Bible.
*

La Strada - a road movie, about people of the road,
itinerant artists.
But who are they, tell me, these Travellers, even more
transient than we are ourselves, urgently, from their
earliest days,
wrung out for whom —to please whom,
by a never-satisfied will? Yet it wrings them,
bends them, twists them, and swings them,
throws them, and catches them again: as if from oiled
more slippery air, so they land
on the threadbare carpet, worn by their continual
leaping, this carpet
lost in the universe.
Stuck on like a plaster, as if the suburban
sky had wounded the earth there.
And scarcely there,
upright, there and revealed: the great
capital letter of Being.........and already the ever-re­
turning
grasp wrings the strongest of men again, in jest,
as King August the Strong would crush
a tin plate ( ... ). [Rilke15 ]
People of the road.
Zampano. Where do you come from? Gelsomina asks
him. Zampano: From my part of the country.
Gelsomina: Where were you born?
Zampano: In my father’s house.
Once “The Fool” finds out from Gelsomina that
after a brawl there is no longer any place for him or
Zampano at the circus he declares:
- I have no home and no roots... And nobody will
care.
- And your mother?
- ... What will you do? Are you staying or are you
going?
La Strada is a register not only of Fellini’s future
films - that s y m b o l i c fleeting figure of Zampano
is the black clad motorcycle rider who crosses a small
town in Amarcord to vanish in the distant darkness.
The landscapes, small towns, suburbs, and roads swal­
lowed up by Zampano’s strange vehicle divulge also
the future American road movie. Are the protagonists
from Easy Rider and Scarecrow not Zampano’s distant
American cousins?
La Strada, a film about people on the move, is a
record of much more. This holds particularly true for
the artists. Those in La Strada are unique. In the first
encounter between Gelsomina and Il Matto (“The
Fool”) after her departure or rather escape from Zam­
pano she notices the acrobat high overhead, a highwire artist with the wings of an angel walking on a
tightrope suspended between houses in the very centre

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

of a town, not somewhere in the suburbs. We too see
him - this is high, sophisticated art. He even invites
the spectators to join him for supper while in the air...
Can there be any comparison between Il Matto and
Zampano? It would resemble a comparison between
Heaven and Earth. What a crowded audience fills the
street! Suffice to look - lights, spotlights, a beauti­
ful and elegant woman dressed in a black dress with
jets glistening in the spotlight and with a coat draped
across her shoulders announces the show. After the
performance “The Fool” seeks refuge in a car from the
enthusiastic crowd, his adoring audience. Separated by
a windowpane he glances at Gelsomina staring at him.
Is any sort of a comparison possible: the artist’s car and
the dress decorated with jets, on the one hand, and
the pitiful vehicle used by Zampano and Gelsomina’s
cape, on the other. (True, we shall later see how much
pretence and pretentiousness there is - “The Fool”
will attempt to find out whether he is still permitted to
work at the circus - and that reality is quite different.
But then such is the fate of the artist: one day at the
top, the other - at rock bottom).
Upon numerous occasions16 emphasis has been
placed on La Strada’s connections with commedia
dell’arte, Baroque forms, and theatrnm mundi together
with their characteristic principle: the performance of
social types - stock characters. As long as drama origi­
nates from the unity of life and remains «sacer ludus» it
portrays the motion not of individuals but types, the ideal
representatives of the motion of life (Gerardus van der
Leeuw17). In order to illustrate the presence of this
principle in Fellini’s Ginger and Fred Jacek Trznadel
cited typology borrowed from Cervantes:
Come, tell me, hast thou not seen a play acted in which
kings, emperors, pontiffs, knights, ladies, and divers other
personages were introduced? One plays the villain, another
the knave, this one the merchant, that the soldier, one the
sharp-witted fool, another the foolish lover; and when the
play is over, and they have put off the dresses they wore in
it, all the actors become equal.
Yes, I have seen that, said Sancho.
Well then, said Don Quixote, the same thing happens
in the comedy and life of this world, where some play em­
perors, others popes, and, in short, all the characters that
can be brought into a play; but when it is over, that is to
say when life ends, death strips them all of the garments
that distinguish one from the other, and all are equal in
the grave.
A fine comparison! said Sancho; though not so new
but that I have heard it many and many a time...18
Naturally, we could search for such tipi fissi in La
Strada, a form much more ascetic and closer to the
commedia dell’arte, had it not been for the problem ac­
companying us from the very onset, namely, that what­
ever we would like to say it constantly evades us and
leads us further on. But let us once again take a closer
249

look. It is possible to seek in “The Fool” and Zampano
two types of harlequins, who appeared on circus arenas
during the 1870s - the so-called white clown: carefully
dressed, witty, and making refined jokes, and his partner,
the so-called foolish Auguste: simple-minded, dull, naive,
and humble, who allows himself to be dominated by the
tyrannical white clown19. Straight away, however, it
becomes obvious that nothing matches. “The Fool”
could be the white clown but the dim-witted “animal”,
“beast” Zampano (Auguste?!) is not really so foolish,
not to mention humble and simple-minded. Perhaps
the Zampano-Gelsomina couple? Just as impossible.
Black Zampano cannot be the white clown. The pro­
tagonists of La Strada outgrow the costumes of typical
dramatis personae and one would like to say that they
are living people and not marionettes. In the case of
La Strada, therefore, we may speak about the presence
of those forms only within a certain frame. The prin­
ciple, on the other hand, would consist of the image
constantly transcending that frame.
In other words, the most often and best applied is
not the principle of the game played with social types
but another, highly characteristic for the commedia
dell’arte, namely, the coexistence and co-appearance
of parti gravi and parti ridicoli. The score of La Strada
is written with laughter and gravity, the best example
being the significant and outright breakthrough con­
versation held by “The Fool” and Gelsomina. Prior to
the “serious part”, i.e. “the parable of the pebble” Il
Matto teases Gelsomina; leaping from place to place,
wriggling, almost dancing or performing his dance in
front of her, doubled over with laughter, he derides
and makes fun of Gelsomina:
—What a funny face you have. Are you sure you’re a
woman? You look more like an artichoke. {■ ■ ■ }. But how
did you end up with him?
—He gaveW 00 lire to my mother.
—That much?! ... I wouldn’t keep you a single day.
Later, when the serious scene, parti gravi, the con­
versation about the pebble, subsides to total silence
Gelsomina takes over and starts speaking like a “’true”

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

woman and “wife”, causing “The Fool’s” even greater,
authentic (tinged with a note of admiration) laugh­
ter.
One of these days, I’ll take a match and set fire to
everything. Mattresses, blankets, everything. That’ll show
him. I never refused to go with him. He paid 10 000 lire.
I do my work and he hits me. That’s not right. He doesn’t
think. I tell him, and what does he do? What good does it
do? I’ll put poison in his soup too. I’ll set fire to it all! All!
If I don’t stay with him, who will?
Just like commedia dell’arte, La Strada, composed
of parti gravi and parti ridicoli, contains a brilliant syn­
optic of that, which is human20 but without actually
being commedia dell’arte. In La Strada and its protago­
nists, itinerant circus artists and masked clowns: the
rough-hewn Zampano, the “The Fool” as garrulous as
Capitano, and the fragile Gelsomina, we may recog­
nise only commedia’s essential features, bare outlines
of the characters described synthetically by van der
Leeuw.
Maschere are predominantly zanni, known under
a variety of names: Arlecchino, Truffaldino, Pasquino,
Scapino, Pierrot, Punch, Hanswurst, and Jan Klassen.
Regardless of their names they belong to two types: intel­
ligent and sprightly (Figaro) or a foolish sluggard. Then
there is Pantalone, angry and grumbling. The plot involves
love scenes, petty intrigues, feigned pedantry and, above
all, numerous brawls - quite an apt synopsis of human
life. The simpleton, bearing a common name, is funny but
receives lashes. Frequently, it seems that the whole world is
composed only of those who deal blows and those who re­
ceive them. Within this small world everything is constant:
Capitano always babbles. Apparently, habits and charac­
teristic traits belong to people due to their ranks: the fool,
the glutton, the miser, the harlot, the nurse, the cuckold,
the young lover —all are defined solely by their name. Cus­
toms and attributes, deeds, thoughts and emotions hang on
u s in the manner of clothes. The actor does not play the
role of a person but the part of a role21.
It would be difficult, however, to speak in this way
about the protagonists and actors of La Strada. The
former constantly oscillate between the model-like
characters of the commedia dell’arte while remaining
human and continually revealing some unexpected
trait of their personality.
Who are Zampano, “The Fool”, and Gelsomina?
In La Strada, a film about artists, the latter are not
equals. Suffice to compare “The Fool” and Zampano.
Can they be likened? “The Fool” - an Artist, ethereal,
sophisticated, a dancing tightrope walker. Zampano
- unsteady on his feet once he becomes drunk, impetu­
ous, ready to start a fight, a brawny strongman.
In La Strada - in contrast to Cervantes’ theatrum
mundi - once the comedy comes to an end and every­
one takes off his costume the actors are by no means
alike.
250

The art represented by Il Matto is celestial, refined,
full of lightness and talent. The art of the other is suf­
fused with effort and powerful, the sort that calls for
an announcement addressed to the spectators: If there
are any squeamish people in the audience I advise them
not to look.
In La Strada the blows were painful and aimed not
at the body of a puppet but at human feelings.
In La Strada - once again by way of contrast to
Cervantes’ theatrum mundi - not everyone descends
into a grave, and if death does remove the costumes
that differentiate them not all will go into a grave
identical and in the same way.
Fellini enclosed a psychologically penetrating and
all too human depiction of the artists’ life and milieu.
Artists are not equal but perennially compete. “The
Fool”- imaginative, talented and well aware of his flair,
must at every step of the way demonstrate superiority
over Zampanó and point out the latter’s frailties and
the inferiority of his art; he is unable to walk past with­
out ridiculing and constantly provoking. He tries to
steal Zampanó’s partner, Gelsomina, who is not worth
five cents in his opinion but whom he would readily in­
clude into his stage performance. On the other hand,
despite petty intrigues, Signor Giraffa, the owner of
the circus, is right when he says that all artists form a
single family. After all, it is “The Fool”, unable to un­
ravel why Zampanó keeps Gelsomina at his side, who
shows her true vocation and the reason for remaining
on the road with him: He told me to stay with you. La
Strada portrays the complicated world of artists: We’re
all one big family here, we all work together ...
In the conflict between the regal, proud Zampanó
who strenuously and with toil works for the sake of
his art and celebrates it, and who respects inner hier­
archy and the hierarchy of the world (while regarding
Il Matto as a tramp, the bastard son of a gypsy), and
the constantly provocative, light-hearted, surprising,
full of fantasy, talent and lightness “Fool”, to whom
art comes so easily, we can recognise a clash involving
two other artists. Toutes proportions gardées, Zampanó
and Il Matto are the Salieri and Mozart of the art of
the circus.
La Strada is a record not only of Fellini’s entire
oeuvre, his forthcoming works, and the American road
movie of the future, but also of visions and themes em­
barked upon and subsequently developed by masters
of world cinema. La Strada contains a discernible fore­
cast of images, a seed planted once and for all, a base
for all future films about artists, a prognosis of Ama­
deus by Milos Forman22 and Babette’s Feast by Gabriel
Axel after Karen Blixen23. Who can forget a meeting
in La Strada, brimming with mutual respect, tact ,and
fascination and involving two, ostensibly competing
paths: via activa and via contemplativa, the encounter
of a nun and an itinerant Artiste (a meeting of reli­

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

gion and art) who recognized in each other the two
evangelical sisters: Mary and Martha24. Who can for­
get that gaze with which the nun and Gelsomina look
at each other, discovering in it (for us and in front
of us, the spectators) the deepest possible community
shared by them [nun to Gelsomina]: Y o u follow your
bridegroom, I follow mine.
La Strada also has a scene in which we descend
into the innermost recesses of time, beyond the Ba­
roque image of theatrnm mundi, commedia dell’arte,
and the mediaeval morality play, a scene in which
they can be of no further use and render no further
assistance. In order to arrive at this scene we must
first climb upwards, bypassing the overlapping and
mutually permeating images of monumental Nature
with its eternal majesty, as if we were descending to
the roots of time, beginnings close to the creation of
the world (genesis), seeing on the way a lake encircled
by mountains, and then, right around the corner,
driving down into a gentle valley with three trees in
order to notice, oh, we have just passed it: a wrecked
car - “The Fool’s” defeat. Now we have to stop and
turn off the engine so that it would stop rattling and
total silence could reign... This is a scene in which
the music by Nino Rota comes to a complete stand­
still - it has been accompanying us along the way,
frenzied, captivating, pushing us forward, unwinding

251

the surface of the road before us: a ribbon composed
of swallowed-up images, appearing and vanishing,
passed in front, in the back, and on the sides. In this
scene the music comes to a standstill as do all parti
ridicoli and parti gravi, and even the most delicate tone
vanishes so that we could experience silence and ter­
ror from centuries bygone despite the birdsong and
scenery straight out of paradise. In La Strada Fellini
recorded this image and guided us toward it. A ter­
rifying image: the fratricide of an artist (as if there
was not enough room in the world for both, as if they
could not live alongside each other under the same
Sun). Fellini lets us know that watching the story of
Zampanó and “The Fool” we are taking part in the
story of Cain and Abel25.
In La Strada Fellini wrote the Bible.
Just as in the Writ, so here too we see and wit­
ness jealousy, fervent competition, wounded pride,
and humiliation, revenge, teaching him a lesson. We
shall watch the undeserved death of the Innocent. By
accident? We shall see Zampanó’s pure, biological,
“animal”-human fear portrayed with complete real­
ism. The terrifying fear of man, fear of punishment.
(From that moment: A fugitive and a vagabond shalt
thou be upon the earth! / Genesis 4,12/). Loneliness,
Escape. We observe realistically described, incompre­
hensible death that can be never understood or appre-

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

surprise. This holds true for the construction of the
film, its structure and dramaturgy — in La Strada Fel­
lini had written the Bible of the cinema.
*

hended with the mind, unnoticed death, of which we
are still unaware, death that will arrive in a moment:
- Hey, you broke my watch!, death with which we can­
not come to terms to the very end, which we cannot
believe (Come on, get up - don’t act like a clown!), the
“foolish” death of an artist, an actor, a clown. In the
La Strada scene of Il Matto’s death the experience of
death has been recorded with the entire realism and
force of the image:
We know nothing of this going away, that
shares nothing with u s . We have no reason,
whether astonishment and love or hate,
to display Death, whom a fantastic mask
of tragic lament astonishingly disfigures.
Now the world is still full of roles which we play
as long as we make sure, that, like it or not,
Death plays, too, although he does not please u s .
But when you left, a strip of reality broke
upon the stage through the very opening
through which you vanished: Green, true green,
true sunshine, true forest. [...]26
*

[On the margin:] Despite its entropic imagination
disintegrating into as if independent images La Strada
has an uncommonly precise construction and narra­
tion. On the one hand, even if something appears and
becomes established we cannot be certain that this is
the way things are going to be. Take the example of
the afore-mentioned automobile belonging to “ The
Fool”, perceived and described as a status symbol of
his superiority - as if it could be the object of envy!
- that breaks down and becomes the direct cause of
his death. It is outright strange and inconceivable that
Zampano’s rackety contraption does not stop working
even once in the film. On the other hand, despite the
fact that La Strada seems to be governed by cast iron
rules taken straight out of Chekhov’s drama, and that
we should know right from the beginning that if a gun
appears then we can be certain that it will be fired,
it turns out to be just as inconceivable that right to
the finale we shall be shocked, startled, and taken by
252

One has to ask, the poets why the world is suffering.
In La Strada we find ourselves in the very centre of
that question.
This is why if one were to seek some sort of a coun­
terpart of the film - a film about artists in which the
latter, having cast off their costumes, do not remain
equal nor when after death tears off their costumes
they do not all descend into the grave identical - then
much closer than Cervante’s theatrum mundi would be
another fragment of the global theatre: that from El
gran teatro del mundo by Calderon, evoked by Carlos
Saura in his film: Elisa, My Life. This fragment appears
in Saura’s film as a school spectacle performed by lit­
tle girls and allows, urges, and helps us to think of a
poor girl surrounded by children and somehow a child
herself (Are you sure you’re a woman?), abandoned by
us. Poor Gelsomina, left in deserted ruins at the edge
of some road:
[Girl WORLD] Come, mortals, come! Prepare for the
World Theater Performance. Speak, Supreme Maker.
[Girl A UTH OR] If man could choose, none would
ever choose pain. AII would choose a role of power
unaware that it is only a role. They believe it is life.
Supreme Maker, know which role suits you. Paquita,
thou shalt be King.
[Girl KING] I as King shall govern and be wor­
shipped. Give me your gold.
[Girl WORLD] Why gold?
[Girl KING] Such is my role.
[Girl AUTH OR] The Fair Maiden of Beauty will
be Conchi.
[Girl LADY] Great is my joy! I am Beauty itself!
Give me jasmine, musk and roses. Mine are the stars
in heaven, the envy of the sun.
[Girl A UTH OR] Antonia will be the Rich and Pow­
erful.
[Girl WEALTHY LADY] Mine are riches, luxury
and pleasure
[Girl A UTH OR] Angeles, the Worker.
[Girl PLOUGHSM AN] The Worker? I object!
[Girl AUTH OR] The Worker. You’ll work from
dawn to dusk. I command you.
[Girl PLOUGHSM AN] I object!
[Girl A UTH OR] I command you.
[Girl PLOUGHSM AN] I object.
[Girl AUTH O R] Take thy plow. Sofia, thy role is dis­
cretion. Rosa Maria, the Poor and Miserable. Maria
Jesús, the Unborn Child.
[Girl CHILD] An easy enough role...
[Girl Word] Take thy place.

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

[Girl THE POOR] Why am I the Poor in this comedy?
Why give tragedy only to me? Why can’t I be King? Or
Rich? Are they better men, to be given better roles?’
[Girl AUTH OR] The P o o r . I give you nothing, for
that is your Worldly reward. I strip thy garments.
Thou shaIt waIk naked. AII must pIay their part in
this Comedy. The better man pIays better his roIe, be
it Rich or P o o r . The renumeration shaII be earned if
merited. On this stage, Iife is but a performance.
[ALL] On this stage, Iife is but a performance.27
*

Writing and reflecting upon the hundredth anni­
versary of the cinema about La Strada, in which we
discover successive forms of the theatre of the world
(the film registers yet another unrealised image: The
great Theater of Oklahama calls you!.. . Everyone is wel­
come! ... from Kafka’s Amerika, which Fellini planned
to screen), it is impossible to forget the director’s fa­
vourite image of the world of the circus, permanently
present in his oeuvre and in particular in La Strada,
which it organises and in which it appears in an ex­
tremely significant manner. Take the example of the
magnificent scene of rolling up the tent of Signor
Giraffa;’s circus, the announcement appearing at the
end of the film: Everybody come to the circus!... This
evening - a great spectacle, and the image of the are­
na against the backdrop of the sea. La Strada, a story
about itinerant artists, seen today against the back­
ground of the entertainment proposed by the presentday cinema - that ’’art for the poor” - leads us to the
suburbs, takes place somewhere on the side, far from
main street, the centre, the principal current, the
market-place-fairground with which contemporary art
tempts us and which it values so highly. In La Strada
Fellini guides us to the side-lines in order to show us
that ultimately something actually does exist. This is
why it is difficult to keep silent about yet another im­
age portrayed by the poet and accompanying us from
the very beginning. In it we are capable of capturing
the essence of that particular predilection of the au­
thor of La Strada and, finally, the very essence of the
portrayal of the world contained therein.
(...) Strange, though, alas, the streets of Grief-City,
where, in the artificiality of a drowned-out false
stillness, the statue cast from the mould of emptiness
bravely
swaggers: the gilded noise, the flawed memorial.
O, how an Angel would utterly trample their market
of solace,
bounded by the Church, bought ready for use:
untouched, disenchanted and shut like the post-office
on Sunday.
Beyond though, the outskirts are always alive with the
fair.
Swings of freedom! Divers and jugglers of zeal!
253

And the figures at the shooting range of easy luck,
targets that shake tinnily whenever some better marks­
man
hits one. From applause at his luck
he staggers on further: as booths for every taste
are wooing him, drumming, and bawling. Here’s some­
thing
special, only for adults, to view: how money is got,
anatomy,
not just to amuse: the private parts of money,
all of it, the whole thing, the act, - to instruct and
make
potent.......O, but just beyond
behind the last hoarding, plastered with adverts for
‘Deathless’,
that bitter beer that tastes sweet to its drinkers,
as long as they chew fresh distractions along with
it......
just at the back of the hoardings, just behind them, it’s
real.
Children are playing, lovers are holding each other —to
the side,
sombrely, in the sparse grass, and dogs are following
their nature. (...)28
The protagonists of Fellini’s film include grass, rain,
snow, the landscape seen along the way, side roads,
the people we pass while travelling. Gelsomina is often
accompanied by children, who from a distance look
at her with curiosity; at one point, a child even shows
her a gate through which she can enter a garden. It
is not true that La Strada depicts only a cruel world.
When Zampano abandons Gelsomina for the night
and goes off with a prostitute, someone brings her a
bowl of soup while she is waiting in the street, and a
little girl approaches her. In La Strada we are led to the
side where in the sparse grass dogs run freely, where at
night a horse passes us in the street and in the morn­
ing we are awakened and frightened by the sound of a
braying donkey. When Gelsomina finally leaves Zam­
pano and examines an ant, three musicians, “angels”,
as if straight out of landscapes with Tobias, walk by
on their way to a festivity held in town; she will fol­
low them. A t a wedding children beckon to show her
a concealed secret and lead her to Osvaldo, a child
suffering from hydrocephalia, so that she would make
him laugh. Having performed her dance, Gelsomina
tilts her clown’s hat for him.
A nun asks Gelsomina whether she would like to
stay at a convent. The same happens when Zampano
lands in jail and the circus people propose that she go
with them. A girl embraces her, saying that they could
live together. “The Fool” drives her to the jail, takes
off his blessed medallion and hangs it on her neck.
In La Strada, that cruel reality on the side roads of
the world, people passed on the way are interested in

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

each other and sometimes even demonstrate tender­
ness, even if only expressed in the specifically Italian
gesture of waving a hand while saying farewell when,
contrary to the parting, they seem to be halting the
moment of departure, as if wishing to keep the world
still for as long as possible. La Strada is a record of the
cruelty of the world but also of its gentleness. (And
this is possibly the reason why the film causes so much
pain). Here, on the sidelines, we witness how the by­
passed people, the itinerary artists: Zampano, “The
Fool”, and Gelsomina (as in Death Experience) play Life
rapturously, not thinking of any applause.
It is here that there will emerge the strange Orphic
motif, which will knock Zampano off his feet. Who can
forget the scene in which Zampano, older, with grey­
ing hair and traces of exhaustion after a rough night,
leaves the circus wagon for a morning-afternoon walk
and strolls along a wide street of some port town, pass­
ing other pedestrians. A car drives by, someone rides
a bicycle. Zampano stops, orders ice cream, asks for an
additional lemon flavoured portion, walks on ... and
then, across the distant sounds of ships and the street
Gelsomina’s song reaches him. A woman sings it while
hanging laundry, white bed sheets, on the other side
of a nearby fence. Next to her, three children, holding
hands, play, dance, spin on a shabby lawn. Zampano
finds out about Gelsomina’s death:
254

Oh, a girl who was here a long time ago used to sing
it... . she seemed crazy ... My father found her one evening
on the beach... she was sick, poor thing. She had a fever.
We brought her inside the house... When she was a little
better, she used to sit outside ghee in the sun ... and play
her trumpet.
What a strange scene: Eurydice sings. And what
a strange Orpheus: he did not search for her and she
found him!
*

Who is Gelsomina?
We waited long to pose this question. She resem­
bles the entire film and incessantly evades our grasp.
We are in the same situation as in the case of a road
movie. We would like to describe and interpret it, but
meanwhile it turns out that new images continue ap­
pearing - In a hundred places there is still a beginning29:
And we: onlookers, always, everywhere,
always looking into, never out of, everything.
It fills us. We arrange it. It collapses.
We arrange it again, and collapse ourselves.30
Nevertheless, let us try and say: Gelsomina. Thanks
to her presence in this film-world we see something
more: that, which in her naivete or innocence she
does not notices, which she barely and ineptly sup-

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

poses, and which for us is obvious and at a glance
visible (after the incident with the prostitute she tim­
idly asks Zampano: S o you’re the kind of man who runs
around with women?). On the other hand, thanks to
her sensitivity and astonishment at the world, and see­
ing how she commiserates with the world, imitates
a tree while actually becoming a tree, talks with fire,
and feels the rain, we are able to perceive something
that we would otherwise never notice or touch. Gel­
somina is an extraordinary artist because she does not
belong to either world. She is neither part of the world
of “normal artists” nor of the world of “normal people”
and undermines all our expectations; one can really
say that she is not of this world.
As a rule, Gelsomina is presented as a personifica­
tion of Goodness in a battle waged against Evil (Zam­
pano). Meanwhile, she remains as if beyond Good
and Evil. In the film she is described in various ways:
It’s not my fault, poor thing, that you’re not like the other
girls. And just as in the film, when it seems that we
are close, that we have named and understood some­
thing, it appears that we comprehend nothing. She
endlessly astonishes us and topples our habits and the
stereotypes and formulas in which we would like to
enclose her and the film. She is capable of startling
Zampano, who, we are entitled to presume, has seen
a lot. When it is necessary to drive on in a hurry she
plants tomatoes on the side of the road. Tomatoes!
Even Zampano’s face shows astonishment and lights
up in a smile. I am not certain whether “Good” is the
best way to describe her.
She is Difficult and Demanding. A t times, she can
even irritate, e.g. when she is late and, gazing into the
distance, does not play the trumpet at the suitable mo­
ment she manages to annoy even Il Matto, an artist
with the wings of an angel. On the other hand, once
she does play she immediately delights him. When she
performs for a nun we cannot say more than the listen­
er, who exclaimed: How well you play! (Once again,
she will amaze and evoke, even on Zampano’s face, a
look of surprise with an admixture of anxiety and fear).
We feel that in her presence we should be particularly
careful. Her very presence, that of a person who can­
not even make soup but plays the trumpet, shows how
our customs and attributes, deeds, thoughts and emo­
tions hang both on us and the characters in the world
around her in the manner of actors’ costumes, and
how great is the number of the roles that we perform
(take the splendid scene with a widow at a wedding,
who is responsible for the whole household /l always
eat on my feet/). In her presence we realise just how
careful the vocabulary of our learned interpretations
should be while tackling the task of capturing her es­
sence, apparently already close to the target but in ef­
fect forcing her (and the message of La Strada) into
unambiguity and ready made formulas. One of the in­
25 5

terpreters wrote that Gelsomina is what the Gospel de­
scribes as a “simpleton”. The French use the term: simple
d’esprit, signifying a special sort of simplicity, close to sui
generis “Matto’ism” due to its distance from the world and
a tendency to remain within inner mimicry.
Owing to a meaning created by permanent mimed
features depicting not so much emotions as psychic traits,
Gelsomina becomes the opposite of Evil. A s befits a certain
philosophy of the world she is defenceless and not always
self-aware Goodness, forever weaker than evil because she
does not have at her disposal the latter’s Energy and F o c u s .
Refusing to accept, Gelsomina actually does so because she
conceives protest as some sort of evil.
Gelsomina is a child albeit a make-believe one. She does
not possess a realistic mind but her defenceless sensitivity is
impeccable (she will succumb to true psychosis, some sort of
a defence variant, only after Zampano kills the Fool). We
realise that only Gelsomina knows something about sensitiv­
ity. The ensuing image of the world contains its fundamental
evil, and the spectacle enacted by theatrum mundi always
ends with the victory of evil. Goodness plays the passive
role, as in the Evangelical: non resistere malo, and there is
a slight chance that in spite of everything evil could become
“infected” with goodness. The beast-Zampano sobs all alone
on a beach, but we may doubt whether he will join goodness;
it is much more likely that evil will devour also itself, in other
words, that which was still human in Zampano, who will
perform an act of self-annihilation. The death of the Fool
is supposed to accentuate the distinctness of the film’s main
couple since ll Matto emphasizes the helplessness of Good­
ness and just like Gelsomina suffers defeat. 31
An outright Manichaean vision. A harsh verdict.
But La Strada is not like that.
Where is Gelsomina in all this? Where is her Face?
Where has she - almost a girl - vanished? ? We were
so close, it seemed that we understand something, and
now it turns out that we comprehend nothing. The
problem with Gelsomina consists of the fact that the
moment we call her “Good”, “Simpleton” or “the sim­
pleton type” we set into motion a whole sequence of
concepts into which we would like to force her. True,

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

Gelsomina is “foolishness in the eyes of the world”, but
this is no reason to immediately put her into a straight
jacket of formulas safe both for us and our interpreta­
tions. W hat does it mean that Gelsomina is helpless
Goodness, not quite self-aware? In the film she dem­
onstrates self-awareness, and a rather painful one at
that, when she answers Il Matto’s question whether
she will leave with the circus or go off with Zampano:
It doesn’t make any difference what I do. I’m just no good
to anyone. I am tired of living.
What does it mean: refusing to accept, Gelsomina
actually does so because she conceives protest as some
sort of evil? After all, she runs away from Zampano,
and then after the murder of “The Fool” confesses to
him: I wanted to run away. He told me to stay with you.
Perhaps Gelsomina does not have a realistic mind (al­
though here too we could ask: does this signify match­
ing our habits and corresponding to our criteria?), but
she does think very concretely, even if "unrealisti­
cally”. When Il Matto speaks to her, indicating with
his glance a pebble: Take ... this stone, for example, Gel­
somina asks: Which one?. Any one, "The Fool” answers,
picking it up from the ground and handing it to her.
Quite possibly, this is known as the genuine vari­
ant of psychosis - the psychosis of defence. In La Strada, however, which is a great drama about suffering
and in which we find ourselves in the very centre of
the question: why does the world suffer? and which
resounds with the echo of voices saying: Where is thy
brother Abel? - Am I my brother’s keeper?, the fact that
Gelsomina keeps on repeating: The Fool is hurt, thus
protecting herself against saying: “he is dead”, does
not alter the essence of things, i.e. that evil is called
by its true name: You killed him. Gelsomina will say
this as only she can: with determination but gently,
as if an Angel was speaking. Would it help to treat
her as a “medical case” and describe her as ‘’ill” ?
Would that bring us a single step closer? The light
and darkness in La Strada created too much of an
uneven pattern to explain Gelsomina easily by means
of Manichaean dualism. La Strada conceals so many
mysteries. We could say, if that were not to once again
trap us in a stereotype, that La Strada has a certain
symptomatic Franciscan trait - after all, this is the
“poor theatre” albeit envisaged as great drama, the
suffering of the Cosmos. This is the trace followed by
Il Matto when he puts Gelsomina to a test in order to
find out what she can do and causes her to cry: Why
was I put here on this Earth? —Zampano wouldn’t keep
you if you weren’t useful to him (...) Now, why didn’t
he let you go? Unless, of course... Maybe he loves you?
(...) He’s like a dog .He looks at a man and even when
he wants to talk, he barks (...) Still, if you don’t stay with
him, who will?...
The commentator says that there is a slight chance
that in spite of everything evil could become “infected” with
256

goodness (?!) But here evil is in love with goodness! Is
Zampano supposed to be her “wolf of Gubbio”?
We have already strayed off the main track and
lost enough time in the ”Good-Evil” trap. Time to turn
back. La Strada and Gelsomina constantly astonish us.
Was our earlier reflection that she remains outside the
range of our conceits of “good” and “evil” not more
significant? Was it not better to say at the very onset
that Gelsomina is not any sort of “type” and is thor­
oughly untypical? We have already seen how every­
one wanted her to stay with him/her. Everyone wished
to have her at his/her side, to keep her. Gelsomina is
unique. She is as eternal as grass.
La Strada, “cinema mundi”, “film-world” , a film
about people on the move, migrating birds and artists
appears to say to us: despite its toil, misery and shat­
tered dreams this is a beautiful world.
Who is Gelsomina?
.
We are standing upon the threshold of a greater,
strange mystery involving God and man, the world.
Eurydice sings behind the curious Orphic motif emerg­
ing at the edge of the road. He did not seek her, and
she found him! We hear an even more powerful voice:
I am sought of them that asked not for me; I am found of
them that sought me not (Isaiah 65,1)32.
*

In the very centre of La Strada there appears a sym­
bol, a living, temporary revelation of the unexamined.
It makes an appearance in its entire directness,
simplicity, complexity and depth. A pebble. Il Matto
picks it up from the ground and hands it to Gelsomina.
- ... If you don’t stay with him, who will? You may not
believe it, but everything in this world has a purpose. Even
this pebble... Even you have a purpose, even you with that
artichoke head of yours.
Gelsomina takes the pebble and gazes at it. Then
she repeats this gesture, saying: ... If I don’t stay with
him who will stay... . When she stood in the shade, the
stone was grey; now, the second time round, when she
stands on another spot, in a stream of light, it becomes
white.
I am in the fortunate situation of being able to show
the direct impact and experience of the symbol, that
what the pebble tells us. I have in front of me a de­
scription of an unintended experiment, a lesson born
under the impact of an impulse, the mood of a moment, as
its author wrote. This is a lesson taught by children.
Before reaching for a more profound backdrop of the
symbolic meanings of the pebble listen to the children
and their teacher. Ewa Korulska wrote:
When lessons were held in the countryside I spent
some time with the children by the sea. Enjoying the warm
weather we went to the beach, taking a textbook entitled:
To lubie! I wanted to read together with the fourth-form
pupils The Decalogue of St. Francis, which harmonised

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

with the sound of the waves. The children sat around me
on the sand and played with pebbles. When I proposed:
perhaps we should listen to the stones for a while? Maybe
they too have something to say? they obediently closed their
eyes (You too, Miss! Why are you peeping?) and a moment
later started describing what they heard the pebbles say. I
tried to take notes, barely keeping up with the children.
[Here are fragments of the statements, including
monologues of the pebbles written by the children
(the names of the authors are in parentheses)]:
The sand is speaking to me. Once I was young and
strong, but now am old. I was capable of overcoming a lot,
a king, the toughest of all. Now I am sand, blown by the
wind and devoured by the sea. I am helpless. A stone lives
in the same manner as man does and reminds us about the
existence of old age ...
... The stone says: I am lonely. I can be divided into
grains of sand; the stone feels. It tells the story of the sea,
keeps mum, but speaks and should be heard. It tells its
story: it asks: “Don’t break me! Throw me on the surface
of the seawater; I feel good here; it is beautiful and I have
my friends”, but also: “I’m unhappy here and would like
someone to take me home because the sea is so cold...”.
...Everyone thinks that I am “ordinary” and ugly. But
when I lie in the Sun then immediately the part of me that
is covered with fool’s gold starts to glisten. I am hard and
rather sharp. This is not to say that I am evil. Now, I shall
tell you the story of the sea. Once upon a time, Mr Glacier
went for a walk. I don’t know what he was doing here, but
he carried some rocks. Finally, he brought me and said:
- Now I shall die and you, dear stones, will live on here.
Every stone has it rights. Suddenly, he began to melt and I
think he wanted to drown me. Then I was cast off onto the
shore, and became cold and wet. I underwent my baptism
257

and lay o n the shore, thinking: - I’m s o small and the world
is so huge. (Magda Kaczyńska, aged 10)
... I wonder where my home is. Perhaps I come from
the sea? No, probably not. I must have fallen from the sky
or emerged from the ground. I would like to return home,
to my birthplace. (Bartek Kraciuk, aged 10)
...I am a stone! Catch me! Take me, please! Perhaps
physically I am silent but I speak! Although silent, I speak...
I ask that someone touch my ego. I am not a mere stone but
a pebble with an ego of my own... I resemble people! You
don’t believe me? When young and strong I overcame all
obstacles, broke the waves and vanquished the wind. But
there comes a time when I lose my personality and change
into sand. Everyone ignores me, tramples over me as if I
were nobody. But I am still a stone! (Kamila Raczyńska,
aged 10)
... I am a pebble and would like to be with you and
no one else. I want to be warm and to sleep at night in a
house and not here, on the beach. I took a liking to you the
very first time I saw you. You are my only friend. (Maciek
Dolindowski, aged 10)
... Polished by water, each pebble is different. Its inte­
rior contains rain and rainbows, mountains and birds —or
perhaps not? (...) Maybe a desert, total emptiness, some­
one’s dreams immersed in the rain ... (Ula Brykczyńska,
aged 13)
... If it could speak, it might tell me that once it was a
Volcano, a Cave or perhaps even a Pyramid, the realm of
Poseidon. No one knows (Agnieszka Janiszewska, aged
13)33.
Among the great variety of Biblical meanings as­
sociated with stones the New Testament mentions ba­
sically two: precious stones (Greek: lithos timios) and
the mysterious white stone (Greek: psephos leuke) in the
Revelation of St. John: To whom that overcometh I will

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

give the hidden manna and I will give him a white counter;
and in the counter a new name is written, which no man
knoweth but he that receiveth it (Revelation, 2, 17).
The white pebble could be identified with assorted
objects used in antiquity: an entry voucher or a tablet
issued by a court of law testifying about the payment of
a debt34. A t that time, a white pebble was a good sign:
in court procedure it denoted acquittal of the accused,
in wrestling it was awarded to the winner, and in elec­
tions to an office it marked the desirable candidate.
Joyful days and festivities were also designated with
white pebbles35.
The colour white is a symbol of good fortune (Pliny
the Younger: an auspicious day is marked with a white
pebble) or triumph36.
I cite only certain essential tracks among the great
variety of meanings associated with the symbolic of the
stone, and choose in particular those in which we may
discern a more profound meaning and a more complex
background for the symbol appearing in La Strada.
A stone is usually distinguished amidst natural objects
by its rough, hard, and permanent material and often its
mysterious shape indicating the existence of supernatural
might; this awareness filled primeval man with religious
fear. A stone, and in particular a majestic rock, revealed
some sort of higher existence free from all change and of­
fered a premonition of an absolute being superior to frail

human existence. The pious fear of primeval man, there­
fore, referred not to the stone as such as to the reality con­
cealed beyond this material phenomenon, to that which is
"different" and belongs to a higher world.37
A stone reveals the presence of God; it is theophany, a place for a possible bond between the earth
and heaven, the homestead of God and the gate of
Heaven, in the manner of Bethel where Jacob fell
asleep to experience the presence of God: And when
Jacob awaked out of sleep, he said: Indeed the Lord is
in this place, and I knew it not. And trembling he said:
How terrible is this place! This is no other but the house
of God, and the gate of heaven. And Jacob, arising in
the morning, took the stone which he had laid under his
head, and set it up for a title, pouring oil upon the top of
it. And he called the name of the city Bethel (Genesis
28, 16-19)38.
In Biblical tradition, the Stone-Rock-Bedrock be­
longs to the range of the symbols of God, a fortress that
cannot be captured, a refuge for His people, bedrock
that enables man to feel safe. Moses chiselled God’s
commandments on stone tablets: And when Moses had
lifted up his hand, and struck the rock twice with the rod,
there came forth water in great abundance ... (Numbers
20, 11; also: Exodus 17, 6; Psalm 114, 8).
A certain Jewish legend has it that this rock accom­
panied the people throughout the entire wandering in the

258

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

desert. Some believed that it was not a rock but a tiny peb­
ble carried by Miriam, the sister of Moses.39
Christ is the cornerstone, the stone, which the build­
ers rejected (Psalm 118, 22; Mathew 21, 42-44).
The Christ-rock-resurrection perspective is to be found
in commentaries to the Canticle of Canticles, and their
essential concept appears already in the writings of St.
Ambrose: “My dove in the clefts of the rock, in the hollow
places of the wall, shew me thy face. Let thy voice sound
in my ears (...)(2, 14)”. The cracks in the stone and the
fissures in the chasm are the holy wounds of the Resur­
rected. They are the refuge and permanent abode of the
Beloved40.
[Certain images in this dramaturgy and in that of
La Strada appear to consistently refer to this back­
ground: Gelsomina gazing at a pebble white from
the glare of light must be awakened, as if from deep
slumber, by the whistling “Fool” so that she would re­
turn to reality; he even says to her: Gelsomina, wake
up. The last time we saw her she was falling asleep
in a spot of sunlight in some roadside stone ruin full
of crevices and holes; she had been abandoned, left
there by Zampano. The woman singing Gelsomina’s
song hangs white bed sheets to dry, and for a moment
during her conversation with Zampano a sheet covers
her, so that we see only her trembling shadow on the
fabric.
It is not our intention to prove or point out any­
thing. We have arrived at this stage guided by images
and an ensuing unclear affiliation that cannot be ex­
plained “to the very end”: the mystery of the symbol’s
essence. It is not true that we embellish our experiences
with symbols; actually, it is they that cooperate with our
experiences via processes of affiliation, which we under­
stand only partially.41
We do not wish to demonstrate anything or in­
dicate anything apart from the fact that the simple
Anthropology contained in this existential, realistic,
visionary and metaphysical film: even you serve some
purpose, recorded in the “parable about the pebble”,
has solid foundations grounded in the shared experi­
ence of human depiction.
Perhaps this is a beginning that conceals the secret
of our delight in the incessant procession of human
fauna composed of all those failed actors, singers and
dancers, strange characters with whom Fellini filled his
films. And the fact that in a thus founded perception
the Artist permits us to reach, together with him, the
most inner, invisible dimensions of our humanity.
On the other hand, we are aware that our help­
lessness as regards our possibilities, problems, and dif­
ficulties with comprehending Gelsomina’s experience,
with describing it and thus capturing her character
that keeps slipping out of our hands in the manner
of a pebble, and, at the same time, the penetration of
the world of La Strada, which we described as closed
259

and perfect, appears to be even deeper since our un­
derstanding and interpretations always remain frag­
mentary and we share experiences with others. This
is a mixture of the voices of children from the Great
Theatre of the World, the children attending a lesson
on a beach, and the voice of a supra-human power, as
in that fragment of a poem by Wisława Szymborska,
which we originally wanted to describe as a conversa­
tion between Gelsomina and Zampanó:
Conversation with a Stone
I knock at the stone’s front door
“It’s only me, let me come in”
(...)
I’m not unhappy.
I’m not homeless
My world is worth returning to.
I’ll enter and exit empty-handed,
And my proof I was there
will be only words,
which no one will believe."
You shall not enter. . .
You lack the sense of taking part.
No other sense can make up for your missing sense of
taking part.
Even sight heightened to become all-seeing
will do you no good without a sense of taking part.
You shall notenter,you haveonly asenseofwhat that sense
should be,
only its seed, imagination.42
*

Nothing is known and everything is imagined...
*

In this manner we come to the last scene in La
Strada.
Zampanó has found about Gelsomina’s death. The
“animal”, the “beast” is now truly free and should re­
joice. Finally free; is he the winner in this wrestling
match? The sole witness of his crime is dead. After all,
he did not want it to happen. Is the white bed sheet
a lucky sign? It resembles a white pebble, a token for
entering a new life, for freeing himself from an accusa­
tion and from someone (from Gelsomina?). Why is he
unhappy? Why has he gone pale? May we assume that
he will devour himself and perform an act of self-anni­
hilation? He is an ordinary rascal, a Judas. He left her.
So simple. What about that other rock, Simon Peter,
who also refused to confess and betrayed? No, do not
blaspheme! When did I see such an image, just like
the one on the beach, that upward gaze? Just a minute,
yes, it was The Penitent St. Peter by Ludovico Carraci
of Bologna (1555-1619). No, he’s sitting differently.
Yes, but that look! Do you remember Gelsomina’s last
words: We need a little more wood here. The fire is dying
out. He also ran away from the fire, afraid that they
would recognise him... . You haven’t understood a

��Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

thing in this film. He simply left and was unable to do
anything more for her. After all, he wanted to drive
her back home. He could have driven her. She did
not want to go. What would she do there? He loved
her and left her happy in that spot of sunlight. What
more could he do? He set her free. Such a horrible
place. She fell asleep. No angel. Simply fear.
Remember, he said that no one even thought
about them. Yes, an empty heaven? Existentialism?
The same as on that beach in the last scene. You must
be joking. He did not mean that, simply that no one
saw them or caught them. And she went on and on,
repeating the same thing: The F o o I is hurt. What more
could he do? He set her free so that she could forget.
Anyway, this is terrible. No one would want to be in
his place. But finally he found her. He wasn’t looking
for her. It was she who found him!
*

The last scene. We are at the seashore, the very
edge of images. We can see only the beach, the shore,
the sea: waves, low and high tide. Instead of an image
of a child wanting to empty the sea, there is an old
man collapsing on the sand, supporting himself with
his hand: a three-legged animal. The prodigal son on
a beach? Waves - low and high tide. No one else. The
sea. The man looks up, towards the sky. He becomes
overcome with terror, bends his head and sobs. Low
tide - high tide. Next to him - waves. The sea. The
eternal rhythm of the world?
O good God, what happens in a man to make him re­
joice more at the salvation of a soul that has been despaired
of and then delivered from greater danger than over one
who has never lost hope, or never been in such imminent
danger? For thou also, O most merciful Father, “dost
rejoice more over one that repents than over ninety and
nine just persons that need no repentance. And we listen
with much delight whenever we hear how the lost sheep is
brought home again on the shepherd’s shoulders while the
angels rejoice; or when the piece of money is restored to its
place in the treasury and the neighbours rejoice with the
woman who found it. And the joy of the solemn festival
of thy house constrains us to tears when it is read in thy
house: about the younger son who “was dead and is alive
again, was lost and is found.” For it is thou who rejoices
both in us and in thy angels, who are holy through holy
love. For thou art ever the same because thou knowest un­
changeably all things which remain neither the same nor
forever.
What, then, happens in the soul when it takes more
delight at finding or having restored to it the things it loves
than if it had always possessed them? Indeed, many other
things bear witness that this is s o -- all things are full of
witnesses, crying out, “S o it is". (...)
But it is also apparent in pleasures that are permitted
and lawful: (...) in him who was dead and lived again,
26 1

who had been lost and was found. The greater joy is every­
where preceded by the greater pain. What does this mean,
O Lord my God, when thou art an everlasting joy to thy­
self, and some creatures about thee are ever rejoicing in
thee? What does it mean that this portion of creation thus
ebbs and flows, alternately in want and satiety ? I s this their
mode of being and is this all thou hast allotted to them:
that, from the highest heaven to the lowest earth, from the
beginning of the world to the end, from the angels to the
worm, from the first movement to the last, thou wast as­
signing to all their proper places and their proper seasons
-- to all the kinds of good things and to all thy just works?
Alas, how high thou art in the highest and how deep in the
deepest! Thou never departest from us, and yet only with
difficulty do we return to Thee!43
*

The camera soars and on the beach we notice the
figure of a man - Zampano, who sobbing bitterly fell
on the ground. Seen from a distance the figure slowly
grows motionless and in the darkness loses contours,
changing into a dimmer shape, which from afar resem­
bles a pebble lying on the sand at the edge of the sea.
*

The last scene of La Strada could be described as:
Ecce Imago. A scene in which we may feel, to cite the
poet44, air without object. A gust within God. A wind.
And Fellini shows this.
*

Federico knew well who he was and whence comes the
wind that blows s o that man may be born of the Spirit. Even
though sometimes people (and he too, at certain moments of
his life), just like those who heard Paul in Athens, seek the
Lord, in the hope that they might grope for Him and find Him,
though He is not far from each one of us (Acts 17, 27).
He sincerely wished to rest his head on a stone as if on
a pillow and to see in his dream, just like Jacob, a ladder set
upon the earth, and the top of it reached heaven, the angels
ascending and descending on it (Genesis 28, 12).45
*

The history of the cinema follows its further course.
The floor becomes covered with newspapers, weeklies,
folders, advertisement leaflets, letters, and old mail. In
a moment there will appear a newspaper featuring a
photograph of Federico Fellini - a press farewell, news
about the director’s death. It will immediately van­
ish under a pile of other newspapers, folders, adver­
tisement leaflets...These are the first frames of Wim
Wender’s Lisbon Story, a tale of the titular town based
on amassed images and sounds. The film contains the
following image: an elegant older man stands in a re­
cording studio surrounded by super-sensitive micro­
phones and a team of sound engineers. He speaks in a

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

slightly husky voice, pauses, takes deep breaths and we
hear each gasp one when he speaks in the beautiful
language of his country, incomprehensible to us:
God exists. The universe was created by Him. But what
good would the universe be if men, if humankind disappeared?
The universe would be useless. Or is it possible that it has a
purpose of its own, even without the existence of Man?
We want to imitate God. That’s why there are art­
ists. Artists want to recreate the world, as if they were
little gods. They constantly rethink history, life, things that
happen in the world, things that we think happened, but
only because we believe. Because, after all, we believe in
memory. Because everything has already passed. But who
can be sure that what we thought happened really hap­
pened? Who should we ask? Therefore, this world, this
supposition, is an illusion.
The only real thing is memory. But memory is an in­
vention ... In the cinema, the camera can capture a mo­
ment. But that moment had already passed. What the
cinema does is draw a shadow of that moment. We are
no longer sure that the moment ever existed outside the
film. Or is the film proof that the moment existed? I don’t
know. I know less and less about that. We live, after all, in
permanent doubt.46
Saying these words, he turns around, glues on a
moustache and puts on Charlie Chaplin’s bowler hat,
leaves the studio, walks down a street imitating Char­
lie’s gait, and, finally, at the end of the street, turns,
performs a gleeful jump and disappears round the cor­
ner.47 After seeing the film and glancing at a newspa­
per we might find out that this elderly gentleman is
the famous director Manoel de Oliveira, a classic of
the Portuguese cinema.
Despite the ironic frame and declared doubts we
remain under the impression of his declaration. There
remains the feeling that ultimately something actually
does exist.
In this way, we have found ourselves along the
same path and at the same point of departure: Charlie
and Gelsomina.
Once again, we walk down the same road, at the
onset of the cinema.
Ultimately something actually does exist. The cinema
- despite its deceptive nature, toil, illusions, and shat­
tered dreams - is a beautiful world.
A beautiful world.
The Wenders film contains an unusual defini­
tion of the cinema, one that we would seek in vain in
learned dissertations and writings by experts (at least
I have not come across it). Wenders applies the ambi­
guity of the English word: "move”. He maintains that
the cinema is not so much “moving pictures”, i.e. pic­
tures that are “in motion” as pictures that are “mov­
ing”, “poignant”.
Carl Gustaw Jung declared that when a given im­
age is poignant we are dealing with an archetype. Here,
262

emotion is a symptom, a sign that thanks to the inter­
mediary of a given image, the arch-image, speaks to us.
Jung repeated and expanded a thesis by Gerhard
Hauptmann: Poetry evokes out of words the resonance of
the primordial word48 so that it embraces creativity as a
whole. Is it not worth recalling within the context of the
poignant and stirring images from La Strada and its au­
thor that the expression used most often about him and
his work is, despite numerous different interpretations
proposed by particular exegetes, the one about which
they all concur: Fellini is a poet. A poet of the cinema.
From this point of view, La Strada is a symbolic
film employing the meaning of the symbol and the
mythological image formulated by Jung. Since Jung’s
psychology and theory of the archetype have amassed
numerous prejudices let us hear what he had to say,
since, in my opinion, the following fragment about the
force of mythological images allows us to discover the
secret of the force of the images out which La Strada is
built and with which it speaks. It is the secret that we
encounter in Fellini’s entire oeuvre:
In each of these images there is a little piece of hu­
man psychology and human fate, a remnant of the joys
and sorrows that have been repeated countless times in our
ancestral history, and on the average follow ever the same
course. It is like a deeply graven riverbed in the psyche, in
which the waters of life, instead of flowing along as before
in a broad but shallow stream, suddenly swell into a mighty
river. This happens whenever that particular set of circum­
stances is encountered which over long periods of time has
helped to lay down the primordial image.
The moment when this mythological situation reap­
pears is always characterized by a peculiar emotional in­
tensity; it is as though chords in us were struck that had
never resounded before (...)
The impact of an archetype, whether it takes the form
of immediate experience or is expressed through the spo­
ken word, stirs us because it summons up a voice that is
stronger than our own. Whoever speaks in primordial im­
ages speaks with a thousand voices; he enthrals and over­
powers, while at the same time he lifts the idea he is seeking
to express out of the occasional and the transitory into the
realm of the ever-enduring. He transmutes our personal
destiny into the destiny of mankind, and evokes in us all
those beneficent forces that ever and anon have enabled
humanity to find a refuge from every peril and to outlive
the longest night.
That is the secret of great art, and of its effect upon us. The
creative process, so far as we are able to follow it at all, consists
in the unconscious activation of an archetypal image, and in
elaborating and shaping this image into the finished work. By
giving it shape, the artist translates it into the language of the
present, and so makes it possible for us to find our way back
to the deepest springs of life. Therein lies the social significance
of art: it is constantly at work educating the spirit of the age,
conjuring up the forms in which the age is most lacking.49

�Zbigniew Benedyktowicz • ROAD MOVIE - A POEM ABOUT THE PEBBLE

Asa - Nisi - Masa50.
Gelsomina - the lost and found drachma?
Endnotes
1

Cardinal A. Sivestrinis Sermon during the funeral service
for Federico Fellini (R o m e , S a n t a M a r ia d e g li A n g e li, 3
N o v e m b e r 1 9 9 3 ), tra n sl. Z d zislaw S ł u c h o c k a , [in: ] “
K w a r ta ln ik F ilm o w y ” ” , N o . 5 / 1 9 9 4 , p .1 2 0

2

I? K ra l,

Europejczyk Fellini

(E u r o p e a n F ellin i) , tra n sl.

M a c ie j G o d z im irsk i , [in: ] „ F ilm Q u a r te r ly „, N o .
5 /1 9 9 4 p p . 1 4 2 -1 5 9 (orig. v e r s io n p r in te d „ L e M e s s e n g e r
E u r o p é e n „, P a ris 1 9 8 7 )
3

Ib id , p .1 4 7 .

4

A.

W tanecznym korowodzie,

W ern er,

„ K w a r t a ln ik

F ilm o w y ” ( „F ilm Q u a r t e r ly ” ), n o 5 /1 9 9 4 , s s .1 2 8 - 1 3 9 .
5

Ib id , p. 13 9 .

6

H . Politzer,

syren

Rzemiosło interpretacji

[in h is :],

Milczenie

(D a s S c h w e ig e n d e S ir e n e n ) , W a rsz a w a tra n sl. J.

H u m m e l, W a rsa w 1973
7

C f. sp e c ia l issu e o f "P o lsk a S z tu k a L u d o w a ” , n o . 3 / 1 9 8 8
about

th e

sy m b o l,

c o n t a in in g

te x ts

by

Serg ei

S.

Symbol, p p . 1 4 9 -1 5 0 , Y uri L o tm a n , Symbol
w systemie kultury, p p . 1 5 1 -1 5 4 , a n d m y Symbol w etno­
grafii, p. 1 4 5 - 1 4 8 . D e c la r in g th a t th e sy m b o l n o t o n ly
A v ie r in tse v ,

”m e a n s ” b u t a ls o e x is ts in a d ia lo g u e .
8

A . S ilv e s tr in i , o p .c it. p .1 2 2

9

R .M . R ilk e ,

Czwarta Elegia Duinejska
Poezje, transl.. M . Ja s tr u n ,

E le g y ), [in :],

(a F o u rth D u in o
K rak ó w , 1 9 7 4 , p.

219.
10

C f. J. T rz n a d e l, Federico Fellini - Giulietta Massina („La
strada" - „Ginger i Fred") [in :] „ K w a r ta ln ik F ilm o w y ” , n r
5 /1 9 9 4 , p p . 1 6 4 -1 6 8 , w h e re th e a u th o r a r g u e s th a t in
p la c e o f Z a m p a n o - G e ls o m in a , in “ G in g e r a n d F r e d ”
o n e c a n se e in o ld p a ir d o u b lin g o f th e G e lso m in a 's
typ e.

11

T

R u tk o w sk a ,

Wędrówki Felliniego,

„K o n te k sty . P o lsk a

S z tu k a L u d o w a ” , n r 3 - 4 /1 9 9 2 , p.. 23 , se e p r e v io u s
p a g e s.
12
13

C f., J.T r z n a d e l, o p . cit.
C f. W. M ic h e r a h is stu d ie s o n
M ic h e r a , O

sy m b o l in film , W.

wieloznaczności symbolu, „ R o c z n ik

M u z e a ln y ”

t. IV, W ło c ła w e k 1 9 9 1 , ss. 2 6 5 - 2 7 3 . W h e r e A u th o r w ri­
tin g a b o u t th e e s s e n c e o f th e sy m b o l q u o te s im a g e o f
B la k e 's p o e try : To see a World in a Grain of Sand /And a
Heaven in a Wild Flower,/ Hold Infinity in the palm of your
hand /And Eternity in an hour.
14

S e e th e stud y, e s s a y o f A . W o jc ie c h o w sk i o n H a r le q u in
, itin e r a n t t h e a t e r c o m p a n ie s , c ir c u s p e r fo r m e rs , ju g ­

Wędrowne
ptaki (Z dziejów pewnej legendy) [in :] Sztuka na wysokości
oczu. Film i antropologia p o d re d . Z . B e n e d y k to w ic z a i T
g le rs, in a rt fr o m a n tiq u ity t o m o d e r n art:

R u tk o w sk ie j, W a rsz a w a 1 9 9 1 , p p . .3 3 -4 6
15

R .M . R ilk e ,

Piąta Elegia Duinejska

(F ifth D u in o E le g y ),

o p .c it. 2 2 5

Fellini, W a rsz a w a 1 9 8 9
Święta gra ( S a c e r L u d u s) [in h is:]
(Holly and Sacred Beauty. Religion and Art.), tr a n sl. Z.

16

M . K o r n a to w sk a ,

17

G . V an d er Leeuw ,

B e n e d y k to w ic z I S . S ik o r a , „K o n te k sty . P o lsk a sz tu k a
L u d o w a ” , n o 3 - 4 /1 9 9 1 , p. 7.
18

M.

C e rv a n te s,

Don Kichote,

tr a n s l.

S.

C ie s ie ls k a -

B o r k o w sk a , K ra k ó w 1 9 4 9 , a fte r J. T rz n a d e l, o p . c it.
19

A . W o jc ie c h o w sk i, o p . c it, p. 4 3 .

20

C f. G . V a n d e r L eeu w , o p cit.

263

21 Ibidem, p. 7.
22 Cf. D. Czaja, Mozart i Salieri, „Kino” nr 11-12/1990, pp.
32-35.
23 See block of articles, interpretations on “Babette's
Feast” in this Anthology.
24 On this motive see Z. Benedyktowicz, Maria and
Martha ... in this Anthology.
25 On this motive in Amadeus by Milos Forman and on
this theme drew attention and developed his interpreta­
tion D. Czaja, in: Mozart i Salieri, op cit.
26 R. M. Rilke, Doświadczenie śmierci, (Death Experience),
op. cit., p. 105.
27 Calderón de la Barca, Wielki Teatr Świata. (The Great
Theatre of the World), fragment by soundtrack from the
movie Elisa, My life by Saura, transl. S. Ułłowicz
28 R. M. Rilke, Dziesiąta Elegia Duinejska, (Tenth Elegy),
op.cit., pp. 255-257.
29 R.M. Rilke, Sonety do Orfeusza, Sonet X. (Sonnets to
Orpheus , Sonnet X) , op. cit., p. 335.
30 R.M. Rilke, Ósma elegia, Elegie Duinejskie (Eighth Duino
Elegy), Ibidem, p. 247.
31 Cf. J. Trznadel,op. cit., pp. 165-166.
32 The first polish translation I put after Biblia Tysiąclecia,
the second version after Biblia Gdańska
33 E. Korulska, Dzieci pukają do drzwi kamienia, „Konteksty.
Polska Sztuka Ludowa”, nr 3-4/1995, pp. 217-219.
34 X. Leon-Dufour SJ, Słownik Nowego Testamentu, transl.,
Rev. K. Romaniuk, Poznań 1981, p. 330.
35 D. Forstner OSB, Świat symboliki chrześcijańskiej, transl.,
W. Zakrzewska, P. Pachciarek, R. Turzyński, Warszawa
1990, p. 128.
36 X. Leon-Dufour SJ, op. cit., p. 330.
37 D. Forstner OSB, op. cit., p. 125.
38 D. Forstner OSB,op. cit., p. 126.
39 Ibidem.
40 Ibidem p.130
41 R.R. Niebhur, “Harvard Divinity Bulletin”, OctoberNovember 1981, p. 3.
42 From the Volume Sól, 1962, [w:] W. Szymborska, Wybór
wierszy, Warszawa 1964, p. 110-111.
43 Św. Augustyn, Wyznania, (St. Augustine, Confessions)
transl.. Z. Kubiak, Warszawa 1982, p. 134-135
44 R.M. Rilke, Sonety do Orfeusza, C z ę ś ć pierwsza, Sonet III,
o p . cit., p. 269.
45 A. Silvestrini, op. cit., p. 122.
46 I've included the soundtrack and press material for the
film Lisbon Story by Wim Wenders
47 In a statement the director of the film (ibid., in press
releases ), we learn about how this piece of film was
created: “I would not allow myself to write the text for
Manoel de Oliveira. We talked only about the meaning
of the film and the context of the scene in which he had
to attend. He asked me for time to think and after a
while he said he was ready. We let the movement of the
camera. When we finished, he asked the crew to be
turned, stuck a mustache and improvised parody of
Charlie Chaplin.
48 C.G. Jung, O stosunku psychologii analitycznej do dzieła
poetyckiego, [in:], Archetypy i symlbole. Pisma wybrane,.
Transl., J. Prokopiuk, Warszawa 1976, p. 374.
49 Ibidem, p. 375-377.
50 Asa - Nisi - Masa it is an anagram of the word , „Anima”,
appearing in („8 and G ” ) Eight and a Half by F. Fellini
(A [sa] Ni [si] Ma [sa] )

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11038" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11016">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/37685bfac20923f4370916e6e1db3014.pdf</src>
        <authentication>b9a2922c1e10e89f501a2cd52cc7dc1d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131637">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5742</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131638">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131639">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131640">
                <text>Boże Narodzenie - zwyczaje ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131641">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131642">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131643">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5340</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131644">
                <text>Rodzaj drzewka przynoszonego do izby w wigilię Bożego Narodzenia /Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131645">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.167</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131646">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131647">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131648">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131649">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131650">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131651">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131652">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131653">
                <text>3 0 . Rodzaj drzewka przynoszonego do izby
w wigilię Bożego Narodzenia
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Kiedy przynosili do domu gałęzie drzew lub całe
drzewa? Jakie drzewa? Dlaczego? W jakim celu?
Objaśnienia znaków: Przynoszono do izby: 1 —świerk; 2 —jodłę; 3 —sosnę; 4 —przynoszono drzew­
ko, brak konkretnego określenia; 5 —brak tradycji; 6 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10485" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10463">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c778720fe11d729c3bb491399150f5de.pdf</src>
        <authentication>9df8ff749145c11c1160e1993e0ec9c1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124820">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5735</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124821">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124822">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124823">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124824">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124825">
                <text>wierzenia ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124826">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5333</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124827">
                <text>Rodzaje dusz latających z wiatrem/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124828">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.134</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124829">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124830">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124831">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124832">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124833">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124834">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124835">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124836">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124837">
                <text>2 3 . Rodzaje dusz latających z wiatrem
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Czy z wiatrem latają dusze ludzi? Jakich? Czy
można im pomóc?
Objaśnienia znaków: 1

—dusze ludzkie; 2

nieochrzczonych ludzi; 5

— dusze wisielców; 3

—dusze p o t ę p i e ń c ó w ; 4

—dusz

—dusze nieochrzczonych dzieci; 6 — dusza źle m i e r z ą c e g o geometry;

7 — brak tradycji; 8 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6078" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6058">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5ec25b281ab123386fc7621f1ef79731.pdf</src>
        <authentication>5a018cbb3f774a572f9919ee8ad18393</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72504">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5857</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72505">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72506">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72507">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72508">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72509">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72510">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72511">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5453</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72512">
                <text>Rodzaje prac budowlanych, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72513">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.182 (mapa nr 31)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72514">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72515">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72516">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72517">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72518">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72519">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72520">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72521">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72522">
                <text>31. Rodzaje prac budowlanych,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): Prace budowlane: zwózka budulca,
ciesiołka, kopanie fundamentów, budowa pieca, kopanie studni [...].
Objaśnienie znaków: 1 — zwózka budulca; 2 — kopanie fundamentów; 3 — pomoc przy innych pra­
cach budowlanych; 4 — brak informacji; 5 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9539" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9517">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/12e7088591d9fed5897fc8629d3fb2c1.pdf</src>
        <authentication>e2c5a2395b1564bc1657b94501c9f8a3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113637">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5853</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113638">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113639">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113640">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113641">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113642">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113643">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113644">
                <text>kiszenie kapusty - współdziałanie społeczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113645">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5449</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113646">
                <text>Rodzaje prac dotyczących kiszenia kapusty, przy ktorych udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113647">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.167 (mapa nr 27)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113648">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113649">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113650">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113651">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113652">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113653">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113654">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113655">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113656">
                <text>27. Rodzaje prac związanych z kiszeniem kapusty,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): Kiszenie kapusty.
Objaśnienie znaków: 1— pomoc przy szatkowaniu; 2—pożyczanie szatkownicy; 3—udeptywanie ka­
pusty; 4 — wspólne kiszenie kapusty; 5 — inne; 6 — brak informacji; 7 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8324" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8303">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3b1a798b01d3f16e99e4a34728f4f56a.pdf</src>
        <authentication>6e896ef8400200981d1acc642498759c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99502">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5835</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99504">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99506">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99508">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99509">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99510">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99511">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99512">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5431</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99513">
                <text>Rodzaje prac dotyczących obróbki lnu i konopi, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99515">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.111 (mapa nr 15 a)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99516">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99517">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99518">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99519">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99520">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99521">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99522">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99523">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99524">
                <text>15a. Rodzaje prac dotyczących obróbki lnu
konopi, przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K Jagieła, J. Bohdanowicz): W jakiego typu pracach związanych
z uprawą lnu lub konopi pomoc jest udzielana? (siew, pielenie, rwanie główek, międlenie, przędzenie)?
Objaśnienia znaków: 1 — pielenie; 2—wyrywanie i wiązanie; 3 — inne; 4—prace inne (por. mapa
15b); 5 — brak informacji; 6 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10163" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10141">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d0844907bb6dd49e4b5278a19fff6416.pdf</src>
        <authentication>7f2acfa7e5cf2c189ae1247441c16cd6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120885">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5836</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120886">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120887">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120888">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120889">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120890">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120891">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120892">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5432</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120893">
                <text>Rodzaje prac dotyczących obróbki lnu i konopi, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120894">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.112 (mapa nr 15 b)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120895">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120896">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120897">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120898">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120899">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120900">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120901">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120902">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120903">
                <text>15b. Rodzaje prac d o t y c z ą c y c h o b r ó b k i lnu
i k o n o p i , przy których udzielana jest p o m o c
Oprac. Anna Drożdż
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): W jakiego typu pracach związa­
nych z uprawą lnu lub konopi pomoc jest udzielana? (siew, pielenie, rwanie główek, międlenie, przędze­
nie)?
Objaśnienia znaków: 1 — rwanie główek; 2 — tłuczenie; 3 — płukanie; 4 — suszenie i rozciąganie;
5 — międlenie; 6 — inne prace (por. mapa 15a); 7 — brak informacji; 8 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8322" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8301">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7854d06b1ba89be3b0e6a0e9d7eb7fdc.pdf</src>
        <authentication>8d7e4a7edbd6d1df52c6a3062b3b3efd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99466">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5840</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99468">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99470">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99472">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99474">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99476">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99478">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99480">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5436</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99482">
                <text>Rodzaje prac dotyczących obróbki wełny, przy których udzialana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99484">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.131 (mapa nr 19 a)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99485">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99486">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99488">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99489">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99490">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99491">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99492">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99493">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99494">
                <text>19a. Rodzaje prac dotyczących obróbki wełny,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): W jakiego typu pracach związa­
nych z obróbką wełny pomoc jest udzielana (strzyżenie owiec, rozciąganie wełny, gręplowanie, pranie
wełny, przędzy, tkanie)?
Objaśnienie znaków: 1 — strzyżenie; 2 — rozciąganie, 3 — gręplowanie; 4 — inne prace (por. mapa
19b); 5 — brak informacji; 6 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10499" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10477">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ff27a5448b6a53780ed06582ddefa787.pdf</src>
        <authentication>e7879dd271d59fff51966e8e3880d364</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125014">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5841</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125015">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125016">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125017">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125018">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125019">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125020">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125021">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5437</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125022">
                <text>Rodzaje prac dotyczących obróbki wełny, przy których udzialana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125023">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.132 (mapa nr 19 b)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125024">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125025">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125026">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125027">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125028">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125029">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125030">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125031">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125032">
                <text>19b. Rodzaje prac dotyczących obróbki wełny,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): W jakiego typu pracach związa­
nych z obróbką wełny pomoc jest udzielana (strzyżenie owiec, rozciąganie wełny, gręplowanie, pranie
wełny, przędzy, tkanie)?
Objaśnienie znaków: 1 — przędzenie; 2 — kobiety wspólnie przędą każda swoją wełnę; 3 — inne pra­
ce (por. mapa 19a); 4 — brak informacji; 5 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6080" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6060">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/05b8411e629563541e0d76ed5aeef986.pdf</src>
        <authentication>ce73ba87c7b63f3db1d3ed59e2d0f1c7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72542">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5855</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72543">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72544">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72545">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72546">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72547">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72548">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72549">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5451</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72550">
                <text>Rodzaje prac dotyczących uboju, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72551">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.175 (mapa nr 29)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72552">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72553">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72554">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72555">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72556">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72557">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72558">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72559">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72560">
                <text>29.Rodzaje prac dotyczących uboju,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): Ubój świni lub krowy (ile osób par­
tycypuje, jak przebiega podział mięsa, czy świnia stanowi wspólny zakup, czy biją kolejno świnie uczestni­
ków uboju)?
Objaśnienie znaków: 1 - pożyczanie mięsa; 2 — spółki; 3 — sąsiad pomaga przy uboju; 4 — wy­
najmowanie rzeźnika; 5 — brak informacji; 6 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9537" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9515">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/679bf0a4e5cf83daf35da995db689da3.pdf</src>
        <authentication>63178314cd1d39772dd42e57ab10a862</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113597">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5851</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113598">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113599">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113600">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113601">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113602">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113603">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113604">
                <text>wypiek chleba - współdziałanie społeczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113605">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5447</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113606">
                <text>Rodzaje prac dotyczących wypieku chleba, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113607">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.161 (mapa nr 25)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113608">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113609">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113610">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113611">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113612">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113613">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113614">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113615">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113616">
                <text>2 5 . Rodzaje prac dotyczących wypieku chleba,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Ktodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): Pieczenie chleba (w wypadku
wspólnego pieczenia chleba — czy każdy piecze ze swojej mąki, czy też mąkę dają kolejno)?
Objaśnienia znaków: 1 — wypiek chleba ze wspólnej mąki; 2 — wypiek chleba z mąki od kolejnej
sąsiadki; 3 — pożyczanie chleba lub mąki od sąsiadki; 4 — inne; 5 — brak informacji; 6 — brak tra­
dycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7135" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7115">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d6810629882c39be2e9b7aa263ed166f.pdf</src>
        <authentication>0d855e703d881795e2b50255cc95147f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85159">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5826</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85160">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85161">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85162">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85163">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85165">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85166">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85167">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5422</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85168">
                <text>Rodzaje prac żniwnych, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85170">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.46 (mapa nr8a)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85172">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85174">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85176">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85178">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85180">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85182">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85184">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85186">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85193">
                <text>8a. Rodzaje prac żniwnych,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): W jakiego typu pracach polowych
mieszkańcy wsi przychodzą sobie z pomocą sąsiedzką. 2. Przy żniwach (charakter pracy, narzędzia,
rodzaj zbóż).
Objaśnienia znaków: 1 — koszenie; 2 — grabienie; 3 — wiązanie i składanie; 4 — inne prace (zob.
mapy 8b, 8c); 5 — inne; 6 — brak informacji; 7 — brak tradycji.
Uwagi: Znak wypełniony punktem oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7138" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7118">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b1c410a559dd5c81f423cd73841383d4.pdf</src>
        <authentication>d05ac1ecd470fddfd002edadc657c435</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85207">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5827</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85208">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85209">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85210">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85211">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85212">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85213">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85214">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5423</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85215">
                <text>Rodzaje prac żniwnych, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85216">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.56 (mapa nr 8 b)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85218">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85222">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85225">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85228">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85231">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85234">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85237">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85240">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85246">
                <text>8b. Rodzaje prac żniwnych,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tloką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): Wjakiego typu pracach polowych
mieszkańcy wsi przychodzą sobie z pomocą sąsiedzką. 2. Przy żniwach (charakter pracy, narzędzia,
rodzaj zbóż).
Objaśnienia znaków: 1—zwózka; 2 — brak informacji; 3—brak tradycji; 4 — inne prace (zob. mapy
8a, 8c).
Uwagi: Znak wypełniony punktem oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11183" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11161">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/176cbdea97356d1d3e6416cfa3295434.pdf</src>
        <authentication>0ee26d280d1570975fbedd6f9f3ad017</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133308">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5828</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133309">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133310">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133311">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133312">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133313">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133314">
                <text>pomoc wzajemna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133315">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5424</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133316">
                <text>Rodzaje prac żniwnych, przy których udzielana jest pomoc/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133317">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.57 (mapa nr 8 c)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133318">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133319">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133320">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133321">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133322">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133323">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133324">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133325">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133326">
                <text>8 c . Rodzaje prac żniwnych,
przy których udzielana jest pomoc
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): Wjakiego typu pracach polowych
mieszkańcy wsi przychodzą sobie z pomocą sąsiedzką. 2. Przy żniwach (charakter pracy, narzędzia,
rodzaj zbóż).
Objaśnienia znaków: 1 — wypożyczenie konia lub maszyny; 2—praca przy maszynie; 3—inne prace
(zob. mapy 8a, 8b); 4 — brak informacji; 5 — brak tradycji.
Uwagi: Znak wypełniony punktem oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8566" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8546">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5f700486302cde4458598cc8c567d70c.pdf</src>
        <authentication>502a48cddbd7554a3ddcd45d18c4ccf3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102303">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5819</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102304">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102305">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102306">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102307">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102308">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102309">
                <text>sianokosy - współdziałanie społeczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102311">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5415</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102313">
                <text>Rodzaje prac związanych z sianokosami, przy których występuje współdzialanie społeczne/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102315">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.22 ( mapa nr 2 a)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102317">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102319">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102321">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102323">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102325">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102327">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102329">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102331">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102334">
                <text>2a. Rodzaje prac związanych z sianokosami,
przy których występuje współdziałanie społeczne
Oprac. Anna Drożdż
Kier. nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według „Kwestionariusz do badań nad zagadnieniem pomocy
sąsiedzkiej zw. także »tłoką«" (oprac. K. Jagieła, J. Bohdanowicz): W jakiego typu pracach polnych
mieszkańcy wsi przychodzą sobie z pomocą sąsiedzką? 1. Przy sianokosach (koszenie trawy, wynoszenie
na suche miejsce, suszenie, itp.).
Objaśnienia znaków: 1 — koszenie; 2 — grabienie; 3 — przewracanie, suszenie trawy; 4 — ładowanie,
rozładowywanie; 5 — brak informacji; 6 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
